Dodaj do ulubionych

3 miesięczny maruda-niejadek. POMOCY

18.05.19, 11:36
Witam drogie Panie.
Postanowiłam poszukać tutaj wsparcia, gdyż bardzo mi zależy, żeby karmić swojego syna wyłącznie piersią chociaż te pierwsze 6 miesięcy, ale coraz trudniej mi to przychodzi. Synek za tydzień kończy 3 miesiące. Rozwija się prawidłowo, chociaż początki naszej współpracy były b.ciężkie. Waga urodzeniowa 3200, spadek po 3 dniach w szpitalu do 2900g. Wypisano nas, mimo iż mały miał poziom bilirubiny na granicy normy. Już w domu okazało się, że mój syn (jak się później okazało przez długo utrzymującą się żółtaczkę, która jeszcze się nasiliła) wcale nie odczuwa potrzeby budzenia się na jedzenie, zarówno w szpitalu jak i później w domu miałam ogromny problem, żeby go obudzić i podać mu pierś. Próbowałam wszystkiego, ale on ani drgnął, a kiedy już jakimś cudem udało się go dobudzić i chwycił pierś, to ssał max.10min. Po paru dniach u mnie pojawił się nawał i kolejne problemy, bo mały jeszcze nie nauczył się na tyle dobrze chwytać pierś, by poradzić sobie dodatkowo z nabrzmiałymi. Po wielu próbach, zostawiona sama sobie, zestresowana, że dziecko nie może chwycić, że nie może ssać, że za długo śpi,a moje piersi chcą wybuchnąć, sięgnęłam po kapturki. Dziecko zaczęło pić, ale nadal max 10min. W końcu doczekałam się pierwszej wizyty położnej (po 1,5 tygodnia! - bad timing) , która kazała odstawić kapturki (mimo poranionych i krwawiących sutków) i pokazała raz jeszcze, jak prawidłowo przystawiać malca. Prób było setki, w końcu udało się! Mały zaczął porządnie chwytać pierś i porządnie ssać. Z żółtaczką walczyliśmy długo, bo prawie miesiąc, ale po tym czasie powoli zaczęło się normować, a waga malucha rosła. Po 1,5 miesiąca od wyjścia ze szpitala z wagi 2900 wskoczyliśmy na 4600g. Odetchnęłam z ulgą, nawał pokonany, mały ssał książkowo 10-15min., ale najczęściej wystarczała mu tylko 1 pierś. Karmiliśmy się dość często co 1,5-2 godziny (pozostałość po walce z żółtaczką). Schody zaczęły się znowu jakieś 2 tygodnie temu. Synek nagłe wydłużył sobie przerwy między karmieniami (teraz jada 2,5-godziny + w nocy co 4-5godzin), czas ssania także się skrócił, bo aktywnie ssie tylko 3-5min., potem jak uda mi się go ciut dłużej przytrzymać przy piersi to bardziej ciumka niż ssie, ale też jeszcze przez 5-10min. Nie stresowałabym się tym tak może, gdyby nie fakt, że od 1,5 tygodnia nie obserwuję wzrostu wagi (choć niestety ważę go na własnej wadze łazienkowej), dodatkowo o ile w ciągu dnia mały ssie 5-6min.a potem się odkleja i spokojnie zasypia lub pozostaje aktywny i chce się bawić, to późnym popołudniem i wieczorami zaczyna się dramat. Młody ciągle ssie swoje piątki, odwraca się szukając piersi, mlaska. Kiedy jest przystawiany ssie 3-4 minuty, po czym odrywa się i płacze, krzywi się, marudzi, znowu mlaszcze, przystawiam go, ale ciumka 2-3 razy i znów się odrywa, taka szarpanina trwa 20-40min.gdyż liczę na to zawsze, ze łyknie wtedy za każdym razem chociaż po kropelce. Odłożony do łóżeczka jednak robi raban, wciąż sygnalizując, że jest głodny, ale przykładanie do piersi kończy się na kilku ciumknięciach i koniec. Dalsza szarpanina, próby kołysania, uspakajania, znów przykładanie do piersi i tak do 1-2 w nocy (ostatnio zasnął dopiero o 4!). Maratony trwają od kilku dni mniej więcej od 20-2 w nocy. Później synek zasypia i śpi do 4-5 godziny, czasem przebudzając się na chwilę z krótkim, ale przeraźliwym krzykiem. Jest karmienie i później śpi kolejne 2-3 godziny. Ja jestem zmęczona, zaczynam się martwić, czy ta szarpanina przy cycu i krótsze ssanie może być oznaką, że kończy się mleko, ale kiedy naciskam, zawsze coś tam wypływa, co prawda nie jest to szeroki strumień, ale jednak coś jest. Czy powinnam się martwić, czy też jest to normalne w tym okresie i przeczekać?

Dodam jeszcze, że mój syn nie jest z tych głośno sygnalizujących swoje potrzeby, mokra pielucha, kupka - nigdy mu nie przeszkadzają, a sygnały głodu też staram się wyłapywać odpowiednio wcześniej, więc nigdy się płaczem o cyca nie upominał. Boję się jednak, czy on aby na pewno się najada i czy wszystko jest ok. Najbliższe ważenie będziemy mieli przy okazji szczepień, czyli dopiero za 2 tygodnie. Poradźcie coś proszę lub chociaż pocieszcie ;)
Edytor zaawansowany
  • dag-ger 18.05.19, 22:00
    Wlasnie w wątku obok poleciła książkę pt. 'moje dziecmo nie chce jesc'. Tam jest wyjaśnione, że po kilku miesiacach dzieci najada ja się szybciej, bo są silniejsze i mają lepsza technikę ssania, a tempo przybierania wagi zwalnia.
    Ja też tego doświadczyłam, mały najada się bardzo szybko w dzien, choć na noc przeważnie je dopóki nie usnie.
    Z drugiej strony po ok. 3 miesiacu może spaść poziom laktacji, może tu znajdziesz jakieś wyjaśnienie milkpower.pl/bec-zmiana-czyli-karmienie-piersia-po-3-m-z/
  • ela.dzi 18.05.19, 23:17
    Tak się zdarza. Karmienie małego niemowlaka to była dla mnie masakra. Nigdy nie zgadniesz o co im chodzi ;)
  • ela.dzi 18.05.19, 23:19
    Na przyrosty patrzy się przez większy wycinek czasu i liczy średnią. Ważenie co tydzień, zwłaszcza na wadze domowej nic kompletnie nie mówi o prawidłowości przyrostów.
  • mika_p 19.05.19, 22:40
    Jak dziecko ssie, to mleko się nie skończy. Nigdy. To jest dogmat.

    Wieczorne szarpanie przy piersi jest w normie, za dużo wrażeń w ciągu dnia i cżlowiek nie wie, czy bardziej jest zmęczony, czy głodny, czy śpiący, i w ogóle wszystko go niemożebnie irytuje.
    Spróbuj po południu proponowac pierś szybciej, zanim swykaże jakiekolwiek oznaki glodu. O której wracają domocnicy? Wiesz, może być tak, że dużo się dzieje, dziecko jest zabawiane - a jest juz w wieku, kiedy można na trochę odwrócic uwagę od głodu i zmęczenia - i przegapiacie moment, kiedy trzeba dac pierś i położyć spać.
    Macie samochód? Jesli tak, to jak juz widzisz, że awantura się rozkręca, zabierzcie małego na przejażdżkę, jak się wyśpi, to będzie bardziej skłonny do jedzenia, a wypoczety i najedzony będzie łatwiejszy w obsłudze.

    --
    ze skarpetkami to jest tak: w każdej parze jest silniejszy i słabszy osobnik i w pewnym momencie po prostu ten silniejszy pożera tego słabszego
  • minion.87 19.05.19, 23:04
    Mąż wraca zwykle po godz.18, cały dzień jestem z dzieckiem tylko ja. W ciągu dnia karmię go mniej więcej co 2 godziny, ale tak naprawdę on nigdy nie daje wyraźnych oznak głodu. Jazda samochodem usypiała go jak miał 2 miesiące, teraz jest to okazja do oglądania tego,co za oknem. Coraz rzadziej więc usypia zarówno w wózku jak i w aucie. Najgorsza jest ta niepewność, czy on ssąc tylko 4-5minut najada się. Czasem jest tak, że w ciągu dnia jak dobrze przyśnie, to prześpi te swoje 3 godziny, których zalecają w ciągu dnia nie przekraczać, a nawet jak się obudzi później i teoretycznie powinien być wygłodniały, nie jest, je tak samo krótko.
  • ela.dzi 19.05.19, 23:19
    Długość karmienia nie jest wyznacznikiem najadania się, jedynie przyrosty i to też brane że średniej z dłuższego odcinka. Zaufaj Wam obojgu, odnoszę wrażenie, że za bardzo się tym wszystkim nakręcasz. Mój starszy był i jest dokładnie taki sam - nigdy jedzenie nie było sensem jego życia, a nakarmienie go w niemowlęctwie graniczyło z cudem i było okupione wiecznymi nerwami moimi i jego. Dobrze, że ważyłam go tylko przy szczepieniach, bo pewnie po drodze wyszłyby braki przyrostów czy spadki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.