Dodaj do ulubionych

Zakaz karmienia w szpitalu

27.04.05, 18:08
Edytor zaawansowany
  • annaewa26 27.04.05, 18:37
    Muszę napisać jeszcze raz, ponieważ tamten post jest pusty- dzięki mojemu
    Synkowi ;)
    Kilka tygodni temu moja trzynastomiesięczna córeczka trafiła do szpitala
    zakaźnego. Chorowała na tzw. grypę żołądkową, która ostatnio panuje niemalże w
    całej Polsce. Córeczka odwodniła się z powodu biegunek i wymiotów- konieczne
    było podawanie kroplówek.
    Na oddziale wprowadzono zakaz karmienia piersią.
    Piszę do Pani o tym, ponieważ dla mnie ten zakaz to jakiś koszmar. Lekarze
    tłumaczą matkom, że laktoza zawarta w mleku matki niszczy kosmki w jelitach
    dziecka, że podowuje biegunkę, że nasila biegunkę. Wprowadza się oczywiście
    sztuczne mleko, preferowany jej bebilon pepti jako cud.
    Proszę sobie wyobrazić:chore, zmęczone dziecko, zabiegi, zastrzyki (zakładanie
    wenflonu bez obecności rodziców), nowe obce otoczenie, ból spowodowany chorobą
    no i do tego brak tego ukochanego cycusia, który jest często dla dziecka po
    prostu poczuciem bezpieczeństwa.
    Dowiedziałam się w tymże szpitalu, że dziecko cierpi na uczulenie na mój
    pokarm, nie toleruje mojej laktozy (to samo słyszała każda karmiaca mama, już
    na izbie przyjeć dostałam wiadomośc, że trzeba odstawić dziecko od piersi).
    Córeczka bardzo przeżywała, to że nie mogłam jej karmić. Ja starałam się
    odciągać pokarm, ale przecież musiałam ciągle nosić chore dziecko, zmieniać
    pieluszki, pilonować wenflonu itp- tak że po prostu brakowało mi czasu na
    odciąganie mleka. Moje piersi były twarde jak skała, źle się czułam.
    Córeczka robiła się coraz smutniejsza i jej stan nie poprawiał się. Obdzwoniłam
    poradnie laktacyjne, dobrych pediatrów- wszyscy pozwollili mi karmić. Jeżeli
    nie da się inaczej, to po prostu, kiedy nie widzi tego nikt z personelu
    medycznego. I tak w pełnej konspracji karmiłam swoje dziecko tym moim
    toksycznym mlekiem. Malutka poczuła się bezpiecznie i wreszcie zaczęła wracać
    do zdrowia. Pani doktor oznajmiła "O, widzi pani, ten bebilon leczy, to
    naprawdę lecznicze mleko".Córeczka w sumie w ciagu tygodnia wypiła ok. 50 ml.
    bebilonu pepti.
    Był to dla nas koszmar. Co Pani o tym sądzi? Czy wie Pani ile maluchów jest
    przestawianych na preparaty mlekozastępcze w tym właśnie szpitalu? Ja nie dałam
    się nabrać w tę toksycznośc mojego pokarmu (wiem, że jest rzadko spotykana
    choroba o nazwie galaktozemia, ale na nią z całą pewnością nie cierpi moja
    córeczka), walczyłam, prosiłam, w końcu karmiłam po kryjomu. Dlaczego lekarze
    krzywdzą w ten sposób dzieci i mamy? Moja córeczka jest już "duża", ale chcę ją
    pokarmić jeszcze przez jakiś czas-najchetniej do okolic 2 urodzin (mam dużo
    pokarmu).Córeczka ma świetny apetyt, uwielbia jeść także inne jedzonko. Szkoda
    mi było 2, 3 miesiecznych maluszków przestawianych na mieszanki...
    Przeglądałam magazyny dla rodziców- sa w nich artykuły konsultowane przez
    znanych pediatrów lub pisane przez nich- ci także piszą, że w trakcie biegunki
    i wymiotów, jak najbardziej można a nawet trzeba karmić dziecko.
    Pozdrawiam.
    Ania
  • maja45 27.04.05, 19:31
    Bardzo mnie zasmucił Twój post, bo sama byłam z coreczką w szpitalu i chyba
    tylko dzięki piersi mała jakoś to przezyła.
    Pozdrawiam cieplutko Ciebie i dzieciaczka.
    M.
  • tijgertje 28.04.05, 00:27
    Nie, no to juz niemal z herezja graniczy. Ja bym dziecko natychmiast do innego szpitala zabrala i napisala skarge do dyrekcji. Sama spedzilam ze swoim maluchem 3 tygodnie w szpitalu, gdzie sie tez roznych idiotyzmow nasluchalam, ale w koncu chyba co niwktorym ulzylo, ze sie mnie pozbyc mogli. Ja zreszta tez bylam zadowolona... A co do grypy... Dziecko sasiadow, tydzien starsze od naszego przeszlo ja z wielkim trudem. My z mezem chorowalismy jakies 4 dni, ale intensywnie, a malenstwo 4 razy zwymiotowalo i tyle! Jestem pewna, ze to zasluga karmienia piersia, bo biegunki nigdy w swym prawie 15-miesiecznym zyciu nie mial.
    W calej tej historii naprawde przykre jest to, ze ludzie, ktorzy "z definicji" powinni dbac o zdrowie dziecka odmawiaja mu tego co dla niego najlepsze.
  • margerytka1 27.04.05, 22:10
    Przerażające... Aż trudno skomentować.
    --
    Gosia
  • annaewa26 28.04.05, 09:19
    Dzięki Dziewczyny. Mam nadzieję, że także Pani Monika zajrzy do mojego postu.
    Nie miałam raczej możliwości zabrania dziecka do innego szpitala :(
  • aka772 28.04.05, 11:28
    dziewczyny, o co dokladnie chodzi z tym uczuleniem na mleko matki i laktoze?
    jakie sa tego obkawy i na czym to polega?
  • dorota.mk 28.04.05, 11:34
    Ja jestem w szoku.!!!
    Mój synuś - 11 letni - przechodził ostatnio też tzw. grypę jelitową.
    Martwiłam się właśnie czy córcia sie nie zarazi, bo cięzko mi ich od siebie
    odizolować. Główne zalecenie lekarza to karmić małą jak najczęściej piersią.
    Czyli wg. tego szpitala tak skutecznie "trułam" ją, że nawet nie zachorowała.
    Pozdr,
    --
    Dorota, mama Bartka(11 lat) i Martynki (10 m-cy)
  • marzek2 28.04.05, 20:26
    Moim zdaniem powinnaś napisać jaki to szpital i w jakim mieście, żeby
    przynajmniej ostrzec mamy przed nim! To skandal, dobrze, że Ty przynajmniej
    byłaś "uświadomiona", ale jak mi żal innych mam, pewnie i tak dość
    zestresowanych pobytem dziecka w szpitalu, a tutaj jeszcze takie rewelacji im są
    przedstawiane.... Najlepiej jakby tam zadzwonił ktoś z Fundacji Rodzić po LUdzku
    czy z jakiegoś Komitetu ds Karmiania Piersią i zrobił awanturę!
    --
    A oto moje dzieciaczki czyli "2 + 1" :)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19044944

    www.bozakobieta.dlaJezusa.pl
  • mamakasienki1 29.04.05, 08:51
    To straszne co piszesz. Dobrze, że nie słuchałaś tych głupich zaleceń lekarzy i
    karmiłaś dzieciaczka piersią bardzo mi żal tych dzieciaczków, które tam
    trzafiają. Rany przecież nasze mleko jest najlepsze dla naszych maluszków, bo
    po co w końcu by było. A mieszanki mlekozastępcze nie zawsze są takie
    rewelacyjne. Ja byłam straszona w szpitalu zaraz po porodzie, że jeśli nie
    pozwolę dokarmiać dziecka to wyląduje pod kroplówką odwodnione, albo wyrządzam
    mu straszną krzywdę nie pozwalając dokarmiać bo mleka napewno mam za mało.
    Dodam że jestem szczupłą osobą i może wyglądałam na kogoś kto nie ma za dużo
    pokarmu, ale nie poddałam się i mała ku zdziwieniu całego personelu przybierała
    bardzo szybko na wadze.
  • mmk9 29.04.05, 09:33
    No wierzyć się nie chce... Na jak dlugo jeszcze starczy tej ciemnoty ?
    Wydawałoby sie, że popularyzacja karmienia piersią poszła naprawde daleko, a tu
    jeszcze jej tak brakuje wsród "słuzby zdrowia". Czego ich uczą w szkołach , na
    uczelniach ? Wciąż programy, podręczniki, nauczyciele z lat 50-tych ?
  • fizula 29.04.05, 23:27
    Gratuluję Ci odwagi, że w ogóle pomimo tego terroru anty-laktacyjnego
    kontynuowałaś karmienie piersią. To najlepsze, co mogłaś zrobić w tym momencie
    dla swojego dziecka. (Jeśli nie chcesz napisać w jakim szpitalu, to może
    chociaż w jakim mieście?)
    Bywajcie zdrowi!
    --
    Zapraszam na forum dla mam długo karmiących piersią oraz szukających wsparcia w
    początkowym okresie:

    Długie karmienie piersią
    Iza
  • karolcia56 01.05.05, 15:10
    Ja rowniez jestem ciekawa co to za szpital,przynajmniej w jakim miescie.Napisz
    moze przez to chociaz kilka maluszkow uniknie tego koszmaru.
    Gratulacje dla ciebie za wytrwalosc.pozdrawiam
  • annaewa26 04.05.05, 12:42
    Napiszę, że jest to szpital w Lublinie. Dodaję, że na pewno NIE CHODZI o DSK
    (żeby sobie ktoś tak nie pomyślał).
    Dzięki dziewczyny za odzew.
    Serdecznie pozdrawiam!
    Aha! Kiedy urodziłam pierwsze dziecko również dowiedziałam się, że mam za mało
    pokarmu (od położnej w szpitalu). Dziecko było brane ode mnie i karmione
    bebikiem. Wtedy zgłosiłam to do oddziałowej i ta jak najbardziej kazała karmić,
    jeżeli mam taką ochotę. Mimo opinii położnej, ze zagłodzę dziecko, Synek
    wspaniale (był wręcz tłuścioszkiem) przybierał na wadze i rósł. No i tak tym
    moim bezwartosciowym chudym pokarmem karmiłam go 2 lata.
  • bruksia 05.05.05, 20:40
    Pierwsza myśl jak to czytałam "Boże to koszmar", druga "co za IDIOCI". Jak moja
    mała była w szpitalu to podłapała wirusa biegunki (początkowo była na co
    innego), była na piersi i raz dziennie na kolację kaszka na sztucznym mleku.
    Lekarka powiedziała, żeby jak najczęściej podawać PIERŚ, dopytywała czy nie
    tracę pokarmu. A mleko sztuczne kazała odstawić, bo ono bardziej podrażnia
    (przy biegunce). Sprawdziłam to w praktyce, gdy byłyśmy w domu (świeżo po
    poprawie) podałam to mleko i dziecko zmowu sie "posrało" (przepraszam za
    określenie). Natomiast jak jadło pierś (przy biegunce) to nieprzelewało sie to
    tak natychmiast. Poprostu debile. Dobrze że się nie dałaś, ale nie wszyscy mają
    taki charakter. a lekarze (podobno) są po to by nie szkodzić
  • fizula 05.05.05, 22:36
    Jestem z Lublina. Mam gorącą prośbę: czy mogłabyś mi napisać na prywatną
    pocztę, gdzie się dzieją takie rzeczy (rozumiem, że na forum publicznym nie
    chcesz wymieniać konkretnego szpitala, tylko miasto). Byłabym Ci bardzo
    wdzięczna! Napisałam na Twoją skrzynkę. Proszę o kontakt: fizula@gazeta.pl
    --
    Zapraszam na forum dla mam długo karmiących piersią oraz szukających wsparcia w
    początkowym okresie:

    Długie karmienie piersią
    Iza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.