Dodaj do ulubionych

NIENAWIDZĘ karmić piersią :(

28.10.05, 17:13
Tak bardzo nienawidzę tego robić, że zastanawiam sie nad przerwaniem
karmienia. Gdy moje maleństwo się budzi i wiem, że jest głodna, szlag mie
trafia, mam wtedy takie nerwy że rozwaliłabym wszystko co mnie otacza.
Tłumaczę sobie że dla tej małej iskierki najlepiej będzie gdy będzie ssać
moją pierś, że będzie zdrowa, odporna, itd... Ale to nie pomaga.
Niekiedy ściągam pokarm i daje jej z butelki, bo czasem nerwowo wysiadam :(

--
"...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
tylko płakać będą na ziemi
zostawione przez nas nasze cienie"
Edytor zaawansowany
  • bluebebe 28.10.05, 17:18
    a dlaczego? pytanie z czystej ciekawości. bo ja to z kolei tak uwielbiam, że
    zastanawiam się, czy nie jestem przegięta w drugą stronę.
    --
    Blue i bebe 05.09.05
  • szept_ciszy 28.10.05, 17:30
    Nie kochana, z Tobą jest ok, to ja jestem chyba przegięta.
    Gdy przystawiam dziecko to piersi to czuje coś dziwnego... nie umiem tego
    wytłumaczyć.
    Kiedyś moje pieri służyły do czegoś innego (chyba nie musze dokładniej
    tłumaczyć) dziecko do piersi mi nie pasuje, źle się czuje.

    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • ruda_szczurka 29.10.05, 10:41
    mialam dokladnie to samo. piers to dla mnie organ sluzacy do ..... a nie
    butelka ;) sciagalam pokarm przez miesiac, ani razu nie przemoglam sie do
    karmienia. wybaczcie wszystkie mamy karmiace ale dla mnie to obrzydliwe.

    --
    Matylda
  • magdalena1811 02.11.05, 13:33
    Boooże! W głowie mi sie to nie miesci. Jak karmienie piersią może byc dla kogoś
    obrzydliwe?!?
    --
    Mój synek-Szymonek
    **********%%%%********
  • be-ko 28.10.05, 17:18
    Dlaczego tek się dzieje? (nie napisałaś, czy to kwestia bólu itp., czy ,
    nazwijmy to, przekonaniowo-psychiczna).
    Może trzeba udoskonalic technikę karmienia?
    Ile dziecko ma tyg./m-cy?
  • sabko 28.10.05, 17:19
    Nie rozumię dlaczego nie przerwiesz, a raczej dobrze wiem dlaczego. TAk właśnie
    działa niewłaściwie przeprowadzana w naszym kraju kampania na rzecz karmienia
    naturalnego. JA karmić nie mogłam i też z tego powodu przechodziłąm bardzo
    trudne chwile bo wydawało mi się, że jestem złą mamą. Teraz po 8 miesiącach
    napiszę ci jedno NIE MĘCZ SIEBIE I MALEŃSTWA karm butelką zobaczysz ile uczucia
    można przekazać dziecku w taki sposób. Będziesz odprężona i zadowolona a wtedy
    twoje maleństwo też będzie się tak czuło.
    --
    bobasy.pl/?u=sabko&s=6218cd745a65d8a445518a7261b3dc21
  • sabko 28.10.05, 17:21
    a i jeszcze chcę dodać że może być równie zdrowa i odporna pijąć mleczko
    modyfikowane. Poczytaj sobie tu na niemowlętach ile jest dzieciaczków karmionych
    tylko butlą zdrowych jak rybka. Moja mała też nie miała jeszcze ani katarku

    --
    bobasy.pl/?u=sabko&s=6218cd745a65d8a445518a7261b3dc21
  • tygrysiatko1 28.10.05, 17:20
    spróbuj sie inaczej nastawić do karmienia bo złość nic nie pomoże... może zmień
    pozycję... a jeśłi napradwę nie wytrzymujesz to odciągaj i dawaj z butli.... w
    karmieniu piersiąnie chodzi o to żebyś sięzmuszała zresztą dziecko odbiera
    Twoje złe emocje
  • gosia.nikola 28.10.05, 17:32
    Ja z piersi karmiłam bardzo mało,może 2msc. przyczym dokarmiałam z butelki :((
    czułam sie z tym strasznie robiłam wszystko abym miała więcej mleczka a tu
    nic.Na początku tez były nerwy bo ciągłe wstawanie w nocy i nie tylko było
    dlamnie czyms nowym po 9msc. lenistwa!! Po czasie przeszło i mam nadzieje ze u
    ciebie równiez tak bedzie!! Napisz ile dzidzia ma miesięcy!!!
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=29832172
  • malgosiek2 28.10.05, 17:29
    Nie chcesz karmić piersią to nie karm.
    Przecież nikt Ciebie nie zmusza do tego i nie stoi nad Tobą jak kat nad
    grzeszną duszą.
    Nie lubisz to nie.Nie ma co się zmuszać.
    Pzdr.Gosia 22 t.c.
  • szept_ciszy 28.10.05, 17:34
    Ale ja bardzo chcę karmić, chcę to polubić ale nie wiem jak. Jak tak dalej
    będzie to za każdym razem będe jej dawać swoje mleko z butli.
    Moja córeczka ma 15 dni :)

    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • malgosiek2 28.10.05, 17:38
    No właśnie możesz odciągać swój pokarm i karmić z butelki.
    To też jeswt rozwiązanie.Moja koleżanka miała taki sam problem i tak karmiła
    syna do 9 -10 m-cy.
    Pzdr.Gosia 22 t.c.
  • andaba 28.10.05, 17:41
    Nie ty jedna :)
    Jak mi przy jednym brakło pokarmu szybko, to byłam baaardzo zadowolona.
    Spokój z karmieniem bez wyrzutów sumienia.
    --
    Moje Smerfy:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24145783
  • asia_grzes 28.10.05, 19:51
    -to normalne,masz prawo byc zmeczona.popros kogos by zajeli sie mala w
    dzien,bys mogla pospac
    -mozesz odciagnac mleko i przechowac w zamrazarce i poprosic,by jedna chociaz
    noc w tygodniu maz wstawal do dziecka i podgrzane w podgrzewaczu twoje mleczko
    dal kruszynce
    -pomysl jak bys byla zmeczona gdybys karmila sztucznie i musiala wstac-podgrzac
    wode-odmierzyc i wsypac mleko w proszku-wymieszac-jak za cieple ostudzic-i
    dopiero karmic dziecko....a tak przytulacie sie do siebie i jest slodko
    -a korzysci z karmienia piersia?
    ja 11miesiecy juz karmie i KOCHAM TE CHWILE BLISKOSCI Z SYNKIEM
    ps.zanim sie obejrzysz a wrocisz do innych zalet posiadania piersi, o jakich
    wspomnialas:)

    --
    Nasze Słoneczko WERNI...
    Fotki z LIPCA...
  • ma.pi 29.10.05, 23:15
    szept_ciszy napisała:

    > Ale ja bardzo chcę karmić, chcę to polubić ale nie wiem jak. Jak tak dalej
    > będzie to za każdym razem będe jej dawać swoje mleko z butli.
    > Moja córeczka ma 15 dni :)
    >

    To poczekaj jeszcze 15 a zobaczysz, ze wszystko bedzie latwiejsze.
    Ja karmie juz 3 dziecko. Ze starszymi nie mialam zadnych problemow, a z mala na
    poczatku tez kazdego dnia obiecywalam sobie, ze od jutra idzie na butelke.
    Potrafila caly dzien nie spac tylko wisiec przy piersi.
    Ja jak mialam dosyc robilam mleko w proiszku w butelce i wreczalam mezowi aby
    nakarmil. Tez mozesz robic sobie takie przerwy, ani Tobie ani dziecku to nie
    zaszkodzi, a Ty sie wyluzujesz, bo zobaczysz, ze to juz nie jest "obowiazek" bo
    dziecko mozna nakarmic inaczej.
    Dzisiaj mala ma juz 3 miesiace, jada zazwyczaj co 3 godziny w dzien, a na noc
    codziennie przez sen dostaje mleko z butelki, i wszyscy sa zadowoleni. :o).
    I karmienie nie trwa juz godzine a 10 minut.

    Pozdr.


    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
  • saskiaplus1 28.10.05, 17:57
    A ja bym zachęcała do wytrwałości - warto ją ćwiczyć, bo w życiu nieraz się
    jeszcze przyda. Poza tym wiadomo, że dobre rzeczy zazwyczaj dużo kosztują. A
    karmienie piersią to rzecz dobra - do tego właśnie piersi są (a nie do seksu -
    to ich funkcja uboczna, co by tam nie mówić). To najnaturalniejsza rzecz na
    świecie i najlepsza dla dziecka. To nie ideologia, to fakty - butelką można
    karmić, owszem, ale to tylko proteza, dla kobiet, które karmić normalnie nie
    mogą. Czy mając zdrowe nogi jeździłabyś na wózku inwalidzkim tylko dlatego, że
    tak jest wygodniej? Na pociechę powiem Ci, że trudne początki karmienia piersią
    szybko mijają i potem obie strony są zadowolone. Trzymaj się i nie poddawaj
    łatwo - czy gdyby chodziło o inną ważną rzecz w Twoim życiu, nie walczyłabyś z
    większym uporem?
    --
    Wiktor już na świecie :)
  • szept_ciszy 28.10.05, 18:01
    ale ja naprawdę bardzo się staram :(
    Gdy przezwyczaje się do karmienia dziecka, wtedy mój mąż nie będzie mógł
    dotknąć moich piersi bo będą one zarezerwowane dla dziecka.

    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • kura17 28.10.05, 18:13
    ale dlaczego nie bedzie mogl dotknac piersi??? co to znaczy "zarezerwowane dla
    dziecka"?? czy chodzi Ci o fakt, ze bedzie w nich mleko i maz (i Ty) bedziecie
    sie czuc niezrecznie w czasie pieszczot? rozmawialas o tym z mezem? moze dla
    niego to nie jest zadna przeszkoda (a wrecz przeciwnie)? moze warto po prostu
    sprobowac? :) moj maz nie mial zdania (ale nie byl "obrzydzony" piersiami z
    mlekiem). a po... calkiem byl zadowolony ze "sweet sensation"... (maz jest
    obcokrajowcem i rozmawiamy po angielsku, stad ten wtret obcojezyczny)
    piersi nie sa ciagle pelne i obolale, jak laktacja sie ustabilizuje, to w sumie
    nie czujesz, ze sa pelne mleka (sa miekkie), a mleko dla dziecka i tak tam jest

    a jesli chcesz karmic wlasnym pokarmem, ale nie piersia, to mozesz odciagac
    mleko. ja tak robie juz od ponad pol roku :) z innych powodow niz Ty nie moglam
    karmic piersia, wybralismy wariant zastepczy i cala trojka jest zadowolona :)

    3maj sie!
  • malk0 30.10.05, 13:45
    hehehe gdy moj maly nie chce ssac z cyca to do drugiego podpina sie moj maz i
    robi mu konkurencje. Wtedy skutkuje, maly sie wkurza i ciagnie bez gadania ;).
    Wyprobuj....piersi to seks ale nie tylko..maja dwie funkcje i z tym musisz sie
    oswoic.
  • kismet3 28.10.05, 18:08
    W którym szpitalu rodziłaś? W Krakowie jak mniemam?
    --
    To jest moje zdanie...Nie musicie się z nim zgadzać!
  • szept_ciszy 28.10.05, 18:27
    taki miałam zamiar, niestety, nie udało się. Miałam rodzić w ujastku, ale z
    powodu silnej gestozy trafiłam na półtora miesiąca do szpitala powiatowego, a w
    ujastku nie chcą przyjmować na leczenie. Musiałam zostać u siebie i rodzić jak
    pies.

    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • kismet3 28.10.05, 18:36
    Szkoda ,ze nie zgłosiłaś się do Siemiradzkiego - tam dobrze traktują pacjentki
    i jest facowa opieka nad noworodkami. Ale nie o tym..

    Ja też nie lubiłam karmić piersią ,na 'szczęscie' córka odstawiła się jak miała
    6 mies. W momencie przystawiania miałam dziwne uczucie ,tak jakby niechęci,
    niesmaku (ale nie do dziecka) - nie potrafię tego opisać dokładnie w kazdym
    badz razie nie było to fajne uczucie.
    Nie wiem co Ci doradzić- karmienie piersią ma wiele zalet ale też nie każdy to
    lubi i tylko od Ciebie zależy co postanowisz.To co najważniejsze - przeciwciała
    zawarte w siarze już córce przekazałaś. Pozdrawiam!!:-)))
    --
    To jest moje zdanie...Nie musicie się z nim zgadzać!
  • wenus.z.willendorfu 28.10.05, 18:16
    Jeżeli nienawidzisz karmić piersią to chyba faktycznie najlepiej byłoby to
    zakończyć. Po co masz katować siebie i dziecko (bo ono wyczuwa Twoją niechęć).
    --
    Niemowlęta i młodsze dzieci
    Frutka ur. 26.09.2004
  • kotorybka 28.10.05, 18:24
    Słuchaj, dobrze że spróbowałaś karmić piersią, starasz się dalej... Ale macierzyństwo to przecież dużo
    więcej niż metoda karmienia! Odstaw małą na jakiś czas, jeśli martwisz się o zanik mleka, odciągaj, a w
    międzyczasie spróbuj dawać jej sztuczne. Może Ci (i jej) się to spodoba, a może nie? W każdym razie
    zachęcam Cię do robienia tego, co Ci intuicja do ucha szepcze - Twoja córeczka potrzebuje
    szczęśliwej, spełnionej mamy a nie kobiety szarpanej przez wątpliwości i obawy...
    Życzę powodzenia!
    Marta
    PS. Abyś nie myślała że jestem sprzeciwiona karmieniem piersią, napiszę, że sama szczęśliwie
    karmiłam synka piersią przez rok, ale wiem, że to nie jest dla każdego...
    *******
    Matti ma już rok!
  • ezrapound 28.10.05, 18:41
    A w jakim wieku jest Twoje dziecko? Może karmienie jeszcze nie wychodzi Wam tak
    jak powinno? Ja na początku też niecierpiałam tego robić, zwłaszcza, że było to
    bardzo bolesne. Tak naprawdę to polubiłam karmienie piersią dopiero po 4
    miesiącach. Może u Ciebie też przyjdzie taki moment?
  • lineczkaa 28.10.05, 18:40
    Zanim urodziłam córkę, zdecydowałam, że będę odciągać swój pokarm i karmić
    butelką. Jeden dzień, kiedy nie miałam laktatora i butelek w szpitalu, karmiłam
    piersią. Nie sprawiło mi to zadnej przyjemności. Kiedy mój chłopak
    przytransportował mi laktator i butelki, ściągnęłam pokarm i z ulgą podałam
    swoje mleko w butelce. karmienie to wybitnie indywidualna sprawa i sama musisz
    zdecydować... Co za różnica, jak i czym karmisz dziecko, piersią, butelką, swoim
    czy sztucznym, ważne, że je kochasz :)
  • biala27 28.10.05, 19:01
    A ja mam wrazenie ze baby blues Cię męczy. Generalnie nic nie powinnaś robic
    wbrew sobie ale może potrzebujesz jeszcze troche czasu (skoro piszesz, ze
    bardzo chcesz karmić).. I porozmawiaj z mężem.. Pozdrawiam!

    dorota
    --
    Jaś forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=30673044
  • mamaemmy 28.10.05, 19:10
    Dziecko wyczuwa Twoja niechęć,równie dobrze wychowa się Twoja Tatianka na butelce.
    Spójrz na moją Emkę-od poczatku jak juz jadła sama ,jest na butli(moje odciągniete mleko,bebilon)-a rozwija się wzorcowo no i nie choruje.Tyle,że to akurat jak wiesz,moje karmienie butelką ,nie był mój wybór:(bo ja chciałam ją karmić piersią.
    Tylko utrzymuj laktacje,bo może za jakis czas bedziesz chciała?
    A jeśli nie-nie przejmuj się,nie dokładaj sobie zmartwień:)

    Danta

    p.s.fajnie Cię widzieć na forum niemowle:)

    --
    Księżniczka Emma na forum ZOBACZCIE:)
    A to historia Emusi
  • mika_p 28.10.05, 19:06
    Ja się wcale nie dziwię, że teraz mówisz, że nienawidzisz karmienia piersią,
    chociaż byś chciała.
    Część tej niechęci na pewno zdiagnozowałaś dobrze, ciężko jest ci przestawić
    się z erotycznej funkcji piersi na aseksualny pojemnik na żywność.
    Część to zapewne podświadomy opór przed poddaniem się stuprocentowej
    odpowiedzialnosci, stuprocentowej dypozycyjności i stuprocentowemu oddaniu. Z
    pani samej siebie stałaś się niewolnicą małej istoki, której chciałaś, którą
    kochasz nad życie, co nie zmienia faktu, że to władca absolutny, kapryśny.
    Prawo do podania butelki do właściwie jedyny bunt, na jaki można się zdobyć nie
    czyniąc dziecku krzywdy - niezmienienie pieluchy może zaskutkowac odparzeniem,
    płaczu nie da się słuchać bez bólu serca, a butelka własciwie nieszkodliwa.
    Zastanów się, mam rację ?

    Jak znajdę chwilę, to wklepię dla ciebie fragment z ksiażki, którą moim zdaniem
    kazda młoda matka powinna przeczytac, zeby się pocieszyc.

    --
    Po co mi dwa krzesełka, kup jedno
  • kasiadove 28.10.05, 19:14
    Ja tez odciągam. I dobrze mi z tym. Moge przynajmniej gdzieś wyjść, coś
    załatwić, wiem ile mała je. No i nie muszę wyciągać cyca gdy ktoś przychodzi -
    jestem z tych co nie karmią dziecka w autobusie (a propos innego wątku). A tak
    w ogóle czytałam tu ostatnio o dzieciach 4-5 miesięcznych które nie potrafia
    jeść z butelki, a ich matki wracają do pracy. To dopiero jest problem :)
    --
    Karolinka ma dziś...
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;104/st/20050927/n/Karolinka/k/43a3/age.p
    ng[/img]
  • be-ko 28.10.05, 19:25
    Skoro dziecko ma 15 dni, to koleżanka jest młodą stażem mamusią i wszytko musi
    sobie w głowie poukładać. Nie należy się tak szybko poddawać.
    Trzeba przede wszystki przebudować swój system wartości.

    Tylko oby to nie był męża "system wartości"...
  • zona_mi 28.10.05, 19:17
    A ja tylko dodam, żebyś poczytała dokładnie to co napisze Ci Mika_p, bo to jest
    mądra kobieta :)
    I jeszcze, że po dwóch tygodniach z maluszkiem to raczej masz małe
    doświadczenie i wcale się nie dziwię, że się gubisz i buntujesz. Chyba problem
    nie leży wyłącznie w karmieniu. I myślę, że koniecznie powinnaś porozmawiać z
    mężem/mamą/starszą siostrą - chodzi o wsparcie psychiczne.
    Pozdrawiam i przesyłam trochę uśmiechów i wiary w siebie i lepsze jutro :)))
    Zona

    --
    Jesień już -
    trzeba zmienić kurs, otrzepać sól ze słów...
  • szept_ciszy 28.10.05, 19:30
    100% prawdy jest w tym co napisałaś. Sama nie mogłam tego lepiej ująć.

    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • sierpniowka 28.10.05, 19:41
    ja mam podobnie.. ale nie az tak :)
    ja jestem po prostu glodna!!!
    z jednej strony tyrania diety matki karmiacej (co w naszym przypadku jest
    uzasadnione.. weronka jest alergikiem) a z drugiej.. no wlasnie.. karmic
    piersia trzeba... no bo trzeba... (wiadomo o co chodzi)
    i ja chce :)
    i nawet to lubie :)
    i nie chodzi w tym wszystkim o mnie i o dziecko ale tych wszystkich ktorzy
    doradzaja jak dostawiac, jak czesto, ze na zmiane... to juz nie jestem ja! ale
    nie w odniesieniu do dziecka tylko.. nawet mojego meza ktory nagle stal sie
    ekspertem w karmieniu!!! no szlag mnie trafia jak powtarza "wyzej" albo "obroc
    brzuszkiem" albo "odciagnij"
    szlag mnie trafia!!!!
    a wracajac do tego ze
    j e s t e m
    g l o d n a!!!!!!!!!

    jestem na diecie (ostrej) bo weronka uczula sie na wszystko. i z jednej strony
    glodna a z drugiej...

    c z u j e
    s i e
    z j a d a n a
    z y w c e w!!!!!!!!!

    ale wiecie co?
    kiedy zabraklo mi w pewnym momencie pokarmu, to byl jeden z najgorszych
    momentow w moim zyciu...

    pozdrawiam
    joanna
  • graziula 28.10.05, 19:55
    ja też nie mogłam karmić piersią i starałam się dawać małej cycka tylko w nocy.
    W końcu stwierdziłam, że to nie ma sensu. KIEDY KARMIĘ JĄ BUTELKĄ O 22 TO SERCE
    MI SIĘ WYRYWA DO NIEJ TAK SŁODKO WYGLĄDA. Nie przejmuj się, Ważne że nie
    będziesz dziecka głodzić....
  • mili79 28.10.05, 20:52
    Nasza kruszynka ma 4 m-ce, ja tez mialam b.duze problemy z karmieniem piersia,
    ale przemyslalam sobie wszystko na spokojnie i zaplanowalam, ze zacisne zeby i
    bede karmic przez pierwsze 6 tygodni, a jesli po tym czasie stwierdze ze dalej
    nie dam rady, to bez wyrzutow sumienia przejdziemy na sztuczne. Potraktowalam te
    6 tygodni jako projekt do wykonania i juz :) No ale po tym czasie jakos wszytko
    sie poukladalo i zostalysmy przy cycusiu, i nawet to polubilam. Pierwsze 6
    tygodni są decydujace. Ale podkreslam, wg mnie nic na sile! Mnie osobiscie nigdy
    nie bylo dane jesc z piersi matki, wychowalam sie na starodawnych mieszankach i
    zyje, w dziecinstwie prawie nie chorowalam, najwyzej jakies przeziebienie...
    TRZYMAJ SIE!
  • thiessa 28.10.05, 21:14
    Ja doskonale Cie rozumiem, bo tez niecierpialam, a jednoczesnie tak jak Toba
    targaly mna rozne uczucia, bo dzieki terrorowi laktacyjnemu czulam, ze
    powinnam. Na dodatek mialam zbyt malo pokarmu i robilam wszystko, zeby miec go
    wiecej, bo chcialam dobrze dla dziecka, a sama czulam sie nieco podle.
    Odciaganie nie jest dobrym rozwiazaniem, tego tez nienawidzilam. Karmilam
    dziecko pol przez pol roku, caly czas zalowalam, ze mam za malo pokarmu a
    rownoczesnie nienawidzilam latanie do kibla w pracy i odciagania i czekalam
    kiedy sie to skonczy. Po pol roku przestalam, odetchnelam z ulga i ozylam.
    Chcialabym miec jeszcze jedo dziecko i wiem,ze pewnie nie zdecyduje sie od razu
    na butelke i znowu bede toczyc wewnetrzna walke.
    A karmienie w miejscach publicznych to dla mnie cos strasznego, w zycie nie
    zdecydowalabym sie na cos podobnego.
    Zycze powodzenia i wytrwlosci.
    --
    sfinjak.linuxd.pl
  • dominika8 28.10.05, 21:13
    rozumiem Cię doskonale, i podziwiam za odwagę, bo pewno więcej jest takich
    kobiet, ale boją się pisać tak otwarcie.
    jeżeli sprawia Ci to przykrość, to dziecko też to odczuwa. Jedyne wyjście to
    ściągaj laktatorem, jak długo się da. Poza tym są mleka modyfikowane, i nie daj
    się zakrzyczeć propagatorkom karmienia piersią...
    --
    oto moja córeczka
    www.bobasy.pl/?u=161&s=ab44a5eafdb4ceca66878e68fcf2f744&
    www.kpdz.tychy.horsesport.pl/index.html
  • mj77 28.10.05, 21:55
    trzymaj sie szepcie ciszy, karm piersia dopoki bedziesz miala sile/chciala. Dziecko wyczuwa nerwy. Nie dasz rady/nie bedziesz chciala to bierz butle i sie nie cackaj, dla wygody, dla spokoju, dla radosci z macierzynstwa. Ja tez za tym nie przepadam, ale wyznaczylam sobie granice. Bardzo chce karmic do powrotu do pracy (ponad 4 miechy), potem butla z mlekiem. Jesli po drodze noga mi sie podwinie to tez nie koniec swiata
  • majca1 29.10.05, 10:23
    Ja też tak miałam. Zacisnęłam zęby a po 2 miesiącach wszystko wróciło do
    normy. Czułam się jak mleczarnia i wyrodna matka. Mąż wiedział, że mam piersi
    pełne mleka i źle się z tym czuję więc nie dobierał się do mnie. A ja czułam
    się przez to jeszcze bardziej mleczarnią...
    --
    ***
    Brygidka
  • pimpek_sadelko 29.10.05, 10:40
    mialam to samo. skonczylo sie na butli. kajtekjest na mieszanym sposobie
    karmienia, ale nawet moje mleko ma z butelki. mialam podobne odczucia do
    Ciebie... na dodatek kajtek moja piers olewal, przy probach przystawiania go do
    piersi slyszalo go cale osiedle.
    --
    Mój Kajtuś
  • bluebebe 29.10.05, 11:08
    w pewnym sensie jesteś w komfortowej sytuacji. Bo masz wybór. Możesz albo pieś,
    albo mleko z piersi w butli, albo mieszanka. Ale mieć wybór to też czasem w
    życiu źle. Ja akurat przechodziłam z butelki na pierś i był taki moment, że
    bebe jeszcze nie dobrze radziła sobie z piersią, a butelki też już nie chciała.
    Miałam nie złego cykora, bo jakoś trzeba było ją karmić. U Ciebie jest to tylko
    kwestia Twojej decyzji, bo dzdziuś jak rozumiem akceptuje wszystko.
    Natomiast na pewno podejmowanie ważnych decyzji w 15 dni po porodzie nie jest
    rzeczą łatwą, więc na spokojnie to sobie przemyśl. Cokolwiek nie wybierzesz
    będzie i tak dobrze!
    --
    Blue i bebe 05.09.05
  • ewcia_80 29.10.05, 12:48
    wszystko zalezy od podejscia męża i Twojego, oczywiście. Ja miałam tudne
    początki karmienia ale się przemogłam i rozkochałam w tej czynnosci i chcę jak
    najdluzej,a wczesniej dziecko przy piersi wydawało mi się obrzydliwe, dopóki
    to nie było moje dziecko. Teraz dla niej robię to, dla mojej córeczki!Daję jej
    co najlepsze a nieraz tak się złości, ze mam dość i wolałabym dać butlę, ale
    nie ząłamuję się! :) Acha, miałam parę razy zastoje i zapalenia (mniejsza o
    nazewnictwo) i to maż pomagał mi ściągać. Tak, tak - ręcznie ale też ssał :).
    Dziwnie się czułam zarówno najpierw z dzieckiem przy piersi jak później z mężem
    przy piersi, ale wszystko to kwestia przyzwyczajenia. Potraktowaliśmy to z
    humorem i z jajem, a że dziecko nie bylo w stanie wszystkiego wyssać, to on
    mnie wtedy poratował i goraczka i zastój minęly. Pogadaj z mężem, napewno Ci
    pomoże w tej nieprzyjemnej dla Ciebie sytuacji. Przecież karmienie to tylko
    etap, teraz daj dziecku to co najzdrowsze (to powinien być najsilniejszy
    argument) a potem piersi będą znów Twoje i meża. Życzę powodzenia :)
    --
    Córeczka Ewci i Przemcia
    Oleńka ma dzisiaj...
  • annaparzonka 29.10.05, 13:04
    Jezeli tego nie lubisz to nie karm piersia po co masz sie meczyc i przy okazji
    dziecko ono to wyczuwa albo porostu zacznij wprowadzac mleko modyfikowane
    najpierw zastepujac jeden posiłek piersię i td ale nie odstawiejac dziecko od
    piersi moze ci sie spodoba ja jak moja córcia sie urodziła myslałam że nie
    wytrzymam do 3 miesiąca ale juz ma mała 7,5 i nadal karmie piersia i bardzo mo
    sie to podoba :-). Zycze powodzenia i pozdrawiam
    --
    smyki.pl/domeny/corcia.pl/karolka/index.php
  • clio1979 29.10.05, 13:41
    Wim co czujesz Szepcie.....Ja się przemogłam , ale wiele mnie to kosztowało.
    Najgorszy jest oczywiście terror laktacyjny i ta moda na naturalne karmienie,
    kreująca przeszczęśliwe matki ze ślicznymi bobaskami. A prawda jest taka , że
    na początku jest horror, nie masz mleka, dziecko wyje z głodu, ze zdenerowania
    nie potrafisz go przystawić, a położne w szpitalu co 3 godziny (mój osobisty
    dramacik) sprawdzają : "czy jadło???" "ile czasu???"
    Ja postanowiłam wytrzymac 6 miesięcy, a powodem było głównie (oprócz dobra
    dzidzi) lenistwo i wygoda. Życzę Ci powodzenia i wytrwałości. Będzie dobrze!
  • karolinka123 29.10.05, 17:42
    ja mam tensam problem:((( czasem karmie synka piersia,ale naprawde od wczoraj
    prawie wogole i staram sie nie odciagac pokarmu zeby zanikl.nie karmie z tego
    powodu ze mi ciezko(skolioza,wiec mam wystajaca lopatke i naprawde trudno jest
    mi karmic)synek sie wtedy wkurza i palcze,meczy sie ze nie moge go zbytnio
    przystaswic,tak jak mu wygodnie a ja sie mecze razem z nim,dlatego karmie Go
    sztucznie no i czasem se ten pokarm sciagne. poza tym chce "odsapnac" te 9
    miesiecy i w koncu pojsc na impreze i wogole! znaczy napic sie,a przeciez po
    alkoholu nie wolno dziecka karmic! poza tym ta cholerna dieta!! mam dosc! nie
    moge zyc bez coli ,czekolady itd. niestety...
  • bea58 29.10.05, 21:27
    Ja mojego maluszka karmiłam tylko 5 miesięcy, owszem czasami bywało to meczące
    bo jadła półtorej godziny, ale teraz tak bardzo mi tego brak, brakuje mi tej
    malutkiej twarzyczki co przytulała sie do mnie z taka wielka ufnoscią. Potrafię
    cię zrozumieć ale zastanów się jeszcze nad tym. Życzę ci powodzenia i
    przełamania oporów a napewno nie pożałujesz.
    Ps. Jak karmiłam piersią to żartowałam do męża, że z piersi korzysta teraz
    malutka a on na swoją kolej musi zaczekać :) Nie potrafiłam się przełamac
  • hanula 30.10.05, 02:14
    1. Jeżeli naprawdę tak bardzo tego nienawidzisz, to daj sobie spokój. Dużo
    dziewczyn w tym wątku to już napisało. Ja wykarmiłam piersią dwoje, ale nie
    uważam, żeby to był warunek konieczny i wystarczający dobrego macierzyństwa. Na
    pewno dużo lepiej jest czerpać przyjemność z przebywania z maleństwem, niż się z
    nim męczyć. Owszem, z czysto żywieniowego punktu widzenia karmienie piersią jest
    najkorzystniejsze, ale tak bardziej globalnie - moim zdaniem - najważniejsze
    jest to, żeby maluch miał szczęśliwą mamusię.

    2. A jeśli jednak chcesz to polubić... to jeszcze masz szansę. 15 dni to bardzo
    krótko. Wszystkiego się uczysz, ciągle jesteś niewyspana, fizycznie i
    psychicznie jeszcze nie doszłaś do siebie po porodzie - zobaczysz, będzie lepiej.
    Ja też miałam kryzys przy pierwszym dziecku: próbowałam pomiędzy karmieniami
    gotować, prać, sprzątać, nieustannie byłam zestresowana, i kiedy przychodziła
    pora karmienia, to szlag mnie trafiał, że już się głodna bestia obudziła. Aż
    któregoś dnia poszłam po rozum do głowy i kompletnie zmieniłam tryb dnia. Na
    czas karmienia właziłam do łóżka z ciekawą książką, nauczyłam się tak dziecko
    podpierać poduszkami, że w ogóle nie musiałam jej trzymać (pozycja tzw. spod
    pachy - fenomenalna, polecam). Przestałam się spieszyć, dałam sobie spokój ze
    sprzątaniem, o prasowaniu zapomniałam kompletnie. I nagle karmienie stało się
    moim ulubionym zajęciem - bo czego tu nie lubić: relaks, książka, dziecko,
    łóżko. Raj po prostu!
    Więc może zastanów się, co możesz zrobić, żeby to karmienie było przyjemniejsze.
    Może nie łóżko, tylko fotel czy kanapa. Może nie książka, tylko telewizja albo
    radio. Hm, a może jakby tak strategicznie ułożyć poduszki, to udałoby się karmić
    przed komputerem? ;-)
  • mama_aga_32 30.10.05, 02:46
    witaj! Mój Maciek ma 11 lat i wtedy naprawdę byly "inne" czasy - ja młoda ,
    niedoswiadczona a Maciej jak wampir obgryzał do krwi brodawki więc w przychodni
    bez zbędnych dramatów KAZALI mi podawać mu mleko modyfikowane i koniec
    tematu.Maciej wyrósł jak dąb nie chorując wcale !!!!! A teraz od 4 miesięcy
    jestem mama Jaśka -wcześniaka zresztą - i już na zapas martwiłam się czy będzie
    kłopot z karmieniem i był bo głowa niestety działa kompatybilnie z pirsiami
    Jasiek płakał ja nie sypiałam on nerwowy ja bardziej , mleka mniej i... tylko
    dwa miesiące. Przeszliśmy na butelkę ja bardzo wypoczęłam ,Jasiu szczęśliwy
    przesypia nocki. Ale teraz patrząc z perspektywy czasu myślę że dokucza Ci
    zmęczenie i stąd Twoje rozdrażnienie -dzisiaj myślę dałabym radę ale wtedy mój
    mąż przyszedł mi z pomocą to on karmił Jaśka w nocy butlą i nie pozwolił aby
    ktoś zrobił mi krzywdę stwierdzeniem "to TY nie karmisz piersią???". My tu
    możemy Ci podpowiedzieć ale Pogadaj z mężem niech wie co czujesz to Wasze
    dzieciątko i wspólna decyzja!!!! Jak się przełamiesz to dobrze jak nie to
    powiem Ci w sekrecie że karmienie butlą w nocy wcale nie wymaga tylu zabiegów i
    czasu !!! trzymaj się!
  • mj77 30.10.05, 08:40
    saralam sie w domu robić wszystko. Kiedy mała budziła się na jedzonko byłam wręcz na nią zła, że nie skończyłam prania, obiadu itd. Potem sobie olałam wszystko, w domu gotujemy bardzo mało, sprzątanie też ograniczamy do minimum. Teraz przynajmniej się tak nie stresuje, chociaż czasem zaskakująca bywa częstotliwość jedzenia :-) ale to już inna bajka
    po prostu jak najczęściej robimy sbie z mężem dzień dziecka
  • szept_ciszy 30.10.05, 10:14
    Gdy powiedziałam swojemu mężowi o swych odczuciach dotyczących karmienia
    piersią stwierdził: "Jesteś zboczona"... :( I na tym koniec był naszej
    rozmowy...
    Potwierdzam- mam depresję i to nie byle jaką. A karmienie piersią jeszcze
    bardziej mnie dobija. Wszystko sprowadza się do karmienia i tego głupiego
    uczucia. Ciągle zastanawiam się jak będzie wyglądać kolejne karmienie. Istny
    szlag mnie trafia jak ją karmię. Nie dam rady i nie będe się zmuszać, jutro ide
    do lekarza po receptę na mleko, bo nie wytrzymam tego dłużej.
    Wszyscy z mojego otoczenia potępiają mnie za to, czuje się z tym fatalnie, lecz
    gorszy jest dla mnie to że ją karmię.
    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • pimpek_sadelko 30.10.05, 10:35
    i nie oczekuj, ze w karmieniu piersia znajdziesz wspolodczuwajacego faceta. im
    sie wydaje, ze wyjmujesz cyca, wkladasz dziecku do buzi i jazda! samo sie robi.
    nie trzeba porzy tym myslec, to na pewno nie boli, i na pewno nie jest
    uciazliwe. a kicha....
    dla mnie karmienie piersia bylo meka, ale przstawialam na sile kajtka... on tez
    tego nie lubil. lubil tulic sie do piersi, ale jedzenie z piersi? moze 5
    minut, jak szybko lecial pokarm, potem zasypial i nie bylo sposobu na
    dobudzenie go do jedzenia. zmuszanie? taaaaaaaaaa nobla temu, kto potrafilby
    humanitarnie przekonac mojego syna do czegos na co on sam nie ma ochoty!na
    niehumanitarne metody nie zgodze sie nigy. to tylko karmienie a tresc
    jego/naszego zycia. nie chce zeby karmienie bylo trauma dla mnie czy dla niego,
    nie widze w tym glebszego sensu.
    co do mieszanki... nie musisz brac recepty. na recepte sa tylko drogie mleka,
    na specjalne dolegliwosci. zacznij od zwyklych mlek w proszku ( np nan1), jesli
    dziecko dobrze zareaguje, to nie ma powodu na wydawanie pieniedzy na
    bardziej "fikusne" mieszanki.

    depreche rozumiem. mam ja jeszcze do teraz w leciutkiej postaci.
    --
    Mój Kajtuś
  • szept_ciszy 30.10.05, 10:42
    obawiam się ze mała i tak bdzie musiała mieć mleko na receptę ponieważ ma dużą
    kolkę i robi zielone kupki i ciągle beczy. Była u niej lekarka, przepisała leki
    i powiedziała że jak nie przejdzie aby do niej przyjść a ona wypisze receptę na
    odpowiednie mleko.
    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • szept_ciszy 30.10.05, 10:44
    tak że srece mnie o to boleć nie będzie :)

    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • pimpek_sadelko 30.10.05, 10:47
    to witaj w klubie:/
    moj syn tez ma kolki ( ale wczoraj i dzis na razie cisza). zmienialismy dwa
    razy mleka: nan1 nan nanHA i teraz mamy bebilon pepti na recepte ( wtedy placi
    sie polowe sumy, zamiast 25 zl 12.50). doszlismy z mezem do wniosku, ze jesli
    na kazdym mleku kolki powracaly ( podajemy tez w mleku probiotyki)to widocznie
    to nie od mleka a niestety fizjologia. nastawilismy sie na to, ze z czasem
    kolki sobie pojda precz.
    od wczoraj podaje synkowi w butli razem z mlekiem kilka kropel sab simplex,
    przy kazdym karmieniu. moze to od tego jest spokoj? coz... zobaczymy, czas
    pokarze. zycze wytrwalosci w kazdej metodzie karmienia jaka wybierzesz.
    --
    Mój Kajtuś
  • hanula 30.10.05, 11:12
    > Gdy powiedziałam swojemu mężowi o swych odczuciach dotyczących karmienia
    > piersią stwierdził: "Jesteś zboczona"... :( I na tym koniec był naszej
    > rozmowy...

    Wiesz co, nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż się do mnie w ten sposób odezwał w
    jakiejkolwiek sytuacji, a już zwłaszcza wtedy, gdybym się do niego zwróciła z
    poważnym problemem. Wcale się nie dziwię, że masz depresję. Tylko czy
    rzeczywiście winne jej jest karmienie?
  • szept_ciszy 30.10.05, 11:31
    Mój mąż zażartował, nie obraziłam się bo zrozumiałam żart. Zdenerwowało mnie
    jedynie to, że zbagatelizował mój problem oraz to że obrócił to w żart, gdy
    tymczasem dla mnie to poważny problem.
    Ciężko mi, bo nikt nie rozumie mojego problemu, myślą że to takie proste-
    jedynie moja teściowa mnie zrozumiała i poparła w swym zamiarze mówiąc: "idź do
    lekarza po receptę na mleko, nie ma co się męczyć"

    --
    "...Popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
    tylko płakać będą na ziemi
    zostawione przez nas nasze cienie"
  • lolinka2 30.10.05, 10:10
    I masz prawo nienawidzieć, i masz prawo wymiotować przy tym bo srednio z estetyką czynności średnio, to fakt. Ja miałam podobnie. Nie chciałam karmić, bo robiło mi się niedobrze na widok powyciąganych na kilometry zniekształconych biustów i owłosionych pach syfiastych matek karmiących tuż za nimi. Bleeeeeee.... Niemniej byłam świadoma faktu, ze to słuzy dobru dziecka, wzmacnia odporność itp no i jest tańsze zdecydowanie, więc zainwestowaliśmy w dobry laktator i butelki ze smoczkami o kształcie nie zaburzającym mechanizmu ssania. I tak karmiłam ponad 2 miesiące, kilka razy młoda mi sie do cyca przyssała ale ponieważ wiedziałam ze mam wybór, nie budziło to już we mnie takiej odrazy. Po dwóch miesiącach musiałam zacząc przyjmować leki które kolidują z karmieniem i się skończyło. Niemniej mam niezłe wspomnienia i następnym razem (czyli niedługo) też nastawiam się na podobny tylko dłuzszy bieg :))

    --
    Kropek

    I jeszcze jeden podpis Kropka
  • heca7 30.10.05, 12:15
    Zdarza się i nie powinnaś się zmuszać, matka nerwowa to nic przyjemnego dla
    dziecka . Przy córce miałam to samo, do tego stopnia nie lubiłam karmić, że
    mleko samo mi się skończyło koło 5m a córka jadła tylko tyle by zaspokoić
    pierwszy głód z wyraźną niechęcią mimo ,że wcześniej nie dawałam jej butelki-
    przyjeła ją z ulgą ja zresztą też. Zaczeła wreszcie sensownie przybierać na
    wadze i lepiej spać. Od razu też polubiła jedzenie kaszek łyżeczką.A mnie
    depresja skończyła się wraz z mlekiem. Poczułam , że odzyskałam władzę nad
    własnym życiem , że jestem panią samej siebie, przeszła bezsenność i strach
    przed nadchodzącym wieczorem.Co ciekawe przy synu nie mam ani depresji ani
    karmienie piersią mi nie przeszkadza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka