Dieta matki karmiącej

Komentarze do artykułu

Dieta matki karmiącej

Czy dieta matki karmiącej wymaga wyrzeczeń? Co może jeść kobieta karmiąca piersią, a co jest zakazane? Pytamy o to Monikę Staszewską, położną i konsultantkę laktacyjną.

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jestem mamą 2,5 miesięcznego synka. Prawie od samego początku jem wszystko
    oprócz potraw smażonych i kwaśnych. Piję dużo wody i mleka. Mój synek miał
    tylko raz kolkę bo mu się nie odbijało po jedzeniu. Dzięki temu że nie mam
    diety to Mateusz przytył już ponad 3 kg. Najlepiej obserwować co się je i jak
    się czuje maleństwo a nie eliminować wszystko co możliwe. Pozdrawiam
    wszystkie mamy. Ola
    • 30.11.07, 17:26 Odpowiedz
      witam:)
      Jestem mama 4 miesiecznej Juleczki.Przyznam ze przez pierwszy
      miesiac unikalam wszystkiego co moglo by powodowac kolki u mojej
      corki.Pozniej zaczelam probowac w malych ilosciach i powiem szcerze
      ze prawie wszystko jem a malej nic nie jest.Nie ma zadnych wysypek
      ani kolek:)
      Pozdrawiam
      Kasiodek4
      • 30.11.07, 21:29 Odpowiedz
        Moj synek ma ponad 2 miesiace i tez od samego poczatku jem wszystko
        i jest ok:) Oczywiscie jak za duzo o czyms poczytam, to potem sobie
        wkrecam...ale mija i nie zmieniam sposobu odzywiania:) A Maly przez
        8 pierwszych tygodni przybral 3kg:) Pozdrawiam!
        • 03.12.07, 15:10 Odpowiedz
          Ja też od samego początku jem wszystko. Synek ma ponad 5 miesięcy i
          nigdy (słowo honoru!) nie miał kolki. Aczkolwiek ja raz dostałam
          straszliwej pokrzywki na całym ciele po zjedzeniu nektarynek.
          Dziecku nic się nie działo, ale ja cierpiałam przez ponad 2
          tygodnie...
    • 03.12.07, 23:11 Odpowiedz
      Nie rozumiem zupelnie dlaczego w polskich szpitalach jest po
      porodzie glodowa dieta bo napewno nie z troski o matke, tu gdzie
      mieszkam urodzilam syna w nocy i za godzine dostalam goracy posilek
      a rano porzadne sniadanie, na obiad wybieralam z trzech potraw, to
      normalny szpital na podstawowe ubezpieczenie.

      Mam nadzieje ze w Polsce albo juz sie ta glodowka zmienila albo sie
      w koncu zmieni, matka powinna byc traktowana wyjatkowo dobrze bo
      dala nowe zycie i to w ciezkich bolach.
      • 04.12.07, 17:58 Odpowiedz
        No cóż, nie zawsze jest tak pięknie... Jem od początku dosyć
        ostrożnie, ale bez przesady, nabiału też nie odstawiłam. Niestety
        kiedy Maja skończyła 5 tygodni zaczęły się co wieczór kolki, od 20
        do 22 lub 23 mała się pręży i boli ją brzuszek. Od kilku dni
        testujemy Infacol ale nie ma zmiany. Pojawiła się również wysypka na
        buzi i na klatce piersiowej. Chyba jednak czeka nas restrykcyjna
        dieta, w czwartek wybieramy się do pediatry...
        --
        Zaprzyjaźnione babeczki - rocznik '74
        • 09.12.07, 15:03 Odpowiedz
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • 02.01.08, 22:43 Odpowiedz
          dzoanka3 napisała:

          >moja Lenka urodziła się 5 grudnia tez dostała przedwczoraj
          czerwonej wysypki i miała kolki,pani doktor zapisała dzis syropek i
          na razie mała śpi:), ktos wie skąd taka wysypka?
        • 16.05.10, 23:54 Odpowiedz
          dzoanka3 napisała:

          > No cóż, nie zawsze jest tak pięknie... Jem od początku dosyć
          > ostrożnie, ale bez przesady, nabiału też nie odstawiłam. Niestety
          > kiedy Maja skończyła 5 tygodni zaczęły się co wieczór kolki, od 20
          > do 22 lub 23 mała się pręży i boli ją brzuszek. Od kilku dni
          > testujemy Infacol ale nie ma zmiany. Pojawiła się również wysypka
          na
          > buzi i na klatce piersiowej. Chyba jednak czeka nas restrykcyjna
          > dieta, w czwartek wybieramy się do pediatry...

          hej jestem mama 10-tygodniowej Amelki.
          co do stosowania infacolu to podpowiem ci, ze aby dzialal skutecznie
          nalezy odawac go malenstwu regularnie przed kazdym posilkiem
          conajmniej przez tydzien, niestety nie jest tak, ze za pierwszym
          podaniem lek cudownie zadziala, nasze malenstwo mialo to
          samo...kolki po kilku tygodniach przeszly :)

          krostkami sie chyba za bardzo tez nie martw, jesli skora pod nimi
          jest normalnego koloru to wszystko jest ok. byc moze to moze jeszcze
          wplyw hormonow spowodowal, ze krostki sie pojawily. jesli nadal cie
          to martwi to oczywiscie idz do pediatry, ale moze wystarczy, ze
          zmienisz proszek lub plyn do prania albo kosmetyki do pielegnacji
          maluszka, bo np. johnson moze uczulac :) ja staram sie unikac tez
          niektorych produktow lub owocow, np. truskawek, cytrusow, czekolady,
          orzechow(zwlaszcza wloskich) i sokow pomaranczowych-moga uczulac
          pozdrawiam :)
      • 03.04.09, 00:53 Odpowiedz
        Masz racje ja rowniez dostalam posilek godzine po urodzeniu mojego
        synka chociaz bylo okolo pierwszej w nocy a sniadanie do tej pory
        wspominam jako najwspanialsze w moim zyciu-jadlam i patrzylam na
        dzidzie. Kompletnie nic sie nie dzialo, mialam wiecej sily aby
        karmic brzdaca. Pozdrawiam!
      • 11.02.10, 16:19 Odpowiedz
        w moim szpitalu w krakowie zadnej diety nie bylo.
      • 12.02.10, 14:21 Odpowiedz
        Ja unikam tylko potraw po których sama źle się czuję,reszta ok-żadnych problemów
        z brzuszkiem u moich dziewczynek nie było.
        --
        Julia (2007)
        [*]
        Laura (2009)
    • 06.12.07, 17:01 Odpowiedz
      jednym słowem szczęściary z Was!!!! ja nietety muszę trzymać dietę i szczerze
      mówiąc mam dosyć tego co jem, ale nie chcę mojego synka karmić butlą to zaciskam
      zęby i aż ssie mnie w żołądku na zapach pomarańczy, gorącej czekolady... nic to
      odbiję to sobie, a na razie cieszę moim drugim największym szczęściem ,które
      rewelacyjnie przybiera na wadze, a za to moja waga cóż.... znika w zawrotnym
      tempie.... pozdrawiam
      • 11.12.07, 19:33 Odpowiedz
        Witam!czytając wasze wypowiedzi mogę powiedzieć tylko jedno:szczęściary!jestem
        mamą 6 tyg maluszka i prawie od początku muszę trzymać dietę!Sławuś dostał
        wysypkę na całym ciele. Początkowo były to tylko krostki na twarzy, potem
        zaczęły sie rozprzestrzeniać po całym ciałku!teraz jest już cały obsypany
        włącznie z główka!Dermatolog stwierdził, że jest to albo skaza białkowa, albo
        łojotokowe zapalenie skóry.Jednak nie da sie tego stwierdzić na 100% przed
        ukończeniem 3 miesiąca.A ja mam całą listę rzeczy których mi nie wolno jeść!Już
        sama nie wiem czego sie jeszcze wystrzegać!Na dodatek mały ma kolki!na szczęście
        od kilku dni mam wrażenie, że stały się mniej dokuczliwe!Dodam jeszcze, że
        czasami z braku pokarmu muszę go dokarmiać butelką!Podsumowując - sama już nie
        wiem co powinnam jeść i robić!pozdrawiam!
    • 13.12.07, 09:50 Odpowiedz
      kurcze to ja juz nie wiem o co chodzi.. ja diete trzymalam.. mala ma
      ponad 8 miesiacy i np w niedziele jadlam na obiad golbki, jak nigdy
      z kapusta.. po odciagnieciu piersi i podaniu malej mialam z nia
      urwanie glowy.. akcja raczki non stop, bolal ja brzuszek i miala
      wzdęcia.. nie powiazalam jednak tego z kapusta, gdyz sadzialam ze
      juz nie musze trzymac diety.. a jednak.. wczoraj zjadlam ponownie
      golabeczki z kapustka, i dalej to samo.. mloda wzdecia i placz..
      mnie nie bylo w domu bo bylam u lekarza a maz mowil ze godzina na
      raczkach.. ogolnie dziecie mam bardzo grzeczne, ale czyzby to byl
      zbieg okolicznosci ze 2 razy to samo, 2 razy po golabkach?? i jak
      nie trzymac diety:)
      --
      tickers.smyki.pl/s/14743/12369.jpg
    • 08.01.08, 15:16 Odpowiedz
      Mój Misza ma teraz prawie 4 miesiące. Ponieważ urodził się jako
      wcześniak musialam z dietą naprawde uważać. Gotowany kurczak z
      warzywami aż mi nosem wychodził :) Kolki mial moze z tydzień,ale
      wtedy deita tzw eliminacyjna zdała egzamin i jak reką odjął. Teraz
      jak to mówią jem PRAWIE wszystko. tzn żadnych słodyczy oprócz
      biszkoptów, nabiał w rozsądnych ilościach, nic ciężkostrawnego,
      żadnych ciężkich sosów, żadnych z cytrusów, tylko bananik, z
      pozostałych owoców w zasadzie głównie jabłka. Żadnej kaupchy,
      brokułów itp. Mimo tak narawde sporych ograniczeń mały pięknie
      przybiera na wadze (z 1770gram do 6 kilo teraz)i (odpukać) nie miał
      żadnych wysypek itp. Niestety ja nie schudłam :(
    • 01.02.08, 01:19 Odpowiedz
      powiedzieli - urodziłam wcześniaka, karmiłam ją tylko swoim mlekiem,
      które dowoziłam do szpitala, a dziecko okazało się kolkowe, więc
      każda położna kazała mi coś tam ograniczyć.W końcu doszło do tego że
      jadłam tylko ryż kurczak i marchewkę, gotowałam sobie takie danie w
      jednym garze bez soli itp. i jadłam tak przez 3 miesiące, a i tak
      nic to nie zmieniło.Najśmieszniejsze że jak zaczęłam jeść normalnie
      to kolki ani nie zmalały ani nie pogorszyły się, jak przeszłam na
      sztuczne mleko - były takie same, a w 6 m-cu życia mała z nich
      wyrosła i już.A ja jeszcze długo nie mogłam zjeść normalnego
      jedzenia, bo tak się odzwyczaiłam że bolał mnie żołądek
      po "nowościach".I oczywiście czeka mnie chyba z 10 wizyt u
      dentysty.Przy następnym dziecku zamierzam jeść normalnie.
    • 05.02.08, 13:08 Odpowiedz
      Witam!
      Jestem w 23 tygodniu ciąży, ale już teraz czytam i wzbogacam swoją
      literaturę prasową o to jak zajmować się takim malym
      niemowlaczkiem, najbardziej jestem ciekawa co dokładnie jeść aby
      krzywdy nie zrobić tej małej istotce, naczytałam się zę nie wolno
      niczego wzymającego, ani alergennego to co jeść z warzyw a co z
      owoców na co sobiepozwolić??
      • 05.02.08, 22:43 Odpowiedz
        Urodziłam w Niemczech.Tutaj mówią, by jeść wszystko oprócz fasoli,grochu
        kapusty.Pediatra odradził też kawę i czarną herbatę. moja Mała miała kolki,ale
        mam wrażenie, że czy jadłam wszystko, czy się ograniczałam, to na jedno
        wychodziło. Musiała po prostu przejść ten okres, a my razem z nią...Teraz córcia
        ma 5 miesięcy i ja już niczego sobie nie żałuję.Jem to na co mam ochotę i jest OK.
      • 06.02.08, 14:27 Odpowiedz
        mmimg12 napisała:
        > najbardziej jestem ciekawa co dokładnie jeść aby
        > krzywdy nie zrobić tej małej istotce, naczytałam się zę nie wolno
        > niczego wzymającego, ani alergennego to co jeść z warzyw a co z
        > owoców na co sobiepozwolić??

        Czy ty w ogóle przeczytałaś ten artykuł?? Przeczytaj.
        www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79400,3855207.html
        A potem jakby co pytaj dalej. :-)

        --
        *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
    • 18.02.08, 20:23 Odpowiedz
      Jestem mama 6miesiecznej Emilki,karmie piersia.Mala nie lubi
      smoczka,butelki i innego jedzonka.Czasami podaje jej na probe zupki
      ale nie zjada.Mam tez problem bo od czasu porodu nie moge
      schudnac.Czy moze ktoras z Was podac mi diete dla mamy karmiacej
      zeby nie zaszkodzic dziecku a zaby mama mogla troszke zrzucic?
      Pozdrowienia dla karmiacych.moj e-mail klaudynka79@gazeta.pl
    • 25.06.08, 10:33 Odpowiedz
      Fajny ten artykuł, taki wyluzowany, mam nadzieje że też żadnej diety trzymać nie
      będę po porodzie.
    • 12.11.08, 14:03 Odpowiedz
      zgłupiałam do reszty...
      katuję się wręcz obozową dietą, bez sensu?
      moje dziecko mimo wszytko ma kolki..to taki jej urok? sama nie wiem co mam o tym myśleć,,,troszkę boję się zacząć jeść surowe owoce i czekoladę kture uwielbiam winogronka mniam...
      • 12.11.08, 21:37 Odpowiedz
        Kolki miewają różne przyczyny, przy czym mamina dieta wcale nie jest
        na pierwszym miejscu. Może więc lepiej będzie spróbować jeść
        normalnie, a na kolkę zadziałać masażem:
        kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54927,2449645.html
        Jeśli dziecię ma ze cztery tygodnie można dodać podawanie Gripe
        Water 4-6 razy dziennie po łyżeczce.
        A jeśli ssanie jest bardzo łapczywe, można jako pierwszą pomoc
        zastosować karmienie w pozycji "pod górkę" czyli mama leży na
        plecach, a dziecię na mamie na brzuszku.
        pozdrawiam i życzę smacznego :)
        monika staszewska
        ps. Jeśli ma Pani ochotę na dłuższą rozmowę kolkowo-jedzeniowa
        zapraszam na mój telefoniczny dyżur w Dziecku, jutro lub w przyszłym
        tygodniu.
        • 13.11.08, 15:35 Odpowiedz
          Ja niestety jestem tym pechowcem na diecie i zazdroszcze... przez pierwsze dwa tygodnie po porodzie jadlam wszystko dopoki moj synek nie nabawil sie wysypki - napierw na samej twarzy, poem na calym ciele. Teraz mimo, ze znacznie ograniczylam swoja diete, skora mego synka jest pokryta drobna wysypka, w dotyku skora jest bardzo szorstka i sucha mimo codziennego natluszczania parafina (bo oliwki tez odstawilam).
          • 13.11.08, 17:16 Odpowiedz
            a jesz banany?
            u mojej maleńkiej, również pojawiła się wysypka - taka właśnie szorstka, czerwona, nasilająca się wówczas gdy się zgrzała.
            Odstawiłam babany i po 2 tygodniach całkowicie zeszło :)

            pozdrawiam
        • 13.11.08, 15:36 Odpowiedz
          no ale kolek moj synek nie miewa...
      • 05.08.09, 14:25 Odpowiedz
        U nas (Tosia ma prawie 5 miesiecy) bol brzuszka tylko raz byl spowodowany
        jedzeniem- po zasmazanej kapuscie u tesciowej (ciekawe, czy dlatego ze to
        kapusta, czy ze zasmazana, czy ze u tesciowej ;) ). A w pozostalych przypadkach:
        a) za ciasna gumka przy spodenkach (dojscie do tego zajelo nam 3 dni, po
        pozbyciu sie spodenek wieczorne napady placzu przeszly jak reka odjal)
        b) za duza ilosc bodzcow (Tosienka miala cos kolo 2 miesiecy i przez ponad
        tydzien wyla codziennie po 2-3 godz wieczorem. Zafundowalismy jej weekend bez
        TV, radia, wychodzenia, gosci etc- tez przeszlo.)
        c) swedzace dziaselka (histeria wieczorna, w ogole nie wiadomo o co chodzi, po
        2h juz w akcie desperacji klade sie z mloda na lozku i daje jej owinieta wokol
        palca pieluche tetrowa. Wzarla sie w nia, po chwili z bloga mina posadzila
        wielkiego klocka, a potem slicznie zjadla i zasnela...)

        Takze wiazanie "kolki" z dieta mamy jest- jak z naszego doswiadczenia wynika-
        baaardzo na wyrost...

        Pozdrawiamy!
      • 05.08.09, 14:32 Odpowiedz
        PS. Bardzo fajny artykul, z jednym sie tylko nie moge zgodzic- ze jak cos nie
        zaszkodzilo, to mozna jesc w dowolnych ilosciach. Tu wylazi roznica miedzy
        alergia a nadwrazliwoscia. Male niemowleta czesto toleruja np. 2 lyzki twarozku
        na sniadanie, ale juz np. miska twarozku ze smietana i szklanka mleka do popicia
        to juz bedzie za duzo. Zreszta, na tej zasadzie sie chyba praktykuje ekspozycje
        na gluten- male ilosci sa ok, duze moga wywolac alergie.

        Zdrowy rozsadek przede wszystkim- jak dorosly wrabie kilo czeresni to tez mu
        zaszkodza...
    • 02.04.09, 16:48 Odpowiedz
      Drogie Mamy w Polsce,
      Mieszkam w Stanach Zjednoczonych i tu urodzila sie moja corka. Tak
      sie zlozylo, ze przyszla na swiat troche wczesniej i nie miala sily
      mnie ssac, wiec zostala mi przydzielona pielegniarka "od laktkacji",
      z ktora pracowalysmy nad moja mala. Jak? - to temat rzeka, a ja nie
      o tym chcialam....I wlasnie wtedy zapytalam pania pielegniarke o
      swoja diete (pomna tego co pamietalam z Polski i co klepaly mi przez
      telefon babcie). Kobieta wytrzeszczyla ze zdziwienia oczy, kiedy
      mowilam jej jak to noworotka bedzie wzdymalo, bo akurat najadlam sie
      bigosu i popilam go mlekiem. Pielegniarka wtedy wytlumaczyla mi, ze
      przeciez pokarm nie jest "produkowany" z tego co znajduje sie w
      zoladku matki. Do ludzkiego pokarmu moga sie przedostac (i szkodzic
      dziecku) tylko substancje ktore maja bardzo male molekuly i po
      prostu przedostaja sie do ludzkiego krwioobiegu. A sa to: kofeina,
      alkohol, teina i (jesli mnie pamiec nie myli)kakao i jakis rodzaj
      chili. To z tych szkodliwych z jedzenia.Narkotyki i papierosy nie sa
      rowniez wskazane. Proste i logiczne. Tak wiec, wszystkie diety dla
      karmiacych matek mozna sobie wsadzic miedzy bajki. Amerykanie
      przeprowadzili te (proste zreszta) badania dekady temu i mama z
      malenstwem, wprost ze szpitala moze sobie pojsc do np. pakistanskiej
      restauracji, nalomotac sie czegos grilowanego i ostrego i nie ma
      wyrzutow sumienia, ze dzieciak dostanie kolki.
      • 06.04.09, 17:43 Odpowiedz
        Hej dzieczęta
        Ja też mam problem. Moja córeczka ma 3 tygodnie i oczywiście karmie ją piersią. Problem tkwi w tym, że ja parawie nic nie jem, nie dlatego że chce wrócić do dawnej wagi- bo już taką mam - ale boję się , że mogę jej zaszjkodzić. Moje menu wygląda tak-
        Sniadanmie- kawa zbożowa na mleku, grahamka, ser żółtu- ogólnie rano jem produkty mleczne- małej nic nie jest
        Obiad- zupa zacierkowa, krupnik, gotowana pierś buraki i marchewka
        Kolacja- jajko albo biały sere.
        Błagam powiedzcie mi kiedy mogę według Was wprowadzać jakieś owoce- jabłka, banany, soki i inne zupy.
        Malutka nie ma żadnej alergii tylko czasami zaboli ją brzuszek przed odejściem gazów. A i jeszcze jedno pytanie powiedzcie dlaczeho Malutkiej nie chce się odbić, po karmienieu noszę ją czasami nawet 30 minut i nic tylko pruta BŁAGAM POMÓŻCIE MI.
        POZDRAWIAM
        • 06.04.09, 21:28 Odpowiedz
          Pzecież dopóki nie zaczniesz jeść nomalnie to nie bęziesz wiedziala czy coś
          czula czy nie. Nie wszystkie dzieci muszą odbijać. A w razie kolek rób masaż
          brzuszka, też jest w zasobach gazetowych artykuł na ten temat.
        • 04.08.09, 11:18 Odpowiedz

          > Błagam powiedzcie mi kiedy mogę według Was wprowadzać jakieś owoce- jabłka, ban
          > any, soki i inne zupy.

          Przeczytaj artykul i sama zdecyduj. MSZ od samego poczatku katujesz sie
          zupelnie niepotrzebnie.
          Powinnas jesc normalnie. I Ty i dziecko potrzebujecie teraz szczegolnie witamin
          i mineralow. Produkty gotowane, bez swiezych warzyw sa w nie bardzo ubogie. I
          zdecydowanie lepiej owoce niz soki

          Co do odbijania- dzieci karmione piersia nie maja zwyczaju nalykac sie tyle
          powietrza co w przypadku tych karmionych butelka wiec po prostu mala
          najwyrazniej nie ma zadnych babelkow zeby jej sie ulotnily. Ja nigdy nie
          chodzilam z dzieckiem do odbicia. Normalnie trzymalam na rekach ppare min po
          karmieniu ( albo w pionie na ramieniu poklepujac lekko) i jesli w tym czasie sie
          nie odbilo to dluzej nie czekalam.
      • 04.08.09, 11:12 Odpowiedz
        Tak wiec, wszystkie diety dla
        > karmiacych matek mozna sobie wsadzic miedzy bajki.

        ot co!
        Wreszcie tez madry artykul w tym temacie i miejmy nadzieje ze polskie matki
        przestana byc katowane `dietami dla karmiacych`( mam wysypke na sama nazwe ;) )
        ubogimi w witaminy ( bo kiedy wszystko gotowane i wybor ograniczony)i nie beda
        musialy sie suplementowac witaminami w pigulce ;-P

        Jadlam zawsze normalnie, zdrowo i rozsadnie ale normalnie (normalnie tez nie
        pije, nie pale i nie zazywam).
        I zadne z dzieci ( szostki) nie mialo nigdy objawow kolki ani wysypek zadnych
        (chyba ze by tradzik niemowlecy pod to podciagnac ;-) ) W szpitalu po porodzie
        sok pomaranczowy, tosty z marmolada pomaranczowa, maslo, curry, fasolka po
        bretonsku, salatka ze swierzych warzyw, owoc (SUROWY!!! ;0) ). Wybor menu ale w
        ramach wlasnych upodoban a nie diety.

        Nikt mi tez na szczescie nie zalecal zadnej diety dla karmiacych.

        Jesli cos mogloby dziecku zaszkodzic to juz przedzej to czym te banany byly
        pryskane niz sam banan czy kapusta.
        • 04.08.09, 14:15 Odpowiedz
          Dzisiejsze czasy charakteryzujące się skażeniem środowiska,
          chemiczną żywnością powodują że niemal wszyscy mają jakieś tam
          objawy alergii. Ja w dorosłym życiu czasem miałam swędzące krostki,
          szczególnie w miejscu gdzie skóra się poci. Dostawałam Elocom (maść
          sterydową), który pomagał natychmiast, za jakiś czas powrót
          uczulenia...lekarze zgodnie twierdzi że to alergia na coś co jadam...
          W drugiej ciąży dostałam tak potwornego uczulenia, że płacząc
          błagałam dermatologa o jakikolwiek lek, bo zwariuję - swędziało całe
          ciało, w nosie, uszach, we włosach, w oczach. I tak było całą drugą
          połowę ciąży. Dostałam na 5 dni maście sterydowe, które pomogły, ale
          na krótko, potem jednorazowo zastrzyk sterydowy Fenicort - pomógł na
          3 tygodnie. I znów piekło, szał i chęć wyskoczenia z okna...zaczęłam
          na własną rękę łykać Zyrtec - uczulenie znieknęło. Jeszcze dwa razy
          próbowałam go odstawić - po półtorej dnia uczulenie wracało i przez
          kolejne 3 dni nie mogłam go wyciszyć.
          Próbowałam odstawiać różne alergeny: w jedzeniu, piciu, praniu,
          myciu, materiałach, na których leżałam, siedziałam, czarny kolor w
          ubraniach- ponoć silnie uczulający barwnik... Nic nie dało. I wtedy
          mama przypomniała sobie, żę za dziecka miałam jakieś czerwone
          krostki po zjedzeniu białego sera, lekarz wtedy powiedział jej, że
          to skaza białkowa... Ale jakoś nabiału w ciąży nie odstawiłam.
          W dniu porodu odstawiłam Zyrtec i... uczulenie odeszło w zaświaty!!!
          Córcia urodziła się i zaraz dostała krostek - lekarze: że albo
          wyprysk noworodkowy albo skaza, uczulenie. Poproszono mnie o
          wykluczenie z diety nabiału oraz wywarów (zup) z mięsa przez
          pierwszy miesiąc kramiernia.
          Dziś mała ma 2,5 miesiąca i żadnych pryszczy , ja zaś powróciłam do
          nabiału zaraz po pierwszym miesiącu i jest ok.
          Neonatolog mówiła, że bardzo ważne jest by nie ujawniła się jakaś
          alergia u dziecka, by w tym pierwszym miesiącu wykluczyć właśnie
          mleko i pochodne. Mojej znajomej córcia przez 2,5 roku męczy się ze
          skazą białkową, jest cała podrapana, z bliznami na buźce, już nie do
          usunięcia - dziecko drapie się wnawet w nocy! Skaza białkowa wycisza
          się około 3 roku życia, ale gdzieś w nas siedzi przyczajona.
          I myślę, że ja całe życie jestem uczlona na mleko, tylko właśnie w
          ciąży to wyszło na nowo - tak mówi lekarz...
          A w ogóle jest teraz zalecenie, by od samych narodzin kobieta nie
          jadła ani krzty nabiału, właśnie przez ten pierwszy miesiąc. Właśnie
          na wszelki wypadek, by ta alergia się w dziecku nie ujawniła. Czyli
          nawet po porodzie w szpitalu trza nabiał odstawić: również zabielany
          sos w drugim daniu, czy zabielaną zupę.
          I myślę, że to dobry kierunek w zapobieganiu alergiom - polecam
          wszystkim mamom. Bo naprawdę warto w ten naprawdę niedokuczliwy
          sposób ochronić biednego dzieciaka od chorób cywilizacji.
          A o dokuczliwości uczulenia, świądu jemu towarzyszącemu wiem
          naprawdę wszystko - to piekło na ziemi...
      • 09.09.09, 09:52 Odpowiedz
        Mnie się wydaje, że te wszystkie diety wiążą się z ogólnym podejściem do
        macierzyństwa w PL. Macierzyństwo w PL to poświęcenie a matka powinna być
        nieszczęśliwa, zrezygnować z kariery etc. I jeżeli któraś z nas nie może
        poświęcić swego życia dla dziecka dosłownie, jak Agata Mróz (z całym szacunkiem
        dla Agaty, którą osobiście podziwiam), jeżeli nie ma baby blues, depresji po
        porodzie etc, to należy jej inaczej uniemożliwić bycie szczęśliwą mamą. Może się
        to zresztą wiąże z również typowo polską specjalnością zwaną zapeszaniem. Jeśli
        mamie jest z dzieckiem zbyt dobrze to przecież może przynieść pecha i trzeba coś
        dowalić, żeby szczęście zakłócić. Więc mama zabroni jeść słodyczy, teściowa każe
        dokarmiać, bo takie drobniutkie, pewnie mleko za chude. Katowanie się dietami
        wpisuje się w ten klimat jak ulał. No bo jak to tak- młoda mama szczęśliwa,
        uśmiechnięta, najedzona, a przecież powinna się POŚWIĘCAĆ!!! I tak będzie dopóki
        w PL zamiast stawiać mamom pomniki coś się zacznie robić, żeby im faktycznie
        życie ułatwić, np umożliwić w miarę swobodne przemieszczanie się z wózkiem.
        Chyba tylko u nas możliwe jest otwieranie sklepu z rzeczami dla dziecka, do
        którego nie da się wjechać wózkiem! Nie mówić już o braku wind czy podjazdów.
        Zresztą może ich brak jest również celowy, żeby mamę zamknąć w domu, bo ma się
        poświęcać.
        • 06.03.10, 08:57 Odpowiedz
          ZLOTE SLOWA!

          mieszkam w UK, wlasnie urodzilam dziecko, nikt nie wspomina o zadnych dietach, w
          szpitalu urozmaicone menu, lacznie z fasolka i 4 deserami do wyboru, herbata,
          kawa - jesli sobie zyczysz - z mlekiem. I dzieci zyja, matki zyja, wszyscy
          szczesliwi i zadowoleni. I nikt nie martwi sie na zapas, bo stosujac taka
          filozofie, to najlepiej w ogole nie zachodzic w ciaze, bo 'a nuz sie cos stanie'.
          W pierwszej dobie dziecka podalam smoczek, zeby przez chwile nie plakalo i
          zasnelo, uslyszalam tylko, ze 'polozne i lekarze NIE ZALECAJA podawania smoczka
          noworodkom'.
    • 09.02.10, 14:39 Odpowiedz
      witam, jestem mamą pięciomiesięcznej Majeczki> Za namową pediatry i położnej
      podczas karmienia byłam na ścisłej diecie, ponieważ mała miała kolki. Przez
      niedojadanie niestety straciłam pokarm. Więc nie wiem czy to jest najlepszy
      pomysł:-(
      • 09.02.10, 15:57 Odpowiedz
        do doti23pl - osobiscie uwazam ze dieta nie moze byc powodem utaty pokarmu,
        jestem tego najlepszym przykładem - z mięs jem tylko drób, jem kasze i ryż a z
        warzyw tylko marchew, ziemniaki, buraki i cukinie i z powodzeniem karmię juz 4
        miesiące.
        Na podobnej diecie jest i bylo wiele moich kolezanek i karmilo swoje pociechy
        długo długo.
    • 09.02.10, 15:53 Odpowiedz
      to co napisano w artykule tj: Najpierw mama je to, co dano jej w szpitalu,
      (ewentualnie przyniosła rodzina) - to jest pewna "podstawa". Jeśli z dzieckiem
      nic się nie dzieje, do tej "podstawy" powoli wprowadzamy kolejne nowości - raz
      na pięć dni, pojedynczo, obserwując dziecko.
      to dla mnie kompletne
      nieporozumienie biorąc pod uwagę to co dostawałam właśnie w szpitalu po
      porodzie :)
      Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu w szpitalu dostałam min: surówke z kapustą,
      mleczną zupe (codzien), rybe, kawałek pomidora itd itp...
      Ciekawe jak przy takiej ilości potencjalnych alergenów ustalić potem w razie
      potrzeby co szkodzi dziecku?
      • 19.09.11, 10:44 Odpowiedz
        Nasza Córeczka (obecnie ma 5 tygodni) wymaga diety bez surowizn, inaczej wyje z bólu (inne przyczyny wykluczyłam), zwł. wieczorem.Udaje mi się przemycić po pół jogurtu i siemię lniane, a podstawa w Jej wypadku = prażone jabłka, pieczony indyk, ryż i białe pieczywo. Chętnie bym wytrzymała, skoro dzięki temu nie płacze, ale zaparcia mnie wykończą. No i na dłuższa metę to okropnie niezdrowe! Poradźcie...
        • 19.09.11, 10:53 Odpowiedz
          Czyli co dokładnie jej szkodzi? Moja też w pierwszych tygodniach sprawiała wrażenie nieszczęśliwej po świeżych owocach i twarogu, ale spokojnie mogłam jeść oprócz tego, co Ty ziemniaki, makarony, kasze, gotowane warzywa (zupy - do kalafiora i brokuła dodać kminek, to nie wzdyma), pomidory, ogórki, wędliny, jajka, żółty ser, mięsa inne niż drób, ryby...
          • 19.09.11, 22:18 Odpowiedz
            Dziękuję :-)) Szkodzą Małej Królewnie: większa ilość surowych jabłek, brzoskwiń i surowej marchewki, banany, razowe pieczywo, więcej niż kawałek grahamki, płatki owsiane... Podejrzewam też ryby. Jajka, ziemniaki, makaron, trochę pomidora, owszem, jeść mogę, ale nie poprawia to pracy jelit :-(
    • 10.02.10, 20:57 Odpowiedz
      Też na początku zastanawiałam się co jeść podczas karmienia.
      Weszłam na to forum i przeczytałam, że warto jeść praktycznie
      wszystko. Tak więc robiłam.
      Dziecko od początku płakało z powodu brzuszka. Specyfiki, masaże nie
      pomagały. Odstawiłam nabiał - trochę poprawiło się.
      I tak jadłam praktycznie wszystko przez 5 m-cy.
      Aż nagle dostało mega wysypki. Dojście do przyczyn zajęło mi
      praktycznie 2 m-ce. Teraz wiem, że nie ma bezpiecznych produktów, w
      każdej chwili organizm maluszka może dojść do wniosku, że nie
      toleruje już dłużej kurczaka, marchewki, chleba pszennego, żytniego
      czy kleiku kukurydzianego. Albo że zaczął już coś znów tolerować. I
      wcale nie musi być alergii w rodzinie, aby tak było. I tego mi
      zabrakło na tym forum. Ale znalazłam to tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,578,8115172,,Dieta_mamy_karmiacej_male
      go_alergika.html?s=0
    • 15.02.10, 00:37 Odpowiedz
      Kobiety aż żal mi słuchać tych opowieści. nigdzie na świecie nikt, ani
      lekarze, ani położne nie słyszały o dietach podczas karmienia piersią. nawet
      znajoma na stałe mieszkająca w Berlinie była zdziwiona tutejszymi praktykami.
      w ciąży uczęszczałam do szkoły rodzenia i tam Pani położna tytułująca sie
      mianem międzynarodowego konsultanta laktacyjnego /prywatna porada 100 zł!!/
      dawała wykład czego to nie można jeść. z bezpiecznych produktów zostało:
      kurczak, marchew i ziemniaki /broń Boże pieczone czy o zgrozo smażone/ do
      popicia woda niegazowana /bo gaz mógłby zaszkodzić dziecku/ no i powietrze do
      oddychania, ale też nie każde. mleko kategorycznie zakazane. kobietom, które
      nie będą trzymać diety roztaczała wizje niewiarygodnie bolesnych kolek, wzdęć
      zakończonych na OIOM-ie dziecięcym. przyznam się, że się przestraszyłam. to
      moje pierwsze, wyczekiwane dzieciątko i nie chciałam córeczce w jakikolwiek
      sposób zaszkodzić. wytrzymałam 2tygodnie. schudłam 8kg, mała przytyła 1kg, ja
      zaczynałam ginąć w oczach, byłam sfrustrowana, mając w głowie słowa Pani
      położnej, która wydawała się dosyć wiarygodna, w końcu ten tytuł i 30letni
      staż pracy. miałam dużą anemię po porodzie i stwierdziłam, że albo zacznę jeść
      i będę zdrowa i szczęśliwa ja i moja córeczka albo zacznę karmić ją butlą.
      jadłam wszytko od nabiału, przez cytrusy, kończąc na złowieszczych smażonych
      schabowych. obie żyjemy mamy się dobrze.najlepszym doradcą laktacyjnym okazał
      się mój mąż, który w czasie naszego pobytu w szpitalu przeczytał wszystkie
      możliwe artykuły w internecie na temat karmienia, laktacji i problemów z nim
      związanych.pomagał mi w przystawianiu córki co piersi itp. pokarm w piersiach
      nie jest zmiksowanym jedzeniem z żołądka, ale idealnie skomponowanym z
      wszystkich mikroelementów znajdujących się we krwi pokarmem. wydaje mi się że
      to wręcz uboga dieta, brak dostatecznej ilości mikroelementów w organizmie
      kobiety może powodować osłabienia kobiety, wolniejsze wracanie do zdrowia oraz
      złą jakość pokarmu. bo co maja powiedzieć kobiety w Indiach czy innych krajach
      gdzie używa sie dużo przypraw, a podstawą kuchni jest smażenina! tak naprawdę
      to jeszcze nikt nie odkrył czym właściwie jest kolka, skąd się bierze i co ma
      na nią największy wpływ. nas to ominęło
      • 19.09.11, 22:25 Odpowiedz
        Zazdroszczę, ale to nie znaczy, że nie ma wrażliwych dzieci. Po prostu masz szczęście. Mój pierworodny dość dużo tolerował od początku, a obgadywana tu Młodsza bardzo mało. - Podobnie mój Mąż może jeść rzeczy przedziwne, od których niżej podpisana dostałaby skrętu kiszek. Są podobno ludzie, którzy mogą chrupać sałatki z surowymi kalafiorami, ja spróbowałam raz i...mało nie pękłam. NIe ze śmiechu! - Więc pewnie jedni uogólniają na podstawie dzieci o mocnych żołądkach (a ja tam jem wszystko i jest OK, czyli: można jeść wszystko), a inni - na postawie tych najwrażliwszych (twoje dziecko może być super wrażliwe, więc na wszelki wypadek nie jedz x-a, y-a i z-a).
      • 19.09.11, 22:28 Odpowiedz
        weronika_36245 napisała:

        > Kobiety aż żal mi słuchać tych opowieści. nigdzie na świecie nikt, ani
        > lekarze, ani położne nie słyszały o dietach podczas karmienia piersią.

        No, z tym "nigdzie na świecie" to lekka przesada: czytałam parę rzeczy przełożonych z angielskiego - np. "Macierzyństwo. Ciąża i poród" i "Macierzyństwo: pierwsze 12 miesięcy życia dziecka" i owszem, o diecie piszą. Ale i tak zazdroszczę :-)
    • 07.03.10, 18:34 Odpowiedz
      Zasada jest prosta - można jeść wszystko pod warunkiem , że
      dziecko to zaakceptuje :)
      I tu nogą się zacząć schody. U każdego
      dziecka jest inaczej. Jedno zupełnie nie reaguje na to co mama je a
      inne reaguje na bardzo wiele, niestety. Nie ma jednakowych dzieci.
      Po reakcjach dziecka matka pozna co może jeść a czego musi unikać w
      swojej diecie, tak jak w jednym z postów pewna mama poznała , że
      musi unkiać gołąbków. Brutalna metoda prób i błędów. Jeśli rodzice
      lub rodzeństwo są alergikami to wiadomo - mama musi być ostrożna w
      doborze potraw . A żeby się zorientować co szkodzi dziecku nie
      należy go bombardować od razu wszystkim czym się da - jednego dnia
      najeść się kapusty, różnorakich owoców, popić herbatą z cytryny a
      jak dzieciak dostanie " korby " to nie wiadomo od czego - albo
      wiadomo - od wszystkiego. Dlatego proponuje się na początku
      ostrożną dietę - bez ryzyka , że coś zaszkodzi. A po tygodniu
      wprowadzać coś nowego raz na 3-5 dni i obserwować malucha. I tak po
      kolei.
      • 19.09.11, 13:20 Odpowiedz
        Przepraszam, ale to co piszesz to brednie. Jedzenie które nie szkodzi matce nie szkodzi dziecku, o ile nie jest alergikiem, ale objawy alergii pokarmowej pojawiaja sie ok 6 tygodnia zycia. Dieta matki karmiącej istnieje jedynie w głowach polskich położnych i udręczonych połoznic, i mam mocne przekonanie, że ten mit jest utrwalany przez koncerny produkujące mleko modyfikowane.
        • 15.02.12, 16:57 Odpowiedz
          Jak karmiłam piersią dziecko stosowałam suplement diety Floradix żelazo i witaminy. Miałam niewielki problem z poziomem żelaza. Bałam się czy ograniczająć dietę mojemu dziecku nic nie zabraknie...Naszczęście żelazo jest już dobre a mały to okaz zdrowia!
    • 10.04.12, 11:25 Odpowiedz
      Zapraszamy rodziców do rozmowy z ekspertami on line -11 kwietnia 2012, godz. 12.00 - 13.30.

      Tematem pierwszego spotkania jest odżywianie noworodków i niemowląt (karmienie piersią, mleko modyfikowane, alergie pokarmowe, kolki, problemy z laktacją, co jeść, by moje dziecko nie cierpiało, skąd się bierze czkawka, rozszerzanie diety dziecka i inne).



      Na pytania odpowiadać będą:


      DOROTA POSTAREMCZAK , położna z Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego w Poznaniu


      EWA MASEŁKOWSKA - STĘPNIK, Międzynarodowy Konsultant Laktacyjny IBCLC


      MAŁGORZATA GIERADA - RADOŃ, położna, Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią


      BEATA ŚLEBZAK - CEBULA, doradca żywieniowy, Dziecięce Centrum Dietetyczne

      Patronat Honorowy nad spotkaniem sprawuje Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią.


      Zarejestruj się na: instytut.babyradio.pl
    • 28.04.12, 12:01 Odpowiedz
      W innych krajach matka po porodzie nie musi tak uważać. Sama w ciąży miałam cukrzycę ciążową i dlatego porodzie też uważałam na to co jem, bo tak z automatu nie mogłam od razu się przerzucić na niezdrową kuchnię.

      Potem tak miesiąc po porodzie już zaczęłam prawie wszystko jeść i zaczęły się kolki, mały płakał i płakał i tylko z tego powodu uważałam na to co jem.
      A tak to znalazłam artykuł o tym dlaczego nie chce się wszystkim jesc zdrowo www.jedzenieizdrowie.pl/index.php/276/glowne-przeszkody-do-tego-by-jesc-zdrowo/
      cos w tym jest...
      Choć akurat zauważylam ze po porodzie mialam straszna ochote na bulki kajzerki i chalke, codziennie jadlam po jednej chalce... moze to przez cukrzycę ciążową nie wiem sama...
      A Wy?
    • 03.08.12, 21:25 Odpowiedz
      Ja od początku jem wszystko. Nawet smażone schabowe, mielone. Wszystko. Ograniczam jedynie alergeny. Zamiast pół czekolady zjadam 3 kostki, orzechy tylko w Snicersie :) Ostatnio wypiłam szklaneczkę koktajlu z truskawek, a kilka dni później kolejne 2 szklaneczki i niestety skończyło się kupką z krwią. Odstawiłam więc alergeny na miesiąc. Ale jeśli chodzi o zwykłe pożywienie to nawet kapustę kiszoną jem i fasolkę po bretońsku. Moja córeczka (6 mcy) nigdy nie miała kolek, bolów brzuszka ani innych dolegliwości.
    • IP: *.echostar.pl

      Gość: Anna Mama 27.02.14, 15:59 Odpowiedz
      Ja akurat jeste mama alergików. Zebralam troche przepisów dla alergików i chętnie się nimi podzielę- zapraszam na moja strone: mamakarmi.blogspot.com/

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.