Dodaj do ulubionych

terror butelkowy na forum Niemowlę

30.07.07, 23:27
Chcę się wyżalić.
Forum Karmienie piersią bardzo lubię, choć się nie udzielam, to bardzo często
czytam rady pani Moniki i innych expertek:)
Mówiąc szczerze, to z całego serca podziwiam Mamy, które stoczyły czasem
wręcz wojny o karmienie piersią i się udało. Tym bardziej doceniam, że ja nie
miałam właściwie żadnych problemów (poza pogryzioną jedną brodawką w drugim
dniu, ale szybko się wygoiła), a temat nawałów, zastojów, zapaleń, kolek etc.
znam z gazety, opowieści i forum.
Ale to nie jest tak, że wszystko przyszło mi jak manna z nieba. W ciąży
bardzo dużo numerów "Dziecka" przeczytałam, rady i porady pani Moniki oraz
artykuły innych redaktorek, lekarzy, felietony, wspomnienia, pamiętniki
matek. Słowem kilkadziesiąt razy "Dziecko". I nabrałam ogólnego obrazu co
chcę, a czego nie; o co warto walczyć, a co można odpuścić (np. sterylny
porządek w domu...). Rodząc dziecko wiedziałam, że pierś i tylko pierś, nawet
butelki jednej nie kupiłam, a laktator taki najtańszy, za 8 zł, bo miał mi
tylko służyć w 3 dobie, gdy przyjdzie nawał. Nie przyszedł, a laktator
wykorzystałam 3 razy, gdy szłam na egzamin, z czego większość poszła do
zlewu, bo dziecko z butelko pić nie umie. No tak, powiecie, szczęściara, nie
wie, co to problemy i się odzywa. Poniekąd nie wiem z autopsji, ale wynika to
z mojego nastawienia, ja po prostu nie rozważałam innej możliwości. Gdyby
były problemy, to też bym walczyła, a nie rozwiązałabym podaniem butelki.
Zresztą nie raz dzwoniłam do pani Moniki pytając i pytając specjalisty. I w
razie wątpliwości, robiłabym tak nadal.
A co to ma do rzeczy z terrorem butelkowym na forum Niemowlę?
Otóż od jakiegoś czasu butelkowe mamy za wszelką cenę chcą przekonać, że
podanie mieszanki rozwiąże wszelkie problemy, dziecko najedzone, śpi, mama
też, wszyscy zdrowi i szczęśliwi, tylko mamy karmiące piersią uważają je za
wyrodne matki, ale one się nie poddają tylko butle podają i jest super.
Celowo upraszczam i koloryzuję, ale ostatnio cały czas na pytanie czy
dokarmiać (ostatnio 10. dniowego noworodka) hurtem odpowiedzi: tak, nie
przejmuj się, nie daj się sterroryzować, dziecko ma być najedzone, a czym, to
sprawa drugorzędna.
Żeby nie być gołosłowną, podaje 2 wątki:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=66709465&v=2&s=0
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=66702470&v=2&s=0
Szkoda mi zagubionych mam, które dostają takie porady w takiej ilości, bo
chyba w końcu rezygnują z piersi. Gdyby trafiły tutaj, może byłoby inaczej?
(Ciekawe, czy loona28 kliknęła na link, który podałam.)
Nie oceniam mam po tym, czy karmią piersią czy butelką, ale czasem mam
wrażenie, że złe rady osób, którym się nie udało (współczuję) jakoś z
podświadomości wynikają, by inni też zrezygnowali z karmienia piersią.
Rozpisałam się, ale może tu moje niepokoje znajdą zrozumienie?

Obserwuj wątek
    • india78 Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 30.07.07, 23:51
      Przeczytalam posty, o ktorych pisalas. I masz racje. Ja nie mowie, ze nie mozna
      dokarmiac. Sama nigdy nie musialam tego robic, ale moze gdybym musiala, w
      ostatecznosci podalabym mieszanke. Wazne zeby wiedziec co jest dobre.
      Ja mialam problemy z karmieniem, mialam cesarke, pamietam bezsilnosc jaką
      czulam gdy nie moglam nakarmic malego. Ale spotkalam cudowną polozną, ktora na
      spokojnie tlumaczyla mi jak przykladac dziecko, a przede wszystkim ciagle
      mowila, ze przeciez ja nie mam zadnego problemu, lada moment bede karmic. Moze
      to glupie i dziecinne, ale ona tak wierzyla we mnie, ze i ja uwierzylam.
      Pozniej tez nie bylo latwo. Pogryzione brodawki i bol jaki towarzyszyl mi przez
      pare miesiecy za kazdym razem gdy maly zaczynal ssac. Dzis jestem dumna z
      siebie, ze sie udalo. Bo warto!
      Moja matka mnie nie karmila. Ja wiem, ze to nie regula, ale nie ma więzi miedzy
      nami. Nie mowiac juz o tym ile chorowalam w dziecinstwie.
      Pozdrawiam
    • mama_piotrka07 Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 31.07.07, 09:42
      Wiesz, zgadzam się z Tobą ale zgadzam się też trochę z tamtymi wątkami. Terror
      laktacyjny to pojęcie które mnie też nie raz przeszło przez myśl.

      Mój synek ma 3 miesiące. Karmię go wyłącznie piersią bo tak byłam od początku
      nastawiona. Do dziś nie kupiłam nawet butelki. Zasadniczo poza pierwszym
      tygodniem gdy mały spał zamiast jeść i trzeba było walczyć o każde karmienie nie
      miałam problemów więc można powiedzieć że po prostu karmienie piersią przyszło
      mi łatwo (o ile uznamy, że nawały/przepełnione piersi, zastoje, nocne wstawanie
      co 2 godziny, skoki wzrostowe, wieczorne cyrki przy karmieniu, niemożność
      jedzenia rzeczy które uwielbiam, etc. są sytuacją normalną i nie uprawniają
      matki karmiącej do narzekania).

      Ponieważ jednak to moje pierwsze dziecko, w oczywisty sposób jak coś się działo
      szukałam rady i wsparcia. Zanim trafiłam na to forum zaglądałam na inne podobne
      i kontaktowałam się z doradcami laktacyjnymi (także jeszcze w ciąży). I za
      każdym razem miałam poczucie, że jeśli nie będę karmić piersią to będę wyrodną
      matką, gorszą od tej co ostatnio urodziła niemowlę z promilami. I że to na pewno
      będzie tylko i wyłącznie moja wina bo nie dołożyłam wszelkich możliwych starań.
      Po prostu nieustające wyrabianie poczucia winy. Pamiętam jak na jakimś innym
      forum pytałam doradcy laktacyjnego czy mogę 6-tygodniowemu maluchowi dać smoka
      bo ma tak silny odruch ssania że potrafi się 10 minut po karmieniu zassać do
      prześcieradła. I ona mi odpisała, że "no skoro tak to ewentualnie można dać". Po
      czym na dowidzenia dodała "ale dlaczego synek jest taki niespokojny, to pewnie
      błędy w pani diecie". A ja wtedy jadłam prawie nic, gotowane warzywa, gotowanego
      kurczaka i tyle. I miałam poczucie, że tamta pani ma jakąś przemożną potrzebę
      wykazania że to jednak ja coś robię nie tak, żeby przypadkiem nie wyszło, że jej
      wielkie laktacyjne teorie muszą się czasem ugiąć przed tym, że dzieci są różne.
      Mogłabym takie przykłady mnożyć. I myślę że wiele mam się z tym spotkało i źle
      się z tym czuło.

      Świadomie piszę o tym na forum o karmieniu piersią a nie na niemowlaku bo nie
      chcę nakręcać "butelkowego terroru". Myślę jednak, że takie miejsca jak to forum
      i takie osoby jak pani Monika to jednak mniejszość i nie każda dziewczyna ma
      szczęście trafić tu wystarczająco wcześnie. Mnie sie udało i składam Wam
      wszystkim grupowe "DZIĘKUJĘ" . I dlatego też wszędzie rozklejam linki do tego
      forum. I staram się spokojnie ale stanowczo mówić że warto i da się. Ale
      rozumiem też że mamy, którym ktoś ciągle wmawiał poczucie winy bo karmienie
      piersią nie przebiegało idealnie się buntują przeciwko postawie wielu osób
      związanych z karmieniem piersią.

      A na zakończenie dodam myśl która mnie samą ostatecznie przekonała do karmienia
      piersią. Wyczytałam ją w jakiejś mądrej książce i przemówiła do mnie jej
      prostota. "Mleko krowie jest dobre dla młodych cielaków. Dla niemowląt najlepsze
      jest mleko ludzkie". Howgh ;-)

      --
      Gdyby kobiety były generałami nie byłoby wojen. Nikt kto rodził nie wysłałby
      niczyjego syna na śmierć.

      Moja Pietruszka
      • matizka Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 31.07.07, 10:16
        a ja nie uwazam, ze to terror butelkowy tylko samoobrona.

        Widzialam karmienie matek, ktore maja duzo pokarmu i uwierz mi, ze nie wiedza o czym mowia. Ja z jednej strony slyszalam, ze mam karmic tylko piersia; z drugiej, ze teraz rozwija sie mozg malucha i potrzebuje pozywienia. A wiec, ze jestem zla matka bo nie daje pokarmu, ale bede tez zla matka jak dokarmie.

        Z poprzednim dzieckiem siedzialam tak pare tyg. placzac i glodzac. Az uslyszalam wspomnienia z powstania warsz - o tym jak komus umarlo dziecko, bo nie miala pokarmu i ne mogla znalezc nic do nakarmienia. I uswiadomilam sobie, ze takze niemowleta umieraja z glodu, ze moga byc niedorozwiniete z glodu np.

        Corka odzyskala mase urodzeniowa po 5 tyg i wprowadzeniu mieszanki; syn wczoraj (pisalam jak dokarmiam i co robie). I uwierz mi - zadne wskazanie wagi nie sprawilo mi takiej radosci jak to.

        A dodatkowo mam wrazenie, ze w tych wszystkich dyskusjach o laktacji bardziej liczy sie mama niz dziecko. Bo ciagle mowimy o dobrej lub zlej matce, a o zdrowym lub chorym dziecku mniej.

        Z tym, ze autorka pierwszego postu nakarmila dziecko piersia i odlozyla spac, a moje wisi teraz na moje piersi, by wyssac tyle ile tam ta zla matka ma.

        Ja nie zycze nikomu, by mu sie tak nie udalo jak mi - nie zycze tez nikomu by wyladowal z dzieckiem w szpitalu, bo nie przybiea (jak ja z corka)

        M.
    • druuna Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 31.07.07, 10:02
      Rozumiem cię bardzo dobrze i myśłaby kto, że po prawie roku karmienia będę
      mądrzejsza i nie dam się "sterroryzować"? Figa! Ponieważ jak już wiesz chyba
      moja mała Zuzia jakoś tak przestała przybierać na wadze zaczęłam się
      rzeczywiście zastanawiać nad tym czy mój pokarm jako "jedzenie" jej wystarcza?!
      Nie mówiąc już o namowach pediatry, która kazała mi ściągać pokarm
      żeby "sprawdzić ile go Pani ma" (!!!!!!) To co rpawda cos innego nic podawanie
      mleka modyfikowanego 10-cio dniowemu noworodkowi ale ... Nawet moja
      przyjaciółka, która stoczyła batalie o karmienie piersia nie tylko ze swoim
      organizmem ale i z teściową i własnym mężem ostatnio mnie namawiała żebym Zuzi
      podała "butelkę" :( argumentując, że Zuzia potrzebuje więcej kalorii i, że
      hasła "każda matka może wykarmić swoje dziecko" pochodzi ze średniowiecza kiedy
      umierlnośc niemowląt była wysoka :( Przykro mi sie zrobiło. Nie wiem w sumie
      dlaczego? No i co? W końcu kupiłam mleko HIPPa - wiem, jest dosładzane glukozą
      ale Zuzia nie tknie tych niesłodzonych! :( Wypiła wczoraj 50 ml - albo raczej
      hmmm zmamlała (a to z bidonu na słomkę żeby było atrakcyjniej, a to z butelki z
      której niechętnie pije bo raczje ją żuje, a to z kubka niekapka - co chwilę
      przelewałam do czegoś innego żeby miała atrakcyjnie i chciała pić). A
      wieczorami tak strasznie wydziwia przy tym cycku! Aaaaa i nie wiem czy to wina
      tego mleka modyfikowanego czy tego, że dostała nowego misia do którego zapałała
      miłością od pierwszego wejrzenia ale wczoraj po raz pierwszy nie zasnęła z
      cyckiem z buzi! Oczywiscie u siebie w łóżeczku nie chciała zasnąć tylko u nas
      na łóżku, a potem jak próbowałam ją przenieść to 3 razy był wrzask. No ale to
      miało być o "butelce". Smutno! Możliwe, że będę musiała się pożegnać z
      karmieniem piersią bo Zuzia coraz bardziej mnie gryzie tylko, że najpierw
      będzie musiała się nauczyć pić to mleko sztuczne! A jak się nie naumie to będę
      nadal próbowała oduczyć gryźć i tyle. Z jakim skutkiem - nie wiadomo.
      Chciałbym karmić do 2-3 roku nawet.

      Kobiety mają straszny mętlik w głowie. A te, które poradziły sobie "butelką"
      będą zachwalać taki sposób karmienia i tyle. Te mamy dla których początki
      karmienia piersią są trudne (dla mnie tylko pierszych 3-4 dni po porodzie bo
      miałam mało pokarmu i cały czas się bałam, ze Zuzia jest głodna i że sobie nie
      radzę! ale jakoś nie płakała ani mnie sutki nie bolały czyli to raczej było w
      mojej głowie skołowanej po porodzie!) sięgna po butelkę ponieważ tak jest
      łatwiej. Choć jest to czasem jedyne wyjście (rzadko bo rzadko ale jest: np.
      mama, która nie moze nigdzie wyjść: na spacer z dzieckiem, siusiu do ubikacji
      nie mówic juz o luksusie prysznica bo mała wisi na piersi i nie puszcza!).
      Życze powodzenia wszystkim mamom, które zaczynają karmić i tym, które chcą
      wytrwac w tym "rpocederze" jak najdłużej!
      --
      moja mała Zuzia (ur. 14.08.2006)fotoforum.gazeta.pl/u/druuna.html
      • asica.p Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 31.07.07, 15:12
        pierwszego synka karmilam 16 miesiecy,bez problemow.teraz urodzilam 2-go i
        bardzo chcialam karmic,nawet butelki nie bylo w domu i co sie okazalo?ze moje
        dziecko wylo z glodu!!polozna jak przyszla to nie wiedziala jak maluszkowi
        pomoc,tak wrzeszczal,odgazowalysmy go,przystawialy do piersi,nic to.maz pobiegl
        do apteki po buteleczke nanu i co sie okazalo-maly rzucil sie na nia tak jakby
        nic nigdy nie jadl i jak wypil 60ml, to sie uspokoil.a ja plakalam.walcze o
        laktacje caly czas-w dzien sie karmimy ile sie da,teraz ma 6tyg.ale wieczor
        musze mu dolozyc troche mieszankji-probowalam nie dac,to nic z nocki nie bylo-on
        sie darl z glodu a ja wywracalam z niewyspanbia, bo wstawalam po10 razy.
        takze nie ma reguly.
        ale postartam sie wytrwac!
      • kropkaa Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 02:38
        Druuna, 10. dniowy noworodek i zagubiona matka, a Ty, która masz prawie
        roczniaka i za sobą wiele prób, a przede wszystkim dziecko, które umie ssać i
        wie, jaka to jest przyjemność, podczas gdy dla noworodka to bardzo ciężka
        praca - tu nie ma co porównywać:) Zuzia chyba Cię gryzie jak zasypia, dobrze
        pamiętam? To przecież nie znaczy, że będziesz musiała zrezygnować z karmienia
        całkowicie, po nocy przychodzi dzień!
        A co to za nowe bzdury, że karmienie tylko piersią było realne w Średniowieczu,
        bo dzieci były małe i drobne? Może i taką posturę miały, ale i matki inaczej
        się odżywiały i były niższe; jakość i dostępność różnorodnego pożywienia
        obecnie w porównaniu do wieków średnich dzieli wszakże przepaść. Czego to
        ludzie nie wymyślą...
    • holah Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 31.07.07, 16:12
      zgadzam się z Tobą w całej rozciągłosci. dzisiaj byłam u pediatry, która plotła
      takie bzdury, ze choć na początku skorygowałam jej twierdzenia o konieczności
      dopajania, to kiedy pojechała z dalszą swoja wiedza, skapitulowałam.
      Posłuchałam, zrobiłam minę 168 i wyszłam rozczarowana. O ile my kobitki mamy
      prawo nie wiedzieć, o tyle personel MUSI WIEDZIEĆ...żenujące.
      Mam dużo koleżanek -młodych mamuś- po swoich watpliwościach na początku
      karmienia i cudownych doświadczeniach potem miałam tyle zapału do tego by
      dopingować w karmieniu...ale zobaczyłam jak szybko dziewczyny kapitulują i na
      jaki BETON trafiasz kiedy mówisz, jak u Ciebie z karmieniem było i ze miałam tak
      samo i ze to normalne a pokarm i tak jest...ten beton to wypadkowa stereotypow w
      naszych głowach, porad tesciowych/babc/mamusiek którym sie nie udało i
      niedouczonych lekarek pediatrow, o dziwo wsrod ginekologow to rzadka sprawa by
      nie zachecali do karmienia piersią. duuuuzo w sprawie karmienia piersią do
      zrobienia w Polsce...
    • fergie1975 Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 31.07.07, 18:36
      ja pomimo tego że karmię piersią odczułam terror laktacyjny , tak, tak.

      a teraz gdy juz karmię 13 miesięcy (:D), odczuwam inny terror typu "kiedy
      skonczysz, to nie ma sensu, mleko bez wartości" - czym oczywiscie sie w ogóle
      nie przejmuję.

      Wydaje mi się też że prawdopodobienstwo znalezienia forum 'karmienie piersia'
      oraz 'niemowlę' jest jednakowe, w zalezności jakie pytanie ktoś sobie postawi.
      jeżeli chciałabym sie *utwierdzic* w moich przekonaniach *niekarmienia piersią*
      zadałabym pytanie tam gdzie udzielą mi "właściwych" odpowiedzi tj.
      na 'karmieniu butelką' czy np. 'niemowlę' lub 'e-mama'.

      p.s. całego świata nie zbawimy ;))


      --
      ..:*Fergie1975*:..
      "Jestes boginią-matką, wielką dawczynią życia, karmicielką- 10 000 lat temu to
      był ideał kobiety i natchnienie rzeźbiarzy" by mika_p
      • matizka Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 31.07.07, 19:00
        Ja corke karmilam piersia 11 mies. choc tylko piersia jakies 3 tyg. I moim zdaniem dalam jej wszystko mleko, ktore mialam i to sie liczy. A ze nie mialam wystarczajaco to dalam jej jeszcze bebilon amino.

        Moim zdaniem zaden poblem lakt. nie jest porownywalny z niedostateczna laktacja. Nawal, zapalenie, popekane brodawki - to wszystko problem tylko mamy. Za malo mleka to problem dziecka. To ono moze umrzec.

        przepraszam, ale mowienie, ze ktos kto ma problemy z karmieniem to beton to jednak element terroru lakt.

        Aga
        • fergie1975 Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 31.07.07, 20:15
          Jeżeli dziecko nie przybiera lub przestaje dobrze, w normie przybierac, staje
          się apatyczne, spiące i/lub ciągle płacze to sa wskaźniki, że cos jest nie tak
          z laktakcją. Wtedy trzeba podac mieszankę po prostu, żeby dziecko nakarmić.
          nikt tu tego nie neguje! To logiczne.
          Nie obrażaj się, bo nie o taki "beton" tu chodzi, a na pewno nie o Ciebie!
          Aczkolwiek nie jest to zbyt ładne określenie.

          Jezeli komus dostacza sie wiedze na siłe to jest to terror. Jezeli sie wie, ze
          dana mama wie wszystko i dokarmia czy karmi butelką, to jest to jej intymna
          sprawa,taka sama jak karmienie piersia i taka sama jak uprawianie sexu, nikt
          nie powinien o to pytac, kwestionowac czy komentować.




          --
          ..:*Fergie1975*:..
          "Jestes boginią-matką, wielką dawczynią życia, karmicielką- 10 000 lat temu to
          był ideał kobiety i natchnienie rzeźbiarzy" by mika_p
          • holah Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 10:40
            Mówię/piszę wprost. Słusznie Fergie napisałas w pierwszym akapicie-w takich
            sytuacjach przedsięwzięcie dokarmiania jest bez dyskusji. I nie to miałam na
            myśli pisząc BETON. Ale nie czarujmy się. Takich sytuacji nie ma wiele.
            Zakładając, ze dziecko zdrowe, mama tez bez przeciwskazań, brak smoczków,
            dopajania, etc - laktacja jest, bo tak jesteśmy stworzone.
            Beton to sytuacja, w której mama podaje mieszankę, rezygnuje z karmienia i
            zamiast powiedzieć "to było za trudne" mówi "dziecko się nie najadało"/"miałam
            za mało pokarmu". Bez względu na to,ze dzidzi dobrze przybiera/jest zdrowe etc.
            NA pytanie dlaczego sądzisz, ze się nie najadało- "bo ciągle wisiało przy
            piersi, nie miałam czasu do klopa, płakało przy piersi" - taaak z pewnością
            chodziło tylko o pokarm. Trudno poszukać przyczyny i popytać dlaczego tak jest-
            a tak jest, bo takie są dzieci po prostu.Wiszą na cycusiu, płaczą, nie są jak z
            obrazków reklamowych- zawsze uśmiechnięte i od razu pulchne jak opona
            Michellin. Łatwiej jest zrezygnować i potem mówic o braku pokarmu. To taka
            zasłona dymna dla naszej wygody. Abstrahuję od tego ,ze karmienie piersią po
            pewnym czasie jest dużo wygodniejsze od karmienia butelką. Ale rezygnacja z
            karmienia najczęściej dotyczy pierwszych miesięcy życia dziecka, wtedy kiedy
            jest trudniej. A my jesteśmy wygodne, nieprzygotowane na trudy macierzyństwa,
            takie biedulki, ze tylko po głowce pogłaskać i odesłac do przedszkola. I nie
            chodzi tylko o kwestię karmienia. Czesto dziecko ma być dodatkiem do
            wspaniałego życia i tu klops- ono nie takie wspaniałe!!!Wymaga czasu/rezygnacji
            z siebie/ pogodzenia się z pewnymi sytuacjami.
            I o tego rodzaju betonie pisałam. Kiedy są wszelkie warunki do karmienia, ale
            przy braku otwartosci własnej, WIEDZY, wzajemnej adoracji otoczenia kapituluje
            się na wczesnym etapie. Nie mam nic przeciwko kapitulacji, karmieniu
            mieszankami, etc. Ale niech to będzie ze stwierdzeniem- karmię bo tak mi
            lepiej, a nie bzdury w stylu " nie miałam pokarmu". Ja dzisiaj nie gotuję
            obiadu, bo mi się nie chce, a nie dlatego ,ze nie mam soli/warzyw/mięsa.Ten
            brak pokarmu zostawmy prawdziwie, jednoznacznie stwierdzonym sytuacjom, których
            nie ma wiele.
            Nie jestem delikatna w wyrazaniu opinii i nie mam zamiaru być, jak komuś się
            podoba to niech mnie nazywa terrorystką laktacyjną. Wcale mi to nie uwłacza.
            Od cackania się są konsultantki laktacyjne, no bo przecież my takie wrażliwe
            jesteśmy, trzeba uważać, zeby nie urazić.
            "Jezeli komus dostacza sie wiedze na siłe to jest to terror. Jezeli sie wie,
            ze
            > dana mama wie wszystko i dokarmia czy karmi butelką, to jest to jej intymna
            > sprawa,taka sama jak karmienie piersia i taka sama jak uprawianie sexu, nikt
            > nie powinien o to pytac, kwestionowac czy komentować." No i tu sprzeczność.
            Bo jeśli nie odstarczysz wiedzy choćby na siłe, to dana mama nie będzie miała
            kompletu informacji do podjęcia decyzji.
            Ach ale dostanę po głowie, ubieram kask.
            • fergie1975 Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 16:48
              holah napisała:
              >Bo jeśli nie odstarczysz wiedzy choćby na siłe, to dana mama nie będzie miała
              kompletu informacji do podjęcia decyzji.
              Ach ale dostanę po głowie, ubieram kask.

              Ja mogę sobie mówić czasami, ale co z tego jak niektórzy wiedzą lepiej. Każdy
              ma taki sam dostęp do wiedzy jak ja czy Ty, jednemu się chce, innemu nie, ktoś
              jeszcze inny posłucha mamy, babci itd. Jeżeli osoba jest zdrowa psychicznie to
              uważam że to jej wybór w pełni świadomy, nie będę biegać za kims, pilnowac i
              wytrącać butelkę z reki. Jak powiem i dotrze to ok, a jak nie to nie.

              Nie musisz zakładać kasku :))


              --
              ..:*Fergie1975*:..
              "Jestes boginią-matką, wielką dawczynią życia, karmicielką- 10 000 lat temu to
              był ideał kobiety i natchnienie rzeźbiarzy" by mika_p
      • mika_p Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 23:29
        fergie1975 napisała:
        > Wydaje mi się też że prawdopodobienstwo znalezienia forum 'karmienie piersia'
        > oraz 'niemowlę' jest jednakowe, w zalezności jakie pytanie ktoś sobie postawi.
        > jeżeli chciałabym sie *utwierdzic* w moich przekonaniach *niekarmienia
        piersią*


        Fergie, nie masz racji.
        Jeśli wejdziesz na główna stronę forum Gazeta.pl, to w dziale Dziecko zobaczysz
        trzy linki: "Ciąża", "Niemowlę", "Wychowanie". Dziewczyny trafiające stamtąd na
        Niemowlę czesto w ogóle nie mają pojęcia, że istnieje jeszcze cały zestaw forów
        okołoniemowlęcych - Karmienie Piersią, Karmienie butelka, Jedzenie, Pielegnacja
        skóry, Alergie. Nawet wchodząc na główną stronę forów Dziecka Niemowlę masz u
        góry, widoczne na pierwszy rzut oka, Karmienie piersią jest dużo niżej.
        A na Niemowlu... jak napiszesz, że dwutygodniowy noworodek nagle przestał spać
        przez 3 h i chce non-stop jeść, to zanim dobiegnie laktywistka i wyjasni
        mechanizm, już jest zestaw rad "podaj butle, nie męcz się".

        --
        Wszędzie dobrze, ale online najlepiej!
    • kropkaa Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 13:45
      Matizka! Nie zalecam nikomu, by zagłodził dziecko, tylko dla tego, że dla idei
      nie dokarmi, a dziecko słania się z głodu i wycieńczenia. Ale czasy Powstania
      Warszawskiego to chyba trochę inne realia, obecnie głód jest raczej
      niespotykany, tak samo jak śmierć głodowa noworodka.
      Karmienie piersią jest rzeczą naturalną, ale to nie znaczy, że prostą i
      bezwysiłkową. Niestety, brak jest wsparcia ze strony lekarzy, położnych,
      rodziny. W szpitalach powszechne jest dopajanie, dokarmianie, podawanie butelki
      i smoczka. A przecież noworodek ma tak malutki żołądek, że ilość pierwszych
      pokarmów konieczna do jego zapełnienia jest równa łyżeczce do herbaty! Poza tym
      nawet 48 godz. przeżyje na zapasach zgromadzonych w brzuchu.
      Przy dobrych chęciach każda położna w tym czasie jest w stanie nauczyć matkę
      przystawiania, pocieszyć ją, podnieść na duchu. Ale oczywiście wygodniej i
      szybciej podać dziecku butlę, a matkę wpędzić w poczucie winy - co to z niej za
      matka, skoro dziecka wykarmić nie umie. A maluch zobaczywszy, że leci samo, nie
      ma ochoty się męczyć i ssać piersi, czemu się nie dziwię, bo jak by mi
      pieniądze leciały z nieba, to za żadne skarby bym nie chodziła do pracy.
      Pediatrzy zaś są jeszcze gorsi niż położne, bo to są lekarze, po studiach, mają
      autorytet, a wiedzę nt. karmienia piersią nierzadko mają wielkości żołądka
      pacjentów. Mi pediatra kazała rozszerzać dietę dziecka, gdy córka nie skończyła
      jeszcze pięciu miesięcy. Argumenty? Bo na mleku matki dziecko będzie grube... A
      poza tym we Francji karmią dzieci tylko 3 mce, a potem kto by tam miał czas na
      karmienie piersią... Dodam, że również pytała, czy nie mam za tłustego pokarmu,
      a przy pierwszym szczepieniu, gdy Mała przy badaniu dostała czkawki, zdziwiła,
      się, że nie mam butelki, by napioć. 7. tyg dziecko! I jak tu walczyć z takim
      betonem??? Mam pytać: "Pani, pani na wykładach drzemała? Słyszała pani o WHO?
      Nie uznaje pani czytania i uzupełniania wiedzy?".
      Również nie do końca wierzę w te magiczne braki pokarmu. To się zdarza, ale nie
      tak masowo, jakby chciały matki. Szybciej jest podać butlę niż spędzić cały
      dzień dzieckiem pozwalając mu ssać do woli, by dostosować podaż do nowego
      popytu.
      Nie twierdzę, że ja z czasem mam sielankę. Muszę być na każde zawołanie
      dziecka, a wyjście na zakupy trwa do telefonu męża, że natychmiast mam wracać,
      nieraz chwilę po wejściu do supermarketu. Niejednokrotnie pędziłam na złamanie
      karku, bo w telefonie płacz, choć dziecko miało spać jeszcze 2 godz. Ale to się
      wiąże z wyborem, jakim jest macierzyństwo. Nie mogę pić kawy, bo Mała nie może
      spać, wino - okazjonalnie i ilościach granicy błędu statystycznego, kino z
      mężem, wyjście z koleżankami - bez szans, wyjście do lekarza, urzędu - tylko z
      dzieckiem. Czy zamieniłabym to na swobodę, jaką daje butelka? Nigdy. Bo tak
      naprawdę to trwa kilka miesięcy, a korzyści córka będzie odnosić całe życie.
      I przykro mi, że ktoś, kto potrzebuje wsparcia, trafia na Niemowlę i na
      pytanie "dokarmiać?" las odpowiedzi tych, którym nie chciało się udać "pewnie,
      a co, dziecko będziesz głodzić?"
      • ominika Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 14:22
        Kropka, a nie masz wrażenia, że mamy, które zadaja to pytanie w zasadzie
        podjęły już po cichu decyzję i potrzebują tylko zwyczajnego utwierdzenia się w
        niej?
        Dla mnie nie istnieje problem jakiegokolwiek terroru - czy to laktacyjnego, czy
        butelkowego z tego względu, że czuję się kobietą wolną i świadomą mamą, która
        wie, czego dziecku potrzeba. A terror to przymus, a wolność z przymusem w parze
        nie idą... Pierwsze dziecko karmiłam piersią 5.5 miesiaca. W sumie niedługo.
        Byłam gotowa karmić dłużej, bo miałam i pokarm i czas i chęci. Tyle tylko, że
        córka kompletnie nie chciała już współpracować. Wtedy nie wiedziałam jeszcze
        dlaczego - po latach dotarło do mnie, że to juz odzywał si ę autyzm i sprzeciw
        wobec bliskości. Ale skoro nie chciała podałam butelkę - bez dramatu i
        ciężkiego serca, bo widocznie tak miało być. Teraz też karmię piersią - mimo
        cesarki. Z powodzeniem (tfu, tfu) trzy miesiące wspanialej bliskości z
        dzieckiem wyczekanym. Dumna jestem z siebie i z synka, bo z hipotrofika o wadze
        2300 stał sie 12-tygodniowym małym atletą o wadze 6330. I to wszystko dzięki
        mnie ;-)i to rekompensuje mi to, że wyjść nie bardzo mogę, bo Mlody je co 1.5 -
        2 godziny, a czasem i częściej. Zresztą - sama to dokładnie opisalaś.
        I tak koncząc - żadna z nas nie przekona do karmienia piersią mamy, która nie
        jest przekonana sama z siebie, że tak chce karmić swoje dziecko. I tak samo z
        butelką - ani mnie, ani Ciebie nikt nie namówi na dokarmianie butlą dopóty nie
        wyczerpiemy wszystkich sposobów i mozliwości aby wywalczyć więcej pokarmu
        (życzę nam - abyśmy nie musiały tego sprawdzać).
        Pozdrawiam ciepło,
        D.
        --
        Chłopczyk majowy...
      • kaeira Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 14:32
        kropkaa napisała:
        > Pediatrzy zaś są jeszcze gorsi niż położne, bo to są lekarze, po studiach,
        > mają autorytet, a wiedzę nt. karmienia piersią nierzadko mają wielkości
        > żołądka pacjentów.

        He he. Dobre. :->

        > Mi pediatra kazała rozszerzać dietę dziecka, gdy córka nie skończyła
        > jeszcze pięciu miesięcy. Argumenty? Bo na mleku matki dziecko będzie grube...
        > poza tym we Francji karmią dzieci tylko 3 mce, a potem kto by tam miał czas na
        > karmienie piersią... Dodam, że również pytała, czy nie mam za tłustego
        > pokarmu,

        Ciekawe, zwykle jednak pediatrzy fiksuja się na dziecku i pokarmie "za chudym".
        Może admiruje wzorce francuskie, bo Francuzki takie szczuple są...
      • india78 Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 14:42
        Kropkaa znowu sie z Tobą zgadzam:)
        Argument lekarki, ze dziecko na mleku matki bedzie za grube to jak kulą w płot.
        Ostatnio czytalam o pewnych badaniach. Okazalo sie, ze dzieci karmione mlekiem
        matki nie mają pozniej takich problemow z nadwagą jak inne:) (tak na szybko
        znalazlam cos takiego: e-kobiety.pl/content/view/1488/492/ )Oczywiscie
        wazne jak sie odżywiamy, ale chodzi tu o zwyczajną sklonnosc do tycia. Same
        wiemy jak niektorym latwo utrzymac linie. Ja np. mam z tym problem :(

        A co do karmienia butlą. Mam dwie kolezanki, ktore mają dzieci w podobnym wieku
        do mojego synka. Kazda z nich musiala troche dokarmiac. Jedna dawala butle
        przed snem. Poza tym karmila na ządanie i tak do 11 miesiaca (kiedy to dziecko
        samo zrezygnowalo z cycusia). Jak dla mnie problemu w tym nie ma.
        Ile druga dokarmiala to nie wiem , bo ciezko za nią nadązyc. Cycusia dawala
        malemu do 4 miesiaca, pozniej stwierdzila, ze czas sie odchudzac. Sciagnela
        sobie z Czech jakis super lek na odchudzanie i odstawila dziecko od cyca.
        Przepraszam ale jak dla mnie to glupota sięgająca zenitu. Pozniej zalowala
        (chociaz mysle, ze to byly puste slowa). Niestety maluszek pozniej czesto
        chorowal. Moze to nie ma zwiazku, a moze ma...
        Pozdrawiam
        • ominika Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 14:54
          No popatrz, nie dość, że głupia bo odstawiła, żeby się odchudzać, to jeszcze
          fałszywie potem żałowała, że to zrobiła... Sorry, ale kto dał komukolwiek
          prawo do oceniania innych? Dlaczego żadna ze stron - czy to piersiowa, czy
          butelkowa nie potrafi sobie dać na luz i odpuscić, tylko z reguły deprecjonuje
          tę drugą stronę? Czemu to ma służyc, bo nie bardzo rozumiem...
          --
          Chłopczyk majowy...
          • india78 Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 15:47
            To moje zdanie i tyle. Zresztą ona je zna. NIe mowilam glupia, ale glupota.
            Mysle, ze o to w tym chodzi, zeby pomyslec O DZIECKU a nie tylko o sobie. Bo
            jezeli nic nie stoi na przeszkodzie, to czemu nie karmic chociaz do tych 6
            miesiecy? Jezeli jest pokarm, to dla mnie nawet jezeli sie karmi raz dziennie
            to ma sens. A przlozenie ochudzania o miesiac, dwa nie kosztowaloby zbyt wiele.
            Jak sie mysli tylko o swojej figurze to po co decydowac sie na dziecko? WIadomo
            kazdy chce wygladac dobrze, ale pewne rzeczy trzeba brac pod uwage.
            I ja stoje przy swoim, dla mnie to najglupszy powod jaki znam. Co innego brak
            pokarmu, stes, wklesle brodawki itd I tyle.
          • kropkaa Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 15:56
            Ja daję na luz i nie twierdzę, że matka butelkowa gorsza niż piersiowa. W końcu
            większość naszych mam karmiła nas butelką, a żyjemy i nawet dobrze się mamy, i
            nie twierdzymy, że mamy wyrodne rodzicielki. Problem jest w czym innym - mi się
            nie udało, to innym też nie musi. I dlatego zachęta do dokarmiania tak mnie
            oburza, zwłaszcza wtedy, gdy nie ma takiej konieczności. My tu nie oceniamy,
            tylko wymieniamy się poglądami:) Zresztą mi naprawdę imponują te dziewczyny,
            które tyle zniosły i udało im się karmić piersią, to naprawdę budujące. I w
            dodatku mają czas i ochotę zachęcać inne!
            • ominika Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 16:09
              Wiesz Kropka, ja myśle, że caly ten mechanizm "namawiania" do butelki jest
              troche bardziej skomplikowany. Generalnie jest go daje sie gdzieś zakodowane,
              że mama piersiowa jest lepsza, niż butelkowa. Daje się to odczuć w kazdej
              dyskusji nt. karmienia. Jesli taka mama butelkowa - mimo, że podjęła decyzję o
              podaniu butli nie jest do konca pewna i przekonana do swojej decyzji - może
              odczuwać dyskmfort, bo gdzies jej sie może tłuc po duszy, że jest zła mamą ,
              wyrodną, gorsza i tak dalej... Ale - jesli taka mama spotka drugą mamę
              butelkową to poczuje sie lepiej. Nie dlatego, że tej drugiej też się nie udalo,
              ale dlatego, ze skoro jest ich więcej to nie może byc tak, że wszytskie są złe.
              Poza tym - każda z nas jest inna. Każda ma inne priorytety i dla kazdej co
              innego jest istotne, ale nie mam watpliwosci, ze akurat dzieci dla wszystkich
              są ważne i kazda zrobi dla swojego dziecka jak najlepiej. Tyle tylko, że
              to "jak najlepiej" nie zawsze musi oznaczać dla każdej tego samego.
              Ja tez podziwiam dziewczyny, które mimo przeszkód walcza o karmienie i karmią
              swoje dzieci piersią. Ale nie wszystkie są tak zdeterminowane - bo przecież nie
              muszą...
              --
              Chłopczyk majowy...
    • monika_staszewska Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 18:37
      Jeśli mogę to i ja słówko (no dobrze, kilka słów) napiszę. Terroru wszelkiego
      nie lubię to fakt. Jedyny, który zdzierżam a wręcz bardzo lubię
      to "noworodkowy" czyli mamo siedź/leż ze mną non stop, nie odchodź nie znikaj,
      bądź. Jest cudny, jedyny w swoim rodzaju i tęsknie za nim regularnie.
      Nacisk (przymus) czy to na karmienie butelką czy piersią, szczególnie jeśli
      niedelikatny, nie uwzględniający konkretnych osób, działa zwykle odwrotnie niż
      byśmy sobie życzyli. Sposób w jaki rozmawia się z kobietą, która wkracza w
      macierzyństwo jest bardzo istotny, bo albo wzmocni jej poczucie kompetencji,
      albo nie czy wręcz zupełnie ich pozbawi. Oczywiście każdy może mówić o swoich
      przekonaniach, czy jest zwolennikiem karmienia maminym mlekiem czy mieszanką,
      byle tylko nie wpędzał kobiety w poczucie niekompetencji, nie obarczał winą za
      to jak karmi (pielęgnuje/wychowuje) i starał się przekazywać aktualną wiedzę,
      pozostawiając wybór kobiecie, a właściwie rodzicom.
      Niewątpliwie jednak zbyt często bywa tak, że pierwszą radą na
      problemy/wątpliwości dotyczące karmienia piersią, pojawia się rada o
      dokarmianiu czy przejściu na butelkę. Nie ma poszukiwania przyczyny problemów,
      spokojnej rozmowy, w której kobieta będzie mogła spokojnie powiedzieć o
      wątpliwościach, przyjrzeć się im nieco jakby z boku. Tylko od razu: "proszę
      podać butelkę" albo "pewnie Pani coś zjadła co dziecku zaszkodziło" itp..
      To oczywiście nie znaczy, że uważam że nie wolno powiedzieć ani słowa o
      dokarmianiu, jest to jedna z możliwości, ale lubiłabym gdyby nie była jedyną
      czy pierwsza radą, niech będzie alternatywą po prostu.
      pozdrawiam wszystkich uczestników dyskusji baaardzo serdecznie :)
      monika staszewska
      ps. Nie powiem miło mi się czytało o tym, że nasze forum i nasze rady/wsparcie
      są pomocne :) dziękuję za te miłe słowa :))

      • basiak36 Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 19:58
        Ma Pani calkowita racje.
        Miedzy innymi dlatego wiem i rozumiem ze tak naprawde nie ma czegos takiego jak
        'doradztwo laktacyjne', matce nie powinno sie niczego doradzac.
        Powinno sie jej dawac informacje i fakty a ona sama ma podejmowac decyzje bez
        poczucia winy ze robi cos zle.
        Bo wiadomo ze poczucie winy nie pojawia sie tam gdzie podejmujemy decyzje
        wywazona, na podstawie rzetelnych informacji.

        Poza tym z perspektywy mojej krotkiej praktyki (niezakonczone studia laktacyjne
        w UK oraz prowadze od paru lat dla szpitala wypozyczalnie laktatorow
        szpitalnych) wiem ze czesto (nie zawsze) matki ktore przechodza na butelke, tak
        naprawde potrzebuja kogos kto im powie ze wszystko jest ok i radza sobie super,
        kogos kto zdejmie z nich poczucie winy ze dziecko ma kolke bo matka zjadla
        kanapke, czy pokaze ze karmienie nie musi bolec.
        Byla u mnie niedawno jedna taka mama, dziecko jadlo super, przybieralo na wadze,
        ale maz i tesciowa jakos nie mogli uwierzyc ze ona sama je wykarmi (ze niby
        fabryka lepsza) i ciagle kwestionowali wszystko, jej diete, zachowania dziecka
        itp. Uzywala laktatora jakis czas bo niby maz musial tez brac udzial w
        karmieniach, dziecko przez butelke odrzucilo piers, wszyscy jej wtedy
        powiedzieli (wlacznie z polozna) zeby sie nie meczyla i przeszla na mieszanke.
        A ona potem z placzem przyszla i powiedziala ze wcale nie chciala przestac
        karmic,miala kryzys i mowila ze chce przestac karmic ale oczekiwala ze otoczenie
        jakos ja wesprze. A otoczenie chcialo dobrze i chcieli jej 'ulatwic zycie' i
        namowilo na mieszanke.
        Juz 3 miesiace nie karmi i nadal jej zal, ma poczucie winy. Nie dlatego ze karmi
        butelka, wedlug mnie, tylko dlatego ze decyzja o przejsciu na mieszanke nie byla
        jej decyzja, oparta na konkretnych przeslankach i powodach.
        Takich przykladow widze mnostwo...
    • holah Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 19:12
      Ale Pani pięknie potrafi ująć sedno! i nikogo przy tym nie urazić -a to sztuka.
      Tak sobie myślę, co to się podziało, ze wokół takiej prostej w zasadzie(kiedyś)
      fizjologicznej czynnosci narosło tyle mitów i uprzedzeń. Przy czym te ostatnie
      są cały czas w naszych głowach obecne!!! To tak jakby ktoś nagle postanowił, że
      palcem wskazującym nie można dłubać w nosie i kropka. I nagle cały świat
      zaczyna kupować specjalne pałeczki przeznaczone do tej czynności.
      Nasuwa mi się na myśl mechanizm kreowania popytu poprzez stosowanie wszelkich
      chwytów. I tych niedozwolonych także.
      • alexkieszek Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 22:33
        To co piszecie do wszystko prawda, ale trzeba też spojrzeć na to oczami tych
        biednych mam, które są pozostawiane same sobie. Rzadko kiedy mężowie siedzą przy
        mamach i trzymają je za rękę i mówią dasz radę. Ja po 10 dniach od porodu
        dostałam zapalenia piersi, 40 stopni gorączki nie wiedziałam co się dzieje
        dookoła mnie. Nie mogłam wstać do dziecka, nie była w stanie. Trafiłam do
        cudownej Pani doktor która pomogła mi ze wszystkim. Ale przyszedł kryzys
        latkacyjny i źródełko wyschło. Niby coś leciało, ale za malutko dla Frania.

        Nie wiecie jak płakałam podając mu NAN HA. Nikt nie wie jaki to ból dla matki,
        która chce karmić podać dziecku mleko z butelki. Franio miał wtedy 14 dni, a ja
        wyłam przez kilka godzin, a mój mąż trzymał mnie za rękę i mówił, że dam radę,
        że to nie koniec karmienia. 4 tygodnie później dostałam drugiego zapalenia
        piersi, w której zresztą była grzybica po poprzednim :( Ból rozrywał mnie aż do
        kręgosłupa. I po konsultacji z tamtą Panią doktor Franio znów musiał dostać
        kilka razy butelkę. I efekt ten sam, ale mój mąż we mnie wierzył. Pomagał mi,
        mówił, że to nic, że brodawki nie takie, że piersi większe od dziecka. Ale
        mówił, że damy radę. Ja mam szcęście, ale większość mam zostaje sama!

        Nie możemy nikogo oceniać, ani krytykować dopóki nie poznamy całej sytuacji.
        Mamy butelkowe czasem bywają nietaktowne, ale wiem też z doświadczenia, że
        niektóre z nich marzą o tym, żeby karmić piersią, ale im się nie udało. Mało
        jest mam, które po prostu z przekonania karmą butlą. Na prawdę mało. W moim
        otoczeniu są mamy, które karmią butlą i najczęściej było to dla nich wielką
        tragedią. Niby mówią, że wygodniej, ale jak widzą jak karmię Frania łzy
        napływają im do oczu. Nie oceniajmy nikogo zanim nie poznamy sytuacji do końca.

        I a propos terroru i pediatrów. Ja byłam w odwrotnej sytuacji. Franio miał 10
        tygodni biegunkę w zasadzie kupa lała się niego. I pediatra zakazał mi go
        dowadniać. Podjęłam decyzję na własną rękę i podałam mu ORS200 i wodę od czasu
        do czasu i dzięki Bogu, że to zrobiłam. Zmieniłam pediatrę na innego i tamtem
        powiedział, że gdyby nie mój zdrowy rozsądek dziecko leżało by w szpitalu,
        zagłodzone i odwodnione. Od tej pory nie ufam lekarzom :( niestety.A ta pani dr
        nie przymuje niemowląt jeśli nie są karmione piersią a to jest już średniowiecze
        i terror.

        I tyle ode mnie. No może na koniec rozumiem obydwie strony sporu :) bo wiem jaki
        to ból podać dziecku butelkę ale wiem jaki to ból patrzeć kolejną godzinę na
        dziecko które płacze z głodu a w piersiach sucho.
        --
        Album rodzinny: www.kieszek.waw.pl

        Franio ma zęby dwa!!!
        • kaeira Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 23:15
          alexkieszek napisała:
          > Nie wiecie jak płakałam podając mu NAN HA. Nikt nie wie jaki to ból dla matki,
          > która chce karmić podać dziecku mleko z butelki.

          Ja wiem. :-( Ale nikt tego raczej nie rozumiał, może partner trochę, ale on się
          skupiał bardziej na moich fizycznych cierpieniach.

          Oczywiście, masz święta rację co do tego, że większość kobiet nie ma wsparcia, -
          raczej ma anty-wsparcie.
          • akaef Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 01.08.07, 23:25
            A to muszę tu pochwalić mojego męża. przy pierwszym dziecku miałam zapalenie
            piersi 14 razy. Zawsze tej samej. Czerwona krecha na cycu, temperatura 40
            stopni i ból jak diabli. Nie pomagało ściąganie laktatorem tego, czego nie dało
            rady albo nie chciało wypić moje dziecko. I wtedy mój święcie cierpliwy mąż
            odsysał sam ustami zalegające mleko, jednocześnie znosząc moje wbijające się w
            niego paznokcie. Po trzecim zapaleniu zaczęła to dla nas być rutyna - pierwsze
            objawy - młody do cyca - chłop do cyca - po dwóch-trzech godzinach było po
            problemie. Skończyło się gdzieś w trzecim miesiącu po porodzie. Przy drugim
            dziecku miłam zapalenie raz. Przy trzecim jeszcze nie miałam (i mam nadzieję,
            że już nie będę miała). Metodę z mężem-laktatorem polecam. Była lepsza niż
            liście kapusty! :)
    • a-n-i-k-a Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 02.08.07, 08:43
      Nic nowego nie napisze - ponad to co napisano wyżej, ale pod terrorem butelkowym
      podpisac sie moge - sama go przeszlam. Dziwne, ze wszedzie slyszy sie o terrorze
      laktacyjnym, na jednym z forow juz nawet kiedys zostałam zakrzyczana i nazwana
      terrorystka, tylko dlatego, ze pozwolilam sobie na komentarz pod watkiem, w
      ktorym dziewczyna probowala uzyskac porade odnosnie karmienia piersia - i
      dostala wiadomo jaka: podaj butelke... nie bedziesz gorsza matka... dziecko
      bedzie szczesliwsze... ty bedziesz spokojniejsza... matka spokojna = szczesliwe
      dziecko... I jak napisalam, ze na piersi dziecko tez bedzie szczesliwe, a i
      matka tez nie musi byc znerwicowana i zaprosilam dziewczynę na to nasze forum,
      to sie zaczelo...

      Ja tez przeszlam przez pogryzione brodawki, karmienie z zacisnietymi z bolu
      zebami, przez nerwy czy malutka sie najada, czy mam pokarm dobry, czy jej nie
      glodze itd. I prawda jest taka, ze jutro minie 16 miesiecy mojego karmienia, a
      karmie dzieki temu forum! Moj upór i porady p. Moniki i dziewczyn, ktore
      przetrwaly te trudne poczatki pozwalaly mi trwac przy swoim - mimo "dobrych
      porad" babć, pediatry (!!!), ktora szybko zmienilam (na szczescie), no i
      "doświadczonych" koleżanek, nie zaczelam dokarmiac.
      I jestem z siebie dumna i z mojej córci tez, że tak pieknie mi wyrosła na
      cycusiu :).
      Co nie znaczy, że na butelce by tak nie wyrosła - pewnie by wyrosła, ale na
      szczescie nie musialam sie o tym przekonywac :).


      --
      ♥♥ NaszaMarysia ♥♥

      ma już...
    • mettea Re: terror butelkowy na forum Niemowlę 06.08.07, 12:22
      Zgadzam się z autorką postu.
      Dodam, ze przez ww terror na forum Niemowlę przestałam udzielać się na tamtym
      forum jesli chodzi o wypowiedzi nt karmienia piersią. Ilekroć zabrałam głos w
      dyskusji nt karmienia piersią pisząc o pozytywnych aspektach zdarzało mi się
      przeczytac nieprzyjemne opinie mam butelkowych, ba!, nawet posądzano mnie (i
      inne karmiące piersią) o masochizm.
      Lepiej doradzać mamom na forum Ciąża, uświadamiać je, by były przygotowane na
      ewentualane problemy.
      Największe znaczenie, moim zdaniem, w karmieniu piersią lezy w nastawieniu
      psychicznym. Sama mialam ochotę dokarmiac dziecko, gdy otoczenie żadało tego ode
      mnie.
      Karmię prawie pół roku. Dziecko prawidłowo przybiera. Były kryzysy, ale dzięki
      samozaparciu i dzieki radom na tym forum przetrwałyśmy z córcią.
      Pozdrawiam i dziękuję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka