zupki ze słoiczków czy robić samemu??? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • mój synek niedługo kończy pięc miesięcy; karmię go tylko piersią,
    ale nieuchronnie zbliza się pora wprowadzenia nowości. I mam problem
    czy podawać zupki ze słoiczków czy gotować. niestety nie mam
    mozliwości kupowania warzyw i owoców z ekologicznych upraw. te z
    warzywniaka to pewnie rosną gdzieś przy drogach i na pewno nie są
    ekologiczne... pytam o te słoiki, bo np. moja mama jest ich wielką
    przeciwniczką i wmawia mi, ze sa w tych zupach konserwanty i inne
    polepszacze samku. Wierzyć mi sie za bardzo w to nie chce, ale
    opinie generalnie są rózne. a jakie jest Wasze zdanie?
    • Wiesz co, ja miałam podobny problem. Tez się zastanawiałam, ale jak
      sobie pomyślałam o marchwi nafaszerowanej ołowiem i rosnącej przy
      drodze szybkiego ruchu i mięsie niewiadomego pochodzenia, to
      zdecydowałam się na Gerbery. Przynajmniej wiem, że produkt jest
      sprawdzony i pochodzi z pewnego źródła. A Małe je ze smakiem i
      cudnie rośnie, a to najwazniejsze.
    • justynaaadamczyk napisała:
      > pytam o te słoiki, bo np. moja mama jest ich wielką
      > przeciwniczką i wmawia mi, ze sa w tych zupach konserwanty i inne
      > polepszacze samku.

      Polepszacze smaku;-)
      Proponuję dać mamie słoiczek do degustacji:-)

      Ja juz ten etap na szczęscie mam za sobą:-)I jestem zwolenniczką
      domowego gotowania ALE ze sprawdzonych źródeł. Słoiczki też
      podawałam. Bo to super wygodne rozwiązanie. Jednak najlepsze są
      domowe zupki.
      Poszukaj może jakiegoś ekologicznego źródła. Popytaj w okolicy.
      Czasem rzadko, bo rzadko ale ktoś przywozi eko-warzywa. Te ze
      starganów trochę mnie zniechęcają "pakietem dodatkowym". Zwłaszcza
      jak po ugryzieniu surowej marchewki szczypie język. Niestety:(

      Pozdrawiam!
    • słoiczkowe jedzenie przechodzi wiele testów począwszy od gleby, na
      której mają być uprawiane warzywa i ferm czy królikarni, z których
      pochodzi mięso. Również nasiona są specjalnie przygotowywane,
      rośliny rosną w ścisle okreslonych warunkach, kontrolowanych przez
      urzędników, cena i ilość jaką ma wyprodukować rolnik jest w zasadzie
      z góry okreslona ,więc nie ma sensu dla niego aby wyprodukować
      więcej i taniej stosując np nawozy lub środki ochrony roslin.
      Następnie warzywa (owoce) są sortowane i przechowywane (w ściśle
      określonych warunkach) oraz przetwarzane. Konserwacja nie polega na
      dodaniu środków chemicznych ale na pasteryzacji (sposób babciowy,
      ale ulepszony tak że nie są niszczone cenne substancje odżywcze)
      oraz zastosowane jest światło UV, niszczące bakterie, całkowicie dla
      człowieka nieszkodliwe. Jedzenie w słoikach jest opracowywane przez
      żywieniowców, testowane ile czego jest, oraz na zawartość związków
      szkodliwych np na azotany- najbardziej szkodliwe dla dziecka. często
      nie ma dodatków typu cukier lub sól, które są naturalnymi
      konserwantami.

      A teraz odpowiem na pytanie :)
      dla mnie słoiczki na początku były bardzo wygodne, nie musiałam
      ścierać pół jabłka, czy gotować pół marchewki, otwierałam słoiczek i
      dawałam 1-2 łyżeczki, bo tyle na początku wprowadza się dziecku,
      kiedy przetestowałam wszystkie warzywa, owoce i mięsko opdpowiednie
      dla wieku mojego dziecka i zaczał jeść więcej zaczęłam gotować z
      warzyw "niewiadomego" pochodzenia (tzn. akurat wiem z jakiego
      źródła). Pani zapewnia mnie, że nie było nic stosowane ale ja swoim
      okiem fachowym widzę, że zbyt piękne są te warzywa. Jeśli nie było
      nic stosowane to ma prawo zdarzyć się w 1 na 10 marchewek jedna
      robaczywa, nadgryziona przez jakiegoś szkodnika itp. oczywiście
      jakieś splesniałe, z grzybem , miękkie odrzucamy, bo były źle
      przechowywane i mogą zawierać szkodliwe toksyny.

      Do tej pory od czasu do czasu podaję słoiczki.
      --
      ..:*Fergie1975*:..
      Wiktor
      • Bede glosem za gotowaniem samodzielnym :) moze dlatego ze moja nie chciala jesc
        sloiczkowych - takie dzieci sie tez zdarzaja. Pozytywne jest to - w gotowaniu -
        ze nie ma problemu z przejsciemna normlane jedzienie:) - kiedys trzeba skonczyc
        sloiczkowe. Ale jedno jest wazne - jakie wybor jedzenia to wybor matki:) Wiec
        wybierz to co uwazasz za sluszne - tym bardziej ze sama masz dobra argumentacje
        za sloiczkowym jedzeniem a Twoja mama pewnie bedzie musiala zaakceptowac ten
        wybor:) Pozdrawiam.
        Dodtakowa rzecz na plus sloiczkowych to ze nie wymaga to nakladu czasu choc przy
        dobrej organizajci gotoawnie zupek dla malucha tez nie jest koszmarem :)))
        --
        b1.lilypie.com/5oqVp2.png
    • Proponuje prownac smak marchewki ze sloiczka, z ta ugotowana na parze w domu.
      Roznica ogromna. Sloiczkowe jedzenie smakuje tak samo czyli nijak.
      Kiedy dawalam jedzonka synkowi, byla to mieszanka warzyw i mies ekologicznych i
      zwyklych, zalezy co bylo (ekologiczne warzywa maja to do siebie ze sa sezonowe
      wiec sila rzeczy trzeba sie wspierac zwyklymi).
      Przy coreczce zrobie tak samo, nie mam problemu z kupieniem zwyklej sklepowej
      marchewki.
      Sloiczki dawalam tylko jesli musialam, np w podrozy. Jakos nie przemawia do mnie
      'swiezosc' czegos co ma tak dluga waznosc. Poza tym wiadomo ze w procesie
      produkcyjnym niszczy sie sporo skladnikow odzywczych i wiadomo ze jedzenie
      sloiczkowe ma mniej witamin. No i wystarczylo mi pare afer gdzie rodzice
      znalezli szklo w sloikach.

      Nie przepadam za gotowym jedzeniem, wole swieze:)
      • Akurat sam smak nie ma chyba nic do rzeczy jeśli chodzi o "ekologicznośc"- jak gotuję marchewki z ogródka od rodziców to są one gorsze w smaku od "sklepowych". Nie wiem czemu. Ale w sumie nie mam zdania co lepsze - słoiki czy domowe zupki. Bałabym się tylko mięsa ze sklepu.
    • Mi od słoiczkowej marchewki "bez barwników zgodnie z przepisami prawa" zabarwiała się łyżeczka, a jak gotują sama, to nic takiego się nie dzieje. Zresztą warzywa w fabryce są tak przetworzone, że mało już w nich witamin.
      --
      Alex ma już...
      a wygląda tak...
      • Moze poszukaj sklepu z zywnoscia ekologiczna. Wiadomo, tez nas tam
        moga robic w bambuko:) ale szansa mniejsza. W kazdym duzym miescie
        takich sklepow jest mnostwo. Ja kupowalam w takim sklepie marchewke
        i byla duzo brzydsza:))) niz ta ze straganu. A poza tym sloiczki tez
        daje i dawalam - mysle ze tak pol na pol. Jak mi sie chcialo to
        gotowalam a jak nie to nie. Polecam serie Naturalnie Proste gerbera.
        Sa to sloiczki jednoskladnikowe. Ja np.dlugo do swoich zupek (latem -
        kiedy mialam dostep do "swoich: warzyw, dodawalam wlasnie miesko z
        tych sloiczkow. Doszlam do wniosku ze skoro moja alergiczn corka
        toleruje tylko indyka to lepszy taki niz nafaszerowany hormonami z
        osiedlowego miesnego.
        --
        Zosia

        Muleń
    • To ja też dorzucę swoje trzy grosze: Zuzia zaczęła od słoiczków. I wcinała je aż
      nie miała 13 miesięcy! A na dodatek zbiegło się to z tym, że miała coraz więcej
      zębów i papki już jej nie satysfakcjonowały a słoiczki z grudkami były bardziej
      wieloskładnikowe! Siłą rzeczy chciała jeść nasze jedzenie a jak tu nie dasz jak
      takie wielkie sarnie oczy patrzą na ciebie! Wszystko było dobrze do czasu aż nie
      przegięliśmy z nowościami (i jedzeniem dla dorosłych)! Brak przyboru wagi, zbyt
      częste - to tak w skrócie. Wtedy musiałam zacząć znów pojedynczo wszystko
      dawać: pierwszy tydzień marchewka, drugi tydzień marchewka z ryżem, trzeci
      tydzień marchewka z ryżem i z brokułem, itd ... Zuzię bardzo cieszyło gryzienie
      jedzenia ... No i zaczęłam sama gotować (zwykle wieczorem na następny dzień).
      Myślę, że słoiczki są dobre na początek zwłaszcza, że nie spędzasz czasu na
      gotowaniu i nie trafia cię potem jasna anielka jak toto małe pluje i wybrzydza i
      buzie zaciska - ze słoiczka mówisz sobie nie chce to nie! A jakbyś ugotowała to
      byś miała wrażenie, że toto małe twoim "sercem" pluje bo tyle go włożyłaś w ten
      garnczek (to metafora - jakby co!). A dyskusji nt czy zdrowsze takie czy takie
      nie podejmuję bo twierdzę, że to przesada.
      --
      ♥ moja mała Zuzia (ur. 14.08.2006) ♥
    • Mloda ze sloiczkow tolerowala tylko owoce, tymi "wytrawnymi" plula dalej niz
      widziala. No i sila rzeczy jakis taki tylko napoczety miesno-warzywny zapodzial
      mi sie w torbie, polazil ze mna ponad tydzien na uczelnie, dzielnie znosil
      temperature pokojowa... i co? No problem w tym, ze nic. Ani mu siie konsystencja
      nie zmienila, ani nie splesnial, nie skwasil sie, nic... Jak nowka sztuka. Od
      tej pory twierdzacym, ze sloiczki to sama natura proponuje przeprowadzenie
      podobnego eksperymentu, jako druga probka normalne swieze jedzenie.
      Bo sloiczek oczywiscie ekologiczny i bez konserwantow, tylko ze wedle ustawy
      dowalenia konskiej dawki konserwujacego kwasu askorbinowego jako konserwantu
      zglaszac nie trzeba :(. A czy dla malego zoladka to takie zdrowe?
      W kazdym razie od tamtej pory wylacznie gotowalam. Sprawdzalo sie gotowanie
      wiekszych porcji i mrozenie ich. To naprawde bylo szybkie rozwiazanie. Warzywa i
      mieso - roznie, staram sie ogolnie kupowac porzadne, co nie znaczy, ze zawsze
      bio. Dziecie zas poznawalo rozne smaki "pozasloiczkowe" i do dzisiaj nie mam
      problemu z podaniem jej czegos nowego. A przynajmniej wiedzialam, ze nie
      dosladzam, nie dosalam i nie dodaje wypelniaczy (polecam lekture skladu
      niektorych dan, Bobovita tu dostarcza ciekawej lektury, ale i Hipp czasami tez).
      --
      letnia
      zimowy
    • Moja dostawała słoiczki i jakoś żyje :-) Zajadała aż się jej uszy
      trzęsły. Pracująca karmiąca mama nie ma tyle czasu by latać po
      mieście i szukać sklepu z ekologiczną żywnością (ze straganiu bym
      się nie odważyła dawać niemowlakowi) a następnie gotować zupkę czy
      przecierać owoce. Do teraz nieraz ratujemy się słoiczkami (gdy obiad
      niezbyt odpowiedni dla małego dziecka albo jak nie ma nic
      przygotowanego).
      Smakowałam te obiadki i są całkiem dobre :-) Może mam spaczony gust,
      ale my używamy generalnie mało soli lub wcale (do warzyw - gotowane
      w zepterze), cukier też ograniczamy :-) i dlatego nie mogłam
      obiadków nazywać mdłymi :-)
      Wybierz to, co dla Ciebie najwygodniejsze i tyle.
      --
      Dwie obrączki i Nasz chodziaczek
      *** Kochaj, żeby żyć i żyj, żeby kochać. /Dionisios Solomas/
    • dziekuje za wszystkie odpowiedzi. troche mi ulżyło, że może wyrodną
      matką będę, gdy pojawią sie słoiki z gotowym jedzeniem w domu ;-)
      sadze, ze na początku spróbuję ze słoiczkami jedno, dwuskładnikowymi
      a potem troche sama poeksperymentuje z jedzeniem dla małego (w końcu
      są mrożone polskie warzywa i owoce). Byłam ostatnio w sklepie i
      poczytałam etykietki na słoikach. w jabłku (gdzie powinno być tylko
      jabłko) jest jakiś zagęszczacz z ryżu czy czegoś tam podobnego. no
      nie było to na pewno sto procent jabłka w jabłku. dam znac jak mały
      znosi wprowadzanie nowego jedzenia :-)
      • justynaaadamczyk napisała:

        > Byłam ostatnio w sklepie i
        > poczytałam etykietki na słoikach. w jabłku (gdzie powinno być
        tylko
        > jabłko) jest jakiś zagęszczacz z ryżu czy czegoś tam podobnego. no
        > nie było to na pewno sto procent jabłka w jabłku

        Tak robi Hipp. W gerberze nie ma ryżu.
        A co do mrożonek. Nie jestem do nich przekonana. Nie wiem jak to się
        dzieje, ze tak szybko się gotują. Jak ja zamroże warzywa, to i tak
        długo się gotują, a te kupne moment i miękkie.
        A warzywa ekologiczne kupuje cały rok. A jak kiedyś przechowywano
        warzywa? Są przecież jakieś ziemianki itd. Oczywiście ceny zimą
        szaleją. Niestety.
        Pozdrawiam.
        • > A co do mrożonek. Nie jestem do nich przekonana. Nie wiem jak to się dzieje,
          ze tak szybko się gotują.

          hehe pewnie je kosmici ... a tak na poważnie warzywa przed zamrożeniem sa
          wstępnie blanszowane, specjalnie po to żeby mozna było je szybciej przygotować,
          wszak mrożonki sa dedykowane tym Paniom Domu, które na pichcenie nie mogą
          posiwęcic dużo czasu.
          Dodam tylko, ze te warzywa mrozone przeznaczone do smazenia sa inaczej
          przygotowywane niż mrozonki do gotowania na zupę. dlatego te na gotowanie
          usmazone będą beznadziejne.

          > A warzywa ekologiczne kupuje cały rok. A jak kiedyś przechowywano
          > warzywa? Są przecież jakieś ziemianki itd. Oczywiście ceny zimą
          > szaleją. Niestety.

          Warzywa ekologiczne które kupujemy zimą nie są najczęsciej z Polski tylko z
          poludnia Europy gdzie mozna uprawiac do poznej jesieni, więc sa przechowywane
          krócej.
          Te przechowywane przez zimę w Polsce są przechowywane w chłodniach o
          odpowiedniej temperaturze i wilgotności, czasami wpuszcza się odpowiednie
          substancje gazowe do pomieszczenia żeby przedłużyć żywotność, ale to zalezy od
          stopnia "ekologiczności"...

          Kiedys warzywa przechowywano w ziemiankach (czyli niska temperatura) najczęściej
          w piasku, żeby utrzymać wilgotność, najczęsciej na tzw. przedwiosniu miały się
          one raczej marnie...



          --
          ..:*Fergie1975*:..
          Wiktor
          • fergie1975 napisała:

            > hehe pewnie je kosmici ...
            To by było nawet Ciekawe:)
            A tak poważnie, to nie wiemy jaka jest wartość takich warzyw. Nie
            robiłabym z tego zupek dziecku. Oczywiście raz nie zaszkodzi, ale
            czy na dłuższą metę jest to dobre rozwiązanie?
            Myślę, że i zimą można sobie jakoś poradzić. Można samodzielnie
            mrozić warzywa, robić weki -przeciery pomidorowe i tarte buraki na
            zupki. Ja obiecałam sobie, ze tak zrobię, niestety życie
            zweryfikowało moje plany:-) Jednak znam mamy, które tak robią. Więc
            można.
            A co do eko-warzyw zimową porą. Oczywiście nie są takiej jakości jak
            jesienią, jednak ja byłam z nich zadowolona. Wolałam takie niż ze
            straganu.
            Zresztą ja nie demonizuję słoiczkowego jedzenia. Jak juz pisałam to
            wygodne rozwiązanie i większość mam z nich korzysta. I póki co nie
            słychać o jakichkolwiek skutkach ubocznych.
            Pozdrawiam!
    • Deserki daję ze słoiczków. Bo gdzie ja teraz morelkę albo gruszkę
      znajdę? Po kupowanym surowym jabłku mała miała wysypkę na buźce więc
      też daję kupowane albo piekę w piekarniku.

      Zupki gotuję sama. Królika i kurę mam wsiowe od babci. Jarzyny
      kupuję normalnie. Jak się uda to w ekologicznym, ale bez przesady.
      Co do wygody to gotuję zupkę w dużej ilości, wkładam do słoiczków i
      zamrażam. Mam obiad na kilka dni. Robię to ze względu na koszty
      głównie, ale też wolę wiedzieć co daję młodej. Zresztą słoiczkami
      pluje (większością) a moje zupki zajada ;)


    • Kto powiedział, że w słoiczkach jest świeże jedzenie? kto wkłada świeże jedzenie
      do słoika? Przecież na logikę ono musi być utrwalone.
      i po co robić taka nagonkę?

      --
      ..:*Fergie1975*:..
      Wiktor
    • ja jednak wybrałabym na Twoim miejscu słoiczki - warzywa z warzywniaka to nie
      najlepszy pomysł dla takiego malucha. Ja miałam podobny problem przy moim
      pierwszym synku, chociaż miałam ekologiczne warzywka, moje maleństwo pluło moimi
      zupkami dalej niż widziało... a poza tym te w słoiczka są tak róznorodne... a ja
      jestem niestety bardzo zapracowaną mamą i jak mój drugi synek dorośnie do zupek
      to dostanie te ze słoiczka - jedyne co mnie przeraża to, to że już kilkakrotnie
      w słoiczkach firmy gerber znaleziono szkła, więc tą firmę chyba sobie daruję,
      chociaż dla mnie byłoby to najtaniej, bo w Rzeszowie można kupić ich produkty w
      sklepie firmowym... Pozdrawiam

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.