krew+śluz w kupie :( Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Historia wygląda następująco:

    -niedziela rano: mniejszy apetyt (i tak przez cały dzień), megaulewanie, kupy
    brak. Dziecko padło o 18 i spało prawie do 4 rano. Jeszcze mnie to nie
    martwiło, bo niby dlaczego? Ale nad ranem pojawiła się pierwsza bardzo brzydka
    kupa - zielona (trochę ciemna, trochę jakby oliwkowa?), śluzowata, no i
    niestety z nitkami krwi :(

    -poniedziałek: obserwujemy, co będzie dalej. Kupy już regularnie, bardziej
    żółtawe niż zielone, apetyt normalny, ale ulewanie wciąż większe niż zwykle.

    -wtorek - trochę luźnej kupy zielonkawej, potem normalna żółta, grudkowata,
    ale minimalne plamki krwi (tak na niecały łepek od szpilki) i śluz. Dziecko
    wydawało mi się nieco bardziej apatyczne i robiło wrażenie, jakby coś je
    bolało (podnoszenie nóżek z krzykiem/płaczem, prężenie).
    Na wszelki wypadek zabrałam synka do lekarza, który stwierdził, że wszystko
    ok, a krew najprawdopodobniej wzięła się z podrażnienia spowodowanego tym, że
    całą niedzielę nic nie robił. Ew. mogę podać probiotyk. Odetchnęłam i
    czekałam, aż ślady krwi zupełnie zanikną, ale...

    -środa (dziś) - w jednej kupie było jeszcze więcej krwi niż wcześniej, a potem
    poszedł sam śluz ze sporą ilością krwi, bardzo brzydko pachnący. Ulewanie
    nadal raczej spore.

    Z tego, co czytałam, mogą to być objawy infekcji albo alergii. I nie bardzo
    wiem, co robić dalej. Dotąd jadłam wszystko poza czekoladą i orzechami, bo
    tego Mały nie tolerował. Jeśli to reakcja alergiczna (kandydatów na winowajców
    mam kilku) i jelita są podrażnione, to czy powinnam teraz zastosować jakąś
    lekkostrawną dietę na 2-3 tygodnie, a potem zacząć ją stopniowo rozszerzać?
    Czy też może iść do innego lekarza i przebadać dziecko pod kątem infekcji?
    Synek ma 3,5 miesiąca, karmiony jest wyłącznie piersią. Czy mogę prosić o
    jakąś radę - zwłaszcza w kwestii tego, co powinnam teraz jeść?
  • Hmmm, a czy ktoś z domowników nie choruje? a może byliście Państwo w gościach
    lub u Państwa był ktoś i w ten sposób dziecie zetknęło się z kimś chorym. I mamy
    jednak poronnie przebiegającą infekcję. Ewentualnie zjadła Pani w gościach cosik
    nowego czy z dodatkiem jakiegoś "E" czy innego konserwantu, którego wcześniej
    udało się nie jeść. Może porozmawiamy jutro przez telefon, dopytam o kilka
    szczegółów i będzie mi łatwiej coś rozsądnego podpowiedzieć.
    pozdrawiam :)
    monika staszewska
  • Ach... znam ten temat.
    Mój synek też miał zielone, brzydko pachnące kupy z eśluzem, czasem
    z domieszką krwi.
    Latałam od lekarza do lekarza - nikt nic konkretnego nie mówił, może
    to alergia, może coś innego, w przypadku takiego malucha ciężko o
    diagnozę. Był posiew kału - czysty, flora prawidłowa. Po wizycie u
    kolejnego specjalisty okazało się, że to na 100 % alergia. Dodam, że
    od początku niestety byłam na diecie (pierwszy lekarz tak zalecił),
    więc po porodzie ważę już mniej niż w ogóle przed ciążą. A dziecko
    jest uczulone (jeśli wierzyć testom przeprowadzanym na tak małych
    dzieciach 3 m-ce) na: mleko i jego przetwory, żyto, soję, indyka,
    białko jaja. Jestem więc wciąż na diecie, krwi już nie ma, synek
    dostaje Cropoz, ale kupy są raz żółte, raz zielone, zawsze jednak
    bardzo rzadkie.
    Przestałam już włosy z głowy rwać, dziecko jest pogodne i przybiera -
    może nie jakoś imponująco, ale póki co nie chudnie... Tyle dobrego.
  • U nas bylo tak przez okolo 2 miesiace :( Do tej pory nie wiemy dokladnie dlaczego.

    Od poczatku karmienia jadlam dokladnie wszystko. W 6 mies. zaczelysmy rozszerzanie diety (mala slabiej przybierala, wiec zrobilysmy 2 tyg przerwy). Pozniej (w pol 7 mies) podalam gluten; nie bylo jakiejs drastycznej reakcji, ale od tego czasu regularnie pojawialy sie kupki ze sluzem i czasem drobinkami krwi.

    Od tego momentu zaczelam wycofywac pszenice i nabial... a potem stopniowo wszystko, konczac na diecie eliminacyjnej (ryz, indyk, salata, gruszka i oliwa). Poprawa niby byla, ale cokolwiek nowego staralam sie wlaczyc do diety, zaraz pojawialy sie problemy.

    Badania wszystkie wychodzily negatywne (alergie, wirusy, grzyby, pasozyty itd). Lekarze nie wiedzieli, co moglo byc powodem.

    Problem rozwiazal sie sam, gdy mala skonczyla 9 miesiecy. Od tego czasu - odpukac - mimo rozszerzania diety (i mojej i jej) mamy spokoj...
  • ja przerobiłam to właśnie z 2-miesięczną córeczką. Lekarz wysłał nas
    na badania do szpitala, tam po wielu badaniach stwierdzono, że to
    może mieć związek z nie w pełni rozwiniętym układem krzepliwości
    krwi, co z wiekiem powinno minąć.
  • Krew była przez jakieś 9 dni obecna w kupach. Już jest dobrze.
  • Może nie powinnam o tym pisać na tym forum, ale skoro zaczęłam...

    Ręce mi już opadają. Od początku listopada kupy brzydkie: były bardziej zielonkawe, teraz wróciliśmy już do żółtego lub musztardowego, luźne, czasem wręcz lejące się, śluzowate i - najgorsze - wciąż jest w nich krew! Przy czym zdarza się tak, że na 1-2 dni sytuacja się normuje, a potem znowu jest gorzej, mimo, że nie jem niczego innego niż w dniach poprzednich.

    Morfologia ok, posiew kału ok, USG nic nie wykazało. Badania pod kątem alergii w toku. Młody (5 miesięcy) rośnie jak na drożdżach, jest nadal wyłącznie na piersi, nie spada w siatce centylowej i ogólnie jest bardzo pogodny i spokojny. Podaję probiotyk i czekam na wyniki badań, ale może ktoś będzie umiał mi podsunąć jakiś pomysł albo pocieszenie. Słowo daję, że już nie mam pojęcia, co mogę jeść, a czego nie. Na razie odstawiłam cały nabiał, cielęcinę, wołowinę i jajka.
  • No to witam w klubie walczących z brzydką kupą:)
    Moja córa od 5tyg robi kupki zielone,rzadkie,ze śluzem i krwią.Przy czym dodam,że nim zastosowałam bardzo rygorystyczną dietę krew była w każdej kupce,teraz już tak tylko troszke,raz na trzy,cztery dni,ale jednak jest.Badania w porządku,dieta w trakcie...czekamy.Też mi już ręce opadają.Małą ma 9 tydzień:)Na pocieszenie powiem...nie jesteś sama:)
  • Tak, sobie myślę, że dziecię chyba jednak musi reagować na coś co
    Pani stale jada. To, ze kilka dni jest lepszych, a kilka gorszych
    mzoe wynikać z tego, ze reakcja nie jest bardzo mocno nasilona.
    Badania niestety nie muszą dać odpowiedzi, bo wiele racji
    alergicznych u tak małych dzieci nie jest związanych z podwyższonym
    poziomem immunoglobuliny SIgE, a to właśnie ją się kontroluje.
    Mozę zadzwoni Pani do mnie i spróbujemy razem rozpocząć "śledztwo".
    pozdrawiam :)
    monika staszewska
  • A więc widzę, że nie jestem sama. My walczymy z kupami naszej
    córeczki od 6 tyg. życia (mała ma teraz 19 tyg). Zrobiliśmy badania
    krwi pod różnym kątem, w tym na krzepliwość, badania moczu, dwa razy
    posiew kału i wszystkie wyniki sa w porządku. Podawałam jej dośś
    długo Dicoflor. Byłam na ścisłej diecie eliminacyjnej: 2 miesiące
    bez produktów mlecznych, miesiąc bez jajek, ryb i wieprzowiny,
    niecały miesiąc bez jabłek i innych owoców, 2 tyg na bezglutenowej.
    Jadłam już tylko ryż, ziemniaki, kaszę gryczaną, kurczaka lub
    indyka, gotowaną marchewkę i buraczki. I nic. W końcu poszliśmy
    nakonsultację do chirurga dziecięcego z Centrum Zdrowia Dziecka i
    pani doktor wypatrzyła u małej szczelinę odbytu. A że przy badaniu
    córeczka zrobiłą kupę, lekarka stwierdziła, że jej odczyn jest
    kwaśny i żrący dla śluzówki odbytu, stąd to podkrwawianie. Gdy
    spytałam skąd takie kupy skoro karmię tylko piersią, usłyszałam, że
    moje dziecko właściwie kwalifikuje sie do karmienia butelką, bo już
    tak ma, że na mój pokarm tak właśnie reaguje. A jeśli nie butelka,
    to mam jej podawać smectę (1/4 saszetki 4 razy dziennie) żeby
    zobojętnić kwasy trawienne. No i podaję jej tę smecte już prawie 2
    tyg, poza tym smaruję pupę przepisana maścią i przemywam rumiankiem,
    ale w ciągu tych 2 tyg. 4 razy pojawiła się śladowa ilość krwi w
    kupie. I kupy są nadal lejące i ciągnące się, żółte lub lekko
    zielonkawe. W diecie zdązyłam juz wrócić do jogurtów, twarogu, jajek
    i zwykłego pieczywa, ale znów zastanawiam się, czy to jednak nie
    reakcja alergiczna. Ręce opadają... Dodam jeszcze tylko, że córka
    prawidłowo sie rozwija i przybiera na wadze. Najgorzej boje się
    tego, że jednak będę musiała przejść na butelkę. Sama nie wiem co
    robić:))
  • Tak, mam świadomość, że wyniki mogą być fałszywie negatywne.
    Myślę sobie, że może jednak zbyt mało rygorystyczna jest ta moja dieta. Pozwalam
    sobie na dżemy (porzeczka, wiśnia), kruche ciasto (bez jajek i mleka, ale na
    mące pszennej). Poczytałam sobie jeszcze to, co pisała matysiaczek i chyba pójdę
    tym tropem.

    Zostawię na 3 tygodnie:
    -pieczywo bez drożdży (chrupkie i bezglutenowe) albo chleb na zakwasie, ryż;
    -z mięs indyka i wieprzowinę, jak dotąd, tylko kurczaka wyrzucę;
    -z owoców tylko jabłka;
    -z warzyw: marchewkę i buraczki, ziemniaki;
    - margarynę bezmleczną, jak dotąd.

    Czy to za dużo? Czy coś z tej listy nadal jest podejrzane? A może źle
    przyprawiam mięso pieczone w domu?

    Pani Moniko, odezwę się, dziękuję bardzo :)
  • Myślę, że to nie jest kwestia zbyt mało rygorystycznej diety, wszak
    z góry nigdy nie wiadomo co dziecku przeszkadza. Jak pewnie Pani
    wie, nie jestem zwolennikiem zabierania wielu produktów na raz,
    raczej po jednym, dwa. Tym bardziej, że nie ma produktów
    stuprocentowo bezpiecznych, ani stuprocentowo niebezpiecznych. I tak
    jednym przeszkadza owszem mleko, ale innym niby niewinne jabłko. Nic
    to, może uda nam się porozmawiać to zobaczymy czy jest cos co jakoś
    obu nam podejrzanie pachnie.
    pozdrawiam :)
    monika staszewska
  • Idąc za Pani radą, wróciłam do normalnego jedzenia, odstawiając tylko jabłka i marchewkę, i to nie bardzo rygorystycznie, bo zjadłam w Święta trochę sałatki jarzynowej. Nie ukrywam, że skończyłam z dietą z wielką przyjemnością, bo po kilku dniach zaostrzonego rygoru zaczęłam odczuwać bardzo nieprzyjemne skutki - ból i zawroty głowy, ogólne osłabienie. Naprawdę, podziwiam osoby, które są w stanie (chcą i muszą?) wytrzymać na kilku produktach!

    I co się okazało? Wcale nie zrobiło się gorzej, a wręcz przeciwnie: ostrożnie powiem, że chyba powoli wychodzimy z tarapatów.

    Badania IgE nie wykazały alergii, ale to jeszcze nic nie znaczy - ważniejsze jest to, że po wprowadzeniu tuż przed Świętami do mojego jedzenia nabiału, jajek, zróżnicowanych owoców i warzyw nie widzę specjalnie reakcji. Krew z kupy zniknęła od kilku dni :) :) Wydaje mi się, że pomogło podawanie Enterolu, Lacidofil nic nie dawał.

    Trochę też zaczęliśmy się domyślać, gdzie wzięły początek nasze kłopoty, ale nie będę się o tym rozpisywać. W każdym razie bardzo gorąco dziękuję i mam nadzieję, że poprawa się utrzyma i nie będę musiała za kilka dni wrócić do tego wątku.

  • Trochę też zaczęliśmy się domyślać, gdzie wzięły początek nasze
    kłopoty, ale ni
    > e będę się o tym rozpisywać.
    A może chociaz w skrócie? Może to, co zaszkodziło Twojemu dziecku
    podpowie innym rodzicom gdzie szukać winnego tych kupek? Pozdrawiam
    i trzymam kciuki za piękne kupki:)
  • Tyle, że ja się na razie tylko domyślam ;) Wydaje mi się, że wszystkiemu winne
    jest u nas szczepienie Rotariksem. Problemy zaczęły się jakiś tydzień po nim (po
    2 dawce). I są moim zdaniem dwie możliwości: albo to jednak
    alergia/nietolerancja, którą szczepienie uaktywniło (jeśli tak, to nie bardzo
    wiem, na co reaguje tak alergicznie, skoro teraz jem już znowu niemal wszystko),
    albo - jako że w Młodym od urodzenia siedzi sobie jakiś "niewinny" szczep
    gronkowca złocistego (zdaniem wszystkich lekarzy nie kwalifikuje się do
    leczenia) - po szczepieniu zaburzona została równowaga w organizmie i gronkowiec
    zaczął wyrządzać szkody: tak w każdym razie twierdzi nasz znajomy lekarz.

    Więc dalej obserwujemy, co będzie. Kolonoskopia to jednak ostateczność,
    widocznych zmian przy odbycie nie ma. W razie czego wcześniej mamy jeszcze
    zrobić badania kału pod kątem grzybów/pasożytów i ew. wytłuc gronkowca
    antybiotykiem. Zobaczymy, może sam probiotyk da mu radę, jest taka nadzieja.
  • Jeszcze dodam, że początkowo w ogóle nie skojarzyłam tego wszystkiego ze
    szczepieniem :( Przypisywałam winę swojemu jedzeniu i dlatego właśnie napisałam
    wyżej o dobrej - w każdym razie w moim przypadku - radzie pani Moniki, żeby nie
    szaleć z wyrzucaniem składników własnej diety.
  • Bardzo, bardzo się cieszę, że powrót do normalnej diety się udał. I
    że kłopoty zmalały.
    pozdrawiam serdecznie :)
    monika staszewska
  • witam to ja tez zapytam w tym temacie; moja 3 miesięczna córa bierze antybiotyk od środy i dzisiaj w nocy zrobiła kupe z samego śluzu z nitkami krwi, myślałam ze to moze też od czopków nurofen bo nie pozwala sobie podać i od razu go "wyciska" razem z śluzowatą kupą taką rozwodnioną też troche i płacze przy tym. póki co nie gorączkuje wiec nie podawałam nurofenu. czy ta kupa to coś poważnego? czy powinnam ją sknsultować szybko z lekarzem? bo teraz weekend i moj pediatra będzie dopiero w poniedziałek. dodam ze nastepna kupa była już normalne tylko troche zielonkowata z jedną nitką krwi, a karmie piersia i kupy zielone sie zdarzały
  • biegunka po antybiotyku jest jak najbardziej mozliwa (dysbakterioza
    przewodu poakrmowego, do tego konserwanty i inne skladniki samego
    preparatu mopga swoje zdzialac). Jakis probiotyk by sie przydal, dla
    przywrocenia prawidlowej flory bakteryjnej jelit. I karmienie
    piersia jak najbardziej.
  • dziękuje bardzo za odpowiedź stosujemy lacidofil 2x1/2 kapsułki czy to wystarczy?
  • Tak, tak, wystarczy. Dodam tylko na wszelki wypadek, że zmieniona
    kupka (i problemy brzuszkowe) mogą się przeciągnąć do trzech tygodni
    od zakończenia antybiotykoterapii, bo tyle mniej więcej będzie
    potrzebował przewód pokarmowy na dojście do stanu normalności czyli
    odbudowania dobrej flory bakteryjnej.
    pozdrawiam i życzę zdrowia Młodej Damie :)
    monika staszewska
  • dziekuje bardzo za odpowiedz i pozdrawiam :)
  • czy czerwona niteczka (jedna lub dwie długosći 1-2mm) w kupce należy uznać już
    jako krew w kupie ? od kilku wypróżnień obserwuję coś takiego u synka :/
  • zalezy co dziecko je, ale raczej to krew.
  • synek jest wyłączenie na piersi a ja coraz bardziej restrykcyjną dietę
    bezmleczną wprowadzam, pediatra zaleciła podawać dicoflor 30 przez m-c
  • Jeśli niteczki sa nowością w kupce, znaczy, że albo Dicoflor (bo to
    jest jak rozumiem nowość) mu nie służy, albo coś czego Pani zaczęła
    jeść więcej będąc na diecie jest szkodnikiem.
    pozdrawiam :)
    monika staszewska
  • dicoflor zaleciła pediatra właśnie ze względu na niteczki, a nad tym co z diety
    mogło zawinić muszę się zastanowić bo "przeważnie" jem to samo (określona grupa
    produktów powtarzana w kółko pod różnymi postaciami)
  • Jasne, jasne, proszę spokojnie pomyśleć, powinno być w miarę łatwo,
    skoro obecna dieta jest w sumie niezmienna pod względem składników.
    O Dicoflorze pomyślałam, bo jakoś tak mi brzmiało, ze niteczki
    pojawiły się później niż Dicoflor, ale widać ten łatwy trop nie był
    słuszny.
    pozdrawiam :)
    monika staszewska

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.