Dodaj do ulubionych

dojrzalosc dziecka do pozegniania z piersia

31.12.08, 16:46
Chcialabym podzielic sie taka refleksja nt. stwierdzenia, ze to dziecko decyduje, kiedy chce sie odstawic. Pojawia sie to w wielu watkach, kiedy mama pyta, w jaki sposob odstawic dziecko - zaraz slyszy, ze to dziecko samo przestanie, kiedy bedzie gotowe, zeby nie odstawiala...

Nie do konca sie z tym zgadzam. Z obcowania z innymi ssakami widze, ze w naturze wcale nie jest tak, ze mlode po prostu w pewnym momencie przestaja ssac i jest to bezbolesny proces itp, itd. Od kilku lat hoduje koty, miotow doczekalismy juz kilku i za kazdym razem przychodzi taki moment, kiedy to kotka "odstawia" maluchy - wstaje, kiedy zaczynaja cycac, czasem nawet warczy. Poniewaz kocieta trafiaja do nowych opiekunow, kiedy maja minimum 12 tygodni, jedza juz wtedy zwykle kocie jedzenie.

Co ciekawe - zdazylo mi sie tez wrocenie do ssania u kociaka 5- miesiecznego, ktory u nas zostal. Oczywiscie kotka nie miala juz wtedy mleka (od "odrzucenia minelo juz ok. 3 miesiace), mialo to raczej podloze emocjonalne.

Do czego zmierzam - popieram dlugie karmienie piersia. Moze byc to wspaniale przezycie dla obojga. Ja sama karmie na razie 5 miesiecy i jeszcze dlugo zamierzam :) Jednak to matka decyduje, kiedy ta przygoda sie konczy. I zostawienie tej decyzji dziecku wcale nie jest bardziej naturalne. 2-3 latek to nie tabula rasa, tez jest juz uksztaltowany przez kulture, w ktorej sie wychowuje. Dlaczego zatem jego decyzja mialaby byc blizsza naturze?
Edytor zaawansowany
  • titerlitury 31.12.08, 18:04
    Moje spostrzeżenia są identyczne. W domu były od zawsze suczki,
    których nie sterylizowano, i to one decydowałay kiedy kończą karmić.
    I choc odganiały swoje maluch od sutków, to nadal lizały im
    pyszczki, i całe ciała - czyli po psiemu-suczemu okazywały matczyną
    czułość.
  • anaj75 31.12.08, 18:12
    A ja uważam, że najlepiej jest, gdy decyzja nie jest wyłącznie
    decyzją matki, ani wyłącznie decyzją dziecka a rezultatem dialogu
    między obojgiem.
    Takie jest moje doświadczenie z dwójką dzieci.
    Każde z dwójki w innym momencie było gotowe na pożegnanie z piersią,
    w każdym przypadku ja w innym czasie dotarłam do swoich granic w
    karmieniu piersią.
    I cieszę się, że w odróżnieniu od zwierząt możemy się kierować
    uczuciami wyższymi.


    --
    Dorosnąć do pożegnania z piersią
  • haldziewieck 01.01.09, 17:13
    > I cieszę się, że w odróżnieniu od zwierząt możemy się kierować
    > uczuciami wyższymi.
    >

    nie tak wiele jak Ci sie wydaje odróznia nas od INNYCH zwierzat.
    ciekawi mnie tez co maja uczucia wyzsze (cokolwiek to jest) do karmienia piersia?

    k.
  • fizula 01.01.09, 19:06
    Widzisz, masz doświadczenie na zwierzątkach, ale dzieci to jednak
    nie zwierzątka, kobiety również nie są zwierzętami.
    Mam trójeczkę dzieci i to właśnie one mnie nauczyły, że naturalne
    jest właśnie wyrastanie ze ssania. Nasza niecierpliwość,
    nieznajomość, niezrozumienie potrzeb własnego dziecka,
    niecierpliwość może temu przeszkodzić. Świetnie też napisała Anaj75:
    że możliwe jest zakończenie karmienia w dialogu z dzieckiem. No bo o
    to przecież chodzi: nie karmimy dla własnej potrzeby, trzeba zwracać
    uwagę, co nam komunikuje swoim zachowaniem nasze dziecko. Ale trzeba
    mieć też kontakt z własnymi uczuciami, przeżyciami dotyczącymi
    karmienia. Na pewnym etapie rozwoju dzieci też świetnie przyjmują i
    zaczynają rozumieć potrzeby i uczucia swoich mam.
    Różnimy się od zwierzątek tym: one nie mogą się oprzeć własnemu
    zniecierpliwieniu, a my powinnyśmy być ponad nie i nie wyładowywać
    się na dzieciach (np. odganiając, gryząc itd.- jt. naturalne dla
    zwierzęcia, ale nie dla człowieka).
    Bardziej miarodajne jest porównanie do małp człekokształtnych: te
    karmią baaardzo długo. Karmią dwa- trzy lata, a nawet dłużej: co za
    nienaturalność prawda??? ;o)
    Pozdrawiam noworocznie!
    --
    Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
    Spotkania mam karmiących piersią- Lublin
  • lia.13 01.01.09, 19:33
    fizula napisała:

    > Widzisz, masz doświadczenie na zwierzątkach, ale dzieci to jednak
    > nie zwierzątka, kobiety również nie są zwierzętami.

    hmmm, no i jestem w pewnej konsternacji. Z tego jak mnie uczono w szkole wiem,
    że na świecie istnieją trzy królestwa organizmów żywych: roślin, zwierząt oraz
    grzybów. Nic mi nie wiadomo o królestwie człowieka. Na pewno nie jestem grzybem
    i na pewno nie jestem rośliną. Wychodzi mi zatem, że zarówno dziecko, kobieta
    jak i mężczyzna należą do królestwa zwierząt, zatem są zwierzętami.
    A jeśli chodzi o szympansy to karmią one swoje niemowlaki przez okres jednego
    roku wyłącznie mlekiem, następnie wprowadzana jest stopniowo inna dieta, aż po
    skończeniu 3 lub nawet 4 roku życia szympansiątko zostaje całkowicie odstawione
    od piersi. Zatem karmienie naturalne u szympansów jest dość długie, choć to
    tylko bezduszne zwierzęta niezdolne do wyższych uczuć, które cechują nas - ludzi.
  • gfizyk 02.01.09, 21:44
    Lia.13 napisała:
    "hmmm, no i jestem w pewnej konsternacji. Z tego jak mnie uczono w
    szkole wiem, że na świecie istnieją trzy królestwa organizmów
    żywych: roślin, zwierząt oraz grzybów..."

    Hmmmm, no wiesz i ja też jestem w pewnej konsternacji, bo jak mnie
    uczono w szkole, to w skład człowieka wchodzą pierwiastki chemiczne.
    Czyli można o mnie, o Tobie, o Fizuli i innych powiedzieć, że
    jesteśmy chodzącymi tablicami Mendelejewa!
    Oczywiście wychodząc z tego samego założenia jak Ty ...

    Wydaje mi się, że to, ze celem systematyki stworzeń tego świata
    zastosowano taki podział biologiczny a nie inny, nie sprowadza nas
    jednak do zwierząt sensu stricte. Takie łapanie za słówka jest dobre
    wtedy, kiedy się nie ma nic wartościowego do dodania. Chyba
    oczywiste jest że zachowanie małpy człekokształtnej jest bliższe
    człowiekowi niż zachowanie jaszczurki czy kota/psa? Przyjrzyj się
    uważniej na systematykę zwierząt niż tylko na pierwszy rząd
    podziału.

    Nie matka - a ojciec
    Nie ryzyk - a GFizyk
  • jakw 01.01.09, 19:07
    Ok, ale jak już brać przykłady ze świata zwierząt to poproszę o info
    jak długo są karmieni nasi najbliżsi krewni czyli szympansy.
    Ewentalnie jakieś goryle pewnie też wchodzą w rachubę. Ktoś wie?
  • basiak36 01.01.09, 20:17
    Trzeba tez zaczac od podstaw, malpy nie odstawiaja swoich dzieci po narodzinach
    do osobnych pomieszczen i trzymaja je blisko siebie. Plus dla nich:)
    Literatura ktora przejrzalam wyraznie wskazuje na to ze malpy nie zmuszaja
    swoich mlodych do odstawienia od mleka mamy, trzymaja je blisko siebie.
    Co do szympansow:
    "Average interbirth intervals range between 3 and 6 years. Gestation lasts from
    202 to 260 days, with a mean of 230 days. Typically, a single young is born,
    weighing about 2 kg. Twinning is rare, but may be more common than in humans.
    The infant is carried ventrally by the mother for about 3 to 6 months, after
    which infants may either ride on their mother’s ventrum or on her back. As the
    young chimp grows, it increasingly rides on its mother’s back during travel.
    Although young chimps sometimes walk on their own, they regularly ride on mom
    until the time of weaning at 3.5 to 4.5 years. (Goodall, 1986; Jones et al.,
    1996; Nowak, 1999)

    I ciekawe:
    "The juvenile period lasts from about two to five years of age and the young
    orangutan begins to take short exploratory trips from its mother, but is always
    in visual contact with her, and play becomes increasingly important (with peers
    and with its mother) (Rijksen 1978). While a juvenile still sleep in the same
    nest as its mother, one form of play is to practice building nests, and by the
    end of this period of development, a juvenile may be sleeping in its own night
    nest (Rijksen 1978; Munn & Fernandez 1997). This is also the age range in which
    mothers allow less frequent nursing. By age four, orangutan juveniles are
    usually weaned, though they may still nurse during periods of stress until they
    are seven years old (Munn & Fernandez 1997)."
    Czyli karmienie do 4 roku zycia, a nawet dluzej, i karmienie jako sposob na stres:)
    pin.primate.wisc.edu/factsheets/entry/orangutan/behav

    Kathy Dettwyler robila sporo badan w tym temacie, z powornaniem do ludzi:
    www.kathydettwyler.org/detwean.html
    Na przyklad na zwiazek miedzy czasem kiedy u malp wychodza pierwsze zeby, oraz
    tym jak przybieraja na wadze, oraz dlugoscia zycia.

    "In societies where children are allowed to nurse "as long as they want" they
    usually self-wean, with no arguments or emotional trauma, between 3 and 4 years
    of age"

    Przykladowo
    1. In a group of 21 species of non-human primates (monkeys and apes) studied by
    Holly Smith, she found that the offspring were weaned at the same time they were
    getting their first permanent molars. In humans, that would be: 5.5-6.0 years.

    2. It has been common for pediatricians to claim that length of gestation is
    approximately equal to length of nursing in many species, suggesting a weaning
    age of 9 months for humans. However, this relationship turns out to be affected
    by how large the adult animals are -- the larger the adults, the longer the
    length of breastfeeding relative to gestation. For chimpanzees and gorillas, the
    two primates closest in size to humans and also the most closely genetically
    related, the relationship is 6 to 1. That is to say, they nurse their offspring
    for SIX times the length of gestation (actually 6.1 for chimps and 6.4 for
    gorillas, with humans mid-way in size between these two). In humans, that would
    be: 4.5 years of nursing (six times the 9 months of gestation).
  • aniuki 01.01.09, 20:40
    ojej znowu wątek na głownej, pewnie zaraz zaczną sie docinki

    ja osobiście jakoś nie czuję potrzeby sprawdzania jak to przebiega u innych gatunków, i porównywania i brania przykładu. wydaje mi się że tyle naturalnosci ile potrzebuję, znajduję w samej sobie - po prostu wiem jak, kiedy i ile mam karmic moje dziecko. wiedzy tej nie zmienią czyjeś rady, ani też szczegółowe badania nad trybem zycia innych ssaków.

    najbliższy mi jest model opisany przez anaj75 - też widze się w tym wszystkim jako strona a nie decydent, ani też bierny wykonawca.
  • juliuszok 01.01.09, 20:51
    i na szczęście od wtedy karmimy butelką. ciągłe wstawanie, bolace sutki,
    koszmar!! córka ma już 1,5 roku i jest wszystko ok, wiec te bzdury ze trzeba
    karmić jAk najdłużej mozecie wsadzić miedzy bajki !! poza tym baby wyjmujace
    cycki gdzie popadnie by karmić to obrzydliwe, bleeeeeeeeee
  • aniuki 01.01.09, 20:58
    tak jak przewidywałam ;)
    Juliuszok, sprobuj pomyśleć tak: nie wszystkie Twoje doświadczenia musza stać
    sie doświadczeniami innych ludzi. OK?

    karmię dziecko ponad półtora roku. ból sutków trwał przez
    forum.gazeta.pl/i/16/forum/podglad.gif
    Podgladdwa dni i już go nie pamiętam, śpię z dzieckiem i wysypiam się naprawdę
    do woli, babą nie jestem i nie mam "cycków" , lecz piersi i jeśli zdarzało mi
    się karmić publicznie, to zawsze robiłam to dyskretnie.
    ale w przeciwieństwie do Ciebie, mieści mi się w głowie, że ktoś może miec inne
    doświadczenia. i niech każdy karmi jak chce.

    eh po co ja to pisze.

    pozdrów żonę juliuszoku. i obyś nic w życiu bardziej obrzydliwego nie widział
    niż matka karmiąca dziecko.
  • basiak36 01.01.09, 21:26
    juliuszok napisał:

    poza tym baby wyjmujace
    > cycki gdzie popadnie by karmić to obrzydliwe, bleeeeeeeeee

    Przy takim 'wsparciu' i uswiadomieniu na temat karmienia ze strony ojca dziecka
    to ja bym tez dlugo nie wytrwala przy karmieniu :(
    Jak sa problemy typu bolace sutki to mozna szukac pomocy u fachowcow od
    laktacji, ale rola partnera jest tutaj bardzo wazna.
  • ila79 02.01.09, 00:12
    Dzięki Ci Boże, że mam normalnego męża, dzięki temu karmię trzeci
    rok:).
  • p3nisista 02.01.09, 09:41
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • p3nisista 02.01.09, 11:39
  • ila79 02.01.09, 22:37
    Ach dziękuję:). Co za kurtuazja ;) (ciekawe co było w usuniętym
    wątku).
  • mruwa9 02.01.09, 00:44
    www.mp.pl/artykuly/?aid=41
    Negatywna opinia męża na temat karmienia naturalnego oraz obawa, że
    ilość pokarmu będzie niewystarczająca miały największy wpływ na
    zaniechanie karmienia piersią
  • makurokurosek 02.01.09, 11:45
    Negatywna opinia męża na temat karmienia naturalnego oraz obawa, że
    > ilość pokarmu będzie niewystarczająca miały największy wpływ na
    > zaniechanie karmienia piersią

    A ja myślałam, że reklama. Rozumiem że powody dla których kobieta rezygnuje z
    karmienia dobierasz sobie w zależności od potrzeb. W przeciwieństwie jednak do
    twojej tezy o reklamach, z ta teza sie zgadzam.
  • jakw 02.01.09, 17:41
    makurokurosek napisała:
    >
    > A ja myślałam, że reklama.
    Reklama działa na nieuświadomione osobniki, zwłaszcza płci męskiej,
    które to osobniki wywierają presję pt. "Cyce są moje i wara
    dzieciakom od nich" ;-)
  • makurokurosek 02.01.09, 18:11
    Tak?, a według mruwy wszystkie kobiety rezygnujące z karmienia piersią podejmuja
    decyzję tylko i wyłącznie pod wpływem reklamy, a przepraszam winę za to ponosi
    jeszcze brak lalki przeznaczonej do karmienia piersią, ale to w sumie na jedno
    wychodzi bo producenci lalek są w zmowie z producentami butelek
  • gfizyk 02.01.09, 21:31
    Witam,
    Ooo widzę, że Pani Makurokurosek wylewa swoje pomyje na Mruwę teraz
    w tym miejscu, Jest to totalne spłycenie pewnego wątku na innym
    forum, gdzie ze względu na brak kultury i szacunku dla innych,
    wspomniana Pani zaprzestała pisać.
    Niestety twarde i logiczne argumenty nigdy nie docierały.

    Pozwolę sobie zacytować fragment dokumentu "Żywienie niemowląt i
    małych dzieci: Standardy postępowania dla Uni Europejskiej"

    "W pełni respektując prawo matki do decydowania o tym jak długo ona
    i jej dziecko kontynuować będą karmienie piersią, należy zapewnić
    kobietom wsparcie, którego mogą potrzebować, by karmić piersią aż
    ich dzieci ukończą dwa lata i dłużej, zgodnie z zaleceniami WHO i
    większości narodowych i zawodowych rekomendacji i standardów
    postępowania"

    Proszę nie komentować tego dokumentu powołując się na kraje tzw. III
    Świata, bo w tytule wyraźnie jest napisane, ze dokument dotyczy U.E.

    Więc drogie Panie - czy Wam się to podoba czy nie - kraje UE powinny
    KAŻDEJ MATCE karmiącej dłużej niż rok i dwa - powinny dać wsparcie.
    pozdrawiam
    Nie matka a ojciec
    Nie ryzyk a GFizyk
  • makurokurosek 02.01.09, 23:12
    W pełni respektując prawo matki do decydowania o tym jak długo ona
    > i jej dziecko kontynuować będą karmienie piersią, należy zapewnić
    > kobietom wsparcie, którego mogą potrzebować, by karmić piersią aż
    > ich dzieci ukończą dwa lata i dłużej, zgodnie z zaleceniami WHO i
    > większości narodowych i zawodowych rekomendacji i standardów
    > postępowania"

    Cytat ten nie jest tak jednostronny, oznacza również respektowanie prawa matki
    do zakończenia karmienia, czego zarówno ty jak i mruwa nie zauważacie.


    "Więc drogie Panie - czy Wam się to podoba czy nie - kraje UE powinny
    > KAŻDEJ MATCE karmiącej dłużej niż rok i dwa - powinny dać wsparcie.
    > pozdrawiam"

    Wsparcia wymaga każda matka zarówno ta która karmi piersią dwa lata jak i ta
    która karmi rok czy pół. Wsparcia wymaga ta matka, której jest to wsparcie
    potrzebne.

    "> Ooo widzę, że Pani Makurokurosek wylewa swoje pomyje na Mruwę teraz
    > w tym miejscu, Jest to totalne spłycenie pewnego wątku na innym
    > forum,"

    Czyżby, według mnie spłyceniem jest uznanie że to kultura butelkowa ( reklamy,
    media, brak lalki o nazwie "lalka do karmienia piersią", latwa dostępność
    butelek i mleka modyfikowanego) w 100 % odpowiada za brak popularności długiego
    karmienia. Ciekawe, ze za brak promocji długiego karmienia, brak porad w
    gazetach dla matek nie obwiniasz poradni laktacyjnych które jakby nie było
    zostały stworzone by wspierać to karmienie.Jak już pisałam na poprzednim wątku
    decyzja o zaprzestaniu karmienia piersią ma często głębsze podłoże niż szumnie
    nazwana przez was " kultura butelkowa"
  • gfizyk 02.01.09, 23:41
    Rozumiem, że na poprzednich watkach nie doczytałaś, że poradnie
    laktacyjne nie otrzymują ŻADNYCH środków z NFZ. Żadne świadczenia
    poradni laktacyjne nie są refundowane przez NFZ. Najczęściej
    poradnie przy szpitalach czerpią z tego co "skapnie" na szpital.

    A czy ja napisałem, że matka karmiąca krócej niż 2-3 lata jest BE?
    Piszę tylko, że nie jest prawdą, że należy ograniczać karmienie do
    roku czasu, co się dzieje poprzez porady niedouczonych
    lekarzy "specjalistów" oraz przez niektóre położne.

    Co do wątku - to wątek (a nawet 2), na których pisaliśmy do pewnego
    czasu razem był o wiele głębszy niż Ty go tu opisałaś.
    Dotyczył "oprócz tzw kultury ..." jeszcze wielu innych dziedzin
    około-laktacyjnych.
    Nie będę tu tworzył OT. Swoją opinię wyraziłem we właściwym miejscu.
    Jeżeli masz uwagi - zapraszam na PW.

    GFizyk
  • makurokurosek 03.01.09, 00:05
    Rozumiem, że na poprzednich watkach nie doczytałaś, że poradnie
    > laktacyjne nie otrzymują ŻADNYCH środków z NFZ. Żadne świadczenia
    > poradni laktacyjne nie są refundowane przez NFZ.

    Nie dziwię się, nietrafione inwestycje należy eliminować.
    Jeszcze to tłumaczenie co do drukowania broszur i promocji można by na upartego
    przyjąć, choć z prostej matematyki wynika że wydrukowanie 14 str broszur A4
    zaspokajające potrzeby polskiego rynku to koszt 300 zł miesięcznie, jednak do
    faktu że matka po porodzie w sytuacji kryzysowej często nie dostaje żadnego
    wsparcia to tłumaczenie już odpada. W moim przypadku nie potrzebowałam pomocy,
    ale sąsiadka z łózka obok której dziecko wisiało na piersi 24h i co chwila
    płakało za pewne tak a jednak takowej pomocy nie otrzymało, rozumiem że
    przejście się po oddziale poporodowym pani z poradni laktacyjnej i w razie
    potrzeby udzielenie pomocy jest tak kosztowne, że przekracza możliwości poradni
    laktacyjnej
  • makurokurosek 03.01.09, 00:12
    Piszę tylko, że nie jest prawdą, że należy ograniczać karmienie do
    > roku czasu, co się dzieje poprzez porady niedouczonych
    > lekarzy "specjalistów" oraz przez niektóre położne.

    Czy ja gdzieś pisałam, ze po roku należy dziecko odstawić od piersi? Nie, ja
    pisałam że długość karmienia powinna być decyzją matki, jeżeli chce długo karmić
    fajnie, jeżeli chce odstawić dziecko po pół roku czy roku ma do tego prawo. To,
    że nie lubię widoku 2 latka przyssanego na placu zabaw do matki nie oznacza, że
    neguję karmienie piersią w tym wieku. Dla mnie jest to sprawa indywidualna i
    najważniejsze by decyzja matki zarówno o karmieniu jak i o odstawieniu nie
    wynikała z nacisków otoczenia, lecz jej wyboru.

  • gfizyk 03.01.09, 01:24
    Makurokurosku - skończ już ten OT. Przeczytaj uważnie posty na
    poprzednich wątkach. Wyszczególniłem Twoje posty o karmieniu. Więc
    daj już sobie spokój z tym OT-em. Zupełnie bezsensu. Jak masz
    ochotę - załóż sobie wątek. Masz tu takie prawo. Możesz mnie
    zaprosić i będziemy dyskutować. Poczytaj moje odpowiedzi i Twoje
    Cytaty. Może mnie w końcu zrozumiesz. Ja już na "podteksty" w tym
    miejscu odpowiadał nie będę.
    Bez Odbioru.
    Game Over
    Bye Bye

    Grzegorz
  • jakw 03.01.09, 17:24
    Wiesz, rzuciłam okiem na odpowiedni wątek na dkp. I nie jestem pewna
    czy nie mylisz mruwy z kimś innym. Akurat Mruwa nie pisała takich
    rzeczy więc i twój tekst jest chyba nie na miejscu.
  • Gość: l IP: *.elpos.net 24.02.09, 09:23
    Święte słowa! Mój mąż też jest przeszczęśliwy, że już nie karmię i że w trakcie
    seksu nie leje się na niego..
  • kropkaa 02.01.09, 01:17
    Gdy siedzieliśmy sobie wieczorem przy stole 2. dnia Świąt urodził
    się cielaczek. Znaleziono go rano na drugim końcu obory - doszedł
    tam sam. Naszym dzieciom przebiegnięcie takiego dystansu zajmuje
    grubo ponad rok. Długość ciąży u psa to ok. 9 tyg. Co do
    kota: "Przeciętna długość ciąży u kotki wynosi ok 66 dni. [...]
    kotka może rodzić kocięta nawet cztery razy do roku. [...] z jednego
    miotu [...] średnio są to zazwyczaj 3-4 kociaki".
    Nie widzę tu żadnej analogii do człowieka.

    2-3 latek poza tym nie jest ukształtowany przez kulturę w szerokim
    znaczeniu, tylko przez rodziców i rodzeństwo głównie, potem w
    kolejności przez tego, kto z nim przebywa, jeśli to nie jest matka
    czy ojciec.
    Ja np. tak ukształtowałam swoje prawie dwuletnie dziecko, że mnie
    nie rozbiera, nie drze się gdzie popadnie, że chce pierś, już nie
    jest karmione piersią w każdym miejscu i czasie, i bardzo często
    przesypia noc. Tak jak ta nauka odbywała się stopniowo i
    bezboleśnie, tak samo można postępować przy rezygnacji z karmienia w
    ogóle. Ale nie wieku kilku miesięcy czy roku. Jak na razie widzę jak
    wielką wartością jest karmienie w 2 r.ż., a za chwilę będę oceniać
    rok trzeci. Do zakończenia jest siłą rzeczy bliżej niż dalej, ale
    gdyby to była tylko moja decyzja, to dla dziecka byłby to znacznie
    większy ból niż podjęcie jej w zgodzie z nim. Nie wiem jak wasze
    dzieci, ale moje nie latało za mną po ulicy błagając mnie, bym je do
    siebie wzięła. To my, rodzice, zdecydowaliśmy zaprosić je na świat i
    wydaje mi się, że elementarne poczucie przyzwoitości wymaga zająć
    się gościem elegancko i dobrze. A takim zachowaniem na pewno nie
    jest odstawianie dziecka na siłę od piersi, bo matce się już
    karmienie znudziło (i błagam, nie piszcie o nieprzespanych nocach,
    bo ja znacznie więcej nocy w życiu nie przespałam z powodu różnych
    imprez niż przy dziecku - w ciągu prawie dwóch lat na palcach jednej
    ręki mogę zliczyć noce, kiedy rano byłam jak dętka).
  • kadewu1 02.01.09, 10:41
    Myślę, że decyzja powinna być wspólna. Im mniejsze dziecko, tym mniej wspomnień
    zachowa, ale tym większy wstrząs i większa strata (składników
    odżywczych,przeciwciał). Pewnie nie ma dobrego momentu. Moje dziecko 23 lutego
    kończy trzy lata. Jest inteligentnym chłopczykiem, który, przygotowywany na
    rozstanie z piersią często mówi sam: jak nie będzie mleka, to co my zrobimy?
    Teraz pije je 3x dziennie. "Daj mleka, to takie pyszne, takie dobre". Dla mnie
    karmienie było uciążliwe przez pierwsze 12-13 miesięcy, potem to już naprawdę z
    górki. Naczelne karmią 3, 4 lata, więc osobiście nie czuję się dziwnie.
    Chciałabym skończyć karmienie mniej więcej w marcu. ZObaczymy.
    KmJ
  • landri83 02.01.09, 11:16
    Po pierwsze:
    - uwazam karmienie 2-3 latka za naturalne :) Ironia jednej z autorek postu jest niepotrzebna.
    Po drugie:
    - odstawienie kociat przez kotke nie jest wrogie. Moze sprawiac takie wrazenie, ale sluzy dobru potomstwa. Takze nie takie znowu wyzsze uczucia nami kieruja.
    Po trzecie:
    - moja corka spi ze mna, jest to fantastyczna sprawa, takze goryle popieram ;)

    Po co zatem napisalam pierwszy post?

    Po to, zeby zauwazyc, kto moim zdaniem podejmuje ostateczna decyzje. Na tym forum jestem od wczesnej ciazy i z ogromnym zainteresowaniem czytam wiele postow. I wlasnie ta kwestia decyzji dziecka zaczela mnie uwierac. Bo dialog jest wtedy, kiedy obie strony maja w nim rowne prawa, a piszac - dziecko samo podejmie decyzje, odbiera sie prawo matce do podjecia decyzji. Uwazam, ze podjecie decyzji o zakonczeniu karmienia przez matke w czasie, gdy jest ono gotowe zaakceptowac te decyzje (uwazam, ze matka tak samo jak dziecko jest w stanie wylapac ten moment) - np. 15 miesiecznego - jest rownie wartosciowe jak odstawienie sie samodzielne 2,5 latka.

    To kwestia szacunku dla cudzych decyzji - oczekujac szacunku dla dlugiego karmienia, warto wykazac sie szacunkiem dla karmienia np. rok, a to wcale nie jest krotko. I dla decyzji mamy, ktora przeciez bierze pod uwage dobro swojego dziecka i rodziny.
  • fizula 03.01.09, 00:36
    lia.13 napisała:
    >"hmmm, no i jestem w pewnej konsternacji. Z tego jak mnie uczono w
    >szkole wiem,
    >że na świecie istnieją trzy królestwa organizmów żywych: roślin,
    >zwierząt oraz
    >grzybów. Nic mi nie wiadomo o królestwie człowieka. Na pewno nie
    >jestem grzybem
    >i na pewno nie jestem rośliną. Wychodzi mi zatem, że zarówno
    >dziecko, kobieta
    >jak i mężczyzna należą do królestwa zwierząt, zatem są
    zwierzętami."

    Ale ja nie skończyłam edukacji na szkole podstawowej, ani na
    średniej. Dlatego dla mnie człowieka wyróżnia od zwierząt wieeeele
    cech: mowa, przeciwstawny kciuk, abstrakcyjne myślenie, kultura,
    cywilizacja, nie mówiąc już o duszy (nieznane niektórym pojęcie
    filozoficzne i religijne :o)). Dlatego od człowieka można wymagać
    więcej. Można i trzeba wymagać więcej: życzliwości w opiece nad
    potomstwem, życzliwości, wczucia się w sytuację dziecka również
    podczas kończenia karmienia. Dlatego LUDZKIE matki powinny PO LUDZKU
    odstawiać czy kończyć karmienie, a więc z uwzględnieniem kruchości
    dziecka, jego potrzeb, stopnia dojrzałości/niedojrzałości nie tylko
    fizycznej, ale też emocjonalnej. Podejmowanie decyzji wyłącznie na
    podstawie własnej niechęci tu i teraz do karmienia to zły doradca.
    Jako matki powinnyśmy umieć przejść PONAD naszym zmęczeniem,
    chwilowym zniechęceniem, a decyzję podejmować nie na podstawie
    własnej niecierpliwości, a empatii (czyli współodczuwania),
    porozumienia się z własnym dzieckiem, troski o zaspokojenie jego
    potrzeb.

    landri83 napisała:
    > Po co zatem napisalam pierwszy post?
    >
    > Po to, zeby zauwazyc, kto moim zdaniem podejmuje ostateczna
    decyzje. Na tym for
    > um jestem od wczesnej ciazy i z ogromnym zainteresowaniem czytam
    wiele postow.
    > I wlasnie ta kwestia decyzji dziecka zaczela mnie uwierac. Bo
    dialog jest wtedy
    > , kiedy obie strony maja w nim rowne prawa, a piszac - dziecko
    samo podejmie de
    > cyzje, odbiera sie prawo matce do podjecia decyzji. Uwazam, ze
    podjecie decyzji
    > o zakonczeniu karmienia przez matke w czasie, gdy jest ono gotowe
    zaakceptowac
    > te decyzje (uwazam, ze matka tak samo jak dziecko jest w stanie
    wylapac ten mo
    > ment) - np. 15 miesiecznego - jest rownie wartosciowe jak
    odstawienie sie samod
    > zielne 2,5 latka.

    Dialog jak równy z równym z dzieckiem nie jest możliwy, bo: matka ma
    większe doświadczenie, ma większą siłę przekonywania, ale z z
    drugiej strony to dziecko ma większą znajomość własnych potrzeb,
    uwarunkowań. Stąd poniekąd masz rację, że ostateczną decyzję
    podejmuje matka, bo ona ma większą świadomość tego, co się dzieje.
    Jednak dziecko 15-miesięczne nie jest w stanie zaakceptować decyzji
    o zakończeniu karmienia, moim zdaniem. Ono po prostu nie jest
    świadome jeszcze, co się z nim dzieje: np. że mama od jakiegoś czasu
    przestawia je z piersi na butelkę, smoczek lub wymusza na nim
    eliminację karmień na co nie jest gotowe.
    Odstawienie 15-miesięczniaka nie jest w moim pojęciu zazwyczaj (są
    oczywiście wyjątki) wartościowym posunięciem, bo tak małe dziecko
    potrzebuje mleka matki ze względów: odżywczych, odpornościowych,
    emocjonalnych.
    Ponad rok różnicy wiekowej (15 miesięcy a 2,5 roku), to kolosalna
    zmiana. 2,5-latek może zwyczajnie zdążyć dojrzeć do rozstania z
    piersią, a więc decyzja jego mamy o zakończeniu karmienia w tej
    sytuacji jest dla mnie zrozumiała - ponieważ dziecko mogło już
    dojrzeć i pod względem odporności, psychiki na tyle, że dobrze znosi
    brak matczynego mleka.
    Szanuję każdego człowieka, ale decyzji wszystkich ludzi nie szanuję.
    Nie szanuję np. decyzji podjętych bez należytego zastanowienia,
    egoistycznych, nie bioroących pod uwagę potrzeb słabszych, np.
    naszych dzieci, podjetych pod wpływem własnego wygodnictwa,
    nieuzasadnionych obaw.
    Rozumiem dobrze wiele decyzji o karmieniu krótkim, toleruję je,
    ale wcale nie muszę szanować. Wystarczy, że szanuję inne kobiety
    jako
    ludzi, matki, ale nie muszę akceptować i szanować ich każdego
    zachowania.
    --
    Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
    Spotkania mam karmiących piersią- Lublin
  • makurokurosek 03.01.09, 00:51
    Mam pytanie z czystej ciekawości do ciebie.czytając twoje forum wynikało ze duża
    część z was w okresie rok - dwa karmi w nocy jeszcze co najmniej 3 do 5 razy, co
    niektóre pisały że wstają nawet co 1,5h czym jest spowodowane tak częste nocne
    jedzenie, sama pamiętam że moja mała w wieku 3 miesięcy zasypiając ok 19 na
    mleko budziła się około 10 i 3 i wstawała około 7. W wieku chyba 5 miesięcy
    budziła sie już tylko raz około 3( fakt, że od prawie 4 miesiąca dostawała
    dodatkowo 1 posiłek inny, maksa 2 jak nie zdążyłam z pracy wrócić przed pora
    karmienia) . Fakt miała wprowadzony smoczek uspokajacz, ale był bardzo rzadko w
    użyciu, nie zawsze był nawet potrzebny do usypiania. Czym jest spowodowane tak
    częste karmienie nocne i z czego wynika ta tendencja wzrostowa. ( pytanie
    całkowicie bez podtekstów)
  • basiak36 03.01.09, 10:51
    makurokurosek napisała:

    > Mam pytanie z czystej ciekawości do ciebie.czytając twoje forum wynikało ze duż
    > a
    > część z was w okresie rok - dwa karmi w nocy jeszcze co najmniej 3 do 5 razy,

    Moze dobrze byloby zebys przeczytala posty Fizuli i wiele innych ktore
    dziewczyny pisaly. Odpowiedz na Twoje pytanie nie raz juz sie pojawiala, nie ma
    potrzeby zadawac tych samych po raz kolejny.
    Odpowiedz na to pytanie jest na przyklad w poscie Fizuli powyzej.
  • fizula 03.01.09, 15:26
    makurokurosek napisała:
    duż
    > a
    > część z was w okresie rok - dwa karmi w nocy jeszcze co najmniej 3
    do 5 razy, c
    > o
    > niektóre pisały że wstają nawet co 1,5h czym jest spowodowane tak
    częste nocne
    > jedzenie

    Ja co prawda nie wstaję i nie wstwałam, bo lepiej mi się śpi leżąc,
    a nie wstając, chodąc, przekładając dziecko. Podobnie mojemu dziecku
    lepiej się śpi, jak nie jest przekładane, noszone, odkładane nocą,
    tylko śpi tam gdzie zasnęło, a więc w łóżku. Wtedy też ilość tych
    karmień nie jest aż tak istotna, bo dziecko ssie, ile potrzebuje, a
    mama karmi niemal przez sen albo i przez sen. Stąd o wtawaniu Ci nie
    napiszę, ale o karmieniu mogę. Dlaczego dzieci często ssą matczyną
    pierś nocą w drugim półroczu, ale też nierzadko w drugim roku życia?
    Przynajmniej kilka powodów tego widzę:
    *ich rozwój psychoruchowy jest tak szybki, że bezcenny jest bardziej
    kaloryczny nocny pokarm idealny właśnie dla rozwoju mózgu; w dzień
    dzieci w tym wieku, jeśli mają taką możliwość, ssą często i krótko,
    a dopiero dłuższe posiedzenia mleczne urządzają sobie w okresie
    okołospaniowym; w dzień po prostu są tak zajęte, że nie mają czasu
    na ssanie; nie wpływa to w żadnym stopniu na tycie dzieci- nie jest
    to mleko krowie, które "programuje" do tycia; inne jedzenie trawią
    też jeszcze w bardzo niedoskonały sposób;
    *wiąże się to też z rozwojem psychicznym dzieci- one teraz już
    świadomie chcą mieć mamę koło siebie; rozwój pojęcia stałości:
    zasnęły przy piersi, to oczekują, że podczas nocnych przecknięć
    również będą miały mamę w swoim zasięgu;
    *wiąże się to z naturalną w tym wieku niedojrzałością poznawczą i
    emocjonalną dzieci- podczas okresów zmęczenia, mniejszej świadomości
    (noc, niezupełne przebudzenia) dzieci funkcjonują na niższym
    poziomie rozwoju niż w ciągu dnia;
    *wiąże się to też z fizjologią laktacji: najwięcej prolaktyny jest
    wydzielanej właśnie nocą, dzięki czemu dziecko może mieć dużo mleka
    nawet ograniczając się do nocnego ssania.
    Ale w pewnym momencie dzieci dojrzewają do rezygnacji z tych nocnych
    karmień. Spostrzezegawcza mama może też zauważyć, że dziecko umie
    już odroczyć tą potrzebę ssania i zachęcić je do przespania nocy. I
    dzieciaczki w fajnym radosnym stylu osiągają zdolność przesypiania
    nocy, jeśli da im się tę szansę prez swoją cierpliwość. Wspominam to
    bardzo pozytywnie!
    --
    Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
    Spotkania mam karmiących piersią- Lublin
  • makurokurosek 03.01.09, 16:12
    Jeżeli dobrze zrozumiałam nie wszystkie nocne karmienia wynikają z głodu, wiele
    z nich wynika z potrzeby bliskości.
    Dzięki za odpowiedź.
  • titerlitury 02.01.09, 11:00
    Kropko, wybacz, ale kompletnie nie zrozumiałaś intencji autorki
    wątku i mojej (a czuję sie uprawniona do ripostowania, bo wyraźnie
    odpowiaasz także na mój post).
    Nie pisałysmy o tym KIEDY dziecko odstawić należy, jedynie
    podpierając sie przykładami ze świata zwierząt chcemy zwrócić uwagę
    na pewną niekonsekwencję w rozumowaniu zwolenników długiego
    karmienia piersią. Otóz mówi sie, że to jak najbardziej naturalne, i
    że zgodnie z natura to dziecko powinno podejmować decyzję o
    zakończeniu przygody z piersią - w zasadzie jednostronnie. Stąd
    tytuł watklu "dojrzałośc do pożegnania z piersią" - bo takiej
    retoryki zwolennicy tego poglądu uzywają. Z obserwacji świata
    zwierząt, kierującego się wyłącznie naturą, instynktem, wynika, że
    nie jest do końca tak, jak zwolennicy długotrwałego karmienia
    piersią chcialiby: w świecie zwierzat to matki podejmują decyzję o
    zakończeniu karmienia. I tyle.
    Co do królestw w świecie przyrody ozywionej, to obecnie systematyka
    w biologii rozróznia królestwa bakterii, prosita, grzybów, roślin i
    zwierząt ;)
    Jeśli chopdzi o badania nad zachowaniami naczelnych, ze szczególnym
    akcentem na małpy człekoksztłtne trzeba zwrócić uwagę na kilka
    zasadniczych róznic:
    1- niesezonowośc owulacji u kobiet i krótki cykl
    2- blokowanie owulacji u człekokształtnych przez laktacje znacznie
    dłuższe, niż u człowieka
    3 - i najwazniesze - postawa wyprostowana u człowieka, wykluczająca
    mozliwośc np noszenia na grzbiecie młodych, tak długo jak to czynią
    małpy (także brak owłosienia ciała utrudniający takie noszenie).
    Nie możemy wskazać prostej analogii pomiędzy zachowaniami
    człekokształtnych, a naszymi. Podgatunek szympansa zwany bonobo
    uzywa kopulacji jako środka komunikacji społecznej - młode kopulują
    z rodzicami, starzy ze starymi, samce z samcami i samicami - dla nas
    niewyobrażanle:) To sa po prostu inne gatunki. Orangutany to małpy
    zyjace bardzo długo ( w naturze nawet ok 60-70 lat, dla człowieka to
    było niespełna 40 lat), z zupełnie innym rytmem życia, innym
    metabolizmem (jedyna duża człekokształtna z nadrzewnym trybem życia
    i wyłacznie roślinożerna).
    Człowiek posługiję sie głównie rozumem. To on odpowiedzialny jest za
    jego wybory. Jesli ktoś chce karmic dziecko bardzo dlugo, jeśli
    uważa, ze to dobre dla wszytskich zainteresowanych to świetnie. Inni
    maja prawo do swoich wyborów. Dzieki rozwojowi techniki jestesmy
    dziś w stanie karmic nasze niemowlaki, a nawet nowoodki sztucznie z
    sukcesem - dzięki Bogu, że jest wybór! :)

    I jeszcze słówko o roli męża/partnera w karmieniu piersią. Powiem
    tylko o swoim doświadczeniu. Ja byłam bliska załamania. przez
    pierwsze 2 m-ce płakałam, buntowałam się, miałam dosyć, nieustannie
    rozważałam podanie butelki i zaprzestanie karmienia piersią. Gdyby
    nie mój męzczyzna [pewnie tak by sie stało. Ale był przy mnie,
    wspierał mnie, pocieszał, dodawał otuchy, ostaczał ciepłem, opieką.
    Mówił, że jestem wspaniała mamą, że świetnie daje sobie radę - i
    choć wiedziałam, ze mówi to głównie, by podtrzymac mnie na duchu, to
    te słowa były niezwykle cenne.
    Nadal kamię moją córke piersią, jestem z tego bardzo zadowolona i
    wiem, ze to w 50% także jego zasługa i jego sukces!


  • kropkaa 02.01.09, 12:02
    Przede wszystkim gratuluję i tego, że się z piersią udało i wyboru
    męża:)
    Mówiąc szczerze nie zagłębiam się w zwyczaje zwierząt, bo nie czuję
    takiej potrzeby. Owszem, lubię czytać jak to jest u innych, ale mi
    wystarczy popatrzeć tylko na dziecko. Dlatego np. nie mogę się
    zgodzić, że dobre jest odstawienie w wieku 15 m-cy. Dlaczego? Przez
    cały 1 r.ż. pierś powinna być podstawą żywienia, a nowe smaki winny
    być wprowadzane na zasadzie poznawania, nie zastępowania posiłku
    mlecznego. Odstawianie od piersi zaś to proces długi - rezygnujemy
    co jakiś czas z jednego karmienia. Jeśli się idzie tą drogą to
    trudno mi sobie wyobrazić, że w ciągu zaledwie 3 miesięcy da się
    przejść od prawie tylko mleka do całkowitej z niego rezygnacji.
    Patrząc też na 15-miesięczne dziecko nie wierzę, że może bez bólu
    porzucić pierś. Moim skromnym zdaniem głupotą jest odstawianie od
    piersi i dawanie mieszanek, a w tym wieku dziecko jakieś mleko
    zwykle pić musi.
    Ze swojego podwórka znam różne przykłady, ale nie zdarzyło mi się
    słyszeć, że ktoś żałuje, że jeszcze karmi (praca wcale nie jest tu
    przeszkodą). Ale fakt faktem, bardzo rzadko można znależć w gazetach
    (w "Dziecku" niestety też) jakieś sensowne teksty o karmieniu
    dłuższym niż rok. A dużo jest tu przykładów, że takie karmienie to
    już zupełnie inna bajka niż karmienie noworodka czy niemowlaka. Nie
    ma problemów z piersiami, nie trzeba tak uważać co się je, nie karmi
    się tak często i nie trzeba tras spacerów układać pod kątem "czy
    będę miała gdzie nakarmić piersią?"
  • basiak36 02.01.09, 13:53
    O zachowaniach malp tez pisalam pare postow wyzej.

    Co do tego fragmentu:
    > 3 - i najwazniesze - postawa wyprostowana u człowieka, wykluczająca
    > mozliwośc np noszenia na grzbiecie młodych, tak długo jak to czynią
    > małpy (także brak owłosienia ciała utrudniający takie noszenie).

    Podobno dlatego ze my ludzie, mozemy podejmowac swiadoma decyzje o tym zeby
    trzymac nasze dzieci blisko siebie. Natura nie wiedziala ze wymyslimy lozeczka i
    cala reszte:) Noszenie dziecka w chuscie na przyklad jest pod tym wzgledem
    najbardziej naturalne.
  • mruwa9 02.01.09, 13:57
    nasi praprzodkowie byli znacznie bardziej owlosieni, a noworodki do
    dzis zachowaly odruch Moro, ktory nie jest niczym innym, jak
    odruchem wczepiania sie w matke w razie zagrozenia.
  • makurokurosek 02.01.09, 16:57
    > nasi praprzodkowie byli znacznie bardziej owlosieni, a noworodki do
    > dzis zachowaly odruch Moro, ktory nie jest niczym innym, jak
    > odruchem wczepiania sie w matke w razie zagrozenia.

    zapewniam cię, że ten odruch nie jest na tyle silny by dziecko przez 24h na dobę
    samodzielnie wisiało na matce.
    ciekawe czy z taką zaciętością bronisz również sr_nia do rynsztoka, przecież
    nasi przodkowie też tak robili.
  • jakw 02.01.09, 17:48
    makurokurosek napisała:

    > ciekawe czy z taką zaciętością bronisz również sr_nia do
    rynsztoka, przecież
    > nasi przodkowie też tak robili.
    Jeśli stać cię tylko na tak wyszukane porównania to gratuluję...
    Btw w czasach mocno pierwotnych rynsztoków nie było. Jak grupa ludzi
    wyeksploatowała jeden teren to przenosiła się po prostu dalej.
    Pewnie to aż tak uciążliwe dla nich nie było - szaf pewnie nie
    posiadali.
  • ila79 03.01.09, 16:22
    Kolejny raz (wcześniej na dkp) porównujesz karmienie piersią do
    wydalania. Ciekawe czemu?
  • midla 02.01.09, 14:53
    Samice ludzkie noszą dzieci z przodu - jest na przykład teoria
    biologów ewolucyjnych, która tłumaczy pojawienie u kobiet miękkich i
    zwisających piersi (małpom gruczoły mleczne nabrzmiewają tylko w
    okresie laktacji) tym, że funkcjonują one jak poduszka dla noszonego
    dziecka :-)
    --
    Kalinosia
  • jakw 02.01.09, 17:44
    midla napisała:

    > Samice ludzkie noszą dzieci z przodu
    Taa, zwłaszcza dotyczy to tych Indianek z Boliwi czy Peru, którym
    dziecię spoczywa w chuście na plecach.
  • midla 02.01.09, 18:11
    Chodziło mi o czasy, kiedy jeszcze chust nie wymyśliliśmy :)
    --
    Kalinosia
  • midla 02.01.09, 15:50
    A poza tym to jest chyba pozorna różnica - generalnie ssacze samice
    odstawiają małe od piersi, kiedy czują, że nadszedł już czas i małe
    jest na to gotowe, da sobie doskonale radę z innym jedzeniem, nie
    będzie przerażone i zagubione. To „warczenie” samicy na małe wtedy
    zwykle nie trwa długo i nie jest drastyczne.
    --
    Kalinosia
  • budzik11 04.01.09, 00:34
    Ale nie chodzi ani o to, że decydować ma matka ani o to, że decydować ma
    dziecko. IMO wyglądać powinno to tak, że matka stwierdza, że chciałaby skończyć
    karmienie, podejmuje próbę odstawienia dziecka, ono się sprzeciwia, matka daje
    mu jeszcze czas, za czas jakiś podejmuje kolejną próbę, dziecko protestuje,
    matka znów wstrzymuje się z odstawieniem - ale w którymś momencie dziecko
    przestanie protestować. Mam takie doświadczenie ze starszą córką - zupełnie
    spokojnie, bez płaczów, szarpania ubrań, plasterków itp. cudów, po prostu
    przestałam jej proponować pierś, ona się nie domagała. Młodszy syn już
    przekroczył wiek odstawienia starszej i ani myśli przestać ssać. Każde dziecko
    jest inne i każde musi dorosnąć do tego wieku. A matka powinna to wyczuć.
    A skoro porównujemy się ze zwierzętami, to czy ktoś np. miałby odwagę powiedzieć
    kobiecie, która zdecydowała o niekarmieniu swego dziecka w ogóle piersią, że je
    odrzuca? W świecie ssaków wszak odmowa karmienia piersią to (po kanibalizmie)
    chyba największa patologia macierzyństwa, bo jest odrzuceniem potomstwa,
    skazaniem go na śmierć głodową. Czy ktoś śmiałby matce podającej noworodkowi
    butelkę, a nie pierś powiedzieć, że jest wyrodną matką? No nie, bo przecież nie
    dopuszcza do śmierci głodowej dziecka, karmi sztucznym mlekiem - ale jeśli
    podjęła taką decyzję - to czy gdzieś na poziomie podświadomości nie odrzuciła
    swojego dziecka?
    Na szczęście nie jesteśmy kotkami czy myszami ;-)
    -
    Posadź drzewo
  • fizula 05.01.09, 02:28
    Czy ktoś śmiałby matce podającej noworodkowi
    > butelkę, a nie pierś powiedzieć, że jest wyrodną matką? No nie, bo
    przecież nie
    > dopuszcza do śmierci głodowej dziecka, karmi sztucznym mlekiem -
    ale jeśli
    > podjęła taką decyzję - to czy gdzieś na poziomie podświadomości
    nie odrzuciła
    > swojego dziecka?

    Czasem może to być wyrazem nie tyle odrzucenia dziecka, co
    odrzucenia, braku akceptacji siebie, tej części swoich
    macierzyńskich atrybutów. Delikatna materia.
    --
    Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
    Spotkania mam karmiących piersią- Lublin
  • canelonki 07.01.09, 22:48
    dla mnie to oczywiste ze to do matki nalezy decyzja kiedy - od jej
    kondycji, checi/ niechęci karmienia, jej wewnetrznego przekonania
    KIEDY przestać. Dla małego dziecka jest to zbyt duża decyzja, zbyt
    duża w pewnym sensie odpowiedzialność.
  • naxnia 09.01.09, 18:36
    Mój synek 6 stycznia skończy 2 lata i do pożegnania z piersią jeszcze daleko oj
    daleko. POZDRAWIAM
  • naxnia 09.01.09, 18:39
    Oj oj 6-go ale lutego.
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 23.02.09, 19:17
    Doszłam jeszcze do jednego wniosku. Wy wszytkie jesteście bezrobotne!! Bo jakbym
    miała wstawać choć raz w nocy to nie miałabym sił na pracę i dokształcanie się..
    Sex zapewne też w odstawce?
    Jak wogole wyglada wasze zycie. Karmienie, karmienie i jeszcze raz karmienie? A!
    I w nocy karmienie .. Wiem wiem .. Wysypiacie się, bo dzieci śpią z wami.. A
    tatusiowie gdzie? Na sofach w salonach? Czy na podłodze?

    Nie mogę uwierzyć ze to XXI wiek O_o
  • anaj75 23.02.09, 19:20

    Gość portalu: leneczka napisał(a):

    > Boże! Ja to czytam i niedowierzam O_O.. Pomijam ze mnie na wymioty
    zbierało z
    > kilka razy!!
    >
    > Uważam karmienie po 2 roku życia za wysoce OBRZYDLIWE!!!!!!!!!
    >
    > Jestem w szoku. Brak mi wogóle słów.
    >
    > Laski piszą ze 3-latki podchodza do cyca i prosza mleka bo pyszne.
    Czy to nie
    > jest jakas pedofilia czy co? Matko!!
    >
    > Co wy niby takiego dajeci tym dzieciom?
    >
    > Jestem mamą 5-miesiecznego synka ktory juz przeszedl na mleczko
    modyfikowane.
    > Jest przeszczesliwym malcem. Skonczyly sie krosty i problemy z
    brzuszkiem. Nigd
    > y
    > nie chorował. A ja jestem najszczesliwasza matka bo moj syn
    przesypia CAŁE NOCE
    > we WŁASNYM ŁÓŻECZKU.

    > Mamy ktore śpią z dziećmi powyżej 1 roku. Zapraszam do psychologa.
    Dowiecie się
    > co takie spanie robi z waszymi dziecmi oraz (co ważniejsze) z
    waszymi
    > małżeństwami (o ile takowe posiadacie, bo nie dziwie sie jak juz
    wasi mezowie
    > zwiali gdzie pieprz rośnie!)
    >
    >
    > Ja jestem dzieckiem butelkowym od 2-giego m-ca (nie chcialam ssac
    a laktatorow
    > nie bylo). Nie chorowalam do 6-tego roku życia. Nadal jestm zdrowa
    i zgrabna
    > oraz posiadam IQ 3% populacji. A znam tysiące ludzi karmionych
    cycem z biedy lu
    > b
    > z filozofii których poziom jest głęboko poniżej Wielkiego Kanionu.
    Są tez osoby
    > otyłe i z silnymi alergiami lub astmami alergicznymi. Wiec co niby
    daje dziecu
    > 3-letniemu karmienie piersią.
    > To WY - MATKI macie problemy psychologiczne i to WAM potrzeba jest
    ta bliskość.
    > Widocznie kiedys w przeszlosci jej od kogos nie otrzymalyscie. Bo
    po 3 latach t
    > o
    > powinnyscie byc szczesliwe, wyspane, dziecko odstawione, bez
    pieluch i następne
    > w drodze!!
    >
    > Amen

    Nie wierzę w twoje wysokie IQ. I posądzam o poważne problemy;P

  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 23.02.09, 19:59
    Mi Twoja wiara to koło d***** lata.

    A problemy to macie Wy- mleczarnie bez innego celu w życiu niż karmienie dzieci
    do 18-tego roku życia..

    Aż mnie trzęsie.
  • akaef 24.02.09, 09:41
    Daj spokój, Anaj, nie warto. Inteligencja emocjonalna tej pani na
    pewno też oscyluje w obrębie grupy 3% społeczeństwa o najniższym
    poziomie tejże. Za to egzaltacja - godna podziwu ;-0

    --
    syn nr 1
    syn nr 2
    karmię syna nr 3
    syn nr 3
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 24.02.09, 11:06

    Oczywiście mamusie karmiące wiedzą lepiej licząc ze ich inteligencja rosnie
    proporcionajlnie do długości karmienia.

  • ciociacesia 24.02.09, 10:32
    > Nie wierzę w twoje wysokie IQ. I posądzam o poważne problemy;P

    chciałam zauwazyc ze kolezanka nigdzie nie napisała ze ma wysokie, tylko ze ma
    takie jak 3% populacji. i ja w to wierze, w koncu krzywa gausa ma ogonki po obu
    stronach :)
  • nauczycielka98 24.02.09, 10:53
    leneczka poszła na całość i dostała za swoje. Karmię już pół roku, pewnie będzie
    to trwało długo, ale Jej post dał mi do myślenia, bez obrażania się, bo "z
    chamami nie rozmawiam". Nie śpię z mężem, nie ma seksu (TAK), , nie mam ochoty
    (hormony?), siły, dziecko potrafi się budzić co godzinę, śpimy razem, ale jakoś
    nie wysypiam się, nie potrafię czując ciągnięcie sutka. Na razie zrezygnowałam z
    pracy, którą lubię, ale nie umiem wykonywać jej na pół gwizdka, a po takich
    nocach... (ja mogę,a inne kobiety?...). Z domu wyszłam sama po 5 miesiącach, gdy
    podałam dziecku kaszkę (za co posypały się na tym forum gromy).Pamiętam takie
    zdjęcie umieszczone 10 lat temu w Twoim Dziecku jako ilustracja propagująca
    długie karmienie: gruba, zaniedbana dziewczyna (dres, wyciągnięta koszulka,
    tłuste włosy)siedzi gdzieś w lesie; przy jednej piersi niemowlak przy drugiej
    kilkulatek! Masakra! Najbardziej szkoda mi było tej dziewczyny! Ona chyba nie
    miała czasu dla siebie, karmienie zastąpiło jej wszystkie przyjemności, chęć
    zadbania o siebie, było usprawiedliwieniem stanu, do którego się doprowadziła.
    Dlaczego więc karmię? Bo się zawzięłam, bo początki były zbyt trudne, aby teraz
    zrezygnować, bo wspierał mnie mąż świadomy wyrzeczeń, bo 10 lat temu nie wyszło.
    Liczę, żę moje dziecko będzie zdrowe i marzę już o chwili, gdy będzie
    odstawione. Na jego decyzję czekam do wakacji, potem ja przejmuję inicjatywę.
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 24.02.09, 11:15
    Roumiem i szanuję takich ludzi jak Ty, którzy karmią dla dobra dziecka. Też
    karmiłam (fakt, że po 5 m-cach zakończyłam).

    Nie rozumiem jednak matek które karmią 3-latków!
    Czy nie umiecie okazywać miłości w inny sposób? To takie smutne..
    Ja wczoraj kąpałam sie z moim synkiem. I było to naprawdę cudowne przeżycie.
    Bawię się z nim całymi dniami, chodzę na spacerki, robię masaże, chodzę na basen
    i fitness dla mam i dzidziusiów. Niedługo zapisujemy się na angielski metodą
    H.D. i bedziemy sie uczyc migusiów.
    Moje maleństwo jest nezwykle pogodnym dzieckiem. Pierwsze co robi po
    przebudzeniu to się uśmiecha :). Jest niesamowicie ufny. Chętnie 'rozmawia' z
    'obcymi'.
    Zozpłakał sie nam tak z krzykiem tylko 2 razy. Kiedy się czegoś przestraszył.

    Miłość i bliskość można dziecku okazywać na tysiące sposobów. Im jest większe
    tym możliwości jest więcej..

    A szczęśliwa i wyspana matka, której małżeństwo jest silne i przepełnione
    uczuciem małżonków do siebie nawzajem a także do dziecka może dać wiele więcej
    niż udręczona, niewyspana i zdradzana żona.

    Ale Wy tego nie zrozumiecie i jak wasze dzieci wrócą zaraz z przedszkola to
    znowu na dzien dobry wyjmiecie cyca dla swoich małych terrorystów bo innego
    pomysłu na wychowanie nie macie.. Żal..
  • midla 25.02.09, 14:46
    Czy mogłabyś łaskawie znaleźć gdzieś indziej ujście dla swojej
    agresji? Bo to męczące jest.
    --
    Kalinosia
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 25.02.09, 19:49
    od tego są fora :)
  • nauczycielka98 26.02.09, 12:06
    E tam, Midla, ja tam nie widzę u Leneczki agresji, po prostu przedstawia swoje
    zdanie, od tego są fora ;); jakoś tak mało tolerancyjne jesteśmy (tzn. my -
    karmiące). Lubię patrzeć na przytulone do mnie dziecko, które posyła słodkie
    uśmiechy, ale wizja karmienia kilkulatka też mnie przeraża, od razu jawi mi się
    przed oczami scena z "Małej Brytanii", kiedy narzeczona z osłupieniem patrzy jak
    jej luby przysysa się do piersi matki. "Daj mi mleczka, bo to takie dobre" -
    taka wypowiedź kilkulatka też nie dla mnie, chyba faktycznie jest to brak
    pomysłu na bliskość z dzieckiem. Z drugiej strony skoro to dziewczynie
    odpowiada... Na pewno po tym wątku nie przestanie karmić. Zastanawiam się jednak
    jak długo można to robić? W wieku trzech lat to już chyba nawyk (na pewno nie
    głód), a z tym trudno walczyć. Mój sąsiad jadł z piersi mając 4 lata, mama
    pracowała w polu, on podchodził i SAM wyciągał sobie pierś. Dziwnie to wyglądało
    i do tej pory wszyscy to wspominają jako raczej niezbyt miłą dla oczu ciekawostkę.
  • midla 26.02.09, 12:30
    Są różne formy przedstawiania swojego zdania, a jeśli robi się to
    atakując bezpośrednio osoby, na których temat wyraża się zdanie, a
    nie odnosząc się do problemu, to jak dla mnie jest to agresja. Mi
    się też wiele rzeczy nie podoba, ale zachowuje to dla siebie, jeśli
    nie dotyczy to mnie, mojej rodziny ani ważkiego problemu
    społecznego. A Leneczce nic do tego, jak długo inne matki będą
    karmić swoje dzieci.
    --
    Kalinosia
  • nauczycielka98 26.02.09, 16:14
    No właśnie - nic do tego, na pewno długokarmiące nie porzucą swego karmienia.
    Midla, przejechałam jeszcze raz cały wątek, jakoś nigdzie nie znalazłam tego, co
    zarzucasz Leneczce, raczej to Ona została zaatakowana nie zawsze zresztą
    elegancko (te dywagacje o poziomie inteligencji itd.). Nie znam kobiety, ale
    widzę tutaj obustronny brak tolerancji i jakieś takie niepotrzebne
    zacietrzewienie. Oj, śmierdzi "sektą laktacyjną" :)
  • midla 26.02.09, 17:14
    No to może mam niższy poziom tolerancji, bo jak czytam, że komuś się
    zbiera na wymioty, albo że mu coś koło d**** lata, to dla mnie te
    wypowiedzi zdecydowanie nie są na poziomie tego forum. I uwaga o
    niskim IQ w odpowiedzi była wyjątkowo elegancka.

    --
    Kalinosia
  • anaj75 26.02.09, 19:05
    No, przepraszam ale mówienie 'obrzydliwe', sugerowanie, że karmienie
    3 -latka jest pedofilią a matki powinny leczyć się, bo są
    psychicznie zaburzone - to uważasz za wysoce tolerancyjne?
    Na prawdę nie wierzę, że osoba, która ma wysoką inteligencję (czym
    się chwali jako swoim wyróżnikiem) może tak się zachowywać i odnosić
    do innych ludzi. Raczej wydaje mi się, że ma ciasne horyzonty, nie
    próbuje dociec motywów innych ludzi, projektuje na nich swoje
    nierozwiązane konflikty wewnętrzne.
    Takiej postawy nie toleruję.
    A sama uważam że tolerancji mi nie braknie, bo wcale nic mi do tego,
    że pani Leneczka swoje dziecko krótko karmiła. Jej dziecko, jej
    wybór, ona i dziecko ponoszą tego zyski i koszty.
  • anaj75 26.02.09, 19:07
    A i dopiero zauważyłam, że post Leneczki został usuniety jako
    niezgodny z netykietą. Moze dlatego nie jesteś w temacie?
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 27.02.09, 09:36
    No widzisz kochana. Nawet nie rozumiesz co ja piszę. Ja się nie CHWALĘ moim IQ
    at tak aby Wam dociąć, a wskazuje, że nie trzeba być karmionym cycusiem, aby z
    łatwością rozwiąząc testy Mensy. A zadania matematyczne oraz kilka figur
    geometrycznych nie sprawi, że przestanę być arogancka i egocentryczna, wiec
    Twoja opinia na temat IQ jest wysoce błędna. A w dupie mogę mieć co zechcę.
    Zapewne dlatego jest taka zgrabna :)

    Wracając do tematu. Masz racje. Karmienie dzieci w pełni rozwiniętych,
    chodzących i mówiących wzbudza we mnie najgorsze emocje. "Mamusiu daj mi mlesia
    bo to takie pyszne"? Boże miej litość! A potem sobie zagryzę kiełbaską..

    O B R Z Y D L I W E!


    I gdybyście miały odwagę wyjść poza- jak to koleżanka ujęła "sektę laktacyjną"
    to być dostrzegła jak wiele ludzi podziela moją opinię. Ba! Jak wielu
    psychologów podzieliłoby moje uwagi o waszych problemach emocjonalnych.

    A trafiłam tu zupełnie przypadkiem szukając materiałów o .. naczelnych! Widać
    szympansy i matki karmiące w googlach to jeden temat :)

    Pozdrawiam wszystkie terroryzujące dzieciątka rozrywające bluzki i dobierające
    się Wam do cycków.
  • midla 27.02.09, 12:12
    Wiemy dobrze, jak wiele ludzi podziela taką opinię i wiemy też, skąd
    się ona wzięła i że wykształciła się dopiero w XX w., wraz z
    emancypacją kobiet i zrobieniem z piersi głównie obiektów
    seksualnych. Wiemy też, że do XX wieku długie karmienie (3-4 lata)
    było normą. Dlatego też, bogate w tą wiedzę, możemy się opiniami
    większości nie przejmować. Chodzi nam tylko o chamską formę ich
    wyrażania :(
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 27.02.09, 18:14
    Rewelacyjny przykład.

    A w XVII wieku zamiast mycia pryskano się perfumami. Noszono też peruki i
    używano młoteczków do zabijania rojących się w nich wszy.

    Idźmy za wspaniałym przykładem naszych przodków ;|
  • akaef 27.02.09, 12:28
    Gość portalu: leneczka napisał(a):

    > Wracając do tematu. Masz racje. Karmienie dzieci w pełni
    rozwiniętych,
    > chodzących i mówiących wzbudza we mnie najgorsze emocje. "Mamusiu
    daj mi mlesia
    > bo to takie pyszne"? Boże miej litość! A potem sobie zagryzę
    kiełbaską..

    Nie, moja droga, odwrotnie. Najpierw kiełbaska, a potem sobie
    dziecko popije mleczkiem.
    Choć kiełbaska to też nie bardzo dobry przykład. Mamy długokarmiące
    zbyt dbają o zdrową dietę dzieci, żeby je karmić kiełbasą.
    No i widzisz jak Ty nic nie wiesz?
    --
    syn nr 1
    syn nr 2
    karmię syna nr 3
    syn nr 3
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 27.02.09, 17:57
    Aleś Ty inteligentna. Wiesz co to hiperbola? ;|
  • anaj75 27.02.09, 13:08
    Przyznaję rację: nie chwalisz się IQ. Przepraszam za moje wycieczki
    w tym kierunku. Do tego masz całkiem realistyczny obraz własnej
    osoby. W życiu jednak lepiej wiedzie się osobom również o wysokim
    IE. Dlatego myślę, że korzystniej jest dbać o dojrzałość własnej
    osobowości niż trwać w arogancji i egocentryzmie. To drugie może
    wskazywać obszary krzyczące o pomoc.
    A co do psychologów to wielu dostrzega korzyści z towarzyszenia
    dzieciom w dorastaniu do kolejnych etapów, w tym pożegnania z
    piersią. Dziecko, które przyjmuje propozycje rodzica, w ramach
    swojej najbliższej strefy rozwoju, i zwraca się w łagodny sposób ku
    innym formom żywienia oraz kontaktu zdobywa zaufanie do samego
    siebie, uczy się właściwego odczytywania sygnałów z własnego ciała i
    ma szansę w przyszłości być empatycznym, zrównoważonym człowiekiem,
    który agresję stosuje jedynie w obronie istotnych wartości, w sposób
    nie raniący innych.
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 27.02.09, 18:10
    Wspaniale opisane. Jednak nijak nie łączy się z rzeczywistością. Choć być może
    są wyjątki od zaobserwowanej przeze mnie reguły.
    Większość dzieci jaką miałam (niestety wątpliwą) przyjemność poznać, karmionych
    piersią to mali terroryści. A ich styrani rodzice (głównie ojcowie!!) są na
    skraju załamania.
    - pobudki 2- latków do 10x w nocy!!!!!!!!!!!
    - brutalne domaganie się cycusia nie w celu najedzenia się ale przy każdej
    okazji- nudzie, lęku, zmianie otoczenia lub z przyzwyczajenia
    - samowolne wyjmowanie cyca z bluzeczki (nawet w obecności innych)
    - każda odmowa zakończona histerią, krzykiem, szarpaniem i wręcz rwaniem ubrań.

    A wystarczy nauczyć dziecko innych sposobów na opanowywanie swoich emocji.


    Moje wzburzenie było wielkie jednak nie ukierunkowane na obrazę kogoś- jako cel.
    Chodzi mi o uświadomienie- nieuświadamialnych.
    W jakim stanie emocjonalnym są wasze dzieci, Wy a także wasze małżeństwa. Jak
    przez karmienie do 3-4 roku życia wygląda życie rodzinne, małżeństwo.
    Co z samouszczęśliwianiem? Z pracą? Z własnymi marzeniami?


    Znam osobiście męża "nieuświadamialnej wyznawczyni sekty laktacyjnej" który
    zdradza ją regularnie i to w burdelu, bo laska nie tyle co się zaniedbała, ale
    zajęła się karmieniem. I od 2 lat w dzień i w nocy nie robi nic innego!
    Myślicie, że to odosobniony przykład. Bardzo się mylicie!

    Wasze 3(i więcej)letnie dzieci nie potrzebują już mlesia z cycusia. Za to wasi
    mężowie potrzebują żon! Nie mleczarń ;|
  • akaef 27.02.09, 18:34
    Gość portalu: leneczka napisał(a):

    > Wspaniale opisane. Jednak nijak nie łączy się z rzeczywistością.
    Choć być może
    > są wyjątki od zaobserwowanej przeze mnie reguły.
    > Większość dzieci jaką miałam (niestety wątpliwą) przyjemność
    poznać, karmionych
    > piersią to mali terroryści. A ich styrani rodzice (głównie
    ojcowie!!) są na
    > skraju załamania.
    > - pobudki 2- latków do 10x w nocy!!!!!!!!!!!
    > - brutalne domaganie się cycusia nie w celu najedzenia się ale
    przy każdej
    > okazji- nudzie, lęku, zmianie otoczenia lub z przyzwyczajenia
    > - samowolne wyjmowanie cyca z bluzeczki (nawet w obecności innych)
    > - każda odmowa zakończona histerią, krzykiem, szarpaniem i wręcz
    rwaniem ubrań.
    >
    > A wystarczy nauczyć dziecko innych sposobów na opanowywanie swoich
    emocji.
    >
    >
    > Moje wzburzenie było wielkie jednak nie ukierunkowane na obrazę
    kogoś- jako cel
    > .
    > Chodzi mi o uświadomienie- nieuświadamialnych.
    > W jakim stanie emocjonalnym są wasze dzieci, Wy a także wasze
    małżeństwa. Jak
    > przez karmienie do 3-4 roku życia wygląda życie rodzinne,
    małżeństwo.
    > Co z samouszczęśliwianiem? Z pracą? Z własnymi marzeniami?
    >
    >
    > Znam osobiście męża "nieuświadamialnej wyznawczyni sekty
    laktacyjnej" który
    > zdradza ją regularnie i to w burdelu, bo laska nie tyle co się
    zaniedbała, ale
    > zajęła się karmieniem. I od 2 lat w dzień i w nocy nie robi nic
    innego!
    > Myślicie, że to odosobniony przykład. Bardzo się mylicie!
    >
    > Wasze 3(i więcej)letnie dzieci nie potrzebują już mlesia z
    cycusia. Za to wasi
    > mężowie potrzebują żon! Nie mleczarń ;|

    Ha! Przejrzałam Cię! Jesteś facetem! Niezaspokojonym, emocjonalnie
    niedojrzałym facetem!
    Idź się może realizować i wyrzygiwać własne frustracje na forum o
    seksie. Albo o burdelach. Szerokiej drogi!

    --
    syn nr 1
    syn nr 2
    karmię syna nr 3
    syn nr 3
  • martasz123 28.02.09, 14:07
    No jasne, że leneczka to facet, bo napewno nie kochająca matka,
    która chce dla swego dziecka jak najlepiej.
    A jeżeli chodzi o naszych męzów, to w większości są to faceci,
    których obchodzi dobro dziecka, ktorzy świadomie podjeli się
    ojcostwa, a nie mają w głowie tylko seks.
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 28.02.09, 21:59
    A jednak zabolało co? :)


    I jetsem 100% kobitką. Mogłabym się rozebrać i wam udowodnić ;p
  • akaef 28.02.09, 22:33
    Gość portalu: leneczka napisał(a):

    > A jednak zabolało co? :)

    Nie, nie zabolało, głupota jak wiadomo boli tylko tych, których
    cechuje :-P


    > I jetsem 100% kobitką. Mogłabym się rozebrać i wam udowodnić ;p

    I tak Ci nie wierzę, atrybuty zewnętrzne to nie wszystko.

    Poza tym kończę niniejszym tę bezsensowną rozmowę z Tobą. Żegnam.

    --
    syn nr 1
    syn nr 2
    karmię syna nr 3
    syn nr 3
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 08:11
    IQ mi się kurczy w rozmowie z Tobą. Widać zaniżam w dół w takich miejscach.
    Jak można być kobietą i nie być nią zarazem? Nie karmić? ;p


    Jesli Cie naprawde interesuje moja skromna (żart) osoba to zapraszam do
    wyszukiwarki g.... i wpisujesz moj nick. 1 link jest moj ;)
  • martasz123 01.03.09, 08:13
    A jednak zabolało co? :)


    I jetsem 100% kobitką. Mogłabym się rozebrać i wam udowodnić ;p


    Tak się przyczepiłas tego tematu, że to chyba Ty masz problem w tej
    kwestii. Jezeli chodzi o udany seks w małżeństwie, to nie ma do tego
    nic czy żona karmi dziecko czy nie. Jest to kwestia małżonków, ich
    umiejętnośc dogadania się. A zdrady są wszędzie, również w
    małżeństwach bezdzietnych, gdzie seks jest po kilka razy dziennie.
    Poprostu zależy to od faceta, a nie od tego czy kobieta jest matką
    karmiącą czy nie.
    A druga sprawa, powiedz mi jezeli kobieta ma zagozoną ciaze i nie
    moze uprawiac seksu przez 9 m-cy, to facet idzie do burdelu?
  • wilma.flintstone 01.03.09, 16:45
    martasz123 napisała:

    >. Jezeli chodzi o udany seks w małżeństwie, to nie ma do tego
    > nic czy żona karmi dziecko czy nie. Jest to kwestia małżonków, ich
    > umiejętnośc dogadania się.

    Nieprawda. Karmienie bardzo czesto powoduje u kobiet suchosc w
    pochwie i towarzyszace mu obnizenie libido. Laneczka wyraza swoje
    opinie w moze nieco zbyt dosadny sposob, ale ma sporo racji. Ja tez
    sobie nie bardzo wyobrazam seksu w towarzystwie ssacego moja pies
    dwulatka. Nie wiem tez jakim sposobem mialabym wrocic do pracy,
    gdyby dziecko kilkakrotnie mnie budzilo w nocy. Argumenty, ze
    dziecko "woli" spac z mama zupelnie mnie nie przekonuja. Moj syn
    konczy w tym roku 17 lat i tez by "wolal" miec na przyklad
    nieograniczony dostep do moich kart kredytowych. Mam mu na to
    pozwolic?

    Szkoda, ze posty takie jak Nauczycielki98 gina tu w zalewie tego
    gdakania i poklepywania sie po pleckach. Szkoda i dziwi mnie to, bo
    to jest forum o karmieniu piersia. Forum o dlugim karmieniu piesia
    jest gdzie indziej, w zwiazku z tym ta "sekta laktacyjna" powinna
    tam zadziobywac wszystkie te bezmozgie kobiety, ktore koncza
    karmienie zanim dziecko zostanie pasowane na ucznia. Tutaj powinno
    sie promowac karmienie piersia w ogole, nawet jesli tylko przez 3
    miesiace.



    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • midla 01.03.09, 17:15
    Jedni sobie dają radę z powrotem do pracy i z seksem, inni nie.
    Jednym taka sytuacja pasuje, innym nie. Ale zupelnie nie rozumiem,
    dlaczego to forum ma się zajmować zwalczaniem dlugiego karmienia
    piersią?
  • wilma.flintstone 01.03.09, 17:58
    midla napisała:

    > Ale zupelnie nie rozumiem,
    > dlaczego to forum ma się zajmować zwalczaniem dlugiego karmienia
    > piersią?


    Nikt nie napisal, ze zwalczaniem, ale rownym traktowaniem tych,
    ktore karmia 3 miesiace i 3 lata. W zwiazku z tym frakcja pan od
    dlugiego karmienia zdecydowanie powinna wrzucic na luz i umacniac
    sie w przekonaniu o swojej nieomylnosci na forum o dlugim karmieniu
    piersia.


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • ila79 01.03.09, 18:41
    Tak się składa, że właśnie tutaj trafia dużo mam, które mogłyby
    długo karmić, ale nie dostają odpowiedniego wsparcia. Ja np pisałam
    tu kilka ładnych miesięcy, zanim trafiłam na dkp i o mały włos
    przedwcześnie nie zakończyłam karmienia. Dlatego popieram inicjatywę
    koleżanek i sama się w nią włączam, aby tutaj przede wszystkim
    szerzyć ideę dkp. Jak Ci się nie podoba i temat Cię denerwuje to po
    co wchodzisz w takie wątki???
  • wilma.flintstone 01.03.09, 18:50
    ila79 napisała:

    > Tak się składa, że właśnie tutaj trafia dużo mam, które mogłyby
    > długo karmić, ale nie dostają odpowiedniego wsparcia.

    Na innym forum przeczytalam, ze dziewczyna tutaj dostala glownie
    pranie mozgu, ale moze sie to teraz wsparcie nazywa.


    > Jak Ci się nie podoba i temat Cię denerwuje to po
    > co wchodzisz w takie wątki???


    Hmmmm, w watku sasiednim byly pretensje ze przeciwniczek dkp
    malo...Wchodze, bo mam prawo wypowiedziec swoje zdanie, nie tylko
    sekta laktacyjna ma tu wstep. Ale najlatwiej komus kto mysli inaczej
    odpalic, ze jak mu sie nie podoba to niech sp......


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 19:00
    A ja chcialam tylko przypomniec ze znalazlam sie tu SZUKAJĄC MATERIAŁÓW O
    MAŁPACH (wyzej pisałyście coś o naczelnych).

    Pozatym puki co ten kraj jest wolny i mam prawo wyrazić swoją opinię (nawet w
    dosadny sposób).
    Chyba, że Kaczory mi kiedyś zabronią robić to jawnie :]
  • wilma.flintstone 01.03.09, 19:02
    ila79 napisała:

    Dlatego popieram inicjatywę
    > koleżanek i sama się w nią włączam,

    To nie jest zadna inicjatywa. To jest nachalne narzucanie innym
    swojego punktu widzenia. Zajmujecie sie panie tu glownie poblazliwym
    komentowaniem malego rozumku kobiet krotko karmiacych, ich
    nieuswiadomienia i wyrodnosci. Tolerancji odrobiny zycze. Nie dla
    wszystkich WHO jest wyrocznia.


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 19:06
    Być może dlatego, że spotkałam się z agresją "karmiących" moje nastawnie jest aż
    tak negatywne.

    I szczerze mówiąc myślę, że to karmiące mają małe rozumki, mało miłości, mało
    pieniędzy albo są ze wsi. To tlumaczy zazwyczaj dluuuuuuugie karmienie ;)
  • ila79 01.03.09, 20:50
    Proszę o podanie przykładów naszej agresji i ataków na mamy
    butelkowe. Mówienie komuś, że ma mały rozumek tylko dlatego, że
    karmi długo piersią i śmie o tym mówić i dzielić się doświadczeniem
    jest doprawdy żenujące. Dodam tylko, że mam wyższe wykształcenie,
    jestem architektem, czasowo pracuję w domu z powodu posiadania
    małego dziecka:). Wyobraźcie sobie, że są badania mówiące o tym, że
    to właśnie dojrzałe matki, dobrze wykształcone i z wysokim statusem
    społecznym karmią dłużej:). Zreszą bez sensu , że zaczynam się
    tłumaczyć. Nie jesteście dla mnie partnerkami do dyskusji z powodu
    ciągłego braku merytorycznych dowodów słuszności Waszych tez.
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 21:09
    Nie ma agresji a twierdzisz, że nie jesteśmy partnerkami do rozmów. Zdażyłaś też
    zaznaczyć swój status społeczny!

    Tylko powiedz mi dlaczego badania naukowe przeczą Twoim poglądom.
    Bowiem właśnie matki wykształcone, PRACUJĄCE karmia najkrócej zw. na ww.
    czynniki (a raczej czynnik nr 2 ;)

    Dodam jeszcze, że nasz status zapewne jest podobny, sttuacja także poniewaz
    obecnie jestem w domku z synkiem a jak skonczy 11 m-cy wybieram się do pracy.
    W tym czasie jednak wolę być wyspana, szczęśliwa i spełniona jako matka a nie
    mleczarnia. Ale nie potępiam karmiących (czuję się jakbym pisała to po x 100-tny).
    Jestem antyfanką długiego karmienia i karmienia za wszelką cenę.

    To zaczyna być naprawdę nudne ;|
  • ila79 01.03.09, 23:55
    Owszem, zgadzam się,że to już nudne, dlatego piszę ostatni raz w tym
    wątku. Po pierwsze nie zaznaczam swojego statusu, ani nie zamierzam
    się z nikim licytować (by wilma), tylko udowadniam, że mamy długo
    karmiące niekoniecznie są zabiedzonymi, niewykształconymi kobietami
    ze wsi. I są badania na ten temat. Jeśli Cię to interesuje to
    odsyłam do postów basiak36 (nie chce mi się szukać w którym wątku
    podawała te dane:)). Co do reszty - jestem wyspana, szczęśliwa i
    spełniona jako matka, żona, kobieta i nie rozumiem, czemu karmienie
    miałoby mi w tym przeszkodzić. Post wilmy jest poniżej wszelkiej
    krytyki więc nie będę na niego odpowiadać.
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 08:47
    No i chwała Panu! Tylko mam nadzieję, że w swej inteligencji wiesz, że jesteś
    wyjątkiem..
  • wilma.flintstone 01.03.09, 21:35
    ila79 napisała:

    > Proszę o podanie przykładów naszej agresji i ataków na mamy
    > butelkowe. Mówienie komuś, że ma mały rozumek tylko dlatego, że
    > karmi długo piersią


    Nie, to Wy mowicie matkom karmiacym krotko ze guzik wiedza, ze nie
    maja pojecia o tym co dla dzieci dobre, ze krzywdza dzieci...Ten
    Wasz protekcjonalny ton przyprawic moze o wymioty.


    Dodam tylko, że mam wyższe wykształcenie,
    > jestem architektem, czasowo pracuję w domu z powodu posiadania
    > małego dziecka:). Wyobraźcie sobie, że są badania mówiące o tym,
    że
    > to właśnie dojrzałe matki, dobrze wykształcone i z wysokim
    statusem
    > społecznym karmią dłużej:).



    Tjaaa, jescze mi podaj srednia z matury i wyciag z konta dla
    porowniania. Jesli jednak chcesz sie licytowac na poziom
    wyksztalcenia, to ja koncze pisanie doktoratu, a nie wyobrazam sobie
    karmienia dwulatka piersia.



    > tłumaczyć. Nie jesteście dla mnie partnerkami do dyskusji z powodu
    > ciągłego braku merytorycznych dowodów słuszności Waszych tez.

    Ty za to masz merytoryczne. Zeby nie czytac, jak mi sie nie podoba.
    A Twoja karmiaca kolezanka z taka sama jak Twoja misja pare watkow
    niezej, miala najbardziej merytoryczne: "mleko krowy dla cielaka,
    mleko matki dla dzieciaka." A inna, ze jej dziecko jest madre, bo
    odziedziczylo inteligencje po niej a nie po krowie. No jesli takie
    kobiety maja wysoki status intelektualny i spoleczny, to ja wole byc
    kloszardem po zawodowce fryzjerskiej.


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 08:50
    Żartujesz??

    Swoją drogą to mnie mądra krowa wykarmiła :D
  • wilma.flintstone 02.03.09, 09:04

    Nie, mowie powaznie. Taki post kiedys tu lub na forum DKP (nie pomne
    w tej chwili) przeczytalam. I czesc pan uznala, ze bardzo zabawny.
    Oczywiscie ta lepiej wyksztalcona i bardziej inteligentna czesc pan,
    bo takie jak ja, piszace posty ponizej krytyki, uznaly ze autorka
    pojechala po bandzie.


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • midla 02.03.09, 11:38
    My tylko mówimy osobom takim jak ty, że guzik wiedzą o długim
    karmieniu, bo zależy nam, żeby prostować negatywne stereotypy :-) I
    nie chce mi się teraz szukać, ale może jeśli jesteś zainteresowania,
    to sama sobie znajdziesz wyniki badań, z których wynika właśnie, że
    dłużej karmią piersią wykształcone mieszkanki dużych miast. Z czego
    zaś wynika tylko i wyłącznie to, że są bardziej zainteresowane
    ekologią i ”powrotem do natury”, czego Tobie, jako osobie kończącej
    doktorat nie muszę chyba tłumaczyć, bo może zauważyłaś sama taki
    trwający już od dłuższego czasu na całym świecie trend :)
    I wreszcie - co złego jest w zdaniu: mleko krowie dla cielaków?
    Czyżby nie dla nich zostało stworzone? A ludzkie nie dla małych
    ludzi? :)
  • wilma.flintstone 02.03.09, 12:14
    midla napisała:

    >> nie chce mi się teraz szukać, ale może jeśli jesteś
    zainteresowania,
    > to sama sobie znajdziesz wyniki badań, z których wynika właśnie,
    że
    > dłużej karmią piersią wykształcone mieszkanki dużych miast.



    O tyle jest mi ciezko w to uwierzyc, ze wyksztalcone mieszkanki
    duzych miast to kobiety przewaznie bardzo aktywne zawodowo. A
    aktywnosc zawodowa i wieloletnie karmienie to na pewno nie sa sprawy
    latwe do pogodzenia. Zreszta jako osoba majaca na co dzien do
    czynienia z badaniami nauczylam sie, ze badacze przewaznie
    udowadniaja to co chca udowodnic. Mam zreszta przez to niemaly
    dylemat, bo jestem w ciazy i trzy miesiace temu wkroczylam wiek w
    ktorym wzrasta prawdopodobienstwo urodzenia dziecka z wada
    genetyczna. Oczywiscie zaproponowano mi na poczatek PAPPA i nt, bo
    amniopunkcja grozi poronieniem. No wiec, poniewaz moja biblioteka ma
    dostep do kilku medycznych periodykow z prawdziwego zdarzenia,
    poczytalam sobie troche artykulow na temat obu metod. I co sie
    okazuje? Ano to, ze zwolennicy testow nieinwazynych prezentuja
    imponujace statystyki na temat zmniejszenia sie liczby poronien itd.
    Problem jednak w tym, ze panowie od amniopunkcji, pokazuja nie
    mniejsze wrazenie robiace dane na temat nowoczesnych metod pobierana
    wod plodowych, dzieki ktorym prawdopodobienstwo poronienia
    zminiejsza sie z dotychczasowego 1:200 na 1: 1650. No i amnio daje
    gwarancje niemal stuprocentowa, zas historie o dobrych wynikach
    PAPPA i mimo wszystko chorych dzieciach czytalam juz niejedna...I
    badz tu madra! ;)))


    Z czego
    > zaś wynika tylko i wyłącznie to, że są bardziej zainteresowane
    > ekologią i ”powrotem do natury”, czego Tobie, jako osobie kończącej
    >
    > doktorat nie muszę chyba tłumaczyć, bo może zauważyłaś sama taki
    > trwający już od dłuższego czasu na całym świecie trend :)


    Tez nie wiem czy tak jest do konca. Mieszkam w Szwecji, a wiekszych
    swirow na punkcie ekologii niz Szwedzi, gwarantuje, nie uswiadczysz.
    A jednak, jak juz napisalam w poscie na drugiej stronie, znam tu
    tylko jedna dziewcyzne karmiaca dziecko starsze niz roczne. A
    kolezanki mam w wieku 32-38 lat, czyli bardzo reprodukcyjnym tutaj.
    Tyle sie wiec nam dzieci wsrod znajomych ostatnimi laty sypnelo, ze
    az ciezko nadazyc kto ma ile;) Jednak srednia dlugosc karmienia to
    tutaj 6-9 miesiacy, naprawde nie dluzej. A panie, z ktorymi
    rozmawialam na ten temat u siebie w instytucie (uwaga, duze miasto
    plus wyksztalcone kobiety ;) ), zgodnym chorem powiedzialy ze dla
    nich rok to bariera psychologiczno-kulturowa. Bo potem sie idzie do
    pracy, dziecko zostaje na pare miesiecy w domu z ojcem (ktory, jak
    wiedomo, nie karmi), po czym idzie do przedszkola, wiec zaczyna sie
    nowy etap i konczy karmienie piersia. I rozpopczyna sie karmienie
    zakupionym w sklepie mlekiem ekologicznym oraz warzywami z upraw
    jak najbardziej ekologicznych :D



    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • midla 02.03.09, 14:35
    Wilma, jeśli mogę ci coś podpowiedzieć - ja w Twoim wieku chyba bym
    amnio nie robiła, ale i Pappa też nie - bo po 35 roku życia już
    zupełnie nie jest miarodajny.
    Ja robiłam amnio, ale w wieku 39 lat, bo policzyłam sobie, że ryzyko
    jest mniejsze niż statystyczne ryzyko wystąpienia wad genetycznych.
    No ale oczywiście jeśli masz się martwić całą resztę ciąży, to chyba
    lepiej to zrobić u dobrego specjalisty.
    A aktywność zawodową z karmieniem świetnie się łączy - wróciłam do
    pracy po sześciu miesiącach, a zapewniam Cię, że pracę mam
    absorbującą i zrobiłam w niej niezłą karierę. Po prostu w dzień nie
    ma mamy, to się je co innego. A i wyjechać można na parę dni, bo
    dziecko tak szybko się nie odwraca od piersi.
    I tak się cieszę, że karmię, bo właśnie udało mi się w ten sposób
    raz dwa uspokoić córkę rozryczaną po szczepieniu :) Possała minutkę,
    przytuliła się i już była uśmiechnięta.
  • wilma.flintstone 02.03.09, 15:00
    midla napisała:

    > Wilma, jeśli mogę ci coś podpowiedzieć

    Pewnie, ze mozesz, aczkolwiek decyzje musze podjac sama. Mimo iz,
    wierz mi, wolalabym zeby to za mnie zrobil kto inny...;)))

    > Ja robiłam amnio, ale w wieku 39 lat, bo policzyłam sobie, że
    ryzyko
    > jest mniejsze niż statystyczne ryzyko wystąpienia wad
    genetycznych.


    No ja, jako 35-latka, mierzac stara miara prwdopodobienstwa
    poronienia po amnio 0,5-1 % ryzyko mam porownywalne do
    prawdopodobienstwa dziecka z ZD (1:210). W Szwecji, niestety jest
    tak, ze nie daja zrobic nt bez PAPPA, a lekarze zarabiaja tu takie
    pieniadze, ze prywatna sluzba zdowia w zasadzie nie istnieje (mam na
    mysli lekarzy, do ktorych idziesz i Ci robia, za pieniadze, 17 USG
    podczas zdrowej ciazy, jako sie jedna laska na forum CiP
    zwierzyla :D). Nie wiem, mam te testy w czwartek, nie wiem co mi
    powiedza, moze mi wytlumacza jak chlop krowie na granicy, ale ja mam
    przed oczami wyniki jednego z tych badan, o ktorych wczesniej
    wspominalam. Badanie przeprowadzone w Danii. Zdaje sie 20 kobiet
    urodzilo tam w 2005-2006 r. dzieci z ZD MIMO dobrych wynikow testow
    nieinwazyjnych. Pamietam w szczegolnosci jedna dziewczyne, 25 lat,
    szerokosc faldu karkowego - 1,3 mm (czyli bardzo daleko od
    jakichkolwiek niepokojacych wymiarow) i prawdopodobienstwo, uwaga,
    1: 23 000! Wyobrazasz sobie przezycie takiego szoku? A mowimy tu o
    wadzie genetycznej dziecka, o grozbie ciezkich, czasem letalnych
    uposledzen. I kobiety po to je sprawdzaja, ze chca swiadomie podjac
    decyzje albo o utrzymaniu albo o terminacji takiej ciazy. Dlatego
    panowie badacze nieco mnie rozwalili piszac, ze kobiety te moga sie
    czuc nieco zawiedzione skutecznoscia badan nieinwazyjnych..."Nieco
    zawiedzione"???


    > A aktywność zawodową z karmieniem świetnie się łączy - wróciłam do
    > pracy po sześciu miesiącach, a zapewniam Cię, że pracę mam
    > absorbującą i zrobiłam w niej niezłą karierę. Po prostu w dzień
    nie
    > ma mamy, to się je co innego.


    Lektura tego forum nieodmiennie utwierdza mnie w przekonaniu, ze sa
    przyklady zarowno sukcesow jak i porazek dlugiego karmienia. Maja
    wiec chyba racje dziewczyny piszace, ze spor ten nigdy nie zostanie
    rozstrzygniety, a obie strony (tu bije sie w piersi i ja sama), maja
    tendencje do prowadzenia dyskusji w sposob bezkompromisowy...;)


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • midla 02.03.09, 15:54
    no właśnie, tylko amnio daje 99 proc. pewności, ale jak nie musisz
    płacić za tego Pappa (tak zrozumiałam), to i tak lepiej :)
    Porażki długiego karmienia to tu się chyba rzadko zdarzają, bo jak
    komuś to nie leży, to wcześniej rezygnuje (akurat wnikliwie czytam
    to forum, więc nie przypominam sobie wiele przypadków)
    I po co to uporczywie robić z tego spór? Niech kto chce karmi długo
    i tylko mu nie wmawiajcie, że ma bardzo źle, a jego dziecko jeszcze
    gorzej :)
  • wilma.flintstone 02.03.09, 16:27
    midla napisała:

    > no właśnie, tylko amnio daje 99 proc. pewności, ale jak nie musisz
    > płacić za tego Pappa (tak zrozumiałam), to i tak lepiej :)

    No moge zrobic i test inwazyjny i nieinwazyjny. Aczkowliek czuje
    sie, jak ten osiolek, ktoremu w zloby dano...;)


    > Porażki długiego karmienia to tu się chyba rzadko zdarzają, bo jak
    > komuś to nie leży, to wcześniej rezygnuje (akurat wnikliwie czytam
    > to forum, więc nie przypominam sobie wiele przypadków)

    Zalezy co kto uwaza za porazke. ja uwazam przypadki dzieci
    kilkunastomiesiecznych, ktore nie chca jesc niczego innego niz mleko
    matki oraz przypadki dziewczyn, ktore pisza ze padaja na nos, bo ich
    dwulatek nie spi inaczej niz ciamkajac piers. Poszperalam tu kiedys
    w archiwum, poczytalam forum to i DKP i znalzalam takich
    kilkanascie. No ale moze znajduje to co chce znalezc ;)


    > I po co to uporczywie robić z tego spór? Niech kto chce karmi
    długo
    > i tylko mu nie wmawiajcie, że ma bardzo źle, a jego dziecko
    jeszcze
    > gorzej :)



    I jesli ta regula obowiazywac bedzie w obie strony, to na pewno
    bedzie cacy :)


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 15:14
    Moje dziecko na szczepieniu nawet nie zapłakało. Tatuś synka zabawiał głupimi
    minkami. M. się zaśmiewał, potem skrzywił i po sekundzie znowu cieszył.
    Więc i cycek nie potrzebny.

    Były też sytuacje wymagające dłuższych odwiedzin u lekarza (problemy
    serduszkowe) na które braliśmy butelkę/smoczek.

    Wiec po raz 100-tny powtarzam, że pierś to nie jedyne rozwiązanie na stytuacje
    kryzysowe :)
  • martasz123 01.03.09, 21:51
    wilma.flinstone napisala
    Ja tez
    > sobie nie bardzo wyobrazam seksu w towarzystwie ssacego moja pies
    dwulatka.

    Wiesz ja tez sobie takiego czegoś nie wyobazam, bo niby czemu mam
    przy dziecku uprawiac seks.


    Nie wiem tez jakim sposobem mialabym wrocic do pracy,
    > gdyby dziecko kilkakrotnie mnie budzilo w nocy.

    Ja włsnie w styczniu wrociłam i jakos karmienie dziecka mi w tym
    wogole nie przeszkodziło. Przeciez pełno matek wraca tuż po
    macierzyńskim, a jeszcze karmi. Dla dobra dziecka wszystko. Dla
    chcącego nic trudnego...

    Tutaj powinno
    > sie promowac karmienie piersia w ogole, nawet jesli tylko przez 3
    > miesiace.
    Taaaak? A Twoim zdaniem to Ty własnie promujesz karmienie?


  • wilma.flintstone 01.03.09, 22:02
    martasz123 napisała:

    > Wiesz ja tez sobie takiego czegoś nie wyobazam, bo niby czemu mam
    > przy dziecku uprawiac seks.

    No jak sie spi z dzieckiem przy piersi...


    > Dla dobra dziecka wszystko.

    To Twoj poglad. Pozwol innym miec inny.

    > Taaaak? A Twoim zdaniem to Ty własnie promujesz karmienie?


    To, ze uwazam ze dlugie karmienie nie jest wcale az tak doskonalym
    rozwiazaniem jak twierdza panie, nie znaczy ze jestem przeciwniczka
    karmienia w ogole....Skad taki wniosek? Ktos tu pisal o
    intelektualnej przewadze matek karmiacych dlugo nad karmiacymi
    krotko. Powinna chyba za nia isc umiejetnosc czytania a nie tylko
    skladania liter?


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • martasz123 02.03.09, 08:53
    > Wiesz ja tez sobie takiego czegoś nie wyobazam, bo niby czemu mam
    > przy dziecku uprawiac seks.

    No jak sie spi z dzieckiem przy piersi...


    Ale nikt nie powiedział,, ze jak dziecko sie karmi, czy jak sie spi
    z dzieckiem, to przy nim uprawia się seks, proooszę Cie...
    Ja akurat prawie codziennie zasypiam przy męzu i z męzem na kanapie,
    w całkiem oddzielnym pokoju i dopiero ok 1-szej w nocy, jak dziecko
    sie przebudzi ide do niego, daję piers i juz z nim zostaje do rana.
    Uwierz mi jak sie dziecko karmi to wcale nie oznacza, ze ono non
    stop wisi na pietrsi.
  • ciociacesia 02.03.09, 16:59
    > > Wiesz ja tez sobie takiego czegoś nie wyobazam, bo niby czemu mam
    > > przy dziecku uprawiac seks.
    >
    > No jak sie spi z dzieckiem przy piersi...

    no nie mow ze sex przez sen uprawiasz? ja rozumiem ze jak ktos w kawalerce
    mieszka to ciezko, ale na dwóch pokojach to jedynym moim problemem jest zmęczenie.
    --
    karmienie piersią jest fanaberia nierżniętej matki
    a matki rżnięte karmią bebikiem
    a te rżnięte naprawdę dobrze w ogóle maja w dupach swoje dzieci
    olaboga :P - by Moofka
  • wilma.flintstone 02.03.09, 17:31
    ciociacesia napisała:

    > no nie mow ze sex przez sen uprawiasz?

    Pytanie tak glupie, ze nawet nie bede odpowiadac.

    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 17:54
    Ale podpis ;|
  • ila79 01.03.09, 18:30
    Zabolało? Weź się kobito nie ośmieszaj. Ja Ci tu nie będę opisywać
    ani udowadniać zadowolenia ze swojego pożycia i własnego wyglądu,
    jak mi się uda chłopa do komputera zaciągnąć to może on Ci coś
    napisze. Chociaż wątpię, bo on nerwowy jest, mógłby nie być taki
    miły jak koleżanki z kp. Jeśli piszesz z nadzieją, że tu kogoś coś
    zaboli to świadczy wyłącznie o Twoich kompleksach.
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 18:48
    Skąd te nerwy? :D
  • ila79 01.03.09, 20:53
    Stresującą pracę ma. Kryzys przyszedł i ludzi musi hurtem zwalniać.
    Ot co. :)
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 21:00
    Ooooo no to u nas to samo ;|
    7 osób 'poleciało' w poniedziałek.

    Biedni Ci mężowie. Trzeba im życie umilać jak się da :P
  • basiak36 28.02.09, 14:15
    Gość portalu: leneczka napisał(a):

    > Wspaniale opisane. Jednak nijak nie łączy się z rzeczywistością. Choć być może
    > są wyjątki od zaobserwowanej przeze mnie reguły.
    > Większość dzieci jaką miałam (niestety wątpliwą) przyjemność poznać, karmionych
    > piersią to mali terroryści. A ich styrani rodzice (głównie ojcowie!!) są na
    > skraju załamania.

    Ojej, to ile tych karmionych piersia 2 latkow poznalas skoro moglas wnioski na
    taka skale wyciagnac? 50, 40? 100?
    Rozumiem ze wszystkie inne dzieci, nie karmione piersia w tym wieku czyli
    ogromna wiekszosc sa super ulozone. No ciekawie by bylo:))

    > Wasze 3(i więcej)letnie dzieci nie potrzebują już mlesia z cycusia. Za to wasi
    > mężowie potrzebują żon! Nie mleczarń ;|

    Na szczescie moj maz nie traktuje mnie w kategorii swoich osobistych potrzeb:)
    Karmie dopiero 17 miesiecy ale dzieki takim postom jak ten Leneczki mam ochote
    karmic jak najdluzej, jakos te argumenty 'przeciw' nie wydaja sie zbyt
    przekonywujace:)) Wrecz przeciwnie:)
  • agnieszka_z-d 28.02.09, 22:36
    Mój Mąż nie jest na skraju załamania. Za to jest bardzo zadowolony z naszego
    pożycia, bo wiem skądinąd, że chwali się kolegom;-P
    Moje Dziecko ma 22 miesiące i
    - przesypia (poza chorobami/ząbkowaniem/pobudką na nocnik) całe noce;
    - je pierś 2 razy dziennie, max 3 - rano po obudzeniu i wieczorem do uśnięcia -
    pierś jest dla Niej tak samo stałym punktem dnia jak drzemka, spacer, kąpiel,
    czy zwykłe posiłki;
    - nigdy w życiu mnie nie próbowała rozbierać dla piersi;
    - swoje frustracje i żale wylewa po prostu przytulając się do mnie - nigdy nie
    woła piersi w takich okolicznościach, nie robi scen o pierś, nie szarpie i nie
    rwie mi ubrań;

    Uważam, że moje Dziecko ma się nadzwyczaj dobrze pod względem emocjonalnym i
    ogólnorozwojowym, moje małżeństwo kwitnie, pracuję od kiedy Małgosia skończyła 6
    miesięcy - poszłam wtedy na aplikację, którą skończyłam najlepiej z wszystkich
    zdając jako jedyna na piątkę egzamin końcowy.
    Czuję, że realizuję się doskonale na wszelkich polach - zawodowym, rodzinnym...
    Spotykamy się z przyjaciółmi, chodzimy do kina, na kręgle. Jest super.
    Nie rozumiem czemu karmienie piersią miałoby mi przeszkadzać w tym wszystkim. I
    w sumie nie rozumiem po co udowadniam, że nie jest wielbłądem?!
    --
    Pierwszomajowa Małgosia:-)
    godz. 23.35, 3700g, 54 cm
    ==========================
    Gargamel też mieszkał z kotem;-)
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 08:07
    No i rewelacyjnie!
    Tyle, że nie w temacie. Bo ja pisałam o karmieniu po 3-cim roku życia! I o
    karmieniu stałym czyli uniemożliwiającym wszytkie wymienione przez Ciebie
    czynności. A karmienie 1,2x dziennie to nie karmienie tylko przytulanki ;)
    PZdr.
  • martasz123 01.03.09, 08:31
    Przytulanki, od ktorych dziecko samo, bezboleśnie się odzwyczaja...
    Wiesz ja karmię 15to miesieczne dziecko, napewno nie będę tak długo
    karmiła, chociaz nigdy nic nie wiadomo, ale nie uważam tego za nic
    złego i nawet podziwiam mamy, ktore karmią tak długo.
  • agnieszka_z-d 01.03.09, 12:22
    A karmienie 1,2x dziennie to nie karmienie tylko przytulanki ;)

    No i właśnie nie:-)

    Bo widzisz - akurat u mnie sprawdziła się taka technika stopniowego ograniczania
    karmień, że gdy widziałam, że Małgosia właśnie uskutecznia tylko przytulanki -
    ssie, ale nie pije mleka - to te karmienia eliminowałam. Zawsze bezboleśnie, bez
    żalu i płaczu. I tak właśnie wyobrażam sobie stopniowe dojrzewanie Dziecka do
    rozstania z piersią przy mojej pomocy i wsparciu.
    A moje Dziecko ma na tyle rozszerzoną dietę, że właśnie te 2 karmienia dziennie
    zaspokajają Jej czysto mleczne potrzeby. I dlatego to nie tylko przytulanki.
    Pewnie gdy zacznie jeść jeszcze więcej produktów "nabiałowych" to sama
    zrezygnuje z piersi zupełnie. Już teraz widzę, że ranne karmienie nam się powoli
    kończy.
    I pewnie do wieku lat 3 nie dociągniemy, bo Panna szybciej pożegna się z piersią.
    Pzdr:-)
    --
    Pierwszomajowa Małgosia:-)
    godz. 23.35, 3700g, 54 cm
    ==========================
    Gargamel też mieszkał z kotem;-)
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 12:56
    No takiego karmienia się wogóle nie czepiam. Szanuję i gratuluję! :)

  • midla 01.03.09, 14:39
    No i było się czepiać? Tak właśnie wygląda „długie” karmienie
    piersią - dziecko je coraz rzadziej, aż w końcu bezboleśnie
    rezygnuje z ostatnich karmień. Gdzieś ty widziała te czterolatki bez
    przerwy przy cycu? Tak właśnie działają niewiedza połączona z
    negatywnym stereotypem :)
    --
    Kalinosia
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 16:07
    Widziałam je na .. Podlasiu 8)

    I nie zmeiniłam swojego zdania jeśli chodzi o karmienie dzieci powyżej 2-3 lat.
    Obrzydliwe nieodmiennie :)
  • ila79 01.03.09, 18:25
    Mam nadzieję, że przy tym poście Twoje łzy rzęsiście zrosiły
    kalwiaturę....
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 18:29
    ..że to niby do mnie? O_o
  • ila79 01.03.09, 18:34
    <Znam osobiście męża "nieuświadamialnej wyznawczyni sekty
    laktacyjnej" który
    zdradza ją regularnie i to w burdelu, bo laska nie tyle co się
    zaniedbała, ale
    zajęła się karmieniem. I od 2 lat w dzień i w nocy nie robi nic
    innego!
    Myślicie, że to odosobniony przykład. Bardzo się mylicie!

    Wasze 3(i więcej)letnie dzieci nie potrzebują już mlesia z cycusia.
    Za to wasi
    mężowie potrzebują żon! Nie mleczarń ;| >

    Tak kochana, do Ciebie:). Uderzyło mnie to jak bardzo obchodzi Cię
    los nasz i naszych rodzin, szczególnie mężów:).
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 01.03.09, 18:56
    Hahahhaha boże miej litość. Ja JUŻ nie karmię piersią, nie śmierdzę skwaśniałym
    mlekiem, nie tryska mlesio na mojego pięknego kiedy się kochamy. Jestem
    wypoczęta i zrelaksowana. Choc w sumie może nie teraz bo mój syn ma skok
    rozwojowy ;| .. Ale ogólnie jestem :)

    Ale niedawno jeszcze karmilam i wiem jakie to ciężkie i jak mało czasu miałam
    dla siebie zaspakajając potrzeby mojego maleńkiego M. i mojego cudownego W.
    I czekałam na koniec karmienia jak na zbawienie.
    Od tamtego czasu mam czas i siły na wszytko.
    I podziwiam matki karmiące do 12 m-ca.

    Tyle, że im dalej tym obrzydliwiej..


    A spanie dziecka z rodzicem po 12 m-cu to patologia i na to nic nie poradzisz..

    Watpisz w moje szczescie? Polecam jw wpisanie mojego nicka w google i klikniecie
    na 1 link ;)
  • martasz123 01.03.09, 21:40
    Ja JUŻ nie karmię piersią, nie śmierdzę skwaśniałym
    > mlekiem,
    > Ale niedawno jeszcze karmilam i wiem jakie to ciężkie i jak mało
    czasu miałam
    > dla siebie zaspakajając potrzeby mojego maleńkiego > A spanie
    dziecka z rodzicem po 12 m-cu to patologia i na to nic nie poradzisz

    Świadomie podjełas sie macierzyństwa? Bo coś mi się wydaje, ze
    jesteś nieszczęśliwa jako matka, tyle w Tobie złosci. To, że Ci nie
    wyszło z karmieniem (tak wynika z tego co piszesz), nie krytykuj
    matek, które to robią. Bo nigdzie nie jest powiedziane, ze matka
    moze karmic do roku, co nie?
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 08:46
    Inteligentna wymiana zdań może być interesująca. Rozmowa z Tobą to dno i
    wodorosty. Wróciłaś pewnie do składania czajników.


    No nawet nie potrafię uwierzyć jak można być tak beznadziejnie ograniczonym!?!?!
    Jestem nieszczęśliwa jako matka- BO NIE KARMIĘ. Einstein!
  • martasz123 02.03.09, 09:11
    Stwierdziłam, ze jestes nieszczesliwa bardziej po Twoich
    okresleniach typu:
    Ja JUŻ nie karmię piersią, nie śmierdzę skwaśniałym
    > mlekiem,
    > Ale niedawno jeszcze karmilam i wiem jakie to ciężkie i jak mało
    czasu miałam
    > dla siebie zaspakajając potrzeby mojego maleńkiego > A spanie
    dziecka z rodzicem po 12 m-cu to patologia i na to nic nie poradzisz

    Nigdzie nie napisałam, ze temu, ze nie karmisz piersia to jestes
    nieszczesliwa!!!!Tylko stwierdzam to po Twoich wypowiedziach.
    Nie wiem czy chcesz miec jeszcze dzieci, ale ciekawe co by było w
    przypadku, gdybys urodziła wczesniaka i lekarze zalecali karmienie
    jak najdłuzsze dla dobra dziecka. Ciekawe czy nie zmieniłabys zdania
    na ten temat. No w sumie moze i tak odstawiałabys polroczniaka, bo
    nie miałabys czasu dla siebie.

  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 14:14
    Wy to naprawdę jakieś ograniczone horyzonty macie!

    Jako, że studiowałam jakiś czas temu w USA, pracowałam kiedyś part- time u
    pewnej znanej pary CNN. Mieli oni trojaczki- wcześniaki z 7-mego m-ca. Nie
    karmiła ich ani dnia bo nie miała pokarmu i nie dałaby rady jako, że miała
    jeszcze 2-letnią córcię.

    Dla was pewnie jest wyrodną matką co to nie dba o swoje dzieci jako, że NIE
    KARMILA DUGO (ani nawet krótko) CYCEM.





    Troska o dziecko (nawet te przedwczesne) nie ogranicza się do karmienia!!!
  • midla 02.03.09, 11:29
    I znowu niewiedza i negatywne stereotypy dają znać o sobie :) Po
    kilku miesiącach laktacja u większości kobiet się normuje, niczym
    się nie tryska, zapomina się o wkładkach laktacyjnych, nic nie
    przeszkadza też przy uprawianiu sportu albo seksu. A przy skokach
    rozwojowych jak świetnie karmienie piersią pomaga rozładować stres
    dziecka :)


    --
    Kalinosia
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 14:08
    No i znowu cycek jedynym zorwiązaniem.
    Smutne.. Naprawdę.
  • midla 02.03.09, 14:40
    Nie jedynym, ale bardzo dobrym, może najlepszym :)
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 15:06
    Zapewne dla Ciebie najlepszym jako, że Twoje myślenie nie wykracza poza Twoje cycki.
  • martasz123 02.03.09, 15:35

    Gość portalu: leneczka napisał(a):

    > Zapewne dla Ciebie najlepszym jako, że Twoje myślenie nie wykracza
    poza Twoje c
    > ycki.

    Musisz miec straszne kompleksy, skoro na kazdym kroku nas obrazasz.
    Smuuuutne:(
  • midla 02.03.09, 15:56
    Hmm, uzależniłam się od tego wątku, ale przecież nie będę się kopać
    z koniem ;) Pas.
  • Gość: leneczka IP: *.elpos.net 02.03.09, 16:08
    No jasne.. Z 'koniem' nie masz żadnych szans :]
  • jutycha 02.03.09, 10:16
    Od wczoraj sledze ta "dyskusje" i konczy sie tak jak zawsze.
    Sa dwa fronty, zwolenniczki i przeciwniczki DKP.
    Ja jestem akurat zwolenniczka, a za 2 miesiace Mloda skonczy 2 lata i bedziemy
    sie dalej karmic. Jak nan razie nie zamierzam jej odstawiac, chociaz jej starsza
    siostra w tym wieku sama zrezygnowala z piersi.
    Takie spostrzezenia mi sie nasuwaja po przeczytaniu tego wszystkiego, ze tak
    naprwade kobiety malo wiedza na temat DKP. Wydaje im sie ze my mamy
    dlugokarmiace to jakies zapuszczone baby ze wsi zabitej dechami, nie majace
    czasu kompletnie na nic bo taki 2 czy 3 latek wiecznie wisi u nasze obwislej
    piersi.Nie jemy , nie spimy, nie mamy wlosow i zebow bo nam powypadaly, a o
    cerze to nawet szkoda gadac. Do tego mamy ogromne problemy emocjonalne, ktore
    zalatwiamy sobie uzalezniajac dzieci od naszych cyckow. Mezowie nas zdradzaja na
    prawo i lewo( i pewnie dlatego tak przywiazujemy dzieci do siebie). I z kilometa
    smierdzimy kwasnym mlekiem bo przeciez leje sie ona strumieniami.
    A prawda jest zupelnie inna. Ja przynajmniej jestem szczesliwa, zadbana. Mam
    czas, checi i slie by wyskoczyc na silownie, z kolezanka na zakupy. Mloda w tym
    czasie zostaje z tata i oboje sa z tego zadowoleni.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,jutycha.html
  • wilma.flintstone 02.03.09, 11:46
    jutycha napisała:

    > Wydaje im sie ze my mamy
    > dlugokarmiace to jakies zapuszczone baby ze wsi zabitej dechami,
    nie majace
    > czasu kompletnie na nic bo taki 2 czy 3 latek wiecznie wisi u
    nasze obwislej
    > piersi.Nie jemy , nie spimy, nie mamy wlosow i zebow bo nam
    powypadaly, a o
    > cerze to nawet szkoda gadac.


    To, ze niektorzy posluguja sie retoryka godna trolla, nie oznacza
    jeszcze ze wszyscy tak mysla. Zreszta na tej zasadzie ja moglabym
    powiedziec, ze niedobrze mi juz kiedy wciaz czytam o tym jakie to
    Wasze, dlugo karmione dzieci sa madrzejsze, lepsze, lepiej
    rozwiniete, bardziej samodzielne, zas Wy same szczesliwsze, barzdiej
    uswiadomione, no i, ostatnia rewelacja, lepiej wyksztalcone i majace
    wiecej pieniedzy. Za chwile sie jeszcze okaze, ze wedlug najnowszych
    badan mamy dlugo karmiace rekrutuja sie ze scieslej czolowki finalow
    konkursow pieknosci, a ich mezowie to chodzace kopie Roberta
    Redforda sprzed 30 lat. Litosci! Jak juz pisalam, malo tu
    tolerancji, a poniewaz zebrala sie Was, zwolenniczek DKP, spora
    grupa, bardzo sie to w oczy rzuca.


    Ja wierze, ze w obu grupach sa kobiety zarowno zadbane i
    wyksztalcone jak i glupie gesi. Jak wszedzie. Aczkowliek wrocilam
    wlasnie od mojej chiropraktorki, ktora, tak sie sklada, jest
    Amerykanka. I, zainspirowana ta dyskusja, spytalam ja o zdanie, no w
    koncu to Amerykanska Akedemia Pediatryczna, miedzy innymi, zeleca to
    dlugie karmienie. Ona na mnie popatrzyla, jakby chciala sprawdzic
    czy mi hormony ciazowe nie padly na mozg i spytala, czy ja wierze ze
    Amerykanki, ktore nie maja prawa do urlopow macierzynskich i po
    kilku tygodniach z dzieckiem musz wracac do pracy, naprawde karmia
    dzieci po kilka lat? I czy ja w ogole wierze, ze ktos ma na to
    sile, czas i ochote? Na co ja jej powiedzialam, ze wierze, bo sie na
    ten temat poklocilam z calym forum internetowyn ;))) Co wiecej,
    takze zainspirowana tym forum przeprowadzilam w pracy male
    interview, a rzecz sie dzieje w Szwecji, w kraju gdzie nie ma mowy o
    jakims tam braku funduszy na uswiadamianie i edukacje kobiet i
    gdzie, nie bojmy sie tego slowa, istnieje laktacyjny terror. Mimo
    to, zadna z przesluchanych przeze mnie mam NIGDY nie slyszala o
    zaleceniach WHO. Szwedzkie polozne potrafia kobiecie zrobic z zycia
    koszmar, jesli odstawi dziecko od piersi przed 6 miesiacem zycia.
    Pozniej - de gustibus, jak mawiali Starozytni. Nie jest tez wiec
    prawda, ze to w Polsce niedobry NFZ nie daje pieniedzy na tego typu
    akcje uswiadamiajace. Gdzie indziej wcale nie jest inaczej, zas w
    samej Ameryce, jak sie okazuje, kobiety albo nie wiedza co tam kaze
    ich Akademia Pediatryczna, albo jej zalecenia sa dla nich
    niewykonalne. Wy jednak wszelkie poglady, ktore swiadcza o czyms
    przeciwnym niz w to co wierzycie, najczesciej kwitujecie
    stwierdzeniami tak wysoce merytorycznymi jak: "stek
    bzdur", "glupota" lub "nie warto komentowac"



    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • jutycha 02.03.09, 12:34
    Wilma a gdzie ja napisalam cokolwiek o moich dzieciach.
    A dlaczego po jednym tylko poscie uwazasz mnie za nietolerancyjna. Fakt popieram
    DKP ale nie za wszelka cene, jak ktos nie chce to nie musi.To nie moja sprawa co
    kto daje dziecku jesc (o ile nie robi mu krzywdy.
    Ostatno jakos tak jest sporo watkow o DKP i mnie tez sie juz rzygac chce jak
    czytam opinie przeciwniczek. Nie jestem krowa dojna ani mleczarnia, mam normalne
    dzieci i normalna rodzine. Jestem przecietna kobieta chodzaca po ulicy, ktora w
    takich dyskusjach caly czas sie obraza tylko i wylacznie za to jakich wyborow w
    zyciu dokonalam.
    Ja osobiscie jeszcze NIGDY ale to nigdy nie powiedzialam czy napisalam ze
    karmienie butla jest bleee czy obrzydliwe. To jest tylko i wylacznie (czasami
    niestety) wybor matki i mi nic do tego.
    Wiesz uwazam ze takie fora jak to czy DKP powinny propagowac dlugie karmienie ze
    wzgledu na to ze jest spora liczba mam ktore chcialyby karmic dluzej niz te
    magiczne 6, czy 12miesiecy ale ktos cos im powiedzial i niesty rezygnuja.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,jutycha.html
  • wilma.flintstone 02.03.09, 13:36
    jutycha napisała:

    > Wilma a gdzie ja napisalam cokolwiek o moich dzieciach.


    Nie mowie o Tobie, mowie ogolnie o watku tym i temu podobnym. Pelne
    sa wypowiedzi towarzystwa pan wzajemnej adoracji i kazda kobieta
    moze sie zen dowiedziec, ze dzieci dlugo karmione piesria to sa nie
    tylko zdrowsze, ale bardziej stabilne emocjonalnie, grzeczniejsze,
    madrzejsze. Bo w testach IQ maja lepsze wyniki. Z tego co wiem w
    testach IQ wybiki wybitne ma Doda, co swiadczy o tym ze nie sa one
    jedynym i najbardziej miarodajnym miernikiem ludziej inteligencji, a
    jedynie pewnych jej aspektow. O tym zreszta wiedza wszyscy.

    > Nie jestem krowa dojna ani mleczarnia,

    Nigdy tak nie napisalam ani o Tobie ani o zadnej z dziewczyn dlugo
    karmiacych. Mnie DKP dziwi, wydaje mi sie tez i troche odstreczajace
    w sensie nienaturalnego, w moich oczach, przywiazania dziecka do
    matki. Na tej zasadzie mozna czekac na rezygnacje dziecka z piersi
    do 7 roku zycia, bo wtedy, jak tu ktos kiedys stwierdzil, zanika
    odruch ssacy. Ale to jest inna sprawa. Zadziwia mnie jednak
    kompletna gluchota pan-zwolenniczek na inne argumenty przeciw.
    wszystkie sa zaraz glupie, niemerytoryczne, i, jak mi byla laskawa
    oswiadczyc wlasnie jedna z pan, trollowskie. No niech bedzie.


    > Wiesz uwazam ze takie fora jak to czy DKP powinny propagowac
    dlugie karmienie

    A ja uwazam, ze od dlugiego karmienia jest DKP. Tu zas powinno sie
    moc wejsc bez strachu, ze rezygnujac po 3 miesiacach z karmienia
    zostanie sie nazwana niedojrzala do macierzynstwa egoistka i zla
    kobieta. A i sytuacje ochrzaniania roznych dziewczyn za zbyt wczesne
    odejscie od piersi czy dokarmianie tu widzialam. Sorry, ale zadna z
    Was nie jest w tej sprawie wyrocznia. Tyle.

    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • ila79 02.03.09, 16:10
    Gdzie widziałaś? Bo ja nie widziałam, a tyle już tu jestem... Za to
    sama cały czas czuję się ochrzaniana i obrażana.
  • wilma.flintstone 02.03.09, 16:38
    ila79 napisała:

    > Gdzie widziałaś? Bo ja nie widziałam, a tyle już tu jestem...

    Nie bede sie bawic w niczyjego adwokata (bo na mojego, jak widac,
    kandydatow nie ma), poza tym nie bede teraz siedziec w archiwum, a z
    rekawa nie pamietam wszystkich. Jednak widzialam takie sytaucje w
    przypadku dwoch uczestniczek tylko z tego watku (dokladnie je
    pamietam, ale nie mam juz ochoty na wyciaganie ich i bycie oskarzana
    o trollowanie tylko dlatego, ze staram sie powiedziec, ze nie zawsze
    wszytsko tu jest rozowe i fair), plus Nauczycielka98 pisala tu
    takze, ze spotkala sie z potepieniem kiedy w 5 miesiacu zycia
    dziecka podala mu kaszke. Dla mnie sytuacja szokujaca - chce
    odstawic dziecko, czy zaczac dokarmiac, ide z tym na forum i
    spodziewam sie porady w tym temacie. A dostaje przy okazji ocene
    mojego postepowania.

    >Za to
    > sama cały czas czuję się ochrzaniana i obrażana.

    I vice versa.

    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • midla 02.03.09, 17:12
    Widzisz, dla mnie różnica polega na tym, czy ktoś głosi swe słuszne
    poglądy jedynie na podstawie własnego widzimisię (przepraszam,
    obserwacji ;)), czy też ma rzeczywistą wiedzę na temat, o którym
    pisze. Jak ktoś mnie przekona, że dla mojego dziecka będzie lepiej,
    żeby pozbawić je maminego mleka, to super. Tylko jakoś nikt mi nie
    pokazał poważnych badań na ten temat, tylko powtarza stereotypy
    pokutujące od lat 60. A koleżanki zwolenniczki długiego karmienia
    proponują bogatą literaturę...
  • wilma.flintstone 02.03.09, 18:04
    midla napisała:

    >Jak ktoś mnie przekona, że dla mojego dziecka będzie lepiej,
    > żeby pozbawić je maminego mleka, to super.

    Po co zaraz pooadac w skrajnosci? Dla mnie rowniez rok jest pewna
    umowna granica i nie chcialabym poza nia wykraczac w karmieniu
    dziecka. Czy to zaraz oznacza, ze zajmuje sie tu przekonywaniem
    kogos ze lepiej dla jego dziecka bedzie jesli nie bedzie karmil? Ja
    po prostu nie widze sensu ani celu karmienia dwu- czy trzylatka i w
    nosie mam badania i szeroka literature, bo nie mam zamiaru tego
    robic. Istnieje takze literatura na temat zalet bezstresowego
    wychowywania dzieci, jednak pytanie czy to tym dzieciom (nie
    wspominajac juz o spoleczenstwie, w ktorym zyja) wychodzi tak do
    konca na dobre, pozostaje nadal kontrowersyjne. Psychologowie bija
    na alarm, ze wychowujemy pokolenie ludzi wychuchanych, wydmuchanych,
    nie radzacych sobie z zyciem. I dla mnie argumentacja czesci pan,
    jak to dwu- czy trzylatek powinien spac z rodzicami, bo ma potrzebe
    bliskosci, wpisuje sie wlasnie w klimat bezstresowego wychowania.
    Tyle, ze na tej zasadzie trzeba by na to pozwalac i siedmiolatkowi,
    bo tez czesto ma potrzebe, albo sie boi Strasznego Luda w ciemnosci.
    Poza tym gdybym chciala stosowac sie w zyciu do wszytskich zalecen
    naukowcow, lekarzy i innych madrych ludzi, to musialabym oszalec.

    Takie mam zdanie, tez nie jestem nieuswiadomiona baba ze wsi i jako
    matka dziecka karmionego piersia tylko 4 miesiace nie mam
    przyjemnosci ciagle tu czytac czytac jakie to dzieci takie jak moje
    sa glupsze, gorsze, , pozbawione prez nieuswiadomione i niedojrzale
    do macierzynstwa matki najlepszego kapitalu na zycie, maja nizsze IQ
    niz te karmione do oporu i inne takie. Raz mi nawet powiedziano, ze
    fakt ze moje dziecko w wieku lat dwoch nie zawsze jeszcze dawalo
    sobie rade ze zdazeniem na nocnik, to tez kwestia nie karmienia
    piersia. Tymczasem dwulatki i nawet starsze dzieci jeszcze nie
    panujace nad odruchami to zaden dziwolag. Ale to na pewno wszystko
    te glupsze, bo karmione mniej niz dwa lata, prawda? A inna pani,
    wrecz w tym dlugasnym watku, walnela uwage z cyklu bardzo
    merytorycznych, ze jej dziecko jest bardziej emocjonalnie stabilne,
    bo w przedszkolu nie plakalo...Moje tez nie plakalo, bo nature ma
    otwarta i ciekawa swiata.

    Wybaczcie, ale nie bede juz dluzej ciagnac tej dyskusji, bo nie mam
    przyjemnosci dalej sie tlumaczyc ze nie jestem wielbladem i ze moje
    krotko karmione piersia dziecko tez nie jest ani glupie ani gorsze,
    niz przyszli noblisci wykarmieni mlekiem tyko matczynym.




    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • wilma.flintstone 02.03.09, 18:20
    ila79 napisała:

    > No więc Droga Wilmo, znalazłam te wątki, które tak bardzo obraziły
    > nauczycielkę.


    Ila, nie wiem czy ja obrazily czy nie, wspomniala je pewnie nie bez
    powodu. Zreszta nawet w pierwszym linkuowanym watku pisze o jakims
    przypadku dziewczyny zrugowanej za karmienie mieszane. Czyli nie
    tylko ja mam pewne obserwacje. Jednak Nauczycielka nie odsadzila was
    od czci i wiary a jedynie zauwazyla, ze i z Waszej strony nie zawsze
    to wszystko wychodzi obiektywnie...Widzialam to takze w wetku o
    karmieniu dwulatkow, byl tu taki dlugasny, pare tygodni temu. I
    jakas panna tam fakt, dosc dosc ostro krytykowala dlugie karmienie,
    ale dostala zbiorowe lanie i w sumie nie powiedziala niczego, czego
    by sama nie uslyszala. Jednak, jak powiadam, zostawiam juz te
    dyskusje, bo tylko sobie wzajemnie psujemy krew, a konsensus to nam
    raczej nie grozi ;)



    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • ila79 02.03.09, 19:11
    A ja bym właśnie chciała dojść do konsensusu. Miałby on polegać na
    tym, że ja nikomu nie mówię, że karmienie 2-latka butlą jest bleeee,
    a w zamian za to nikt mi nie mówi, że ja jestem bleeee bo karmię
    piersią.
  • wilma.flintstone 02.03.09, 20:02
    ila79 napisała:

    > A ja bym właśnie chciała dojść do konsensusu. Miałby on polegać na
    > tym, że ja nikomu nie mówię, że karmienie 2-latka butlą jest
    bleeee,
    > a w zamian za to nikt mi nie mówi, że ja jestem bleeee bo karmię
    > piersią.


    Takiego konsensusu nie moge Ci obiecac ja sama, bo nigdy o zadnej
    kobiecie dlugo karmiacej w ten sposob sie nie wypowiedzialam
    (zreszta wcale tak nie mysle). Za inne zas panie nie moge zareczyc,
    aczkolwiek powiem obiektywnie ze przeciwniczki dlugiego karmienia
    znacznie czesciej niz Wy posuwaja sie do retoryki rodem z taniego
    wyszynku, wiec faktycznie mialyby tu pare obietnic do zlozenia.

    Ja nie mysle o nikim ze jest "bleeee", moge sie co najwyzej zadziwic
    i zdecydowanie nie podzielac przekonan o koniecznosci karmienia
    dzieci tak duzych jak dwu- czy trzylatki. I wlasnie o konsensus w
    tak zasadniczych sprawach mi chodzilo, bo obie strony dyskusji
    wydaja sie miec pogldy bardzo ugruntowane i pewnie sie nigdy do
    konca nie zgodza. Zreszta gdyby tak bylo, to musialybyscie tu gadac
    ciagle tylko o tym nocnym wstawaniu, diecie i technikach
    przystawiania, a tak, przynajmniej od czasu do czasu, jest okazja do
    pocwiczenia sil w szermierce slownej. Nawet jesli jakims tam fochem
    po drodze okupiona...;) Pozdrawiam.


    --
    Gdyby nie internet, nie wiedzialbym ze na swiecie jest tylu idiotow.
    [S. Lem]

    Tak WYGLADAM
  • ila79 02.03.09, 18:22
    Wilmo, tych postów nauczycielki jest znacznie więcej. Uważam, że
    dziewczyny i Pani Monika starały się jak mogły, być może nie
    wyłapałam jednej nieuprzejmej wypowiedzi. Ale naprawdę przejrzyj te
    posty zanim uznasz, że ktoś tu jest obrażany czy terroryzowany.
  • basiak36 02.03.09, 21:36
    ila79 napisała:

    > Wilmo, tych postów nauczycielki jest znacznie więcej. Uważam, że
    > dziewczyny i Pani Monika starały się jak mogły, być może nie
    > wyłapałam jednej nieuprzejmej wypowiedzi. Ale naprawdę przejrzyj te
    > posty zanim uznasz, że ktoś tu jest obrażany czy terroryzowany.

    Dokladnie. To ze nasze porady nie byly tym co Nauczycielka chciala uslyszec, to
    juz inna sprawa. Przyszla na forum o karmieniu piersia i mozna stad wnioskowac
    ze jednak piersia karmic chciala, bo nie pisala ze nie chce.
    Tyle ze chwilami nie podobalo jej sie ze nie radzimy jej tak jak tego oczekiwala.
    I nie wiem gdzie w tym terror. Jesli jakies rady mi sie nie podobaja i wiem
    lepiej, to robie swoje:) A tym radzacym dziekuje za to ze chcialo im sie spedzic
    troche wlasnego czasu na probie pomocy...
  • beetek 02.03.09, 10:51
    dla mnie kłótnie w internecie sa bez sensu, każdy może napisać co chce nawet
    jeżeli tak nie myśli, bo przecież anonimowo, nie da się zakończyć takiego sporu,
    to jest jak wyścig niepełnosprawnych, co z tego że ktoś "wygra" jak i tak jest
    niepełnosprawny,

    --
    Pozdrawiam Beata
    mój największy skarb - Julcia (30.09.2008; 21:33; 4250g;62cm) fotoforum.gazeta.pl/3,0,1631172,2,3.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka