Dodaj do ulubionych

Uwierzycie że znowu mnie wykiwał?!!!

05.03.04, 13:30
Mąż poprosił mnie dwa tygodnie temu o rozmowę.Od rozprawy pojednawczej i
krótkiej awantury z pogróżkami, która po niej nastąpiła nie pisnął na temet
rozwodu ani słówka.Spotkaliśmy się.Przez chwilę myślałam że może chce wrócić,
O ja naiwna!!!!Przyszedł poprosić o ugodę.Czyli moją zgodę na rozwód bez
orzekania o winie.Najpierw standardowo mnie postraszył że w przeciwnym
wypadku skończy się to wyciąganiem brudów?!Jakich nie powiedział.Zignorowałam
to.Spytałam się co proponuje.Wyjaśnił mi że szkoda pieniędzy na adwokatów, bo
to krwiożercy bla bla bla i ani jego ani mnie na nich nie stać (no mnie na
pewno), jego też nie bo właśnie zamówił bardzo drogą kuchnię do nowego domu
hihi (wiem od sprzedawcy).POtem zaproponował mi że przepisze na naszego syna
mieszkanie w którym aktualnie mieszkamy a które jak wiecie jest jego odrębną
własnością z zastrzeżeniem że obciąży je służebnością na swoją rzecz.To
znaczy w skrócie że syn nigdy bez jego zgody nie będzie mógł mieszkania
sprzedać a on zawsze będzie mógł się do tego mieszkania sprowadzić.Spytałam
się czy jest stuprocentowo przekonany że nie chce do nas wrócić.Stwierdził,że
nie zamierza bo jest w nowym związku bardzo szczęśliwy.Po namyśle zgodziłam
się na przepisanie mieszkania ale bez służebności i na alimenty w wysokości
500 zł(Takie płaci dobrowolnie)Zaczęliśmy załatwiać papiery.Wrócił któregoś
dnia i stwierdził że muszę spłacić zadłużenie czynszowe w spółdzielni bo nie
chcą mu wydać papierów że ma prawo do lokalu.Zawahałam się bo kwota
niebagatelna 6 500 zł.NIe płaciłam specjalnie gdyż znajomy prawnik uprzedzał
że po spłacie mogą mi sprzedać to mieszkanie.Spotkałam się z mężem
ponownie.Podjechał limuzyną mamusi i zaczał mi skamleć że jest niemal
ubezwłasnowolniony,że teściowie nie wiedzą że się układamy,że wszystko jest
na nich,że jest od nich zależny, że mu płacą 1000zł za harówę od świtu do
nocy, że szuka innej pracy, że nie może płacić mi więcej, ani do niczego się
dokładać bo nie smie ich prosić o podwyżkę, bo przestaną go utrzymywać i
wykańczać mu dom a to dopierom stan surowy??!!!I że mimo wszystko dla dobra
dziecka chce się ze mną przyjaźnić!!!
I wiecie że ja głupia mu uwierzyłam?!
Rodzice wzięli pożyczkę, ja wyczyściłam konto i spłaciłam spółdzielnię,ba
nawet ubezpieczyłam to mieszkanie.Zamówiłam termin u notariusza.Dopilnowałam
w spółdzielni żeby wszystkie papiery do przepisania były poprawne i na czas.
Ustaliłam że razem z naszymi prawnikami w ramach porady prawnej spiszemy moją
odpowiedż na pozew w której zgadzam sie na rozwód i po akcie notarialnym
podpisany dokument złożę w jego obecności w sądzie.
No i w poniedziałek rano dostałam takiego kopa w dupę za przeproszeniem ,że
jeszcze nie mogę się podnieść.Mój mąż z kompletem dokumentów w ręku
stwierdził,że właśnie się rozmyślił,że na sprawę jedzie z adwokatem i
rodzicami,że jeśli nie pójdę na ugodę to mnie zniszczą,udowodnią mi takie
rzeczy, że nawet mi sie nie śni więc dla dobra swojego i dziecka mam przystać
na ich warunki.Oniemiałam i rozbeczałam się.Dorzucił jeszcze,że jeśli będę
szumieć to sprzedadzą mieszkanie.I że to nie jego zła wola, tylko teściów a
on musi robić to co chcą bo ma zbyt dużo do stracenia!!!!!!!!!!!
Zdołałam wydusić z siebie tylko -spotkamy się w sądzie i odjechałam.Dziś dwie
godziny temu miała się odbyć nasza druga i ostatnia rozprawa.NIe
pojechałam,Leżę chora.Wczoraj lekarz chciał mnie położyć na oddziale
psychiatrycznym bo bał się że sobie coś zrobię.Przez cały tydzień
otrzymywałam telefony z pogróżkami.Zastraszyli moich świadkÓW.Przedwczoraj
cały wieczór mąż jeżdził za mną samochodem,próbował zmusic do zmiany
decyzji.Powiedział że wystawili mieszkanie na sprzedaż i przeprowadzają mnie
do mieszkania zastępczego dla rodzin patologicznych za miastem( Wychodek na
piętrze i piece kaflowe)Że to moja wina bo jestem uparta i sama krzywdzę
własne dziecko.Mam się zgodzić na rozwód a po zakończeniu oni przepiszą to
mieszkanie.O ile wszystko pójdzie po ich myśli.
Świat chyba zwariował.Brak mi słów.
Edytor zaawansowany
  • ania_rosa 05.03.04, 14:05
    Amfenix, nóz mi się w kieszeni otworzył po lekturze Twojego postu sad
    Zapożycz się choćby u diabła na DOBREGO adwokata! Jeśli Jesteś z Warszawy to
    służe namiarami na świetną adwokatkę, która wprawdzie bierze jak za zboże, ale
    jest rewelacyjna. Obecnie prowadzi sprawę mojej matki, a nie wnikając w
    szczegoly powiem, że jest to beznadziejnie trudna sprawa ze względu na mojego
    ojca, a mimo to nawet On zaczął się bać pani Adwokat i siły Jej dowodów.
    W ogóle to skreśliłabym (mimo wszystko) słowo "przyjaźń" między Tobą a wkrótce
    ex mezem. Dziecku to i tak w niczym nie pomoże, bo widze, że sytuacja jest z
    gatunku tych, które dzieciak i tak sobie z czasem zweryfikuje. Bądź spokojna,
    że weryfikacja bedzie na Twoją korzyśc. Natomiast walka jest nieodzowna z dwóch
    powodów: po pierwsze jesli teraz odpuścisz i - nie daj Boże- zaczniesz myślec w
    kategoriach "pokażę mu klasę" możesz zabrnąc w bagno, którego dobitna wizją
    jest mieszkanie z wychodkiem na podwórku; po drugie: udowodnienie sobie samej,
    że to Ty zostałaś poszkodowana i masz prawo żądać moralnego i finansowego
    zadośćuczynienia pozwoli Ci otrząsnąc się z poczucia straty po niewartym tego
    poczucia małżonku.
    Tydzień temu dowiedziałam się, że podobną ofertę złożył mój tata mamie: otóż
    ona ma wycofać pozew z orzekaniem o winie (jego winie) a on w zamian za to
    zgodzi się na podział nmajątku 2:5 (to znaczy to "5" pozostanie po jego
    stronie). Niestety moja matka była na tyle ogłupiała, że na ów układ się
    chciała zgodzić. Zrezygnowała po przypomnieniu, ile to razy była robiona w
    konia. Amfenix- bez względu na to, ile sympatii budzisz i współczucia- Jesteś
    kurcze dorosła! Dlaczego ufasz facetowi, który udowodnił, że nie zasługuje na
    minimum nawet zaufania?! W Twoim przypadku zadziała tylko metoda "grubej
    krechy"- był Twoim męzem, był dobrym męzem, macie dziecko- fajnie, ale teraz
    wszystko się zmieniło i pan mąz jest Twoim przeciwnikiem, który- w
    przeciwieństwie do Ciebie- nie ma skrupułów. Ty zaś walczysz też o dobrobyt
    wspólnego dziecka. Bierz adwokata, ale nie takiego który pozwoli Ci szybko
    zakończyć sprawę, ale takiego, który tę sprawę wygra z korzyścią dla Ciebie i
    syna. Być może sprawę ze spłatą da się odwrócić o tyle, że oswiadczenie ustne o
    umowie, jaką zawarłaś z męzem, zostanie uznane za wiążące przez sąd.
    To, ile wygrasz teraz będzie procentować w przyszłości. Nie tylko finansowo i
    bytowo, ale przede wszystkim moralnie.
    Rosa

    ps. niedawno wróciłam na forum, wiec nie wiem czy korzystasz z jakiejś formy
    pomocy psychologicznej?
  • amfenix 05.03.04, 18:00
    Miałyście kiedyś poczucie że włosy stanęły wam dęba i nie chcą opaść mimo
    usilnych wielogodzinnych starań żeby nie myśleć ,nie bać się i zająć czymś
    innym?Wiem że mąż z teściem pojechali na rozprawę rano.Wiem że wrócili po
    pięciu godzinach.I jest cisza.Nikt nie dzwoni, nikt nie grozi, nikt się nie
    układa.Ta cisza mnie przeraża.Już nie wiem co mam myśleć.Adwokata wzięłam,z
    Płocka bo tam toczy sie sprawa.Ma dobrą opinię.Na poniedziałek mam spisać jej
    historię swojego małżeństwa i będziemy myśleć co dalej.Ta cisza z drugiej
    strony mnie poraża.Najpierw tydzień awantur a teraz niiiiic.Aż boję sie co
    nowego planują.Myślicie że po moim piśmie z prośbą o odroczenie rozprawy ze
    względu na moją grypę i nieprzesłuchiwanie świadków ortaz wyznaczenie nowego
    terminu na który się stawię sąd mógł nie przychylić sie do mojej prośby i
    odbyćrozprawę bez mojego udziału?I jak sie mogę o tym dowiedzieć?
  • edzieckokarenina 05.03.04, 18:09
    amfenix napisała:

    > Miałyście kiedyś poczucie że włosy stanęły wam dęba i nie chcą opaść mimo
    > usilnych wielogodzinnych starań żeby nie myśleć ,nie bać się i zająć czymś
    > innym?Wiem że mąż z teściem pojechali na rozprawę rano.Wiem że wrócili po
    > pięciu godzinach.I jest cisza.Nikt nie dzwoni, nikt nie grozi, nikt się nie
    > układa.Ta cisza mnie przeraża.Już nie wiem co mam myśleć.Adwokata wzięłam,z
    > Płocka bo tam toczy sie sprawa.Ma dobrą opinię.Na poniedziałek mam spisać jej
    > historię swojego małżeństwa i będziemy myśleć co dalej.Ta cisza z drugiej
    > strony mnie poraża.Najpierw tydzień awantur a teraz niiiiic.Aż boję sie co
    > nowego planują.Myślicie że po moim piśmie z prośbą o odroczenie rozprawy ze
    > względu na moją grypę i nieprzesłuchiwanie świadków ortaz wyznaczenie nowego
    > terminu na który się stawię sąd mógł nie przychylić sie do mojej prośby i
    > odbyćrozprawę bez mojego udziału?I jak sie mogę o tym dowiedzieć?
    **********
    jeśli chcesz sie szybko dowiedzieć-zadzwoń do sądu,niestety,dzis już jest za
    późno
  • konkubinka 07.03.04, 15:02
    Aga!Tyle razy ci mowilam!Czemu nie chcesz isc do tej babki co ci radzilam?Pisze
    teraz bo dopiero trafilam na ten watek , a na gadugadu nie
    odpowiadasz.Dziewczyno wbij sobie do glowy ze to nowobogackie chamstwo i
    prymityw.Zrozum to wreszcie i przestan z nim sie dogadywac.Prosze Cie wez sie w
    garsc i postepuj tak jak oni - przemyslanie , cwanie , EGOISTYCZNIE!!!
    Jeszcze raz ponawiam propozycje zebys poszla do mecenas ktora polecamy.Jest
    uczciwa , specjalizuje sie w sprawach rozwodowych , lokalowych , rodzinnych.Ma
    łeb jak sklep , nie wyciaga kasy , ma renome w Warszawie, w sadzie sedziowie
    kłaniaja jej sie w pas.Przemysl to, prosze , bo naprawde zle to sie skonczy.
    --
    mama starszego brata(1997) i młodszej siostry(2003)
  • justinka_s 10.03.04, 14:53
    Amfenix...kurde, brak mi słów ale nie na jego pazernośći cwaniakostwo tylko na
    Twoją naiwność, tak...dałas się oszukać nie pierwszy raz, i znowu się dajesz,
    ile jeszcze czasu będziesz myslała, ze on jest cudownym pradomównym facetem???
    przeJrzyj na oczy dziewczyno
    teraz jakie masz wyjście? walczyć , dobry adwokat niech mu zaproponuje ugodę,
    nie będziesz robiła mu afer, mieszała w zyciu, zgodzisz sie na rozwód jak
    szybciutko odpisze mieszkanie, i zaznacz, ze po pierwszej odmowie, Twoje
    warunki wzrosną
    wykorzystaj jego argumenty przeciw niemu, tzn, chce wyciągać brudy...ok, Ty
    nastrasz go wyciąganiem,
    straszy Cię wywaleniem z mieszkania? ok, niech załatwi zastępcze, trochę mu to
    zajmie, i wstydu też w urzedach, a Ty za to wystąpisz o wyższe
    alimenty...dlaczego? bo sama byś wynajęła pokoik za np 200 zł a z dzieciekm
    mieskzanie za 500, widzisz różnicę?
    jego baba akceptuje syna? interesuje się nim czy moze nienawidzi dzieci? jeżeli
    nienawidzi o super...on nie zgodzi się na szybki rozwód i przepisanie
    mieszkania to Ty zaproponuj, że masz już dość zmęczenia np z powodu opieki nad
    synem, że "przekazujesz" dziecko jemu na miesiac czasu, oczywiście nie masz
    zamiaru tego zrobić, ale postraszyć dlaczego nie
    pamiętaj...z każdego jego zachowania można wyciągnąć coś na swoją korzyść,
    pomyśl, zapisz sobie, czego on się najbardziej boi i uderz w to miejsce,
    bądź chamska, twarda, stanowcza, ale pokaż klasę w tej kwestii że osobiście się
    z nim nie kłóć, wszystko przez adwokata i sad, po to one sa przecież
    pozdrawiam
    trzymaj się kobieto bo zwariujesz, a nie ma powodu
  • novikaa 10.03.04, 17:43
    Witam!
    zaznaczam,że nie czytałam wcześniejszych postów, ( przepraszam brak czasu)
    tylko otwierający wątek, także jesli któras z dziewczyn zasegurowała to co ja
    to sorry. Nie możesz zgodzić siE na rozwód! Najpierw on ma przepisać
    mieszkanie na Waszego syna!!!!!
    To chyba jemu zalezy na rozwodzie (?), a Tobie na odzyskaniu tego co Wam sie
    nalezy, każdy uczciwy adwokat powinien Ci to zasegurować.Poza tym, masz chyba
    kwity czy potwierdzenia wpłaty w spółdzielnii na jaki cel poszły Twoje
    oszczędności i kredyt Rodziców(?). Chyba nie dałaś mu gotówki w łape??!!!
    Pozdrawiam, trzymam kciuki, nie idz na ugody, twardo stawiaj warunki, chcesz
    zeby znowu Cie wykiwał?
    Nigdy, przenigdy niczego sie nie bój (jak bedzie Ci groził, dyktafon w łape i
    po sprawie) a szczegolnie pseudo kolesia ,cwanej gapy pod spodnicą gwardii
    podobnych kreatur, który jest mocny tylko w gębie ( krowa, która duzo ryczy
    mało mleka daje, ostatnio moje ulubione powiedzonko). Ignorancja, kategoryczne
    stawianie warunków, zadnych zbednych rozmów!!!
  • cleo14 11.03.04, 00:55
    boze, ja bym chyba chlopa zatlukla!!! jezeli on chce grac nieczysto najlepiej
    jednak zainwestuj w dobrego prawnika. ja nawet zaczelabym nagrywac wasze
    rozmowy telefoniczne (na wypadek gdyby glupol zaczal sie odgrazac bedziesz
    miala dowod w reku). nie idz na ugode, niech orzekna rozwd z jego winy. on i
    jego rodzina zdaja sobie sprawe ile maja do stracenia, z prawnikiem masz szanse
    walczyc o swoje, dlatego tak wariuja i probuja cie zastraszyc. kazdy glchy
    telefon lub pogrozki zaznaczaj na kalendarzu (data, godzina). skontaktuj sie z
    firma telefoniczna, z pewnoscia jest mozliwosc sledzenia takich telefonow (np w
    USA po podejrzanym telefonie przyciska sie *57, oczywiscie wykazu takich
    telefonow nie dostaje sie od reki, potrzebne jest pozwolenie z policji lub
    sadu, ale zawsze). sledzenie, straszenie przez telefon jest przestepstwem,
    zawiadom policje.
  • amfenix 11.03.04, 20:05
    Informuję wszystkie mi życzliwe osoby , że wczoraj wynajęłąm adwokata, który
    przeprowadzi mnie przez te sprawę. Pieniądze wprawdzie pożyczyła o ironio od
    siostry mojej teściowej hahaha, ale to osoba uczciwa, której nie mieści sie po
    prostu w głowie to co wyrabia z nami jej rodzina.Na siostrę swa wpłynąć
    wprawdzie nie może bo jako moja zwolenniczka, automatycznie skreślona została z
    rodziny tak jak jej mąż, dzieci, babcia i dziadek mojego męża oraz dalsi i
    blizsi kuzyni trzymający moją stronę.
    Wiecie czasami się zastanawiam czy przez przyadek nie wciągnęły mnie tryby
    jakiejś wielkiej maszyny, bo za sterami jej to ja raczej nie siedzę.
    I powiem wam że to jest luxus psychiczny powiedziec przez telefon
    rozwrzeszczanej teściowej: prosze porozumiec się z moim adwokatem, będę
    rozmawiać z panią tylko w jego obecności....
    Trzymajcie kciuki następna batalia 28 kwietnia!
  • ania.k00 11.03.04, 20:26
    Brawo!!!
    Wielka buźka big_grin
    wiem jaka to satysfakcja, bo też tak kiedys powiedziałam juz byłej teściowej :>

    Gratuluje Ci rozsądku, i tego, że nie dajesz się! I pamiętaj, nie jesteś
    sama smile))))
    Trzymam za Ciebie kciuki amfenix :love:
  • konkubinka 12.03.04, 10:28
    no juz lepiej i jako wybitnie przychylna ci osoba czekam na sczegoly na bieżąco.
    --
    mama starszego brata(1997) i młodszej siostry(2003)
  • edzieckokarenina 12.03.04, 16:02
    Amfenix-trzymaj sie i ...słuchaj swojego adwokatasmile ; nie daj się teściom
    (jeszcze) i mężowi (jeszcze...)
  • flo5 12.03.04, 23:01
    Przed chwilą przeczytałam na innym wątku, że kiedyś Twój mąż sfałszował TwÓj
    podpis żeby wziąć kredyt na zakupy - powiedz o tym swojej pani adwokat. Za
    sfałszowanie podpisu grozi odpowiedzialność karna - może to będzie jakiś
    argument przetargowy dla Ciebie w rokowaniach z mężem.
    Pozdrawiam i trzymam kciuki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka