Dodaj do ulubionych

Nagły powrót ojcowskich uczuc

22.06.10, 16:23
Mój syn ma 9 lat, ojciec nie ma praw rodzicielskich. Nigdy razem nie
mieszkaliśmy ale kiedyś syn utrzymywał z ojcem sporadyczne kontakty. Od roku
przysyła mu jeden list w miesiącu + 50zł dołączone do listu. W maju była
komunia - przyszedł, później przychodził cały biały tydzień. Cały czas
podchodził do dziecka i ciągle chciał z nim rozmawiać. Więc przestaliśmy
chodzić w ciągu tygodnia bo syn nie chciał się z nim widywać, ja też. W
zeszłym tygodniu przyszedł do szkoły porozmawiać z Panią o dziecku i już się
pytał kiedy koniec roku, więc znowu przyjdzie. Syn nie chce iść na zakończenie
roku bo nie chce się z nim spotkać. Przez ostatnie lata jakoś się pozbierałam
i jestem teraz w związku, w którym mój partner jest dla dziecka ojcem, razem
mieszkamy, syn mówi do niego tato. Po prostu trochę się nam poukładało. Nie
wiem co można zrobić ale mamy dość jego "nagłego" powrotu ojcowskich uczuć.
Nikt nie ma ochoty się z nim spotykać i go oglądać. Dziewczyny poradźcie co
byście zrobił na moim miejscu. Cierpię na depresję i te spotkania z nim mnie
dołują na maksa.
Edytor zaawansowany
  • a1ma 22.06.10, 16:50
    Zwariowałaś??
    Odseparujesz swoje dziecko od ojca, bo Ci się "poukładało" i tatuś nie pasuje do
    obrazka?
    Więc przyjmij do wiadomości że to tak samo jego dziecko, jak i Twoje. Ma takie
    same prawa.
    Co masz robić? Cieszyć się, głupia kobieto, że ojciec Twojego syna jest
    zaangażowany w jego wychowanie. I stuknąć się w głowę.

    --
    chez alma
  • kama0111 22.06.10, 17:02
    Daruj sobie tę napaść na mnie, nie wiesz co przez niego ja i dziecko przeszło. A
    teraz mamy mu się rzucić na szyję bo mu się po 9-ciu latach odwidziało?! Pewnie
    nie wiesz też co to depresja na którą choruję przez niego od lat... Szkoda słów
  • gazeta_mi_placi 22.06.10, 20:11
    Niech płaci większe alimenty a nie jakieś marne 50 zł.
    Dziecko chciałby za darmo wygodniś uncertain
    Do spacerków z dzieckiem chętny,ale żeby chociaż dołożyć w połowie do utrzymania
    to już nie...
    Wybiórczość...
  • tautschinsky 23.06.10, 12:00
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Niech płaci większe alimenty a nie jakieś marne 50 zł.



    Chce angażować się w życie własnego dziecka
    to trzeba go zdyscyplinować karą w postaci wyższych
    alimentów? Dobre smile A nie na odwrót?


    > Dziecko chciałby za darmo wygodniś uncertain


    To dzieci się... kupuje? Żenujące...





    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • iin-ess 23.06.10, 18:15
    tautschinsky napisał:
    >
    >
    > Chce angażować się w życie własnego dziecka
    > to trzeba go zdyscyplinować karą w postaci wyższych
    > alimentów? Dobre smile A nie na odwrót?

    >
    alimenty w wysokości 50zł. to nie jest żenujące?
    >
    >
    >
    > To dzieci się... kupuje? Żenujące...
    >
    >
    >
    >
    >
  • tautschinsky 23.06.10, 18:21
    iin-ess napisała:

    > alimenty w wysokości 50zł. to nie jest żenujące?



    Z tego co pisze autorka to rodzaj kieszonkowego
    dla 9latka a nie alimenty:

    Od roku
    przysyła mu jeden list w miesiącu + 50zł dołączone do listu.




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • iin-ess 23.06.10, 18:26
    tautschinsky napisał:

    no to jeszcze gorzej, bo alimentów brak całkowity
    >
    >
    > Z tego co pisze autorka to rodzaj kieszonkowego
    > dla 9latka a nie alimenty:
    >
    > Od roku
    > przysyła mu jeden list w miesiącu + 50zł dołączone do listu.

    >
    >
    >
  • glos_europy 24.06.10, 14:39
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • andrzejto1 24.06.10, 15:11
    iin-ess napisała:

    > tautschinsky napisał:
    >
    > no to jeszcze gorzej, bo alimentów brak całkowity
    > >

    Prosimy o źródła tych rewelacji. Jeśli ich nie ma, to znaczy, że po prostu
    kłamiesz..
    Ee.. przepraszam, konfabulujesz...

    --
    Brak merytorycznej debaty wszystkich kandydatów jest LEKCEWAŻENIEM WYBORCÓW.
    www.zadamydebaty.pl/
    Alfa Romeo to magiczny samochód i tylko jej posiadacze wiedzą o tym
  • uwolnic_cyce 24.06.10, 16:24
    Czy wszyscy tutaj nie potrafią czytać? W pierwszej linijce podtu
    napisano, że koleś jest pozbawiony praw rodzicielskich.
  • eeela 24.06.10, 23:58
    > no to jeszcze gorzej, bo alimentów brak całkowity

    Jak ojciec jest pozbawiony praw rodzicielskich, to dziecku nie przysługują od
    niego alimenty.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos
    cuando los tiene.
  • annajustyna 25.06.10, 10:31
    Bzdura! Jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Poza tym nie praw rodzicielskich, a
    wladzy rodzicielskiej.
    --
    Gasofnia
  • sundry 29.06.10, 15:48
    annajustyna napisała:

    > Bzdura! Jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Poza tym nie praw
    rodzicielskich,
    > a
    > wladzy rodzicielskiej.

    To akurat to samosmile
    --
    "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce
    groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój
    miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
  • demonii.larua 25.06.10, 12:48
    Rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej dalej ma obowiązek alimentacyjny
    względem dziecka, proszę nie pisać bzdur!
    --
    "CHÓR ANTYCZNY:
    Ludzie są osobliwi: zgroza ich urzeka,
    Dopóki dotyczy innego człowieka."
  • quba 25.06.10, 22:56
    demonii.larua napisała:

    > Rodzic pozbawiony władzy rodzicielskiej dalej ma obowiązek
    alimentacyjny
    > względem dziecka, proszę nie pisać bzdur!


    Rodzic pozbawiony praw rodzicielskich TAKŻE dalej ma
    obowiązek alimentacyjny względem dziecka, proszę nie pisać bzdur!


    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
    trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • iin-ess 26.06.10, 10:17
    eeela napisała:

    >
    > Jak ojciec jest pozbawiony praw rodzicielskich, to dziecku nie przysługują od
    > niego alimenty.
    >
    jak masz zerowa wiedzę na temat prawa rodzinnego to się nie wypowiadaj
    >
  • gazeta_mi_placi 23.06.10, 18:30
    >To dzieci się... kupuje? Żenujące...

    Masz rację.
    Dziecko jest istotą anielską: nie musi jeść,nie musi pić,nie choruje więc nie
    musi iść do lekarza i zażywać leków,nie ma zainteresowań,nie chodzi do
    szkoły,nie potrzebuje ubrań ani butów i żyje tylko powietrzem...

    >> Chce angażować się w życie własnego dziecka
    > to trzeba go zdyscyplinować karą w postaci wyższych
    > alimentów? Dobre smile A nie na odwrót?

    Jakich alimentów?
    Ojciec nie płaci alimentów bo 50 zł to nie alimenty.
    Nie pamiętam dokładnie,dziewczyny mnie poprawcie,ale minimalne alimenty
    zasądzane przez są to chyba 200zł.
  • tautschinsky 23.06.10, 19:29
    gazeta_mi_placi napisała:

    > >To dzieci się... kupuje? Żenujące...
    >
    > Masz rację.
    > Dziecko jest istotą anielską: nie musi jeść,nie musi pić



    Dziecku daleko do anielskości - w końcu jest dzieckiem matki, kobiety określonej, do tego przez nią wychowywane. To jednak nie zmienia faktu, że dziecko nie jest przedmiotem handlu. Matka łaski własnemu dziecku nie robiła ubierając go i karmiąc, zresztą najczęściej na cudzy koszt - jeśli nie ma męża, to jest pomoc państwa, jeśli nie to, to partner ewentualnie rodzice.

    Dziecko to nie trzoda chlewna za utrzymanie której ktoś komuś będzie rachunki wystawiał jego utrzymania. Wyluzuj więc z tymi wyliczeniami, bo brzmią OBRZYDLIWIE.






    > Ojciec nie płaci alimentów bo 50 zł to nie alimenty.



    Bo to nie są alimenty i PISAŁEM o tym. To jest kieszonkowe (tak to rozumiem, pieniądze przesyłane do syna w liście wraz z listem).



    > Nie pamiętam dokładnie,dziewczyny mnie poprawcie,ale minimalne alimenty
    > zasądzane przez są to chyba 200zł.



    Nie ma minimalnych ani maksymalnych alimentów.
    Ja znam przykład, gdzie alimenty wynoszą 2x50 na
    dwoje dzieci smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • iin-ess 23.06.10, 19:45
    tautschinsky napisał:

    > Dziecku daleko do anielskości - w końcu jest dzieckiem matki, kobiety określone
    > j, do tego przez nią wychowywane. To jednak nie zmienia faktu, że dziecko nie j
    > est przedmiotem handlu. Matka łaski własnemu dziecku nie robiła ubierając go i
    > karmiąc, zresztą najczęściej na cudzy koszt - jeśli nie ma męża, to jest pomoc
    > państwa, jeśli nie to, to partner ewentualnie rodzice.
    >
    > Dziecko to nie trzoda chlewna za utrzymanie której ktoś komuś będzie rachunki w
    > ystawiał jego utrzymania. Wyluzuj więc z tymi wyliczeniami, bo brzmią OBRZYDLIW
    > IE.
    > >
    > Bo to nie są alimenty i PISAŁEM o tym. To jest kieszonkowe (tak to rozumiem, pi
    > eniądze przesyłane do syna w liście wraz z listem).
    >
    >
    > Nie ma minimalnych ani maksymalnych alimentów.
    > Ja znam przykład, gdzie alimenty wynoszą 2x50 na
    > dwoje dzieci smile
    >
    powinni wprowadzić podatek za głupotę...
  • gazeta_mi_placi 23.06.10, 20:18
    Po co od razu podatek? Kastracja by wystarczyła...
  • tautschinsky 23.06.10, 21:31
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Po co od razu podatek? Kastracja by wystarczyła...


    Podwiązywanie jajowodów skuteczniejsze smile




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • miaowi 23.06.10, 21:42
    Taaak? a to my wypinamy się na własne dzieci i pojawiamy się jak diabeł
    z pudełka po 10 latach?
  • tautschinsky 23.06.10, 22:43
    miaowi napisała:

    > Taaak? a to my wypinamy się na własne dzieci i pojawiamy się jak diabeł
    > z pudełka po 10 latach?


    Pomijając gwałt - matka, która dobrała sobie
    nieodpowiedzialnego partnera sama też jest
    nieodpowiedzialna. Za jej nieodpowiedzialność
    płacą dzieci oraz społeczeństwo, utrzymując
    ją poprzez pieniądze wypłacane z FA i inne
    świadczenia socjalne. Podwiązanie jajowodów
    nie ustrzeże jej co prawda przed dobieraniem
    sobie nieodpowiedzialnych partnerów, ale nie będzie
    z tego kolejnej paszczy do wykarmienia.

    PS. Zabieg podwiązania jajowodów NIE JEST
    bolesny smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • miaowi 23.06.10, 22:50
    Wypraszam sobie. Nie biorę od państwa ani grosza, poza zwrotem podatku,
    który mi się należy jak psu zupa. Nie korzystam z żadnych funduszy i
    dziecko utrzymuję sama.
  • tautschinsky 24.06.10, 09:07
    miaowi napisała:

    > Wypraszam sobie. Nie biorę od państwa ani grosza, poza zwrotem podatku,
    > który mi się należy jak psu zupa. Nie korzystam z żadnych funduszy i
    > dziecko utrzymuję sama.



    Ty nie. Na forum mogę ci uwierzyć. Ok. To wszystko musiałyby oczywiście skontrolować specjalnie do tego powołane służby - w końcu takie musiałyby powstać - umyślne pozbawianie kogoś płodności (wazektomia, sterylizacja - inne metody). Ale co z resztą tych kobiet, które pobierają zasiłki, są niewydolne finansowo i żyją na koszt podatników? Ciebie do czasu radzenia sobie samej z finansami podwiązanie jajowodów ominęłoby, reszty już nie smile




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • gazeta_mi_placi 24.06.10, 11:52
    >Ale co z resztą tych kobiet, które pobierają zasiłki, są niewydolne finansowo i żyją na koszt podatników?

    Myślisz,że to te same Panie których eks wywiązują się z finansowych zobowiązań względem dziecka i płacą regularnie alimenty?
    Wydaje mi się,że jednak głównie te których tatusiowie wypięli się na utrzymywanie własnego dziecka.
    Poza tym ja wolę utrzymywać z podatków samotną matkę z dzieckiem niż gwałciciela i pedofila w więzieniu (miesięczny koszt utrzymania więźnia to ok.2000zł,chyba rzadko która samotna matka dostaje od państwa choć połowę tej kwoty).
  • iin-ess 24.06.10, 12:04
    gazeta_mi_placi napisała:

    >
    > Myślisz,że to te same Panie których eks wywiązują się z finansowych zobowiązań
    > względem dziecka i płacą regularnie alimenty?
    > Wydaje mi się,że jednak głównie te których tatusiowie wypięli się na utrzymywan
    > ie własnego dziecka.
    > Poza tym ja wolę utrzymywać z podatków samotną matkę z dzieckiem niż gwałciciel
    > a i pedofila w więzieniu (miesięczny koszt utrzymania więźnia to ok.2000zł,chyb
    > a rzadko która samotna matka dostaje od państwa choć połowę tej kwoty).


    ktoś gazecie ukradł nick....
  • tautschinsky 24.06.10, 12:43
    gazeta_mi_placi napisała:

    > >Ale co z resztą tych kobiet, które pobierają zasiłki, są niewydolne finans
    > owo i żyją na koszt podatników?
    >
    > Myślisz,że to te same Panie których eks wywiązują się z finansowych zobowiązań
    > względem dziecka

    Z FA nie otrzymują pieniędzy matki, które są potrafią zarobić na siebie (a przy okazji na dziecko, w końcu WŁASNE dziecko!), tylko niedojdy, których dochód nie przekracza jakichś śmiesznych sum smile




    > Poza tym ja wolę utrzymywać z podatków samotną matkę z dzieckiem


    A ja nie chcę takiej utrzymywać! I to idzie też z moich podatków. Niech zakasa rękawy i idzie do pracy
    albo pracy lepiej płatnej. Nic mi do jej dzieci, ale też jej nic do moich pieniędzy. Nie ja wystawiałem tyłek tylko ona smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • gazeta_mi_placi 24.06.10, 13:44
    Tauczyński chyba musiałeś bardzo kochać swoją byłą....
    Ale nie przejmuj się,czas leczy rany...

    > Z FA nie otrzymują pieniędzy matki, które są potrafią zarobić na siebie (a przy
    > okazji na dziecko, w końcu WŁASNE dziecko!)

    To "własne" dziecko ma ojca który ma identyczne obowiązki względem utrzymania
    dziecka jak i matka.
    Żadne dziecko nie jest tylko matki.

    >> A ja nie chcę takiej utrzymywać! I to idzie też z moich podatków. Niech zakasa
    > rękawy i idzie do pracy
    > albo pracy lepiej płatnej. Nic mi do jej dzieci, ale też jej nic do moich pieni
    > ędzy. Nie ja wystawiałem tyłek tylko ona smile

    Ale ktoś z tego jej tyłka skorzystał i nie była to bynajmniej druga kobieta wink
    Skoro już jesteśmy przy podatkach,większość z nas nie kradnie,nie napada,nie
    gwałci,nie katuje innych i napada na staruszki,ale jakoś ich utrzymujemy w
    więzieniach prawda?
  • iin-ess 24.06.10, 14:12
    tautschinsky napisał:
    >
    > A ja nie chcę takiej utrzymywać! I to idzie też z moich podatków.
    Niech zakasa
    > rękawy i idzie do pracy
    > albo pracy lepiej płatnej. Nic mi do jej dzieci, ale też jej nic
    do moich pieni
    > ędzy. Nie ja wystawiałem tyłek tylko ona smile


    wystarczy ze bedziesz utrzymnywal swoje dzieci, te które zjawily sie
    mna swiecie za sprawa wystawiemnia ze spodmni tego co tam masz a
    nikt inny nie bedzie juz musial do tego dokladac
    >
    >
  • murkha 24.06.10, 18:34
    Posłuchaj bucu,

    samotne matki również pracują i jak wszyscy płacą podatki. Nie dostają więc
    pomocy od państwa za darmo i z łaski. Gdyby zaś to samo państwo potrafiło
    egzekwować wydawane przez siebie wyroki alimentacyjne, jak to jest w większości
    cywilizowanych krajów, nie byłoby potrzeby istnienia FA. W Polsce jest społeczne
    przyzwolenie na tolerancję dla alimentacyjnych przestępców i to jest problem.

    To facet założycielki wątku jest nieodpowiedzialny, bawi się dzieckiem i jego
    uczuciami, znika i pojawia... Dziecko będzie tylko cierpiało, gdy przywiąże się
    do niego, zaufa - a on potem znów przepadnie. Trzeba bardzo ostrożnie z takim
    typem - nie można narażać dziecka na taką huśtawkę, dezorganizować mu cały
    świat, bo jakiemuś durnemu ojcowi-reproduktorowi zachciało się poczuć tatusiem.
  • ritazien 24.06.10, 19:06
    bredzisz.... max swiadczenie z FA to 500zł, uprawniające kryterium dochodowe to
    750zł/osobę, 3/4 pobierających to kombinatorzy, bo po co chłop, ojciec trojga,
    będzie szedł do roboty za minimalną jak sąd przysądzi po 500 na dzieciaka a on
    jeszcze dorobi na czarno.... wszelkie ustawowe możliwości dyscyplinowania
    dłużnikó alimentacyjnych to fikcja nie do zrealizowania...
    nawet możliwość wsadzenia gościa do pierdla nie pomaga, bo matka zeznaje, że
    ojciec się stara ale niezaradny...
    25% osób to osoby autentycznie potrzebujące i zasługujące na wsparcie, którym
    się w życiu nie powiodło
  • troll_bagienny 24.06.10, 13:02
    Zapewne również sama je sobie zrobiłaś.
  • vero_nique 23.06.10, 23:12
    tautschinsky napisał:

    >
    > Pomijając gwałt - matka, która dobrała sobie
    > nieodpowiedzialnego partnera sama też jest
    > nieodpowiedzialna. Za jej nieodpowiedzialność
    > płacą dzieci oraz społeczeństwo, utrzymując
    > ją poprzez pieniądze wypłacane z FA i inne
    > świadczenia socjalne. Podwiązanie jajowodów
    > nie ustrzeże jej co prawda przed dobieraniem
    > sobie nieodpowiedzialnych partnerów, ale nie będzie
    > z tego kolejnej paszczy do wykarmienia.
    >
    > PS. Zabieg podwiązania jajowodów NIE JEST
    > bolesny smile
    >
    A czy bedzie Pan łaskaw powiedziec to swojej osobistej mamusi wink?
    Tak sobie mysle i pytam jednoczesnie - z jakiej arystokracji sie Pan wywodzi...?
  • iin-ess 24.06.10, 08:00
    tautschinsky napisał:


    >> PS. Zabieg podwiązania jajowodów NIE JEST
    > bolesny smile

    Myślenie też nie. Musisz mi uwierzyć na słowo..
    >
    >
  • kozak.damski 24.06.10, 16:20
    tautschinsky napisał:

    Pomijając gwałt - matka, która dobrała sobie
    > nieodpowiedzialnego partnera sama też jest
    > nieodpowiedzialna. Za jej nieodpowiedzialność
    > płacą dzieci oraz społeczeństwo, utrzymując
    > ją poprzez pieniądze wypłacane z FA i inne
    > świadczenia socjalne. Podwiązanie jajowodów
    > nie ustrzeże jej co prawda przed dobieraniem
    > sobie nieodpowiedzialnych partnerów, ale nie będzie
    > z tego kolejnej paszczy do wykarmienia.
    >
    > PS. Zabieg podwiązania jajowodów NIE JEST
    > bolesny smile
    >
    >
    Popieram! Nieodpowiedzialni OJCOWIE powinni dostawać tę pomoc od
    państwa, zamiast tych głupich bab co się na nich nie poznały.
  • marooszka 25.06.10, 00:21
    Nie mogę, zaraz coś mnie trafi. Przyjmij gl*bie do wiadomości, że
    nie każda samodzilna matka otrzymuje dofinansowanie z twoich
    podatków. Ojciec mojego dziecka zapłacił alimenty w imponującej
    wysokości 350 pln miesięcznie razy trzy po urodzeniu, oraz razy trzy
    osiem lat później. Przez dziewięć lat utrzymuję dziecko z moich
    wyłącznych zarobków, nikt mi do niczego grosza nie dołożył.
    Alimenty to NIE JEST kieszonkowe. To np. czynsz, który płacę
    wspólnocie za mieszkanie, w wysokości 50% kosztów jednej osoby. To
    prąd, który zurzywa mój syn grając na kompie. Itd.

    Jeżeli mam wyłączność (tak uważasz, intelektualisto?) na koszty za
    błąd, jakim było życie z ojcem mojego syna, to ja ci powiem, że mogę
    wypiąć się tak samo, jak on. Oddać dziecko na utrzymanie i
    wychowanie obywateli do sierocińca i mieć totalny luz. Mogę płacić
    alimenty, to jest nic w porównaniu do reszty kosztów wychowania
    dziecka, które codziennie ponoszę.
  • sonia.2009 24.06.10, 12:44
    tautschinsky napisał:

    > gazeta_mi_placi napisała:
    >
    > > Po co od razu podatek? Kastracja by wystarczyła...
    >
    >
    > Podwiązywanie jajowodów skuteczniejsze smile
    >
    >
    >
    >

    chyba trylko i.diocie sie moze wydawac, ze podwiazanie jajowodow jest
    skuteczniejsze od kastracji

    hahahhaah
  • iin-ess 24.06.10, 07:57
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Po co od razu podatek? Kastracja by wystarczyła...

    w mgnieniu oka załatałaby się dziura budżetowa..
  • tautschinsky 24.06.10, 09:10
    iin-ess napisała:

    > gazeta_mi_placi napisała:
    >
    > > Po co od razu podatek? Kastracja by wystarczyła...
    >
    > w mgnieniu oka załatałaby się dziura budżetowa..



    A czy to ojcowie ciągną kasę z FA? Z opieki społecznej?
    Nie, to mamunie, więc żeby załatać dziurę budżetową albo choćby ją trochę
    zacerować podwiązywanie jajowodów jest absolutnie sensowniejsze smileI już wtedy
    pani może hulać do woli i żadne bejby w brzuchu jej nie zaskoczy smile




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • iin-ess 24.06.10, 09:19
    tautschinsky napisał:
    > >
    >
    > A czy to ojcowie ciągną kasę z FA?

    oczywiście, że ojcowie. FA jest taka jakby pożyczką dla ojców, którzy są
    nieudacznikami i nie są w stanie utrzymywać swoich własnych dzieci. Pewnie cie
    teraz zaskoczę, bo widzę, ze zbyt lotnego umysłu nie masz i mało wiesz, ale FA
    wypłaca dziecku pieniądze za ojca, któremu to rośnie dług wraz z odsetkami,
    jeżeli nie spłaci go Państwu to może czekać go nawet więzienie, tak jak każdego
    innego dłużnika i oszusta.

  • tautschinsky 24.06.10, 09:38
    iin-ess napisała:

    > tautschinsky napisał:
    > > >
    > >
    > > A czy to ojcowie ciągną kasę z FA?
    >
    > oczywiście, że ojcowie. FA jest taka jakby pożyczką dla ojców


    To mnie ubawiłaś - pożyczka, powiadasz... smile

    Jeśli już w tych kategoriach to jest to "pożyczka
    gangsterska", jaką w filmach składają bandziory.
    Tam też często dzieje się to w białych rękawiczkach,
    wystarczy pokazać jakiś łom, wspomnieć o bólu wyrywanych paznokci. A w sądzie jakaś baba w todze pogrozi więzieniem, a w więzieniu prawdziwi więźniowie itd.

    Żeby być komuś coś winnym trzeba coś to pożyczyć.
    W banku masz dług, jeśli wcześniej pobrałaś gotówkę
    i teraz z odsetkami masz ją spłacić. A w przypadku
    alimentów i haraczu, którego żądają bandziory od - w pierwszym przypadku ojca, w drugim - jakiegoś właściciela choćby sklepiku - jest taka, że ani pierwszy ani drugi niczego wcześniej nie pożyczył.

    To państwo wypłaca takiej niewydolnej kobiecie pieniądze z FA, bo sama widać jest do niczego i nie potrafi zarobić tych paru groszy (FA nie wypłaca tym, których dochód jest wyższy od tego najniższego) a potem długiem obciąża jakiegoś mężczyznę. A ty mówisz, że to jemu ktoś coś pożyczył smile







    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • iin-ess 24.06.10, 09:55
    tautschinsky napisał:


    > To państwo wypłaca takiej niewydolnej kobiecie pieniądze z FA, bo sama widać je
    > st do niczego i nie potrafi zarobić tych paru groszy (FA nie wypłaca tym, który
    > ch dochód jest wyższy od tego najniższego) a potem długiem obciąża jakiegoś męż
    > czyznę. A ty mówisz, że to jemu ktoś coś pożyczył smile


    brak słów. Można mówić do słupa a słup jak d...
    bez komentarza...uncertain
  • iin-ess 24.06.10, 10:01
    tautschinsky napisał:


    > A w przypadku
    > alimentów i haraczu, którego żądają bandziory od - w pierwszym przypadku ojca,
    > w drugim - jakiegoś właściciela choćby sklepiku

    wycofuję się z wcześniejszej wypowiedzi...
    ...podatek to za mało. w takim ciężkim przypadku jedynym zadość uczynieniem dla
    społeczeństwa za taka tępotę powinna być kara śmierci....
  • iaguasu 24.06.10, 12:37
    może to dla ciebie dziwne, ale niepłacenie alimentów jest penalizowane i siedzi
    się za to w więzieniu, a wypłaty z FA na rzecz konkretnego dziecka winny być
    ściągane z konkretnego ojca (bądź matki bo i tak się zdarza). fakt, że rzadko
    udaje się coś ściągnąć świadczy tylko o niewydolności państwa, które to
    zaniedbuje, choć w mamrach alimenciarzy siedzi całkiem sporo - to prostsze
    wsadzić faceta do celu niż wyrwać mu przez komornika jakieś pieniądze na dzieci,
    więc to i owszem, państwo potrafi! a niepłacenie na swoje dzieci jest jednym z
    najobrzydliwszych przestępstw i chyba tylko pedofilia stoi niżej w więziennej
    hierarchii!
  • andrzejto1 24.06.10, 15:31
    iaguasu napisał:

    > może to dla ciebie dziwne, ale niepłacenie alimentów jest penalizowane i siedzi
    > się za to w więzieniu, a wypłaty z FA na rzecz konkretnego dziecka winny być
    > ściągane z konkretnego ojca (bądź matki bo i tak się zdarza). fakt, że rzadko
    > udaje się coś ściągnąć świadczy tylko o niewydolności państwa, które to
    > zaniedbuje, choć w mamrach alimenciarzy siedzi całkiem sporo - to prostsze
    > wsadzić faceta do celu niż wyrwać mu przez komornika jakieś pieniądze na dzieci

    I tu jest istota problemu. W USA jak nie płacisz, to wywalają cię na bruk i do
    widzonka. A u nas niestety, pod pretekstem ochrony "najbiedniejszych" stworzono
    system absolutnie niewydolny. I dzięki temu jest cała masa przekręciarzy, który
    żerują na uczciwych ludziach.

    > ,
    > więc to i owszem, państwo potrafi! a niepłacenie na swoje dzieci jest jednym z
    > najobrzydliwszych przestępstw i chyba tylko pedofilia stoi niżej w więziennej
    > hierarchii!
    Co do pedofilii to polecam :
    www.hcfor.pl/ciekawe-artyku-y-i-materia-y-video/9475-nie-s-d-ci-skarze-pedofilu-dokument-pl.html

    --
    Brak merytorycznej debaty wszystkich kandydatów jest LEKCEWAŻENIEM WYBORCÓW.
    www.zadamydebaty.pl/
    Alfa Romeo to magiczny samochód i tylko jej posiadacze wiedzą o tym
  • gazeta_mi_placi 24.06.10, 17:56
    >I jak ktoś napisał
    > wcześniej, jak nie umiała wybrać, to nie powinna nikogo obciążać kosztami swoje
    > j
    > głupoty.

    Dziecko też ma płacić?
    Alimenty są na dziecko nie na matkę.
    To nie wina dziecka,że matka źle wybrała i w związku z tym ma głodować.
  • simon_r 25.06.10, 09:48
    iaguasu napisał:

    > może to dla ciebie dziwne, ale niepłacenie alimentów jest penalizowane i siedzi
    > się za to w więzieniu, a wypłaty z FA na rzecz konkretnego dziecka winny być
    > ściągane z konkretnego ojca (bądź matki bo i tak się zdarza). fakt, że rzadko
    > udaje się coś ściągnąć świadczy tylko o niewydolności państwa, które to
    > zaniedbuje, choć w mamrach alimenciarzy siedzi całkiem sporo - to prostsze
    > wsadzić faceta do celu niż wyrwać mu przez komornika jakieś pieniądze na dzieci
    > ,
    > więc to i owszem, państwo potrafi! a niepłacenie na swoje dzieci jest jednym z
    > najobrzydliwszych przestępstw i chyba tylko pedofilia stoi niżej w więziennej
    > hierarchii!

    Jeszcze gorszym przestępstwem jest wziąć sobie i umrzeć... wtedy alimentów się
    nie płaci a matka nie dostaje NIC.


    --
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 21:06
    >Jeszcze gorszym przestępstwem jest wziąć sobie i umrzeć... wtedy alimentów się
    nie płaci a matka nie dostaje NIC.

    Matka faktycznie NIC nie dostaje,ale dziecku przysługuje renta rodzinna
    wypłacana do 18 roku życia co najmniej lub do 24 o ile podejmie ono naukę w
    dowolnej szkole (uczelni) publicznej.
  • andrzejto1 24.06.10, 15:23
    iin-ess napisała:

    > tautschinsky napisał:
    > > >
    > >
    > > A czy to ojcowie ciągną kasę z FA?
    >
    > oczywiście, że ojcowie. FA jest taka jakby pożyczką dla ojców, którzy są
    > nieudacznikami i nie są w stanie utrzymywać swoich własnych dzieci. Pewnie cie
    > teraz zaskoczę, bo widzę, ze zbyt lotnego umysłu nie masz i mało wiesz, ale FA
    > wypłaca dziecku pieniądze za ojca, któremu to rośnie dług wraz z odsetkami,
    > jeżeli nie spłaci go Państwu to może czekać go nawet więzienie, tak jak każdego
    > innego dłużnika i oszusta.
    >

    Problem w tym, że kobieta sama w ciążę nie zachodzi. I jak ktoś napisał
    wcześniej, jak nie umiała wybrać, to nie powinna nikogo obciążać kosztami swojej
    głupoty. Ja też źle wybrałem i sam utrzymuję 2 dzieci, alimenty od dziadków w
    wysokosći 125 zł na jedno dziecko trudno liczyć jako coś więćej niż kieszonkowe.
    Przepraszam, raz przez pół roku brałem zasiłek alimentacyjny. Po jednej wizycie
    w tym bajzlu obiecałem sobie nigdy więcej. I moja noga w tym przybytku lenistwa
    i niekompetencji nie postała.

    --
    Brak merytorycznej debaty wszystkich kandydatów jest LEKCEWAŻENIEM WYBORCÓW.
    www.zadamydebaty.pl/
    Alfa Romeo to magiczny samochód i tylko jej posiadacze wiedzą o tym
  • iin-ess 24.06.10, 16:28
    andrzejto1 napisał:


    > Problem w tym, że kobieta sama w ciążę nie zachodzi. I jak ktoś napisał
    > wcześniej, jak nie umiała wybrać, to nie powinna nikogo obciążać kosztami swoje
    > j
    > głupoty. Ja też źle wybrałem i sam utrzymuję 2 dzieci, alimenty od dziadków w
    > wysokosći 125 zł na jedno dziecko trudno liczyć jako coś więćej niż kieszonkowe
    > .
    > Przepraszam, raz przez pół roku brałem zasiłek alimentacyjny. Po jednej wizycie
    > w tym bajzlu obiecałem sobie nigdy więcej. I moja noga w tym przybytku lenistwa
    > i niekompetencji nie postała.
    >
    ale kase brales i od dziadkow tez ciagniesz
  • haldeman79 24.06.10, 23:40
    iin-ess napisała:

    > ale kase brales i od dziadkow tez ciagniesz

    Czy pieniądze jakie dostaje matka na dziecko czy to z FA czy bezpośrednio od
    ojca jest też nazwiesz wyciąganiem pieniędzy?
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • iin-ess 25.06.10, 12:45
    haldeman79 napisał:

    >
    > Czy pieniądze jakie dostaje matka na dziecko czy to z FA czy bezpośrednio od
    > ojca jest też nazwiesz wyciąganiem pieniędzy?

    ja mnie ale ten na ktorego wypowiedz odpowiedzialam tak uwaza potepia innych a
    sam korzysta
  • demonii.larua 25.06.10, 12:50
    > Czy pieniądze jakie dostaje matka na dziecko czy to z FA czy bezpośrednio od
    > ojca jest też nazwiesz wyciąganiem pieniędzy?
    Owszem, tak to jest nazywane głównie przez panów mających obowiązek płacenia.
    --
    "CHÓR ANTYCZNY:
    Ludzie są osobliwi: zgroza ich urzeka,
    Dopóki dotyczy innego człowieka."
  • tautschinsky 24.06.10, 23:15
    andrzejto1 napisał:

    > Ja też źle wybrałem i sam utrzymuję 2 dzieci, alimenty od dziadków w
    > wysokosći 125 zł na jedno dziecko trudno liczyć jako coś więćej niż kieszonkowe
    > .
    > Przepraszam, raz przez pół roku brałem zasiłek alimentacyjny. Po jednej wizycie
    > w tym bajzlu obiecałem sobie nigdy więcej. I moja noga w tym przybytku lenistwa
    > i niekompetencji nie postała.




    Czyli według pań mających długaśne rączki po cudze (alimenty od ojców, pieniążki w FA i wszelakie inne z różnych miejsc, byle nie z własnej pracy smile) po prostu "okradasz" własne dzieci i jako takiego powinni cię chyba skazać za brak właściwej troski o ich dobro, bo powinieneś wycisnąć, ile się da z państwa, dziadków, drugiego rodzica itd. smile




    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • attiya 24.06.10, 14:24
    tautschinsky napisał:

    > A czy to ojcowie ciągną kasę z FA? Z opieki społecznej?

    A dlaczego ciągną? Pomijając czysta złośliwość bo i takowa się zdarza. Pomijając
    nieodpowiedzialność bądź chwilowe zaćmienie rozumu - no cóż - każdemu się czasem
    zdarza, pomijając chwilowy stan zakochania - też się zdarza, to jednak gdyby
    biologiczni ojcowie płacili alimenty i poważnie podchodzili do tematu
    zabezpieczenia bytu swojemu dziecku, to nie trzeba byłoby ustanawiać FA.

    > Nie, to mamunie, więc żeby załatać dziurę budżetową albo choćby ją trochę
    > zacerować podwiązywanie jajowodów jest absolutnie sensowniejsze smileI już wtedy
    > pani może hulać do woli i żadne bejby w brzuchu jej nie zaskoczy smile
    >
    Do tego aby "bejbi" w brzuchu się pojawiło potrzebny jest jeszcze pan. Więc może
    jednak kastracja?


    --
    Kaczyński kontra Komorowski to wybór
    między rakiem a AIDS by figrut
  • andrzejto1 24.06.10, 15:15
    iin-ess napisała:

    > tautschinsky napisał:
    > > >
    > > Bo to nie są alimenty i PISAŁEM o tym. To jest kieszonkowe (tak to rozumi
    > em, pi
    > > eniądze przesyłane do syna w liście wraz z listem).
    > >
    > >
    > > Nie ma minimalnych ani maksymalnych alimentów.
    > > Ja znam przykład, gdzie alimenty wynoszą 2x50 na
    > > dwoje dzieci smile
    > >
    > powinni wprowadzić podatek za głupotę...

    Nie jestem pewien, czy byłoby cię na nie stać...

    --
    Brak merytorycznej debaty wszystkich kandydatów jest LEKCEWAŻENIEM WYBORCÓW.
    www.zadamydebaty.pl/
    Alfa Romeo to magiczny samochód i tylko jej posiadacze wiedzą o tym
  • 4g63 24.06.10, 17:11
    > > Dziecko chciałby za darmo wygodniś uncertain
    > To dzieci się... kupuje? Żenujące...

    sama jesteś żenująca ... ..., dzieci się nie kupuje, ale dzieci kosztują bardzo dużo, trzeba dziecku dać jeść, kupić zabawkę, wysłać do szkoły, i możnaby tak wymieniać i wymieniać, a ty piszesz że dziecka się nie kupuje, nie dziecka się nie kupuje, dziecku trzeba kupować mnóstwo rzeczy, i jeśli chce się dostawać od tego dziecka uczucia to trzeba się w tym kierunku wysilić a nie oczekiwać że to się należy bez wysiłku ot tak
  • andrzejto1 24.06.10, 15:01
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Niech płaci większe alimenty a nie jakieś marne 50 zł.
    > Dziecko chciałby za darmo wygodniś uncertain
    > Do spacerków z dzieckiem chętny,ale żeby chociaż dołożyć w połowie do utrzymani
    > a
    > to już nie...
    > Wybiórczość...

    Nie doczytałem, aby ojciec nie płacił alimentów. Tylko, że do listu dosyna
    dokłada 50 zł. Może to kieszonkowe?

    --
    Brak merytorycznej debaty wszystkich kandydatów jest LEKCEWAŻENIEM WYBORCÓW.
    www.zadamydebaty.pl/
    Alfa Romeo to magiczny samochód i tylko jej posiadacze wiedzą o tym
  • quba 25.06.10, 23:02
    Przecież Kama0111 nie napisała nic o braku alimentów od ojca
    dziecka, nie rozumiem po co ta wasza sprzeczka na ten temat, ona
    pyta co zrobić, aby sie ojciec NIE KONTAKTOWAŁ z dzieckiem, bo
    dziecko tego nie chce.
    Na ten temat trzeba Kamie coś poradzic.

    **********************



    Kamo, a gdybyś Ty i Twój partner, spotkali się z ojcem dziecka i mu
    wyjaśnili sprawę, po prostu wytlumaczyli, ze dziecko nie chce go
    widywać, moze to by coś dało?
    Spróbowałaś?
    Pozdrawiam



    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
    trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • titta 24.06.10, 13:33
    Depresja to glownie pielegnowanie w sobie zlych uczuc (wiem,
    mialam). To nie choroba wirusowa na ktora nie masz wplywu. Wez sie w
    garsc i przestan sie tak skupiac na sobie i na tym co ty przeszlas.
    Przedmowczyni ma racje: facet mimo wszystko jest ojcem i moze to by
    nalezalo dziecku wytlumaczyc. Lubic go nie musi, ufac mu tez nie.
    Ale nie popadac w doly bo ten moze tez chce wyjsc na prosta? Moze
    ustal jakies reguly tych spotkan?
  • kiddy 24.06.10, 14:04
    Titta - nie wiesz, bo nie miałaś. Skoro każesz się dziewczynie wziąć
    w garść, to nie masz pojęcia o depresji. Daruj sobie taką "pomoc".
  • e.i.t.h.e.l 24.06.10, 15:22
    Dokładnie, pierwszy lepszy lekarz powie ci, że rada "weź się w garść" jest do niczego.
  • ichi51e 24.06.10, 20:05
    "wez sie w garsc" nie koniecznie znaczy"dokonaj cudownego
    samouzdrowienia". Dziewczyna dobrze napisala depresja ma swoje powody
    i mozna ja leczyc - a nie czekac az pewnego dnia sie obudzisz i minie.
    Trzeba isc do lekarza - jak masz zlamana noge to tez czekasz az ci
    przejdzie? Dlaczego mozg ma sie roznic od chorej nogi?
  • gazeta_mi_placi 24.06.10, 20:30
    Autorka korzysta już z profesjonalnej pomocy.
  • titta 24.06.10, 21:19
    Przeciez pisze, ze mialam. Wziecie sie w garsc moze trwac nawet
    kilka lat (jak w moim przypadku) i polegac na przegrupowaniu
    priorytetow i zmianie myslenia. Lekaz w tym moze pomoc, ale sam -
    bez radykalnego udzialu pacjeta, nic nie zdziala.
    Depresja w wiekszasci przypadkow to tylko chroniczny etap uzalania
    sie nad soba. Niezaleznie co na ten temat mowia lekaze.
  • klara551 24.06.10, 14:40
    Po pierwsze zgłos zastrzeżenie o nachodzeniu dziecka w szkole,idx z
    dzieckiem do pedagoga szkolnego.Po drugie zgłoś nękanie na
    policji.Skoro tatusi jest pozbawiony praw rodzicielskich to masz
    prawo żądać ochrony.A skoro jak piszesz pozbawienie praw
    rodzicielskich jest uzasadnione,to nie daj się policji i żądaj
    choćby tego,żeby były ojciec nie czuł się pewnie.Ważne jest
    dziecko,jeżeli coś pamięta,to nie ma sensu go stresować.
  • braktalentu 22.06.10, 20:16
    "Więc przyjmij do wiadomości że to tak samo jego dziecko, jak i Twoje. Ma takie
    > same prawa."

    Raczej gó... prawda.
    Autorka wyraźnie napisała, że tatuś został pozbawiony praw.
  • triss_merigold6 22.06.10, 20:25
    Ergo dla dobra dziecka powinna też sądownie ustanowić zakaz
    kontaktów biologicznego ojca z synem. W razie czego RODK, badanie
    wykaże kompletny brak więzi dziecka z biologicznym.
    Pan przez 9 lat się nie pojawiał, IMO teraz jest tym bardziej
    zbędny.
  • gazeta_mi_placi 22.06.10, 20:59
    Nagle sobie przypomniał.
    Ciekawe czy o kasie na utrzymanie dziecka (normalnej a nie 50 zł) też pamięta?
  • tautschinsky 23.06.10, 12:03
    braktalentu napisała:

    > "Więc przyjmij do wiadomości że to tak samo jego dziecko, jak i Twoje. Ma takie
    > > same prawa."
    >
    > Raczej gó... prawda.
    > Autorka wyraźnie napisała, że tatuś został pozbawiony praw.




    Ale choćby dziecku matka całą krew przetoczyła,
    zrobiła operację plastyczną, by do ojca w ząb
    nie był podobny - jest tym ojcem. I to, że sąd
    coś tam orzekł to wiesz... smile Do wc czasami do
    powieszenia się nie nadaje. O przywrócenie praw
    może wystąpić - ale nawet gdyby nie - ojcem pozostanie.


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • gazeta_mi_placi 23.06.10, 18:31
    Biologicznym ojcem.
  • miaowi 23.06.10, 20:34
    I to jest olbrzymia róznica. Biologicznym ojcem potrafi być również
    samiec goryla czy szympansa, od których ponoć rózni nas tylko 3 procent
    genów. Zastanawiam się tylko, na niektórych patrząc, czy różnica a by
    przypadkiem nie jest na korzyść szympansa.
  • peryklejtos 24.06.10, 12:45
    Biologicznym ojcem może być i gwałciciel.
    Chirurgiczny zabieg pozbawiający płodności mężczyznę lub kobietę jest
    zabroniony prawnie w Polsce.
  • j_hani 24.06.10, 14:56
    a1ma- glupoty troche gadasz. "Troche"- bo z jednej strony masz racje w jednym,
    ze ojciec ma (mimo wszystko) prawo do kontaktu z dzieckiem. A dziecko ma prawo
    do swoich korzeni.

    Natomiast zdecydowanie ojciec nie ma prawa rozpieprzac dziecku swiata, bo takie
    jest jego widzimisie w danej chwili. Wystarczajaco rozpieprzyl znikajac na samym
    poczatku. Jesli rzeczywiscie nastapila cudowna przemiana- moim zdaniem- rodzice
    powinni sie spotkac bez dziecka, za to w obecnosci psychologa/ terapeuty
    rodzinnego i ustalic wszystkie kwestie dotyczace "relacji trojstronnych"- tak,
    zeby byly satysfakcjonujace dla wszystkich. To tez jest dobry moment na
    wyjasnienie i wyrzucenie sobie wszystkich "ale...", tak zeby dziecko na tym nie
    ucierpialo. Ono dostaje po glowie najbardziej, jak jego swiat sie nagle i bez
    ostrzezenia zmienia wbrew jego woli, nie mozna tego robic "na chama" w imie
    przenajswietszych praw ojca. Za to rada dla Mamy- nielatwa- to odlozyc na bok
    swoje wlasne pretensje do ojca tak, by mozliwie nie rzutowaly na relacje ojciec-
    syn.

    Warto tez, zeby w to wszystko wlaczyl sie obecny Tata (Tata, nie ojciec
    biologiczny), w koncu on tez jest czescia tej kolomyi. Dla dziecka, im wiecej ma
    wokol siebie osob, ktore je kochaja, tym lepiej. I z tego zalozenia nalezy wyjsc
    przede wszystkim.

    Pozdrawiam cieplo i zycze powodzenia!

  • megg76 24.06.10, 22:17
    jesteś mądrym "ludziem" fajnie, że są takie osoby. Pozdrawiam
  • kozak.damski 24.06.10, 16:15
    a1ma napisała:

    > Zwariowałaś??
    > Odseparujesz swoje dziecko od ojca, bo Ci się "poukładało" i tatuś
    nie pasuje d
    > o
    > obrazka?
    > Więc przyjmij do wiadomości że to tak samo jego dziecko, jak i
    Twoje. Ma takie
    > same prawa.
    > Co masz robić? Cieszyć się, głupia kobieto, że ojciec Twojego syna
    jest
    > zaangażowany w jego wychowanie. I stuknąć się w głowę.
    >

    Popieram. Powinna paść na kolana że OJCIEC zechciał łaskawie
    zainteresować się dzieckiem.A to suka, niewiadomo czego się jej
    zachciewa.
    OJCIEC, SAM OJCIEC się zainterersował!
    A ta q... jeszcze czegoś się czepia,że niby dziecko nie chce ani
    ona, albo że on nie ma praw rodzicielskich.
    Gazeta Wyborcza od roku prowadzi ostrą kampanię na rzecz OJCÓW, żeby
    im nieba przychylić, a tu bydło się jeszcze trafia i się
    niepodporządkowuje.
    OJCIEC pochylił się, chce się widywać, grajcie anieli! Może chce
    syna gdzieś wyciągnąć na jakąś wycieczkę, pokazać mu jak wyglądają i
    jak smakują genitalia dorosłego mężczyzny, albo użyć do innych, JEMU
    wiadomych celów, kto wie, może nawet bezinteresownie chce się trochę
    rozerwać po 9 latach 50-złotowej korespondencji.JEMU wolno.
    Durna baba powinna nawet mu zapłacić z wdzięczności i użyczać syna
    kiedy JEMU się tylko zechce.
  • nietoperekniedowiarek 26.06.10, 01:01
    A moze to Ty powinnas sie stuknac w glowe zanim kogos skrytykujesz?
    Nie znasz zycia autorki postu i nie wiesz dlaczego rozpadla sie ta
    rodzina. Ojciec zjawil sie po dluzszym czasie nieobecnosci w zyciu
    dziecka i co kobieta ma mu sie na szyje z radosci rzucic? Gdzie byl
    caly czas? Wesolo to raczej nie bylo bo mowa jest tu o depresji, a
    powrot ojca byc moze kojarzy sie tylko z przykrymi przezyciami i
    brakiem poczucia bezpieczenstwa. Moze nie wypalila mu nowa rodzina i
    przypomial sobe o starej.Ciekawe czy na dlugo wrocil i kiedy mu sie
    znowu odwidzi.No i nie doczytalas posta. Ten pan nie ma takich
    samych praw.Zostaly mu oderane i pewnie nie bez przyczyny.
    Do autorki: Moze pownnas szczerze porozmawiac z bylym partnerem o
    jego planach i zamiarach wobec dziecka.Wytlumaczyc mu , o ile sie
    da , jak stresujace jest jego nagle zainteresowanie dla
    dziecka.Trudna sytuacja.Zycze trafnych decyzji.
  • viking2 26.06.10, 02:27
    > Zwariowałaś??
    > Odseparujesz swoje dziecko od ojca, bo Ci się "poukładało" i tatuś nie pasuje d
    > o
    > obrazka?
    > Więc przyjmij do wiadomości że to tak samo jego dziecko, jak i Twoje. Ma takie
    > same prawa.

    Kama011 zaczela od slow "Moj syn ma 9 lat, ojciec nie ma praw
    rodzicielskich
    ". Ten oklepany i powtorzony miliony razy na tych forach
    slogan o czytaniu ze zrozumieniem zaczyna nabierac nowego znaczenia. Wszystko
    juz jedno, ze zrozumieniem, czy bez, ale moze nalezaloby zaczac czytanie od
    pierwszego zdania?...
  • heniahenkowska 27.06.10, 00:25
    niezłe chamidło z ciebie. Do tego pełne agresji. Ciekawam,co tobie
    sie NIE poukladało w życiu...
  • takajatysia 28.06.10, 13:12
    > Zwariowałaś??
    > Odseparujesz swoje dziecko od ojca, bo Ci się "poukładało" i tatuś
    nie pasuje d
    > o
    > obrazka?

    Tatusia dziecko ma - tatą jest ten, który wychowuje.

    Więc przyjmij do wiadomości że to tak samo jego dziecko, jak i Twoje.
    Ma takie
    > same prawa.

    Czarno na białym napisane, ze praw rodzicielskich nie posiada. Na
    pewno nie ma takich samych praw jak matka. Wg mnie to nawet moralnie
    mniejsze niż ojczym, który jest dla dziecka faktycznie TATĄ.

    > Co masz robić? Cieszyć się, głupia kobieto, że ojciec Twojego syna
    jest
    > zaangażowany w jego wychowanie. I stuknąć się w głowę.
    >

    Przeczytałaś post autorki w ogóle??
    --
    ---------
    Ta, co się nie boi
  • sundry 29.06.10, 15:46
    Czytasz ze zrozumieniem? Ojciec nie ma praw rodzicielskich, a syn
    nie chce go widzieć.
    --
    "Kiedy Puchacz i Kicia wyruszyli w rejs życia|W zgrabnej łódce
    groszkowozielonej|Wzięli z sobą parówki,duży zapas gotówki|I słój
    miodu z nalepką The Honey". (Edward Lear)
  • virtual_moth 22.06.10, 21:07
    Pan juz stracił swoją szansę. Powrót po latach niekoniecznie moze byc dobry dla dziecka, zwłaszcza ze istnieje duze prawdopodobienstwo, ze pan ZNOWU zniknie tak, jak się pojawił.
    Jesli jest upierdliwy, to rzeczywiscie tyko sądowny zakaz kontaktów (no ale to pewnie ciezka sprawa ze względu na badania w RODK i cały ten sądowy syf). Współczuję.
    --
    Do you know what Nemesis means? A righteous infliction of retribution manifested by an appropriate agent. Personified in this case by an 'orrible cunt... ME.
    Brick Top
  • miaowi 22.06.10, 21:21
    My thoughts precisely. Bardzo łatwo sobie przypomnieć po 9 latach i
    iść z odchowanym synkiem na mecz. A matka pewnie jeszcze powinna się
    cieszyć. Bucówa.
  • gazeta_mi_placi 22.06.10, 21:31
    Dokładnie.
  • lima 23.06.10, 11:07
    Dziewczyno. Weź tego pana na konkretną rozmowę i przedstaw mu wyliczenie
    9 lat x 12 miesięcy x 500zł = 54 000zł

    Chce być kochającym tatusiem? proszę bardzo, niech odda ci zaległe alimenty
    których na dziecko nie dawał i niech teraz płaci minimum 500zł miesięcznie aż do
    dorosłości dziecka.

    Nic tak nie działa na faceta jak wizja, ze będzie musiał z kasy wyskoczyć.
    Szybciutko się zapewne okaże, że dziecko mu się jednak nie opłaca.

    jak to spełni to niech sobie idzie do sądu po odzyskanie praw ojcowskich, wtedy
    może jakieś chęci w kierunku dziecka przejawiac.

    W szkole nauczycieli uprzedź, że nie mają prawa mu zdradzać informacji na temat
    dziecka bo ma ograniczone sądownie prawa.

    a jeśli będzie was nękał, albo jest niebezpieczny, to złóż sama wniosek o zakaz
    zbliżania.

    No i, pochodź sama do psychologa, żebyś umiała działać w tej sytuacji stanowczo
    i nie bała się reagować.
  • miaowi 23.06.10, 11:38
    Bardzo mi się ta porada podoba. Macie jaja, dziewczyny, tak trzymać!

    Też jestem zdania, że takie pojawianie się po latach i znikanie może
    wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
  • a1ma 23.06.10, 12:11
    miaowi napisała:

    > Bardzo mi się ta porada podoba. Macie jaja, dziewczyny, tak trzymać!

    Jasne, jasne.
    Za darmo miałby go dzieciak kochać??
    A sprawiedliwość gdzie - matka zapłaciła, to jej się należy, a ojciec niech spada.
    Rozumiem, że odsyłała mu te 50 zł co miesiąc?

    --
    chez alma
  • 2.ladybird1 23.06.10, 12:19
    a ja bardzo bym chciała, aby ojciec mojego dziecka przejawiał chęć zapoznania z
    dzieckiem, które obecnie ma 15 lat
  • iin-ess 23.06.10, 18:20
    2.ladybird1 napisała:

    > a ja bardzo bym chciała, aby ojciec mojego dziecka przejawiał chęć zapoznania z
    > dzieckiem, które obecnie ma 15 lat

    chyba żartujesz!? teraz niech spada na szczaw i zdycha w samotności. Gdzie był
    jak dziecko go naprawdę potrzebowało, przyłazi jak ona czegoś potrzebuje? Np.
    wybaczenia bo boi się, że nie będzie mógł zdechnąć spokojnie?!
  • 2.ladybird1 24.06.10, 08:49
    iin-ess napisała:

    > 2.ladybird1 napisała:
    >
    > > a ja bardzo bym chciała, aby ojciec mojego dziecka przejawiał chęć zapozn
    > ania z
    > > dzieckiem, które obecnie ma 15 lat
    >
    > chyba żartujesz!? teraz niech spada na szczaw i zdycha w samotności. Gdzie był
    > jak dziecko go naprawdę potrzebowało, przyłazi jak ona czegoś potrzebuje? Np.
    > wybaczenia bo boi się, że nie będzie mógł zdechnąć spokojnie?!

    Czas.... tu czasu potrzeba, aby nabrać obiektywizmu i dystansu, aby nienawiść do
    ojca przerodziła się w obojętność zupełną.
    Gdyby dziecko po mimo braku więzi chciałoby porozmowiać z obcym sobie
    człowiekiem czyt. ojcem, nie miałabym nic przeciwko.
  • iin-ess 24.06.10, 09:12
    2.ladybird1 napisała:

    >
    > Czas.... tu czasu potrzeba, aby nabrać obiektywizmu i dystansu, aby nienawiść d
    > o
    > ojca przerodziła się w obojętność zupełną.
    > Gdyby dziecko po mimo braku więzi chciałoby porozmowiać z obcym sobie
    > człowiekiem czyt. ojcem, nie miałabym nic przeciwko.

    ależ właśnie czuje do niego totalna obojętność, tak jak moje dziecko, bo jest
    dla niej obcym człowiekiem właśnie.
  • 2.ladybird1 24.06.10, 10:13
    Wybacz, ale Twoja wypowiedż cyt. chyba żartujesz!? teraz niech spada na szczaw i zdycha w samotności. Gdzie był jak dziecko go naprawdę potrzebowało, przyłazi jak ona czegoś potrzebuje? Np.wybaczenia bo boi się, że nie będzie mógł zdechnąć spokojnie?! tryska daleko idącą nienawiścią.

    Nienawiść jest uczuciem, które wywołuje u nas wiele emocji,często skrajnych. Natomiast obojętność nie wywołuje w nas ani uczuć pozytywnych, ani negatywnych. Nie skłania do refleksji, ani też nie motywuje do żadnego działania.
  • iin-ess 24.06.10, 10:22
    2.ladybird1 napisała:
    >
    > Nienawiść jest uczuciem, które wywołuje u nas wiele emocji,często skrajnych. Na
    > tomiast obojętność nie wywołuje w nas ani uczuć pozytywnych, ani negatywnych. N
    > ie skłania do refleksji, ani też nie motywuje do żadnego działania.

    Idąc twoja teorią jakież to uczucie żywisz do swojgo exa ktory olał na 15 lat
    Wasze dziecko, które to motywuje Cię do chęci spotania jego z Twoim dzieckiem?
  • iin-ess 24.06.10, 10:26
    a co do tego co napisałam to nie jest to nienawiść do niego tylko brak zgody na
    to, żeby ten czlowiek kosztem uczuc mojego dziecka uspokajal swoje sumienie. Bo
    skrzywdzil ją juz wystarczająco i prędzej oczy bym mu wyrapała niz pozwoliła ją
    skrzywidzić jeszcze raz. I te oczy to tez nie z nienawiści ale z obrony mojego
    dziecka.
  • 2.ladybird1 24.06.10, 10:31
    iin-ess napisała:

    > a co do tego co napisałam to nie jest to nienawiść do niego tylko brak zgody na
    > to, żeby ten czlowiek kosztem uczuc mojego dziecka uspokajal swoje sumienie. Bo
    > skrzywdzil ją juz wystarczająco i prędzej oczy bym mu wyrapała niz pozwoliła ją
    > skrzywidzić jeszcze raz. I te oczy to tez nie z nienawiści ale z obrony mojego
    > dziecka.

    Nie nam to oceniać. Dziecko zweryfikuje poglądy i samo oceni postawę ojca.
  • 2.ladybird1 24.06.10, 10:53
    iin-ess napisała:

    > 2.ladybird1 napisała:
    > >
    > > Nienawiść jest uczuciem, które wywołuje u nas wiele emocji,często skrajny
    > ch. Na
    > > tomiast obojętność nie wywołuje w nas ani uczuć pozytywnych, ani negatywn
    > ych. N
    > > ie skłania do refleksji, ani też nie motywuje do żadnego działania.
    >
    > Idąc twoja teorią jakież to uczucie żywisz do swojgo exa ktory olał na 15 lat
    > Wasze dziecko, które to motywuje Cię do chęci spotania jego z Twoim dzieckiem?

    Wyciągasz zbyt daleko idące wnioski
    No cóż...obojętność może mieć różne podłoże. Po rozstaniu czujemy
    wszechogarniającą nienawiść do partnera, obarczamy go winą, potem nienawiść
    jakby ewaluuje i stajemy się zupełnie obojętni.

    W moim przypadku dziecko wykazuje daleko idącą ignorancję.

    Ile czasu opłynęło od Twojego rozstania, jeśli mogę spytać?
  • iin-ess 24.06.10, 10:56
    2.ladybird1 napisała:

    >
    > W moim przypadku dziecko wykazuje daleko idącą ignorancję.
    >
    w przeciwieństwie do mamy jak widać
  • iin-ess 24.06.10, 11:01
    jeszcze raz powtarzam, ze on mnie nie obchodzi zupełnie, ale nie zgdziłabym sie
    na takie spotkanie i mam nadzieję, ze nie obudzi się w nim nigdy taka chęć, jak
    u eksa autorki, ponieważ nie wierzę, w takie nawrócenia. Za takim powrotem cos
    się kryje, a co nie chciałabym sprawdzać na moim dziecku. Wyobrażasz sobie co
    czuło by Twoje dziecko porzucone po raz kolejny przez ojca, po tym jak już się
    przyzwyczaiło, że jest jak jest i pogodziło z losem, poukładało w główce...
  • 2.ladybird1 24.06.10, 11:18
    iin-ess napisała:

    > jeszcze raz powtarzam, ze on mnie nie obchodzi zupełnie, ale nie zgdziłabym sie
    > na takie spotkanie

    Z całym szacunkiem, nie Ty o tym decydujesz, ojciec może skierować postępowanie
    na drogę sądową.

    i mam nadzieję, ze nie obudzi się w nim nigdy taka chęć, jak
    > u eksa autorki, ponieważ nie wierzę, w takie nawrócenia. Za takim powrotem cos
    > się kryje, a co nie chciałabym sprawdzać na moim dziecku. Wyobrażasz sobie co
    > czuło by Twoje dziecko porzucone po raz kolejny przez ojca, po tym jak już się
    > przyzwyczaiło, że jest jak jest i pogodziło z losem, poukładało w główce...


    To zrozumiałe. Nie jesteś w stanie uchronić dziecka przed wszelkim złem, które
    je otacza. Nawet jeśli ten przypływ ojcowskich uczniów miałby trwać kilka chwil,
    to moim skromnym zdaniem warto, by dziecko wyrobiło sobie opinie i postrzegało
    swoim oczyma, nie Twoimi.
  • iin-ess 24.06.10, 11:22
    2.ladybird1 napisała:
    >
    > To zrozumiałe. Nie jesteś w stanie uchronić dziecka przed wszelkim złem, które
    > je otacza. Nawet jeśli ten przypływ ojcowskich uczniów miałby trwać kilka chwil
    > ,
    > to moim skromnym zdaniem warto, by dziecko wyrobiło sobie opinie i postrzegało
    > swoim oczyma, nie Twoimi.

    wiesz co może inaczej na to patrzymy bo mamy dzieci w innym wieku i każde
    dziecko jest inne. 15 latek inaczej by to przełknął i zrozumiał a inaczej 6
    latek i z tąd ta róznica
  • 2.ladybird1 24.06.10, 11:13
    iin-ess napisała:

    > 2.ladybird1 napisała:
    >
    > >
    > > W moim przypadku dziecko wykazuje daleko idącą ignorancję.
    > >
    > w przeciwieństwie do mamy jak widać


    Hmmm... mama jest obojętna, jeśli byłoby inaczej, szukałaby sposobów na zmianę sytuacji.
    Mama jest zadowolona z obecnej sytuacji, ma poukładane życie, cudownego męża,ma dobrą pracę itp.
    Wiele kobiet, które szafują uczuciami dziecka pod płaszczykiem "miłości matczynej" blokują kontakt dziecka z ojcem.
    Moje stanowisko jest jasne, pomimo złego doświadczenia z przeszłości, DZIECKO MA PRAWO DO KONTAKTU Z OJCEM.
    Oczywiście należy wziąć pod uwagę wiele przesłanek m.in. stopień więzi, ich wzajemne relacje itp.
  • iin-ess 24.06.10, 11:20
    2.ladybird1 napisała
    >
    > Wiele kobiet, które szafują uczuciami dziecka pod płaszczykiem "miłości matczyn
    > ej" blokują kontakt dziecka z ojcem.

    no to akurat nie do mnie zarzut, ponieważ ja swojego czasu walczyłam o to, żeby
    moje dziecko miało ojca, ponieważ jak najbardziej uważam, że męzczyzna rozstając
    się z matka badź matka z ojcem nie rozstaje się z dzieckiem, niestety to był
    jego wybór i on ułożył nasze zycie w takie sposób, znam go dobrze i dlatego
    własnie nie uwierzyłabym w jego nawrócenie.

  • 2.ladybird1 24.06.10, 11:23
    iin-ess napisała:

    > 2.ladybird1 napisała
    > >
    > > Wiele kobiet, które szafują uczuciami dziecka pod płaszczykiem "miłości m
    > atczyn
    > > ej" blokują kontakt dziecka z ojcem.
    >
    > no to akurat nie do mnie zarzut, ponieważ ja swojego czasu walczyłam o to, żeby
    > moje dziecko miało ojca, ponieważ jak najbardziej uważam, że męzczyzna rozstają
    > c
    > się z matka badź matka z ojcem nie rozstaje się z dzieckiem, niestety to był
    > jego wybór i on ułożył nasze zycie w takie sposób, znam go dobrze i dlatego
    > własnie nie uwierzyłabym w jego nawrócenie.
    >


    Draga moja, nikt tu nie obarcza Cię winą.
  • ilonka45 24.06.10, 18:03

    > a ja bardzo bym chciała, aby ojciec mojego dziecka przejawiał chęć
    zapoznania z
    > dzieckiem, które obecnie ma 15 lat

    A po co?
  • kontopremiumizelkazaglowe 24.06.10, 18:18
    powinnas wlasnie wspierac syna a nie twierdzic ze jestes w
    depresji "

    kandydujesz na najglupszy post roku ?
  • 2.ladybird1 25.06.10, 14:34
    ilonka45 napisała:

    >
    > > a ja bardzo bym chciała, aby ojciec mojego dziecka przejawiał chęć
    > zapoznania z
    > > dzieckiem, które obecnie ma 15 lat
    >
    > A po co?


    Bo każde dziecko ma prawo do poznania ojca jaki by nie był i po to, aby nabrało
    obiektywizmu i własnych spostrzeżeń.
  • miaowi 23.06.10, 12:23
    Nie, stara, matka co miesiąc utrzymywała dziecko za o wiele większą
    kasę niż 50 zł, poza tym dbała o lekarzy, martwiła się po nocach jak
    chorowało, jeździła na wycieczki, bawiła się w piasku i ZNA SWOJE
    DZIECKO.
    Za co dziecko ma kochać faceta, którego widzi pierwszy raz w życiu? Za
    podarowanego 9 lat temu plemnika?
  • 2.ladybird1 23.06.10, 12:25
    miaowi napisała:

    > Nie, stara, matka co miesiąc utrzymywała dziecko za o wiele większą
    > kasę niż 50 zł, poza tym dbała o lekarzy, martwiła się po nocach jak
    > chorowało, jeździła na wycieczki, bawiła się w piasku i ZNA SWOJE
    > DZIECKO.
    > Za co dziecko ma kochać faceta, którego widzi pierwszy raz w życiu? Za
    > podarowanego 9 lat temu plemnika?


    Nie kocha się "za coś", ale mimo wszystko.
  • miaowi 23.06.10, 12:41
    Mimo wszystko kocha dorosły. Przetłumacz to dziecku.
  • triss_merigold6 23.06.10, 12:50
    Jeśli dorosły kocha mimo wszystko to znaczy, że jest pozbawiony
    instynktu samozachowawczego. Stąd mamy piękne przykłady kobiet,
    które kochają i nie odchodzą mimo regularnego obijania przez panów,
    przepijania kasy na dom, olewania dzieci etc.
  • miaowi 23.06.10, 12:54
    Jest różnica w kochaniu dorosłych i kochaniu dzieci, ale nie umiem tego
    jakoś precyzyjnie wyjaśnić. Ale z grubsza, o to mi chodziło.
  • 2.ladybird1 23.06.10, 13:01
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeśli dorosły kocha mimo wszystko to znaczy, że jest pozbawiony
    > instynktu samozachowawczego. Stąd mamy piękne przykłady kobiet,
    > które kochają i nie odchodzą mimo regularnego obijania przez panów,
    > przepijania kasy na dom, olewania dzieci etc.

    Nie uogólniajmy, są też mężczyźni, którzy są zarówno matkami, gosposiami
    domowymi i przyjaciółmi dla swoich dzieci.
  • triss_merigold6 23.06.10, 13:08
    Oczywiście, że są, ale wtedy argument o "kochaniu mimo wszystko"
    jest bezzasadny.
  • 2.ladybird1 23.06.10, 12:58
    miaowi napisała:

    > Mimo wszystko kocha dorosły. Przetłumacz to dziecku.

    Tłumaczyć za swoje winy powinien sprawca ( w tym przypadku ojciec), a nie matka.
  • miaowi 23.06.10, 13:02
    Hm, widzisz, niektórzy po prostu kłamią - powiedzą, że on chciał, i
    owszem, ale to TY nie pozwalałaś. czemu nie ma od niego listów? Bo TY
    wyrzuciłaś. I udowadniaj potem, że nie jesteś wielbłądem.
  • e.i.t.h.e.l 24.06.10, 15:36
    Ja mam odwrotne wrażenie, że mimo wszystko to kochają dzieci, a za coś dorośli. Nie wyobrażam sobie kochać kogoś mimo wszystko. Ktoś mnie zdradza, bije, pije to i miłość się kończy.
  • lakshi 24.06.10, 15:48
    miaowi napisała:

    > Mimo wszystko kocha dorosły. Przetłumacz to dziecku.

    A jak już ci się uda, to przetłumacz to mojemu byłemu, bo syna z którym trzeba
    biegać po psychologach uważa za popsutą zabawkę...
  • miaowi 23.06.10, 12:42
    A poza tym co za bzdura! Mimo wszystko kocham moich rodziców, którzy
    dają w dupę i ględzą, ale BYLI przy mnie.
    Jak dziecko ma kochac kogoś, kogo nie zna?
  • 2.ladybird1 23.06.10, 13:10
    miaowi napisała:

    > A poza tym co za bzdura! Mimo wszystko kocham moich rodziców, którzy
    > dają w dupę i ględzą, ale BYLI przy mnie.
    > Jak dziecko ma kochac kogoś, kogo nie zna?

    Dziecko ma prawo do tego, by znać swojego biologicznego ojca (jaki by nie był),
    a to jakimi uczuciami go obdarzy nie powinno zależeć od nas, no chyba, że
    zrobimy mu przysłowiowe "pranie mózgu".

    A tak na marginesie kocham moich rodziców po mimo klapsów i "twardej ręki",
    dzięki nim mam to, co mam.
  • satelitka1 30.06.10, 08:26
    a ja kocham rodzicieli - gdyż są wspaniałymi ludźmi i dzięki nim jestem kim
    jestem wink więc - za COŚ - za zalety charakteru - a nie mimo "klapsów" czy
    jakiejś reprymendy... "Mimo wszystko" - mogą kochać dzieci rodzin patologicznych
    - gdy rodzicom brak jakichkolwiek zalet... "Mimo wszystko" kochają dorośli
    uwikłani w patologiczne związki....- gdy kobiety są zdradzane, bite i
    wyzyskiwane, a mężczyźni okradani i zdradzani...
  • a1ma 23.06.10, 12:47
    Jasne, że wydawała wielokrotnie więcej.
    Ale argument o tym, że ojciec ma sobie dziecko "wykupić" jeśli w ogóle chce się
    z nim spotykać jest co najmniej nie na miejscu, nie sądzisz?

    --
    chez alma
  • miaowi 23.06.10, 12:49
    To była prawdopodobnie tylko metafora, jeśli wiesz co to znaczy.
    Oczywiście, że to nie takie proste. Ja nie pozwoliłabym na spotkanie
    dopóki nie uznałabym, że a) dziecko jest gotowe, b) ojciec ma czyste
    intencje.
    Wyjaśniałam w innym poście, dlaczego niepokoją mnie intencje ojca w
    moim przypadku. Znaczy, niepokoiłyBY, bo jak zniknął cztery lata temu,
    to na oczy żeśmy go nie widziały. Widocznie pieniądze bierze z innego
    źródła i nie musi już mnie doić.
  • a1ma 23.06.10, 12:55
    > Oczywiście, że to nie takie proste. Ja nie pozwoliłabym na spotkanie
    > dopóki nie uznałabym, że a) dziecko jest gotowe, b) ojciec ma czyste
    > intencje.

    I to w pełni popieram.
    W 100% zrozumiałabym matkę, która pyta na forum, jak przygotować dziecko i jak
    upewnić się, że ojciec ma czyste intencje i nie zniknie znów za jakiś czas.
    Oczywiście.
    Ale nie taką, która zaczyna od "jak pozbyć się go z NASZEGO życia".

    --
    chez alma
  • miaowi 23.06.10, 12:59
    Nasz się sam pozbył na swoje wyraźne życzenie, na odchodne przykazując
    nam tylko, żebyśmy żadnych pieniędzy od niego nie chciały.
    I hasło "wychowuj ją sobie sama" chyba mówi wiele o stosunku takiego
    człowieka do własnej córki.
    Córki, bo później dotarły do mnie wiadomości, że urodził mu się SYN,
    którego bardzo hołubi.
  • lima 23.06.10, 13:15
    Nie dociera do ciebie, że ten pan NIE MA PRAW RODZICIELSKICH do dziecka? Nie
    jest więc ojcem ani wg prawa, ani wg wychowania i zwykłych zasad przyzwoitości.
    Jest jedynie dawcą plemnika i jak wynika ze słów autorki, dawnym dręczycielem
    jej i dziecka, którego oboje się boją, uciekają przed jego nieuzgodnioną i
    nieuprawnioną ingerencją w ich zycie, a dziecko nie chce się z nim widywać.

    Przez 9 lat nie był odpowiedzialnym ojcem, niech mu matka uświadomi co to znaczy
    nim być. Na początek wyceną utrzymania dziecka. Bo być ojcem to miec wobec
    dziecka masę obowiązków. Nie tylko fajną odchowana przez kogo innego zabaweczkę
    do wzięcia na spacer, którą można pokarmić swoje ego "nic mi się w życiu nie
    udało ale dziecko mi wyszło jak malowanie".
    Być rodzicem to poświęcenie dziecku swojego czasu, zainteresowania, finansów,
    sił. Niech mu matka unaoczni to najprostsze do zobaczenia - minimum finansowe,
    którego dotychczas w dziecko nie włożył bo za niego włożył kto inny. I finanse,
    które będzie jeszcze musiał włożyć, skoro do ojcostwa się poczuwać chce.
    Choć wcale nie musi tego robić, bo ten pan nie ma wobec dziecka praw
    rodzicielskich, więc jesli dziecko nie chce go widzieć a rozmowa z panem nie
    pomaga, to należy zainterweniować konkretnie a nie uciekać przed nim w
    niechodzenie do szkoły, kumulację lęków, wpuszczanie go na swój teren "bo on
    chce", autorko watku- więcej wiary w siebie, więcej wsparcia emocjonalnego dla
    dziecka, nie możecie trzymac się strachu i jemu życia podporządkowywać. Głowa do
    góry i twardo stawiaj granice, przemyślane, nie masz obowiązku wpuszczać byłego
    gdzie on sobie zechce. To TY rozdajesz karty, więc bierz je do ręki odważnie.
    Może facet ma wyrzuty sumienia, że kiedyś was źle potraktował i chce się wkupić
    w łaski, a może (jesli to nękacz-psychol)ma "fazę" która się za jakiś czas skończy.

    A1ma -
    To, że ciebie ojciec olewał, matce to wystarczało i wychowała cię w
    przeświadczeniu, że Tobie tez ma wystarczać, dostawałaś od niego ochłapy
    zainteresowania, realizowana wg jego a nie twoich potrzeb - to jest twój
    problem. Nie masz prawa narzucać innym, że takie nieodpowiedzialne
    rodzicielstwo jak twojego ojca ma być obowiązujacą wszystkich normą i matki mają
    nieodpowiedzialnym tatusiom pozwalać traktowac siebie i ich dzieci jak
    zabaweczki, których się od czasu do czasu używa i bierze na spacerek jak się
    akurat panu znudzi ciekawsze zajęcie, wbrew potrzebom i chęciom dziecka.
  • a1ma 23.06.10, 13:37
    Masz rację. To że jedna kobieta jest mądra i nie wychowuje upośledzonego
    emocjonalnie dziecka, odcinając je kompletnie od ojca, bo tak jej wygodniej, to
    nie oznacza, że wszystkie mają tak postępować.

    --
    chez alma
  • triss_merigold6 23.06.10, 13:56
    Hm... jakoś wiele kobiet tu i na drugim forum mających dzieci w
    różnym wieku (także dorosłe) nie uważa, że Twoja matka postępowała
    mądrze, tylko, że Cię niepotrzebnie oszukiwała.
    Niemniej rozumiem, że musisz sobie redukować dysonans poznawczy. To
    taki mechanizm niepozwalający na przyjęcie do wiadomości
    niewygodnych faktów i zburzenie pracowicie karmionych iluzji.
  • a1ma 23.06.10, 14:04
    triss, daruj sobie.
    Jestem dorosłą osobą, wiem, co dla mnie dobre, a co nie. Zaryzykuję nawet
    twierdzenie, że wiem, co DLA MNIE dobre lepiej, niż Ty.
    I tak, uważam, że dziecko potrzebuje miłości bardziej niż szczerości. Czasem
    trzeba wybrać mniejsze zło.

    --
    chez alma
  • attiya 24.06.10, 14:13
    no i pani wybrałam, bez powodu zapewne pana nie pozbawiono praw rodzicielskich
    Poza tym autorka pisze, że była przez niego dręczona
    syn do jej partnera mówi tato, więc zapewne to jego za ojca uznaje, więc po co
    mu mieszać w głowie
    9 lat to nie 9 m-cy, gdzie panu odbija ale w końcu mądrzeje i wraca do dziecka i
    żony bądź partnerki.
    9 lat to naprawdę długo, dla dobra dziecka, jego związku z obecnym parterem
    autorki wątku, ojciec biologiczny powinien odpuścić.

    --
    Kaczyński kontra Komorowski to wybór
    między rakiem a AIDS by figrut
  • iamhier 24.06.10, 16:53
    do a1ma-kobiety naprawdę zgwałcone rzadko urodzą takiego dziecko.To
    raz.

    Często to chytry sposób załapania tatusia,którego w żaden inny
    sposób by nie załapały dla swojego dziecka (bo jest za głupia,za
    brzydka,czesto patologiczna lub taką ma rodzinę).

    Sorry,ale im dłużej żyję na świecie tym dłużej się przekonuję do
    takiej racji,że kobietom państwo nie powinno pomagac w wychowaniu
    ich dzieci,bo tak sie promuje znowu patologie.Za dobrze wiedzie sie
    takim paniom kosztem innych kobiet predestynowanych do macierzynstwa.
  • 2.ladybird1 23.06.10, 13:42
    Zgodnie z prawem, nawet osoba pozbawiona praw rodzicielskich może starać się o
    kontakty z dzieckiem. (Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy)
    Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i
    obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów. Obejmują one w szczególności
    przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce
    jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie
    korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w
    tym ze środków komunikacji elektronicznej (na podstawie art. art. 113 Kodeksu
    rodzinnego i opiekuńczego).
    Wystąp do Sądu o uregulowanie kontaktów ojca z dzieckiem, niech najpierw
    udowodni, że jest dobrym ojcem, który dba o dziecko i o regularne kontakt z nim.
  • lima 23.06.10, 18:47
    Dzięki, tego nie wiedziałam.

    " Pozbawienie władzy rodzicielskiej
    Art. 111 § 1 k.r.o. stanowi: "Jeżeli władza rodzicielska nie może być wykonywana
    z powodu trwałej przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej
    lub w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy
    pozbawi rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może
    być orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców".
    Zgodnie z art. 111 § 1a k.r.o. sąd może pozbawić rodziców władzy rodzicielskiej,
    jeżeli mimo udzielonej pomocy nie ustały przyczyny zastosowania środka w postaci
    umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej albo placówce
    opiekuńczo-wychowawczej, a w szczególności gdy rodzice trwale nie interesują się
    dzieckiem. Jest to najostrzejszy środek ingerencji sądu opiekuńczego w sferę
    stosunków między rodzicami a dziećmi. Jego istota polega na tym, że rodzice
    tracą wszelkie atrybuty, jakie wchodzą w zakres władzy rodzicielskiej.
    Sąd opiekuńczy orzeka pozbawienie władzy rodzicielskiej w stosunku do obojga
    rodziców lub jednego z nich, jeżeli przyczyny wydania takiego orzeczenia
    występują tylko po jednej stronie. Mimo braku odpowiedniego przepisu doktryna
    przyjmuje, że pozbawienie władzy rodzicielskiej może się odnosić tylko do
    niektórych dzieci, jeśli względem pozostałych te przyczyny nie występują.
    Zgodnie z treścią art. 111 § 1 k.r.o., pozbawienie władzy rodzicielskiej
    następuje gdy:
    - wystąpiła trwała przeszkoda uniemożliwiająca należyte sprawowanie władzy
    rodzicielskiej (np. nieuleczalna choroba psychiczna lub gdy rodzice nie
    pozostają w stałej styczności z dzieckiem - gdy jedno lub oboje rodziców
    zaginęło, na stałe wyjechało za granicę całkowicie nie interesując się dzieckiem
    lub gdy nastąpiło skazanie na długoletnią karę pozbawienia wolności). Jest to
    przeszkoda, która będzie istniała przez wieloletni okres, nie zawsze dający się
    przewidzieć.
    - rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej (np. karcą dziecko w sposób
    zagrażający fizycznemu i duchowemu zdrowiu dziecka, zmuszają dziecko do pracy
    nie odpowiadającej jego uzdolnieniom lub zdrowiu, skłaniają dziecko do
    popełnienia przestępstwa, prowadzenia niemoralnego trybu życia, wywierają
    negatywny wpływ na dziecko). Znamiona nadużycia władzy rodzicielskiej nosi np.
    pozbawienie przez ojca kilkuletniego dziecka naturalnego środowiska rodzinnego i
    bezpośredniej opieki matki oraz możliwości wychowywania się wspólnie z
    małoletnim rodzeństwem i zatrzymanie go na stałe wbrew woli matki w obcym kraju
    (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 14 października 1970 r. - III CRN 181/70
    OSNCP 1971, poz. 107).
    - w sposób rażący zaniedbują swe obowiązki naruszając przez to dobro dziecka
    (np. głodzą dziecko, tolerują złe prowadzenie się dziecka, pijaństwo,
    prostytucję lub działalność przestępczą, porzucili dziecko, w sposób zawiniony
    nie wywiązują się z obowiązku alimentacyjnego względem dziecka itp.).

    Nie każde zaniedbanie obowiązków skutkuje pozbawieniem rodziców władzy
    rodzicielskiej, musi ono być poważne, tzn. takie, które osiąga wysoki stopień
    nasilenia. Świadczyć o tym może np. uporczywość zaniedbań, a także ich rozmiary.
    Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie stanowi represji w stosunku do rodziców,
    decydujące jest tu dobro dziecka. Władza rodzicielska może zostać odebrana
    niezależnie od tego, czy występuje tu wina rodziców. W wypadku pozbawienia
    władzy rodzicielskiej tylko jednego z rodziców, władza ta przysługuje drugiemu
    rodzicowi.
    Sprawa o pozbawienie władzy rodzicielskiej rozpoznawana jest w postępowaniu
    nieprocesowym. Może ono zostać wszczęte na wniosek każdego z rodziców lub z urzędu.
    Właściwość sądu określają art. 568 oraz 569 Kodeksu postępowania cywilnego.
    Właściwym jest sąd opiekuńczy - sąd rejonowy. W sprawach małoletnich sądem
    opiekuńczym jest sąd dla nieletnich. Właściwy wyłącznie jest sąd opiekuńczy
    miejsca zamieszkania osoby, której postępowanie ma dotyczyć, a w braku miejsca
    zamieszkania - sąd opiekuńczy miejsca jej pobytu. Jeżeli brak i tej podstawy -
    właściwy jest sąd rejonowy dla m.st. Warszawy. W nagłych wypadkach sąd
    opiekuńczy wydaje z urzędu wszelkie potrzebne zarządzenia nawet w stosunku do
    osób, które nie podlegają jego właściwości miejscowej, zawiadamiając o tym sąd
    opiekuńczy miejscowo właściwy.
    Postanowienie o pozbawieniu władzy rodzicielskiej może zapaść tylko po
    przeprowadzeniu rozprawy. Jest ono skuteczne po jego uprawomocnieniu się.
    O pozbawieniu, ograniczeniu lub zawieszeniu władzy rodzicielskiej może orzec
    także sąd w wyroku orzekającym rozwód (art. 58 § 1 k.r.o.), separację (art. 61 3
    § 1 k.r.o. w związku z art. 58 § 1 k.r.o.) lub unieważnienie małżeństwa (art.
    112 k.r.o.).
    Pozbawienie rodziców władzy rodzicielskiej nie ma wpływu na zakres praw i
    obowiązków nie wchodzących w zakres tej władzy. Rodzice nadal korzystają z praw
    stanu cywilnego: dziecko pochodzi od nich, a zatem:
    - ciąży na nich obowiązek alimentacyjny względem dziecka,
    - mogą po nim dziedziczyć,
    - oraz zachowują prawo do osobistej z nim styczności.
    W sytuacji, gdy wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy ma obowiązek wydania z
    urzędu zakazu rodzicom pozbawionym władzy rodzicielskiej osobistej styczności z
    dzieckiem (art. 113 § 1 k.r.o.). Zakaz taki wyłącza możliwość spotykania się z
    dzieckiem, możliwość korespondencji, rozmów telefonicznych, a także innych form
    osobistej styczności.
    Ustanie przyczyny, która spowodowała pozbawienie rodziców władzy rodzicielskiej,
    nie spowoduje automatycznego jej odżycia. W myśl art. 111 § 2 k.r.o. w razie
    ustania przyczyny, która była podstawą pozbawienia władzy rodzicielskiej, sąd
    opiekuńczy może władzę rodzicielską przywrócić. Podobnie w przypadku zawieszenia
    władzy rodzicielskiej. Ze sformułowania tego przepisu wynika, że samo ustanie
    przyczyny nie jest jedyną przesłanką do przywrócenia tej władzy. Sąd musi
    rozważyć, czy przywrócenie władzy w danych okolicznościach jest zgodne z dobrem
    dziecka. Władza rodzicielska zostaje przywrócona z chwilą uprawomocnienia się
    odnośnego orzeczenia.
    Pozbawienie władzy rodzicielskiej obojga rodziców, bądź pozbawienie tej władzy
    jednego z nich w sytuacji, gdy władza drugiemu została zawieszona lub gdy w
    wyroku ustalającym ojcostwo nie została ojcu dziecka przyznana, bądź gdy drugi
    rodzic nie żyje, powoduje konieczność ustanowienia dla dziecka opieki prawnej."
    www.rpo.gov.pl/index.php?md=1018&s=1
    Ojciec może spotykać się z dzieckiem o ile nie szkodzi to dobru dziecka. (wg
    autorki, przychodzenie ojca do szkoły spowodowało u dziecka strach i dziecko nie
    chce iść do szkoły)
    Dziecku przysługują od ojca alimenty. Więc skoro ojciec się pokazał to nalezy z
    nim uzgodnić ile zamierza płacić (godziwą kwotę a nie 50zł) i wnieść o alimenty
    wstecz jeśli nie były płacone. Niech ojciec wie, że bycie ojcem to nie tylko
    spijanie śmietanki i olewanie obowiązków.

    Ojciec chce mieć pełnię praw wobec dziecka, niech udowodni, że się nadaje na
    ojca i sam postara się w sądzie o przywrócenie mu praw.

    Jeśli ojciec w jakiś sposób szkodzi dziecku, sąd opiekuńczy może zakazać mu
    kontaktów.



    Obawiam się jednego, że autorka wątku ustawiona jest emocjonalnie w pozycji
    ofiary w stosunku do exa. Dlatego się boi jego pojawienia się i nie umie jasno
    wyznaczyć mu granicy poza którą on musi się liczyć z jej zdaniem. Nie wolno
    podporządkowywać swojego życia innej osobie, a tutaj autorka i dziecko boja się
    gdzieś tam chodzić, bo może tam być ex. Więc relacja jest chora, w obojgu jest
    lęk, a tak nie powinno być. Z ojcem nalezy porozmawiać twardo, uzgodnić czego
    chce i co ma do zaoferowania dziecku. Wymagać od niego by uwzględniał potrzeby
    dziecka a nie parł z tupetem by dopiąć swego.
    Autorka ma depresję, nalezy się wspomóc psychologiem i podnieść poczucie własnej
    wartości by czuć się osobą która ma coś do powiedzenia i decydowania w relacjach
    z exem.
  • iin-ess 23.06.10, 18:25
    zgadza się najpierw OBOWIĄZKI a później PRAWA
  • angazetka 23.06.10, 15:13
    Nie. Bo bardzo wygodnie jest mieć kontakt z dzieckiem, nie ponosząc
    żadnych tego kosztów - emocjonalnych i finansowych.
    --
    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
  • virtual_moth 23.06.10, 15:45
    angazetka napisała:

    > Nie. Bo bardzo wygodnie jest mieć kontakt z dzieckiem, nie ponosząc
    > żadnych tego kosztów - emocjonalnych i finansowych.

    Tu nie chodzi o "karanie" ojca czy robienie mu na złość, zeby tylko nie korzystal z naszej krwawicy. Tu chodzi o zdrowie psychiczne dziecka. Ja nie miałabym nic przeciwko temu, by przygarnąć tatuśka marnotrawnego, zwłaszcza mając gwarancję, że kontakt nie urwie się po ugłaskaniu przez pana swoich wyrzutów sumienia. Problem w tym, że w przypadku typów, którym sąd obiera władzę, ponowne porzucenie dziecka jest bardzo prawdopodobne, a to dla dziecka jest traumą, tak silną, że rzutuje ona na cale dorosłe życie, vide autorka wątku z pokaźnym dysonansem poznawczym. Dodatkowo byc moze jako dziecko obwiniała się za brak kontaktów z ojcem (jesli kocha, tak jak mama mówiła, a nie chce mnie widziec, to być moze na to nie zasługuję, cos ze mną nie tak), co jest prawdopodobne biorąc pod uwagę jej ostatnie wypowiedzi, w których widać w niej to dziecko cały czas zabiegające o zainteresowanie ojca i dlatego tak chętnie daje prawo innym podobnym ojcom do drugiej, trzeciej i milionowej "szansy na ojcostwo" w nadziei, ze za kolejnym razem jej "wewnętrzne dziecko" zasłuzy w koncu na miłość ojca.
    Widziałam to w jakims filmie, a nawet kilku. Wydaje mi się, że to częsta przypadłość.





    --
    Do you know what Nemesis means? A righteous infliction of retribution manifested by an appropriate agent. Personified in this case by an 'orrible cunt... ME.
    Brick Top
  • tautschinsky 23.06.10, 18:01
    angazetka napisała:

    > Nie. Bo bardzo wygodnie jest mieć kontakt z dzieckiem, nie ponosząc
    > żadnych tego kosztów - emocjonalnych i finansowych.



    No i zostało potwierdzone, że dziecko jest przedmiotem, którym handluje matka. Tyle i tyle kotletów w paszczę jego włożysz da ci to... przeliczmy... itd.
    W każdym razie wszelkie wątpliwości zostały rozwiane smile


    --
    God is my Lord. I`m Lord.
  • iin-ess 23.06.10, 18:30
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • gazeta_mi_placi 23.06.10, 18:33
    To zgorzkniały rozwodnik (z tego co wiem żona w końcu nie wytrzymała i kopnęła
    go w dupę).Na forum rozwodowym ZAWSZE atakuje kobiety.Żal mi człowieka w sumie.
    Musiał naprawdę kochać swoją byłą,że teraz tak przeżywa rozwód i wyładowuje się
    na przypadkowych kobietach w necie.
  • angazetka 23.06.10, 19:20
    > No i zostało potwierdzone, że dziecko jest przedmiotem, którym
    handluje matka.

    Nic nie rozumiesz. Nic.
    Jak się chce być rodzicem, to trzeba ponosić koszta. Emocjonalne i
    finansowe również, bo dziecko się rosą nie wyżywi. Takie to dziwne?
    --
    "JK na pewno wie, ze u np. Angazetki szanse ma ponizej 0" - Bi_scotti
  • tangerka 24.06.10, 12:47
    dlaczego zaraz handluje? zwyczajnie może przedstawić rachunki za te kotlety,
    buty i kursy angielskiego i płacimy fifty - fifty, po prostu! i wtedy masz prawo
    mówić, że masz dziecko i chcieć je widywać, dziecko kosztuje, więc dlaczego ma
    kosztować tylko matkę? jak jesteś społeczną mendą nieumiejącą zadbać o własne
    dziecko i nie odzywającą się 9 lat, to lepiej będzie dla dziecka aby cię nie
    widywało, bo co mu możesz zaproponować? te śmieszne 50 zł? swoją żałosną osobę?
    a jak wytłumaczysz mu, że obcy facet bardziej przejął się jego losem i wychowuje
    go razem z jego matką niż rodzony ojciec? masz jakieś sensowne wytłumaczenie? to
    może lepiej daj już spokój temu dziecku i zrób sobie drugie, z drugim masz
    szansę, bo u 9 latka to już jesteś skończony.
  • gazeta_mi_placi 23.06.10, 18:35
    angazetka napisała:

    > Nie. Bo bardzo wygodnie jest mieć kontakt z dzieckiem, nie ponosząc
    > żadnych tego kosztów - emocjonalnych i finansowych.

    Dokładnie.
    Wygodnicki.
  • kontopremiumizelkazaglowe 24.06.10, 12:27
    taucostam

    kobieta nie jest wrozka zeby wiedziec ze np facet po kilku latach zacznie pic albo bic mimo ze nie wykazywal takich sklonnosci. to chyba oczywiste, ze matka odseparowuje dziecko od takiej spolecznej mendy . alimenty od panstwa dostaje dopiero wtedy gdy szanowny ojciec ich nie placi i nawet gdy ma niskie dochody to nie jest jej niezaradnosc . ciezko jest samemu wychowywac dziecko i pracowac. rozne sa sytuacje w zyciu i przed urodzeniem dziecka mogla zarabiac duzo. gdyby ojcowie placili to nie by by potrzebny FA do nich miej pretensje. z tego co mowi gazeta to wlasnie ty jestes takim skrzywdzonym przez zycie tatusiem ktorego kazdy powinien zalowac bo biedny alimenty musi placic. gazeta przybliz nam histore tego pana bo uwielbiem czytac o taki nieudacznikach pieniaczach big_grin
  • gazeta_mi_placi 24.06.10, 14:55
    Wystarczy prześledzić posty tego biednego rozwiedzionego frustrata na forum "Rozwód i co dalej"...
    Tam zresztą też wszyscy go mają dość.
    Kiedyś jak jedna matka zapytała na tym forum o alimenty na pełnoletnią i uczącą się jeszcze córkę została przez niego zmieszana z błotem i zwyzywana (razem z córką) od pasożytów.
    A później gdy pytanie o alimenty (na dwie córki) także już pełnoletnie zadał jakiś samotny tatuś nimi się opiekujący nie napisał żadnego słowa o "pasożytach" i jeszcze mu doradził.
    Taka wybiórczość: samotna matka z dzieckiem -pasożyt (chyba,że sama i bez alimentów od tatusia utrzymuje dzieci),jak bierze alimenty=pasożyt,samotny ojciec-ok.
  • attiya 24.06.10, 15:16
    a dzięki Gazeto za post - poczytam sobei z chęcią owego pana frustrata smile
    --
    Kaczyński kontra Komorowski to wybór
    między rakiem a AIDS by figrut
  • jarkoni 24.06.10, 15:41
    attiya napisała:

    > a dzięki Gazeto za post - poczytam sobei z chęcią owego pana frustrata smile

    A poczytaj, poczytaj, polecam...
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • gazeta_mi_placi 24.06.10, 16:53
    Najtłustsze "kąski" co prawda wykasowała moderacja,ale zawsze coś zostało z
    żałosnych wypocin tej nieszczęśliwej męskiej istoty.
  • lakshi 24.06.10, 15:06
    Rany Boskie, pozbawienia praw rodzicielskich nie orzeka się za byle co. Jeśli krzywdził dziecko wcześniej, to będzie to dalej robił. Nie chodzi o to ile płacił, czy zapłaci, tylko co jeszcze jest w stanie dzieciakowi zrobić. Jak go w przypływie szału zatłucze, to się zaczniecie wydzierać, że matka powinna chronić?! Zresztą nie musi go nawet fizycznie krzywdzić. Sama z synem po psychologach latam od 3 lat, bo szkód które psychiczne znęcanie się na dziecku zostawiło nie wymazał, ani rozwód, ani alimenty regularnie płacone, ani sporadyczne kontakty. Nie buntuję dziecka, tatuś obecnie też mu krzywdy nie robi. Traktuje go co prawda, jak niewygodny balast, ale to i tak więcej, niż mogłam się spodziewać. Mimo to, dzieciak jest emocjonalnym kaleką. Boi się ludzi. Jeśli nie chcesz, żeby twój syn cierpiał zagoń do działania policję, sąd, psychologów i kogo tylko jeszcze się da. Człowieka, który raz dziecko skrzywdził trzeba trzymać z daleka, bo sytuacja może się powtórzyć.
  • kozak.damski 24.06.10, 16:28
    a1ma napisała:

    > Za darmo miałby go dzieciak kochać??
    > A sprawiedliwość gdzie - matka zapłaciła, to jej się należy, a
    ojciec niech spa
    > da.
    > Rozumiem, że odsyłała mu te 50 zł co miesiąc?

    I znów zgodzę się z szez almą, brała 50 zł od OJCA, to musi, w końcu
    zapłacił.Płaci i wymaga, a niektórzy wymagają bez płacenia, więc
    suma sumarum dziewczyna nie wie z jakim skarbem ma do czynienia.
    Zapłacił, łoł! Teraz dzieciak się należy.

  • ojca 24.06.10, 13:32
    lima napisała:


    > W szkole nauczycieli uprzedź, że nie mają prawa mu zdradzać informacji na temat
    > dziecka bo ma ograniczone sądownie prawa.

    Pozbawienie praw rodzicielskich nie jest równe zakazowi widywania dziecka.
    Zgodnie z prawem ojciec nawet ten pozbawiony praw rodzicielskich ma prawo do
    widywania dziecka.


    > a jeśli będzie was nękał,

    Zabiegi o widywanie dziecka nie zostaną uznane przez sąd jako nękanie
    (oczywiście mowa o staraniach cywilizowanych,a nie telefonowanie w nocy 20 razy
    lub przesyłanie dziwnych listów)


    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • karol_zmj 24.06.10, 12:14
    mam nadzieję, i doświadczałem tego, że jest wiele kobiet różnych od
    Ciebie i tych babochłonów zionących na tym forum nienawiścią do
    nieznanego człowieka i polegających wyłącznie na Twoich "obiektywnych"
    informacjach
    co nie zmienia faktu, że być może facet nie nadaje się na ojca i nie
    powinien mieć kontaktu z dzieckiem; nie wiemy tego jednak bo na tym co
    piszesz nie możemy polegać
  • troll_bagienny 24.06.10, 12:58
    Ciekawe, skoro już chcesz być taka konsekwentna w swojej niechęci
    utrzymywania jakichkolwiek kontaktów z biologicznym ojcem swojego
    dziecka, to nasuwa się pytanie, czy te pieniądze, co przysyłał
    synowi w liście też mu oddałaś wzgl. zamierzasz oddać? Zrobiłaś
    dziecku wodę z mózgu, a teraz młody pewnie jest pomiędzy młotem a
    kowadłem, no ale będzie ci przytakiwał, że tata jest "be", bo do tej
    pory miał tylko oparcie w tobie, a może boi się spotkań z tatusiem,
    bo zrobiłaś z niego rasowego potwora? A nowy fagas, jaki by nie był,
    nigdy nie zastąpi małemu ojca, zawsze będzie jakieś "ale". Teraz to
    się po prostu odgrywasz na byłym partnerze (a może jednorazowym
    kolesiu z przypadku) za swoje wymyślone i/lub prawdziwe
    nieszczęścia, na dodatek przy pomocy dziecka. Bardzo nieładnie.
  • yuly 24.06.10, 13:03
    Nie wiem skąd te ataki na Ciebie, kama0111. Masz rację, że tak reagujesz. Facet skrzywdził Ciebie i Twoje dziecko. To rodzaj pasożyta nieliczacego się z uczuciami innych. Nagle naszło go, ze chce być tatusiem. Za jakiś czas mu się znudzi, bo chyba jednak mocno niedojrzały jest. Dziecko ma już ojca, z którym dobrze Wam obojgu. Weź gościa na rozmowę i postaw sprawę jasno: Teraz już żadne z was go nie potrzebuje. Jeśli nauczycielka w szkole jest w miarę dogadana powinnaś jej też wyjaśnić sprawę i powiedzieć, że facet nie ma prawa do informacji o dziecku, zabierania go ze szkoły, nie życzysz sobie, by umożliwiać mu kontakt z dzieckiem w szkole i w razie pojawienia się go prosisz o zawiadomienie Cię natychmiast. Nadmieniam, że nauczyciele są zobowiązani do utrzymania tajemnicy służbowej i nikt nie będzie nic opowiadał ani komentował.
  • ojca 24.06.10, 13:11

    Z tego co czytam, większość matek uważa, że wychowanie 9 lat dziecka to droga
    przez mękę i katusze, za które należy się porządna kasa. Znam wielu facetów
    mówiących, że właśnie ten okres wspominają jako najlepszy okres z dzieckiem.

    Może chodzi o to, że autorka poprostu boi się konkurencji i boi się, że jej syn
    zechce poznać lepiej człowieka, który ją zranił. Ze swojej perspektywy, a nie z
    perspektywy dziecka ocenia co jest dla syna najlepsze tzn. mam depresje więc syn
    nie będzie spotykał się z ojcem.




    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • kontopremiumizelkazaglowe 24.06.10, 13:19
    Z tego co czytam, większość matek uważa, że wychowanie 9 lat dziecka to droga
    przez mękę i katusze, za które należy się porządna kasa"


    O_o potrzebna jest kasa NA utrzymanie dziecka. ale co ty mzesz o tym wiedziec jak o wychowaniu tylko slyszlales. na forum rozwod i co dalej ciagle czytam posty tatuskow, ktorzy palac 250 zl alimentow i wydaje im sie ze byla zona za to jezdzi na Karaiby 4 razy w roku. gdyby im przyszlo sprzatac, gotowac, prac, pracowac na etacie to moze by zrozumieli ze dziecko to nie tylko pojscie z nim na spacer od czasu do czasu ale praca kazdego dnia. to ze matka haruje na utrzymanie dziecka nie znaczy ze go nie kocha kto w ogle powtarza te bzdury. to, ze kobiety pisza o pieniadzach na utrzymanie to jest samo zycie bo miloscia nie ubiara i nie wykarmia
  • ojca 24.06.10, 13:26

    Czytaj dokładnie i na spokojnie, bo w uniesieniu mylisz i gubisz się w tym co
    napisałem. Wiem ile kosztuje wychowanie dziecka. Chodzi o to, że przedstawianie
    wychowywania 9 lat tylko przez pryzmat wydatków, prania, prasowania itp dużo
    mówi o osobie, która wypowiada taki pogląd.

    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • bmk13 24.06.10, 13:44
    ojca napisał:

    >
    > Czytaj dokładnie i na spokojnie, bo w uniesieniu mylisz i gubisz się w tym co
    > napisałem.

    Przyganiał kocioł garnkowi: Ty nie przeczytałeś dokładnie, co napisał autorka
    wątku. Jej syn boi się kontaktów z ojcem i nie chce ich. Jasne? Dlatego autorka
    wątku ma pełne moralne (i nie tylko) prawo odseparować dręczyciela od swojego
    dziecka.
  • ojca 24.06.10, 14:00
    bmk13 napisała:


    > Przyganiał kocioł garnkowi: Ty nie przeczytałeś dokładnie, co napisał autorka
    > wątku.

    Z czego tak wnioskujesz? Bo mam inne zdanie?

    Jej syn boi się kontaktów z ojcem i nie chce ich. Jasne? Dlatego autorka
    > wątku ma pełne moralne (i nie tylko) prawo odseparować dręczyciela od swojego
    > dziecka.

    Narazie nie ma prawa ograniczać widzeń z dzieckiem.
    Dręczyciela? To można wystąpić o zakaz widywania się z dzieckiem, lecz tego co
    pisała autorka nie ma przesłanek do takiego zakazu, bo strach dziecka przez
    spotkaniami z ojce może mieć wiele przyczyn, a jedną z nich jest niewątpliwie
    sama matka.


    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • iin-ess 24.06.10, 14:15
    ojca napisał:

    > pisała autorka nie ma przesłanek do takiego zakazu, bo strach
    dziecka przez
    > spotkaniami z ojce może mieć wiele przyczyn, a jedną z nich jest
    niewątpliwie
    > sama matka.

    aaa to mnie dlatego,ze dziecko goscia mnie zna i ze jest to dla
    niego obcy facet?
    >
    >
  • ojca 24.06.10, 14:22
    iin-ess napisała:


    >
    > aaa to mnie dlatego,ze dziecko goscia mnie zna i ze jest to dla
    > niego obcy facet?

    Wnioskuje, że dziecko dobrze wie kim jest ten "obcy facet" skoro rok utrzymuje z
    nim kontakt,a wcześniej także utrzymywał. Może jego strach jest odruchem
    warunkowym skoro po każdym kontakcie matka wpada w depresje to dziecko
    podświadomie sobie połączyło kontakt z ojcem = depresja matki.

    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • nutka07 24.06.10, 13:47
    Bo jest to cos namacalnego, co mozna przedstawic i zobrazowac zeby taki
    delikwent zrozumial.
    Sa rzeczy ktorych nie da sie opisac, to uczucia, leki, strach o zdrowie dziecka
    o jego byt, czas mu poswiecony, nieprzespane noce, konflikty, chwile szczescia,
    rozbite glowy, laurki, niespodzianki, zlosc i radosc, wiez z tym dzieckiem itd.
    Caly olbrzymi bagaz doswiadczen. Czy mezczyzna, ktory przez 9lat nie mial
    kontaktu z dzieckiem bedzie wiedzial o czym mowa?

    Moje najstarsze dziecko ma 3,5 roku i to jest juz kawalek wspolnego czasu. Bo
    dziecko rosnie, zmienia sie caly czas. Tego nie da sie odrobic ani powtorzyc.
    --
    "Kochana Polsko"
  • komorka25 24.06.10, 14:05
    ojca napisał:

    >
    > Z tego co czytam, większość matek uważa, że wychowanie 9 lat
    > dziecka to droga przez mękę i katusze, za które należy się
    > porządna kasa.

    To źle czytasz. Nie chodzi o klasę ZA wychowywanie dziecka tylko NA
    wychowywanie dziecka. a to kosztuje: najpierw - pieluchy, kremy,
    pudry, szamponiki, mydełka, ubranka, buciki, kocyki, wózki, zabawki,
    książeczki, leki. Później - trzewiczki, sandałki, kapcie, kaloszki,
    kurtki, spodenki/spódniczki, sweterki, bluzeczki, pościel do
    przedszkola, kredki, bloki, plastelina, papier kolorowy, bibułki,
    składki, kino albo teatrzyk, sanki, rowerek, rytmika... składki na
    radę rodziców, leki. Póżniej dochodzą podręczniki, tornister, basen,
    języki, jakieś hobby, bilety autobusowe/tramwajowe, telefon,
    kieszonkowe, składki na jakies mikołaji itp., wycieczki szkolne,
    kolonie czy obozy, a nawet - o zgrozo - wczasy z matką.
    Cały czas jedzenie, bo manna z nieba nie spada.
    Oprócz tego woda, proszki, mydła, szampony, preparaty
    przeciwtrądzikowe, gaz, prąd, papier toaletowy, chusteczki
    higieniczne, ręczniki itp.
    Ponadto - meble dostosowane do etapu rozwojowego dziecka.
    Nadto - życie towarzyskie dziecka.
    Poza tym - czas na zaprowadzenie, dowiezienie, odebranie z
    przedszkola, szkoły, zajęc dodatkowych, przychodni, pranie,
    prasowanie, gotowanie, mycie garów, sprzatanie. Nieprzespane noce.
    Niemożność podjęcia lepszej/dodatkowej pracy, bo trzeba zająć sie
    dzieckiem. Trudności z wyjściem do kina, fryzjera itp., a nawet na
    zakupy.

    > Znam wielu facetów mówiących, że właśnie ten okres wspominają jako
    > najlepszy okres z dzieckiem.

    Ja też znam takich - w weekend zabierają dziecko do parku, na plac
    zabaw czy gdzies tam, a czasem nawet robia to w tygodniu - jak juz
    wrócą do domu, zeżrą obiad przygotowany przez żonę, przeczytają
    gazetę, a nie ma jakiegoś meczu i nie wychodzą z kumplami na piwo.

    > Może chodzi o to, że autorka poprostu boi się konkurencji i boi
    > się, że jej syn zechce poznać lepiej człowieka, który ją zranił.

    Ona po prostu nie chce, żeby palant, który przez ileś lat miał
    dziecko w doopie teraz sie wpieprzał w ich w miarę ułożone życie.


    >Ze swojej perspektywy, a nie z perspektywy dziecka ocenia co jest
    > dla syna najlepsze tzn. mam depresje więc syn nie będzie spotykał
    > się z ojcem.

    Emocjonalnie dla dziecka ojcem jest jej obecny partner, a nie ten
    gnój, który nagle próbuje wejść w rolę, której nigdy nie pełnił.
  • ojca 24.06.10, 14:13


    komorka25 napisał:

    > Ona po prostu nie chce, żeby palant, który przez ileś lat miał
    > dziecko w doopie teraz sie wpieprzał w ich w miarę ułożone życie.

    Może chcieć, ale nie ma prawa zabraniać kontaktów ojca z dzieckiem.

    Następnie nie ma żadnej informacji, że ojciec dziecka nie płaci alimentów,
    jeżeli nie płacił to od czego sąd i komornik?


    > Ja też znam takich - w weekend zabierają dziecko do parku, na plac
    > zabaw czy gdzies tam, a czasem nawet robia to w tygodniu - jak juz
    > wrócą do domu, zeżrą obiad przygotowany przez żonę, przeczytają
    > gazetę, a nie ma jakiegoś meczu i nie wychodzą z kumplami na piwo.

    Innych nie znasz?
    Chodzi o to, że wielu facetów nie uważa wychowywania dziecka za przykry
    obowiązek i tylko czekają aż dzieciak będzie "odchowany", żeby wkroczyć w jego
    życie.

    --
    deser.pl/deser/1,97052,7361310,Praca_sprzataczki_jest_lepsza_od_bankowca.html
  • komorka25 24.06.10, 15:53
    ojca napisał:

    > komorka25 napisał:
    > > Ona po prostu nie chce, żeby palant, który przez ileś lat miał
    > > dziecko w doopie teraz sie wpieprzał w ich w miarę ułożone życie.
    >
    > Może chcieć, ale nie ma prawa zabraniać kontaktów ojca z dzieckiem.

    Ma prewo zabraniac kontaktów z dzieckiem palantowi, który został
    pozbawiony praw rodziceilskich i przez wiele lat nie przejawiał
    żadnego zainteresowania dzieckiem. Kontakt z kimś takim (byc może
    sprawcą przemocy, bo z byle powodu praw rodzicielskich sie nie
    pozbawia) może dzie4cku tylko zaszkodzić. Nie wiadomo jakie pobudki
    palantem kierują.

    > > Ja też znam takich - ...
    >
    > Innych nie znasz?

    Znam. Gdybyś potrafił czytać ze zrozumieniem zauważyłbyś, że
    napisałam "też".

    > Chodzi o to, że wielu facetów nie uważa wychowywania dziecka za
    > przykry obowiązek i tylko czekają aż dzieciak będzie "odchowany",
    > żeby wkroczyć w jego życie.

    Owszem, wielu, ale nie wszyscy. I przypo0minam, że palant opisany
    przez autorkę wątku przez lata nie interesował się dzieckiem, nie
    wychowywał, nie opiekował się, nie bawił, nie dbał itd. a teraz sie
    wpieprza. Nie wykluczam psycho- czy socjopatii.

    >
  • miliwati 24.06.10, 15:34
    komorka25 napisał:

    > Emocjonalnie dla dziecka ojcem jest jej obecny partner, a nie ten
    > gnój, który nagle próbuje wejść w rolę, której nigdy nie pełnił.

    To że dziecko mówi do ojczyma "tata" nie znaczy jeszcze nic.
    A jeżeli dla ciebie gnoja poznaje się po tym, że chce się
    kontaktować z własnym dzieckiem...
  • komorka25 24.06.10, 15:58
    miliwati napisała:

    > To że dziecko mówi do ojczyma "tata" nie znaczy jeszcze nic.
    > A jeżeli dla ciebie gnoja poznaje się po tym, że chce się
    > kontaktować z własnym dzieckiem...

    Nie. Gnija poznaje się po tym, że są powody, żeby go pozbawić władzy
    rodzicielskiej, po tym że sporadycznie tylko kontaktuje się z
    dzieckiem, a potem nagle wywraca jego życie, bo mu sie wydaje, że
    teraz, jak już nie trzeba zas... pupy i gili obcierać, to może "się
    wykazać".
  • three-gun-max 24.06.10, 13:16
    Czyli klasyczny przypadek kiedy robiłaś dziecku wodę z mózgu i nastawiałaś przeciwko ojcu aż w końcu ono w to uwierzyło i nie chce się z nim widywać. Jednak prawda jest taka, że twój nowy kochaś nie jest i nigdy nie będzie ojcem tego dziecka. Lepiej się z tym pogódź.
  • kontopremiumizelkazaglowe 24.06.10, 13:22
    jesli dziecko ma go za ojca to nim JEST. dzieci nie sa glupie zeby zalowac jakiejsc nieporadnej czest pijackiej mendy ktora nie interesowala sie nim przez 10 lat. tu naprawde nie trzeba nikogo nastawiac.
  • lavenders27 24.06.10, 14:05
    Byłam w sytuacji Twojego syna. Nikt mi z mózgu wody nie robił, mama wręcz
    zmuszała mnie do spotkań z ojcem, mimo mego oporu.
    Dla mnie obył horror, bo przyzwyczaiłam się do tego, że taty nie ma, aż tu nagle
    10 razy do roku zjawiał się obcy facet, który próbował udawać kochającego i
    czułego tatusia, ktory bardzo się troszczy o swoją córeczkę.

    W wieku 7 lat uciekałam z domu kiedy miał przyjść, a w wieku 9 lat powiedziałam
    mu, żeby zostawił mnie w spokoju i nie rozpieprzał mi życia swoimi wizytami. Na
    szczęście był na tyle miłosierny, że spełnił moją prośbę i zniknął z mojego
    życia. Mama i dziadkowie mało mnie nie ukrzyzowali, bo uważali że kontakt
    powinnam z nim utrzymywac, ale zagroziłam że się potnę albo coś łyknę i odpuścili.

    Dlatego nie wypowiadajcie się, skoro nie macie pojęcia co czuje takie
    dziecko!
    Jesteście tak samo zorientowane w temacie, jak faceci pieprzący
    głupoty o ciąży.
  • three-gun-max 24.06.10, 18:53
    Tak tak, jasne. A potem jak miałaś naście lat to pewnie rozpaczałaś "łojej, gdzie jest ten łociec, czemu on się mną nie interesuje, kto mnie zaprowadzi do ołtarza, ble ble".
  • three-gun-max 24.06.10, 18:55
    Nie, ojcem jest ten kto zapłodnił mamuśkę. I nieważne, czy zdarzyło się to przypadkiem na wiejskiej dyskotece.
  • iin-ess 24.06.10, 14:24
    three-gun-max napisał:

    > Czyli klasyczny przypadek kiedy robiłaś dziecku wodę z mózgu i
    nastawiałaś prze
    > ciwko ojcu aż w końcu ono w to uwierzyło i nie chce się z nim
    widywać. Jednak p
    > rawda jest taka, że twój nowy kochaś nie jest i nigdy nie będzie
    ojcem tego dzi
    > ecka. Lepiej się z tym pogódź.

    otoz nie jest ojcem tego dziecka ta przybleda ktora sie przyplatala
    po 9 latach, jest tylko dawca spermny nikimn wiecej, a ten ktory
    wychowal ktory chodzil na spacery karmil usypial czuwal jak bylo
    chore odprowadzal do przedszkola pomnagal odrabiac lekcje chodzil do
    zoo JEST OJCEM
  • kasiamasia 24.06.10, 13:58
    Nie wiem czy wiesz o tym ale jedna ze znudzonych forumowiczek
    a1ma z wielkim oburzeniem zalinkowala twoj topic do forum
    "rozwod i co dalej", pod tytulem "tracę wiarę w kobiety"
    Zostalas tam juz osadzona, ocaniona i pozbyta czci i wiary........
    w jakis 170+ postach i i dyskusja trwa.
    Uwazam ze moze powinas wiedziec opinie tych ludzi
    i jezeli masz ochote odpowiedziec na ich pytania.
    Lub mozesz poprostu je zignorowac.
    W mojej opinii, jezeli nie jestes pewna co z tym wszystkim zrobic
    (i jak oszczedzic kolejnego bolu swojemu dziecku)
    znajdz dobrego psychologa. Moze on da Tobie inna perpektywe.
    Oczywiscie nie znam twojej "historii" z ojcem Twojego dziecka
    i moze twoje proba ograniczenia kontaktow jest w pelni uzasadniona.


    Nie wiem czy skopiowalam link poprawnie ale moze zadziala
    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,113282091,113282091.html?v=2&f=24087&w=113282091&a=113282091&wv.x=1
  • jarkoni 24.06.10, 16:04
    kasiamasia napisała:

    > Nie wiem czy wiesz o tym ale jedna ze znudzonych forumowiczek
    > a1ma z wielkim oburzeniem zalinkowala twoj topic do forum
    > "rozwod i co dalej", pod tytulem "tracę wiarę w kobiety"
    > Zostalas tam juz osadzona, ocaniona i pozbyta czci i wiary........
    > w jakis 170+ postach i i dyskusja trwa.

    kasiamasia i autorko wątku, przeczytałem wątek tutaj uważnie i przyjrzę się
    wspomnianemu wątkowi na swoim forum..
    Znając forumowiczów na "Rozwód..i co dalej" to osoby rozsądne, skore do pomocy a
    nie do odsądzania kogokolwiek od czci i wiary, choć zdarzają się również u nas
    posty pana Tautchinskiego i jemu podobne..
    Wszystkie niezgodne z netykietą(o czym na górze naszego forum) są wycinane przez
    moderatorów
    Pozdrawiam serdecznie,
    jarkoni
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • jarkoni 24.06.10, 16:39
    Przeczytałem dokładnie wątek na naszym forum.
    To nieprawda, że autorka tego wątku tutaj została oceniona i odsądzona od czci i
    wiary.
    Była polemika z a1ma i lima, były opinie różne, ale żadnej o jakimś drastycznym
    charakterze.
    kasiamasia, może niedokładnie czytałaś, zapraszam ponownie na wyjątkowo poważne
    forum i do rzeczonego wątku, skopiuję Ci:
    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,113282091,113282091,trace_wiare_w_kobiety.html
    Zaręczam Ci, że prowadzimy nasze forum w sposób szczególnie poważny.
    Pozdrawiam,
    jarkoni
    --
    Rozwód..i co dalej?
  • kasiamasia 24.06.10, 19:07
    Dziekuje za zwrocenie mi uwagi na na charakter forum
    'Rozwod i co dalej, czytuje je dosyc czesto przy moich niklych
    mozliwosci czasowych, prawie nie pisuje.
    Ja przechodzilam przez moj wlsny rozwod 7 lat temu
    czyli chyba w podobnym okresie kiedy ty przez to przechodziles
    (moge sie mylic, wiec mam nadzieje ze te 7+ lat dalo mi czas na
    ochlaniecie i nabranie dystansu

    Napisalam dwie notki (2 fora) z nadzieja ze autorka wstapi
    na forum'Rozwod i co dalej" i udzieli dyskutujacym dodatkowych
    informacji: typu
    1.dlaczego ojciec nie ma praw rodzicielskich i czy sie ich zrzekl
    czy zostaly mu one zabrane ze wzgledu na inne powody?
    2. Jakie czaste i jakiego charakteru byly wczesniejsze
    kontaky ojca z dzieckiem?
    3. byla takze kwestia lozenia alimentow (lub ich braku)
    oraz kwesta listow z 50 w nich
    Tak naprawde nie znamy histori autorki watku
    ale w mojej opini posypalo sie mnostwo ostrych slow
    na temat "wyprania dziecku mozgu" ze wzgledu na wygode matki
    i nieuczywosci jej postawy.......
    Po prostu uderzylo mnie to ze zostala ona juz "oceniona' i przez
    niektorych nawet "posadzona o zle intencje"
    bez bezposredniej dyskusji z Nia


    jarkoni napisał:

    > Przeczytałem dokładnie wątek na naszym forum.
    > To nieprawda, że autorka tego wątku tutaj została oceniona i
    odsądzona od czci
    > i
    > wiary.
    > Była polemika z a1ma i lima, były opinie różne, ale żadnej o
    jakimś drastycznym
    > charakterze.
    > kasiamasia, może niedokładnie czytałaś, zapraszam ponownie na
    wyjątkowo poważne
    > forum i do rzeczonego wątku, skopiuję Ci:
    > forum.gazeta.pl/forum/w,24087,113282091,113282091,trace_wiare_w_kobiety.html
    > Zaręczam Ci, że prowadzimy nasze forum w sposób szczególnie
    poważny.
    > Pozdrawiam,
    > jarkoni
  • jadowita71 24.06.10, 14:57
    Uważam, że przede wszystkim powinnaś porozmawiać z ojcem dziecka i z dzieckiem.
    Można oczywiście przytaczać przykłady dzieci, którym narzucano kontakt z ojcem,
    znajdą się takie, którym kontaktów zabraniano a matki nastawiały dzieci
    przeciwko ojcom. Zakładamy, że ten twój nie jest kompletnym debilem, bo z takim
    byś się nie zadawała, więc powinien zrozumieć, co czuje jego syn. Moje dzieci
    ojca uważają za ósmy cud świata, choć widują go sporadycznie, i nie mają nawet
    tych 50 złotych raz na rok - to się nazywa miłość bezwarunkowa. Tatuś i już.
    Matka zmaga się z codziennością i marnymi alimentami, może mieć inne zdanie smile
    Mam nadzieję że jak dorosną to docenią. Może twój syn też chciałby, ale
    odstrasza go nagłość sytuacji? W końcu ten facet pojawił się zupełnie znikąd i
    znienacka. A jeśli naprawdę się zmienił ? Wierzę w ludzi, głupia taka jestem smile
    Może będzie jak z pięknego filmu. trzymam kciuki, pozdrawiam smile
  • barrakuda-is-one 24.06.10, 15:09
    kama0111 napisała:

    > Mój syn ma 9 lat, ojciec nie ma praw rodzicielskich.

    Nie ma, bo nawet na akcie urodzenia Twojego syna nie ma jego nazwiska
    a Ty nie wnosilas sprawy o uznanie ojcostwa i o alimenty (lub o jedno
    lub drugie), czy tez zostal tych praw sadownie pozbawiony? Jesli on
    jako ojciec nie istnieje prawnie jako ojciec (jw), nie ma zadnych
    praw do tego, zeby teraz widywac sie z dzieckiem, jesli znow bedzie
    was nekac, po prostu wezwij policje, prawnie jest dla was w tym
    wypadku obcym czlowiekiem. Jesli natomiast zostal pozbawiony praw
    rodzicielskich (np. ze wzgledu na to, ze trwale nie interesowal sie
    dzieckiem), sprawa wyglada troche inaczej, cytuje: "Pozbawienie
    rodziców władzy rodzicielskiej nie ma wpływu na zakres praw i
    obowiązków nie wchodzących w zakres tej władzy. Dziecko nadal
    pochodzi od nich w związku z tym ciąży na nich obowiązek
    alimentacyjny względem dziecka, mogą po nim dziedziczyć oraz
    zachowują prawo do osobistej z nim styczności. W przypadkach, gdy
    wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy ma obowiązek wydania z
    urzędu zakazu rodzicom pozbawionym władzy rodzicielskiej osobistej
    styczności z dzieckiem. Zakaz taki oznacza że rodzic / rodzice nie
    mogą spotykać się z dzieckiem, nie mogą też z nim korespondować ani
    rozmawiać przez telefon." Wiec ze wzgledu na dobro dziecka musisz
    teraz postarac sie o wydanie takiego zakazu i bedziesz miala swiety
    spokoj. Jesli natomiast sytuacja przedstawia sie tak, jak opisalem ja
    na poczatku, ojciec dziecka moze sie domagac kontaktow z dzieckiem
    tez wylacznie poprzez droge sadowa, w tym musi zaplacic za badanie
    DNA (jest drogie, wiec watpie, ze to zrobi), a sad moze orzec i tak
    zakaz kontaktow z dzieckiem, jesli tak bedzie dla dziecka lepiej. Na
    Twoim miejscu postaralbym sie o zalegalizowanie szczesliwego, jak
    twierdzisz, obecnego zwiazku i o zapewnienie dziecku calkowitej
    stabilizacji. Nie zwracaj uwagi na wypowiedzi idiotow, ktorzy pewnie
    nie placa alimentow na dzieci lub zyja w szczesliwych zwiazkach. Ktos
    taki jak tautschinsky w ogole nie powinien sie rozmnazac (podwiazanie
    jajowodow jest w Polsce niemozliwe, czlowieku myslacy inaczej), a na
    slowa 'wez sie w garsc" nie reaguj - osoba ktora cos takiego mowi,
    nie ma zadnej wiedzy na jakikolwiek temat. Ale nie zalamuj sie, z
    kazdej sytuacji jest wyjscie, a ja widze tylko dobre wyjscie, tyle,
    ze zalatwione poprzez droge sadowa. Wygrasz, to jest oczywiste.
  • miliwati 24.06.10, 15:31
    barrakuda-is-one napisał:

    > rozmawiać przez telefon." Wiec ze wzgledu na dobro dziecka musisz
    > teraz postarac sie o wydanie takiego zakazu i bedziesz miala
    swiety
    > spokoj.

    A skąd pewność że to jest właśnie rozwiązanie dobre dla dziecka?
    Nie, odpowiedź że dziecko nie chce się spotykać z ojcem nie jest
    właściwa, ponieważ przyczyny tej niechęci nie są nam znane.

    Radzę nie dawać się ponosić egzaltowanemu współczuciu bez znajomości
    sprawy i rzucać pomysłów, które zrobią dobrze matce, ale mogą
    skrzywdzić dziecko.
  • kontopremiumizelkazaglowe 24.06.10, 15:54
    ja mam niechec do zurku i nie interesuje mnie zrodlo tej niechci. moze zycie jest super z pomidorowa i nie potrzebuje sie przedstwiac na zurek. moze taka prosta analogia do ciebie dotrze
  • barrakuda-is-one 24.06.10, 18:18
    miliwati napisała:

    > Radzę nie dawać się ponosić egzaltowanemu współczuciu bez
    znajomości
    > sprawy i rzucać pomysłów, które zrobią dobrze matce, ale mogą
    > skrzywdzić dziecko.

    Otoz to , @miliwati, wez te slowa do siebie, bo to wlasnie ty
    prezentujesz bezmyslna egzaltacje, ja natomiast daje tylko darmowa i
    skrocona porade prawna, ktora ze wzgledu na ostroznosc procesowa
    (niekompletna znajomosc szczegolow sprawy) jest niepelna, ale mam
    nadzieje, ze rzeczowa dla zainteresowanej. Przestancie wreszcie tu
    bredzic o milosci dziecka do nieznanego tatusia i tatusia do
    splodzonego kiedys przez siebie dziecka, to mozna miedzy bajki
    wlozyc. Facet (jesli ma odebrane prawa rodzicielskie i placi
    alimenty, oprocz tych 50-zlotowych prezencikow) chce po prostu
    wybadac, jaka jest sytuacja finansowa jego ex i pewnie wniesie pozew
    o obnizenie alimentow, po czym znow zapomni o synu na nastepnych
    kilka lat. Z wieloma takimi przypadkami spotykalem sie osobiscie i
    rzadko w gre wchodzily uczucia. Nalezy przede wszystkim chronic
    dziecko i matke, ktora zapewnia dziecku godne zycie.
  • elza78 24.06.10, 15:44
    ale skoro nie ma praw rodzicielskich to dlaczego nachodzi twoje dziecko?
    porozmawialabym z prawnikiem o tej sytuacji i postraszyla "tatusia" ktory nagle
    poczul zew ojcostwa po 9 latach uncertain
  • mzarek 24.06.10, 15:54
    Współczuję Ci. Sytuacja jest jak widać trudna też dla Twojego dziecka. Spróbuj
    może zapytać na którymś z forum eksperta, bo widać tutaj pełno jest
    zgorzkniałych, złośliwych osób, które najchętniej zmieszałyby Cię z błotem. Tak
    czy inaczej, może jednak warto zachęcać syna do kontaktów z ojcem. W końcu to
    jego tata. Może wstępnie nie sam na sam, ale pod okiem jakiegoś psychologa,
    zwłaszcza że jak piszesz, ten człowiek nie ma praw rodzicielskich. Być może to
    naprawdę zły człowiek, skoro przez 9 lat ignorował istnienie dziecka i Ciebie
    doprowadził do stanu depresyjnego, ale ludzie się zmieniają. Kto wie, może teraz
    jest kimś zupełnie innym, kto zasługuje na miejsce w życiu Twojego syna.
    Życzę powodzenia i nie przejmuj się tymi podłymi komentarzami. Ci którzy je
    napisali są poniżej jakiejkolwiek krytyki i radzę Ci ich po prostu ignorować.
  • marrtka_b 24.06.10, 16:01
    Szanowna Pani,

    Takie sprawy rozwiązuje się samemu, bo jak pyta Pani na forum to
    daję100% gwarancji, że usłyszy Pani więcej obelg pod swoim adresem
    niż rzeczywistych rad. co widać w odpowiedziach na Pani pytanie.

    Kluczowe jest pierwsze zdanie Pani posta - ojciec NIE MA praw
    rodzicielskich.
    Koniec i kropka - nie interesują mnie powody, a stan faktyczny.
    Nie rozumiem jak nauczyciel w szkole mógł w ogóle zamienić słowo na
    temat Pani dziecka z ,w świetle prawa, obcą dla niego osobą.

    1) Piszemy pismo do dyrekcji szkoły z przypomnieniem, że na temat
    dziecka można rozmawiać tylko z Panią i ewentualnie inną osoba,
    która ma władzę rodzicielską
    2) Można iść do sądu - jeżeli tatuś w jakiś sposób Wam uprzykszył
    życie w przeszłości możecie wnioskować o ograniczenie odwiedzin do 1
    w miesiącu, czy jakoś inaczej.

    Pozdrawiam, powodzenia i proszę nie rozwiązywać swoich trudnych
    spraw w internecie - depresja się tylko pogłębi.
    Marta

  • jagger2009 24.06.10, 17:37
    twoj syn mowi do twojego partnera "tato" a czy to przypadkiem nie
    zostalo na nim wymuszone? wiec jedno ze ma sie tylko jednego ojca i
    matke i nie mozesz ingerowac w relacje miedzy synem a jego
    biologicznym ojcem bo moze sie to w przyszlosci obrocic przeciwko
    tobie powinnas wlasnie wspierac syna a nie twierdzic ze jestes w
    depresji a czy przypadkiem to ze syn nie ma ochoty sie spotykac z
    ojcem nie jest twoja i partnera sprawka????
  • timurek1 24.06.10, 18:29
    goń go padalca, póki możesz. nie pozwól, by namącił dziecku w
    głowie. przerabaliśmy to ale z dzieckiem 19 letnim. też przyszedł,
    choć praw nie jestm pozbawiony, ale nie było go jakieś 10-12 lat. i
    nagle tata. a tu się okazało, że "tata" stara się o adopcję i
    powiedziano mu, że byłoy dobrze, gdyby poukładał stosunki ze
    starszym dzieckiem. dziecko- 19 letnie spuściło tatę na drzewo. u
    Ciebie jest inaczej- nie ma praw, to niech spier...., a po drugie
    dziecko jest mniejsze więc łatwiej namieszać mu w głowie. nie
    dopuszczaj do kontaktów, zwłaszcza, że masz poukładane stosunki, ale
    do tego cierpisz na depresję. a jak piszesz, ta sytuacja Cię dołuje
    jeszcze bardziej. tak uważa facet, nie dzieczyna.
  • aurita 24.06.10, 20:28
    > Cierpię na depresję i te spotkania z nim mnie
    > dołują na maksa.

    to sie z nim nie spotykaj, dziecko 9 letnie nie potrzebuje nianki
  • kontopremiumizelkazaglowe 24.06.10, 20:43
    no jasne jak przychodzi nieproszony na bialy tydzien, wywiadowki to ma matka uciekac w sina dal przed nim ?
  • rrosemary 24.06.10, 21:00
    Podejrzewam, że skoro ma odebrane prawa rodzicielskie to faktycznie było
    niewesoło u Was. Praw nie odbiera się ot tak sobie. Myślę, że chyba lepiej
    byłoby się skonsultować z jakimś psychologiem.
    Myślę, że najlepszą sytuacją dla wszystkich byłoby, gdyby ojciec dziecka
    przeszedł jakąś terapię/pracę nad sobą, a Ty i wasze dziecko też. Pogodzenie się
    z traumą i zawalczenie o odbudowanie kontaktów nie stanie się nagle, może trwać
    lata lub nie przyjść w ogóle, ale może lepiej nie przekreślać tego mężczyzny
    zupełnie, tylko niech to się dzieje na waszych warunkach.
  • haldeman79 25.06.10, 00:17
    Może, żeby przyciągnąć ludzi takich jak ja?Nierozwiedzionego i nie planującego niczego w ten deseń.

    Z trudem moje drogie Panie czyta się co dzieje się z kobietami, które nie chcą lub nie potrafią ułożyć sobie stosunków z byłymi facetami.Zastanawiam się kto bardziej Wam szkodzi, Ci byli(z opisu wynika że co jeden to większy skur.iel), czy Wy same, dla których niechęć do byłych już dawno przestała być naturalną reakcją a stałą się sposobem na życie, uzależnieniem, które okazujecie przy byle okazji, byle tylko obsmarować kolejnego gościa(pomimo,że tak naprawdę nic o nim nie wiecie poza kilkoma domysłami). Nic tylko jad i szydera jakby świat składał się z samych troglodytów płci męskiej i biednych skrzywdzonych kobiet...alimenty się Wam nalezą jak przysłowiowa psu buda, tylko jak alimenty dostaje ojciec wychowujący 2 dzieciaków to już jest wyciąganie pieniędzy.

    Zastanowiłyście się kiedyś jak ta głęboka, wręcz uzależniająca nienawiść, którą obdarzacie wszystkich facetów dookoła, a którzy albo przypominają Wam byłych albo chociaż mają odwagę mieć przeciwne zdanie wpływa na Wasze dzieci?
    Tych facetów wychowały w przeważającej części inne kobiety, tak samo jak wy wychowujecie swoich synów. Rozumiem jednak, że żaden z Waszych męskich potomków nie porzuci rodziny niezależnie od tego co może się stać.

    Czy, któraś z szanownym Pań zauważyła ile postów zamieściła autorka? I ile tak naprawdę informacji w nich przekazała? Dwa moje drogie Panie i tyle. Dwa posty, z których tak naprawdę niewiele wynika ale wychodzi na to, że nie musi...po co. Przecież, nie o tego faceta chodzi tylko o kolejną możliwość wylania swoich żalów, zj.bania facetów bez możliwości poznania opinii drugiej strony?

    Ja z chęcią poznałbym tą historię, te 9 lat to naprawdę dużo rzeczy to opisania i poznania, bo przecież wcale nie musi to być historia taka jak Wasze, ale raczej marna na to szansa, Wasza usilna potrzeba aby widzieć świata poprzez pryzmat własnych doświadczeń przesłania Wam wszystko.



    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • jadowita71 25.06.10, 09:00
    Nie byłabym pewna czy to nienawiść - po prostu bardzo dużo żalu. Fakty są takie
    że rzadko kiedy samotny tata zmaga się z codziennością a mama pojawia się raz w
    roku na 2 godziny, daje dziecku pudełko tiktaków (tak, tak), które potem - to
    pudełko - stoi sobie na półce jak najcenniejszy skarb. Nie jestem idealna,
    poukładana i taka super, żeby mi to nie sprawiło przykrości. I niestety ze
    wstydem przyznaję że czasem moje uczucia wylewają się na zewnątrz smile) Każda z
    przedmówczyń ma swoją historię, pewnie jest drugie tyle takich, które świetnie
    się dogadują z byłymi, mają przyzwoite alimenty, a ojcowie są ok. A co, w końcu
    po to są fora. A pomysł z psychologiem jest naprawdę ok. Może pomóc i mamie i
    synowi smile
  • iin-ess 25.06.10, 12:54
    jadowita71 napisała:
    Fakty są takie
    > że rzadko kiedy samotny tata zmaga się z codziennością a mama pojawia się raz w
    > roku na 2 godziny, daje dziecku pudełko tiktaków (tak, tak), które potem - to
    > pudełko - stoi sobie na półce jak najcenniejszy skarb.

    jakby byla taka matka to by ja zlinczowali, i robili by o mniej programy w tv w
    ktorych ucismniomny tatus wystepowalby w roli bohatera a ta matka jakby cudem
    przezyla lincz nie mnialaby po co pokazywac sie w kraju

  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 15:48
    Oj tak.
    Na forum e-mama zlinczowali kobietę,która co prawda spotyka się regularnie z
    córką,ale córka na stałe mieszka u swojej babci (byłego męża tej Pani
    forumowiczki usprawiedliwiły "bo mieszka w innym mieście z dwojgiem dzieci").
  • geehee 25.06.10, 09:48
    zawsze jak jest jakiś wątek o samotnych matkach, zdradach małżeńskich, relacjach
    ojciec - dziecko itp. zlatuje się cała masa harpii przelewających swoje nieudane
    życie i nienawiść do facetów na klawiaturę sącząc jad i zakrzykując każdego, kto
    śmie wyrazić inny pogląd! już mi się nawet nie chce wchodzić na takie fora, bo z
    góry wiadomo co się tam przeczyta: mężczyźni to świnie, kobiety i dzieci to ich
    ofiary. tymczasem najczęstsza prawda o samotnych matkach jest taka, że są
    ofiarami przed wszystkim swoich rozpaczliwych prób zdobycia faceta: czepiły się
    kompletnie nieodpowiednich albo zaliczyły wpadkę albo polowały na faceta przy
    pomocy ciąży, no i są tego konsekwencje! a potem wszyscy mają obowiązek im
    współczuć, bo wszak wychowują dziecko a ten s ... syn się wypiął! jakie dzieci
    mogą wychować takie kobiety, co im przekazać o stosunkach - męsko damskich? na
    pewno nić dobrego i pozytywnego. a szkoda.
  • miaowi 25.06.10, 09:59
    Od nikogo nie domagamy się wspólczucia. I nie, nie czyhamy na twoją
    kasę, nic się nie bój.
    Chcemy przede wsszystkim chronić nasze dzieci przed niefrasobliwymi
    pozbawionymi empatii gnojkami. Czy to źle?
    Nie wykręcam się, moja wina, że wybrałam durnia. Nie mam do nikogo
    pretensji. Ale nic nie zmienia faktu, że gnojek, który ma swoje dziecko
    gdzieś przez x lat JEST GNOJKIEM.
  • haldeman79 25.06.10, 10:05
    miaowi napisała:

    > Od nikogo nie domagamy się wspólczucia. I nie, nie czyhamy na twoją
    > kasę, nic się nie bój.
    > Chcemy przede wsszystkim chronić nasze dzieci przed niefrasobliwymi
    > pozbawionymi empatii gnojkami. Czy to źle?
    > Nie wykręcam się, moja wina, że wybrałam durnia. Nie mam do nikogo
    > pretensji. Ale nic nie zmienia faktu, że gnojek, który ma swoje dziecko
    > gdzieś przez x lat JEST GNOJKIEM.

    1.Czy dziecko powinno nienawidzić ojca ponieważ nienawidzi go matka?

    2.Czy facet, który jest gnojkiem według matki, nie ma prawa do widywania swojego
    dziecka?
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 10:20
    Nie,ale powinno się trzymać z daleka od patologii.
    W Polsce prawa rodzicielskie nie są odbierane dlatego,że tatuś dwa razy się
    spóźnił na spotkanie tylko w przypadkach drastycznych typu alkoholizm,choroba
    psychiczna czy znęcanie się nad bliskimi.
    Nie widzę powodów,żeby dziecko miało mieć kontakt z patologią,nawet jeśli to
    jego biologiczny rodzic.

    >> 2.Czy facet, który jest gnojkiem według matki...

    A według bezstronnego sądu?
  • haldeman79 25.06.10, 10:31
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Nie,ale powinno się trzymać z daleka od patologii.
    > W Polsce prawa rodzicielskie nie są odbierane dlatego,że tatuś dwa razy się
    > spóźnił na spotkanie tylko w przypadkach drastycznych typu alkoholizm,choroba
    > psychiczna czy znęcanie się nad bliskimi.

    Rozumiem, że tak było w omawianym przypadku, czy raczej jest to domniemanie?

    > >> 2.Czy facet, który jest gnojkiem według matki...
    >
    > A według bezstronnego sądu?

    Sądu rodzinnego?Ilu facetom w Polsce udaje się uzyskać prawa opieki nad dzieckiem?

    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 15:45
    Nie wiem,ale wiem że o prawo do stałej opieki dziwnym trafem skłania się bardzo
    niski procent mężczyzn...
  • haldeman79 25.06.10, 16:38
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Nie wiem,ale wiem że o prawo do stałej opieki dziwnym trafem skłania się bardzo
    > niski procent mężczyzn...

    Może dlatego, że szanse na wygraną mają marne? A wdanie się w otwartą walkę z
    matką o prawa do wychowania jeszcze pogorszy ich sytuację.
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 16:42
    >Może dlatego, że szanse na wygraną mają marne?

    Nikt im nie zabrania mimo to zakładać spraw w sądzie,prawda?
    Nie ma takiego zakazu.

    >A wdanie się w otwartą walkę z
    > matką o prawa do wychowania jeszcze pogorszy ich sytuację.

    Skoro i tak nie widują dziecka to w jaki sposób ich sytuacja względem kontaktów
    z dzieckiem na ulec zmianie na gorsze??
  • haldeman79 25.06.10, 19:53
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Skoro i tak nie widują dziecka to w jaki sposób ich sytuacja względem kontaktów
    > z dzieckiem na ulec zmianie na gorsze??

    Nie widują bo nie chcą, czy dlatego że matka nie chce?
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 21:08
    Są dorośli i jeżeli matka utrudnia ZAWSZE mają prawo do sądowego ustalenia
    kontaktów.
    Nikt ich tego prawa nie pozbawia.
  • haldeman79 25.06.10, 22:55
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Są dorośli i jeżeli matka utrudnia ZAWSZE mają prawo do sądowego ustalenia
    > kontaktów.
    > Nikt ich tego prawa nie pozbawia.

    Dla ojca, który ma w dupie swoje dziecko ilość i długość kontaktów nie będą
    ważne, natomiast jak wyobrażasz sobie ojca,który chce mieć realny wpływ na
    wychowanie swojego dzieciaka i dobry kontakt jeżeli matka postanowi mu to
    uniemożliwić. Co dostanie od sądu? Prawo wychowania czy widzenia jak z więźniem
    raz na 2 tygodnie?
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • vero_nique 26.06.10, 18:29
    Alez zapewne owy ojciec mial mozliwosc kazdego dnia realizowac sie w roli
    rodzica, zajmowac sie dzieckiem zdrowym i chorym, kapac, karmic etc....bo nie
    sadze aby matka wprost ze szpitala nawiala z noworodkiem w kosmos wink.

    Osobiscie wydaje mi sie iz zaden rodzic nie marzy o samodzielnym wychowywaniu
    dziecka - majac swiadomosc jak wielka jest to odpowiedzialnoscia, ze wszytskimi
    plusami ale tez minusami, ktore sa nie wiem czemu ale jakos dyplomatycznie
    pomijane. I wazniejsze okazuje sie PRAWO niz OBOWIAZEK.

    Hasla typu utrudnianie przez matke sa niezlym wytrychem. A utrudnianie przez
    ojca - zapwnienia dziecku normalnego dziecinstwa? Dziecko na PRAWO do spokoju,
    godnosci, radosci, wszechstronnego rozwoju, opieki i tysiaca innych
    elementarnych praw - a rodzice maja OBOWIAZEK dziecku to zapewnic KAZDEGO DNIA.

  • virtual_moth 25.06.10, 23:06


    gazeta_mi_placi napisała:

    > Są dorośli i jeżeli matka utrudnia ZAWSZE mają prawo do sądowego ustalenia
    > kontaktów.
    > Nikt ich tego prawa nie pozbawia.

    Gazeta, litości. Zamiast jątrzyć i pisać, ze to wszystko wina mamusi ty gadasz do rzeczy powodując tym samym, że wątek umiera. Za co ci ta gazeta płaci?!


    --
    Do you know what Nemesis means? A righteous infliction of retribution manifested by an appropriate agent. Personified in this case by an 'orrible cunt... ME.
    Brick Top
  • iin-ess 28.06.10, 08:01
    virtual_moth napisała:

    > Gazeta, litości. Zamiast jątrzyć i pisać, ze to wszystko wina mamusi ty gadasz
    > do rzeczy powodując tym samym, że wątek umiera. Za co ci ta gazeta płaci?!

    podstępnie, albo co...

  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 10:09
    A gdzie są ojcowie tych dzieci?
    Nikt by im nie współczuł gdyby ojcowie nie wypinali się na własne
    dzieci,niezależnie od relacji łączących ich z matką.
  • haldeman79 25.06.10, 10:44
    gazeta_mi_placi napisała:

    > A gdzie są ojcowie tych dzieci?
    > Nikt by im nie współczuł gdyby ojcowie nie wypinali się na własne
    > dzieci,niezależnie od relacji łączących ich z matką.

    Ponownie jedziesz jednowymiarowo.
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • chrissis 25.06.10, 10:50
    Niestety, w przyrodzie jest to tak pomyślane, że matka jest związana z dzieckiem
    integralnie i bez względu na okoliczności, a ojciec jest związany z dzieckiem
    poprzez matkę, przynajmniej na początku gdy dziecko jest małe. Dlatego stosunki
    między matką a ojcem dziecka nigdy nie pozostają bez wpływu na stosunek ojca do
    dziecka i matka winna to brać pod uwagę decydując się urodzić dziecko. A tylko
    ona ma wybór: urodzić czy nie, ojciec nie ma tu nic do powiedzenia, często pada
    ofiarą podstępu, jest "łapany" na dziecko, którego nie che i z góry wiadomo, że
    w takiej sytuacji dobrym ojcem na pewno nie będzie. Ale to nie zniechęca matki,
    która uważa że da się go zmusić do kochania albo przynajmniej inwestowania w
    dziecko i jest rozgoryczona, gdy przekonuje się, że niestety nie można.
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 10:14
    W Polsce trzeba naprawdę sobie nabroić,żeby sąd odebrał prawa rodzicielskie,więc
    nie wierzę że Pan jest niewiniątkiem,a od patologii trzeba dziecko chronić i
    tyle.Koniec kropka.
  • haldeman79 25.06.10, 10:23
    gazeta_mi_placi napisała:

    > W Polsce trzeba naprawdę sobie nabroić,żeby sąd odebrał prawa rodzicielskie,wię
    > c
    > nie wierzę że Pan jest niewiniątkiem,a od patologii trzeba dziecko chronić i
    > tyle.Koniec kropka.

    Od patologii przesiąkniętej nienawiścią matki również?
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 15:44
    Zależy skąd się wzięła ta nienawiść.
    Niekoniecznie nienawiść jest bezpodstawna...
  • haldeman79 25.06.10, 16:35
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Zależy skąd się wzięła ta nienawiść.
    > Niekoniecznie nienawiść jest bezpodstawna...

    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • corgan1 25.06.10, 02:19
    No bo skoro po 9 latach nie można, pewnie po 5 latach też już nie można to
    pytanie po ilu latach można w ogóle nawiązać kontakt z niewidzianym dzieckiem?
  • miaowi 25.06.10, 08:56
    Ujmę to tak: przy dziecku trzeba BYĆ. Może raz na tydzień, może dwa,
    trzy razy, ale być. To nie jest zabawka, którą się oddaje do
    przechowalni z obietnicą, że nawiążę kontakt "jak będę gotowy". Gotowy
    masz być, jak się dziecko rodzi.
  • corgan1 25.06.10, 10:12
    Bo o ile zauważyłem - w naszej matriarchalnej kulturze - o dostępie ojca do
    dziecka decyduje wyłącznie matka, ojciec nie ma tu nic do gadania choćby w
    kwestii takiej kiedy ona nie chce dziecka a on chce. Wtedy ona robi skrobanke a
    jego zdanie na w d..pie.

    > Ujmę to tak: przy dziecku trzeba BYĆ.

    I mówisz o ojcu i matce? Bo jeśli mamusia by nawiała na jakiś czas podrzucając
    dziecko komuś to gdyby wróciła trzeba by było dać jej drugą szansę?

    > Gotowy masz być, jak się dziecko rodzi.

    No ale nie jesteś idiotką i wiesz, że tak się nie dzieje.

    Rozumiem, że kobiet to jakoś nie dotyczy? Co z tymi które jak to się teraz
    lansuje "nie poczuły instynktu macierzyńskiego" bo np. feministki twierdzą że
    nie ma czegoś takiego? Może tatusiowie też mają prawo nie poczuć instynktu
    ojcowskiego?

    Albo że matka mają być teraz "wystarczająco dobre". No taką wizję lansuję
    psycholożki. Facetów to jakoś nie dotyczy.
  • miaowi 25.06.10, 10:15
    OBOJE mają byc gotowi i sttanac na wysokosci zadania od razu - bo to
    małe dziecko od nich zależy.
  • geehee 25.06.10, 10:29
    "Gotowy masz być, jak się dziecko rodzi. No ale nie jesteś idiotką i wiesz, że
    tak się nie dzieje. Rozumiem, że kobiet to jakoś nie dotyczy? Co z tymi które
    jak to się teraz lansuje "nie poczuły instynktu macierzyńskiego" bo np.
    feministki twierdzą że nie ma czegoś takiego? Może tatusiowie też mają prawo nie
    poczuć instynktu ojcowskiego? Albo że matka mają być teraz "wystarczająco
    dobre". No taką wizję lansuję psycholożki. Facetów to jakoś nie dotyczy."
    Problem jest taki, że matki nikt nie pyta czy dojrzała do macierzyństwa, ona po
    prostu ma dziecko i musi sobie radzić niezależnie od tego co czuje, czy jest jej
    trudno, czy ma depresję czy nie, czy czuje instynkt czy nie, to i tak JEST z
    dzieckiem i nikt nawet nie rozważa innego wariantu! Natomiast ojciec to się
    dopiero określa: zostanę z tym dzieckiem czy zwieję, bo mnie to przerasta, będę
    ojcem czy może jeszcze pozostanę wolnym ptakiem, dorosłem do dziecka czy nie? I
    są tego konsekwencje: to matki zostają zazwyczaj z dziećmi więc co w tym
    dziwnego, że to one decydują? Jakoś nie słyszy się często o kobietach, które
    porzuciły noworodka z ojcem a facetach nagminnie.
  • haldeman79 25.06.10, 10:54
    geehee napisała:

    > Problem jest taki, że matki nikt nie pyta czy dojrzała do macierzyństwa, ona po
    > prostu ma dziecko i musi sobie radzić niezależnie od tego co czuje, czy jest je
    > j
    > trudno, czy ma depresję czy nie, czy czuje instynkt czy nie, to i tak JEST z
    > dzieckiem i nikt nawet nie rozważa innego wariantu!

    geehee. Takie pytanie teoretyczne. Czy facet ma prawo zdecydować, że po
    ewentualnej wpadce kobieta powinna np. wziąć 'tabletkę po'.

    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • geehee 25.06.10, 11:28
    Moim skromnym zdaniem kobieta powinna wziąć "tabletkę po" zawsze, bo swoim życie
    powinniśmy kierować świadomie i nie zdawać się na przypadek, chyba że rzecz się
    tyczy pary usilnie starającej się o dziecko! ale w każdej inne sytuacji trzeba
    się maksymalnie zabezpieczać aby do poczęcia nie doszło a jak już dojdzie ...
    też się zastanowić głęboko czy sprowadzać dziecko na świat, bo to decyzja
    nieodwracalna i rzutująca na życie kobiety, mężczyzny i tego dziecka! ale to
    jest tylko moje zdanie i pewnie zaraz mi się dostanie od "obrończyń życia"
    rodzących bez względu na okoliczności, po trupach i do sierocińców,
    zmanipulowanych ideologicznie przez kler chcący zapewnić sobie następne
    pokolenia wiernych! Ale to moje zdanie nie zmienia faktu, że dziecko zawsze ma
    oboje rodziców i facet idąc do łóżka z jakąś panią powinien mieć świadomość, iż
    być może jest to matka jego dziecko a jego wybór w tej kwestii jest tylko taki:
    bzykać się z nią czy nie bzykać? Bzykać się jeżeli dopuszczam możliwość poczęcia
    z tą panią dziecka, nie bzykać jeżeli zupełnie nie mogę sobie jej wyobrazić w
    tej roli. Ale faceci tak nie myślą, prawda?
  • haldeman79 25.06.10, 11:50
    geehee napisała:

    > Bzykać się jeżeli dopuszczam możliwość poczęci
    > a
    > z tą panią dziecka, nie bzykać jeżeli zupełnie nie mogę sobie jej wyobrazić w
    > tej roli. Ale faceci tak nie myślą, prawda?

    Nikt tak nie myśli. Kto w sumie nie lubi spontanicznego seksu? smile
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • geehee 25.06.10, 12:20
    Ceną za spontaniczny seks jest często niechciane dziecko smile Jak cię to nie
    zniechęca, to potem płać alimenty i męcz się z niespodziewanym rodzicielstwem,
    ale co to za problem w porównaniu do 10 sekund przyjemności dla wacusia?
  • haldeman79 25.06.10, 13:30
    geehee napisała:

    > Ceną za spontaniczny seks jest często niechciane dziecko smile

    Mam rozumieć, że taki seks jest Ci obcy?

    > ale co to za problem w porównaniu do 10 sekund przyjemności dla wacusia?

    11 psze Pani, 11.
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 15:43
    Zawsze jak któryś Pan absolutnie czuje się na siłach do bycia ojcem może poddać
    się wazektomii (za granicą legalna,teraz każdy może w dowolnym momencie pojechać
    za granicę),ewentualnie bardzo skrupulatnie dobierać Panie do stosunków płciowych...
  • sibeliuss 25.06.10, 08:26
    Czy aby nie manipulujesz dzieckiem?
    forum.gazeta.pl/forum/f,18111,Dorosle_Dzieci_Rozwodnikow.html
    --
    Spódnice & spodnie
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 10:06
    Żal Cię zżera,że tamto dziecko ma chociaż fajnego przybranego ojca a Ty tylko
    biologicznego pijaka?
  • corgan1 25.06.10, 10:13
  • calanutka 25.06.10, 09:31
    NIE MA PRAWA WAS nachodzić. W świetle prawa jest wam obcą osobą-
    jak nie rozumie że
    nie życzycie sobie kontaktu poproś o pomoc policję.Ale jeśli syn
    dorośnie i będzie chcial się spotykać to ok.
  • haldeman79 25.06.10, 10:09
    calanutka napisała:

    > NIE MA PRAWA WAS nachodzić. W świetle prawa jest wam obcą osobą-
    > jak nie rozumie że
    > nie życzycie sobie kontaktu poproś o pomoc policję.Ale jeśli syn
    > dorośnie i będzie chcial się spotykać to ok.

    Skoro 9 latek nie może spotykać ojca, to niby w jaki sposób 18-latek będzie chciał?
    --
    Zdradziłem żołądkową z krupnikiem. Dziw.arz ze mnie.
  • megha 25.06.10, 10:12
    Hej Kama,

    Poczytalam troche postow pod Twoim tematem i widze, ze tak naprawde nikt
    nie probuje nawet zrozumiec twoich rozterek..albo na Ciebie napadaja,
    albo sprzeczaja sie miedzy soba.
    Ale maja racje ci, ktorzy pisza, ze trudno cos dokladniej doradzic, gdy
    nie zna sie szczegolow Waszych wczesniejszych problemow. Bo jesli
    rozstaliscie sie, bo na przyklad ojciec Twojego dziecka byl agresywny i
    dlatego tez zostal pozbawiony praw rodzicielskich, to w pelni
    zrozumialabym Twoja niechec i obawy przed ponownym nawiazaniem kontaktow.
    Ale jesli Wasz zwiazek rozpadl sie z jakichs innych powodow, to moze
    warto byloby sie z nim spotkac (nawet we trojke z Twoim obecnym
    partnerem) i spokojnie porozmawiac. Czego on oczekuje, jaki rodzaj
    kontaktu chcialby miec ze swoim synem....czego Wy sie obawiacie i czego
    wymagalibyscie od niego...
    Jak widzisz trudno Ci cos radzic, gdy nie zna sie szczegolow tego, co sie
    dzialo w przeszlosci...bo zaleznie wlasnie od tego rady moga byc
    diametralnie rozne.
    Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo spokoju i pozytywnego rozwiazania
    wszystkich trudnych spraw..
  • gazeta_mi_placi 25.06.10, 10:16
    Myślę,że prawa rodzicielskie (przynajmniej w Polsce) są odbierane naprawdę w
    drastycznych przypadkach a nie przez widzimisię sędzi.
    Musiał sobie nieźle nagrabić.
    Ja bym trzymała się z daleka od patologii.
  • tade-k53 25.06.10, 10:19
    Nawróc się.
    Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam zabłąkanych ludzi
    przed potępieniem. Kto nie boi się prawdy może skorzystać.
    Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do
    królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca,
    który jest w niebie."
    Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności póki jeszcze jest.
    tradycja-2007.blog.onet.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka