Zmiana nazwiska dziecka Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Wtajcie Dziewczyny smile
    Długo mnie tu nie było, tak długo, że musiałam nowy nick ustanowić smile, z
    obecnych na forum raczej nikt mnie nie pamięta, nie udzielałam się aż tak
    intensywnie..
    Z ojcem mojej córki rozstaliśmy się osiem lat temu m.w. (córka ma 9 lat). Nie
    byliśmy małżeństwem.
    Czy może orientujecie się, jak wygląda kwestia zmiany nazwiska dziecka po
    takim czasie? Córka ma nazwisko ojca, od początku, bezsądownie, po prostu
    wtedy to było dla nas naturalne.
    Nie chcę całkiem zmieniać na swoje, ale chciałabym, aby nosiła nazwisko
    dwuczłonowe. Zaczyna być dla niej znaczące, że ma inne niż ja. Choć jest
    przyzwyczajona i zrozumiała, ze tak już jest, to wiem, ze wolałaby nosić
    podwójne. Nie ukrywam, że dla mnie też jest to ważne.
    Ojciec nie kontaktuje się z córką w ogóle od 2,5 roku. Nie płaci alimentów
    (córka dostaje alimenty z FA). Odzywał się co jakiś czas, średnio raz na pół
    roku w tym czasie z chęcią odnowienia kontaktów, ale na tym odezwaniu do mnie
    (np sms smile) kończyło się sad, więc nawet dziecku nie mówiłam... To tak trochę o
    mojej sytuacji. Pewnie, jak zacznę działać w sprawie nazwiska zaczną się
    jakieś kolejne problemy..
    Czy taka zmiana, gdyby on się zgodził, musi być ustanowiona wyrokiem sądu? Czy
    wystarczy w USC jakieś oświadczenie? Czy to jakiś większy koszt jest?
    A gdyby się nie zgodził?
    Pewnie podrążę temat smile ale najpierw chciałam zapytać Was smile bo wiem, ze są tu
    osoby z takimi doświadczeniami.

    Niedługo poruszę inną kwestię. Kontaktów dziecka z marnotrawnym tatusiem po
    tak długim czasie.

    Pozdrawiam ciepło.
    Coccinea
    • Również chciałabym się dowiedzieć jak to wygląda?Mój były mąż nie zgadza się na
      dodanie mojego nazwiska do nazwiska dziecka.
      • Nie rozumiem takich postaw.. Zrozumiałabym negatywne nastawienie ojca do zmiany
        nazwiska dziecka - na, całkowicie, nazwisko matki (gdyby był kochającym tatą,
        który jest dumny, iż dziecię nosi jego nazwisko).
        Ale w sytuacji rozstania, dla samego dziecka często jest dobrze, jeśli ma
        podwójne. Choć są pewnie dzieci, którym wszystko jedno.

        Niemniej jednak pewnie, jeśli się nie zgadza (bo tak mu się podoba) to tylko
        sądownie.. Jakieś argumenty trzeba przedstawić - to raczej nie powinno być
        trudne (dla dobra dziecka - w końcu).

        Może ktoś z Was miał taką sytuację?
        Że np tata uparty był "bo nie", i co z tym zrobić? (a jeśli się zgadza, to bez
        sądu?). Ważę co i jak, bo to u mnie kwestia odezwania się do niego.. po
        dłuuuugim czasie.
    • Jeśli ojciec ma władze rodzicielską to powinniście załatwić sprawę nazwiska
      razem, w USC. Jeśli będzie to problemem (ze strony ojca) to najpewniej należy to
      załatwić sądownie (ale tutaj dokładniej nie pomogę).
      Gdyby był pozbawiony władzy rodzicielskiej to decyzja o zmianie nazwiska
      wymagałaby wyłącznie Twojej zgody.
      --
      Nasze bliźniaki mają...
      Maleństwo będzie z nami za...
      Nasze zdjęcia wink nasz blog smile
    • a może najpierw spróbować pozbawić ojca praw rodzicielskich skoro nie utrzymuje
      kontaktu. Wtedy sprawa jest prosta bo "tatuś" nie ma nic do powiedzenia -
      wystarczy wniosek o zmianę nazwiska do USC z wyrokiem o odebraniu władzy i po
      miesiącu jest decyzja.
    • ja zmieniałam.
      wystąpiłam do sądu o zgodę na dokonanie czynności prawnej - zmianę nazwiska
      dziecka.
      miałam wizytę kuratora, który opiniował mój wniosek.
      napisałam uzasadnienie. sąd wyraził zgodę na zmianę nazwiska na moje.
      z tą zgodą trzeba iść do USC i złożyć wniosek o zmianę.
      koszt sądu - 40 zł, koszt USC - 37 zł
      --
      <a rel="nofollow" href="www.mamalgosia.blogspot.com"
      target="_blank">www.mamalgosia.blogspot.com</a>
      • takajataka1 napisałaś że zmieniłaś nazwisko dziecku mogła byś napisać coś
        więcej. czy ojciec ma ograniczone prawa, czy kontaktuje się z dzieckiem, ile
        dziecko ma lat. co to za wizyta kuratora i jakie dawałaś uzasadnienie. była bym
        wdzięczna za odpowiedz
    • Pytam z ciekawości, jako dziecko, któremu tak wiele (oczywiście dla dobra dziecka) zmieniono nazwisko, że przy wyrobieniu paszportu nie starcza krateczek w rubryce "inne noszone nazwiska":
      jak Twoja dziewięcioletnia córka motywuje swoją chęć zmiany nazwiska na podwójne?
      • Odpowiem Ci Talencie ja smile Moj syn nie motywowal checi zmiany nazwiska, on CHCIAL po prostu nazywac sie tak, jak rodzina, w ktorej sie wychowuje, a nie tak, jak ojciec, ktory jest nieobecny.
        Zmienilam nazwisko dziecku na SWOJE panienskie, bo chcial smile Chcial jak mial 7-9 lat!!!! Najpierw pozbawilam exa wladzy rodzicielskiej po kilku latach nieobecbnosci w zyciu dziecka, MIMO placonych regularnie alimentow. Da sie smile Potem zlozylam wniosek w USC i juz smile
        Do autorki watku, jesli zmieniac, to na swoje nazwisko, jesli ojciec bezkontaktowy, a dziecko tego chce.
        --
        Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
        • >zlozylam wniosek w USC i juz smile

          Fajnie, ale mysle, ze matki wiedza gdzie sie udac.. brakuje im UZASADNIENIA ktore bedzie do przyjecia przez kier. USC
          Podzielisz sie????
          • > brakuje im UZASADNIENIA ktore bedzie do przyjecia przez kier. USC

            Jesli komus brakuje uzasadnienia, znaczy, ze nie powinien wystepowac o zmiane nazwiska dziecka.

            > Podzielisz sie????

            Nie smile Moje uzasadnienie dotyczy MOJEGO dziecka, mojej sytuacji i mojej sprawy, nie wiem jak mialoby komukolwiek pomoc. Kazda sytuacja jest inna i zapewne nie kazda zachcianka zasluguje na jej spelnienie.
            --
            Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
        • >Najpierw pozbawilam exa wladzy rodzicielskiej po kilku latach nieobec
          > bnosci w zyciu dziecka, MIMO placonych regularnie alimentow. Da sie smile Potem zl
          > ozylam wniosek w USC i juz smile

          pelagaa powiedz ile lat nie interesował się ex? U mnie sprawa wygląda tak. Synek ma 2,5 roku. Ex placi regularnie i przysyła prezenciki na święta. Od urodzenia synka nie widział! Chciałabym pozbawic go władzy rodzicielskiej ale właśnie wszysyc mówią, że jak płaci i przysyła prezenciki to nie ma szans, bo to też forma interesowania się. Ile czasu jeszcze musi upłynąć zamin da się coś z tym zrobić? dodam, że synek idzie do przedszkola od września i czy może wtedy można zacząć coś działać?
          --
          wszystko w życiu ma swoj cel
          • > pelagaa powiedz ile lat nie interesował się ex?

            Jakby sie dobrze zastanowic moj ex nie interesowal sie nigdy dzieckiem. Prosto po rozstaniu widywal sie z dzieckiem raz na pol roku, albo i to nie, potem po zalozeniu rodziny i przegraniu sprawy o obnizenie alimentow obrazil sie i przestal widywac sie z dzieckiem wcale. Zupelny zanik kontaktu trwal cos ze 2-3 lata, teraz juz dokladnie nie pamietam, dawno temu to bylo.
            Napisalam wniosek o pozbawienie wladzy rodzicielskiej, poparlam zaswiadczenimi z bylego przedszkola, ze owczesnej szkoly, ze ojciec sie nie pojawia/l, z przychodni, dodatkowo wykorzystalam wiedze, ze pobiera ze swojego zakladu pracy paczki swieteczne na dziecko, ktore to paczki nigdy do dziecka nie trafialy. Ex nie walczyl o dziecko, dlatego sprawe wygralam od razu, bez problemu.
            Alimenty sa placone poprzez zaklad pracy regularnie od momentu ich zasadzenia.
            Mysle, ze powinnas zalozyc sprawe o pozbawienie wladzy, szczegolnie, ze teraz jest zapis w krio o tym, ze odwiedzanie dziecka i jego wychowanie jest obowiazkiem rodzica. Jesli bedzie walczyl, skonczy sie na ograniczeniu wladzy, ale jesli nadal nie bedzie sie z dzieckiem widywal, po dwoch latach sad raczej mu wladze zabierze, jesli wystapisz o to ponownie.
            Ja jestem zwolenniczka potwierdzania stanu rzeczywistego. Placenie alimentow i wysylanie prezenciku NIE JEST wykonywaniem wladzy rodzicielskiej i nalezy to potwierdzic wyrokiem.
            --
            Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
        • Uleganie zachciankom dzieci bywa zasadne i bezzasadne. Nie krytykuję ulegania zachciankom bezzasadnym - praktykuję z lubością i uważam za ważny i niezwykle przyjemny aspekt życia rodzinnego. Warto jednak wiedzieć kiedy zachcianka jest zasadna, kiedy bezzasadna i kiedy jest nasza, a kiedy dziecka.
          Ty na przykład uległaś zachciance zasadnej. Podjęte przez Ciebie zobowiązanie, że dzieci z Waszego związku będą nosiły nazwisko ojca przestało obowiązywać z chwilą gdy porzucenie Twojego dziecka przez ojca zostało prawnie potwierdzone (pozbawienie praw). Jako "nie-ojciec" protoplasta stracił prawo do "oznakowywania"swojego biologicznego potomka. A potomek zyskuje uzasadnienie dla swojego CHCĘ (nawet jeśli to CHCĘ jest chęcią zemsty na płodzimierzu). Jestem w stanie uwierzyć, że dziecko CHCE się nazywać tak jak Jego rodzina.
          Tymczasem: autorka wątku twierdzi, że Jej córka pragnie zmienić nazwisko na ... PODWÓJNE i jest w tym jednomyślna z mamusią. Dodajmy, że mamusi nie przeszkadzały różnice w nazwiskach do czasu pozostawania w nieformalnym związku. Uważała to za naturalne. Panie (córka jednomyślna z matką) nie pragną wymazać ze swojego życia mężczyzny, który dopuścił się porzucenia dziecka. Pragną jedynie uwzględnienia w "oznakowaniu" dziewczynki emblematu matki.
          W życiu Twojego syna zmiana nazwiska była formą dostosowania dokumentów do rzeczywistości. Dziecko chciało nazywać się jak rodzina. W życiu córki autorki wątku dwuczłonowe nazwisko nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. W realu wychowuje Ją mama - jednego wszak nazwiska. I to rodzi moje podejrzenie, że zmiana nazwiska na podwójne jest bezzasadną zachcianką matki , a nie pragnieniem podzielanym przez dziecko. I ma ta matka prawo dążyć do zachcianki tej spełnienia. Dobrze jednak, żeby miała świadomość do czego dąży i czyim kosztem. Dąży do spełnienia swojej bezzasadnej zachcianki, kosztem manipulacji (być może nieświadomej) emocjami dziecka.
          • Ja akurat popieram tylko zachcianki zasadne. Dzieciak ma się uczyć, że wszystko robimy po coś.
            W kwestii nazwiska w określonym wieku też ma coś do powiedzenia.
            • Zachcianka córki autorki wątku jest zasadna. Dziecko chce zmienić nazwisko na podwójne, żeby uszczęśliwić mamusię.
              • To jest normalne - moja znajoma ma dziecko, które nosi nazwisko ojca idziewczynka też ostatnio przechodziła dylematy w stylu "czy ja jestem bardziej taty niż twoja?" "Czemu nie mogę się nazywać tak jak ty"
                To naturalne,że dziecko chce nosić nazwisko osoby, która przy nim jest, a nie jakiegoś phantom daddy, którego nazwisko widuje w najlepszym wypadku tylko raz w miesiącu na przelewie bankowym. Albo i nie.
                • Miaowi, raz jeszcze odsyłam do tekstu źródłowego - mówimy nie o nazwisku mamusi, ale o nazwisku PODWÓJNYM. Nie dostosowujemy dokumentów do rzeczywistości, tylko tworzymy dziecku rzeczywistość równoległą. Nie ma w tym nic złego, ale warto, żeby mama zdawała sobie sprawę, z czego wynika "chęć" dziecka.
                  • A w zasadzie sporo w tym złego.
                    • Bo się pogubiłam - w czym?
                      Bo ja w podwójnym nazwisku nie widzę nic złego, jeśli jest możliwość, to czemu nie?
                      Nie wyolbrzymiałabym tu do rzeczywistości alternatywnej - moja znajoma w 1 klasie liceum zmieniła swoje nazwisko, po ojcu, na panieńskie matki, mimo że matka wyszło po raz kolejny za mąż. Nazwisko jest kwestią tożsamości.
                      • Jest sporo złego w manipulowaniu emocjami dziecka w celu zaspokojenie własnych potrzeb. Autorka ma potrzebę "oznakowania" dziecka swoim nazwiskiem, przy zachowaniu nazwiska nieistniejącego w życiu obu pań ojca. Pal sześć z czego ta potrzeba autorki wynika, ale sugerowanie, że z chęci uszczęśliwienia dziecka jest mocno naciągane. Podejrzewam raczej, że mama ma potrzebę, do której z jakiś względów nie chce się przed sobą przyznać i projektuje ją na dziecko, coby usprawiedliwić zaplanowane działania. Nieważne jak te działania ocenimy (zwłaszcza, że nikt nas o to nie prosi-smile), ale ważne jest zauważyć, że autorka wątku niechcący (bo nie wierzę, że z premedytacją) może zrobić swojemu dziecku emocjonalne kuku. Jeśli nie tym, to następnym i następnym razem, gdy dzieciak będzie starał się zaspokoić potrzeby emocjonalne mamy. Na uświadomienie sobie własnych może nie starczyć miejsca i czasu.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.