Bezkontaktowy ojciec chce zabrac dziecko Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ostatnio miałam przeboje na sprawie o podwyższenie alimentów, uważał, że dziecko nie jego i żądał badań DNA, dopóki nie dowiedział się, ile kosztująsmile cudowny tatus, widujący się z małym raz w roku.
    Synek ma obecnie 4 lata, zero kontaktu z ojcem, widują się sporadycznie. I kochany tatuś napisał dziś, że zabiera dziecko w piątek i odda w niedzielę i "nie pytam cie o zdanie ani o pozwolenie, tylko masz go spakować i go dać". Poziom agresji sięgnął u mnie szczytu. Nie mamy sądownie uregulowanych kontaktów. Jest nieobliczalny, agresywny, rozchwiany emocjonalnie. Dziecko go nie zna, nie pamięta, nigdy nie spało poza domem. Oczywiście mały do ojca, przynajmniej w obecnej sytuacji nie pojedzie. Wtedy on złoży pozew o utrudnianie kontaktów. I wyjde na podłą sukę, która mści się na facecie, uniemożliwiając mu spotykanie się z dzieckiem. Czy jest jakieś rozsądne wyjście z tej sytuacji?
    • Jakie utrudnianie, jak nie ma sądownie uregulowanych?
      • Dokładnie. Nie macie uregulowanych sądownie kontaktów, zatem niczego mu nie utrudniasz. Nie dałabym dziecka.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/zem33e5es2ke0h5u.png

        http://www.suwaczki.com/tickers/zem3anlikn427ng3.png
        • Ojciec powinien zatem zabrać dziecko do siebie i nie dawać matce, bo przecież matka nie ma ustalonych kontaktów. Szkoda, że nie mam do niego numeru telefonu, bo bym mu to podpowiedział.
          • Ojciec, który raz na rok, między kolejnymi ciągami i detoksami przypomina sobie o dziecku? Ojciec, który w ciągu 4,5 roku życia synka nie spędził z nim łącznie nawet 24 godzin? Człowieku, patrz bardziej obiektywnie niż przez pryzmat własnego nosa. Gość prawdopodobnie znowu jest na silnym głodzie, bo pisze mi po 50 smsów dziennie, grozi, straszy, szantażuje. I ja tak po prostu mam mu dać na weekend małego, bardzo zamkniętego w sobie chłopczyka? Pozwolić wywieźć 3oo km od miejsca zamieszkania, gdzie nie zna nikogo i nie będzie się czuł bezpiecznie? Zostawić na 3 dni z człowiekiem, który nawet z synkiem nie będzie mógł się porozumieć. Ja mu nigdy nie broniłam kontaktów z dzieckiem, to on nie był skory do korzystania z nich. Staram się mu przetłumaczyć, że zmarnował ponad cztery lata, a teraz twierdzi: "przecież masz jakiś patent, żeby zmusić małego do pojechania ze mną, jak nie, to znaczy, że nie masz podejścia do dzieci". Tych lat nie da się naprawić od razu, niech spotyka się z nim regularnie, systematycznie, to siłą rzeczy kiedyś młody nawiąże z nim jakąś nic porozumienia, sam będzie chciał jechać. Sytuacja "masz mi dać dziecko" jest nie do pomyślenia.
            I co, nadal chcesz jego numer telefonu. Chętnie ci podam. Widać ciągnie swój do swego.
      • miaowi napisała:

        > Jakie utrudnianie, jak nie ma sądownie uregulowanych?

        Ojciec ma prawo do kontaktow z dzieckiem z tej racji, ze.. ze jest ojcem, a nie dlatego, ze sad mu je przyznal.
        Kontakty przyznaje mu KRiO z samego faktu bycia rodzicem.

        Art. 113.§ 1. Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.

        § 2. Kontakty z dzieckiem obejmują w szczególności przebywanie z dzieckiem (odwiedziny, spotkania, zabieranie dziecka poza miejsce jego stałego pobytu) i bezpośrednie porozumiewanie się, utrzymywanie korespondencji, korzystanie z innych środków porozumiewania się na odległość, w tym ze środków komunikacji elektronicznej.

        Art. 1131.§ 1. Jeżeli dziecko przebywa stale u jednego z rodziców, sposób utrzymywania kontaktów z dzieckiem przez drugiego z nich rodzice określają wspólnie, kierując się dobrem dziecka i biorąc pod uwagę jego rozsądne życzenia; w braku porozumienia rozstrzyga sąd opiekuńczy

        --
        Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.
        Oscar Wilde
        • mialam podobna syuacje. byłam tez wystraszona, poszlam do TPD czy cos w tym stylu ( zajmua sie mediacjami w trudnych sprawach dot. dzieci))
          podawalam nieroztropne( delikatnie mówiać) zachowania taty dziecka.
          odpowiedzieli mi ze tatusiowi tacy bywaja i powinnam dac dziecko!

          i dalam...jakos przeżył, ale teraz majac 7 lat nie chce do niego jezdzic..i sam mu to mówi.siłą go nie zmusza.
          tym razem to nie moja wina bo ja moge mu dac, ale siłą nie.

          jakby co, wtedy( tez czterolatek) moje obawy były nieco na wyrost, dziecku nie stala sie krzywda,( uff) ...i wiem ze jesli sad nie zakaze to nie mozemy sie sprzeciwic.
          lepiej te rzeczy jaknajszybciej ustalic.
          --
          ============0=0=0=080=0=0=0==========
        • Przeciez autorka postu mu tych spotkan nie zabraniala... To tatus nie chcial spotykac sie z dzieckiem przez 4 lata! Nigdy w zyciu nie dalabym dziecka ojcu, ktorego wlasciwie nie zna... i do tego na weekend! Absurd w/g mnie. Najlepiej wyjedz z malym gdzies do rodziny w tym czasie.
          --
          "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
    • Zloz tatusiowi rozsadna propozycje spedzenia czasu z dzieckiem - na pismie najlepiej, zeby miec dupochron. Nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie oczekiwal, ze powierzysz dziecko na 3 dni czlowiekowi, ktory nie zbudowal z nim zadnej wiazi ot tak, bo mu sie zachcialo.

      --
      W końcu do czego to podobne, żeby inkubator zaniedbał zawartość.
      Wiedzmowo
    • zero kontaktu z ojcem, widują się sporadycznie.

      no to jak ? zero kontaktów czy jednak sie widują ???

      --
      Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
      • maly nie zna ojca ?
        no to skoro sie jednak widują to w jakiej roli wystepuje ojciec podczas tych widywań ?

        i moze jednka utemperowac bezpodtsawna agresję i pomyslec logicznie
        --
        Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
        • Chodzi o to, że ojciec przyjeżdża raz, czasem dwa razy w roku, widują się, owszem, ale nie mają właściwie żadnego kontaktu, żadnych relacji. Młody jest wobec niego nieufny, wie, że to tata, ale wie też, że go nigdy nie ma. Po każdym spotkaniu z ojcem jest nieprzespana noc, złe sny i rozdrażnienie synka przez kilka dni. Powtarzam, nie chce ograniczać mu kontaktów ani nic w tym stylu. Prosiłam go wiele razy, by złożył pozew o uregulowanie kontaktów, ale on boi się tego jak ognia, bo pewnie przy okazji wyszłyby jego pobyty na odwykach, problemy z prawem i samym sobą.
          A ci, którzy radzicie, że mam "dawać" mu dziecko, bo ma do tego prawo, postawcie się w mojej sytuacji. Czy aby na pewno tak chętnie byście się na to zgodzili/ły?
          • To wystąp o odebranie mu praw rodzicielskich, skoro przez4 lata się dzieckiem nie interesował(bo spotkanie 1-2razy do roku trudno uznać tworzenie więzi, tak rzadkie spotkania uważam, że dziecku wręcz szkodzą)i skoro jest nałogowcem i może się przy nim stać dziecku fizyczna krzywda.
          • annybe napisała:

            > A ci, którzy radzicie, że mam "dawać" mu dziecko, bo ma do tego prawo,
            > postawcie się w mojej sytuacji.
            Mysle, ze to nie do mnie, poniewaz nie udzielalem zadnych radsmile
            W moim poscie chodzilo mi jedynie o wyprowadzenie niektorych pan z bledu, jakoby dopiero po ustaleniu sadowym kontaktow ojciec ma do nich prawo, ze, dopoki kontakty nie sa ustalone przez sad, to mozna nie zgadzac sie na spotkania ojca z dzieckiem, unikac ich, "migac sie"... bo kontakty nie ustalone.. a przeciez prawo do kontaktow nie wynika z orzeczenia sadu.
            "Normali" rodzice sami ustalaja terminy i sposob kontaktow ("normalna" matka zdaje sobie sprawe, ze ojciec ma do nich prawo.. "normalny" ojciec zdaje sobie sprawe, ze to jego prawo i obowiazek) i zaden sad nie jest im do tego potrzebny, potrzebny wowczas, gdy nie moga dojsc do porozumienia.. zreszta, jak w kazdej innej sprawie, gdy ludzie sie zgadzaja, to nie chodza do sadu (rozwod wyjatkiem, nawet jesli sie zgadzaja to, niestety, bez sadu nie rozwioda siesmile).

            > Prosiłam go wiele razy, by złożył pozew o uregulowanie kontaktów,
            Gdy rodzice "prowadza wojne", to czesto uregulowanie kontaktow lezy w interesie matki.. np. gdy ojciec posiada wladze rodzicielska, przedszkole nie ma prawa odmowic mu wydania jego dziecka i bez wzgledu na to, czy matka umiescila ojca na liscie osob upowaznionych, czy tez nie.
            Ani matka, ani dyrekcja przedszkola nie ma prawa w ten sposob ograniczac ojcu wladzy rodzicielskiej, od ograniczania jest sad.
            Gdy kontakty sa uregulowane przedszkole moze odmowic, bo to nie ten dzien, nie ta godzina "kontaktowa" ojca.smile


            --
            Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.
            Oscar Wilde
            • > I kochany tatuś napisał dziś, że zabiera dziecko w piątek i odda w niedzielę i "nie pytam cie > o zdanie ani o pozwolenie, tylko masz go spakować i go dać". (....)
              > Nie mamy sądownie uregulowanych kontaktów.

              No wlasnie.. a powiedz mi, co zrobisz, gdy w ktorys piatek ojciec odbierze dziecko z przedszkola (zakladam, ze uczeszcza) i pojedzie z nim na weekend do siebie??? Przeciez ma takie prawo. Policje wyslesz?? A co, jesli powie, ze go "wrabiasz" zlosliwie, bo wyjazd byl z Toba uzgodniony?.. Slowo przeciw slowu.

              > Czy jest jakieś rozsądne wyjście z tej sytuacji?
              Uregulowanie kontaktow.. i nie musi to byc sad, wystarcza wasze ustalenia spisane i podpisane.

              --
              Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.
              Oscar Wilde
              • Wydaje mi się, że żadna przedszkolna wychowawczyni nie pozwoli, by zabrał płaczące i wyrywające się dziecko.. Mam taką nadzieję. Jeżeli faktycznie zdarzyłaby się taka sytuacja, to tak, wezwałabym policję z alkomatem. Jak to jest, że ja mam respektować jego prawa do kontaktów z synkiem, a wszystkie obowiązki od 4 lat spoczywają wyłącznie na mnie?
                Jeśli faktycznie do uregulowania kontaktów wystarczy spisać ustalenia i się podpisać, to chętnie z tego skorzystam. Nie mam siły na kolejne ciąganie się po sądach, słuchanie oszczerstw, oskarżeń, gróźb i szantażów kochanego tatusia.
              • A jak "tatus" udowodni, ze jest ojcem tego dziecka, skoro dziecko nie bedzie chcialo z nim pojsc? Tudziez go nawet nie pozna... Jesli ktos inny ma odebrac dziecko z przedszkola, to rodzic wypelnia specjalne oswiadczenie/pozwolenie. Wiem, bo mam stale pozwolenie na odbieranie z przedszkola coreczki przyjaciolki.
                --
                "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
                • niutka napisała co wiedziala..

                  -Dla pewnosci uprzedz przedszkolanki, ze tylko Ty mozesz odbierac dziecko z przedzkola. Przedstaw swoja sytuacje, jesli normalne to zrozumieja... jesli nie, to trzeba zmieniac przedszkole.

                  KRiO obowiazuje w kazdym przedszkolu.
                  Z rownym powodzeniem ojciec posiadajacy nieograniczona wladze rodzicielska moze uprzedzic przedszkolanki, ze tylko on i ludzie z jego listy maja prawo odbierania dziecka..

                  -A jak "tatus" udowodni, ze jest ojcem tego dziecka, skoro dziecko nie bedzie chcialo z nim pojsc?

                  To usmiech dziecka jest dowodem na ojcostwo.. a placz dziecka na zaprzeczenie ojcostwa?? A nie dowiód osobisty i metryka dziecka z wpisanymi danymi ojca??

                  -Jesli ktos inny ma odebrac dziecko z przedszkola, to rodzic wypelnia specjalne oswiadczenie/pozwolenie.

                  Rodzicem jest zarowno ojciec jak i matka. Ktos inny rodzicem nie jest.

                  -Wiem, bo mam stale pozwolenie na odbieranie z przedszkola coreczki przyjaciolki.

                  Nie jestes rodzicem, wiec musisz miec zgode rodzica na odbieranie.. to chyba oczywiste.
                  Ojciec jest rodzicem wiec sam sobie pozwolenia wystawiac nie musi.

                  -Moj "normalny" juz ex (.......) ze mna nie rozmawial,

                  "Normalni" rozmawiaja..


                  --
                  Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.
                  Oscar Wilde
                  • Oooo, widac problemy pan ma...
                    Tyle, ze jak TYLKO matka zaprowadza i odbiera dziecko z przedszkola i ojca w przedszkolu na oczy nie widziano, a do tego dziecko nie chce do niego isc... TO osoaba opdpowiedzialna z przedszkola najpier powinna zadzwonic do matki dziecka.
                    --
                    "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
                    • niutka napisała:

                      > Oooo, widac problemy pan ma...
                      Mam, ale innego rodzaju

                      > osoaba opdpowiedzialna z przedszkola najpier powinna zadzwonic do matki dziecka.
                      Jaki przepis mowi o takiej powinnosci?



                      --
                      Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.
                      Oscar Wilde
                      • Odpowiedzialnosc przedszkola...
                        --
                        "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
                        • niutka napisała:

                          > Odpowiedzialnosc przedszkola...
                          Odpowiedzialnosc przedszkola konczy sie z chwila przekazania dziecka rodzicowi posiadajacemu wladze rodzicielska (lub osobie upowaznionej przez takiego rodzica).
                          Przedszkolanka, dyrektorka.. ogolnie przedszkole nie jest instancja rozstrzygajaca o wladzy rodzicielskiej. Taka instancja jest sad.
                          Przedszkole nie jest narzedziem w reku matki do walki, potyczek z ojcem.


                          --
                          Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.
                          Oscar Wilde
            • Nie do konca tak to jest... Moj "normalny" juz ex sam wniosl do sadu wniosek, jak chce sie widywac z chlopcami (po pierwsze: ze mna nie rozmawial, po drugie: kontaktow z synami nie zamierzalam mu utrudniac, a do tego wynajelam mieszkanie 800 m od niego).
              --
              "Żyj!" - powiedziała Nadzieja. "Bez Ciebie nie umie" - odpowiedziało cicho Życie...
              • Cóż, właściwie mogłam się tego spodziewać, chwilowo problem rozwiązany. Miał przyjechać wczoraj, ale już kilka dni temu po natłoku smsów, nagle zamilkł. Jak znam życie i jego, na parę miesięcy będzie spokój. Co nie zmienia faktu, że ja mam dość tego, że co jakiś czas stawia mi życie na głowie, zjawia się bez zapowiedzi i żąda widzeń z dzieckiem. Stworzę i złożę pozew o uregulowanie kontaktów, bo inaczej z nim dogadać się po prostu nie da.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.