sprawa o podwyższenie alimentów, a kurator ... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • .... dla nieznanej z miejsca pobytu; jak wygląda taka sprawa? łatwiej? trudniej?
    • wiki35 napisała:

      > .... dla nieznanej z miejsca pobytu; jak wygląda taka sprawa? łatwiej? trudniej
      > ?

      trudnej bo musza ustalic miejsce pobytu.


      --
      www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif
      • trudniej, bo dłużej?
        "Ojciec" dziecka, w październiku 2012 roku dostał wezwanie do mojego komisariatu o niealimentację (odebrał awizo; ba, nawet stawił się na komisriacie); w grudniu zapadł wyrok. Jestem wściekła na siebie, bo ....
        1) nie skonsultowałam z aspirantką adresu zamieszkania "ojca",
        2) nie podałam na dzisiejszej rozprawie sygnatury akt o niealimentację, by sędzina (prowadząca sprawę o podwyższenie alimentów) "sprawdziła adres" (w aktach o niealimentacji).
        We wnisku o podwyższenie alimentów podałam adres matki "ojca", bo adresy kolejnych stancji ("ojca") nie są mi znane. "Ojciec" awiza nie odebrał i na dzisiejszej rozprawie sędzina wstępnie wyznaczyła matkę "ojca" jako kuratora (nie wiadomo, czy zgodzi się).
        Gdy wróciłam do domu, zadzwoniłam do aspirantki, by dowiedzieć się, na jaki adres wysłała wezwanie do stawienia się na komisariacie. Okazało się, że adres stancji był w papierach jakie dostała od MOPRu. I .... I don't know, bo nie wiem co mam z tym zrobić.
        • oj... skomplikowana sprawa...... moze adres stancji bedzie dobry....

          wydaje mi sie ze to w interesie sadu zeby go znależc... inaczej zasadzą alimenty zaocznie. ale nie bede sie upierac.
          --
          :_
          • Zadzwoniłam do biura obsługi interesanta i dowiedziałam się, że oczywiście - mogę napisać podanie o dołączenie jednych akt (sprawa o niealimentację) do drugich (sprawa o podwyższenie alimentów) ze zwględu na "ostatni adres zamieszkania (stancji) pozwanego, który znajduje się w aktach sprawy o niealimentację", ale .... "niewiadomo, czy sędzina zdecyduje się na dołączenie akt, bo to w moim interesie jest dostarczenie do sądu ostatniego miejsca zamieszkania" (oba wydziały - karny i rodzinny w jednym budynku). O! Jak osoba postronna ma znaleźć pozwanego? I jak MOPR odnalazł pozwanego? (Aspirantka powiedziała, że dostała od MOPRu papiery już z podanym adresem pozwanego. Matka pozwanego szybciej powie, że nie kontaktu z synem niż powie, gdzie mieszka.)
        • Miałam podobną sytuację, zadzwoniłam do komornika i okazało się, że był dobrze poinformowany, miał adres właśnie po sprawie z 209 kk. Napisałam więc wniosek do komornika o podanie mi tego adresu, jako potrzebnego na sprawe o alimenty i go dostałam.
    • masz rację, polska durna rzeczywistość
      w sumie - napisałam, wysłałam; czy sąd dołączy? I don't know.
      I co po wyroku (8 miesięcy w zawieszeniu na dwa lata) jak "ojciec" powiedział na komisariacie, że i tak nie będzie płacił, bo zarabia TYLKO 1000 zł na rękę (na czarno)!!!!!!!

      jedynym plusem moich nerwów na rozprawie to pośmiałam się z sędziną; sędzina znana jest ze swojej ostrości, ale i sprawiedliwości; proawdziła już kilka moich spraw i ..... poznała mnie; gdy spytała się mnie co ja taka zdyszana to powiedziałam, że to nie zadyszka, a nerwy przed rozprawą; sędzina: ale czego się pani boi, przecież pani mnie już zna smile)))
      • hehe ja teaz miałam kilka spraw prowadzonych przez tę sama sędzinę- ostatnia sprawa w grudniu 2012. O pozwolenie na odtzucenie spadku po zmarłym ojcu mojej córki.

        Na koniec powiedzial mi ze gdyby moja sprawa była jej ostatnia dzis (wtedy) to poszłaby ze mną na kawe..... no i mialbysmy o czym rozmawiac.....
        oj mialbysmy

        wogole sędzina tez ostra zasadnicza , ale niestety dla ojca młodej jemu nieprzychylna. dlaczego? No cóż..... jak ktos sie zachowuje w taki sposób jak on nie da sie tego podciągnac po fakt ze matka dziecka robi wszytsko aby ojciec dzieckoa byl wyłącznie płatnikiem a ojciec robi wszytsko aby było inaczej.....

        Na szczescie to wszytsko za mną...... już zaczełam spac w nocy....... a to duzo.
        --
        gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami
        • oliwija, dużo przeszłaś ....

          sędziowie grube tomy mogliby napisać o tym co dzieje się na korytarzach, salach sądowych
          • wiki35 napisała:

            > oliwija, dużo przeszłaś ....

            toprawda.... ale towszytsko sie juz skonczyło. i caleszczescie

            > sędziowie grube tomy mogliby napisać o tym co dzieje się na korytarzach, salach
            > sądowych

            sedziowie na korytarzach nie siedza... ale fakt faktem ze niektore rozprawy to istna komedia. u mnie tak bylo, troche mi szkoda tych czasow bo juz sie nie powtorza nie bedzie czego wspominac na nowo.... ale spokoj jest waznejszy.....


            --
            :_
            • a przede mną powtórka z rozywki czyli podwyżka alimentów; termin I rozprawy wyznaczyli 2,5 miesiąca od złożenia wniosku (powód? pani w biurze obsługi interesanta zwaliła na okres urlopowy); rozprawa 16go stycznia skończyła się szybciej niż zaczęła, czekam na ciąg dalszy, ale nie wiem, kiedy znowu dostanę wezwanie; po cichu liczyłam na szybkie zakończenie sprawy ....
              • 2,5 miesiaca to i tak niedługi okres oczekiwania.
                wiesz okres urlopowy - choc w grudniu to dziwne czy tam w listpadzie, no ale niech im bedzie......

                choc tak naprawde wszystkie sprawy dotyczace dzieci sa rozpatrywane w pierwszej kolejności . ale tak miedzy nami w sadzie czy tez wydziel rodzinnym i spraw nieletnich to raczej malo jest spraw dotyczacych dorosłych..... ale niestety teraz sie tak porobiło ze inaczej sprawy nieda sie załatwic jak przze sąd... tak bardzo sie wszyscy wzajemnie lubimy.....
                --
                :_
                • tak tłumaczyła mi pani z biura obsługi interesanta, ale listopad/grudzień i kolejki przez okres urlopowy z lipcu/sierpniu? W 'naszym" sądzie rejonowym są dwa wydziały rodzinne i nieletnich i .... kolejki mają.
                  • wiki35 napisała:

                    > tak tłumaczyła mi pani z biura obsługi interesanta, ale listopad/grudzień i kol
                    > ejki przez okres urlopowy z lipcu/sierpniu?

                    z tego co mi wiadomo w lipcu i sierpniu wogole nie ma rozpraw...

                    >W 'naszym" sądzie rejonowym są dwa
                    > wydziały rodzinne i nieletnich i .... kolejki mają.

                    u Łodzi w sądzie rejonowym dla śródmieścia są chyba 3 .. kolejki tez są.... nie ma tak ze skłądasz i na drugi dzien masz juz sprawę. Przeciez to musi dojść do wydzialu do sędziego ze wzgledu na miejsce zamieszkania. Ten sędzia musi sobie poczytac czego ty chcesz od sadu, ustalic jakis termin , musza wyslac zawiadomienia - minimum 3 tygodnie.

                    --
                    gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami
                    • Najpierw wykład historyczno-teoretyczny
                      po pierwsze to z przepisów prawa (począwszy od starożytnego Rzymu) wynika, że to powód ma wskazać czego i od kogo chce - i jest to jedna z zasad wspólna dla wszystkich systemów cywilizowanego prawa (także anglosaskiego, choć tam mnóstwo rzeczy jest całkiem inaczej niż u nas czyli w tzw. prawie kontynentalnym). Ma wskazać dokładnie adres - i ja nieustająco się dziwię, kiedy na rozprawie pada ze strony sądu pytanie "czy jest pani pewna, że pozwany mieszka pod tym adresem?" odpowiedź rzadko kiedy bywa "tak, wiem to na pewno, bo sprawdziłam" - zazwyczaj jest "no, pewna to nie" "nie, bo on jest w Anglii", "tam to nie mieszka, ale ja nie wiem gdzie". Bywają jeszcze takie pyskate, które fukają - a skąd ja mam wiedzieć? JA mam sprawdzić? - wtedy mam ochotę z drugiej strony stołu odpowiedzieć "a ja mam wiedzieć?" ale mi nie wolno bo to byłoby niegrzeczne, chociaz zgodne z prawdą bo przeceiż to nie ja mam z tym panem dziecko, wspólnych znajomych, wiedzę o rodzinie.
                      Wskazanie nieaktualnego lub nieprawdziwego adresu niesie za soba to ryzyko, że jeśli dojdzie do wydania wyroku przy uznaniu za doręczone wezwania na ten adres to jesli pozwany kiedyś się jednak dowie o tym, że sprawa była bez niego to ma praktycznie wygraną sprawę o wznowienie postępowania, która może się skończyć wyrokiem mniej korzystnym - a wtedy może być tak, że różnicę w alimentach trzeba będzie zwrócić.
                      Kurator musi mieć 30 dni na szukanie delikwenta, jeśli decyzja o ustanowieniu kuratora zapada na rozprawie to sprawa się wydłuża, bo odracza się ją na następny termin - jak to długo to już zależy od tego jakie terminy ma konkretny sędzia, ale warto to wytrzymać, bo zyskuje się pewność , że wyrok jest nie do ruszenia praktycznie.
                      Jesli powód wie od razu, że nie zna adresu pozwanego i nie ma jak tego sprawdzić (bo czasami wystarczy popytać znajomych, rodziny, sąsiadów - zwłaszcza jeśli jest tak, że się wcześniej mieszkało razem) to trzeba pisać od razu w pozwie wniosek o ustanowienie takiego kuratora podając dokładne dane pozwanego (oprócz imienia i nazwiska datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców, ostsni znany adres, ew. pesel - im więcej danych, tym lepiej; jeśli jest tylko imię i nazwisko nic się nie ustali np. w rejestrze skazanych).
                      • masz racje ze sedzia niejest od ustalania adresów dukow mniejszych i wiekszych. Tylko istnieje ustawa oochronie danych osobowych i bardzo czesto ludzie sie tym kierują. Sądowi czy policji nie moga odmówić podania takiego adresu mnie nawet jako jego byłej zonie czy obecnej ale skoro jestesmy juz nie razem to po co go szukam. Zrobił mi dziecko..... och przecez dotego trzeba dwojga.

                        U mnie akurat nie był problemu bo ojciec mojego dziecka cały czas był zameldowany w tym samym miejscu. Ale z tego co mi wiadomo obowizek meldunkowy nie istnieje. Wiec jeśli taki tatus zdecyduje sie wymeldować to mozna go sobie poszukac..... jak długo szuka sie przestępców - czasami kilkanascie lat. A jak tatus ma sprawną intelektulanie rodzine , która nie przepada za ta co gow bachora wrobila to beda to robic dlugo i skutecznie.

                        Polskie prawo jest jakie jest...... poki co nic na to nie poradzimy.

                        Nawet jesli pozwany sie znajdzie a nie przyjdzie na sprawe - bo bedzie chory to sąd tez odroczy sprawę i tak moze to trwac i trwac.... Podejrzewam ze raz no moze dwa razy taki numer ze zwolnieniem przejdzie..... trzeci juz nie powinien.

                        Annakate- Twoja praca jako sędziego na pewno jest trudna i czasami nudna- bo ilez rzy dziennie mozna słuchac o tym jakie te baby i chłopy sa beznadziejne...... a i tak trzeba tak sprytnie myslec zeby to dobro dziecko bylo ponad wszystkim, zeby nie zwyciezyły prywatne uczucia co do jednej lub drugiej strony.Podziwiam.
                        --
                        :_
                        • Sama widzisz, że adres zameldowania to tak naprawdę o niczym nie swiadczy - to, co może zrobić sąd z urzędu, to sprawdzić, gdzie delikwent jest zameldowany i czy nie siedzi (pardon, czy nie jest pozbawiony wolności); to tak naprawdę niewiele. Powódka natomiast może sprawdzić, czy pozwany nadal mieszka tam gdzie razem wynajmowali mieszkanie (czego śladu w dokumentach przecież nie ma), zapytać Ryśka, czy nie wie gdzie Kazik, poszperać na NK czy Facebooku. Tu ochrona danych osobowych nie sięga, zapewniam Cię, że zajadła samodzielna mama ma skuteczność nieporównanie większą, niż jakikolwiek urzędnik.
                          Numer ze zwolnieniem przechodzi raz, drugi raz ewentualnie jeśli jest wystawione przez lekarza sądowego i stwierdza niemożność uczestniczenia w postępowaniu - bo to nie to samo, co niezdolność do pracy. Szwaczka czy tokarz ze złamaną ręką pracować nie mogą, ale przyjśc do sądu jak najbardziej.
                          A praca fajna, czasem stresująca, bo nie da się wyjśc z pracy całkiem, wlecze się sprawy w głowie (i czasem w teczce) do domu, ale nie zamieniłabym jej na żadna inną smile

                          • > Sama widzisz, że adres zameldowania to tak naprawdę o niczym nie swiadczy - to,
                            > co może zrobić sąd z urzędu, to sprawdzić, gdzie delikwent jest zameldowany i
                            > czy nie siedzi (pardon, czy nie jest pozbawiony wolności); to tak naprawdę niew
                            > iele. Powódka natomiast może sprawdzić, czy pozwany nadal mieszka tam gdzie raz
                            > em wynajmowali mieszkanie (czego śladu w dokumentach przecież nie ma) ....

                            O czym kobieto piszesz? Wskaż mi w mojej wypowiedzi słowa, że razem wynajmowaliśmy stancję!!!! On mieszkał u mnie, w MOIM domu!!!!!

                            > .... zapytać Ryśka, czy nie wie gdzie Kazik, poszperać na NK czy Facebooku. Tu >ochrona > danych osobowych nie sięga, zapewniam Cię, że zajadła samodzielna mama ma skutecznoś
                            > ć nieporównanie większą, niż jakikolwiek urzędnik.

                            Ręce mi już opadają; nie mamy wspólnych znajomych, nie znam kolegów "ojca"; nigdy nie obracaliśmy się i nie obracamy we wspólnym towarzystwie!!!!
                            Jaki facebook, jaka NK? Trzeba się dorobić komputera, by móc korzystać z portali internetowych, ale jeżeli ktoś 3/4 swojej wypłaty przepija to NICZEGO się nie dorobił/nie dorobi (teraz stancję, a na starość miejsce pod mostem), a wódka mózg już zżarła.


                      • annakate napisała:

                        > Ma wskazać dokładnie adres - i ja nieustająco się dziwię, kiedy na rozprawie pada z
                        > e strony sądu pytanie "czy jest pani pewna, że pozwany mieszka pod tym adresem?
                        > " odpowiedź rzadko kiedy bywa "tak, wiem to na pewno, bo sprawdziłam" - zazwycz
                        > aj jest "no, pewna to nie" "nie, bo on jest w Anglii", "tam to nie mieszka, ale
                        > ja nie wiem gdzie". Bywają jeszcze takie pyskate, które fukają - a skąd ja mam
                        > wiedzieć? JA mam sprawdzić? - wtedy mam ochotę z drugiej strony stołu odpowied
                        > zieć "a ja mam wiedzieć?" ale mi nie wolno bo to byłoby niegrzeczne, chociaz zg
                        > odne z prawdą bo przeceiż to nie ja mam z tym panem dziecko, wspólnych znajomyc
                        > h, wiedzę o rodzinie.

                        A ja mam wiedzieć? Jeżeli mam z tym panem TYLKO dziecko, a brak wspólnych znajomych? Rodzina? Gdy, na wniosek pracownicy MOPRu z działu FA, policjant udał się do matki "ojca" o ustalenie miejsca pobytu "ojca" to matka powiedziała, że .... od dawna nie ma kontaktu z synem.

                        > Jesli powód wie od razu, że nie zna adresu pozwanego i nie ma jak tego sprawdzi
                        > ć (bo czasami wystarczy popytać znajomych, rodziny, sąsiadów - zwłaszcza jeśli
                        > jest tak, że się wcześniej mieszkało razem) to trzeba pisać od razu w pozwie wn
                        > iosek o ustanowienie takiego kuratora podając dokładne dane pozwanego (oprócz i
                        > mienia i nazwiska datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców, ostsni znany adres
                        > , ew. pesel - im więcej danych, tym lepiej; jeśli jest tylko imię i nazwisko ni
                        > c się nie ustali np. w rejestrze skazanych).

                        I tu rys histoyczny: adres zameldkowania "ojca" różni się od adresu zameldowania jego matki (według danych ustalnoych przez pracownika MOPRu z działu FA, "ojciec" jest już bedomny, bo dom z miejsca zameldowania już dawno został podpalony, a właściciele działki ze spalonym domem .... działkę sprzedali) "ojciec" już od kilkunastu lat (dwudziestu?) mieszka na różnych stancjach (gdy byliśmy razem, to mieszkał w MOIM domu). Annatake, uważasz, że "ojciec" przy każdej zmianie stancji dzwoni do mnie i informuje o nowym adresie? Abstrachując od tematu, w zeszłym roku dostałam pismo od ROPS (tego od zasiłków rodzinnych w innych krajach europejskich), bym ich (ROPS) poinformowała, gdzie pracuje, ile zarobił i gdzie mieszka poza granicami Polski mój był były mąż!!!!
                        Annatake, więc jakich sąsiadów i znajomych mam pytać o ostatni adres zamieszkania "ojca". Wiem, powinnam zadzwonić do "ojca" i grzecznie zapytać go adres zamieszkania, by wysłać mu pozew o podwyższenie alimentów. Zamiast adresu dostałabym stek wyzwisk.

                        Zostaje rodzina, a z rodziną to różnie bywa; gdy wysyłałam na zdres matki wniosek o pozbawienie władzy rodzicielskiej to ... awizo odebrał. Teraz ani jednego awiza (o podwyższenie alimentów) nie odebrał.
                        • u mnie ex zameldowany był w tym samym miesjcu cały czas i co z tgo jak tam nie mieszkał? Jak tylko ustalilam np jaki ma nowy numer telefonu i zadzwoniła,.... następnego dnia juz mial inny wiec po 3 takich razach dałam sobie spokój.. ile mozna kogos szyukac i prosic go zeby sie z wlasnym dzieckiem zobaczył?
                          --
                          :_
                          • szczerze? ja cieszę się, że mój syn nie zna swojego ojca, nie tęskni, nawet nie wie jak wygląda i jak się nazywa .... tak na dobrą sprawę, to bałabym się pozwolić na kontakt "ojca" z synem beze mnie ...."ojciec" to nałogowiec, a gdy za dużo wypije to bije wszystko i wszystkich dookoła; nawet nie pytaj się, czy mnie bił ....(i dlatego, przez 6 lat "bałam się" wystąpić o podwyższenie alimentów; nie ma co ukrywać, spodziewam się steku wyzwisk, gdy tylko odbierze awizo); mea culpa, bo wiedziały gały co brały
                            • Wiesz, wiki, nie poczuj sie urażona, ale prawda jest taka, że to my, kobiety wybieramy ojców swoim dzieciom i to kobieta w znacznie większym stopniu ponosi konsekwencje tego, że wybór okazał się chybiony. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że dzieci pojawiają się na świecie wskutek gwałtu, wesołej imprezki, albo szalonego wczasowego romansu, albo ojciec dziecka okazuje się zwyczajnym oszustem w typie Tulipana/Kalibabki - ale to są wyjątki. Na ogół jednak jest tak, że matka dziecka co nieco o panu wie, sa jacys wspólni znajomi, rodzina, sąsiedzi - ludzie, którzy coś wiedzą i dotrzeć do nich może właśnie powódka, a nie sąd, bo sędzia nie ma zdolności nadprzyrodzonych, faceta na oczy nie widział i nic o nim nie wie, natomiast ma obowiązek wyważyć interes obu stron i nie może opierać się tylko na twierdzeniach powódki. Nie twierdzę, że akurat Ty wynajmowałaś z panem mieszkanie - ale zakładam, że jak piszemy na forum (a nie na privie) to poza autorką wątku ktoś jeszcze to czyta i dlatego podaje czasem przykłady, które z sytuacją autorki wątku nie pokrywają się dokładnie, a mogą się przydac komus innemu.
                              Na polski system prawny nie ma co psioczyć w tym zakresie, bo instytucja kuratora dla nieznanego z miejsca pobytu pozwala procesowac się z kimś kogo nie ma (ujmując rzecz w skrócie). Wiecie o tym, że w Stanach trzeba pozwanemu fizycznie wręczyć pozew - bez tego nici z procesu? I to nie jest zmartwienie sądu, żeby to zrobić.
    • ... alimentów. Jak wygląda sprawa wniosku o zabiezpieczenie alimentów? 28go stycznia sąd wysłał już na właściwy adres (matka "ojca" nie zdecydowała się na reprezentowanie syna przed sądem, ale za to "ujawniła" jego adres) mój wniosek o podwyższenie alimentów, ale do tej pory "ojciec" nie udał się na pocztę. Sprawa utknęła w martwym punkcie, na dzień dzień dzieisiejszy nie ma - właśnie - zwrotki z poczty, ani wyznaczenia terminu, ani .... nic/niczego nie ma. smile Czy w takiej sytuacji, taki wniosek ma sens?
      • Ciekawa jestem, co też sąd mu wysłał; możliwości widze dwie - albo odpis pozwu z zobowiązaniem, żeby zajął stanowisko (złozył odpowiedź na pozew) albo wezwanie na kolejną rozprawę. Cokolwiek by to jednak nie było, to w terminach wygląda to tak - jesli zostało wystawione 28 stycznia to wyszło z cała pocztą z sądu 29 stycznia (tego dnia było w urzędzie pocztowym tzw. oddawczym). Dzień lub dwa później - czyli załóżmy- 31 stycznia było w urzędzie pocztowym odbiorczym, skąd listonosz bierze i próbuje doręczyć, jeśli delikwenta nie ma to zostawia awizo. Jeśli przez 7 dni nikt się nie zgłosi, to zostawia awizo powtórne - czyli 7 lutego. Kolejne 7 dni musi minąć - czyli do 14 lutego przesyłka musi czekać na poczcie. Jeśli bezskutecznie, to jest odsyłana do nadawcy (sądu); może to w naszym przykładzie nastapić 15 lutego, czyli z powrotem w sądzie będzie nie prędzej, niż 18 lutego (w biurze podawczym) - czyli do właściwego wydziału trafi następnego dnia. Wtedy dopiero można uznać za doręczone przez awizo, czyli procesowo traktować jakby adresat przesyłkę podjął (za datę przyjmuje się 7 dni od drugiego awiza) .
        Wniosek o zabezpieczenie możesz oczywiście składać - powinien być rozpoznany w ciągu 7 dni na posiedzeniu niejawnym (o ile material dowodowy jest wystarczający) lub w terminie miesięcznym, jeśli będzie rozpoznawany na rozprawie. Nic nie tracisz - albo bedziesz miała szybko rozpoznany wniosek, albo będzie w stosunkowo krótkim czasie wyznaczona rozprawa.
        • annatake - jak w ostatni piątek dzwoniłam do Biura Obsługi Interesanta to pani powiedziała, że wysłali mój sam wniosek, a termin sprawy nie został jeszcze ustalony (do piątku nie wróciła "zwrotka " - to pewnie nie odebrał). Mea culpa, bo nie wytrzymałam i napisam do "ojca" sms'a, że nawet jak nie odbierze "poczty"/nie stawi się w sądzie to rozprawa i tak się odbędzie; w odpowiedzi dostałam konkretne odp.....; 28go stycznia do mnie wydzwaniał (pewnie matka powiedziała mu o piśmie z sadu) i dlatego mu nie zależy na odbieraniu czegokolwiek z poczty; a mnie krew zalew, bo sprawa ciągnie się juz kolejny miesiąc (od początku stycznia)
          annatake, głupie pytanie, ale taki wnisoek można pisać datą wsteczną, czyli od początku trwania procesu?
          • zabezpieczenie może byc orzeczone tylko z datą bieżącą, żądanie wsteczne może byc uwzględnione w orzeczeniu końcowym. Oj, dziewczyno, wykaż trochę cierpliwości i "trzymaj karty przy orderach" - po kiego diabła z nim korespondujesz? Jeśli liczysz na to, że się przejmie i nagle zdjęty wyrzutami sumienia zacznie Ci sam płacić to się przeliczysz, doświadczenie mi podpowiada. Procesowanie się to jest także taktyka, w ten sposób dajesz mu czas na kombinowanie jak się wywinąć. Może gdybyś go nie uprzedzała co i w jakiej sprawie czeka na niego na poczcie to z ciekawości może by podjął pismo?
            • wiem, ale mnie szlag trafia, że takie .... chodzi po świecie, a ja muszę pożyczać pieniądze, by przeżyć, a końca sprawy nie widać
              w 99% wie, co to za pismo, bo już mamusia zdążyła poinformować, że "jakie" dostała pismo z sądu
              • wiki35 napisała:

                > wiem, ale mnie szlag trafia, że takie .... chodzi po świecie, a ja muszę pożycz
                > ać pieniądze, by przeżyć, a końca sprawy nie widać


                ale on ma to zapewne gdzies jak i jego mamusia. u mnie było to samo..... i nadal tak jest. babcia po śmierci synka sie wnuczką nie interesuje...... ale w sumie specjalnie mnie to juz nie obchodzi....... nie miala ochoty mieć kontaktów z wnuczką- trudno ja nie bede robić z siebie debila i ja błagać a to o kontakty a to o kasę. W sumie babcia nei ma obowiazków wobec wnuczki- teoretycznie a praktycznie.... hmmmmmmmmmmmmmmmm

                ja sobie juz odpuściłam....... Nie to nie.


                > w 99% wie, co to za pismo, bo już mamusia zdążyła poinformować, że "jakie" dost
                > ała pismo z sądu

                no to oczywiste....... mamusia jest dobra na wszytsko..... a my te wredne babska tylko utrudniamy sprawe...... dzieci tez same sobie zrobilyśmy itd.....


                --
                :_
                • I że na takich ludzi kary nie ma? Smażenie się w piekle to za mało. "Ojciec" ma taki tuoet, że latem zeszłego roku potrafił do mnie zadzwonić z pytaniem, czy mu piwo postawię, bo on taki biedny, skacowany. smile Lub życzył sobie, bym mu kupiła nowe buty, bo nie ma w czym chodzić .... przy czym nie padło pytanie o syna. Oj, takich kwiatkó mam wiele ....
                  "Ojciec" ma córkę (dorosła już pannica) z pierwszego, młodzieńczego związku; oliwija, wiesz, że "ojciec" ze swoją matką mieli pretensję do tamtej rodziny, że nie zaprosili ich ("ojca" z matką) na I Komunię Św.? Nie dziwię, że nie mieli ochoty widzieć "ojca" i jego matki.
                  • wiki35 napisała:

                    > I że na takich ludzi kary nie ma? Smażenie się w piekle to za mało. "Ojciec" ma
                    > taki tuoet, że latem zeszłego roku potrafił do mnie zadzwonić z pytaniem, czy
                    > mu piwo postawię, bo on taki biedny, skacowany. smile Lub życzył sobie, bym mu ku
                    > piła nowe buty, bo nie ma w czym chodzić .... przy czym nie padło pytanie o syn
                    > a. Oj, takich kwiatkó mam wiele ....

                    niezle..... ex nie mial takiego tupetu bo wie ze bym go pogoniła..... poniewaz ja nie znosze alkoholu..... a kwuiatków tez mam wiele... ale teraz to juz tylko moge komedie nakrecic.... moze do Barei napisze? smile

                    > "Ojciec" ma córkę (dorosła już pannica) z pierwszego, młodzieńczego związku; [b
                    > ]oliwija[/b], wiesz, że "ojciec" ze swoją matką mieli pretensję do tamtej rodz
                    > iny, że nie zaprosili ich ("ojca" z matką) na I Komunię Św.? Nie dziwię, że nie
                    > mieli ochoty widzieć "ojca" i jego matki.

                    no ja zaprosilam w imieniu dziecka ale jakos sie nie zjawili. udawali ze nie dotarło i dziwili sie ze dziecko po komunii..... zastananwiam sie czy wogole wiedzieli i wiedza ile ona ma lat?
                    zreszta co mnie to obchodzi...?

                    Jak sie spodziewali ze bede ich blagać oto zeby sie spotykali z młodą to się pomylili......

                    nie te czasy..... poza tym dwum stronom musi zalerzec.... my z mlodą przez kilka lat wysyłałaysmy kartki na rozne okazje- zero odzewu wiec przestalam sie tym przejmowac- ile mozna.... teraz jak ojciec mlodej nie zyje babcia tez sie nie odzywa- jej wybór.....

                    Zal mi takich ludzi..... obrazeni na cały świat.... choc wie ze głownie jej syn zawinił w tej sytuacji ale jak to bywa ktos taki jest wybielany.... w sumie pewnie bym tak samo sie zachowala.... tylko ze zostały wnuczki i w takiej sytuacji ja bym zrobila wszystko zeby miec z nimi kontakt. Zastanowiła sie czy w czasach kryzysu moja wnuczka i jej matka maja za co zyc.... b przeciez alimentów juz nie ma ...... na rente dla dzieci ojciec nie zapracował..... no i moge sobie tak pisac......

                    Ludzie są dziwni i msciwi...... na to sie juz nic nie poradzi... no poza faktem aby to olac..... i dac sobie spokoj .


                    --
                    :_
                    • Czy żal? Chciałabym napisać, że życie kołem się toczy i każdy ma/będzie miał to na co sam zasłuży/ł, ale czasami mam wrażenie, że to ja mam pod górkę, a "ojca" wciąż życie niesie: zero problemów, zero zmartwień ... są kumple, jest wóda i gwarancja udanej zabawy
                      I gdzie tu Oliwija sprawiedliwość? Czy Twojej "kochanej" teściowej korona z głowy spadnie jak spotka się z wnuczką? Nikt nie żąda, by oddawała dla Was całą emeryturę, ale jak kilka groszy wpadnie do kieszeni wnuczki to WIELKI problem? .... bez komentarza
                      • wiesz to jest moja była teściowa... zadna rodzina dla mnie....

                        a czy jej korona spadnie? Tego nie wiem.... Nie ejst jeszcze na emeryturze..... nie wiem ile zarabia- zreszta co mnie to obchodzi. kiedys mi powiedizała ze ja ja nie obchodze.... wiec ja to pozostawie bez komentarza....

                        mimo tego ze tak wychowała syna jak wychowała..... ja jej nigdy nie powiedizalm ze mnie nei obchodzi,..... ale teraz to pewnie tak sie stanie......

                        mam swoje sprawy- dziecko do wychowania i naprawdę nie mam ochoty słuchać o jej problemach. Poniewaz ona sie nami nie interesowala przez wiele lat to teraz nie robi mi to wielkiej róznicy.
                        --
                        gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.