Dodaj do ulubionych

Czy rozwód może mi zaszkodzić.

04.03.15, 15:01
Mamy z mężem córkę i drugą w drodze. Oprócz tego brak rozdzielności majątkowej, kredyt hipoteczny, samochód (pieniądze na niego pożyczone od moich rodziców- spłacam im w ratach) karty kredytowe z zadłużeniem nie przekraczającym 5000 plus pożyczkę gotówkową na ok 10 000. Ja jestem głównym źródłem dochodów, ponieważ zarabiam ok 3500 netto i mam umowę o pracę (płacę więc rachunki, kredyt itd) . Mąż łapie zlecenia. W jednym miesiącu jest to 1000 zł innym 200 zł zdarza się też kilka razy do roku jakaś lepsza "fucha". Część dochodu dostaje bez umów- na rękę, nie jestem w stanie powiedzieć ile, bo się nie chwali. W każdym razie jak wygląda sytuacja w momencie rozwodu.
1. czy ma prawo żądać ode mnie alimentów jeżeli to ja wniosę o rozwód, a on jest osobą, której sytuacja życiowa ulegnie pogorszeniu?
2. w jaki sposób podzielić majątek jeżeli np samochód jest kupiony za pieniądze moich rodziców i nie wyobrażam sobie oddawania mu połowy wartości jeśli on złotówki nie wydał...
3. Jak udowodnić wydatki i zarobki jeżeli konto jest wspólne i korzysta on z pieniędzy zarabianych przeze mnie (bo trafia na nie głównie moja wypłata, a on ma drugą kartę do konta)? Sam większość kasy dostaje do ręki, często na umowach mając niższą stawkę- i nie mam pojęcia ile to może być, wydaje je na siebie (używki, imprezy, basen, snowboard) i na paliwo, czy zakupy do domu.
4. I jak lepiej czy wnosić o uznanie winy ( co to w rezultacie da ) czy rozwodzić się za zgodą

Boję się, że po mimo, że to ja głównie zajmuję się utrzymaniem rodziny skończy się tak, że będę musiała go spłacać jeżeli chce zatrzymać mieszkanie i samochód, a z czego alimenty na dzieci skoro wg dochodów ledwo mu na życie starczy. Nie mam już siły na kłótnie, bo on nie poczuwa się kompletnie do rozpadu tego małżeństwa i chciałabym zanim zacznę działać, wiedzieć co mnie może czekać...
Edytor zaawansowany
  • kateks2 05.03.15, 10:06
    Czytałam też, że znęca się nad Tobą( w innym wątku), bo to co napisałaś tam, to dla mnie czysta przemoc psychiczna. Jestem po podobnych przejściach. Ze swej strony doradzała bym rozwód z orzekaniem o winie, bo to jego zachowanie i jasne komunikaty (chce rozwodu), skłaniają Cię właśnie do takich kroków. Ponadto rozwód z orzekaniem o winie (jego winie), zabezpieczy Cię przed ewentualnymi absurdalnymi żądaniami z jego strony, jak alimenty dla niego.
    Ja składałam pozew o rozwód wraz z wnioskiem o zabezpieczenie na czas procesu (alimenty dla 2 córek) oraz z wnioskiem o eksmisję (znęcanie się męża- opisywałam w innym wątku). Sąd nie uwierzy, że zdrowy facet w sile wieku zarabia grosze, a jeśli nawet tak by próbował udowadniać, to zapewne dostanie odpowiedź, że powinien poświęcić więcej czasu na zarabianie, ponieważ to Ty głównie jesteś odpowiedzialna za dziecko, pracujesz do tego jesteś w ciąży. Tak więc sąd bierze pod uwagę możliwości, a nie tylko umowy, czy dokumenty jakie może przedłożyć mąż.
    W razie pozwu przedłóż jak najwięcej dowodów, jak np. przelewy na płatności z Twojego konta, paragony na żywność, ubrania, kwitki, itp.. Ja również zapożyczyłam się u rodziców, siostry, musiałam wziąć kredyt na samochód, który tylko ja spłacam, ponieważ od dawna mój mąż miał w nosie finanse domowe (pomimo, że prowadzi dobrze prosperującą firmę). Moi rodzice i siostra będą świadkami na rozprawach (rozwód i znęcanie, jak również uporczywe nękanie) i właśnie takie "zwykłe" fakty przedstawią: że pożyczali mi pieniądze, że wzięli kredyt na siebie dla mnie, że wielokrotnie płacili moje rachunki, że mama często brała urlop żeby zostać z dziećmi kiedy były chore, a ja nie mogłam, itp..
    Moja prawnik jasno mi powiedziała, że w takiej sytuacji (mąż alkoholik, psychopata, narcyz, wieczny chłopiec, itp itd), lepiej "przeżyć" rozwód z orzekaniem o winie, żeby mieć w przyszłości spokój. Tym bardziej, że ja do żadnej winy się nie poczuwam, no może poza jedną :NAIWNOŚĆ wink
  • gala-retka 05.03.15, 12:07
    Czy byłabyś w stanie mi powiedzieć jakie to są mniej więcej koszty i ile czasu trwa. Wszystko rozchodzi się o poród. Dziewczyny w drugim wątku pisały mi już, że np ustalenie rozdzielności majątkowej to ok 500 zł- myślę, że by to było do zrobienia, powinien się zgodzić.
    A adwokat?
    Koszty sądowe? (rozprawa najpierw o zabezpieczenie dla dzieci- w jaki sposób w trakcie trwania małżeństwa dochodzi się praw o alimenty- muszę najpierw zrobić rozdzielność majątkową??, potem separacja, czy od razu rozwód?)
    Myślę, że nie potrzebuję się od niego aż tak izolować, tym bardziej że biorę pod uwagę równe prawa do dzieci i wizyty codzienne, więc o ile uda nam się dogadać wolałabym jednak się rozstać bez orzeczenia. Zastanawiałam się czy nie mogłabym przygotować czegoś w rodzaju umowy na zasadzie podziału naszych dóbr (nie wiem może i tak to trzeba zrobić przy ustalaniu rozdzielności majątkowej) są rzeczy, które są jego nawet jeśli ja je spłacałam, to nie chcę ich i nie potrzebuję, inne z kolei szczególnie te które są za pieniądze moich rodziców chciałabym zostawić np. samochód, chociaż mogę mu go udostępniać do przewożenia dzieci dopóki się "nie dorobi". Na mieszkanie nie liczę, że mi dołoży, więc niech się zrzeknie prawa i nie żąda spłacania go to by było najlepiej, bo nie chciałabym go teraz sprzedawać i przestawiać jeszcze bardziej życia córce.
    Wciąż tylko myślę, czy zając się tym teraz, czy poczekać aż dziecko się urodzi, bo z jednej strony nie chcę podejmować takiego kroku impulsywnie(wiadomo że w ciąży buzują hormony) z drugiej mogę nie mieć siły i czasu przy małym dziecku. A nie chcę żeby kolejne małe cierpiało potem, że tata był i już z nami go nie ma.
  • kateks2 05.03.15, 12:33
    Podobno koszty i czas zróżnicowane są w zależności od regionu/miasta.
    U mnie (nieduże miasto w Małopolsce), koszt pełnej reprezentacji wraz z pisaniem pism, wniosków, itp. to 2000 zł netto. Jest to koszt pozwu z orzekaniem, bez orzekania jest tańszy ale nie wiem ile.
    W moim pozwie rozwodowym zawartych jest kilka dodatkowych spraw, tj., wszystko w tej cenie:
    1. wniosek o alimenty na czas procesu, zostały przysądzone od grudnia- mąż nie płacił i kancelaria zapytawszy mnie o zgodę wystosowała odpowiednie dokumenty do komornika, a ten szybciutko je ściągnął z konta męża i teraz na bieżąco
    2. wniosek o eksmisję
    3. wniosek o ograniczenie władzy rodzicielskiej.

    Działają w moim imieniu, są pełnomocnikami, na bieżąco o wszystkim informują.

    Czasowo to nie wiem jak w Twoich stronach, ale u mnie wygląda to tak, że pozew wraz z tymi wnioskami złożyłam na początku listopada. Po ok dwóch tygodniach otrzymałam decyzję z sądu ws. przysądzenia alimentów na czas procesu, a kilka dni później uprawomocnienie. Mąż się od tej decyzji odwołał i sprawa poszła "wyżej" i do tej pory tkwi w Krakowie, ale alimenty do czasu rozpatrzenia są prawomocne więc komornik je ściąga. Co do rozwodu, nie mam żadnej informacji, prawnik mówi, że zapewne czekają na decyzję sądu ws. zażalenia na alimenty.
    Po rozwodzie będę dopiero zabierała się za sprawy majątkowe, choć zastanawiam się ciągle nad złożeniem (a właściwie moi rodzice) oświadczenia o odebraniu darowizny (domu) tak, że zobaczymy jak z tym majątkiem będzie. Z tego co wiem, to najpierw rozwód, później podział majątku (osobna sprawa). W trakcie rozwodu ustala się wszystkie kwestie, tj. orzeczenie o winie, o ile ktoś o to wnosi, opieka nad dziećmi, alimenty, itp..
    Możesz oczywiście wnieść najpierw o separację, ale to rozwiązanie tylko dla tych, którzy tak naprawdę nie chcą się rozwodzić i mają jeszcze jakieś szansę na poprawę relacji i ratowanie związku. Sama musisz to przemyśleć.
  • kateks2 05.03.15, 12:57
    A i jeszcze dochodzą koszty powództwa- 600 zł płatne na konto sądu. Cennika spraw majątkowych na razie nie znam.
  • gala-retka 05.03.15, 13:40
    Pozostaje jeszcze jedna kwestia, żaden sąd nie daje rozwodu na "widzi mi się", trzeba udowodnić rozpad małżeństwa. A o rozpadzie pożycia nie ma mowy widząc gołym okiem ogromny brzuch, więc pewnie sąd kierował by nas na terapię... bo nie wiem jaki może być inny powód oprócz braku pożycia jeśli chce się rozwodu za porozumieniem stron, brak szacunku? Ty pewnie w sytuacji orzekania winy masz trochę inaczej.
    Może nawet jesteśmy z tego samego miasta, bo ja też małopolska, więc koszty pewnie podobne tak więc dzięki za info smile
  • kateks2 05.03.15, 14:06
    No wiesz, jakby tak myśleć, że takie powody jakie opisałaś w innym wątku to nie powody, to nikt by się nie rozwiódł. Nie wiem jak to jest za porozumieniem stron, czytałam że różnie bywa. A przemyślałaś tę sprawę z orzekaniem? Nie boisz się, że mąż, który już teraz żyje sobie wygodnie- no bo Ty wszystko płacisz- za chwilkę stwierdzi, ze nadal musi mieć wygodnie i będzie żądał alimentów dla siebie? Masz do niego takie zaufanie, znasz go? Najlepiej porozmawiaj z jakimś prawnikiem, porady nie są takie drogie (ok.100zł), choć muszę Cię uprzedzić, że oni wolą rozwody bez orzekania, bo szybciej i bez kłopotów podobno wink
    Tyle, że kłopoty mogą zacząć się później.. dla Ciebie. Najlepiej to jeszcze przemyśl, bo to decyzja na resztę życia.
  • gala-retka 05.03.15, 15:06
    Boję się prania brudów. A skoro mąż sam mówi o rozwodzie to zaskoczony nie będzie, więc może uda się to po ludzku przeprowadzić i zachować w miarę przyjazne relacje, tak żeby z tymi dziećmi też bez zbędnych biurokracji się opieką wymieniać. Liczę że ma na tyle godności (choćby przed rodziną i kumplami) że jednak nie będzie szukał u mnie kasy, wszystko zależy pewnie też od tego jak się rozejdziemy. A przy orzekaniu o winie to raz-dowody (musiałabym mieć świadków, zbierać paragony itp.) dwa ja też białą kartką papieru nie jestem z pewnością coś by mi zarzucił choćby za mało sexu....wywlekanie jakiś spraw z przed lat chyba jest ponad moje siły i mogłoby spie... relacje, które po rozejściu mogłyby się nawet polepszyć, bo skoro go tak drażnię to jak mnie będzie mniej widział to mu ulży.
  • cebulak2 23.04.15, 08:58
    Nie licz na lojalność i godność partnera przy rozwodzie - to abstrakcja, zobaczysz, jak sie zacznie. Jesli masz dowody na winę. - celuj w takie orzeczenie, inaczej masz zawsze ryzyko alimentacji męża. Kwestia haków na Ciebie typu za malo seksu to rzecz wzgledna, poza tym to slowo przeciw slowu, ty mówisz jedno, on drugie
  • kateks2 05.03.15, 12:58
    Co do rozdzielności majątkowej, to można ją zrobić niezależnie od innych spraw, więc nawet od razu.
  • kateks2 05.03.15, 10:26
    PS. A jesli Twój związek rzeczywiście wyglada tak jak opisywałaś, to niewątpliwie zaszkodzi Tobie i dzieciom tkwienie w nim. Proponuję żebyś poszła do prawnika, po takiej rozmowie wszystko się układa, człowiek nabiera pewności siebie i wie co robić. Wiem, że koszty takiej pomocy mogą być kłopotem (dla mnie też były), ale nie żałuję, bo mój mąż jest sprytny i jak twierdzi "zniszczy mnie", sam też wziął sobie prawnika, żeby pomógł odpierać moje zarzuty. Twój mąż też może to zrobić, tak na złość, nawet jeśli teoretycznie się dogadacie co do rozwodu. Jeśli utrzymanie domu leży na Twoich barkach, a mąż robi tak naprawdę co chce, to nie gódź się na rozwód bez orzekania, bo faktycznie może to odwrócić przeciw Tobie.
  • ann.k 05.03.15, 18:56
    > 1. czy ma prawo żądać ode mnie alimentów jeżeli to ja wniosę o rozwód, a on jes
    > t osobą, której sytuacja życiowa ulegnie pogorszeniu?

    Nie ma znaczenia kto wnosi, ważne w jaki sposób zostanie orzeczony rozwód - z winą czy bez winy. Jeśli bez winy, to prawo do alimentów na siebie macie oboje. O ile spełni któreś z was warunki, a więc popadnie w niezamierzoną przez siebie biedę (czyli jakaś niezdolność do pracy w wyniku wypadku, ciężka choroba, itd.). Z samego faktu, że ty masz 3,5 tysiąca a on 1,5 tysiąca jeszcze nic nie wynika.


    > 2. w jaki sposób podzielić majątek jeżeli np samochód jest kupiony za pieniądze
    > moich rodziców i nie wyobrażam sobie oddawania mu połowy wartości jeśli on zło
    > tówki nie wydał...

    Istotne kto jest właścicielem samochodu. Nieistotne kto na niego wydał pieniądze. Tym bardziej, że jak napisałaś rodzice dali gotówkę, ale im ją oddajesz. Więc tyle co oddałaś, jest wspólne z mężem, bo oddawałaś również z jego pieniędzy.
    Jeśli jeszcze rodzice po prostu dali Ci kasę, bez zadnej umowy, a Ty ją oddałaś poprzedniemu włascicielowi i podpisalas na siebie umowe kupna, to już w ogole nie udowodnisz, że to nie jest wasz wspolny majatek. Chyba, że dostałas pieniadze w formie darowizny (byla umowa). Wtedy auto jest twoje w calosci.

    > 3. Jak udowodnić wydatki i zarobki jeżeli konto jest wspólne i korzysta on z pi
    > eniędzy zarabianych przeze mnie

    Zarobki to akurat najprosciej - wydruk przelewow przychodzacych. Wydatki, zanim zlozysz pozew, zacznij zbierac rachunki.


    > 4. I jak lepiej czy wnosić o uznanie winy ( co to w rezultacie da ) czy rozwodz
    > ić się za zgodą

    Za zgoda jest szybciej. Z winą, jeśli nie masz supermocnych dowodow, to mozesz sie wozic latami i nieźle poszarpać psychicznie.
  • gala-retka 06.03.15, 09:20
    ann.k napisała:


    > O ile spełni któreś z was warunki, a więc popadnie w niezamierzoną przez siebie
    > biedę (czyli jakaś niezdolność do pracy w wyniku wypadku, ciężka choroba, itd.
    > ).

    Pytałam o to bo znajomy miał sytuację w której, zdrowa żona przed 30 r.ż. z wyższym wykształceniem, która siedziała w domu bo tak jej było wygodnie, a on pracował (i cudów nie zarabiał) w rozwodzie za porozumieniem dostała alimenty na siebie aż do kolejnego ślubu, właśnie z powodu znaczącego pogorszenia sytuacji życiowej. Teraz on ma inną kobietę z którą ma dziecko, wziął kredyt na mieszkanie, a żonie musi płacić dalej mimo, że ona też ma kolejnego chłopa pracującego i jak najbardziej głodem nie przymiera.

    >
    > Istotne kto jest właścicielem samochodu. Nieistotne kto na niego wydał pieniądz
    > e. Tym bardziej, że jak napisałaś rodzice dali gotówkę, ale im ją oddajesz. Wię
    > c tyle co oddałaś, jest wspólne z mężem, bo oddawałaś również z jego pieniędzy.
    >
    > Jeśli jeszcze rodzice po prostu dali Ci kasę, bez zadnej umowy, a Ty ją oddałaś
    > poprzedniemu włascicielowi i podpisalas na siebie umowe kupna, to już w ogole
    > nie udowodnisz, że to nie jest wasz wspolny majatek. Chyba, że dostałas pieniad
    > ze w formie darowizny (byla umowa). Wtedy auto jest twoje w calosci.

    Pieniądze dostałam od rodziców na konto, więc ew. mam przelew w historii z podobną datą jak był zakup auta. Samochód jest na mnie. Spłacone rodzicom niewiele. Umowy darowizny nie było, ale w wypadku najbliższej rodziny jest ona nieopodatkowana więc czy nie można jej napisać??
    Jeżeli jest własnością wspólną to w momencie podziału zakładając, że teraz jego wartość to 20 tys. muszę mu oddać 10 tys, a do tego spłacić rodzicom, więc jestem auto do przodu, ale 35 tys w plecy więc drożej niż zakup....A on nie wydaje nic a ma bonusowo 10 tys... uwiera mnie to nieco przyznaję, mam nadzieję że namówię go żeby się zrzekł...


    > Zarobki to akurat najprosciej - wydruk przelewow przychodzacych. Wydatki, zanim
    > zlozysz pozew, zacznij zbierac rachunki.

    Mam nadzieję, że jednak się dogadamy i będzie za porozumieniem, bo trochę sobie tego nie wyobrażam. Mamy wspólne konto jadąc razem na zakupy raz płaci on swoją kartą raz ja. Więc paragon może być na niego ( z jego karty) co z tego jak to co na koncie jest zarobione przeze mnie.

    Jeszcze jedna kwestia, jak się dokonuje podziału majątku u notariusza, to jak się dzieli mieszkanie na kredyt. Trzeba je wyceniać z zawartością, czy wartość kredytu? i wtedy mamy pół na pół ew. możemy się spłacić? Czy jest opcja aby zrzec się prawa do własności?

    A resztę rzeczy? mamy się sami podzielić np. komputer ty, a robot kuchenny ja ??




  • ann.k 06.03.15, 17:11
    > Pytałam o to bo znajomy miał sytuację w której, zdrowa żona przed 30 r.ż. z wyż
    > szym wykształceniem, która siedziała w domu bo tak jej było wygodnie, a on prac
    > ował

    Myślę, że były jeszcze inne okoliczności. Sądy bardzo niechętnie dają alimenty na zdrowych byłych małżonków. Gdyby dawały, ludzie by się tak chętnie nie rozwodzili wink


    > Pieniądze dostałam od rodziców na konto, więc ew. mam przelew w historii z podo
    > bną datą jak był zakup auta. Samochód jest na mnie. Spłacone rodzicom niewiele.
    > Umowy darowizny nie było, ale w wypadku najbliższej rodziny jest ona nieopodat
    > kowana więc czy nie można jej napisać??

    Darowizna pomiędzy rodzicami a dziećmi nie jest opodatkowana tylko do kwoty ~ 10 000 PLN. Nadwyżkę należy opodatkować. Utopiliście sprawę, więc masz teraz do wyboru dogadać się z mężem, że zatrzymujesz auto i oddasz mu jego połowę w gotówce albo sprzedacie i oddasz mu tylko połowę tego, co już zostało zwrócone rodzicom. No chyba, że mąż wspaniałomyślny i temat odpuści. Jak się uprze, może wam mocno zrobić koło pióra.


    > Jeszcze jedna kwestia, jak się dokonuje podziału majątku u notariusza, to jak
    > się dzieli mieszkanie na kredyt. Trzeba je wyceniać z zawartością, czy wartość
    > kredytu? i wtedy mamy pół na pół ew. możemy się spłacić? Czy jest opcja aby zrz
    > ec się prawa do własności?

    Serio myślisz, że się Twój mąż zrzeknie mieszkania ot tak? Nie wiem jak sie dzieli mieszkanie, nie musiałam. Radziłabym Ci się udać do prawnika z tymi pytaniami. Ogólnie to majątek się dzieli właśnie tak jak napisałas: albo wszystko sprzedajecie i dzielicie pieniądze po połowie, albo się dogadujecie ja biorę to, ty bierzesz tamto.


  • faktoria.wirginia 11.03.15, 18:37
    Tak, tak. To jest właśnie to o czym pisałam. Rozwodnicy to taka dziwna rasa. Każdy kto im powie, że zawsze jest o co walczyć i ratować wtedy u nich zapala się czerwona lampka i do broni zwalczać trolla. Przecież to aż w oczy kole ten antagonizm do tych którzy mają czelność pomyśleć inaczej. Że zawsze jest o co walczyć. Bronić choćby własnej godności.
    Wcale nie jest hańbą wyciągnąć rękę na zgodę. Hańbą jest poddać się głupiej łatwości działania.
    Rozwód jest banalnie prostym rozwiązaniem z potężnymi konsekwencjami.
    Po rozwodzie nie ma mowy o zawieraniu sojuszu, czy ugody. Zawsze jest warczenie jedno na drugie. Niechęć w ustępowaniu na każdym kroku. O dziecku wcale nie myślimy jak o ukochanej istocie ale zawsze dzieckiem podbijamy cenę. Dziecko jest kartą przetargową. Szantażem.
    Czy kłamię pisząc te słowa ? Nie wiem kto to jest fujara. Rozumiem że jest to osoba która ma czelność powiedzieć nie rozwodowi.
    Autorka tego tematu założyła na kilku forach swoje wpisy. W każdym opisuje tyle detali pokazując że sama stworzyła tę wrogość w domu. Mąż jest człowiekiem kochającym dziecko, czułym i troskliwym.
    No ale w pewnym momencie miał dosyć. Coś w nim pękło. Powiedział że nie widzi żadnej szansy.
    To mąż powiedział że jak jej źle niech wystąpi o rozwód. Mąż nie wystąpił. Dał tylko żonie do zrozumienia, że w państwie małżonków dzieje się coś niedobrego. Żona od razu w te pędy leci do adwokata i notariusza. I to jest jej odpowiedź. Działa skutecznie nad dalszą destrukcją.Jeżeli tak wygląda ratunek małżeństwa to ja jestem cesarzową Chin.
    Kto z państwa tu obecnych może z czystym sumieniem powiedzieć że w waszym rozwodzie nie było ani grama waszej winy. Że nikt nawet palcem nie przyłożył się do rozwalenia swojego małżeństwa.
    Gdyby nikt z was nie miał czegoś na sumieniu, to czy tkwilibyście tu na forum, rozwodników ?
    Każdy z was ma swoją zadrę która siedzi i jakoś nie daje się wyciągnąć. Każda z osób która tu się produkuje ma na swoim sumieniu nie jeden grzech. Pycha którą nazywacie dumą, Egoizm który nazywacie myśleniem o sobie. To są wasze podstawowe przewinienia.
    Zasłaniacie się dziećmi. Jakie to one są pokrzywdzone przez los.
    NIE PRZEZ LOS. PRZEZ RODZICÓW. To rodzice się rozwiedli i tym samym skrzywdzili dzieci.
    Teraz po rozwodzie czytam tu same lamenty. A w większości przemawia zwykły żal za utratą spokoju i stabilizacji.
    Każda osoba decydująca się na rozwód nie wie co ją czeka. Dopiero po samym rozwodzie dociera do jej świadomości że teraz zaczynają się kłopoty. Problemy finansowe. Brak czasu. Samotna opieka nad dzieckiem. Niemożliwość dania tej kruszynie wszystkiego co powinna dostać.
    Ciepła rodzinnego i pełnego domu.
    Kto z was może powiedzieć jak te dzieci w przyszłości postąpią w życiu. Czy ich związki też będą takie jak wasze, krótkoterminowe ? Czy może popatrzą na wasze błędy i będą wolały nie zawierać małżeństw. To jest rykoszet który bije waszych bliskich.
    W dzisiejszych czasach panowie wolą uciekać od zobowiązań w postaci małżeństw. Odsuwają na dalszy plan słowo ślub, czy nawet zaręczyny. Dla nich idealnym rozwiązaniem jest związek bez zobowiązań. Bez ślubu, bez rodziny. Pani musi się zabezpieczyć, bo oni nie chcą mieć dzieci.
    Przecież w razie rozstania trzeba płacić alimenty. A o rozstanie wcale nie trudno. Pani sama odchodzi, bo zegar biologiczny tyka a facet wcale nie ma zamiaru wchodzić do głębokiej wody.
    W efekcie ślub i po kilku latach...............
    ROZWÓD I CO DALEJ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka