Dodaj do ulubionych

Wina zawsze leży po środu

07.10.04, 21:10
Czytam wasze wypowiedzi oraz wypowiedzi mężczyzn i stwierdzam że w naszym
społeczęstwie następuje całkowity rozpad rodziny. Wartości które jeszcze
jakis czas temu były oczywiste stały sie teraz reliktem przeszłości. Kobiety
i mężczyźni nie dorośli do roli matek i ojców. Piszecie że mąż zrobił to czy
tamto ale tak naprawdę wina zawsze leży po środu tylko pytam was wszystkich
dlaczego za głupotę dorosłych maja odpowiadać dzieci które potrzebuja obojga
rodziców.
Edytor zaawansowany
  • matkapolka007 08.10.04, 04:01
    tez sie nad tym zastanawiam.
  • new_live 08.10.04, 08:18
    Wina za co??
    Wybacz w kazdym ukladzie gdzie jest wiecej niz jeden czlowiek sa lepsze i gorze
    chwile i nad kazdym ukladme trzeba pracowac, starc sie itd..
    Wina za to ze jest w danej chwiwli zle - nie jest zadna wina - tak sie dziej
    zawsze. Wina jest za to ze ktos zamiast rozwiazywac problemy i wziawszy na
    siebie odpwoiedzialnosc( poprzez zalozenie rodziny) - po prostu olewa te
    problemy i zaczyna nowe zycie z nowa ososba. Zakladajac , ze jesli ta zabwka
    sie zepsula kupi sobie lepsze.
    Lub jesli zakadjac rodzine postapil nieodpowiedzialnie- I za to ponosi juz
    winne tylko jedna strona.

    Pozdrawaim
  • smallm 08.10.04, 08:39
    Griffon! Dawno Cię nie widziałam.
    Jak tam z żoną?? Bo już troszkę czasu minęło.
    Udaje się wytrwać w odbudowywaniu rodziny??

    Pozdrawiam

    --
    "wszyscy tak pragniemy szczęścia...
    masz to na co godzisz się...
    a każda droga jest łatwiejsza,
    gdy widzisz to co dobre jest"
  • griffon 08.10.04, 15:22
    Dziękuje w domu wszystko w pożądku ja staram się być dobrym mężem a ona żoną
    jak na razie nam sie to udaje. Niestety po tym co zrobiła nie mam juz do niej
    zaufania juz nigdy nie bedzie tak jak było ale najwazniejsze że dzieciaki są
    szczęśliwe maja mame i tatę reszta jest mniej istotna.
  • smallm 08.10.04, 16:03
    No to gratuluję smile
    Oby tak dalej, a powoli Wasze zaufanie zacznie kiełkować... Życzę, żeby wyrosło
    w niezłą dżunglę smile

    Pozdrawiam.

    --
    "wszyscy tak pragniemy szczęścia...
    masz to na co godzisz się...
    a każda droga jest łatwiejsza,
    gdy widzisz to co dobre jest"
  • griffon 08.10.04, 16:14
    To jest niemożliwe ja juz jej nigdy nie zaufam do samego końca już nigdy nie
    bede jej kochał tak jak to było kiedyś. Teraz na pierwszym miejscu dbam o swoje
    i moich synów interesy ona juz zawsze pozostan ie na drógim planie.
  • smallm 08.10.04, 22:02
    Smutne sad

    --
    "wszyscy tak pragniemy szczęścia...
    masz to na co godzisz się...
    a każda droga jest łatwiejsza,
    gdy widzisz to co dobre jest"
  • szczur.de 08.10.04, 08:46
    Nie moge sie z Toba zgodzic...
    Sa przypadki, kiedy jedna strona chce dobrze i ustepuje, a druga wszystko
    torpeduje i wciaz wiecej wymaga.
    W koncu jedna osoba staje sie widzem w spektaklu swojego zycia i sprawy tocza
    sie jak po rowni pochylej. Wtedy pozostaje ten zal, ze robiles czlowieku
    wszystko zeby bylo dobrze, charowales jak osiol, starczalo nie tylko na czynsz
    i papu - byly wyjazdy zagraniczne co 2-3 miesiace, ciuszki itp. Do tego
    zmienialo sie swoje przyzwyczajenia, odsuwalo sie do rodziny... ale ciagle bylo
    malo... I na koniec zdrada, rozwscieczenie oklamani tesciowie, adwokaci itp.
    I powiem Ci jedno co ma sobie do zarzucenia to to ze dalem sie wciagnac w
    glupia pyskowke z tesciem...
    szczur.de
  • ann_mart 08.10.04, 08:48
    Po pierwsze: nie wina ale udział czy odpowiedzialność.
    Po drugie: nie po środku - bo po środku oznacza rozkład 50% na 50%, a nie
    zawsze to tak wygląda czasem jest to 90% na 10% a czasami 99% na 1%.
    Po trzecie: miałam szczerą nadzieję, że nowy/stary pełny szacunku związek z
    żoną sprawi, że już więcej nie będziesz pisał truizmów.
    Po czwarte: twoje wypowiedzi o żonie, kiedy jeszcze była "zwierzęciem, które
    urodziło ci dzieci" świadczą najlepiej o tym, że pewne wartości stały się
    reliktem przeszłości - więc w tej kwestii zgadzam się z tobą w pełni.
    --
    -------
    Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go by go spędzać z Tobą
  • grey-pippin 08.10.04, 09:39
    jasne dokladnie posrodku !!!
    maz bije zone 50% winy (widac ma ja za co bic)
    ona daje sie bic 50% (widac jej sie musi nalezec)

    zona zdradza meza 50% (widac niewiele moze sie spodziewac po mezu)
    on pozwala sie zdradzac 50% (widac ma wazniejsze sprawy)

    ojciec nie placi alimentow 50% (widac nie stac go)
    matka jednak karmi dziecko 50% (widac jednak ja stac)
    itd.itp.

    wina lezy posrodku jesli chodzi o zaniedbanie antykoncepcji
    i tylko w tej sytuacji wink
  • maligne 08.10.04, 10:13
    Po srodku? nie, nie zawsze po srodku, najczesciej to wina zony.
    zona rodzi dziecko zajmuje sie domem, haruje jak glupia, wypruwa sobie flaki i
    nie dosypia, a maz dla odskoczni od ciezkiej pracy przed komputerkiem, zaczyna
    latac po knajpach, imprezach i na dziwki. no i wina lezy po obu stronach,
    powiem wiecej - to wina zony, bo nie umiala facetowi dogodzic.

    a grey-pippin co do tej antykoncepcji, to wiesz, ja uslyszalam ze specjalnie
    zaszlam w ciaze (po kilku lat malz), niektorzy faceci jednak chyba nadal
    uwazaja ze wszystko to wina zony.

    pozdrawiam
    maligne
  • atenasil 08.10.04, 10:46
    Nie zgadzam się z Tobą "wina leży po środku" też tak uwżałam do momentu kiedy
    przestałam być naiwną żoną. No właśnie są naiwni ludzie którzy dają się
    krzywdzić ludziom którzy rzekomo ich kochają, przebaczają, łudzą się że to się
    zmieni, "bo przecież ja go tak kocham on mi teo nie zrobi" a on znów to samo ,
    internet i kolejna owieczka która szuka wielkiej miłości a naj lepiej męża
    czyjeś żony.
  • rakijka 08.10.04, 11:16
    Zabraklo slowa "gdzies"
    Wina zawsze lezy gdzies po srodku. Gdzies miedzy dwojgiem ludzi.
    Czasami wyglada to tak:
    Maz................................................wina.... zona.
    lub tak:
    Maz....wina..................................................zona.
    albo jeszcze inaczej.
    Interpretowanie wypowiedzi griffona, ze dokladnie w srodku (50/50) jest chyba
    niewlasciwe.
    Pzdr
  • zuza_a 08.10.04, 22:18
    oczywiscie że pośrodku. Ktoś coś powiedział, a ktoś inny nie zareagował, nie
    zrobił, albo zrobił, nie powiedział a trzeba było... za bardzo ustępował lub
    nie... nie zawsze jesteśmy świadomi swoich czynów, czasami robimy coś żeby
    komuś się przypodobać, a to obraca się przeciw nam... nie zauważamy pewnych
    rzeczy lub nie chcemy ich zauważyc... a to nasza wina...
  • iziula1 08.10.04, 22:27
    Ja uważam,że zamiast tracic czas na doszukiwanie sie winy lub kto jest bardziej
    winny lepiej zacząć działac.
    Rozumiem,że rozeznanie sytuacji jest ważne ale czasem można w obwinianiu sie
    zagalopować i podążyć w niewłaściwym kierunku.Może dojśc do sytuacji,kiedy to
    same zaczniemy sie obwiniać o wszystko lub całkowicie zrzucimy z siebie
    odpowiedzialność na kogoś innego.
    A to,że wina leży pośrodku to tylko slogan.Szkoda czasu na interpretacje.
    Pozdrawiam.
  • natasza39 08.10.04, 22:28
    >ale tak naprawdę wina zawsze leży po środu<

    Swietnie griffon, swietnie to ujales!!!
    znaczy sie dostrzegles juz 50% swojej winy w tym że ci sie zona puścila?
  • griffon 08.10.04, 23:41
    Oczywiście że to dostrzegłem ja po prostu za bardzo dbałem o nią a za mało o
    siebie teraz sie to zmieniło Ja i moi synowie sa najwazniejsi to moja krew kość
    z kości żon moge mieć kilka dzieci tylko jedne.
  • natasza39 09.10.04, 00:13
    >Oczywiście że to dostrzegłem ja po prostu za bardzo dbałem o nią a za mało o
    > siebie<

    Jestes jedyny w swoim rodzaju!!!
    No widzisz, to calkiem inaczej niz u nas kobiet...
    Wy biedaczki zdradzacie "TYLKO" wtedy jak my o was nie dbamy...
    A baby tylko wtedy jak im sie z "DOBROCI" pod powałą co pieprzy...
    PPPPPPPPPPPP)))))))))))))
  • griffon 09.10.04, 00:23
    Ja tylko dbam o swoje i moich dzieci interesy teraz to sie liczy Ja juz nie
    bedę w zyciu do końca szczęśliwy niech oni chociaż maja normalnę dzieciństwo i
    jak wyrosna na pożadnych ludzi i ja to zobaczę to bedzie moje szczęście. Żona
    zabiła we mnie prawdziwą miłość a bez niej człowiek nie może być do końca
    szczęśliwy
  • natasza39 09.10.04, 00:45
    > Ja tylko dbam o swoje i moich dzieci interesy teraz to sie liczy Ja juz nie
    > bedę w zyciu do końca szczęśliwy niech oni chociaż maja normalnę dzieciństwo
    i
    > jak wyrosna na pożadnych ludzi i ja to zobaczę to bedzie moje szczęście. Żona
    > zabiła we mnie prawdziwą miłość a bez niej człowiek nie może być do końca
    > szczęśliwy

    Sam sobie teraz zaprzeczyles.
    JAk czlowiek nieszczesliwy moze wychowac szczesliwe dzieci???
    A apropos tesciowej... Mówisz ze ona jest zwierzeciem.
    I czego to uczy twoje dzieci, gdy tak nazywasz matke ich matki?
    Myslisz ze szczesliwe dziecinstwo mozna zapewnic tylko tym ze tatus mieszka z
    mamusia na ktora nie moze de facto patrzec. Półzwierzeciem (po matce).
    Jak dzieci sa normalne to widza to ich szczescie i napewno nauczy to twoich
    synow "czułego" podejscia do przyszlych zon.
    Pewnie uswiadomiles juz synów w kwestii przyszlych zwiazkow, coby za dobrzy dla
    bab nie byli.
    Ide spac, bo jak jeszcze poczytam te Twoje "wypociny" na temat podzialu winy w
    malzeńskich kryzysach, to strace wiare w to ze istnieja jeszcze jacys normalni
    faceci na tym swiecie
  • griffon 09.10.04, 01:09
    Po pierwsze na temat tego czegos co urodziło moja żonę nie rozmawiam z dziecmi
    ponieważ mamy ciekawsze tematy do rozmów. Po drugie po tym co przeszli moi
    synowie jak zobaczyli jak zachowała sie ich matka wątpie aby zaufali
    bezgranicznie swoim przyszłym żoną( mam nadzieję że sie mylę)Powiedz mi z czego
    ja mam się cieszyć żę kobieta która była moja jedyna prawdziwa miłością życia
    okazała sie ........... i ma być powód do szczęścia. Co z tego że ja kocham
    skoro nie potrawie zauwać i nie potrafie tak jak kiedyś być jej oddany
    bezgranicznie. A to że wróciła do domu to chyba tylko z czystego wyrachowania
    bo w zapewnienia o jej miłosci ja juz po prostu nie wierzę.
  • natasza39 09.10.04, 09:01
    >Powiedz mi z czego
    ja mam się cieszyć żę kobieta która była moja jedyna prawdziwa miłością życia
    okazała sie ........... i ma być powód do szczęścia. Co z tego że ja kocham
    skoro nie potrawie zauwać i nie potrafie tak jak kiedyś być jej oddany
    bezgranicznie. A to że wróciła do domu to chyba tylko z czystego wyrachowania
    bo w zapewnienia o jej miłosci ja juz po prostu nie wierzę<

    Pokrętny był ten Twoj watek od poczatku samego, ale ta wypowiedzia przeszłeś
    sam siebie!
    Ja mojego zdania nie zmienie! Dzieci nieszczesliwych rodziców same sa
    nieszczesliwe i wczesniej czy później podziekuja i mamie i tacie za "gre
    pozorów" ktora stworzyliscie im dla jakiegoś zle pojmowanago "dobra wyzszego".
    Może mój sceptycyzm jest jakis chory, ale Ty masz facet w sobie tyle żalu do
    żony i jadu do teściowej, że on az tryska i nie wierze ze dzieci tego nie
    widza. A jak jeszcze nie widza, to napewno zobacza za pare lat.
    Rodzina ma sie jak nie kochac szaleńczo, to szanowac, przekazywac wzorce
    dzieciom, trwac w złych chwilach i cieszyc sie z dobrych.
    To nie slogan, to prawda, jak jest inaczej to nie rodzina tylko ludzie
    zamieszkujacy pod wspólnym dachem dla pozorów.
    Jak nie potrafisz do konca wybaczyc zdrady i przestac o tym myslec nie wroze
    nic dobrego ani twojej zonie, ani tobie, ani waszej "rodzinie".
    JAk nie potrafisz sie pozbyc jadu to w koncu on sam cie zabije.
    A tak na przyszlosc. Nie powinno sie kochac bezgranicznie. Powinno sie kochac
    madrze. Zadna zona, ani zaden maż nie zdradza tego drugiego z dnia na dzien. To
    narasta czasem latami. Nie mowie tu o tzw. pospolitym kurewstwie i skokach w
    bok, bo to przewaznie w zyciu nie wychodzi na jaw.
    Ale żadna normalna baba nie porzuca "kochajacego bezgranicznie" faceta i swoich
    dzieci i leci do jakiegos fagasa tak ni z tego ni z owego.
    A wiec albo ona nie jest normalna, albo ty nie byłes taki "kochajacy
    bezgranicznie" jak piszesz.
    I jak zukasz tych win po połowie, to moze zastanów sie dlaczego i w czym tamten
    był lepszy od ciebie.
    A najlepiej jak juz wrocila, to przekreslic to co bylo, nie wracac i budowac
    wszystko od nowa.
    Co ci pomoze rozdrapywanie od poczatku ran?
    Nie wiem... I nie mysl sobie ze nie wiem o czym mowie. Dokladnie to wiem, bo na
    wlasnej skorze przezylam zdrade i przezylam pare faz wybaczania.
    Ale jak sie powiedzialo A to powiedz i B.
    Sprobuj RODZINE stworzyc a nie POZORY!.
    JAk sie Niemcy z Polakami po wojnie dogadali i sobie wybaczyli to chyba wy tez
    mozecie.

  • annoda 09.10.04, 01:14
    Do tego co napisała natasza dodam tylko, dwa fragmenty
    "reszta jest mniej istotna"
    reszta czego? życia?
    "żon mogę mieć kilka, dzieci tylko jedne"
    tu już coś mi się nielogiczne wydaje -to dzieci to liczba mnoga czy pojedyńcza?
    A te inne żony to niepłodne by były, jak rozumiem?
  • nowajulka 23.10.04, 20:53
    Jezu...to po cholerę z nia jesteś ??? Chyba nie "dla dobra dzieci" ????
  • griffon 23.10.04, 21:53
    Jezu...to po cholerę z nia jesteś ??? Chyba nie "dla dobra dzieci" ????



    -Bo ją kocham
    -Bo jest moja jedyną prawdziwą miłością życia
    -Bo jest matka moich dzieci
    -Bo jest moją żoną
    -Bo zrozumiała swój błąd i wyciąga wnioski
    Wystarczy czy mam wymieniać dalej?
  • natasza39 23.10.04, 22:45
    A widzisz griffon, masz wiecej fanek!

    Jestes jeden jedyny w swoim rodzaju!!!
    Ja Ci radze poczytaj sam siebie.Nawet w jednym watku, wystarczy....
    Chyba sobie kupie malego kameleonka do terarrarium i nazwe go GRIFFONEK!
    swoja droga idealne imie dla gada!
  • griffon 23.10.04, 23:09
    Zawsze są dwie strony medalu z jedne moje uczucie jakie mam do żony a zdrugiej
    świadomość tego co zrobiła. Ty natomiast Nataszo rozumiesz o co mi chodzi ale
    dlatego że masz olbrzymi żal do mężczyz ponieważ zostałaś zraniona przez męża i
    nie udało Wam się uratować rodziny stałaś się zgryźliwą kobietą nie potrafiącom
    patrzeć na związek przez pryzmat innych. Pamiętaj o jednym kazdy człowiek jest
    inny i szuka czegoś innego w życiu to co jest dla Ciebie dobre wcale nie musi
    być dla innych.
    P.S.
    Griffon(fr) znaczy Gryfus
  • natasza39 24.10.04, 00:47
    griffon napisał:

    > Zawsze są dwie strony medalu z jedne moje uczucie jakie mam do żony a
    zdrugiej
    > świadomość tego co zrobiła.

    No to pisz o tym a nie badz kameleonem na potrzeby tego czy innego forum!!!
    Mów prawde, wiem ze to trudne!

    Ty natomiast Nataszo rozumiesz o co mi chodzi ale
    > dlatego że masz olbrzymi żal do mężczyz ponieważ zostałaś zraniona przez męża
    i nie udało Wam się uratować rodziny


    Mojego meza nie tykaj, bo nie zyje!!! (tu mialam dodac okreslenie twojej osoby
    ale przez szacunek do forum nie dodam)
    zmarlych sie nie tyka!!!!!
    a ty masz akurat gówno do tego bo nie wiesz jak miedzy nami bylo.
    Nie na tym ani gdzie na "swietojebliwego" starasz sie uchodzic, wiec won od
    niego!!!!


    stałaś się zgryźliwą kobietą nie potrafiącom
    patrzeć na związek przez pryzmat innych.

    Potrafię patrzyc na innych tolerancyjnie i nie jestem zgryzliwa, ale
    SZCZESLIWA kobieta, a że gadów Twego pokroju nie trawie to juz inna para
    kaloszy.
    Po prostu nie lubie kłamców~!!!!

    Pamiętaj o jednym kazdy człowiek jest
    > inny i szuka czegoś innego w życiu to co jest dla Ciebie dobre wcale nie musi
    > być dla innych.

    Tu sie akurat zgodze, choc to banal i prawda ogólna.
    Ale trzymanie sie jednej prawdy, chociaz w jednym watku, powinno byc wartoscią
    każdego człowieka.


    > P.S.
    > Griffon(fr) znaczy Gryfus

    A dla mnie griffonek to kameleonek.
    Tyle i tylko!
  • samodzielny 24.10.04, 02:19
    griffon, boj sie smile))
    • Re: Jest tu kto?????
    natasza39 24.10.2004 00:50 + odpowiedz


    A ja jestem jak zwykle nocna porą!
    Podejrzewam ze jestem wampirem, bo noca wiem ze zyje!!!!!


    wink)))))))
  • natasza39 24.10.04, 09:32
    griffon, boj sie smile))
    > • Re: Jest tu kto?????
    > natasza39 24.10.2004 00:50 + odpowiedz
    >
    >
    > A ja jestem jak zwykle nocna porą!
    > Podejrzewam ze jestem wampirem, bo noca wiem ze zyje!!!!!
    >
    >
    > wink)))))))


    Ej samodzielny nieładnie inne fora tu cytowac smile))
    Kolega, którego tak bronisz,tez chyba nie chciałby, abym cytowała na innych
    forach jego wypowiedzi.

    Ponadto kolega g bać sie nie musi.
    Wampiry nie odżywiają się krwią gadów.



  • griffon 24.10.04, 11:55
    Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?
  • natasza39 24.10.04, 18:18
    Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?

    Moje dziecko jest sierota, jego ojciec nie zyje.
    Lepiej Ci?
    Pewnie lepszy przez to sie czujesz?
  • ann_mart 25.10.04, 13:58
    griffon napisał:

    > Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?

    No gratuluję, gratuluję. Wyszło szydło z griffonka.
    Obrzydzenie mnie bierze, wasza świętojebliwość.
    Czytam cie od początku i w zasadzie nic mądrego sie nie spodziewałam, ale
    zdołałeś mnie zaskoczyć. To mnie utwierdza w przekonaniu, że lepsza niepełna
    rodzina niż małżeństwo z kimś takim jak ty. Naprawdę doceniam mojego męża
    --
    -------
    Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go by go spędzać z Tobą
  • griffon 25.10.04, 18:25
    No gratuluję, gratuluję. Wyszło szydło z griffonka.
    co niby miało wyjść zawsze prezentowałem takie poglądy i nic się nie
    zmieniło.Szkoda że tak późno zaczełaś doceniać byłego męża jakbyś zrobiła to
    trochę wcześniej to może.......... a zresztą Ty sama wiesz lepiej
    Drogie Panie jesteście takie wspaniałe wszystkowiedzace najlepsze matki. Skoro
    tak jest to proszę odpowiedzcie mi dlaczego wasze dzieci wychowuja się w
    niepełnej rodzinie? Ja natomiast jestem be najgorszy itp ale jakoś ten facet do
    którego żywicie obrzydzenie walczył o rodzinę i ta walkę wygrał. Któryś kolejny
    raz powtarzam że to moje dzieci maja pełną rodzinę i jest to moja zasługa. Wam
    sie to nie udało, a w waszych wypowiedziach dopatruje sie tylko i wyłocznie
    zwykłej zawiści. Widzicie drzazgę w oku partnera a belki w swoim nie
    dostrzegacie
  • natasza39 25.10.04, 19:52
    >co niby miało wyjść zawsze prezentowałem takie poglądy i nic się nie
    > zmieniło

    Przez szacunek do forum, bo raz, że nie mam czasu, a dwa nie chce aby
    dziewczyny spluły monitory, nie zacytuje Ci twoich "niezmiennych pogladów"!

    >Szkoda że tak późno zaczełaś doceniać byłego męża jakbyś zrobiła to
    > trochę wcześniej to może.......... a zresztą Ty sama wiesz lepiej

    Niby kto nie docenial męża???
    Ty nie wiesz o czym mówisz.
    Ale biorąc poprawkę na twoją "szambową" "intelygencyję" tłumaczę, że mój stary
    nie zyje i dlatego Tobie won od niego! O zmarłych sie nie mówi, a na pewno nie
    dyskutuje z kimś takim jak ty!

    >Drogie Panie jesteście takie wspaniałe wszystkowiedzace najlepsze matki. Skoro
    > tak jest to proszę odpowiedzcie mi dlaczego wasze dzieci wychowuja się w
    > niepełnej rodzinie?

    Może teraz przesadze, ale lepiej, że są same niż z "gadem".
    Nikt przy zdrowych zmysłach nie rozpieprza rodziny dla swojego "widzimiesie".
    Twoja zona, jesli jest normalna kobietą, majaca normalne odruchy kobiety -
    matki musiała być niebywale zdesperowana Twoja "dobrocią", że olała wszystko i
    uciekła do diabła!
    To że zostawiła dzieci jest tylko dowodem jej desperacji!
    Widocznie rozum jej odebrało od tej twojej pożal sie boze "milości" i "dobroci".

    > Ja natomiast jestem be najgorszy itp ale jakoś ten facet do
    >którego żywicie obrzydzenie walczył o rodzinę i ta walkę wygrał. Któryś kolejny
    >raz powtarzam że to moje dzieci maja pełną rodzinę i jest to moja zasługa

    No wlasnie !!!! TWOJA rodzina, TWOJA milosć, TWOJE poswiecenie, TWOJA walka.
    Weź ty sie Griffon w ramki się opraw!!!!
    Jak juz sie oprawisz w nie to może sie wystawisz na forum ojca i paru
    nawiedzonych facetów i jakies głupie baby może Cie tam konsekruja
    na "świętojebliwego jedynie sprawiedliwego".
    A pomyślałeś może ile Twoja zona musiała poświęcić?
    Jak musiała się upokorzyc?
    Ile swojej osobowości musiała się zrzec?
    Nie, Ty widzisz tylko swoja urażoną samczą ambicję!
    Ktos Ci moczył w "twoim" gniazdku i to cie boli.
    A ze ty tez moczyles...
    No coz... Ty jestes griffon i Tobie wolno bo ona pierwsza zaczela.
    Jak poczytalam twoje wypowiedzi na temat bab, z którymi byles wtedy jak ona cie
    opuscila, to o mało sie nie zerzygałam.
    Ty je traktowales jak dupy do dogadzania, bo twoja dupa poszla sobie do innego.
    Dlatego jestes dla mnie gadem.
    Jak nie szanujesz tamtych kobiet, jak matka kobiety która ponoc kochasz
    jest "czymś" jestes dla mnie gadem.
    Nawet nie powiem ci ze świnią, bo świnia to pozyteczne stworzenie.


    >Wam sie to nie udało, a w waszych wypowiedziach dopatruje sie tylko i
    wyłocznie zwykłej zawiści.

    Jak ty masz czelnośc wogóle do tych kobiet powiedziec ze sie im nie udalo???
    Jak ty masz czelnosc do mnie to powiedziec????
    Co wiesz o mnie?
    Nic! JA nie chcialam utopic w szambie mojej tesciowej, i nigdy "cosiem robiacym
    mi dziecko" nie nazywalam mojego meza.
    Wiekszosc tutaj zylo w toksycznych zwiazkach i ucieklo, albo po prostu faceci
    powiedzieli "by".
    Co to zatem za porównanie?
    Czego?
    W czym jestes lepszy? Ze przestraszona tym, że jej dzieci zabierzesz kobieta
    wróciła do domu?
    Tym ze moze odkryła, że ten facet do ktorego uciekła okazal sie wiekszym wałem
    niz ty?
    I to jest TWOJE zwyciestwo?
    Jestes zapatrzonym w siebie dupkiem jesli tak myslisz!!!!



    > Widzicie drzazgę w oku partnera a belki w swoim nie dostrzegacie


    A może by tak stanac przed lustrem griffonku, popatrzec w swe gadzie oblicze i
    dostrzec belke w swoim ślipiu?
    Co? Za duzo?
    No pewnie!!! Ty jestes niewinny, bo byles tylko "za dobry"!
    Zadnej drzazgi! Po prostu facio bez skazy!!!
    Mialabym dla Ciebie moze gram szacunku, gdybym nie poczytała co na forum w
    strone ojca pisales jeszcze dwa, trzy miesiace temu.
    Ale dlatego ze mnie czytac nauczono zawsze pozostaniesz dla mnie KAMELEONEM z
    samcza urazona ambicja.
    A gdybys umial sie do tego przyznac, powiedziec jaka byla cena mialabym dla
    ciebie szacunek.
    Ale ty tego nie potrafisz....
    Jestes płytki jak to szambo w którym chciałes utopic teściową.


    Ps. Przepraszam wszystkie samodzielne mamy za to, że wygarnęłam gadowi na tym
    forum!!!!
    Sorry!!!!

  • samodzielny 25.10.04, 20:21
    natasza39 napisała
    > Przez szacunek do forum, bo raz, że nie mam czasu, ...
    Jezeli kobiety ktorym brak czasu pisza posty na 3 ekrany, to jak dlugie pisza
    kobiety dysponujace czasem??????????????? smile))))))))))))))))))))))

    > Ps. Przepraszam wszystkie samodzielne mamy za to, że wygarnęłam gadowi na tym
    > forum!!!!
    A ja??????????? tongue_outPPPP

    Pozdr
  • natasza39 25.10.04, 20:37
    samodzielny napisał:

    > natasza39 napisała
    > > Przez szacunek do forum, bo raz, że nie mam czasu, ...
    > Jezeli kobiety ktorym brak czasu pisza posty na 3 ekrany, to jak dlugie pisza
    > kobiety dysponujace czasem??????????????? smile))))))))))))))))))))))

    Samodzielny kieruje Toba "solidarnsc plemników".
    Myslisz, że ja siedze cały czas na forum?
    Pracuje na kompie po prostu!!!!
    No pewnie ze to dziwne, bo baba to neptyk i generalnie powinna w garach
    siedziec, ewentualnie jakies robótki ręczne (najlepiej jak facetowi ręka robi
    good).
    Siedze na kompie wieczorami, bo taka mam prace.
    Ja wiem, że sie to w meskiej pale nie miesci ale tak jest niestety....

    > Ps. Przepraszam wszystkie samodzielne mamy za to, że wygarnęłam gadowi na
    > tym
    > > forum!!!!
    > A ja??????????? tongue_outPPPP

    A Ty co?????
    No nie wiem czemu tak rzysz???
    Jak juz komentujesz wypowiedz, to moze odnies sie do reszty wypowiedzi
    Twojego "przyjaciela"




    >
    > Pozdr



  • natasza39 25.10.04, 20:47
    Siedze czasem na wielu wiecej niz 3 fora.
    O jednym z nich nie masz pojecia, bo pewnie nawet nie wiesz ze sa takie
    problemy!

    I żałuję ze miałam o Tobie generalnie dobre zdanie...
    No coz człowiek uczy sie cale zycie, a wiedza o repitiologii jest tak szeroka,
    że do śmierci nie zaznasz wszystkiego i "scio me nihil scire" na temat gadów!!!
  • samodzielny 25.10.04, 21:30
    Nataszo 39
    Wybacz mi, wybacz, ze "nie mam czasu" a nastepnie napisanie na 3 ekrany
    rozbawilo mnie, wybacz.
    o tak mnie rozbawilosmile)))))))))))))))))))))))))) a nawet
    wiecej ))))))))))))))))
    Pozdr
  • samodzielny 25.10.04, 21:25
    natasza39 napisała:
    > Samodzielny kieruje Toba "solidarnsc plemników
    Nigdy , w zadnym poscie nie utozsamialem sie z pogladami P griffona.
    > Myslisz, że ja siedze cały czas na forum?
    jejkuu. A co mi do tego? Odnioslem sie do stwierdzenia Twojego, brak mi czasu,
    to napisze TYLKO na 3 ekrany smile)))))))

    > > Ps. Przepraszam wszystkie samodzielne mamy za to, że wygarnęłam gadowi na
    > > tym
    > > > forum!!!!
    > > A ja??????????? tongue_outPPPP
    >
    > A Ty co?????
    A mnie tez nie powinnas pominac przepraszajac !
    > No nie wiem czemu tak rzysz???
    Natura taka rzacasmile)))
    > Twojego "przyjaciela"
    Pan griffon nie jest moim przyjacielem!!
    Pozdr smile))))))))))))))))

  • natasza39 25.10.04, 21:47
    > Samodzielny kieruje Toba "solidarnsc plemników
    > Nigdy , w zadnym poscie nie utozsamialem sie z pogladami P griffona.

    No własnie o utozsamianie sie z griffonem Cie nie podejrzewalam, wiec nie
    rozumiem dlaczego akurat teraz go bronisz...
    Stad wlasnie jedynie "solidarosci plemników" usprawiedliwia z nim
    dziwne "uczucie"...


    jejkuu. A co mi do tego? Odnioslem sie do stwierdzenia Twojego, brak mi czasu,
    > to napisze TYLKO na 3 ekrany smile))))

    Ty czytasz co sam piszesz????
    No i co do mojego braku czasu dla "gada" usprawiedkiwaja "3 ekrany",
    ewentualnie co wyjasniaja niby????
    Mam jednak nadzieje, że jako "wyżej stojący w hierarchii człowieczeństwa"
    wyjasnisz mi to...

    > Pan griffon nie jest moim przyjacielem!!<

    Jeśli nie jest Twym przyjacielem, to czemu go tak bronisz?
    Cyba że wraz z griffonem chcesz w partenonie "świetojebiwych" zaistnieć???
  • samodzielny 25.10.04, 22:33
    > rozumiem dlaczego akurat teraz go bronisz
    Bronie jego pogladow?? A w ktorym poscie???
    >"solidarosci plemników"
    Moje corki sa mi blizsze.. blizsza mi solidarnosc jajnikow smile)))))
    > No i co do mojego braku czasu dla "gada" usprawiedkiwaja "3 ekrany",
    Nawet 5.. ale nie mow, ze to z braku czasu tylko 5.. Co bedzie gdy bedziesz
    miala czas??smile)))))
    > Jeśli nie jest Twym przyjacielem, to czemu go tak bronisz?
    Bronie??? Nataszo, moze jestem chory, ja nie umialbym zyc, wspolzyc z kobieta
    ktora mnie zdradzila. Tylko nie komentuj. Nie powiedzialem, ze nie chcialbym.
    Ja nie potrafilbym. Klik, koniec. To bylby KONIEC !!
  • natasza39 25.10.04, 22:59
    Tylko nie komentuj. Nie powiedzialem, ze nie chcialbym.
    > Ja nie potrafilbym. Klik, koniec. To bylby KONIEC !!

    No to KONIEC!!!!Jak dla mnie (sic!) z braku czasu........
  • griffon 25.10.04, 20:53
    Po pierwsze moja odpowiedź nie była skierowana do Ciebie ( chodzi mi o męża)
    najpierw przeczytaj dokładnie a później się udzielaj, proponuje kurs czytania i
    słuchania ze zrozumieniem.
    P.S.
    Mogę Ci podać adres placuwki która organizuje takowe kursy
  • natasza39 25.10.04, 20:59
    griffon jeśli chodzi o "placuwki" to raczej nie chce poznac.....
  • ann_mart 26.10.04, 09:17
    griffon napisał:
    > No gratuluję, gratuluję. Wyszło szydło z griffonka.
    > co niby miało wyjść zawsze prezentowałem takie poglądy i nic się nie
    > zmieniło.
    Griffonku - cieszę się niezmiernie, że przyznajesz się do swego chamstwa,
    chodziło mi bowiem o to iż chamstwo z ciebie wyszło - bo czymże innym jest
    uciecha, że masz "pełną rodzinę" zaś ktoś jej nie ma bo mąż umarł????

    Szkoda że tak późno zaczełaś doceniać byłego męża jakbyś zrobiła to
    > trochę wcześniej to może.......... a zresztą Ty sama wiesz lepiej

    Mój mąż, nie jest moim byłym mężem tylko obecnym, i jesteśmy razem. raz jest
    lepiej raz gorzej ale rozwód się hna razie nie szykuje.

    > Drogie Panie jesteście takie wspaniałe wszystkowiedzace najlepsze matki.
    Skoro
    > tak jest to proszę odpowiedzcie mi dlaczego wasze dzieci wychowuja się w
    > niepełnej rodzinie? Ja natomiast jestem be najgorszy itp ale jakoś ten facet
    do
    >
    > którego żywicie obrzydzenie walczył o rodzinę i ta walkę wygrał.
    Buhahahaha, ta walka wyglądała tak, że zonę eliminowałeś z rodziny, jako fcoś
    co urzodziło dzieci, opluwałeś ją, zdradzałeś a teraz odgrywasz
    świetojebliwego. Jeżeli walka o rodzinę wygląda tak jak ty ją zaprezentowałeś
    to naprawdę wolałobym, żeby mój mą nie walczył.

    Któryś kolejny
    >
    > raz powtarzam że to moje dzieci maja pełną rodzinę i jest to moja zasługa.

    Buhahahaha Gdyby zony kochanek nie zostawił nie wróciłaby do ciebie.

    Wam
    > sie to nie udało, a w waszych wypowiedziach dopatruje sie tylko i wyłocznie
    > zwykłej zawiści.
    No cóż mnie się udało.

    Widzicie drzazgę w oku partnera a belki w swoim nie
    > dostrzegacie
    Z wieku dzieci wynika, że powinieneś mieć co najmniej koło trzydziestki, a z
    twoich tekstów, że max 15. spójrz w lustro.

    --
    -------
    Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go by go spędzać z Tobą
  • griffon 26.10.04, 18:05
    Griffonku - cieszę się niezmiernie, że przyznajesz się do swego chamstwa,
    > chodziło mi bowiem o to iż chamstwo z ciebie wyszło - bo czymże innym jest
    > uciecha, że masz "pełną rodzinę" zaś ktoś jej nie ma bo mąż umarł????
    Widzę że następnej Pani jest potrzebny kurs czytania ze zrozumieniem.
  • natasza39 26.10.04, 18:14
    griffon napisał:

    > Widzę że następnej Pani jest potrzebny kurs czytania ze zrozumieniem.<

    A moze nie nam jest potrzebny kurs czytania, tylko tobie kurs pisania?
    Proponuję taki solidny z zasadami ortografii!!!
  • samodzielny 26.10.04, 20:29
    griffon...
    Do cholety ciezkiej, ludzka przyzwoitosc, odrobina kuktury wymagalaby, abyc po
    tej odpowiedzi nataszy:

    --------------------------------------------------------------------------------
    Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?

    Moje dziecko jest sierota, jego ojciec nie zyje.
    Lepiej Ci?
    Pewnie lepszy przez to sie czujesz?
    ---------------------------------

    powiedzial zwykle .. przepraszam, przepraszam, nie wiedzialem !!
    swiety jestes, ale przyzwoitosci brak.

    Jak ten swiety , co go Jasiu dostal. Opowiem Ci.
    Ksiadz gral w karty, zobaczyl ktora godz. , pozno, karty w kieszen i na religie
    dla dzieci.
    Po religii rozdawal obrazki swietych ktore mial zawsze w kieszeni.
    - Wacus, a jakiego Ty dostales swietego??
    - Aaa dostalem swietego Stanislawa. A Ty Jasiu jakiego?
    - A ja dupka zolednego.

    Jak widac, tacy swieci tez bywaja.
  • natasza39 26.10.04, 22:53
    Cofam posadzenie o solidarnosc plemników z niejakim g!

    W końcu okazales sie przyzwoity chłop!
  • ann_mart 27.10.04, 08:21
    samodzielny napisał:

    > griffon...
    > Do cholety ciezkiej, ludzka przyzwoitosc, odrobina kuktury wymagalaby, abyc
    po
    > tej odpowiedzi nataszy:
    >
    > ------------------------------------------------------------------------------
    -
    > -
    > Jestem jaki jestem Nataszo ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, A Twoje?
    >
    > Moje dziecko jest sierota, jego ojciec nie zyje.
    > Lepiej Ci?
    > Pewnie lepszy przez to sie czujesz?
    > ---------------------------------
    >
    > powiedzial zwykle .. przepraszam, przepraszam, nie wiedzialem !!
    > swiety jestes, ale przyzwoitosci brak.
    >
    Samodzielny - on nie zrozumie, to nie ten poziom, nie ta sama liga.
    Griffon nikogo nie przeprosi bo przecież nie ma za co. Tacy jak on są przecież
    najlepsi i błędów nie popełniają.
    Pozdrawima
    Anka
    --
    -------
    Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go by go spędzać z Tobą
  • griffon 27.10.04, 08:33
    To samo jeszcze raz Tobie napisze Zdaję sobie sprawę że mąż Nataszy nie żyje i
    nie wypowiadam się na jego temat od momętu jak sie o tym dowiedziałem.
  • ann_mart 27.10.04, 09:10
    griffon napisał:

    > To samo jeszcze raz Tobie napisze Zdaję sobie sprawę że mąż Nataszy nie żyje
    i
    > nie wypowiadam się na jego temat od momętu jak sie o tym dowiedziałem

    Nie momętu ale momentu.

    24 października o godz. 00.47 Natasza napisała "Mojego męża nie tykaj bo nie
    żyje"
    tego samego dnia ale 11 godzin PÓŹNIEJ (o 11.55) ty napisałeś:
    "jestem jaki jestem, ale to moje dzieci mają pełną rodzinę, a Twoje?"
    Więc twórz sobie legendę gdzie indziej.
    Nawet gdyby Natasza nie była wdową, takie sowa źle by o tobie świadczyły, ale
    jest i świadczą jeszcze gorzej.

    --
    -------
    Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go by go spędzać z Tobą
  • griffon 27.10.04, 14:30
    Ann-mart masz racje widocznie musiałem nie przeczytać wypowiedzi Nataszy przed
    napisaniem tego postu to było niedopatrzenie z mojej strony. Wsoja drogą to
    durzo zamieszania robi kolejność wyświetlania sie postów oczywiście nie jest to
    wytłomaczenie powinienem napisać ten tekst w innej formie.
  • griffon 27.10.04, 08:30
    O czym ty piszesz, przecież napisałem że moja wypowiedź nie była skierowana do
    Nataszy zdaję sobie z tego sprawę że jej mąż nie żyje. Po odpowiedzi Nataszy
    którą cytujesz już to wyjaśniłem.
  • iizaa 09.10.04, 10:55
    No skonam ze smiechu. Za bardzo dbałem - no typowa odpowiedz faceta.
    Skoro ona miła tak dobrze, to hmm, ciekawe czego jej zabrakło....
    I to jest "dostrzeganie swojej winy" ?
    Cos mało samokrytyki kolego.
    --
    Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
  • x_slawek 09.10.04, 00:14
    Ja troszeczkę zmieniłbym postawioną tezę: winne są dwie strony! najczęściej żona
    i teściowa.
  • griffon 09.10.04, 00:26
    Sławku w mojej sytuacji tesciowa niczemu nie zawiniła ponieważ ona nie jest
    człowiekiem tylko zwykłym zwierzęciem a ja nie moge obarczac winą czegos co nie
    jest istotą ludzką
  • natasza39 09.10.04, 00:31
    Ja troszeczkę zmieniłbym postawioną tezę: winne są dwie strony! najczęściej żona
    i teściowa.


    No to idźmy dalej....
    Może teść i jeszcze kotek tescia, tylko nigdy facet.
    Bo nawet jak winny to tylko dlatego, że nie dostrzegał własnych potrzeb i był
    za dobry.

    A tak powaznie rzecz ujmujac nie opowiadajcie panowie głupot!
    Tak jak są na tym swiecie baby co myślą tylko dupą, tak sa i faceci nie widzacy
    nic ponad czubek wlasnego fiuta.
    I oczernianie na sile wszystkich kobiet przez facetów, którzy trafili na takie
    wlasnie i na odwrót kłotnie kobiet z facetami tylko dlatego, ze nienawidza
    wlasnego ex sa bez sensu!!!
  • griffon 09.10.04, 00:38
    Natasza ja nie mam zamiaru nikogo oczerniać niektóre Panie tak własnie
    postępują że wnioski same sie nasuwają. Ja miałem po prostu życiowego pecha że
    własnie zakochałem sie w jednej z nich
  • iizaa 09.10.04, 11:04
    griffon napisał:

    > Natasza ja nie mam zamiaru nikogo oczerniać niektóre Panie tak własnie
    > postępują że wnioski same sie nasuwają. Ja miałem po prostu życiowego pecha
    że
    > własnie zakochałem sie w jednej z nich


    To jakim musiałeś byc (i jesteś) męzem, skoro kobieta szukała czegoś w raminach
    innego??
    To co teraz piszesz jest przerażające. Bo gdybys to TY ja zdradził, to
    oczekiwałbyś ,że ci wybaczy i zapewne burzył się z kazdym razem, kiedy by ci to
    wypominała. A sam jakos wspaniałomyslny nie jesteś i jak widze do wybaczenia ci
    daleko. A ponoć tak berdzo ją kochałeś.
    Jeżeli się kogoś kocha , bardzo kocha i widzi się , że ktoś, mimo złego
    postępku stara sie wszystko naprawić , to daj mu się szanse i stara wybaczyć i
    za[pomnieć.

    Nie wierzysz?? Poczytaj listy dziewczyn jak raz za razem próbowały i dawały
    szanse swoim męzom , facetom, bo ich kochały i wierzyły ze bedzie ok.
    Ale wychodzi na to, że taki potrafią być tylko kobiety, bo mężczyźni w swej
    chorej dumie, ambicji i zacietrzewieniu nie dostrzegają niczego. A ty, nasuwa
    mi się jednoi stwierdzenie po przeczytaniu twoich postow - Ty jesteś po prostu
    egoistą. I jeśli byłeś taki przez całe małżeństwo, to może jednalk żona miała
    powody...

    Pozdrawiam IZa

    --
    Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
  • griffon 09.10.04, 16:23
    Jeżeli się kogoś kocha , bardzo kocha i widzi się , że ktoś, mimo złego
    postępku stara sie wszystko naprawić , to daj mu się szanse i stara wybaczyć i
    za[pomnieć.
    Izo ja się staram zapomnieć o wszystkim ale nie za bardzo mi to wychodzi, dałem
    żonie szansę ale nie moge jej ufać muszę przedewszystkim mysleć o dzieciach aby
    jak najmniej ucierpiały jak ona znowu wywinie jakiś numer.
  • iizaa 09.10.04, 16:42
    Dlaczego zakładasz, że znowu coś zrobi??!!!Z takim podejsciem daleko nie
    zajedziesz. A kiedy ona widzi twoje nastawienie, to musi sie czuc bardzo
    zniechecona. A dzieci - nie boj sie dzej niz myslisz dostrzega twoją obłudę
    wobec niej i tą całą pokazówę " ze względu na dobro dziecka".

    --
    Co nas nie zabije, to nas wzmocni.
  • griffon 11.10.04, 18:03
    iizaa napisała:

    > Dlaczego zakładasz, że znowu coś zrobi??!!!Z takim podejsciem daleko nie
    > zajedziesz. A kiedy ona widzi twoje nastawienie, to musi sie czuc bardzo
    > zniechecona. A dzieci - nie boj sie dzej niz myslisz dostrzega twoją obłudę
    > wobec niej i tą całą pokazówę " ze względu na dobro dziecka".
    Zakładam że jest to możliwe ponieważ skoro raz odwineła taki numer to może
    zrobić to następnym razem. O dzieci się nie obawiam moi synowie jasno się
    określili że chcą mieszkać ze mną i raczej zdania nie zmienią oni wiedzą na
    kogo w życiu mogą liczyć oraz kto o nich tak naprawdę dba. Chodzi tylko o
    oszczędzenie im tej całej przepychanki jaka miała miejsce w przypadku gdyby
    żona zdecydowała się znowu odejśc. Jeśli chodzi natomiast o jej zniechęcenie to
    naprawdę mało mnie to interesuje trzeba odpowiadać za swoje czyny, naprawiać
    błędy i wyciagać wnioski. Zastanów się jak ja sie muszę czuć i jak trudne było
    dla mnie przyjęcie żony z powrotem do domu.
  • natasza39 11.10.04, 21:42
    >Zakładam że jest to możliwe ponieważ skoro raz odwineła taki numer to może
    > zrobić to następnym razem.

    Przy takim założeniu to nawet Niemcy z Polakami teraz by sie nie dogadali, bo a
    nuż nastepnym razem Hitler sie tam urodzi i "powtórke z rozrywki" urządzi.

    > O dzieci się nie obawiam moi synowie jasno się
    > określili że chcą mieszkać ze mną i raczej zdania nie zmienią oni wiedzą na
    > kogo w życiu mogą liczyć oraz kto o nich tak naprawdę dba.

    No.... "raczej" dobrze to ujałeś. Na razie sa to małe dzieci i uważaj zoby
    matka na "cierpieynicę" w ich oczach nie wyrosłą.
    A tak nawiasem gratuluje wciagania dzieci ponizej 10 lat w rodzinne brudy i syf!
    Grasz Mareczku, grasz... Jak juz dzieci sa uświadomione w kwestii na kogo moga
    liczyc, jak piszesz, to daje sobie obie rece u pach odrabac, ze sa uswiadomione
    rowniez w kwestii "kurewstwa" mamusi "menelstwa" babci a to co teraz
    robisz "klejac" niezdarnie rodzine odbije sie czkawka za pare lat.
    Albo sie dzieciom rozpieprzajac rodzine mówi otwarcie ze nie moga byc juz
    rodzice razem ze soba, albo sie próbuje tworzyc rodzine. Taka prawdziwa, gdzie
    kazdy na kazdego moze liczyc i kazdy kazdemu wybacza glupoty.
    To co Ty tworzysz to szopka!
    Jesli Twoje dzieci to nie uposledzone debile to uwierz mi ze wyznaja sie na
    tych pozorach i "dulszczyznie" która tworzysz.

    > Chodzi tylko o oszczędzenie im tej całej przepychanki jaka miała miejsce w
    przypadku gdyby żona zdecydowała się znowu odejśc.

    A niby jak je teraz chronisz przed ta "przepychanka"?
    Tym niby ze przyjales z powrotem matke swoich dzieci pod swoj dach i nie
    wierzac jej za grosz, nie kochajac, nie ufajac czekasz jak nastepny numer
    wykreci?
    Dla mnie to jest chore.
    Jak masz wrzoda na dupie to sie go wycina albo sie z nim uczy zyc, a nie czeka
    sie czy ten wrzód na dupie nie zmieni sie w raka.
    alo tego ty caly czas podejrzewasz "wrzód na dupie" o to że zamieni sie w
    nowotwor, w to juz jest dla mnie chore.

    >Jeśli chodzi natomiast o jej zniechęcenie to naprawdę mało mnie to interesuje
    trzeba odpowiadać za swoje czyny, naprawiać
    > błędy i wyciagać wnioski.

    Ciebie wogóle mało co interesuje oprócz tego, że zostales skrzywdzony
    niemiłosiernie. Taki Ojciec Pio zdradzony ale swiety.
    Osłabiajacy jestes! Ty tez sobie uzywales pod jej nieobecnosc i nie mow mi ze
    to sie nie liczy bo świety to ty napewno nie jestes.
    Rzucaj w nia kamienie jak jestes niewinny, jak nie to może tez wyciagnij
    wnioski z bledów "świetoszku molierowski"

    > Zastanów się jak ja sie muszę czuć i jak trudne było
    > dla mnie przyjęcie żony z powrotem do domu.


    No wlasnie tylko Twoje odczucia. Tylko Ty. Egoista!!!
    Jak Ci tak z tym zle to ja wywal, bo inaczej stworzysz piekło dla tych dzieci.
    Wychowasz synów, dla ktrórych kazda baba to bedzie k.... a facet to bedzie
    cierpietnik i albo faktycznie sobie takich poszukaja, albo dla zasady beda
    twoje przyszle synowe lac po gebie na zasadzie "profilaktyki" bo to w koncu
    baby a zatem k...., wiec im sie nalezy dla zasady.
    Zapamietaj sobie ze jak Ty baby nie szanujesz to twoi synowie tez jej nie beda
    szanowac.
    Brak szacunku do kobiet przedłozy sie w przyszlosci na inne baby i patologia
    przeniesie sie na nastepne pokolenia.

    Reasumujac:
    Albo sie z baba rozwiedz raz na zawsze i wychowaj synów w poczuciu, ze wam,
    rodzicom nie wyszlo i czasem sie tak zdarza
    Albo jak juz z nia zyjesz to zacznij od nowa a nie wesz podstepu i nie
    rozczulaj sie nad soba bo nie jestes swiety.
    Idź do psychologa bo masz powazne problemy z wlasna tożsamościa i naucz sie
    przebaczania, bo to co teraz robisz tworzy z ciebie jakiegos masochiste, a jak
    na mój gust taki czlowiek w takiej atmosferze nie moze stworzyc normalnej
    rodziny.
    Jeszcze raz powtarzam mamusia + tatuś + dzieciaczki w jednym domu wszyscy to
    nie jest RODZINA.
    RODZINA to bezpieczeństwo + zaufanie + miłość i to cos dla którego zawsze do
    domu rodzinnego chce sie wracac.
    Ty nie odbudowales rodziny! Ty stworzyłeś jej nędzne POZORY.


  • griffon 12.10.04, 17:35
    Nataszo nie rozumiesz mojego podejscia do sprawy, więc po krótce postaram Ci
    sie to wyjaśnić. Po pierwsze ja kocham swoja żoną i tylko dlatego walczyłem o
    jej powrót do domu oraz przyjołem ja z otwartymi rękoma. Nie oczerniam jej w
    oczach dzieci, nie robię wymówek, nie podważam jej autorytetu, staram się być
    dobrym mężem ale niestety nie mogę jej zapomnieć tego co zrobiła. Dlatego też
    stosuję zasadę ograniczonego zaufania wobec niej zabezpieczyłem sie pod kontem
    prawnym ( chodzi mi dzieci)oraz finansowym. Moi synowie za wiele wycierpieli za
    dozo było walki między nami dlatego też musiałem to zrobić aby sytuacja była
    jasna jak żonie znudzi się mieć rodzinę. Jeśli chodzi natomiast o mnie to ja
    żony nie zdradzałem i teraz też tego nie robię Po jej odejściu miałem kilka
    kobiet ale nie poczuwam sie do żadnej winy z tego powodu ponieważ to nie ja
    rozwaliłem rodzinę. Jestem zdrowym facetem i miałem pełne prawo tak postąpić i
    wierz mi gdyby nie obecność innych Pań w tym bardzo ciężkim dla mnie okresie
    nie wiem czy bym sobie z tym wszystkim poradził. Jeśli chodzi natomiast o to
    coś co urodziło moją żonę to ono dla mnie po prostu nie istnieje dla mnie to
    coś zdechło i koniec. Dlatego też wcale nie rozmawiam na ten temat i nie
    interesuje mnie on wogóle. Z żoną jest mi dobrze i jej też ale ..... właśnie to
    małe ale pozostanie już we mnie do końca życia i ja juz nic na to nie poradzę
    ona była przed tym wszystkim dla mnie ideałem wierzyłem jej bezgranicznie,
    kochałem bez opamiętania. Tamte czasy i tamta miłość już nie powrócą zostało to
    wszystko zabite przez jej zdradę. Pozdrawiam Marek
  • natasza39 12.10.04, 21:32
    Nataszo nie rozumiesz mojego podejscia do sprawy,

    Owszem rozumiem, co czujesz, mój maz mnie zdradzal i na dodatek kurwil sie w
    moim lózku za moje ciezko zarobione pieniadze m.in na imprezie ktora
    zorganizowalam mu sama z okazji jego urodzin.

    Nie oczerniam jej w
    > oczach dzieci, nie robię wymówek, nie podważam jej autorytetu, staram się być
    > dobrym mężem ale niestety nie mogę jej zapomnieć tego co zrobiła

    Nie wiem czy mówisz o tym, ale masz tyle żalu, że jesli nie okazujesz tego w
    zyciu codziennym, to jestes tak swietnym aktorem, ze jak dla mnie masz "oskara".
    A co do zapomnienia.....
    Nie da sie tego zapomniec. Nie da sie zapomniec ze ktos kogo sie kocha, komu
    sie ufa zdradza oklamuje.
    Ale albo sie próbuje, albo sie rozstaje.
    Ja staralam sie zrozumiec "dlaczego?"
    I nie bolalo mnie nawet to tak bardzo ze mnie zdradzil, tylko to ze chcial ze
    mnie zrocic debila, a tego nie lubie.
    Ale jak po 3-ch tygodniach rozpaczy, wscieklosci, gniewu
    powiedzialam "wybaczam" to ja naprawde wybaczylam i nie wracalam juz do tego.
    To co on potem zrobil to juz inna sprawa, ale zachowam to juz dla siebie, bo
    nie ma go juz posrod zywych, wiec nie tykajmy duchów.

    stosuję zasadę ograniczonego zaufania wobec niej zabezpieczyłem sie pod kontem
    > prawnym ( chodzi mi dzieci)oraz finansowym

    to akurat popieram! Bezpieczenstwo finansowe dzieci jest najwazniejsze


    Jeśli chodzi natomiast o mnie to ja
    > żony nie zdradzałem i teraz też tego nie robię Po jej odejściu miałem kilka
    > kobiet ale nie poczuwam sie do żadnej winy

    Po pierwsze tez zdradzales, wiec to co w tym akapicie piszesz to hipokryzja.
    Nie ma tu odstepstwa.
    Nie przysiega sie wiernosci pod warunkiem ze duga strona nie zdradzi. chyba ze
    ja co innego przysiegalam

    Jeśli chodzi natomiast o to
    > coś co urodziło moją żonę to ono dla mnie po prostu nie istnieje dla mnie to
    > coś zdechło i koniec

    To "cos" jak piszesz urodzilo matke twoich dzieci. Maja wiec 1/4 genów
    tego "cosia".
    Moja tesciowa wyrzadzila mi straszna krzywde, ale ja i tak namawiam mojego syna
    do kontaktow z nia. Zawsze bedzie to jego babcia. Choc dla mnie obca juz baba,
    Mimo wszystko babaka mojego syna.

    Z żoną jest mi dobrze i jej też ale

    No chyba ci tu o seks chodzi. Dla mnie "dobrze" oznacza w calej rozciaglosci, a
    tu tego nie widze

    właśnie to
    > małe ale pozostanie już we mnie do końca życia i ja juz nic na to nie poradzę


    Tutaj powinienes poradzic sie jednak psychologa. Nie mówie tego zlosliwie....
    Mnie psycholog pomógl w pogodzeniu sie z pewnymi rzeczami. Naprawde spróbuj!


    ona była przed tym wszystkim dla mnie ideałem wierzyłem jej bezgranicznie,
    > kochałem bez opamiętania

    Nie ma idealów!!! Nawet w milosci musimy byc czasem egoistami


    Tamte czasy i tamta miłość już nie powrócą zostało to
    > wszystko zabite przez jej zdradę.


    Tamte czasy nigdy nie wróca. Nic nie wraca. Dlatego mówilam zbuduj od nowa. Nie
    szukaj starego ale buduj od nowa. Tylko wtedy jest szansa.


    Pozdrawiam Cie Marku!
    Natasza
  • griffon 12.10.04, 22:25
    Nataszo nie poczuwam się do zdrady ponieważ moja żona wyprowadziła się z domu
    na początku grudnia i od razu zamieszkała z kochankiem z którym miała romans od
    lipca. Zabrała wszystko co było cenne w domu. Ja strasznie to przeżyłem miałem
    ogromnę kłopoty ze zdrowiem przez pół roku musiałem zarzywać leki z powodu
    załamania nerwowego. W styczniu poznałem młodą kobietę która pomogła mi sie
    jakoś poskładać psychicznie i bardzo dobrze się stało ponieważ w lutym żona
    oddała mi dzieci właściwie to synowie ja do tego zmusili poniewaz nie chcieli
    mieszkać z mną. Ja jej w tym czasie nie traktowałem jako żonę ona zresztą mnie
    też nie nazywała mężem. Opamiętała się dopiero w sierpniu i wróciła do domu
    oczywiście bez kasy, złota, i do tego z długami ( mam rozdzielność więc to mnie
    nie interesuje)Teraz między nami jest wszystko w porządku jest dobrą żoną i
    matką a ja staram się być dobrym mężem i tak będzie ponieważ dla mnie rodzina
    jest najważniejsza a to co ja czuje zostawiam dla siebie. Najważniejsze że
    dzieci sa szczęśliwe spełniły sie ich pragnienia a ja na pewno nie zrobię
    niczego co by mogło im przysporzyć cierpienia. Mam nadzieje że oni jak dorosną
    własciwie ulokują swoje uczucia i nie będa musieli przechodzić tego co ja.
    Pozdrawiam Marek
    P.S.
    Oni wcale nie tęsknia zwierzęciem które urodziło mi żonę wiedza że Babcie maja
    jedną moją mamę. To coś zbyd wiele złego zrobiło mnie i moim synom aby za tym
    tęsknić nawet moja żona od momętu powrotu do domu tylko raz do niej pojechała.
  • x_slawek 11.10.04, 13:04
    Szkoda, że żart który miał nieco rozładować atmosferę, wywołał taką burzę.
    Chodziłem po lesie i nawet nie zdawałem sobie sprawy jak narozrabiałem. Czasami
    tak bywa i dlatego warto zastanowić się, jak nasze zachowanie odbiera "druga
    strona". Na pewno o wiele mniej byłoby nieporozumień.

    dzisiaj już śmiertelnie poważny
    Slawek
  • kleczkowskabeata 14.10.04, 21:41
    A moze ktos mi powie kogo jest wina , jezeli chlop tylko spi, siedzi przed
    kompem, tv, a kobieta zasuwa jak maly samochodzik. A zapomnialm dodac ze facet
    czasami pobeka 9po jedzeniu0 zeby urozmaicic sobie zycie.
  • natasza39 14.10.04, 22:46
    kleczkowskabeata napisała:

    > A moze ktos mi powie kogo jest wina , jezeli chlop tylko spi, siedzi przed
    > kompem, tv, a kobieta zasuwa jak maly samochodzik. A zapomnialm dodac ze
    facet
    > czasami pobeka 9po jedzeniu0 zeby urozmaicic sobie zycie.

    Ty jestes winna. Nie karm go, to nie bedzie mial po czym bekać!
  • virtual_moth 14.10.04, 22:47
    kleczkowskabeata napisała:

    > A moze ktos mi powie kogo jest wina , jezeli chlop tylko spi, siedzi przed
    > kompem, tv, a kobieta zasuwa jak maly samochodzik. A zapomnialm dodac ze
    facet
    > czasami pobeka 9po jedzeniu0 zeby urozmaicic sobie zycie.

    W większości wina kobiety, że:
    - wybrała sobie takiego chłopa
    - że pozwala się tak traktować

    Pozdrawiam
  • griffon 15.10.04, 08:34
    Beatko pozwoliłas sobie na takie jego zachowanie, ale można to zmienić zacznij
    pracowac nad mężem. Pozdrawiam Marek
  • gorniakela123 15.10.04, 19:05
    Pracowac to mozna na roli ale nie nad chlopem!!! Jak ktos jest zlosliwy to mu
    juz nic nie pomoze
  • leeya 15.10.04, 21:11
    Griffon, zawsze jak czytam Twoje wypowiedzi, to mam ochote podac Ci numer do
    mojego ex... Tez tak gadal, a potem zostawil mnie w osmym miesiacu ciazy...
    echhh... faceci...
  • griffon 16.10.04, 12:21
    Leeya
    Jest pewna różnica ja nie tylko tak gadam ale również postępuje.
    Miłe drogie Panie każdy mężczyzna powinien znać swoje miejsce w domu od zawsze
    było tak że to kobieta decydowała jak ma fukcjonować rodzina. Skoro nie
    potraficie wyegzekfować od swoich partnerów tej oczywistej zasady to musicie
    się tego po prostu nauczyć.Krzykiem i awanturami do niczego nie dojdziecie to
    przynosi tylko odwrotny efekt. U mnie w domu jest jasny podział obowiązków
    ustaliliśmy to sobie już dawno jak cos jest nie zrobione to pada tylko pytanie
    Kto miał to wykonać i jest po rozmowie. Po co sobie komplikować życie przecież
    można wszystko ustalić raz a potem tylko sie tego trzymać. Pozdrawiam Marek
  • leeya 16.10.04, 12:49
    pierdu, pierdu.... puste gadanie... Ja tez mysle, ze facet mnie zostawil, bo
    bylam magiera, ktora za duzo od niego wymagala. No wiesz.. uczciwosci,
    lojalnosci, takie tam gupoty.

    Moze jednak chcesz telefon do mojego exa??smile

    Pozdr,
    Leeya
  • griffon 16.10.04, 13:28
    Podstawą związku jest uczciwość partnerów wobec siebie, ale to nie wystarczy
    wszystko musi być poukładane kazdy powinien wiedziec co należy do jego
    obowiązków. Nie mozna tylko brać trzeba równiez dawać miłość to poświęcenie się
    drógiej osobie nie wiem co było przyczyną rozpadu Twojego związku ale na pewno
    nie fukcjonował on poprawnie. Oczywiście nic nie usprawiedliwia Twojego exsa że
    Cię zostawił jak byłaś w ciąży skoro się zdecydowaliście na dziecko. Jeśli w
    związku pojawia się dziecko to trzeba za wszelka cenę utrzymać rodzinę.
    Pozdrawiam Marek
    P.S.
    Po co niby miałbym rozmawiać z Twoim ex?
  • leeya 16.10.04, 13:47
    Mareczku, powodem rozpadu mojego zwiazku bylo to, ze moj ex jest starym
    satyrem, ktorego bardziej pociagaja jego wlasne studentki niz zuzyta
    dwudziestosiednilatka w domu. One nie musza prac, gotowac, pracowac... z nimi
    mozna wyskoczyc na piwko, a ta magiera domowa to kurde abstynentka. Z nia co
    najwyzej mozna bylo wyskoczyc do teatru, kulturalna sie znalazla.. ale po co??
    Juz 3 lata temu przestala byc jego studentka. A ze dzieki niej do tej pory nie
    wie, co to sa rachunki, gdzie je sie placi, ile kosztuje utrzymanie domu, jak
    sie zalatwia przedluzenie rejestracji samochodu, bilet lotniczy tudziez miliony
    spraw codziennych, to inna sprawa. Odszedl, bo w ciazy nie bylam juz taka pilna
    sluzaca... Zdazalo mi sie o zgrozo przedkladac swoje samopoczucie nad jego
    zachcianki. No wiesz, zamiast koldunow domowej roboty dostal kupowane, o
    zgrozo, a mial ochte na domowe!!

    Mareczku, na dziecko to ja sie zdecydowalam, a nie my. On nie chcial tego
    dziecka. Rzucil mi na odchodne .."szkoda, ze tego tez nie poronilas..." Teraz
    kreuje sie na SuperTate, ktory poza Mala swiata nie widzi, zakochany w niej do
    szalenstwa.

    reasumujac:
    Moja decyzja, moja sprawa, moje konsekwencje, ale tez i moje najwieksze
    szczescie pod sloncemsmile

    A co do Twojego gadania z moim eksem, to te teksty, ktore tu wsztawiasz o
    utrzymaniu rodziny za wszelka cene dla dzieci to w wiekszosci przypadkow
    powinni uslyszec nasi byli, a nie my. Bo widzisz, ja, a podejrzewam, ze
    wiekszosc dziewczyn tutaj, stanela na rzesach i zatupala uszami, zeby
    JasniePanowie wrocili, zeby dzieci mialy normalny dom... Tylko, ze oni olali
    nas i nasze dzieci oraz stworzenie im normalnego domu.

    Smutne, ale prawdziwe....

    Pozdrowionka,
    Leeya
  • ann_mart 18.10.04, 10:54
    griffon napisał:

    > można wszystko ustalić raz a potem tylko sie tego trzymać

    Powtórzę za leeyą - pierdu, pierdu. Jesteś skarbnicą niewyczerpaną komunałów.
    Problem większości dziewczyn na tym forum polega na tym, że ustalili - tylko
    panowie się nie trzymali ustaleń. I jak stali się exami dalej się nie trzymają
    ustaleń. No ale to oczywiście wina koiet bo "Skoro nie potraficie wyegzekfować
    od swoich partnerów tej oczywistej zasady..."
    No to się wszyscy dowiedzieli - wina leży zawsze po stronie kobiety ( a nie po
    środku, jakby tytuł wątku wskazywał) - bo nie umiała wyegzekwować.
    I już mi wszystko opadło a nie tylko ręce.
    --
    -------
    Nie trać czasu z kimś, kto nie ma go by go spędzać z Tobą
  • basiakgs4 18.10.04, 13:28
    No cóż, tyle czasu już zmarnowałam na szukanie w sobie winy za rozpad mojego
    małżeństwa, że nawet nie chce mi się pisać.Wiem dzisiaj że moją największą winą
    było to , że wyszłam za człowieka praktycznie OBCEGO. Byłam taka głupia i
    naiwna , że aż się wierzyć nie chce.Matka mojego już byłego męża wmanipulowała
    mnie podstępem w ten związek.Nie będę pisać o szczegółach bo za dużo tego ,ale
    byłam poprostu niedoświadczona i miałam zbyt wielką wiarę w ludzi (szczególnie
    w ich słowa).Po ślubie dopiero dotarły do mnie opowieści rodzinne i cała prawda
    o tych ludziach. Była to zwyczajnie patologiczna rodzina gdzie, kłamstwa,
    konflikty z prawem, bijatyki rodzinne i ciąże u piętnastolatek były na porząku
    dziennym.Wiem, pewnie spytacie jak mogłam tego wcześniej nie
    zauważyć...poprostu mieszkaliśmy w różnych miastach i nie było nikogo kto mógł
    mnie przed nimi ostrzec. Odegrali przede mną mistrzowskie przedstawienie. Cel
    mojej teściowej- ożenić syna i "wyprowadzić z domu" ze względu na jego
    skłonności do alkoholu i awantur.
    Głupia głupia byłam. Ale to co wyprawiał po ślubie i urodzeniu córki nie było
    moją winą. NIE BYŁO.
  • dobrydzien 18.10.04, 14:42
    czytam Twoje wypowiedzi i jestem zalamana , czy myslałeś co przedstawiasz swoim
    dzieciom , jaki obraz rodziny one mają?

    Zycie bez milości jest smutne i szare, bycie ze sobą dla dzieci najbardziej
    krzywdzi włanie dzieci

    Uważam, że powinniście się rozstać i przyznać się przed dziećmi, że wam nie
    wyszło razem.
    Jesteś słaby , nie masz odawgi odejść to nie biadol jaki z ciebie super ojciec.
    Jeszcze jedno nie wiem czemu nie widzisz, że krzywdzisz również swoją zonę ,
    ona też potrzenuje ciepła i miłości której od Ciebie dostać nie może.

    ogólnie jesteś beznadziejny



  • griffon 18.10.04, 18:01
    Nie wiem dlaczego ale cały czas niektórzy na tym forum twierdzą że nie kocham
    żony. Jestescie w wielkim błędzie ona jest jedyną prawdziwa miłością w moim
    życiu, a Kto raz kocha szczerze drugi raz kochać nie umie.Gdyby tak nie było to
    nigdy po tym wszystkim nie moglibyśmy być już razem. Okazuje jej uczucie, dbam
    o nią, staram sie aby było jak najlepiej. Jeśli chodzi natomiast o żonę to jak
    na razie nie mogę jej niczego zazucić mam nadzieje że tak juz bedzie na zawsze.
    Jedyny problem to brak całkowitego zaufania z mojej strony oraz obawa przed
    powtórką sytuacji jaka miała miejsce.Wszystko jest O.K. ale jest to małe ale o
    którym ja niestety nie mogę zapomnieć.
  • natasza39 18.10.04, 18:50
    griffon napisał:

    > Nie wiem dlaczego ale cały czas niektórzy na tym forum twierdzą że nie kocham
    > żony. Jestescie w wielkim błędzie ona jest jedyną prawdziwa miłością w moim
    > życiu, a Kto raz kocha szczerze drugi raz kochać nie umie.

    Ładne... az sie poplakalam....
    To z Harlekina?

    A teraz co griffon napisal kilka wypowiedzi wczesniej...(we w tym samiusieńkim
    watku)....

    >Ja tylko dbam o swoje i moich dzieci interesy teraz to sie liczy Ja juz nie
    bedę w zyciu do końca szczęśliwy niech oni chociaż maja normalnę dzieciństwo i
    jak wyrosna na pożadnych ludzi i ja to zobaczę to bedzie moje szczęście. Żona
    zabiła we mnie prawdziwą miłość a bez niej człowiek nie może być do końca
    szczęśliwy


    No coments...
    Choć tyż ładne!
    Tyle tylko że nie z Harlekina, ale z ruskiej komedii.

    UPss!
    Sorry griffon, ale nie mogłam sobie darowac....+smile)))))))
  • kamila77 18.10.04, 19:05
    I wez tu, kobieto, maluj paznokcie przy czytaniu forum, jak mozna zaczac walic
    reka w biurko przy niekontrolowanym smiechu smile
    --
    Bóbr, Horror, Włoszczyzna
  • griffon 18.10.04, 20:17
    No i nadaj nie rozumiecie przynajmniej się starałem Wam wytłomaczyć ale z tego
    co czytam to nie za bardzo mi się to udało
  • kamila77 18.10.04, 20:34
    Tloomacz nam dalej, tloomacz, ale nie tylko to ci sie nie udaje big_grin

    PS Kiedy rozpocznie sie proces beatyfikacji (jeszcze za życia) twojej żony?
    --
    Bóbr, Horror, Włoszczyzna
  • natasza39 18.10.04, 21:55
    griffon napisał:

    > No i nadaj nie rozumiecie przynajmniej się starałem Wam wytłomaczyć ale z
    tego
    > co czytam to nie za bardzo mi się to udało

    Ja rozumiem doskonale.
    Ty ja kochasz tylko nie mozesz przestac myslec o tym ze ona byla z kims innym.
    Tyle tylko, że "milosc Ci wszystko wybaczy" to piosenka ktora napisal facet aby
    zaspiewala ja baba, a nie odwrotnie.

    Zawsze juz bedziesz w łózku "we trójke" Ty, ona i on, bo jestes facetem i nie
    możesz zdzierzyc tego, że ci ktos inny "poletko uprawial".
    Ty to co innego! Ty w koncu robiles to bo ona pierwsza zaczela, a przeciez ty
    jestes chlop i musisz bo sie inaczej udusisz.
    Ale ona? Jak smiala?

    NA koniec musze cie pocieszyc, że z Toba wszystko w porzadku.
    Zasadniczo samce wszystkie tak maja.
    No, moze oprócz strusia, ale żaden z was nie chcialby byc strusiem.
    Lwem, tygrysem tak, ale strus?

    No wiec jak dla mnie to nie musisz tlumaczyc tylko nie pisz o MILOŚCI.
    Pisz szczerze, że Cie to boli i co Cie boli, ale nie opowiadaj o milosci.


  • griffon 18.10.04, 22:18
    No w końcu Natasza po części zrozumiała o co mi chodzi ale tylko po części,
    jest jeszcze obawa że to sie może powtórzyć oraz to że ja po tym wszystkim
    dopuszczam możliwość zdradzania żony.
  • natasza39 18.10.04, 22:26
    Z Nataszy jest stara dupa, co zna zycie po prostu...
    I Natasza nie po "cześci" cie rozumie, bo tez nie wybacza zdrady.
    Nie umię fizycznego wstretu przezwyciezyc.
    Widzisz jak po zdradzie mojego slubnego i niby po przebaczeniu to z nim
    robilam, to po prostu "czyłam" tamta.
    Nic na to nie poradze taka juz jestem.
    Tylko, że ja nie udawalam. Powiedzialam wprost, że zobacze, czy bede mogla.
    Nie moglam... Rzygac mi sie chcialo!
    Wiec Natasza cie rozumie!
    A chec "zemsty" za zdrade i zrobienie mu tego samego tak żeby jego tez bolało
    jest jak najbardziej ludzkie.
    Tyle tylko, że ja nauczylam sie to artykułowac i mówie o tym
    Po co do odruchów wymiotnych dorabiac ideologie?
  • natasza39 19.10.04, 14:51
    Wiesz gdzie lezy twoja wina?
    Jestes szczery jak Żyd w geszefcie!
    Po co na jednym forum piszesz ze nigdy juz po zdradzie nie bedzie jak dawniej,
    a na drugim rżniesz frajera. Boisz sie M i A1?
    No coż ... dwa niki, dwie osobowosci...
    Mam mdłosci....
  • griffon 19.10.04, 17:38
    Zawsze na jednym i na drugim forum mam takie same poglądy na sprawy zasadnicze.
    Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi chyba nie dokładnie przeczytałaś moje
    wypowiedzi albo mylisz mnie z kimś innym na Forum W stronę Ojca jest wielu
    Marków.
    P.S.
    Przecież to oczywiste że po przejściach juz nigdy nie będzie tak jak kiedyś
  • natasza39 19.10.04, 17:57
    Zawsze na jednym i na drugim forum mam takie same poglądy na sprawy zasadnicze.
    > Nie za bardzo wiem o co Ci chodzi chyba nie dokładnie przeczytałaś moje
    > wypowiedzi albo mylisz mnie z kimś innym na Forum W stronę Ojca jest wielu
    > Marków.

    Wiesz co Maruś... Ty jestes jeden jedyny w soim rodzaju. Taki Griffonek -
    kutafonek. Naprawde trudno sobie pomylic twoje "oryginalne" okreslenia z
    jakimikolwiek innymi.

    Alez ja nie lubie tego rodzaju "oślizgłych" facetów.
    I nie uwłaczaj mojej inteligencji, bo nawet jak mialabym IQ na poziomie kury,
    to rozpoznalabym Twoje wypowiedzi, jak nie po delikatnych okresleniach którymi
    darzysz tesciowa ile po bykach ortograficznych


    > P.S.
    > Przecież to oczywiste że po przejściach juz nigdy nie będzie tak jak kiedyś

    Pewnie ze oczywiste, tylko powiedz ja tez na "ojcach".
    Ty jednak starsz w gacie, zeby Cie "wszystkowiedzaca" nie zjechala, bo grasz
    tam role świetojebliwego i dobrego Marusia tak wspanialego że nie dlugo
    Twoj "fan club" tam zalożą.
    A jak nie żalujesz ze z nia z powrotem jestes to po co tu wypisujesz te
    pierdoly?



  • smallm 25.10.04, 14:52
    Natasza... podziwiam Cię... za cierpliwość w dyskusjach z tym panem big_grinbig_grinbig_grin

    Buziaki smile
    --
    "wszyscy tak pragniemy szczęścia...
    masz to na co godzisz się...
    a każda droga jest łatwiejsza,
    gdy widzisz to co dobre jest"
  • iizaa 27.10.04, 09:55
    Żona - lafirynad go zdradziła.

    Ajemu biedaczkowi "po przejaściach" (skonam ze śmiechu) POMOGŁA pewna MŁODA
    KOBIETA. Żona sie pusciła a on sobie TYLKO DAŁ POMÓC.

    A jednak faceci to chory gatunek.

    Ciekawe ile kobiet od tamtej pory mu Pomagało
    --
    Co nas nie zabije, to nas wzmocni.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.