Dodaj do ulubionych

rozwód - boję się:((

26.01.05, 10:16
No właśnie rozwód i co dalej? Mój mąż po 12 latach małżeństwa (i dwóch latach
spotykania się potajemnie ze swoją byłą dziewczyną sprzed 13 lat)oświadczył
mi, ze chce się rozwieść. Powody podał tak bananlne, ze nie wiedziałam czy
się śmiać czy płakać. Nieważne. Problem dla mnie jest co ja mam zrobić.
Jestem po 30-stce, nigdy dotąd nie pracowałam(bo mąż nie chciał, bo rodzina,
kobieta strażniczka domowego ogniska itd.) i nie pracuję, nie mam rodziny i
nie mam gdzie pójść. Dla mnie rozwód to nie tylko utrata człowieka, którego
bardzo kocham, nie tylko szok, ze ten ktoś mógł coś takiego zrobić, nie tylko
strach przed samotnością, ale zwyczajny strach o codzienność. Gdzie pójdę, za
co będę życ z dziećmi i gdzie? Choć on straszy mnie, zebym nie była taka
pewna, ze dostanę dzieci. Boję się, nie wiem co robić. Nie jem, nie śpię,
wymiotuję, schudłam juz ponad 20 kilo w ciągu miesiąca, czuję i wyglądam jak
zombi, płaczę, dzieci wystraszone, malutki zaczął sikać do łóżka i stał się
bardzo agresywny, starsza córka obwinia się o wszystko(bo mój ślubny nie
omieszkał wygarnąć mi, że jego koleżanka poddała mu myśl, ze mogłam go 12 lat
temu na dziecko naciągnąć i on tak się zastanawia czy to nie prawda i córka
to usłyszała)i wogóle, okropne to wszystko, zyć się nie chce...

pozdrawiam
aurinko
Obserwuj wątek
    • burza4 Re: rozwód - boję się:(( 26.01.05, 10:52
      Współczuję, bo świat zawalił ci się na głowę. Cóż - ja na twoim miejscu po
      prostu byłabym twarda - chcesz rozwodu - ale na moich warunkach. Mieszkanie
      zostawiasz dla dzieci, alimenty wypłacasz takie i takie - i koniec dyskusji -
      jak mu nie pasuje, niech się nie rozwodzi, dla ciebie korzystniejsze jest
      przedłużanie statusu zony, choćby teoretycznego. Jesli nie pasują mu twoje
      warunki - bedziemy się bawic w orzekanie o winie i dopilnuje tego zeby się to
      ciągnęło latami. Póki co - wystąp o alimenty na siebie i dzieci już teraz -
      żebyś nie została bez grosza przy duszy. Mozna to zrobić przed rozwodem. A co
      do tekstu żebyś nie była pewna czy dostaniesz dzieci, to niech się puknie w
      głowę - on jako winny rozpadu małżeństwa ma praktycznie zerowe szanse - i w tym
      wypadku jakoś mnie dyskryminacja ojców nie razi.
      • olaj10 Re: rozwód - boję się:(( 26.01.05, 11:20
        To są właśnie historie ludzi pisane przez los, które powodują, że mam dreszcze
        i ogarnia mnie wsciekłość! Bardzo mi przykro, że musisz to przezywać!
        Uważam tak jak Burza, rozwód i owszem, ale na Twoich warunkach!! I wszystkie
        warunki odnośnie mieszkania, dzieci, dyktujesz Ty, nie on.

        PAMIĘTAJ!! Jesteś człowiekiem, wartościową kobietą, kochajacą matką, nie daj
        sobie wmówić, tych wszystkich banałów, którymi karmi Ciebie pewnie teraz Twój
        mąż.
        Bądż twarda dla dzieci, ale przede wszystkim dla siebie.
        Minął miesiąc, pierwszy szok masz już za sobą, proszę, weź się w garść. Ja
        wiem, ze to łatwo mówić.
        Ja mam prawie 30 i też zacznę nowe życie, chcę aby było lepsze i sama sobie
        będę tworzyć ten mój lepszy świat od podstaw, bo bardzo tego chcę!

        Trzymam za Ciebie kciuki. Na pewno sobie poradzisz!
        Jakby co pisz!!
        Ola
        • maminekb Re: rozwód - boję się:(( 26.01.05, 11:37
          Spokojnie, zażądaj alimentów na siebie lub niech otworzy Ci np. sklepik. Jak On
          to sobie wyobraża ??? Że zamieszkasz z dziećmi pod mostem? Należy Ci się 1/2
          wszystkiego co nabyte po ślubie ... pamiętaj o tym i przestań sie umartwiać
          musisz myśleć na zimno.
          • ajmj Re: rozwód - boję się:(( 26.01.05, 11:54
            Ja zawsze mówię, że miłość miłością, ale pieniądze pieniędzmi. DZiewczyny piszą
            Ci bardzo mądrze. Ten kto odchodzi powinnien zostawić mieszkanie i jakieś
            zabezpieczenie swojej rodzinie. Nie może byc tak, że ktoś sie odkocha i zabiera
            wszystko zostawiając zgliszcza. Co masz iść pod most?
            Problem będzie jeśli mieszkanie Wasze zostało kupione na niego przed ślubem.
            Jeśli jest to mieszkanie spóldzielcze nie własnościowe, bądź komunalne to masz
            w 95 % wygrane. Jeśli kupione po slubie, podczas sprawy o rozwód, mąz może
            żądać połowy majątku. Ale to wszystko sporo kosztuje-jego rzecz jasna. Już
            teraz mozesz go podac o alimenty na dzieci. Na siebie to chyba raczej nie. Musi
            byc udowodniona wina jednej ze stron. Czyli juz po rozwodzie.
            Przede wszystkim nie daj sie kobieto! i napisz cos więcej.
            • burza4 Re: rozwód - boję się:(( 26.01.05, 13:05
              Do wniesienia sprawy o alimenty na siebie NIE TRZEBA orzekania o winie, nawet
              bez tego orzeczenia przysługuje prawo do alimentacji - z tym, że ograniczone
              czasowo do 5 lat, a kolejną przesłanką jest bodajże "pozostawanie w
              niedostatku". Przy orzeczeniu winy o alimenty (teoretycznie) można wystapić w
              dowolnej chwili (chyba że się wyjdzie ponownie za mąż) i wystarczy pogorszenie
              stopy życiowej. Naturalnie nie jest tak, że alimenty na małżonkę są przyznawane
              równie chętnie co na dzieci, ale są.

              Niezależnie od wszystkiego, dziewczyna nie ma żadnego interesu w tym, żeby iść
              facetowi na rękę i godzić się na rozwód mimo jego winy. Nich on zakłada sprawę
              o podział majątku
    • agniesia33 a to gnój, a ta kobieta to bezpłodna jakaś, że 26.01.05, 11:53
      tobie dzieci zazdrosci i wmawia mu głupoty o córce?uświadom mu, że on jest
      winny rozwodowi, a jeśli sąd tak orzeknie to musi jeszcze płacić alimenty nie
      tylko na dzieci , ale i tobie.
      zadzwoń koniecznie do Centrum praw Kobiet, dadzą ci prawnika z urzędu, bądż
      kuta na 4 nogi, bo on cię chce skrzywdzić, zapomnij o tym, że to twój mąż,
      tylko się zacznij bronić.
    • jadeit Re: rozwód - boję się:(( 26.01.05, 13:27
      Dziekuję za odzew, to dla mnie ważne bo czuję się teraz strasznie samotna i
      zagubiona. Napisze cos więcej o mojej sytuacji później, bo teraz nie mogę.

      pozdrawiam na razie
      aurinko
      • jadeit Re: rozwód - boję się:(( 26.01.05, 13:55
        A właściwie mam trochę czasu. Wkleję tu to co napisałam w innym wątku:

        Ja przez 14 lat myślałam, ze złapałam Pana Boga za piętę. Bo facet porządny
        był, brzydził się kłamstwem wręcz obsesyjnie, nienawidził krętaczy i oszustów,
        najważniejsza byłam ja i rodzina. Uważał ze o związek trezba dbać, rozmawiać,
        nie dopuszczał zdrad, spotkań z innymi, flirtów, itp. uważając, ze to nie fair
        w stosunku do partnera. Uważał, ze w związku wszuystko trezba razem i tak
        żyliśmy: razem spacery, kino, kolacje, wspólne wieczory, wyjazdy, wycieczki,
        rozmowy. Żadnych tajemnic, ani jeśli chodzi o rózne zdarzenia wciągu dnia, ani
        o innych ludzi, komórki, maile itd. Każdy miał dostep do drugiego( co nie
        znaczy, ze z tego korzystaliśmy, ufaliśmy). On nie chciał żebym pracowała, bo
        on wywodzi się z tradycyjnej śląskiej rodziny i rodzina była dla niego
        najważniejsza. Marzył mu sie dom ciepły z kochającą żoną, ciepłymi obiadkami,
        romantycznymi kolacjami, wypranymi koszulami itp. Gdy skończyłam studia w
        trakcie których urodziłam dizecko drugie,zaczęłam zapadać w depresję. Na
        studiach czułam się doceniana, byłam kimś(jedna z najlepszych na roku), robiłam
        cos sensownego, cos co sprawiało mi satysfakcję, keidy sie skończło zabrakło mi
        tego. Chciałam pracować, bo źle się czułam w domu, m.in. dlatego, ze on
        zarabiał a ja czułam się nie w porządku. Dwa lata prawie mnie urabiał, ze dom
        to najlepsze miejsce dla mnie. Dużo by o tym wszystkim pisać. Ja wierzyłam i
        żyłam z takim człowiekiem ufając mu bezgranicznie. Od dwóch lat coś się zaczęło
        zmieniać, stał sie obcy, zapracowany, zmęczony, coraz częściej poza domem,
        wracał bardzo późno( do dzisiaj tak wraca czasem nawet o 2 w nocy i wszystko
        jest ok, ja powinnam się cieszyc,, ze wogóle wrócił), założył hasła na gg,
        maile, komórkę wyciszył, zebym nie słyszała sygnałów. Skończyły sie rozmowy,
        wspólne wyjścia, bo nie ma czasu, bo zmęczony. Az niechcący przypadkiem
        odkryłam, co go tak zajmowało. Oczywiście wypoierał się w żywe oczy, w końcu
        nie miał wyboru ip rzyznała sie. Od tamtego czasu dowiedziałam się różnych
        rzeczy, ze: jestem zerem, darmozjadem, wyrachowaną, wredną babą, która
        urządziła sobie przy nim wygodne zycie, naciągnęłam go prawodopodobnie na
        dziecko, albo i na dwa, nie pracuję, bo nie chcę woląc wygodne życie przy nim,
        on mi nigdy nie zabraniał pracować, Nie doratsam do pięt jego znajomej, on jej
        bardziej ufa niż mnie, nie ma mnie za co szanować, bo nic w życiu nie
        osiągnęłam, depresję wmówiłam mu i udaję, zeby wyciagnąć dla siebie lepsze
        korzyści, nigdy go nie kochałam, okłamywałam, oszukiwałam, a on tak barzdo(?)
        mnie kochał itd, itd. Było tego jeszcze więcej, ale nie mam siły pisać. To był
        dla mnie szok, to nie był ten facet za którego wyszłąm!! On stwierdził, ze mu
        się priorytety zmieniły, po rozmowach ze swoją byłą, która uświadomiła mu wiele
        rzeczy, i odtąd zamierza dbać przede wszystkim o siebie. Poza tym tak wogóle to
        wszystko moja wina, to ze się z nia spotykał też, on nie ma sobie nic do
        zarzucenia, to ja zawsze byłam zła, jestem złą zoną i matką...To boli. Nie
        potrafię doprosić się go o pomoc w znalezienieu pracy od ponad roku(ma trochę
        znajomości, ale po co), nie mogę doprosić o pomoc w rozwinięciu własnej firmy.
        Nic go nie interesuje, co ze mną będzie po rozwodzie. Chociaż, nie,
        zaproponował mi pomoc. Zaproponował, ze na razie dzieci zostaną z nim, zebym
        mogła stanąć na nogi, a potem je sobie wezmę. Jednak jest porządny..

        Myślę, ze wiele z nas tak się dało nabrać. I chyba to najbardziej boli. Ta
        świadomość naiwności i zmarnowanego czasu i uczucia.

        pozdrawiam
        aurinko
        • ajmj Re: rozwód - boję się:(( 27.01.05, 09:12
          Dlatego kobieta zawsze powinna być samowystarczalna. Nie wyobrażam sobie, abym
          całe zycie mogła byc zależna od faceta. Ja kocham teraz bardzo i czuję, ze
          jestem kochana, ale nie dam nigdy ręki odjąć, że tak będzie zawsze. Wszystko
          sie moze zdarzyć.
          • olaj10 Re: rozwód - boję się:(( 27.01.05, 10:11
            Tak, powinna być, ale myślę, że w tej sytuacji "mleko jest rozlane" i nie ma
            sensu mówić co powinna była zrobić rok, dwa czy trzy temu.

            Dzisiaj trzeba się zastanowić co dalej, jak żyć i jak funkcjonować, w pełnym
            poszanowaniu dla siebie samej.
            Myślę, że dziewczyna weźmie się w garść i jeszcze jej ex się zdziwi jak
            świetnie ta w jego mniemamniu "kura domowa" da sobie świetnie radę.
            Tego jej życzę!

            Pozdr.
            Ola

            Ajmj, może właśnie dlatego ja czuję się teraz lepiej i jestem właściwie na
            wygranej pozycji. Faktycznie, w życiu wszystko się może zdarzyć!
            • loulou21 Re: rozwód - boję się:(( 27.01.05, 14:55
              Ja tez jestem w podobnej sytuacji, tylko finasowo mam lepsza sytuacje gdyz
              pracuje. Ale emocjonalnie jestem wrakiem. Moj maz chce zostawiac rodzine dla
              jakiegos babsztyla z inetrnetu. Babsztyl twierdzi, ze go kocha, pragnie itp i
              nie daje za wygrana!!!!
              Chce ratowac malzenstwo ze wzgledu na syna ale czy to warto????
              Mieszkamy w Belgii, ona w Polsce. Jest rozwodka z dwojgoiem dzieci. Nie widze,
              zeby mezulek dzis pakowal rzeczy, gdyz tu ma prace, syna poukladane zycie , ale
              ona jest prawdopodobnie bardzo bogata i chce go przyjac nawet w samych
              skarpetkach ...i bez pracy. Dla mnie cala ta sytuacja jest chora. Z tym, ze
              dzis maz ( nie odzywa sie do mnie prawie wcale ) idac na zabieg przepukliny do
              szpitala, podal nr pokoju + telefon internetowek kochance a nie synowi lub mi
              ( ! )

              Co ja mam w tej sytuacji zrobic? Nie mam prawa wyrzucic go na bruk ale nie mam
              ochoty dalej zyc w takiej atmosferze. Odwiedzic go z synem w szpitalu? Nie
              wiem , moze my juz mu tylko przeszkadzamy?
        • pelaga Re: rozwód - boję się:(( 27.01.05, 14:38
          > Zaproponował, ze na razie dzieci zostaną z nim, zebym
          > mogła stanąć na nogi, a potem je sobie wezmę.

          Jesli oddasz mu dzieci juz ich mozesz nie odzyskac!!! Jesli zalezy Ci na
          dzieciach nie mozesz zgodzic sie na odebranie Ci ich chocby na tydzien.
          On odszedl, z jego winy rozpadlo sie malzenstwo, niech wiec zadba o Twoja
          przyszlosc. Powinnas tego od niego zadac, a on powienin te zadania spelnic
          niezaleznie do tego, czy podoba sie to kochance, czy nie. Poza tym Twoim
          argumentem bedzie na pewno to, ze to jemu bedzie zalezalo na rozwodzie, bo
          bedzie kochanica naciskac na slub zapewne. I koniecznie powinnas wystapic na
          alimenty NA SIEBIE i DZIECI juz teraz.
          Trzymaj sie dzielnie smile
          --
          Pozdrawiam
          PelAga
          eKobieta
    • night_irbis Re: rozwód - boję się:(( 27.01.05, 13:46
      Jezu....
      Nie mam co prawda dzieci i proszę mi wybaczyć, że w ogóle się odzywam na forum
      "samodzielnej matki", ale ten post mną o tyle wstrząsnął, że powiedzieć coś muszę.
      Jakbym o sobie czytałam. 2 lata temu znalazłam się w identycznej (prawie - bo
      nie mam dzieci - jak już mówiłam) sytuacji. Przed słubem jeszcze ustaliliśmy, że
      dopóki nie skończę studiów, pracować nie będę - bo studia dzienne są bezpłatne
      i, wg nas, dają lepsze wykształcenie. Na 5 roku zaczęło się to samo co u Ciebie
      - coraz późniejsze powroty do domu (tłumaczone nawałem pracy), coraz większe
      oddalanie się od spraw domowych i mnie (tłumaczone zmęczeniem) itd. itp. Nie
      będę się wdawała w szczegóły, ale skończyło się na tym, że dowiedziałam się, że
      on poprostu "już mnie nie kocha" i, że od półroku już kogoś ma. I do tego
      "kogoś" odchodzi.
      Byłam bez pracy, bez żadnych własnych pieniędzy, bez własnego mieszkania,
      nieukończone studia, żadnego wyuczonego zawodu, rodzina - 5.000 km od Polski.
      O tyle lepszą miałam sytuację, że jego rodzice - bardzo religijni katolicy -
      poczuli się w obowiązku moralnym nie porzuczyć mnie na pastwę losu (dlatego że
      od mojego kochanego męża dostałam 200,00 na miesiąc (na siebie, mieszkanie, psa
      i 2 koty) - o które musiałam co tydzień żebrać z pełną świadomoącią i wiedzą, że
      on akurat w niczym sobie nie odmawia bawiąc się po knajpach ze swoją nową
      narzeczoną i wyjeżdżając na wakacje)). Więc podwinęłam ogon i chodziłam do
      teściów na obiadki.
      Później - dokładnie tak samo jak Ty - nasłuchałam się (i od męża i od jego
      rodziców, którym oczywiście to wszystko sam naopowiadał - bo oni u nas NIGDY NIE
      BYLI W MIESZKANIU ), że nie dbałam o dom, o niego, byłam leniem, darmozjadem,
      siedziałam u niego na szyji itd. itp., łącznie z jakimiś absurdalnymi
      oskarżeniami, że np. w roku 199... nie wyprasowałam mu na czas podkoszulki...
      Półroku totalnej depresji, 10 kg mniej (co przy moich 47 kg normalnych jest
      dużo).... ale udało mi się. Zanalazłam przyzwoitą stałą pracę, kończę zaocznie 5
      rok i zbieram się powoli (finansowo) do rozwodu.
      Nie daj się.
      Ja w tym stanie, w którym wtedy byłam, nie popełniłam ostatecznego głupstwa
      tylko dlatego, że pomyślałam, że byłoby to totalne chamstwo wobec moich
      rodziców, którym tak bardzo na mnie zależy.
      Pomyśl - masz dzieci. Spróbuj wziąć się w garść i zrób wszystko, żeby one nie
      ucierpiały. Zależy im na Tobie. Jeżeli nie będziesz potrafiła początkowo zebrać
      się do kupy dla samej siebie (a wiem, że może być to trudne), to zrób to dla
      nich. Jak zaczniesz działać - zobaczysz - świat powoli zacznie wracać do normy.
      I, dla własnego dobra, spróbuj nie reagować na durne uwagi typu: "naciągnęłaś
      mnie na dzieci". Zauważyłam, że faceci tego typu, popęłniając błędy, za nic na
      świecie do nich się nie przyznają i za wszelką cenę wykręcają kota ogonem, żeby
      zwalić winę na innych. Już to słyszałam: "Musiałem podnosić na ciebie głos i
      rękę, bo ty zawsze głupia byłaś i mnie nie rozumiałaś".
      Pamiętasz ten plakat: "Bo zupa była za słona"?
      Nie ważne o jaką przemoc chodzi - fizyczną czy psychiczną - dla mężczyzn pokroju
      naszych mężów - to my zawsze będziemy winni najgorszego zła...
    • dfw Re: rozwód - boję się:(( 27.01.05, 21:10
      O rany... ale sytuacja...

      Dziewczyny maja racje - przede wszystkim musisz sie wziac w garsc i chlodno
      ocenic sytuacje.
      - po pierwsze - nie zgadzaj sie na rozwod, a jak on tego chce - niech sam
      sklada pozew.
      - po drugie - jesli juz dojdzie do rozwodu - to tylko i wylacznie z jego
      winy!!! - nie godz sie na "bez orzeczenia o winie", bo to mam potem daleko
      idace konsekwencje
      - po trzecie - jego straszenie, ze nie dostaniesz dzieci nie ma zadnych
      podstaw, szczegolnie, ze rozklad rodziny nastapil z jego powodu, a poza tym -
      pamietaj - to TY wlasnie, TY, jestes ostoja rodziny, Matka-Polka itd. i dzieci
      z Toba maja o wiele lepszy kontakt, niz z nim! On mysli, ze Cie tym zastraszy,
      ale jego szanse, biorac pod uwage jego wine i Twoj staly pobyt w domu, sa
      praktycznie ZEROWE (zero, null, nix)
      - po czwarte - idz do lekarza i zrob sobie badania - niech zanotuja spadek
      wagi, depresje itd. Wez malego na badania, a oboje dzieci na spotkanie z
      psychologiem - badania psychologiczne dzieci bardzo pomagaja w ustaleniu wiezi
      emocjonalnych w rodzinie. Potem to Ci sie przyda do dokumentow (bedziesz miec
      dowod od lekarza malego i od psychologa, jak obecna sytuacja wplynela na dzieci
      i na Ciebie)
      - po piate - i tu zgadzam sie z wczesniejszymi wypowiedziami - ABSOLUTNIE I POD
      ZADNYM POZOREM - nie dawaj mu dzieci, "dopoki sama nie staniesz na nogi", bo to
      moze byc rownaznaczne z wyrokiem na sama siebie, ze juz ich nie dostaniesz z
      powrotem.

      Pamietaj - rozklad rodziny nastapil z JEGO powodu - niech on sie martwi o
      konsekwencje, a nie TY!!!


      Podam Ci teraz swietna (w mojej opinii) stronke:
      www.poradaprawna.pl/index_pytan ia.php?co=hasla i
      przejrzyj odpowiedzi w haslach "alimenty", "alimenty od malzonka", "alimenty w
      czasie trwania malzenstwa", "eksmisja", "korzystanie z mieszkania przez
      malzonkow po rozwodzie", "podzial majatku" oraz wszelkie inne (wedlug
      alfabetu), ktore uznasz za przydatne.

      Jesli uznasz, ze znalezione porady nie pasuja do Twojej sytuacji lub bedziesz
      chciala wiecej informacji, mozesz sama zadac pytanie:
      www.poradaprawna.pl/index_pytan ia.php?co=zadaj_pytanie
      Nalezy sie zarejstrowac (rejestracja jest darmowa), ale to chyba niewielki
      wysilek w porownaniu z korzyscia wynikajaca z rzetelnej wskazowki kompetentnych
      prawnikow.

      I trzymaj sie... po prostu sie nie daj!
      DFW
    • jadeit Re: rozwód - boję się:(( 28.01.05, 09:09
      Dziekuje raz jeszcze za rady napiszę coś jeszcze, a więc:

      Mąż twierdzi uparcie, ze mnie nie zdradził, tzn. nie przespał się z tamtą, ale
      o przespaniu się rozmawiali i to powaznie(mam jej list). To pod wpływem jej
      filozofii postanowił nie męczyć się dłuzej z taką kobietą. Wywlekał przed nia
      nasze najintymniejsze sprawy, łącznie, a moze przede wszystkim z sypialnią.
      Niewiem, przespał czy nie(i chyba nie chcę wiedzieć), ale zdradził. Zdradził,
      bo nie dotrzymał warunków umowy małżęńskiej. Pamiętne"wierność i uczciwość
      małzeńska". Ktoś kto okłamuje w żywe oczy, oszukuje i jest nielojalny wobec
      partnera wynosząc jakieś intymne sprawy dotyczące małżeństwa albo tego partnera
      bez jego wiedzy, zdradza. Jeśli pod wpływem owych "niewinnych" spotkań oddala
      się od rodziny i partnera, a w rezultacie chce się rozwieśc, to czym to mozna
      nazwać? I czy w takim razie te spotkania były "niewinne" jeśli nawet nie doszło
      do zdradyy fizycznej? I czy nie doszło przypadkiem tylko dlatego, ze odkryłam
      to wczesniej zanim w końcu zdecydowali sie na ten krok? Przecież słowo zdrada
      nie odnosi się tylko do aktu płciowego. Nie wiem jak sąd na to patrzy, ale ja
      tak czuję.
      Nasza sytuacja majątkowa wygląda tak: wspólne mieszkanie, które niedawno
      sprzedaliśmy, bo budowaliśmy dom(i co za ironia, od roku budujemy dom, w którym
      niewiadmo czy bedziemy mieszkać a jesli nawet to czy bedzięmy szczęsliwi)
      własnie się do niego wprowadzamy. Mieszkania nie ma, jest dom obciązony
      kredytem, więc po podziale niewiele dostanę, poza tym do pięciu lat nie opłaca
      się go sprzedawać. Beznadzieja.
      Gdybym mogła wyprowadziłabym się juz kilka miesięcy temu, byc może
      oszczędziłabym sobie w ten sposób wiekszego bólu, usłyszała mniej bolących
      słów, dzieci by nie cierpiały, ale nie mam gdzie. Nie mam rodziny, rodziców.
      Mam tylko jakąś tam rodzinę ze strony ojca(rodzice byli rozwiedzeni), ale nawet
      nie wiem czy chcieliby ze mną gadać.
      Nie mam pracy. Szukam, ale pomimo tego, ze cos umiem, mój brak doświadczenia
      zamyka mi drzwi, a ja przecież musze się za coś utrzymać z dziećmi, wynająć
      mieszkanie. Nie chcę życ za jego pieniądze. Niech płaci tylko na dzieci(z czego
      bedę mu wysyłać rachunki, zeby nie myślał, że ja za to żyję) i nie chcę go
      widzieć. ALe dopóki nie znajdę pracy, albo darmowego mieszkania jestem do
      niego "uwiązana"! To dopiero upokorzenie...
      Momentami nie wytrzymuje tego wszystkiego. Chciałam juz popełnić samobójstwo(
      mam wszystko przygotowane: tabletki, broń kupioną od Ruskich), ale myśl o
      dzieciach wciąż mnie wstrzymuje. Nie wiem jak sobie poradziłyby z piętnem matki
      samobójczyni, ale nie wiem ile wytrzymam. Jesli nie znajdę pracy, nie będę
      mogła się wyprowadzić moge nie wytrzymać, bo na razie mam sytuację bez wyjścia.
      Próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale on potraktował to jako szantaż z mojej
      strony a nie wołanie o pomoc, więc dałam spokój.
      Jest jeszcze coś : przemoc psychiczna i fizyczna. Od czasu do czasu "puknie"
      mnie. Rzadko, ale porzadnie. Ostatnio 4 miesiace temu miałam połamane zebra. 3
      tygodnie temu byam poobijana. Pewnie powinnam iść na obdukcję, ale zwyczajnie
      sie boję i...wstydzę. Nigdy nie pomyślałam, ze musiałabym iśc do lekarza z
      powodu człowieka, którego kocham...Chociaż dzieci nie raz były świadkami jego
      popychanek i szarpania mnie.
      Co do przemocy psychicznej to chyba trudno udowodnić, a taka jest. Upakarzanie
      mnie, mówienie wielu złych rzeczy, wpędzanie w kompleksy, poczucie winy, co
      skończyło się depresją. Ciągłe podkreslanie, ze to ON zarabia, on jest
      najważniejszy, ja nie mam żadnych praw, a jak chcę miec prawo głosu to mam
      najpierw iść do pracy. Upakarzanie mnie, ze wszystkie inne kobiety są lepsze
      niż ja itp.
      Jego zarzuty wobec mnie, które usprawiedliwiają jego chęć rozwodu?
      1.Nie pracuję, bo mi się nie chce, bo się świetnie urządziłam przy nim, jestem
      leniem i nnierobem. A przecież obje ustaliliśmy na początku naszego małzeństwa,
      ze nie bedę pracować, ze względu na rodzinę, zwłaszcza, ze on pracuje na
      zmiany, teraz jeszcze ma firmę i praktycznie nie ma go w domu, więc ktoś w tym
      domu być musi, bo inaczej dzieci byłyby ciągle same. ALe nagle okazało się to
      problemem i wymysłem tylko! moim.
      2. Źle sprzątam, w domu jest SYF. W pojęciu mego męża syf to: posprzątana
      kuchnia, aż błyszczy, ale na blacie i podłodze kilka kruszków, bo własnie
      robiłam kolację dzieciom. Kuchnia jets nie posprzątana, bo są kruszki. W kuchni
      jest syf. Łazienka wyszorowana, błyszcząca, ale na kafelce jednej została mała
      smuga, więc w łazience jest syf. Nieważne ze sprzątałam dwie-trzy godziny. Bez
      komentarza.
      3. Jestem złą matką, bo dzieci nie sa karne jak w wojsku i nie stoją na
      baczność. Zawsze naszą wspólną linią wychowania dzieci była pewna
      swoboda:rozmowa, jasne określenie granic, ale tak by dziecko miało prawo
      wpowiedzenia się, stawianie nacisku na pewne rzeczy ważniejsze itd.A jak np.
      wygląda teraz np.stosunek męża do córki? Przykład. Przychodzi z pracy, córka
      chciała z nim pogadać, on idzie do niej do pokoju i...zaczyna się awantura, bo
      nie schowała butów do szafy. Rezultat? On wychodzi wściekły, ze z córki taki
      leń a pokoju ma syf, a ja zła matka jestem, bo nie przypilnowałam, córka płacze
      i ma żal do ojca, ze po raz kolejny nie porozmawiał z nią...Kiedyś usiadłby z
      nią, pogadał, bo to byłoby ważniejsze niz te cholerne buty, a potem kazałby jej
      schowac buty. I tak jest ciągle. Jak on to powtarza jak zdartą
      płytę:"Priorytety mu sie zmieniły".
      To są trzy główne powody. Pomniejsze są owszem, ajk np. ten, ze on nie wyobraża
      sobie naszego wspólnego życia w tym, ze on jeździ na nartach, ja nie. Bo albo
      będziemy jeździć razem(i to na stoku razem, obok siebie) albo to nie ma sensu.
      Bo małzeństwo to trzeba wspólnie itd. Jakaś niekonsekwncja sie tu wkradła chyba?
      I takich przykładów możnaby mnożyć.
      Najchętniej bym uciekła. I strasznie boję się iść do tego domu. Rok temu sama
      znalzałam to miejsce, gdzie zaczęto budować ten dom. Tak się cieszyłam, czułam
      ze znalazłam swoje miejsce, ze to będzie mój dom, taki naprawdę, taki, który
      bedę kochać i będziemy w nim szczęśliwi. a teraz? Boję się tam iść, panicznie.
      I nie czuję juz, ze to mój dom, bo on powtarzał często, ze to jego dom za jego
      pieniądze, jego dom, w którym pozwoli mi mieszkać, pod warunkiem, ze bedę
      dobrze sprzątać, bo jak nie to najmie Ukrainkę, a ja wylecę albo do pracy albo
      z domu.

      pozdrawiam z cięzkim sercem
      aurinko
    • jadeit Re: rozwód - boję się:(( 28.01.05, 09:19
      Acha, a tak a props dziecka.Pierwsze było wpadkowe, w szkole. ALe nie
      naciągałam go, nie zaszłam jak on mi zarzuca specjalnie w ciąże. Był to dla
      mnie szok. Postawiłam sprawę jasno: niech on się zastanowi czy chcebyć ze mna
      nizaleznie od tego czy mam dziecko czy nie. Jak zdecyduje to bedziemy dalej
      rozmawiać. Zdecydował, ze chce być ze mną obojetnie czy dziecko jest czy nie.
      Postanowiliśmy wspólnie!!!że urodzimy je.Pobraliśmy się gdy mała miała kilka
      miesięcy ze względu na mieszkania(mogłiśmy je dostać tylko jako małżeństwo).
      Przedtem żyliśmy bez ślubu i to ja nie chciałam wychodzić za mąż. Nie byłam
      pewna czy chcę wyjść za mąż za niego czy kogokolwiek innego, chciałam wiedzieć,
      ze to to, a nie np. dziecko, itd. Nie udało się. I chyba poipełniłam błąd, może
      wtedy mój instynkt mnie ostrzegał?
      W każdym razie nikt go nigdy na dziecko nie naciągał, byłam gotowa sama borykać
      się z tym problemem, czy to z aborcją czy samotnym wychowaniem. I on doskonale
      o tym wiedział, dlatego dzisiaj te słowa tak bolą.Albo że wyszłam za niego, bo
      załozyłam sobie, ze nie będepracować i zyc jak pączek w maśle. Tylko na Boga!!
      skąd ja miałam wtedy wiedzieć, ze on będzie w stanie mnie utrzymać, ze bedzie
      dobrze zarabiać?! Byliśmy biedni, kończyliśmy szkoły, on poszedł do pracy,
      zarabiał marne grosze, gdyby nie rodzice tobyśmy głodem przymierali, a on mi
      zarzuca ze ja wyszłam zan niego dla pieniędzy?!!
    • done2 Re: rozwód - boję się:(( 28.01.05, 09:44
      Hej, Nie zapędzaj się tak. Nowo budowany dom jest w połowie Twój. Nie musisz
      nigdzie się wyprowadzać. Jeśli by Ci się udało znaleźć pracę - byłoby super.
      Wystąp o alimenty jak najszybciej - nawet przed sprawą rozwodową. I żyjcie
      sobie razem / oddzielnie. Czyli Ty z alimentów (dasz radę - bo na pewno jesteś
      gospodarną osobą), a on niech sobie sam sprząta, gotuje, pierze. I głowa do
      góry. Jesteś po 30-stce czyli jesteś młoda (życie zaczyna się po 40-stce). Masz
      dzieci i musisz być silna, ładna i zadbana - właśnie dla nich!!! Czasem
      sposobem na faceta jest brak reakcji na jego gderanie - Ty rób swoje a
      dodatkowo zapisz się na jakiś basen, aerobic albo taniec towarzyki. 2 godzinki
      w tygodniu - z pewnością znajdziesz na to czas. Jeśli Twój mąż chce się
      rozwieźć - o'k , proszę bardzo - tylko nie ze szkodą dla Was.
      Pozdrawiam serdecznie
      done2
      • ania_rosa Re: rozwód - boję się:(( 28.01.05, 10:53
        Hej
        Dramatyczna jest Twoja historia, ale spróbujmy ją zebrac do kupy.

        Masz męza, który chce się rozwieść i dwójkę dzieci. Nigdy nie pracowałas. Nie
        masz doświadczenia zawodowego. Twój majątek jest częścią wspólnoty małżenskiej
        i będziesz musiała o niego walczyć. Twój mąz stosował formy przemocy fizycznej
        i psychicznej, na co nie masz ani świadków, ani dowodów. Nie masz rodziny, na
        której pomoc mogłabyś liczyć.

        Nie ukrywam, że wygląda to źle. Ale nie beznadziejnie.
        Po pierwsze radziłabym Ci przemyśleć sobie długofalowy plan działania.
        Rozwiązanie typu "rozwodzę się z nim, bo jest draniem i niech mnie w d..ę
        pocałuje" jest dobre dla kobiet, które mogą sobie na nie pozwolić także
        finansowo. Ty nie możesz popełniać błędu rozwiązań "honorowych" i od razu
        doradzałabym Ci skreślenie złości i ambicji, jako doradców w jakichkolwiek
        posunięciach. Nastaw się na bardzo chłodne myślenie.
        Po drugie: przestałabym na Twoim miejscu wspominać o rozwodzie. Tak naprawdę
        najlepszym wyjściem byłoby przetrzymanie obecnego układu jeszcze jakiś czas.
        Ten czas pozwoliłby Ci na otwarcie niezależnego i ukrytego konta, na które
        mogłabyś wpłacać oszczędności. Musisz zatroszczyć sie o jakiekolwiek
        zabezpieczenie na pierwszy okres po rozstaniu, jesli do niego dojdzie. Po
        drugie: skorzystałabym z kursów lub szkolen organizowanych przez organizacje
        kobiece- są bezpłatne, a adresy podaję Ci poniżej. Nalezy wykorzystać każdą
        szansę znalezienia pracy i podniesienia kwalifikacji.
        Po trzecie i najważniejsze: rozpoczęłabym mediacje z męzem za pomocą terapeuty
        małżeńskiego lub mediatora. Dlaczego? Otóż ma to kilka korzyści dla Ciebie. Po
        pierwsze podczas terapii będziesz miała szansę przedstawić historię własnego
        związku osobie trzeciej i ta sama trzecia osoba będzie później zobowiązana do
        wystawienia opinii nt. przebiegu związku- jeśli o to poprosisz. Nie zapominaj,
        że nie masz zadnych dowodów! W takiej sytuacji trzeba jak najszybciej
        doprowadzić do tego, aby ten stan się zmienił. PO drugie: terapia może wydłużyc
        (czy ocalić) Twoje małżeństwo. To, czy chcesz w obecnej chwili to małżeństwo
        ciągnąć nie ma żadnego znaczenia, bo Twój wybór jest bardzo ograniczony. Czas
        gra na Twoją korzyść i powinnaś postarać się, aby już czynić odpowiednie
        inwestycje w przyszłośc (dokształcanie, zbieranie opinii). To bedzie
        procentować. Im dłużej potrwa Twoje małżeństwo- tym lepiej, bo oddala to chwilę
        pozostania bez środków finansowych. Po trzecie: zyskasz tym samym lepszą
        argumentację rozwodu z orzekaniem o winie, bo będziesz mieć dowód zainicjowania
        terapii celem ocalenia małżeństwa. W tej sytuacji udowodnisz, że nie ponosisz
        odpowiedzialności za rozpad związku, bo staralaś się temu rozpadowi zapobiec
        poprzez szukanie pomocy malżeńskiej.
        Przytoczę Ci historię kobiety, która była w podobnej sytuacji do Twojej. Jej
        mąz ją zdradzał i bił, ona nie miała pracy ani oszczędności, miała za to dwoje
        dzieci. Doprowadziła do sytuacji, w której namówila męża na kupno dwóch
        mieszkan dla dzieci i przekonała go, aby te mieszkania zapisał na jedno z
        dzieci i na nią. Dzień po podpisaniu umów złożyła pozew rozwodowy. Cała
        operacja zajęła jej ponad pięc lat, ale teraz mieszka z dziećmi w jednym
        mieszkaniu, a drugie wynajmują. Zrobiła też dodatkowe kursy i zdobyła pracę,
        dzięki czemu utrzymuje siebie i dzieci (już studiują). Mąz z dnia na dzień
        został z kredytami mieszkaniowymi i bez rodziny. Czyli: można, ale wszystko
        musi być przemyslane z zegarmistrzowską precyzją i trzeba przeznaczyć na to
        czas.
        Po czwarte: potrzebujesz teraz fachowego wsparcia. Myśli samobójcze nie sa w
        Twojej sytuacji niczym dziwnym, ale zobaczysz, że po wyznaczeniu sobie planu
        działania zacznie się to zmieniać.
        I koniecznie idź po opinię prawną nt Twojej sytuacji majątkowej. Adresy
        znajdziesz poniżej. Nie wiem, skąd Jesteś, więc podaję namiary ogólnopolskie.


        Klub "Kobieta 2000"
        Choszczno
        – spotkania tematyczne z prawnikami
        Adres: ul. 22 lipca 4, 73-200 Choszczno, tel/faks: (0-prefiks-95) 765 04 15,
        765 71 31, czwartek w godz. 18.00-2000, e-mail: stowarzyszenie@kobieta2000.pl,
        www.kobieta2000.pl


        Stowarzyszenie Kobiet Polskich po 40-ce
        Dąbrowa Górnicza
        – porady prawne
        Adres: ul. Kościuszki 3, 41-300 Dąbrowa Górnicza, tel./faks: (0-prefiks-32) 262
        59 27, e-mail: czterdziestka@post.pl, www.czterdziestka.w.interia.pl


        Federacja Organizacji Służebnych Na Rzecz Kobiet i Ich Rodzin "VICTORIA"
        Elbląg
        – punkt doradztwa prawnego, środa w godz. 14.00-15.00.
        Adres: ul. Komeńskiego 42, Elbląg, tel.: (0-prefiks-55) 642 98 98, e-mail:
        maria.rogowska@wp.pl


        Liga Kobiet Polskich
        Elbląg
        – porady społeczno-prawne (prawo pracy i rodzinne: alimenty, separacja,
        ustalanie ojcostwa, sprawy karne, przemoc w rodzinie, molestowanie seksualne,
        oraz porady psychologiczne i pedagogiczne). Porady bezpłatnie dla osób w
        trudnej sytuacji materialnej.
        Adres: ul. Grunwaldzka 31, 82-300 Elbląg, tel.: (0-prefiks-55) 233 49 23, 642
        75 44, faks: (0-prefiks-55) 242 75 44


        Centrum Praw Kobiet, Gdańsk
        – bezpłatne porady prawne: poniedziałki: 9.00-13.00, środy: 13.30-18.00,
        piątki: 16.30-18.30.
        Adres: Ul. Generała de Gaulle'a 1b/15, 80-261 Gdańsk, tel.: (0-prefiks-58) 341
        79 15


        Demokratyczna Unia Kobiet
        Gdańsk
        – porady prawne (dla ofiar przemocy, osób dyskryminowanych), w siedzibie DUK we
        wtorki
        w godz.14.00-17.00 oraz środy w godz. 12.00-15.00, a także w Klubie
        Środowiskowym "Cebulka" w Brzeżnie, ostatni wtorek miesiąca w godz. 15.30-17.00
        Adres: ul.Miszewskiego 17 pok. 201, 80-239 Gdańsk, tel.: (0-prefiks-58) 345 50
        16,
        e-mail:dukgd@poczta.onet.pl, www.duk.gdansk.pl


        Stowarzyszenie Współpracy Kobiet NEWW - Polska
        Gdańsk
        – porady prawne dla ofiar przemocy w rodzinie, poniedziałek – środa w
        godz.16.00-20.00. Zgłoszenia telefoniczne (0-prefiks-58) 344 38 53 lub e-
        mailem: porady@neww.org.pl
        Adres: ul. Miszewskiego 17/100, 80 - 239 Gdańsk, pok. 100, tel.: (0-prefiks-58)
        344 97 50,
        tel./faks: (0-prefiks-58) 344 38 53, e-mail: neww@neww.org.pl, www.neww.org.pl


        Ogólnopolskie Stowarzyszenie Antymobbingowe "OSA"
        Gdańsk
        – porady prawne dot. mobbingu, czwartki w godz. 17.00-19.00
        Adres: ul. Warzywnicza 10/A, Gdańsk, tel. (0-prefiks-58) 301 98 72, 0503 76 49
        87, e-mail :
        osa-gdansk@wp.pl Adres tylko do korespondencji: ul. Warzywnicza 10C/7, 80- 838
        Gdańsk


        Stowarzyszenie Samopomocy "Krąg"
        Gdańsk
        całodobowo, także w święta i dni wolne od pracy
        – bezpłatne porady prawne dla ofiar przemocy
        Biuro czynne codziennie, w godz. 8.00-17.00, w soboty i niedziele w godz. 10.00-
        12.00. W razie potrzeby możliwość skorzystania z noclegu.
        Adres: Ośrodek Doraźnej Pomocy dla Kobiet i Dzieci Maltretowanych, ul.
        Olsztyńska 41, Gdańsk-Olszynka, tel./faks: (0-prefiksy-58) 301 92 62


        Ogólnopolskie Stowarzyszenie Antymobbingowe "OSA"
        Gorzów Wielkopolski
        – porady prawne dot. sytuacji mobbingu, wtorki
        w godz. 17.00-19.00
        Adres: Elżbieta Król, ul. Okrzei 39, tel. (0-prefiks-95) 721 46 97, e-mail osa-
        gorzowwielkopolski@wp.pl Adres do korespondencji: ul. Knaka 16, 66-400 orzów
        Wielkopolski


        Stowarzyszenie Międzygminne
        Forum Kobiet Wiejskich
        Goworowo
        – porady Rzeczniczki Praw Kobiet, wtorek i piątek w godz. 17.00 -19.00
        Adres: Pasieki 6 a, 07-440 Goworowo, tel. 0609 98 67 28


        Centrum praw Kobiet
        Grójec
        – porady prawne, ostatni czwartek miesiąca o godz. 15.00.
        Adres: ul. Piłsudskiego 59b, 05-600 Grójec, tel.: (0-prefiks-48) 624 07 17,
        0606 338 313


        Stowarzyszenie Kobiet
        "Razem Łatwiej"
        Jaworzno
        – porady prawne dla ofiar przemocy domowej
        Adres: ul. Grunwaldzka 235, 43- 600 Jaworzno,
        tel. 0 608 089 140,e-mail: sk_razem@poczta.onet.pl, zgarbat@interia.pl, www:
        kobieta.jaw.pl


        Ogólnopolskie Stowarzyszenie Antymobbingowe "OSA"
        Jelenia Góra
        &
        • ania_rosa Re: rozwód - boję się:(( 28.01.05, 10:58
          Centrum praw Kobiet
          Grójec
          – porady prawne, ostatni czwartek miesiąca o godz. 15.00.
          Adres: ul. Piłsudskiego 59b, 05-600 Grójec, tel.: (0-prefiks-48) 624 07 17,
          0606 338 313


          Stowarzyszenie Kobiet
          "Razem Łatwiej"
          Jaworzno
          – porady prawne dla ofiar przemocy domowej
          Adres: ul. Grunwaldzka 235, 43- 600 Jaworzno,
          tel. 0 608 089 140,e-mail: sk_razem@poczta.onet.pl, zgarbat@interia.pl, www:
          kobieta.jaw.pl

          Stowarzyszenie im. Marii Niepokalanej na rzecz Pomocy dziewczętom i Kobietom
          Katowice
          – pomoc prawna
          Adres: ul. Krasińskiego 21, 40-019 Katowice,
          tel. (0-prefiks-32) 255 38 69 (piątek w godz. 12.00-14.00), 0601 22 96 04
          (całodobowo), e-mail: magdalena@katowice.opoka.org.pl ,
          www.magdalena.katowice.opoka.or g.pl


          Demokratyczna Unia Kobiet
          Kielce
          – bezpłatne porady prawne (z zakresu prawa lokalowego, rozwodowego i in. –
          Środy, w godz. 15.00- 17.00
          Adres: ul. Sienkiewicza 2525-007 Kielce, tel.: (0-prefiks-41) 343 00 05






          Wiejski Ośrodek Edukacji (WOE)
          Kolbuszowa
          – bezpłatne poradnictwo prawne, środy w godz. 16.00-18.00
          Adres: ul. Narutowicza 5; 36-100 Kolbuszowa,
          tel. (0-prefiks-17) 227 52 17,
          e-mail: woe.kolbuszowa@wp.pl




          Towarzystwo Interwencji Kryzysowej
          Kraków
          – porady prawne i obywatelskie oraz rzecznictwo dla osób i grup narażonych na
          dyskryminację ze względu na płeć, orientację seksualną, wyznanie, pochodzenie
          etniczne, narodowość, rasę, niepełnosprawność, starość, ubóstwo, osób
          narażonych na wtórne pokrzywdzenie i przemoc instytucjonalną oraz dla
          migrantek, migrantów, uchodźczyń i uchodźców, a także ofiar przestępstw (w tym
          przemocy w rodzinie). Zazwyczaj po uprzednim ustaleniu terminu spotkania
          Adres: ul Krakowska 19, 31-062 Kraków,
          tel.sad0-prefiks-12) 431 15 59, e-mail: againsthate@poczta.onet.pl,
          free.ngo.pl/crisisintervention


          Kraków
          – porady prawne z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie i dla ofiar
          przemocy
          piątki w godz. 17.30 - 19.30
          Adres: ul. Radziwiłowska 8b, 31-026 Kraków, tel.: (0-prefiks-12) 421 82 42,
          faks: (0-prefiks-12) 421 69 76, Genowefa Klimasara - tel. 0501 08 81 84 lub
          Bogusława Wiltos - tel. 0507 19 71 55


          Centrum Praw Kobiet
          Kraków
          – poradnictwo prawne dla kobiet (m.in. ofiar zgwałcenia i ofiar handlu ludźmi)
          Adres: ul. Brodzińskiego 8, 30-506 Kraków, tel./faks: (0-prefiks-12) 2961370,
          e-mail:biuro@cpk.krakow.pl, info@cpk.krakow.pl, www.cpk.krakow.pl



          Centrum Informacji i Pomocy Psychologicznej AZYL
          Łódź
          – porady prawne telefonicznie lub na miejscu (informacje oraz pomoc przy
          pisaniu pism sądowych), w poniedziałki w godz. 19.00-21.00.
          Adres: Agnieszka Pietraho, tel. (0-prefiks-42) 630 10 43, e-mail:
          praesterno1@wp.pl


          Fundacja Centrum Praw Kobiet
          Łódź
          – bezpłatne porady prawne dla ofiar przemocy i dyskryminacji
          Bezpłatne indywidualne konsultacje psychologiczne.
          Adres: ul. Piotrkowska 115, 90-430 Łódź, lok. 205, tel./faks: (0-prefiks-42)
          633 34 11,
          e-mail : cpk_lodz@free.ngo.pl, free.ngo.pl/cpk_lodz/


          Liga Kobiet Polskich
          Łódź
          – poradnictwo prawno-społeczne (alimenty, rozwody, podział majatku, eksmisje,
          sprawy spadkowe, ustalenie ojcostwa, sprawy karne)
          Adres: ul. Legionów 2, 90-401 Łódź, tel. (0-prefiks-42) 630 06 86, tel./faks:
          (0-prefiks-42) 630 99 24, e-mail: sekr.@lkp.pl


          Międzynarodowa Fundacja Kobiet
          Łódź
          – bezpłatne porady prawne (prawo lokalowe, rodzinne, opiekuńcze), środy w
          godz.12.00-15.00
          Adres: ul. Więckowskiego 13, 90-721 Łódź, tel./faks: (0-prefiks-42) 632 33 59,
          630 42 95


          Demokratyczna Unia Kobiet
          Myszków (woj. śląskie)
          – porady prawne udzielane indywidualnie przez sędzię sądu rodzinnego,
          członkinię DUK
          Adres: ul. 11-ego Listopada 6, 42-300 Myszków
          Adres korespondencyjny: ul. Jana Pawła II 48, 42-300 Myszków, tel. (0-prefiks-
          34) 313 14 72, 0 602 672 201 (Urszula Jędrusińska), tel./faks: (0-prefiks-34)
          313 22 76


          Koło im. Elizy Orzeszkowej
          Nowa Ruda
          – Punkt Poradnictwa Prawnego, poniedziałki,
          w godz. 12.00 -15.00.Pomoc przy pisaniu pozwów do sądu, w sprawie alimentów,
          podziału majątku, sprawach rozwodowych, molestowania seksualnego i przemocy w
          rodzinie.
          Adres: Dom Kultury w Nowej Rudzie.
          Informacje: ul. Spacerowa 14/4, 57-402
          Nowa Ruda, tel.: (0-prefiks-74) 872 31 86 we wtorki i środy w godz. 11.00-15.00


          Liga Kobiet Polskich Koło nr 2 "Femina"
          Nowa Ruda
          – porady prawne (prawo rodzinne i prawo pracy oraz pomoc społeczna)
          Adres: os. Wojska Polskiego 18/4/3, 57-402 Nowa Ruda, tel. (0-prefiks-74) 872
          60 39,
          fakssad0-prefiks-74) 872 22 68 (poniedziałek-piątek w godz. 16.00-18.00), e-
          mail: gosia.js@wp.pl, nowarudam@dolnyslask.pl


          Centrum Pomocy Rodzinie
          Olsztyn
          – poradnictwo prawne oraz mediacje, czynne: poniedziałek-piątek w godzinach
          10.00-14.00
          Adres: ul. Kopernika 45, 10-512 Olsztyn, tel.: (0-prefiks-89) 527 20 54


          Stowarzyszenie Przeciwko Przemocy w Rodzinie
          Płońsk
          – porady prawne, poniedziałki w godz. 17.00-19.00
          - reprezentowanie w sądzie
          – pomoc w przygotowaniu do rozpraw, uczestnictwo w przesłuchaniach razem z
          poszkodowanymi
          Biuro czynne: środa, czwartek w godz. 12.00-20.00 oraz poniedziałek, wtorek,
          piątek w godz. 8.00-16.00
          Adres: ul. Św. M. Kolbe 9, 09-100 Płońsk, tel.: (0-prefiks-23) 662 30 90,
          tel./faks: (0-prefiks-23) 661 38 80


          Centrum Interwencji Społecznej
          Demokratyczna Unia Kobiet
          Poznań
          – porady prawne, wtorek-czwartek 16.00-18.00
          Adres: ul. Taczaka 10 (I piętro, pokój nr 136), 61-818 Poznań, tel./faks: (0-
          prefiks-61) 863 11 88,
          e-mail:dukcentrum@wp.pl


          Fundacja Pomocy Samotnej Matce "PRO-VITA"
          Poznań
          – porady prawne
          Adres: ul. Garbary 22, 61-867 Poznań, tel. (0-prefiks-61) 853 05 87, tel./faks:
          (0-prefiks-61) 853 32 81, e-mail: fpsm@free.ngo.pl


          Stowarzyszenie
          Kobiety - Kobietom
          Poznań
          – porady prawne
          Adres: ul. Mickiewicza 3/5, 60-833 Poznań,
          tel.sad0-prefiks-61) 851 97 84, 855 76 04 (poniedziałki), e-mail: cdz@cdz.org.pl


          Stowarzyszenie Obrony przed Przemocą VICTORIA
          Biuro Rzeczniczki Praw Kobiet i Ofiar
          Poznań
          – porady prawne
          Adres: Urszula Walas, Dom Kultury, os. Polan 100, pok. 9, 60-956 Poznań 3, skr.
          poczt. 5, tel./faks: (0-prefiks-61) 879 73 28, 0 503 912 925, e-mail:
          urszula.walas@wp.pl


          Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet Poszukujących Pracy VICTORIA
          Rzeszów
          – bezpłatne poradnictwo prawne, czwartki w godz. 16.00 -18.00
          Adres: ul. 3-go Maja 26, 35-030 Rzeszów, tel.: (0-prefiks-17) 853 42 47, 0 601
          095 767, e-mail: victori@wp.pl



          Lokalny Ośrodek na Rzecz Przeciwdziałania Dyskryminacji
          Stowarzyszenie Pro Aequo
          Rzeszów
          – porady prawne, przeciwdziałanie dyskryminacji
          Adres: lokal CeWOP ul. Reformacka 6a, 35-026 Rzeszów, tel./faks: (0-prefiks-17)
          853 28 68, e-mail: oipd@op.pl, kasiab@plusnet.pl


          Liga Kobiet Polskich
          Skierniewice
          – porady prawno-społeczne (prawo rodzinne)
          – mediacje
          - pomoc prawna w kontaktach z sądem i policją
          pomoc dla osób bezrobotnych i bezdomnych, emerytów i rencistów (m.in. przy
          pisaniu pozwów do sądu)
          Adres: Mszczonowska 15, 96-100 Skierniewice, tel. (0-prefiks-46) 833 38 27


          Liga Kobiet Polskich - Zarząd Miejski Stowarzyszenie "Serce"
          Sopot
          – bezpłatne poradnictwo rodzinne i społeczne
          Adres: Al. Majakowskiego 11/1, 81-719 Sopot, tel.: (0-prefiks-58) 55 01 205


          Demokratyczna Unia Kobiet
          Sosnowiec
          – porady prawne i obywatelskie radnej Agnieszki Kopeć, ostatni czwartek
          miesiąca w godz. 17.00-18.00
          Adres: ul. Mjr. H. Dobrzyńskiego 99, 42-218 Sosnowiec, tel. kontaktowy: (0-
          prefiks-32) 263 67 56 (Barbara Cieślak), faks: (0-prefiks-32) 292 71 05


          Pu
          • ania_rosa ciag dalszy- telefony zaufania i kursy 28.01.05, 11:02
            Dla kobiet w trudnej sytuacji
            Bełchatów
            (0-prefiks-44) 632 19 68
            od wtorku do piątku w godz. 10.00 -13.00
            Oddział Terenowy Ligi Kobiet Polskich


            Telefon informacyjny dla kobiet i dzieci, które są ofiarami przemocy w rodzinie
            Bukowiec
            (0-prefiks-42) 214 01 65
            Stowarzyszenie ONJATY


            Dla Kobiet
            Bydgoszcz
            (0-prefiks-52) 372 16 79
            w czwartki w godz. 16.00-19.00
            Zarząd Wojewódzki Ligi Kobiet Polskich


            Telefon Zaufania
            Choszczno
            (0-prefiks-95) 765 04 15
            czwartek w godz. 18.00-20.00
            Klub "Kobieta 2000"


            Telefon zaufania
            Gdańsk
            (0-prefiks-58) 511 01 21, 511 01 22
            dla osób doświadczającym przemocy (praca, szkoła, itp.), gwałtu, nadużyć,
            represji, prześladowania,
            w sytuacji kryzysu
            Centrum Interwencji Kryzysowej
            przy Pomorskim Zarządzie Okręgowym PCK


            Porady prawne dla ofiar przemocy
            Gdańsk
            0602 28 70 25
            każdy piątek w godz. 14.00-17.00
            (0-prefiks-58) 345 50 16
            codziennie, w godz. 11.00 - 15.00
            Demokratyczna Unia Kobiet


            Telefon zaufania dla kobiet doświadczających przemocy w rodzinie
            Gdańsk
            (0-prefiks-58) 341 79 15
            poniedziałki i środy w godz. 16. 30-20. 30
            Fundacja Centrum Praw Kobiet


            Dla ofiar przemocy
            Gdańsk
            (0-prefiks-58) 301 92 62
            całodobowy, czynny także w święta i dni wolne od pracy
            Stowarzyszenie Samopomocy "Krąg"


            Telefon zaufania dla kobiet w ciąży, ubogich i samotnych matek
            Gorzyce (woj. podkarpackie)
            (0-prefiks-15) 836 23 24
            poniedziałek-piątek w godz. 7.00-16.00
            Krajowy Ośrodek Socjalno-Szkoleniowy dla Kobiet


            (0-prefiks-12) 421 82 42
            Stowarzyszenie "Promyk"
            przeciw Przemocy w Rodzinie


            Dla kobiet w sytuacjach kryzysowych
            Kraków
            (0-prefiks-12) 2961370
            Centrum Praw Kobiet – Oddział Krakowski


            Telefon konsultacyjno-informacyjny
            Kraków
            (0-prefiks-12) 2961370
            piątki w godz. 10.00-18.00
            Centrum Praw Kobiet – Oddział Krakowski



            Telefon zaufania dla osób doświadczających przemocy w rodzinie
            Kraków
            Genowefa Klimasara - tel. 0501 08 81 84, Bogusława Wiltos - tel. 0507 19 71 55
            środa i sobota w godz.17.30-19.30
            Stowarzyszenie PROMYK Przeciw Przemocy
            w Rodzinie




            Telefon informacyjno-poradniczy.
            Dyżur od poniedziałku do piątku,
            w godz. 8.00 do 16.00
            Towarzystwo Interwencji Kryzysowej



            Porady prawne
            Łódź
            (0-prefiks-42) 633 34 11
            Centrum Praw Kobiet


            Telefon Zaufania
            Łódź
            (0-prefiks-42) 630 10 43
            poniedziałki w godz. 13.00-16.00, w środy i piątki w godz. 10.00-13.00.
            Centrum Informacji i Pomocy Psychologicznej AZYL




            Dyżur telefoniczny Zarządu Głównego LKP
            Warszawa
            (0-prefiks-22) 625 08 53, 621 29 64
            wtorek-czwartek w godz. 10.00-14.00
            Zarząd Główny LKP


            Program Przeciwdziałania Przymuszonej Prostytucji
            Szczecin
            O 694 489 184
            Anonimowa pomoc, porady. Od poniedziałku do piątku w godz. 15.00 do 1.00 w
            nocy.
            średni koszt połączenia 1,40 PLN


            Telefon zaufania dla kobiet
            (m.in. ofiar przemocy w rodzinie)
            Niebieska linia
            Tarnów
            (0-prefiks-14) 626 26 50
            codziennie, w godz. 9.00 -16.00
            Liga Kobiet Polskich –- Zarząd Wojewódzki


            Telefon Zaufania dla Kobiet
            Warszawa
            (0-prefiks-22) 635 93 92
            od poniedziałku do piątku, w godz. 16.00 - 20.00
            Dyżur specjalistek: położnej, psycholożki, psychoterapeutki i prawniczki,
            lekarek ginekolożek (w wybrane poniedziałki i czwartki można skonsultować swoje
            wyniki badań specjalistycznych, dobór antykoncepcji, obawy co do swojego
            zdrowia ginekologicznego)
            Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny



            Dla kobiet poszukujących pracy
            Warszawa
            (0-prefiks-22) 629 92 57, e-mail: centrum@promocjakobiet.pl
            porady telefoniczne i elektroniczne nt. prawa pracy, danych adresowych
            organizacji pozarządowych


            "Niebieska Linia"
            Warszawa
            0-800 12 00 02
            (płatny pierwszy impuls), w godz. 10.00 -22.00
            (0-prefiks-22) 666 00 60 (numer płatny)
            Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy
            w Rodzinie



            Telefon STOP
            Warszawa
            (0-prefiks-22) 621 35 37
            porady prawne i psychologiczne
            Centrum Praw Kobiet





            Telefon zaufania, interwencyjny i informacyjny dla młodzieży
            Warszawa
            (0-prefiks-22) 635 54 67
            Towarzystwo Pomocy Młodzieży


            Telefon zaufania dla osób doznających przemocy domowej
            Zielona Góra
            (0-prefiks-68) 328 08 63
            Ośrodek Interwencji Kryzysowej
            Terenowego Komitetu Ochrony Praw Dziecka



            DALSZE INFORMACJE ZNAJDZIESZ NA STRONIE OŚKI:

            www.oska.org.pl

            Pozdrawiam

            Rosa





















            --
            testuję sygnaturkę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka