Dodaj do ulubionych

Pytanie do Tatyadriana

07.06.05, 14:59
Zeby nie umknelo...

Bardzo Cie prosze Tatoadriana, abys rozwinal i podal logiczna argumentacje do
tego co napisales. Dlaczego wg Ciebie dziadkowie ze strony matki sa
ZOBOWIAZANI do pomocy w pierwszej kolejnosci, a dziadkowie ze strony ojca NIE
SA do tego zobowiazani??????? Oczywiscie mowimy tu o sytuacji, gdy ojciec
dziecka sie miga od wspoluczestniczeniu w kosztach wychowywania dziecka.

Bede wdzieczna.

Leeya

tataadriana napisał:

> nie zapominaj że są jeszcze rodzice czyli dziadkowie ze strony matki tych
> wspaniale wychowywanych dzieci i lekko rozgarnięty adwokat w pierwszej
> kolejności powinien tam wysłać matkę po pieniądze najpierw.



--
Szczescie Leeya'i
Edytor zaawansowany
  • szymon00 07.06.05, 17:22
    alimenty prawnie wyglądają następująco:

    rodzice biologiczni, jeśli jeden z rodziców nie jest w stanie zadośćuczynić
    obowiązkowi, ciężar spada w 100 % na drugiego rodzica, dopiero gdy i ten drugi
    rodzic nie jest w stanie spełnić swego obowiazku wtedy przechodzi na dalszych
    krewnych np. dziadków, teoretycznie obowiązek wobec dziadków jest taki sam i
    nie ma to różnicy czy od strony matki czy też ojca, zarówno po jednej stronie
    jak i po drugiej mają taki sam obowiązek, jednak sięgając dalej czyli biorąc
    pod uwagę zasadę współżycia społecznego, można domniemywać, że jeśli z jednej
    strony jest ten obowiązek wykonywany, to należy również i obciążyć tą drugą
    stronę, która z tego się nie wywiązuje

    czy to jest zrozumiałe?

    pozdrawiam
  • leeya 07.06.05, 20:03
    Szymonie,

    Nie chcialam w odpowiedzi uzyskac wykladni prawa. Jezeli by mi o to chodzilo,
    to zapytalabym Ciebie. Chodzilo mi o wyjasnienie slow, ktore zacytowalam, a
    ktorych autorem byl Tataadriana. Nie rozumiem, dlaczego samotna matka ma
    najpierw swoje kroki kierowac do swoich rodzicow w celu uzyskania pomocy.
    PIERWSZE kroki powinna kierowac do ojca dziecka, a jezeli on sie miga, obciazyc
    jego rodzicow. I to jest zgodne z zasadami wspolzycia spolecznego.

    Caly czas czekam na odpowiedz na moje pytanie od Tatyadriana.

    Leeya
    --
    Szczescie Leeya'i
  • ania_rosa 07.06.05, 21:07
    Leeya, ja nie jestem TatąAdriana (nie powiem, abym się cięła żyletką z tego
    powodu),ale mimo to spróbuję Ci odpowiedziec:

    Po pierwsze chodzi o to, ze skoro rodzice wychowali roszczeniową gó..arę ( w
    domyśle jest : puszczalską gó..arę), która "zrobiła sobie" dziecko z męzczyzną
    ( w domysle jest: normalnym, naciągniętym, wykorzystanym mężczyzną) i tenże
    mężczyzna nie płaci (w domyśle: to normalne, że nie płaci, bo jak suka nie da to
    pies nie weźmie) to dlaczego mają płacić rodzice tego męzczyzny ( w domyśle
    jest: normalni, sympatyczni, równi, kochani ludzie)?

    Z tego wynika, że Po Drugie: jak wiadomo dzieci rodzą się dlatego, bo na tym
    świecie są złe kobiety i one uwodzą dobrych mężczyzn. Kolacyjka, winko i bach!
    dwie kreski na teście ciązowym. I te biedne żuczki (męzczyźni) bardzo
    racjonalnie nie chcą płacić na dzieci. W ogóle to nawet nie wiadomo, czy to sa
    ich dzieci, bo na przykład raz się zdarzyło już niepokalane poczęcie, więc
    dlaczego nei miałoby byc powtórki z rozrywki? A badania DNA jak wiadomo są
    fałszowane, więc tym bardziej nie ma moralnych podstaw do ubiegania się o
    alimenty. Tak więc ci ojcowie są bardzo mądrzy i odpowiedzialni, ze mimo
    jeżdżenia Chryslerem Cirrusem oficjalnie są bezrobotni.

    I PO Trzecie: No sama powiedz, Leeya, dlaczego rodzice tych złotych chłopaków
    mieliby za coś płacić? Wychowali synów jak marzenie- widac, że taki syn i ma
    głowę na karku, i dobre serce, i żyłkę do biznesu, i w ogóle jest cud, miód i
    malina, więc za co tu do cholery płacić?! Za udany plan pedagogiczny?!
    Co innego rodzice tych puszczalskich i roszczeniowych gó..ar- jak se tak
    córeczke wychowali, to niech teraz płacą.

    Mam nadzieję, że rozświetliłam Ci nieco moralne mroki filozofii TatyAdriana. Ty,
    Leeya, niby niegłupia dziewczyna Jestes, a takich oczywistości nie rozumiesz...wink
    Rosa
    --
    w świecie mułów nie ma regułów
  • pelaga 08.06.05, 07:17
    Rosa Ty to masz talent do tlumaczenia zawilosci smile Nawet ja pojelam teraz tok
    rozumowania tatyadriana i innych exow smile)
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • ninaninanina 08.06.05, 08:22
    Roska..nic dodoć -nic ująć. Pieknie ujęłaś w słowa tę pokrętna filozofię smile
    pzdr
    p.s. gdy czytałam o planie pedagogicznym - oplułam ekran , hahahaa
    --
    ...facta non praesumuntrum, sed probantur...
  • leeya 08.06.05, 09:09
    Aniu,

    Tak tez myslalamsmile) Tylko, ze choc raz chcialam, zeby ktorys z "mocno
    poszkodowanych i ograniczonych w dostepie do dziecka" tatulek sie wypowiedzial,
    tylko obawiam sie, ze nie napisalby tak ladnie a zaczal jak zwykle krecictongue_out

    Leeya

    PS. Ania, swoja droga to w koncu obciaze Cie za szmatki do wycierania
    monitoratongue_out Znow oplulam czytajac Twoj postsmile)))))))))))))
    --
    Szczescie Leeya'i
  • podenka 09.06.05, 01:18
    Muszę przyznać, że posty Ani czytam zawsze jak najwspanialszą lekturę. Gdyby
    każda z nas zaczęla ją obciążać tymi husteczkami od oplutych monitorów -
    zbankrutowałabysmile)))))
  • tataadriana 09.06.05, 01:31
    generalnie to są zobowiązani w równym stopniu smile dziadkowie z obu stron (vide
    szymon). jeśli chodzi o moje sformułowanie: często, i zbyt często, a nawet
    chyba rzadko się wspomina o zobowiązaniach ze strony dziaków rodzica
    sprawującego bezpośrednią opiekę nad dzieckiem. dlatego też znalazło się takie
    a nie inne sformułowanie, które oczywiście jest błędne, za co przepraszam,
    jeśli ktoś się nim zbyt pochopnie zasugerował.
    pzdr
    --
    www.tataadriana.republika.pltataadriana@tlen.pl
  • leeya 09.06.05, 09:08
    Przyznam,

    Zla jestem i zgrzytam zebami na Ciebie. Najchetniej to bym na Ciebie
    pokrzyczalatongue_out Bo widzisz, szlak mnie trafia jak sie facet miga i jeszcze przy
    okazji ktos wysyla dziewczyny do JEJ rodzicow. Nie moze tak byc, ze tylko jedna
    strona jest obciazona wydatkami na utrzymanie dziecka. Jezeli ja pracuje i
    utzrymuje SAMA dziecko, a tatulek sie wypisuje, grzecznie mowiac, z lozenia na
    dziecko, to mam sie zwracac do moich rodzicow po pomoc?? A TAKIGO WALAtongue_out Jak
    jest niezciagalny, to podaje do sadu jego rodzicow. Bo ja obowiazek mojej
    czesci rodziny wykonuje, a on jesli chce, niech nie placi, jego rodzice zaplaca.

    Leeya

    PS. Im blizej do rozprawy o alimenty tym bardziej nerwowa i czula na tym
    punkcie sie robie. Wrrrrr.....
    --
    Szczescie Leeya'i
  • pelaga 09.06.05, 10:37
    > PS. Im blizej do rozprawy o alimenty tym bardziej nerwowa i czula na tym
    > punkcie sie robie. Wrrrrr.....

    Zobaczysz po rozprawie jaka sie czula zrobisz smile)))

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • magdmaz 11.06.05, 08:12
    Wiesz co, Tatoadriana? Przeczytałam to wszystko i najpierw ciśnienie mi
    podskoczyło, potem ręcę mi opadły, i nie tylko.
    Ja zgodziłam się NIE ZAKłADAĆ SPRAWY O ALIMENTY - wycofałam mój wcześniejszy
    wniosek, żeby dać szansę ojcu, a chodzi o to, żeby to w życiorysie ładniej
    wyglądało - żeby w pracy nie wiedzieli, na przykład. Mam dwoje dzieci - oboje w
    przedszkolu. Pracuję - dla pracy przeniosłam się do małej wiochy, gdzie
    prowadzę tartak - praca 24 godz. na dobę. Dostaję 1300 zł - dużo. Przedszkole -
    400 zł - chyba że nie chodzą, ale wtedy lekarstwa - wychodzi na to samo.
    Wynajmuję mieszkanie - wspólny dom (wspólnota po 50%) jeszcze nie sprzedany i
    nie podzielony, bo... mąż ma sentyment!!! Domagam się sprzedaży, ale nie
    poszłam z tym do sądu, tylko właśnie SIĘ DOGADUJEMY, jak widzisz. Za
    wynajmowane mieszkanie (najmniejsze, jakie znalazłam) płacę w sumie - z
    wszystkimi opłatami 600 zł + 50 za telefon (stacjonarnego tu nie ma). W sumie
    nie dużo. Podliczyłeś? Reszta na jedzenie. Dużo nie potrzeba, w końcu jadają w
    przedszkolu, zostają soboty, niedziele i kolacje, słodyczy nie kupuję, ubrań
    nie kupuję, noszą używane. No, trochę kosztują środki czysości, ale nie
    wymagajmy, dzieci nie muszą mieć szamponu jonssona. Wiesz? Czasem mi na
    podpaski nie starcza. Śmieszne, nie?
    A tata? Czasami nie daje nic, tylko zabiera dzieci do siebie na tydzień lub
    dwa. Czasami daje 200 zł (w maju dostałam 250!), więcej nie może, bo dużo
    kosztuje dojeżdżanie do dzieci. Ciuchy im kupuje za to firmowe - i szczerze
    mówiąc dobrze, bo przynajmniej czasem wyglądają ładnie. On też ma firmowe.
    Zabawki im kupuje. W sumie stara się. Zawsze mi obiecuje, że JAK MU STARCZY to
    da na dzieci.
    I teraz, Tatoadriana, ty mi odpowiedz - dlaczego ja mam w kosztorysie
    miesięcznym punkt 1. wyżywienie dzieci, dalej opłaty mieszkaniowe i
    przedszkole, i na tym sie zwykle kończy, a on ma najpierw różne punkty, a no
    końcu punkt: TO CO MI ZOSTAŁO na dzieci???
    Ale jak powiedziałam, że sobie radzę, że wprawdzie czasem na kolację jest chleb
    z masłem, ale głodne nie chodzą, to się popłakał w słuchawkę. No kurcze, na te
    danonki, kubusie i bakusie codziennie mnie nie stać.
    A jak myślisz, kto mi dosyła kasę, jak przed wypłatą zabraknie na mleko? MOI
    RODZICE. I jak myślisz, czy są bardzo ze mnie dumni, że nie domagam się
    sądownego ustalenia alimentów i podziału majątku (który w dużej mierze
    sfinansowali?). Mnie się zdaje, że raczej myślą, że mają głupią córkę.
    Więc wiesz, Tatoadriana? Ja sobie całkiem nieźle radzę, w porównaniu do innych
    samotnych mam. Zwykle akurat związuję koniec z końcem. Tylko mój były mąż ma
    willę z ogródkiem i wkrótce kupi sobie samochód, a ja nie zafunduję dzieciom
    żadnych płatnych dodatkowych zajęć poza szkolnych, więc są skazane na
    patogenne "podwórko" czy "ulicę" w małej dziurze, gdzie piją wszyscy -
    mężczyźni i kobiety. Nie dołożę im do zakupu własnego mieszkania, jak to
    zrobili moi rodzice, choć pewnie wyślę je na studia - ale o płatnych mowy nie
    ma, bo i tak muszą stąd wyjechać do akademika lub na stancję. Myślisz, że tatuś
    zapłaci za ich edukację? To dlaczego nie płaci za przedszkole?
    Kończę, bo mi się coś robi z wątrobą.
    pozdrawiam wszystkie samotne i samodzielne.
    Magda
  • tataadriana 12.06.05, 20:00
    taaa... cięzka sprawa. generalnie opisujesz to z drugiej strony - rodzica,
    który jest z dziećmi, się nimi opiekuje i jeszcze dodatkowo pracuje. nie wiem
    dlaczego, ale zwykle spotykam się z takimi sytuacjami: dzieci są przy
    niepracującej matce, ojciec musi łapać etaty na horrendalne alimenty, a
    wspaniała mama jeszcze dziadków chce ciągać po sądach. tak też się zdarza i to
    wcale nie rzadko. podziwiam twoją samodzielność i zaradność.
    to w jaki sposób twój eks dzieli swoje pieniądze - to już on się rozliczy z
    własnym sumieniem, ty możesz go pociągnąć do większego wysiłku, aby podzielił
    to w większej częsci i pierwszej kolejności na dzieci.
    co do studiów - raczej odradzam wysyłać na płatne. sam kończyłem bezpłatne, ale
    nasłuchałem się o tych płatnych wielu opinii i w większości się chyba pokrywają
    ze stanem faktycznym smile gdzie opłata załatwia praktycznie zdobycie tytułu.
    pzdr i życzę powodzenia
    --
    www.tataadriana.republika.pltataadriana@tlen.pl
  • ann17 12.06.05, 20:14
    Magdo,
    co prawda piszesz do Taty Adriana, ale ponieważ na forum - to myślę że mam
    prawo napisać co o tym sądzę. oczywiście zrobisz jak zechcesz.
    ale ja tak myślę, że oprócz udowodnienia sobie i wszystkim dookoła, że sobie
    dasz radę z utrzymaniem dzieci, powinnać pójść do sądu po alimenty. bo Twoje
    dzieci mają prawo pić danonki i chodzić na zajęcia pozalekcyjne. a ich ojciec
    ma obowiązek na nie łożyć nie tylko gdy mu coś zostanie.
    nie traktuj tego broń Boże jako jakąś krytykę Twojego postępowania. trzymam
    kciuki żeby starczyło Ci siły. ale obowiązkiem ojca jest łożenie na utrzymanie
    dizeci. i nie powinnaś go z tego obowiązku zwalniać (jakiekolwiek szlachetne
    pobudki by Tobą nie kierowały) - to się dzieje kosztem dobra dzieci.
    pozdrawiam, Ania.
  • edzieckokarenina 12.06.05, 22:06
    ale zwykle spotykam się z takimi sytuacjami: dzieci są przy
    niepracującej matce, ojciec musi łapać etaty na horrendalne alimenty, a
    wspaniała mama jeszcze dziadków chce ciągać po sądach. tak też się zdarza i to
    wcale nie rzadko
    ************************
    ciekawe w jakim ty sie srodowisku obracasz że opisujesz "takie przypadki"wink
    btw. jeżeli ojciec jak mówisz płaci horrendalne (a możesz powiedzieć co to
    znaczy według ciebie?jaka to kwota? i na ile dzieci?) alimenty to matka nie
    może jednocześnie pozwać dziadków o alimenty.Dziadków się pozywa tylko wtedy
    jeśli rodzic nie płaci i egzekucja komornicza jest bezskuteczna-dopiero wtedy
    matka może złożyć pozew o alimenty od dziadków.
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • tataadriana 12.06.05, 22:26
    droga edzieckokarenino smile
    środowiska są różne smile im więcej ich człowiek poznaje tym większą zdobywa
    wiedzę.
    nie słyszałaś nigdy o rodzicach żadających na dziecko po 1000 zł? i to na
    dziecko w wieku szkolnym, w dodatku z sytuacją gdy opiekującemu się rodzicowi
    nie chce się szukać pracy bo "musi się opiekować dzieckiem"? smile
    co do tego czy można żądać alimentów od dziadków dopiero gdy drugi rodzic nie
    wywiązuje się z nałożonego obowiązku - otóż podppowiem że nie tylko. poza tym
    chyba nie znasz życia, które już niejeden taki scenariusz napisało. przemawiają
    prze twoją wypowiedź negatywne uczucia smile
    jeśłi chcesz poczytać jak można dostawać alimenty nawet w dorosłym życiu,
    zapraszam na moją stronę.
    pzdr
    --
    www.tataadriana.republika.pltataadriana@tlen.pl
  • pelaga 13.06.05, 08:50
    > nie słyszałaś nigdy o rodzicach żadających na dziecko po 1000 zł?

    Coz za rodzice, TAKIE zabojcze sumy!!! Chyba sie rozplacze nad losem tych
    biednych alimenciarzy, chlip chlip...
    A tak serio, to jest to suma, ktors tez poitrafilabym DOBRZE wydac na dziecko,
    wystarczy zapisac dziecko na angielski (2 godz. x 30 zl 1 raz na tydzien) i
    niemiecki (2 godz x 30 zl 1 raz na tydzien) pozalekcyjnie i juz koszt
    miesieczny wyniesie 480 zl (choc nie wiem, czy tak tanio da sie znalezc
    prywatne lekcje jezykow, mysle, ze 40 zl/godz to najnizsze wynagrodzenie, jakie
    da sie znalezc), ale ja mojego Mlodego nie zapisze na dwa jezyki, bo mimo, ze
    pracuje nie stac mnie na to, przymierzam sie jedyniedo angielskiego od
    wrzesnia.Tatusiek nie poczuwa sie do obowiazku zapewnienia dziecku startu w
    zycie, bo on placi alimenty, wedlug niego zastraszajaco wysokie, wedlug mnie
    nienajgorsze, ale zawsze moznaby dziecku wiecej zapewnic. No ale to trzeba by
    dziecko kochac, a na to uczucie dziecko moze liczyc tylko z mojej strony.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • tataadriana 13.06.05, 21:51
    hmmm, nie wiem czy się śmiać, czy płakać. znalezienie lekcji języka obcego na
    pewno nie jest trudne nawet za 40/h, ale to widocznie zależy od tego co się
    chce znaleźć, a w twoim przypadku pelago cena musi odpowiadać twoim ambicjom
    dołożenia kosztów smile dziwne że ja bez trudu znalazłem w ogłoszeniach lekcje za
    połowę ten podanej przez ciebie "najniższej" smile

    > nienajgorsze, ale zawsze moznaby dziecku wiecej zapewnic. No ale to trzeba by
    > dziecko kochac, a na to uczucie dziecko moze liczyc tylko z mojej strony.
    >
    czyżby stopień uczucia mierzony był kwotą płaconych alimentów?? naprawdę
    przykre i karygodne...
    napewno nie wątpię że potrafiłabyś DOBRZE wydać każdą sumę, jaką byś otrzymała
    dla dziecka... smutne to sad
    pzdr
    --
    www.tataadriana.republika.pl
  • kammik 13.06.05, 22:14
    Tatoadriana, pewnie, ze mozna znalezc lekcje za dwie dychy. Wszystko mozna.
    Mozna sie wyniesc na wies zabita dechami, gdzie za angielski sie nic nie placi,
    bo go nie ma, fryzjer kosztuje 5zl a na obiad mozna zasunac sasiadowi ziemniaki
    z pola. I nie zarzucaj peladze, ze zawyza koszty utrzymania dziecka, bo nie
    jest to prawda.

    > czyżby stopień uczucia mierzony był kwotą płaconych alimentów?? naprawdę
    > przykre i karygodne...

    Karygodne jest wysnuwanie krzywdzacych wnioskow. Ale tak to juz jest - jeden
    zaplaci trzy stowy i wypina piers po order Super Ojca, drugi tez zaplaci trzy
    stowy i zdaje sobie sprawe z tego, ze to dosc mikra kwota.

    > napewno nie wątpię że potrafiłabyś DOBRZE wydać każdą sumę, jaką byś otrzymała
    >
    > dla dziecka... smutne to sad

    Smutne by bylo, gdyby jej nie potrafila dobrze wydac. Ja tam lubie wydawac
    pieniadze na swojego syna. Ty nie?
  • pelaga 14.06.05, 08:40
    > hmmm, nie wiem czy się śmiać, czy płakać

    Jak czytam twoje wypowiedzi to zupelnie nie jest mi do smiechu.

    > a w twoim przypadku pelago cena musi odpowiadać twoim ambicjom
    > dołożenia kosztów smile

    Zalosne stwierdzenie pokrzywdzonego alimentami na WLASNE w koncu dziecko
    tatuska. Dodatkowo zupelnie w moim przypadku niezgodne z prawda. We wrzesniu z
    pewnoscia poinformuje za ile udalo mi sie znalezc korepetycja z angielskiego,
    przy czym [oza niska cena MNIE bedzie interesowala opinia ludzi, czy sa to
    pieniadze ZAINWESTOWANE z sensem.

    > czyżby stopień uczucia mierzony był kwotą płaconych alimentów?? naprawdę
    > przykre i karygodne...

    Stopien uczucia jest mierzony miedzy innymi CHECIA apewnienia dziecku
    wyksztalcenia i startu w dorosle zycie. A na to potrzeba pieniedzy, jk na
    wszystko w zyciu. A wiekszosci tatuskow tych checi brak, jak widac doskonale po
    twoich miedzy innymi wypowiedziach.

    > napewno nie wątpię że potrafiłabyś DOBRZE wydać każdą sumę, jaką byś otrzymała
    > dla dziecka... smutne to sad

    Smutne to by bylo gdybym kase wydawala na podroze po swiecie a dziecko
    chodziloby w podartych ciuchach. Ja spokojnie patrze w lustro, skoro mam
    swiadomosc, ze POTRAFIE i LUBIE wydawac na moje dziecko pieniadze, skoro
    potrafie sobie odmowic, zeby dziecku zapewnic lepszy start w zycie, ja nawet
    wiem, ze to kiedys zaprocentuje.

    --
    Pozdrawiam - eee... nie, nie pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • pelaga 14.06.05, 08:42
    przy czym poza niska cena MNIE bedzie interesowala opinia ludzi, czy sa to
    > pieniadze ZAINWESTOWANE z sensem.

    Moze uscisle. CHodzi mi to to, czy rodzice posylajacy dzieci do danej
    korepetytorki widza efekty nauki jezyka. Bo tez jaki sens ma posylanie dziecka
    do kogos taniego, skoro efektow nauczania zadnych nie bedzie.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • edzieckokarenina 14.06.05, 18:33
    Zalosne stwierdzenie pokrzywdzonego alimentami na WLASNE w koncu dziecko
    tatuska.
    ****
    właśnie pelagasmile
    dobrze to ujełaś, tak odbieram tatuska adriana.Żal mu pieniędzy których nie
    może wydać na siebie-tylko biedny zapomniał że jego dziecko też ma potrzeby.

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • tataadriana 16.06.05, 21:49
    wrrrrr.... żal mi Ciebie edzieckokarenino i pelagi. oraz wszystkich kobiet
    waszego pokroju.
    uważam taką opinię o mnie za bardzo krzywdzącą.
    i tyle. kultura i szacunek nie pozwalają mi wyrazić się szczerzej smilesmile
    pzdr
    --
    www.tataadriana.republika.pl
  • edzieckokarenina 13.06.05, 15:55
    tataadriana napisał:
    przemawiają
    >
    > prze twoją wypowiedź negatywne uczucia smile
    > jeśłi chcesz poczytać jak można dostawać alimenty nawet w dorosłym życiu,
    > zapraszam na moją stronę.
    > pzdr
    ****
    w jednym masz rację-że przemawiają przeze mnie negatywne uczucia i nie kryję
    tegosmile))czytając to co piszesz nie sposób zapałać do ciebie sympatiąwink
    na Twoją stronkę nie mam ochoty wchodzić, ale dziękuję za zaproszeniewink)
    btw. nie uważam aby 1000zł na dziecko było strasznie wysoką kwotą, dziecko nie
    powinno żywić się samym chlebem i wodą (choć takie diety co pewien czas ponoć
    robią dobrze na zdrowie), nie powinno chodzić tylko w używanych rzeczach z
    lumpów czy po straszych dzieciakach.


    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • mikawi 13.06.05, 16:15
    Jeśli rodziców na to stać, mogą wydawać na dziecko znacznie więcej niż owe
    1000zł. Co nie znaczy że to jest norma, bo zależy to od zarobków i proszę nie
    mów że 1000 zł to nie jest strasznie wysoka kwota na dziecko, bo dla wielu
    osób - również na tym forum - to może być cała pensja albo i więcej.
  • edzieckokarenina 13.06.05, 16:22
    mikawi napisała:

    > Jeśli rodziców na to stać, mogą wydawać na dziecko znacznie więcej niż owe
    > 1000zł. Co nie znaczy że to jest norma, bo zależy to od zarobków i proszę nie
    > mów że 1000 zł to nie jest strasznie wysoka kwota na dziecko, bo dla wielu
    > osób - również na tym forum - to może być cała pensja albo i więcej.
    ***********
    wiadomo- rodzice (kochający) wydają na dziecko tyle ile mają i mogą, natomiast
    tataadriana reprezentuje chyba ten typ rodzica ,który chciałby płacić tyle ile
    jemu się podobawink
    pozdrawiam

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • tataadriana 16.06.05, 22:03
    wiadomo- rodzice (kochający) wydają na dziecko tyle ile mają i mogą, natomiast
    > tataadriana reprezentuje chyba ten typ rodzica ,który chciałby płacić tyle
    ile
    > jemu się podobawink

    no masz rację. tyle ile mi się podoba. z tą różnicą tylko że to jest znacznie
    więcej niż zasądzona przez sąd kwota smile i nie zapomnij o dodatkowych wydatkach,
    które ponoszę bez zmużenia oka podczas bezpośredniej opieki i wychowywania smile
    --
    www.tataadriana.republika.pl
  • chalsia 14.06.05, 19:02
    Tataadriana napisał:
    nie słyszałaś nigdy o rodzicach żadających na dziecko po 1000 zł? i to na
    dziecko w wieku szkolnym, w dodatku z sytuacją gdy opiekującemu się rodzicowi
    nie chce się szukać pracy bo "musi się opiekować dzieckiem"? smile
    ---------------------

    Mam dziecko w wieku przedszkolnym, ojciec płaci od 2,5 roku 1600zł, co stanowi
    niecałe 20% jego pensji netto. Jakoś widać mu to nie przeszkadza. Jakie w
    takiej sytuacji ma znaczenie fakt, czy ja pracuję, czy nie? Żadne.

    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • edzieckokarenina 14.06.05, 19:35
    chalsia napisała:

    > Tataadriana napisał:
    > nie słyszałaś nigdy o rodzicach żadających na dziecko po 1000 zł? i to na
    > dziecko w wieku szkolnym, w dodatku z sytuacją gdy opiekującemu się rodzicowi
    > nie chce się szukać pracy bo "musi się opiekować dzieckiem"? smile
    > ---------------------
    >
    > Mam dziecko w wieku przedszkolnym, ojciec płaci od 2,5 roku 1600zł, co
    stanowi
    > niecałe 20% jego pensji netto. Jakoś widać mu to nie przeszkadza. Jakie w
    > takiej sytuacji ma znaczenie fakt, czy ja pracuję, czy nie? Żadne.
    >
    > Chalsia

    *****
    chalsiu- bo najwięcej krzyczą ci co nic nie płacą,albo płacą śmieszne pieniądze
    a i tak im żal na własne dziecko i do głowy by im nie przyszło że można więcej;-
    )
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • leeya 14.06.05, 20:05
    Jaki kij w mrowisko Chalsiu? Przeciez to niecale 20% jego zarobkow, wiec to
    chyba normalne? Po prostu masz szczescie, ze tyle Twoj ex zarabiasmile Ja tez
    wnioskuje o 20% zarobkow exa, ale to bedzie duuuuuuzo mniejtongue_out

    I fakt, najbardziej krzycza Ci, ktorzy placa malo lub w ogole. Njbardziej mnie
    smiesza Panowie krzyczacy, ze za alimenty matka lata po fryzjerach i
    kosmetyczkach. he he he. Nagle pada kwota 350PLNsmile

    A tak swoja droga, kiedy zrobilam kalkulacje utrzymania miesiecznego to sie
    lekko przerazilam. Nawet nie wiedzialam, ze tyle na Kulcie wydajesmile Ale to
    tylko przyjemnoscsmile

    Leeya

    PS. Jutro zlyyyy dzien, oj zlyyyyyy
    --
    Szczescie Leeya'i
  • edzieckokarenina 14.06.05, 20:20
    I fakt, najbardziej krzycza Ci, ktorzy placa malo lub w ogole. Njbardziej mnie
    smiesza Panowie krzyczacy, ze za alimenty matka lata po fryzjerach i
    kosmetyczkach. he he he. Nagle pada kwota 350PLNsmile
    ***
    hehe-takie przypadki są najczęstsze
    pozdrawiamsmile
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • tataadriana 14.06.05, 20:51
    ucinam dyskusję.
    absolutnie nie zgadzam się z tym że krzyczą tylko ci co dają na dziecko
    najmniej. to co odpisuje jest próba głosu rozsądku - kompromisem między
    wybujałymi ambicjami niektórych rodziców próbujących zedrzeć z innego rodzica
    wszelkie zarobione pieniądze a a próba jakiejkolwiek obrony tychże przed tymi
    pierwszymi.
    z przykrością muszę was drogie panie poinformować że Adrian nie musi chodzić w
    używanych ciuchach, nie cierpi głodu i nie musi się wstydzić przed dziećmi że
    nie ma jakichś zabawek smile albo w jakiś inny sposób jest gorszy lub pokrzywdzony
    w stosunku do innych dzieci tylko z powodu takiego a nie innego wyboru przez
    jego rodziców smile
    pzdr i mimo wszystko życzę rozsądku

    --
    www.tataadriana.republika.pl
  • tataadriana 14.06.05, 21:04
    tytułem podsumowania:
    matka tak jednak kocha Adriana, że od czasu kiedy ma drugie dziecko skończyły
    się problemy z kontaktami. sądownie ustalone 2x w tyg stały się fikcją. teraz
    mogę zabierać Adriana codziennie a zdarza się często że od rana dostaje esa aby
    wziąźć go, lub matka sama go przyprowadza smile
    według niektórych osób bliska może być chwila gdy wraz z dzieckiem zabiorę
    walizki z jego rzeczami.
    taka to może być miłość do... czasu drugiego dziecka smile
    --
    www.tataadriana.republika.pl
  • leeya 14.06.05, 21:29
    Po pierwsze: gratuluje pracy,ktora pozwala od rana spedzac czas z dzieckiemsmile

    Po drugie: Milosc matki na pewno jest ogromna do KAZDEGO dziecka, z tym, ze
    TATA tez chyba moze pomoc w opiece nad dzieckiem, prawda? Skoro dazyles do
    czestszych kontaktow z Adrianem, masz to co chciales, wiec po co te
    zlosliwosci? A jezeli uda Ci sie przejac calkowita kontrole nad Adrianem, to
    pamietaj, zeby nie utrudniac mu kontaktow z matkatongue_out

    Po trzecie: zaczales nas wysylac do naszych rodzicow. Niby tak C sie wyrwalo.
    Ale pamietaj, ze sytuacja sytuacji nierowna. Twoja wygladala tak a nie inaczej,
    maja, jak i wielu dziewczyn na forum wyglada zupelnie inaczej. Jaki wniosek?
    Robic swoje w zyciu nie wtykac swojej sytuacji jako normy wszystkim dookola.

    Po czwarte: Ja na prawde uwazam, ze jezeli ojca stac to powinien partycypowac w
    kosztach utrzymania dziecka w wiekszym stopniu. I ze 20% zarobkow to nie jest
    tak wiele, zeby na dziecko lozyc. Przeciez to idzie na potrzeby dziecka. I na
    rozwoj dziecka, a to tylko procentuje w przyszlosci!! Kurcze.... Czemu
    odbierane to jest tak strasznie personalnie przez ojcow? Jako dokopywanie,
    oskubywanie? Szczerze? Niech exi nie daja do reki matkom tych pieniedzy, ale
    niech np zrobia zakupy dziecku POTRZEBNYCH rzeczy, np zgodnie z lista matki, to
    beda wiedzieli ile i co kosztuje. Moze wtedy przestana warczec i sczekac...

    Ojjjj.... nerwy mnie powoli zjadajasad(

    Leeya
    --
    Szczescie Leeya'i
  • czekolada72 15.06.05, 11:14
    leeya napisała:

    >Niech exi nie daja do reki matkom tych pieniedzy, ale
    > niech np zrobia zakupy dziecku POTRZEBNYCH rzeczy, np zgodnie z lista matki,
    to
    >
    > beda wiedzieli ile i co kosztuje. Moze wtedy przestana warczec i sczekac...

    Hahahaha
    poszlam kilka lat temu w sadzie na ugode, zgodzilam sie na mniejsze alimenty,
    duuzo nizsze niz 20%
    Tatus mojego dziecka mial za to oplacac lub doplacac do treningów, zorganizowac
    basen (ma mozliwosc za symboliczne grosze), mial dokladac do obozow polowe
    kosztow. Faktycznie - do konca roku szkolnego tak bylo. Od tego czasu - za
    treningi place sama (bo przeciez wydarlam z niego takie wielkie alimenty),
    basen - albo bedzie chodzić z nim na godz. 21 w ciagu tygodnia albo w ogole (a
    na 8 do szkoly...), obozy - on nie ma obowiazku dokladac sie dodatkowo do obozu.

    Fantastycznie. Dostalam dodatkowa niewycenialna chyba nauczke - zadnych ugod na
    korzysc exa.
  • pelaga 15.06.05, 13:24
    > z przykrością muszę was drogie panie poinformować że Adrian nie musi chodzić
    > w używanych ciuchach, nie cierpi głodu i nie musi się wstydzić przed dziećmi
    > że nie ma jakichś zabawek smile

    Moze pwwinienes z DUMA, a nie przykroscia (zapewne spowodowana wysokimi
    alimentami) o czyms takim informowac?
    Taaaakkkk zdecydowanie rozsadku zycze.
    --
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • tataadriana 16.06.05, 22:08
    nie droga pelago.
    z przykrością bo taka sytuacja Tobie i być może innym matką w oko kole smile
    w normalnych okolicznościach byłby to powód do dumy.
    --
    www.tataadriana.republika.pl
  • mikawi 15.06.05, 11:33
    a ja mam pytanko, czy jak zdarzy się że zarobki waszych eksów się zmniejszą,
    czy zgodzicie się na utrzymanie tych 20% jego zarobków, mimo że nominalnie to
    będzie znacznie mniej alimentów? eks mojego M. dostawała 50% jego zarobków,
    niestety po stracie pracy i otrzymaniu następnej ale gorzej płatnej nie chciała
    słyszeć o 50% nowej pensji. Taka "dobra wola" w teorii hehe.
  • megan58 15.06.05, 11:41
    Mikawi myśle , ze odpowiedż bedzie pododbna do odpwowiedzi na pytanie:
    Ciekawa jestem ile tatusiów po podniesieniu wlasnych dodchodów - sami z
    nieprzymuszonej woli podnosza dzieciom aliemnty ( tak aby procentowo pozostały
    na tej samej stopie)????
  • kkokos 16.06.05, 09:53
    pensja skoczyła dwukrotnie (i nie mówimy o zarobkach rzędu kilkaset zł na
    miesiąc..) tak więc dostaję na dziewięciolatka (regularnie, to prawda!) całe
    400 zł miesięcznie.
    i jeszcze chciałam skomentować tekst tatyadriana, że on zna wyłącznie matki
    niepracujące żyjące z alimentów. Cholera, ja nie znam ani jednej!!! Znam
    natomiast co najmniej kilka samodzielnych mam, ciężko pracujących na swoje i
    dziecka utrzymanie, bo z alimentami bywa baaardzo różnie.... Tia, znowu światy
    równoległe...
  • tataadriana 16.06.05, 22:12
    sprostowanie: proszę o uważne czytanie postów. padło słowo "zwykle". dziękuję
    pzdr
    --
    www.tataadriana.republika.pl
  • chalsia 15.06.05, 11:43
    Być może się zgodzę. Ale nie zgodzę się na 100 zł, nawet jeśli by to było 20%
    zarobków. Minimum to 50% kosztów utrzymania dziecka. Mogę pójść na czasowe,
    notarialne zmniejszenie (czyli mniej niż 50% kosztów), ale z zapisem, że jest
    to dług do zwrócenia dziecku. Mogę zgodzić się na rozłożenie długu na raty.
    Chalsia
    ______________
    Większość ludzi to ssaki.
  • mikawi 15.06.05, 15:47
    chalsia ale sama wiesz że dla jednych 50% kosztów utrzymania dziecka to 300 zł,
    dla innych 2000. W końcu jeśli dziecko powinno żyć na takim poziomie jak
    rodzice (tu ograniczmy to do poziomu życia ojca) to jesli poziom ten spada
    (wraz ze zmianą zarobków na gorsze) spadać powinien poziom życia dziecka i te
    50% kosztów to zupełnie inna kwota. A ty piszesz że byłby to dług wobec
    dziecka. Wiec w sytuacji gdy za zmianą pracy (z przyczyn w pełni obiektywnych)
    idzie zmiana warunków finansowych, trudno zrozumieć przymus utrzymania
    dotychczasowej kwoty, jeśli była dotąd dość wysoka, nawet jeśli to było 50%
    kosztów utrzymania dziecka. Bo płacąc 1600 zł alimentów można zapewnić dziecku
    więcej - i bardzo dobrze, ale jeśli facet zarabiał tyle że mógł to zapewnić
    dziecku. Natomiast gdyby twój eks zaczął zarabiac połowę, nie byłby w stanie
    zapewnić dziecku takiego poziomu utrzymania jak dotychczas. I uważasz że
    powinno się to traktować jako dług? czyli zupełnie "nie opłaca" się, że tak
    brzydko ujmę, dawać byłej żonie na maxa wedle faktycznych możliwości na ten
    moment, bo w razie kłopotów finansowych ona tego maxa będzie traktowac jako
    kwotę startową i ewentualną obniżkę traktować jako dług do spłacenia. Przeciez
    to absurd. Z punktu widzenia ojca (normalnego) - zarabiam 8000, daję 2000
    dziecku bo mogę, bo mam dobry okres w soim życiu. Ale jak zacznę zarabiać 3000
    wiadomo że nie będe w stanie tyle dać co dotąd. Ale eks żona będzie tego
    wymagać?
  • chalsia 15.06.05, 16:49
    widać niejasno napisałam. Ja piszę o swoim konkretnym przypadku. W tej chwili
    alimenty od ojca w powyżej wymienionej kwocie stanowią ponad 50% kosztów
    dziecka. Gdyby zaczął zarabiać mniej, to w pierwszej kolejności obniżyłabym mu
    do 50% kosztów utrzymania dziecka. Gdyby chciał obniżyć jeszcze bardziej - to
    tak jak napisałam - notarialnie i dług. Bo to jest wg. mnie dług - z tym, że
    zaciągnięty u mnie, bo to ja wtedy pokrywam te wszystkie potrzeby dziecka. A
    dlaczego tak uważam - ponieważ nie sądzę, żeby eksowi w ogóle groziła tak
    drastyczna zmiana zarobków.
    Chalsia
    PS. nawet jak by zaczął zarabiać połowę tego co teraz, to aktualna kwota
    alimentów była by ok. 35%. Owszem, gdybyśmy RAZEM byli rodziną, to by NAM się
    pogorszyło. A tak, to nie mój interes - jemu się pogorszyło i to on ma problem
    jak zarządzać kasą, której ma mniej. Jeśli by wystąpił o obniżenie alimentów,
    to sąd by rozsądził. Fakt jest taki, że alimenty od niego de facto służą po to,
    bym JA mogła pracować i dobrze zarabiać = pokrywać pozostałe potrzeby dziecka (
    w tym również bezpośredniej opieki). Współpracy i bardziej "ludzkiego"
    podejścia mozna oczekiwać tylko, gdy się coś w zamian oferuje. Podejście mojego
    eksa (generalnie) wyklucza "chodzenie" mu na rękę.
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • mikawi 15.06.05, 16:59
    to jak to jest: dziecko ma żyć na takim poziomie jak (załóżmy) ojciec - czyli
    ojcu się wiedzie super, może i powinien płacić więcej, sąd bierze to pod uwagę
    zasądza alimenty w kwocie 1600 (przykład, nie rozpatruję twojej chaslu
    sytuacji). Ojciec płaci. Ojcu się wiedzie jeszcze lepiej, matka wnosi o
    podwyżkę bo zwiększyły się możliwości zobowiązanego. Dostaje dajmy na to 2500.
    Ojciec płaci, stac go bo zarabia super. Mija czas, ojciec traci rewelacyjną
    pracę za rewelacyjną płacę. Chce zmniejszyć kwotę alimentów na które go nie
    stać. I co słyszy? że eks żony to nie obchodzi.
    Gdzie tu konsekwencja w takim razie - albo uwzględniamy zmianę sytuacji eksa,
    ale jeśli tak - róbmy to w obie strony, czyli - ojcu wiedzie się super, daje
    więcej, dziecko można wysłać na fajne kursy, dodatkowe zajęcia, fajne wakacje;
    ale gdy sytuacja ojca się pogorszy kończą się ekstrasy zaliczane dotąd do
    kosztów utrzymania dziecka. Czyli tak jak to się dzieje w pełnej rodzinie.
    Albo nie uwzględniamy tych zmian w sytaucji finansowej ojca, ale wtedy nie
    oczekujmy że jak zacznie zarabiac więcej to zwiększy kasę.
  • megan58 15.06.05, 17:18
    Miakwi - może nie dotczytałas i popadasz w dramatyczna nute.
    #5% dochodów przeznaczac na dziecko to nie jest drastyczna suma i mozna
    powiedziec ze zapewnia dziecku zycie na poziomie zgodnym z pozimem ojca i nie
    zubaża i nie doprawoasdz do ruiny. Zyjąc w pełnej rodzine mysle , ze
    przeznaczał by wiecej niż 35% na dziecko ze swoich dochodów. Im mniej zarabiasz
    tym wiekszy procent przekazujesz na dziecko... ja przekazuje dużo ponad 50%
    moiuch dochodów moje eks koló 20% lub mniej
  • megan58 15.06.05, 18:04
    Jeszcze jedno Mikawi . Jak zaczyna sie coś dziac z finansami to wg . ciebie od
    kogo trzeba zacząc oszczednosci . Od siebie czy od dziecka????
  • mikawi 16.06.05, 09:32
    według prawa dziecko powinno żyć na takim poziomie jakby żyło, gdyby rodzice
    nie rozwiedli się. Oczywiste jest że gdyby rodzice nie rozwiedli się a np.
    ojciec traci pracę, spadek poziomu życia uderza w całą rodzinę, również w
    dziecko. Podobnie się ma rzecz po rozwodzie, gdy ojcu powodziło się bardzo
    dobrze mógł dzięki wysokim alimentom zapewnić dziecku ciekawe zajęcia,
    atrakcyjne wakacje, dodatkowe kursy, drogie markowe ciuchy itp. Gdy jego dochód
    dratycznie się zmniejsza, oczywiste jest dla mnie że absurdem jest oczekiwanie
    że nadal będzie opłacał (w formie alimentów) te rzeczy które wymieniłam. Nie
    mówię tu o bardzo podstawowym poziomie utrzymania dziecka, chcę pokazać że dla
    jednej matki (zwłaszcza jak sama nieźle zarabia) koszt utrzymania dziecka to
    będą te wszystkie "atrakcje", które traktuje jako podstawę a dla innej matki są
    już luksusem. I w sytuacji gdy zmienia się możliwość finansowania przez ojca
    nie rozumiem oczekiwania że na dziecko będzie płacił tyle samo, czy tez 50%
    kosztów utrzymania dziecka (szczególnie gdy dotychczas, dzięki możliwościom ten
    koszt był dość znaczny). I oszczędzanie ojca nie ma tu nic do rzeczy, bo nie na
    tym rzecz polega żeby ojciec jadł chleb ze smalcem żeby dziecku kupić kolejne
    markowe spodnie bo dziecko innych nie uznaje i do takich było przyzwyczajone.
    Podobnie ma się rzecz z podziałem 50/50. Same piszecie że taki rozdział to
    bzdura, że zależy od zarobków obu stron. Dlaczego w takim razie nie działa to w
    sytuacji gdy to facet jest tym gorzje zarabiającym (choćby czasowo). Dlaczego
    wtedy nie jest naturalne, że lepiej zarabiająca matka ponosi 70% kosztów
    utrzymania dziecka, zwłaszcza jesli ten koszt jest wysoki bo właśnie z owych
    możliwości wynika? Rozumiem, bezpośrednia opieka też się liczy, ale nie
    popadajmy w - jak to ujęla mag - dramatyczną nutę.
  • megan58 16.06.05, 09:44
    Miakwi przypomne ze "dramatyczne" wnioski wysnułas po tym jak Chalsiua
    napisała -na jakich warunkach by sie zgodziła..
    I nikt tu nie mowi o jedzeniu przez ojca chcelba ze smalcem . W koncu dawałby
    35% procent swoich dochodów -a reszta jego .. To co jadło by dziecko gdyby on
    jadł chleb ze smalecem - jesłi by tylko tyle dostawało.?????

    Mikawi - my sie nigdy nie zgdgodzimy - a wiesz dlaczego. Bo ty traktujesz
    dziecko i wydatki na dziecko jak rubryczek w ekselu . NZmienjsza sie przychut
    toi tniuemy po wszystkim rowno. A ja traktuje dziecko - jako miłośc a wydatki
    na nie jak coś co msze zapewnic najlepiej jak potrafe.
    I dlatego ja pewnie czasem wcinam chleb ze smalcem - zeby moje dziecka miało
    pewny dom, pewnośc jutra , stabilne zycie i mozliwosc dobrej nauki i dobrego
    rozwoju.

    I jak starciłam cos - to oczywiście dziecko to odzczuje ale ja starm sie bym
    najpierw odczuła to ja

  • megan58 16.06.05, 09:50
    A mikawi tak odnośnie odwoływania sie do tego prawa. Jak mysłisz Ilu ojców -
    podnosi alimety zgodnie z tym jak podnosząsie mu dochody - bez sadów - tak aby
    zachować udział procentowy????
    I drugi pytanie ilu ojców pląci od wysztkich sowich dochodów - np. dodatkowych -
    nieuwzglednionych - tez z włłasnej woli???

    A ilu ojcu probuje przy sprawie o aliemty pomiejszyc i ukryc dochody...??

    Pozdrawaim

    A i ciagle zapominasz ze to sa pieniadze dla dzieci...
  • bob_dinozaur 16.06.05, 12:41
    Mysle Megan, ze dokladnie tylu ile samotnych matek probujacych przy sprawie o
    alimenty pomniejszyc i ukryc swoje dochody i przedstawic jak najbardziej rozdete
    koszty utrzymania dziecka, przedstawiajac wydatki ktorych w rzeczywistosci nie
    ponosza albo ponosza w o wiele mniejszym zakresie. Akurat ta kwestia odnosi sie
    do jednej i do drugiej strony.
  • megan58 16.06.05, 12:49
    To zle myslisz...
  • mikawi 16.06.05, 13:12
    owszem, dobrze myśli, na tym forum wielokrotnie czytam rady - policz koszty,
    dodaj górkę, żeby było z czego schodzić
  • bob_dinozaur 16.06.05, 13:13
    Nie mialem na mysli Twojego przypadku, czy historii wielu z uczestniczek forum.
    Pisalem ogolnie na podstawie swojej sprawy, kiedy na pierwszej sprawie o
    alimenty przedstawilem swoje rzeczywiste dochody, podczas gdy druga strona
    przedstawila siebie jako obraz nedzy i rozpaczy, bez majatku, utrzymujaca sie
    dzieki bezrobotnej matce i z wydatkami na 3 miesieczne dziecko przekraczajacymi
    1200zl miesiecznie. Tak to chyba juz jest ze najbardziej po tylku dostaja uczciwi.
  • pelaga 16.06.05, 09:52
    > Rozumiem, bezpośrednia opieka też się liczy,

    Nie sadze, zebys to rozumiala. Te nieprzespane noce, choroby, dowozenie dziecka
    na zajecia dodatkowe, do szkoly, odrabianie lekcji, pranie, prasowanie,
    sprzatanie, gotowanie, te wszystkie sytuacje, kiedy czlowiek jest postawiony
    pod sciana, bo nie jest dyspozycyjny w pracy, a powinien byc, bo jesli nie
    jest, to jest omijany przy podwyzkach. Nie sadze, zebys to rozumiala, bo gdybys
    to rozumiala nie wymagalabys od matek sprawujacych te obowiazki w pojedynke,
    nie majacych ZADNEJ pomocy w OBOWIAZKACH ze strony exow, muszacych pogodzic
    jednoczesnie zarabianie na siebie i swoja czesc utrzymania dziecka, z opieka
    nad dzieckiem, utrzymania dziecka w wysokosci wiekszej niz 50%.
    I bardzo dobre pytanie zadala Megan: ilu ojcow po podwyzce leci do sadu
    dobrowolnie podwyzszyc alimenty???? Chyba takiego przypadku nie bylo w historii
    ludzkosci.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 16.06.05, 09:54
    pelaga napisała:

    > I bardzo dobre pytanie zadala Megan: ilu ojcow po podwyzce leci do sadu
    > dobrowolnie podwyzszyc alimenty???? Chyba takiego przypadku nie bylo w
    > historii ludzkosci.

    Pewnie żaden nie leci, tylko po prostu więcej wydaje na dziecko - m.in. po to,
    zeby w razie spadku dochodow nie 'bujać się' z obniżkami.

    --
    Wiktorek
  • megan58 16.06.05, 09:56
    Ha ha Ha ... Oplułam monito r ze smiechu.....
    Mowisz to z wasnego doswiadczenia????
    Może zrobimy ankiete na froum ilu samożutnie podniosło a ilue prubuje
    obniżyc????
  • e_r_i_n 16.06.05, 09:58
    megan58 napisała:

    > Może zrobimy ankiete na froum ilu samożutnie podniosło a ilue prubuje
    > obniżyc????

    Tak jak mówie - nie daja wiecej do reki matce, tylko wydaja wiecej na dziecko.
    Tak wiec nie podwyzszaja alimentow, tylko zwiekszaja wydatki. No ale pewnie,
    tak jak napisala kkokos, dzieje sie to w innym, niz Wasz, swiecie smile
    --
    Wiktorek
  • pelaga 16.06.05, 10:02
    > Tak jak mówie - nie daja wiecej do reki matce, tylko wydaja wiecej na
    > dziecko.

    A swistak siedzi i zawija je w te sreberka...

    > dzieje sie to w innym, niz Wasz, swiecie smile

    I innym niz twoj. Chyba, ze twoj, to swiat robienia wirtualnego dobrego
    wrazenia.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 16.06.05, 10:03
    pelaga napisała:

    > I innym niz twoj. Chyba, ze twoj, to swiat robienia wirtualnego dobrego
    > wrazenia.

    Oczywiscie, ze innym. Nas stac tylko na marne miejsce w akademiku i 350zł
    alimenty, wiec o ekstrasach nie ma mowy. Przykro mi.
    --
    Wiktorek
  • jo.an.na 18.06.05, 16:43
    > Oczywiscie, ze innym. Nas stac tylko na marne miejsce w akademiku i 350zł
    > alimenty, wiec o ekstrasach nie ma mowy. Przykro mi.

    Mysle, ze epatowanie swoim "ubostwem" jest dosc zabawne. Trzeba bylo o tym
    pomyslec, zanim radosnie zmajstrowalo sie kolejnego dzieciaka. Zenada.



  • e_r_i_n 19.06.05, 10:37
    jo.an.na napisała:

    > Mysle, ze epatowanie swoim "ubostwem" jest dosc zabawne. Trzeba bylo o tym
    > pomyslec, zanim radosnie zmajstrowalo sie kolejnego dzieciaka. Zenada.

    Joanno droga, mi tam zle nie jest. Ani mojemu dziecku.

    --
    Wiktorek
  • jo.an.na 19.06.05, 16:45
    egoistka..
  • e_r_i_n 19.06.05, 17:02
    jo.an.na napisała:

    > egoistka..

    Jak na prawdziwą, wredną macochę przystało. Ale Ty mi nie ustepujesz na tym
    polu smile
    Pozdrawiam
    --
    Wiktorek
  • megan58 16.06.05, 10:03
    Oczywiście ze pojedyncze przypadki sie zdarzaj- tak jak zdarzaja sie matki
    ktore porozumiewiaja sie zojcami co do alimentow w sposob plynn.
    Wydaja wiecej na dziecko - wiesz domali - wydawanie wiecej na dziecko nie
    sprawia , e temu dziecku zyje sie lepiej. Trzeba wydawac tak - aby to cos
    dawało dziecko - oprocz zjedzenia jednego loda wiecje, lub nowej gry
    komputerowj - lub doku[ienia zupelnie nipotrzebne pary spodni - bo matak już
    kupiła na ten sezon ile trzeba - a przydałoby sie .. i tu lista..
  • megan58 16.06.05, 10:40
    Ok - skoro jak mu sie podwyzszaja to zwiksza wydaki na dziecko - te które nie
    ida do reki matki - to jak mu sie obnizaja - to teżniech zacznie od tych
    wydatków - a nie podstawowych alimentów.
  • bob_dinozaur 16.06.05, 12:46
    czyli na poczatek moze zrezygnowac sobie z dojazdow na widzenia, jesli mieszka
    daleko juz ma 100zl oszczednosci, ale to chyba nie o to chodzi prawda?
  • megan58 16.06.05, 12:48
    Mowimy o inwestowaniu w dziecko - a nie w organizowaniu sobie spotkań z
    dzieckiem.
    Na poczatek - rezygoacja wz walsnych przyjemności ( np. papierosy, telofon
    komórkowy) itd..
  • kammik 16.06.05, 13:01
    Za piec dych moze sobie kupic bilet PKP, z ktorym moze jezdzic po calej Polsce.
    Poza tym kto mu broni przeprowadzic sie blizej dziecka?

    P.S. zastanawialam sie, gdzie sie podziewasz smile
  • kkokos 16.06.05, 09:58
  • mikawi 16.06.05, 10:04
    no widzisz pelago, mój facet to jakiś ewenement w takim razie, bo jak miał
    więcej kasy w danym miesiącu dawał więcej, uczciwie bez kręcenia; niestety w
    drugą stronę to nie zadziałało i teraz ma nauczkę i mam nadzieję że jak zacznie
    zarabiać więcej nie będzie eks żonie płacił więcej gotówką, tylko albo
    zainwestuje w coś dla dzieci albo będzie odkładał, żeby w razie kłopotów mieć z
    czego płacić tyle ile jest w wyroku. Bo więcej się jak widać "nie opłaca".
  • megan58 16.06.05, 10:10
    Mikawi- rownie dobrze każda z nas może powiedzieć ze obniżyc sie nie opłaca. Bo
    moje eks- zarabia duzo wiecej niż kiedys i nie podniusł sam z siebie . wieć
    jak bedzie miał mniej - ja w imienu dziecka zgodze sie na obniżenie- koszyttem
    dziecka- bo ja nie mam mu z czego tego wyrównać- to po dotycchczasowych
    doswiadczeniach wyjdzie - ze jak bedzie mu leoiej - on nie podniesie...

    Mikawi - ponieważ tysiace facetów uciekka z dochodami , ukrywa je, jak im sie
    podniosa - nie czuje sie w obowiązku podnieśc dzieciom - to niestey wiekszoś
    matake - które musza desydowac za dzieci i i musza deydowac o obniżeniustatusu
    zycia dziecka - bo to dziecko poniesie ten koszt - robi to niechetnie...
    Widzisz gdyb te strony sobie ufały to pewnie nie było by problemu ..
    I tak jak ty ja mohg powiedziec:
    Moj eks ziwkszyłosobie sporo dochdy - wydatki jak pisałam z przyczyn
    obiektywnaych na malego wzrosły . Moj eks - jesłi nie wymusze na nim tego
    sadownie - nie poczuwa sie do podwyższenia - Powiedz mi czemu - jesłi jemu
    przez pewnie czas bedzie gorzej ja mam sie poczuwac do obniżenia?? Jaka mam
    gwarancje - ze jak mu bedzie lepiej - podwyższy - skoro teraz tego nie robi????
  • megan58 16.06.05, 10:13
    I jeszcze jedno - pamietaj , ze matce nie jest latwo podjać taka decyzje- bo
    konsekwencja w góownej mierze spadna na dziecko. To ono bedzie np. musiało
    zmienic szkołe, mnie uczestniczyc w pewnych zajęciach , nie wyjedzie na
    obózitd...
    Czyli matak decyduje o nie swoich pieniądzach - dlatego trudniej , niż gdybym
    maiał decydowaco swoich -ja jak musze to po prostu rezygnuje..
  • mikawi 16.06.05, 10:34
    ale mag, tak się właśnie dzieje jeśli rodzice nie są po rozwodzie (a taki
    standard życia jest punktem wyjścia dla sądu) - rodzina rezygnuje z wielu
    rzeczy na którą było ją do tej pory stać, dotyczy to również róznych zajęć
    dodatkowych. Gdy moja mama straciła pracę, musiałam zrezygnować z zajęć na
    które chodziłam bo rodziców nie było na nie stać. Tak się dzieje w większości
    rodzin gdy zaczynają się problemy finansowe. Oczywiscie pozostaje kwestia
    kolejności - wiadomo że najpierw rezygnuje się z kupowania drogich ciuchów i
    wakacji na ciepłych wyspach, a na końcu z zajęć językowych na przykład. Ale się
    jednak rezygnuje a nie żyje ponad możliwości.
  • megan58 16.06.05, 10:38
    Takk. I tak kolejności i to jak co obcinamy jest wazne.
    Znam kilka rodzin w których bardzo zmieniły sie warunki a ze szkoły dziecka
    rezygnwano na koncu a wrecz wogólen nie zrezygnowano. Po prostu rodzice zaczeli
    oszczedzać od siebie...

    DWA..
    Mikawi dziecko ma uczestniczyc wpogorszeniu zycia ojca - a czemu nie
    polepszeniu.. Cigale nie odpwoiwadzqsz na zadne przezemnie pytania.
    Przeczytaj posty powuyzej i powiedz czemu ja mam sie godzić??
    Przeciez moje dziecko nie uczestniczło w polepszeniu - czemu ma uczestniczyć w
    pogorszeniu..
    Powiem wiecej - ja powinnma i robie krzywde dziecku ze nie ide do sadu o
    podwyzke - bo jak mu sie obniży dochody to on o obniżek pewnie pujdzie...
    Mikaiw - odpiwedz czemu mam kotś uczestniczy w zniżce jesli nie uczetniczy w
    zwyzce???

  • mikawi 16.06.05, 10:53
    ty rozpatrujesz to bardzo osobiście - ok. zgadzam się jeśli ojciec mimo
    znacznego polepszenia zarobków nie dokłada więcej dziecku, nie masz powodu by
    uwzględniać zmianę jego dochodu in minus. Tym bardziej że ty też nie żądasz
    podwyżki.
    Ja mówiłam o sytuacji gdy matka podnosi alimnety gdy eks zarabia więcej, ale w
    drugą stronę tej konsekwencji brakuje i nie obniża (czy tez nie zgadza się na
    obniżkę) gdy ojcu powodzi się znacznie gorzej. Bo jeśli zmieniamy kwotę
    alimentów w zależności od zarobków ojca - róbmy to w dwie stronmy - zarówno gdy
    zarobki rosną ale i gdy maleją. To chciałam tylko powiedzieć. Dyskusja się
    wzięła stąd że dziewczyny jednak odnoszą kwotę alimentów do zarobków ojca (i
    słusznie) stąd zapytałam czy w drugą stronę też będą ja odnosić.
  • megan58 16.06.05, 10:56
    Mikawi - jets na to rozwiązanie - alimenty procentowe - od DOCHODU - nie
    zarobków - i po bolu.
  • megan58 16.06.05, 11:00
    A i jeszcze jedno - takich kobiet jak jest jest znacznie wiecej - , tzn nie
    ubiejajacych sie o zmiane - momo zwiekkszenia i wydatku i dochodu eks - po
    rpostu maja dośc sadów . maja to kwote i chce ja traktowac jake pewnegor
    rodzaju stało - to im daje latwośc w planowaniu..
    Widzisz miakiw i dlatego potem nie chca obniżąc., !00 - 10000 - po prostu
    wiekszośc nie odpala swoim dziciom z dodatkowych dochodów i to tezna tym wazy...

    I widzisz- jesli chodzi o zmienjszeni. W rodzine zazwyczaj wiadomoi - ze wpracy
    zaczyn a sie dziać zle , ze pop pracy chodzą pogłoscki itd.. I zazwyczaj
    wcesniej wie sie o zagrożeniu i lepiej mozna sie przygotować. Jak u nas były
    nie halo- to mprzygotowywałam sie - mninaczej kupowałam - inaczej planowałam
    itd..
    Ale na eks- zazwyczja spada to jak piorun z nieba - onanie ma
    okresu ..przygotowawczego....

    Pozdrawaim
  • chalsia 16.06.05, 11:38

    > Ja mówiłam o sytuacji gdy matka podnosi alimnety gdy eks zarabia więcej, ale
    w
    > drugą stronę tej konsekwencji brakuje i nie obniża (czy tez nie zgadza się na
    > obniżkę) gdy ojcu powodzi się znacznie gorzej. Bo jeśli zmieniamy kwotę
    > alimentów w zależności od zarobków ojca - róbmy to w dwie stronmy - zarówno
    gdy
    >
    > zarobki rosną ale i gdy maleją. To chciałam tylko powiedzieć. Dyskusja się
    > wzięła stąd że dziewczyny jednak odnoszą kwotę alimentów do zarobków ojca (i
    > słusznie) stąd zapytałam czy w drugą stronę też będą ja odnosić.

    Oj Mikawi,

    To zwróć swoje uwagi do kogoś kto tak robi, tj matki, która chce podwyższyć
    alimenty jak zarobki eksa rosną. Ja do takich akurat nie należę. Dostaję
    alimenty w kwocie, którą uznaję (eks widać też, skor od 2 lat nie oponuje)za
    odpowiednią do potrzeb związanych z dzieckiem i wyższe zarobki ojca nie są dla
    mnie powodem by żądać od niego więcej (choć ,gdyby brać te 20% jako sposób
    wyliczania - to pewnie powinnam). ALe z tego powodu moje stanowisko co do
    obniżenia alimentów jest takie, jak przedstawiłam wcześniej.

    ____________________________
    Większość ludzi to ssaki.
  • chalsia 16.06.05, 11:42
    A jak zauważyłas, dziewczyny odnoszą się do zarobków ojca procentowo, ale chyba
    nie zrozumiałaś Mikawi, czemu. NIE DLATEGO, że mają zasądzone alimenty
    procentowo (bo chyba stosunkowo niewiele matek ma tak zasądzone), ale dlatego
    by w dyskusji w prosty sposób pokazać , czy aktualne alimenty rzeczywiście
    rujnują faceta czy nie.
    Przy zasądzeniu alimentów procentowo odpowiedź na Twoje pytanie jest prosta -
    alimenty ulegają zmianie "z automatu". Uważam, ze najlepszą opcja jest
    ustalenie alimentów % z zaznaczeniem "nie mniej niż x". Szkoda, ze nie miałam
    takiej wiedzy kiedyś wcześniej ....
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • mikawi 16.06.05, 11:57
    ale o to minimum własnie chodzi, dla jednych to będzie nie mniej niż 200 zł,
    dla innych nie mniej niż 1000zł. I póki facet zarabia dobrze ok, gorzej jak
    straci pracę ale owe "nie mniej niż 1000" nadal będzie musiał płacić. Bo to
    bardzo wygodne jest - w sumie zero ryzyka - jak będzie zarabiał więcej, będzie
    rosło, jak mniej - zawsze istnieje magiczne "nie mniej niż..."
  • megan58 16.06.05, 12:58
    Tak samo wtgodne jak posiadanie dziecka.
    Słowem posiadanie dziecka jest wygodne.
    Bo czy pracujesz czy nie musisz zapewnić mu
    1. Lokum
    2. jedzenie
    3. Ubranie
    4. dbałośc o zdrowie
    5. rozwój (szkoła)
    Na tym dziekuje za dyskuje - dal mnie to wszystko.
  • mikawi 16.06.05, 13:15
    jak się to ma do niepracujących matek za to sprawujących opiekę = wywiązujących
    się z obowiązku alimentacyjnego? czy samo sprawowanie opieki zapewni dziecku
    lokum, jedzenie, ubranie, lekarstwa, książki do szkoły?
  • chalsia 16.06.05, 13:22
    Oczywiście, ze nie. Ale jak jedna strona zapewnia całkiowicie bezpośrednią
    opiekę, to nic dziwnego, że sąd może obciążyć drugą stronę 100% pokryciem
    kosztów zapewnienia dziecku lokum, jedzenia, ubrania, lekarstw, książek do
    szkoły. Jakoś to tak samo wygląda jak w pełnej rodzinie, gdzie para decyduje
    się, że kobieta dba o domowe ognisko, a facet finansuje. I jak wiemy taki układ
    jest dość częsty, zarówno wiele samodzielnych tak miało, jak i wśród obecnych
    macoch też tak w wielu przypadkach jest.
    Jest to zresztą wielce ogólna dyskusja, bo wiemy z różnych forum, że NIE NALEŻY
    GENERALIZOWAĆ, tylko każdy przypadek rozpatrywać osobno.
    W związku z czym tak ogólna dyskusja nie ma sensu, bo nie rózni się od dyskusji
    na temat wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą (bądź odwrotnie)
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • chalsia 17.06.05, 01:12
    odwrócę SWOJĄ sytuację i w kontekście Twoich postów zadam Ci pytanie - a jak
    być powinno (jesli chodzi o poziom alimentów od eksa), jesli JA stracę z nagła
    pracę? I nie wiadomo, czy dostanę nową za 2 czy 8 miesięcy (bo nie zakładam, ze
    jej nie znajdę w ogóle mimo tak często podkreślanej trudności ze znalezieniem
    pracy) ??
    Chalsia

    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • mikawi 17.06.05, 09:32
    wersja idealna: w takim przypadku, jak to napisała leeya - cywilizowana rozmowa
    z eksem o zaistniałej sytuacji, z jego strony w miarę jego możliwości czasowy
    większy wkład finansowy w utrzymanie dziecka (tylko pytanie w kontekście tego
    co wcześniej napisałaś - czy to miałby byc jakiś dług potem wobec eksa? wink ) i
    z pewnością czasowe ograniczenie wydatków na dziecko, mówię tu o tych nie
    niezbędnych. Zależy to też od tego na jakim poziomie są alimenty, kwota 1600
    jest mimo wszystko obiektywnie patrząc jak na polskie realia dośc wysoka, więc
    pytanie o ile powinna wzrosnąć. I podkreslam - w sytuacji odwrotnej takiego
    wsparcia oczekiwać wypadałoby od eks żony.
    A w praktyce - jeśli ojciec nie ma kasy - narasta mu dług, który potem komornik
    ściągnie z odsetkami. A co z wkładem finansowym matki? przecież eks mąż nie ma
    możliwości podać jej do komornika? rozumiem że wiele z Was nie ma zaufania do
    eksa i działa tu zasada "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" ale akurat u nas -
    zadziałało to zupełnie inaczej i jak się okazało bycie fair w stosunku do eks
    żony to był kiepski pomysł.
  • megan58 17.06.05, 09:49
    Ja mam ososbiste pytanie - jeslinie chcesz nie odpowiwiadaj. Bo moze chciałabym
    Ci cos doradzic.Znam troche - ale tylko troche Twoja historie. Napisze jak
    zrozumiałam.
    Facte rozwodzi sie i zaraz po rozwodzie - lub w jego trakcie traci prace -
    wyjezdza z miasta i szuka nowej. - wyjeżdza do miasta w którym Ty mieszkasz.
    Idzie do sądu - śad mu nie obniża.
    Opierając sie na możliwościach i dochodach które miał..
    Opisze teraz inaczej ten kawałek histori - NIE MUSI BYC PRAWDA- ale tak tto w
    opoariu o to co sie dzieje - i jak postepuje wieksząsc ojców mozna to
    zinterpretowac i widzieć i zapewne tak widzi to sad i Twoja eks .. i wielu
    ludzi -a wszystko przez Włąsnie OJCÓW - którzy migają sie w ten sposob od
    płacenia i Twój za to zapłacił.
    Wizja :
    " On rozwoidzi sie- nie chce mieszkać w tym mieście - bo kochanke ma w innym
    nie chce tez zonie płacic takich alimentów - dodgaduje sie z pracodawcą , który
    i tak kogoś miałzwolnić i to on idzie do zwolnienia , wtedy bez przeszkód
    możeprzenieś sie do kochanki i wnieśc o zmniejszenie alimetów. Sam znajduje
    prace - ael juz jeje nie rejestruje - lub rejestuje - bardzo niskie dochody...
    " - Wiele takich histori -tu można przeczytać i dlatego jesli komus zdarzy sie
    inaczej ,to jest to ewentment i tak trudno w to uwierzyć .
    I dalej -Poszedłdo śadu - nie zarabiał i przedstawił z czego placił te
    aliemty???
    Moja rada mikawi - wiem , ze to kosztowane - ale nich może zacznie
    siewykawzywac debetem na koncie i długami na poczet alimentów. Bo skoro płaci -
    nie zarabia i nie madługów - to skąd bierze - to dla sadu zagatka- a że Ty
    pomagasz.. No to wszystcy wietrza wtedy w tym juz niestety oszustwo...

    Mikawi - lubie Ciebie i dlatego to pisze. Choc powiem szczerze , ze uwazam ze
    400 złoty na dziecko to nie rozrzutnośc...w dzisiejszych czasach.
    Ale to moje zdanie.
    Goska
  • mikawi 17.06.05, 10:37
    > Facte rozwodzi sie i zaraz po rozwodzie - lub w jego trakcie traci prace -
    > wyjezdza z miasta i szuka nowej. - wyjeżdza do miasta w którym Ty mieszkasz.
    > Idzie do sądu - śad mu nie obniża.

    było zupełnie inaczej megan, a w mieście w którym mieszkamy obecnie mój partner
    zaczął mieszkać znacznie wcześniej niż mnie poznał i znacznie później niż
    rozstali się ze swoją eks;

    > Bo skoro płaci -nie zarabia i nie madługów - to skąd bierze

    ależ zarabia, owszem ma długi i to spore (sąd się debetem nie przejął)

    wiesz, może i 400zł na dziecko to żadna rozrzutność, ale też nie uważam że
    można znaleźć pracę ot tak, za kilka tysięcy i wtedy ta relacja wygląda
    zupełnie inaczej, moja matka pracuje za 900 zł miesięcznie (służba zdrowia);
    zastanawia mnie też dlaczego tylko on musi pokrywać koszty utrzymania dzieci?
    skoro dla eksi 800zl to pryszcz, dlaczego tak trudno jej zarobić ten "pryszcz"
    że dotąd tego nie osiągnęła?
  • megan58 17.06.05, 10:54
    Mikawi - to wiem tyja i Wiesz Ty za zarabia sie pieniądz cieżko. Napisałam Ci ,
    zebyś zobaczyła jak to może byćodbieraneprzez innych i jak może to byc
    widziane zwłaszcza , ze jaki pisze jest Tysiące OJCÓW tak postepujących . Ja
    Ci wierze.. Ale co z tego?
    Jak pani sedzina w sadzie ma ocenic ze to taki przypadek a nie taki jak ja
    przedstwaiłam...
    Powiedz mi skad ?
    To takie retoryczen pytanie.

    Wygladaja identycznie. Smotne matki też borkaja sie w sadach ze schematami ..
    Pomysle facte nie odiwedza dziecka 2-3 lata , nie ietersuje sie losem tego
    dziecka i matce trudno jest oderbac mu prawa?? Bo powie , ze kocha . Czy to
    normalne??
    Nie ale w sadzie pojawiaj sie widmo m- schemat tez niktórych samotnych - które
    utrudniaja kontakt..
    I na podstawie tych schematów - bo w sadzie trudno rozpoznac który to
    przypadek - ferowany jest wyrok...
    Niestey padamy ofiarami schematów w sadach...

    Smutne to .
    To na tyle ode mnie. Zycze Ci udanego weekendu i moze spsobu by obalić i
    podwazyc ten schemat w sadzie.

  • mikawi 17.06.05, 11:02
    smile
    pozdrawiam
  • pelaga 16.06.05, 13:50
    > czy samo sprawowanie opieki zapewni dziecku
    > lokum, jedzenie, ubranie, lekarstwa, książki do szkoły?

    Czy samo przelanie na konto aliemntow przez ojca zapewni dziecku warunki do
    zycia??? Lokum, jedzenie, ubranie, lekarstwa, ksiazki??? Raczej nie, ktos musi
    po ksiazki isc, czynsz za mieszkanie oplacic, pojsc do lekarza z dzieckiem,
    kupic proszek i wyprac ubrania, itd, itp.
    A obowiazek alimentacyjny to, w swietle obowiazujacego prawa, obowiazek zarowno
    wychowania jak i utrzymania dziecka. Jesli ktos sie wywiazuje z jednego
    obowiazku w pelni, to dlaczego druga osoba nie mialaby byc obciazona drugim
    obowiazkiem w pelni??? Ja osobiscie uwazam, ze to sprawiedliwe, choc w moim
    przypadku niestety taka sprawiedliwosc nie miala miejsca.
    A... zapomnialam dlaczego!!!! Bo tatus chce zalozyc nowa rodzinke, a poprzednia
    wymazac gumka myszka!!
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • mikawi 16.06.05, 14:15
    zgadzam się z chalsią, dyskusja staje się jałowa, bo równie dobrze mamusia
    poznając kogoś i zakładając z nim rodzinę, chciałaby wymazać biologicznego ojca
    gumką myszką z życia dziecka; możemy się tak licytować do jutra wink
  • leeya 16.06.05, 21:37
    Tak patrze, czytam i dochodze do wniosku, ze ta dyskusja jest bezcelowa. Takie
    przelewanie z proznego w prozne. Wiadomo jest, ze ex i next nie dojda w kwestii
    alimentow do ladu. Jezeli dla ex beda w porzadku, to dla next beda za duze i
    podobne kombinacje. Ja wiem ile kosztuje utrzymanie dziecka. Wiem, jakie sa
    potrzeby dziecka i staram sie je zaspokajac w jak najwiekszym stopniu. Faktem
    tez jest to, ze odmawiam najpierw sobie, aby zaspokoic potrzeby dziecka.
    Tylko... w imie czego mam to robic, skoro jeszcze jedna osoba zobowiazana do
    lozenia na dziecko jest jego ojciec? Dlaczego tylko matka ma rezygnowac z
    pewnych rzeczy a ojciec nie?

    Mikawi, zadalas pytanie: co jesli ojcu sie pogorszy sytuacja finansowa, nie z
    jego winy. Tak na zdrowy rozum odpowiadam: Jezeli ojciec jest w porzadku wobec
    dziecka, to znaczy, ze "dzieli sie" swoimi sukcesami z dzieckiem, a nie tylko
    probuje obciazac je swoimi kleskami, siadamy przy stole, jak cywilizowani
    ludzie i dogadujemy sie. Z tym, ze mam caly czas swiadomosc, ze reprezentuje
    dziecko. I tylko o interesie dziecka mysle. Niestety, ja do mojego exa mam
    zaufanie ograniczone, wiec pewnie jeszcze te "dogadanie sie" chcialabym
    przyklepac notarialnie albo w inny sposob. A ze nie wszyscy tak robia... No
    coz, nie jest przeciez idealnie na swiecie. Bo przeciez gdyby bylo, to moglabym
    sie dogadac z ojcem Kulki bez sadu, a Twoj m nie musialby placic horendalnych
    alimentow....

    Realnie patrzac na sprawe dochodze do wniosku, ze nalezaloby zlapac jakas
    platforme porozumienia pomiedzy rodzicami w kwestiach dotyczacych dziecka.
    Kurna, przeciez to nie o nas, doroslych w tym calym balaganie chodzi. Szkoda,
    ze czasem zapominamy o tym. A dziecko traktujemy jak spory wydatek w budzecie
    domowym.

    Leeya

    PS. W ostatnim akapicie pisalam o doroslych a nie o matkach czy ojcach
    konkretnie. Bo przeciez matki uchylajace sie od alimentow na rzecz dzieci takze
    sa.....
    --
    hi hi hismile Nowe fotkismile
  • leeya 15.06.05, 13:10
    Ja w pozwie napisalam: 20% ale nie mniej niz 600PLN, co stanowi dokladnie 50%
    kosztow utrzymania Kulki. Jak tata Kulki straci prace to zaproponuje mu
    zajmowanie sie Kulka w czasie, gdy ja jestem w pracy, czyli
    bedzie "odpracowywal" swoja czesc kosztow utrzymania dziecka jako opiekunka i
    tyle.
    Chyba to uczciwy uklad?

    Leeya
    --
    hi hi hismile Nowe fotkismile
  • megan58 15.06.05, 13:22
    czy jak zdarzy się że zarobki waszych eksów się zmniejszą,
    > czy zgodzicie się na utrzymanie tych 20% jego zarobków, mimo że nominalnie to
    > będzie znacznie mniej alimentów

    Odpwiem tak. Zarobki mego eks ziwekszyły sie , i placi juz chyba niecałe 20
    procent
    Wydatki na dziecko zwiekszyły sie i to dośc drastycznie - doszło jedno cos
    nowego ale dośc drogiego i jest systematycznie co miesiąc - nie jest to moj
    wyysł a raczej obowiązek.

    I tak to wyglada .Zycze milego dnia
  • kini_m 18.06.05, 01:00
    > Tak samo wtgodne jak posiadanie dziecka.
    > Słowem posiadanie dziecka jest wygodne.
    > Bo czy pracujesz czy nie musisz zapewnić mu
    > 1. Lokum
    > 2. jedzenie
    > 3. Ubranie
    > 4. dbałośc o zdrowie
    > 5. rozwój (szkoła)
    > Na tym dziekuje za dyskuje - dal mnie to wszystko.
    Czy to znaczy że mam współopłacać moim teściom mieszkanie, bo exia tam mieszka
    z dzieckiem?
    Tak by wynikało z waszego "kalkulatora".
  • czekolada72 18.06.05, 10:17
    nie tesciom! Powinienes wspoloplacac dziecku mieszkanie obojetnie czy mieszka
    ono z Twoimi bylymi tesciami, Twoja byla zona, czy Toba samym. Srednio pol na
    pol koszty mieszkania dziecka powinni pokrywac oboje rodzice dziecka.
    --
    "Ośli upór jest jeszcze bardziej szkodliwy niż załamanie"
  • edzieckokarenina 18.06.05, 12:49
    kini_m napisał:

    > > Tak samo wtgodne jak posiadanie dziecka.
    > > Słowem posiadanie dziecka jest wygodne.
    > > Bo czy pracujesz czy nie musisz zapewnić mu
    > > 1. Lokum
    > > 2. jedzenie
    > > 3. Ubranie
    > > 4. dbałośc o zdrowie
    > > 5. rozwój (szkoła)
    > > Na tym dziekuje za dyskuje - dal mnie to wszystko.
    > Czy to znaczy że mam współopłacać moim teściom mieszkanie, bo exia tam
    mieszka
    > z dzieckiem?
    > Tak by wynikało z waszego "kalkulatora".
    ***
    z tego kalkulatora wynika to co wynika,jeśłi tego nie zrozumialaś/łeś to już
    wyjaśniam.Czynsz płaci się od osoby-im więcej osób jest zameldowanych tym
    większe są opłaty mieszkaniowe-prawda? dziecko jest zameldowane więc za nie też
    się płaci.Regułą jest że tatusiowie myślą że dziecko żyje tylko powietrzem-że
    ewentualnie można brać pod uwagę koszty wyżywienia dziecka(ale jest mniejsze od
    dorosłego to i mnie jewink).Tatuś w sądzie podaje swoje koszty utrzymania-czyli
    min.koszt wynajmu mieszkania czy czynszu jaki on płaci.Jest bardzo zdziwiony
    jeśli się okazuje że dziecko to też człowiek i ma podobne koszty utrzymania.
    (mówię to na podstawie wlasnych doświadczeń-ex założył mi sprawę o obniżenie
    alimentów i przegrał)

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • kwiatek1974 18.06.05, 20:07
    przestań pierniczyc. My z moim zostalismy zmuszeni opłacac całosc za mieszkanie
    w któym mieszka kur...sko z córką mojego bo mamuśka ma w dupie, czy dziecko
    bedzie miało dach nad głową czy nie płacimy alimenty i dodatkowo opłacamy
    alimenty wiec zgadzam sie tatą adriana i znam wiele takich ku..kich nasion
    które chciałygby nie pracowac i dostawac najmiej 1000 alimentów plus opłaty
    bierzące i to wszysto miałby pokrywac były mąż bo zasłaniają sie na sprawach
    alimentacyjnych dzieckiem jak ogniem. Ja nie mam standardu życia ze swoim
    synem i mężem ex ma ponad 1200 zł zasiłków i chyba jej obowiązek jest
    pokrywanie opłat w połowie za mieszkanie, ale wie że to służbowe mieszkanie i
    jak nie bedzie płaciła to mojemu na pensję wejdą. Jesttem wredna i dlatego
    wykupujemy z moim to mieszkanie i wiecie co wyjebie ją z tamtąd na zbity pysk
    albo tak umile jej życie jako własciciel mieszkania ze sama go opuści za to że
    nie płaci, i możecie nazwac mnie jak chcecie ale jak nie mam zamiaru płacic z
    moim za mieszkanie w którym mieszka exsia z dzieckiem za dziecko mogę dodatkowo
    pacic do alimentów ale nie za tą ku...e która zasłaniając sie dzieckiem nie
    pracując i czekając na zbawienie żyruje na naszej słabości do córki, wiec nie
    róubcie z siebie męczennic i pokazujcie jakis głupich kalkulatorków że
    płacicie za przedszkole 400 zł miesiecnie no jak sie dziecko wysyła do
    prywatnego przedszkola to przesada.
    Zastanówcie się co maja powiedziec pełne rodzny które z braku pracy mają na
    utrzymanie 600 zł miesiecznie na 4 osobową rodinę, a co mają powiedziec ojcowie
    którzy wychowują dziecko bo mamuska wyjebała za granice i nie wróciła albo
    poszła w h...j i zostawiła ojca z 3 dzieci i on musi zapewnic całkowite
    utrzymanie dziecią bo po matce ani sladu. pomyślcie nad takimi sprawami a nie
    jak tylko dokopac exsowi i zamścic sie na nim i jego rodzinie robiąc z siebie
    pokrzywdzone do entej potęgi
    Atak naprawde każda z was wie dlaczego wasze małżeństwo sie rozpadło ale tak
    naprawde nie potraficie sie do tego przyznac i najlepiej zwalic to wszystko na
    ex partnera.
    Ja nie byłam powodem rozbicia związku małżeńskiego mojego meza z jego byłą, ona
    pierwsza znaslazła sobie faceta, wiec powinna byc odpowiedzi8alna za utrzymaie
    siebie i dziecka bo to ona rozbiła swoje małżeństwo, ale nie jej k....e jest
    lepiej żyrowac na nas i robic z siebie ofiarę, bo wie jak nam zależy na małej
    ale to się już skończyło z momentem musowego opłacania jej mieszkania i to na
    nią dodatkowo jesli nie potrafi byc odpowiedzialna za to co zrobiła ze swoim
    życiem marnując je dziecku dodatkowo bedzie musiaała ponieśc konsekwencje
    swojego losu.

    Tak naprawdę to utrzymaie 50% na 50% jest uczciwe ale trzeba byc uczciwym do
    okazywania prawdziwych kosztów a nie tych wyssanych z palca tylko po to aby
    dostac parę grosza wiecej żeby mamą starczyło na swoje przyjemności.

    No teraz mozecie mi jechhsc jaka to ja zła jestem i niedobra itp. jak zawsze.
  • virtual_moth 18.06.05, 20:21
    kwiatek1974 napisał:

    > No teraz mozecie mi jechhsc jaka to ja zła jestem i niedobra itp. jak zawsze.

    Kwiatek, Ty zła i niedobra? No dajże spokójwink

    Wydaje mi się, mówiąc wprost, że coś z Tobą nie teges. Żaden zrównoważony
    emocjonalnie człowiek nie przenosi swoich kłopotów z opłacaniem czynszu na
    innych ludzi (a raczej exiewink, zupełnie z tym czynszem nie związanychwink
    Potrafisz pod kwestię niepłacenia czynszu przez ex podciągnąć wszelkie ciemne
    sprawki, których KAŻDE ex się dopuściły, dopuszczają, lub moga dopuścić.

    Wiadomo, ze samotne matki z 3 dzieci naciagają państwo na zasiłki, ale samotni
    ojcowie z przychówkiem już nie. Jakież to prostesmile Ciekawe jakie ci ojcowie
    mają "kalkulatory", hehewink
  • kwiatek1974 19.06.05, 12:17
    niezrównoważona to moze jestes ty. po pierwsze płace z moim alimenty na jego
    dziecko po drugie płace za mieszkanie ex ku..y bo mieszkanie prawnie jest na
    mojego ale zeby dziecko miało dach nad głową zostawilismy jej to mieszkanie ale
    ona miała opłacac czynsz na pół z nami wiec pezestań mi pierniczyc że czynsz
    nie ma nic wspólnego z utrezymaniem ex i dodatkowo dzxiecka jesli ta kur..a
    zobowiązała się tam mieszkac to powinna ponosic koszty utrzymania i opłacania
    dziecku dachu nad głową, jesli jest sie poreządną matką to tak się robi a jesli
    wykożystuje sie dziecko do gierek to aby tylkom pokazac wine drugiej strony i
    nie zwaza sie czy dziecko bedzie miało dach nad głową to jest się zwykłą ......
  • kwiatek1974 19.06.05, 12:24
    czytając ten wątek mozna łatwo wyciągnąc wnioski ze niektórym z was zależy nie
    na dziecku ale na tym jak najwiecej mozna wyciągnąc kasy od exsa, jak mu
    dokopac zeby było na wasze, nie rozuumiem tylko jednego jesli twierdzicie że
    nie obchodzi was juz były to dlaczego obchodzą was tak jego pieniążki i to ile
    zarabia co sobie kupiła a co nie???? przeciez najmniej to was powinno obchodzic
    ale to juz wasza sprawa.
  • czekolada72 18.06.05, 20:22
    kwiatek1974 napisał:
    jesli nie potrafi byc odpowiedzialna za to co zrobiła ze swoim
    > życiem marnując je dziecku dodatkowo bedzie musiaała ponieśc konsekwencje
    > swojego losu.

    Masz swieta racje - jezeli jeden z rodzicow ma w tylku los wlasnego dziecka -
    powinien poniesc tego konsekwencje. Nic dodac nic ujac!


    > Tak naprawdę to utrzymaie 50% na 50% jest uczciwe ale trzeba byc uczciwym do
    > okazywania prawdziwych kosztów a nie tych wyssanych z palca tylko po to aby
    > dostac parę grosza wiecej żeby mamą starczyło na swoje przyjemności.

    Zgadzam sie jak najbardziej. Trzeba byc uczciwym, uczciwie przedstawiac wydatki
    i zarobki, a nie podawac fikcyjne straty we wlasnej firmie, aby fikcyjnie
    obnizyc wlasne dochody i placic jak najmniejsze alimenty, zas prawdziwe dochody
    moc przeznaczyc na kolejne nowe autko i przyjemnosci dla swojej panienki.

    --

    "Ośli upór jest jeszcze bardziej szkodliwy niż załamanie"
  • edzieckokarenina 18.06.05, 20:50
    przestań pierniczyc. My z moim zostalismy zmuszeni opłacac całosc za mieszkanie
    w któym mieszka kur...sko
    ***
    z tym pierniczeniem to do mnie???jeśli tak to chyba zaraz sprawdzę rozkład
    jazdy PKS-ów i przejadę się do Gliwic własnoręcznie założyć Ci kaganiecwink
    myślę że wiele osób na tym skorzysta
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • black30 18.06.05, 21:00
    Do Gryfina chyba smile
    --
    Żebyś zawsze miał z kim, miał gdzie i miał za co.
  • chalsia 18.06.05, 22:27
    oooooo, a skąd takie podejrzenie ? O ile pamiętam Griffon miał swoich synów
    dwóch oraz pasierba = syna żony z innym facetem z wcześniejszych czasów.
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • kini_m 19.06.05, 01:57
    >Regułą jest że tatusiowie myślą że dziecko żyje tylko powietrzem-że
    >ewentualnie można brać pod uwagę koszty wyżywienia dziecka (ale jest mniejsze
    >od dorosłego to i mnie jewink)
    No jak dla mnie to regułą winno być że oboje mają obowiązek i prawo. I koszty
    winny wyrównywać się w opiece w sposób naturalny. (Alimentacja naturalna).
    Niestety moja pani traktuje już 3-letnią córkę jak niemowlaka którego nie można
    odstawić od piersi a ojcu chciałaby zaoferowac jakieś tam godzinki co 2 tyg. I
    to dopiero po wywalczeniu w sądzie. Na razie to mogę pomarzyć że mam córkę.
    Aha, a kto to mówił, że jedno winno zapewniać opiekę a drugie ponosic koszty?
    I w przypadku gdy matka chce samowładnie wbrew ojcu "położyć łapę" na dziecku
    to myślę że powinna sama się zatroszczyć o koszty.
    Wciąga dziecko w wojnę, a ja mam jeszcze za to płacić?
    A może jeszcze płacić za te kłamstwa w opini z RODK o mojej osobie?
    (Eh, poczekam do wtorku to tu wszystko poopisuję.)
  • kini_m 19.06.05, 02:24
    czekolada72 18.06.2005 10:17 + odpowiedz
    >nie tesciom! Powinienes wspoloplacac dziecku mieszkanie obojetnie czy mieszka
    >ono z Twoimi bylymi tesciami, Twoja byla zona, czy Toba samym. Srednio pol na
    >pol koszty mieszkania dziecka powinni pokrywac oboje rodzice dziecka.

    No, jo. Teście mają udziały w zakładzie produkującym na cały kraj srebro,
    biżuterię. Dodatkowo teść leży dupą do góry bo ma z Reichu kuroniówkę
    (troooooooochę wyższą niż krajowa).
    Jak zbudowali chałupę w jeden sezon to się jeszcze chwalił ile to kilkaset
    milionów mógł zaoszczędzić na materiałach, ale on nie prostak i musi tylko z
    najlepszych materiałów budować.
    Więc ja się będę dokładał do ich utrzymania, bo uwięzili tam wspólnie moją
    córkę i nie dadzą mi przestąpić progu, żeby dziecko nie mogło zobaczyć ojca.
    Bo jak podejdę do ich domu to kolejny raz naślą na mnie policję (tzw mir
    domowy, art 193-KK).
    Eh, drogie panie ... no ale przecież moralny obowiązek utrzymania dziecka (i
    popatrzenia na córkę przez płot.)
    Czekam tylko na kolejny atak tej exi biedulki na forum, i jak ją razem
    wesprzecie.
    Życzę czystego sumienia.
  • kini_m 19.06.05, 02:31
    Zapomniałem:
    Córki jednak nie zobaczę przez płot - bo mają tak ku..ko wysoki żywopłot
    (dookoła, ze wszystkich stron) że musiałbym mieć helikopter żeby zobaczyć tam
    własne dziecko.
  • pelaga 20.06.05, 12:50
    No prosze jaki typowy przyklad meskiego podejscia do utrzymania WLASNEGO
    dziecka, do ktorego podobno palaja wielka miloscia:

    > Więc ja się będę dokładał do ich utrzymania, bo uwięzili tam wspólnie moją
    > córkę

    Jasssne, po co placic dziecka czesc kosztow utrzymania, skoro moze cie ktos
    wyreczyc. Troszeczke HONORU i AMBICJI by sie przydalo. Jak sie umialo plemniki
    rosiac trzeba umiec poniesc konsekwencje, bo plemnikow sie bezkarnie nie
    rosiewa.
    Nie dociera do ciebie tak prosty fakt, ze jesli dziecko gdzies mieszka, to ma
    swoja czesc kosztow utrzymania??? Widac nie. No ale to widac trudne jest dla
    facetow, bo moj tak tez argumentowal w sadzie smile)) Przegral, co mam tez
    nadzieje w twoim przypadku sie stanie smile))
    Zycze powodzenia twojej Exi smile)) Mam nadzieje, ze wytrze toba podloge w
    sadzie smile
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • virtual_moth 19.06.05, 12:01
    kini_m napisał:

    > Wciąga dziecko w wojnę, a ja mam jeszcze za to płacić?

    Wiesz co, to jest twoje dziecko i twoja broszka. Płać jeśli chcesz, nie płać,
    jeśli nie chcesz. Co nas to obchodzi?

    > A może jeszcze płacić za te kłamstwa w opini z RODK o mojej osobie?

    Rób co chcesz. Jeśli ważniejsze jest dla ciebie jakieś durne poczucie "dumy"
    (nie zaplacę za rodk, choćbym miał dziecka nie widywać), to juz twój problem.

    To nie jest forum dla "tatusiów", którzy nie płacą na swoje dziecko i nie robią
    NIC aby to dziecko móc widywać. Gęby mają pełne frazesów o opiece nad
    dzieckiem, ale jak przychodzi co do czego, to w widywaniu dziecka im PŁOT
    przeszkadza. To podskocz, albo drabinę se kup.
    Ja znam takiego, kóremu w widywaniu córki przeszkadza to, że ma inne nazwisko
    niż on i w sumie to już nic mnie nie zdziwi w tej materii.

    > (Eh, poczekam do wtorku to tu wszystko poopisuję.)

    A o czym będziesz pisał? Że exia cię molestowała psychicznie? To już wiemy. Że
    płot za wysoki? To też wiemy. Że nie musisz płacic na dziecko, bo je teściowie
    współutrzymują? OK. Tylko co nas to obchodzi?
  • edzieckokarenina 19.06.05, 15:16
    A może jeszcze płacić za te kłamstwa w opini z RODK o mojej osobie?
    ***
    hehehe-no sorrywink to widzę że już wszyscy są przeciwko tobie-nawet
    psychologowie z RODK
    tak, tak- tylko ty masz rację a inni się uwzięli na ciebiewink
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • kini_m 19.06.05, 16:45
    Oj, no nie udawaj że w tym kraju nie ma stereotypu "przypisania dziecka do
    matki". I że w RODKach się temu hołduje.
    Oczywiście można nie dostrzegać, że stereotypy zabijają merytoryczność każdej
    sprawy.
    Gwoli psychologów z RODK - nie są przeciwni mojej osobie. We wnioskach
    przepisali po prostu opinie własne matki. Czyli w ogóle nie mają, lub nie chcą
    mieć zdania które chocby o milimetr sie różniło z matką.
    Wywiad był tak kierowany abym nie mógł wyrazić swojej opini o postawie matki
    (matka mogła bluźnić do woli), nie wyrazić jakichkolwiek postulatów co do
    opieki nad dzieckiem. Więc nie ma tam mojego zdania, a więc i nie ma na
    papierze żadnego konfliktu.
    Wg RODK ojciec to tylko figurant, któremu nie daje się nawet dojść do głosu,
    który w wychowywaniu dziecka winien byc na łasce i niełasce matki dziecka.

    V_M
    >To nie jest forum dla "tatusiów", którzy nie płacą na swoje dziecko
    Znowu mnie z kimś mylisz. Bo ja płacę alimenty.
    >i nie robią NIC aby to dziecko móc widywać
    A niby co mam robić do osoby która niczego nie słucha, aby to dziecko widywać?
    Nawet jak z teściową policje na mnie nasyłała, to funkcjonariusze za kazdym
    razem jej mówili: "Powinna pani umożliwić ojcu widywanie z dzieckiem." Nawet
    policji nie słucha. Sądowi wprost odpowiedziała: "Nie chcę medjacji." Więc na
    jakiej podstawie myslisz że tą kobietę poza wyrokiem sądowym cokolwiek rusza.
    Gdy co jakiś czas próbuję podjąć dyskusję to kolejny raz słyszę tak ogólnikowe
    zarzuty do których nijak sie można ustosunkować. Bo jak niby sie ustosunkować
    do zarzutu: "Ty zawsze przekręcasz kota ogonem" itp, itd, same ogólniki.
    Niechby chociaz powiedziała "którego kota". Ta kobieta nigdy nie umiała gadać
    do rzeczy. Nawet zarzuty którymi rzucała na forum były "o kant dupy".
    Czy sugerujesz aby się "podkładać", wziąć na siebie wszystkie winy, udobruchać
    matkę - po czym usłyszeć: "A widzisz miałam rację, nie zasługujesz na dziecko."
    Czy ty naprawdę wierzysz że w każdej sytuacji idzie się dogadać? (Wobec tego
    gdzie ojciec twojego dziecka?)
    Płot nie przeszkadza w widywaniu z dzieckiem - tylko matka dziecka wespół z
    rodziną.
    No ładnie, problem widzisz w płocie, ale napewno nie w matce.
  • e_r_i_n 19.06.05, 17:03
    kini_m napisał:

    > Wg RODK ojciec to tylko figurant, któremu nie daje się nawet dojść do głosu,
    > który w wychowywaniu dziecka winien byc na łasce i niełasce matki dziecka.

    Wg Ciebie - tak ogólnie jest, czy tylko w Twoim, konkretnym przypadku?
    --
    Wiktorek
  • virtual_moth 19.06.05, 17:28
    e_r_i_n napisała:

    > Wg Ciebie - tak ogólnie jest, czy tylko w Twoim, konkretnym przypadku?

    Erin, ogólnie może nie, znam co najmniej 2 przypadki "proojcostwa" w rodkach,
    ale w przypadku twojego meża możesz spokojnie zdać się na opinię kiniegobig_grin
  • e_r_i_n 19.06.05, 20:04
    virtual_moth napisała:


    > ale w przypadku twojego meża możesz spokojnie zdać się na opinię kiniegobig_grin


    Virtualku, temperuj jezyk smile Cel mojego pytania był zupełnie inny.

    --
    Wiktorek
  • kini_m 19.06.05, 23:34
    >Wg Ciebie - tak ogólnie jest, czy tylko w Twoim, konkretnym przypadku?
    Problem stereotypu "przypisania dziecka do matki" zauważają też sędziowie
    (nawet sędziny!, mam publikacje).
    Poczucie figuranctwa ojca jest po wywiadzie w RODK jak opisałem - na słowa
    krytyczne pozwalano jedynie matce dziecka, kwestie przez mnie poruszane były
    blokowane przez prowadzącego/cą, lub wręcz ironizowane.
    Czy tylko u mnie? Odpowiem inaczej:
    Znam doświadczenia jednego ojca o różnych ośrodkach (osoba badana w dwóch
    różnych ośrodkach) - i są to ośrodki o diametralnie różnym podejściu do tematu.
    (Jeden - feministyczny, drugi - neutralny.) Więc bywa różnie - zależnie gdzie
    się trafi. Ja trafiłem na ten z feministyczną opinią.
  • virtual_moth 19.06.05, 17:24
    kini_m napisał:

    > Płot nie przeszkadza w widywaniu z dzieckiem - tylko matka dziecka wespół z
    > rodziną.

    Zaczaj się na córkę, gdy jest na spacerze z matką i ją weź. Wolno ci, to twoje
    dziecko (chyba ze sądownie ustalono miejsce pobytu przy matce). Przypuszczam
    jednak, że masz (miałeś) za mało pary i chęci na to, aby zająć się swoim
    dzieckiem. Mogę ci taki pomysł podsuwać bo wiem, że w życiu tego nie zrobisz.
    Po pierwsze jesteś cienki bolek, po drugie wolisz marudzić na kontkaty niż
    działać. Zresztą, w bajeczki o teściowej i mamusi zakazującej kontaktów to ja
    nie wierzę. Może komuś innemu bym uwierzyła, ale na pewno nie tobie, ktory
    żyjesz w jakiejś iluzji rzeczywistości, skreowanej na potrzeby stłamszenia
    poczucia winy.

    Co do teściów, to dam ci dobrą radę: na kolana do nich i dziękować, że dają
    twojemu dziecku i jego matce dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa. Robią
    to, do czego ty się nie nadajesz. Moze jak im podziękujesz za wyręczanie cię w
    twoich obowiązkach, to spojrzą na ciebie łaskawszym okiem.
    Druga rada: jeśli zależy ci na córce, okaż szacunek jej matce, albo chociaż
    przestań ją gnębic np. poprzez inwigilowanie jej poczty. Po prostu daj jej żyć,
    zamiast opowiadać na publicznym forum o chorobach NIE TWOICH rodziców. O swoich
    rodzicach opowiadać moze tylko ona, a nie ty, który czepiasz się wszelkich
    możliwych sposobów, aby narobić jej koło pióra i po raz kolejny wytłumaczyć
    swoją marność.

    > No ładnie, problem widzisz w płocie, ale napewno nie w matce.

    problem to ja widzę w tobie.
  • kini_m 20.06.05, 00:09
    > Zaczaj się na córkę, gdy jest na spacerze z matką i ją weź. Wolno ci, to
    > twoje
    > dziecko (chyba ze sądownie ustalono miejsce pobytu przy matce). Przypuszczam
    > jednak, że masz (miałeś) za mało pary i chęci na to, aby zająć się swoim
    > dzieckiem. Mogę ci taki pomysł podsuwać bo wiem, że w życiu tego nie zrobisz.
    > Po pierwsze jesteś cienki bolek, po drugie wolisz marudzić na kontkaty niż
    > działać.
    Dzięki za ocene z której wynika że jednak nie jestem cienki bolek (twoim
    słowami).
    Bo właśnie próbowałem wziąć córkę w odwiedziny do siebie, do rówieśnicy
    kuzynki, do dziadków. Gdy exia zezwoliła mi się z nią zobaczyć na 2 godz na
    mieście.
    Gdy chciałem wziąć córkę (a córka happy że będzie z kuzynką) to podnisła panikę
    że porywam córkę, panikę wszczęła tak wielką że przed chwilą szczęśliwa na
    odwiedziny córka też przestraszona przez matkę zaczęła panikować.
    To że nie ustalono miejsca pobytu córki - i co to daje?
    Od tamtego momentu nie wychodzi za płot. Bo żyje przekonaniem że groziłem jej
    porwaniem córki.
    Aha, raz gdy małą i matkę spotkałem na dworcu PKS - to gdy córka chciała do
    mnie na opa, to matka ją szybko na ręce i zaczęłą uciekać.

    > Zresztą, w bajeczki o teściowej i mamusi zakazującej kontaktów to ja
    > nie wierzę. Może komuś innemu bym uwierzyła, ale na pewno nie tobie, ktory
    > żyjesz w jakiejś iluzji rzeczywistości, skreowanej na potrzeby stłamszenia
    > poczucia winy.
    Eh, na siłę nie będę przekonywał. Tylko jedno zdanie teściowej do mnie przy
    dziecku:"Ja cię tak urządzę, że więcej tu nie będziesz mógł wejść (do córki)."
    No i ziściła swoje plany, przecież to jej chałupa.

    > Co do teściów, to dam ci dobrą radę: na kolana do nich i dziękować, że dają
    > twojemu dziecku i jego matce dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa. Robią
    > to, do czego ty się nie nadajesz. Moze jak im podziękujesz za wyręczanie cię
    > w twoich obowiązkach, to spojrzą na ciebie łaskawszym okiem.
    Za uwięzienie córki, za nie wpuszczanie ojca do dziecka mam dziękować????
    Za te ciągłe zarzuty na moją osobę za moimi plecami i sączenie jadu do exi???
    Chyba nie dość to wytłumaczyłem.
    Ci teście wywalili exię na bruk miesiąc przed maturą za to że pełnoletnia córka
    odważyła się wracac ode mnie po godz.22. (I fajnie nam się wtedy żyło z dala od
    nich.)
    To chorzy ludzie, przez duże CH.

    > Druga rada: jeśli zależy ci na córce, okaż szacunek jej matce, albo chociaż
    > przestań ją gnębic np. poprzez inwigilowanie jej poczty. Po prostu daj jej
    > żyć, zamiast opowiadać na publicznym forum o chorobach NIE TWOICH rodziców.
    > O swoich
    > rodzicach opowiadać moze tylko ona, a nie ty,
    Piszę o tych którzy krzywdzą moją córkę. Czy to będzie ksiadz, prezydent, czy
    teście. To tylko wybór tych ludzi jaką mają postawę.
    A że teście przyjęli taka postwę - to oni się tu przewijają.
    Oni sami mi zwisają. Ich zachowanie do mojej rodziny - już nie.
    Niestety ich choroby są źródłem rozbicia mojej rodziny. To ichchoroba jest
    źródłem nienauczenia exi podstawowych wartości moralnych, dążeń do
    rozwiązywania a nie zagrzebywania problemów.
    Przez cały czas wspólnego związku pomijałem ich czynnik, wpływ na exię.
    I to był BŁĄD. Byłem ślepy na ich znaczenie dla rozwoju psychicznego exi.
  • chalsia 20.06.05, 00:28
    Kini, przeszłość masz jak widzę przerobioną (tj. przemyślaną) w tę i z
    powrotem, więc już ją zostaw i przestań rozgrzebywać (bo to jak w przedszkolu -
    ja to bo Jurek tamto, Jurek - nie bo Ty siamto, Ja - nie bo wtedy wcześniej
    Jurek i Gieniek jeszcze owamto). Zamiast tego zajmij się przyszłością.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • kini_m 20.06.05, 00:56
    Więc przystępuję do obrony córki w sądzie. Przygotowuję linię obrony. Niestety
    sąd = rozgrzebywanie. Ale to exia wybrała drogę sądową, zamiast dogadywania.
    Coż, że ona myślała, że jak pójdzie do sądu to po prostu powie jedno zdanie i
    sąd ograniczy ojcu dostęp do jej "własnego" dziecka.
    Trochę to komiczne było, gdy pod koniec pierwszej rozprawy zapytała wysoki sąd -
    "A to dzisiaj nie będzię rozstrzygnięcia???"
    No cóż, zwijam się ze śmiechu na jej sposób myślenia o świecie.
    Naprawdę mi jej żal, skrzywdzono ją bardzo, na długo. I wcale odcięcie ode mnie
    tego nie zmieni - bo to nie ja ją tak wychowałem.
    Wszyscy we trójkę mamy przesrane.
    A sprawcy tego zamieszania strzyżą sobie 3-metrowy żywopłot na swojej
    izolującej posesji.
    Nie.
    Przyznam że nie umiem mysleć spokojnie o przyszłości gdy moje dziecko zostało
    wciągnięte w tą patologiczną otchłań.
    W której mogę z nim być tylko duchem.
    I do zasranej śmierci będę robił wszystko aby je stamtąd wyciągnąć.
  • ania_rosa 19.06.05, 20:40
    Zarzuty, które stawiała Ci Twoja żona na forum nie były o "kant dupy". To tylko
    Twoja opinia. Mało tego: na podstawie Waszej wymiany myśli i Twoich odpowiedzi
    większośc tu piszących uznała, że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, choćby
    wirtualnie.
    "Widzimy chętnie to, co chcemy widzieć i spodziewamy się, że inni podzielają
    nasze spostrzeżenia". A tu dupa, Kini. Świat się z Tobą nie zgadza, przynajmniej
    na tym forum. Albo nas wszystkich odesłać do psychiatryka, albo głębiej się
    zastanowić nad spójnością Twoich sądów o sobie samym.
    I podejrzewam, że z opinią z RODK było podobnie- ponieważ nie spełniała Twoich
    oczekiwań to po prostu ją wyparłeś i deprecjonujesz.

    Rosa

    --
    w świecie mułów nie ma regułów
  • kini_m 20.06.05, 00:37
    > Zarzuty, które stawiała Ci Twoja żona na forum nie były o "kant dupy".
    > To tylko Twoja opinia.
    No to jeszce raz wróć do mojej odpowiedzi na jej zarzuty. Tylko że to długa
    lektura, no nie?
    Każdy jest albo zbudowany na niskich pobudkach, albo koloryzowany, albo
    wymysłem, albo wręcz irracjonalny z jej własnym światopglądem (jak ten gdy:
    exia-ateistka się obraziła bo nie ochrzciliśmy dziecka). Wszystkie je słowa tam
    prostowałem, tylko ze trzeba to poczytać.

    > Mało tego: na podstawie Waszej wymiany myśli i Twoich odpowiedzi
    > większośc tu piszących uznała, że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego, choćby
    > wirtualnie.
    Nie na podstwie wymiany myśli i odpowiedzi, ale na podstawie solidarności
    płciowej. Ale nie mam ochoty tego udowadniać - chyba że mi w końcu odpowiesz
    kto na wejściu do poradni małżeńskiej jest winny za problemy w związku i
    dlaczego właśnie mężczyzna?

    > "Widzimy chętnie to, co chcemy widzieć i spodziewamy się, że inni podzielają
    > nasze spostrzeżenia". A tu dupa, Kini. Świat się z Tobą nie zgadza,
    > przynajmniej na tym forum.
    Pamiętam jak dojrzale oceniłaś kiedyś moje wypowiedzi. I pamiętam że to się
    skończyło po ataku Exi.
    No, a jednak właśnie niechcący wykazałem solidarność płciową.

    > Albo nas wszystkich odesłać do psychiatryka, albo głębiej się
    > zastanowić nad spójnością Twoich sądów o sobie samym.
    > I podejrzewam, że z opinią z RODK było podobnie- ponieważ nie spełniała Twoich
    > oczekiwań to po prostu ją wyparłeś i deprecjonujesz.
    Nie spełniła - nie moich oczekiwań, ale oczekiwań córki.
    Niestety nie uwierzysz, bo nie widziałaś bólu mojej córki przy rozstanaich gdy
    exia nie pozwala na 5 minut dłużej spotkania i grozi słuchawka z wykręconym
    numerem na policję jeśli będę przedłużał spotkanie z córką.
    Rosa, jesteś równie nieczuła na dziecko jak moja Exia (bo nie chcesz pamietać
    opisów o bólu mojego dziecka).
    Ty chyba tylko masz swoje wyobrażenie o dzieciach.
    Ale to tylko wyobrażenia, jesli atakujesz ojca który chce się zajmowac
    dzieckiem jak najwięcej.
    Kret...izm rodzicielski najczytszej postaci.
    A gdzie jestem niespójny? Ale tak wyraźnie - w punktach proszę.
    Eh, znowu się zniżam....
  • edzieckokarenina 20.06.05, 10:25
    Gwoli psychologów z RODK - nie są przeciwni mojej osobie. We wnioskach
    przepisali po prostu opinie własne matki. Czyli w ogóle nie mają, lub nie chcą
    mieć zdania które chocby o milimetr sie różniło z matką
    ****
    heheeh(dzieki ci o kini_m za te dowcipy z samego rana)
    rozumiem że ty jesteś w stanie przyjąć tylko taką opinię jaka tobie schlebia-
    jeśli nie, to wszyscy są chorzy bo nie potrafią dostrzec twojej dobroci i
    nieomylnośći.
    btw.złóż wniosek o ponowne badanie w RODKwink
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • ania_rosa 20.06.05, 13:31
    Twojej odpowiedzi na post Twojej Eksi poświęciłam sporo uwagi. I nie tylko ja.
    Tu jest tylko mała próbka:

    Twoja eks żona pisze:
    "w połogu dostałam krwotoku - zadzwoniłam z prośbą, żeby przyjechał, wrócił,
    bo może mnie będą
    zabierali do szpitala - nie zrobił tego - był umówiony z kolegami na
    omawianie biegów po lesie"

    To jest Twoje sprostowanie:

    "6. Zażądałaś Nimi abym w nocy wracał 150 km (publicznym transportem!!!) i
    rzucił wszelkie realizowane zobowiązania które wyjechałem sfinalzować, nie
    mając nawet możliwości poinformować o tym osób które miały się ze mną spotkać z
    rana. Sama nie chciałaś nawet zadzwonić po konsultację lekarską (musiałem Cię
    prosić telefonicznie abyś zadzwoniła do położnej skonsultować sytuację, bo
    miałaś przed tym opory)"

    To jest dobry przykład rzekomej "koloryzacji" Twojej eks żony, która miała,
    biedna, jeden niefart życiowy: po prostu jej postrzeganie obowiązków męza było
    normalne w przeciwieństwie do Twojego postrzegania. I czego by Kobita nie
    napisała, to okazywało się, że chodzi o "odwieczną dychotomię obojga płci" i
    "narastającą polaryzację"- bowiem w czczych pseudointelektualizmach zawsze byłeś
    dobry.
    Do tego dochodzi ciągłe powoływanie się na DDA Twojej ex żony, które to DDA
    stało się chyba synonimem schizofrenii, paranoi i siedmiu plag egipskich, bo za
    wszystko jest odpowiedzialne i ma już status głębokiego schorzenia psychicznego.
    Zapomniałam tez, że w co drugim Twoim poście Twoja żona jest "przemocowcem" w
    przeciwieństwie do Ciebie, który Jesteś biedną ofiatą.

    Tu jest zresztą link do całej dyskusji
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=23382562&a=23546028
    MOżna sobie poczytać, jak wielki entuzjazm wzbudziłeś w czytelnikach. Tak więc
    moje zdanie nei jest odosobnione.

    Do solidarności jajników się nie poczuwam. I proszę nawet mnie nie obrażać taką
    sugestią, bo wynika z niej, że powinnam mieć coś wspólnego z takim Kwiatkiem,
    która podobno też jest kobietą. Tymczasem ja się nie czuję nawet częścią tego
    samego gatunku, co Kwiatekwink Podejrzewam, że Bóg w osobie Kwiatka stworzył
    oddzielną kategorię gatunkową, która to kategoria ma na szczęście jedynego
    reprezentanta.

    I Kini- ja nie jestem nieczuła. Ja jestem tylko logiczna. Nie kupuję Twoich
    wywodów, Twoich teorii przemocowych i całej tej martyrologii, jaką wypociłeś.

    Rosa



    --
    w świecie "mułów nie ma regułów
  • kini_m 22.06.05, 00:17
    nooo Rosa, odpowiedz mi w końcu jak Ty rozpoznajesz nieomylnie kto jest
    przemocowcem a kto ofiarą?
    Samo to, że się za czymś opowiesz jeszcze tego nie uprawdopodabnia.
    Bo wg mnie to jedyne słuszne byłoby dystansowanie się od jakiejkolwiek strony.
    Inaczej nadal tkwisz w filozofi: "kto jest winny i dlaczego właśnie mężczyzna".
  • ania_rosa 22.06.05, 01:40
    NIe rozpoznaję nieomylnie, kto jest katem, a kto ofiarą. Natomiast od zawsze
    zniechęcają mnie ludzie o nadętej filozofii własnej osoby.
    Rosa
    --
    w świecie mułów nie ma regułów
  • berkot 19.06.05, 13:05
    Pomijając kwestię mieszkania, oraz wszystkich kłopotów związanych z waszą eks,
    Kwiatku nie moge znieśc Twoich odzywek, chamstwo i wulgaryzmy pozostaw na boku,
    możesz to samo powiedziec inaczej.
    W takim układzie raczej Twój nick nie pasuje do Twoich wypowiedzi.
    Pozdrawiam mimo wszystko i życze troche więcej zimnej krwi, bo wiesz, agresja
    wywołuje agresję, tak to działa niestety, a chcemy chyba sobie pewne sprawy
    wyjasnic z róznych punktów widzenia a nie urzadzac pyskówki - to dotyczy nas
    wszystkich.
    pzdr.
    berkot

  • magdmaz 19.06.05, 22:59
    Popieram. Pyskówki są wulgarne i poniżej poziomu podłoża. A np. 400 zł płacę za
    przedszkole ja. Za dwoje dzieci. A mój konkubent vel kochanek płaci swojej
    żonie miesięcznie tyle, że ho! I opłaca jej WSZYSTKIE koszty mieszkania -
    swojego zupełnie własnego, bo dzieci tam mieszkają. Ona zarabia na kosmetyki.
    Ma prawo. A moje dzieci utrzymuję ja i eks. I dobrze. Pozdrawiam i życzę więcej
    zimnej krwi.
  • pelaga 20.06.05, 12:54
    Ja wcisnelam kosz, moze jak wiecej z nas go wcisnie to usuna ten post. Polecam
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • agamagda 20.06.05, 14:50
    Kwiatek, mimo że dałam sobie słowo, że nie będę pisać pod twoimi postami, to
    jednak nie wytrzymałam. Głupstwo za głupstwem , do tego wulgarność i chamstwo,
    a do tego jakaś straszliwa chorobliwa zazdrość o Ex.
    Człowieku wróć do realnego świata. Zupełnie zatraciłaś poczucie rzeczywistości.
    Mieszkanie nie należy do Twojego M, on jest tam lokatorem. Gdyby porządnie
    wszystko było załatwione, dziś nie byłoby problemu, ale jak się ma fujarę za
    męża, to oczywiście łatwiej zwalić winę na Exie. Po drugie za co i z czego TY
    PŁACISZ? . Przecież nie pracujesz, żyjesz kątem u rodziców, a twój płaci
    alimentów tyle, co kot zapłakał. O co te wieczne pretensje?
    Prawda jest taka ,że dzieciaka sobie zmajstrowałaś - przy jego pomocy- gdy on
    był jeszcze w związku małżeńskim ze swoją pierwszą żoną i gdyby Twoja Ex była
    naprawdę wredna zażądałaby alimentów na siebie i w DOSTAŁABY je, bo jej się
    należą. Czy ty nie rozumiesz, że w takiej sytuacji jak opisujesz nie Twoja Ex
    jest tą złą stroną mocy?
  • kwiatek1974 22.06.05, 11:38
    miałąm ni pisac juz do ciebei ale po tym co przeczytałam na temat mojej rodziny
    nie powstrzymałam się już, powiem ci tak :jestes typową plotkarą która, wie że
    gdzieś dzwonią ale nie ma pojęcia w którym kościele to co napisałas jest tak
    przez ciebei poprzekręcane że aż boki zrywac, widocznie mało czytałaś a wiecej
    zmyśliłąs jak to niektóre plotkary robią.
    Do trwojej wiadomości niech dotrze to co pisałam

    po pierwsze Mieszkanie jest i zawsze było mojego męża(główny najemca)i już
    prawnie moje wiec mój m nie jest lokatorem poczytaj sobie definicje lokatora i
    najemcy.
    Po drugie to jest moja sprawa kiedy urodziłam dziecko, i do twojej wiadomości
    podam ci jeszcze to raz to nie ja rozbiłam małżeństwo tylko ex na własne
    życzenie, robiła to z kim popadnie, ale to już najmniej istotne dla mnie, po
    drugie jestes podła wtrancając do tego dziecko i to własnie ty uświadomiłas
    kilku macochą że jak już nie masz sie czego czepic to wtrancasz w to dzieci, na
    temat zazdrości o moją ex to ty to powiedziałas bo ja nie mam jej co zazdrościc
    a napewno nie tego że wytykają ją palcamismile kolejna sprawa to ta że nie życzę
    sobie obrażania mojego męża powstrzymam sie od tego komentarza na temat fujary
    ale powiem ci jedno szlag cie trafia że ktoś potrafi ułożyc sobie życie na
    nowo, jesli chodzi o alimenty skąd ty możesz wiedziec ile my płacimy alimentów
    nigdzie o tym nie pisałąm a ty widac wiesz lepiej od nas wszystko ale plotkary
    zawsze wszystko wiedzą lepiej po drugie płace dodatkowo za mieszkanie exsi bo
    to my jestesmy glównymi najemcami ale to juz cie nie powinno obchodzic.
    I ostatnia rzecz za co płace za to mieszkanie jak tak bardzo cie to interesuje
    to za pensję mojego gdybys poczytała uważnie na innym forum co pisałam nie
    musiałabys sie wysilac przy pisaniu tych plot i bzdur przekręconych. Jesli
    chodzi o alimenty na ex poczytaj sobie prawo alimentacyjne kiedy byli
    małżonkowie mogą starac sie o alimenty na siebie i przestan wymyślac ze ona by
    dostałą alimenty nasiebie gdybys uwazniej czytała wypowiedzi doczytałabys sie.
    Moze i jestem złą stroną mocy, ale za to duzo zyskałam broniąc sie przed exsią,
    ja nie jestem z tych co chowają głowę w piasek.
    Teraz posiec i poczytaj sobie moje posty i przemysl swoją wypowiedz w której
    piszesz brednie, ja juz kończe ten głupi wątek to co miała do powiedzenia
    powiedziałam i nie dam się obrażac wy myślicie że macie do tego prawo wiec ja
    mam takie samo prawo jak wy.
  • chalsia 22.06.05, 12:59
    > powiedziałam i nie dam się obrażac wy myślicie że macie do tego prawo wiec ja
    > mam takie samo prawo jak wy.

    A kto to są WY??????

    Ty się Kwiatek zdecyduj, czy Ty pisałaś ten post do Agamagda w końcu czy nie. A
    jak nie - to do kogo?
    I staraj się nie uogólniać pod koniec postu (często Ci się to widać w nerwach
    przytrafia).

    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • ann_mart 22.06.05, 13:52
    chalsia napisała:

    > A kto to są WY??????
    Może "Wy towarzyszko"? wink))

    --
    -------
    Kobiety nie robią z mężczyzn głupców - pewien odsetek należy do kategorii "zrób-
    to-sam"
  • agamagda 22.06.05, 13:53
    Kwiatek, biedaku najemca i lokator w prawie stosuje się wymiennie. Przez słowo
    lokator - rozumie się najemcę lokalu lub osobę używającą lokal na podstawie
    innego tytułu prawnego niż prawo własności. Innymi słowy locator, najemca - to
    nie właściciel. Mieszkanie należy do osoby, która KUPI nieruchomość. A póki, co
    to nie jesteś właścicielem mieszkania. Masz w tej chwili, prawo podrapać się po
    nosie, a nie wyrzucać kogokolwiek skądkolwiek.
    Czy twoja sprawa, kiedy urodziłaś dziecko? Oczywiście, ale dla sądu miałoby to
    znaczenie, bo jest "owocem" zdrady małżeńskiej twojego obecnego M. Dziecko jest
    dowodem powiedzmy sobie "materialnym", że twój M, nie był wierny swojej żonie,
    a co za tym idzie (gdyby Ex była wredna) powodem do określenia winy, i dającym
    prawo do starania się o alimenty na siebie.
    A co ma podłość do dziecka? Chyba ty sama chcesz wyrzucać dziecko z pierwszego
    małżeństwa na bruk?
    Co do zazdrości, człowieku Ty żyjesz tylko i wyłącznie tym co tamta kobieta,
    powie co ma w domu , nawet kiedy prawo jazdy zdała... tak skala zainteresowania
    życiem innej kobiety to choroba.
    Co do alimentów kiedyś wyliczyłaś Wasze wydatki i to co Wam zostaje, nie
    płacicie więcej niż 200-300 zł. to naprawdę nie jest wystarczające na
    zapewnienie "luksusów" córce twojego M. Powiedziałaby nawet że to są groszowe
    sprawy.
    Co do mojego układania sobie życia dziękuję za troskę, tak się składa, że
    jestem szczęśliwą pracującą mężatką mającą dwójkę udanych dzieci, duży dom, dwa
    samochody, psa, kota, myszki, i rybki w akwarium, więc raczej nie jestem ani
    sfrustrowana, ani samotną.
    Twój mąż jest fujarą, bo nie potrafi oddzielić nowej partnerki od dawnej, nie
    potrafi zarobić na tyle, żeby nie było problemów finansowych i konfliktów na
    tym tle, nie potrafi nawet uregulować sprawy tego nieszczęsnego mieszkania.
    Co do obrażania to nikt to Cię nie nazwał tak jak ty nazywasz swoją Ex.
  • kwiatek1974 22.06.05, 18:26
    dobrze że twoja fujara może ci zapewnic luksusy

    Twój mąż jest fujarą, bo nie potrafi oddzielić nowej partnerki od dawnej, nie
    > potrafi zarobić na tyle, żeby nie było problemów finansowych i konfliktów na
    > tym tle, nie potrafi nawet uregulować sprawy tego nieszczęsnego mieszkania.
    > Co do obrażania to nikt to Cię nie nazwał tak jak ty nazywasz swoją Ex.



    oddzielił nas juz dawno, a jesli chodzi ci o zarobki fujaro to powiem ci tylko
    tyle że mój mąż jest żałnieżem zawodowym i ma stałą pensję której sam sobie
    nie może podnieśc potrafi fujaro utrzymac mnie i dziecko, mieszkanie jeszcze 3
    miesiące jest wojskowej agencji jak bys troszkę sie dokształciła co do prawa
    wojskowego to powinnas wiedziec że on nie może uregulowac tych spraw do póki go
    nie wykupimy, i pamietaj jedno nie wszyscy muszą życ w luksusach aby miec
    szczęśliwą rodzinę tak jak ja możesz sobie miec wszystko ale szczescia nie
    kupisz, mam zapewnione wszystko i gdybys troszkę jeszcze doczytała to byś
    wiedziała że ja tez pracuję od jakiegoś czasu i może nie w firmie tylko w domku
    i nawet ci sie pochwalę że nie składam długopisów tylko komputery, bo to moja
    pasja, ja żyje swoim życiem a nie jej nie mam czasu nawet o niej pomyślec w
    domu mam czas sie wygadac czasami tutaj, a jesli chodzi o wyrzucanie czyjegos
    dziecka na bruk mała tam zostanie i znów ci napisze że jabys poczytała moje
    posty to bys wiedziała że mieszkanie kupuje dla dziecka a nie dla ex fujaro.

    To co nam zostawało starczyło na wieksze alimenty niz 300 zł i nigdy na forum
    nie wyliczałam ile nam zostaje i znów ci napiszę trzeba było doczytac kwestię
    iż jestesmy już bez dłógów na czysto, a nie piszesz znów bzdury wyssane z
    palca, i jeszcze jedno ciesz sie tym co masz bo możesz to kiedyś stracic. A
    jesli ci chodzi czy moje dziecko było owocem zdrady małżeńskiej to grubo się
    mylisz kiedy odbywała się sprawa rozwodowa nasz synek nie był jeszcze na
    swiecie ani nie był poczęty dlatego sąd nie uwzględnił mnie przy sprawie
    rozwodowej. tez mogłaś to doczytac, kolejna sprawa i to już ostatnia wyjaśnie
    ci sprawę znawczynio prawa, ja mam pełne prawa do mieszkania mojego męża mam
    prawo nawet tam zamieszkac zameldowac się i robic co mi się podoba, bo prawnie
    jestem żoną. A i ostatnie zdanie nie obrażaj mojego męża bo po pierwsze nie
    znasz go po drugie nie masz takiego prawa, a co do kwesti najemcy poczytaj
    prawo wojskowe i dopiero dawaj głos. I przestań się wywyższac bo i tak ci to od
    dawna nie wychodzi. żajmij sie swoim życiem a nie moim ja nie pisałąm na forum
    do ciebie wiec nie powinnas nawet się odzywac. zakończę ten post bo nie ma
    sensu z tobą dyskutowac, znajdz sobie inny obiekt do plotek, i następnym razem
    najpierw doczytaj czyjes posty a potem wypowiadaj się na jego temat.
  • natasza39 22.06.05, 23:19
    kwiatek1974 napisał:
    >i nawet ci sie pochwalę że nie składam długopisów tylko komputery, bo to moja
    > pasja

    Gratuluje kwiatuszku!!! Wreszcie będziesz miała komputer z normalną klawiatura,
    bo te wszystkie byki ortograficzne i k...y, którymi rzucasz na forumach to
    oczywizda były z tej kiepskiej klawiatury (pamiętasz, chciałam ci juz nawet
    moja przysłać, bo miałam oczopląs jak czytałam twoje posty).

    Acha, mój chłop tez jest wojskowy i ja może ekspertem w "prawie wojskowym" nie
    jestem, ale co nieco się na tych sprawach znam.
    Pisałam juz o tym na "macochowym" forum, że Twój mąż zapieprzył z tym
    mieszkaniem na całej linii, bo trzeba było to załatwić przed rozwodem. Tak,
    byłoby teraz to mieszkanie, a potem dostałby drugie, służbowe, które również
    moglibyście potem na własność wykupić.
    A zatem agamagda ma rację. Fujara z niego jest. A dlaczego? Bo to biedny facet.
    Pierwsza żona, ponoć dziwka, a druga .... no cóż, mogę Cię ocenić tylko po tym
    co i jak piszesz. No więc powiem tak: słownik którym się posługujesz jest
    rynsztokowy, a rynsztok to środowisko naturalne... no! Kogo kwiatuszku?
    Zgadnij!
  • ann_mart 23.06.05, 08:42
    kwiatek1974 napisał:

    A
    > jesli ci chodzi czy moje dziecko było owocem zdrady małżeńskiej to grubo się
    > mylisz kiedy odbywała się sprawa rozwodowa nasz synek nie był jeszcze na
    > swiecie ani nie był poczęty dlatego sąd nie uwzględnił mnie przy sprawie
    > rozwodowej. tez mogłaś to doczytac,

    Wiesz, Kwiatek, dobrze jest pamiętać co się pisało wcześniej. Ponieważ tym
    fragmentem została zadziwiona więc zerknęłam w wyszukiwarkę i w lipcu zeszłego
    roku napisałaś, że sprawa rozwodowa Twojego M ciągnie się już 2 lata, a parę
    dni później, że masz pietnastomiesięcznego syna.

    Więc pohamuj język, mniej więcej pamiętamy co piszwesz, tylko często zmieniasz
    historię, a w tym nikt się nie połapie.
    A co do spostrzeżeń Nataszy - nic dodać nic ująć.

    A i taki, nomen omen, kwiatek znalazłam. Na macochach pisałaś, pozwolę sbie
    zacytować:
    "jak zawsze nakręć temat i wszystko sie zaczyna kręcic jesteście beznadziejne
    żadna z was nie jest mądra wręcz przeciwnie jestescie stare głupie dewoty życzę
    powodzenia juz nigdy tu nie zajże bo do mojej pracy wystarczy mi tylko tyle co
    wy potraficie napłakać pa"
    fascynujące

    --
    -------
    Kobiety nie robią z mężczyzn głupców - pewien odsetek należy do kategorii "zrób-
    to-sam"
  • agusia12344 23.06.05, 10:00
    A ja sobie pozwolę zauważyć, ze jeszcze miesiąc temu pisałaś w wątku o
    intercyzie, że nie pracujesz i naskoczyłaś na Leeya, że Wam na życie po
    zapłaceniu długów Ex żony (też swoją drogą ciekawe, jak ta niepracująca Ex
    dostała kredyty skoro nie ma zdolności kredytowej, pewnie Twój mąż je brał po
    prostu, a nie exia) zostaje 500 zł i że część tych pieniędzy idzie na leki bo
    dziecko ma alergię. Nie wiem gdzie się pomyliłaś , ale jak pisze ann_mart
    dobrze jest pamiętać co się pisze.
    Spostrzeżenia Nataszy i Ann_mart i Agamagda nie są więc takie bezsensu.
    Kłapiesz bez sensu po to żeby kłapać.
  • agamagda 23.06.05, 11:01
    Czyli wracamy do punktu wyjścia. Epitety, chamstwo, wulgarność i mijanie się z
    prawdą to są jedyne argumenty, jakimi dysponujesz. Dziewczyny, powyżej
    potwiedziły, że nie ja mam omamy.
    Mąż zdradzał żonę w czasie małżeństwa (rozumiem, że tylko z Tobą, więc się nie
    liczywink)), sprawę mieszkania pokpił, kredyty spłacacie, bo wniósł je
    w "posagu". Co do alimentów na pierwsze dziecko, też sprawa pozostaje do
    wyjaśnienia, ale wygląda na to "horrendalnych" też nie płacicie?
    Aha, na prawie - zwłaszcza "wojskowym" zajmującym się najmem lokali służbowych
    (hihihi) też się znasz jak na ortografii. Będę litościwa i Cię wtajemniczę
    żebyś sobie już więcej obciachu nie robiła, że jest taka ustawa o
    zakwaterowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej i chyba o tym mówisz.
    Podtrzymuje to, co napisałam w pierwszym poście i jak ładnie ujęła to
    agusia "kłapiesz", czepiasz się, i masz obsesję zazdrości skoncentrowaną na
    pierwszej żonie, na którą, na siłę próbujesz zwalić winę za Wasze kłopoty. A i
    jeszcze raz potwierdzam, że twój facet jest może nie fujarą, ale nieudacznikiem
    o czym świadczą wyżej wymienione fakty no i oczywiście poślubienie klona
    pierwszej żony- ))))).
  • ann_mart 23.06.05, 11:14
    Nie obrażaj pierwszej żony. W koncu jakby była taka sama jak Kwiatek to po co
    się rozwodzić??? smile) Musiała być gorsza, albo lepsza ale inna.
    --
    -------
    Kobiety nie robią z mężczyzn głupców - pewien odsetek należy do kategorii "zrób-
    to-sam"
  • agamagda 23.06.05, 11:25
    Fakt, chyba obraziłam pierwszą żonę Kwiatkowego mena. Taki Kwiatek jest jedyny
    w swoim rodzaju wink)))
  • leeya 23.06.05, 11:49
    Kwiatek,

    Prosze Cie, pamietaj co napisalas wczesniej, bo wychodzisz na klamce....
    Porownaj sobie wczesniejsze posty z tym, co napisalas tutaj.

    Pozdr,
    Leeya

    kwiatek1974 napisał:


    > mam zapewnione wszystko i gdybys troszkę jeszcze doczytała to byś
    > wiedziała że ja tez pracuję od jakiegoś czasu i może nie w firmie tylko w
    domku
    -----------------------
    Nigdzie nie znalazlam postu, ze pracujesz. Wiec gdzie miala niby doczytac???



    > a jesli chodzi o wyrzucanie czyjegos
    > dziecka na bruk mała tam zostanie
    ------------------------
    No wiesz... Tak nie do konca mozna to odczytac z tego akurat postu...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=23766968&a=23807743

    > To co nam zostawało starczyło na wieksze alimenty niz 300 zł
    -------------------------------
    Hmmm.... to ile w koncu te alimenty wynosza, skoro obnizaliscie z 400PLN???
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=14973807&a=15060861

    >i nigdy na forum
    > nie wyliczałam ile nam zostaje i znów ci napiszę trzeba było doczytac kwestię
    > iż jestesmy już bez dłógów na czysto
    ----------------------------
    Wyliczalas... Akurat pamietam to dokladnie, bo zapytalam o to, a Ty mnie wtedy
    zjechalas...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=23554811&a=23620343
    I z tego, co napisalas wczesniej kredyty posplacacie dopiero w przyszlym roku...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=23554811&a=23648374
    > A
    > jesli ci chodzi czy moje dziecko było owocem zdrady małżeńskiej to grubo się
    > mylisz kiedy odbywała się sprawa rozwodowa nasz synek nie był jeszcze na
    > swiecie ani nie był poczęty dlatego sąd nie uwzględnił mnie przy sprawie
    > rozwodowej.
    --------------------------
    Twoj syn w czasie, kiedy jego ojciec bral rozwod byl juz na swiecie.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=14212094&a=14367611
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=16499160&a=16499160
    A dodatkowo ukrywalas fakt ciazy przed jego jeszcze zona.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=15880986&a=15891245

    --
    hi hi hismile Nowe fotkismile
  • pelaga 23.06.05, 12:23
    Wyszukiwarka smile)))))))))) No narzedzie szatana smile)))))))
    Ale sie usmialam smile
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • ann_mart 23.06.05, 12:30
    A fe, my są niemoralne bardzo, że z wyszukiwarki korzystamy. Ale jaka
    niemoralna jest gazeta, ze ją udostepnia.
    Ważne, ze kwiatek jest Oki.
    --
    -------
    Kobiety nie robią z mężczyzn głupców - pewien odsetek należy do kategorii "zrób-
    to-sam"
  • ann_mart 23.06.05, 12:39
    Ja tam więcej sprzeczności w tym co kwiatek na przestrzeni lat (tak, lat!)
    pisała wyłowiłam. Ale mi się nie chce pisać.
    --
    -------
    Kobiety nie robią z mężczyzn głupców - pewien odsetek należy do kategorii "zrób-
    to-sam"
  • ann_mart 23.06.05, 12:46
    Ale co tam, napiszę co mnie zdizwiło (to akurat nie są sprzeczności tylko
    kwiatki. Otóż 29 sierpnia 2004 Kwiatek napisała, że "Ex ma ograniczone
    prawa" "mój M jest wojskowym i niestety pracuje 250 km od miejsca zamieszkania
    dziecka"
    Co nie przeszkadza Kwiatkowi wiedzieć, że ex "szasta kasą na prawo i lewo a
    mała nie ma co jeść, a o opiece całkowicie nie ma mowy"

    Fajny tatuś nie? Zostawia dziecko z matką, która ma ograniczone prawa i o nie
    nie dba, ale nie robi z tym nic. Ale to matka jest be a on cacy. jeżeli to
    prawda co kwiatek pisze to dla mnie oboje są be.
    --
    -------
    Kobiety nie robią z mężczyzn głupców - pewien odsetek należy do kategorii "zrób-
    to-sam"
  • leeya 23.06.05, 13:06
    Ja sie odnioslam tylko do tego, co napisala w tym poscie, reszty nie chcialo mi
    sie wyciagacsmile Luzik, pewnie zaraz poleci mnostwo bluzgow na mnie za to co
    wyciagnelam, a to i tak tylko wierzcholek gory lodowej...

    Leeya
    --
    hi hi hismile Nowe fotkismile
  • agamagda 23.06.05, 14:52
    Hihihi, zamilkła wink)))
    W końcu trochę ciszy ...
    A jak się odezwie ti i tak się dowiemy, że MY jesteśmy sfrustrowane i
    głupie...,
    Niestety, na tym poziomie można tylko tego się spodziewać
  • ann_mart 23.06.05, 15:29
    cicho sza - wieczorem odpisze na pewno, a jak nie to jutro. Ja już się nie mogę
    doczekać.
    --
    -------
    Kobiety nie robią z mężczyzn głupców - pewien odsetek należy do kategorii "zrób-
    to-sam"
  • leeya 30.06.05, 13:07
    Echhhh...
    Nasza ciekawosc nadal niezaspokojonatongue_out

    Leeya
    --
    hi hi hismile Nowe fotkismile
  • burza4 20.06.05, 21:27
    Zawsze mnie to rozwala, jak widzę teksty pt "horrendalne alimenty"

    Dla Tatyadriana "horrendalne" jest 1000zł, owszem - przy średniej krajowej być
    może to dużo - a czy przy zarobkach rzędu 10 tysięcy też? a przy 20-tu?

    Pisze "nie słyszałaś nigdy o rodzicach żadających na dziecko po 1000 zł? i to
    na dziecko w wieku szkolnym, w dodatku z sytuacją gdy opiekującemu się
    rodzicowi nie chce się szukać pracy bo "musi się opiekować dzieckiem"? smile

    Faktycznie - "nie chce się" szukać pracy, wszak 1000 zł miesięcznie w takim
    rozumieniu to kwota, która umożliwi w szybkim tempie zakup karakułów i
    mercedesa. Dla mnie 1000 zł nie jest kwotą, za którą dałoby się utrzymać
    dziecko i matkę na poziomie wyższym od minimum biologicznego, ale co tam,
    niektórzy widać potrafią żyć za to jak książęta.

    Ciekawe jak takie horrendalne alimenty miałyby wystarczyć na luksusowe życie
    nawet dla samego dziecka - ot, prywatna szkoła w Warszawie to koszt minimum
    800zł, spodnie 200 zł, buty 300, t-shirt - 50... Wakacje? dobry obóz kosztuje
    1500. A przecież dobrze zarabiający ojciec nie chciałby chyba, żeby jego
    dziecko chodziło w ciuchach ze Stadionu.

    Horrendalne alimenty (dobrowolne w dodatku!) to płaci niepracującej eks mój
    znajomy - 8 tysięcy. I jakoś nie żałuje - bo chce żeby dzieciom niczego nie
    brakowało. Co dziwniejsze - nie przeszkadza mu specjalnie, ze ona nie pracuje -
    woli, żeby miały choć matkę w domu.
  • magdmaz 30.06.05, 13:55
    Niemożliwe!!! Są gdzieś na świecie tacy mężczyźni? Szczęka mi opadła. I nie o
    kwotę nawet chodzi, bardziej o tą matkę w domu. Ile tu juz razy było o matkach-
    darmozjadach, co im się nie chce dziecka po przedszkolu do nińki zaprowadzić, i
    dorobić jeszcze troszeczkę, żeby przy 200 zł od tatusia dziecku nie brakło
    tych luksusów.
    Kłaniaj się ode mnie znajomemu. Znów lubię Mężczyzn, ale tylko tych przez duże
    M.
    Magda
  • kini_m 24.01.06, 22:12
    Tak właśnie przypomniałem sobie kalkulator Byłej:
    - 250pln (miejsce dla dziecka w akademiku)
    - 200pln (opiekunka)
    - 300pln (ubrania, jedzenie, inne bieżące)
    Zapomniała tylko dodać że dużą część ciuszków załatwiałem od swoich przyjaciół.
    Zapomniała dodać że miejsca w akademiku nie ma załatwionego i nigdy już nie
    pojawił się ten koszt.
    Zapomniała dodać że jako opiekunka robi babka, która pała do mnie nienawiścią i
    mnie nie dopuszcza do córki.
    Mogłem bez problemu ukryć dochody, bo właśnie zaczynałem działalność
    gospodarczą z której na starcie nie wyciagałem nawet najniższej krajowej bo
    dopiero uczyłem sie jak płacić zusy i inne duperele. Tak też podpowiadał
    prawnik. Ale przyniosłem do sądu wszystkie kwity z konta i rachunki które
    świadczyły o jakimkolwiek wpływie pieniędzy.
    To wszystko jest dla niej podstawą aby dziś głosić że dostała ochłapy.
    Aby teście którzy są ustawieni życiowo i przetrzymują wraz z matką dziecko -
    chełpili się swoją "rolą" (czyt: przemadrzałością).
    --
    Jestem niski, gruby, łysiejący i kulawy. Choć ponoć jedna forumowiczka widziała
    moje zdjęcie i twierdzi że to nieprawda.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.