Re: Rozwód z orzekaniem o winie

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Mąż odszedł ode mnie do innej kobiety, zostałam sama z cócią. Po jakimś
    czasie zdecydowałam się na rozwód z orzekaniem o winie. Jestem ciekawa, jak
    długo może on trwać. Słyszałam, że dłużej niż rozwód bez orzekania o winie.
    Dziewczyny, które same to przeszłyście, podzielcie się swoimi doświadczeniami.
    • 07.06.05, 15:07 Odpowiedz
      To chyba zależy,ja mój pierwszy pozew do sądu złożyłam o rozwód bez orzekania o
      winie,sprawa się ciągneła prawie przez rok ponieważ "Pan Łaskawca"się nie
      stawiał na rozprawy.Potem sędzina sama mi podpowidziała zębym złożyła jeszcze
      jede pozew tym razem z orzeczeniem o winie,w przypadku kiedy się nie stawi mój
      były mąż sprawa odbędzie się zaocznie i dostane rozwód.I tak sie stało,chyba po
      dwuch miesiącach od złożenia drugirgo pozwu dostałam rozwód.jest tylko jeden
      problem moim zdanie, rozwód z orzeczeniem o winie to wyciaganie wszystkich
      brudów z waszego małżeństwasadniestety
      Pozdrawiam
    • 07.06.05, 15:14 Odpowiedz
      To zależy,w moim przypadku z orzekaniem o winie było szybsze niż za
      porozumieniem.Pierwszy pozew był złożony w sprawie rozwodu bez orzekania,ale się
      wszystko ciągnęło(prawie rok)przez to że on się nie stawiał na rozprawy.Potem
      sędzina mi sama podpowiedziała zebym złozyła pozew o rozwód z orzeczeniem o
      winie,bo wtedy kiedy on sie nie stawi jeszcze raz sprawa bedzie mogla sie odbyc
      zaocznie i bedzie z jego winy.I tak sie stalo nie przyszedl a ja dostala
      rozwod.Tyle tylko ze z orzeczeniem o winie to wyciaganie wszystkich
      brudów-niestety sad
      Pozdrawiam
    • 07.06.05, 15:37 Odpowiedz
      ja w sumie miałam 6 rozpraw. Na pierwszą były się nie stawił, druga była
      pojednawcza. Na 3 byli moi świadkowie, na 4 jego świadkowie. 5 była "moja" tzn.
      ja byłam przesłuchiwana, na 6 on i równiez na tej szóstej zapadł wyrok
      orzekający o jego winie.
      Mimo tego, że było ciężko, m.in. dużo "ciekawych" rzeczy dowiedziałam się o
      sobie od teściów (sic!) to nie żałuję tego, że postanowiłam o rozwodzie z
      orzekaniem o winie, bo:
      - on nigdy nie bedzie mógł żądać ode mnie alimentów (nigdy nie wiadomo co się
      stanie w życiu, jak postarałby się to były mąż mógłby mieć żółte papiery...)
      - za wszystkie lata naszego zlego małżeństwa, (przemoc, alkohol, wyzwiska)
      to wyrok który czarno na białym stanowi, że rozwód jest z jego winy jest
      ogromnie satysfakcjonujący (jeżeli słowo "satysfakcjonujący" jest tu w ogóle na
      miejscu)

      Myślę, że jeżeli masz powody by rozwód był z jego winy - to walcz!!!

      Dużo siły życzę
      pozdrawiam
      • 07.06.05, 15:38 Odpowiedz
        zapomniałam dodać że od momentu złożenia pozwu do wydania wyroku minęło 14
        miesięcy
        • 07.06.05, 18:45 Odpowiedz
          Będzie trwał nawet 3 lata, stracisz nerwy, pieniądze, zdrowie, być może ominie
          Cię coś miłego w życiu, bo będziesz zapamiętale wyszukiwała pomysłów na
          udowodnienie winy męża zamiast żyć..a wynik i tak niewiadomy. Jak mąż znajdzie
          sobie dobrych świadków, to nic mu nie zrobisz, a nikt Ci nie odda kasy.
          Ugodowo załatwicie to na 2 sprawach (pojednawczej i właściwej).
          Jak zależy Ci na spokoju to bez orzekania o winie, jak na zemście, to życzę
          powodzenia, ale nie tak łatwo jakby się zdawało udowodnić winę i nawet to, że w
          tej chwili Twój mąż z kimś mieszka nie oznacza wyłącznej jego winy. Sąd wydaje
          wyrok o wyłącznej winie jednego z małżonków jeżeli ma 100% pewności. Jeżeli
          jest nawet 90% Twojej racji i 10% męża to i tak będzie rozwód z winy obydwu
          stron, który ma takie same skutki prawne jak rozwód z orzekaniem winy.
          Jeżeli pracujesz, to możesz zapomnieć o alimentach na siebie, a wyrok nie ma
          wpływu na wysokość alimentów na dziecko ani na podział majątku, więc ja uważam,
          że lepiej ugodowo się rozstać zachowując godność.
    • 07.06.05, 19:06 Odpowiedz
      U mnie trawł prawie trzy lata.[Pozew złożył mąż,ożeczone że z jego winy chociaż
      chciał ze wspólnej(ja się nie czułam winna i to udowodniłam).Zależało mi na
      rozwodzie z jego winy gdyż chciałam się starać o unieważnienie ślubu
      kościelnego,a tylko w takim przypadku jest największa szansa.Unieważnienie przez
      kurię dostałam,wyszłam po kilku latach od rozwodu powtórnie za mąż i teraz
      jestem szczęśliwa.Jeśli bardzo ci zależy aby rozwód był z jego winy ,masz mocne
      podstawy i solidnych świadków to moim zdaniem warto zaryzykować.Ale decyzja i
      tak musi być twoja.Bella
      • 16.06.05, 13:08 Odpowiedz
        W moim przypadku było tak: Złżyłam pozew z orzeczeniem o winie. Pierwsza sprawa
        taka jak zawsze, druga była wyznaczona, ale odwołał ją sędzia i się nie odbyła,
        a trzecia ( a tak w rzeczywistości druga) sprawa była zakończeniem, ale jeszcze
        na godzine przed sprawą zastanawiałam się czy nie zrezygnować z ustalania winy
        i dopiero na chwilkę przed wejściem na salę rozpraw powiedziałam adwokatce, że
        ryzykujemy. I udało się. Ale byłam w kropce decydując się na rozwód o winie,
        ponieważ: nie miałam pieniędzy na adwokata, decydując się na sprawę o rozwód z
        winą musiałabym dłużej czekać ( a przy tym tracić na miesiąc 170 zł na samotną
        matkę- dla mnie to ogromna suma).Ale moi znajomi uslnie mnie namawiali żeby był
        to rozwód z winą. Adwokatka mówiła, że nie udowodnie mu, ale w końcu się
        udało!!! Zaryzykowłam. I tobie rónież radze, bo będziesz pewna, że wszystko
        zrobiłaś i w przyszłości nie będziesz pluła sobie, że nie zaryzykowałaś. A do
        tego wszystkiego podczas zeznań męża dowidziałm się niemiłych rzeczy, ale to
        właśnie te rzeczy jeszcze bardziej mnie przekonały, że nie warto było dalej się
        z nim męczyć. Powodzenia.
    • 18.06.05, 01:42 Odpowiedz
      Odradzam. Rozwód/separacja z orzeczeniem winy oznacza długi i nieprzyjemny
      proces w sprawach, na których stawiają się obydwie strony. Każdemu z was
      przysługuje, bowiem prawo do powoływania świadków. Nie miej złudzeń – mąż na
      pewno z niego skorzysta. Twoi świadkowie będą zeznawać na niekorzyść męża, ale
      świadkowie męża będą oczerniać ciebie. Każde z was nasłucha się masy
      nieprzyjemnych rzeczy na swój temat (często dotyczących najbardziej intymnych
      sfer życia), a efekt końcowy może być różny, np. orzeczenie rozwodu z winy
      obojga małżonków. Dłuższy proces to większe koszty. Jeśli uda ci się doprowadzić
      do uznania męża winnym rozpadu pożycia – nie ma problemu, ale co jeśli sąd da
      wiarę jego znajomym, a mąż w dodatku weźmie sobie adwokata (za którego w tym
      przypadku również musiałabyś zapłacić). W sprawach rozwodowych najbardziej
      popłaca zdrowy rozsądek. Sprawa o rozwód bez orzekania o winie ma szansę
      skończyć się na posiedzeniu pojednawczym i jednej merytorycznej rozprawie, pod
      warunkiem, że zaprezentujecie zgodne stanowisko. Dodatkowo możesz wnieść o
      zaniechanie posiedzenia pojednawczego. Teraz sądom zależy na jak najlepszych
      statystykach, więc często godzą się by odstąpić od tej śmiesznej formalności.
      Powodzenia w sądzie!
      --
      zewsi.blox.pl/html/
      • 18.06.05, 09:19 Odpowiedz
        u mnie pozew zlozyl maz bez ozrekania o winie 1 sprawa byla w polowie wrzesnia
        nie zgodzilam sie aby byl bez winy wiec sedzina kazala wezwac swiadkow
        nastepna sprawa byla w grudniu na poczatku ovczywiscie w miedzyczasie ja
        podalam swiadkow moj ex nie
        przyszedl na sprawe i sedzina stwierdzila ze skoro taka kolej rzeczy to ze 4
        podanych przeze mnie swiadkow prosi o pozostanie tego, ktory jest najbardziej
        zorientowany w stytuacji jesli chodzi o kontakty i relacje z dziecmi reszte
        swiadkow zwolnila bez przesluchiwania
        i od razu na tej sprawie zapadl wyrok z winy ex meza notabene on zlozyl
        pozew smile i oczywiscie kosztami sadowymi zostal obciazony ex cos okolo 1000 zl
        to bylo w 2000 roku
        --
        nadzieja jest jak cukier w herbacie- nawet niewielka ilosc wystarczy , by
        oslodzic wszystko
    • 19.06.05, 23:16 Odpowiedz
      Ja składałam z orzekaniem o winie, ale szczerze mówiąc nie zależało mi na
      wywlekaniu brudów (chciałabym jak najszybciej zapomnieć), poza tym dla dobra
      dzieciaków zawsze lepiej próbować ugody niż szczerzenia zębów. Wniosłam o
      zmianę na bez orzekania o winie i mąż wyraził zgodę. Niestety, ponieważ to ja
      wniosłam pozew, i tak muszę przytargać świadków ze względu na "dobro
      małoletnich dzieci". Ale ogólnie bez orzekania o winie jest krócej i prościej.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.