Dodaj do ulubionych

A może jest inaczej?

18.07.05, 11:49
Troszkę myślałem o dyskusjach jakie prowadziłem na forum z niektórymi z was,
które mówią, że chciałyby bardzo, aby ojciec się zainteresował, że kontaktów
nie utrudniacie. A jeśli ten ojciec przyszedłby i chciał dziecko wziąść na
pół dnia be z was. Być z dzieckiem sam. Chciałby go wziąść na wakacje na dwa
tygodnie bez was. Może niektóre z was dają kontakt, ale tylko taki jaki same
sobie wyobrażacie, a nie taki jaki ojciec na pradę potrzebuje.
Edytor zaawansowany
  • anetina 18.07.05, 11:54
    pawel-szadko napisał:

    > Troszkę myślałem o dyskusjach jakie prowadziłem na forum z niektórymi z was,
    > które mówią, że chciałyby bardzo, aby ojciec się zainteresował, że kontaktów
    > nie utrudniacie. A jeśli ten ojciec przyszedłby i chciał dziecko wziąść na
    > pół dnia be z was. Być z dzieckiem sam. Chciałby go wziąść na wakacje na dwa
    > tygodnie bez was. Może niektóre z was dają kontakt, ale tylko taki jaki same
    > sobie wyobrażacie, a nie taki jaki ojciec na pradę potrzebuje.



    ale jak możemy dać dziecko komuś, z kim się praktycznie nie znają
    większość z nas ma eksów, którzy nawet dzieci nie widzieli
    ja nie dałabym na kilka dni, a nawet godzin
    zanim by tak było - musiałby znowu złapać z nami kontakt, poznać dziecko,
    dziecko musiałoby go zaakceptować
    ale to jest mój przypadek
    dziecko dostałby na kilka dni, dopiero po akceptacji dziecka, które samo
    miałoby już kilka lat, żebym mogła być pewna


    --
    *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***
    moje kochane SŁONECZKO skończyło już 21 miesięcy
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:07
    nawet jeśli chciałoby i dziecko i ojciec dziecka?
  • anetina 18.07.05, 13:11
    zgodziłabym się, jeśli poznaliby się dobrze
    jeśli dziecko będzie starsze i obydwaj będą godni zaufania, szczególnie eks

    --
    *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***
    moje kochane SŁONECZKO skończyło już 21 miesięcy
  • pelaga 18.07.05, 12:00
    Drogi Pawle moj ex mogl zabierac dziecko do siebie nawet na weekendy i wakacje.
    NIGDY nie zalozyl sprawy o uregulowanie kontaktow, bo i tak nie korzystalby w
    takim wymiarze, jak zasadzilby sad. Z przywileju wakacji nie korzystal, bo
    wedlug niego urlop jest od wypoczynku a nie zajmowania sie dzieckiem, z
    weekendu kilka razy skorzystal (znaczy z noclegiem moze z 5 razy). Kiedys jak
    zapragnal wziac dziecko na tydzien do siebie i dziecko wyrazilo chec, po 3
    dniach dzwonili obaj, dziecko zaplakane: "mamusiu przyjedz po mnie".
    Pojechalam. Ale coz w tym dziwnego, jak sie dziecko raz na 6-8 miesiecy
    odwiedza, ze dziecko nieprzyzywyczajone i za domem teksni.
    Od tamtej pory zabieral dziecko tylko na kilka godzin do siebie.
    Wiec doszukaj sie tej mojej winy, bo ja nijak sie jej doszukac nie potrafie.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:09
    to dobrze postępowałaś. Z dużą korzyścią dla dziecka, ale niestety więkoszość
    tak nie potrafi.
  • pelaga 18.07.05, 13:45
    Zapomniales Pawle, ze osoby mojego pokroju wedlug Ciebie i tatyadriana krzywdza
    dziecko bo maja wybujale JA wink))))))))))))
    A pomijajac mnie, nie sadze, zeby wiekszosc nie potrafila, wiekszosc, ktora ja
    znam wlasnie potrafi.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:54
    ja wiem kim jesteś. Tu masz wadę a teraz odkryłem zaletę (według mnie
    oczywiście)
  • pelaga 18.07.05, 14:06
    > ja wiem kim jesteś

    Czyzby????????

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:39
    tzn. wiem apropa tamtej wypowiedzi "JA", że Ty to Ty, a takto to nie bój się
    nie wiem. No może, że jesteś jeszcze niesamotną mamą.
  • megan58 18.07.05, 12:07
    " a nie taki jaki ojciec na pradę potrzebuje. "

    To nie ojciec ma potrzebowac tylko dziecko. Kontakt taki jaki potrzebuje i chce
    dziecko...

  • pelaga 18.07.05, 12:11
    Dokladnie tak jak napisala Megan. Wybor nalezy do DZIECKA i musi byc
    uwarunkowyny jego potrzebami, a nie PRAWAMI ojca.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • anetina 18.07.05, 12:20
    dlatego ja jestem zdania, ze w moim przypadku najszybciej zadecyduje dziecko,
    czy będzie chciało poznać i mieć kontakt z ojcem


    --
    *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***
    moje kochane SŁONECZKO skończyło już 21 miesięcy
  • pawel-szadko 19.07.05, 09:58
    i jak zadecyduje, że chce to w przypadku z wykłch normalnch spraw kiedy coś
    przeskrobie i dasz mu klapsa, zawsze Ci powie, że woli iść do taty a Tobie
    zrobi się przykro, a poza tym się wkurzysz. Nie można pozwolić, żeby dziecko
    decydowało, zwłąszcza o takich sprawach. Dziecko musi to tylko pośrednio
    zaakceptować!
  • magdalens 18.07.05, 12:44

    jakie dziecko zechce spotkać się z ojcem, jeśli matka przez cały czas wpaja mu
    jaki to ojciec jest skur. i jak zabiera im pieniądze, że nie mają z czego żyć,
    i jak go porwie i zamknie gdzieć w domu nie da mu nic do jedzenia a najlepiej
    go otruje i wogóle straszny potwór jest.
    Są takie matki które starają się odgryźć na ojcu kosztem dziecka robiąc mu
    takie pranie mózgu, że dziecko bedzie się bało tego ojca i nigdy nie zechce go
    zobaczyć.

    Co nie znaczy że nie ma matek, które naprawde starają się żeby ci ojcowie mieli
    kontakt z dzieckiem, albo są tacy ojcowie których wogóle nie obchodzą dzieci.
    Myślę że jednak Pawłowi chodził o tą pierwszą grupę matek mszczących się.

    Oczywiście w gre wchodzi jeszcze wiek dziecko i dotychczasowy kontakt na lini
    ojciec dziecko. Bo wiadomo że roczne niemowle nie może zostać dłuższy czas bez
    opieki matki, albo dziecko któro nigdy nie widziało ojca też rzucone na
    głębokie wody długich wizyt też będzie przerażone.
    każda sytuacja jest inna.
  • anetina 18.07.05, 12:51
    magdalens napisała:

    >
    > jakie dziecko zechce spotkać się z ojcem, jeśli matka przez cały czas wpaja
    mu
    > jaki to ojciec jest skur. i jak zabiera im pieniądze, że nie mają z czego
    żyć,
    > i jak go porwie i zamknie gdzieć w domu nie da mu nic do jedzenia a najlepiej
    > go otruje i wogóle straszny potwór jest.
    > Są takie matki które starają się odgryźć na ojcu kosztem dziecka robiąc mu
    > takie pranie mózgu, że dziecko bedzie się bało tego ojca i nigdy nie zechce
    go
    > zobaczyć.
    >
    > Co nie znaczy że nie ma matek, które naprawde starają się żeby ci ojcowie
    mieli
    >
    > kontakt z dzieckiem, albo są tacy ojcowie których wogóle nie obchodzą dzieci.
    > Myślę że jednak Pawłowi chodził o tą pierwszą grupę matek mszczących się.
    >
    > Oczywiście w gre wchodzi jeszcze wiek dziecko i dotychczasowy kontakt na lini
    > ojciec dziecko. Bo wiadomo że roczne niemowle nie może zostać dłuższy czas
    bez
    > opieki matki, albo dziecko któro nigdy nie widziało ojca też rzucone na
    > głębokie wody długich wizyt też będzie przerażone.
    > każda sytuacja jest inna.

    i tu się mylisz
    większość z nas nie mówi złego słowa na eksa
    jak mogę mówić dziecku coś złego o ojcu, przecież nawet go nie zna
    dziecko mnie jeszcze nie pyta, ale powiem Mu prawde (na pewno nie powiem, że
    eks jest s..., to jest moja sprawa, a nie synka)
    a przyszłość pokaże, co dziecko zrobi



    --
    *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***
    moje kochane SŁONECZKO skończyło już 21 miesięcy
  • megan58 18.07.05, 12:59
    magdalensa..
    Powiedz mi skad ty bierzesz takie przykłady ...smile
    Spotkałs to kiedyś w zyciu? Opowiadasz o swoim M i jego kłopotach?

    Jesli tak , to posłuchaj.
    Dziekcko jesli miało dobre albo choc poprawne stsunki z ojcem - to nie
    uwierzy matce a matka gadajac takie nieprwade sama sobie szkodzi.. bo dziecko
    wczesniej czy puzniej sie od niej odwroci.

    Czy dziecko Twojego M nie chce sie z nim spotkac - czy nie chce do niego
    jechac???
    Tz czy ono nie chce sie spotkac z NIm czy z Toba?

    Pisałam Ci jaki jest moj poglada- powoli i kroczakmi..
    Zawsze mnie zastanaiwa tez fakt - skad wiesz co matak mowi dziecku???????
    Jesli masz dodowy ze tak mowi - to mozesz wystapic oodebranie praw i przejecie
    opieki.. Chyba ze to domysły i prosty spsob wytłumacznie sobie czemu dziecko
    nie chce do mnie jechac.
    Dziecko tez ma zal, tez czuje sie opuszczone. W waszmy wypadku jest jeszcze
    swiadomosc , ze ojciec zamieszkał z innym dzieckim a nie z nim...
    Powodo moze byc wiele, ale jesli masz dodowy ze tak mowi dziecko i je krzywdzi -
    do sadu.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:12
    a tak nie jest? Nie ma dzieci, które za słowo ojciec mogą dostać "klapsa"?
    Chyba są też takie matki. Są na pewno. Moje też usłyszało: ojciec to kawał ...
    przy mnie.
  • anetina 18.07.05, 13:16
    ja sobie obiecałam, że moje dziecko nie usłyszy złego słowa o ojcu
    obojętnie co by się działo
    dziecko, jak dorośnbie, samo oceni sytuację i samo wyciągnie wnioski


    --
    *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***
    moje kochane SŁONECZKO skończyło już 21 miesięcy
  • magdalens 18.07.05, 16:05

    dowody mam bo są nagrania rozmów w obecnosci dziecka
    spotkania zawsze są tylko ojca z dzieckiem a ostatnio jak do niego przyjechał
    (sobota - ostatnia) to synek powiedział mu że taki prezent jak mu przyniósł to
    może sobie w dupę wsadzić - dosłownie.
    Jak było wczesniej ( oni spędzali całe popołudnia razem - jeździli na rowerach,
    pływali i tak było jak się M wyprowadził, chodził do syna zeby go zabrać na
    spacery, rower basen - ale on zgadzał się na wyjścia coraz częściej a jego
    odpowiedzi były coraz bardziej obraźliwe i dziwne że zawsze po tym jak matka
    wydzierała się na niego.
  • magdalens 18.07.05, 16:09

    acha sprawa o ustalenie kontaktów była - a eks wyjaśniła dzieciom to w ten
    sposób " biedne dzieciaczki wasz ojciec zabrał wam pieniądze bo wystąpił o
    widzenie z wami do sądu i ja muszę wziąść adwokata i za niego zapłacić więc
    prezentów pod choinkę nie będzie"
    no i co ty na to?
  • megan58 18.07.05, 16:19
    Jesli masz dodowdy w nagraniach i sa one wiarygodne czemu Twoj mnie wystapił o
    przenisienie opieki na niego???
    Przeciez wg niego matak krzywdzi dziecko????

    Jesli Twoj M uwaza ze jego dziecko jest krzywdzone czemu z tym nie walczy ?
    Jesli miałswietny kontakt z synem to czemu nie rozmaiał z nim i nie tłumaczył??
  • megan58 18.07.05, 16:29
    Prubowął z psychologiem Dzieicecmy .? Wiem ze eks sie moze niezgodzic ale
    wystapic do sadu ui zazdac konsulktaci psychologa bo istniej podejrzenie( tu
    dowowdy w formi nagaran) nastawiania dzeicka przeciwko ojcu..
    Wiesz to rozumiem , ze jak wchodził do niej to właczał dyktafon???
    Ja nie wiem dokada zarowao jedna jak i druga storna jest w stanie sie posunac w
    walce miedzy soba. ten z dyktafonem włazi do cudzego domu .. ta gada głupoty do
    dzieci..
    Koszmar w ciapki......
  • magdalens 19.07.05, 08:20

    dyktafon jest właśnie po to żeby eks nie mogła wymyślać bzdur. Pojawił się po
    wielu wymyslanych historiach jakie tworzyła po spotkaniach i rozmowach z M. On
    poprostu miał już dość tych kłamstw i chciał mieć dowód że to co mówi jest nie
    prawdą.
    A jeśli chodzi o skierowanie sprawy do sądu to była już ta opcja - i niestety
    jest ona nie skuteczna . Przejąć opiekę nad dzieckiem można tylko w razie
    rażącego zaniedbania przez matkę a według sądu ograniczanie widzeń z ojcem nie
    jest rażącym zaniedbaniem. Jest tylko jedno wyjście zastosowaćkarędla matki za
    nie wypełnienie orzeczenia sądu w sprawie kontaktów z dziećmi.
    Scenariusz jest jednak taki: sąd orzecze karęw wysokości 500 pln bo nie więcej
    matka zapłaci albo podzieli na raty albo poprosi o zmniejszenie no i oczywiście
    wytłumaczy dzieciom że ten skur. znowu zabrał im pieniądze na jedzenie.
    Znasz jakieś inne wyjście??
  • megan58 19.07.05, 08:42
    Magdalenas - wystapcie do sadu z prosba o skierowanie do psychologa dzieciecego
    bo dzieci sa natawiane przeciwko ojcu.


    Wiesz mimio wszystko - moje kes roznw głupoty tez gadał ale dydktafon w czyims
    domu.. ..
    No nic.

    Pozdrawaim
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:00
    chodziło mi w sumie o przypadek pośredni. Tak zobacz się z dzieckiem, ale tylko
    pod moim okiem i zapomnij, że go gdzieś weźmiesz beze mnie nawet jesli dziecko
    nie boi się Ciebie i chętnie poszłoby z Tobą samo. Konkretnie mój ptzypadek
    (oczywiściwe bardziej skomplikowany)
  • megan58 18.07.05, 13:02
    Paweł - to czemu nie wystepujesz o ustalenie kontaktu???
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:15
    a kiedy powiedziałem tak? Występuje!
  • megan58 18.07.05, 13:15
    No to probelm masz rozwiazny.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:17
    tak sczerze mówiąc to można by usiąść do stołu i to ustalić, ale matka mojego
    dziecka, chyba nie spodziewa się, że te kontakty z dzieckiem, takie jakie chce,
    mogę wywalczyć!
  • megan58 18.07.05, 13:18
    A moze ona uwaza , ze z jakich przyczy nie sa wskazane ibroni swegpo. Trudno
    powiedziec. Ani ty ani ja nie dzieimy w jej głowie.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:23
    no pewnie; Dziecko mnie nie zna więć musi być przy niej (propozycja stopniowego
    oddalanaia się od mamy nie wchodzi w grę, ale jak jesteśmy razem z dzieckiem na
    mieście to w ogóle nie marudzi jak od mamy się oddalamy). Zabiore dziecko na
    mecz (czy to jest mądry argument)? No i przeciez dziecko zagłodze. No i co Ty
    na to?
  • megan58 18.07.05, 13:28
    To sa tylko Twojesłowa , nie jej, wiec prawdziwych przyczy je postepowania nie
    znam.

    I nie ma sensu bysmy zgadywali...
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:29
    to są jej słowa
  • megan58 18.07.05, 13:31
    Przetowrzone przez Ciebie - nie znamy sytuacji ani Ciebie ani meczu ani kolegow
    ani całej otoczki..
    Wiec ciezko coklowiek wnisokowac i przedewszystkim nie rozmawiamy z Nia
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:43
    dlaczego sądzisz, zę prztworzone, anie zacytowane?
  • megan58 18.07.05, 13:46
    Bo nie zawsze mowimy to co druga storna słysczy i nie zawesze to co słyszymy
    zostało powiedziane. Dochodzi do tego wiele czynnikow- szczegolnie wlasny
    odbior - Twoj nie jest obiektywny. Dac nalezy cąła sytuacje i otoczke korej nie
    znamy i wtedy moze sie okazac ze cała sytuacja wygladał inaczej.Dlatego nie da
    sie oceniac jednoznacznie jej - jak bys ty tego chciał.
  • pelaga 18.07.05, 14:05
    > Zabiore dziecko na mecz (czy to jest mądry argument)?

    Wiesz ja osobiscie nie zgodzilabym sie na zabranie dziecka na mecz. Mozesz
    sobie byc kibicem, ale dziecko nie musi byc, tym bardziej, ze ja uwazam, ze na
    stadionach jest zwyczajnie NIEBEZPIECZNBIE. Chcesz narazac siebie, narazaj, ale
    ja nie pozwolilabym narazac dziecka.

    > No i przeciez dziecko zagłodze. No i co Ty
    > na to?

    Moj ex zawsze powtarzal, ze jak dziecko jest u niego kilka godzin i NIC nie je,
    to z glodu nie umrze. Gdybym ja tak do tematu podchodzila, jednak umarloby z
    glodu. On sie nie wysilal, zeby ugotowac dziecku cos, co ono lubi. Dziecko po
    powrocie rzucalo sie na jedzenie. Ciekawe gdzie tu dobro dziecka???

    Wydaje mi sie, ze zapracowales sobie na brak zaufania swojej ex i z tego powodu
    zwyczajnie BOI sie oddac Ci dziecko bez "ogona" jak to subtelnie nazywasz.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:16
    a myślisz, że mam szanse na normalność?
  • megan58 18.07.05, 13:17
    Normalnosc - poprosze o definicje ...

    Wiesz podejmujac decyzjhe o rozwodzie rezygnuje sie w pewnym sensie
    z "normalnosci". Normalnosc - jest to pojecie dla kazdego inne.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:19
    ja nie brałem nigdy ślubu! Normalność- wyjscia bez ogonów, wakacje, czasem
    spędzone u mnie noce, oczywiście przy akceptacji (ale nie zgodzie) dziecka i
    bez nakręcania go przeciw mnie. Tylko tyle.
  • megan58 18.07.05, 13:22
    A dlaczego "ale nie zgodzie"
    Czemu dziecko nie maiło by wyrazic swojej chęci czy zgody???

    Nie iwme czy masz szanse - pewnie zalezy od wielu czynnikow. miedzy innym od
    wiezi miedzy toba a dzieckiem, potrzeb dziekca.. itd.
  • megan58 18.07.05, 13:25
    Czy masz sznase na normalmosc.. Wiesz szanse sie ma gdy obie strony doaza do
    porozumienia i dlaobu stron najwazniejsze jest dziecko.

    Nie wiem jak dlaTwoje partnerki - ona sie tu nie wypowiadacda. Ale Ty jak dla
    mnie w kilku miejscach dałes wyraz , ze bardziej niz dziecko liczy sie dla
    Ciebie Twoje ojcostwo.

    Dlatego nie liczyłabyn na normalnosc i to nie tylko na skutek działan matki
    dziecka
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:27
    ojcostwo się liczy, ale przde wszystkim dziecko. To na pewno.
  • megan58 18.07.05, 13:30
    Widzisz w kilku pierwszych wypowiedziach napisałas o ojcostwie i swoich
    prawach , pisąłse tez o naduzyciach mataki ale nigdzie nie napisałes o
    checiach , ucziciach i potrzebach tego dziecka..
    A wrecz odmawiasz mu prawa do wyrazania zgody badz nie.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:26
    bo mimo wszystko to dziecko i nie można dopuścić to sytaucji kiedy w sytuacji w
    której coś przeskrobie mówiło, żę idzie mieszkać z tym drugim. Dziecko musi
    wyrazić POSREDNIO akceptacje, ale na pewno nie decydować.
  • megan58 18.07.05, 13:29
    Tak - ale dziecku i n to trzeba pozowlic- wtedy okaze sie ze i tak po pewnym
    czsie wroci.. Nie sadze by 3 latek w ten spsob rozumował- jelsi by ak było
    dawno mieszkał by z toba nie z matak...
  • becia45 18.07.05, 15:33
    jak małe dziecko moze wyrazić swoją zgodę? Przecież ono tak naprawdę nie wie co
    jest dla niego dobre. Jeśli od małego będzie mu się wmawiać, że ojciec jest zły
    to dziecko będzie rosło z tą świadomością i samo w przyszłości nie będzie
    chciało kontaktu z ojcem. Matka w ten sposób zrobi największą krzywdę dziecku
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:05
    a coo do sytuacji: dziecko niedługo kończy 3 lata. Zna drugiego z rodziców.
    Oczywiście, że jeżeli długo drugi rodzic nie widzi to na pierwszym spotkaniu
    nie wskazane jest wizyta bez ojca (ew. matki jak ona sprawuje piecze), ale czy
    jeśli ojciec spotykał by się i dziecko przyzwyczajałoby się do niego i
    nieobawiałoby się, ale miało by mało dziecięce obawy ( w tym drugim przypadku
    czy starałbyście się te obawy rozwiać?)
  • megan58 18.07.05, 13:09
    Wiesz , rozwieanie obaw i obietnice jak bedzie - to raczej druga strona - tak
    ktora chce wziaśc dziecko i co do ktorej dziecko ma obawy.
    Za niwłasciwe , a nawet złe uwazałabym deklarowanieu cos dziecku przez mnie -
    przeciez ja tak naprawde nie bede miała na to wpływu - to wszytsko tak naprawde
    zalezy od tego jakie to sa obawy. Ale zadnych deklaracji za druga strone.
    Mysle, ze to własnie druga strona - co do ktorej te obawy sa winna je rozwiweac
    w rozmowie , przykładach itd...

    Nie moge powiedziec dziecku - n. wieczorem bedzie tak i tak .. bo nie wiem jak
    baedzie.., to jes poza moim wpływami.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:14
    i dziecko (przde wszystkim), ale jest też ojcostwo i potrzeba ojca też
    istnieje, może cięko wam sobie to wyobraźić, ale ojciec potrzebuje również
    zobaczyć się z dzieckiem, pogadać i to wszystko niekoniecznie z ogonem.
  • megan58 18.07.05, 13:15
    Wiesz nikt tu nie bedzie bral pod uwage ani potrzeb mataki ani potrzeb ojca bo
    w twakim przypadku licza sie tylko potrzeby dziecka..
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:31
    to jest niestety chore. Poza dzieckiem jest Świat. Myślać tak jesteś
    przekonana, że tylko dzeicko to korzyść dla dziecka, ale taka chora miłość to
    skrajna niekorzyść. Jest dobro dziecka pewnie sprawa nadrzędna, ale jest i
    ojcostwo i macierzyństwo!
  • megan58 18.07.05, 13:37
    Nie to nie jest chora miłosc..
    Czy uwazasz ze powinnam sie slepo mowic dziecku idz smaiło bedzie dobrerze.
    Dziecko ma do mnie zaufanire =- ja go nie naduzywam.. Jak wyjezdzamy razem -
    mowie bjedziemy tam i tam tu i tu spedzimy czas- ale jesli nie bedzie sie nam
    podobał - albo Tobie to powiedz - pogadamy moze wrocimy jesli bedzie Ci tam
    zle.. , lub nie bedzie CI sie pododbał.
    Nie mam prawa mowic jak baedzie gdy bedzie z kims innym. Moge nie mowic nic,
    moge powiedziec pogadaj z ojcem , moge powiedziec ze wiem np. gdzie to miejsce
    jesc., ale jak bedzie - zalezy od nich i tego nie moge za nich powiedziec..
    Było by to nieuczciwe.
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:42
    ale nie możesz tez powiedzieć, że będzie źle. Najlepiej powiedzieć jednak, że
    pewnie będzie bardzo fajnie!
  • megan58 18.07.05, 13:44
    Widzisz mowie dziecku Bedzie super - wraca i ma pretensje do mnie w koncu mu
    obiecałam .powiedziałam ze tak dzedzie..i co????

    Nie ja moge powiedziec by pogadał z ojcem .
  • megan58 18.07.05, 13:41
    Wiesz dziecko i dobra miłos to trudne sprawy wychjowanie tez, dlatego czetso
    wiele rzczy tłumacze memu dziecku iduzo od niego wymagam , ale prze nigdy nie
    potrakotwałabym go jako oosby bez prawa głosu w sprawach go dodtyczacych - bo
    moje macierzyntow jest waznjesze niz jego człowieczenstwo.

    Dla mnie dziecko jest człowiekiem jednostaka - fakt na poczatku zalezna od
    rodziny ale maja prawo głosu. Dla mnie zawsze. Co nie znaczy barkau szacunku -
    ale tego sie nie uczy dziecka przez zabieranie mu praw człowieka ale własnie
    poszanowanie jego praw. Wtedy ono szanuje i nasze.
  • megan58 18.07.05, 13:43
    A czy pawle nie jest tak , ze nie chce dac dziecku prawa powiedzenie nie..bo
    dziecko na razie nie chce odwiedzui poza domem. Moze wartyo poczekac. Dziecko
    poczuje sie bezpiecznie z Toba i samo powie tak.
  • anetina 18.07.05, 13:18
    pawel-szadko napisał:

    > i dziecko (przde wszystkim), ale jest też ojcostwo i potrzeba ojca też
    > istnieje, może cięko wam sobie to wyobraźić, ale ojciec potrzebuje również
    > zobaczyć się z dzieckiem, pogadać i to wszystko niekoniecznie z ogonem.


    to dlaczego mając taką potrzebę, ojciec nie zadzwoni, nie przyjdzie?


    --
    *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***
    moje kochane SŁONECZKO skończyło już 21 miesięcy
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:33
    są też niedobrzy ojcowie przyznaje. Czy Ty przyznasz, że są złe matki?
  • anetina 18.07.05, 13:34
    przyznam, że są złe matki
    ale ja takich osobiście nie znam
    tylko z wiarygodnych opowieści


    --
    *** *** *** *** *** *** *** *** *** ***
    moje kochane SŁONECZKO skończyło już 21 miesięcy
  • becia45 18.07.05, 14:35
    gwarantuję ci, ze są złe matki. Wiem to z doświadczenia
  • madziulec 18.07.05, 12:21
    Masz racje. Duzo racji. Tylko jak dac dziecko - malutkie, bo majace rok i trzy
    miesiace - czlowiekowi, ktory wlasnie temu dziecku mowi, ze nienawidzi mamusi,
    ktory przy wlasnie tym dziecku leje te mamusie...??? I przy tym dziecku wlasnie
    wszczyna awantury???
    Myslisz, ze co?/ Na zewnatrz bedzie inny?/ idealny tatus?? Bo bedzie sie
    popisywal???
    Tak.. chetnie od 2 miesiecy mialabym wolny dzien.. Wyspalabym sie, wypoczela..
    Ale eks ma to gdzies. I mowi - trzeba bylo myslec. Bo woli spedzac wolne chwile
    wcale nie z dzieckiem, ktore podobno tak kocha, ale z kochanka i jej 7-letnim
    synkiem, poki nie ma jej meza...

    I co?? Nadal mam pozwalac by w takim srodowisku wyrastalo moje dziecko?/ Ja
    wiem, nie da sie uchronic dziecka przed wszelkimi okropnosciami swiata...

    --
    Forum Reflux moczowy, ZUM, wady dróg moczowych
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:36
    nie chodziło o skrajne sytuacje!
    A jeśli Twój eks byłby normalny, ale miał koniete ta kobieta miała własne
    dziecko. Czy to cos złego, że dziecko znałoby rodzine taty?
  • madziulec 18.07.05, 13:52
    Widzisz... Ta kobieta ma dziecko i ma meza. Mieszka z mezem. Nie jest to
    normalna sytuacja.
    Pisze o swojej sytuacji, bo nie mozna uogolniac wink))

    I nie zawsze jest tak, ze kazda kobieta nie chce oddac dziecka temu eks..
    czasem my tez dbamy o dobro dziecka.... Tylko czy zawsze wiadomo gdzie to dobro
    jest?????

    --
    Forum Reflux moczowy, ZUM, wady dróg moczowych
  • magdmaz 18.07.05, 12:25
    Szanowny Panie Pawle!
    Pewnie są sytuacje takie i inne. Ale spróbuj wyobrazić sobie taką sytuację:
    Żona (partnerka) urodziła i zostawiła Ci niemowlę, bo postanowiła kontynuować
    studia w innym mieście. Dzwoni raz na parę tygodni, pyta jak rozwija sie
    dzieciak. Nie była na chrzcie, nie była na pierwszych urodzinach. Przysłała
    swoje zdjecie, żeby dzieciak wiedział, jak matka wygląda.
    Po trzech latach skończyła studia. Przyjeżdża i chce dzieciaka na wakacje, bo
    najwyższą pora poznać matkę.
    Założę się, że NIE ZNALAZŁEŚ SIĘ w takiej sytuacji. Co byś czuł, gdyby dziecko,
    które zna tylko Ciebie i Twoich bliskich, miałbys powierzyć PSYCHICZNIE obcej
    mu osobie, choć związanej więzami krwi? A gdybyś jeszcze słyszał, że przez ten
    czas przeszła przez trzy związki, lubi nocne eskapady i czasami popija? Oddał
    bys dzieciaka "na próbę", jak przedmiot? Nie wyobrażałbyś sobie, co malec
    czuje, pozbawiony tych najgłupszych rytuałów przy zasypianiu (zawsze trzymałeś
    go/ją za rączkę), płacze czasami "tata..."
    Nie dziw się, że normalny, odpowiedzialny człowiek MUSI najpierw przekonać się,
    czy ta osoba sprosta sytuacji. Najpierw - spacer 2 godziny. Potem cały dzień.
    Wreszcie nocleg. I czy odpowiedzialnie odprowadza na czas. To jest ważne, to
    jest podstawa żeby sobie odrobinę zaufać.
    Mój były mąż od samego początku starał się mi udowodnić, że teraz jest godzien
    zaufania (przed rozstaniem nie był!!!). W efekcie dzieci są u niego na całe
    wakacje, ja pracuję, więc nawet odwiedzić ich nie mogę. Syn choruje mu
    fatalnie, ma wypadki - druga seria zastrzyków. A ja tam wierzę, że sobie
    poradzą i nie rzucam wszystkiego, żeby osobiście sprawdzić. Właśnie dlatego, że
    były maż CHCIAŁ mi pokazać, że mogę spokojnie powierzyć mu dzieci, poza tym
    jest szczery i mówi, z czym ma trudność (ostatnio przyznał się, że te choroby
    to dla niego takie nowe... Fakt - to ja przez ostatnie lata spędzałam bezsenne
    noce przy gorączkujących i duszących się).
    Szanowny Pawle - pewnie jest różniście. Ważne, zeby nigdy nie widzieć jednej
    strony medalu.
    Ale wiesz, co mnie wkurza najbardziej??? Zdanie "ojciec naprawdę POTRZEBUJE".
    Ja przepraszam. Ja wysiadam. Potrzebuje TYLKO I WYŁĄCZNIE dziecko!!! Ani matka
    ani ojciec nie mają prawa mówić o swoich potrzebach względem dzieci. Oni moga
    jedynie potrzebowac obdarzać kogoś miłością i odpowiedzialną troską, ale NIC
    WIĘCEJ!
    Żebyś Ty wiedział, czego ja potrzebuję!!? Ale mi nie wolno, bo właśnie JESTEM
    matką, a nie MAM dzieci.

    Pozdrawiam,
    Magda
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • pawel-szadko 18.07.05, 13:48
    na drugą część odpowiadam nickiem
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=26597113&a=26602377
    a co pierwszej części: nikt nie mówi, że zjawiam się po pół roku i chcę wziąść
    dziecko. Ja mam z nim dobry kontakt, ale sam ze mną nie wychodzi. na początek
    dwie godziny ze trzy razy potem cały dzięn z pięc razy potem nocleg. Chodzi o
    taką sytaucje!
  • magdmaz 18.07.05, 15:42
    A ja wcale nie miałam na myśli Twojej sytuacji! Każda jest inna. Po prostu
    warto zauważyć, że założenie, ze matki (no, powiedzmy, że tym razem chodzi o
    matki) nie chcą bez oporów odstawić dzieciaka na miesiąc czy tydzień do
    człowieka, który jest temu dzieciakowi praktycznie obcy zwykle JEST UZASADNIONE.
    Oczywiście nie zawsze. Tak samo nie rozumiem egoistycznej zemsty matek, jak
    egoistycznych zapędów zranionego ojcostwa.
    No do cholery jasnej (ja bardzo przepraszam, ale już nie mogę!) kto tu jest dla
    kogo??? Dziecko dla Rodzica, czy Rodzic dla Dziecka?
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • kkokos 18.07.05, 12:34
    nie podoba mi się - po pierwsze - że kontynuujesz, pawle, dyskusję w
    duchu "udowodnijcie, że nie jesteście wielbłądami". "Może niektóre z was dają
    kontakt, ale tylko taki... itd.". Pawle, żadna z nas na tym forum nie musi
    udowadniać żadnemu przybyszowi, że jest dobrą matką.

    Po drugie nie podoba mi się, to co napisałeś. Bo to wstęp do cudownego
    usprawiedliwienia tatusia, który ma dziecko gdzieś. "Chętnie bym się z nim
    spotkał, ale sam, na moich warunkach, a jak nie, to lepiej wcale się nie
    spotykać". Mój eks tak robi. Czasem mam wrażenie, że tylko czyha, żebym
    powiedziała "nie". Bo jak mówię "nie", to on nie dyskutuje. Nie ma
    żadnego "ale", nie próbuje mnie przekonywać, wysuwać jakichś argumentów. Bo
    może rzeczywiście mam jakieś argumenty, na które on miałby kontrargumenty i
    doszlibyśmy po rozmowie do jakiegoś konsensusu? Nie, on mówi "to cześć" i
    odkłada słuchawkę. A potem tak cudownie jest opowiadać wszystkim, że ta suka mu
    kontaktu z dzieckiem zabrania....i chodzić w glorii i chwale kochającego ojca,
    któy tak cierpi!!! Tak, wiem, że nie wszyscy faceci tak łątwo kapitulują,
    niektórzy walczą intesywniej. Ale też dla wielu twój tok myślenia w tym poście
    jest najwygodniejszą wymówką.

  • pawel-szadko 18.07.05, 13:52
    ja wysuwałem argumenty nawet wiele, ale dyskusja była, że w 2002 byłem na
    meczu . za każdym razem. Teraz co jakiś czas pytam, ale jak odpowiada nie to
    juz nie dyskutuje bo i po co i tak to nic nie da.
    Dyskusja jest zupełnie na inny temat. Wtedy było to skrajnym nie, teraz jest
    tak pewnie ale.
    A czy te warunki jakie powiedziałęm to coś wielkiego. To żadne warunki to po
    prostu normalność!
  • megan58 18.07.05, 13:53
    A nie mogłes wrocic z tego meczu na spotkanie???
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:00
    napisała mi jak była pod domem. Jak dziecka nie mogę widzieć to jest mi źle,
    ale żyje korzystam z rozrywek. To było perfidne zagranie. Wyszedłem z meczu
    dzwoniłem, pisałem jej, że jadę, ale nie zaczekała. Teraz chyba bym z tego
    meczu nie wychodził tzn. jakby zagrała tak drugi raz, a wtedy "jak przyjeżdzam
    z dzieckiem Ty jesteś na meczu i nawet z niego nie wychodzisz jak wiesz, że
    czekam"
  • megan58 18.07.05, 14:08
    Widzisz Pawle jak ustalisz co dla Ciebie w zyciu wazne to bedziesz miałnormalne
    zycie.
    Zakładasz ze psotapiła perfidnie -kazałCi zrezygnowac z meczu...

    Nie powiem zeby to było laden z jej strony - ale strasznie bezduszne to tez bym
    tego nie nzawała.
    Pwoedz mi znie zreygnowałs z tego meczu - choc tak barfdzo kachasz syna bo..
    1. Nie ona bedzie decysodwac- i masz ochote na mecz - syn moze poczekac na
    wolna chwile
    2. ... Podpwoiedz jakis drugi powodod.


    Powiedz mi co jest wazniejsze dla Cienie - pokazac kto ma jakie prawa i kto tu
    rzadzi czy zobaczyc sie z dzieckiem..?
    Po twoim postepowaniu widze ze to drugie. Moje ojcostownajwazniesjze - dziecko
    ma sie dostosowac..

    Widzisz rodzicielstwo to co wiecej niz Prawa..
    Jesli to zorzumiesz masz szanse na normalnosc. To wszytsko - my sie nigdy nie
    zrozumiemy .
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:11
    zrozum dokładnie- ja się nie spodziewałem, zę ona przyjedzie. Jak dostałem
    wiadomość pojechałem zaraz do domu piszać jej, że jadę, ale już dziecka nie
    zobaczyłem. Czy Ty byś następnym razem wyszła jak ktoś z Ciebie tak kpi?
  • megan58 18.07.05, 14:13
    Wogole mi sie to w głowie nie miesc zeby przyjecha do kogos i miec pretensje ze
    w danym momencie go nie ma - chyba ze byłabym uprzedzona o przyjedzie.
    Dlatego to troche niepojete dla mnie...
    No coz , jesli było jak piszesz- to przykre.
  • kkokos 18.07.05, 14:18
    a skąd wiesz, pawle, z czego ona musiała zrezygnować, żeby dowieźć ci to
    dziecko, gdy ty byłeś na meczu??
    ty możesz "żyć, bawić się", jak się wyraziłeś parę postów wyżej, a ona nie ma
    do tego prawa - ma tylko psi obowiązek dostarczyć ci dziecko i pokornie czekać,
    az pan i władca się "wybawi"....
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:22
    ona go przywiozła bo była pewna, że mnie nie będzie.
  • megan58 18.07.05, 14:12
    O przepraszam zrozumiałam, ze jak Ty byłes pod domem. Wycofuje swoj post.

    Jednak pozostaje przy zdaniu ze ojcostwo jesdla Ciebie wazniejsze niz dziecko..

    Mam pytanie. Staneła pod domeme i powiedziała , ze jak Ciebie nie ma to
    wyjezdza i nie uprzedziłaCie wiwczesniej o tej wizycie???

    Nic nie wiedziałe so niej??
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:14
    nie uprzedziła. spojrzała, że jak jest mecz i ja się nie spodziewam tej wizyty
    to na pewno pójdę na mecz.
    Do domu weszła posiedziałą trochę z moimi rodzicami, ale była umówiona, że gach
    ją odwiezie o danej godzinie i nie zaczekała
  • megan58 18.07.05, 14:18
    No nie ten tekst - sprawdziła ze bedzie mecz - to juz twoja interpretacja..
    Wiesz moze ona chciał dobrze- przyznac ze wypominac czego nie ma - nie maiłes
    obowiazku czekac- ona tez była umowiona.. Czemu zaraz z gavchem?/ Moze z
    partnerem i pojechała. Moze na przyszłosc zwroc jej uwage ze warto sie
    zapowiedziec.....

    Przykre jest to ze to wypomina.
  • kkokos 18.07.05, 14:20
    bo my megan, mamy tylko gachów. oni natomiast mają "miłości swojego życia"...
  • megan58 18.07.05, 14:24
    Kkokos - dzieki - musze uprzedzic "gacha" ze nim jest - bo w nieswiadomosci
    zyje....
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:26
    dobrze to moja subiektywna ocena, ale jeśli jest 20 lat różnicy to razcej to
    miłość czy raczej to gach?
  • megan58 18.07.05, 14:30
    Tzn jesldo jakiej roznicy wieku to partner a do jakie gach??
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:32
    sprawa języka. Mam jeszcze młode lata przynajmniej tak uważam. Gach, w tym
    przyapdku to potoczne określenie partnera i nic innego!
    Nie ma takiej granicy.
  • megan58 18.07.05, 14:33
    Gach - partner. To ty tez byłes jej gachem, tak?
    Acha..
    Nie moje partner nidy nie bedzie miał miana gacha .
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:37
    to slang. Czasem mówie tak na partenrów nie tylko matki mojego dziecka, ale
    także koleżanek. Temat chyba nie warty roztrząsaania
  • megan58 18.07.05, 14:39
    Nie to mowi o Twoim stosunku do ososby.
    Ciekawi mnie czy ososbie tez myslałes w takim znaczeniu i mowiłes w
    takimznaczeniu. Ze jestes jsej gachem?
  • pawel-szadko 18.07.05, 14:41
    mam lat 23. Mogę chyba powiedzieć o kimś gach. Jesteśmy pewnie z innych
    regionów Polski. W Łodzi to słowo to nic wielkiego, ot takie nazwanie
    praktycznie inaczej partner.
  • pelaga 18.07.05, 14:58
    No popatrz, ja tez jestem z tych terenow Polski i nie uzywam slowa gach, nie
    zamierzam tez zaczac.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • becia45 18.07.05, 15:09
    przecież za jedno słowo "gach" nie można od razu kogoś oceniać. Przecież, jeśli
    nie są razem to ma prawo wyjść gdzieś, a nie tylko czekać 24 godziny na dobę,
    czy matka jego dziecka wejdzie z dzieckiem w odwiedziny. Przecież też ma prawo
    do prywatnego życia
  • megan58 18.07.05, 15:17
    I to wyraziłam wyzej.Przeczytajm smile
    Natomiast jego naditerppretacja duzo mowi - Ona przyszła bo wiedziała , bo
    sprwadziła , jej facet to gach.. Tego wszystkiego On nie wie - to tak
    interpretuje.
  • ann_mart 18.07.05, 15:21
    Mag, on wie też, że "młode matki" nie myślą o pracy w pracy i dlatego ich nikt
    nie chce zatrudnić.

    A słowo gach, drogi Pawle, ma znaczenie pejoratywne.
    --
    -------
    Kobiety nie robią z mężczyzn głupców - pewien odsetek należy do kategorii "zrób-
    to-sam"
  • becia45 18.07.05, 15:55
    ann_mart napisała:

    on wie też, że "młode matki" nie myślą o pracy w pracy i dlatego ich nikt nie
    chce zatrudnić
    Jestem młodą matką, która pracuje. Musze Ci powiedzieć, że nawet pracując myśle
    o dzieciach. Niestety nie da się oddzielić pracy od dzieci. Wychodząc dziś z
    domu moje dziecko miało wysoką gorączkę. Czy w takiej sytuacji nie myślisz w
    pracy o dziecku? Nie musi wcale oznaczać to, że gorzej pracuję.
  • pawel-szadko 19.07.05, 09:41
    mówie na przykładach młodych amtek, które znam. Sa w pracy, ale już są w domu.
    Pracuje w dość dużej szkole, gdzie większy odstetek to kobiety i pewna część to
    młode matki.
  • becia45 18.07.05, 15:43
    ale jeśli wie, ze lubi chodzić na mecze to mogła się spodziewać, ze tego dnia
    go nie będzie w domu bo będzie na meczu. Mogła przecież zadzwonić dzień
    wcześniej.
  • megan58 18.07.05, 15:47
    Becia- mogał nie mogła - On mogł nie mogł itd.. hipotetycznie to gdyby cicoia
    miała wasy toby była wojkiem
  • becia45 18.07.05, 16:00
    uważam, zeby dziecku nie robić przykrości lepiej pojechać na umówione
    spotkanie. Wiedząc, że ten tata będzie na niego czekał. Przecież jeżeli
    bierzemy dziecko z domu i mówimy, ze jedziemy do taty, a później nie zastajemy
    go w domu to dziecku jest przykro.
  • megan58 18.07.05, 16:07
    Napisałm to pare posow wyzej - ze nie rozumiem czemu sie nie zapowidziała.Wiec
    jest to dla mnie przelewanie w pustego w prozne.
  • becia45 18.07.05, 16:31
    ok. sory nie zauważyłam. Ale wiem, ze są też kobiety które robią wszystko żeby
    kontakt między dzieckiem a ojcem uciął się.
  • magdmaz 18.07.05, 15:46
    Miłość, Paweł, miłość!!! Ja mam wprawdzie dychę z okładem więcej od Ciebie, a
    mój gach ma synów w Twoim wieku, dlatego ja naprawdę wiem, ze to miłość, a Ty
    jeszcze bardzo młody jesteś.
    Oczywiście ta "miłość" to o mnie, nie o matce Twojego dziecka, ale różnica się
    jakby zgadza.
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • pawel-szadko 19.07.05, 09:54
    oj chyna nie do końca. Chociaż zycze jej, żeby była sczęśliwa tak jak Ty.

    Pozdrawiam.
  • noemi.d 19.07.05, 10:56
    a ja jednak bałabym się zostawić małego nawet na troszkę z jego ojcem. Ostatnio
    jak nas odwiedził, to nawet mi w niczym nie pomógł. Za to stwierdził,że jest
    śpiący i że się położy...
    Nadmienię,że nie widzieli się trzy miesiące.
    Poza tym duży wpływ na mojego "jeszcze" męża mają jego rodzice i boję się, że
    mogłabym nie dostać dziecka spowrotem.

    Pozdrawiam

    AGa
  • pawel-szadko 19.07.05, 10:59
    co znaczy dostać dzieck spowrotem. Czy to jest książka?
    Prawda jest taka, że mogłabyś bez konsekwecji prawnych. Macie teraz takie same
    prawa i nie jest powiedziane, że ojciec ma mniejsze prawo, z dzieckiem
    zamieszakć. A może dziecku będzie lepeij u ojca. Myślałąś o tym?

    Pozdrawiam
  • toman5 19.07.05, 11:49
    Noooooo, Duuuuuuużo lepiej by było, z tatą co po trzech miesiącach niewidzenia
    dziecka wali się na kanapę.
  • noemi.d 19.07.05, 11:58
    ano jak to się mówi taty się nie wybierało, ja dziecku nie zabraniam kontaktów,
    wrecz przeciwnie nie rozumiem jak można nie kochac takiego szkrabka..

    Pozdrawiam

    Aga
  • pawel-szadko 19.07.05, 12:20
    nie zgodzę się z Tobą, ponieważ kontakt nie jest wystarczający dla dziecka.
    Piszesz, że nie chcesz dziecku udostępnić kontaktu z ojcem be z Twojej
    obecności.
  • pelaga 19.07.05, 14:02
    Proponuje w strone ojca koledze. Jak kolega nie widzi NIC zlego w tym, ze facet
    widuje sie raz na 3 miesiace z dzieckiem, tylko ma pretensje do matki, ze nie
    pozwala takiemu ojcu dac dziecko bez nadzoru, to pasuje TAM kolega idealnie.
    Bedzie mozna pouzalac sie na wredne ex, zamiast dzialac i widywac sie z
    dzieckiem. Proponuje wyrazenie tam tez pogladu o tym, ze rodzic, ktory nie jest
    z dzieckiem na codzien nie powinien tez ponosic kosztow jego utrzymania, bo
    jest "samotny" wink))))))))))))

    A moze juz czas dziewczyny zaczac ignorowac nowego proroka???
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • pawel-szadko 20.07.05, 09:20
    Kiedy ja powiedziałem ,że nie powinien? Nie wkładaj mi w usta słów jakich nie
    mówiłem. Kontakt dziecka przy jakichkolwiek oczach nie jest za bardzo zdrowy.
    Jak mój synek miał kilka miesięcy przy każdej zmianie pieluszki i innych
    drobnych rzeczach miałem na swojej obserwacji trzy pary oczu, żeby jeszcze
    patrzyli dyskretnie, ale patrzyli wprost stojąc mi nad głową. Przyznaje nie
    potrafiłem zrobic pewnych rzeczy tak sprawnie jak mama dziecka, ale starałem
    się i nie robiłem wydaje mi się źle, ale może nie tak szybko nie tak sprawnie,
    a jesli coś zrobiłem, źle to zaraz ostra reprymenda. To ciężkie do zniesienia
    uwierz mi.
    Pomyśl widzisz się z dzieckiem, którem bardzo kochasz, chcesz z nim troszkę
    spędzić czasu, ale zawsze masz nad sobą nadzór. Czujesz się jakby Twoje dziecko
    było za młodu w kryminale, a Ty przyjezdzasz tylko do niego na widzenia. DLA
    DZIECKA to nie jest wystarczający kontakt.
    Powiedz mi dlaczego, jeśli widzisz, że ojcowie są różni, uważasz, że tych,
    którzy chcą (niekoniecznie w 100 % tak jak Ty sobie to wyobrażasz czy inna mama)
    to trzeba odsunąć i dać im kontakt pod dozorem. Czy uważasz, że to korzyść dla
    dziecka?
  • maminekb 19.07.05, 14:57
    Najważniejsza jest potrzeba dziecka. Nie ojca, nie matki. Z mojego punktu
    widzenia, jeżeli córka miałaby kontakt z ojcem bardzo chciałabym żeby ją brał
    na wakacje. Jestem koszmarnie zmęczona, codzienna gonitwa, praca bez limitu i
    córka dla której muszę mieć siłę.
  • aggtt 19.07.05, 17:55
    JA TEŻ BYM DAWAŁA EXOWI MAŁĄ!
    i wcale nie jest tak, że byłabym zazdrosna, przestraszona.. bardzo bym chciała,
    żeby on to zaproponował. Marzę o takiej chwili. Bo nasze dziecko nie potrafi
    zrozumieć, co złego zrobiło, że tatuś tak nagle i definitywnie zerwał z nią
    kontakt... Tak bardzo kocha ojca. I ja mimo wszystko, rozmawiam z nią o tym,
    przeglądamy zdjęcia z okresu gdy byliśmy pełną rodziną, utrzymuję w niej wiarę,
    że tatuś może przejrzeć kiedyś na oczy, na razie zaślepione chorą miłością do
    innej kobiety... Wie, że tato nie wróci już do nas, ale wciąż myśli, że odezwie
    się do niej... To tyle...
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=23451855
    lilypie.com/baby4/010911/3/4/2/+10/.png
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=21817899
  • innuit 20.07.05, 02:31
    Rany ależ śliczna ta Twoja córeczka.trzymajcie się cieplutko i Ty też się tak
    pięknie uśmiechaj.
  • becia45 20.07.05, 13:31
    różne kobiety różnie się zachowują. Są takie co nie zabraniają kontaktu z
    ojcem. Są również kobiety takie, które na wszelkie sposoby bronią ojcu kontaktu
    z dzieckiem i najlepiej jeszcze żeby otrzymywały duże alimenty. Uważam, ze
    kobiety niechcą żeby ojciec widywał dziecko ponieważ boją się, że dziecko
    pokocha za bardzo ojca a one zostaną odsunięte na drugi plan. Często kobiety
    zakładają drugie związki i tak naprawdę eks jest im w nowym życiu nie
    potrzebny. Żeby tego było mało potrafią wmawiać dziecku, że to ojciec nie chce
    utrzymywać kotaktów i że to on był przyczyną rozpadu związku.
  • pawel-szadko 20.07.05, 13:47
    tak postępują i mowią to Ja jestem najważniejsza. Tylko szkoda, że nie widzą
    jaką krzywdę robią dziecku!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka