27.07.05, 22:30
Doszłam do wniosku że to, czego ja nie jestem w stanie znieść, dla kogoś
innego może być nie wadą, a zaletą.
Może to i kukułcze jajo, ale mój eks pracuje nad sobą - chyba wyciągnął
wnioski z naszego nieudanego małżeństwa.
Toteż wszystkim samotnym proponuję - mam exa do wzięcia!!!!! Chętnym nawet
zdjęcie podeślę...
Pozdrawiam,
Magda
--
Moje Robaki:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
Edytor zaawansowany
  • virtual_moth 27.07.05, 22:41
    Taa, ja dobrze wiem, że Ty chcesz mu babkę załatwić, co by wynormalniał, ale
    żeby posuwać się aż do chwalenia go?wink)) Musi Ci nieźle za skórę załazić,
    skoro mu taki PR robiszwink))

    Ja się jednak nie skuszęwink

    Pzdr
  • bsl 27.07.05, 23:21
    kiedys na płotach wielkim literami pisali surprisedddam konia w dobre ręce " < szybkie
    >wink)
    o cholercia ale to chyba nie na temat ?smile))))))))
  • kini_m 28.07.05, 02:00
    Nie ujmując kobietom, które bez wyjątku fascynują - miałbym ochotę na kogoś
    równie równo myślącego. Eh, gdybym mógł zmienić orientację... pomyślę.
  • bsl 28.07.05, 08:57
    scania Ty też kujawianka ?smile) a myślłam ze sama tutaj jestem smile))))))))
    mojemu również sie nie poprawiło podobno ludzie się nie zmieniają , a co do
    zdjęcia mogę urzyczyc dobre do powieszenia na lodówkę dla wszystkich tych które
    sie odchudzają wink
  • bsl 28.07.05, 09:12
    ło matko oczywiście"użyczyć " chyba sie jeszcze nie obudziłam
  • pelaga 28.07.05, 08:48
    Nie no Kochana towar wybrakowany wcisnac nam probujesz???
    Moze na macochach byloby wieksze wziecie wink)))
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 28.07.05, 09:04
    pelaga napisała:

    > Nie no Kochana towar wybrakowany wcisnac nam probujesz???
    > Moze na macochach byloby wieksze wziecie wink)))

    Pewnie tak. W koncu identyczne bieguny sie nie przyciagaja smile i wybrakowany
    facet na wybrakowana kobiete uwagi nie zwroci smile
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 09:34
    e_r_i_n napisała:

    > pelaga napisała:
    >
    > > Nie no Kochana towar wybrakowany wcisnac nam probujesz???
    > > Moze na macochach byloby wieksze wziecie wink)))
    >
    > Pewnie tak. W koncu identyczne bieguny sie nie przyciagaja smile i wybrakowany
    > facet na wybrakowana kobiete uwagi nie zwroci smile

    Erin jak zwykle jadu ulała wink Hahaha
    Większość już rozwiedzionych właśnie przyciąga ten "odpychający biegun"...
    Znam wiele takich szczęściwych par.
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 09:39
    Alez zero jadu, Kotko smile Po prostu smieszne, jak rozwodka nazywa rozwodnika
    wybrakowanym towarem, a sama siebie uwaza za prima sort smile

    kotka.na.dachu napisała:

    > Większość już rozwiedzionych właśnie przyciąga ten "odpychający biegun"...

    No ale Pelagi nie smile Ona uwaza, ze rozwodnikow to tylko 'takie jak my
    (czyt. macochy) biora. Tylko kto te rozwodki bierze? Oto jest pytanie smile

    A i ja znam malzenstwa, w ktorych oboje sa 'z garbe' i dobrze im sie zyje.
  • pelaga 28.07.05, 09:44
    > No ale Pelagi nie smile Ona uwaza

    Prosze prosze idealna domali znowu wie lepiej ode mnie co ja uwazam! smile)))
    Kurcze coz za dar trzeba miec, chyba sie na szkolenia do ciebie zapisze
    macoszko!
    Nie watpie, ze znowu cos milego mi napiszesz. Milego dnia zycze w niewirtualnym
    swiecie.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 28.07.05, 09:46
    pelaga napisała:

    > Prosze prosze idealna domali znowu wie lepiej ode mnie co ja uwazam! smile)))

    Słoneczko, warto pamietac, co sie pisze smile
  • pelaga 28.07.05, 09:49
    Ja pamietam, a ty pamietasz wszystkie swoje wielonickowe poglady???
    Czepilas sie mnie domalko ostatnio, ale jesli pomaga ci to spedzic milo wakacje
    to pouzywaj sobie jeszcze troszke. Milego smile
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 28.07.05, 09:55
    Dobrze, ze pamietasz. A skoro tak, to sie nie oburzaj, ze czytam w Twoich
    myslach smile, bo niczego, czego od Ciebie bym nie uslyszala, nie napisalam.
    I tak - czepiam sie (tzn. wykazuje Ci niekonsekwencje). Rozumiem, to boli smile

    A teraz ide na plaze smile Nie ma to jak byc leniwa, niepracujaca studentka smile
  • pelaga 28.07.05, 10:20
    Nie nie boli. Moze mam jedynie wrazenie, ze oganiam sie od upierdliwej muchy,
    ktora krzywdy zrobic nie moze, ale upierdliwic chwilke z zycia potrafi.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 09:49
    e_r_i_n napisała:

    > Alez zero jadu, Kotko smile Po prostu smieszne, jak rozwodka nazywa rozwodnika
    > wybrakowanym towarem, a sama siebie uwaza za prima sort smile

    No a który? hehehe... Zależy czy ktoś w sobie widzi winę w rozpadzie związku
    czy nie - od tego zależy jego samoocena.

    > No ale Pelagi nie smile Ona uwaza, ze rozwodnikow to tylko 'takie jak my
    > (czyt. macochy) biora.

    "Wy" jesteście tak niestety powszechnie uznawane, gdyż spora część z macoch
    rozbiła rodziny. Dlatego Pelaga uznała, że więcej chętnych może być wśród
    takich kobiet. Może akurat znajdą w przedmiotowej licytacji interesujący obiekt?

    > Tylko kto te rozwodki bierze? Oto jest pytanie smile

    Są pary: rozwódka - kawaler, rozwódka - rozwodnik, rozwódka - wdowiec... wink

    > A i ja znam malzenstwa, w ktorych oboje sa 'z garbe' i dobrze im sie zyje.

    Tzw. "GARB", to jest szczęście dla wielu, którzy nie mogą mieć swoich dzieci.
    Coraz częściej zdarza się, że ludzie nie mogą mieć dzieci. Taki "GARB-DZIECKO"
    jest wówczas atutem smile

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 09:53
    kotka.na.dachu napisała:

    > No a który? hehehe... Zależy czy ktoś w sobie widzi winę w rozpadzie związku
    > czy nie - od tego zależy jego samoocena.

    Mysle, ze tu nie o wine/brak winy chodzi, tylko o sam fakt
    posiadania 'przeszlosci'.

    > "Wy" jesteście tak niestety powszechnie uznawane, gdyż spora część z macoch
    > rozbiła rodziny. Dlatego Pelaga uznała, że więcej chętnych może być wśród
    > takich kobiet. Może akurat znajdą w przedmiotowej licytacji interesujący
    > obiekt?

    Uogolnienia jak zwykle. Czas sie przyzwyczaic smile

    Ale w tym przypadku rozwod juz dawno mial miejsce, wiec jednak macochy to nie
    jest dobre miejsce na ogloszenie licytacji. 'My' wolimy krasc - wieksze emocje
    to wzbudza.

    > Tzw. "GARB", to jest szczęście dla wielu, którzy nie mogą mieć swoich dzieci.
    > Coraz częściej zdarza się, że ludzie nie mogą mieć dzieci. Taki "GARB-
    > DZIECKO" jest wówczas atutem smile

    Mi tego nie musisz tlumaczyc. Wytłumacz to Peladze smile
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 10:01
    e_r_i_n napisała:

    > Mysle, ze tu nie o wine/brak winy chodzi, tylko o sam fakt
    > posiadania 'przeszlosci'.

    Przeszłość powiadasz... Ja mam spox. Gorzej z wyrzutami sumienia innych (jeśli
    wiedzą co to takiego wink ).

    > Uogolnienia jak zwykle. Czas sie przyzwyczaic smile

    Erin - sama się utożsamiłaś ze wszystkimi smile)

    > Ale w tym przypadku rozwod juz dawno mial miejsce, wiec jednak macochy to nie
    > jest dobre miejsce na ogloszenie licytacji. 'My' wolimy krasc - wieksze
    > emocje to wzbudza.

    Będę pamiętać.
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 10:12
    kotka.na.dachu napisała:

    > Erin - sama się utożsamiłaś ze wszystkimi smile)

    Niee, pudło. "My" zostałysmy wrzucone do jednego wora przez Pelage.
  • pelaga 28.07.05, 10:17
    A niby do jakiego worka??? Bo jakos nie pamietam. Poprosze o cytaty.
    Idz ty juz lepiej na te plaze, chwilka bez zlosliwosci nam wszystkim sie
    przyda, a miw szczegolnosci, bo przypielas sie do mnie jak rzep do psiego
    ogona, ostatnimi czasy. Takie nowe hobby??? Dla zabicia czasu? Moze lepiej
    jakiejs pracy poszukac? A nie zapomnialam, ty nie musisz masz meza i rodzicow.
    Tylko samodziene powinny kazda chwilke wykorzystac na ruszenie dupy do roboty.
    Wiec jednak plaza. Milego plazowania zycze.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 28.07.05, 10:20
    Musze Cie zmartwic - syn poszedl na plaze z dziadkami. Mam wiec cale dwie
    godziny tylko dla siebie.

    Do Ciebie sie nie przyczepilam - ja po prostu z Toba dyskutuje. W koncu po to
    jest to forum, prawda?

    > Moze lepiej jakiejs pracy poszukac? A nie zapomnialam, ty nie musisz masz
    > meza i rodzicow.

    No widzisz, jak mi dobrze. Ech, zyc nie umierac smile

  • kotka.na.dachu 28.07.05, 10:24
    e_r_i_n napisała:

    > > Moze lepiej jakiejs pracy poszukac? A nie zapomnialam, ty nie musisz masz
    >
    > > meza i rodzicow.
    >
    > No widzisz, jak mi dobrze. Ech, zyc nie umierac smile

    Czy to aby nie pasożytnictwo?

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 10:25
    kotka.na.dachu napisała:

    > Czy to aby nie pasożytnictwo?

    Alez skad. To tylko wykorzystywanie tego, co daje mi KRiO.
  • mikawi 28.07.05, 09:42
    wiesz kotko, to raczej zwrócenie uwagi na słowa - nazywanie faceta po rozwodzie
    towarem wybrakowanym jest wbijaniem gola do własnej bramki, bo idąc tym tokiem
    rozumowania - kobieta po rozwodzie to również taki towar, od którego lepiej się
    trzymać z daleka bo 'garbata'. Więc po co te złośliwości - bynajmniej nie ze
    strony erin?
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 09:56
    mikawi napisała:

    > wiesz kotko, to raczej zwrócenie uwagi na słowa - nazywanie faceta po
    > rozwodzie towarem wybrakowanym jest wbijaniem gola do własnej bramki, bo idąc
    > tym tokiem rozumowania - kobieta po rozwodzie to również taki towar, od
    > którego lepiej się trzymać z daleka bo 'garbata'.

    Kobieta, która podsuwa swojego byłego komuś innemu - musi być zdesperowana.
    Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi do głowy: "wybrakowany towar".
    Wcale nie uważam, że każdy po rozwodzie jest gorszy od tych w związkach.

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 10:11
    Ee, toc sama magda napisała: "Doszłam do wniosku że to, czego ja nie jestem w
    stanie znieść, dla kogoś innego może być nie wadą, a zaletą." A wiec nie jest
    wybrakowany, tylko niedopasowany do wymagan eks zony.
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 10:23
    e_r_i_n napisała:

    > Ee, toc sama magda napisała: "Doszłam do wniosku że to, czego ja nie jestem w
    > stanie znieść, dla kogoś innego może być nie wadą, a zaletą." A wiec nie jest
    > wybrakowany, tylko niedopasowany do wymagan eks zony.

    Chyba dlatego Pelaga doszła do konkluzji, że albo macochy dałyby sobie z nim
    radę (mają wszak doświadczenie w dopasowywaniu się w usterki exi) lub mają
    odpowiednie znajome (o podobnych upodobaniach - emocji extremalnych). smile

    Poza tym taki żar z nieba leje, że chyba niepotrzebnie sobie podnosić
    ciśnienie wink
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 10:25
    kotka.na.dachu napisała:

    > Chyba dlatego Pelaga doszła do konkluzji, że albo macochy dałyby sobie z nim
    > radę (mają wszak doświadczenie w dopasowywaniu się w usterki exi) lub mają
    > odpowiednie znajome (o podobnych upodobaniach - emocji extremalnych). smile

    Macochy sie, dzieki Bogu, do usterek eks (zon) nie musza dostosowywac smile

    > Poza tym taki żar z nieba leje, że chyba niepotrzebnie sobie podnosić
    > ciśnienie wink

    Tobie sie podnosi? Mi wcale smile
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 10:28
    e_r_i_n napisała:

    > Macochy sie, dzieki Bogu, do usterek eks (zon) nie musza dostosowywac smile
    Tak Ci się tylko zdjae wink

    > Tobie sie podnosi? Mi wcale smile

    Mnie mało co wyprowadza z równowagi. To mnie jedynie śmieszy.
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 10:30
    kotka.na.dachu napisała:

    > Tak Ci się tylko zdjae wink

    W sumie masz racje - usterki eksi sie na moim zyciu odbijaja. Ale dostosowywac
    sie do nich nie mam zamiaru.

    > Mnie mało co wyprowadza z równowagi. To mnie jedynie śmieszy.

    No, to juz jestesmy dwie smile
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 10:40
    e_r_i_n napisała:


    > W sumie masz racje - usterki eksi sie na moim zyciu odbijaja. Ale
    dostosowywac sie do nich nie mam zamiaru.

    To, co może nam się wydawać u kogoś usterką - może być dla kogoś zaletą
    (wracając do początku dyskusji). Nie wiesz na pewno wszystkich tajemnic
    poprzedniego związku. Możliwe, że jesteś "zapchaj-dziurą" tego, czego brakowało
    u Twego pana. Być może nie dorównujesz w wielu sprawach do exi. Tego na pewno
    Ci nie powie Twój pan. Tak więc możliwe, że żyjesz w błogiej nieświadomości.
    Może pracowitość exi była dla Twego pana dobijająca? Ech.. zresztą ja nie znam
    szczegółów... i nie zamierzam poznawać wink
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • edzieckokarenina 28.07.05, 10:44
    e_r_i_n napisała:


    > W sumie masz racje - usterki eksi sie na moim zyciu odbijaja. Ale
    dostosowywac sie do nich nie mam zamiaru.

    To, co może nam się wydawać u kogoś usterką - może być dla kogoś zaletą
    (wracając do początku dyskusji). Nie wiesz na pewno wszystkich tajemnic
    poprzedniego związku. Możliwe, że jesteś "zapchaj-dziurą" tego, czego brakowało
    u Twego pana. Być może nie dorównujesz w wielu sprawach do exi. Tego na pewno
    Ci nie powie Twój pan. Tak więc możliwe, że żyjesz w błogiej nieświadomości.
    Może pracowitość exi była dla Twego pana dobijająca? Ech.. zresztą ja nie znam
    szczegółów... i nie zamierzam poznawać wink
    ****
    wink))
    erin "zapchaj dziurą"wink)??
    no coś Ty, to było zapewne objawienie dla zorza.Młoda, niedoświadczona, bez
    studiów(dopiero się uczy), mało wie o życiu- są goście którzy muszą się
    dowartościować wadami partnera, bo zawsze świetnie przy nim wypadną.
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 28.07.05, 10:46
    Oczywiscie, ze sa dziedziny, w ktorych exi nie dorownuje. Dlatego ja jestem
    w szczesliwym zwiazku, ona byla w zwiazku z powodu lojalnosci.

    kotka.na.dachu napisała:

    > Może pracowitość exi była dla Twego pana dobijająca?

    ROTFL, dawno sie tak nie usmialam. NA PEWNO TAK BYŁO (szczegolnie, ze eks prace
    podjela kilka lat po rozwodzie). A wczesniej m.in. swoja 'pracowitoscia'
    dobila, owszem, swoj zwiazek.

    A jesli pijesz do mojego niepracowania to coz - niektorzy sie do pracy po
    prostu nie nadaja. Moze ja tez do takich osob naleze?
  • edzieckokarenina 28.07.05, 10:49
    e_r_i_n napisała:

    > Oczywiscie, ze sa dziedziny, w ktorych exi nie dorownuje. Dlatego ja jestem
    > w szczesliwym zwiazku, ona byla w zwiazku z powodu lojalnosci.
    >
    > kotka.na.dachu napisała:
    >
    > > Może pracowitość exi była dla Twego pana dobijająca?
    >
    > ROTFL, dawno sie tak nie usmialam. NA PEWNO TAK BYŁO (szczegolnie, ze eks
    prace
    >
    > podjela kilka lat po rozwodzie). A wczesniej m.in. swoja 'pracowitoscia'
    > dobila, owszem, swoj zwiazek.
    >
    > A jesli pijesz do mojego niepracowania to coz - niektorzy sie do pracy po
    > prostu nie nadaja. Moze ja tez do takich osob naleze?

    ****
    mówisz że ex dobiła związek tym że nie pracowaławink
    a teraz piszesz że być może sama należysz do osób które się "po prostu" do
    pracy nie nadająwink
    czyżby zorz aż tak szukałw tobie cech ex?hihh
    ale ne wnikam
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 10:54
    e_r_i_n napisała:

    > ROTFL, dawno sie tak nie usmialam. NA PEWNO TAK BYŁO (szczegolnie, ze eks
    prace podjela kilka lat po rozwodzie). A wczesniej m.in. swoja 'pracowitoscia'
    > dobila, owszem, swoj zwiazek.
    >
    W to akurat nie uwierzę! Jak to? Pan wziął drugą - bardziej "lewą" do pracy, a
    poprzedniczka dobiła tym samym związek? Hehehe

    > A jesli pijesz do mojego niepracowania to coz - niektorzy sie do pracy po
    > prostu nie nadaja. Moze ja tez do takich osob naleze?

    Zapewne mama czytała za dużo książek o księżniczkach hihihi. Jednak takie
    podjeście nie jest dobre w tych czasach wink
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:00
    kotka.na.dachu napisała:

    > W to akurat nie uwierzę! Jak to? Pan wziął drugą - bardziej "lewą" do pracy,
    > a poprzedniczka dobiła tym samym związek? Hehehe

    No widzisz, jak to sie dziwnie uklada...

    W sumie nie ma roznicy miedzy niepracujaca studentka zaoczna, majaca odhowane
    dziecko i babcie pod bokiem, a studentka studiow dziennych z małym dzieckiem
    i rodzina setki kilometrow od siebie smile


    > Zapewne mama czytała za dużo książek o księżniczkach hihihi. Jednak takie
    > podjeście nie jest dobre w tych czasach wink

    Coz, to jest (kurcze, znowu) zdanie Pelagi. Wlasnie szukam postu, w ktorym to
    napisala (zeby nie bylo, ze znowu cos sciemniam smile).
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 11:05
    e_r_i_n napisała:

    > No widzisz, jak to sie dziwnie uklada...
    > W sumie nie ma roznicy miedzy niepracujaca studentka zaoczna, majaca odhowane
    > dziecko i babcie pod bokiem, a studentka studiow dziennych z małym dzieckiem
    > i rodzina setki kilometrow od siebie smile

    Nie kumam - byłaś studentką z dzieckiem i on Cię złapał z "bagażem"? Coś chyba
    zamąciłaś wink

    > Coz, to jest (kurcze, znowu) zdanie Pelagi. Wlasnie szukam postu, w ktorym to
    > napisala (zeby nie bylo, ze znowu cos sciemniam smile).

    Ty masz obsesję na jej punkcie! Biedulko, ja to mówię od siebie. Nie mam manii
    prześladować kogoś wyciągając mu jakieś linki itp. (jeśli coś gorącego, to
    możliwe, że przytoczę... kiedyś wink hihi) Zwykle piszę co myślę.
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:10
    kotka.na.dachu napisała:

    > Nie kumam - byłaś studentką z dzieckiem i on Cię złapał z "bagażem"? Coś
    > chyba zamąciłaś wink

    Nie. Nie pracuje, bo jestem studentka i mam dziecko - a wiec poki co niebardzo
    mozliwosci pracy. Eks nie pracowala, mimo, ze mogla (ale jej sie nie chcialo).
    Kapisz? smile

    > Ty masz obsesję na jej punkcie! Biedulko, ja to mówię od siebie. Nie mam
    > manii prześladować kogoś wyciągając mu jakieś linki itp.

    Wiesz, to nie obsesja, tylko inne podejscie do dyskusji. Jak pisalam, co mysle,
    to zawsze to bylo przeinaczane i naginane do wlasnych tez. Teraz juz sobie po
    prostu ironizuje (z pewnych spraw).

    Dla jasnosci - pracowac bede, chce i musze.
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 11:15
    e_r_i_n napisała:

    > Nie. Nie pracuje, bo jestem studentka i mam dziecko - a wiec poki co
    niebardzo mozliwosci pracy. Eks nie pracowala, mimo, ze mogla (ale jej sie nie
    chcialo). Kapisz? smile

    A teraz już rozumiem smile

    > Dla jasnosci - pracowac bede, chce i musze.

    Proponuję, abyś starała się o pracę w wywiadzie. Jesteś niezła w szperaniu w
    linkach wink
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • leeya 28.07.05, 11:16
    kotka.na.dachu napisała:

    > Proponuję, abyś starała się o pracę w wywiadzie. Jesteś niezła w szperaniu w
    > linkach wink
    -------------------
    Nie tylko w linkach, nie tylko...

    Leeya


    --
    Juz latosmile
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:16
    Niee, inne mam plany. Wywiad odpada smile A z wyszukiwarki korzystac nie sztuka.
    I nie przestepstwo, co m.in. Leeya udowadnia czesto smile
  • leeya 28.07.05, 11:17
    e_r_i_n napisała:

    > Niee, inne mam plany. Wywiad odpada smile A z wyszukiwarki korzystac nie sztuka.
    > I nie przestepstwo, co m.in. Leeya udowadnia czesto smile
    --------------
    Ze he?? Moze goraczka mnie dobila ale nie kumam.

    Leeya


    --
    Juz latosmile
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:19
    A zdarzylo sie pare razy, ze roznym osobom (kurcze, mozg mi przestaje
    funkcjonowac - nieuzywany organ zanika, wiec nie pamietam) wytykalas
    niekonsekwencje, suto okraszajac swoje posty linkami i cytatami z ich postow.
    Ja sie tylko ucze od najlepszych smile
  • leeya 28.07.05, 11:26
    e_r_i_n napisała:

    > A zdarzylo sie pare razy, ze roznym osobom (kurcze, mozg mi przestaje
    > funkcjonowac - nieuzywany organ zanika, wiec nie pamietam) wytykalas
    > niekonsekwencje, suto okraszajac swoje posty linkami i cytatami z ich postow.
    > Ja sie tylko ucze od najlepszych smile
    --------------
    Zacznij uzywac bo zeczywiscie zaniknie. 2 osobom. Kwiatkowi podawalam cytaty i
    Tobie, podawalam ilosc postow.

    Leeya

    --
    Juz latosmile
  • bsl 28.07.05, 11:20
    leeya Ty mi odpisz na meila , bo czekam i czekam :smile))) a Ty sie w jakąś durną
    dyskusję wdajesz smile
  • leeya 28.07.05, 11:28
    Masz racjesmile Chociaz nie wiedfzialam, ze mam maila od Ciebiesmile Zaraz sprawdze i
    napisze tongue_out

    Leeya

    PS. ALe nie licz na cos z sensemsmile Mam anginesmile I goraczke..
    --
    Juz latosmile
  • pelaga 28.07.05, 13:04
    > Ty masz obsesję na jej punkcie!

    Prawda??? Na pamiec sie moich wypowiedz uczy, linki wyszukuje, kazdego niemalze
    postu sie czepia smile Faktycznie biedactwo...

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • magdalens 28.07.05, 14:24

    trudno tego nie robić jeśli ktoś wysuwa jedne twierdzenia a w kolejnych
    rozmowach się wypiera ich.
    To zwykłe dowodzenie komuś , że krąży wokól jednej teorii używając różnych
    sprzecznych sobie stwierdzeń.
    Leeya dziwne że w twoim uwielbieniu konsekwencji nie widzisz niekonsekwencji
    pelagi
  • leeya 28.07.05, 14:30
    magdalens napisała:

    > Leeya dziwne że w twoim uwielbieniu konsekwencji nie widzisz niekonsekwencji
    > pelagi
    --------------------
    Litosci!!!! Co ja takiego napisalam znow?? A moze nie napisalam?? Bo ja sie
    raczej "dopielam" do wypowiedzi erin i edzieckokareniny, pelagi wypowidzi w
    ogole nie komentujac. Albo cos mi sie w oczach mieni. W sumie przy goraczce to
    normalnesmile

    Leeya

    --
    Juz latosmile
  • magdalens 28.07.05, 14:38

    zdecydowanie widać że ta gorączka cały czas podwyższa się
    mówię że dziwi mnie twój prztyczek wobec erin - że ma czas na sprawdzanie
    wcześniejszych wypowiedzi pelagi udowodniając jej brak konsekwencji w tym co
    pisze, bo w każdym kolejnym poście wypiera się tego co wcześniej pisała
    zwłaszcza w debatach z erin - chyba że robi to specjalnie żeby podgrzać
    atmosferę.
    ty natomiast kojarzysz mi się raczej z bardzo konsekwentną osobą z ogromną
    świadomością własnego spojrzenia na świat i problemy dotyczące samodzielnych
    mam i macoch a tym bardziej mężczyzn będących zazwyczaj powodem ich sporów.
    Dlatego też dziwi mnie że nie widzisz tego.
  • leeya 28.07.05, 14:52
    magdalens napisała:

    >
    > zdecydowanie widać że ta gorączka cały czas podwyższa się
    ----------------
    Nosad((
    mam juz 38,4 i musze warowac przy komputerze, bo mam napieta sytuacje w pracy i
    moja "osobista" ingerencja jest czasem niezbedna. Dobrze, ze mnie do firmy nie
    sciagneli...


    > mówię że dziwi mnie twój prztyczek wobec erin - że ma czas na sprawdzanie
    > wcześniejszych wypowiedzi pelagi udowodniając jej brak konsekwencji w tym co
    > pisze, bo w każdym kolejnym poście wypiera się tego co wcześniej pisała
    > zwłaszcza w debatach z erin - chyba że robi to specjalnie żeby podgrzać
    > atmosferę.
    ....
    > Dlatego też dziwi mnie że nie widzisz tego.
    ------------------------
    Aaaaaa... to jestesmy w domu, juz wiem, chyba o ktora wypowiedz Ci chodzi. A
    wlasciewie mam podejrzenia co do 2smile Wytknelam erin juz jakis czas temu,
    ze "siedzi" przy komputerze calymi dniami. Ale na to dostalam odpowiedz, ze
    jest dobrze zorganizowana i znajduje czas na wszystko. Czego jej na prawde
    szczerze zazdroszcze, bo ja za cholere sie wyrobic nie mogesmile Drugi przytyk byl
    wobec erin, ze nie tylko w linkach szpera. W podtekscie, ze probuje tez szperac
    w prywatnym zyciu ludzi.
    A co do Pelagi... czytasz juz to forum jakis czas, wiec pewnie zauwazylas, ze
    ja i Pelaga sie jakos "mijamy" na forum. Czytam jej posty, owszem, ale bez
    jakis tam emocji. Zgadzam sie z nia czasem, czasem nie. Ma dziewczyna twarde
    zasady, jej prawo. Krytykuje postawy/wypowiedzi, ktore jej sie nie podobaja.
    tez jej prawo. ale zebym sie w nia wczytywala jak w ksiege i wszystko
    pamietala? Raczej nie. Inny mamy pomysl na zycie. Takze wybacz, ale nie bede
    sledzila ewolucji pogladow pelagi po to tylko, zeby jej wytknac
    niekonsekwencje. Szczegolnie dzis, kiedy tak marze o lozku i kocyku....

    Leeya

    --
    Juz latosmile
  • magdalens 28.07.05, 15:04

    no to aspirynka a godzina x czyli u mnie 16.00 już się zbliża więc skoczyć pod
    kocyk i wybijać bakterie

    Wydaje mi się że twój post w tej dyskusji wzmocnił pozycje pelagi, która
    niemiłosiernie i zawsze czepia się erin I owszem czasem ma racje ale jak do
    tej pory przeważnie dyskusje z nią opierają się głównie na tym że czepia się
    każdego słowa napisanego przez osobnika z przeciwnego obozu co prowadzi do
    dalekiego odejścia od tematu i ostatecznym skwintowaniem w postaci utwierdzenia
    własnej opinii i zdegradowania przeciwnika do poziomu nieroby, złodziejki
    mężów, bezsercowca albo czegoś jeszcze innego w zalezności od tematu dyskusji w
    każdym razie jest to negatywna opinia.
    I wybacz wyliczanie komuś czasu spędzania z dzieckiem albo sugerowanie złego
    traktowania dziecka jest raczej po niżej pasa.
  • kkokos 28.07.05, 15:19
    wybacz magdalens, tym razem to erin zaczęła - nożyce uderzyły. szpila pelagi
    nie była personalnie do niej smile) Mogła dać sobie na wstrzymanie...
  • e_r_i_n 28.07.05, 15:25
    kkokos napisała:

    > szpila pelagi nie była personalnie do niej smile)

    A moja odpowiedz nie byla personalnie do Pelagi smile

    Moglam sobie dac na wstrzymanie tak samo, jak całe towarzystwo mogło zignorowac
    moja odpowiedz. Tak wiec wina (jak zwykle tongue_out) lezy po obu stronach.
    Tym razem pol na pol smile

    Poza tym magdalens napisala chyba refleksje ogolna, nie na temat tego watku.
    A zazwyczaj jest tak, ze ja odpowiadam neutralnie w jakims watku, a TWA
    sprowadza to do dyskusji na temat mnie i mojego zycia.
  • magdalens 28.07.05, 15:27
    a TWA
    > sprowadza to do dyskusji na temat mnie i mojego zycia.

    sorry ja to robię czy nie zrozumiałam??
  • e_r_i_n 28.07.05, 15:44
    magdalens napisała:

    > sorry ja to robię czy nie zrozumiałam??

    Nie zrozumialas smile
  • magdalens 28.07.05, 15:25
    nie bronię erin, to co pisze i z kim rozmawia nie jest moją sprawą
    mówię tylko że jak ktoś już wchodzi w dyskusję to niech to będzie konstruktywne
    a nie ciągłe czepianie się słów i jeszcze te ciekawe opisy opieki nad dzieckiem
    nie dziwię się że erin tak prowadziła tą dyskusję jak ciągle leciały dla niej
    cudowne rady smile)
  • leeya 28.07.05, 15:36
    magdalens napisała:

    >
    > no to aspirynka a godzina x czyli u mnie 16.00 już się zbliża więc skoczyć
    pod
    > kocyk i wybijać bakterie
    ------------------
    Juz antybiotyk wzielam. Ale jest tylko gorzej... Luzik, pierwszy dzien
    najgorszysmile)

    >
    > Wydaje mi się że twój post w tej dyskusji wzmocnił pozycje pelagi, która
    > niemiłosiernie i zawsze czepia się erin
    ---------------
    Eee no, ja tez sie czepiam erin, erin sie czepia mnie, kilka innych osob czepia
    sie Erin, Ona sie czepia ich. Taka specyfika forumsmile

    > I owszem czasem ma racje ale jak do
    > tej pory przeważnie dyskusje z nią opierają się głównie na tym że czepia się
    > każdego słowa napisanego przez osobnika z przeciwnego obozu co prowadzi do
    > dalekiego odejścia od tematu i ostatecznym skwintowaniem w postaci
    utwierdzenia
    >
    > własnej opinii i zdegradowania przeciwnika do poziomu nieroby, złodziejki
    > mężów, bezsercowca albo czegoś jeszcze innego w zalezności od tematu dyskusji
    w
    >
    > każdym razie jest to negatywna opinia.
    -------------------
    No o obozach bym nie mowilasmile O frakcjach tez niesmile Ale fakt, ze jest czesc
    osob, ktore glaskaja sie nawzajem, krytyke odrzucajac a wrecz kasajac. Ja do
    glaskajacych nie nalezesmile Do czepiajacych sie czasem i owszemsmile A swoja droga,
    to czego sie czepiac na forum jak nie slowek? Innego pola do czepiania sie tu
    nie masmile A ze sprowadza... Hmmm... Widocznie taka jej uroda i tak lubi. Nie
    wsieram Pelagi, ani nie popieram w czepianiu sie czy kasaniu. Jezeli juz sie
    czepiam to na wlasny rachunek. Widzisz, to, ze sie czepia Erin ma jakas swoja
    ukryta przyczyne. Chociaz nie, nie ma ukrytej przyczyny. Przyczyna jest do
    odszukania w archiwum. tylko kto by spamietal wszystkie poprzednie nicki Erin??


    > I wybacz wyliczanie komuś czasu spędzania z dzieckiem albo sugerowanie złego
    > traktowania dziecka jest raczej po niżej pasa.
    ---------------------
    Jest. Oczywiscie, ze jest. tak samo jak wysylanie exi do roboty, wytykaniu, ze
    exia sama dziecka nie utrzymuje a korzysta z pomocy rodzicow, itd, itp. Wiesz,
    kiedys zadalam sobie trud i w wyszukiwarce wpisalam autora 'erin". I wzielam
    pod uwage tylko posty z jednego dnia. Jakiez bylo moje zdziwienie, ze na forach
    nieukrytych (a przeciez erin pisuje tez na forach ukrytych) jej posty mialy
    roznice 15-20 minut maxymalnie. Najwieksze odstep miedzy nimi byl 1,5 godzinny.
    I tak od 7.00 do 24.00. Dlatego sie wtedy przyczepilam do erin. Chcesz to
    sprawdzic? Nic prostszego. Ale dla mnie to Ona moze ze swoim zyciem robic co
    chce. Mowie, jedynie jej zazdroszcze, ze ma czas na szkole, dom i dziecko przy
    takiej aktywnosci na forum. I to wszychosmile

    Leeya


    --
    Juz latosmile
  • magdalens 28.07.05, 15:44
    ok pozdrowionka
  • e_r_i_n 28.07.05, 15:46
    Leeya, ale powiedz szczerze - cy ma dla Ciebie jakis negatywny skutek to, ze ja
    pisze na forum duzo? Nie, nie ma. Wiec powodu do czepiania sie sie nie masz.
    Wykorzystujesz tylko okazje do pokopania. I tyle.
  • leeya 28.07.05, 16:04
    Oj nie Erinku. Jeszcze nie kopalam. Ja sie tylko czepialam.

    A czy ma negatywny skutek? Hmmm... Czy mam powody do czepiania sie? Pisze tylko
    wtedy, gdy mam powody. Bo proba zalatwienia z Toba pewnych spraw na privie i
    tak sprowadza sie do wyciagniecia wszystkiego na public z odpowiednim
    komentarzem. A unikac Cie trudno na forum. Bo jestes w KAZDYM watku. Czy na
    samodzielnej czy na macochach.Jak zakladalas forum ukryte to sie cieszylam. Ale
    jak widac na dlugo cie tam nie wywialo.

    I wybacz. Ale choc szczatkowo znajac Twoja historie i widzac niektore Twoje
    posty noz sie w kieszeni otwiera i rece opadaja. Ale juz Ci to pisalam. Widac
    mnie goraczka meczy, bo sie powtarzam, a robic tego nie lubie.

    Leeya

    --
    Juz latosmile
  • e_r_i_n 28.07.05, 16:08
    leeya napisała:

    > Oj nie Erinku. Jeszcze nie kopalam. Ja sie tylko czepialam.

    Wszystko zalezy od definicji tych slow.

    > A czy ma negatywny skutek? Hmmm... Czy mam powody do czepiania sie? Pisze
    > tylko wtedy, gdy mam powody.

    No wiec JAKI KONKRETNIE masz powod do wytykania mi ilosci postow na forum?

    > Bo proba zalatwienia z Toba pewnych spraw na privie i tak sprowadza sie do
    > wyciagniecia wszystkiego na public z odpowiednim komentarzem.

    Moja droga, o ile dobrze pamietam, to Ty zaczelas jakies sprawy z prywatnej
    rozmowy komentowac publicznie. Poza tym niczego ze mna nie probowalas zalatwic,
    tylko dalej sie 'poczepiac'. Prawda?

    A na unikanie mnie jest sposob. Po prostu mnie sobie wygas.

    A najpierw zweryfikuj swoje slowa o tym, ze jestem W KAZDYM WATKU tu i na
    macochach.
  • leeya 28.07.05, 16:36
    e_r_i_n napisała:

    > Wszystko zalezy od definicji tych slow.
    --------------
    Widac definicje nam sie roznia.


    >
    > No wiec JAKI KONKRETNIE masz powod do wytykania mi ilosci postow na forum?
    ------------------------
    Poczekaj. Chwileczke. WYTKNELAM CI WCZESNIEJ (czas przeszly). Dzis tylko
    napisalam o tym, ze Ci wytknelam i uzasadnilam dlaczego to zrobilam.
    Wyszukiwarka nie jest Ci obca. Tamten watek byl na macochach. przeczytaj sobie
    tamto jeszcze raz.


    >
    > Moja droga, o ile dobrze pamietam, to Ty zaczelas jakies sprawy z prywatnej
    > rozmowy komentowac publicznie.
    --------------------
    No to ja w takim razie nie jarze i nie kumam. Ty pierwsza wyciagalas na public
    pewne sprawy. Tez proponuje wyszukiwarke i sprawdz sobie. Poza tym, nie mam na
    mysli tylko siebie, ale tez sprawy z Twoja exia. Czemu juz tez dalam upust.


    > Poza tym niczego ze mna nie probowalas zalatwic,
    >
    > tylko dalej sie 'poczepiac'. Prawda?
    -------------------
    O Boszszsze...

    >
    > A na unikanie mnie jest sposob. Po prostu mnie sobie wygas.
    -----------------
    Dobry pomysl.


    >
    > A najpierw zweryfikuj swoje slowa o tym, ze jestem W KAZDYM WATKU tu i na
    > macochach.
    -----------------------
    Weryfikuje. Jestes w 60% watkow tutaj i w 90% watkow na macochach. Dziwnym
    trafem interesuja nas te same watki. Niestety.

    Leeya


    --
    Juz latosmile
  • e_r_i_n 28.07.05, 16:45
    leeya napisała:

    > Widac definicje nam sie roznia.

    Nie tylko to, na szczescie smile

    > Poczekaj. Chwileczke. WYTKNELAM CI WCZESNIEJ (czas przeszly).

    Dobrze, zamienie wiec pytanie czemu wytykasz, na czemu wytknelas.
    I dalej oczekuje odpowiedzi.

    > O Boszszsze...

    No wiec tu tez zadam konretne pytanie - co probowalas ze mna zalatwic?
    >
    > >
    > > A na unikanie mnie jest sposob. Po prostu mnie sobie wygas.
    > -----------------
    > Dobry pomysl.

    > Weryfikuje. Jestes w 60% watkow tutaj i w 90% watkow na macochach. Dziwnym
    > trafem interesuja nas te same watki. Niestety.

    W ilus tam procentach INTERESUJACYCH Ciebie watkow, nie watkow ogolnie.
    Co do macoch moze to prawda (te 90% - ale chyba nie jest to przestepstwo,
    zwazywszy na to, ze macocha jestem). 60% watkow na samodzielnej ogolem - na
    pewno nie.

  • leeya 28.07.05, 16:53
    e_r_i_n napisała:

    > Nie tylko to, na szczescie smile
    ---------------------
    Na szczescie.

    > Dobrze, zamienie wiec pytanie czemu wytykasz, na czemu wytknelas.
    > I dalej oczekuje odpowiedzi.
    ----------------------
    Jak napisalam wczesniej: wyszukiwarka nie jest Ci obca, wroc do zrodla, czyli
    mojego postu i zobacz, czemu Ci wytknelam. Jakis miesiac temu na macochach.


    > No wiec tu tez zadam konretne pytanie - co probowalas ze mna zalatwic?
    -------------------
    Jak mniemam archiwum gg takze posiadasz.
    > W ilus tam procentach INTERESUJACYCH Ciebie watkow, nie watkow ogolnie.
    > Co do macoch moze to prawda (te 90% - ale chyba nie jest to przestepstwo,
    > zwazywszy na to, ze macocha jestem). 60% watkow na samodzielnej ogolem - na
    > pewno nie.
    ----------------------
    Nie, jestes w 100% watkow, ktore mnie interesuja. Procenty padalam ogolnych
    watkow.

    I wiesz co, wygaszenie, to jedyny sposob na zakonczenie bezsensownych dyskusji
    z Toba. Co uczynie zaraz po wyslaniu tego postu. I o ile swiat bedzie
    piekniejszysmile))) A jezeli cos jeszcze ode mnie chcesz, to prosze Cie bardzo, na
    priva. I tak juz zasmiecamy watek.

    Leeya


    --
    Juz latosmile
  • pelaga 29.07.05, 08:16
    Poprosze o sprzeczne linki w takim razie. Moze gdzies bedac bezrobotna pisalam,
    zeby ex/next ruszyla dupe do roboty jednoczesnie dowodzac, ze sie niektorzy
    ludzie do pracy nie nadaja, albo, ze KRIO zapewnia prawo niepracowania????
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:07
    Znalazlam:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=21112390&a=21209962
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=21112390&a=21216795
    Szczegolnie:

    "Ale nie wszyscy chca pracowac i sie do tego nadaja. A skoro ma taka osoba za
    co zyc w majestacie prawa... No coz. Jej wybor. Nie moja rola jest ocenianie
    jak kto sie zyciowo realizuje."

    "Nie ma obowiazku pracowania, NIKT nie ma. Jesli ma z czego zyc, to nie MUSI
    pracowac. Coz wiec dziwnego, ze kazdy ma prawo wyboru???"

    "Jest to dla mnie PRZYWILEJ MATKI, ktora zapieprza w domu, wykonujac WSZYSTKIE
    obowiazki, zeby Pan Maz mogl sie realizowac zawodowo. (...)Jak obie Panie
    Mikawi i Balladynka zdecyduja sie wreszcie zrobic sobie dzieciatka to moze
    zrozumieja, jaki ogrom pracy mialam na mysli. Dla mnie jest to rownoznaczne z
    posiadaniem etatu. Jest jeden warunek. Matke musi byc stac, czyli ktos musi ja
    utrzymywac, na takim poziomie, jaki jej odpowiada."

  • edzieckokarenina 28.07.05, 11:28
    e_r_i_n napisała:

    > Znalazlam:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=21112390&a=21209962
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=21112390&a=21216795
    > Szczegolnie:
    >
    > "Ale nie wszyscy chca pracowac i sie do tego nadaja. A skoro ma taka osoba za
    > co zyc w majestacie prawa... No coz. Jej wybor. Nie moja rola jest ocenianie
    > jak kto sie zyciowo realizuje."
    >
    > "Nie ma obowiazku pracowania, NIKT nie ma. Jesli ma z czego zyc, to nie MUSI
    > pracowac. Coz wiec dziwnego, ze kazdy ma prawo wyboru???"
    >
    > "Jest to dla mnie PRZYWILEJ MATKI, ktora zapieprza w domu, wykonujac
    WSZYSTKIE
    > obowiazki, zeby Pan Maz mogl sie realizowac zawodowo. (...)Jak obie Panie
    > Mikawi i Balladynka zdecyduja sie wreszcie zrobic sobie dzieciatka to moze
    > zrozumieja, jaki ogrom pracy mialam na mysli. Dla mnie jest to rownoznaczne z
    > posiadaniem etatu. Jest jeden warunek. Matke musi byc stac, czyli ktos musi
    ja
    > utrzymywac, na takim poziomie, jaki jej odpowiada."
    >
    ****
    kurcze,jak ty się nudzisz...
    a dzieciak pewnie cały dzień spędzi z samymi dziadkami na plaży

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:30
    Niee. Druga leniwa macocha mi pomogla smile i wyszukala te linki.
    A dziecko biedne, wroci z plazy i pojdzie spac. Zeby mam miala spokoj.
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 11:32
    e_r_i_n napisała:

    > Niee. Druga leniwa macocha mi pomogla smile i wyszukala te linki.
    > A dziecko biedne, wroci z plazy i pojdzie spac. Zeby mam miala spokoj.

    A ja już myślałam, że to Twój "<Tołdi>" choć - moze się nie mylę wink
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • pelaga 28.07.05, 12:52
    Wspolczuje ci domali, ze wolisz spedzac czas przed kompem, zamiast byc ze swoim
    dzieckiem na plazy, ze wolisz je wpychac dziadkom, zamiast sama milo z nim
    spedzic czas.
    Zdania zacytowane podtrzymuje. Tym sie roznie od ciebie, ze nigdy nikomu nie
    kazalam ruszyc dupy do roboty, ani zadnej swojej ex, czy next nie wypominalam
    bezrobocia bedac bezrobotna. Jesli nie widzisz nic zlego w ganieniu innych za
    niepracowanie sama pozostajac bezrobotna, to juz raczej ja ci tego nie
    naswietle, bo wiele razu udowadnialas na forum, ze jestes niereformowalna.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 28.07.05, 13:26
    Ubostwiam spedzac czas z moim dzieckiem, a ze bardzo to przyjemne, to dziele
    sie tym doswiadczeniem z jego dziadkami. Na wyrazne zyczenie dziadkow.
    I nie udaje matki-polki, ktora cale zycie podporzadkowuje dziecku i nie wstydze
    sie przyznac, ze czasami dwie godzinki bez dziecka dobrze mi robia.

    Przy okazji powiem jedno - ja wspolczuje Ci, ze zamiast swoja energie
    spozytkowac na zbudowanie szczescia (takiego prawdziwego, nie w postach na
    forum), starasz sie udowodnic calemu swiatu, ze tylko Ty jestes dobra.
    I zamiast w koncu tak naprawde pogodzic sie ze swoja przeszloscia, caly czas
    jatrzysz te 'rane'.
    I teraz nie jest to kpina czy ironia - naprawde przykre, ze sobie sama z soba
    nie potrafisz poradzic.

    A reformowalna nie musze byc - jestem po prostu konsekwentna w swoim zdaniu.
    Opieram je na silnych argumentach, ale oczywiscie do Ciebie one nie musza
    przemawiac.
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 13:33
    e_r_i_n napisała:

    > Ubostwiam spedzac czas z moim dzieckiem, a ze bardzo to przyjemne, to dziele
    > sie tym doswiadczeniem z jego dziadkami. Na wyrazne zyczenie dziadkow.
    > I nie udaje matki-polki, ktora cale zycie podporzadkowuje dziecku i nie
    wstydze sie przyznac, ze czasami dwie godzinki bez dziecka dobrze mi robia.

    Czasami? wink) Dziwnie pojmujesz czas, ale to nic... Nie przykuwaj tylko dziecka
    do kaloryfera.

    > Przy okazji powiem jedno - ja wspolczuje Ci, ze zamiast swoja energie
    > spozytkowac na zbudowanie szczescia (takiego prawdziwego, nie w postach na
    > forum), starasz sie udowodnic calemu swiatu, ze tylko Ty jestes dobra.
    > I zamiast w koncu tak naprawde pogodzic sie ze swoja przeszloscia, caly czas
    > jatrzysz te 'rane'.

    To Wy się tak dobrze znacie na priva????

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 13:51
    Ja Pelagi praktycznie w ogole nie znam. Ale czytam to forum i macochy i z tego
    co i jak pisze wyłania mi sie taki jej obraz. Ot i tyle.
    Za to Ty mnie chyba bardzo dobrze znasz. Skoro wiesz, ile czasu spedzam z moim
    dzieckiem, a ile bez niego. (mamo, nie wiedzialam, ze zaczelas pisac na
    forum...)
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 14:33
    e_r_i_n napisała:

    > (mamo, nie wiedzialam, ze zaczelas pisac na forum...)

    Widzisz córko, a jednak! wink
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 14:56
    W sumie to dobrze smile Bo oznacza to, ze moje wysilku w celu nauczenia Cie
    obslugi komputera i internetu nie poszly w las smile
  • pelaga 28.07.05, 13:55
    > To Wy się tak dobrze znacie na priva????

    Na szczescie nie smile)) A wiec i te niby_empatyczne opinie chybione sa
    niesamowicie.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • pelaga 28.07.05, 14:09
    > Przy okazji powiem jedno - ja wspolczuje Ci, ze zamiast swoja energie
    > spozytkowac na zbudowanie szczescia (takiego prawdziwego, nie w postach na
    > forum), starasz sie udowodnic calemu swiatu, ze tylko Ty jestes dobra.

    Widzisz nie dla wszystkich szczesciem jest posiadanie przy sobie faceta z
    przeszloscia, za to wielokrotnie bez przyszlosci, ktorego jeszcze trzeba
    utrzymywac. Za takie szczescie to ja serdecznie dziekuje. Dla mnie szczeciem
    jest STABILIZACJA, a taka wlasnie niedawno osiagnelam. Szczesciem jest zdrowie
    dziecka, czego niestety nie osiagna raczej nigdy, albo niepredko. Szczesciem
    jest posiadanie pracy, tutaj tez moge sie pochwalic dosc duzymi osiagnieciami
    ostatnio. Szczesciem jest posiadanie u swego boku ODPOWIEDZIALNEGO mezczyzny,
    ktory bedzie wsparciem, a nie kamieniem u nogi, ktory zaakceptuje moje dziecko,
    ze wszystkimi jego problemami, tego nie osiagnelam i nie wiem, czy kiedykolwiek
    osiagne, ale nie potne sie z tego powodu a i na sile szukac nie zamierzam. A
    pewnie w wypowiedzi chodzilo ci o to, ze nie mam meza. Nie musze go miec, nie
    jest to moja zyciowa misja. Ja osobiscie nie marzylam w dziecinstwie, zeby
    zostac samotna matka, ale nie rzuce sie na byle spodnie, zeby nia nie byc.
    Zreszta nie znam osoby, ktora bylaby absolutnie szczesliwa i osiagnela
    wszystko, co chciala osiagnac, coz warte byloby zycie bez wyznaczonych celow i
    dazenia do ich realizacji???
    A ze tylko ja jestem dobra w ukladzie w jakim sie znalazlam (rodzice-dziecko)
    nie musze nikomu udowadniac. Dla mnie ojciec, ktorzy porzuca dziecko na lata
    (2, 3, 20) jest dawca nasienia, choc macochy maja zdolnosci do wynajdywania
    powodow i motywacji takich postepowan. Dla mnie NORMALNOSC wyglada inaczej, a
    kochajacy ojciec widuje swoje dziecko.

    > I zamiast w koncu tak naprawde pogodzic sie ze swoja przeszloscia, caly czas
    > jatrzysz te 'rane'.

    Ja sie nie musze godzic ze swoja przeszloscia, mnie nikt nie rzucil, nie
    zdradzil, nie bil, nie pil. Nie mam zadnej traumy, ani rany. Zle wybralam,
    malzenstwo nie przetrwalo, trzeba isc dalej. Kazde z nas uklada sobie swoje
    zycie od nowa, po swojemu.

    > I teraz nie jest to kpina czy ironia - naprawde przykre, ze sobie sama z soba
    > nie potrafisz poradzic.

    Prawie sie roczulilam ogromem twoich uczuc do mnie, chlip chlip...
    Moze mi pomozesz???

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 28.07.05, 14:26
    Nie chodzilo mi o posiadanie meza.
    A osiagniecia, z ktorych tak kpisz, porownamy, jak bedziemy na tym samym
    etapie smile
    I milo mi, ze Twoja czarodziejska, szklana kula, znow dziala smile

    Pozdrawiam i ide odczepic dziecko od kaloryfera. Czas na chwile swobody.
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 14:38
    e_r_i_n napisała:

    > Nie chodzilo mi o posiadanie meza.
    > A osiagniecia, z ktorych tak kpisz, porownamy, jak bedziemy na tym samym
    > etapie smile

    Nie kuś losu wink

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 28.07.05, 14:55
    kotka.na.dachu napisała:

    > Nie kuś losu wink

    Ale ja to zrobie z NAJWIEKSZA przyjemnscia smile
  • kotka.na.dachu 01.08.05, 08:33
    e_r_i_n napisała:

    > Ale ja to zrobie z NAJWIEKSZA przyjemnscia smile

    Czyżbyś miała już dość swojego księcia? Nie zazdroszczę.

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 01.08.05, 09:04
    kotka.na.dachu napisała:

    > Czyżbyś miała już dość swojego księcia? Nie zazdroszczę.

    Alez skad. Jak najbardziej nie mam dosc.
    Mialam na mysli porownywanie osiagniec na tym samym etapie zawodowym (a przede
    wszystkim wiekowym). Jestem pewna, ze zrozumialas, ale jak rozumiem, lubisz
    szpileczki. Moze w kwiaciarni sie zatrudnij? smile
  • edzieckokarenina 01.08.05, 09:52
    e_r_i_n napisała:

    > kotka.na.dachu napisała:
    >
    > > Czyżbyś miała już dość swojego księcia? Nie zazdroszczę.
    >
    > Alez skad. Jak najbardziej nie mam dosc.
    > Mialam na mysli porownywanie osiagniec na tym samym etapie zawodowym (a
    przede
    > wszystkim wiekowym). Jestem pewna, ze zrozumialas, ale jak rozumiem, lubisz
    > szpileczki. Moze w kwiaciarni sie zatrudnij? smile
    ***
    kotka dobrze zrozumiałasmile
    moja droga erinowo- ty będziesz się porównywać z osobą która miała(ma )
    trudniej- tobie może zorz pomóc przy dziecku,samotna mam jest zdana na
    siebie.Czy rodzice pomogą czy nie-to już ich wolna wola,bo nie muszą.Co innego
    rodzic.Więc nie bądź taka szybka z takimi porównywaniami-choć i tak wypadłabyś
    zapewne gorzej od pelagi i kilku innych samodzielnch(zobaczyłam to w fusach)


    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 01.08.05, 10:00
    edzieckokarenina napisała:

    > moja droga erinowo- ty będziesz się porównywać z osobą która miała(ma )
    > trudniej- tobie może zorz pomóc przy dziecku,samotna mam jest zdana na
    > siebie.

    Eee, Peladze pomagali rodzice, wiec pod tym wzgledem jest po rowno smile

    > Więc nie bądź taka szybka z takimi porównywaniami-choć i tak wypadłabyś
    > zapewne gorzej od pelagi i kilku innych samodzielnch(zobaczyłam to w fusach)

    Od Ciebie na pewno lepiej smile

    A wszystko sie okaze na jakis czas.
    Zreszta - nie dla porownan wszystko robie, tylko dla siebie. I Tobie sie
    chwalic z osiagniec nie bede smile
  • kotka.na.dachu 01.08.05, 10:02
    e_r_i_n napisała:

    > Eee, Peladze pomagali rodzice, wiec pod tym wzgledem jest po rowno smile

    Erin! Masz faktycznie obsesję na czyimś punkcie. Czy tataadriana, to Twój mąż?

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • edzieckokarenina 01.08.05, 10:09
    e_r_i_n napisała:

    > edzieckokarenina napisała:
    >
    > > moja droga erinowo- ty będziesz się porównywać z osobą która miała(ma )
    > > trudniej- tobie może zorz pomóc przy dziecku,samotna mam jest zdana na
    > > siebie.
    >
    > Eee, Peladze pomagali rodzice, wiec pod tym wzgledem jest po rowno smile
    ******
    jak zwykle nie rozumieszwink
    rodzic to nie dziadek-nawet jeśli dziadkowie pomagają to co inszego
    no chyba że ty też musisz prosić zorza o opiekę nad dzieckiem(co możliwe
    zważywszy jego wielką miłość do swoich dzieci)

    > > Więc nie bądź taka szybka z takimi porównywaniami-choć i tak wypadłabyś
    > > zapewne gorzej od pelagi i kilku innych samodzielnch(zobaczyłam to w fusa
    > ch)
    >
    > Od Ciebie na pewno lepiej smile
    *****
    heheh-ciekawewink
    zobaczymy za kilka lat-jak sobie pięknie poradzisz na rynku pracy-czas pokaże.
    Ale na dzień dzisiejszy..chyba nie nazwiesz luksusem gnieżdżenie się z mężem i
    dzieckiem w klitce w akademikusmileciekawe jak bez pomocy rodzicówe kupicie sobie
    własne Mwink

    > A wszystko sie okaze na jakis czas.
    > Zreszta - nie dla porownan wszystko robie, tylko dla siebie. I Tobie sie
    > chwalic z osiagniec nie bede smile
    ***
    nie chcę nawet słuchać twoich opowieści-ale jedno jest pewne,wszystko co robisz
    robisz po to żeby się komuś przypodobać i kreować sówj wizerunek

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 01.08.05, 13:15
    edzieckokarenina napisała:

    > rodzic to nie dziadek-nawet jeśli dziadkowie pomagają to co inszego

    Pomoc to pomoc. Nie sa wazne intencje i powody, ale fakt. MOIM ZDANIEM.

    > zobaczymy za kilka lat-jak sobie pięknie poradzisz na rynku pracy-czas
    > pokaże.

    Hehe, zobaczymy smile Tzn. JA zobacze smile

    > Ale na dzień dzisiejszy..chyba nie nazwiesz luksusem gnieżdżenie się z mężem
    > i dzieckiem w klitce w akademikusmile

    A masz kamerke u mnie w pokoju? smile Ze wiesz, ze sie gniezdze?
    Poza tym luksus to pojecie wzgledne. Dla mnie luksusem bedzie 200 - metrowy dom
    z wielkim ogrodem. A to, co w tej chwili mam, to NAJLEPSZE (nie jedyne
    dostepne - moze w koncu to zrozumiesz) rozwiazanie. Tak wiec na dzien
    dzisiejszy jestem zadowolona, ze mam mozliwosci mieszkac w akademiku.
    Ja wiem, ze sa osoby, ktore pieniedzy nie szanuja i wola zaplacic wiecej, niz
    mniej i zasilac komus kieszen, zamiast zblizac sie do swojego wlasnego
    mieszkania. Ale ja do nich nie naleze.
    Zreszta - jakbym chciala wynajmowac mieszkanie w takim miejscu (5 minut od
    uczelni i przedszkola), w takim punkcie Wawy, z takimi warunkami (swiezo
    po remoncie, z nowymi meblami), to za takiej samej wielkosci pomieszczenie
    musialabym zaplacic pewnie 4 razy tyle, co za akademik.

    > ciekawe jak bez pomocy rodzicówe kupicie sobie własne Mwink

    No coz, ja WIEM, ze BEDE MUSIALA kupic sobie mieszkanie SAMA, bez pomocy
    rodzicow. I dobrze - bo MOIM ZDANIEM dorosli ludzie sami powinni dorabiac sie
    dobr materialnych.

    > ale jedno jest pewne,wszystko co robisz robisz po to żeby się komuś
    > przypodobać i kreować sówj wizerunek

    Dziekuje za poglebiona psychoanalize smile Ale jednak pozostane przy swoim zdaniu -
    bardziej mu ufam smile
  • edzieckokarenina 01.08.05, 13:39
    e_r_i_n napisała:

    > edzieckokarenina napisała:
    >
    > > rodzic to nie dziadek-nawet jeśli dziadkowie pomagają to co inszego
    >
    > Pomoc to pomoc. Nie sa wazne intencje i powody, ale fakt. MOIM ZDANIEM.
    ****
    to zupełnie co innego
    rodzic ma obowiązki, dziadkowie dobra wolę
    mieszasz swoje "przemyslenia" z faktamiwink

    > > zobaczymy za kilka lat-jak sobie pięknie poradzisz na rynku pracy-czas
    > > pokaże.
    >
    > Hehe, zobaczymy smile Tzn. JA zobacze smile
    ****
    obyś wtedy tez była taka radosnawink

    > > Ale na dzień dzisiejszy..chyba nie nazwiesz luksusem gnieżdżenie się z mę
    > żem
    > > i dzieckiem w klitce w akademikusmile
    >
    > A masz kamerke u mnie w pokoju? smile Ze wiesz, ze sie gniezdze?
    > Poza tym luksus to pojecie wzgledne. Dla mnie luksusem bedzie 200 - metrowy
    dom
    >
    > z wielkim ogrodem. A to, co w tej chwili mam, to NAJLEPSZE (nie jedyne
    > dostepne - moze w koncu to zrozumiesz) rozwiazanie. Tak wiec na dzien
    > dzisiejszy jestem zadowolona, ze mam mozliwosci mieszkac w akademiku.
    > Ja wiem, ze sa osoby, ktore pieniedzy nie szanuja i wola zaplacic wiecej, niz
    > mniej i zasilac komus kieszen, zamiast zblizac sie do swojego wlasnego
    > mieszkania. Ale ja do nich nie naleze.
    > Zreszta - jakbym chciala wynajmowac mieszkanie w takim miejscu (5 minut od
    > uczelni i przedszkola), w takim punkcie Wawy, z takimi warunkami (swiezo
    > po remoncie, z nowymi meblami), to za takiej samej wielkosci pomieszczenie
    > musialabym zaplacic pewnie 4 razy tyle, co za akademik.
    >
    > > ciekawe jak bez pomocy rodzicówe kupicie sobie własne Mwink
    >
    > No coz, ja WIEM, ze BEDE MUSIALA kupic sobie mieszkanie SAMA, bez pomocy
    > rodzicow. I dobrze - bo MOIM ZDANIEM dorosli ludzie sami powinni dorabiac sie
    > dobr materialnych.
    *****
    pięknie podkreślasz winkale czytając cię mam wrażenie że czytam pamiętnik
    nastolatki która naczytała się "Bravo girl" itp.

    > > ale jedno jest pewne,wszystko co robisz robisz po to żeby się komuś
    > > przypodobać i kreować sówj wizerunek
    >
    > Dziekuje za poglebiona psychoanalize smile Ale jednak pozostane przy swoim
    zdaniu
    > -
    > bardziej mu ufam smile
    ***
    nie wiem czy bardziej ufasz czy tez bardziej jesteś w sobie zwyczajnei zadufana

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 01.08.05, 13:41
    Ładna pogoda u Ciebie? U mnie super. Wlasnie poplazowalam, a jak tylko synek
    wstanie, to znowu sie wybieram nad jezioro. A Ty? smile
  • edzieckokarenina 01.08.05, 13:45
    e_r_i_n napisała:

    > Ładna pogoda u Ciebie? U mnie super. Wlasnie poplazowalam, a jak tylko synek
    > wstanie, to znowu sie wybieram nad jezioro. A Ty? smile
    ***
    cieszę się że wreszcie znalazłaś czas dla dzieckasmile))
    to miłe z twojej stronywink
    kąpcie się i szalejcie razem nad jeziorkiemsmile
    a co ja robię? nie jestem aż tak otwarta jak ty-heheheh
    ale miłe na prawdę że dziś idziecie razem na plażę

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 01.08.05, 13:51
    edzieckokarenina napisała:

    > cieszę się że wreszcie znalazłaś czas dla dzieckasmile))
    > to miłe z twojej stronywink

    Eee. Nie znalazlam. Remont nam sie zaczal i tata kaloryfery maluje.
  • pelaga 01.08.05, 13:45
    Ona zapewne ruszyla dupe do roboty, bo ktos musi zarobic na nia i na dziecko,
    na ktore ex zdaje sie ani zlotowki nie placi.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • mikawi 01.08.05, 14:44
    tak sie zastanawiam o co właściwie chodzi z tym wytykaniem erin, że mieszka w akademiku; a przepraszam że się zapytam, gdzie mieszkałyście podczas studiów? we własnym, zakupionym za swoje pieniądze apartamencie? czy może u rodziców, w wynajetym mieszkaniu/pokoju? a może o zgrozo w akademiku? co w tym złego się zastanawiam? po to chyba są akademiki żeby z nich korzystać; z tego co pamiętam z czasów studiów zwykle ludzie walczyli o miejsce w akademiku bo było tanio i warunki były świetne. A teraz tym bardziej minęly czasy obskurnych nor, bo student zaczyna być klientem uczelni a nie odwrotnie.
  • virtual_moth 01.08.05, 15:10
    mikawi napisała:

    > tak sie zastanawiam o co właściwie chodzi z tym wytykaniem erin, że mieszka w
    a
    > kademiku; a przepraszam że się zapytam, gdzie mieszkałyście podczas studiów?
    we
    > własnym, zakupionym za swoje pieniądze apartamencie? czy może u rodziców, w
    wy
    > najetym mieszkaniu/pokoju? a może o zgrozo w akademiku? co w tym złego się
    zast
    > anawiam? po to chyba są akademiki żeby z nich korzystać; z tego co pamiętam z
    c
    > zasów studiów zwykle ludzie walczyli o miejsce w akademiku bo było tanio i
    waru
    > nki były świetne. A teraz tym bardziej minęly czasy obskurnych nor, bo
    student
    > zaczyna być klientem uczelni a nie odwrotnie.

    Mikawi, mnie na przykład chodzi o to, że Erin źle wyraziła się o tych ludziach,
    którzy mieszkania wynajmują, zamiast mieszkać w akademiku. Napisała, że nie
    szanują pieniędzy i nabijają kabzę innym.
    Mnie nic do tego, jak ona mieszka i jak wiele ludzia jest w stanie pomieścić w
    swoich apartamentach. Wiele mi do tego, co napisała o tych, którzy wolą
    zaplacić więcej, a żyć bardziej komfortowo.
    Ja na przykład przez całe studia i po studiach wynajmowałam mieszkania i
    stancje. Do głowy by mi nie przyszło, aby żyć w 3 osoby w akademiku na 9
    metrach kwadratowych (DS Czyżyny, Krakówwink, nawet na 1 roku studiów. Wynajęłam
    wtedy z koleżanką stancję za 75 zł (siedemdziesiat pięć zł) za 30 metrowy pokój
    przy samotnej matce z dziećmi, zresztąwink Wynajmowałam potem z chłopakiem
    najpierw mieszkanie na spółkę z innymi ludźmi (także z osobami już
    pracującymi), co mnie kosztowało mniej niż akademik, a potem wynajęliśmy
    kawalerkę za cenę 2 razy wyższą niż akademik, ale po prstu było nas stać.
    Owszem, mogliśmy wtedy iść do tego akademika, ale ja wolałam "sprzeniewierzyć"
    kasę, niż dzielić z kimś klozetwink


  • e_r_i_n 01.08.05, 15:13
    virtual_moth napisała:

    > Mikawi, mnie na przykład chodzi o to, że Erin źle wyraziła się o tych
    > ludziach, którzy mieszkania wynajmują, zamiast mieszkać w akademiku.

    Nie mialam na celu zle sie wyrazac, co napisac, ze ja takich ludzi nie rozumiem
    i ja tak, jak oni nie robie i robic nie bede. Przepraszam w takim razie za
    spowodowanie zlego samopoczucia smile

    > Do głowy by mi nie przyszło, aby żyć w 3 osoby w akademiku na 9
    > metrach kwadratowych

    A ja mam 30 m - taka sobie dziupla.
  • pelaga 01.08.05, 13:43
    > Pomoc to pomoc.

    Nie zgadzam sie. Dla jednych pomoca bedzie zakup mieszkania, czy remont domu,
    co nie ma za wiele wspolnego z kariera zawodowa i atrakcyjnoscia dla
    pracodawcy, a dla innych nieograniczona pomoc przy dziecku, co uczyni matke
    dyspozycyjna dla pracodawcy, a jednoczesnie pomoze w zrobieniu kariery.
    Pomagac mozna na rozne sposoby. Dziedkowie moga nie miec czasu, albo zdrowia
    aby zajmowac sie wnukami.
    Jesli ,mowilismy o karierze to w gre wchodzi, czy matce pomaga ktos przy
    dziecku, jesli jest samodzielna a dziadkowie nie pomagaja zbytnio w opiece, to
    niestety ale nadal nie jest "po rowno".
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • virtual_moth 01.08.05, 13:46
    e_r_i_n napisała:

    > Ja wiem, ze sa osoby, ktore pieniedzy nie szanuja i wola zaplacic wiecej, niz
    > mniej i zasilac komus kieszen, zamiast zblizac sie do swojego wlasnego
    > mieszkania. Ale ja do nich nie naleze.

    Może dla tych ludzi akurat najkorzystniejszym rozwiązaniem jest wynajem - bo
    może chcą dać sobie możliwość mobilności/migracji do innego miasta np. za
    lepszą pracą. Moze ta lepsza praca pozwoli im na kupno mieszkania bez
    konieczności zaciagania kredytów.
    Moze ci ludzie mają inną mentalność, nie uzależniając swojego poczucia
    bezpieczeństwa i wartości od tego, czy posiadają własne mieszkanie czy nie. W
    Stanach wynajmowanie mieszkań jest bardzo częstym rozwiązaniem - w sam raz dla
    młodych małżeństw, poszukujących jeszcze własnego miejsca. Nie wiem - może
    Amerykanie to głupi naródwink

    Drażnią mnie wąskie horyzonty ludzkie, przejawiające się w przekonaniu, że
    najlepszym wyjściem dla młodej pary to zaciągnięcie kredytu na 30 lat, kosztem
    wielu wyrzeczeń, aby tylko mieć WŁASNE lokum. A moze to nie wąskie horyzonty,
    tylko zazdrosć, że ktoś jest w stanie ot tak, "nabijać komuś kabzę", mimo że
    spokojnie stać byłoby go na np. kredyt. Może to zazdrość, że dla kogoś własne M-
    4 nie jest szczytem marzeń. Niewiarygodnewink

  • e_r_i_n 01.08.05, 13:50
    Virtual, ale my mowimy o wyborze akademik a wynajem mieszkania, nie wynajem
    mieszkania a jego kupno. Jesli dyskusja bylaby o tym drugim - to mam takie same
    zdanie, jak Ty - tez na sile nie ma co kupowac mieszkania, jesli stac kogos na
    wynajem, a i miejsca osiedlenia nie jest sie pewnym. Ale tak jak mowie -
    tu dyskusja jest o czyms innym.
  • virtual_moth 01.08.05, 14:29
    e_r_i_n napisała:

    > Virtual, ale my mowimy o wyborze akademik a wynajem mieszkania, nie wynajem
    > mieszkania a jego kupno.

    Znaczy, że jak ktoś ma możliwość mieszkania w akademiku, a mimo to wynajmuje
    mieszkanie, to "pieniedzy nie szanuje i woli zaplacic wiecej, niz
    mniej i zasilac komus kieszen"? Osobliwy pogląd. A jeśli kogoś stać? A jeśli
    woli zapłacić 200 zł więcej za kawalerkę na spółkę z koleżanką, to
    też "pieniędzy nie szanuje"? (wyliczenie: akademik 300 zł od os., kawalerka z
    mediami 500 zł od os.) A jeśli ktoś postanowi wynająć mieszkanie na spółkę ze
    znajomymi? Przecież to go nawet taniej niż akademik wyjdzie.

    Poza tym, przy założeniu, że Ty wraz z mężem placisz za akademik jakieś 600 zł
    (Ty 250, mąż 350 zł jako niestudent, zakładam że mieksce dla Wiktora jest
    bezpłatne), to wyanjęcie mieszkanie nie będzie Was kosztowało "4 razy więcej".
    To chyba optymistyczna wiadomość?wink
  • e_r_i_n 01.08.05, 14:35
    virtual_moth napisała:

    > Znaczy, że jak ktoś ma możliwość mieszkania w akademiku, a mimo to wynajmuje
    > mieszkanie, to "pieniedzy nie szanuje i woli zaplacic wiecej, niz
    > mniej i zasilac komus kieszen"? Osobliwy pogląd. A jeśli kogoś stać? A jeśli
    > woli zapłacić 200 zł więcej za kawalerkę na spółkę z koleżanką, to
    > też "pieniędzy nie szanuje"? (wyliczenie: akademik 300 zł od os., kawalerka z
    > mediami 500 zł od os.) A jeśli ktoś postanowi wynająć mieszkanie na spółkę ze
    > znajomymi? Przecież to go nawet taniej niż akademik wyjdzie.

    W takich sytuacjach - jesli za niewiele wiecej mozna mieszkac (czy nawet za
    mniej) - owszem.
    Ale jesli mozna placic 500 zl za dobre warunki, a wynajac za 1000 zl mieszkanie
    takiej samej wielkosci, w oplakanym stanie?
    Ja nikogo nie zmuszam do robienia tak, jak ja. JA, jesli mam do wyboru wydac
    500zl (tyle placa - moj maz placi tyle samo, co ja - zmienily sie przepisy) za
    akademik, a 1500 za mieszkanie - to wole sobie ten 1000 odlozyc na czarna
    godzine.

    > To chyba optymistyczna wiadomość?wink

    Za wynajecie kawalerki w takim stanie, jak nasz pokoj, w tym miejscu Wawy,
    w ktorym my mieszkamy, zaplace minimum 1500zl. A wiec 3 razy tyle.
  • e_r_i_n 01.08.05, 14:36
    Poza tym nie porownuj podzialu kosztow miedzy kolezanki, bo ja nie mieszkam
    z kolezanka, tylko z mezem - a wiec wszystkie koszty obciazaja nasz budzet.
  • e_r_i_n 01.08.05, 13:54
    virtual_moth napisała:

    > Drażnią mnie wąskie horyzonty ludzkie, przejawiające się w przekonaniu, że
    > najlepszym wyjściem dla młodej pary to zaciągnięcie kredytu na 30 lat,
    > kosztem wielu wyrzeczeń, aby tylko mieć WŁASNE lokum.

    A wlasnie. A mnie draznia waskie horyzonty, ktore nie pozwalaja zrozumiec,
    ze mieszkanie w akademiku nie musi byc przykra koniecznoscia, a swiadomym
    wyborem.
  • virtual_moth 01.08.05, 14:49
    e_r_i_n napisała:

    > virtual_moth napisała:
    >
    > > Drażnią mnie wąskie horyzonty ludzkie, przejawiające się w przekonaniu, ż
    > e
    > > najlepszym wyjściem dla młodej pary to zaciągnięcie kredytu na 30 lat,
    > > kosztem wielu wyrzeczeń, aby tylko mieć WŁASNE lokum.
    >
    > A wlasnie. A mnie draznia waskie horyzonty, ktore nie pozwalaja zrozumiec,
    > ze mieszkanie w akademiku nie musi byc przykra koniecznoscia, a swiadomym
    > wyborem.

    Nie wydaje mi się, aby rodzina mieszkająca w jednym ciasnym pokoju w akademiku,
    ze wspólną kuchnią i wspólnym prysznicem kierowała się "świadomym wyborem".
    Bardziej już uwierzę w to, że po prostu nie stać ich na wynajęcie choćby
    kawalerki, co oczywiście nie jest niczym złym - jedni mają gorzej, inni lepiej.
    Dorabianie jednak do tego ideologii, że się w ten sposób oszczędza i nie nabija
    kabzy innym to właśnie przejaw mentalności z mojego poprzedniego cytatu. Czyli
    gnieżdzimy się na kliku metrach kwadratowych, aby tylko zaoszczędzić te
    kilkaset złotych (zwłaszcza jeśli to wirtualne pieniądzewink i innym kabzy nie
    nabijać.
    Ja tam wolałabym odwlec ewentualne kupno mieszkania o 10 lat niż przez 4 się
    gnieździć w dziupli z małym dzieckiem.
    No chyba że ktoś lubi. Po co tylko ta ideologia o wyższości akademików nad
    mieszkaniami wynajmowanymi?uncertain
  • e_r_i_n 01.08.05, 14:51
    No wiec zapraszam do mojej dziupli. Przenocuje Cie nawet, z coreczka smile
  • edzieckokarenina 01.08.05, 14:58
    virtual_moth napisała:

    > e_r_i_n napisała:
    >
    > > virtual_moth napisała:
    > >
    > > > Drażnią mnie wąskie horyzonty ludzkie, przejawiające się w przekona
    > niu, ż
    > > e
    > > > najlepszym wyjściem dla młodej pary to zaciągnięcie kredytu na 30 l
    > at,
    > > > kosztem wielu wyrzeczeń, aby tylko mieć WŁASNE lokum.
    > >
    > > A wlasnie. A mnie draznia waskie horyzonty, ktore nie pozwalaja zrozumiec
    > ,
    > > ze mieszkanie w akademiku nie musi byc przykra koniecznoscia, a swiadomym
    >
    > > wyborem.
    >
    > Nie wydaje mi się, aby rodzina mieszkająca w jednym ciasnym pokoju w
    akademiku,
    >
    > ze wspólną kuchnią i wspólnym prysznicem kierowała się "świadomym wyborem".
    > Bardziej już uwierzę w to, że po prostu nie stać ich na wynajęcie choćby
    > kawalerki, co oczywiście nie jest niczym złym - jedni mają gorzej, inni
    lepiej.
    >
    > Dorabianie jednak do tego ideologii, że się w ten sposób oszczędza i nie
    nabija
    >
    > kabzy innym to właśnie przejaw mentalności z mojego poprzedniego cytatu.
    Czyli
    > gnieżdzimy się na kliku metrach kwadratowych, aby tylko zaoszczędzić te
    > kilkaset złotych (zwłaszcza jeśli to wirtualne pieniądzewink i innym kabzy nie
    > nabijać.
    > Ja tam wolałabym odwlec ewentualne kupno mieszkania o 10 lat niż przez 4 się
    > gnieździć w dziupli z małym dzieckiem.
    > No chyba że ktoś lubi. Po co tylko ta ideologia o wyższości akademików nad
    > mieszkaniami wynajmowanymi?uncertain

    *****
    mikawi-tu masz odpowiedź na swoje pytanie.
    Co innego mieszkać w akademiku jako wolny,imprezujący student(bądź student
    kujon)wink
    a co innego jako rodzina-rodzina wśród rozbrykanych sudentów.Bo to jak jest w
    akademikach chyba większość z nas wie-prawda?
    mało jest tam intymności, przewalają się ciągle jacyś ludzie.W kuchni ścisk
    itp, itd

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 01.08.05, 15:07
    Ciekawa jestem, czego za rok sie bedziecie czepiac smile
    Tego, ze w wynajetym mieszkaniu mieszkam, nie w swoim? Czy ze ma 45 metrow,
    a nie 50? A jak mieszkanie kupie, to bedzie tez zle, bo nie dom?
    I tez to bedzie dowod na nieudolnosc, niezaradnosc i inne takie?
    Dziewczyny, milo mi, ze Wam sie udalo. Ze mozecie pracowac, kiedy Wam sie chce
    (Karenina), albo niepracujac macie z czego zyc.
    A ja sobie zycie ukladam po swojemu i mi z tymi moimi wyborami dobrze.
    Nikogo na sile w swoj scenariusz nie wrzucam, a Wy raczcie mi nie mowic, ze mi
    zle, bo to zbyt subkietywne odczucie, zeby mi takie rzeczy opowiadac
    mogly 'znajome' z forum, znajac pol prawdy, albo i cwierc (bo sie pewnymi
    sprawami z Wami nie dziele i dzielic nie bede) mogly cos probowac wmowic.
    MIESZKAM W AKADEMIKU SWIADOMIE, bo tak CHCE, a nie MUSZE. Wole zaoszczedzony
    1000 wydac na waciki.
  • virtual_moth 01.08.05, 15:23
    e_r_i_n napisała:

    > MIESZKAM W AKADEMIKU SWIADOMIE, bo tak CHCE, a nie MUSZE. Wole zaoszczedzony
    > 1000 wydac na waciki.

    Jasne jasne, tylko nie mów, że ci kórzy to 1000 zł wydają na wynajęcie
    mieszkania "nie szanują pieniędzy i nabijają kabzę innym". Co innego mówić, że
    mieszkanie w akademiku jest ok, a co innego stawiać siebie jako przykład dla
    tych, którzy wynajmując "pieniędzy nie szanują".

    Co do cen - JA OSOBIŚCIE wolałabym wynajmować mieszkanie o dobrym (choć nie
    wysokim) standardzie za 1000 zł daleko od centrum niż żyć w akademiku za 500 zł
    w centrum.
  • e_r_i_n 01.08.05, 16:26
    Dobrze, cofam w takim razie to, co napisalam i poprawiam: dla mnie byloby
    to nieszanowanie pieniedzy. Ale moge tak mowic, bo wiem, jakie mam warunki
    w akademiku i jakie potrafia byc mieszkania do wynajecia.

    > Co do cen - JA OSOBIŚCIE wolałabym wynajmować mieszkanie o dobrym (choć nie
    > wysokim) standardzie za 1000 zł daleko od centrum niż żyć w akademiku za 500

    Jakbys troche pojezdzila po Warszawie, to niewykluczone, ze zmienilabys
    zdanie smile

  • mikawi 01.08.05, 15:07
    na moim roku były dwie rodziny studenckie które mieszkaly w akademiku i bardzo chcialy tam mieszkać a niemusialy. A chcialy bo a) blisko uczelni b) tanio i b. dobre warunki - pokoj z lazienka, w pokoju zrobiony maly aneks kuchenny wiec kwestia wspolnej kuchni odpadala, metraż większy niż w innych pokojach bo to byly wlasnie pokoje tzw rodzinne c) inni studenci! tak, tak - darmowa opieka gratis u zaprzyjaźnionych studentek po sąsiedzku. Więc jak widzisz wszystko jest względne.
    A na marginesie - mieszkania które wynajmowałam zanim kupiłam własne, często miały gorszy standard niz erin akademik smile
    I nadal pozostaje pytanie - gdzie mieszałas jako studentka?
  • edzieckokarenina 01.08.05, 15:14
    I nadal pozostaje pytanie - gdzie mieszałas jako studentka?
    *****
    jako studentka nie mieszałamwink
    (wiem że się przejęzyczyłaś-ale tak pięknie doprawdy)
    na Twoje pytanie z chęcią odpowiem-ja wynajmowałam mieszkanie będąc studentką.
    Akademik kojarzy mi sie z hałasem,balangami itp, nie uważam żeby było to
    idealne miejsce dla rodziny z dzieckiem
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • mikawi 01.08.05, 15:31
    zapewne każdy ma swoje zdanie w tej kwestii (jak kazdej) - jedni wola mieszkać z koleżanką czy wynajmowac stancje, inni wolą akademik; jedni wolą kupią własne nawet jesli się to wiąże z kredytem, inni wolą wynajmować; nie rozumiem czemu w takim razie ma słuzyć wytykanie że ktos mieszka w dziupli (zwłaszcza jak się tej dziupli nie widziało). Dla mnie np. stancja "przy rodzinie", czy mieszkanie na spólkę z 2-3 koleżankami to mniej prywatności niż oddzielny pokój w akademiku, gdzie się mieszka z mężem. Ale to moje zdanie. Pomijając juz fakt, że erin po skończeniu studiów będzie miała 2 wyjścia - wynająć lub kupić. Więc o czym ta dyskusja? o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy?
  • virtual_moth 01.08.05, 15:42
    mikawi napisała:

    > zapewne każdy ma swoje zdanie w tej kwestii (jak kazdej) - jedni wola
    mieszkać
    > z koleżanką czy wynajmowac stancje, inni wolą akademik;

    Taa, tyle że ci w akademikach bardziej szanują pieniądzewink

    No, a co do tej 30 metrowej dziupli - to nie wiem dlaczego Erin od razu nie
    powiedziała, ze woli wynajmować kawalerkę za 500 zł niż za 1500 zł, bo jej
    akademik praktycznie oferuje mieszkania w standardzie dużych kawalerek. Jeśli
    tak, to oczywiście rozumiem jej wybór. Każdy by przecież wolał 30 m za 500 zł
    niż za 1500 zł.
    Za moich czasów w Krakowie nawet "rodzinne" pokoje w akademiku miały 10 metrów
    i do tego się odnosiłam. Mea culpasmile

    W takiej sytuacji to tylko studiować i studiowaćwink

    Pzdr
  • pwrzes 01.08.05, 21:06
    alez v_m, nie znasz domalki wink Pokoj 30m? ROTFL^ROTFL Tak sie sklada, ze wiele
    lat temu mieszkalem przez jeden rok w tym samym akademiku i pokoje malzenskie
    maja ok 15m2 a nie 30 big_grinDDD

    A doskonale wyposazone kawalerki w *scislym centrum* miasta a nie kilka km od
    centrum jak ten akademik mozna znalezc juz za 700 zlotych, tylko trzeba umiec
    szukac.

    M smile
    --
    Jesli jestes w moim KF, nie odpisuj.
    Trollu - nie zmieniaj loginu, to nic nie pomoze.
    "Kiśl" i "fausz" w jednym stali domku.
  • e_r_i_n 01.08.05, 21:13
    Virtual, ponawiam zaproszenie w celu weryfikacji prawdziwosci moich slow smile
  • natasza39 02.08.05, 00:32
    Nie wiem, czy ja dobrze rozumuję, ale chyba Twój maz nie studiuje.
    Jakim cudem mieszka zatem w akademiku, bo ja nie kumam!
    Akademik jest dla studentów, ewentualnie dla małżeństw studenckich, ewentualnie
    (za zgoda rektora d/s studenckich) dla absolwenta i studentki tej uczelni, do
    której nalezy ów akademik.
    Ja tam juz studia skończyłam dawno i za moich czasow tak właśnie było.
    Znam natomiast dziewczyny (córki mojej przyjaciółki), które maja dochód na łeb
    mniejszy niż 500 zł i im sie akademik ze względu na "wysoką" średnią dochodów
    nie należy (Kraków AGH - gdzie stosunkowo duzo jest miejsc w akademikach w
    stosunku do innych uczelni).

    Zatem erin ja tam ci bynajmniej nie zazdroszcze. Jak twoj maż zarabia tyle, że
    wam sie akademik nalezy, to tu nie ma żadnej opcji innej, tylko mieszkanie w
    akademiku i finał.

    A jak jest inaczej, to cos kombinujecie razem... a to nieładnie jest.Oj
    nieładnie
  • e_r_i_n 02.08.05, 07:53
    Prog na mojej uczelni to ponad 1000zl. Wszystko zalezy od ilosci miejsci liczby
    chetnych.
    Na wiekszosci uczelni, jakie znam, jest mozliwosc, zeby w akademiku mieszkala
    rodzina, nawet jesli jedno z nich nie studiuje/jest studentem inne uczelni.
    I nie jest to zadne kombinowanie - takie mozliwosci daje regulamin.
    Gdybym w akademiku mieszkala tylko ja z dzieckiem, to w tym pokojujuz nikt by
    nie zamieszkal. Zatem za taki sam pokoj placona bylaby polowe tego, co
    w sytuacji, gdy mieszkamy razem. Dla uczelni - czysty zysk, ze mieszkamy razem.

    Zatem my wszystko robimy uczciwie.
  • kotka.na.dachu 02.08.05, 08:34
    Erin, skoro próg w uczelni jest 1000, to i tak nie przelewa się wam. Nie
    zazdroszczę.
    Rozumiem jednak, że po studiach stopa się podniesie, bo zostaniesz np. biegłym
    rewidentem wink i zarobisz więcej niż małżonek.
    Co do akademika, to mam mieszane uczucia. Dlaczego? Szanowni studenci nie dają
    dobrego przykładu małemu dziecku. Też kiedyś byłam studentką i odwiedzałam
    znajomych mieszkających w akademiku. Współczułam im. Nie chodzi o powierzchnię
    mieszkalną tudzież o koedukacyjne toalety. Oni żyli w chaosie, przekleństwach,
    nocnych balangach. Może jest to zabawne, ale nie dla mnie.
    Żal mi tam mieszkających, więc żal mi również ciebie. Nie masz jednak takiego
    różowego życia.
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 02.08.05, 08:38
    E tam biegłym rewidentem. Ministrem finansow NA PEWNO bede smile


    kotka.na.dachu napisała:

    > Żal mi tam mieszkających, więc żal mi również ciebie. Nie masz jednak takiego
    > różowego życia.

    A mi zal osob, ktore nie wiedzac prawie nic, wydaja tak kategoryczne sady.
    Kiedys sie na tym przejada. Bolesnie smile

  • kotka.na.dachu 02.08.05, 08:42
    e_r_i_n napisała:

    > A mi zal osob, ktore nie wiedzac prawie nic, wydaja tak kategoryczne sady.
    > Kiedys sie na tym przejada. Bolesnie smile

    Naprawdę ciekawe... smile Jakie kategoryczne sądy? Zbieram fakty i wyciągam
    wnioski. Nawet przyznaję się do błędów! wink Czy to źle, że mi ciebie żal? Mam
    cię zlinczować za zły stan majątkowy? Toż to byłoby podłe.
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 02.08.05, 08:44
    Dobrze - nie kategoryczne, a idiotyczne i nieprawdziwe smile

    I mi nadal Ciebie zal. Zlinczowac Cie za szpileczki bez podstaw byloby podle smile
  • kotka.na.dachu 02.08.05, 09:10
    e_r_i_n napisała:

    > Dobrze - nie kategoryczne, a idiotyczne i nieprawdziwe smile
    >
    > I mi nadal Ciebie zal. Zlinczowac Cie za szpileczki bez podstaw byloby
    podle smile


    Hahahaha

    No dobra, skoro śpisz na kasie, to masz dziwne pojęcie o dobru dziecka i
    szczęściu rodziny w takiej dziurze smile
    Piszesz wątki na emamie co wybrać: akademik za 500 czy mieszkanie za 1000.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=27185400&a=27185400 Przy czym
    upierasz się i bronisz racji mieszkania w akademiku. Zastanów się nad tym, co
    piszesz.
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 02.08.05, 09:12
    Jesli dziwne wg Ciebie i Tobie podobnych, to cale szczescie.
    Dziekuje za wypowiedzi. Sadu nad moim zyciem od Ciebie i Twoich kolezanek nie
    potrzebuje. Wzorem dla mnie nie bedziecie.
  • kotka.na.dachu 02.08.05, 09:18
    e_r_i_n napisała:

    > Jesli dziwne wg Ciebie i Tobie podobnych, to cale szczescie.

    A ja myślałam, że jesteś tylko dziwna...

    > Dziekuje za wypowiedzi.

    Jesteśmy tu po to, żeby pomagać. smile

    > Sadu nad moim zyciem od Ciebie i Twoich kolezanek nie potrzebuje.

    Sądu? Co za górnolotne! smile Czy dyskusja jest osądzaniem? Wątpię.

    > Wzorem dla mnie nie bedziecie.

    Całe szczęście, bo nie lubię, jak mnie ktoś naśladuje. big_grin
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 02.08.05, 09:14
    A watek na emamie jest zalozony Z CZYSTEJ CIEKAWOSCI. Zdania na podstawie
    wypowiedzi osob z forum, szczegolnie takich, ktorych jedna z niewielu radosci
    w zyciu jest udowodnienie innym, jacy sa bee, nie bede.
  • mietowe_loczki 02.08.05, 22:14
    e_r_i_n napisała:

    > Ministrem finansow NA PEWNO bede smile

    Jeżeli byłoby to choćby najmniejszym gwarantem, że ograniczysz w ten sposób
    liczbę wpisów na samodzielnych, jestem za.
  • nilka13 02.08.05, 12:55
    e_r_i_n napisała:

    Dla uczelni - czysty zysk, ze mieszkamy razem.

    Dziwny argument.
    Uczelnia niej est instytucją dochodową, zadaniem akademika nie jest
    przynoszenie zysku, tylko dawanie miejsca zmieszkania dla studentów, których
    nie stać na stancję.

    >
    > Zatem my wszystko robimy uczciwie.

    To po co się tłumaczysz?
    N.

    --
    Tak naprawdę nie dzieje się nic
    i nie stanie się nic aż do końca
    smile
  • leeya 02.08.05, 13:18
    Dla mnie luzik, Erin moze mieszkac w willi 200 metrowej z prywatnym gajem
    oliwnym tudziez plantacja winorosli. Ale jedno mnie irytuje. MIEJSCA W
    AKADEMIKU SA CZESCIOWO REFUNDOWANE. I takze na UW sa one klasyfikowane jako
    POMOC SOCJALNA dla studentow. I aby uzyskac takowe miejsce(-sca) trzeba zlozyc
    podanie z zalaczonym PITem za zeszly rok lub zaswiadczeniem o dochodach za
    zeszly rok + 2 zdjecia. No i w akademikach UW ceny za pokoje 3 osobowe
    ksztaltuja sie na poziomie 250PLN/osoba. A WY placicie 500PLN,czyli, za dwie
    osoby. Wniosek (ach ta logika) jednak troche oszwabiacie. Nie wiem, jakie sa
    zasady przyznawania akademikow i odplatnosci za nie na UW, bo nie chcialo mi
    sie szukac, ale chetnie bym przeczytala statut.

    W UG sa zdrowsze zasady. Za dziecko sie placi. Bo ono tez zuzywa wode, prad
    itd. Tym bardziej, ze w Gdansku opalata za akademik zalezy od rocznego zuzycia
    mediow i na podstawie bilansow zeszlorocznych jest ustalana. Tylko, ze w gda sa
    strrrraszne warunki w akademikachsad Tak samo jak w hotelach asystenckich. Za
    zadne skarby swiata bym nie chciala mieszkac tam z rodzina. Na studiach tez
    mieszkalam w akademiku cale 3 tygodniesmile Potem juz w wynajetym mieszkaniu.

    Leeya


    nilka13 napisała:

    > e_r_i_n napisała:
    >
    > Dla uczelni - czysty zysk, ze mieszkamy razem.
    >
    > Dziwny argument.
    > Uczelnia niej est instytucją dochodową, zadaniem akademika nie jest
    > przynoszenie zysku, tylko dawanie miejsca zmieszkania dla studentów, których
    > nie stać na stancję.
    >
    > >
    > > Zatem my wszystko robimy uczciwie.
    >
    > To po co się tłumaczysz?
    > N.
    >


    --
    Juz latosmile
  • e_r_i_n 02.08.05, 13:27
    leeya napisała:

    > MIEJSCA W AKADEMIKU SA CZESCIOWO REFUNDOWANE.

    W tej chwili juz nie. Od stycznia zeszlego roku zmienily sie zasady
    przyznawania pomocy socjalnej (dzieki ktorym m.in. prawo do stypendium
    socjalnego dostali studenci zaoczni). I wg nowych zasad dofinansowanie
    do akademika (lub wynajmowanego mieszkania - jesli przedstawi sie umowe najmu,
    a wlasciciel odprowadza podatek) przysluguje tylko osobom, ktore spelaniaja
    warunki konieczne do uzyskania stypendium socjalnego. A wiec wszyscy (studenci,
    niestudenci, obcokrajowcy) placa za akademik tyle samo, a najbiedniejsi dostaja
    ekstra 70 zl (w konczacym sie roku akademickim) do stypendium socjalnego.
    Oznaczalo to dla studentow podwyzke cen za akademik o owe 70zl.
    Wczesniej moj maz placil tzw. pelna stawke - czyli jego miejsce refundowane nie
    bylo. Warto poczytac zasady, a potem wyciagac wnioski smile


    > W UG sa zdrowsze zasady. Za dziecko sie placi.

    Placi sie za dziecko, jesli mieszka z jednym rodzicem (tak jak moja kolezanka
    placila). Jesli mieszkaja rodzice plus dziecko, to za dziecko sie placi (my nie
    placilismy).
  • e_r_i_n 02.08.05, 13:28
    e_r_i_n napisała:

    > Jesli mieszkaja rodzice plus dziecko, to za dziecko sie placi

    to za dziecko sie NIE placi
  • e_r_i_n 02.08.05, 14:40
    Ustawa z dnia 7 stycznia o zmianie ustawy o szkolnictwie wyższym, ustawy
    o wyższych szkołach zawodowych oraz ustawy o pożyczkach i kredytach studenckich.

    Art. 152 c w ustępie 4 otrzymuje brzmienie:

    Kwota stypendium socjalnego może zostac zwiekszona studentowi studiow dziennych
    w związku z ponoszeniem dodatkowych kosztow z tytułu:

    1) zakwaterowania w domu studenckim lub w obiekcie innym niz dom studencki,
    jezeli codzienny dojazd z miejsca stałego zamieszkania do uczelni
    uniemozliwialby lub w znacznym stopniu utrudnial studiowanie;
    2) zakwaterowania w domu studenckim lub w obiekcie innym niz dom studencki
    w przypadkach, o ktorych moze w pkt 1, niepracujacego malzonka lub dziecka
    studenta.

    Oraz regulamin podziału Funduszu Pomocy Materialnej na mojej uczelni:

    § 31
    Do zamieszkania w DS. uprawnieni są także małżonek i dzieci studenta, któremu
    przyznane zostało miejsce.


    Całosc:
    akson.sgh.waw.pl/samorzad/samorzad.php?komisja=1
  • mikawi 02.08.05, 17:35
    leeya napisała:
    >Wniosek (ach ta logika) jednak troche oszwabiacie.

    hmm... dość pochopnie wnioski wyciągasz i to na dodatek będące oskarżeniem, że ktos jest nieuczciwy. Może warto pomyślec zanim zaczniesz zarzucać komuś nieuczciwość? a jeśli uważasz że przepisy te są nieuczciwe - zgłoś to do rektora a nie obrzucaj oskarżeniami ludzi, którzy stosują się do owych przepisów? TYM BARDZIEJ że erin na UW nie studiuje, więc na co jej informacje jak jest na UW czy UG? ma się pochlastać że na jej uczelni jest tak a nie inaczej?
  • megan58 02.08.05, 19:47
    Masz racje Mikawi .Tez dzis myslałam o tej sprawie.
    Uczelnie dostaja jednak pieniadze od Panstwa i to z NASZYCH podaktków ERNi -
    moze sobie oszczedzac.
    Mysle ze trzeba sie zastanowic by uczelnie w wiekszym stopniu było
    samofinasujace sie i zeby z naszych pieniedzy nie szło na tansze nie dla
    studentów.
    Dlatego myśle ze warto zastanowic sie nad zainteresowaniem ta sprawa wiekszej
    ilosci ludzi aby cos z takim fantem zrobic. W koncu nie zamierzam dodowac
    dorosłego facte po 30 i dotgeo takiego który nie placił alimentów. Masz racje
    to prawo mu na to pozwala . To prawo pozwala by NASZE PODATKi sły na tkie
    rzeczy. Moze czas zacząc o tym mowic głosno.
    Dofinasowywanie uczelni dla Studentów , ale tylko dla ..
    Mysle ze ludzi którzy nie lubia by ich podatki szły w błoto to zinteresuje.
  • megan58 02.08.05, 20:01
    Rozmawaiłam własnie ze znajomymi w pracy i Oni nie mieli pojęcia ze teraz
    uczelnie w ten sposób tofinasowuja całe rodziny studenta a nie samego studenta.
    I co Wiecje nie podoba im sie to!!!!
    Mysle, ze wielu ludzi w Polcse nie zdaje sobie z tego sprawy i. Czas by
    uczelnie zaczeły sie rozliczyc i czas sprawdzic czy nie moga wiecej sie
    finasowac sami np. własnie z akadameików. Np pobierac wiksze opłaty od
    niestudentów. Dla niestudentów winny byc ceny rynkowe!
    Myśle że wielu ludzi nie zdajesobie z tego sprawy na co idaich podatki i ze
    uczelnie moga tak naprawde mięc wieksze pieniadze.
  • e_r_i_n 02.08.05, 20:08
    megan58 napisała:

    > Oni nie mieli pojęcia ze teraz uczelnie w ten sposób tofinasowuja całe
    > rodziny studenta a nie samego studenta.

    Megan, czy Ty rozumiesz slowo pisane? Mozliwosci mieszkania w akademikach nie
    studentow istanila i istnieje od dawna. Moze Twoi znajomi nie studiowali,
    stad tego nie wiedza?
    W tej chwili ceny sa takie same, ale nie dzieje sie to kosztem uczelni czy
    podatknikow, bo nie studenci placa mniej, tylko studenci placa WIECEJ, a pomaga
    sie najbiedniejszym (ba, nawet daje im sie wybor - moga mieszkac w wynajmowanym
    mieszkaniu, a kiedys pomagano tylko tym w akademikach). Tak wiec nie martw sie,
    duzo wiecej wyciagaja z budzetu matki podajace nieprawdziwe infromacje,
    niz malzonkowie studentow.

  • megan58 03.08.05, 08:39
    ERIN -Mikawi .
    Po pierwsze to miedzy innymi z moich podtaków i ludzi o tym nie swiadomych ida
    pieniadze na finasowanie ?? No własnie nie studenta a jego rodziny. I to jest
    dla mnie zaskoczeniem.
    Jak i dla wielu moich znjomych..i mysle ze wielu ludzi w kraju nie swiadomych
    tego.
    Czy same sie finansuje- pierwszy raz ssłysze by szkolnicto wyższe czy
    jakiekolwiek samo sie fiansowałao. Czy zarabia na akademikach. Moze.., ale nie
    tyle jak widac ile powinno.. Student powinie miec pomoc. To dla mnie bez dwu
    zdan. Ale jesli student podejmuje dorosła decyzje o załozeniu dzirodziny i
    posiadaniu dziecka- to jak dla mnie tewn studen powinie sie już martwic o to
    gdzie bedzie mieszkał. I Studen moze miec zgarawnotwan miejce w pokoju w
    akademiku , lub np. dodtacje rowna awrosci tego miejsca , ale czemu cała
    rodzina. Zakładzasz rodzine - to myslisz gdzie bedzie mieskzac i za co zyc.
    Czemu z moich podatków ma byc to finasowane. Bogata uczelnia chce cos komus
    ekstar foinasowac- OK - pownna dostawac mniejsze pieniadze z budzetu - bo
    widzocznie ma ich mnustwo a dziura w budzecie duza i w Polcse wiecej
    potrzebujaćych.

    Miakwi. Pikety urzadzac nie bede bo to nie sposób. Ale pogadać, przedstqwic
    sprawe gdzie trzeba. Podać przykład np. finasujemy acte który nie placił
    alimetów ma trzydziesic lat itd..
    Zaitersowac ludzi . zacząc o tym pisać w gazetach - by ludzie dowiedzilki sie
    hjak to wyglada i czy chca by na to szły pieniadze.
    Ja nie chce I moje prawo. Płace podataki.
    A teraz jeszcze najlepszy moment na ruszeni tej sprawy. Przed wyborami.

  • e_r_i_n 03.08.05, 08:59
    No coz - jak dla mnie nie powinno tego byc, tak jak nie powinno byc bezplatnej
    sluzby zdrowia i bezplatnej nauki. Oraz zlikwidowane powinny zostac wszelkie
    zasilki (w zamian jakies krotkotrwale zapomogi), dofinansowania. Stypendia?
    Owszem, ale bardzo restrykcyjnie przyznawane. Poki co ja musze sie godzic, zeby
    z podatkow byly placone zasilki pseudosamodzielnym mamom, Ty musisz sie godzic
    na to, zeby moj maz mogl W MAJESTACIE PRAWA mieszkac ze mna w akademiku.

    Probowac zmian mozesz - popre Cie nawet, pod warunkiem, ze bedziesz
    konsekwentna. Ale cel nadrzedny, czyli dokopac erin i jej rodzinie, i tak nie
    zostanie osiagniety, bo nawet jesli zmiany nastapia, to mnie juz nie dotkna.

  • megan58 03.08.05, 09:03
    ERNI - co do mego celu nadrzednego to sie mylisz. Tak jak co do moich
    proorytrów czy pogladow. Ja moge nie chceic płacic na facet który migał sie od
    alimentówm, ale ze swoich podatków moge dodtawac fundacje własnie dzieci
    porzucoych i dzieci poozstawionych przez ojców. To sa moje wybory i to o co ja
    bede walczyc, Ty walcz o to o co ty chcesz .
    Co do pseudo samodzielnych - poprosze o definicje wtedy sie ustosunkuje.
  • e_r_i_n 03.08.05, 09:18
    A ja nie chce placic skladki zdrowotnej i czekac na wizyte u specjalisty
    3 miesiace. Tyle, ze poki prawo jest takiej, jakie jest, nasze (nie)chcenie nie
    ma nic do rzeczy. I tak jak pisze - ja jestem za cieciem pomocy (a zatem
    i obciazen). Kazdy powinien miec tyle, na ile zapracuje.
    Pseudosamodzielne? To takie, ktore nie biora slubu, zeby miec zasilek (wg
    starych przepisow). Albo ukrywaja, ze zyja w zwiazku z ojcem dziecka. Chore
    jest tez dawanie zasilku tym matkom, ktore alimenty otrzymywaly. Wystarczajaco
    jasno sie wyrazilam?
    A postawa? Nie sadze, zeby byla taka, o jakiej mowisz. Ja jestem gotowa poprzec
    zmiany, ktore i we mnie uderza, jesli bedzie mi sie gorzej wiodlo (bo jak bede
    bez pracy, to dostane tylko minimalny wymiar pomocy zdrowotnej na przyklad).
    Jestem gotowa sama sobie odkladac na emeryture, sama troszczyc sie o to,
    czy bede miala sie w razie czego za co leczyc. I jestem gotowa na zmiany,
    po ktorych moje dziecko, zeby studiowac, bedzie musialo zaciagnac kredyt -
    bo nie oszukujmy sie, nie kazdy studia musi konczyc, a to co sie dzieje teraz -
    wszechobecni mgr po marnych, a tanich szkolach - jest chore.
    Ty tez jestes gotowa na takie zmiany?
  • megan58 03.08.05, 09:29
    Czy jestem gotowa na te zmiany.
    Tak!!!
    Ja nie korzystam z panstwowej słuzby zdrowia chyb od czasu gdy byłam
    dzieckiem...
    Co do szkolnicta - to tez bóle za opieka nad dzieckiem i za jego
    wykształcenie.
    Widzisz i na emeryture odkładam. Widzisz ja jestem gotowa zanim Tyzaczełas.
    Róznica miedzy nami jest taka - ze Ty jesteś gotowa w teorii ja w prakrtyce.
    Wiec nie zadzieraj noska , bo ty jakna razie opocz pieknych słow - w czynach
    raczej korztsasz z panstwa i to pełnymi garściami.


    Co do Pseudo samodzielnych - tak dla mnie pseudo samodzielne to takie które
    zyje z ojcem swego dziecka bez slubu. Tez uwazam ze nie powinny dostawac a
    zapomgi..




  • e_r_i_n 03.08.05, 09:34
    Jak mi miło, ze wiesz o mnie wiecej niz ja sama o sobie smile

    Dziekuje za rozmowe
  • megan58 03.08.05, 09:05
    A postawa która tu reprezentujesz przypomina mi powiedzenuie"po mnie chocby
    potop"
  • mikawi 02.08.05, 20:04
    tak sie tylko zastanawiam nad jednym - jesli pokój w akademiku zajmuje matka z dzieckiem to nikt więcej do tego pokoju nie zostanie zakwaterowany (bo nie) - jakie znaczenie ma dla miejsc w akademiku czy mieszka tam maz tej matki i PŁACI za ten pokój? żadne; poza tym że płaci on uczelni za to, że zajmuje ten pokój razem z żoną i dzieckiem.
    A poza tym - uczelnie zarabiają na studiach płatnych więc niezupełnie tak tylko z naszych podatków się utrzymują i kazda z nich ustala zasady przyznawania akademików, stypendiów itp wedle swoich zasad wynikających z mozliwości. Ale oczywiście - jak chcesz zbierz listę podpisów wśród prawych obywateli dotyczącą mieszkania męża erin w akademiku i zrób pikietę przed siedzibą rektora wink
  • natasza39 02.08.05, 20:17
    megan58 napisała:
    > Masz racje Mikawi .Tez dzis myslałam o tej sprawie.
    > Uczelnie dostaja jednak pieniadze od Panstwa i to z NASZYCH podaktków ERNi -
    > moze sobie oszczedzac.
    > Mysle ze trzeba sie zastanowic by uczelnie w wiekszym stopniu było
    > samofinasujace sie i zeby z naszych pieniedzy nie szło na tansze nie dla
    > studentów.
    > Dlatego myśle ze warto zastanowic sie nad zainteresowaniem ta sprawa wiekszej
    > ilosci ludzi aby cos z takim fantem zrobic. W koncu nie zamierzam dodowac
    > dorosłego facte po 30 i dotgeo takiego który nie placił alimentów. Masz racje
    > to prawo mu na to pozwala . To prawo pozwala by NASZE PODATKi sły na tkie
    > rzeczy. Moze czas zacząc o tym mowic głosno.
    > Dofinasowywanie uczelni dla Studentów , ale tylko dla ..
    > Mysle ze ludzi którzy nie lubia by ich podatki szły w błoto to zinteresuje

    Ja własnie dlatego zapytałam erin jak to jest z tym pomieszkiwaniem w
    akademiku "niestudentów".
    Od czasów kiedy ja sudiowałam, widać wiele się zmieniło.
    JAk pisałam studiując w Krakowie, pod koniec lat 80-tych niedopuszczalne było
    zamieszkiwanie w akademiku "niestudentowi", no chyba że na "waleta".
    Czasem rektor wyrażał taka zgodę, w specjalnych wypadkach i u nas mieszkała z
    męzem studentem niepracujaca zona. Narobili sobie chyba z 3-ke dzieci i
    gnieździli się w pokoju mniejszym metrazowo od mojej obecnej kuchni.
    Dzieci wychowywało całe piętro akademika, ale to był przykład specyficzny,
    dlatego mam jakies dziwne uczucia co do pomieszkiwania małżeństw z dzieckiem w
    akademiku.
    No chyba że teraz sa specjalne piętra czy całe DS-y przeznaczone specjanie dla
    małżeństw. Nie wiem, nie badałam i zasadniczo temat dla mnie nieinteresujacy,
    chyba, że mój mlody zrobi mnie babcią studiując.

    Tym niemniej akademiki raczej uczelni dochodu nie przynoszą, przynajmniej w
    roku akademickim. Wiele uczelni wynajmuje je w wakacje na hotele i w ten
    sposob "ratuje" budżet.
    Sa zatem dotowane, aby w założeniu mogły gościć pod swum dachem brać uczaca się.
    I samej erin się nie dziwie, że szukajac oszczędności w domowym budzecie
    poszukała tańszego roziazania i zamieszkała w dosć dobrych, jak opisała
    warunkach, za niewielkie stosunkow pieniadze.
    Skorzystała z regulaminu i prawa. Może trochę niezbyt uczciwego w stosunku do
    reszty społeczeństwa, ale jednak z prawa.
    Zreszta nie ma sie co dziwić, że szaraki naginaja prawo, jak Marszałek RP
    głupiego PIT-a nie umie wypełnić i nic w tym złego, jak erin nie widzi.
    Ryba się do głowy psuje.


    Mnie zastanawia jedno.....
    Dorosły facet. Dojrzały. Ojciec dwójki dzieci, a mieszka na przyczepkę z
    małolatami w akademiku.
    Co będzie jak ta bidna erin te studia skończy?
    Dopóki ona studiuje problem z głowy, ale jak skończy te studia to będa się
    musieli z tego akademika wyprowadzić w końcu.
    Serio! Ja się wcale nie nabijam! JA po prostu nie mam jakoś przekonania do
    mężów bez ambicji.
  • mikawi 02.08.05, 20:23
    kurczę, a co zrobi parę setek studentów jak skończą studia? jakoś pod mostem nie lądują. A ty widzę się martwisz bardzo. Może kupią swoje mieszkanie? Po prostu.
  • e_r_i_n 02.08.05, 20:25
    natasza39 napisała:

    > Skorzystała z regulaminu i prawa. Może trochę niezbyt uczciwego w stosunku do
    > reszty społeczeństwa, ale jednak z prawa.

    Moja droga - JA NIE NAGIELAM PRAWA. Przeczytaj moze moja odpowiedz do Leei
    (tytuł postu Prawo) - wg ustawy nawet dofinansowanie na malzonka mozna dostac,
    nie mowiac o miejscu w akademiku. Akurat jesli chodzi o prawo, to moge
    z podniesiona glowa chodzic. Tak wiec nie zycze sobie obrazania mnie.

    > Co będzie jak ta bidna erin te studia skończy?
    > Dopóki ona studiuje problem z głowy, ale jak skończy te studia to będa się
    > musieli z tego akademika wyprowadzić w końcu.
    > Serio! Ja się wcale nie nabijam! JA po prostu nie mam jakoś przekonania do
    > mężów bez ambicji.

    Ja rozumiem, ze doswiadczenia malzenskie masz kiepskie, ale to ja wspolnie
    z mezem, nie on sam, podjelam decyzje o mieszkaniu tam, a nie gdzie indziej.
    Skoro mi to pasuje, to chyba Tobie nic do tego? I warto by pomyslec, zanim sie
    cos napisze. Bo zalosne jest niezrozumienie, ze to, co dla jednego jest nie
    do przyjecia, innemu pasuje. Inne priorytety, inne zasady, inne pomysly na
    zycie.
    Nie nabijam kieszeni komus obcemu, tylko samej sobie. I uwazam, ze dla mnie to
    najlepsze rozwiazanie. Tobie pasowac nie musi.
    A bidnych to blizej siebie poszukaj. Ja sie mam calkiem, calkiem.
  • natasza39 02.08.05, 20:38
    e_r_i_n napisała:

    A bidnych to blizej siebie poszukaj. Ja sie mam calkiem, calkiem


    Rozumiem, że masz inne priorytety i wogóle. Zasadniczo fakt, jak Ci z tym
    dobrze, to Twoje szczęście i mnie nic do tego.

    Tyle tylko, co maja moje doświadczenia małżeńskie z tym co napisałam na Boga
    nie wiem!
    Mój śp. małzonek pod koniec życia był nie do przyjęcia.
    Na poczatku naszego małżeństwa ja studiowałam a on zarabiał i zapewniam Cie ze
    nieźle.
    W akademiku mieszkałam sama, na wekeendy przyjeżdżałam do mieszkania, w którym
    mieszkalismy tylko on i ja.
    Mój maz na poczatku naszego małżeństwa zapewnił mi własny dach nad głową, w
    miare zasobne jak na ówczesne warunki życie.
    A zatem start miałam idealny, a po 17-stu latach skończyło sie bardzo źle.
    Nie mam pojecia jaki Ty masz ten staz małżeński, ale jak sobie tak pozyjesz
    szcześliwie w małżeńskim stadle przez lat powiedzmy...15 (czego Ci z całego
    serca życzę), to wtedy może pogadamy.
    Nie reperezentujemy tego samego poziomu doswiadczeń erin.


  • e_r_i_n 02.08.05, 20:41
    natasza39 napisała:

    > Nie reperezentujemy tego samego poziomu doswiadczeń erin.

    Alez oczywiscie, ze nie. Tyle tylko, ze ja Ciebie i Twojego zycia nie oceniam,
    Ty sobie do tego prawo uzurpujesz (chociazby piszac o naginaniu prawa i braku
    ambicji mojego meza).
    Chcialam tez zauwazyc, ze 20 lat temu zakup mieszkania wygladal inaczej, a wiec
    Twoja i moja sytuacja z lekko nie do porownania sa.
  • natasza39 02.08.05, 20:43
    e_r_i_n napisała:

    > natasza39 napisała:
    >
    > > Nie reperezentujemy tego samego poziomu doswiadczeń erin.
    >
    > Alez oczywiscie, ze nie. Tyle tylko, ze ja Ciebie i Twojego zycia nie
    oceniam,
    > Ty sobie do tego prawo uzurpujesz (chociazby piszac o naginaniu prawa i braku
    > ambicji mojego meza).
    > Chcialam tez zauwazyc, ze 20 lat temu zakup mieszkania wygladal inaczej, a
    wiec
    >
    > Twoja i moja sytuacja z lekko nie do porownania sa.


    Uhmmm, inaczej. Teraz wystarczy miec tylko pieniadze. Przedtem pieniadze i
    znajomosci.
  • mikawi 02.08.05, 20:47
    brawo! widocznie oni WOLĄ te pieniądze sobie składac na swoje M. i DLATEGO wykorzystują MOZLIWOŚĆ mieszkania przez 5 lat studiów erin w akademiku ZAMIAST płacić DUŻO więcej za wynajem takiego samego pokoju. Czy to jest takie trudne?
  • natasza39 02.08.05, 20:49
    mikawi napisała:

    > brawo! widocznie oni WOLĄ te pieniądze sobie składac na swoje M. i DLATEGO
    wyko
    > rzystują MOZLIWOŚĆ mieszkania przez 5 lat studiów erin w akademiku ZAMIAST
    płac
    > ić DUŻO więcej za wynajem takiego samego pokoju. Czy to jest takie trudne?


    E no z tego co czytam, to oni nie tylko na tym mieszkaniu oszczedzają!
    Strasznie oszczędne bestyjki!
  • e_r_i_n 02.08.05, 20:50
    natasza39 napisała:

    > E no z tego co czytam, to oni nie tylko na tym mieszkaniu oszczedzają!

    Ekhm, a na czym jeszcze, jesli moge zapytac?
  • mikawi 02.08.05, 20:52
    wiesz, to sie nazywa gospodarność. Bo gdyby musieli płacic za wynajem, jeszcze by na alimenty zabrakło? Albo obnizyc trzeba było tongue_out Więc jak widzisz ten akademik to tez z myslą i o tym smile
  • natasza39 02.08.05, 20:45
    e_r_i_n napisała:
    > Alez oczywiscie, ze nie. Tyle tylko, ze ja Ciebie i Twojego zycia nie
    oceniam,
    > Ty sobie do tego prawo uzurpujesz (chociazby piszac o naginaniu prawa i braku
    > ambicji mojego meza).
    A tak nota bene to cie bardziej ubodło to naginanie prawa, czy brak ambicji?

  • e_r_i_n 02.08.05, 20:48
    Ani to, ani to. Bo ani jedno, ani drugie prawda nie jest. Bardziej mnie bodzie,
    jak ktos sobie uzurpuje prawo do, potocznie mowiac, 'jezdzenia po mnie' nie
    majac ku temu podstaw innych niz wlasne widzimisie. I nie stara sie dyskutowac
    na argumety, tylko na prztyczki. Dla mnie to wyraz bezsilnosci i albo braku
    argumentow, albo zawisci ze inni sobie inaczej ukladaja zycie i im to pasuje?
  • natasza39 02.08.05, 20:54
    e_r_i_n napisała:

    > Ani to, ani to. Bo ani jedno, ani drugie prawda nie jest. Bardziej mnie
    bodzie,
    >
    > jak ktos sobie uzurpuje prawo do, potocznie mowiac, 'jezdzenia po mnie' nie
    > majac ku temu podstaw innych niz wlasne widzimisie. I nie stara sie
    dyskutowac
    > na argumety, tylko na prztyczki. Dla mnie to wyraz bezsilnosci i albo braku
    > argumentow, albo zawisci ze inni sobie inaczej ukladaja zycie i im to pasuje?


    Wiesz co erin, tak jak ty jeżdzisz po ludziach, to juz chyba mało kto tak
    jeżdzi!
    Więc nie pierdziel o tym, że cie to denerwuje.
    Ja się żadko odzywam, jak czasem sobie moim zdaniem, za bardzo pozwalasz.
    Ale czasem przeginasz.
    Rżniesz chodzący ideał, wszystkich krytykujesz, wyciagasz jakies linki ludziom,
    obojetnie o czym sie gada, czy o szydełkowaniu, czy o seksie, Ty zawsze masz
    swoje osobiste zdanie na ten temat.
    Jak sie za to ktos do Ciebie przyczepia, to sie tak obruszasz, jakby to o
    królewski majestat chodziło.
    Nie wiem z nudów to robisz, czy co?
    Zreszta mam to w powazaniu.
    Ide do roboty. Ja tam studiowanie dawno skończyłam i wakacji nie mam.
    Zegnam
  • natasza39 02.08.05, 20:56
    e_r_i_n napisała:

    > Ani to, ani to. Bo ani jedno, ani drugie prawda nie jest. Bardziej mnie
    bodzie,
    >
    > jak ktos sobie uzurpuje prawo do, potocznie mowiac, 'jezdzenia po mnie' nie
    > majac ku temu podstaw innych niz wlasne widzimisie. I nie stara sie
    dyskutowac
    > na argumety, tylko na prztyczki. Dla mnie to wyraz bezsilnosci i albo braku
    > argumentow, albo zawisci ze inni sobie inaczej ukladaja zycie i im to pasuje?


    Wiesz co erin, tak jak ty jeżdzisz po ludziach, to juz chyba mało kto tak
    jeżdzi!
    Więc nie pierdziel o tym, że cie to denerwuje.
    Ja się żadko odzywam, jak czasem sobie moim zdaniem, za bardzo pozwalasz.
    Ale czasem przeginasz.
    Rżniesz chodzący ideał, wszystkich krytykujesz, wyciagasz jakies linki ludziom,
    obojetnie o czym sie gada, czy o szydełkowaniu, czy o seksie, Ty zawsze masz
    swoje osobiste zdanie na ten temat, oczyewiscie jedynie słuszne.
    Jak sie za to ktos do Ciebie przyczepia, to sie tak obruszasz, jakby to o
    królewski majestat chodziło.
    Jestes jak PZPR, który zawsze miał rację, a tylko głupi naród sie mylił
    Nie wiem z nudów to robisz, czy co?
    Zreszta mam to w powazaniu.
    Ide do roboty. Ja tam studiowanie dawno skończyłam i wakacji nie mam.
    Zegnam
  • e_r_i_n 02.08.05, 20:45
    I jeszcze jedno - wiesz, mi najwieksza satysfakcje da, jesli dorobie sie
    mieszkania i innych materialnych rzeczy razem z mezem, a nie przyjde na gotowe.
    To chyba dlatego, ze nie chce byc zona mojego meza, tylko rownoprawna
    partnerka. I nie uwazam, zeby mi cos mial zapewniac moj maz.
    My RAZEM zapracujemy na to, co bedziemy mieli. I nie martw sie - po to
    studiuje, zeby nam bylo po tych moich studiach lepiej, nie gorzej.
  • natasza39 02.08.05, 20:47
    e_r_i_n napisała:

    > I jeszcze jedno - wiesz, mi najwieksza satysfakcje da, jesli dorobie sie
    > mieszkania i innych materialnych rzeczy razem z mezem, a nie przyjde na
    gotowe.
    >
    > To chyba dlatego, ze nie chce byc zona mojego meza, tylko rownoprawna
    > partnerka. I nie uwazam, zeby mi cos mial zapewniac moj maz.
    > My RAZEM zapracujemy na to, co bedziemy mieli. I nie martw sie - po to
    > studiuje, zeby nam bylo po tych moich studiach lepiej, nie gorzej

    Ok żartowałam... Ja się naprawdę o Ciebie nie martwię.
    Pewien typ ludzi zawsze sobie daje radę.
    I dobrze że masz w sobie tyle ambicji.
    Ta chęć wspólnego dorabiania się, studiowania starcza za dwoje, naprawde!
  • e_r_i_n 02.08.05, 20:50
    A w Tobie tyle umiejetnosci dyskusji, ze nawet na pol czleka nie wystarczy smile)

    Swoja droga... poczytaj posty Virtual - brak wlasnego M nie zawsze oznaczac
    musi brak ambicji. Ale Ty to inne pokolenie, mozesz tego nie rozumiec smile
  • natasza39 02.08.05, 21:11
    e_r_i_n napisała:

    > A w Tobie tyle umiejetnosci dyskusji, ze nawet na pol czleka nie wystarczy smile)
    >
    > Swoja droga... poczytaj posty Virtual - brak wlasnego M nie zawsze oznaczac
    > musi brak ambicji. Ale Ty to inne pokolenie, mozesz tego nie rozumiec smile


    No to jeszcze na to odpisze bo wczesniej nie zauważyłam....
    Wiesz ja własnie dlatego z toba żadko dyskutuje, bo unikam dyskusji na poziomie
    straganu. Nawet nie potrafię dyskutować ze straganiarzami. Przyznaje się bez
    bicia, że nawet nie wiem jak z takimi ludźmi rozmawiać. Po prostu na codzień w
    innym się srodowisku obracam, wiec wybacz, trudno mi sie przestawić.

    A ten urywek o virtual jest dla mnie całkowicie niezrozumiały i po prostu nawet
    w ćwierci, a juz nie mówiąc o połowie nie rozumiem tego.
    Co ma brak M czy tez posiadanie, tak wspaniałego jak Ty posiadasz M, ma do
    braku czy tez nie ambicji nie rozumiem i chyba nawet starac się rozumować nie
    będę!
  • nilka13 02.08.05, 21:31
    natasza39 napisała:


    > Wiesz ja własnie dlatego z toba żadko dyskutuje, bo unikam dyskusji na
    poziomie
    >
    > straganu. Nawet nie potrafię dyskutować ze straganiarzami. Przyznaje się bez
    > bicia, że nawet nie wiem jak z takimi ludźmi rozmawiać. Po prostu na codzień
    w
    > innym się srodowisku obracam, wiec wybacz, trudno mi sie przestawić.


    Natasza, ja cię i tak podziwiam; tak jak oganianie się od ujadającego pinczerka
    do przyjemności nie należy, tak czasami człowiek nie ma ochoty juz do wątku
    zaglądać...
    N.

    --
    Na śniadanie rzucam jajami. Zwłaszcza swieżo zerwanymi.
    wink
  • virtual_moth 02.08.05, 22:00
    nilka13 napisała:

    > Natasza, ja cię i tak podziwiam; tak jak oganianie się od ujadającego
    pinczerka
    > do przyjemności nie należy, tak czasami człowiek nie ma ochoty juz do wątku
    > zaglądać...

    Nilka, musisz sobie koniecznie aktywować usługę "powiadamianie o nowych
    odpowiedziach na Twoje posty", wtedy na pewno się wkręciszsmile Najlepiej na
    komórkę. Acha, do tego będziesz musiała siedzieć non-stop przy kompie, co by
    śledzić dokładnie przebieg dyskusji. Na początku nie jest to przyjemne, ale w
    miarę wkręcania się gwarantuje zasłużoną rozkoszwink
    Co do dzieci, to po prostu wyjedź z nimi do rodziców na wakacje. Oni się nimi
    zajmą, a Ty się będziesz wkręcaćsmile Może będziesz czasami musiała iść na plażę,
    ale pocieszę - w Polsze lata som deszczowewink

    Tylko Ty pewnie, bidna, motywacji nie masz;-( Pewnie nie czujesz potrzeby
    udowadniania jakiemuś wirtualnemu światu, że jesteś OK;-(

    No cóż, aby zdobyć motywację, wystarczy tylko, że wyjdziesz za mąż za miernego
    faceta z odzysku. Tylko taki może zagwarantować, że będzie Ci się chciało
    udowadniać, że mimo wszystko jest OK.

    Pzdr

    P.S. nie wiem dlaczego erin nie odpisuje na moje posty, które napisałam w ciągu
    ostatniej półtorej godziny - czyżby poszła za większą potrzebą?wink
    Pocieszam się, że jutro na pewno mi odpiszesmile
  • mikawi 02.08.05, 23:05
    virtual_moth napisała:
    > Co do dzieci, to po prostu wyjedź z nimi do rodziców na wakacje. Oni się nimi
    > zajmą, a Ty się będziesz wkręcaćsmile Może będziesz czasami musiała iść na plażę,

    hehe, czyżby nuta zazdrości? nie rozumiem czemu to tak boli niektórych, że próbują silić sie na sarkazm smile)))

    >wystarczy tylko, że wyjdziesz za mąż za miernego
    > faceta z odzysku

    tu jak rozumiem miernych kobiet z odzysku bez liku? ależ skąd, co za pomysł, przeciez jeżdżenie po erin i jej rodzinie tak dobrze wam wychodzi bo wy pewnie the best jesteście w każdym calu? i męża superhiper macie a nie jakiegoś z odzysku (albo tabuny za drzwiami czekają) i samodzielne finansowo jesteście, zarabiacie miliony i żadna na garnku mamuni nie siedzi tylko we własnym domu na Malediwach.
  • virtual_moth 02.08.05, 23:14
    mikawi napisała:

    >przeciez jeżdżenie po erin i jej rodzinie tak dobrze wam wychodzi bo wy pewnie
    the best jesteście w każdym calu?

    Nie, dlatego, że erin o tym uwielbia pisać.
    Wiem, czyją zoną jest, ja sie nazywa, gdzie mieszka, na ilu metrach, co
    studiuje i gdzie, a nawet że jej mąż podcina sobie włosy pod pachamiwink
    Toż to aż się prosi o komantarzewink
  • natasza39 02.08.05, 23:21
    virtual_moth napisała:

    >jej mąż podcina sobie włosy pod pachamiwink

    bleeeh!
    mam nadzieję, że nie w publicznej łazience akademikowejsmile

    Mieszkałam na 4-tym roku w akademiku gdzie wspólna łazienke mielismy z
    małżeństwem.
    On smarkał rano do umywalki. Wyobrażacie sobie tak smarkał głosno i te jego
    gluty tam spoczywały, bo zonka sie nie domysliła, żeby posprzatać po gnoju.
    Bleech obrzydliwy był.

    cholerka, ale mi sie jakos dziwnie przypomniało....smile
  • mikawi 02.08.05, 23:22
    i to uprawnia do wyśmiewania? gratuluję...
    wygaś ją i nie będziesz miała problemu, ale skoro tyle o niej wiesz widac dość wnikliwie śledzisz jej wpisy;
    i ponawiam moje zdumienie - wobec jej męża leci stek pomówień o nieuczciwość bo mieszka akademiku nie będąc studentem, o niezaradność i brak ambicji bo mieszka w akademiku zamiast we własnym mieszkaniu. A ty virtual masz swoje mieszkanie? A ile dorosłych, dojrzałych mam siedzi u rodziców? to jest ok? i to nie jest niezaradnośc i brak ambicji? Wyśmiewacie się że erin dorabia ideologie do swojego mieszkania w akademiku i to na pewno nie jest jej wyborem a same co robicie? taką sama ideologią może byc opowiadanie że kupno mieszkania to nie jest priorytet bo ludzie w Stanach wynajmuja całe życie.
  • natasza39 02.08.05, 23:27
    mikawi napisała:

    > i to uprawnia do wyśmiewania? gratuluję...

    To ile trzeba mieć domów i samochodów żeby mozna było erin odpowiedzieć?
    Taka leeya np. ma swoje mieszkanie i tez nie może.
    Ja co prawda domu na Malediwach nie mam, ale cos tam zaposiadam, ale tez nie
    moge bo jestem zgred.
    Virtual nie może bo nie ma małża.

    Jejku, to kto może?
  • mikawi 02.08.05, 23:30
    udajesz że nie zrozumiałaś tego co napisałam? bo że nie zrozumiałaś to o to cię nie podejrzewam smile
  • natasza39 02.08.05, 23:34
    mikawi napisała:

    > udajesz że nie zrozumiałaś tego co napisałam? bo że nie zrozumiałaś to o to
    cię
    > nie podejrzewam smile

    Przecież forum to w 70% udawanie.
    Jedni udaja szczęśliwych, inni madrych, a jeszcze inni głupichwink

    Ważne, aby stworzone wirtualne image pozostało w pamięci serwera, a nie
    wpływało na nasze życie w realu.
  • mikawi 02.08.05, 23:42
    tiaaa... jak argumentów brak to się zmienia temacik smile
  • natasza39 02.08.05, 23:49
    mikawi napisała:

    > tiaaa... jak argumentów brak to się zmienia temacik smile


    Jakich argumentów?
    Co tu argumentować?
    Tu nie ma o czym gadać!
    Ty należysz do fan clubu erin i nie ma sensu ci jakichkolwiek argumentów
    zapodawać.
    Ja nie należę do zadnego fan clubu, jak mnie ktoś wkurza, to po prostu piszę i
    już.
    Teraz mnie wkurza erin, jutro mnie wkurzy, byc może virtual, a pojutrze ktos
    inny.
    Ale wiem jedno!
    Jak jeszcze raz kiedykolwiek napisze do erin, moge byc pewna, że w kostkę
    ugryzie mnie napewno .... mikawi.
  • mikawi 03.08.05, 00:08
    powtórzę pokrótce pytanie - może wyjaśnisz mi jak to się dzieje że parę pań jeździ po erin i jej rodzinie zarzucając nieuczciwość, niezaradność, brak ambicji i miernotę (to w kwestii jej męża i mieszkania, ale skupmy sie na tym, żeby było krócej) same tego mieszkania nie mając. Malo tego wiele związało się z mężami miernotami które je tłukły (za to nie z odzysku). Wiele jest uzalezniona finansowo i lokalowo od rodziców. Ale rzucają kamieniami na oślep. To jakiś sposób na poprawienie sobie nastroju? I daruj sobie teksty o należeniu do czyjegos fanclubu, skoro ty nie należysz do tego TWA to czemu nie dziwi cie ta hipokryzja? bo skierowana jest wobec erin, która cie dzisiaj wkurza?
  • natasza39 03.08.05, 00:33
    mikawi napisała:
    Ja moge mikawi odpowiadac tylko i wyłacznie za siebie!


    > powtórzę pokrótce pytanie - może wyjaśnisz mi jak to się dzieje że parę pań
    jeź
    > dzi po erin i jej rodzinie zarzucając nieuczciwość, niezaradność, brak
    ambicji
    > i miernotę (to w kwestii jej męża i mieszkania,

    Nie obchodzi mnie co inne panie maja do erin.
    Mnie wkurza dorabianie ideologii do miernoty własnie.
    Nie wmówi mi nikt absolutnie, że facet obarczony alimentami, utrzymujacy żonę
    studentkę i wspólne dziecko i mieszkajacy w akademiku to cód miód.


    >ale skupmy sie na tym, żeby było krócej) same tego mieszkania nie mając.

    Nie wiem która nie ma mieszkania. Wiem że ja mam. Leeya pisze, że tez ma, wiec
    skupmy sie na tym


    >Malo tego wiele związało się z mężami
    > miernotami które je tłukły (za to nie z odzysku).

    Mój miernota się stał, a zasadniczo menelem. Po dwóch, trzech, a nawet pieciu
    latach małżeństwa (chyba taki staż, jak nie mniejszy ma erin) był super
    facetem, który umiał zadbać o swoja zonę i swoje dziecko. Przynajmniej w sensie
    materialnym. Nie był od poczatku gnojem.

    >Wiele jest uzalezniona finansowo i lokalowo od rodziców.

    Ja nie jestem. De facto moi rodzice mieszkaja w moim mieszkaniu


    >Ale rzucają kamieniami na oślep.

    Nie rozumię o waleniu na oślep.
    Nie mam dziś dnia, ze musze komuś koniecznie przywalić i akurat mi na erin
    wyszło.
    To nie tak.

    >To jakiś sposób na poprawienie sobie nastroju?
    Znam lepsze sposoby na poprawienie sobie nastroju niż przywalanie bidulce erin.
    wole dobry seks, drink, jakis wypad do knajpy, dobry film, albo po prostu wypad
    na moja ukochaną działeczkę w górach.
    Nie szczytuję jak dyskutuje.
    To raczej erin gustuje w poprawianiu sobie nastroju poprzez wyszukiwanie
    durnych linek np.peladze


    I daruj sobie teksty o należeniu do czyjegos fanclubu, skoro ty nie należysz do
    tego TWA to czemu nie dziwi cie ta hipokryzja?

    Ja do TWA nie należę. Czesto spinam się z dziewczynami tu piszącymi i to w
    kwestiach różnych. Za to nigdy nie udało mi się przeczytać żebyś kiedykolwiek
    nie zgadzała się z erin, albo miała chociaż inne zdanie.
    Ty jestes jak jej dwórka, badyguard, nie wiem jak to nazwać. Po prostu pierwszy
    raz cos takiego widze

    I w kwestii argumentów jeszcze jak miałam może ochotę jeszcze podyskutować z
    erin, to mi przeszło jak wytoczyła gó..arskie argumenty o tym, że przynajmniej
    jej facet nie jest alkoholikiem.
    Na początku traktowałam ja jak młoda osobę, która może nie jest doświadczona i
    czasem cos palnie.
    Ale po dzisiejszym dniu i wyczytaniu sobie całego watku zmieniłam trochę zdanie
    o niej.
    Tyle tylko, że alkoholizm, to choroba i mozna się z niej wyleczyć. Mojemu
    mezowi się nie udało.
    A miernota, to takie coś z czym się człowiek rodzi. To jest nieoperowalne i
    nieleczalne!
  • mikawi 03.08.05, 00:48
    wybacz ale ty i leeya nie byłyscie jedynymi dyskutantkami w tym (pseudo)wątku, odkąd zaczeło sie jeżdzenie po erin, ale rozumiem - najłatwiej powiedzieć "ale o co chodzi, przeciez ja tylko za siebie mówię". Więc prosze poczytaj wypowiedzi pań które z taką lubością obrażają erin i jej meza (podpowiem - nie tylko w tym wątku), zobacz do czego same doszły w życiu, z jakimi nie-miernotami się związały (wyszukiwarka narzedziem szatana), jakie są niezależne finansowo i jak im się świetnie powodzi a potem odpowiedz mi na pytanie - czy nie razi cie ich hipokryzja i świętojebliwość?
  • natasza39 03.08.05, 00:58
    mikawi napisała:
    wybacz ale ty i leeya nie byłyscie jedynymi dyskutantkami w tym (pseudo)wątku,
    > odkąd zaczeło sie jeżdzenie po erin, ale rozumiem - najłatwiej
    powiedzieć "ale
    > o co chodzi, przeciez ja tylko za siebie mówię". Więc prosze poczytaj
    wypowiedz
    > i pań które z taką lubością obrażają erin i jej meza (podpowiem - nie tylko w
    t
    > ym wątku), zobacz do czego same doszły w życiu, z jakimi nie-miernotami się
    zwi
    > ązały (wyszukiwarka narzedziem szatana), jakie są niezależne finansowo i jak
    im
    > się świetnie powodzi a potem odpowiedz mi na pytanie - czy nie razi cie ich hi
    > pokryzja i świętojebliwość?


    Mokawi, jak mnie urazi hipokryzja i świetojebliwosć, bądź pewna, że mój
    niewyparzony ozór przemówi palcami na klawiaturze.
    Nieraz to robiłam, a nawet oberwałam często za to.
    Tym niemniej nie dzielę ludzi na forum na świętojebliwych i upierdliwych zawsze
    i w każdym watku.

    a co do miernot, z którymi się autorki co niektórych watków zwiazały... no cóż,
    w końcu zmadrzały i uciekły, albo nie przeczuwając na wstepie jakie ich
    szczescie spotkało, miernoty poszły do innej piaskownicy po prostu, budować
    swoje szczęście z zameczki z piasku.
    I być może kiedyś te z następnej piaskownicy zaczna pisac na tym forum, jako
    porzucone przez miernoty.


    A jak masz zastrzeżenia do reszty pań to pisz do nich personalnie, bo ja nie
    jestem kierowniczka tego sklepiku i za personel ani jego jakosc nie odpowiadam.

  • leeya 03.08.05, 10:24
    Mikawi,
    ja mam erin wygaszona. Dlatego moge sie odnosic tylko i wylacznie do reszty
    dyskusji. Nie uwazam, ze fakt posiadania przeze mnie mieszkania daje lub nie
    daje prawa do wypowiadania sie w tym watku, a juz sama obecnosc na forum. Ale
    jak juz Ci Taszka powiedziala, bronisz Erin jak niepodleglosci. Dobrze Ci z
    tym, to OK, tylko, ze czasem robisz sie juz smieszna w tym. Twoj poziom
    dyskusji tez jest daleki od argumentacji, wiec co sie dziwisz, ze i inne w ten
    sposob dyskutuja? Wysmiewanie typu "samodzielne - praworzadne obywatelki
    buahaha" to sobie wsadz do kieszeni i zapnij dobrze, bo to ani kulturalne ani
    logiczne nie jest. Gdybys napisala: " samodzielna x wyciagajaca niezgodnie z
    prawem swiadczenia - praworzadna obywatelka buahahaha" nawet bym nie pisnela.
    Piszac tak jak napisalas obrazasz mnie - samodzielna, ktora NIGDY nie
    wyciagnela reki po cos, co mi sie nie nalezalo, a nawet jak sie nalezalo, to
    czesto gesto odpuszczalam. Bo ja sobie daje rade SAMODZIELNIE calkowicie.

    Teraz co do akademikow. Zadzwonilam dzis do rektoratu na UG i zapytalam, jakie
    sa zasady finansowania akademikow i na jakiej podstawie prawnej to dziala. Pani
    niestety ustawy mi nie podala, ale podala zasady, jakie sa OGOLNE dla
    WSZYSTKICH uczelni. I jakiez bylo moje zaskoczenie, kiedy okazalo sie, ze KAZDE
    miejsce w akademiku jest refundowane z kasy uczelni w 25%. I ze w przypadku
    rodzin, gdzie jedno ze wspolmalzonkow jest niestudentem stosuja zasade
    nierozdzielania rodzin i takze dofinansowuja miejsce niestudenta malzonka. No
    to cool. SGH to bardzo bogata uczelnia, niech sponsoruja rodzine erin, mi to
    nie przeszkadza. Tylko, ze jeszcze jedno musze niestety wytknac Erin. Pisalas,
    ze nikogo by Ci nie dokwaterowali do pokoju, skoro tam mieszkasz z dziekiem,
    wiec to, ze Twoj maz tez tam mieszka to tylko czysty zysk. A za chwile piszesz,
    ze jakbys sama z Wiktorem mieszkala, to bys musiala za niego tez placic.
    Hmmm... Nie skomentuje, bo bede posadzona o "prztyczki" a na to dzis nie mam
    ochoty. Zycze dalej samozadowolenia z siebie.

    A co do tego co napisala Megan o zmianie prawa. Podpisuje sie pod tym dwoma
    rekoma. I nogami takze. Polska to chory kraj. I kilka niezbednych zmian by sie
    przydalo. Jednak Ty Erin mozesz jak na razie mowic o tym TYLKO I WYLACZNIE
    TEORETYCZNIE, a nie z praktyki. Przykro mi, ze musisz czekac na wizyte u
    specjalisty 3 miesiace... Jednak jezeli bedzie dalej tak jak jest, ze na jedno
    ubezpieczenie i na jedne placone skladki przypada 3 ludzi do leczenia, tak jak
    w Twoim m. in. przypadku, nigdy nie bedzie dobrze w sluzbie zdrowia. Dlatego ja
    juz dawno jestem zapisana do prywatnej przychodni i jest za mnie placona z
    pracy skladka, niemala z reszta, co miesiac. A moja siostre tez poslalam do
    szkoly, gdzie sie czesciowo placi po to wlasnie, zeby ich uczyli ludzi z dr czy
    dr hab przed nazwiskiem. Takze ja juz i tak place za cos co teoretycznie jest
    darmowe. I wiecie co, nie szkoda mi kasy.

    Leeya
    --
    Juz latosmile
  • e_r_i_n 03.08.05, 10:32
    leeya napisała:

    > Tylko, ze jeszcze jedno musze niestety wytknac Erin. Pisalas, ze nikogo by Ci
    > nie dokwaterowali do pokoju, skoro tam mieszkasz z dziekiem, wiec to, ze Twoj
    > maz tez tam mieszka to tylko czysty zysk. A za chwile piszesz, ze jakbys sama
    > z Wiktorem mieszkala, to bys musiala za niego tez placic.
    > Hmmm... Nie skomentuje, bo bede posadzona o "prztyczki" a na to dzis nie mam
    > ochoty. Zycze dalej samozadowolenia z siebie.

    A podobno masz mnie wygaszona? smile

    Pisałam o zasadach obowiazujacych na UG - bo napisalas, ze za dziecko sie
    placi. Wykazalam Ci, w jakich sytuacjach sie placi, a w jakich nie.

    Ja NIE STUDIUJE na UG. Na mojej uczelni zasady (nie)odplatnosci za dzieci sa
    INNE. Z gory okreslone jest, jakie pokoje sa rodzinne i dostalabym ten sam
    pokoj, te sama powierzchnie, tylko placone byloby za jedna, nie za dwie osoby.
  • natasza39 03.08.05, 10:41
    e_r_i_n napisała

    > Ja NIE STUDIUJE na UG. Na mojej uczelni zasady (nie)odplatnosci za dzieci sa
    > INNE. Z gory okreslone jest, jakie pokoje sa rodzinne i dostalabym ten sam
    > pokoj, te sama powierzchnie, tylko placone byloby za jedna, nie za dwie
    osoby.

    To dlaczego ta koleżanka płaciła, bo ja nic nie rozumiem już!

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=27023653&wv.x=2&a=27228245
  • e_r_i_n 03.08.05, 10:43
    Dwa lata studiowalam na UG. Mieszkalam tam w akademiku. Mieszkala tam tez nasza
    przyjaciolka, sama z dzieckiem (maz po studiach pracowal w innym miescie).
    I ona w AKADEMIKU UG placila za dziecko.
    Ja mieszkajac sama w akademiku MOJEJ UCZELNI bym za dziecko nie placila.
  • natasza39 03.08.05, 10:47
    e_r_i_n napisała:

    > Dwa lata studiowalam na UG. Mieszkalam tam w akademiku. Mieszkala tam tez
    nasza
    >
    > przyjaciolka, sama z dzieckiem (maz po studiach pracowal w innym miescie).
    > I ona w AKADEMIKU UG placila za dziecko.
    > Ja mieszkajac sama w akademiku MOJEJ UCZELNI bym za dziecko nie placila.


    Acha! Teraz rozumiem.
  • e_r_i_n 03.08.05, 10:55
    leeya napisała:

    > Pani niestety ustawy mi nie podala, ale podala zasady, jakie sa OGOLNE dla
    > WSZYSTKICH uczelni. I jakiez bylo moje zaskoczenie, kiedy okazalo sie, ze
    > KAZDE miejsce w akademiku jest refundowane z kasy uczelni w 25%.

    Jeszcze a propos tego. Uczelnia dostaje z budzetu panstwa DOTACJE CELOWA
    m.in. na prowadzenie domów studenckich. I na to musi te kase przeznaczyc
    - zapewne rozumiesz mechanizm funkcjonowania dotacji celowej.
    Nie moze ona wydac tych pieniedzy na dofinansowanie niestudenta - podejrzewam,
    ze moze byc tak, ze iles procent kosztow utrzymania akademika jest pokrywana
    z tej dotacji, reszte placa studenci. A wiec nie ma bezposredniego refundowania
    miejsca niestudenta. Nie moze byc - bo uczelni z otrzymanych pieniedzy musi sie
    rozliczyc, podlega to kontroli NIK, a latwo sprawdzic, ile osob w DSach
    mieszkalo i ilu sposrod nich nie bylo studentami tej uczelni.
    Dofinansowanie NIE MOZE byc identyczne, skoro student UG za miejsce w akademiku
    placil 150zl, niestudent - 300zl.
    A w tej chwili mechanizm jest taki, jaki przedstawilam Ci w poscie z wczoraj -
    odblokuj mnie sobie, jesli Cie konkretne argumenty interesuja.
  • megan58 03.08.05, 11:05
    No tak.. Ale jakby dajmy na to za miesjce zamieskana dla niestudentów były
    brane pieniadze zgodnie z rynkiem -popyt podaż - to mogło by sie okazac , ze
    np.nie potrzeben sa dotacje na domy studentów - i panstwo nie musiało by ich
    dodtowac i nasze podakti mogły by iśc na lepszy cel.
    NP. Badania naukowe , lub pomoc dzieciom , domo dziecka itd...
    Bo skoro dotuje dom studencki - to rowniez jego remonty itd...
    A po co dotowac skoro to sie może samo utrzymąc. Dotując - powodujemy pośdrenio
    dofinasowanie niestudenta - bo on nie płaci ceny rykowej za to ze tam mieszka.
  • e_r_i_n 03.08.05, 11:08
    Biorac pod uwage odsetek niestudentow mieszkajacych w akademikach (przynajmniej
    na mojej uczelni) mysle, ze i straty dla budzetu niewielke, i zyski z cen
    rynkowych wielkie by nie byly - a wiec dotacja tak czy siak bylaby potrzebna.
    Zreszta - cena rynkowa za pokoj w Wawie to jakies 300 - 400 zl, czyli niewiele
    wiecej, niz miejsce w akademiku mojej uczelni.
  • megan58 03.08.05, 11:15
    Zaraz zaraz - ale zawsze miejsza i czemu mama dotowac kogoś kto .. no cóz -
    nie powinnam.
    O ile sie orientuje jest to dużych rozmiaów Pokój w centrum miatsa za kawalerke
    w centum bierze sie np.700 zł - obniżony standart wspołna kuchnia + opłaty.
    Student mugłby dostac dotacje do tej kawalerki - w koncu inni mieszkaj nie ze
    swoja rodzina - tylko z przyedzielonymi ludzmi. Taka jak dostaej inny student
    np.200 zł - ale cała rozniec jaka małzenstwo chcce mieszkac w akademiku w bądz
    co badz kawalerce pokrywajaz ze swoich. Student dostaje dotacej jak kazdy inny
    a za rodzine i jakos mieszkania - trzeb dopłacic..
  • 18lipcowa 03.08.05, 11:20
    Erin

    czynsz czynszem
    czy to jest zgodne z prawem itp. kij z tym
    prawa studentki z dzieckiem kij z tym
    to na co idą podatki ( moje też ) przywykłam znosić, bo i na mnie też płacą
    podatki


    Ja nie mogę pojąć jak dorosły facet, po 30tce, dojrzały, zakładający rodzinę z
    pełną świadomością (chyba?, no chyba że po raz kolejny nie jest świadomy),
    prowadzący działalność gospodarczą ( dobrze mi się wydaje?) nie ma ambicji mieć
    własne, nawet wynajmowane mieszkanie, nie ma ambicji zapewnić żonie i dziecku
    WŁASNĄ łazienkę,z własnym papierem toaletowym, kuchnię, tylko gnieździ się w
    pokoiku w akademiku z ludzmi o 10 lat młodszymi???

    Moze czas zdjąć rózowe okulary i krytyczniej spojrzeć na małżonka? Przecież 3
    miesiące z nim nie jesteś by nie widzieć wad?


    --
    Możemy spać spokojnie. Kampanię Kaczyńskiego firmuje swoją twarzą Krzysztof
    Cugowski.

    GG 1808232
  • kai_30 03.08.05, 11:14
    Wiecie co, laski?

    Jestem tu w miare nowa, i jak czytam te Wasza "dyskusje" to mi sie wlos na
    glowie jezy. Przekupki na targu to bardzo lagodne okreslenie.

    Czepiacie sie erin, jesli dobrze rozumiem, studentki dziennej, bo mieszka w
    akademiku z rodzina? No do jasnej anielki, przeciez nie mieszka za darmo! Sorry,
    ale wyglada to tak, jakbyscie czepialy sie dla samego czepiania. Mam takie
    niejasne wrazenie, ze erin jest ostro podpadnieta (slusznie czy nie, nie chce mi
    sie wnikac) i cokolwiek by napisala, znajdzie sie pretekst, zeby ja za to
    potepic. Zapewne, gdyby wynajmowala mieszkanie, byloby zle, bo wrzuca kase w
    bloto kosztem "pierwszej rodziny" jej M. A gdyby kupili mieszkanie i splacali
    kredyt - jeszcze gorzej, bo eksia pewnie na wlasne mieszkanie nie ma szans.

    Nie chce stawac po ktorejkolwiek ze stron, rozumiem, ze styl pisania erin moze
    denerwowac, ale moze troche wyluzowac i nie linczowac jej za postepki jej M z
    przeszlosci?

    Cala ta przepychanka mnie mierzi. Jesli nie mozecie dziewczyny strawic, to moze
    ja sobie wygasic, jak leeya, i miec z glowy?
  • pelaga 03.08.05, 11:38
    > Przekupki na targu to bardzo lagodne okreslenie.

    Z ciekawosci zapytam czy to tylko do samodzielnych bylo, czy do obu "obozow"
    dyskutujacych???

    > Czepiacie sie erin

    Nie bardziej niz ona czepia sie czasem innych uzytkownikow. Po prostu
    dziewczyny stosuja jej taktyke. Bardzo dobrze ta taktyke mozna obserwowac jak
    obie panie (nie w tym watku) "wsiadaja" na Megan.

    > Mam takie
    > niejasne wrazenie, ze erin jest ostro podpadnieta

    O po tym tekscie, albo juz wczesniej po dyskusji na macochach na pewno dostalas
    juz prywatna korespondencje od erin (kiedys domali, wertig i jakies inne nicki,
    ktorych nie sposob spamietac, a ktore czesto dyskutowaly same ze soba smile, w
    ktorej to korespondencji na pewno nakreslila jedyny sluszny swoj idealny
    wirtualny wizerunek smile))

    Osoba, ktora ma zwyczaj wytykania wszystkim niekonsekwencji i nieuczciwosci
    powinna chyba sama byc konsekswenta i uczciwa, nieprawdaz???
    Osoba wyganiajaca samodzielne matki do ruszenia dupy do roboty pozostajaca sama
    bezrobotna dla mnie jest malo konsekwentna. Osoba piszaca, ze ze nie stac jej
    (bo jak twierdzi budzet na wspolny) na wieksze aliemnty, czy extrasy dla
    pierwszego dziecka swojego meza, jednoczesnie wmawia w innym watku, ze stac ja
    na wynajecie mieszkania, tylko innego wyboru dokonala, a wiedzie sie jej
    calkiem niezle. Itd itd itd... przykladow mozna mnozyc tysiac, tylko nie chce
    mi sie korzystac z wyszukiwarki, bo przez zbyt wiele postow musialabym sie
    przebic smile

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • leeya 03.08.05, 11:45
    kai_30 napisała:

    > Cala ta przepychanka mnie mierzi. Jesli nie mozecie dziewczyny strawic, to
    moze
    > ja sobie wygasic, jak leeya, i miec z glowy?
    -------------------------
    Kai,
    Wiesz dlaczego wygasilam sobie Erin? Bo nie lubie pewnego rodzaju dyskusji. I
    nie lubie prowokowania mnie. Nie lubie tez, kiedy jak sie koncza argumenty
    wlacza sie sarkazm i personalne przytyki. Tak, mialam dosc tekstow
    typu: "jedyny ideal na forum" o mnie czy podobnych. I tez tak, ja czasem
    siegalam do prywatnych argumentow, ktore tez mozna nazwac personalnymi
    przytaykami, ktore odnosily sie do przeszlosci Erin, ktora mozna znalesc na
    forum. Nazywane one byly "kopaniem", "przytyczkami" czy "dokopowaniem". Dlatego
    tez nie chcac byc posadzona o wspolprzynaleznosc do TWA wole sobie wygasic erin
    i nie wdawac sie z nia w dyskusje, bezsensowne i bezproduktywne od ktorych
    tylko mi sie cisnienie podnosi.

    I taka jeszcze male spostrzerzenie. Erin stosuje bardzo dla mnie niezrozumiala
    zasade "budowania" swojego stronnictwa, ze tak gornolotnie powiem. Chociaz jak
    zamierza zostac ministrem finansow, to dobrze, ze sie wprawia. Chociaz ja na
    tym stanowisku zawsze lepiej widzialam fachowca niz polityka. Jak sie to
    objawia? A tak, ze dyskutuje, poprze ja swoja wypowiedzia X, potem znow dostaje
    jakas krytyczna uwage od Y, wiec w odpowiedzi drwi z krytyki piszac cos w
    stylu "no widzisz X jakie jestesmy okropnesmile A ta Y taka porzadna". Dyskusja
    dla mnie odbywa sie na argumenty. Mozna sie czasem zapedzic, ale przyznac sie
    do tego. Mi sie tez czasem zdarza zapedzic, potem staram sie odkrecic tudziez
    przeprosic. Ale takie cos? Nie... Nie moj styl dyskusji. Nie mam czasu na
    przyprawianie o dupie Maryni, konkretne argumenty, rzeczowe zbijanie argumentow
    przeciwnika i tyle. A nie wyjazd z tekstem o syndromie dlugiego niedopchniecia
    czy poziomie jadu w organizmie, a juz nie daj Boze drwienie z prywatnego zycia,
    tak jak Erin sie w tym chociazby watku popisala w stosunku do Taszki. No tak...
    Albo moj koronny zarzut w stosunku do Erin, czyli wyciaganie prywaty na public,
    niekoniecznie JEJ priva, a na przyklad jej meza.


    Leeya


    --
    Juz latosmile
  • megan58 03.08.05, 11:51
    Leeya - zrobiłam to samosmile
  • kai_30 03.08.05, 12:01
    Odpowiem w jednym poście, bo i tak juz ta dyskusja jest rozrosnieta okrutnie.

    pelaga:

    Tak, te "przekupki" to do obu obozow. Co prawda erin glownie broni tego
    nieszczesnego akademika, ale gryzie rowniez (tekst o bylym alkoholiku, na przyklad).

    Co do innych watkow - nie wypowiadam sie, nie czytalam. Aczkolwiek przyznaje,
    wczoraj przejrzalam archiwum,zeby zobaczyc, czym erin vel domali "podpadla". I
    nie, nie dostalam od niej zadnej korespondencji, ten zaszczyt mnie nie spotkal tongue_out

    Owszem, osoba wytykajaca innym cokolwiek powinna sama byc od tych wad wolna. Nie
    mowiac juz o tym, ze wlasnie takie "wytykanie" jest dla mnie cecha przekupek. Z
    jedna roznica - erin nie jest bezrobotna. Studiuje dziennie. (Ale to nie proba
    obrony, tlko taka luzna uwaga)

    Leeya:

    Ja tez nie lubie pewnego typu dyskusji. Zwlaszcza, jak ta dyskusja przypomina
    ujadanie sfory. Dotyvczy to, podkreslam, obu stron. O ile sarkazmem sama
    posluguje sie czesto, o tyle personalne przytyki (zwlaszcza dotyczace obecnych
    czy bylych mezow) sa czesto nie tylko objawem zlosliwosci, ale zwyczajnego
    chamstwa (UWAGA: nie kieruje tego zdania do nikogo personalnie, tylko wyrazam
    swoja ocene pewnego postepowania tongue_out)

    Dziewczyny, mnie naprawde nie chodzi o "wkupienie sie w laski" TWA, o staniecie
    po ktorejkolwiek stronie. Wisi mi to, szczerze mowiac, nie potrzebuje i nie
    zalezy mi na "wspolnych frontach". Nie chce osadzac, kto zaczal, bo to poziom
    piaskownicy. Chodzi mi tylko o to, ze takie publiczne pranie brudow i
    dokopowanie sobie wzajemne jest po prostu - niegodne Was.

    Na litosc, jestescie dorosle, madre, wyksztalcone, duzo przeszlyscie... Po co
    ten jad? Po co to kopanie sie po kostkach?

    magdmaz zalozyla ten topik piszac troche zartobliwie, ale potem zrobilo sie
    powazniej. i co? I malo kto to zauwazyl, bo wszyscy albo angazuja sie, albo
    kibicuja z boku w bitwie "erin i mikawi kontra reszta swiata".

    Po co? Zeby sobie udowodnic, ze jestescie madrzejsze, lepsze, bardziej
    krysztalowe? Alez jestescie! Co najmniej od polowy populacji smile (facetow mam na
    mysli, of koz wink )

    Pozwole sobie zacytowac moje ulubione powiedzonko: Nie dyskutuj z idiota, bo
    najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu, a potem pobije doswiadczeniem.

    Gdyby obie strony wziely to sobie do serca, nie byloby tej idiotycznej wojny...
    A i prZekonanie o wlasnej madrosci, "lepszosci" i krysztalowosci mozna by
    zachowac wink

  • natasza39 03.08.05, 11:46
    kai_30 napisała:

    > Wiecie co, laski?
    >
    > Jestem tu w miare nowa, i jak czytam te Wasza "dyskusje" to mi sie wlos na
    > glowie jezy. Przekupki na targu to bardzo lagodne okreslenie.


    Ja też uważam, że mikawi i erin reprezentują w tym wątku styl kramarsko-
    przekupnysmile

    a tak na poważmie kai...
    Ładnie, że bronisz erin. Ale czasem warto zastanowić się czy się reprezentuje
    tylko siebie i swoje poglądy, czy bez względu na to co kto pieprzy wazne jest
    czy to ten, czy inny "obóz".
    Pozdrawiam kai serdecznie i zyczę Ci abyś nie została kolejną mikawi, bo za
    madrze piszesz, żeby tylko obszczekiwać.
  • kai_30 03.08.05, 12:07
    Nataszko, ja nie bronie erin. Nie znam jej, moglabym jej bronic, gdyby to byla
    dyskusja na argumenty w kwestii akademikowej a ja mialabym takie samo zdanie.

    Jesli akurat w tym topiku sie odezwalam - i owszem - bardziej po jej stronie, to
    tylko i wylacznie dlatego, ze zachodzi tu zjawisko "sila zlego na jednego", a ja
    juz taki durny charakter mam, zeby bronic mniejszosciwink Co ABSOLUTNIE nie
    wyklucza dyskusji przeciwko erin na innym topiku. Do tej pory nie mialam okazji,
    za krotko tu jestem i poki co - troche z boku. Ale mimo wszystko (moze mam o
    sobie zbyt wysokie mniemanie?) wydaje mi sie, ze dla mnie licza sie poglady i
    argumenty, a nie to, czy ktos nazywa sie erin, czy na przyklad pelaga. Popre -
    jesli sie zgadzam. Wytocze armaty - jesli mam inne zdanie. I tyle.
  • edzieckokarenina 03.08.05, 12:09
    kai_30 napisała:

    > Nataszko, ja nie bronie erin. Nie znam jej, moglabym jej bronic, gdyby to byla
    > dyskusja na argumenty w kwestii akademikowej a ja mialabym takie samo zdanie.
    >
    > Jesli akurat w tym topiku sie odezwalam - i owszem - bardziej po jej stronie,
    t
    > o
    > tylko i wylacznie dlatego, ze zachodzi tu zjawisko "sila zlego na jednego", a
    j
    > a
    > juz taki durny charakter mam, zeby bronic mniejszosciwink Co ABSOLUTNIE nie
    > wyklucza dyskusji przeciwko erin na innym topiku. Do tej pory nie mialam
    okazji
    > ,
    > za krotko tu jestem i poki co - troche z boku. Ale mimo wszystko (moze mam o
    > sobie zbyt wysokie mniemanie?) wydaje mi sie, ze dla mnie licza sie poglady i
    > argumenty, a nie to, czy ktos nazywa sie erin, czy na przyklad pelaga. Popre -
    > jesli sie zgadzam. Wytocze armaty - jesli mam inne zdanie. I tyle.
    ******
    chylę czoławink
    wyraziłaś już swoje zdanie-czy teraz oczekujesz że przyklaśniemy Ci i
    zaprzestaniemy tej "dyskusji"?wink
    bo w sumie nie wiem po co po raz kolejny piszesz to samo
    btw.ja tam lubię czasem pograć w pingla z erinowąwink to taka słodka pannica

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • natasza39 03.08.05, 12:17
    kai_30 napisała:
    > Nataszko, ja nie bronie erin. Nie znam jej, moglabym jej bronic, gdyby to byla
    > dyskusja na argumenty w kwestii akademikowej a ja mialabym takie samo zdanie.
    >
    > Jesli akurat w tym topiku sie odezwalam - i owszem - bardziej po jej stronie,
    t
    > o
    > tylko i wylacznie dlatego, ze zachodzi tu zjawisko "sila zlego na jednego", a
    j
    > a
    > juz taki durny charakter mam, zeby bronic mniejszosciwink Co ABSOLUTNIE nie
    > wyklucza dyskusji przeciwko erin na innym topiku. Do tej pory nie mialam
    okazji
    > ,
    > za krotko tu jestem i poki co - troche z boku. Ale mimo wszystko (moze mam o
    > sobie zbyt wysokie mniemanie?) wydaje mi sie, ze dla mnie licza sie poglady i
    > argumenty, a nie to, czy ktos nazywa sie erin, czy na przyklad pelaga. Popre -
    > jesli sie zgadzam. Wytocze armaty - jesli mam inne zdanie. I tyle.

    Dobrze o Tobie świadczy kai, że bronisz mniejszości.
    Ja żadko dyskutuję z erin, bo nie lubie jej kasającego wszystkich inaczej
    myslących stylu i wkurza mnie to, że mikawi zawsze towarzyszy jej wypowiedzią
    biegając i ujadając jak mały upierdliwy ratlerek.
    Na poczatku to czasem faktycznie byo mi żal erin jak wszyscy się na nią rzucali
    i miałam podobne odruchy co ty.
    Ale po głebszym zastanowieniu stwierdzam, że niestety czasem ta większośc ma
    racje i tyle.
    I niech się erin nie dziwi, że inni reagują na nią alergicznie, jak ona ma
    alergię na niektóre osoby.
    Ot chociazby w tym watku zareagował na głupi żart pelagi w sposób nieadekwatny
    do jego cięzaru.
    Po co na podstawie jednego niewinnego żartu, obrażać wszystkich?
    Po co na podstawie tego jak się samemu zyje wytykać innym że maja gorzej i
    postępują bardziej nie fair niż ona.

    I masz rację nie warto jest dyskutowac z niektórymi.
    No nie da się i tyle!
    Pozdrawiam serdecznie!
  • edzieckokarenina 03.08.05, 12:04
    Cala ta przepychanka mnie mierzi. Jesli nie mozecie dziewczyny strawic, to moze
    ja sobie wygasic, jak leeya, i miec z glowy?
    **
    jak Ci się to nie podoba to nie czytaj-prosta sprawa.Czy ktoś Cię zmusza?

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • kai_30 03.08.05, 12:09
    edzieckokarenina napisała:

    > Cala ta przepychanka mnie mierzi. Jesli nie mozecie dziewczyny strawic, to moze
    > ja sobie wygasic, jak leeya, i miec z glowy?
    > **
    > jak Ci się to nie podoba to nie czytaj-prosta sprawa.Czy ktoś Cię zmusza?

    Wiesz, nie odzywalabym sie, bo to nie moja wojna. Ale ruszyl mnie post autorki
    watku do moderatorow z prosba o wykasowanie topiku. Wydaje mi sie, ze jej jest
    przykro, ze "cos takiego" zrobilo sie z jej tematu. Mnie by bylo.
  • edzieckokarenina 03.08.05, 12:11
    kai_30 napisała:

    > edzieckokarenina napisała:
    >
    > > Cala ta przepychanka mnie mierzi. Jesli nie mozecie dziewczyny strawic, t
    > o moze
    > > ja sobie wygasic, jak leeya, i miec z glowy?
    > > **
    > > jak Ci się to nie podoba to nie czytaj-prosta sprawa.Czy ktoś Cię zmusza?
    >
    > Wiesz, nie odzywalabym sie, bo to nie moja wojna. Ale ruszyl mnie post autorki
    > watku do moderatorow z prosba o wykasowanie topiku. Wydaje mi sie, ze jej jest
    > przykro, ze "cos takiego" zrobilo sie z jej tematu. Mnie by bylo.

    *****
    niepotrzebnie Ci przykro-nie masz wpływu na wszystko-a zwłaszcza na to co się
    dzieje na forumwink
    autorka wątku napisała do moderatora-moderator pewnie przeczytał..i teraz jego
    wola co z tym zrobi.Mnie nawracać nie musisz
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • kai_30 03.08.05, 12:16
    Nawracac Cie nie musze, co wiecej - zadna ze mnie Matka Teresa, tylko charakter
    taki guupi mam wink

    Nawracac nie bede, a opinie wyrazac moge? tongue_out
  • e_r_i_n 03.08.05, 14:21
    Przepraszam Kai za nieodpowiednia dyskusje, ktora Cie zniesmaczyla smile
    Tak juz mam, ze sie zaperzam, jak ktos mi probuje wmowic, ze to co pisze na
    temat MOJEGO zycia i MOICH odczuc z nim zwiaznych to nieprawda. rudno niektorym
    chyba uwierzyc, ze cos nie do pomyslenia dla nich jest jak najbardziej do
    przyjecia dla mnie. Tak - nie przeszkadza mi, ze mieszkamy w akademiku, pewnie,
    ze wolalabym miec swoje apartamenty, ale jak mam wybierac miedzy ladowaniem
    komus kasy w kieszen, a niewielka jak dla mnie niedogodnoscia w postaci kuchni
    czy łazienki (z WLASNYM PAPIEREM TOALTEOWYM), to wybieram to drugie.

    Owszem, ponioslo mnie, jesli chodzi o teksty do Nataszy - za co przepraszam
    (Natasza - ale przyznaj sama, ze Twoje niektore teksty tez zbyt dojrzale nie
    byly smile). Samego faktu czepiania sie mnie nie krytykuje (bo tak - ja tez sie
    czasem czepiam) - gorzej, jesli na moje rzeczowe argumenty nie ma rzeczowej
    odpowiedzi, tylko jakies prztyczki nic do dyskusji nie wnoszace. Bo wyglada
    to jak albo brak argumentow na odpowiedz, albo unikniecie przyznania racji
    (bo chyba niewykluczone, ze czasami ja mam). I takie cos mnie irytuje.

    Przepraszam autorke watku za to, ze przeze mnie poplynal on nie w tym kierunku,
    co trzeba.
  • kai_30 03.08.05, 14:38
    e_r_i_n napisała:

    > Przepraszam Kai za nieodpowiednia dyskusje, ktora Cie zniesmaczyla smile
    > Tak juz mam, ze sie zaperzam,

    Primo - mnie przepraszac nie musisz tongue_out Secundo - ja to zaperzanie nawet
    rozumiem. Sama tez tak mam smile I wcale nie wykluczam, ze kiedys tez sie do kogos
    uprzedze i bede warczec na sam widok jakiegos nicka smile

    Tyle, ze z tego sie zrobilo jakies bledne kolo i perpetuum mobile. I tak
    wiadomo, ze jedna strona nie przekona drugiej i vice versa. Wiec - po co? Zeby
    sie wyzyc? No niby mozna, zawszec to lepiej (i humanitarniej) przywalic komus
    mocnym slowem w necie niz dac w zeby w realu wink

    Spoko luuuuz, nie bede Was namawiac na danie sobie buzi i padniecie w objecia i
    pokoj wiekuisty wink Zawieszenie broni jest jak najbardziej OK wink
  • e_r_i_n 03.08.05, 14:44
    kai_30 napisała:

    > Tyle, ze z tego sie zrobilo jakies bledne kolo i perpetuum mobile. I tak
    > wiadomo, ze jedna strona nie przekona drugiej i vice versa. Wiec - po co? Zeby
    > sie wyzyc? No niby mozna, zawszec to lepiej (i humanitarniej) przywalic komus
    > mocnym slowem w necie niz dac w zeby w realu wink

    No wlasnie sama nie wiem, po co. Juz pare razy sobie obiecywalam, ze wiecej sie
    nie wdam w takie dyskusje, tylko kurcze mi nie wychodzi to mocne
    postanowienie smile. Moze tym razem sie uda smile
    Z drugiej strony dla mnie to zwykle netowe przepychanki - nie majace wplywu na
    moje realne zycie, wiec tez wiele zlego MI nie robia (no chyba, ze Megan
    z postulatem do rektora wystapi, zeby mi miejsce w akademiku odebrali tongue_out).

    > Spoko luuuuz, nie bede Was namawiac na danie sobie buzi i padniecie w objecia
    > i pokoj wiekuisty wink Zawieszenie broni jest jak najbardziej OK wink

    No tak, do nastepnego goracego watku smile Albo postu, ktory sie z jakichs powodow
    jednej ze stron nie spodoba smile
  • nilka13 03.08.05, 16:13


    > kai_30 napisała:
    >
    > > Tyle, ze z tego sie zrobilo jakies bledne kolo i perpetuum mobile. I tak
    > > wiadomo, ze jedna strona nie przekona drugiej i vice versa. Wiec - po co?
    > Zeby
    > > sie wyzyc? No niby mozna, zawszec to lepiej (i humanitarniej) przywalic k
    > omus
    > > mocnym slowem w necie niz dac w zeby w realu wink


    Przesada. Erin zadaje teoretyczne pytanie, potem sama sobie na nie odpowiada,
    potem reaguje wściekłością (lepiej lub gorzej ukrywaną) na każdy kontrargument.
    Jesli znajdziesz błąd w jej rozumowaniu albo wytkniesz wewnętrzną sprzeczność-
    leżysz. Przeczytasz o swoim mężu, dzieciach, intelekcie, frustracji, kolejach
    losu- wyłącznie pejoratywnie. W stylu zaperzonej 9 latki- więc nie martw się,
    dyskusja sama zaniknie, o ile litosciwie pozwolimy erince wypowiedzieć ostatnie
    zdanie.
    Sorry, erin, że ja nie po "twojej stronie", ale ja z tych, co to wiesz... tymi
    jajkami...
    wink
    N.

    --
    Tak naprawdę nie dzieje się nic
    i nie stanie się nic aż do końca
    smile
  • edzieckokarenina 03.08.05, 17:21
    e_r_i_n napisała:

    > kai_30 napisała:
    >
    > > Tyle, ze z tego sie zrobilo jakies bledne kolo i perpetuum mobile. I tak
    > > wiadomo, ze jedna strona nie przekona drugiej i vice versa. Wiec - po co?
    > Zeby
    > > sie wyzyc? No niby mozna, zawszec to lepiej (i humanitarniej) przywalic k
    > omus
    > > mocnym slowem w necie niz dac w zeby w realu wink
    >
    > No wlasnie sama nie wiem, po co. Juz pare razy sobie obiecywalam, ze wiecej
    sie
    >
    > nie wdam w takie dyskusje, tylko kurcze mi nie wychodzi to mocne
    > postanowienie smile. Moze tym razem sie uda smile
    > Z drugiej strony dla mnie to zwykle netowe przepychanki - nie majace wplywu
    na
    > moje realne zycie, wiec tez wiele zlego MI nie robia (no chyba, ze Megan
    > z postulatem do rektora wystapi, zeby mi miejsce w akademiku odebrali tongue_out).
    >
    > > Spoko luuuuz, nie bede Was namawiac na danie sobie buzi i padniecie w obj
    > ecia
    > > i pokoj wiekuisty wink Zawieszenie broni jest jak najbardziej OK wink
    >
    > No tak, do nastepnego goracego watku smile Albo postu, ktory sie z jakichs
    powodow
    >
    > jednej ze stron nie spodoba smile
    *******
    amen

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • dyrgosia 04.08.05, 09:38

    "No wlasnie sama nie wiem, po co. Juz pare razy sobie obiecywalam, ze wiecej
    sie
    nie wdam w takie dyskusje, tylko kurcze mi nie wychodzi to mocne
    postanowienie smile. Moze tym razem sie uda smile"


    Może warto się zastanowić dlaczego tak szukasz tych tematów i sama je
    rozkręcasz....

    --
    "Wśród ludzi jest się także samotnym."

    Forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26640
  • edzieckokarenina 03.08.05, 09:19
    ty virtual masz swoje mieszkanie? A ile
    dorosłych, dojrzałych mam siedzi u rodziców? to jest ok? i to nie jest
    niezaradnośc i brak ambicji? Wyśmiewacie się że erin
    dorabia ideologie do swojego mieszkania w akademiku i to na pewno nie jest jej
    wyborem a same co robicie? taką sama ideologią może
    byc opowiadanie że kupno mieszkania to nie jest priorytet bo ludzie w Stanach
    wynajmuja całe życie.
    ***
    mikawi! ale żadna z nas(te które mieszkają z rodzicami) nie dorabia sobie
    ideologii do tego !!!
    ja nie piszę że to mój świadomy wybórwink że nie nabijam kabzy komuś obcemu
    tylko sobie odkładam.I nie mnożę przykładów na to,że mieszkanie z rodzicami w
    przypadku kiedy się jest samotnym rodzicem to świadomy i rozsądny wybórwink
    dla mnie to po prostu konieczność,ponieważ mój ex podobnie jak zorz erinowy
    olał swoje dziecko-nie odwiedza go,nie płaci na dziecko-więc ja sama mimo że
    pracuję nie jestem w stanie utrzymać siebie i dziecka w sytuacji gdybym
    mieszkałą oddzielnie.Mieszkając z rodzicami jest taniej.Ale wiadomo że
    wolałabym mieszkać sama.Nie dorabiam ideologii do tak oczywistych rzeczy.
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • mikawi 03.08.05, 00:31
    virtual_moth napisała:
    > Wiem, czyją zoną jest, ja sie nazywa, gdzie mieszka, na ilu metrach, co
    > studiuje i gdzie, a nawet że jej mąż podcina sobie włosy pod pachamiwink
    > Toż to aż się prosi o komantarzewink

    jedni piszą o tym gdzie mieszkają i studiują, inni(e) jak przebiegał poród, ile trwały skurcze, jak je pozszywano i jak wygląda pochwa po porodzie. Pasjonujące prawda?
  • kotka.na.dachu 03.08.05, 08:30
    mikawi napisała:


    > jedni piszą o tym gdzie mieszkają i studiują, inni(e) jak przebiegał poród,
    ile
    > trwały skurcze, jak je pozszywano i jak wygląda pochwa po porodzie.
    Pasjonując
    > e prawda?

    No to po ch... tu włazisz?
    Leć do swoich - "ciekawszych" wątków...

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • pelaga 03.08.05, 09:45
    > No to po ch... tu włazisz?

    Hehe wink Bo one masochistkami sa wink))))))))))))))))))

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • mikawi 03.08.05, 10:07
    nie zrozumiałaś (hihi, nowina) - pokazałam jedynie kolejny przykład hipokryzji. Virual bawi że erin pisze o swoich prywatncyh sprawach, że wie o niej aż tyle. Oczywiście tez mozna by zapytac "to po ch... ją czytasz?", pomijając ten mały szczegół że inne panie opisują dość intymne szczegóły jakimi są poród czy wygląd pochwy po nim. To nie bawi i nie prosi się o komentarze virtual? Hipokryzji odsłona kolejna.
  • edzieckokarenina 03.08.05, 10:17
    nie zrozumiałaś (hihi, nowina) - pokazałam jedynie kolejny przykład hipokryzji.
    Virual bawi że erin pisze o swoich prywatncyh
    sprawach, że wie o niej aż tyle. Oczywiście tez mozna by zapytac "to po ch...
    ją czytasz?", pomijając ten mały szczegół że inne
    panie opisują dość intymne szczegóły jakimi są poród czy wygląd pochwy po nim.
    To nie bawi i nie prosi się o komentarze virtual?
    Hipokryzji odsłona kolejna.
    ***
    to nie hipokryzja tylko sposób w jaki się o czymś pisze ,Ty podajesz przykład
    pochwy-i ok, to musiało jakoś zrobić na Tobei wrażenie;
    ale zapewne panie opisujące poród i swój narząd rodny po porodzie nie pisały że
    nie poddały się cesarce ponieważ to był ich świadomy wybórwink))i nie
    udowadniały że wybranie cesarki to wyrzucanie kasy w błoto (bo za cesarkę na
    życzenie płacisz) czy nabijanie cudzej kabzy.
    To jest ta subtelna różnica.
    Erinowa kiedy pisze o czymś co robi nie przedstawia ot sytuacji-tylko
    przekazuje też inną treśćwink że to co ona robi jest najwłaściwaszą drogąwink




    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 02.08.05, 23:10
    Humorki poprawione? Tak? To dobrze. Slodkich snow i juz o mnie tyle nie
    myslcie, bo sie Wam koszmary przysnia.
    Dobrej nocy.
  • e_r_i_n 02.08.05, 20:30
    I wiesz... gorzej niz Ty nie mam - nie musze sie meczyc z mezem alkoholikiem.
    A zycie ukladam sobie po swojemu i poki co niczego nie zaluje. Wiec Ty sie tak
    o mnie nie martw - zajmij sie swoimi sprawami. Problemy, jak kazdy, przeciez
    masz.
  • mikawi 02.08.05, 20:35
    hehe, a swoją drogą, z jednej strony ten akademik to taki bee i erin a zwłaszcza jej mąż to bez ambicji że tam mieszka, ale widać cisnienie skacze że KTOŚ może mieszkac za małe pieniądze w dobrych warunkach, skoro tak się mamy samodzielne zastanawiają czy to aby zgodne z prawem tongue_outtongue_outtongue_out ROTFL praworządne obywatelki buahahaha
  • e_r_i_n 02.08.05, 20:37
    Wiesz Mikawi - bo my jestesmy w zalosnej sytuacji, zyjemy w klitce na skraju
    nedzy, ale jednoczesnie skapi jestesmy, bo powinnismy wieksze alimenty placic
    (w koncu TRZEBA), a nie placimi, bosmy skapi. Konsekwencja i dualizm pogladow -
    jak zwykle.
  • virtual_moth 02.08.05, 20:51
    mikawi napisała:

    > mamy samodzielne zastanawiają czy to aby zgodne z prawem tongue_outtongue_outtongue_out ROTFL
    > praworządne obywatelki buahahaha

    Ja tam się na przykład nie zastanawiam, czy to zgodne z prawem - mam to gdzieś.
    Jesli jednak już bym się zastanawiała, to głównie dlatego, że mąż erin NIE MA
    nieposzlakowanej opinii. Nie ukrywajmy, smród będzie się za nim ciagnął zawsze,
    przynajmniej na tym forumwink I być może DLATEGO niektóre dziewczyny (nie tylko
    samodzielne, zresztą) węszą jakiegoś WAŁAwink

    Co do Twojej niewyszukanej opinii o samodzielnych, to też mam to gdzieś.
    Nawiasem mówiąc - jeśli chcesz, Mikawi, kogoś "zranić" lub dobrze się zabawić,
    to radzę Ci personalnie zwracać się do jakiejś samodzielnej. Ogólna opinia
    uczciwego człowieak w żaden sposób nie zrani, co najwyżej rozśmieszywink
    Pamiętaj tylko, zdanie "samodzielna - praworządna obywatelka, buahahahaha" nie
    nie jest tzw. merytorycznym argumentem, tylko tzw. "pomówieniem". A wszyscy
    wiemy o czym świadczy fakt, że ktoś używa pomówień zamiast argumentówwink
  • mikawi 02.08.05, 20:54
    pomówieniem? a nie komplementem? smile)))
    a swoją drogą zauważyłas pomówienia dotyczące nieuczciwości erin i jej męża czy ci umknęło?
  • natasza39 02.08.05, 20:59
    mikawi napisała:

    > pomówieniem? a nie komplementem? smile)))
    > a swoją drogą zauważyłas pomówienia dotyczące nieuczciwości erin i jej męża
    czy
    > ci umknęło?

    No to mnie mikawi zaskarż do sądu.
    Jak koś jest gospodarny to zawsze może za takie "pomówienia" jeszcze grosza
    usiepać!
  • natasza39 02.08.05, 20:42
    e_r_i_n napisała:

    > I wiesz... gorzej niz Ty nie mam - nie musze sie meczyc z mezem alkoholikiem.
    > A zycie ukladam sobie po swojemu i poki co niczego nie zaluje. Wiec Ty sie
    tak
    > o mnie nie martw - zajmij sie swoimi sprawami. Problemy, jak kazdy, przeciez
    > masz.


    O wszystko przed Toba, moja droga.
    Ja z alkoholikiem ślubu nie brałam.
    Ty też nie z alkoholikiem. Tak jak Twoja poprzedniczka zapewne brała ślub z
    facetem, z którym miała nadzieje stworzyc rodzinę, a nie stworzyła.
    W zyciu jest różnie....

  • e_r_i_n 02.08.05, 20:52
    natasza39 napisała:

    > Ty też nie z alkoholikiem. Tak jak Twoja poprzedniczka zapewne brała ślub z
    > facetem, z którym miała nadzieje stworzyc rodzinę, a nie stworzyła.

    No nie - ona gowienko brala, nie faceta. I slub byl z zaslepienia, nie
    z milosci. Przeciez to wiesz smile
  • virtual_moth 02.08.05, 21:03
    e_r_i_n napisała:

    > No nie - ona gowienko brala, nie faceta. I slub byl z zaslepienia, nie
    > z milosci. Przeciez to wiesz smile

    erin, ja oglądam często kanał discovery, zwłaszcza programy medyczne (a raczej -
    medycznomasakryczne). Tam, jak ktoś ma traumę i jest w ciężkim stanie, to go
    się intubuje, cokolwiek to znaczy.
    Myślę, że potrzebna Ci porządna intubacjawink
  • magdalens 04.08.05, 09:25

    ja mieszkałam w DS w Krakowie który był dla asystentów i był pion pokoi dla
    rodzin za które płaciło się 600zł. I były to 2 pokoje w tym w jednym z nich
    była kuchnia i kibelek w dwóch aneksach, także funkcjonowały jak osobne
    mieszkania. W tych akademikach było bardzo spokojnie, zero imprez raczej jak
    mieszkanie w bloku i warunki do mieszkania z dziećmi były dobre.
  • e_r_i_n 02.08.05, 07:55
    I milo by bylo, gdybys bez poznania zasad nie wydawala sadow.
  • natasza39 02.08.05, 08:27
    e_r_i_n napisała:

    > I milo by bylo, gdybys bez poznania zasad nie wydawala sadow.


    Toteż dlatego pytałam, a niue osądzałam.
    Swoje sądy na temat osób piszących na forum zasadniczo trzymam dla siebiewink
  • pelaga 01.08.05, 10:13
    > Eee, Peladze pomagali rodzice, wiec pod tym wzgledem jest po rowno smile

    No prosze obesesji ciag dalszy. Nie ukrywam, ze pomagali i nadal pomagaja mi
    rodzice w opiece nad dzieckiem, ale nie sadze, zeby to bylo "po rowno",
    szczegolnie jesli nie mieszka sie pod jednym dachem. Choc moze erin wie lepiej
    ode mnie, czy mieszkam od 10 lat z rodzicami, czy nie i ile czasu moi rodzice
    poswiecili mojemu dziecku w tym czasie i na czym polegala ich pomoc. Hmmm...
    tak w jej przypadku to mozliwe, na pewno wie lepiej smile))

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • edzieckokarenina 01.08.05, 10:18
    pelaga napisała:

    > > Eee, Peladze pomagali rodzice, wiec pod tym wzgledem jest po rowno smile
    >
    > No prosze obesesji ciag dalszy. Nie ukrywam, ze pomagali i nadal pomagaja mi
    > rodzice w opiece nad dzieckiem, ale nie sadze, zeby to bylo "po rowno",
    > szczegolnie jesli nie mieszka sie pod jednym dachem. Choc moze erin wie
    lepiej
    > ode mnie, czy mieszkam od 10 lat z rodzicami, czy nie i ile czasu moi rodzice
    > poswiecili mojemu dziecku w tym czasie i na czym polegala ich pomoc. Hmmm...
    > tak w jej przypadku to mozliwe, na pewno wie lepiej smile))
    >
    ***
    właśniewink
    na pewno wie lepiej i na pewno będzie mieć tu ostatnie zdaniewink
    erin ma tą szlachetną właściwość że zawsze chce mieć ostatnie słowo w
    każdej "dyskusji"wink


    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • leeya 01.08.05, 10:19
    Erin chce porownywac osiagniecia w wiekowym przedziale? Zawodowe? Tylko?
    Hmmm... Wiesz co, to ja poprosze od Ciebie maila Erin w Twoje 28 urodziny z
    tym, co SAMA osiagnelas. I jakby Ci tu powiedziec... Mimo, ze jestem CALKOWICIE
    samodzielna, bez pomocy rodzicow, bez kasy od exa to mozemy sie zalozyc, ze
    jednak i ja i kilka innych dziewczyn na tym forum jest i bedzie lepszych od
    Ciebie. Aha, nie jest to przyszczypywanie Ci ani dokopywanie, jak to pewnie
    zaraz zinterpretujesz, ale po prostu chcialabym zauwazyc, ze ciut (ale tylko
    ciut) jestes bezkrytyczna wobec siebie. I z duza doza sarkazmu oraz zlosliwosci
    starasz sie dokopac samodzielnej matce. Jak Ci to poprawia humorek, to OK, ale
    pamietaj, ze jednak sa lepsi od Ciebie, ktorzy wiecej osiagneli. OSIAGNELI,
    czas dokonany czasownika, a nie maja zamiar osiagnac. Poprawianie sobie humoru
    lub podnoszenie wlasnej samooceny dokopywaniem innym jest... Hmmm...
    Malostkowe?? Zalosne??

    Pozdrawiam,
    Leeya


    edzieckokarenina napisała:

    > e_r_i_n napisała:
    >
    > > kotka.na.dachu napisała:
    > >
    > > > Czyżbyś miała już dość swojego księcia? Nie zazdroszczę.
    > >
    > > Alez skad. Jak najbardziej nie mam dosc.
    > > Mialam na mysli porownywanie osiagniec na tym samym etapie zawodowym (a
    > przede
    > > wszystkim wiekowym). Jestem pewna, ze zrozumialas, ale jak rozumiem, lubi
    > sz
    > > szpileczki. Moze w kwiaciarni sie zatrudnij? smile
    > ***
    > kotka dobrze zrozumiałasmile
    > moja droga erinowo- ty będziesz się porównywać z osobą która miała(ma )
    > trudniej- tobie może zorz pomóc przy dziecku,samotna mam jest zdana na
    > siebie.Czy rodzice pomogą czy nie-to już ich wolna wola,bo nie muszą.Co
    innego
    > rodzic.Więc nie bądź taka szybka z takimi porównywaniami-choć i tak
    wypadłabyś
    > zapewne gorzej od pelagi i kilku innych samodzielnch(zobaczyłam to w fusach)
    >
    >


    --
    Juz latosmile
  • e_r_i_n 01.08.05, 13:20
    leeya napisała:

    > Erin chce porownywac osiagniecia w wiekowym przedziale? Zawodowe? Tylko?
    > Hmmm... Wiesz co, to ja poprosze od Ciebie maila Erin w Twoje 28 urodziny z
    > tym, co SAMA osiagnelas. I jakby Ci tu powiedziec... Mimo, ze jestem
    > CALKOWICIE samodzielna, bez pomocy rodzicow, bez kasy od exa to mozemy sie
    > zalozyc, ze jednak i ja i kilka innych dziewczyn na tym forum jest i bedzie
    > lepszych od Ciebie.

    No coz, zawsze bedzie tak, ze ktos bedzie mial lepiej (a ktos gorzej) ode mnie.
    Czy to beda samodzielne z tego forum? Nie wiem, w przeciwienstwie do Was nie
    umiem przewidywac przyszlosci i wgladu w stan konta i majatku nie mam smile


    > Aha, nie jest to przyszczypywanie Ci ani dokopywanie, jak to pewnie
    > zaraz zinterpretujesz, ale po prostu chcialabym zauwazyc, ze ciut (ale tylko
    > ciut) jestes bezkrytyczna wobec siebie.

    Jestem jak najbardziej krytyczna, ale w zdrowych ramach. I nie mam zamiaru
    samobiczowac sie i kreslic czarnych scenariuszy, ze nic mi sie w zyciu nie uda.
    Bo jestem przekonana, ze tak nie bedzie.

    I masz racje - porownywanie jest bez sensu, bo zeby bylo miarodajne,
    musialybysmy miec wszystkie te same pozycje startowe i te same warunki.
    A ta bezsensowna (jak stwierdzam teraz) propozycja była tylko odpowiedzia na
    proby udowodnienia mi przez pewne osoby, starsze ode mnie wiekiem i chociazby
    doswiadczeniem zawodowym, ze jestem gorsza od nich, bo one cos juz osiagnely.
    A to bez sensu, nieprawdaz? Bo lepiej by bylo (jesli juz) porownac co mialy,
    gdy byly w moim wieku.

    No ale porownywac nie ma co, wazne, zeby kazdy w swoim zyciu czul sie dobrze.
    Ja sie tak czuje (tak, tak - bezkrytycznie), czego i Wam zycze.
  • black30 01.08.05, 14:09
    erin napisała:
    > nie umiem przewidywac przyszlosci
    a potem dopisała:
    > I nie mam zamiaru samobiczowac sie i kreslic czarnych scenariuszy, ze nic mi
    sie w zyciu nie uda.Bo jestem przekonana, ze tak nie bedzie.

    Skąd takie przekonanie? Przecież , jak twierdzisz , nie umiesz przeidywać
    przyszłości.

    > i wgladu w stan konta i majatku nie mam smile

    jak prawdziwa żona przy mężu smile)



    --
    Żebyś zawsze miał z kim, miał gdzie i miał za co.
  • e_r_i_n 01.08.05, 14:13
    Jak juz sie odwoluje do czyichs wypowiedzi, to warto cytowac calosc,
    nie wyrywac z kontekstu. Inaczej niewiele warte sa przemyslenia smile
  • kotka.na.dachu 01.08.05, 09:59
    e_r_i_n napisała:

    > Mialam na mysli porownywanie osiagniec na tym samym etapie zawodowym (a
    przede wszystkim wiekowym).

    Wątek o facetach na samodzielnych, więc się zapędziłam w toku rozumowania wink
    Myślałam, że zaglądasz tu, bo chcesz dołączyć smile

    > Jestem pewna, ze zrozumialas, ale jak rozumiem, lubisz szpileczki. Moze w
    kwiaciarni sie zatrudnij? smile

    Moja praca mi odpowiada.
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • e_r_i_n 01.08.05, 10:02
    kotka.na.dachu napisała:

    > Wątek o facetach na samodzielnych, więc się zapędziłam w toku rozumowania wink
    > Myślałam, że zaglądasz tu, bo chcesz dołączyć smile

    Eee, nie smile Nie chce dolaczyc - ale nigdy nie wiadomo, co sie w zyciu stanie.
    A Ty chcesz byc macocha? smile
  • kotka.na.dachu 01.08.05, 10:10
    e_r_i_n napisała:

    > Eee, nie smile Nie chce dolaczyc - ale nigdy nie wiadomo, co sie w zyciu stanie.
    > A Ty chcesz byc macocha? smile

    Nie mam nic przeciwko. Ja kocham swoje dzieci. Inne dzieciaki też b. lubię i
    mam z nimi dobry konakt.

    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • becia45 28.07.05, 10:51
    a czy magdmaz nie ma faceta z odzysku? Czemu więc uwazacie, ze to wybrakowany
    towar i chcecie wciskać macochą?
  • pelaga 28.07.05, 13:02
    To taki zart byl smile Na zasadzie uderz w stol, a nozyce sie odezwa. No i sie
    odezwaly, niezmienne te same.
    Tak na serio zapewne wiekszosc samotnych samodzielnych zdaje sobie sprawe z
    tego, ze jest male prawdopodobienstwo spotkania na swojej drodze "niegarbatego"
    faceta, szczegolnie jesli maja powyzej 30 lat.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • mikawi 28.07.05, 10:16
    ty może nie...
  • kkokos 28.07.05, 10:45
    masz tyle wolnego czasu, by go marnować na głupoty. czasem mam wrażenie, że
    przychodzisz tu przede wszystkim po to, bo podkręcić jakiś wredny wątek, bo w
    pyskówkach czujesz się najlepiej. Pelaga wetknęła malutką szpileczkę (w
    porównaniu z niektórymi jej bitwami - niektórymi bardzo słusznymi, niektórymi
    mniej), ale ty nie możesz zmilczeć, musisz na tę szpileczkę odpowiedzieć, bo
    świat by się zawalił. Zaśmiecasz wątki, trudno potem znaleźć tu rzeczy
    konstruktywne. I po co ci to? Zrobiłabyś w tym czasie coś pożytecznego....
  • e_r_i_n 28.07.05, 10:49
    Nie wiem, czy zauwazylas, ale ja generalnie w pyskowki sie nie wdaje.
    Ja odpisuje, czasami owszem, wbijajac jakas szpileczke, a ze dzialam na
    niektorych jak plachta na byka - coz, nie moja wina, ze te osoby nie umieja sie
    powstrzymac.

    A czas? Tak jak juz pisalam - uroki bycia niepracujaca, leniwa studentka.
  • edzieckokarenina 28.07.05, 11:03
    e_r_i_n napisała:

    > Nie wiem, czy zauwazylas, ale ja generalnie w pyskowki sie nie wdaje.
    > Ja odpisuje, czasami owszem, wbijajac jakas szpileczke, a ze dzialam na
    > niektorych jak plachta na byka - coz, nie moja wina, ze te osoby nie umieja
    sie
    >
    > powstrzymac.
    >
    > A czas? Tak jak juz pisalam - uroki bycia niepracujaca, leniwa studentka.
    ********
    no cóż...kiedy masz czas na naukę?dziwne te studia-ale bardziej interesujące
    jest co w czasie kiedy ty piszesz na forach robi twój syn? pląta się przy
    klawiaturze? zastanawiające

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:05
    Dzisiaj mamy - zaraz zerkne - 28 lipca. Nie wiem, jak na Twojej uczelni, ale na
    mojej jest przerwa wakacyjna smile

    A syn? Przywiazany do kaloryfera siedzi smile
  • kotka.na.dachu 28.07.05, 11:08
    e_r_i_n napisała:


    > A syn? Przywiazany do kaloryfera siedzi smile

    Hehehe żeby nie zaczął szczekać wink
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • edzieckokarenina 28.07.05, 11:09
    e_r_i_n napisała:

    > Dzisiaj mamy - zaraz zerkne - 28 lipca. Nie wiem, jak na Twojej uczelni, ale
    na
    >
    > mojej jest przerwa wakacyjna smile
    >
    > A syn? Przywiazany do kaloryfera siedzi smile
    ***
    faktycznie zdolna bestai jesteś(studentka zapewne równie udana)-potrafisz się
    rozeznać w datach i skorzystać z kalendarzawink
    ale ty się udzielasz tak samo płodnie o każdej porze rokuwink))
    to czy jest lipiec czy listopad ? nie widać tego w twojej aktywności netowej

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:12
    Leeya, Karenina - rozgryzlyscie mnie. Ja nie studiuje, nie mam dziecka,
    a mieszkam w chlewie. Ide sie pochlastac smile (ale moze mnie odratuja? tongue_out)
  • edzieckokarenina 28.07.05, 11:14
    e_r_i_n napisała:

    > Leeya, Karenina - rozgryzlyscie mnie. Ja nie studiuje, nie mam dziecka,
    > a mieszkam w chlewie. Ide sie pochlastac smile (ale moze mnie odratuja? tongue_out)

    *******
    po co od razu pochlastać? miałaś ponad godzinę temu iść na plażę-zrób to
    teraz.Natura i synek czekają.
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:15
    No przeciez juz kurna sie wytlumaczylam - synek poszedl z dziadkami
    (ach to pasozytowanie) i zapewnili mi odmiennosc (tfu, codziennosc) w postaci
    blogiego lenistwa.
  • edzieckokarenina 28.07.05, 11:24
    --------------------------------------------------------------------------------
    No przeciez juz kurna sie wytlumaczylam - synek poszedl z dziadkami
    (ach to pasozytowanie) i zapewnili mi odmiennosc (tfu, codziennosc) w postaci
    blogiego lenistwa
    ******
    żeby to jeszcze była odmiennośćwink
    siedzisz tu dzień w dzień-plaża to była odmienność
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 28.07.05, 11:26
    Okularki, okularki by sie przydaly - przeciez sie poprawilam smile
    A plaza - chetnie, tylko przez ostatni tydzien pogoda nie dopisywala (nawet
    natura przeciwko mnie, buuu).
  • edzieckokarenina 28.07.05, 11:29
    e_r_i_n napisała:

    > Okularki, okularki by sie przydaly - przeciez sie poprawilam smile
    > A plaza - chetnie, tylko przez ostatni tydzien pogoda nie dopisywala (nawet
    > natura przeciwko mnie, buuu).
    ***
    a faktycznie by się przydały-ale różowe-tylko do czytania twoich postówwink


    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • leeya 28.07.05, 11:08
    edzieckokarenina napisała:


    > no cóż...kiedy masz czas na naukę?dziwne te studia-ale bardziej interesujące
    > jest co w czasie kiedy ty piszesz na forach robi twój syn? pląta się przy
    > klawiaturze? zastanawiające
    ----------------------
    Ejjj... no cos Ty Kareninka!! Przeciez Erin jest bardzo dobrze zorganizowana
    osoba i jak ma potrafi polaczyc pisanie na forum z nauka, prowadzeniem domu i
    gotowaniem, to przeciez tylko zazdroscic nalezy. Jak ja to samo zauwazylam
    na "macochach", to po lapach dostalam, ze sie czepiam... I ze zazdroszcdze erin
    zorganizowanie. No fakt. Zazdroszcze. Ja czesem nie mam czasu nosa podetrzec,
    bo mam tyle zajec... No ale od kiedy przychodzi Pani Ula 2 razy w tygodniu mam
    troche wiecej czasu. Swieta kobieta, wytrzymuje to, ze moja kuchnia wyglada jak
    male pobojowisko, ale Ona zawsze potrafi zrobic blysk-polysk. No i swietnie
    prasuje.

    Leeya


    --
    Juz latosmile
  • sharon_s 28.07.05, 17:49
    nie, bo nawet przed slubem wybrakowane towary dobrze sie maskujawink
  • magdmaz 28.07.05, 09:07
    W dodatku reklamacji nie przyjmuję. Towar z wadami/przeceniony/ nie podlega
    gwarancji, rękojmi i reklamacji!!!
    A na macochach nie mam szans, moje dziec są raczej... męczące.
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • pelaga 28.07.05, 09:17
    A jak sie "nozyce" szybciutko odezwaly wink)))))))))))))))))))))))
    Moje dziecko tez meczace, totez i kontaktow nie ma, ani z tatuskiem, ani z
    next, odkad towar sprzedalam wink
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • magdmaz 28.07.05, 09:23
    No, tak może być. Ryzykuję dobrem dzieci chyba.
    To może zrezygnuję i wycofam exa z licytacji?
    Zastanowię sięsmile
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • vialle 28.07.05, 09:31
    czy to aby nie podchodzi pod streczycielstwo wink
  • bsl 28.07.05, 09:52
    jak dla mnie to handel żywym towarem smile)))))))))))))
  • viriana 28.07.05, 12:16
    "jak dla mnie to handel żywym towarem smile)))))))))))))"

    O matko!! To ona jeszcze chce zarobić????smile)
  • pelaga 28.07.05, 12:57
    Ooooo jesli za odplatnoscia to z reklamacjami trzeba sie liczyc!!! Teraz dwa
    lata jest na zareklamowanie towaru niegodnego z umowa wink)))
    Chyba raczej o darowiznie byla mowa smile
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • magdmaz 28.07.05, 18:39
    Dobra.
    A teraz poważnie.
    RATUNKU!!!
    On mnie dziś odwiedził.
    Miał zawieźć dzieci do mojej mamy, bo wyjeżdża na dwa tygodnie (od miesiąca
    dzieci są u niego). Ja nie mogłam po nie jechać, bo pracuję, urwę się
    najwcześniej w sobotę. No więc nadłożył dodatkowe 200 km, żeby mnie odwiedzić.
    Cieszę się, ze zobaczyłam dzieci, zawsze to te dwa dni wcześniej, ale on
    szczerze się przyznał, ze to był pretekst, chciał się ze mną zobaczyć.
    A ja, kulturalna była żona, wpuściłam go do domu, dałam kawy, no i dałam się
    podpuścić na rozmowę. Głupia. Jakbym nie wiedziała, że mogę z nim rozmawiać
    TYLKO I WYŁĄCZNIE o dzieciach.
    On jednego nie rozumie i nie może mi wybaczyć. Że nie chcę wrócić, mimo że on
    się zmienił. Przyznaje się, że był podły. Przyznaje się, ze jego zachowanie
    mogło zabić nawet moją miłość, która była tak wielka, jak głupia. Jest
    przekonany, że na pewno w głębi duszy jeszcze go kocham, tylko nie chcę sobie
    na to uczucie pozwolić.
    Mogę go sprzedawać ile chcieć, on nie zwiąże się nigdy z żadną kobietą, bo po
    pierwsze czuje się ze mną związany w niebie na całą wieczność, po drugie
    odebrałby jakis kawałek miłości dzieciom. To znaczy MI zarzuca, ze przez
    związanie się z moim M odebrałam jakąś część miłości dzieciom.
    (Matki! Czy -poza pierwszym ogłupieniem chemią i feromonami- kobieta może mniej
    kochać swoje dziecko, bo kocha mężczyznę? Mnie sie wydaje, ze to zupełnie
    osobne bajki, ale może się mylę???)
    Przez te głupoty i bezsensowne powtarzanie mu, ze im prędzej zrozumie, że NIGDY
    z nim nie będę, choćbyśmy byli jedynymi ludźmi na samotnej wyspie, choćby mi
    nie miał kto na starość szklanki wody podać, tym lepiej dla niego - nie zadałam
    mu pytania, czy zdecydował się wreszcie na podział naszego WSPÓLNEGO domu, bo
    ja wciąż wynajmuję klitkę.
    I powiedział, ze powinnam koniecznie iść do psychologa, księdza, psychiatry i
    dać sobie pomóc. Nie powiedział konkretnie, co mam w sobie odnaleźć, ale
    ogólnie chodzi o to, żeby mi ktoś wytłumaczył, ze powinnam wrócić.
    CZUJĘ SIĘ JAK WREDNA BABA NIE KOCHAJĄCA DZIECI. Ratunku.
    Nie chcę wrócić.
    Nie kocham go.
    Nie obchodzi mnie co robi, gdzie jest, jak jego praca, jak jego zdrowie.
    Nie tęsknie za nim NIGDY.
    Nie mam dobrych wspomnień z małżeństwa ani narzeczeństwa.
    Nie boję się go, ale w oczach wciąż ma obłęd.
    Nie wierzę mu i nie chcę wierzyć - jestem wciąż jeszcze odrobinę naiwna, ale
    nie tak!!!
    Jedno powiedział naprawdę mądrze - gdzieś przeczytał czy usłyszał, ze miłość to
    uczucie + decyzja woli.
    Moje uczucie zostało zadźgane jeszcze przed ślubem. Została prawa i honorowa
    chęć wytrwania w podjętym zobowiązaniu (ale ja głupia byłam!!!)
    Jakbym była uczciwa, to powinnam powiedzieć, że nasze dzieci nie powinny się
    urodzić. Niech któraś z Was popatrzy w te roześmiane oczęta i powie, ze dla ich
    dobra powinnam była usunąć ciąże. (Wiem, źe egoistycznie chciałam dzieci, choć
    widziałam, ze moje małżeństwo nie jest normalne).
    A na koniec - znów kocham. Mam 33 lata i to jest DRUGI mężczyzna w moim życiu.
    Więc nie zmieniam jak rękawiczki. Wiem, że chemia i feromony kiedyś przestaną
    działać - ale między nami jest cos jeszcze - może ta decyzja woli właśnie. I
    jeśli kiedyś w życiu mój M, (który nigdy dotąd nie wyrządził mi krzywdy, choć
    dwa razy mnie zawiódł - oba przypadki z exem w tle) ZNUDZI MI SIĘ, to macie
    moje przyzwolenie, żeby mnie zgnoić, zmieszać z błotem i potraktować jak
    ścierwo ostatnie. Zresztą wtedy sama sobie chyba w łeb palnę, bo nie mołabym
    swojej gęby więcej w lustrze oglądać.

    Jestem zdołowana, pogmatwana, głowa mnie boli. Jak się komuś chce, niech mi
    napisze prosto w twarz, ze to co zrobiłam ze swoim życiem oraz swoim dzieciom
    świadczy o mnie... (nie wyrażę się, bo i tak wykropkują).
    Tylko mnie nie pocieszajcie, bo się poryczę.
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • pelaga 29.07.05, 08:41
    Wspolczuje dylematow. Odnosnie tego, czy milosc do faceta moze przycmic milosc
    matki do dziecka, to jesli o mnie chodzi to nie, ale sa rozne matki, niektorym
    rzuca sie na mozg czasami. Za to zdecydowanie milosc do kobiety moze nie tylko
    przycmic, ale i zabic milosc ojca do dziecka. Wiec czesciowo Twoj ex ma racje,
    ze wiazac sie z inna kobieta moze, ale nie musi to odbic sie na dzieciach.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • ajmj 29.07.05, 08:55
    Nie miej wyrzutów, choć wiem, ze to trudne...
    Dobrze zrobiłaś. Ja postapiłam tak samo jak Ty. Lecz też poczucie winy ciągnęło
    się za mną długo i ciągle zadawałam sobie pytanie, czy miałam prawo do WŁASNEGO
    szczęścia?
    Teraz wiem, że dobrze zrobiłam. Ale musiało minąc troche czasu.
    Mojemu Eksowi już przeszło. Juz wie, ze nie wrócę, nie widzi nadziei. Uspokoił
    sie.
  • magdalens 29.07.05, 10:32

    zapewne dopóki nie znajdzie sobie drugiego obiektu westchnień
  • magdmaz 29.07.05, 11:04
    No nie znajdzie! Po pierwsze: zaparł się. Nasza wspólna znajoma, samotna
    kobitka, bardzo na niego liczyła, ale on się tylko dał pocieszać, a chyba nawet
    do łóżka nie poszli. Szkoda. Po drugie: jedenaście lat temu powiedziałam: jak
    ja z nim nie wytrzymam, to nikt z nim nie wytrzyma. No, chyba że się zmienił.
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • sharon_s 28.07.05, 23:03
    I
    jeśli kiedyś w życiu mój M, (który nigdy dotąd nie wyrządził mi krzywdy, choć
    dwa razy mnie zawiódł - oba przypadki z exem w tle) ZNUDZI MI SIĘ, to macie
    moje przyzwolenie, żeby mnie zgnoić, zmieszać z błotem i potraktować jak
    ścierwo ostatnie. Zresztą wtedy sama sobie chyba w łeb palnę, bo nie mołabym
    swojej gęby więcej w lustrze oglądać.



    ale o co chodzi wlasciwie?
  • magdmaz 29.07.05, 10:37
    O to, że nie jestem zmienna. Kocham - to kocham. Na całe życie. I dlatego mam
    kaca, ze exa przestałam kochać. Że złamałam śluby, złamałam dane słowo. Słowo
    honoru, jak by nie było.
    Ale on mi się nie znudził. Ja go znienawidziłam w wyniku jego własnego
    postępowania.
    A teraz ex obwinia mnie o brak chęci wybaczenia. Skoro on jest teraz w stanie
    zrobić WSZYSTKO (jak twierdzi), ja mam moralny obowiązek dać mu szansę. Czyli
    wrócić.
    A ja mówę NIE i nie znajduję argumentów (jak zwykle w rozmowie z exem, bo to
    demagog i manipulant emocjonalny), po prostu tak czuję intuicyjnie, tak chcę,
    tak powinnam.
    I gadanie, czy mam prawo tak postąpić czy nie - dołuje mnie niepotrzebnie, bo
    nie mam wyboru. Ja i tak do niego nie wrócę.
    Słuchajcie i nie osądzajcie: choćby mi dzieci powiedziały, że wolą odtąd
    mieszkać z tatusiem - ja do niego nie wrócę. Będę płacić alimenty i odwiedzać
    regularnie (dzieci, nie exa).
    No, może nie powiedzą...
    Zdołowana Magda
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • magdalens 29.07.05, 10:50

    bez dwóch zdań !!!
    Bycie z kimś kogo się nie kocha jest poprostu bez sensu. To męczrnia dla
    siebie , niego i dzieci. Tworzenie pozoró to najgorszy koszmar jaki można sobie
    sprawić.
  • magdmaz 29.07.05, 11:00
    On tego nie zrozumie. Dla niego jesteśmy związani przed Bogiem i tylko to się
    liczy. (przez lata małżeństwa był dwa razy u spowiedzi, kiedy chrzciliśmy
    dzieci, mówił, że to jego prywatna sprawa i mam się nie wtrącać - teraz mu
    odbiło, prawie z kościoła nie wychodzi. Ja jestem naprawdę głęboko wierząca i
    nawet fakt, że nie mogę teraz uczestniczyć w pełni w Kościele tego nie zmienia,
    ale nie fiksuję i przyjmuje do wiadomości fakty dokonane. Jego uspokoiłoby
    chyba tylko orzeczenie o nieważności ślubu kościelnego).
    Poza tym on mnie przecież kocha!!!
    No to co? Przez lata to ja go kochałam, a on mnie bił, pluł mi w twarz, znęcał
    się psychicznie, terroryzował.
    Cholera, chyba głupie jestem, że wogóle sobie tym głowę zawracam.
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • sharon_s 01.08.05, 13:45
    no to w czym problem. jestes zdolowana, bo juz Cie zmanipulowal.
    ty podejmujesz wybory i zadne brednie o wybaczaniu nie maja sensu.
    --
    ´´...Włosy Ci wypadają?- pozdrowionka!
    Maz Cię zdradza? - pozdrowionka!
    Nie masz orgazmu?- pozdrowionka!
    Jakie masz hasło?- pozdrowionka!...´´

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka