Dodaj do ulubionych

Wakacje z ojcem czy bez

09.08.05, 13:18
Poniewaz wakacje juz za polmetkiem, to chyba plany wakacyjne panowie
tatuskowie juz ustalili. No i jestem ciekawa ilu z Waszych exow zabralo/
zabierze dzieci na wakacje. Jesli zabrali, kto w tym czasie zajmowal sie
dzieckiem, czy sam tatus, czy rodzina jego, np. dziadkowie, czy nowa pani.
Czy byl to jakis zaplanowany wyjazd, czy dziecko kisilo sie gdzies w blokach?
A jesli nie zabrali niegdzie dziecka, to jak czesto udalo im sie w wakacje
odwiedzic dziecko?
--
Pozdrawiam
PelAga
*
Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
Edytor zaawansowany
  • pelaga 09.08.05, 13:20
    Od razu odpowiem. Moje dziecko chcialo jechac do ojca na wakacje, dzwonilo do
    niego w tej sprawie, ale tatus czasu nie znalazl, nie zabral dziecka nawet na
    weekend. Od dawna czasu nie znajduje.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • kammik 09.08.05, 13:24
    Eks nie podjal takiej kwestii w ogole. Od polowy czerwca spotkal sie z naszym
    dzieckiem tylko raz, na wyrazna prosbe malego. Ani razu tez nie zadzwonil.
    --
    www.kacperek.prv.pl/
  • edzieckokarenina 09.08.05, 13:28
    mój ex nie widział dziecka ponad rok, zero zainteresowania z jego strony, zero
    telefonów itp
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • megan58 09.08.05, 13:33
    Kammik - pytam Ciebie bo Dzieckiem Pelagi IKareniny to wiem Ojcowie sie wogóle
    nie inetersuja.
    Ale czym tłumaczy - jesli wogóle tłumaczy taki nagły spadek zainteresowania
    dzieckiem Ojciec Twgo syna?
    Przepraszam jesli to zbyt prywatne, ale starm sie zrozumiec mechanizmy
    działania i powody ....
  • pelaga 09.08.05, 13:44
    > Ale czym tłumaczy - jesli wogóle tłumaczy taki nagły spadek zainteresowania
    > dzieckiem Ojciec Twgo syna?

    Utrudnianiem konatktow Megan smile Nie czytalas?????????? smile

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • kotka.na.dachu 09.08.05, 14:17

    > Utrudnianiem konatktow Megan smile Nie czytalas?????????? smile
    >

    Poszperałam (metodą pewnej pani) no i już wiem... wszystko... zaczynam kumać co
    niektóre teksty... smile
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • kammik 09.08.05, 14:22
    Ale to nie jest "nagly spadek zainteresowania", ich kontakty nigdy nie byly
    czestsze. Tzn, zdarzaly sie okazjonalne telefony w odstepach czasowych od
    tygodnia do 1,5 miesiaca. Moze wzrosly ceny polaczen telefonicznych?

    Przedtem swoje niezbyt czeste kontakty tlumaczyl odlegloscia (200km). Teraz to
    wytlumaczenie szlag trafil, bo mieszkamy w tym samym miescie. Przed
    przeprowadzka zaproponowalam mu spedzanie z dzieckiem co drugiego weekendu
    (sadownie ma przyznane 3 godziny raz w tygodniu w miejscu zamieszkania
    dziecka). Po moim dopominaniu sie o odpowiedz w tej sprawie stwierdzil, ze musi
    spawe przemyslec i skonsultowac. No i tak mysli biedaczyna juz dwa miesiace wink
  • megan58 09.08.05, 14:28
    Taaaaaak... Mysli bardzo długo...
  • pelaga 09.08.05, 14:34
    > No i tak mysli biedaczyna juz dwa miesiace wink

    Myslenie ma kolosalna przyszlosc. Jedno wymysli na pewno. Spotykanie sie z
    dzieckiem nie moze niesc za soba niczego, co mozna uznac za pomoc matce
    dziecka, nie bedzie wredna exiara przeciez roscic sobie praw wlasnosci do
    exa wink A nocki odpadaja na pewno, jeszcze bys sobie Kammik seks pouprawiala,
    albo na impreze poszla wink No i chore tez mozesz w spokoju sama dogladac, ex Ci
    sie po domu petal nie bedzie, mozesz byc spokojna smile
    A Ty utrudniasz, kto to widzial propozycje skladac!!! Toz to jawne narzucanie
    swojej woli, a wiec i utrudnianie kontaktow! A fe Kammik, a fe!

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • kammik 09.08.05, 14:46
    pelaga napisała:


    > A Ty utrudniasz, kto to widzial propozycje skladac!!! Toz to jawne narzucanie
    > swojej woli, a wiec i utrudnianie kontaktow!

    Wstyd mi, ze az strach sad To przemoc psychiczna jest, nie? wink

    --
    www.kacperek.prv.pl/
  • megan58 09.08.05, 14:45
    WIem . Kammik Ty mu nie powiedziałas ze chodzi o wakacje w roku 2005.
  • edzieckokarenina 09.08.05, 16:01
    WIem . Kammik Ty mu nie powiedziałas ze chodzi o wakacje w roku 2005.
    ***
    no i wszystko jasnewink
    znowu ta exiara jest winnawink
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • kammik 09.08.05, 16:22
    No i kto to widzial tak w srodku roku robic jakies zmiany, nie? Ja palenie tez
    zawsze rzucam od Nowego Roku smile
    --
    www.kacperek.prv.pl/
  • virtual_moth 09.08.05, 13:33
    Ojciec Ali kilka dni temu zobaczył swoją córkę, pierwszy raz od ponad 7
    miesiecy (córka ma dwa lata i w ogóle go nie pamietała). Odwiedził ją przy
    okazji sprawy w sądzie, na której WALCZY O WŁADZE rodzicielską nad swoją
    ukochaną córeczką, którą ma jak najbardziej gdzieś.

    Pzdr
  • megan58 09.08.05, 13:35
    Zaczynam wierzyć ( bo mechanizm sie powtarza) ze jesli ojcie nie inetreusje sie
    dzieckiem to nalezy wytoczyc mu sprawe o odebranie praw wtedy 2-3 razy lub 2-3
    mieiescy "zaintersuje sie" , i znowu preztsanui i pewnie wedy znowu
    pasowałaoby... Moze to jest metoda - ale rece opadaja....
  • edzieckokarenina 09.08.05, 13:41
    Zaczynam wierzyć ( bo mechanizm sie powtarza) ze jesli ojcie nie inetreusje sie
    dzieckiem to nalezy wytoczyc mu sprawe o odebranie praw wtedy 2-3 razy lub 2-3
    mieiescy "zaintersuje sie" , i znowu preztsanui i pewnie wedy znowu
    pasowałaoby... Moze to jest metoda - ale rece opadaja....
    ***
    megan-to jest"metoda"wink
    mój ex tak samo jak u virtual pojawił się pierwszy raz na sprawie o ustalenie
    ojcostwa i alimenty kiedy dziecko miało chyba 4-5 miesięcy.
    Teraz to on założył mi sprawę o obniżkę alimentów-przegrał, ale już nie
    pojechał odwiedzić syna.Widać ten mechanizm działa tylko w jedną stronę-to
    matka musi zakladać sprawy zeby ojciec chciał udowadniać że ojcem jestwink
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • ryba003 09.08.05, 13:42
    to sa rzeczy,które zrozumie tylko ten kogo to bezposrednio dotyczy -mój mąż
    zapomniał o trzech udanych zdrowych i madrych synach.Nie mogę zrozumieć
    tylko ,że sam do swojego zwraca sia tato-oczekuje od niego pomocy otrzymuje
    ja,jego ojcie utrzymuje go z k..juz drugi rok,wynajmuje im mieszkanie i karmi-
    on nie pracuje i resztwę ma w du...on ma ojca ,a przecież sam też jest ojcem
  • ryba003 09.08.05, 13:51
    umówiliśmy się,ze spędzi z nimi trochę czasu,gdy przyjechał nawet do nich nie
    przyszedł jakby obok były obce dzieci
  • mamaadama4 09.08.05, 16:25
    A u nas eksia w ramach "budowania więzi" z własnymi dziećmi wzięła je na
    wakacje i to na cały miesiąc - pewnie przydadzą się jej do opieki nad
    najmłodszym dzieckiem, kiedy ona będzie imprezować.
    --
    danka
    KOLIBER
  • megan58 09.08.05, 16:27
    Czy to nie jest nazywane przez niektórych "nawiązywaniem wieżi z przyrodnim
    rodzeństwem"???
  • mamaadama4 09.08.05, 16:31
    Z pewnością, mamusia ma wtedy czas na nawiązywanie więzi z kolejnymi
    przyjaciółmi.
    --
    danka
    KOLIBER
  • megan58 09.08.05, 16:32
    To tak jak niektórzy tatusiowe i macochy ....

  • mamaadama4 09.08.05, 16:34
    Jak widać nie tylko jedna strona jeździ na miotle.
    --
    danka
    KOLIBER
  • megan58 09.08.05, 16:35
    Zgadza sie...
    Ale tu takich niet...
  • megan58 09.08.05, 16:36
    mamoadama Powiedz szczerze - Pasierbowi - nigdy - ani przez chwile nie zajeli
    sie Twoim młodszym a swoim przyrodnim braciszkiem.
    I jeszcze jedno. Wócili juz od mamay??
    SSkąd wiesz jak tam jest i jak spedzaja czas???
  • mamaadama4 09.08.05, 18:10
    megan58 napisała:

    > mamoadama Powiedz szczerze - Pasierbowi - nigdy - ani przez chwile nie
    zajeli
    > sie Twoim młodszym a swoim przyrodnim braciszkiem.
    Pasierbowie parę razy się przez te lata zajęli braciszkiem, a jakże.smile)
    > I jeszcze jedno. Wócili juz od mamay??
    > SSkąd wiesz jak tam jest i jak spedzaja czas???
    Nie wrócilismile)) A skąd wiem, bo za każdym razem jak wracali ze wspólnych
    wyjazdów opowiadali ten sam scenariusz. Ich mamusia taka jest.smile) Na moje
    nieszczęście.


    --
    danka
    KOLIBER
  • scania81 10.08.05, 08:17
    a mojemu ex nawet do głowy nie przyszło ze mozna zapytać o wakacyjny przyjazd
    małej do niego,. ale co sie dziwić jak kontaktuje się ze mna dwa razy w roku, i
    to akurat tak, żeby w poblizu nie było świąt, urodzinek, imieninek (bo mogę
    przecież o prezenty się zapytac...)
    --
    Forum dla mam dzieci z roku 2001-zapraszam!!
  • pelaga 10.08.05, 08:22
    > Jak widać nie tylko jedna strona jeździ na miotle.

    Na dodatek robiac smrod na nieswoim podworku.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • edzieckokarenina 09.08.05, 16:41
    A u nas eksia w ramach "budowania więzi" z własnymi dziećmi wzięła je na
    wakacje i to na cały miesiąc - pewnie przydadzą się jej do opieki nad
    najmłodszym dzieckiem, kiedy ona będzie imprezować.
    ***
    buahahahah
    a jeśli można spytać to co Cię boli? to że ex może się iść zabawić?
    wiem,wiem powinna siedzieć w bujanym fotelu,przykryta pledem i szydełkować coś
    dla dzieciaków w "wolnych chwilach"-to z pewnością obniżyłoby koszty utrzymania
    (ubioru ) dzieciakówwink
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • mamaadama4 09.08.05, 18:07
    edzieckokarenina napisała:

    > a jeśli można spytać to co Cię boli? to że ex może się iść zabawić?
    > wiem,wiem powinna siedzieć w bujanym fotelu,przykryta pledem i szydełkować
    coś
    > dla dzieciaków w "wolnych chwilach"-to z pewnością obniżyłoby koszty
    utrzymania
    >
    > (ubioru ) dzieciakówwink
    Mnie nic nie boli. Ja nie bronię eksi się bawić - sama też lubię. smile))
    Eksia nie ponosi właściwie żadnych kosztów utrzymania dzieci, więc nie ma co
    obniżać.

    --
    danka
    KOLIBER
  • pelaga 10.08.05, 08:26
    Och misja zyciowa sie "wlaczyla" u "kolezanki" macochy? Pokazac pokazac jakie
    zle sa matki. Ach ach. Mozna sie przemeczyc od takiego poslannictwa.
    Watek wyraznie dotyczyl samodzienych rodzicow, podobnie, jak cale forum, a
    pytanie dotyczylo naszych biologicznych dzieci, a nie czyichs pasierbow.
    Prosze wiec o nie zasmiecanie mojego watku, bo czekam na konkretne odpowiedzi,
    osob, dla ktorych to forum jest przeznaczone.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • mamaadama4 10.08.05, 08:50
    Pelaga, choćbys nie wiem co robiła, to takie wredne matki są.
    Misji w przeciwieństwie do ciebie nie mam, ani chęci jej uprawiania.
    A jak ci zaśmiecam, to mnie wytnij. I tyle.
    --
    danka
    KOLIBER
  • pelaga 10.08.05, 08:54
    Gdybym miala uprawnienie admina badz pewna, ze bym cie wyciela. Na szczescie
    ich nie mam, bo doskonale zdaje sobie sprawe, ze nieobiektywna jestem.
    A o tym, ze wredne matka sa wszyscy wiedza, ale nie tego dotyczy to forum i ten
    watek.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • mamaadama4 10.08.05, 09:02
    Tak, żeby było jasno - doświadczenia samodzielnej matki mam duże, więc tak
    zupełnie nie jest to forum na którym nie mogę pisać, poza tym ono otwarte jest -
    gdybyś nie wiedziała.smile))

    --
    danka
    KOLIBER
  • pelaga 10.08.05, 09:21
    Fakt, ze forum jest otwarte nie znaczy, ze pisanie nie na temat jest dozwolone.
    Jak poleziesz na forum o szydelkowaniu i zaczniesz rozprawiac o wyzszosci
    lososia nad tunczykiem, to tez raczej na oklaski i glaskanie po umeczonej
    macochowaniem glowce nie licz.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 10.08.05, 09:23
    Dlaczego post Mamyadama jest nie na temat. Zdarza sie, jak wiesz, ze to matka
    jest rodzicem "dochodzącym" i tez spedza (albo nie) wakacje z dziećmi. Tak wiec
    Mamaadama jak najbardziej na temat napisala. To raczej pytanie niedoprecyzowane
    jest.
  • pelaga 10.08.05, 09:30
    > To raczej pytanie niedoprecyzowane jest.

    No prosze erin jak zwykle wie lepiej o co chcialam zapytac. Pytanie zadalam ja
    i doprezcyzowalam ja tak, aby uzyskac odpowiedz od osob, ktorych odpowiedz mnie
    interesuje. Od SAMODZIELNYCH RODZICOW, konkretnie od MATEK. Nie umiem ci tego
    wytlumaczyc bardziej lapatologicznie, zreszta chyba nie ma takiej potrzeby, bo
    temat ciebie nie dotyczy. Chyba, ze chcesz nam opowiedziec jak dziecko twojego
    idealnego meza spedzilo z nim wakacje.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 10.08.05, 09:31
    Rozumiem, ze woj-na (ktory z tego co pamietam sam wychowuje coreczke), tez nie
    moze na nie odpowiedziec?
  • pelaga 10.08.05, 09:38
    > Rozumiem

    Nie sadze, a mi sie nie chce z kims takim jak ty gadac i tlumaczyc. Raczki mnie
    od lopaty juz zabolaly, nie jestem przyzywyczajona do takich ciezkich prac
    fizycznych. Jak kazda wredna exiara najlepiej "leze i pachne".

    Kolejny raz apeluje o niezasmiecanie watku!

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • rosemary4 09.08.05, 15:01
    Na razie mieszkamy w jednym mieszkaniu (muszę oduczyć się pisania "razem"),
    więc trudno byłoby mówić o odwiedzaniu lub nie odwiedzaniu. Ale są soboty im
    niedziele. Ja jestem w stanie zapewnić Gabie różne zajęcia, na cały ten czas,
    ale u ojca ulubionym zajęciem jest oglądanie telewizjii. I ostatnio żal mi się
    zrobiło Misi i zabrałam Ją ze sobą też w niedzielę.
    Ale chyba powinnam przyzwyczajać ojca do opiekowania się córką w jego wolnym
    czasie?

    Ula
  • covery 09.08.05, 16:56
    Mój ex obiecał zabrać małą na cały sierpień... do swoich rodziców... byłaby tam
    sama...a on w pracy na drugim końcu Polski... koniec końców rozmyslił się i
    nawet nie wytłumaczył małej dlaczego jej nie weźmie... a ja musiałam odwołać
    zaplanowany dla siebie urlop, przedszkola nie załatwiłam... i tak rok w rok...
    pozdrawiam
  • marghetithka 09.08.05, 17:03
    Ojciec mojego dziecka w lipcu był w podróży poślubnej, więc nie miał czasu,
    powinnam zrozumieć, że "układa sobie życie", ale po powrocie "nadrobi" - znaczy
    praca społeczna z MOIM dzieckiem, nie (nakazana) przez sąd. Po powrocie zjawił
    się w dzień ustalony przez nas jako dzień odwiedzin córki, na godzinę, bo po
    miesięcznej nieobecności dziecko było nim nie zainteresowane. Potem za tydzień,
    znowu na godzinę, bo obiad mu stygł. Ustaliliśmy, że będzie spędzał z dzieckiem
    jedno popołudnie w tygodniu i jeden WE w miesiącu (ostatnio było to w maju),
    oraz tydzień urlopu w roku - swój ojciec dziecka już wykorzystał. Po moich
    delikatnych przypomnieniach przez 2-3 tygodnie dotrzymuje słowa, potem przez
    miesiąc potrafi w ogóle nie dać znaku życia!! Generalnie mam wrażenie, że boi
    się, żebym nie podała go o alimenty do sądu, i tylko i wyłącznie dlatego rzuca
    mi, od czasu do czasu, jakiś ochłap w postaci czasu spędzonego z dzieckiem...
    Ach!!!! byłabym nie subiektywna: zdarza mu się przynieść córce jakąś zabawkę,
    czy skarpetki, rajtuzki, buciki z wyprzedaży (zarabia kilka tysięcy PLN netto).
    Wracając do tematu: teraz ja jadę na urlop, z MOIM dzieckiem, więc wakacje z
    tatusiem? hmmmmmmm, może w bliżej (nie)określonej, ale jakże obiecywanej (tylko)
    przyszłości....
    Pozdrawiam
    --
    Choćby niebo zmęczyło się błekitem, Ty nigdy nie gaś światła nadziei
  • magdmaz 09.08.05, 17:15
    No, to ja tu wyjątkiem jestem.
    Od ostatnich dni czerwca widziałam swoje dzieci dwa razy po dwa dni.
    Są u ojca, większość czasu spędzają jednak u Babci i Dziadka (Rodzice exa), tam
    też przeważnie śpią i generalnie są karmione. Tydzień spędziły u moich Rodziców.
    --
    Moje Robaki:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=26013313
  • viriana 10.08.05, 08:48
    Wiecie..z przerażeniem czytam te wszystkie posty. Ja jestem jeszcze przed
    rozwodem, ale juz ponad rok nie mieszkam z męzem. Jak pomyślę, że za jakiś czas
    on tez mógłby zerwać kontakty z dziećmi, to mi sie niedobrze robi. Czy oni
    WSZYSCY tak mają?? Czy jest tu jakaś matka która ma w miarę przyzwoitego byłego
    meża?????
  • mamaadama4 10.08.05, 09:07
    Są, są normalni ojcowie.
    --
    danka
    KOLIBER
  • e_r_i_n 10.08.05, 09:14
    Ale tu takich niet przeciez smile
  • pelaga 10.08.05, 09:17
    Za to sepow sie zlecialo juz niemalo i syf robic potrafia sad Rzygac sie chce.
    To tak jak z ta wycieraczka u Nataszy sad
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • mamaadama4 10.08.05, 09:31
    Pelaga, czy ta urocza stylistyka to na potrzeby tego forum, czy zawsze tak
    ziejesz jadem? Nie ułatwia to pewnie kontaktów z ludźmi.
    (Możesz zawsze kliknąć na czerwony kosz przy moich postach).
    --
    danka
    KOLIBER
  • derena33 10.08.05, 09:39
    A ty mamoadama taka jestes niewinna? gdyby twoj pierwszy post nie byl w tak
    agresywnym tonie, to pewnie i odpowiedzi bylyby inne..

    Cos was macoszki boli czy co? Prawda w oczy kole?
  • pelaga 10.08.05, 09:50
    Te urocza stylistyke zapozyczylam od twojej kolezanki erin. Prezentowala ja na
    macochach w stosunku do mnie miedzy innymi i teraz tutaj byla do niej
    skierowana.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • apia2 10.08.05, 09:22
    Erin, a Twój mąż zabrał dziecko na wakacje? Z ciekawości pytam?
  • e_r_i_n 10.08.05, 09:31
    Odpowiedz, jedynie prawdziwa (na to forum) masz w postach powyzej smile
  • derena33 10.08.05, 09:36
    e_r_i_n napisała:

    > Odpowiedz, jedynie prawdziwa (na to forum) masz w postach powyzej smile

    A nie umiesz odpowiedziec bezposrednio? Jezyk ci zesztywnial?


  • apia2 10.08.05, 09:41
    Msz okazję przedstawić swoję stronę. To zabrał ( zabierze) czy nie?
  • megan58 10.08.05, 09:37
    Ale nikt nie pytał o odpowiedz jedynie prawdziwa na to froum. Pytanie brzmiało
    Czy Twoj mąz zabaral swego syna zpierwszego małżenstaw na wakacje . Umiesz
    odpowiedziec szczerze i niewymijajaca na to pytanie . Aby ułatwic powime tak
    wybiesz jadna z opcji "TAK" LUB "NIE"
  • e_r_i_n 10.08.05, 09:40
    Umiem. Nie, nie zabral. Z jednego prostego powodu: on w tym roku wakacji
    (czyt. urlopu) NIE MA, wiec nie mialby go gdzie zabierac (tak samo, jak dziecka
    z drugiego malzenstwa i leniwej zony).
  • pelaga 10.08.05, 09:45
    To zpytam inaczej ile razy zabral dziecko a wakacje w jego zdaje sie 10-letnim
    (jesli sie nie pomyslilam) zyciu???????????
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 10.08.05, 09:47
    Nie wiem. Nie znam go az tak dlugo smile
  • kammik 10.08.05, 10:04
    pelaga napisała:

    > To spytam inaczej ile razy zabral dziecko a wakacje


    Ani razu.

    --
    www.kacperek.prv.pl/
  • agamagda 10.08.05, 10:12
    Ale to dlatego że nie miał sam wakacji bo nie miał urlopu, a Ty Kammik znowu
    utrudniasz kontakty..wink)
  • kammik 10.08.05, 10:15
    Uch, znowu mi wstyd wink Jakbym miala tak pracowac swiatek, piatek i niedziele,
    to wolalabym nieco wiecej zarabiac jednak wink
  • agamagda 10.08.05, 10:24
    Kammik, ja wiem ze od wejścia do Unii waciki poszły w górę, i Ty chcesz zeby on
    więcej zarabiał bo ci na waciki nie starcza,
    A tak na poważnie, Erin jest dość jakby tu delikatnie określić bezczelna że się
    w tym wątku wypowiada, ona pewnie nie wie że mowa jest srebrem a milczenie
    złotemwink))
  • kruffa 10.08.05, 10:20
    Ja najczęściej podczytuję to forum, pisze raczej rzadko.
    Ale szczerze powiem, że na twoim miejscu nie odzywałabym się w tym watku, z
    jednego prostego powodu - byłoby mi wstyd za męża.
    Urlopu oczywiście można nie mieć - zdarza się, bo różnie się w pracy układa,
    ale z tego co zostało napisane powyżej wynika, że dziecko mieszka w tym samym
    mieście co ojciec. W takiej sytuacji więc niech nikt mi nie mówi, że nie można
    dzieciaka zabrać choć na jeden weekend gdziekolwiek, pójśc z nim chociazby do
    zoo, parku po pracy. Nikt mi nie wmówi, że ojciec, który chce się spotkać z
    dzieckiem z znajdzie 2-3 wieczorów w przeciągu 1-2 miesięcy aby to zrobić.
    W tym tygodniu zaczyna się 3-dniowy weekend i można choć te 3 dni zabrać gdzies
    syna albo zorganizowac mu czas w mieście.
    Tak więc twoje uwagi i uszczyplwości sa tutaj naprawdę nie na miejscu.

    Kruffa
  • e_r_i_n 10.08.05, 11:28
    Dwie podstawowe informacje: dziecko w tym samym miescie mieszka od niecalego
    miesiaca. W tym czasie byly trzy weekendy, z czego jeden spedzil z synem.
    A trzydniowy weekend wyrodny ojciec poswieci drugiemu synowi, ktory widzial
    ojca od poczatku lipca tyle samo, co przyrodni brat (czyli jeden weekend).
  • kruffa 10.08.05, 11:35
    Sorry, ale takie tłumaczenie jest po prostu żenujące.
    Rozumiem, że ze swoim drugim synem też widuje się w ciągu roku raz na kilka
    miesięcy?
    Powtórzę raz jeszcze: zapadłabym się pod ziemię ze wstydu pisząc coś takiego.

    Kruffa
  • e_r_i_n 10.08.05, 11:39
    Widuje sie czesciej, oczywiscie. Trudno, zeby dziecko nie rozwiedzionych
    rodzicow widzialo sie z ojcem tyle samo, co rozwiedzionych. Koszty rozwodu
    to sie chyba nazywa.
    Ja sie wstydzic niczego nie musze. To nie ja reguluje kontakty mojego meza
    z jego synem.
    Pisze natomiast o faktach - liczac od poczatku lipca moj syn i jego brat mieli
    ojca tyle samo. A o wakacjach chyba ten watek jest.
  • agamagda 10.08.05, 11:48
    Ty to powaznie piszesz? Czy głupa udajesz?
  • e_r_i_n 10.08.05, 11:49
    Podobno 70% pisania na forum to udawanie (chyba Natasza to napisala). Wiec sama
    sobie odpowiedz smile
  • megan58 10.08.05, 11:51
    Ale nikt nie pytał co na ogołne tematy sadzi Natasza. Zadano pytanie Tobie.Czy
    samodzielnie potrafisz odpowiedzieć.
  • e_r_i_n 10.08.05, 11:53
    Wiesz, Megan, nie widze sensu w odpowiadaniu. Cokolwiek bym nie napisala,
    Wy i tak wiecie swoje, wiec szkoda pradu.

    (zeby zaoszczedzic rekacji w stylu 'oj, jaka biedna erin' itd - biedna nie
    jestem. Mi to, ze moje odpowiedzi niczego nie zmienia, nie przeszkadza.
    Dlatego odpowiadac na pytania, na ktore z gory jedyna sluszna odpowiedz jest
    Wam znana, nie bede.)
  • derena33 10.08.05, 11:49
    e_r_i_n napisała:

    > Widuje sie czesciej, oczywiscie. Trudno, zeby dziecko nie rozwiedzionych
    > rodzicow widzialo sie z ojcem tyle samo, co rozwiedzionych. Koszty rozwodu
    > to sie chyba nazywa.

    Zawsze mi sie wydawalo, ze dzieci winny byc traktowane jednakowo, obojetnie z
    ilu matek sa zrodzone. A koszty rozwodu to nie dzieci winny ponosic. Jak widac
    z twojego postu i podejscia mylilam sie niestety. Nie powinnas tu zabierac
    glosu skoro takie jest twoje podejscie.
    Chyba ze jaks chora przyjemnosc z tego czerpiesz.

  • e_r_i_n 10.08.05, 11:50
    Nie wiem, szczerze mowiac, jak jednakowo traktowac dzieci z roznych zwiazkow,
    jesli chodzi o czas z nimi spedzany. Jedyny pomysl, jaki mi do glowy
    przychodzi, to wspolne mieszkanie ojca ze wszystkimi swoimi dziecmi. Masz inny?
    Szczegolnie, jesli miejsce zamieszkania jest od siebie o iles km oddalone?
  • derena33 10.08.05, 11:57
    e_r_i_n napisała:

    Mi nie chodzi o mozliwosci tylko o podejscie.
    W ten sposob kazde swinstwo zrobione wlasnemu dziecku mozna usprawidliwic.
  • e_r_i_n 10.08.05, 11:59
    Podejscie podejsciem, ale chyba jednak mozliwosci i ich realizacja DLA DZIECKA
    maja znaczenie. Bo fakt, ze jakis hipotetyczny ojciec ma takie podejscie, że
    chcialby spedzac z dzieckiem z pierwszego malzenstwa tyle samo czasu,
    co z dzieckiem z drugiego, dla dziecka niczego nie zmienia. Zmienia realizacja
    tego podejscia - ktore od wielu czynnikow jest zalezna.
  • edzieckokarenina 10.08.05, 12:04
    Podejscie podejsciem, ale chyba jednak mozliwosci i ich realizacja DLA DZIECKA
    maja znaczenie. Bo fakt, ze jakis hipotetyczny ojciec ma takie podejscie, że
    chcialby spedzac z dzieckiem z pierwszego malzenstwa tyle samo czasu,
    co z dzieckiem z drugiego, dla dziecka niczego nie zmienia. Zmienia realizacja
    tego podejscia - ktore od wielu czynnikow jest zalezna.
    ********
    smile))))
    masło maślane a rzeczywistość wygląda tak,że ojciec( dobry ojciec) od dwóch
    miesięcy dziecka nie odwiedził mimo że mieszka w tym samym mieście.Ale spoko-my
    to wszystko rozumiemy, on ma wieeelkie serducho i wieeelkie chęci,tylko
    czynniki jakieś mu nie pozwalają przejechać kilku przecznic do syna
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • e_r_i_n 10.08.05, 12:05
    Oczywiscie. Poprosze przy okazji o Twoj plan Warszawy, mozesz slac na priva smile

    Milego dnia wszystkim Paniom smile
  • edzieckokarenina 10.08.05, 12:09
    e_r_i_n napisała:

    > Oczywiscie. Poprosze przy okazji o Twoj plan Warszawy, mozesz slac na priva smile
    >
    > Milego dnia wszystkim Paniom smile

    ****
    thanks
    wiem,wiem Warszawa to duża mieścina-aż strach się po niej poruszać, zbądzić
    można,a jak się nie ma na bilet tramwajowy to i kanar może złapać-ech życie
    pewnie to miało miejsce w przypadku idealnego ojca..teraz wszystko rozumiem
    duma nie pozwoliła mu głośno o tym przypadku mówić.Ty znasz te obiektywne
    czynniki,ale żeś lojalna wobec dobrego ojca to tylko ogólnikami operujesz tutaj.
    To się chwali-Twoja postawa, jest wspierająca,acz nie nachalnawink)))
    a dobry ojciec zapewne z parę miechó jeszcze nie dojedzie do syna,bo teraz
    odrabia w robotach publicznych mandaty za jazdę do syna bez biletów
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • kammik 10.08.05, 12:38
    edzieckokarenina napisała:


    > wiem,wiem Warszawa to duża mieścina-aż strach się po niej poruszać, zbądzić
    > można,

    Pewnie dlatego jak eks zabieral mlodego na ten slynny "weekend" to zamiast
    dojechac zgodnie z obietnica w sobote po poludniu, dotarl dopiero po 22. wink

    --
    www.kacperek.prv.pl/
  • apia2 10.08.05, 12:44
    Kammik a "oddał" dziecko w niedzielę o której? Mineła doba czy mniej? Erin,
    jakie Ty masz krótkie weekendy.
  • kammik 10.08.05, 12:49
    Ok. 20. Dalipan, nawet doba to nie byla.
    --
    www.kacperek.prv.pl/
  • edzieckokarenina 10.08.05, 12:48
    kammik napisała:

    > edzieckokarenina napisała:
    >
    >
    > > wiem,wiem Warszawa to duża mieścina-aż strach się po niej poruszać, zbądz
    > ić
    > > można,
    >
    > Pewnie dlatego jak eks zabieral mlodego na ten slynny "weekend" to zamiast
    > dojechac zgodnie z obietnica w sobote po poludniu, dotarl dopiero po 22. wink
    >
    ***
    ale rozumiem że idealny ojciec uprzedził Cię sms-em ,albo telefonem że się
    taaaaaaaaaaaaaaak spóźni?
    a jeśli nie Ciebie to chociaż syna poinformował żeby ten nie czekał z
    utęsknieniem?

    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • kammik 10.08.05, 12:52
    edzieckokarenina napisała:

    > ale rozumiem że idealny ojciec uprzedził Cię sms-em ,

    Nie.

    > albo telefonem że się taaaaaaaaaaaaaaak spóźni?

    Nie.


    > a jeśli nie Ciebie to chociaż syna poinformował żeby ten nie czekał z
    > utęsknieniem?

    Nie.

    Na mojego smsa tej sprawie tez nie odpowiedzial. Na szczescie odebral telefon
    od dziecka ok. 20, to sie dowiedzialam, czy mam go klasc spac czy nie.


    --
    www.kacperek.prv.pl/
  • pelaga 10.08.05, 12:57
    Na pewno sie czepiasz smile))))))) Mial na pewno wazne powody, ze tak pozno
    przyjechal smile))))))) A fe Kammik, a fe! Troche tolerancji dla idealnego ojca!
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • apia2 10.08.05, 12:56
    ERIN to Twój mąż z Tobą nie mieszka, że nie widuje również własnego dziecka? (
    jeden weekend przez trzy tygodnie?
  • e_r_i_n 10.08.05, 13:07
    Nie, zostawil mnie dla mlodszej.
    --
    Jestem gupkiem
  • pelaga 10.08.05, 13:12
    Erin z tego, co pisala jest na wakacjach u rodzicow, a maz zostal w akademiku i
    pracuje biedaczysko od rana do wieczora pewnie 7 dni w tygodniu.
    A swoja droga moze i prawde napisala, moze ja zostawil smile
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • edzieckokarenina 10.08.05, 13:18
    pelaga napisała:

    > Erin z tego, co pisala jest na wakacjach u rodzicow, a maz zostal w akademiku
    i
    >
    > pracuje biedaczysko od rana do wieczora pewnie 7 dni w tygodniu.
    > A swoja droga moze i prawde napisala, moze ja zostawil smile

    ****
    ciekawe co on robi wieczorami w akademiku?wink
    bo chyba nie tylko on został na wakacje w tym miejscu?
    a może tylko on? kto to wie
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • apia2 10.08.05, 13:20
    Na pewno nie spotyka się ze starszym synem.
  • edzieckokarenina 10.08.05, 13:21
    apia2 napisała:

    > Na pewno nie spotyka się ze starszym synem.

    ***
    to już wiemy...
    coś jednak zajmuje mu wieczory na tyle intensywnie że nie ma czasu wpaść do
    syna nawet na godzinkę...
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • apia2 10.08.05, 13:24
    Ale to dobry ojciec. Bardzo chce tylko coś mu nie wychodzi. Prawda ERIN?
  • pelaga 10.08.05, 13:23
    > ciekawe co on robi wieczorami w akademiku?wink

    Mam kilka teorii wink Zadna z nich nie zahacza nawet o tesknote za dziecmi smile
    No ale to tylko moje przypuszczenia smile Wiec pozostawie je dla siebie, bo znowu
    przeczyatalbym, ze nic nie sa warte smile

    Jak to szlo?
    Ufaj Bogu, ale zamykaj swoj samochod starannie smile

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • agamagda 10.08.05, 11:57
    Albo nim naprawdę jesteś skoro masz takie teksty.
    Właściwie o co Ci chodzi?
    O udowodnienie że twój obecny M jest dobrym ojcem tylko ma obiektywne
    przeszkody?
    Poczytaj wątek Kareniny "jeden dzień z zycia ojca" - to nie karykatura w Waszym
    przypadku - to "okruchy życia".
  • e_r_i_n 10.08.05, 12:01
    Cale szczescie okruchy, nie zycie smile Pozdrawiam, Głupol smile
  • agamagda 10.08.05, 12:11
    W końcu sie przedstawiłaś...
    Tak właśnie od pewnego czasu mi sie wydawało.
    (Sorrki to było silniejsze ode mnie).
  • e_r_i_n 10.08.05, 12:13
    Rozumiem, kazdemu czasem odrobina przyjemnosci potrzebna.
    Milo mi, ze moglam dopomoc w jej osiagnieciu (tfu, jak to brzmi).
    Pozdrawiam nieustajaco smile


    --
    Jestem gupkiem
  • agamagda 10.08.05, 12:23
    Milo mi, ze moglam dopomoc w jej osiagnieciu (tfu, jak to brzmi).
    > Pozdrawiam nieustajaco smile
    Fujjj, jestem nowoczesna, ale nie na tyle;-((((
  • edzieckokarenina 10.08.05, 11:42
    Ale tu takich niet przeciez smile
    ***
    wiadomo że tu ich nie ma, bo dobrzy ojcowie mieszkają w akademikach-tam ich
    trza szukać
    --
    "W życiu i restauracji protestuj- kiedy kota podadzą ci jako zająca"
  • viriana 10.08.05, 09:16
    Mamaadama- czy to Ty masz przyzwoitego byłego męża? Czy moze znasz ze
    słyszenia? Mój na razie zachowuje sie w miarę przyzwoicie, ale juz jego wizyty
    u dzieci są coraz rzadsze, więc obawiam sie , ze jest na najlepszej drodze do
    przyjęcia tych zachowań o których tu czytam.
  • mamaadama4 10.08.05, 09:29
    Ojciec Hanki nie był moim mężem (to moja decyzja). Przyzwoity zaczął być wtedy,
    jak Hanka zachorowała, wczesniej niebardzo - wstydził się kawalerskiego dziecka
    (hihi). Nie oglądałam się w każdym razie na niego przy wychowywaniu Hanki.

    --
    danka
    KOLIBER
  • viriana 10.08.05, 09:51
    No cóz...to chyba jednak trudno byłoby nazwać jego zachowanie "przyzwoitym".
    Ja też mam nadzieję, ze ci przyzwoici są i dlatego zapytałam prosząc o
    przykłady - jak dotąd bez przykładu.
    I mała dygresja "wakacje" i "urlop" nie sa pojęciami tożsamymi.
  • e_r_i_n 10.08.05, 09:52
    viriana napisała:

    > I mała dygresja "wakacje" i "urlop" nie sa pojęciami tożsamymi.

    To do mnie pewnie smile Wiem o tym, ze nie tozsame, ale zeby wyjechac na wakacje
    (i zabrac na nie dziecko), trzeba miec urlop smile
  • ryba003 10.08.05, 10:01
    a co sądzicie o tatusiu,który nie pracuje utrzymują go i wynajmują mieszkanie
    jemu i jego miłości jego rodzice,a on i tak nie ma czasu dla swoich dzieci-mimo
    uzgodnień ,że ja pomoge finansowo w tych wakacjach on nie ma dla nich
    czasu......
  • viriana 10.08.05, 10:23
    ryba - o takim tatusiu, to ja sądzę, ze Ty masz ogromne szczęście, że on nie
    mieszka z Tobąsmile Tylko dzieci, jak zwykle, szkoda
  • ryba003 10.08.05, 11:04
    ale on w swoich poczynaniach nie jest taki bierny ,swietnia mnaipuluje całą
    gromada ludzi i głosi że ja to taka wredna nie daję mu dzieci 16,10i4 lata
  • viriana 10.08.05, 10:31
    Errin , ale mnie nie chodziło o wyjazd na wakacje, tylko o zabranie dziecka w
    czasie wakacji. Dziecko ma wtedy wolne od szkoły czy przedszkola i może
    np.pomieszkać z tatusiem, a ten zaraz po pracy może zapewnić mu jakieś fajne
    rozrywki, jakie w czasie roku szkolnego nie mogłyby mieć miejsca , bo dziecko
    się uczy i np. ma zajęcia pozaszkolne. Myślę, że wyjazd z dzieckiem jest
    niekonieczny (choć z pewnością mile widziany), natomiast kontakt obojga
    rodziców z dzieckiem JEST KONIECZNY. I właśnie wakacje są idealnym czasem do
    takich kontaktów. Tylko trzeba CHCIEĆ.
  • lilith76 10.08.05, 11:58
    > Ja też mam nadzieję, ze ci przyzwoici są i dlatego zapytałam prosząc o
    > przykłady - jak dotąd bez przykładu.

    viriana, można napisać pozytywne przykłady, ale wtedy się okaże, że to wątek do
    wyżalenia i pocieszenia, a takie przykłady psują atmosferę i proszę założyć
    oddzielny wątek.

    mój facet zabiera dzieci co drugi weekend, dwa tygodnie wakacji, codziennie
    odbiera je z przedszkola. oczywiście, oprócz tego, ma paskudne cechy charakteru
    dyskwalifikujące go jako partnera życiowego, obywatela i człowieka w ogóle.


    --
    Życie bywa czasami jak praca sapera na polu minowym pod obstrzałem z ziemi i
    powietrza. AM
  • pelaga 10.08.05, 12:13
    Przede wszystkim watek skierowany byl do osob, do ktorych skierowane jest to
    forum. I pozytywne przyklady tez bylyby mile widziane, ale opowiedzane przez
    matki majace tych normalnych exow, czyli dla mnie wiarygodne. Sa zdaje sie dwa
    pozytywne przyklady w tym watku normalnych exow.
    Ale panie, ktore z zaciekloscia walcza o spokoj i czystosc na swojej
    wycieraczce nie maja oporow zeby na wycieraczke innych srac sobie i o papier
    prosic.
    Dla mnie cos tu jest nie tak. Zasmiecono moj watek, a oczekiwalam po prostu
    odpowiedzi na zadane pytanie.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • agamagda 10.08.05, 12:20
    Dobra, żeby poprawić statystyki - mój Ex jest normalny.
    Wziął Młodego na 6 tygodni.
    Tydzień spędził z nim sam, tydzień Młody był u matki Next, teraz są 2 tygodnie
    nad morzem, potem Młody będzie z przyrodnią siostrą w domu Ex lub/i u
    opiekunki.
    Pzd
  • viriana 10.08.05, 12:23
    Pelaga - ja właśnie nie znalazłam tych pozytywnych przykładów. A te, podawane
    przez następne partnerki byłych mężów sa dla mnie faktycznie mało wiarygodne( w
    przypadku errin wyszło wręcz humorystycznie). W końcu - "punkt widzenia zależy
    od punktu siedzenia"
    A zapytałam o pozytywne przykłady dlatego właśnie , że mój , prawie były mąż
    zachowuje się dość przyzwoicie jak dotąd. I ciekawa jestem , czy to się zmienia
    po rozwodzie? Czy moze już w trakcie rozwodu? Czy może zmienia sie wtedy ,
    kiedy pojawiają sie dzieci z drugiego związku? Czy może się nie zmienić, a
    jeśli już to na lepsze??
  • lilith76 10.08.05, 12:42
    fakt, nic tak nie uwiarygodnia jak anonimowy internet.

    --
    Życie bywa czasami jak praca sapera na polu minowym pod obstrzałem z ziemi i
    powietrza. AM
  • pelaga 10.08.05, 14:15
    Przyklad erin pokazuje bardzo wyraznie, ze punkt widzenia zalezy od punktu
    siedzenia.
    A ja, jako wredna exiara, (zapewne bijaca dzieci metalowym pretem po pietach,
    bo mysle, ze tak powinnam) nie musze wszystkim ufac, szczegolnie jesli opisuja
    nie wlasne, a czyjes dzialania, w stusunku do nie wlasnych, ale czyichs dzieci.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • pelaga 10.08.05, 12:54
    Nie ma regul Viriana. Jedni, po rozwodzie, na fali mody walczac o prawa ojcow,
    staja sie lepszymi ojcami, niz byli podczas trwania malzenstwa. Inni rozwodza
    sie nie tylko z matka, ale od razu rowniez z dzieckiem.
    Inni, jak np. moj ex porzucaja dziecko po zalozeniu nowej rodziny.
    A sa i tacy, ktorzy nie moga sie widywac ze swoimi dziecmi, bo matka chce
    zastapic dziecku ojca swoim nowym facetem (z otoczenia nie znam takiego
    przypadku, ale zdaje sobie sprawe, ze istnieja i takie).
    Nie ma regul, ale jesli Wasze uklady beda poprawne to jest szansa na normalnosc
    w wykonaniu exa. Rola matki jest nie utrudniac konatktow, reszta nalezy do
    ojca, jesli bedzie chcial byc ojcem, bedzie normalny, zmusic go do uczuc do
    dziecka sie nie da, nawet jesli ex to wcielona anielica, nie bedzie mialo to
    znaczenia.
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • mamaadama4 10.08.05, 13:58
    W swoim 5-letnim życiu hanka była z ojcem na mini-wakacjach - raz. Propozycja
    wyszła od niego, a ja się zgodziłam.
    Co do dzieci mojego męża - od 10,5 roku jest ustanowione, że wakacje (bez
    względu na ilośc posiadanaego przez rodziców urlopu) dzieci spędzają po
    miesiącu u jednego i drugiego. Jak były małe a P. nie miał urlopu, to część
    spędzały u nas ze mną, albo wyjeżdżałam z nimi (nie każda eksia się na to
    zgodzismile) ), jak urosły, "oferta" uatrakcyjniła się o wyjazdy na obozy czy
    kolonie. Początkowo wyjazdy były też wspólne - tzn my wszyscy, od kilku lat
    przynajmniej na tydzień ojciec wyjeżdża z nimi sam przynajmniej na tydzień.

    --
    danka
    KOLIBER
  • mamaadama4 10.08.05, 14:00
    I jeszcze jedno - w ostanich dwóch latach chłopcy byli też sami u moich
    rodziców.smile)
    --
    danka
    KOLIBER
  • konkubinka 11.08.05, 23:49
    e_r_i_n napisała:

    > viriana napisała:
    >
    > > I mała dygresja "wakacje" i "urlop" nie sa pojęciami tożsamymi.
    >
    > To do mnie pewnie smile Wiem o tym, ze nie tozsame, ale zeby wyjechac na wakacje
    > (i zabrac na nie dziecko), trzeba miec urlop smile
    a ty urlopu nie dostalas?
    dobrze ze leniwa eks go masmile
    sorki ale musialam cos wtracic i tak robie to rzadziej niz Ty.

    --
    Mama Starszego Brata (1997) i Mlodszej Siostry (2003)

    MÓJ SKLEP
    PATRYCZEK
  • e_r_i_n 12.08.05, 08:51
    Ekhm, a co wspolnego ma z wakacjami ojca z dzieckiem moj urlop?


    konkubinka napisała:

    > dobrze ze leniwa eks go masmile

    Wiesz, niektorzy urlop maja dlugie lata. Czy to dobrze? Hmm..

    I jak juz musisz cos wtracic, to z sensem. Prosze.


    --
    Jestem gupkiem
  • pelaga 12.08.05, 09:11

    > I jak juz musisz cos wtracic, to z sensem. Prosze.

    A to twoje prywatne podworko? Nie sadze. Wiec powstrzymaj sie od dawania "rad"
    (czy raczej wydawania polecen) SAMODZIELNYM MATKOM, do ktorych jest to forum
    skierowane i dla ktorych powstalo.
    Jakie to latwe robic smrod u kogos na wycieraczce, a u siebie zachowac
    porzadeczek.
    Kiedy ty wreszcie zrozumiesz, ze wiekszosc samodzielnych (przynajmniej tych,
    ktore znam) nie ma ochoty czytac twoich wypocin na swoim forum? W co ja
    wierze??? Nigdy...

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 12.08.05, 09:19
    Podworko nie moje, ale wypowiedz DO MNIE skierowana.
    A bede pewna, ze szczerze mowicie, jak przestaniecie na moje wypociny
    odpowiadac.
    --
    Jestem gupkiem
  • pelaga 12.08.05, 09:23
    > Podworko nie moje, ale wypowiedz DO MNIE skierowana.

    Pewnie dlatego, ze tu przylazisz i macisz. Widac nie tylko ja mam tego dosyc.

    > A bede pewna, ze szczerze mowicie, jak przestaniecie na moje wypociny
    > odpowiadac.

    Przestaniesz pisac, przestaniemy odpowiadac. To MY tutaj jestesmy U SIEBIE. Nie
    bedziemy sie dostosowywac do "nieproszonych gosci".

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 12.08.05, 09:26
    No coz, zawsze mozesz mnie sobie wygasic.

    Forum jest ogolnoportalowe i nie przypominam sobie, zeby gdzies ktos napisal,
    ze moga pisac tu tylko samodzielni rodzice.
    Jesli mam cos do powiedzenia na forum eTata czy Niemowle, tez pisze. Chociaz
    niemowlaka juz nie mam, a i tata nie jestem.

    Strasznie Was gryzie ta inkwizycja widze. Wiem, wiem, wcale nie... wink
    --
    Jestem gupkiem
  • pelaga 12.08.05, 09:58
    > Jesli mam cos do powiedzenia

    Tak... to naprawde przykre, ze ty zawsze i na kazdy temat masz cos do
    powiedzenia/napisania.
    A inkwizycja... no coz, ktos kiedys ladnie to ujal: jesli zapraszam kogos do
    swojego stolika, to nie wykopuje mu krzesla spod tylka dlatego, ze ma inne
    poglady niz ja. Ale to juz temat zamkniety dla mnie. Nawet gdyby to forum stalo
    sie nagle otwarte ja bym na nim nie pisala. Zadziwia mnie jednak, ze osoby,
    ktore tam nie chca ze mna dyskutowac maja tyle bezczelnosci, zeby tu przylazic
    i macic i tworzyc pseudodyskusje, niszczyc moje watki, co robisz wlasnie ty i
    wtoje niektore kolezaki macochy.
    A to mi zarzucalas niekonsekwencje. Twoje zachowanie dla mnie to hipokryzja.
    Jesli nie chcesz ze mna dyskutowac tam, nie powinnas chciec i tutaj. Ale to JA
    TU jestem U SIEBIE, a nie ty. I Tutaj tez sa NOWE samodzielne, ktore masz w
    dupie, dbajac z taka troska o NOWE macochy. I one potrzebuje wsparcia od NAS, a
    nie twoich marnych opinii. Taaaaak... zdecydowanie hipokryzja. Niekonsekwencja
    to za delikatne slowo dla kogos takiego jak ty.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 12.08.05, 10:04
    Moja droga, czy przykre, ze mam cos do powiedzeni? Nie wiem.
    Pewnie przykre, dla Ciebie, ze interesuje mnie cos wiecej, niz alimenty
    i kontakty. Przepraszam.

    Jakbys rzeczywiscie uwaznie poczytala, co napisalam na macochach a propos
    inkwizycji, to byc wiedziala, ze MI dyskusje z Tobą nie przeszkadzają.
    To nie o moje samopoczucie tutaj chodzi, bo Twoje wypowiedzi skierowane do mnie
    mi nie szkodza. One sa tylko wyrazem Twojego podejscie do zycia i innych ludzi,
    nie prawda o mnie, ktora w oczy kole.

    Nowym samodzielnym, jesli nie zauwazylas, nie dopiekam. Tak wiec Twoje zdanie:
    "I Tutaj tez sa NOWE samodzielne, ktore masz w dupie, dbajac z taka troska o
    NOWE macochy. I one potrzebuje wsparcia od NAS, a nie twoich marnych opinii."
    nietrafione jest.

    I tak sie zastanawiam, co Cię bardziej boli: to, ze nie mozesz pisac na
    macochach, czy to, ze ja tutaj pisac moge. Nie musisz odpowiadac smile
    --
    Jestem gupkiem
  • pelaga 12.08.05, 10:24
    > Nie musisz odpowiadac smile

    Tak sie sklada, ze to ja tu jestem u siebie i nie taka marna postac bedzie mi
    pisala, co mam robic.

    > czy przykre, ze mam cos do powiedzeni? Nie wiem.

    Przykre dla osob, dla ktorych jest skierowane to forum. Szkoda, ze nalezysz do
    marnych osobowosci, ktore wyrzucone drzwiami wcisna sie ze swoim ciekawskim
    ryjkiem przez okno. To jest zalosne. Pluja ci w twarz a ty mowisz, ze deszcz
    pada.

    > Jakbys rzeczywiscie uwaznie poczytala

    Czytam uwaznie, co nie znaczy, ze wierze w twoj wirtualny wizerunek. Mnie nie
    nabierzesz dziecinko. Za stary wrobel na te plewy...

    > I tak sie zastanawiam, co Cię bardziej boli: to, ze nie mozesz pisac na
    > macochach, czy to, ze ja tutaj pisac moge.

    Fakt, ze nie moge pisac na macochach denerwuje mnie TYLKO wtedy, kiedy ktoras z
    was wymienia mnie Z NICKA, bo dla mnie to nieetyczne przywolywac moj nick,
    wiedzac, ze nie mam mozliwosci pisania, a moge to przeczytac.
    A to, ze mozesz tu pisac to normalne, bo to forum publiczne. Tak jak moga pisac
    paralotniarze na forum o szydelkowaniu, tylko coz z tego, ze wychwala swoje
    hobby osobom, ktore maja je gleboko w powazaniu???????????
    Ale ty tego nie pojmiesz, nie w tym wcieleniu.
    ZEGNAM w tym watku.

    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • e_r_i_n 12.08.05, 10:27
    Dowartosciowalas sie? To na zdrowie smile
    --
    Jestem gupkiem
  • natasza39 12.08.05, 10:35
    Jezu erin!
    Czy Ty naprawde musisz tutaj włazić i robic dziewczynom na watkach kramarskie
    przepychanki?
    Ta cała chryja i podziały, to niestety przez Ciebie między innymi.
    Nie umiesz sobie odpuscic?
    Wałkujesz ciagle jeden i ten sam temat bez jakiegokolwiek sensu.
    Tak samo jak jestem przeciwnikiem wygłaszania nic nie wnoszacych "moundrosci"
    na forum "macochy", tak teraz uwazam, że niepotrzebnie dopinasz się do wątku
    pelagi i jątrzysz.
    No powiedz mi po co?
  • e_r_i_n 12.08.05, 10:39
    Nataszko, odpisałam konkubince, ktora swoj post skierowala TYLKO do mnie.
    Pelaga natomiast przezyc nie moze, ze jednak tutaj pisuje i wałkuje ten temat
    namietnie.
    Skoro jej moja obecnosc przeszkadza, to po co odpisuje, probujac udowodnic
    swoja wyzszosc nade mna. Te, ktore maja miec o niej takie zdanie, juz je maja.
    Zawsze moze mnie sobie wygasic lub po prostu NIE ODPISYWAC, szczegolnie, ze nie
    do niej pisalam.
    Koniec, kropka.
    --
    Jestem gupkiem
  • chalsia 12.08.05, 17:10
    Skoro napisałaś "Koniec, kropka", to MAM NADZIEJĘ, ze dotrzymasz słowa i już
    więcej się w tym watku nie dopiszesz.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • poxywka 10.08.05, 09:50
    no moj ex jest przyzwoity; spotyka sie z dzieckiem 2 razy w tygodniu, co drugi
    weekend; na wakacje wzial mlodego na tydzien nad morze; juz drugi rok mlody
    spedza wakacje w tym samym miejscu; najpierw ex wynajmuje na tydzien a potem my
    te sama kwatere na dwa; co prawda myslalam, ze jeszcze z tydzien go wezmie
    pozniej, ale nie mial czasu wiec opiekowali sie dzieckiem jego rodzice;
    generalnie wiadomo, ze ex poswieca dziecku duzo mniej czasu niz ja; jesli mu
    cos wypadnie to po prostu odwoluje wizyte; wydaje mi sie, ze jest malo ojcow
    ktorzy naprawde potrafia i chca zajac sie dzieckiem tak jak matka wiec sie nie
    oburzam; wazne, ze maja staly kontakt; mysle, ze w czasie spotkan to on glownie
    zajmuje sie mlodym, chociaz jesli jest akurat nexia (ktora lubi), to zapewne
    mlody zgrabnie zajmuje czas im obojgusmile
    pozdrawiam
    poxywka
    --
    "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
  • czekolada72 10.08.05, 10:13
    Moj ciaglejeszcze przypomnial sobie o posiadaniu dziecka dokładnie z chwila
    zaniesienia do sadu pozwu rozwodowego wink
    Od tego czasu spotyka sie z Dzieckiem prawie co weekend - Mała zajmuje sie
    wtedy nowym dzieckiem exa, ex pracuje a paniernka idzie na zakupy albo do
    znajomych - ale to tak na marginesie.
    Jezeli chodzi o te wakacje - łudziłam sie, ze uda sie nam razem i w sposob
    cywilizywany zaplanowac wakacje naszego Dziecka, aby wilk syty i owca cała -
    czyli i oboz i wakacje z mama i wakacje z tata. Gotowa bylam isc na duze
    ustepstwa na rzecz exa, ale jak zwykle - dałam sie nabrac sad Ex wycofał sie w
    ostatniej chwili z wspolfinansowania obozu Małej (ahby uprzedzic komentarze -
    oplaty za obozy nie byly uwzgledniane w czasie zasadzania alimentow). W zwiazku
    z czym moje plany diabli wzieli. A Mała pojechała na 4 tygodnie do
    ciaglejeszcze tesciowej. Tatus był dojezdzająco, panienka z dzieckiem 3
    tygodnie - Mała nudziła sie w towarzystwie dorosłych, ale babcia szczesliwa
    (podobno), ze miala wnuczke u siebie.
    To tyle.

    --
    "Świat nie składa się wyłącznie z morderców, oszustów i w ogóle złoczyńców,
    kilka przyzwoitych osób, mimo wszystko na nim istnieje."
  • apia2 10.08.05, 11:15
    Tatuś mojego dziecka, "chciał" raz (cztery) lata temu zabrać na wakacje. Więc
    czekam a on nie przyjechał po małego. Po trzech kolejnych dniach zadzwoniłam do
    jego matki, czy nie wie dlaczego tatuś po synka nie przyjechał. Dowiedziałam
    się że zapomniał mi powiedzieć, że nie weźmie go na dwa tygodnie tylko na
    tydzień. Tydzień minął tatusia nie ma ( oczywiście zero telefonów), odczekałam
    kolejne dwa dni i dzwonię do "teściowej" (Tatuś ode mnie nie odbiera). A ona do
    mnie że brzydka pogoda była, dopiero teraz się poprawiła, więc chyba rozumiem
    (!) że tatuś musiał zostać nad morzem odpocząć a nie zajmować się dzieckiem.
    Wrócił, zabrał malego na dwa dni, zreszta też tylko jeden raz w życiu. Potem
    juz twierdził, że jego rodzice boja się małego dziecka, a on sie musi wyspać.
  • megan58 10.08.05, 11:58
    Za ile czasu - lub czy wogóle pojawi sie tu Mikawi - w tym watku.
  • pelaga 10.08.05, 12:15
    Obstawiam na urlop, bo juz by tu byla smile)))))))))))))
    --
    Pozdrawiam
    PelAga
    *
    Najwieksza ze wszystkich przygod jest odnalezienie wlasnego miejsca w zyciu.
  • leeya 10.08.05, 12:48
    Hmmm... No wlasnie urlopu chyba nie ma, bo juz dzis "oddala glos" na forum z
    przeciwnej strony barykady... Odciecie pepowiny? Krytyczne spojrzenie na
    siebie? Hmmmm... Zastanawiajace...

    Leeya
    --
    Juz latosmile
  • agamagda 10.08.05, 12:15
    Już leci na miotle, czuję zapach siarki...
  • natasza39 10.08.05, 14:15
    Ponieważ zostałam tyz wymieniona we wtym wakacyjnym watku dodam cos od siebie,
    ale na zupełnie powaznie (tym razemsmile))
    Mój chłop pojechał ze swoim dzieckiem w tym roku na wakacje (nad morze).
    Dziecko młodsze, nie zostało mu wydane przez matke, ze względu na samochód.
    Matka powiedziała, że samochód jest jej i młodszemu dziecku potrzebny, a gdyby
    ojciec zabrał oboje, to matka musiałaby mu dac na ten czas samochód, bo taka
    mieli umowę, że zostaje przy niej (ten samochód), bo potrzebny jest dzieciom.

    W kazdym badź razie pojechał niestety tylko z jednym.
    Na poczatku wakacji zapłacił extra 1000 zł w ziazku z obozami letnimi dzieci,
    ale pojechało tylko jedno, bo matka twierdzi, że jak na drugie nie przysłał, to
    ona nie ma.

    Bardzo sie cieszy i dziecko i M, ze te wakacje moga razem spędzic, pogadac,
    pospacerować.
    Zal że pogoda im sie nie za bardzo udała, ponoc sztorm dzisiaj na Bałtyku.

    Wszystko można, jak dwie strony sa zgodne, że najwazniejsze jest dziecko.
    Jak jedno widzi czubek własnego nosa tylko, to zawsze bedzie na tym dziecko
    cierpiało.

    Osobiscie uwazam, że mój M spedza czasu z dziecmi mało. Usprawiedliwić go może
    tylko i wyłacznie rodzaj nienormowanej pracy jaka ma i odległość od dzieci
    kilkusetkilometrowa.

    W tamtym roku, nie było go w kraju, więc ograniczył sie do przesłania dzieciom
    pieniedzy na wakacje.
    Z tego co wiem pojechały do babci, a co matka z pieniedzmi na ten cel zrobiła,
    nie wiem i mnie to nie obchodzi.

    No to tyle!

    A co do mojego własnego dziecka.
    Jak ojciec jeszcze żył, to dzieciak nie nawidził z nim nigdzie jechac, więc
    jeźdxił na kolonie.
    Jak ojciec umarł, to siedzi w domu, bo dom jest czymś co kocha najbardziej i
    nie lubi nigdzie wyjeżdżać.

    Podsumowywując.
    Jak ojciec jest do kitu, dzieci nie będa miały najmniejszej przyjemności z nim
    gdziekolwiek jeździc.
    Jak ojciec się w miare sprawdza, to dziecko będzie miało wakacje z nim udane.
  • kai_30 16.08.05, 13:54
    > Jak ojciec jest do kitu, dzieci nie będa miały najmniejszej przyjemności z nim
    > gdziekolwiek jeździc.
    > Jak ojciec się w miare sprawdza, to dziecko będzie miało wakacje z nim udane.

    Zgadza sie, ale nie zawsze. Moj eks jest do kitu, a dzieciaki i tak tesknia.
    Kontaktuje sie z dziecmi WYLACZNIE w wakacje, czyli raz w roku. Zapewne dlatego,
    ze zlosliwie utrudnilam kontakty, wyprowadzajac sie do miasta, w ktorym
    mieszkaja moi rodzice, 200 km dalej.

    Ten razdoroczny kontakt (znaczy do tej pory byly dwa takie) stesknionego ojca
    wyglada tak, ze zabiera dzieci do swoich rodzicow na wies - za peirwszym razem
    zabral tylko starszego synka na dwa tygodnie, bo przyjechal autem sluzbowym z
    jednym miejscem dla pasazera. Wiec mlodszy mial kontakt z tata przez kilka
    godzin, na spacer poszli.

    W tym roku wzial obu - dwa tygodnie byli u babci bez niego, dwa z nim i neksia.
    Przy okazji oczywiscie powrocila kwestia alimentow i proba wymuszenia
    dowiezienia dzieci na miejsce, bo on "nie mial urlopu", a 200 km samochodem to
    nie w kij dmuchal, w weekend absolutnie sie nie zdazy.

    Dzieci nawet zadowolone, wakacje na wsi to atrakcja, ale nie obylo sie bez
    zgrzytow - moj siedmiolatek mial dwa dni przed wyjazdem urodziny. Prezent dostal
    tylko od cioci, od ojca i dziadkow nic, no bo przeciez alimenty z niego komornik
    sciaga, to sie nic wiecej nie nalezy.

    A, i jeszcze jedno - do rozstania ojcem byl przecietnym, niespecjalnie
    zaangazowanym, ale jednak taka perspektywa mi przez mysl nie przeszla. No ale te
    200 km...

    wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka