Dodaj do ulubionych

chce zajsc w ciaze

25.01.06, 12:12
Jestem sama, mam juz 36 lat, nie moge dluzej czekac sad(( Mam partnera do
seksu (jak to okropnie brzmi), wiem ze nie jestem jego jedyna do tych spraw,
ale nie umiem sama zyc, chociaz z nim tez nie zyje ale jednak...
Jak zajsc w ciaze?? On jest bardzo ostrozny, a ja tak chce zajsc w ciaze!
Wszystko przemyslalam, bede samotna matka, mam tyle milosci do oddania. Zajde
w ciaze, bo tak postanowilam, teraz to tylko kwestia czasu...
Edytor zaawansowany
  • diinna 25.01.06, 12:19
    A pomysłałas czy dziecko tego chce?? Czy to przyszłe dziecko chce takiej
    rodziny???
  • hettie 25.01.06, 12:22
    diinna, slonce, przemyslalam wszystko, ja sie spalam, ja nie umiem zyc bez
    milosci.. dluzej tak nie pociagne, to dziecko uratuje mi zycie w sensie
    doslownym
  • diinna 25.01.06, 12:25
    Ale dziecko nie jest kims kto ma ratowac zycie.

    Przepraszam, ale koncze tę dyskusje .

    Dinna
  • agamagda 25.01.06, 12:26
    Hettie, poniekąd rozumiem Cie i twoje pragnienie stworzenia substytutu rodziny.
    Ale dziecko to nie zabawka, to poważna decyzja, na całe życie i, cokolwiek by
    nie mówić, lepiej jak jest wychowywane przez dwoje rodziców.
  • lilith76 25.01.06, 13:05
    ja sie spalam, ja nie umiem zyc bez
    > milosci.. dluzej tak nie pociagne, to dziecko uratuje mi zycie w sensie
    > doslownym

    doskonale cię rozumiem, ale powyższy fragment jest najlepszym dowodem na to, że
    lepiej gdybyś się zastanowiła.
    dziecka nie przepisuje się na receptę na niedosyt emocjonalny.
    kup sobie psa, popracuj w hospicjum, w domu dziecka. zrób coś dla innych.

    --
    Przed skomentowaniem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
  • amamao 27.01.06, 00:25
    Dziecko sama wychowasz w trudzie. Niejednej to się udało. Niestety możesz mieć
    większy problem. Któregoś dnia dziecko zorientuje się, że inne dzieci mają
    tatę. Czasem mają tatę w domu, czasem tata jest na wyjeździe, czasem tata
    odszedł, czasem tata umarł. Niewyobrażalnie będzie Cię bolało serce za tę
    decyzję podjętą za dziecko. Boisz się, że juz nie zdazysz urodzic. To akurat
    rozumiem. Jedyne czego mogę Ci zyczyć to szybkiego zakochania. Pozdrawiam.
  • sar36 25.01.06, 12:50
    Biedny ten facet...
  • hettie 25.01.06, 13:13
    Rozumiem wasze komentarze.
  • bojana 25.01.06, 13:57
    Też Cię rozumiem, ale dziecko to nie antidotum na cokolwiek.
    Mogłabym tu napisać wiele co o tym myślę, ale ewnie wiesz jak sprawy stoją..
    Jeżeli jednak nic nie jest w stanie Cię przed takim rozwiązaniem powstrzymać,
    to skorzystaj z banku spermy. Przecież oprócz dziecka, skrzywdzisz jeszcze
    kogoś.... Wczuj sie w jego sytuację, polecam seans z odrobiną empatii.
    Pozdraiwam
    --
    Mi vida está inspirada por el viento
  • evik3 25.01.06, 14:03
    Rozumiem Cię. Znam to uczucie gdy bardzo pragniesz dziecka a nie możesz mieć.
    Mój były mąż postanowił nigdy nie mieć dzieci. Pamiętam tą tęsknote i poczucie
    upływającego czasu.
    Ale nie wiem czy zdecydowałabym się na to o czym piszesz. Pamiętaj też, że
    ojciec dziecka ma również prawa. Nie możesz zajść w ciąże i odciąć go od
    dziecka. Przypuszczam, że prędzej czy później będzie się chciał skontaktować.
    Zastanów się też co powiesz dziecku. Zachodząc w ciąże i rodząc dziecko nie
    uchronisz się przed samotnością. Twoje dziecko i tak kiedyś odejdzie. Nie
    rodzisz go po to by na stare lata miał Ci kto podać szklanke wody. Piszesz, że
    masz tyle miłości do oddania. Wiesz ile dzieci, ludzi starszych czeka na nią?
    Czasami czyjaś wizyta raz w tygodniu jest marzeniem.


    --
    Ewa smile
    Miej chwile radosci
  • leeya 25.01.06, 15:30
    Proponuje 3 kroki:
    1. wez psa ze schroniska
    2. popracuj w domu dziecka jako wolontariusz
    3. po roku wolontariatu i zajmowania sie psem pomysl o dziecku. Niekoniecznie
    swoim. Samotna kobieta w Polskich realiach moze adoptowac dziecko.

    Leeya
    --
    Jak ten czas leci...
  • 18_lipcowa 25.01.06, 15:47
    hehe oj głupiaś głupiaś

    --
    Do gabinetu lekarza wchodzi pacjent:
    - Panie doktorze, wszyscy, jak mnie tylko zobaczą, to się dziwią.
    - O mój Boże!!! Któż to do nas przyszedł?!
  • skorpionica10 25.01.06, 16:14

    Nigdy nie zabrałabym na tym forum głosu, gdyby nie ten post. Jestem przerażona.
    Sama walczę z niepłodnością i wiem jak to jest każdego dnia myśleć o dziecku.
    Kłaść się spać z tym szczególnym rodzajem pustki w sercu, poczuciem
    niespełnienia. Próbować przebrnąć ten i następny dzień z nadzieją, że może w
    końcu się uda. Liczyć dni, cykle, lata starań. Błagać Boga, a następnie rwać
    biblię w rozpaczy, że znów nie wyszło.
    Dlaczego odmawiacie dziewczynie prawa do tego aby chciała mieć własne dziecko.
    Uważacie, że tylko pierwsze żony mają prawo do posiadania potomstwa, a inne
    kobiety już nie.
    A czym niby będzie się różniła jej sytuacja od waszej, skoro efekt będzie taki
    sam - samodzielne wychowywanie dziecka.

    Do autorki postu.
    Niewiele czasu Ci zostało. Myślę, że pora na szczegółowe badania i wizyty u
    lekarzy.

    Przydatne fora:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19585
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=191
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14906
    I jeszcze pora rozważyć rzecz najważniejszą. Jak rozumiem chcesz aby to właśnie
    ten partner był ojcem tego dziecka uczestniczącym w jego wychowaniu. Jeżeli tak
    to koniecznie musisz go o tym uprzedzić. Jeżeli zamierzasz po prostu wpaść a
    następnie wysuwać wobec niego postawę roszczeniową (alimenty) to bardzo
    współczuję postawy (z pewnością nie odosobnionej na tym forum).
    Jeżeli twój partner nie ma zamiaru mieć dzieci, to pozostaje ci kilka wariantów
    zajścia w ciążę przy pomocy nasienia dawcy (IUI,in vitro, ISCI).

    Do Leeyi - mam psa od dziewięciu lat tego samego. Czy już mogę zajść w ciążę???

    Do 18_lipcowa - "hehe oj głupiaś głupiaś" - jak rozumiem, ty masz patent na
    wszelkie życiowe mądrości.
  • hettie 25.01.06, 16:29
    Dziekuje za ten post. Nie mieszkam w Polsce i finansowo dobrze stoje. Nie mam
    zamiaru prosic o alimenty ani robic jakiekolwiek problemy przyszlemu ojcu. Od
    niego zalezy co zrobi, ja to zaakceptuje. Moze masz racje, postaram sie z nim
    porozmawiac.
  • skorpionica10 25.01.06, 16:44
    Nie ma co zwlekać. To może nie jest najgorszy wiek na ciążę, ale najlepszy z
    pewnością też nie jest. Mam nadzieję, że u Ciebie to będzie kwestia m-cy, a nie
    lat. Rozmowa z nim jest sprawą priorytetową. Będziesz wiedziała co i jak robić.
    Życzę powodzenia i pozdrawiam. A gdybyś chciała pogadać to pisz śmiało na priv.

  • bea53 25.01.06, 16:50
    zagadzam sie ze Scorpionica.
    Poza tym podobno zajscie w ciaze jest ciagle jednym z podstawowych powodow
    zawierania malzenstw...tak wiec takie macierzynstwo ja wiem instrumentalne
    sluzace zlapaniu faceta...
    w sumie w czym jest gorsza swiadoma samotna matka ktora stac na zapewnienie
    godziwego zycia i wychowania dziecku niz taka ktora ma piecioro i meza ale
    alkoholika...tez pelna rodzina no nie?
  • balladynka 25.01.06, 17:00
    Jeśli ten człowiek jest przyzwoitym człowiekiem to choćbyś nie chciała mu robić
    żadnych problemów to sam fakt, że będzie miał dziecko z osobą, z którą nie
    planował go mieć będzie stanowić o reszcie jego życia. Postawisz go w sytuacji
    w ktorej będzie się musiał określić i która będzie mieć wpływ na resztę jego
    życia, nie wiem, finanse, miejsce zamieszkania, organizacja codziennego życia,
    ewentualne konsekwencje dla zakładania przez niego rodziny jesli kiedyś będzie
    miał takie plany. Myslę, że nie jest to fair postawić go w takiej sytuacji,
    zwłaszcza, że jak piszesz jest to Twoja decyzja a partner dba o zabezpieczenie
    nie planując na razie dziecka. Być może że takie rozwiązanie będzie mu
    odpowiadać ale wydaje mi się, że powinnaś to z nim uzgodnić a w innym przypadku
    skorzytać z innych możliwości jakie oferuje medycyna a które nie będą pociągać
    za sobą takich skutków dla drugiego cżłowieka. O wpływie Twojej decyzji na
    dziecko nie będę się wypowiadać bo nie wiem jaki mógłby być. Wydaje mi się, że
    dziecko obdarzone miłością i ciepłem przez mamę a chowające się bez ojca może
    być bardzo szczęśliwe ale nie mam do końca zdania w kwestii świadomego
    pozbawienia dziecka ojca od początku a nie ze względu na później zaistniałe
    okoliczności.
  • agamagda 25.01.06, 17:00
    Skorpionico, przykro mi że masz takie problemy i rozumiem Cię, jak ciężko musi
    być Ci na codzień, pragnąc dziecka, które nie nadchodzi. Ale mam wrazenie, ze
    Twój ból i pragnienia trochę wypaczaja Twój punkt widzenia.
    >Dlaczego odmawiacie dziewczynie prawa do tego aby chciała mieć własne dziecko.
    Bo dziecko nie jest lekarstwem na depresje, pustkę w życiu, dziecko jest
    człowiekiem a nie lekiem, czymś kimś do kochania, bo odczuwa się pustkę.
    Dziecko jest owocem miłości, a substytutem czegoś, co brak w życiu.
    Bo decyzję o dziecku podejmuje się we dwoje, bo dziecko ma prawo mieć pełną
    rodzinę, przynajmniej dwoje rodziców powinno próbować.

    >Uważacie, że tylko pierwsze żony mają prawo do posiadania potomstwa, a inne
    kobiety już nie.>

    ????
    Chyba coś ci się kompletnie pomyliło, poczytaj dokładnie, nie mówimy, że nowe
    partnerki nie maja prawa posiadania dzieci, chodzi zeby nie było to czynione
    kosztem dzieci z poprzedniego związku.

    >A czym niby będzie się różniła jej sytuacja od waszej, skoro efekt będzie taki
    sam - samodzielne wychowywanie dziecka.>

    Naprawdę nie czujesz niuansu? Ja jestem rozwiedziona, mój Ex kocha syna, ma z
    nim stały kontakt, syn uwielbia swojego ojca, w wielu sprawach jest dla niego
    wzorem. A dzieciak cichaczem zrobiony będzie w ogóle miał taką szanse? Daj
    spokój...

  • skorpionica10 25.01.06, 20:23
    Zasadniczo się z zgadzam z Twoją wypowiedzią.

    Ale
    "A dzieciak cichaczem zrobiony będzie w ogóle miał taką szanse? Daj
    spokój..."
    - a dzieciak, którego matka umiera w trakcie porodu, a dzieciak, któremu umiera
    ojciec, a dzieciak matki, która da się poniżać i bić przez męża, a dzieciak
    poddawany terrorowi psychicznemu, bądź fizycznemu w pozornie dobrym domu, a
    dzieciak, którego oboje rodzice choć są razem to mają b. mizerne dochody, a
    dzieciak patrzący na okrucieństwo osób dorosłych, a dzieciaki zaniedbywane....

    - wiesz nie sądzę aby dziecko matki, która jest w stanie zapewnić mu wynikające
    z jego rozwoju potrzeby, było w gorszej sytuacji niż te wymienione przeze mnie
    kilka przykładów dzieci "wychowywanych" w pełnych rodzinach.

    "Chyba coś ci się kompletnie pomyliło, poczytaj dokładnie, nie mówimy, że nowe
    partnerki nie maja prawa posiadania dzieci, chodzi zeby nie było to czynione
    kosztem dzieci z poprzedniego związku".
    Może i mi się pomyliło, ale nie zgadzam się z tą częścią Twojej wypowiedzi - to
    jednak temat rzeka, zupełnie nie w temacie.

    "Ja jestem rozwiedziona, mój Ex kocha syna, ma z nim stały kontakt, syn
    uwielbia swojego ojca" -
    Poważnie - gratuluję serdecznie, takiego wypracowania Waszych wzajemnych
    układów w których dziecko nie traci kontaktu z ojcem.
    Ale to jest sytacja niezbyt powszechna.
    Z moich obserwacji wynika, że po rozwodzie, ojciec to jest ten ostatni ...., ma
    obowiązek płacić jak najwyższe alimenty i nie ma żadnych praw, w tym w
    szczególności prawa do kontaktów z dzieckiem.
  • crises 25.01.06, 17:05
    > Dlaczego odmawiacie dziewczynie prawa do tego aby chciała mieć własne dziecko.

    Dlatego, że to, co chce zrobić, to szczyt egoizmu i nieuczciwość. Zarówno w
    stosunku do tego ewentualnego dziecka, jak i partnera.
  • derena33 25.01.06, 17:43
    Przesadzacie drogie panie, sama mam kolezanke, ktorej dorosla juz corka z
    zalozenia majaca tylko mame ( dzieki decyzji tej mamy wilele lat temu) jest
    super mila pogodna, kochajaca swoja matke, kobieta. Nie wyolbrzymiajcie tak
    roli ojca, skoro wiekszosc matek tutaj piszacych to samotne matki, wychowujace
    dzieci w pojedynke. I nie liczy sie poczatkowa intencja, tylko efekt, a efekt w
    postaci braku pelnej rodziny zawsze moze sie przydarzyc i kazdemu.
  • leeya 25.01.06, 17:35
    skorpionica10 napisała:

    >
    > Nigdy nie zabrałabym na tym forum głosu, gdyby nie ten post. Jestem
    przerażona.
    ----------------------
    He?? To Ty horrorow lepiej nie ogladaj, skoro cos takiego Cie przeraza.

    >
    > Sama walczę z niepłodnością i wiem jak to jest każdego dnia myśleć o dziecku.
    ------------------------
    Suprice, suprice, Kulka jest wynikiem wspomaganego zaplodnienia. Ja tez wiem.


    > Dlaczego odmawiacie dziewczynie prawa do tego aby chciała mieć własne dziecko.
    > Uważacie, że tylko pierwsze żony mają prawo do posiadania potomstwa, a inne
    > kobiety już nie.
    ------------------------
    I tak jak nie jestem wulgarna, tak teraz sie powstrzymac nie moge:
    Puknij sie kobieto w glowe, potem jeszcze raz, a potem pomysl. Dziewczyna
    piszaca ten post NIE JEST NAWET W ZWIAZKU z jakimkolwiek facetem, zauwazylas,
    czy wszechobecna chec posiadania dziecka Ci to przeslonila???? I jedyne, o czym
    wszystkie dziewczyny tu pisza, to to, ze DZIECKO MA PRAWO DO OBOJGA RODZICOW. A
    nie musi i nie powinno byc zapchajdziura emocjonalna matki.

    > A czym niby będzie się różniła jej sytuacja od waszej, skoro efekt będzie
    taki
    > sam - samodzielne wychowywanie dziecka.
    --------------------------
    Efekt - tak, bedzie samodzielnie wychowywac dziecko. Z tym ze WSZYSTKIE obecne
    tu kobiety nie "zafundowaly" sobie dziecka z "facetem do sexu", a z partnerem,
    z ktorym w wiekszym lub mniejszym stopniu wiazaly przyszlosc.


    >
    > Do autorki postu.
    > Niewiele czasu Ci zostało. Myślę, że pora na szczegółowe badania i wizyty u
    > lekarzy.
    -------------------------
    Tu sie zgadzam.



    > I jeszcze pora rozważyć rzecz najważniejszą. Jak rozumiem chcesz aby to
    właśnie
    >
    > ten partner był ojcem tego dziecka uczestniczącym w jego wychowaniu. Jeżeli
    tak
    >
    > to koniecznie musisz go o tym uprzedzić. Jeżeli zamierzasz po prostu wpaść a
    > następnie wysuwać wobec niego postawę roszczeniową (alimenty) to bardzo
    > współczuję postawy (z pewnością nie odosobnionej na tym forum).
    -------------------------
    Buahahahahahahahahahahahaha
    Za szmatki do monitora wysle rachunek poczta, nie zapomnij zaplacic vatu.
    Przeczytaj jeszcze raz UWAZNIE post poczatkowy. Ja jakos nie widze, zeby
    chciala uprzedzac o checi zajscia, nie przewiduje ojcu zadnego miejsca w zyciu
    dziecka, raczej nie bedzie chciala alimentow. Wiec "do nas" nie pasuje, brakuje
    jej roszczeniowej postawy do zycia.


    > Do Leeyi - mam psa od dziewięciu lat tego samego. Czy już mogę zajść w
    ciążę???
    ---------------------------
    Prosze Cie bardzo, mozesz od razu miec druzyne futbolowa za jednym rzutem, ja
    Ci tam nie zaluje.
    Na prawde nie rozumiesz o co mi chodzilo z tym wpisem? No to przykro mi bardzo.
    Jezeli nie rozumiesz, ze dziecko od momentu urodzenia jest indywidualnoscia,
    odrebna osoba, ze swoim charakterem, emocjami i przezyciami, to sorry, nie mamy
    o czym rozmawiac. Nie jest lekiem na glod emocjonalny matki.Prosciej nie moge...

    Leeya


    --
    Jak ten czas leci...
  • hettie 25.01.06, 17:41
    leeya jestes furiatka? Nie ma powodu do takiego wybuchu zlosci i agresji.
    Szanuje kazda wypowiedz, ale z kultura prosze.
  • leeya 25.01.06, 22:42
    Odpowiedz byla tylko i wylacznie do skorpionicy i jej slow. Odpowiedz do Ciebie
    byla wyzej. Jak rozumiem oburzyl Cie moj brak kultury w poscie do skorpionicy,
    tak? Super. Doszlysmy do consensu.

    A teraz jeszcze kilka pytan do Ciebie, Hettie. W kwestii tematu watku.
    Przeczytalas to, co napisala Natasza? Wlasnie niedawno mialam podobny dylemat.
    Zachorowalam, lekarz kazal mi poukladac wszystkie sprawy, "bo potem moze nie
    byc czasu lub nie bedzie miala na to pani sily". Ojciec dziecka, mimo, ze
    utrzymuje z Kulka kontakt od razu zastrzegl sie, ze "nie ma warunkow, aby
    wychowywac dziecko". Na szczescie udaje mi sie wygrywac z choroba, z tygodnia
    tydzien jest lepiej. Ale gdyby potwierdzily sie te pesymistyczne warianty.. to
    co wtedy z Kulka? O tym nie myslalam wczesniej. Tak samo, jak o tysiacu roznych
    spraw zwiazanych z wychowaniem (nie samotnym wychowaniem, a po prostu
    wychowaniem) dziecka, bo po prostu nie wiedzialam o nich.

    I tak, jestem furiatka, kiedy traktuje sie przedmiotowo dzieci. Agresji NIGDZIE
    nie bylo w moich postach. Ale zrozumienia tez nie, przykro mi. Zrozum, dziecko
    nie bedzie Twoim partnerem, ktorego tak Ci brakuje. Nadmiar uczuc przelewanych
    na jedna osobe tez moze skrzywdzic. Dorosly partner, z uksztaltowana
    osobowowscia, charakterem, emocjami moze zniesc taka "bluszczowatosc"
    emocjonalna. Ale dziecko?

    Mimo wszystko zycze powodzenia. To, jak potraktujesz partnera, czy mu powiesz
    czy nie, ma, jak dla mnie, trzecioplanowa role. Twoje zycie, Twoja sprawa.
    Radze, bez sarkazmu i jakichkolwiek podtekstow, wizyte u psychologa i
    porozmawianie o tej sytuacji. Przeciez otwierajac sie na forum publicznym
    chcialas uslyszec opinie roznych osob, takze takich furiatek i agresorow jak
    ja. Moze warto zasiegnac tez rady specjalisty?

    Leeya
    --
    Jak ten czas leci...
  • skorpionica10 25.01.06, 19:54
    leeya napisała:

    > skorpionica10 napisała:

    > > Nigdy nie zabrałabym na tym forum głosu, gdyby nie ten post. Jestem
    > przerażona.
    > ----------------------
    > He?? To Ty horrorow lepiej nie ogladaj, skoro cos takiego Cie przeraza.

    *******************************************************************************
    Uwielbiam oglądać horrory, nienawidzę komedii. Przeraża mnie brak empatii,
    znęcanie się nad zwierzętami, wyrachowanie, brak opieki medycznej, pis i
    o.rydzyk.
    *******************************************************************************

    > > Sama walczę z niepłodnością i wiem jak to jest każdego dnia myśleć o dzie
    > cku.
    > ------------------------
    > Suprice, suprice, Kulka jest wynikiem wspomaganego zaplodnienia. Ja tez wiem.
    ******************************************************************************
    Gratuluje, nie wiedziałam.
    ******************************************************************************
    > > Dlaczego odmawiacie dziewczynie prawa do tego aby chciała mieć własne dzi
    > ecko.
    > > Uważacie, że tylko pierwsze żony mają prawo do posiadania potomstwa, a in
    > ne
    > > kobiety już nie.
    > ------------------------
    > I tak jak nie jestem wulgarna, tak teraz sie powstrzymac nie moge:
    > Puknij sie kobieto w glowe, potem jeszcze raz, a potem pomysl. Dziewczyna
    > piszaca ten post NIE JEST NAWET W ZWIAZKU z jakimkolwiek facetem, zauwazylas,
    > czy wszechobecna chec posiadania dziecka Ci to przeslonila???? I jedyne, o
    czym wszystkie dziewczyny tu pisza, to to, ze DZIECKO MA PRAWO DO OBOJGA
    RODZICOW. A nie musi i nie powinno byc zapchajdziura emocjonalna matki.
    *******************************************************************************
    To o czym piszesz to sytuacja idealna. Jednakże bardzo często tak niestety nie
    jest. Wiesz mam tatusia alkoholika, więc wiem doskonale jak wygląda to PRAWO
    DZIECKA DO OBOJGA RODZICÓW. Śmiało mogę napisać, że mnie i trzech moich braci
    wychowała mama bez udziału ojca.
    I jeszcze jedno ponieważ wszechobecna chęć posiadania dziecka mi wszystko za
    chwilę przesłani - moja mama jest chyba szczęśliwa, bo ma nas - to my jej
    dzieci, synowe i wnuki jesteśmy jej rodziną.
    Stuknę się w głowę, a potem znów i znów i wiesz co dalej twierdzę, że nie
    wyobrażam sobie swojego życia za 25 lat. Obecnie mam 34. Sama, bez celu w
    życiu, bez rodziny, wnuków - wiesz co Leeya to jest dopiero horror.
    *******************************************************************************
    > > A czym niby będzie się różniła jej sytuacja od waszej, skoro efekt będzie
    > taki sam - samodzielne wychowywanie dziecka.
    > --------------------------
    > Efekt - tak, bedzie samodzielnie wychowywac dziecko. Z tym ze WSZYSTKIE
    obecne tu kobiety nie "zafundowaly" sobie dziecka z "facetem do sexu", a z
    partnerem, z ktorym w wiekszym lub mniejszym stopniu wiazaly przyszlosc.
    ******************************************************************************
    Osobiście znam kilka małżeństw zawartych tylko i wyłącznie z powodu ciąży.
    Czy to jest ta odpowiedzialność i wiązanie się z właściwym facetem a
    nie "facetem do sexu"?
    Nie piszę absolutnie o kobietach tu piszących tylko zjawisku jako takim.
    *****************************************************************************
    > > Do autorki postu.
    > > Niewiele czasu Ci zostało. Myślę, że pora na szczegółowe badania i wizyty
    > u lekarzy.
    > -------------------------
    > Tu sie zgadzam.
    ******************************************************************************
    Cieszę się, że chociaż w tym jednym miejscu. Może gdybyśmy dłużej porozmawiały
    to znalazłoby się więcej takich tematów.
    ******************************************************************************
    > > I jeszcze pora rozważyć rzecz najważniejszą. Jak rozumiem chcesz aby to
    > właśnie ten partner był ojcem tego dziecka uczestniczącym w jego wychowaniu.
    Jeżeli tak to koniecznie musisz go o tym uprzedzić. Jeżeli zamierzasz po prostu
    wpaść a następnie wysuwać wobec niego postawę roszczeniową (alimenty) to bardzo
    > > współczuję postawy (z pewnością nie odosobnionej na tym forum).
    > -------------------------
    > Buahahahahahahahahahahahaha
    > Za szmatki do monitora wysle rachunek poczta, nie zapomnij zaplacic vatu.
    > Przeczytaj jeszcze raz UWAZNIE post poczatkowy. Ja jakos nie widze, zeby
    > chciala uprzedzac o checi zajscia, nie przewiduje ojcu zadnego miejsca w
    zyciu dziecka, raczej nie bedzie chciala alimentow. Wiec "do nas" nie pasuje,
    brakuje jej roszczeniowej postawy do zycia.
    *****************************************************************************
    Nie mogę płacić VAT'u od zużytej przez Ciebie szmatki - bo tego nie przewiduje
    ustawa o podatku od towarów i usług. Ty miałaś ubaw i ty ją zużyłaś - więc to
    Ty jesteś finalnym odbiorcą towaru. Co innego, gdybyś chciała mi ją odsprzedać
    np. ze swoim autografem. Zmieniłyby się wówczas właściwości szmatki.

    Co do powodu Twojego nagłego wybuchu to po dłuższym zastanowieniu warunkowo
    przyznaję Ci rację. Faktycznie z kontekstu wynika, iż autorka wątku nie
    przewiduje udziału ojca w życiu dziecka. Ja tylko próbowałam zastanowić się do
    jakich zjawisk może dojść w przyszłości, w wyniku czego wysnułam mylny jak się
    później okazało wniosek o postawie roszczeniowej autorki wątku wobec ojca
    dziecka. Wniosek taki wynika z obserwowanych przeze mnie rzeczywistych
    sytuacji. Do takich postaw matek wobec ojców dzieci najczęściej dochodzi,
    aczkolwiek ja nie jestem przekonana o słuszności takiego postępowania, wszystko
    zależy od danej sytuacji.
    *******************************************************************************
    > > Do Leeyi - mam psa od dziewięciu lat tego samego. Czy już mogę zajść w
    > ciążę???
    > ---------------------------
    > Prosze Cie bardzo, mozesz od razu miec druzyne futbolowa za jednym rzutem, ja
    > Ci tam nie zaluje.
    > Na prawde nie rozumiesz o co mi chodzilo z tym wpisem? No to przykro mi
    bardzo.
    >
    > Jezeli nie rozumiesz, ze dziecko od momentu urodzenia jest indywidualnoscia,
    > odrebna osoba, ze swoim charakterem, emocjami i przezyciami, to sorry, nie
    mamy o czym rozmawiac. Nie jest lekiem na glod emocjonalny matki.Prosciej nie
    moge...
    >
    ******************************************************************************
    Masz rację Leeya. Z tym, że niestety nic nie poradzę na to, że jak słusznie
    stwierdziłaś wszechobecna chęć posiadania dziecka mi wszystko przesłania.
    Mogę tylko dodać, że większość kobiet, które mogą mieć dzieci na zawołanie
    (absolutnie nie bierz tego do siebie piszę tu o moich koleżankach i znajomych),
    nie jest w stanie zrozumieć tego co ja czuję. Wywołuje to u mnie poczucie
    wyobcowania w środowisku. Czuję się inna, gorsza, mniej wartościowa, pusta bo
    niepłodna. Mam partnera z którym od czterech lat próbujemy. I wiesz - ja już go
    chyba nie kocham. Nie jestem w stanie inaczej o nim myśleć jak tylko i
    wyłącznie jako o płodnym osobniku (a jest co oczywiście sprawdziłam), który
    może dać mi dziecko. Brak tej najważniejszej w życiu kobiety istoty może
    wypaczyć wszystko. Problemy w pracy, depresja, próby leczenia bólu alkoholem.
    Pewnie są osoby, które mogą się z tym pogodzić - ja niestety nie.

    Ciesz się, że masz dziecko, i nie krytykuj kobiet, które chcą mieć dzieci.
    Nawet tych, które być może nie do końca zdają sobie sprawę co to oznacza.

    Na szczęście dla Ciebie nigdy nie zrozumiesz co oznacza jego brak.
    ******************************************************************************
    Pozdrawiam i idę do domu, bo ma przyjechać moja MAMA.
  • leeya 25.01.06, 23:35
    skorpionica10 napisała:
    > Uwielbiam oglądać horrory, nienawidzę komedii. Przeraża mnie brak empatii,
    > znęcanie się nad zwierzętami, wyrachowanie, brak opieki medycznej, pis i
    > o.rydzyk.
    >
    ---------------------------
    A ja wrecz odwrotnie z filmami, kocham komedie. reszta jak u Ciebie.


    > Stuknę się w głowę, a potem znów i znów i wiesz co dalej twierdzę, że nie
    > wyobrażam sobie swojego życia za 25 lat. Obecnie mam 34. Sama, bez celu w
    > życiu, bez rodziny, wnuków - wiesz co Leeya to jest dopiero horror.
    -------------------------------
    Ja tez nie wyobrazam sobie mojego zycia za 25 lat. Nigdy nie wybiegalam w
    przyszlosc tak daleko. Ale masz racje: to jest horror, szczegolnie dla kogos,
    kto ma tu i teraz kochajaca sie rodzine, wspaniale relacje z bliskimi.


    > Osobiście znam kilka małżeństw zawartych tylko i wyłącznie z powodu ciąży.
    > Czy to jest ta odpowiedzialność i wiązanie się z właściwym facetem a
    > nie "facetem do sexu"?
    ---------------------------
    No coz.. Dla mnie to temat grzaski. Bo ja wciaz idealistka jestem. Dla mnie sex
    jest zwiazany nierozerwalnie z miloscia. I nie rozumiem ukladow "dla sexu" a
    bez uczucia. I nie zamierzam sie pozbywac tego swojego idealizmu.


    > Co do powodu Twojego nagłego wybuchu to po dłuższym zastanowieniu warunkowo
    > przyznaję Ci rację.
    ------------------------------
    Glebokie thx za przyznanie warunkowej racji co do mojego wybuchu.


    Wywołuje to u mnie poczucie
    > wyobcowania w środowisku. Czuję się inna, gorsza, mniej wartościowa, pusta bo
    > niepłodna.
    ----------------------------
    Hehehehehe, znam to, az za dobrze. Tylko, ze z perspektywy czasu i wielu
    rozmow, z psychologiem, kolezankami od dawna dzieciatymi, wiem, ze sama
    stworzylam ten problem. Sama na siebie zastawilam te pulapke. Odsuwalam sie od
    wszystkich, "bo mnie nie rozumieli" zamykajac sie w skorupie "jaka ja jestem do
    kitu", "nikt mnie nie rozumie" i pracoholizmu. Bo nagle zaczal sie wysyp
    sliczniutkich niemowlaczkow o rozowych buzkach, a szczegolnie dobil mnie zjazd
    mojej klasy z ogolniaka. Byl kropla przelewajaca czare goryczy, po ktorej
    odrzucilam wszystkich, kompletnie wszystkich od siebie. Lacznie z partnerem. I
    mimo, ze kochalam go strasznie, nie potrafilam sie przed nim otworzyc.
    Zaczelismy lecznie, a ja z kazdym miesiacem bylam temu coraz bardziej
    przeciwna. To On zaproponowal in vitro. Chcial ratowac zwiazek. Szkoda, ze
    jednak poznal milosc swojego zycia (kolejna), kiedy ja bylam juz w ciazy.
    Zostawil mnie, kiedy bylam w osmym miesiacy. Teraz sie temu nie dziwie. A wrecz
    Go rozumiem. Prawda jest taka, ze chec posiadania dziecka przeslonila mi realny
    swiat. Frustracja, poczucie, ze jestem gorsza, bo nieplodna, zabilo moj
    zwiazek, a ja nawet tego nie zauwazylam. Nie chce wiecej "swoich" dzieci, w
    sensie urodzonych przeze mnie. Jak gdzies napisalam, in vitro rzuca mi sie na
    mozg. Wole zaadoptowac.

    Leeya
  • bea53 25.01.06, 17:42
    Zgadzam sie ze nieuczciwe jest podejscie wobec bogu ducha winnego faceta.
    Moze to rzutowac na jego zycie i moze sie zrazic do kobiet a potem odgrywac na
    kolejnych partnerkach, uwazam ze bank spermy bylby dobrym wyjsciem...

    Polemizowalabym z opinia ze dziecko to owoc glebokiej milosci, jest duzo dzieci
    z przypadku i maja sie dobrze, sa tez dzieci z przyjazni i z zauroczenia.


  • irka123 25.01.06, 18:07
    Bardzo rzadko tu piszę,niewiele mam czasu na to.Ale kiedy już wejdę,to zawsze
    dopadnę jakiś bardzo kontowersyjny wątek.
    Tak więc osoba,która chce samotnie mieć dziecko powinna je mieć.I przede
    wszytskim-idż na inne forum dziewczyno,bo tu zrozumienia nie znajdziesz.Tu
    należy tańczyć pod muzykę pewnego grona.
    Stwierdzić należy,że nie wszystkie Wasze dzieci-uczestniczki tego forum to
    owoce milości.Być może milości jednostronnej-czyli Waszej.Gdyby bylo inaczej
    ojcowie Waszych dzieci byliby z Wami.Niestety często to owoce wpadek i wiem,że
    będziecie to oprotestowywć,ale taka jest prawda.
    Leeja,trochę więcej kultury by się przydalo.Ciąża byla wspomagana,a jesteś sama?
    To jak to jest?Gdzie ten ojciec to tak chcial tego dziecka,że aż wspomagaliście
    się medycyną?
    Znam wiele SAMODZIELNYCH MATEK,samotnych z wyboru ,ktore mają dzieci bo tak
    zdecydowaly.Ich dzieci,już nawet teraz dorosle są wspanialymi osobami,ktore
    nawet pozakladaly wlasne rodziny.Jeżeli więc dziecko jest w/g autorki wątku
    antidotum na smutek czy brak milości ze strony mężczyzny, to do dziela.
    I jeszcze raz udzielam porady,tutaj to forum frustratek.
  • leeya 25.01.06, 23:57
    irka123 napisała:
    > Leeja,trochę więcej kultury by się przydalo.
    ------------------------
    Leeya. Prosze nie przekrecac mojego nicka.
    Chyba od razu zaznaczylam, ze nie jestem wulgarna, ale tym razem zdzierzyc nie
    moge?


    > Ciąża byla wspomagana,a jesteś sama
    > ?
    > To jak to jest?Gdzie ten ojciec to tak chcial tego dziecka,że aż
    wspomagaliście
    >
    > się medycyną?
    --------------------------
    Jak widzisz takie rzeczy sie zdarzaja. Pewnie nie wytrzymal mojego braku
    kultury.. Moze dasz mi korki? Bo Twoje posty sa takie kulturalne...


    > Znam wiele SAMODZIELNYCH MATEK,samotnych z wyboru ,ktore mają dzieci bo tak
    > zdecydowaly.Ich dzieci,już nawet teraz dorosle są wspanialymi osobami,ktore
    > nawet pozakladaly wlasne rodziny.
    ----------------------------
    "nawet pozakladaly wlasne rodziny"?? To jest jakis miernik??

    Irko, posiadanie dziecka z powodu braku partnera czy braku milosci zyciu IMO to
    czysty przejaw egoizmu i niedojrzalosci. Dziecko, to indywidualnosc, czlowiek
    posiadajacy charakter, uczucia, emocje. Jego jedynym zadaniem i powodem
    powolania na swiat nie jest "kochac mame". Kurcze, tak trudno to zrozumiec i
    pojac? To nie zabawka, zapchajdziura emocjonalna!! To CZLOWIEK.

    A skoro rozpatrujemy rozne scenariusze... Powiedzmy, ze Hattie urodzi dziecko,
    otoczy miloscia, uwielbieniem. Za jakis czas pojawi sie w jej zyciu partner.
    Wlasnie TEN, polowka pomaranczy. Co wtedy z uczuciami dziecka? Jak dziecko
    przyjmie, ze nie jest centrum wszechswiata mamy? Ze jest jeszcze ktos, kogo
    mama kocha? I jezeli dojdzie do wyboru: albo rozstac sie z wlasnie TYM
    mezczyzna dla dobra dziecka to czy Hattie bedzie umiala to zrobic? Czy zostanie
    z TYM mezczyzna kosztem uczuc dziecka?

    > I jeszcze raz udzielam porady,tutaj to forum frustratek.
    ---------------------------
    Z pozdrowieniami od sfrustrowanej

    Leeya


    --
    Jak ten czas leci...
  • hettie 25.01.06, 18:00
    Ok, zgadzam sie, to nieuczciwe. Postanowilam przeprowadzic z nim rozmowe, bo
    nie jest tak ze nie jestem w zwiazku. Poniejako jestem, poniewaz on nie chce
    mnie zostawic w spokoju. Dawno chcialam zerwac ten uklad. To nie jest tak, ze
    on bedzie biedny, oszukany (w pewnym sensie tak). To ja jestem oszukiwana przez
    niego. Przez ostatnie dwa lata bawi sie moimi emocjami. Zada, zebym akceptowala
    jego wyjscia z jakimis pannami. Potem przeprasza, chce byc ze mna. Jestem w nim
    zakochana, on nie, ale nie chce odejsc. Ja nie umiem odejsc.
    Tak to wyglada w wielkim skrocie.
    Mozecie to komentowac, ale tematem jest moja chec zajscia w ciaze.
  • natasza39 25.01.06, 18:39
    Choc nigdy nie byłam w takiej jak Ty sytuacji, to jednak bardzo dobrze
    rozumię, że mozna chcec dziecka za wszelka cene.
    Nie bedę sie uzalała nad biednym "robaczkiem-dawca spermy", bo jego mi akurat
    nie zal. Opowiem ci za to pewna historię kobiety, takiej jak ty, która tez
    chciała miec dziecko.
    Poniewaz była po rozwodzie, a z męzem dzieci nie miała (on był bezpłodny), po
    rozwodzie zafundował sobie dzieciaka, roziac go sobie z zupełnie przypadkowym
    facetem, poznanym na wakacjach. Facet chyba do dnia dzisiejszego nie wie o tym,
    ze został "szczesliwym tatusiem".
    Ale nie w tym rzecz....
    Dziecko urodziło się, sliczny chłopak, zdrowy, madry i wspaniały.
    Jak dziecko miało 4 latka, matka zachorowała na grype, niby niewinna choroba i
    zdarza sie kazdemu. Grypa zakończyła się komplikacjami, po których matka zmarła.
    Dziecko nie miało ojca, rodzina dalsza nie chciała się nim zajac, groził
    mu "Dom dziecka".
    Na szczęscie sierote przygarnęła przyjaciółka zmarłej. stara samotna panna.
    Rodzina matki ograniczyła się do rozdrapania majatku po zmarłej.

    Dlaczego ci to piszę?
    Bo nad tym tez trzeba sie zastanowić, podejmujac taka decyzję.
    W razie gdyby sie Tobie cos stało świadomie skazujesz dziecko na sieroctwo,
    całkowite i zupełne.

    Co dzis dzieje sie z tamtym chłopcem?
    Ma 17 lat i jest prawie meżczyzna, ale nadal dzieckiem, które potrzebuje matki.
    Przyjaciółka dziś jest rodzina zastepcza chłopca, a on mówi do niej "mamo".
    W miedzyczasie zachorowała na raka. Juz drugi rok walczy z choroba, ale nie
    wiadomo jak to się skończy.
    Chłopak moze w kazdej chwili stracic następna matke.
    Zal mi go.
  • irka123 25.01.06, 21:53
    A czy innym mamom,nie daj Boże,taka historia nie może się przytrafić?I mogą one
    zostawić dzieci nawet te,zrodzone "z wielkiej milości"Ojcowie nie zawsze się
    nimi interesują.
  • agamagda 25.01.06, 22:22
    Irka, wybacz, że powiem to tak bezpośrednio, ale pomijając brak kultury
    wypowiedzi, który bije od twoich postów, one są po prostu niedorzeczne.
    Dzieci się, ot tak nie robi, dziecka się od tak nie kupuje, ludzi się w dzieci
    nie wrabia.
    W życiu trzeba trochę odpowiedzialności, zdrowego rozsadku i dojrzałości.
    Na tym "forum frustratek" jak elegamcko nazwałaś to miejsce, piszą właśnie
    osoby, doświadczone które doskonale zdają sobie sprawy i rozumieją, co to
    znaczy utrzymać samodzielnie dziecko.
    Osoby te znalazły się, często nie z własnej winy na zakręcie życia, mają
    frustracje, bo one towarzyszą sytuacji stresogennej jaką jest rozpad rodziny,
    mają "postawę roszczeniową", bo walczą o utrzymanie tego dziecka. Niby to takie
    proste, a do niektórych nie dociera,

    Po drugie zastanów sie, chwilę jak hettie podchodzi do sprawy.
    Absolutna niedojrzałość i egoizm. Facet zle ja traktuje - to ona sobie
    dzidziusia zafunduje - bo nie umie sobie jak dorosłą osoba życia ułożyć, podjąć
    bolesnych, ale koniecznych decyzji.
    Chyba jasne, jest że zamist debilnych pomysłów, z tym facetem trzeba zerwać i
    poszukać porzadnej osoby na towarzysza zycia i z nim stworzyć rodzinę.
  • irka123 25.01.06, 22:34
    Irka, wybacz, że powiem to tak bezpośrednio, ale pomijając brak kultury
    wypowiedzi, który bije od twoich postów, one są po prostu niedorzeczne.
    >>>>Każdy pisze tak jak umie i chce

    Dzieci się, ot tak nie robi, dziecka się od tak nie kupuje, ludzi się w dzieci
    nie wrabia.
    >>>>Niestety,bywa że robi się ot tak.Jakże mozna nazwać sex z mężczyzną ,który
    w żaden sposób nie rokuje na dobrego partnera,a co mówić o ojcostwie?Przecież
    to kobieta potem zostaje z owocem tego sexu,jeżeli się nie zabezpieczy.Co
    więcej,często zachodzi w ciążę wlaśnie dlatego,żeby scalić rozpadający się
    związek.A to już kompletna glupota

    W życiu trzeba trochę odpowiedzialności, zdrowego rozsadku i dojrzałości.
    >>>I bohaterka ma ten rozsądek w/g mnie.Decyduje się na dziecko,bo wie,że
    cięzko jej ulożyć sobie życie w mężczyzną.

    Osoby te znalazły się, często nie z własnej winy na zakręcie życia, mają
    frustracje, bo one towarzyszą sytuacji stresogennej jaką jest rozpad rodziny,
    mają "postawę roszczeniową", bo walczą o utrzymanie tego dziecka. Niby to takie
    proste, a do niektórych nie dociera,
    >>>Jakże rzadko jednak można poczytać o braku ojca-ojca ,częściej jednak chodzi
    o ojca-bankomat.Rzadko tu mówi się o więzach emocjonalnch z tym ojcem.

    Po drugie zastanów sie, chwilę jak hettie podchodzi do sprawy.
    Absolutna niedojrzałość i egoizm. Facet zle ja traktuje - to ona sobie
    dzidziusia zafunduje - bo nie umie sobie jak dorosłą osoba życia ułożyć, podjąć
    bolesnych, ale koniecznych decyzji.
    >>>I dlatego chce mieć dzicko,ktore pokocha ją milością bezgraniczną.Czy
    Wy,matki nie znacie tego uczucia?Dziwię się też na reakacje w stosunku do
    skorpinicy.

    Chyba jasne, jest że zamiast debilnych pomysłów, z tym facetem trzeba zerwać i
    poszukać porządnej osoby na towarzysza zycia i z nim stworzyć rodzinę
    >>>Jeżeli to takie proste,to czemu Wy nie tworzycie tych rodzin z taką
    latwością jak to proponujecie?
  • agamagda 25.01.06, 23:10
    > >>>>Każdy pisze tak jak umie i chce

    TAK, TO WIDZĘ.
    Irka, w następny akapicie piszesz, o głupocie. Przeczytaj, jeszcze raz to co
    napisałaś, pomiń scalenie związku i przeczytaj własną ocenę faktu. Nic dodać,
    nic ująć. Hetti podchodzi, po prostu pod to co napisałaś.

    A co do ojca bankomat - dobre - te z dziewczyn, które traktują ojca
    jak "bankomat" i są "roszczeniowe" mają na ogół 200-300 zł alimentów, na ogół
    zresztą, niepłaconych- Eldorado, nie ma co.

    Dalej powtarzam - dziecko to nie antidotum na brak miłości, a jak sie urodzi
    ułomne, autystyczne, z wadą genetyczna to co wywalić, bo nie moze kochać
    mamusi??

    Irka, fakt pozostaje faktem, że hettie najpierw powinna uporzadkować swoje
    zycie, zanim zajdzie w ciążę.
    A to forum, jak ktoś kiedyś mądry napisał jest przystankiem przejsciowym dla
    samotnych matek, które z czasem, jak duza część dziewczyn tu piszacych ewoluuje
    właśnie w stronę samodzielnosci, a nie samotnoscismile)
  • irka123 25.01.06, 23:14
    To teraz Ty przeczytaj co napisalaś:

    Dalej powtarzam - dziecko to nie antidotum na brak miłości, a jak sie urodzi
    ułomne, autystyczne, z wadą genetyczna to co wywalić, bo nie moze kochać
    mamusi??
    >>>Czy jeżeli się rodzi dziecko (ulonme,autystyczne,z wadą genetyczną)w pelnej
    rodzinie to też nie kocha mamusi i tatusia?Czy myśli się o jego wywaleniu?
  • natasza39 25.01.06, 23:36
    irka123 napisała:


    > >>>Czy jeżeli się rodzi dziecko (ulonme,autystyczne,z wadą genetycz
    > ną)w pelnej
    > rodzinie to też nie kocha mamusi i tatusia?Czy myśli się o jego wywaleniu?


    Pewnie i takie rodziny sa.
    Tym niemniej w pełnej rodzinie dziecko jest niejako skutkiem jej załozenia.
    O chore dziecko troszczy sie cała rodzina (ojciec, matka, bracia i siostry).
    Tutaj dziecko jest celem samym w sobie, który rodzine ma zastapic w całosci.
    W rodzinie pełnej oprócz chorego dziecka sa jeszcze dzieci zdrowe i inni nie
    wymagajacy tyle opieki członkowie rodziny.
    Tutaj omawiamy sytuacje gdzie samotna mama nie ma nic oprócz tego chorego
    dziecka.

    zreszta kazdemu może sie urodzic dziecko kalekie, kazdy kiedys z nas umrze.
    Jest to bezdyskusyjne.
    Tyle tylko, że w pełnej rodzinie pozostaja inni jej członkowie niejako na
    osłodę tych tragedii.
    Tutaj autorka watku i jej dziecko nie będa mieli nikogo oprócz siebie.
    Moze to i wydaje sie romantyczne ale jest z założenia nie praktyczne i wady
    tego "pomysłu" staramy sie wykazac.
    autorka i tak zrobi jak zechce.
    Nikt jej tutaj nie wykastruje, aby tego nie robiła.
    Ale chyba po to sie na forum dyskutuje, aby mozna było przeanalizowac wszystkie
    aspekty sprawy, nieprawdaź?
  • lilith76 26.01.06, 13:10
    hettie, tkwisz od lat w toksycznych związku z facetem traktującym cię
    przedmiotowo. nigdy nie przyszło ci do głowy, że jeśli wyjdziesz z tego układu,
    to za rok, dwa możesz być matką, w lepszym związku???
    masz w sobie duży głód miłości i potrzebę dawania, bo nie czujesz się kochana,
    a to co dajesz jest brane z łaski, od niechcenia. w tym momencie dziecko, to
    wyidealizowany partner życiowy, nie DZIECKO.
    życzę ci poukładania wszystkich spraw smile

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • hettie 26.01.06, 13:31
    Moja decyzja nie jest nagla, narasta we mnie od 8 lat. Nie moge dluzej czekac,
    bo moj zegar biologiczny tika i strace te szanse. Dziewczyny, dopoki nie
    znajdziecie sie w takiej sytuacji, nie zrozumiecie. Nie oczekuje od was
    zrozumienia, bo tak naprawde znacie suche fakty.
    I jak juz mowilam wczesniej, nie oczekuje na alimenty ani na to ze on ze mna
    zostanie. Finansowo stoje dobrze, a bycie w zwiazku, ta ciagla nadzieja na
    znalezienie partnera na zycie juz zgasla.

  • diinna 26.01.06, 13:47
    Dlaczego nie sztuczne zapłodnienie???
  • hettie 26.01.06, 13:50
    A dlaczego sztuczne??
    Nie.
  • diinna 26.01.06, 13:56
    To wszystko wyjaśnia.
  • bea53 26.01.06, 14:05
    1. Chec posiadania dziecka za wszelka cene nie jest egoizmem na Boga, raczej
    niechec do jego posiadania jest egoizmem.
    Z biologia nie ma zartow, kobiety w wiekszosci do szczescia potrzebuja posiadac
    dziecko i jesli go nie ma rosnie frustracja...nie wiem jak mozna walczyc z
    instynkem natury?
    to chyba od niedawna w rozwoju homo sapiens kobieta potrzebuje do tego stalego
    partnera? bo kiedys zylo sie w plemionach i wspolnie sie wychowywalo dzieci..

    2. Nie jest egoizmem uprawieanie seksu dla samej przyjemnosci?? facet
    jak wielu dzis po prostu sobie sexi i nic z tego nie wynika, a my rozawiamy o
    tym ze to nie fair go nie uprzedzic...kiedys to sluzylo tylko prokreacji dzis
    wszystko jest spaczone, a czemu nie mozna znalezc odpowiedniego partnera, bo
    teraaz wszyscy sa wygodni a faceci do niczego, takich problemow jak tutaj
    poruszony jest mnostwo a nieodpowiednich facetow jeszcze wiecej...
    3.Czy dziecko jest lekiem na pustke? Na pewno jest pustka jak tego dziecka nie
    ma. Uwazam ze dla kobiety dziecko moze wypelniac zycie i nie ma w tym nic
    zlego. Zapewne drogie samodzielne wasze dzieci to tez wielka pociecha po
    nieudanym zwiazku z facetem, wiec nie oszukujmy sie dziecko jest radosci,
    milosci, daje cel i wypelnia zycie, ooo,

    Udane malzenstwa z dziecmi we dwoje koncza sie tak czesto, jak sama widzialam
    to u znajomych, tatus doluje mamusie, bo znalazl inna, kupuje jej mieszkanie w
    bloku, wyprowadza 2 dzieci z pieknego domu z ogrodem do betonu na 3 pietrze i
    ma nowa pania a za jakis czas moze bedzie mial nowe dzieci z milosci no nie?
    wyobrazacie sobie jaka traume czuja dzieci ktore zostaly potraktowane jak
    przedmiot ktory mozna wyrzucic do bloku kiedy sie znudzi mamusia?
    Do tego pan uchodzi za kochajacego ojca bo regularnie spotyka sie z dziecmi
    i zabiera na wakacje ale zmiany w psychice tych dzieci sa ogromne, wierzcie mi
    zawsze beda przedmiotem...
    a dziecko matki bo znam takie co wychowuja od poczatku same, np dziecko z
    romansu z zonatym, wbrew wszystkiemu maja sie dobrze, wystarczy za wzor ojca
    bedzie robil brat, kuzyn czy ktos inny, rodzina to nie tylko mąz ale i
    przyjaciele, rodzice i bracia,siostry, wiec dajcie spokoj. Dziecko od poczatku
    nie ma ojca wiec sytuacja jest jasna..,jesli pania stac na odpowiednie
    wychowanie dziecka na poziomie i ma podstwy materialne ku temu jestem za...

    Czy naprawde uwazacie ze zeby dobrze wychowac dziecko potrzebny jest staly
    partner? Raczej to stereotyp ktoremu same zaprzeczacie.


  • leeya 26.01.06, 15:39
    bea53 napisała:

    > 1. Chec posiadania dziecka za wszelka cene nie jest egoizmem na Boga, raczej
    > niechec do jego posiadania jest egoizmem.
    -------------------------
    Dlaczego niechec do posiadania dziecka jest egoizmem? Dlaczego kobieta, ktora
    nie chce miec dziecka jest egoistka? Bo jej rola zyciowa jest urodzenie i
    wychowanie dziecka/dzieci? Kazdy czlowiek moze miec swoja wizje i pomysl na
    zycie. Nawet kobieta.

    > 3.Czy dziecko jest lekiem na pustke? Na pewno jest pustka jak tego dziecka
    nie
    > ma.
    ------------------------
    Ale czy rozrozniasz te dwie sprawy? Dziecko lekiem na pustke i pustke z powodu
    braku dziecka? Jak zrozumiec moge dokladnie pustke z powodu braku dziecka tak
    nie zrozumiem traktowania dziecka jako lekarstwa na pustke!! Probuje powiedziec
    od poczatku wpisywania w tym watku: dziecko jest czlowiekiem, a nie
    substytutem, bo "mamusia nie ma kogo kochac".


    > Czy naprawde uwazacie ze zeby dobrze wychowac dziecko potrzebny jest staly
    > partner? Raczej to stereotyp ktoremu same zaprzeczacie.
    -----------------------------
    Nie, do wychowania dziecka nie jest potrzebny (niezbednie) staly partner.
    Jednak uwazam, ze ojciec jest potrzebny dziecku. Zeby mialo punkt odniesienia
    co do wlasnego miejsca na swiecie, rodziny, przodkow. Moja Kulka ma szczescie,
    ze moj ex rozstal sie ze mna, a nie z nia. Ma ojca. I mysle, ze tak jest
    uczciwie wobec dziecka..

    Leeya
    --
    Jak ten czas leci...
  • agamagda 26.01.06, 15:55
    Bea to co piszcze o egoizmie, to przelewanie pustego w próżne, zapominając kto
    jest najważniejszy w tej sprawie. A najważniejsze jest dziecko, a nie smutek i
    pustka życiowa hettie.
    >Nie jest egoizmem uprawieanie seksu dla samej przyjemnosci?? facet
    jak wielu dzis po prostu sobie sexi i nic z tego nie wynika, a my rozawiamy o
    tym ze to nie fair go nie uprzedzic...kiedys to sluzylo tylko prokreacji dzis
    wszystko jest spaczone, a czemu nie mozna znalezc odpowiedniego partnera, bo
    teraaz wszyscy sa wygodni a faceci do niczego, takich problemow jak tutaj
    poruszony jest mnostwo a nieodpowiednich facetow jeszcze wiecej...
    3.Czy dziecko jest lekiem na pustke? Na pewno jest pustka jak tego dziecka

    Moja droga, nie bronię facetów, którzy instrumentalnie traktują swoje
    partnerki. Zdecydowanie uważam, że tego typu podejście, sprowadzanie seksu do
    fizycznego aktu, bez miłości oddania, wierność i lojalności to rodzaj
    zezwierzęcenia. Ale, czy to daje prawo drugiej osobie "do wrabiania"
    czy "karania go" dzieckiem i zobowiązaniem na całe życie? Nie zapominajmy
    również, że hettie akceptuje ten układ, ponieważ on trwa. Jeśli zaś nie ma siły
    się uwolnić, czy stworzyć inny związek to czy dobrze to rokuje na "samotne"
    macierzyństwo"? Nie wiem, ale mam poważne wątpliwości, co do tego.
    > Czy naprawde uwazacie ze zeby dobrze wychowac dziecko potrzebny jest staly
    > partner? Raczej to stereotyp ktoremu same zaprzeczacie
    Leeya Ci świetnie odpisała
  • bea53 26.01.06, 16:43
    Wydaje mi sie ze oki idealem jest jezeli ojciec jest ale ojciec ktory jest
    jakims wzorem, bo inaczej to prowadzi do tego ze kobiety za wszelka cene chca z
    kims byc i utrzymuja malzenstwa na sile zeby dziecko mialo ojca a jednoczesnie
    walcza ze swoim partnerem a dzieci na to patrza. Gorzej jak facet jest
    alkoholikiem i jeszcze bje zone przy dzieciach albo nawet dzieci na to tez
    mozemy sie napatrzec w tv ostatnio no nie?
    Zycie nie jest idealne i takich facetow ktorzy by sie nadawali na ojca jest
    malo,nie wszyscy tez jak rozstaja sie z kobieta pamietaja potem o dziecku..
    Nie uwazam ze ojciec zapewnia dziecku korzenie i rodzine, rodzina moja, to tez
    moi rodzice,dziadkowie, siostry, bracia, kuzyni, chyba wystarczy zeby dziecko
    mialo rodzine i korzenie...
    Podsumowujac jest idealnie zeby dziecko mialo ojca, wydaje mi sie ze bez ojca
    dziecko moze byc swietnie wychowane.
  • lilith76 26.01.06, 15:11
    nie jesteś w stanie uporządkować własnego życia i chcesz być odpowiedzialna za
    czyjeś???

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • lilith76 26.01.06, 15:12
    to było do wypowiedzi hettie.

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • virtual_moth 26.01.06, 16:16
    lilith76 napisała:

    > nie jesteś w stanie uporządkować własnego życia i chcesz być odpowiedzialna
    za
    > czyjeś???

    No właśnie, o to właśnie chodzi. Dziecko nie ma porządkować życia, ulepszać go.
    Jest dokładnie odwrotnie - aby mieć dziecko trzeba to życie samemu uporządkować.

    Większosć z nas samodzielnych NIE CHCIAŁO być samodzielnymi matkami. To nie
    jest sytuacja idealna dla dziecka. Trudno mi zrozumieć postawę kogoś, kto
    świadomie i z rozmysłem skazuje swoje dziecko na niepełną rodzinę, bo MUSI mieć
    dziecko i basta.

    Pzdr


    --
    ---
    Samodzielni rodzice
  • lilith76 26.01.06, 16:26
    jeszcze pod wpływem wątku z innego forum - co zrobi, czego nikomu absolutnie
    nie życzę, jeśli dziecko urodzi się chore, z Zespołem Downa??? czy będzie
    dostatecznie dobre do kochania??? usunie się ciąże i poprosi o inny zestaw
    genów?

    różnica pomiędzy autorką wątków a kobietami z tego forum polega na tym, że ona
    chociaż spróbowały przez chwilę stworzyć dobry związek, relację z mężczyzną. z
    różnymi efektami. hetti, nawet to nie przyjdzie do głowy.

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • hettie 26.01.06, 16:31
    różnica pomiędzy autorką wątków a kobietami z tego forum polega na tym, że ona
    > chociaż spróbowały przez chwilę stworzyć dobry związek, relację z mężczyzną.
    z
    > różnymi efektami. hetti, nawet to nie przyjdzie do głowy.
    ??!!
    Zle sie domyslasz...
  • emag1 26.01.06, 16:43
    ja z innej beczki.

    czy to nie jest tak ze dzieci w znacznej mierze rodzą się z miłości?
  • agamagda 26.01.06, 16:58
    Hettie może inaczej.
    Co Ciebie skłania do podjęcia decyzji o samotnym macierzyństwie i jak to
    widzisz?
    To są proste pytania, bardzo jestem ciekawa odpowiedzi
  • hettie 26.01.06, 17:19
    Heh Agamagda, nie traktuj mnie w taki sposob jak bym byla ograniczona. W
    przeszlosci nigdy bym sie nie zdecydowala na taki krok. Teraz jest inaczej.
    Mam doczynienia z dziecmi, moje siostry maja wspaniale dzieciaki. Za kazdym
    razem jak ktoras byla w ciazy u mnie pojawial sie wrecz bol z checi posiadania
    dziecka (juz 8 lat temu), a kiedy ktoras rodzila bol byl nie do zniesienia,
    dzielenie ich radosci, opieka nad dziecmi, obserwowanie jak przepieknie rosna i
    sie ucza swiata. Ktos napisal, ze powinnam zerwac ten zwiazek i poczekac na
    milosc. Teraz to ja juz nie mam czasu, do tej pory sie powstrzymywalam.
    Macierzynstwo mnie spelni. Jestem zdrowa kobieta, bez dziecka czuje sie
    niepelna.
  • irka123 26.01.06, 17:29
    Tak więc idz już z tego forum,postaraj się o dziecko-i to wcale nie jakieś tam
    sztuczne zaplodnienie i kochaj maleństwo.W zyciu zazwyczaj bywa tak,że problemy
    chodzą parami,ale i szczęscia też.Może okaże się,że np.w czasie ciąży spotkasz
    ukochanego mężczyznę ,ktory pokocha i Ciebie i dziecko.
    Nie mart się o zespoly downa czy inne takie,bo gdyby się o to martiwć,to
    dzieci nie rodzilyby się wcale.
    A Wam drogi,przeciwne temu panie powiem,że jako matki powinnyście się
    wstydzić ,że udzielacie takich rad.Same macie dzieci,często chowacie je
    samotnie,więc może oddajcie je malżeństwom bezdzietnym-starającym się,bo to
    będzie pelna rodzina,o której tak często wspominacie.
    Należy uszanować decyzję tych kobiet,które dzieci nie chcą wcale ,ale i
    tych,które chcę ja mieć samotnie.
    hetti,życzę Ci wszystkiego najlepszego,na pewno Twoje zycie fajnie się uloży.

  • hettie 26.01.06, 17:33
    smile Juz sobie ide, bo one i tak nie zrozumieja.. Dzieki irka123 smile))
  • agamagda 26.01.06, 19:04
    A potem żyli długo i szczęśliwie i miód pili,
    a na ślubie ptaszki ćwierkały i motyle fruwały,
    Buhahahahaha
  • mikawi 26.01.06, 16:43
    odnoszę wrażenie że trochę zbyt jednoznacznie oceniłyście hetti; ja to widzę
    tak, że dziewczyna ma 36 lat, zdaje sobie sprawę że na dziecko to ostatni
    dzwonek, a bardzo pragnie być matką. Pech (o ile to dobre słowo) polega na tym,
    że dotąd nie udało jej się poznać tego jedynego faceta. Zdarza się. Ale o ile
    miłość życia może poznać w każdej chwili - choćby jutro, ale może równie dobrze
    za lat 5, czy 10, o tyle wtedy na dziecko nie będzie miała szansy. Przecież
    fakt, że chce się zdecydować teraz świadomie na samotne macierzyństwo nie
    oznacza że chce być sama do końca życia i wyłącznie sama to dziecko wychowywać.
    Przeciez to nie wyklucza stworzenia udanego związku z mężczyzną, którego może
    kiedyś spotka na swojej drodze i z którym stworzy rodzinę.
    A sugerowanie że zdecyduje się na aborcję jak dziecko będzie chore to dla mnie
    już przegięcie.
  • agamagda 26.01.06, 17:25
    Dla mnie, jeśli pisze w ten sposób, "pragnę dziecka, niestety mój partner nie
    nadaje się na ojca, mam dylemat, bo mi zegar tyka, mam 36 lat i jestem
    niezależna finansowo ale…czy się zdecydować, gdyż jest duza szansa że będę
    musiała wychowa to dziecko sama, czy dam radę, jak dziecko będzie się czuło bez
    ojca, czy ciężko jest w pierwszych miesiacach itp itd"
    to odpowiedzi takie jak twoja mają sens.
    Jeśli od postów kogoś bije wręcz, "egoistyczna" cheć zapełnienia sobie
    przestrzeni życiowej, a rolą dziecka ma być ratowanie sensu życia matki, która
    jak sama pisze " dluzej tak nie pociagne "- to chyba cały pomysł samotnego
    macierzyństwa poprzez wrobienie (bądz ukaranie) wrednego partnera jest dla
    jedna wielka pomyłka.
  • hettie 26.01.06, 17:29
    Nie ma mowy o zadnym ukaraniu partnera, ale o tym juz pisalam.
  • jogo2 26.01.06, 20:51
    agamagda napisała:

    > > Jeśli od postów kogoś bije wręcz, "egoistyczna" cheć zapełnienia sobie
    > przestrzeni życiowej, a rolą dziecka ma być ratowanie sensu życia matki, która
    > jak sama pisze " dluzej tak nie pociagne "- to chyba cały pomysł samotnego
    > macierzyństwa poprzez wrobienie (bądz ukaranie) wrednego partnera jest dla
    > jedna wielka pomyłka.
    "Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień" - cytat, taka zagadka skąd
    pochodzi.
    Inny cytat: "Widzisz źdzbło w oku brata swego, a belki w swoimi oku nie
    widzisz", druga zagadka.
    Tak mi się przypomniały, jak słucham, pardon, czytam wypowiedzi chóru.
    Pozdrawiam,
    jogo
  • agamagda 26.01.06, 22:49
    Wiesz, Kaznodziejo, ja też mam parę cytatów w stylu, nie mów fałszywego
    świadectwa i nie cudzołóż, ale to chyba, nie to forum serdeńko.

    Ciekawa jestem tylko, na ile byłabyś tolerancyjna i otwarta, gdyby Twój M
    został tak wrobionysad
    Bo biedny żuczek jak piszesz się zabezpiecza i owszem korzysta z układu, ale
    chyba i Hettie coś z tego ma?.
    A co do damskiej solidarności to chyba Hettie, jako dorosła 36-letnia osoba
    zgadza sie na ten układ skoro już 2 lata w nim tkwi, nie wspominajac o tym że
    skoro juz 8 lat pragnie potomka, miała trochę czasu, zeby znalezc porządnego
    faceta, który nie traktuje jej przedmiotowo?
    Dotarło Jogo?
    Co ciekawe, wredne samodzielne, mają rację, zarówno z punktu widzenia logiki,
    moralnosci i zdrowego rozsądku i znowu muszą udawadniać, ze nie są wielbłądami.
    Socjologicznie ciekawe....
  • jogo2 26.01.06, 20:57
    kobieca solidarność.
    Partnera trzeba oszczędzać, żuczek biedny, nie wie skąd się biorą dzieci,
    przecież są pigułki, pastylki, spirale, wszywki, (gumy widać nie lubi używać)
    jasne, to wszystko jest kobiety odpowiedzialność, on przecież ma taki układ w
    którym ma przyjemność bez konsekwencji, taki układ ma, bo ma, a ty, hetti, masz
    przestrzegać warunków układu, tak uważają twoje współsiostry, czy jak tam, bo
    inaczej cię zlinczują słownie.
    I to oburzenie co poniektórych. Wodę z mózgu macie i tyle. Należy mu się, bo jak
    się bawi zapałkami, to się można poparzyć, każdy tę wiedzę nabyć powinien. A
    zatrzymywanie kobiety w związku bez przyszłości to nie jest zabawa zapałkami? To
    on nic nie wie o zegarze biologicznym? Biedny dzidziuś.
  • virtual_moth 26.01.06, 21:18
    jogo2 napisała:

    > on przecież ma taki układ w
    > którym ma przyjemność bez konsekwencji, taki układ ma, bo ma

    Nie, on nie ma tego układu, "bo ma" tylko dlatego, bo OBOJE się na ten układ
    zdecydowali. Znaczy heiti wyraziła zgodę, tkwi w tym układzie.

    a ty, hetti, masz
    > przestrzegać warunków układu, tak uważają twoje współsiostry, czy jak tam, bo
    > inaczej cię zlinczują słownie.

    > Należy mu się, bo jak
    > się bawi zapałkami, to się można poparzyć, każdy tę wiedzę nabyć powinien.

    Nie no, masz racje. Kazdy facet powinien mieć swiadomość że może trafić na
    wariatkę, która moze go potraktować jak bank spermy. Tylko czy każdy na
    to "zasluguje"?

    A
    > zatrzymywanie kobiety w związku bez przyszłości to nie jest zabawa zapałkami?

    Chyba nie trzyma jej siłą?



    --
    ---
    Samodzielni rodzice
  • virtual_moth 26.01.06, 21:36
    Mikawi, znow bronisz samotnej matki (no, potencjalnej), ale w sumie już mnie to
    nie dziwi- jej pomysły nie należą przecież do najmądrzejszych.
    Ciekawa jestem czy nadal znajdziesz dla niej zrozumienie, gdy urodzi, po roku
    straci robotę, nikt jej nie będzie chciał potem zatrudnić i będzie zmuszona
    pobierać jakieś zasiłki lub co gorsza, pozwać dawcę plemnika o alimenty.

    Pzdr
    --
    ---
    Samodzielni rodzice
  • pelagaa 29.01.06, 11:42
    A czyz to nie macochy pietnuja te werdne exiary, ktore nie dosc, ze zuczkow na
    dziecko zlapaly, to jeszcze alimentow smia zadac?
    Jakaz odmiana podgladow tylko po to, aby byc przeciw wiekszosci tongue_out tongue_out
    --
    PelAga
    *
    Psychole powinni sie leczyc. Przymusowo, jesli nie dobrowolnie.
  • jogo2 26.01.06, 20:45
    lilith76 napisała:

    > nie jesteś w stanie uporządkować własnego życia i chcesz być odpowiedzialna za
    > czyjeś???
    >
    Może pomyśl o zostaniu duszpasterzem. To może niedługo będzie możliwe. A czy
    Twoje życie jest wzorem uporządkowania? Obecność na tym forum, jakby, hm, budzi
    wątpliwości.
    Pozdrawiam,
    Jogo
    PS. Argumenty bea53 są bardzo logiczne.
  • lilith76 27.01.06, 10:17
    na forum jestem gościnnie.
    a napisałam tak do hetti, bo kilka lat temu czuła DOKŁADNIE to samo, więc wiem
    o co chodzi, gdy ciężko oddychać od niekochania i dziecko ma być ta słodką
    istotka zarzucającą śluczne łapki na szyję z szeptem "kocham cię".
    z perspektywy czasu widzę, że coś w tym zgrzytało.

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • lilith76 27.01.06, 10:21
    pomyślałam o innym scenariuszu:
    mężczyzna hetti jest z tych "niechlujnych antykoncepcyjnie" co to używa
    prezerwatywy jak akurat ma pod ręką, a jak nie ma to pomyśli kiedyś tam - wcale
    nie rzadki typ faceta.
    hetti potrafi policzyć do 28 i odliczyć 2 dni przed miesiączką i dwa dni po.
    jednocześnie bardzo pragnie dziecka.
    wpadkowa ciąża gotowa.
    wtedy zyskała by akceptację na tym forum, bo to przypadek (oczekiwany), każdemu
    może się zdarzyć, facet to sukinsyn, a ona jest dziko szczęśliwa.

    widocznie inteligencja u kobiety nie zawsze popłaca.

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • hettie 27.01.06, 10:27
    Po pierwsze, nie zalezy mi na akceptacji forum.
    Po drugie, sposob w jaki sie zabezpiecza to wytrysk na zewnatrz, za guma nie
    przepada.
  • lilith76 27.01.06, 10:43
    to powinnaś się cieszyć, bo trafiłaś na kretyna.
    masz jakieś szanse na zajście w ciążę smile

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • hettie 27.01.06, 10:45
    lilith76 idz i popracuj nad soba JAK SIE POZBYC ZLOSLIWOSCI. Tyle mam ci do
    powiedzenia biedna istoto.
  • irka123 27.01.06, 10:53
    A Ty dalej tu jesteś?
    Nie widzisz,że liczą się tylko dzieci tych pań i tylko one dobrze robią?I
    chociaż w większości siedzą same i gryzą palce z rozpaczy tu udają twarde.
    Nagle okazuje się,że faceta nie wolno wrabiać-to znaczy Ty nie powinnaś,ale jak
    kiedyś ktoś tu podjąl wątek o wrabianiu np.męża w ciążę z innym,o oszukawaniu
    go,to bylo OK.Nie liczylo się czyj plemnik,a dobro dziecka jedynie.


  • lilith76 27.01.06, 10:54
    to nie była złośliwość.
    poczytaj sobie o skuteczności stosunku przerywanego.
    skoro facet jest na tyle głupi, że wierzy w jego skuteczność, to nie widzę
    powodu żeby nie miał za swoją głupotę płacić alimentami. może to go czegoś
    nauczy.
    skoro emoticony czytasz na opak, to rzeczywiście masz problem ze sobą.

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • bea53 27.01.06, 11:04
    Po pierwsze, nie zalezy mi na akceptacji forum.
    > Po drugie, sposob w jaki sie zabezpiecza to wytrysk na zewnatrz, za guma nie
    > przepada.
    To dziwne ze jeszcze do tej pory nie ma dzieckasmile

    Od siebie powiem Ci ze wychowywanie samemu dziecka od urodzenia jest bardzo
    ciezkie. Musisz miec wsparcie w rodzinie, w przyjaciolach i kogos kto w razie
    Twojej choroby pomoze Ci.
    Ja przez to wszystko przechodze teraz, bo zakochalam sie w nieodpowiednim
    facecie, mieszkalismy razem,caly czas sie zabezpieczalismy ale ten jeden jedyny
    raz po imprezie w pubie jakos wlasnie tak jak ty piszesz i bingo.

    Wlasciwie od razu znalazl sobie inna i bez skrupolow mnie zostawil. Nie kiwnal
    palcem w bucie nawet a teraz negocjuje alimenty i chce miec w niedalekiej
    przyszlosci kontakt z dzieckiem...he he ale nie o tym...wazne jest zeby w
    pologu ktos Ci pomogl, ja bylam w takiej sytuacji ze moja Mama w czasie kiedy
    urodzilam wyladowala na chemioterapii. Pomaga mi sporo osob, jestem tez w
    dobrej sytuacji materialnej ale caly boje sie czy jak wroce do pracy to jej nie
    strace... Wiesz mi w Polsce samotnej matce jest ciezko.
    Tak wiec jezeli masz blisko siebie np Mame to jest wykonalne urodzic i sobie
    radzic w innej sytuacji wiesz mi jest ciezko i musisz byc naprawde silna i
    przebojowa osoba zeby przez to przejsc i liczyc sie z tym ze wielokrotnie
    bedziesz zmuszona prosic o pomoc innych tak jak ja zeby ktos mi zrobil zakupy
    itd.

  • hettie 27.01.06, 11:21
    bea nie czytasz uwaznie postow. Juz pisalam o finansach, alimentow nie bede
    potrzebowala, a co do rodziny wsparcia, o tym nie pisalam, ale nie jestem sama,
    tu tez niewidze problemu. Jest to decyzja w pelni przemyslana.
  • agamagda 27.01.06, 11:47
    Wybacz, piszesz to dziś.
    Jest tu wątek Idz do pracy, tam dziewczyny opisują, jak to jest z tą pracą
    przez pare miesięcy, czy lat po urodzeniu dziecka.
    Powiem Ci z autopsji, że ja po 7 miesiacach nieobecnosci w pracy, mimo, że mam
    wykształcenie, wysokie stanowisko i dobrą pensję, gdyby nie pomoc i przejęcie
    większości obowiązków przez męża, prawdopodobnie wyleciałabym z obiegu.
    Dlaczego, bo bardzo trudno jest połączyć macierzyństwo z pracą zawodową gdzie
    oba te "zajęcia" wymagają olbrzymiej dyspozycyjności.
  • hettie 27.01.06, 11:02
  • agamagda 27.01.06, 11:36
    Irka, Bea, scorpionica i inne broniące postawy Hettie, czy naprawdę nie
    czujecie jak olbrzymiego problemu, jakim jest podejście Hettie do sprawy
    dziecka. Przecież ona chce mieć substytut do kochania, z facetem nie wyszło, to
    zrobi sobie dzidziusia.
    Przecież jak ktoś mądry gdzieś napisał, że problem nie leży w decydowaniu się
    na samotne macierzyństwo a w psychice tej dziewczyny. Naprawdę nie czujecie
    niuansu w naszych wypowiedziach, nas nie oburza, że 36-letnia kobieta,
    niezależna
    finansowo (póki, co - o tym też możemy podyskutować w innym wątku) chce sobie
    zrobić dzidziusia.
    Przerażają mnie (ale chyba nie tylko ) jej motywy, sposób działania, straszliwa
    niedojrzałość i egoizm. Nie czujecie jak przedmiotowo podchodzi do dziecka -
    lekarstwo na samotność, to dziecko uratuje mi życie w sensie, "Macierzyństwo
    mnie spełni, siostry mają takie wspaniałe dzieci, Jestem zdrowa kobieta, bez
    dziecka czuje sie niepełna. Facet ją traktuje instrumentalnie, a ona w bardzo
    podobny sposób myśli o potomku.
    Od lat nie umie sobie poradzić z własnym życiem, a teraz chce lekarstwo na
    samotność w postaci dzidziusia.
    Ludzie, w tym własnym zapędzie do krytyki SM tracicie poczucie rzeczywistości.
  • evik3 27.01.06, 11:49
    Dokładnie to napisałam ileśtam postów wyżej.
    Problem nie leży w tym, że będzie sama to dziecko wychowywać ani nie w
    oszukiwaniu potencjalnego tatusia. PRoblem w podejściu Hettie do faktu
    posiadania kogokolwiek bliskiego.

    Po pierwsze dziecko nie zastapi faceta, ta miłość jest inna. Inna jest tęsknota
    za miłościa dziecka do matki inna za brakiem mężczyzny u boku. Mając dziecko
    wciąż będzie się czuła niepełna. Gdyby potrafiła żyć bez faceta nie bbyłaby
    teraz w chorym związku.
    Po drugie nie wiem czy Hettie zdaje sobie sprawe, że dziecko prędzej czy
    później odejdzie. Wyprowadzi się np za 20 lat, wyjedzie do szkoły gdzieś
    daleko, lub po prostu z miłości wyprowadzi się na drugi koniec świata. 20 lat
    to wcale nie tak długo. Co wtedy będzie z Hettie, jej potrzebą miłości? Uwiąże
    dziecko do siebie (krzywdząc je), czy może pozwoli odejść ale będzie wypominać:
    Ja Ciebie tak kochałam a Ty mnie opuszczasz.

    Ja rozumiem jak bardzo chce się mieć dziecko, znam to z własnego doświadczenia.
    Tylko dziecko nie może być lekarstwem na samotność. Na brak miłości w życiu.

    --
    Ewa smile
    Miej chwile radosci
  • hettie 27.01.06, 11:54
    > Po drugie nie wiem czy Hettie zdaje sobie sprawe, że dziecko prędzej czy
    > później odejdzie. Wyprowadzi się np za 20 lat, wyjedzie do szkoły gdzieś
    > daleko, lub po prostu z miłości wyprowadzi się na drugi koniec świata.


    O Boze! Nie evik3, nie zdawalam sobie z tego sprawy....


    Dziewczyny, z mojego postu wysuwacie bledne wnioski, wiecej sie domyslacie bo
    przeciez cala sytuacja jest w ogole nie mozliwa do opisania. Nie chce dziecka
    bo jestem samotna!!! To chore co mowicie. Zegnam, tylko nie poplaczcie sie w
    tych waszych chorych wnioskach i bez nerwow.

    Pozdrawiam

  • evik3 27.01.06, 11:57
    Hettie z Twoich postów wynika, że raczej z tego sobie nie zdajesz sprawy.
    Rozumiem, że z 20 lat napiszesz podobnego posta, że dziecko odeszło a Ty masz
    tyle miłości do dania. Hmm wtedy być może będziesz mogła sobie zrobić kolejen
    żeby Ci smutnonie było
    --
    Ewa smile
    Miej chwile radosci
  • agamagda 27.01.06, 12:06
    tylko nie poplaczcie sie w
    > tych waszych chorych wnioskach i bez nerwow.
    Hettie,
    Nie rozumiem dlaczego się tak denerwujesz kiedy czytasz racjonalne argumenty,
    bo trafiają w sedno problemu?
  • mama_anuszy 27.01.06, 21:07
    hettie- jestem z Tobą- a Wy kobiety co jesteście takie bezwzględne?? Kobieta
    jest po to żeby mieć dziecko! Mnie też dziecko uratowało- "tatuś" poszedł w
    cholere- i wychowuje je sama- tez mam 36 lat- Moja mama np.miała pełną rodzinę
    i "tatusia" alkoholika- zazdrościła dzieciom które miały tylko mame- wiem że to
    skrajny przykład- ale czasem lepiej miec kochającą mamę niż żrących się
    rodziców. Wyluzujcie z tymi opiniami. Hettie- ja miałam własnie faceta
    od "tych" rzeczy- modliłam się o ciążę- codziennie powtarzałam kilka
    razy "jestem w ciąży"- no i...podświadomość przyjeła to za prawdę smile)) Mam dziś
    cudowną 5-miesięczną Anie, która może będzie miała tatusia na dochodne-ale
    wokół ma mnóstwo oddanych, kochających ludzi. Myśl pozytywnie. Trzymam kciuki.
    Ola
    --
    Człowiek bez honoru jest gorszy niż śmierć
  • jane795 27.01.06, 22:07
    Hetti,ja tez Cie rozumiem.Mimo,ze 7 lat jestem sama z corka i jest mi ciezko
    ale rozumiem.Podejrzewam,ze gdybym dzis byla sama myslalabym podobnie do
    Ciebie. Rozumiem argumenty dziewczyn i na pewno,mimo ze Tobie sie wydaje,ze
    bedziesz miala wsparcie w rodzinie i finanse tez nie stanowia problemu to nie
    jedna trudna sytuacja przed Toba.I na pewno jest to tez jakas forma egoizmu bo
    dziecko ma prawo do posiadania obojaga rodzicow.Ale jak pisalam rozumiem Cie i
    wiem,ze bedac na Twoim miejscu myslalabym tak samo.Pozdrawiam Cie goraco i
    jakiegokolwiek wyboru dokonasz-zycze powodzenia.
  • chalsia 27.01.06, 23:57
    Hettie,
    jednej rzeczy nie rozumiem zupełnie. Skoro masz tak silne uczucia macierzyńskie
    i tak dużo miłości do dania, to czemu nie chcesz adoptować dziecka? Przecież
    adopcja 3 miesięcznego maluszka jest jak najbardziej możliwa. Spełni to Twoje
    potrzeby i przyniesie wiele dobrego dla już istniejącego dziecka.
    Miałam problemy z zajściem w ciążę i przemyslałam kwestię adopcji. Była dla
    mnie nie do przyjęcia - z prostego powodu - ja nie czułam bezwzględnej potrzeby
    zostania matką, nie musiałam mieć dziecka by czuć się spełnioną. Więc gdybym
    nie zaszła w ciążę, to po prostu nie miałabym dziecka, świat by mi się z tego
    powodu nie zawalił. A instynkt macierzyński miałam na tyle znikomy, że zdawałam
    sobie sprawę, że nie pokocham adoptowanego dziecka.
    Urodziłam dziecko. I co? Ano wiem teraz, że adoptowane dzicko tez bym
    pokochała - taką samą miłością jak swoje własne.
    Więc dlatego nie rozumiem, czemu nie chcesz zaadoptować dziecka, które zostało
    porzucone przez swoich rodziców i już jest, zamiast rodzić własne, z założenia
    pozbawione pełnej rodziny - i to jako świadomy wybór.

    I jeszcze inna rzecz. Lilith niezłośliwie Ci napisała o tym, ze Twój facet to
    kretyn - nie można uznać, że facet jest bardzo ostrożny, jesli przez 2 lata
    uprawiacie stosunki przerywane. Ale ja o innym tego aspekcie chciałam napisać.
    Jeśli w wyniku badań by wyszło, że z Twojej strony nie ma problemów z
    płodnością, to możliwości są dwie (skoro do tej pory w ciążę nie zaszłaś):
    - facet ma problemy z płodnością (- chcesz takiego na ojca?)
    - Ty podświadomie nie chcesz mieć z nim dziecka (może takie jego podejście do
    Ciebie, do życia, do związków wywołuje Twój wewnętrzny sprzeciw -
    nieuświadomiony - ale i jak czytałam świadomy - i po prostu dlatego nie
    zachodzisz w ciążę?). Warto to przemyśleć.
    Ja wiem, że 2 lata starania się o ciążę z mojej strony przy zupełnym braku
    jakichkolwiek przyczyn medycznych z obu stron, to była moja nieuświadomiona
    niechęć do poczęcia dziecka z tym mężczyzną. Post factum okazało się, że
    słuszna, bo jestem samodzielną mamą, zamiast być wesołą rozwódką singielką.
    Chalsia
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • md0512 28.01.06, 04:19
    hettie napisała:
    > Jestem sama, mam juz 36 lat, nie moge dluzej czekac sad(( Mam partnera do
    > seksu (jak to okropnie brzmi), wiem ze nie jestem jego jedyna do tych spraw,
    > ale nie umiem sama zyc, chociaz z nim tez nie zyje ale jednak...
    > Jak zajsc w ciaze?? On jest bardzo ostrozny, a ja tak chce zajsc w ciaze!
    (...)

    Sorki Słońce, ale dla mnie to egoizm pierwszej klasy... uncertain
    Szukasz nowej zabaweczki? Mam do oddania kociątko wink

    --
    Pozdrawiam. MD.
    Project.mTigra - www.mTigra.com.
    Notebooki - pomoc techniczna na FORUM - Zapraszam.
  • mama_anuszy 28.01.06, 08:40
    MD: Masz dzecko MD? Jesteś szczęśliwa?? To daruj sobie pouczanie i ocenianie
    innych. Tylko tyle bo jestem bezsilna wobec takich postów jak Twój.
    --
    Człowiek bez honoru jest gorszy niż śmierć
  • malinowe_usta 28.01.06, 14:28
    zachodz w ciaze poki czas, a kto powiedzial, ze jak juz dziecko bedzie na
    swiecie, podrosnie, nie ułozysz sobie zycia z jakims facetem? ile to kobiet
    samotnych z dziecmi znajduje w koncu swoja połowe
    Moja rada....zachodz w ciaze ...a facet i tak moze sie pojawic potem...
    a ile to kobiet bierze slub zachodza rodza i zostaja same a ojcowie sie nie
    intereswuja dziecmi ...
    zachodz w ciaze to moja rada
  • malinowe_usta 28.01.06, 14:35
    i nie słuchaj tych pseudo wywodów o dobru dziecka co musi miec obojga rodzicow
    bo jak nie ma to porazka...same wychowuja dzieci bez facetow...ciekawe jakby ich
    swiat wygladał bez ich dzieci...
    masz ostatni dzwonek aby miec wlasne dziecko i nie patrz na nikogo tylko zachodz
    w ciaze poki czas!!!
  • ataryna 28.01.06, 17:05
    I słusznie Dziewczyno smile
    Nie będę Ci tutaj wyłuszczała jak wiele Pań powyżej: kup pieska, Dziecko to
    odpowiedzialność itp.
    Pieska kupisz Dziecku smile
    Odpowiedzialność to cecha każdej kobiety, która świadomie decyduje się na
    DZIECKO.
    Z całego serca życzę Ci rychłego macieżyństwa.
    Masz do niego takie samo prawo jak np. żona alkoholika decydująca się na
    Dziecko, choć wie, że w gruncie rzeczy jej macieżyństwo będzie samotne....
  • okruszek100 29.01.06, 01:54
    jasne, ze zachodź.Lepiej mieć kochajacą matkę niż byle jakich oboje rodzicow.Poza tym kto wie jakie niespodzianki ma dla ciebie los? może wlaśnie tego jedynego, za następnym zakrętem?Jasne, że dzieci powinny miec oboje rodziców, ale nie jest to jedyna droga na świecie.Poza tym bywa i tak,że rodzic umiera nim pozna dziecko- co wtedy? Mało jest takich przypadków? A przecież nikt nie przekreśla wtedy takiego dziecka i matki.Rozumiem,że tamta sytuacja jest losowa, a ta z wyboru.Ale i tak uważam,że najistotniejasze jest to ile miłości dasz dziecku.Jeśli je będziesz kochać- wszystko się ułoży, znajdziesz jakichś kuzynów, wujków itd, żeby dziecko poznało wzorzez normalnego faceta.nie demonizujmy, nie ma to sensu.Samo"posiadanie" dwojga rodziców to jeszcze nie wszystko.Zanm wiele przypadków, że to dopiero było nieszczęscie dla dziecka!Poza tym liczy się JAKOŚĆ a nie ilość rodziców, choć najfajniej mieć super mamę i super tatę, to jasne!!Odezwij się jak już będziesz w ciąży, możesz na privsmileTrzymaj się!
  • skorpionica10 30.01.06, 08:57
    > Pieska kupisz Dziecku smile

    Może ty traktujesz zwierzęta przedmiotowo, ale pies to czująca, myśląca,
    kochająca istota, więc nie zalecaj tego innym. To pewnie przez takie kretynki
    jak ty zwierzęta są przywiązywanie w lesie do drzew lub wyrzucane z pędzących
    samochodów. Dziecku kupuje się zabawki, oczywistym jest, że dziecko nie jest w
    stanie decydować (w tym opiekować, dbać, zarabiać na utrzymanie, na opiekę
    weterynaryjną) o życiu innych istot żywych.


  • mama_anuszy 30.01.06, 09:04
    skorpionica- oj Ty biedna nie zrozumiałaś intencji tekstu "pieska kupisz
    dziecku". Przecież to była metafora kobieto!
    --
    Człowiek bez honoru jest gorszy niż śmierć
  • ataryna 30.01.06, 15:18
    Dlaczego mi ublizasz?
    Zla interpretacja pieska smile
    Moze rozwine swoj stosunek do zwierzat.
    Kiedy urodzil sie moj teraz 6cio letni Synek w domku byl kochaniutki bokser
    (niestety juz nie zyje).
    Od 2 lat (wytzymalismy tylko pol roku bez pieska), po rodzinnej zalobie jest w
    domu wspaniale ulozona amstaffka.
    Kilka miesiecy temu bylo 5 szczeniakow - mnostwo pracy i radosci jednoczesnie.
    Porod naszej suni to byla jedna z najpiekniejszych rzeczy ktora przezylam smile
    W naszym domu Dzieci zawsze wychowuja sie z psem, a pies jest tez
    moim "dzieckiem".
    Nasza sunia reaguje na slowo 'corcia' i przybiega do mnie kiedy tak mowie.
    To tyle wyjasnien.
    Pozdrawiam smile
  • skorpionica10 30.01.06, 17:47
    Bardzo przepraszam.

    Jestem bardzo wrażliwa kiedy zwierzęta traktowane są jak przedmiot, dlatego tak
    zareagowałam. Nie oglądam programów o schroniskach, o przewożeniu koni na rzeź
    i o innych takich bardzo mnie poruszających sprawach dot.zwierząt, bo później
    kilka dni jestem roztrzęsiona.

    Pozdrawiam ciepło.

  • babciaroksanki 30.01.06, 11:49
    Droga hettie wszystko, ładnie, wszystko pięknie, ale ja mam jednak swoje trzy
    grosze do dodania, o czym tu nikt nie pisał. na twoim miejscu to bym wpierw
    porozmawiała z siostrami i rodzicami. Oni cie znają lepiej, mogą ocenić czy
    dasz radę. Tak się składa ze jestem babcią dwojga wspaniałych wnucząt, które
    każde ma innego tatusia. I widzisz prawdą jest, że ciężar opieki nad dzieckiem,
    kiedy wychowuje je samotnie kobieta, spada zwykle na dzidków. Co oni myślą o
    twoim pomyśle? Bo mają pewnie 55-60 lat i może wcale niechętnie by myśleli o
    takim rozwiązaniu. Bo to jednak, co innego jak chłop porzuca kobietę czy im nie
    wychodzi w związku, to, co innego jak ktoś podejmuje decyzję a potem zwala
    ciężar opieki na inne osoby. I nie pisz mi że nie zamierzasz tak tego zrobić.
    No, bo już tak w życiu jest, że wszystkiego robić się nie da. Jak się pracuje,
    to nie można być w domu z dzieckiem, nawet tak jak moja córka co ma prace
    dorywcze i częściowo w domu to jednak, ja się w dużej mierze zajęłam
    dzieciakami. A jak się ma jedną pensje, bez alimentów, albo z groszami
    nieregularnie płaconymi tak jak moja córka, to jednak ktoś musi pomóc.
  • lilith76 30.01.06, 15:08
    to decyzja hetti, która zdaje sobie sprawę z jej konsekwencji i świadomie chce
    je ponieść. jej prawo. nie będę bez końca polemizować, bo nigdy nie wiadomo,
    czy nie znajdę się kiedyś w sytuacji podobnej do niej.

    tylko jedna sprawa do kobiet popierających jej decyzję - kto dał wam prawo
    decydować o losach jej "partnera" i jego rodziny? co gdyby to samo spotkało
    waszego brata, syna, dobrego przyjaciela? nadal uważałybyście, że to decyzja
    podjęta dobrze? jeśli mężczyzna zgadza się na taki układ, to ok. jeśli jest
    oszukiwany, to coś tu nie gra.

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • natasza39 30.01.06, 15:16
    lilith76 napisała:

    > tylko jedna sprawa do kobiet popierających jej decyzję - kto dał wam prawo
    > decydować o losach jej "partnera" i jego rodziny? co gdyby to samo spotkało
    > waszego brata, syna, dobrego przyjaciela?

    Darły by się, że jakaś podła baba wrobiła ich syncia, czy braciszka w ciązę!
    A jakby facet np. chciał byc ojcem dla tego dziecka?
    Chciałby uczestniczyć w jego zyciu?
    Był kiedys juz taki przypadek na forum...
    szymon miał podobna sytuacje.
    Jesli kobieta ma byc wyłączna właścicielka dziecka, to przeciez jest cos
    takiego jak sztuczne zapłodnienie.
    Niech się kobita inseminuje i wtedy bedzie mogła z ręką na sercu powiedzieć, że
    jej nowa zabawka jest całkowicie jej własnościa.
  • lilith76 30.01.06, 15:50
    ja odkryłam jeszcze inne wyjście - jest już możliwość zamrożenia komórek
    jajowych. można zostać matką i w wieku czterdziestu paru lat.

    tylko, czy w tym wypadku, chodzi bardziej o to by mieć dziecko, czy "pamiątkę"
    bo mężczyźnie którego się bardzo kochało - nic nagannego, w sumie dzieci
    powinny być owocem miłości.

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • pom 30.01.06, 16:46
    Właściwie wszystkie argumenty za i przeciw padły.
    Nie daje mi jednak spokoju brak argumentacji Hetie DLACZEGO chce dziecka z tym
    konkretnym facetem, robiąc je po cichaczu, tylko dla siebie i łamiąc prawa tego
    mezczyzny.
    DLACZEGO nie bank spermy.
    Będe wdzięczna za argumentację - DLACZEGO chce zrobić to własnie tak - oszukując
    go i tak ingerując w jego życie. Brak alimentów nie jest odpowiedzią.
    --
    Nie głosowałam na Kaczyńskiego
    pompon
    co ty wiesz o zawijaniu...
  • iziula1 30.01.06, 17:58
    Droga Pom bo ONA TAK WŁASNIE CHCE.

    I dla mnie zwykłym bredzeniem jest,że ona nic od tego faceta nie chce. Alez
    chce. Chce by był ojcem.
    Nikt z nas nie wie jak ułozy sie zycie za pare lat.
    Decydując się na dziecko nie zawsze zdajemy sobie sprawe co bedzie dalej.
    A dalej może byc bezrobocie, gorzej płatna praca, brak dachu nad głowa,
    choroba, głód. Może lub nie. W życiu różnie bywa. I co dalej?
    Wtedy też nasza panna chcąca dziecka zaprze się i nie upomni sie o alimenty dla
    dziecka?
    Miałam lepsze zdanie o kobietach w Polsce. Ale widze,że głupota może dotknąc
    każdego.
    I nie mówie tu o autorce postu ale wszystkich "dobrych duszyczkach" które
    zachecaja do działania prokreacyjnego w imie "spełnienia"
    Tylko,że żadna z nich jej NIE pomoże.
    Wystarczy przeczytać co te panie wypisuja na temat samodzielnych matek.
    Hipokryzja? Jak najbardziej.
    --
    src="<a
    href="bd.lilypie.com/SHiKp1.png""
    target="_blank">bd.lilypie.com/SHiKp1.png"</a> alt="Lilypie
  • agamagda 30.01.06, 18:09
    W 100% zgadzam się z Izulą.
    Ona CHCE MIEĆ DZIECKO, BO CHCE (moja 2-letnia córeczka tez chce w ten sposób
    różne rzeczy).
    Ale prawdą jest, ze ta decyzja będzie dotyczyła wielu ludzi wokół niej,
    poczynając od "pechowego" wybrańca, poprzez dziadków, nią samą i dziecko.
    Mnie też zastanawiają komentarze, zachęcające do tej decyzji, szczególnie,
    padająca z ust najbardziej gorących krytykantek samodzielnych mamsmile)
  • kkm1975 30.01.06, 20:57
    Hmmm... ja wpadłam z 'mężczyzną od seksu'. I myślę sobie, że ciężko jest
    przemyśleć czy zaplanować pewne rzeczy, bo ... co tu dużo mówić - no, lekko nie
    jest.
    Samej w ciąży - to jest upiorne. Same problemy co krok, już jestem ciężka i
    ociężała i naprawdę brakuje mi pomocy; nie mówiąc już o masażu stópek. A pewnie
    jak już dziecko się urodzi - będzie jeszcze trudniej.
    No i jeszcze drobne dylematy: to bedzie chłopiec. Fajnie. Tylko ... kto go
    nauczy jak być chłopcem/mężczyzną? Jak grać w piłkę? Korzystać z pisuaru? Kto
    ma być dla niego 'modelem', od kogo ma się uczyć jak być ojcem/mężem?
    Dziecko będę wychowywać ja i moja mama i moja ciocia. I powiem Ci jedno; myślę,
    że naprawdę powinnaś zagwarantować sobie wsparcie i pomoc jakiegoś życzliwego
    faceta. Bo sama nie dasz rady...
  • hettie 01.02.06, 16:04
    Dziekuje co niektorym za dobre rady i podtrzymanie mnie w mojej decyzji smile))

    Ponizej jest link, podobna historia do mojej, ale komentarze o wiele mniej
    bezwzgledne, wrecz przychylne..

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23162&w=33385641&a=33385641
  • lilith76 01.02.06, 16:12
    jedyne podobieństwo to to, że obie chcecie dziecka i jesteście w podobnym wieku.
    relacji z mężczyzną nie da się porównać. u niej jest raz lepiej, raz gorzej,
    ale jest, wy macie układ typowo "usługowy".

    ale życzę zrealizowania się w życiu smile

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • bojana 01.02.06, 16:13
    Różnica polega na tym, że ona jest w dobrze rokującym związku z facetem, a nie
    ma dochodzącego kolesia do dymania, przy okazji paru innych lasek. W dodatku z
    jej postow wynika, że nie chce, w przeciwieństwie do Ciebie, perfidnie wrobić
    go w ojcostwo. Gdzie Ty widzisz podobieństwo? Zasadnicze różnice Waszych
    historii są ogromne, a to, że Ty zauważasz podobieństwo zaczyna być naprawdę
    niepokojące.
    --
    Mi vida está inspirada por el viento
  • agamagda 01.02.06, 16:21
    Podobieństwo to tylko wiek i chęć zajścia w ciażę.
    Cała reszta, jak Bojana moze nieco brutalnie, ale słuszne zauważyła jest inna.
    Naprawdę nie widzisz różnicy?
    Zapodaj swój post na tamtym forum, to zobaczysz reakcję, dziewczyny tam
    piszące, do delikatnych w swoich wypowiedziach raczej nie należą smile
  • hettie 01.02.06, 16:29
    bojana jestes w swojej wypowiedzi taka prosta piszac o dochodzacym kolesiu do
    dymania... Nie przeczytalas dokladnie moich postow. On nie jest dochodzacy,
    mieszkamy razem. To raz. A dwa, ja go perfidnie nie wrobie, bo niby jak. Ja
    tylko powiedzialam, ze chce dziecko i bede go miala, on sie nie zabezpiecza
    wiec chyba liczy sie z konsekwencjami.
  • bojana 02.02.06, 12:32
    Bez wąatpienia jestem Ci winna przeprosiny za obcesowe sformułowanie
    określające wasze relacje (które mimo wszystko odnosi sie do obrazu, który sama
    namalowałaś), co niniejszym czynię. Zaś to, że mieszkacie razem a nie jest
    dochodzący, niewiele wnosi do sprawy. Mieszkacie razem, ale (tu cytuję Ciebie):

    "Mam partnera do seksu (jak to okropnie brzmi), wiem ze nie jestem jego jedyna
    do tych spraw, ale nie umiem sama zyc, chociaz z nim tez nie zyje ale jednak..."

    "Przez ostatnie dwa lata bawi sie moimi emocjami. Zada, zebym akceptowala jego
    wyjscia z jakimis pannami"

    "ta ciagla nadzieja na znalezienie partnera na zycie juz zgasla"

    Więc co zmienia fakt, że mieszkacie razem? Moim zdaniem niewiele.
    Sama już nie wiesz co piszesz, bo raz zauważasz:
    "On jest bardzo ostrozny" i "sposob w jaki sie zabezpiecza to wytrysk na
    zewnatrz" (co może nie jest skutecznym sposobem na zabezpieczenie przed
    ojcostwem, jednak świadczy o tym, że ojcem nie planuje zostać), zaś powyżej
    piszesz "on sie nie zabezpiecza wiec chyba liczy sie z konsekwencjami"
    Jak to się wszystko szybko zmienia....
    Dziwi mnie tylko, że napisałaś ten post skoro już podjęłaś decyzję, i jak
    twierdzisz nie jest Ci potrzeba akctacja płynąca z forum.

    Spoko, najprawdopodobniej za parę latek bedziesz mogła wejść na forum dla
    ssamodzielnych i napisać historię:
    "byliśmy razem 2 lata, nie był to może bardzo udany związek, ale było nam ze
    sobą dobrze. Kochałam go. Na wiadomość o ciąży i o tym, że nie pozbędę się
    dziecka powiedział, że ma inne plany, nie chce tego dziecka, chce żyć inaczej,
    odszedł i zostawił nas..."
    Ta historia zasadniczo w części prawdziwie opisuje Waszą relację, ino fakty
    zostały potraktowane wybiórczo.
    Ale Ci wtedy będą forumki współczuły...

    --
    Mi vida está inspirada por el viento
  • zlosliwamalpa 01.02.06, 17:34
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • iziula1 01.02.06, 16:53
    Dziewczyna prosiła nas o fachowe porady jak wpaśc. A kto jest w tym bardziej
    oblatany od samotnych matek?My w koncu potrafiłysmy zajśc w ciąze wbrew woli
    partnera.

    --
    src="<a
    href="bd.lilypie.com/SHiKp1.png""
    target="_blank">bd.lilypie.com/SHiKp1.png"</a> alt="Lilypie
  • iziula1 01.02.06, 16:55
    Znów zbyt szybko kliknełam enter!
    Zapomniałam wysłac kilku słodkich smilesmilesmile-

    --
    src="<a
    href="bd.lilypie.com/SHiKp1.png""
    target="_blank">bd.lilypie.com/SHiKp1.png"</a> alt="Lilypie
  • agamagda 01.02.06, 16:57
    O kurcze, umykł mi sens pytaniawink)
    Przecież my wszystkie, naszych biednych żuczków ciążą do ołtarza zmuszałyśmy,
    Sorry w takim razie.
    Ja np. cyrklem prezerwatywę dziurawiłamwink
    buhahahahaha
  • hettie 01.02.06, 17:09
    Jestescie chore... Dzieci przynosza bociany.

    Ale rozumiem, macie malo rozrywki, no coz, zycze przyjemnej zlewki i ze mnie i
    z innych.
  • agamagda 01.02.06, 17:21
    Hettie, czy mamy mało rozrywki, nie, nie sądzę.
    Czy się z twoich pomysłów nabijamy, moze troche teraz tak,
    Dlaczego? Bo wszystkie argumenty za i przeciw juz padły.
    Ty zaś nie powiedziałaś, ani razu żadnego sensownego argumentu, który byłby
    przekonujący.
  • hettie 01.02.06, 17:33
    Powiedzialam, tylko ze ten argument nie jest przekonujacy dla ciebie.
    Znikam z tego forum, powinnam zrobic to wczesniej, milej zabawy i powodzenia
    wszystkim zycze.
    Ja mam to szczescie, ze mam przyjaciol ktorzy mnie rozumieja, wiec nie musze
    sie przejmowac wirtualnymi zlosliwosciami.

  • chalsia 01.02.06, 22:31
  • lilith76 02.02.06, 09:24
    hetti, jeśli facet mieszka z kobietą i korzysta z zawodnych środków
    zapobiegania ciąży, to nie powinien się zdziwić jak ciąża jednak u was będzie.

    ale czy jesteś przygotowana na jego ewentualną negatywną reakcję - niektóre
    dziewczyny z tego forum mogą ci opowiedzieć jak to jest gdy mężczyzna krzyczy,
    że został oszukany, zamienia dzień w piekło, namawia na aborcję, rzuca prosto w
    twarz okropne słowa, ból gdy jednak pakuje się i odchodzi lub gdy wyrzuca twoje
    rzeczy za próg.
    po drodze do wymarzonego dziecka możesz przejść przez cholernie bolesną
    emocjonalnie ciążę.

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka
  • lilith76 02.02.06, 09:28
    zapomniałam o sztandarowym w takich sytuacjach stwierdzeniu:
    "To nie moje dziecko"

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / Na co ci kwiaty, pomarańcze / Ja jeszcze z
    wiosną się rozkręcę / Ja jeszcze z wiosną się roztańczę

    Agnieszka Osiecka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka