Dodaj do ulubionych

Alimenty od żony byłego męża. To możliwe !!!

18.04.06, 18:42
Witam Samodzielne MAMY i spiesze donieść że STAŁO SIE po ok 23 miesiacach
zapadl wyrok nowa żona mojego ex bedzie uczestniczyc w utrzymaniu mojego syna
płacąc na niego alimenty. HEJ! wyrok zapadl dzis o 14.15 - polecam lekture
mojego listu z poczatku tej historii "Alimenty od żony byłego męża. Czy To
MOŻLIWE?"
autor: dronka13



--
Nie przemoczy Cie deszcz, który minął.
Edytor zaawansowany
  • pelagaa 18.04.06, 20:00
    No i niech to bedzie przestroga dla pan, ktore pomagaja biednym zuczkom ukrywac
    swoje dochody i pomagaja w ograbianiu dzieci tych biednych zuczkow!
    Gratuluje i pozdrawiam smile
    --
    PelAga
    Uwielbiam inaczej facetow ze "sztywnymi zasadami" i "kregloslupem"
  • labomba666 18.04.06, 20:21
    Podaj jakieś szczegóły, np. na czym się opierało uzasadnienie wyroku. Trochę
    trudno uwierzyć, żeby istniało bezpośrednie i proste przełożenie jak kobieta
    płacąca alimany na nie swoje dziecko.
    Sądzę, że tu raczej chodziło o wzięcie pod uwagę stanu ich wspólnego
    gospodarstwa domowego.

    LaBomba
    --
    NOWE forum Samodzielne mamy zaprasza!
  • dronka13 19.04.06, 07:51
    Stan posiadania na dzień dzisiejsz to restauracja w centrum kurotu (nazwy sory
    nie wymienie) i dwa bary. Sa razem od dawna jaszcze kiedy to zemną kład sie do
    łóżka każdej nocy. Małżeństwem sa od 3 lat. O fikcyjnie jest zatrudniony i
    znajomka, to juz drugie takie zatrudnienie, poprzedni "pracodawca" po rozmowie
    ze mna i wezwaniu go na świadka do sądu natychmiast go zwolnił. A pracownicy
    nowego nawet nie znają nazwiska mojego ex (osobiście byłam i pytałam). Wiecej
    infirmacji na temat sprawy znajdziesz
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=17858305&a=17858305
    I dodam ze sprawe o obniżenie alimentów tez wygrałam w sądzie rodzinnym i
    odwoławczym. Nie jestem prawnikiem i nie reprezetował mnie prawnik a jednak
    udało sie, namawiam do działania!
    --
    Nie przemoczy Cie deszcz, który minął.
  • astreja 19.04.06, 09:01
    ja pier****e.. (przepraszam za słowo) nieźle się mają, czyli masz fart bo
    rozdzielności majątkowej nie mają? no pieknie pieknie


    pozdrawiam
  • dronka13 19.04.06, 12:07
    Mamją intercyze przed małżeńską ale zapomnieli mnie o tym poinformowac co jest
    niezgodne z 4 punktem intercyzy, który wyraźnie mówi o tym obowiązku!
    --
    Nie przemoczy Cie deszcz, który minął.
  • astreja 19.04.06, 14:47
    nie rozumiem, były mąż musi pinformowac byłą żonę o jakiś tam intercyzach?
    mniemam, ze to w sprawie alimentów, ale co z tego, że mają intercyzę?


    matko jakie to skomplikowane
  • chalsia 19.04.06, 15:11
    Art 47 par 2 KRiO

    Małżonkowie mogą powoływać się względem osób trzecich na rozszerzenie,
    ograniczenie lub wyłączenie wspólności tylko wtedy, gdy zawarcie przez nich
    umowy majątkowej oraz jej rodzaj były tym osobom wiadome.

    Chalsia

    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • astreja 19.04.06, 15:30
    krótko mówiąc nie wiedziałam o czymś takim więc to nie istnieje(w pewnym sensie)
    zehr gut smile

    pozdrawiam i dziekuje za dokształcenie ;p
  • dronka13 19.04.06, 15:47
    Dziekuje ! dokładnie o tym zapomnieli!
    --
    Nie przemoczy Cie deszcz, który minął.
  • chalsia 18.04.06, 23:18
  • kotka.na.dachu 19.04.06, 14:29
    ... i przestarzegam podstępne, chciwe macochy, że mogą być w niezłych opałach
    hahahaha
    --
    Znów przyjdzie maj... smile
  • wrogowska 19.04.06, 16:46
    A ja opowiem inną historię,o której już tu kiedyś wspominałam.
    Własnie zostały zniesione alimenty 25-letniemu"dziecku" ,ktore to za Chiny nie
    chce się usamodzielnić i zmienia szkoły jak rękawiczki.W końcu znalazł się
    mądry sąd,który pogonił "dziecko" do roboty.
    Dziecko się oburzyło i na ojca i na sąd,ale pomimo zapisania
    (zapisania,zaznaczam)do kolejnej szkoły sąd nie widział podstaw do dalszego
    alimentowania 'dziecka"
    Czy to jest sukces?Jeżeli tak,to czyj?
    (nie jestem macochą,zanznaczam zanim mnie napadniecie)
  • pelagaa 19.04.06, 18:10
    A co to ma wsolnego z tematem tego watku?
    Chyba raczej nic.
    --
    PelAga
    Uwielbiam inaczej facetow ze "sztywnymi zasadami" i "kregloslupem"
  • czerwone_korale 19.04.06, 18:41
    A ja opowiem inną historię
    __
    historię powiadasz hmmmwink
    i właściwie dlaczego akurat tutaj chciałaś ją przytoczyć?
  • wrogowska 19.04.06, 19:47
    Bo każdy święci swój sukces-a co?zabronione?
    Z tymi alimentami to dziala w dwie strony,proszę nie zapominajcie o tym.
  • martalik 19.04.06, 21:28
    Dronko serdecznie gratuluję, podziwiam za mądrość, odwagę i konsekwencję. M. i
    --
    sygnaturka?
  • floric 20.04.06, 20:01
    Zawsze mnie oburzalo naciąganie na kasę osób trzecich.
    --
    Miejsce na Twoją reklame.
  • tataadriana 20.04.06, 20:24
    jezeli chodzi o zasądzenia alimentów od next - zgadzam się.
    trochę niesmaczne mimo wszystko.
    chociaż z drugiej strony sprawiedliwe jeśli osoba zobowiązana w sposób cwany
    uchyla się od łożenia na dziecko. w każdym razie sądy muszą ostrożnie
    podejmować takie decyzje.

    --
    www.tataadriana.republika.pl

    Iuris praecepta sunt: honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • derena33 21.04.06, 08:55
    A smaczne jest jak tata nie placi wcale na utrzymanie swoich dzieci, tylko
    przepisze wszystkie swoje aktywa na nowa partnerke i smieje sie w kulak?



  • tataadriana 21.04.06, 15:22
    derena33 napisała:
    > A smaczne jest jak tata nie placi wcale na utrzymanie swoich dzieci, tylko
    > przepisze wszystkie swoje aktywa na nowa partnerke i smieje sie w kulak?

    chyba skarbeńko rozumiesz iż nie powinno się generalizować takich zachowań.
    owszem, zdarza się, że ojciec kombinuje w sposób złośliwy jak nie zapłacić
    należnych dzieciom alimentów. nie uważam jednak żeby było to powszechne, raczej
    jest sporadyczne, a jeśli wypływa czy to w sądzie czy gdzie indziej, to tylko
    dlatego, że jest wysoce naganne.
    oczywiście nie sprzeciwiam się zasądzaniu alimentów od next, zwłaszcza w
    opisanym na początku przypadku.
    ale niektóre osoby w tym wątku zaczynają trąbić w sposób, który może zostać
    odebrany tak, jakby od każdej eks było możliwe i zasadne sądzenie o
    partycypowanie w utrzymaniu dzieci, które tatuś zostawił i znalazł sobie
    zaradniejszą partnerkę. albo tylko ładniejszą smile

    --
    www.tataadriana.republika.pl

    Iuris praecepta sunt: honeste vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere.
  • chalsia 21.04.06, 15:38
    to w takim razie jak należałoby spojrzeć na sprawę w następującej sytuacji:
    - facet dobrze zarabia i jego partnerka również (ale 50% tego co on), oboje
    zdecydowanie powyżej średniej krajowej, nie są małżeństwem ale mieszkają razem,
    mają wspólne dziecko
    - facet płaci alimenty na dziecko z poprzedniego związku
    - facet przez kilka lat ponosi całkowite koszty utrzymania (nie tylko
    podstawowego ale i wakacji, etc) jego, jej i wspólnego dziecka, dzięki czemu
    jego partnerka odkłada sobie te 50% kosztów utrzymania, których nie płaci
    - facet traci pracę

    Czy w takiej sytuacji jego partnerka powinna czy nie powinna, oprócz wzięcia na
    siebie utrzymania siebie, jego i ich dziecka, wspomóc partnera i przez czas
    jego bezrobocia pokrywać różnież alimenty?
    Przecież gdyby facet nie pokrywał 100% kosztów ich utrzymania, to mógłby mieć
    oszczędności, które pozwalałyby na płacenie alimentów w okresie braku pracy.

    Chalsia

    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • e_r_i_n 21.04.06, 15:44
    Uwazam, ze nie powinna. Jesli on utrzymywal wszystkich, widac tak chcial i
    takie mieli ustalenia. Mniej wiecej tak samo mozna by powiedziec, ze kobiecie,
    ktora 20 lat spedzila w domu, po rozwodzie nie naleza sie alimenty, bo gdyby
    pracowala, to bylaby sie w stanie utrzymac.

    chalsia napisała:

    > Przecież gdyby facet nie pokrywał 100% kosztów ich utrzymania, to mógłby mieć
    > oszczędności, które pozwalałyby na płacenie alimentów w okresie braku pracy.

    Ale alimenty to JEGO zobowiazanie i to ON powinien myslec, jak zabezpieczyc
    mozliwosc ich placenia w przypadku braku dochodu.


    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • karrolina1 21.04.06, 16:49
    Zgadzam sie z erin. Dopoki facet zarabia i daje kase, korzystamy i traktujemy
    ja jak wspolna, a jak mu sie noga powinie to kopa w tylek, bo w koncu mogl
    myslec wczesniej.
  • pelagaa 21.04.06, 17:41
    Pewnie, ze tak uwazasz, skoro sama siedzialam iles tam lat na utrzymaniu meza,
    teraz gdy on straci prace musialabys mu "pomoc", gdybys uwazala, ze powinnas.
    Jestem pewna, ze w waszym zwiazku wszystko (dobra materialne mam na mysli)
    bedzie na ciebie. Ale nie sadze, aby twojego meza exi spedzalo to sen z
    powiek wink Na szczescie smile
    --
    PelAga
    Uwielbiam inaczej facetow ze "sztywnymi zasadami" i "kregloslupem"
  • e_r_i_n 21.04.06, 17:56
    pelagaa napisała:

    > Pewnie, ze tak uwazasz, skoro sama siedzialam iles tam lat na utrzymaniu
    > meza, teraz gdy on straci prace musialabys mu "pomoc", gdybys uwazala, ze
    > powinnas.

    Widzę, że i Ty, i Karrolina nie czytacie ze zrozumieniem.
    Pomoge mezowi bez watpliwosci - w razie braku pracy nie wyrzuce go z domu, nie
    ogranicze jedzenia. Natomiast alimentow za niego placic nie bede.


    > Jestem pewna, ze w waszym zwiazku wszystko (dobra materialne mam na mysli)
    > bedzie na ciebie.

    Bedzie to, co ja kupie smile

    > Ale nie sadze, aby twojego meza exi spedzalo to sen z powiek wink Na
    > szczescie smile

    No tak, na pewno to rozumie - w koncu w jej zwiazku pewnie wszystko jest na
    tego, kto na to zarabia smile

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • pelagaa 21.04.06, 18:03
    > Natomiast alimentow za niego placic nie bede.

    I to obie doskonale na pewno zrozumialysmy Z Karrolina. Maz twoj jednak za
    ciebie "alimenty" placil na wasze wspolne dziecko i na ciebie tez placil, kiedy
    za jego pieniadze zyliscie podczas twoich studiow, kiedy nie pracowalas i nawet
    wtedy, kiedy nie placil na pierworodnego.
    Ale masz racje nie plac za niego! Odsetki urosna i matka dziecka dostanie z
    nawiazka smile)) Dziecko z glodu przeciez nie urze, tak jak nie umarlo, kiedy
    malzonek nie placil. A dlugi kiedys i tak trzeba splacic smile

    > No tak, na pewno to rozumie - w koncu w jej zwiazku pewnie wszystko jest na
    > tego, kto na to zarabia smile

    Jak jest w jej zwiazku to ich sprawa, wiem, ze chetnie wsadzilabys najbardziej
    wscibska czesc swojego ciala i tam, ale jest duza szansa, ze nie dasz rady tongue_out

    --
    PelAga
    *
    Psychole powinni sie leczyc. Przymusowo, jesli nie dobrowolnie.
  • karrolina1 21.04.06, 18:08
    > I to obie doskonale na pewno zrozumialysmy Z Karrolina. Maz twoj jednak za
    > ciebie "alimenty" placil na wasze wspolne dziecko i na ciebie tez placil, kiedy
    >
    > za jego pieniadze zyliscie podczas twoich studiow, kiedy nie pracowalas i nawet
    >
    > wtedy, kiedy nie placil na pierworodnego.

    Chcial, to placil. Widocznie mu to odpowiadalo. Mogl nie placic i odlozyc sobie
    czesc na czarna godzine. wink
  • e_r_i_n 21.04.06, 18:09
    Straszne, ze sa faceci, ktorzy umieja przewinac dziecko bez odruchu wymiotnego,
    nie? smile
    --
    Kto mieszka w wiejskich chałupach? wink
  • pelagaa 21.04.06, 18:18
    > Straszne, ze sa faceci, ktorzy umieja przewinac dziecko bez odruchu
    > wymiotnego,

    Nie, nie straszne. Straszne to jest to, ze sa tacy, ktorzy maja ten odruch
    wymiotny na widok kupy wlasnego dziecka. Ale sa macochy, ktore to rozumieja,
    pdobno maja z toba wspolnote czegos, czego chyba nie posiadasz jednak.

    Jestes zalosna. Ale usmialam sie, szczegolnie z sygnaturki wink))))))))))
    Nie wyszla ci zlosliwosc wink
    --
    PelAga
    *
    Bieda przeczy matematyce, podzielona na wieksza ilosc ludzi nie staje sie
    mniejsza.
  • e_r_i_n 21.04.06, 18:21
    pelagaa napisała:

    > Jestes zalosna.

    Dziękuję smile

    > Ale usmialam sie, szczegolnie z sygnaturki wink))))))))))

    No miło mi, to pewnie to coś 'najfajnieszego' w weekend wink

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • pelagaa 21.04.06, 18:25
    Siedzisz na forum cale dnie i sledzisz co gdzie pisze? To pewnie twoje cos
    najfajniejszego w weekend.
    Ja miewam ciekawsze rozrywki. Wlasnie w mojej wiejskiej chalupie, gdzie ptaki
    budza mnie ze snu, a nie piedniecie jakiegos studenta za sciana, albo na
    korytarzu w drodze do wspolnego kibla.
    Milego akademikowania wink
    --
    PelAga
    *
    Bieda przeczy matematyce, podzielona na wieksza ilosc ludzi nie staje sie
    mniejsza.
  • e_r_i_n 21.04.06, 18:29
    Tak, tak, masz rację.
    I dobrze radzę się doinformować wink
    Stan konta już znasz wink, ale widzę, że reasercherzy spią smile
    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • e_r_i_n 21.04.06, 18:23
    pelagaa napisała:

    > A dlugi kiedys i tak trzeba splacic smile

    Osoba zaciągająca debet na kilkudniowy wyjazd w góry wie o tym najlepiej smile


    --
    Od wyhodka wolę toaletę. Rozumiem, że nie każdy wie, co to jest smile
  • pelagaa 21.04.06, 18:29
    > Osoba zaciągająca debet na kilkudniowy wyjazd w góry wie o tym najlepiej smile

    Coz... ja przynajmniej w te gory mam za co wyjechac, czyli mam inne rozrywki
    niz net, bo jest bank, w ktorym moge podeprzec sie debetem (taki kredyt
    dyskontowy, rok-linia szanowna ekonomistko). A swoje dlugi zawsze splacam
    terminowo, bez odsetek karnych. Wiec z czego tu drwic???
    Znowu pudlo tongue_out
    --
    PelAga
    *
    Bieda przeczy matematyce, podzielona na wieksza ilosc ludzi nie staje sie
    mniejsza.
  • e_r_i_n 21.04.06, 18:33
    pelagaa napisała:

    > Coz... ja przynajmniej w te gory mam za co wyjechac

    No nie masz, bank ma smile Kredyciki i inne roklinie to dla tych, co nie mają smile

    > A swoje dlugi zawsze splacam terminowo, bez odsetek karnych.

    To się chwali. Możesz koleżankę przeszkolić. Bo wiesz, jak juz się czepiać, to
    wszystkich w takiej samej sytuacji smile

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • pelagaa 21.04.06, 18:36
    > Kredyciki i inne roklinie to dla tych, co nie mają smile

    Dla tych co nie maja to siedzenie na dupie w domu jest i tekst "wakacje - brak
    srodkow".

    --
    PelAga
    Uwielbiam inaczej facetow ze "sztywnymi zasadami" i "kregloslupem"
  • e_r_i_n 21.04.06, 18:39
    Ech, taka dobra, współczująca Pelaga, a śmieje się z czyjegoś nieszczęscia.

    Miłego wieczoru i wymyślania sygnaturek, opisów na gg i innych takich. Pewnie
    trochę czasu na to potrzebujesz smile

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • pelagaa 22.04.06, 18:24
    Wspolczuje tym, ktorzy na wspolczucie zaluguja. Tobie nie wspolczuje niczego,
    sama jestes kowalem wlasnego losu, ja cie z "przyjemnoscia"
    jedynie "podczytuje" wink To mile, kiedy ktos dostaje to, na co zaluguje.

    A wieczor dziekuje mily byl smile Nawet bardzo. W odroznieniu od twojego nie przed
    kompem.
    --
    PelAga
    *
    Bieda przeczy matematyce, podzielona na wieksza ilosc ludzi nie staje sie
    mniejsza.
  • e_r_i_n 23.04.06, 21:01
    pelagaa napisała:

    > Tobie nie wspolczuje niczego, sama jestes kowalem wlasnego losu

    Otoz to. Wiec i wspolczuc nie ma czego smile Mam to, czego chce - czyli jest
    idealnie.

    > W odroznieniu od twojego nie przed kompem.

    Hehe, no tak, kamerke masz (ale chyba nie u mnie w domu, bo tam mnie nie bylo).
    Chyba, ze mi jakies posty z wczorajszego wieczora chcesz zacytowac? wink
    Na kolejnych ekhm 'kierunkach' chyba uczyli konsekwencji?
    --
    Kto się przezywa, sam się tak nazywa smile
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • pelagaa 23.04.06, 21:24

    > Na kolejnych ekhm 'kierunkach' chyba uczyli konsekwencji?

    Nie chce mi sie z toba gadac. Za niskie loty, jak dla mnie.
    Ale mysle, ze wielu ludzi dowie sie chetnie co to jest "wyHodek"
    yntelektualistko po najlepszej w swiecie uczelni.


    Popatrz w dol...
    --
    PelAga
    *
    Psychole powinni sie leczyc. Przymusowo, jesli nie dobrowolnie.
  • karrolina1 21.04.06, 18:05
    > Pomoge mezowi bez watpliwosci - w razie braku pracy nie wyrzuce go z domu, nie
    > ogranicze jedzenia.

    Wzruszylam sie do lez.

    PS Mam dla ciebie dobra wiadomosc: jak wsadza go do wiezienia za nieplacenie
    alimentow, bedzie tam mial zapewniony dach nad glowa i miske.
  • kasia_kasia13 24.04.06, 18:43
    > > Jestem pewna, ze w waszym zwiazku wszystko (dobra materialne mam na mysli
    > )
    > > bedzie na ciebie.
    >
    > Bedzie to, co ja kupie smile

    To co Ty kupisz w Waszej "wspolnej" kasy? Bo jeszcze nie tak dawno pisalas, ze
    pieniedza sa u Was wspolne. Chyba, ze odkad ruszylas w koncu swoja tylka czesc
    ciala do roboty, jest juz inaczej.
  • e_r_i_n 24.04.06, 18:44
    Za duzo byś chciała wiedziec smile
    Rozumiem, że Ty pracowałas od 16 roku zycia? wink
    --
    Kto się przezywa, sam się tak nazywa smile
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • dronka13 21.04.06, 09:10
    floric napisał:

    > Zawsze mnie oburzalo naciąganie na kasę osób trzecich.

    A mnie oburza to, że mężczyźni nie mają HONORU a ich kobiety wspierają ich w
    walce z własnymi dziećmi, napewno nie dotyczy to wszystkich, ale to właśnie ten
    przypadek. Żona ojca moich dzieci żyje z nim 14 lat od trzech jest jego żoną i
    przez ten cały czas pomagała mu w uchylaniu się przed płaceniem alimentów.
    Najpierw sama go zatrudniała za najniższe wynagrodzenie a teraz pracuje z nią
    świadcząc dla prace na jej rzecz nie odpłatnie oczywiście (prowadzą rozległe
    interesy) on dla pozorów jest zatrudniony w miejscu naszego zamieszkania jako
    mechanik samochodowy za najniższą krajową (ma wykształcenie ogólnokształcące)
    sama odwiedziłam ten warsztat kilka krotne nigdy go tam nie było a pracownik
    którego spotkałam nawet nie znał jego nazwiska (pracuje tam już ponad rok)

    NO PROSZE POWIEDZ a CZY TO JEST OK? że ja sama od tylu lat musze
    borykać się z utrzymaniem dzieci? Ledwo wiąże koniec z końcem a oni śmieją mi
    sie w twarz!

    Kiedyś mężczyzna jak nie potrafił lub nie mogł zachować sie HONOROWO
    to ... a teraz ...
    Tatuśkowie prześcigają się pomysłach jak nie płacić - TO CHYBA JAKAŚ NOWA
    DYCYPLINA SPORTOWA ale tylko nasza krajowa bo w innych krajach społeczność
    napiętnuje taki jak mój ex a nasza współczuje im i ich sprzymierzeńcom.
    --
    Nie przemoczy Cie deszcz, który minął.
  • e_r_i_n 21.04.06, 09:22
    dronka13 napisała:

    > teraz pracuje z nią świadcząc dla prace na jej rzecz nie odpłatnie oczywiście

    Nic dziwnego. I tak nie mozna zaliczyc wynagrodzenia wspolmalzonka do kosztow,
    wiec nie oplaca sie podpisywanie z nim umowy o prace.
    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 21.04.06, 09:30
    Ale tu nadal chodzi o kasę "osób pierwszych" smile czyli exa. Ex tworzy faktycznie
    wspólne gospodarstwo ze swoją next, next pomaga mu ukrywać jego faktyczne
    dochody.

    Zawsze mnie oburzało życie w luksusie przy jednoczesnym unikaniu płacenia
    nędznych alimentów na dzieci z pierwszego związku wink
  • e_r_i_n 21.04.06, 09:38
    setite napisała:

    > Zawsze mnie oburzało życie w luksusie przy jednoczesnym unikaniu płacenia
    > nędznych alimentów na dzieci z pierwszego związku wink

    Czasem ten luksus wynika z zaradnosci next.

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • natasza39 21.04.06, 09:59
    e_r_i_n napisała:

    > setite napisała:
    >
    > > Zawsze mnie oburzało życie w luksusie przy jednoczesnym unikaniu płacenia
    >
    > > nędznych alimentów na dzieci z pierwszego związku wink
    >
    > Czasem ten luksus wynika z zaradnosci next.

    Ale w tym przypadku, erin, "zaradność" next polega na tym, że dochody to oni
    wypracowywuja wspólnie, natomiast pieniadze są tylko JEJ, zaś tatuś rżnie przed
    sądem żebraka.
    W przypadku gdyby next była milionerką i wzięła sobie dziada na utrzymanie, to
    faktycznie w sensie prawnym nie musiałaby się "dzielić" swymi milionami z
    dziećmi małzonka-dziada.
    Ja jednak takich przypadków w zyciu nie znam.
  • e_r_i_n 21.04.06, 10:02
    Wiemy tyle, ile mowi dronka. Nie wiem, kto zalozyl ten interes, czy razem go
    rozwineli, czy on przyszedl 'na gotowe'. Oczywiscie szarpanie sie o 400 czy 500
    na dzieci jest bez sensu i dziwie sie facetowi, ze chce mu sie tak kombinowac.
    Natomiast Setite pisala ogólnie o zyciu w luksusie, dlatego tez napisalam, ze
    niekoniecznie luksus jest dzieki mezowi.
    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 21.04.06, 10:11
    Tu wchodzimy na śliski (a może grząski?) grunt postaw etycznych. Ja na ten
    przykład, gdybym była tą hipotetyczną milionerką, a wzięłambym sobie dziada bez
    grosza przy duszy-alimenciarza... - no właśnie, wzięłabym? - no ale przyjmijmy
    że mam miliony, ukochanego-alimenciarza... to albo dała bym mu kooopa w doopę
    aby zaczął zarabiać na dzieci - może nawet stworzyłabym mu stanowisko pracy,
    aby na te dzieci zarobił - albo jeśli chciałabym hodować pasożyta, dałabym te
    kilka groszy na alimety - takie, jakie ów alimenciarz powinien dzieciom płacić.
    Ja bym się jakoś nieswojo czuła w takiej sytuacji. Wolałabym wiedzieć, że mój
    ukochany nie robi w bambuko swojego potomstwa.

    (Ech, taka spekulacja - alimenciarza to ja bym nawet kijem nie dotknęła,
    fuj smile )

    A zresztą - właściwie to mniejsza o next. Niech sobie nexie robią co chcą smile))

    Mnie nadal _oburza_ życie faceta w luksusie (czy na swój, czy na czyjś koszt)
    gdy się nie płaci podstwaowych alimentów na swoje dzieci.
  • e_r_i_n 21.04.06, 10:13
    Jesli lubisz przenosic na siebie czyjes obowiazki - Twoj wybor. Ale nie jest to
    jedynie sluszna droga.
    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 21.04.06, 10:18
    Dopiszę się jednak - wiesz, Erin, ja nie lubię przenosić na siebie niemoich
    obowiązków. Więc jakbyś doczytała, nie widzę sobie w roli parnerki alimenciarza.

    Jakoś jednak nie potrafią współczuć parnerkom alimenciarzy. Jakoś mi nie żal
    takiej parnerki alemenciarza, która wie, że jej facet jest niewywiązującym się
    z obowiązków wobec dzieci oszustem. Skoro takiego w domu hoduje - niech zgodnie
    z prawem - i decyzją sądu - płaci.

    ...................

    To zresztą teoria. Przykład Dronki był inny i bardziej czytelny - next ukrywała
    dochody exa. Ex zarabiał i stać go było na podtawowe alimenty, od których się
    uchylał. Kropka.
  • dronka13 21.04.06, 12:32
    kiedy sie poznali to ON prowadził zakład remontowo-budowlany i był jeszcze mym
    mężem, ONA pracowała w służbie zdrowia. Dziś ON nie ma nic ONA WSZYSTKO.
    W obecnej firmie pracują razem i razem wypracowuja pieniążki. TYLKO ŻE WSZYSTKO
    NALEŻY DO NIEJ - jak zeznał w sądzie żona kupuje mu nawet papierosy wink
    --
    Nie przemoczy Cie deszcz, który minął.
  • pelagaa 21.04.06, 17:39

    > Ale w tym przypadku, erin, "zaradność" next polega na tym, że dochody to oni
    > wypracowywuja wspólnie, natomiast pieniadze są tylko JEJ, zaś tatuś rżnie
    > przed sądem żebraka.

    Nie tlumacz Natasza, nie dotrze. Erin nie wierzy Dronce, bo ona exia jest wink
    Wazne, ze sad uwierzyl i wydal taki a nie inny wyrok wink Niektore macochy, jak
    widac wyraznie w tym watku, boli do samego szpiku kosci fakt, ze mozna poniesc
    kare za pomaganie zuczkowi w oszukiwaniu wlasnych dzieci.
    Zreszta jak erin ma Cie Natasza zrozumiec, skoro przez iles tam lat studiowala
    na garnuszku meza???? Przeciez jak on teraz bez pracy zostanie to wypadaloby
    mu "pomoc" placic na pierworodnego, skoro on jej przez tyle lat finansowal
    zycie wink)))))
    Hehe wink
    --
    PelAga
    *
    Bieda przeczy matematyce, podzielona na wieksza ilosc ludzi nie staje sie
    mniejsza.
  • e_r_i_n 21.04.06, 17:58
    pelagaa napisała:

    > Przeciez jak on teraz bez pracy zostanie to wypadaloby
    > mu "pomoc" placic na pierworodnego, skoro on jej przez tyle lat finansowal
    > zycie wink)))))

    A co ma jedno do drugiego? Ja mam 'dlug' wobec meza w zwiazku z tym, ze mnie
    utrzymywal, nie wobec jego dziecka.
    Pomijam juz fakt, ze przykre, ze niektorzy mysla, ze pomoc drugiej stronie w
    zwiazku (tzn. pomoc kobiety facetowi, bo kobiecie sie nalezy z zalozenia)
    wynikac moze tylko z OBOWIAZKU.

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 21.04.06, 10:03
    Co nie zmienia faktu, że ex z tego luksusu korzysta.

    IMHO, next która akceptuje fakt, iż jej ukochany posiada zobowiązania, naraża
    się na ryzyko ewentualnego finansowania takich zobowiązań. Jeśli nie chce
    płacić, może a) zmotywować swojego ukochanego do zarobienia na alimenty dla ex,
    b) dać sobie z facetem spokój. Inaczej zostaje wariant c) z wielkiej miłości
    dla żuczka niestety wysupłać na alimety z własnej kieszeni.

    ........................

    Ale to tylko taka moja opinia. Należę bowiem do osób, które wierzą we wspólnotę
    majątkową w związkach.
  • e_r_i_n 21.04.06, 10:05
    Korzysta, bo jest jej mezem. I wtedy niestety poziom zycia ojca i dziecka nie
    bedzie taki sam. Nie mowimy o sytuacji nie placenia alimentow, tylko o
    dostowaniu ich wysokosci do mozliwosc OJCA, nie ojca i next.

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 21.04.06, 10:14
    OK. Święta racja Erin. Gdyby - powtarzam - gdyby pan ex płacił, tak jak
    powinien był - to Dronka nie musiałaby sięgać do kieszeni next. Czyli
    ostatecznie nie opłaciło się next pomaganie w ukrywaniu dochodów ukochanego...

    Tak jak w moim poście wyżej - jeśli next na miliony, a ex jest dziadem, to nie
    ten dziad płaci jak dziad - ale niechże płaci. Nie musi milionów. Byle
    wywiązywał się z obowiązku i takie jest moje zdanie (fajnie się gada, ale ja
    muszę lecieć więć na razie tylko pozdrawiam!)
  • mikawi 21.04.06, 13:12
    jakież to fantastycznie logiczne - zgodnie z licznymi wcześniejszymi dyskusjami
    next nie powinna się wtrącać ile facet płaci na dziecko, bo to sprawa między
    nim a eks żoną i next nic do tego, bo to zobowiązanie faceta nie jej. Ale jak
    facet płacić przestaje, wtedy jak najbardziej nexia powinna się wtrącić niosąc
    kaganek oświaty motywujący faceta do płacenia albo płacić sama.
  • mangolda 21.04.06, 13:27
    mikawi napisała:

    > jakież to fantastycznie logiczne - zgodnie z licznymi wcześniejszymi
    dyskusjami
    >
    > next nie powinna się wtrącać ile facet płaci na dziecko, bo to sprawa między
    > nim a eks żoną i next nic do tego, bo to zobowiązanie faceta nie jej. Ale jak
    > facet płacić przestaje, wtedy jak najbardziej nexia powinna się wtrącić
    niosąc
    > kaganek oświaty motywujący faceta do płacenia albo płacić sama.

    Lepiej bym tego nie ujęła
  • setite 22.04.06, 11:11
    Tak - według mnie - w mojej prywatnej opnii (którą przedstawiam na forum
    _dyskusyjnym_) - to jest fantastycznie logiczne.

    Jak facet przestaje płacić na własne dzieci - staje się po prostu świnią,
    chamem, pachołkiem bez honoru - i oszustem. Ja (osobiście) źle bym się czuła z
    oszustem w moim małżeńskim łożu. Więc na moją prywatną logikę, starałabym się
    dać żuczkowi jakąś motywację, aby przestał być świnią i na dzieci łożył.

    Po prostu droga Mikawi (i Erin) ja naprawdę nie mogę pojąć (więc może ościećcie
    mnie) jakie walory ma facet, który nie raczy płacić uzasadnionych alimentów na
    własne dzieci? Jakie to walory ma żuczek, który ukrywa dochody byle by tylko
    nie utrzymywać _własnych_ dzieci?

    No, różne warianty biorę pod uwagę - i sorry, ale dopóki ktoś mnie tu nie
    oświeci, nadal nie widzę nic pozytywnego w gościu, który raczy olewać własne
    potomstwo.
    Dla mnie to, powtarzam, świnia bez jajec i honoru. Aby taki facet
    (hipotetycznie) nadal miał mój szcunek, musiałby jakoś się wziąć w garść i
    zacząć zarabiać, aby płacić. A gdyby to było niemożliwe (faktyczne bezrobocie,
    choroba) albo gdyby jego dolce nicnierobienie wynikało z naszej wspólnej
    decyzji (bo np. ja zarabiam krocie a on prowadzi nasz dom), to - niemożliwe! -
    wysupłałabym z własnej portfela te alimenty.
  • e_r_i_n 22.04.06, 12:11
    setite napisała:

    > jakie walory ma facet, który nie raczy płacić uzasadnionych alimentów na
    > własne dzieci? Jakie to walory ma żuczek, który ukrywa dochody byle by tylko
    > nie utrzymywać _własnych_ dzieci?

    Ani ja, ani mikawi nie piszemy o gosciach ukrywajacych dochody, aby nie placic.
    Ale to facet nie placi SWOICH zobowiazan, dlatego next za to nie powinna byc
    potepiana (poza sytuacjami, gdy mu w tym pomaga). Ani tez nikt jej (poza
    sytuacja wspomniana) nie powinien jej do odpowiedzialnosci pociagnac i jej od
    niej wymagac.
    Pomijam juz fakt, ze taka next, w sytuacji, gdy facet jest bez pracy, ponosic
    zaczyna PELEN koszt utrzymania wspolnego dziecka (jesli jest). Szkoda, ze
    analogii nie ma.

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • czerwone_korale 22.04.06, 12:19
    Pomijam juz fakt, ze taka next, w sytuacji, gdy facet jest bez pracy, ponosic
    zaczyna PELEN koszt utrzymania wspolnego dziecka (jesli jest). Szkoda, ze
    analogii nie ma.
    __
    ????
  • e_r_i_n 22.04.06, 12:28
    Czego w mojej wypowiedzi nie rozumiesz?
    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • chalsia 23.04.06, 00:53
    ALeż jest analogia. Szkoda, ze masz tak krótki wzrok (albo mózg), ze jej nie
    widzisz.
    Jak ten facet nie ma pracy i nie płaci alimentów to również eks w całosci
    utrzymuje ich wspólne dziecko.
    Czyli obie baby zaiwaniają by w całosci utrzymać swoje dzieci a biednemu
    żuczkowi dobrze bo jest utrzymankiem.
    Czyli jednak lepiej być eks, bo przynajmniej bezrobotnego dorosłego facia nie
    musi utrzymywac.
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • e_r_i_n 23.04.06, 13:40
    chalsia napisała:

    > Jak ten facet nie ma pracy i nie płaci alimentów to również eks w całosci
    > utrzymuje ich wspólne dziecko.

    Ale potem te alimenty dostaje z odsetkami, prawda?

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 23.04.06, 14:13
    I Erin, i Mikawi piszecie w wątku zainicjowanym przez Dronkę - przypominam,
    wątek dotyczy next pomagającej czynnie w _niepłaceniu_ alementów przez ex.

    Co do pociągania do odpowiedzialności next - sorry, Winnetou, ale na to jest na
    razie obowiązujące _prawo_. Zgodnie z kodeksem można dochodzić od next
    alimentów. Stety czy niestety.

    Co zaś się tyczy bardziej ulotnej kwestii potępiania - każdy ma prawo do
    własnego zdania.

    Aż do bólu powtarzam, że to moje osobiste zdanie. A ja osobiście po prostu nie
    szanuję kobiety, która w pełni akceptuje jako partnera faceta-alimenciarza.

    Jeśli facet nie pracuje, wynika to jak mniemam ze wspólnej umowy nowych
    parnerów czyli ex i next (w każdym bądź razie next się na to godzi).

    Taka pani pokrywa przecież żuczkowi potrzeby życiowe jak jedzonko,
    zamieszkanie, kosmetyki, może samochód i paliwo do tegoż, może karnet na
    fitness, oraz _zobowiązania_ takie jak ubezpieczenia (OC na samochód, NW) czy
    abonament za telefon - a już innych zobowiązań, takich wiążących się z dobrem
    małoletnich dzieci - to wybiórczo pokrywać nie chce?

    Powtarzam smile)) aż do bólu - piszę teraz o sytuacji, gdy pan nie pracuje i nie
    zarabia, a jest na utrzymaniu next.

    Moje osobiste zdanie jest takie - jeśli pan nie pracuje i nie zarabia i jest na
    utrzymaniu next, to next pokrywa jego potrzeby oraz zobowiązania (abonament za
    telefon czy nawet mandat za złe parkowanie sam się nie zapłaci, prawda?). Skoro
    akceptuje alimenciarza jako partnera, jeśli ex nie pracuje, trudna rada -
    alimenty ex mieszczą się w jego kosztach utrzymania.

    Cóż,trzeba było sobie brać tańszy model (bez obciążeń finansowych albo z auto-
    doładowaniem uncertain )

    Ok, niech nie chce, ale ja takiej pani nie muszę lubić. Ani szanować. A może
    powinnam...? Tylko - za co?

  • e_r_i_n 23.04.06, 19:09
    setite napisała:

    > wybiórczo pokrywać nie chce?

    Taka pani ma prawo sama decydowac o tym, jakie zobowiazania tego pana pokrywa smile

    --
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 23.04.06, 20:57
    Właśnie tak, Erin, właśnie tak. Taka pani ma prawo sama decydować o tym, jakie
    zobowiązanie tego pana pokrywa.

    A ja mam prawo nie sznować takiej pani za wybory, które są według mnie
    nieetyczne.

    A matka pokrzywdzonych przez tego pana dzieci ma prawo wystąpić do sądu o
    obciążenie takiej pani alimentami. I zgodnie z prawem - może uzyskać ich
    zasądzenie.

    Pozdrawiam smile
  • floric 23.04.06, 21:01

    > Właśnie tak, Erin, właśnie tak. Taka pani ma prawo sama decydować o tym, jakie
    > zobowiązanie tego pana pokrywa.
    >
    > A ja mam prawo nie sznować takiej pani za wybory, które są według mnie
    > nieetyczne.
    >
    > A matka pokrzywdzonych przez tego pana dzieci ma prawo wystąpić do sądu o
    > obciążenie takiej pani alimentami. I zgodnie z prawem - może uzyskać ich
    > zasądzenie.

    a ta pani będzie miala w przyszlosci prawo pozwac pasierba o alimenty
    --
    Miejsce na Twoją reklame.
  • setite 24.04.06, 11:09
    Nie widzę nic złego w tym, że jeśli taka pani będzie cierpieć nędzę na starość,
    to może pozwać o alimenty "pasierba". Czy Floric napisałaś to jako złośliwe
    ostrzeżenie smile ?

    Przypominam paniom macochom smile))) alimenty to nie kara, to środki na
    zapewnienie bytu dzieciom.
  • m-m-m 24.04.06, 18:02
    Przypominam paniom macochom smile))) alimenty to nie kara, to środki na
    zapewnienie bytu dzieciom.


    Żadna rozsądna macocha nie powie, że facet zobowiązany do alimentacji jest z
    tego obowiązku zwolniony. Natomiast nie ma żadnego powodu, dla którego macocha
    miałaby zapewniać byt czyimś dzieciom. Gdyby Ci rodzice się nie rozwiedli i pan
    straciłby pracę to wtedy i tak chcąc nie chcąc to druga storna musiałaby sama
    zatroszczyć się w całości o byt tego dziecka.
    Zaznaczam, że jestem byłą pasierbicą, a dziś całodobową wieloletnią macochą
  • floric 24.04.06, 19:06

    > Nie widzę nic złego w tym, że jeśli taka pani będzie cierpieć nędzę na starość,

    przepisze wszystkie dobra na kolejnego nexta i będzie "sierpieć nędze", a
    pasierb niech buli, a co.
    --
    Miejsce na Twoją reklame.
  • e_r_i_n 23.04.06, 21:16
    setite napisała:

    > A ja mam prawo nie sznować takiej pani za wybory, które są według mnie
    > nieetyczne.

    Pytanie z ciekawosci smile
    Nieetyczne, gdy nie 'daje' na alimenty, gdy facet faktycznie nie ma, a
    jednoczesnie karmi i trzyma pod dachem, czy tylko wtedy, gdy nie daje i
    jednoczesnie pomaga w ukrywanie (jak w przypadku dronki)?
    --
    Kto się przezywa, sam się tak nazywa smile
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 24.04.06, 11:14
    Teraz krótko (praca):
    - po pierwsze, zależy od konkretnej sytuacji
    - po drugie - gdy pomaga w ukrywaniu to taka pani jest - nie napiszę, bo mnie
    wykropkuje smile a poważnie to sprawa jest wtedy jasna, prawda? dla mnie
    przynajmniej - to po prostu pomaganie w popełnianiu przestepstwa
    - po trzecie - gdy facet nie ma bo nie pracuje, a nie pracuje bo jest
    utrzymankiem i jego pani się na to godzi - to nieetyczne według mnie. Pani z
    klasą powinna pogonić aby zarobił na aliemnty, a nie tolerować żuczka-
    alimenciarza. Ale jesli nie chce, aby żuczek pracował, powinna spłacać jego
    zobowiązania.
  • e_r_i_n 24.04.06, 17:28
    setite napisała:

    > - po drugie - gdy pomaga w ukrywaniu to taka pani jest - nie napiszę, bo mnie
    > wykropkuje smile a poważnie to sprawa jest wtedy jasna, prawda? dla mnie
    > przynajmniej - to po prostu pomaganie w popełnianiu przestepstwa

    No tak, jasna.

    > - po trzecie - gdy facet nie ma bo nie pracuje, a nie pracuje bo jest
    > utrzymankiem i jego pani się na to godzi - to nieetyczne według mnie. Pani z
    > klasą powinna pogonić aby zarobił na aliemnty, a nie tolerować żuczka-
    > alimenciarza. Ale jesli nie chce, aby żuczek pracował, powinna spłacać jego
    > zobowiązania.

    Czyli w przypadku przejsciowego braku pracy nie wymagasz od next placenia
    alimentow?


    --
    Kto się przezywa, sam się tak nazywa smile
    Pijpulkowo
    Wiktorek
  • setite 25.04.06, 08:44
    Erin, ja wiem, że moja wizja smile jest taka trochę idealistyczna uncertain Ale co
    poradzę smile))))) - jeśli mam prezentować rozwiązania docelowe, idealne (w moim
    odczuciu), to tak mi wychodzi.

    Owszem, w przypadku przejściowego braku pracy nie wymagam od next płacenia
    alimentów - ale na zasadzie ugody i umowy między - ex, samodzielną, oraz next.
    Jak to by miało wyglądać zależy od konkretów. Może na przykład tak (na
    przykład):

    - ex mówi - "nie mam pracy - przejściowo - i zajęty jestem intensywnym jej
    szukaniem. Nie jestem w stanie teraz płacić ani extrasów, ani podstawowych
    alimentów w wersji najabardziej minimalnej. Wiesz, ex, mógłbym zająć się
    dodatkowo dzieckiem/dziećmi, ale tylko w weekendy, bo w tygodniu szukam pracy.
    Obiecuję, że gdy znajdę pracę (i obietnicy dotrzymam) wyrównam zaległości - co
    sądzisz o założeniu dziecku lokaty?"

    - next mówi (do partnera) - tu w mojej opinii wszystko zależy od konkretów.

    Ile zarabia next, ile samodzielna, czy samodzielnej nie wystarczy na leki, czy
    tylko na basen dla dziecka i tak dalej.

    Jeśli nie wystarczy na basen czy angielski, trudno - dziecko nie będzie miało
    przez jakiś czas basenu lub angielskiego.

    Jeśli nie wystarczy na czynsz, leki, dojazdy do szkoły - trudno, next _mogłaby_
    spłacać (czasowo) zobowiązania partnera. Oczywiście pod warunkiem, że i
    samodzielna wychodzi z jakąś konkretną propozycją poprawienia sytuacji. Wbrew
    pozorom ja nie lansuję postawy roszczeniowej, tylko solidaryzm społeczny smile

    Erin, ja się bulwersowałam hipotetyczną sytuacją, gdy next zarabia średnią
    krajową i powyżej i bez istotnych strat dla budżetu domowego mogłaby za
    partnera spłacać podstawowe zobowiązania w sytuacji gdy samodzielna znajduje
    się na krawędzi ubóstwa.

    Rozumiem, to taka idealna sytuacja gdy troje "z automatu" skonfliktowanych
    ludzi jednak byłoby w stanie dogadać się co do pieniędzy i mają do siebie
    uzasadnione zaufanie sad
  • mikawi 24.04.06, 09:27
    chyba nie do końca zrozumiałaś, ja nie pisałam o facecie - ja pisałam o
    niekonsekwencji w postrzeganiu osoby macochy/naxt w tym układzie - dopóki facet
    się wywiązuje ze swoich obowiązków alimentacyjnych next ma siedzieć cicho i się
    nie wtrącać ile kasy płaci na swoje dziecko (zwłaszcza jak chce/musi płacić
    więcej), bo alimenty to sprawa między nim a eks żoną. A jak przestaje płacić to
    next ma na siebie przejąć obowiązek faceta (przeczytaj jeszcze raz swoje własne
    uogólniające zdanie na ten temat w poście powyżej). Czyli jak najbardziej się
    wtrącić smile))) tak mnie to, przyznaję, nieco rozbawiło smile
  • setite 24.04.06, 13:00
    To przecież taka typowa dyskusja akademicka smile))

    Wiesz, ja tak czysto teoretycznie. Na razie mam małżonka, który nie posiada
    innych dzieci niż nasze wspólne, i sama też mam wyłącznie dziecko mojego męża.

    Nie biorę odpowiedzialności za poprzednie dyskusje na tym forum. Moja opinia
    jest taka (tak, znam swoje uogalniające zdanie smile - w związku (czytaj:
    aktualnym ex z next) decyzje podejmuje się wspólnie. Dlatego - oj nie do
    wiary smile ale powtarzam nie biorę odpowiedzialności za poprzednie dyskusje na
    tym forum - uważam, że i owszem next ma prawo razem z ex decydować o wysokości
    alimentów. Jak konkretnie - zależy od konkretów właśnie. Byle nie schodzic
    poniżej minimum. A jakie to minimum - hmmm, to temat na długie dgybanie.

    Z drugiej strony, brzydzi mnie idea osob next blokującej czy zniechęcającej do
    płacenia alimentów przez swojego pana (exa). Nie poradzę.

  • bojana 21.04.06, 09:39
    Cieszę się, że Ci sie udało.
    Chciałabym kiedyś dożyć czasów, kiedy postawa takich kobietopodobnych istot
    będzie ścigana z urzędu. Skoro niełożenie na dziecko jest karalne, to pomoc w
    tymże powinna być traktowana jako pomoc czynie karalnym.
    Pozdr
    --
    Żyliśmy w wolnym kraju, teraz żyjemy w PiSuarze.
  • mangolda 21.04.06, 12:51
    Po raz kolejny potwierdziła się prawda, że exi i jej dzieciom chodzi tylko o
    kase i niestety posuną się do wszystkiego aby osiągnąć swój cel. Przykra to
    prawda.
  • chalsia 21.04.06, 12:58
    Powiem bez ogródek - Mangolda spadaj na inne fora by wsadzać kije w mrowisko.
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • bojana 21.04.06, 14:19
    Przykrą prawdą jest to, że zdajesz się niewiele rozumieć. Przy czym,
    sformułowanie <niewiele> jest użyte mocno na wyrost.
    --
    Żyliśmy w wolnym kraju, teraz żyjemy w PiSuarze.
  • czerwone_korale 21.04.06, 14:47
    ja bardzo się cieszę z takiego wyrokusmile
    skoro jest jak mówisz-że next brała udział w oszustwie.
    A suma sumarą przecież to nie ona płaci tylko oni oboje-bo to że wszystko do
    niej należy jest fikcjąwink))
    pozdro
  • ashan 21.04.06, 15:04
    czerwone_korale napisał:


    > A suma sumarą przecież to nie ona płaci tylko oni oboje-bo to że wszystko do
    > niej należy jest fikcjąwink))

    i to jest bardzo słuszna uwaga smile
    a.
  • kate1975 22.04.06, 10:58
    Wiesz, jak sie upra zeby nie placic to wezma fikcyjny rozwod i ona wystapi o
    zniesienie tych alimentow. Skoro rozdzielnosc majatkowa rozwod pewnie niewiele
    by w ich zwiazku zmienil.
  • kate1975 22.04.06, 10:59
    kate1975 napisała:

    > Wiesz, jak sie upra zeby nie placic to wezma fikcyjny rozwod i ona wystapi o
    > zniesienie tych alimentow. Skoro rozdzielnosc majatkowa rozwod pewnie
    niewiele
    > by w ich zwiazku zmienil.

    mialo byc :skoro rozdzielnosc majatkowa juz maja to rozwod niewiele by zmienil
    w ich zwiazku.
  • chalsia 23.04.06, 00:57
    owszem, zmieniłby - owa pani zatrudnialaby wtedy na czarno obcego czlowieka, a
    teraz ma meza pomagajacego w prowadzeniu interesy.
    Chalsia
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • kate1975 23.04.06, 15:29
    ale wtedy uniknelaby placenia a on zawsze moze byc "bezrobotny". np. tak z
    czystej zloscliwosci.
  • johny_bravo2 23.04.06, 21:44
    właśnie mnie takie coś natchnęło. Temat alimentów jak się pojawia na tym forum
    to takie posty rozrastają się do nie wiadmo jakich rozmiarów i potem są głównie
    tylko kłótnie. Daje mi to do myślenia, że nic nie liczy się dla Was tylko kasa
    i kłotnia - a co za tym idzie nic dziwnego, że jesteście samotnymi mami.

    Abstahując od powyższego... jak rodzina jest pełna i jedno z rodziców traci
    pracę to drugie ciągnie jak może i zapewne przez to "stopa życiowa" takiej
    rodziny się psuje, jedno z rodziców z wiadomych tam względów nie może wykonywać
    swojego "obowiązku alimentacynego" w pełni. Dziecko po rozwodzie czy też
    rozstaniu rodziców ma mieć zapewniony stały "dochód" w postaci alimentów i
    wyroku sądowego, bez względu na to, czy rodzic płacący ma ta pracę czy też nie.
    Koniec i kropka musi bulić. Teraz pytanko czym sie różni dziecko z pełnej
    rodziny od takiej, którego rodzice się rozstali.

    Gratuluję autorce tego postu wygrania alimentów od macochy. Świetnie to
    zrobiłaś, choć miałaś całą interpetację prawną podaną jak "na tacy" i nie
    trudno było tej sprawy nie wygrać. A czy Ona zastanowiła się trochę nad
    przyszłością swojego dziecka? Myślę, że nie. Wygrana ta jest tylko na krótką
    metę. Dziecko takie będzie dorosłe i będzie chciało założyć własną rodzinę.
    Nagle zostanie obciążone zobowiązaniem wobec macochy, bo będzie miała prawo i
    być może i na nie płacącego ojca. Czyli dochód który dziecko osiągnie i będzie
    chciało przeznaczyć na własną rodzinę, będzie musiało tym dochodem podzielić
    się z tym małżeństwem a dlaczego, a to dlatego, że kiedyś mama tego
    dziecka "wychyliła" się przed sąd aby dostać jakieś tam pieniądze. I przez to
    też się już dorosłemu dziecku popsuje stopa życiowa.
  • chalsia 23.04.06, 23:26
    >
    > Abstahując od powyższego... jak rodzina jest pełna i jedno z rodziców traci
    > pracę to drugie ciągnie jak może i zapewne przez to "stopa życiowa" takiej
    > rodziny się psuje, jedno z rodziców z wiadomych tam względów nie może
    wykonywać
    >
    > swojego "obowiązku alimentacynego" w pełni. Dziecko po rozwodzie czy też
    > rozstaniu rodziców ma mieć zapewniony stały "dochód" w postaci alimentów i
    > wyroku sądowego, bez względu na to, czy rodzic płacący ma ta pracę czy też
    nie.
    >

    Łopatologicznie i na przykładzie:
    1. Mąz i żona pracują oboje, do dziecka jest opiekunka. Jedno z rodziców traci
    pracę, a więc może pełnić w domu opiekę nad dzieckiem (to też jest alimentacja
    tzw, naturalna) - w związku z czym nie wydają kasy na opiekunkę. I jest juz
    jakaś (niemała) oszczędnośc.
    2. taka sama para po rozwodzie. On traci pracę. Ale nie przejmie bezpośredniej
    opieki nad dzieckiem, bo ma własną rodzinę/gdzie indziej mieszka etc (nie
    zamierzam rozdmuchiwać tego watku o kwestię dlaczego ojcowie nieczęsto
    mieszkają z dziecmi). A niania nadal potrzebna bo matka pracuje.
    3. taka sama para po rozwodzie. Ona traci pracę, a więc może pełnić w domu
    opiekę nad dzieckiem (= wypełnia obowiącek alimentacyjny), niania już
    niepotrzebna, ojciec alimentami pokrywa koszty utrzymania dziecka.

    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • mamaika 24.04.06, 17:14
    Chalsiu a z ciekawości w 3 przypadku z czego owa Pani żyje ? Zadałam tu kiedyś
    pytanie na tym forum czy uważacie,ze eksia żyjąca z alimentów dzieci jest w
    porzadku, częsc odrzekła że jak najbardziej. Jako macocha się z tym nie
    zgadzam. Nie zamierzam się tu spierać i kłócic bo nie ma o co. Obowiązkiem
    OBOJGA rodziców jest utrzymanie dzieci . I nie piszmy o opiece bezpośredniej bo
    w przypadku dyskusji o np. 18-latkach to doprawdy odrobinę śmieszne. A co do
    macoch pomagających w niepłaceniu alimentów i wspierających takie działania mam
    dokładnie takie samo zdanie jak i o mamusiach żyjących z alimentów dzieci . Nie
    usprawiedliwia nic. Pozdrawiam serdecznie.
  • czerwone_korale 24.04.06, 09:18
    Daje mi to do myślenia, że nic nie liczy się dla Was tylko kasa
    i kłotnia - a co za tym idzie nic dziwnego, że jesteście samotnymi mami.
    ___
    gratuluję j.bravowink
    ale zauważ że dziecko "żreć musi".
    Szkoda że "panowie" po rozstaniu o tym zapominają i dlatego z niektórymi TRZEBA
    się wykłócać o kasę bo on nie rozumie że dziecko musi zjeść i się ubrać.
    pozdro
  • johny_bravo2 24.04.06, 20:27
    Chalsia napisała:

    Łopatologicznie i na przykładzie:
    1. Mąz i żona pracują oboje, do dziecka jest opiekunka. Jedno z rodziców traci
    pracę, a więc może pełnić w domu opiekę nad dzieckiem (to też jest alimentacja
    tzw, naturalna) - w związku z czym nie wydają kasy na opiekunkę. I jest juz
    jakaś (niemała) oszczędnośc.

    > to samo po rozwodzie - nie pracujesz tak więc opiekujesz się dzieckiem,
    gotujesz, pierzesz, karmisz... jeśli to zrobisz należycie podpisuje kwit, ześ
    alimenty na ten miesiąc uregulował (tu opiekunka odpada) w przeciwnym razie
    dług Ci rośnie i będzie wisiał całe życie, lub idę po zaliczkę alimentacyjną i
    państwo będzie Cię ścigało wraz z odsetkami o należne pieniądze, wpis do
    dłużników niewypłacalnych i generalnie całe życie masz "do bani", bo ani
    pożyczki ani kredytu

    2. taka sama para po rozwodzie. On traci pracę. Ale nie przejmie bezpośredniej
    opieki nad dzieckiem, bo ma własną rodzinę/gdzie indziej mieszka etc (nie
    zamierzam rozdmuchiwać tego watku o kwestię dlaczego ojcowie nieczęsto
    mieszkają z dziecmi). A niania nadal potrzebna bo matka pracuje.

    > patrz powyżej, to już jego "brocha" jak to zrobić, aby to zobowiązanie
    uregulować

    3. taka sama para po rozwodzie. Ona traci pracę, a więc może pełnić w domu
    opiekę nad dzieckiem (= wypełnia obowiącek alimentacyjny), niania już
    niepotrzebna, ojciec alimentami pokrywa koszty utrzymania dziecka.

    > jestem "za"

    Chyba państwo wprowadziło zaliczkę alimentacyjną, która nie jako przerzuca na
    państwo dalsze egzekwowanie kwot alimentacyjnych.

    Czerwone Korale napiasała:

    Szkoda że "panowie" po rozstaniu o tym zapominają i dlatego z niektórymi TRZEBA
    się wykłócać o kasę bo on nie rozumie że dziecko musi zjeść i się ubrać.
    pozdro

    > to sie zgadza, nie oponuję tego; od żarcia i ubrań są jednak rodzice,
    dziadkowie czy też zaliczka alimentacyjna czy opieka społeczna. Nie znam się
    dobrze na świadczeniach społecznych, jedynie niejako znany jest mi temat
    zaliczki alimentacyjnej i instytucja prokuratora. Niemniej jednak po
    co "zaciągać" zobowiązania wobec obcej osoby? Zadowolna byłabyś z sytuacji,
    kiedy to otrzymujesz alimenty od macochy czy też ojczyma, który note bene nie
    mieszka z Tobą i z dzieckiem, nie przyczynił się tak naprawdę do pomocy, a
    wręcz przeciwnie utrudniał/-a to jeszcze, dziecko dorasta, chce założyć własną
    rodzinę lub za własne pieniądze z własnej parcy chce sobie kupić mieszkanie,
    samochód, kompuetr lub zaoszczędzić na swoją przyszłość, idzie do pracy a tu
    przychodzi pozew o alimenty od tatusia, który nie płacił plus macochy czy też
    ojczyma, który został zmuszony do płacenia, generalnie kasa która mogła być
    spożytkowana na jego samego lub na ich już dzieci a Twoje wnuki musi trafić
    jeszcze do łajz, którzy tak naparwdę mieli to wszytsko w dupie. Plus, Ty też
    będziesz niejako zmuszona partycypować w tym wszystkiem, bo jako mama i babcia,
    będziesz chciała jakoś wtedy pomóc swojemu wnukowi czy też już swojemu
    dorosłemu dziecku.

    Decyzje należy podejmować długofalowo nie krókofalowo, mimimalizować ryzyko; to
    co dziś się wydaje dobre w przyszłości może przynieść całkiem odwrotny skutek,
    dziś inwestujesz w przyszłości możesz mieć z tego zysk i spokój. Dobra nie
    filozofuję ... pozdrawiam
  • dronka13 25.04.06, 08:28
    CYTAT na który musze odpowiedzieć:
    > to sie zgadza, nie oponuję tego; od żarcia i ubrań są jednak rodzice,
    dziadkowie czy też zaliczka alimentacyjna czy opieka społeczna. Nie znam się
    dobrze na świadczeniach społecznych, jedynie niejako znany jest mi temat
    zaliczki alimentacyjnej i instytucja prokuratora.


    1. Nie moge otrzymać pomocy w postaci zaliczy alimentacyjnej - przekraczam próg
    o 25 złotych
    2. Takie same wymagania (dochód na osobe) dotyczą pomocy społecznej
    3. Zyją tylko babcie mamie ex do czasu jak miałam dodatkowy etat sama pomagałam
    dając jej 100 złotych miesięcznie, moja mama daje sobie rade finansowo ale jest
    na granicy, jak dobrze znanej emerytom.
    4. Prokurator wydał 2 wyroki skazujace za niełożenie alimentów. Trzecią sprawę
    odrzucił nie widział rażącego naruszenia prawa wink bo ex zamiast 800 zł płaci
    ok 300 zł

    Zdaje sobie sprawe jak wypadłam w oczach piszących osób ale naprawde
    wyczerpałam wszystkie inne srodki. Zadne próby rozmów nie przynisły rezultatów
    a wręcz przeciwnie - słyszałam tylko jaka to ja jestem INTERESOWNA i ŻE TYLKO
    PIENIĄDZE MI W GŁOWIE! HAHA
    Od ok 13 lat sama wychowuje dzieci, zapewniałam im SAMA nie tylko jedzenie czy
    ubranie ale i wakacje, lekarstwa, książki itd (mozna tu wymieniać w
    nieskończoność) w tym czasie pracowałam na dwóch etatach i podnosiłam
    kwalifikacje. TO JA! a ON stopniowo przekazał interes konkubinie (teraz już
    żonie) i miał spokój i czas na rozwijanie interesu już zabezpieczonego bo
    zapisanego na NIĄ. Przez ten cały czas nie miał rzadnego kontaktu z dziećmi
    mimo że mieszkał 12 lat kilka ulic od nas.
    I na koniec! Wiem i zdaje sobie sprawe że ten sam Kodeks Rodziny moze być
    podstawą do wydania kiedyś wyroku o alimenty na ojca i jego żone! ALE KTO MI
    ZAGWARANTUJE ZE KIEDY BYM NIE WYSTĄPIŁA O ALIMENTY OD MACOCHY, ONA (ONI) NIE
    WYSTĄPILI BY O ALIMENTY OD MYCH DZIECI? Życie pokazało że są to ludzie bez
    skrupułów.





    --
    Nie przemoczy Cie deszcz, który minął.
  • derena33 25.04.06, 09:12
    Nie przejmuj sie Dronko, niektorymi postami.
    Jestes dzielna kobietasmile
  • czerwone_korale 25.04.06, 10:06
    ALE KTO MI
    ZAGWARANTUJE ZE KIEDY BYM NIE WYSTĄPIŁA O ALIMENTY OD MACOCHY, ONA (ONI) NIE
    WYSTĄPILI BY O ALIMENTY OD MYCH DZIECI? Życie pokazało że są to ludzie bez
    skrupułów.
    ___
    no własnie-też mam takie wnioski jak Ty dronka!
    CO to ma do rzeczy czy pozwę nexie czy nie? jeśli ona i tak ma możliwośc prawną
    aby pozwać moje dziecko o alimenty to co zmieni fakt czy ja ją teraz pozwę czy
    nie?
    jest tu jakiś związek przyczynowo-skutkowy?wink
    wszystko chyba zależy od widzimisię nexi
    i skoro faktycznie next ma możliwośc prawną wyciągnięcia w późniejszym czasie
    kasy od dziecka to może wszystkie powinnyśmy wnosić o alimenty od next?smile
    takie zabezpieczenie na przyszłośćwink
  • konkubinka 25.04.06, 13:40
    czy Dronka jest dzielna to nie wiem ale napewno sedzia obiektywny i
    zainteresowany faktami.
    Osobiscie nie wyszlam za mojego partnera ale rowniez nigdy bym nie chciala ani
    grosza od nowej zony mojego eksa.Wiem , ze obowiazek alimentacyjny ciazy na
    kazdym mezczyznie ale do bycia prawdziwym ojcem nikogo sie nie zmusi.Poza tym
    eksie tez bywaja rozne .Mysle ze to nie jest kwestia zona czy nie zona ,
    intercyza czy jej brak a tego jak kto poczuwa sie do obowiazku wzgledem dziecka
    i jak sad SPRAWIEDLIWIE sie temu przyjrzy.

    --
    Ania "Dondon" - moderator SKLEPIKU

    GDZIE SIE PODZIAŁO LATO???sad((
  • czerwone_korale 25.04.06, 13:50
    Osobiscie nie wyszlam za mojego partnera ale rowniez nigdy bym nie chciala ani
    grosza od nowej zony mojego eksa.Wiem , ze obowiazek alimentacyjny ciazy na
    kazdym mezczyznie ale do bycia prawdziwym ojcem nikogo sie nie zmusi.
    --
    konkubinka-tak,ale to nie są faktycznie pieniądze nexi.W tym przypadku to
    fikcja.Facet przepisał na nią cały swój majątek żeby uniknąć finansowych
    zobowiązań wobec dzieci.Sąd na pewno miał tego świadomość i dlatego wydał taki
    wyrok.
  • tommy_80 25.04.06, 14:04
    "ALE KTO MI
    > ZAGWARANTUJE ZE KIEDY BYM NIE WYSTĄPIŁA O ALIMENTY OD MACOCHY, ONA (ONI) NIE
    > WYSTĄPILI BY O ALIMENTY OD MYCH DZIECI? Życie pokazało że są to ludzie bez
    > skrupułów.
    > ___
    > no własnie-też mam takie wnioski jak Ty dronka!"


    Rozchwiane nieco te Wasze wnioski.

    Ludzie po różnych forach płaczą, że ojcowie nie wywiązujący się z alimentacji
    sami kiedyś pozwą o pieniądze swoje dzieci, pytają jak się zabezpieczyć, jak
    pozbawić praw. Tylko, że nie ma takich przypadków, nigdzie nie ma postów w
    stylu "co zrobić - jestem poszukiwany, bo nie płaciłem alimentów na ojca".

    Tak samo nie spotkałem się z przypadkiem, żeby kobieta płaciła po rozwodzie
    alimenty na swojego byłego męża. Za to możliwość taka jest rozdmuchiwana i
    podawana kobietom jako koronny argument do walki o rozwód z winy męża, bo
    przecież on się teoretycznie może znaleźć w niedostatku i niby ją pozwać.

    Ale rozumiem, strach ma wielkie oczy i jak widać sama myśl o ewentualności
    alimentacji na "tatusia" paraliżuje Wasz zdrowy rozsądek, blokuje logikę.

    Co do możliwości zasądzenia alimentów na dziecko od dziadków, czy też macochy,
    to ani mnie to gorszy, ani wzrusza. Gdybym postanowił przestać płacić, to taka
    opcja i tak by mi się opłaciła - po pierwsze proces można trochę pociągnąć
    czasowo, bo drugie moim rodzicom lub żonie mniej by przysądzili.
  • m-m-m 25.04.06, 14:31
    wszystko chyba zależy od widzimisię nexi


    Nie. Macocha może domagać się alimentów na siebie od pasierbów tylko wtedy, gdy
    przyczyniła się do ich wychowania i/lub utrzymania. Macocha, która płacić
    będzie Dronce będzie miała pokwitowania takich wpłat, a więc ma dowód na
    przyszłość, że przyczyniła się do utrzymania dzieci męża z poprzedniego związku.
    Alimenty na macochę/ojczyma nie są tak automatyczne jak np. na strego rodzica w
    niedostatku i muszą być dodatkowo uzasdnione.
    Obowiązek alimentacyjny wobec rodzica w niedostatku wynika wprost z aktów stanu
    cywilnego i stąd przypadki zasądzania alimantów na ojca/matkę pijaczkę. Tylko
    bardzo wyjątkowe sytuacje mogą pozbawić rodziców tego prawa: np. obecność
    dziecka w domu dziecka, lub targnięcie się na jego życie.
  • derena33 25.04.06, 15:14
    Nie ma co sie straszyc alimentami, sa one przyznawane, gdy rzeczona osoba w tym
    wypadku macocha na stare lata bedzie cierpiec niedostatek.
    Nie ma co tak daleko wybiegac w przyszloscsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka