01.11.06, 14:47
Kochane "samodzielne...". Przesadzacie, sprowadzając nas do roli płatników alimentów... Ja z winy takiej jak Wy nie widuję córki...
Edytor zaawansowany
  • mama_ameleczki 01.11.06, 15:51
    Jak nie masz pojęcia co mowisz to nic nic mów!
  • marcinektata 02.11.06, 01:13
    Mam pojęcie, bo przez dwa lata to ja byłem z dzieckiem u lekarza, ja chodziłem na szcepienia i musiałem jeszcze wszystko utrzymywać. Ale nie, bo przecież moja ex musiała sobie znaleźć gacha i zabrać moje Dziecko. A Wy co? Alimenty, bo "porzucił"... Alimenty powinny być uzależnione do tego, jak traktujecie, "Matki - Polki" postanowienia Sądów dotyczące kontaktów z Ojcami. Dzieci mają prawo do Ojca
  • anetina 02.11.06, 07:44
    Dzieci maja prawo do Ojca.


    ok
    ale gdzie w takim razie moje dziecka ma ojca !?
    poszukasz !?


    --
    Słoneczko rośnie
    a my czekamy
  • marcinektata 02.11.06, 08:16
    Kobieto, zrozum, nie jestem w stanie zmusić innego faceta, żeby tak, jak ja chciał być Ojcem
  • marcinektata 02.11.06, 11:13
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • mrs_ka 02.11.06, 11:17
    tzn. jacy "my", bo nie łapię? Czyżby poetyka realnego socjalizmu była ci tak
    bliska, że zaczynasz już myśleć tymi kategoriami? Rozczaruję Cię: mój eks mąż
    nawet omamiony proletariackimi hasłami nie podałby Ci ręki, bo to jednak inny
    poziom i nie sądzę, aby miał potrzebę bratania się z kimś, kto określenie "my,
    samotni ojcowie" uważa za dostateczny wspólny mianownik dla paru milionów mężczyzn.
    Swoją drogą zazdroszczę Ci tego pięknego i prostego świata, w jakim żyjesz.

    a.
  • anetina 02.11.06, 12:17
    marcinektata napisał:

    > Jasne, zapomniałem, że to tutaj to forum matek. I Wam wolno wszystko, bo
    macie
    > feminazistowskie lobby, a my mamy się godzić na wszelkie żądania



    to ja mam szczęście

    mówiąc eksowi, żeby zniknął z mojego i dziecka życia - posłuchał


    --
    Słoneczko rośnie
    a my czekamy
  • marcinektata 02.11.06, 11:42
    Anetina, ja nie IDEALIZUJĘ Ojców. Wiem, że wielu to zwykłe skurczybyki, które mają głęboko w dupie dzieci, bo nie chcą zrozumieć, że dla dzieciaka dobry Ojciec to nie tylko Pan_Od_Przelewów na konto mamusi... Ja rozumiem, że kasa to NIE WSZYSTKO, co Jagoda powinna dostać ode mnie...
  • anetina 02.11.06, 12:19
    kasa to nie wszystko

    tak trochę odchodząc od twojego tematu - czasami lepiej, żeby ojciec nie miał
    kontaktu z dzieckiem



    --
    Słoneczko rośnie
    a my czekamy
  • j671 04.11.06, 19:33
    I wice wersa.
    Janusz
  • kicia031 02.11.06, 10:06
    Alimenty powinny być uzależnione do tego, jak traktujecie, "Matki -
    > Polki" postanowienia Sądów dotyczące kontaktów z Ojcami.

    Bo jak dziecko nie widuje sie z ojcem, to nie musi jesc!!!!!!!!

    Buhahaha

    Od takiego ojca nalezoby dziecko izolowac pancerna szyba.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • marcinektata 02.11.06, 11:21
    kicia031 napisała:

    > Alimenty powinny być uzależnione do tego, jak traktujecie, "Matki -
    > > Polki" postanowienia Sądów dotyczące kontaktów z Ojcami.
    >
    > Bo jak dziecko nie widuje sie z ojcem, to nie musi jesc!!!!!!!!
    >
    > Buhahaha
    >
    > Od takiego ojca nalezoby dziecko izolowac pancerna szyba.
    Dziecko musi jeść, musi mieć kutrkę i buty i wiele innych rzeczy. Ale moje doświadczenie jest następujące: dobrowolnie płaciłem do końca wrześnie kwoty na poziomie 300 - 600 złotych "alimentów" i co miesiąc było to samo: Ex nie miała kasy na dziecko, za to wciąż ma nowe ciuchy, zmienia fryzury... Cholera, czy ja mam dokładać Jej po to, żeby dziecko nie miało z tego nic?
  • anetina 02.11.06, 12:21
    to nie płać w pieniądzu
    rób zakupy dziecku - jedzenie, ubranka, zabawki
    z czasem opłacaj przedszkole itp.

    a tak na marginesie - znasz rozmiar ubranek i butów córki !?


    --
    Słoneczko rośnie
    a my czekamy
  • marcinektata 02.11.06, 17:15
    Jasne, że znam: buty jeszcze niedawno 20-21 (zależnie od producenta), teraz 21-22 (j.w.) Wzrost 91 cm...

    Staram się robić zakupy, z każdej podróży coś przywożę jako prezent. Kupuję ubrania, czasem słodycze i zabawki...
  • kicia031 02.11.06, 16:12
    kwoty na poz
    > iomie 300 - 600 złotych "alimentów"

    No to rzeczywiscie zwalajace z nog pieniadze to byly. We wtorek kupilismy
    dziecku kombinezon zimowy i czapeczke. 260PLN. A gdzie jedzenie, pampersy,
    kosmetyki, lekarz, leki (proste przeziebienie leczone domowymi srodkami
    kosztowalo 60PLN) czynsz, swiatlo, gaz, juz nie mowiaz o luksusach typu
    zabawki, ksiazki, zajecia dodatkowe?

    Do lez mnie rozbawiaja tatusiowie placacy glodowe alimenty, ktorym sie wydaje,
    ze z tego jeszcze cos zostaje dla matki dziecka.
    Jestes kolego zalosny.

    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • marcinektata 02.11.06, 17:12
    A co? Ja sam mam to wszystko finansować? Czy dziecko ma tylko jednego rodzica? A faktura za opiekunkę: 500-600 co miesiąc to co? Pikuś?
  • anetina 03.11.06, 10:02
    Kicia masz rację

    a później niech dojdzie przedszkole
    ja w publicznym płace 250 zł + 150 zł angielski
    miesięcznie
    a gdzie życie, ubranka !?

    --
    Słoneczko rośnie
    a my czekamy
  • mama_ameleczki 03.11.06, 19:06
    marcinektata napisał:

    > Dzieci mają prawo do Ojca

    Powiedz to ojcu mojego dziecka- jak cie posłucha bede Ci wdzięczna do końca
    zycia.

    >
  • pelagaa 01.11.06, 15:57
    Moze jak marcinek stanie sie marcinem to i zycie dojrzale bedzie mial prostsze
    i madrzejsze, czego i dziecku i rodzicom dziecka zycze.
    --
    Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
    sobie. Nawet bez wisienki wink
  • mama_basienki 01.11.06, 17:47
    "taka jak wy"...hmmm, jak ja lubię gry się miło o samodzielnych wyrażają
    nasi "kochający tatusiowie".
    --
    www.basienka.bobasy.pl

    Nie zabieram swych organów do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są na ziemi
  • marcinektata 02.11.06, 01:16
    No masz jakiś promil racji: nie powienienem uogolniać... Poza tym wierzę, że są sytuacje, że to faktycznie tatuś odchodzi i ma wszystko gdzieś. Ja taki nie jestem, ale nie chcę jedynie dbać o finansowanie dziecka, chcę też mieć kontakt z Moją Coreczką
  • marcinektata 02.11.06, 01:14
    Ja już dojrzałem... I widzę, co jest grane...
  • iludien 01.11.06, 20:44
    cóż.

    z tego co zauważyłam to na forum ogólnie narzeka się na to że:

    -tatusiowie chcą widywać (a nie są mile widziani z różnych względów)
    -tatusiowie nie chcą widywać i dziećmi się nie interesują

    poczytaj, a będziesz wiedział, że nie wszystkie "sprowadzają do roli"


    --
    ----------------------------------------
    jak nie wiem, na czym stoję,
    to wcale nie siadam...
  • marcinektata 02.11.06, 01:18
    iludien napisała:

    > cóż.
    >
    > z tego co zauważyłam to na forum ogólnie narzeka się na to że:
    >
    > -tatusiowie chcą widywać (a nie są mile widziani z różnych względów)
    > -tatusiowie nie chcą widywać i dziećmi się nie interesują
    >
    > poczytaj, a będziesz wiedział, że nie wszystkie "sprowadzają do roli"
    >
    >
    Ja chcę widywać swoje dziecko. Ale jest mi to uniemożliwiane pomimo wyroków sądowych... Więc wymyśliłem hasło: takie alimenty, jaki kontakt... Zwłaszcza, że Jagódka mnie potrzebuje nie tylko w formie jakiejś sumy na koncie matki...
  • pelagaa 02.11.06, 10:26
    > Więc wymyśliłem hasło: takie alimenty, jaki kontakt...

    A twoja ex wymyslila haslo jakie alimenty, taki kontakt.
    Dwoje doroslych szarpie biedne dziecko w imie postawienia na swoim.
    Dorosnij, a moze wtedy bedziesz nadawal sie na ojca, dziecko to nia zabawka.
    Zenujace sie twoje wypowiedzi i twoje podejscie pozbawione odpowiedzialnosci i
    dojrzalosci.
    --
    Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
    sobie. Nawet bez wisienki wink
  • marcinektata 02.11.06, 11:14
    Eeee, kontakty z dzieckiem, wbrew postanowieniom sądu mam ograniczane, bo Matka dziecka sama nie miała i nie mogła mieć ojca. Przestałem płacić dopiero w październiku, po kilku miesiącach nie widzenia się z córką
  • kammik 02.11.06, 10:31
    Uuuuu, brzydko, Panie Stawiajacy Trzy Kropki Na Koncu Zdania (irytuje mnie taka
    maniera, wybaczcie). Rozczaruję cię trochę - nie ty pierwszy wpadles na tak
    genialny i usprawiedliwiajacy nieplacenie pomysl.
    Alimenty to nie jest "jakas suma na koncie matki". To kurtka i buty na zime, to
    codziennie jedzenie, pranie, mycie sie, to nowe zabawki i ksiazki. Rozumiem, ze
    postanowiles miec dziecko w dupie na calej linii? Nie ty pierwszy, nie ty
    ostatni.
    Co cie najbardziej ubodło w propozycji twojej partnerki? Czyżbyś swoje ojcostwo
    wyceniał na dwa razy tyle?
    --
    I to natychmiast!
  • marcinektata 02.11.06, 11:17
    Wyobraź sobie, że grzecznie płaciłem do końca września. Moje pieniądze dla Dziecka przeznaczane były na:
    1. Kosmetyki
    2. Nowe ciuchy
    3. Fryzjera

    Skąd to wiem?
    Każdego miesiąca była u mnie płakaś, że Małej potrzeba to, czy tamto, a Ona nie ma kasy. Uwierz, jestem gotów sam robić zakupy dla mojej córki, niż finansować mojej ex dobre samopoczucie...

    Propozycja mojej partnerki, dotycząca kasy za zgodę na wyjazd... Upadła w Sądzie... Nie ma świecie takiej sumy, z którą zrzekłbym się swojej coreczki. Ale Matki Polki tego NIE CHCĄ ZROZUMIEĆ
  • kammik 02.11.06, 11:24
    Nie no, jasne, zapomniales tylko o dopisaniu wacikow i kosmetyczki do listy.
    Tudziez o "sponsorowaniu gacha". A moze zwyczajnie kwota alimentow nie
    wystarczala na potrzeby dziecka?

    > Nie ma świecie takiej sumy, z którą zrzekłbym się swojej coreczki

    Sądzę że wątpię. Gorzej z realizacją, nie? Jakby się dało tak, żeby nikt się
    nie dowiedział, to ho, ho.
    --
    I to natychmiast!
  • marcinektata 02.11.06, 11:45
    kammik napisała:

    > Nie no, jasne, zapomniales tylko o dopisaniu wacikow i kosmetyczki do listy.
    > Tudziez o "sponsorowaniu gacha". A moze zwyczajnie kwota alimentow nie
    > wystarczala na potrzeby dziecka?
    >
    > > Nie ma świecie takiej sumy, z którą zrzekłbym się swojej coreczki
    >
    > Sądzę że wątpię. Gorzej z realizacją, nie? Jakby się dało tak, żeby nikt się
    > nie dowiedział, to ho, ho.
    Uwierz, że płaciłem sporo, jak na faceta bez wyroku: co miesiąc minimum 300 złotych... Nie płaciłem stałej sumy, bo wiesz, jak to dzisiaj jest, raz jest lepiej, raz gorzej. Czasem było tylko 300, innym razem nawet 600. Bez postanowienia Sądu o jakichkolwiek alimentach!!!

    Nie ma sumy, za którą zgodziłbym się na całkowity brak kontaktów z dzieckiem... Za bardzo kocham swoją córkę
  • pesher 02.11.06, 11:52
    I za te 3 stowy Twoja Byla kupowala sobie ciuchy, chodzila do kosmetyczki i do
    fryzjera? To gdzie Ty mieszkasz?? Na Ukrainie???
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • triss_merigold6 02.11.06, 11:55
    Na Ukrainie jest drożej. Stawiam na Mołdawię.wink
    Za 3 stówy to dopiero można poszaleć, zwłaszcza jak jedna wizyta u fryzjera
    przy długich włosach (farba i cięcie) kosztuje 200 zł.
  • marcinektata 02.11.06, 11:58
    OK, ale 300 to było minimum. Zawsze też ja opłacałem opiekunki...
  • kammik 02.11.06, 11:56
    Czepiasz sie pesher smile Tez sie zastanawiam nad brakiem swojej gospodarnosci, bo
    trzy stowy moga ewentualnie wystarczyc na podciecie grzywki u osiedlowej pani
    Grażynki i na zakup dzinsow u naszch przyjaciol z Azji.
    No i docen - placil bez wyroku! Rany, ja tez nie mam wyroku w sprawie
    finansowania mojego dziecka, moze by tak odciąc smarkowi dopływ gotówki na jego
    potrzeby?

    P.S. Snieg u mnie pada smile
    --
    I to natychmiast!
  • marcinektata 02.11.06, 12:00
    A dlaczego miałem nie płacić bez wyroku? Przecież jestem Ojcem, a to oznacza obowiązki... Że się teraz zbuntowałem, to inna kwestia, pewnie i tak się "odbuntuję", żeby Małej nic nie brakowało
  • pesher 02.11.06, 12:47
    Kammik,
    Odcinamy w takim razie, dopoki smarki nie podadza nas do sadu. Z racji wieku
    latorosli, bedziesz miala te przyjemnosc wczesniej, podzielisz sie
    doswiadczeniami? big_grin

    PS. U mnie nic nie pada i zdazylo sie juz roztopic na szczesciesmile Za to,
    kuchnia, wiejesad Podobno jakis huraganik przez morze do nas idzie, czuc juz,
    czuc.
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • kammik 02.11.06, 12:55
    Znajac operatywnosc mojego mlodego (po kim on to ma, psiakrew), to po paru
    dniach wyciagalabym juz pozew ze skrzynki. Ostatnio negocjowal wysokosc
    kieszonkowego, zlamalam sie juz po "ja mam taką propozycję" smile No ale czego się
    spodziewac po kims, kto w wypracowaniu pisze "Chętnie zaprzyjaznilbym się ze
    Stasiem Tarkowskim, bo jest taki mądry jak ja. A ja lubię rozmawiać z mądrymi
    ludźmi". Nie ma to jak poczucie wlasnej wartosci wink
    Z racji bialego puszku za oknem zażąda pewnie zimowych butów. Nooo, ja nieee
    wiem, sąd mi nie kazał ich kupować.
    --
    I to natychmiast!
  • pesher 02.11.06, 13:07
    Wrrrrrr, Grrrrrrrr i inne odglosy zdenerwowania
    Kammik,
    Miej litosc i nie wspominaj o butach, kurtce i innych akcesoriach zimowych!
    Malej pletwy (tak! dokladnie to co napisalam!) rosna jak oszalalesad Jak mozna
    miec rozmiar buta 25 kiedy jeszcze 2 miesiace temu 24 byly za duze? W dodatku
    majac 2 i pol roku?! A w weekend czeka mnie wyprawa do sklepow po kurtke,
    cieple spodnie i swetry. Jak ja nienawidze zakupowsad

    Nie bede nawet sie domyslac, po kim operatywnosc i sztuke negocjacji ma Twoj
    synwink Mam nadzieje, ze nie zazadal spisania umowy dotyczacej kieszonkowego?wink

    Pozdrowienia

    PS. To jak, przeslac Ci troche slonca do roztopienia sniegu? Ale tylko w
    pakiecie z wiatremtongue_out
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • marcinektata 02.11.06, 17:19
    pesher napisała:

    > Wrrrrrr, Grrrrrrrr i inne odglosy zdenerwowania
    > Kammik,
    > Miej litosc i nie wspominaj o butach, kurtce i innych akcesoriach zimowych!
    > Malej pletwy (tak! dokladnie to co napisalam!) rosna jak oszalalesad Jak mozna
    > miec rozmiar buta 25 kiedy jeszcze 2 miesiace temu 24 byly za duze? W dodatku
    > majac 2 i pol roku?! A w weekend czeka mnie wyprawa do sklepow po kurtke,
    > cieple spodnie i swetry. Jak ja nienawidze zakupowsad
    >
    > Nie bede nawet sie domyslac, po kim operatywnosc i sztuke negocjacji ma Twoj
    > synwink Mam nadzieje, ze nie zazadal spisania umowy dotyczacej kieszonkowego?wink
    >
    > Pozdrowienia
    >
    > PS. To jak, przeslac Ci troche slonca do roztopienia sniegu? Ale tylko w
    > pakiecie z wiatremtongue_out
    Hmmm, a kto lubi dziecięce zakupy? Pamiętam swój pierwszy raz, jak jeszcze byłem oczekującym ojcem... Masakra, miałm ochotę wykupić pół sklepu, dopóki nie zobaczyłem cen ')
  • pelagaa 02.11.06, 13:32
    > Znajac operatywnosc mojego mlodego (po kim on to ma, psiakrew)

    Operatywnosc moze miec po mamusi smile Byle chachmectwa i braku odpowiedzialnosci
    po ojcu nie odziedziczyl!
    --
    Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
    sobie. Nawet bez wisienki wink
  • marcinektata 02.11.06, 17:17
    kammik napisała:

    > Znajac operatywnosc mojego mlodego (po kim on to ma, psiakrew), to po paru
    > dniach wyciagalabym juz pozew ze skrzynki. Ostatnio negocjowal wysokosc
    > kieszonkowego, zlamalam sie juz po "ja mam taką propozycję" smile No ale czego się
    >
    > spodziewac po kims, kto w wypracowaniu pisze "Chętnie zaprzyjaznilbym się ze
    > Stasiem Tarkowskim, bo jest taki mądry jak ja. A ja lubię rozmawiać z mądrymi
    > ludźmi". Nie ma to jak poczucie wlasnej wartosci wink
    > Z racji bialego puszku za oknem zażąda pewnie zimowych butów. Nooo, ja nieee
    > wiem, sąd mi nie kazał ich kupować.
    Ale kupisz... Jestem Rodzicem: profilaktycznie swojej dwulatki nie zabieram do sklapów
  • marcinektata 02.11.06, 11:57
    Eee, Ona podobno też ma pracę... A stańmy w prawdzie - ja nie mam obowiązku utrzymywać mojej ex...
  • triss_merigold6 02.11.06, 12:08
    Niech ci przedstawi kalkulację kosztów utrzymania dziecka: część czynszu,
    opłat, środków czystości, żywność, ubrania, kosmetyki dziecięce, leki,
    szczepionki, zabawki etc.
    Bez względu na to ile płacisz a dziecko ma zaspokojone potrzeby bytowe nie masz
    prawa wglądu do rachunków. Mówiąc wprost jesli z twoich 600 zł zostanie
    sfinansowany cały czynsz + np. dentysta a z pieniędzy matki dziecka reszta to
    ciebie to nie może interesować.
  • marcinektata 02.11.06, 12:14
    A jeśli ponad to, co dostała ode mnie, nadal wyciąga łapę, bo buty ("daj stówkę na buty"), albo cokolwiek innego, a wiem, że Ona zarbia około 1800 i nie płaci czynszu? Masz rację, ja nie mogę kontrolować Jej rachunków, ale to powinno działać dwukierunkowo: co moją ex obchodzi, ile wydałem na garnitur, czy buty? Wielu moich znajomych płaci 300 zł na dziecko, ja starałem się dawać więcej i dobrowolnie. Po tym, jak przez kilka miesięcy prowadziłem dom, wiem, co ile mniej więcej kosztuje, więc wiem, że 300 złotych nie pokrywa potrzeb dwulatki
  • triss_merigold6 02.11.06, 12:21
    Jak to nie płaci czynszu? Każdy płaci czynsz albo ponosi inne koszty utrzymania
    lokalu.
    Inni płacą po 300 zł? To znaczy, że nadają się do odstrzału sanitarnego
    ponieważ 300 zł kosztuje utrzymanie dużego psa a nie dziecka. Wiem, bo wiele
    lat miałam dużego psa oraz posiadam dziecko.wink
  • pesher 02.11.06, 12:35
    Kuffa,
    Moj kot kosztuje mnie 300 miesieczniesad A na prawde wolalabym duzego psa!!
    Utrzymanie Malej juz nie powiem ile kosztuje, bo by mnie zlinczowalitongue_out
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • marcinektata 02.11.06, 12:46
    Dokłada się swojej matce do utrzymania domu, co wynosi mniej, niż czynsz...

    Słuchaj, ja wiem, że 300 to niewiele, ale jestem samodzielnym przedsiębiorcą i czasem NIE MOGĘ dać więcej...
  • kasia_kasia13 02.11.06, 13:24
    marcinektata napisał:

    > Dokłada się swojej matce do utrzymania domu, co wynosi mniej, niż czynsz...
    >
    > Słuchaj, ja wiem, że 300 to niewiele, ale jestem samodzielnym przedsiębiorcą
    i
    > czasem NIE MOGĘ dać więcej...

    A co Cie obchodzi, czy ona doklada matce, placi czynsz?
    A Twoje tlumaczenia sa zenujace. Placisz gowniane pieniadze (a wlasciwie
    placiles, bo teraz sie "zbuntowales"), jeszcze smiesz twierdzic, ze Twoja Ex
    wydaje je na siebie a nie na dziecko. Corka ma gdzie mieszkac, dostaje
    jedzenie, jest ubrana? Jesli tak, to jest to zasluga Twojej Ex, bo chyba nie
    sadzisz, ze na to wystacza z tych groszy od Ciebie. Dno i zenada.
  • marcinektata 02.11.06, 17:24
    Ubrania to kupuję z reguły (99%) ja osobiście
  • berek_76 02.11.06, 12:31
    > Uwierz, że płaciłem sporo, jak na faceta bez wyroku: co miesiąc minimum 300 zło
    > tych... Nie płaciłem stałej sumy, bo wiesz, jak to dzisiaj jest, raz jest lepie
    > j, raz gorzej. Czasem było tylko 300, innym razem nawet 600.

    Marcinek, weź ty mnie nie zabijaj. Mój mąż płaci po sześc stów na każde ze
    swoich dzieci. I to nie jest żaden cymes "jak na faceta bez wyroku". Normalnemu
    ojcu wyrok niepotrzebny, żeby utrzymywac swoje dziecko. Mój mąż płaci tyle, ile
    wyszło z wyliczeń. Bez postanowienia sądu o jakichkolwiek alimentach, bo nawet
    rozwiedzeni jeszcze nie jesteśmy.

    Bohater się znalazł...

    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
  • marcinektata 02.11.06, 12:47
    Berek:
    1. Koszty utrzymania są różne w różnych częsciach Polski
    2. Moje minimum to 300, ale z reguły starałem się płacić więcej: kwota uzależniona była od tego, ile miałem w danym miesiącu dochodu
  • kammik 01.11.06, 21:24
    To my przepraszamy, ale mamy alibi, bo jak one sprowadzały, to mysmy były w
    kinie (inspirowane kabaretem "Potem").
    --
    I to natychmiast!
  • marcinektata 02.11.06, 01:20
    kammik napisała:

    > To my przepraszamy, ale mamy alibi, bo jak one sprowadzały, to mysmy były w
    > kinie (inspirowane kabaretem "Potem").
    Trochę p[rzesadziłem z generalizowaniem. Chciałem Wam "kij w mrowisko" wetknąć. Bo chciałbym, żeby problemy związane z utrudnianiem przez niektóre matki, zwane także właścicielkami, kontaktów dziecka z ojcem były zauważane... Ja mam wyrok i musze płacić co miesiąc... A Ona? Ma wyrok i nawet Dzielnicowy nie potrafił Jej przekonać do respektowania postanowień sądu dotyczących kontaktów dziekca z ojcem...
  • anetina 02.11.06, 07:43
    marcinektata napisał:

    > Kochane "samodzielne...". Przesadzacie, sprowadzając nas do roli płatników
    alim
    > entów... Ja z winy takiej jak Wy nie widuję córki...



    a ja was nawet nie sprowadzam do roli płatników
    jak to się pisze ... dawca plemników !?






    --
    Słoneczko rośnie
    a my czekamy
  • marcinektata 02.11.06, 08:20
    Dokładnie się czuję jak dawca plemników... Tak mnie traktuje moja ex
  • anetina 02.11.06, 08:28
    może spójrz na to, czy ty jakiś błędów nie popełniłeś, że cię tak traktuje


    --
    Słoneczko rośnie
    a my czekamy
  • pytelka 02.11.06, 09:20
    albo "sprawca" wink
  • martina.15 02.11.06, 09:15
    OK jestes super, zajefajny- ja to rozumiem. ale bycie ojcem wedlug mojego eksa
    sprowadza sie na widzeniu sie z corka po dwie godziny w tygodniu, na spacerze
    "bo on nie wejdzie do mojego domu" i denerwowaniu sie na corke ze spi!
    jego ojcostwo zaczelo sie w sadzie gdy mu przeczytano wynik badania DNA bo tak
    sie zapieral ze on nie jest ojcem. i jego ojcostwo to chec dawania mi 150 zl na
    miesiac na mala. wywalczylam, bagatela, 50 zl wiecej uncertain

    czlowieku facet facetowi i ojciec ojcu nierowny
    --
    Hanusia tu...
    i tu też smile
    Hania ma...
  • mama_basienki 02.11.06, 09:38
    Ja mówię "dawca nasienia " smile.
    Dlaczego? Jednytm z powodów jest to, że miałam z nim jakikolwiek kontakt w 2-gi
    m-cu ciąży po raz ostatni. Że mówi o mojej pięknej córci "ta sprawa"...itp. itd.
    Nie przyznasz mi racji, że jest to tylko i wyłącznie "dawca nasienia"?
    I nie dziw się, że z każdym dniem coraz bardziej nie chcę go znać.
    --
    www.basienka.bobasy.pl

    Nie zabieram swych organów do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są na ziemi
  • marcinektata 02.11.06, 11:26
    No tak, przypadek ewidentny, ale uwierz, że są tacy jak ja... Nie chcę tylko płacić. Chcę mieć wpływ na wychowanie córki, chcę, żeby wiedziała, że jestem przy niej, chociaż nie ułożyło mi się z Jej matką
  • kasia_kasia13 02.11.06, 13:32
    marcinektata napisał:

    > No tak, przypadek ewidentny, ale uwierz, że są tacy jak ja... Nie chcę tylko

    > acić.

    Gosciu, Ty po prostu nie chcesz placic. I szukasz pretekstu.
  • marcinektata 02.11.06, 11:24
    Martina, moje ojcostwo zaczęło się, gdy moja ex, wtedy jeszcze byliśmy razem, powiedziała mi, że jest w ciąży. Biegałem z Nią po lekarzach, zwalnialem się z pracy, bo Ona ma badani, czy USG. CZEKAŁEM NA SWOJĄ CÓRECZKE, czytałem bajki do wielkiego brzucha, rozmawiałem z nienarodzonym dzieckiem... A teraz mam się dla 10000 zł wszystkiego wyrzec? Albo spokojnie patrzeć, jak ciężko zarobioną przeze mnie kasę, która jest dla dziecka Ona trwoni w salonach kosmetycznych i fryzjerskich, alby wydaje na ciuchy?
  • megaa 02.11.06, 09:46
    Nie dziw się, że zdecydowana większość z nas nie żywi sympatii ani szacunku do
    ojca swojego dziecka. Bo jak szanować i dobrze mówić o kimś kto swoje
    zainteresowanie własnym dzieckiem sprowadza do comiesięcznego wykonania
    przelewu. Piszę o swoim przypadku. Oczywiśćie każdy jest inny i pomimo swojego
    wielkiego żalu nie będę generalizować. Pewnie są gdzieś tam wspaniali
    faceci.... tylko ja ich nie poznałam
  • anetina 02.11.06, 10:17
    takiego faceta znam
    tylko z punktu biologii - jest on tylko ojczymem

    ale za to mój syn ma do kogo mówić tata



    --
    Słoneczko rośnie
    a my czekamy
  • marcinektata 02.11.06, 11:27
    N początku swoje drogi myślale: "baby to wredne żyjątka"... Potem zrozumiałem, że nie wolno mi generalizować, że są wspaniałe kobiety... Tylko ja miałem pecha i mam dziecko z niewłaściwą...
  • pesher 02.11.06, 11:29
    Misiu Patysiu,
    Sam ja sobie wybrales. Sam ja wybrales na matke swojego dziecka. Wszelkie
    skargi i zale do siebie kieruj, ok?
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • marcinektata 02.11.06, 11:30
    Jak wybierałem nic nie wskazywało na to, co mnie czeka. Mówiła, że kocha mnie i dziecko... A ja wierzyłem...
  • megaa 02.11.06, 12:35
    mówienie sam sobie wybierałeś czy wybierałaś jest lekko złośliwe i bardzo
    nieobiektywne. Gdyby każdy człowiek mógł przewidzieć zachowanie drugiego po
    jakimś czasie nie byłoby nas tu wszystkich na tym forum. Jak widać nie jest to
    takie proste...
  • pesher 02.11.06, 12:42
    megaa napisała:

    > mówienie sam sobie wybierałeś czy wybierałaś jest lekko złośliwe i bardzo
    > nieobiektywne. Gdyby każdy człowiek mógł przewidzieć zachowanie drugiego po
    > jakimś czasie nie byłoby nas tu wszystkich na tym forum. Jak widać nie jest
    to
    > takie proste...

    Dlaczego?? Ja tez sama wybralam sobie takiego a nie innego meza, takiego a nie
    innego ojca mojego dziecka. Jezeli juz, to jestem nieobiektywna i zlosliwa
    wobec siebie tez, bo gdzies na dnie szuflady placze mi sie wyrok rozwodowy.
    Ponosze konsekwencje moich wyborow i tyle. Moje dziecko tez, bo mimo, ze ma na
    prawde dobrego ojca, to jednak nie wychowuje sie w pelnej rodzinie.

    Oczywiscie, ze nie jest to takie proste, ale to zycie, a nie zadanie z logiki.
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • pesher 02.11.06, 11:04
    Podrzuccie frustratowi linka do forum "w strone ojca". Tam go zrozumieja. I
    nawet poglaszcza po glowce, a zone od szmat wyzwa. Jak tu popisze jeszcze
    troche to mi sie gruczoly jadowe uaktywnia i zaczne kasac.
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • marcinektata 02.11.06, 11:29
    pesher napisała:

    > Podrzuccie frustratowi linka do forum "w strone ojca". Tam go zrozumieja. I
    > nawet poglaszcza po glowce, a zone od szmat wyzwa. Jak tu popisze jeszcze
    > troche to mi sie gruczoly jadowe uaktywnia i zaczne kasac.
    Pesher, tam nie zrozumieją. Poza tym nie jestem frustratem. Nie chcę jedynia dać się sprowadzić do roli płatnika. Zrozum, ja nie uważam, że Wy, Samotne Matki jesteście wszystkie złe. Ale mi się nie ułożyło wspólne życie z kobietą, a nie z córką. I na córce mi zależy...
  • kasia_kasia13 02.11.06, 13:28
    marcinektata napisał:

    > pesher napisała:
    >
    > > Podrzuccie frustratowi linka do forum "w strone ojca". Tam go zrozumieja.
    > I
    > > nawet poglaszcza po glowce, a zone od szmat wyzwa. Jak tu popisze jeszcze
    >
    > > troche to mi sie gruczoly jadowe uaktywnia i zaczne kasac.
    > Pesher, tam nie zrozumieją. Poza tym nie jestem frustratem. Nie chcę jedynia
    da
    > ć się sprowadzić do roli płatnika. Zrozum, ja nie uważam, że Wy, Samotne
    Matki
    > jesteście wszystkie złe. Ale mi się nie ułożyło wspólne życie z kobietą, a
    nie
    > z córką. I na córce mi zależy...


    Jesli na corce by Ci zalezalo to nie uzywalbys jej do swoich rozgrywek z Ex.
    Alimnety sa pieniedzmu na potrzeby corki. Nawet jesli twoja Ex nie jest w
    porzadku, to nie masz prawa karac za to Twojej corki pozbawiajac jej srodkow do
    zycia. I tak sie dziwie, ze Ex Cie jeszcze do sadu nie podala o alimenty.
    Wyrozumiala kobieta musi byc z niej. A facet co nie placi na walsne dziecko nie
    zasluguje na miano ojca.
  • marcinektata 02.11.06, 17:29
    Ciekawe, na jakie miano zasługuje kobieta, która rozpieprza uporządkowany świat dziecka, które podobno kocha i robi wszystko, żeby dziecko na tym ucierpiało? Zrozum, pieniądze to nie wszystko, choć są ważne. I tak mnie córka (według języka Jej Matki) "kosztuje" około 1000 miesięcznie, bo oprócz kasy, którą dawałem płacę opiekunce, robię zakupy... I też NIKT mi tego nie NAKAZAŁ. Zwyczajnie czuję się lepiej, jak wiem, że jednak kupiłem Małej buty, czy sweterek, czy cokolwiek innego, co jest Jej potrzebne... Psychicznie czuję się z tym lepiej... Jedyne, przeciw czemu się aktualnie zbuntowałem to dawanie kasy do ręki...
  • mrs_ka 02.11.06, 20:02
    Misiu, ale zdecyduj się, czy chcesz nas tutaj obrażać czy z nami rozmawiać?
    Twoje nastroje są labilne jak u pokwitającej dziewczynki i naprawdę trudno
    traktować Cię poważnie.
    Jeżeli Jesteś zdecydowany przedstawić nam swoją historię i oczekujesz
    wsparcia/pokrzepienia/milczacej akceptacji/głośnej akceptacji/łotewer to może
    przestań się zachowywac jak gó..arz i nie wyjeżdżaj z infantylnymi linkami, ok?
    Bo na razie to walisz na oślep a przy tym niską ma to klasę i jakość.
    Skup się na tym, co chcesz nam powiedzieć i tyle.
    Dam Ci też radę na przyszłość: jeżeli kiedyś jeszcze będziesz mieć ochotę
    skrobnąć na jakimś nowym forum, powiedzmy Forum Miłośników Akwarystyki, to może
    nie wyjeżdżaj od razu z postem "101 przepisów na śledzia". Jest to mało
    taktowne, prawda.
    Tak samo na tym forum nie rzucamy się na szyję facetom, którzy swój występ
    zaczynają od powiedzenia nam, jakie to jesteśmy beznadziejne.

    a.

    --
    "w świecie mułow nie ma regułów". Tak tak, to jasmile
  • marcinektata 02.11.06, 22:24
    Po pierwsze nie nazywaj mnie misiem - złe konotacje...

    Masz rację. Po pierwsze chciałem z Wami pogadać. Poszukać wsparcia, bo nie widze w samodzielnych matkach wrogów. Ale też zostałem zaatakowany... I masz rację, debilne linki są do bani.

    Chcę uzyskać od Was trochę informacji, żeby wiedzieć, czego jeszcze mogę się spodziewać po swojej ex. Kocham Ją, kocham Naszą Córeczkę, ale nie mogę dać się skopać... Nie chcę zabraniać ex układania sobie życia, bo co mnie Jej życie po rozstaniu obchodzi. Chcę jedynie poszanowania prawa Jagody do posiadania Ojca, do kontaktów z Ojcem... Widzisz, dla mnie Ojcostwo było wyzwaniem i jednocześnie spełnieniem. Każdą wolną chwilę spędzałem w domu, żeby być z "moimi kobietkami", żeby pomóc ex, żeby byc blisko córki. Chciałem być lepszym Ojcem, niż mój własny, bo wiele się naczytałem mądrych książek, bo chcę nadal budować swojej córeczce bezpieczny świat.

    Jednak życie potoczyło się inaczej. I od samego początku wiedziałem, że będzie ciężko. Zostałem oskarżony o pobicie mojej ex: sprawa padła z braku dowodów, potem kradzież jakiejś pralki Jej Matce: znów jak przy pobiciu. Teraz w sądzie usłyszałem od ex, że byłem leczony odwykowo, że jestem pijak, ćpun i agresor. I obaliłem te zeznania. Powiedz mi jak Matka Ojcu o co tu biega?
  • mrs_ka 03.11.06, 11:13
    Ok, odpowiem Ci powaznie, choć Pesher w bliźniaczym wątku ujęła sedno sprawy.
    Informacja zwrotna, jaką masz szansę uzyskać ode mnie po jednym dniu i około
    trzydziestu wpisach na tym forum jest następująca:

    To, co piszesz oraz prawdopodobnie to, co robisz, cechuje spory chaos i brak
    konsekwencji. Pomijając seksistowskie komunikaty, którymi zraziłeś do siebie
    część forumowiczek, widać to rozchwianie również na innych płaszczyznach: na
    przykład nieadekwatnie oceniasz własny i cudzy wkład (kiedy Ty siedzisz w domu
    to jest to wykańczająca praca; kiedy robiła to Twoja eksia to powinno jej zostać
    wiele czasu i energii na inne jeszcze rzeczy).
    Kolejnym przykładem z tej serii jest przyznawanie sobie samemu prawa do
    weryfikacji wyroku sądowego. Właśnie od tego są w tym kraju sądy, aby wydawać
    wyroki (co nie musi mieć nic wspólnego ze sprawiedliwością oczywiście).
    Natomiast komornicy są w tym kraju od tego, aby lać po łapach takie naiwne
    żuczki, którym się wydaje, że ich interpretacja wyroku będzie lepsza od
    oficjalnej. Otóż nie będzie, za to komornik zyska parę groszy.
    Aktualnie robisz sobie sam duże kuku i mam nadzieję, że Twoja eks nie czyta tego
    forum. Zacznij płacić- dobrze Ci radzę. A jeżeli masz jakieś zastrzeżenia co do
    sposobu dystrybucji tych pieniędzy przez Eks- to kolejna sprawa, albo mediacja,
    albo rozmowa, albo cokolwiek. Nie baw się jednak w Robin Hooda, bo bekniesz i to
    ostro.

    Dalej: to, co opisujesz oraz to, w jaki sposóbn to robisz (a mam tu na myśli
    wylącznie osobę eksi) jasno wskazuje na to, że Ty sam nie wiesz, co o tym myśleć
    i co tak naprawdę czujesz. Niby jest szmatą, ale ją kochasz. Cudzych resztek
    jeść nie będziesz, ale "kocham je obie". Stary, Ty się rozwiodłeś! Jakie "kocham
    obie"?
    Teraz sprzedam Ci pewną mądrość powszechną:
    Jeżeli sie kogoś kocha to się o niego walczy. Tak, oczywiście, Ty walczyłeś, bo
    byłeś dobrym ojcem i tak dalej i tak dalej. A co z Twoim byciem mężem? Czy Twoja
    żona w dniu ślubu już była- jak to ująłeś- "puszczalska" czy też COŚ się z nią
    stało w ciągu małzeństwa? Próbowałeś się kiedyś z tym uczciwie rozliczyć?
    Pomysleć nad tym, jak sprawa jest widziana z pozycji kogoś, kto po urodzeniu
    dziecka został awansowany na "matkę" bez życia seksualnego, własnej
    atrakcyjności oraz admiracji ze strony męża?
    Po pewnym czasie czucia sie takim kocmołuchem część kobiet zaczyna szukać
    zachwyconych spojrzeń na zewnątrz domu, skoro nie znajduje ich w domu.

    Z mojego punktu widzenia wyglada to tak, że próbujesz ją teraz ukarać za to, że
    fiknęła Ci na bok. I jedziesz brzytwą po oczach raniąc również swoje paluchy.
    Skoro już wszyscy jesteśmy nieszczęsliwi to bądźmy nieszczęsliwi do końca.
    A gdzie w tym wszystkim były próby konstruktywnego spojrzenia na sprawę?
    Sięgnąłeś choćby po najbardziej banalny chwyt: kolacja, czerwone wino, świece i
    długa rozmowa o WAS? Byłeś na terapii małżeńskiej? Powiedzialeś" Nie, nie
    zgadzam się na rozwód dopóki nie wypróbujemy każdego środka?". Powiedziałeś
    szczerze, co czułeś, kiedy Cię zdradzała i jak bardzo żałujesz, że dołożyleś
    swoją działkę do tej katastrofy?

    Twoja Eks prawdopodobnie reprezentuje ten sam poziom dojrzałości co Ty i dlatego
    teraz w sądzie strzela w Ciebie amunicją w rodzaju ćpuna, pijaka i agresora.
    Moim zdaniem komunikat, który Ty chcesz jej przekazać wcale nie brzmi "Ty
    puszczalska zdziro, masz trzeciego gacha i nie umiesz się zajmować dzieckiem, a
    poza tym jesteś rozrzutna", zaś ona nie mówi Ci wcale "chamie, ćpunie, pijaku i
    impotencie". Właściwy komunikat, który próbujecie sobie powiedzieć brzmi
    "jesteśmy cholernie poranieni, bezradni, nie wiemy, jak do tego doszło i nie
    wiemy, jak się z tego wyplątać".
    A tego rodzaju spraw nie rozwiązuje się na sali sądowej. Marsz do
    psychoterapeuty zajmującego się terapią małżeństw, potem telefon do Eksi z
    PROŚBĄ o spotkanie i grzeczna propozycją wspólnej terapii. Jesli nie
    małżeńskiej, to rodzicielskiej, żebyście w końcu nauczyli się ROZMAWIAĆ, bo
    nawet tego nie umiecie. Twoja w tym głowa, aby się zgodziła- potraktuj to jako
    zadanie, a nie kolejne wyzwanie na ringu.
    A za trzy miesiące zamelduj sie z powrotem na forum i zdaj relację.
    Dojrzej.


    a.
  • agamagda 03.11.06, 11:50
    Mrska,
    Jak zwykle podziwiam Twoją cierpliwość i wiarę w ludziwink)))
  • kicia031 03.11.06, 12:27
    Ja tez podziwiam optymizm Pani Ka.

    Nie podzielam, go, bo wydaje mi sie, bo przejrzeniu postow marcinka, ze nie
    jest to kwestia niedojrzalosci, tylko braku rownowagi psychicznej. To
    przerzucanie sie od pochwal do agresji w te i z powrotem, to nie wyglada zdrowo.

    Nie wiem, czy odwazylabym sie powierzyc dziecko takiemu facetowi. Dla mnie to
    kandydat do rozszerzonego samobojstwa.

    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • pesher 03.11.06, 13:13
    Kicia,
    Nie przesadzalabym w druga strone. "Kandydat do rozszerzonego samobojstwa"? O
    ile ja dalam sobie rade ze zdrada meza (bo bylam w ciazy, bo cos sie we mnie
    wypalilo, bo chyba juz nie kochalam), tak nie odmawiam prawa do chwiejnosci
    psychicznej osobie po rozstaniu, tym bardziej, ze nie ma "wyzszej koniecznosci"
    w postaci dziecka, aby ustabilizowac swoj stan. Zdrada, rozstanie to
    traumatyczne przezycia. Jedni sobie daja rade lepiej, inni gorzej. Jedni
    szukaja pomocy, innie nie. A ze Marcinek potrzebuje pomocy, zeby poukladac
    sobie wszystko na odpowiednie miejsca, nie ulega watpliwosci. Jak napisala
    Mrs_Ka: musi dojrzec, dorosnac do sytuacji, bo jak na razie sytuacja Go
    przerasta.
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • kicia031 03.11.06, 14:18
    pesher napisała:

    > Kicia,
    > Nie przesadzalabym w druga strone. "Kandydat do rozszerzonego samobojstwa"? O
    > >

    Wcale mi nie zalezy, by tu miec racje. tez przezylam zdrade i rozstanie i
    straszne cierpienie z tym zwiazane. Tym wieksze, ze nie mialam jak go z siebie
    wykrzyczec i musialam pochowac to w sobie. Blizny po tym, co sie stalo wciaz
    nosze w sobie, mino ze to bylo 11 lat temu i wciaz wplywaja one negatywnie na
    moje obecne zycie i zwiazek.
    Ale zachowanie marcinka moim zdaniem odbiega od normy. Agresja, ktora chwilami
    prezentuje, bezsensowne obelgi, zaprzeczanie sobie budzi we mnie niepokoj. Nie
    chcialabym by moje male dziecko bylo z takim czlowiekiem sam na sam.
    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • marcinektata 03.11.06, 23:54
    Jasne, bo ja nie jestem Matką - Polką, więc jestem zły...
  • marcinektata 03.11.06, 23:51
    Pesher, chyba po raz pierwszy "jedziesz" po mnie konstruktywnie... Tak, jestem rozbity, ale staram się trzymać w kupie... A jak będzie dalej to nie wiem
  • marcinektata 03.11.06, 23:48
    Rozszerzone samobójstwo? A zachowaj równowagę psychiczną, walcząc z wiatrakami, w kraju, który z matki robi wielką męczennicę. Nawet, jak matka potem przypala papierosami 11 latka
  • marcinektata 03.11.06, 23:46
    Po pierwsze nie byliśmy małżeństwem
    Po drugie komornik może mnie d... pocałować, bo płaciłem z własnej woli. Nie mam wyroku i będę ropbił wszystko, żeby jednak stanęło na tym, co dobre dla Dziecka...
    Po trzecie: Ona prowadząc dom miała typowo Wasze podejście: zamiast obiadu i spaceru z dzieckiem - kolejna bluzeczka, kolejne zakupy... A potem biadolenie, że się nie wyrabia...
  • mrs_ka 03.11.06, 23:57
    "Typowo nasze" tzn. czyje, bo nie rozumiem? Moje, Kaśki, Hillary Clinton czy
    Ryszardy Hanin? Jesteś w stanie zmusić swój umysł do wygenerowania jakiegoś
    zdania na temat kobiet, ktore NIE BYŁOBY stereotypem i generalizacją?
    Faktycznie zaczynam żałować tych piętnastu minut, jakie Ci poświęciłam w odruchu
    miłości do bliźniego.


    a.


    --
    "w świecie mułow nie ma regułów". Tak tak, to jasmile
  • mrs_ka 04.11.06, 00:00
    aha, oczywiście nie poczuwaj się więcej do przyznawania mi racji w tym, że
    niekulturalnie jest zaczynać swój debiut na forum od nieuprzejmych i głupawych
    uogólnień.
    Już się zdążyłam przekonać, że zaliczasz się poczet nierokujących recydywistów.

    a.
    --
    "w świecie mułow nie ma regułów". Tak tak, to jasmile
  • martina.15 02.11.06, 20:06
    piszesz:
    N początku swoje drogi myślale: "baby to wredne żyjątka"... Potem zrozumiałem,
    że nie wolno mi generalizować, że są
    wspaniałe kobiety... Tylko ja miałem pecha i mam dziecko z niewłaściwą...

    a potem chcesz zebysmy generalizowaly facetow- sam wyrosles juz z takiego
    myslenia a nas chcesz uwsteczniac?

    sluchaj to ze chcesz byc prawdziwym ojcem swojej coreczki tylko ci sie chwali.
    szczerze powiedziawszy to czytajac tamten watek pomyslalam sobie ze jestes
    dzielny ze Cie podziwiam ze Ci sie chcialo, ze zaangazowales sie i ze tak bardzo
    kochasz swoje dziecko. ale wciaz nie rozumiem po co chcesz bronic wszystkich
    facetow ktorzy maja podobne podejscie co Twoja zona. jestes w gorszej sytuacji
    niz my bo prawo stoi bardziej po stronie mamy chociaz jej chec wyjazdu za
    granica dziala raczej na Twoja korzysc.
    ale blagam!!!! przestan upierac sie ze kazdy facet jest taki jak TY!!! bo to
    nieprawda
    --
    Hanusia tu...
    i tu też smile
    Hania ma...
  • marcinektata 02.11.06, 22:33
    Martina, ja znam takich jak JA. I wiem, że wielu jest takich, jak opisani przez Was eksiowie... Ale uwierz, poznałem wspaniałych Ojców, walczących, dbających o dzieci i jeszcze znajdujących czas na wyjście poza swoją sprawę, żeby pomóc innym. Od wielu miesięcy powtarzam swojej ex, że życzę Jej wszystkiego, co najlepsze, ale nigdy kosztem Maleństwa. Ja potrafiłem wyrzucić z życia kobietę, którą poznałem jakiś czas po rozstaniu. Spytasz pewnie dlaczego? Bo powiedziała, że mam sobie odpuścić walkę, że dziecko można mieć "nowe" (jak zabawkę). Owszem miała trochę racji i pewnie jeszcze kiedyś będę miał dzieci, bo zawsze marzyłem o trójce. Jednak Jagódka, moja pierworodna zawsze już będzie dla mnie bardzo ważna. Nie mogę Jej zastąpić "nowym". Komputer czy samochód mozna wymienić, ukochanej istoty nie.

    Najgorsze jest dla mnie to, że kocham też swoją ex i dlatego dałem się "skopać" w sądzie, obalając tylko najbardziej drastyczne kłamliwe oskarżenia. Bo nie ma we mnie natury faceta zostawiającego spaloną ziemię... Z Wami też nie chcę się kopać, bo to bez sensu. Was chcę poznać, bo wiem z doświadczenia, że wiele z Was to są naprawdę wartościowe kobiety, niestety skrzywdzone przez życie i facetów... Tyle, że może jest jakaś płaszczyzna nawiązania dialogu. Dla dobra dzieci?
  • luna67 02.11.06, 20:43
    marcinektata, przenies sie moze na "macochy", niektore Nexie napewno wspieraly
    mezow w walce o widzenia sie z wlasnym dzieckiem. Jezeli sie zdecydujesz, to
    prosze opisz dokladnie twoja sytuacje.

  • marcinektata 02.11.06, 22:35
    Luna, nie, bo ja nie mam Nexie. Wyrzuciłem ją po tym, jak mi zaczęła ymawiać spotkania z ex (ciekawe, jak mam omówić sprawy dziecka z ex, nie spotykając się i nie telefonując?) Poza tym ja nie chcę z Wami wojny
  • kai_30 03.11.06, 08:18
    Nie chcesz z nami wojny? Co w takim razie robi ten karabin pt. "bo wy samotne
    matki", "z winy takiej jak wy"?

    Dla Twojej informacji - każda z nas pisze przez pryzmat swoich doświadczeń.
    Jeśli mój były mąż w ciągu ostatniego roku spędził ze swoimi dziećmi dwa
    weekendy, a alimenty ściąga z niego komornik, to mam go szanować? Wynosić na
    piedestał?

    Ciebie też nie szanuję - nie mam podstaw. Facet, który dochodzi do wniosku, że
    jeśli nie widuje się z dzieckiem, to to dziecko nie musi jeść (vide:
    zaprzestanie płacenia alimentów) na żaden szacunek nie zasługuje.

    Gdyby naprawdę Ci zależało, zacząłbyś od spełniania swoich obowiązków i walczył
    o kontakt z dzieckiem innymi metodami, niż odcinanie córeczki od kasy (córeczki!
    nie jej matki!). Postępując tak, jak postępujesz wpisujesz się idealnie w
    panującą tu opinię na temat ojców. Jesteś taki sam, jak ojcowie naszych dzieci,
    krótko mówiąc, dla których najważniejsze w byciu ojcem są alimenty
    (najważniejsze lub jedyne), a koronnym
    argumentem przeciwko ich płaceniu są przysłowiowe "waciki".

    Moi synowie dostają 700 zł miesięcznie. Naprawdę sądzisz, że ta kwota powala? Że
    zostaje mi z tego jeszcze na fryzjera, nowe buty i inne pierdoły? No cóż - to
    tylko świadczy o tym, że g* wiesz na temat tego, ile kosztuje utrzymanie
    dziecka. Ja za to wiem, jakim problemem byłoby kupno butów i kurtek na zimę,
    gdybym nie dorabiała dodatkowo. W kwocie alimentów takie "grubsze" wydatki się
    nie mieszczą.

    --
    Sygnaturka nieczynna do odwołania...
  • marcinektata 04.11.06, 00:01
    Poczytaj uważnie moje wypowiedzi: opłacam Nianię, kupuję dziecku ubrania, w tym te z kat. "grubszych" wydatków. Nie daję kasy do ręki mojej ex... Ale wyroku na to nie mam. Twój ex pewnie dlatego spędził dwa weekendy z dzieckiem w ciągu roku, bo więcej mu pozwoliłaś (jak znam życie)
  • kai_30 04.11.06, 06:55
    marcinektata napisał:

    > Twój ex pewnie dlatego spędził dwa weekendy z dzieckiem w ciągu r
    > oku, bo więcej mu pozwoliłaś (jak znam życie)

    To słabo znasz życie, misiu. Mój eks dlatego spędził te dwa weekendy z dziećmi,
    że zawiozłam je na miesiąc wakacji do byłej teściowej, która go praktycznie
    przymusiła do przyjazdu - raz w odwiedziny, a drugi raz w celu odstawienia
    dzieci do domu, bo ja po nie pojechać nie mogłam. Więc w sumie z tymi dwoma
    weekendami to trochę przesadziłam - to był jeden weekend + kilka godzin w
    samochodzie w kolejny.

    Jak mój młodszy syn był w czerwcu w szpitalu, powiadomiłam zarówno ojca, jak i
    babcię (eks-teściową). I co? I babcia dzwoniła codziennie, żeby się dowiedzieć,
    jak się Mały czuje, a tatuś zadzwonił raz, żeby spytać, co się stało. Na smsa,
    że wychodzimy ze szpitala nie zareagował już w żaden sposób.

    Zastanów się, co i w jaki sposób piszesz. "Jak znam życie, na więcej nie
    pozwoliłaś". Mogłabym teraz spokojnie to odwrócić - jak znam życie, to tylko
    ściemniasz, że łożysz na córkę. Przyjemne?
    --
    Sygnaturka nieczynna do odwołania...
  • marcinektata 04.11.06, 07:38
    Wiesz, moje doświadczenia w tej materii są odmienne... Poza tym już to gdzieś napisałem, że Ojcowie, którzy nie dążą do kontaktów z dziećmi to nie Ojcowie
  • kicia031 03.11.06, 09:23
    Dziewczyny, nie widzicie, ze ten kolega jest niezrownowazonym mizoginem?
    Szkoda z nim gadac.

    --
    "Kicia Ty idealistka jesteś"
    m-m-m
  • luna67 03.11.06, 23:54
    O Boooziu, alez ty jestes, nie musisz miec Nexi, przeciez chodzi tobie o rady,
    tam sa kobiety ktore zyja z mezczyznami po takich samych przezyciach. Mam
    wrazenie, ze ty chcesz sie odreagowac a nie poradzic.

    Ps.
    Moj M z ktroym zyje 4 lata przechodzil przez to samo bagno co ty (przedemna),
    zonka wyprowadzajac sie do kochanka zabronila wizyt ojca z dziecm, gdyz
    stwierdzila, ze jeden ojciec (kochanek) wystarczy.-( Dodam, ze mog M placil o
    wiele wieksze alimenty dobrowolnie niz ty (ok. 500,- Euro na dziecko, czyli ok.
    1000 na dwoje + alimenty na zone 850,- Euro)
    Moj M po sprawie w sadzie (wizyty dzieci), ktora wygral ma teraz regularne
    odwiedziny co weekend i w ciagu tygodniasmile ale sytuacja rozgrywala sie za
    granica, gdzie prawa ojca sa bardziej brane pod uwage niz tutaj w Polscesmile



  • marcinektata 04.11.06, 03:39
    Ba, ja nie migam się od płacenia na dziecko, ale moja ex nie dotstanie ani grosza. W imię zasad. Żadnych alimentów, na kogoś, kto zfradzał i poniżał...

    Nie chcę wiązać się na razie z żadna kobietą. I to pewnie trochę potrwa
  • kai_30 04.11.06, 07:00
    marcinektata napisał:

    > Ba, ja nie migam się od płacenia na dziecko, ale moja ex nie dotstanie ani gros
    > za. W imię zasad. Żadnych alimentów, na kogoś, kto zfradzał i poniżał...

    Nie, no, ręce mi opadły. Córka Cię zdradzała i poniżała?? Zastanów się co
    piszesz! Alimenty są na dziecko, na litość! Weź wygłoś takie zdanie w sądzie, to
    Cię zabiją śmiechem...
    --
    Sygnaturka nieczynna do odwołania...
  • marcinektata 04.11.06, 13:08
    Opłacam nianię, robię zakupy dla Dziecka (ubrania, etc...) Matka też powinna dokładac do utrzymania Dziecka...
  • agamagda 03.11.06, 10:35
    marcinektata napisał:

    > Kochane "samodzielne...". Przesadzacie, sprowadzając nas do roli płatników
    alim
    > entów... Ja z winy takiej jak Wy nie widuję córki...

    Przyznam szczerze, że ja tam się do winy nie poczuwam, że Ty nie widujesz
    swojej córki. A czytając twoje bzdety tutaj, w sumie trudno mi się dziwić
    postępowaniu matki Twojej córki. A tak a propos sprowadzania kogoś do poziomu
    płatnika alimentów - sorry, ale nawet z tego nie wywiązujesz się w sposób
    poprawny.
    Marcinku, tak sobie czytam Twoje wypowiedzi i zastanawiam się ile dziecinka ma
    lat? 14, 15-cie? Czy Pysiu Mysiu, liczyć się w podstawówce nauczył? Bo 300 zł
    na dziecko, fryzjera, kosmetyczkę i waciki, to ciut przymało. 300 zł alimentów
    mniej więcej 10 zł dziennie czyli 2,50 zł na posiłek dziecka, a gdzie ubranie,
    lekarstwa, podstawowe opłaty? Jesteś przerażająco żałosny, w swoich
    wypowiedziach.
    Patrzenie na wszystkie samotne matki przez pryzmat tylko i wyłącznie swoich
    doświadczeń też świadczy, o jakimś głębokim upośledzeniu umysłowym.

  • magda336 03.11.06, 12:49
    Ja sie bardzo dziwię że się wam chce dziewczyny gadac z tym facetem lepiej tą
    energię przeznaczyc na bardziej sensowne wątki, na kolesia szkoda czasu, co by
    się nie napisało bedzie mówił swoje a Wami po prostu manipuluje. Apeluje
    zakończyć wąterk taty marcinka, a najsensowniejsza wypowiedz to ta że kiedy
    marcinek zostanie Marcinem to moze zmieni swój punkt widzenia choć wątpię żeby
    dorósł.
  • marcinektata 04.11.06, 03:46
    Jestem wystarczająco dorosły, żeby zrozumieć idee Świętej Krowy, Złotego Cielca, Matki - Polki, która uważa, że jest bohaterką, bo się puszcza i odbiera dziecku Ojca, bo tak wygodniej...
  • marcinektata 04.11.06, 03:43
    Kobieto, Puchu Marny, naucz się cztać ze zrozumieniem: poczytaj, jakie jeszcze koszty ponoszę DOBROWOLNIE
  • agamagda 04.11.06, 09:45
    marcinektata napisał:

    > Kobieto, Puchu Marny, naucz się cztać ze zrozumieniem: poczytaj, jakie
    jeszcze > koszty ponoszę DOBROWOLNIE

    To do mnie???
    Jesteś wybacz, bardziej .... niedokształcony niż początkowo wyglądało.
    Wynosisz na piedestał fakt, że dobrowolnie wypełniasz swój obowiązek.
    Płacisz DOBROWOLNIE (jak płacisz, bo z jeków w innym wątku wynika, że albo
    jesteś bezpracy albo twoja działalność nie hula tak jak powinna) TYLKO I
    WYŁĄCZNIE DLATEGO, ŻE matka Twojej córki nie wniosła do sądu sprawy o
    zasądzenie alimentów. Z tego co czytam nie zrobiła tego pewnie z litości.

    Bzdety i teorie o nie dawaniu pieniędzy do ręki matki, możesz sobie tworzyć do
    momentu, kiedy jej nie znudzi znoszenie twojej dziecinady i nie wniesie pozwu
    do Sądu.

    PS: Co ciekawe, mówimy o kwocie 300 zł - na dziecko, które podobno kochasz,
    wyżej już liczyłam wypada mniej więcej 2,50zł na posiłek.


  • martina.15 03.11.06, 15:56
    nie wiem wiec w ogole po kiego licha wchodzisz na to forum. z jednej strony
    chcesz wparcia a z drugiej strony nas po prostu obrazasz

    mam dla ciebie super rozwiazanie-zaloz sobie forum pt "samotny tata" ewentualnie
    "pokrzywdzoy tata" i bedziecie sie wspierac, tyi tych oddanych tatusiow ktorych
    po noc znasz

    zapewniam ze moj byly na Twoje forum nie wejdzie

    dla mnie EOT
    --
    Hanusia tu...
    i tu też smile
    Hania ma...
  • marcinektata 04.11.06, 03:53
    Nie zapewniaj za innych
  • sar36 03.11.06, 17:58
    Marcinkutato!
    Nie bardzo rozumiem, o co Ci – k...a – chodzi. Wchodzisz na to forum i
    zaczynasz od obrażania. To trochę tak, jakbyś poszedł do sąsiadki i nasrał jej
    na sofę: „bo wy wszystkie takie same jesteście!”, dlatego, że żona zablokowała
    Ci kibel, a Ty już nie mogłeś wytrzymać.

    Bardziej sensowne wydaje mi się ukierunkowanie energii na załatwianie spraw z
    Ex i walkę o kontakty z synem, a nie wdawanie się w pyskówki z Samodzielnymi.
    Rzucasz jakieś strzępy informacji, miotasz się, obrażasz, próbujesz coś
    udowodnić... Sam nie wiem właściwie co. Na podstawie tego, co napisałeś (bardzo
    chaotycznie zresztą) mogę sądzić, że ze strony Ex spotkała Cię podłość. Ale
    warto, żebyś miał świadomość, że na tym forum piszą dziewczyny, które same
    doświadczyły i doświadczają podłości ze strony „ojców” (w większości przypadków
    ten cudzysłów jest jak najbardziej uzasadniony) swoich dzieci. Więc specjalnie
    się nie dziwię ich reakcjom zwłaszcza, że sam się podkładasz. Jeśli tak samo,
    jak tutaj, argumentujesz w sądzie, to zdecydowanie nie wróżę Ci sukcesów.
    Niestety ze szkodą – jak sądzę – dla Twojej córki.

    Co do niepłacenia alimentów (abstrahując od ich wysokości i sposobów
    wydatkowania przez Ex), to jest to zwykła głupota. Nic w ten sposób nie
    osiągniesz i niczego nie udowodnisz, a jedynie narobisz sobie kłopotów
    (rozumiem, że piszesz o zasądzonych alimentach?). Weź wyluzuj i zastanów się,
    jak się dogadać z Ex albo – jeśli to okaże się niemożliwe – rozumnie walczyć w
    sądzie.

    Pozdrowienia

    SAR36

    Acha – ja jestem facetem. Płacącym alimenty (+ inne rzeczy) i na szczęście
    widującym się ze swoją starszą córką bez przeszkód ze strony Ex żony.


    --
    Ech... powinno być SAR37...
  • sar36 03.11.06, 17:59
    Sorry - pomyliło mi się w jednym miejscu - napisałem o "kontaktach z synem", a
    chodzi - rzecz jasna o córkę smile
    --
    Ech... powinno być SAR37...
  • marcinektata 04.11.06, 03:56
    Nie mam zasądzonych alimentów. Ale po zarzucie, że nie łożę na utrzymanie CÓRKI nie zamierzam się dlaej poniżć... Cieszę się, że Twoja ex nie zbrania Ci kontaktów...
  • kai_30 04.11.06, 07:05
    No wybacz, ale sam kilkakrotnie podkreślasz, że nie dajesz ani grosza. Czyli co?
    Opiekunka mieści się w kategorii wydatków, które jesteś w stanie zaakceptować,
    ubrania również, ale parę groszy, żeby kupić coś do jedzenia, albo lekarstwa w
    razie choroby, już nie? To Ci zwisa kalafiorem? I my Cię mamy z tego powodu
    szanować?

    No daj spokój, stary, przecież sam się ośmieszasz. Jesteś zacietrzewiony jak
    cholera, i w imię nienawiści do eks (? w sumie piszesz, że ją kochasz - pies
    ogrodnika?) mścisz się na córce. Proponowałabym rozmowę z dobrym psychologiem,
    najlepiej płci męskiej, żeby nie było, że "wy kobiety jesteście takie same".
    --
    Sygnaturka nieczynna do odwołania...
  • agamagda 04.11.06, 09:58
    Dziewczyny ,
    Mam wrażenie, że gość domaga się szacunku, domaga się respektowania JEGO jako
    osoby, jego praw do dziecka, ale tak naprawdę problemem goscia jest to, że
    został porzucony i nie może się z tym pogodzić.
    Teraz będzie obrażał wszystkie kobiety, najlepiej samotne matki (dlaczego
    akurat samotne matki - same często poturbowane przez życie ??? to trudno
    powiedzieć to logika mocno niezrównoważonego)
    Na wszystkich kobietech - bo wszystkie takie jesteśmy i wszystkie jesteśmy
    winne, ze on jest czy był impotentem.
    A że jego Ex zlewa go z górki, to przyszedł na SM i zgrywa gieroja, anonimowy
    schowany bezpiecznie za monitor.
    Gość niby kocha dziecko, ale będzie je krzywdził, będzie je karał, no bo
    przecież musi się na kimś odegrać, że żona miała go dość i wymieniła go na
    lepszy model.

    Nie warto z nim gadać, poki nie dorosnie i nie pójdzie do terapeuty.
  • marcinektata 04.11.06, 13:14
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • kai_30 04.11.06, 14:51
    No i wszystko jasne. Przyszedł, opluł nas wszystkie, i spada. I słusznie, w
    sumie. Tylko dziecka żal.
    --
    Sygnaturka nieczynna do odwołania...
  • grzanka23 04.11.06, 15:21
    Nie dziwie sie ,ze mu ex utrudnia widzenia i odeszla do innego.Moze ten drugi
    mimo ,ze nie biologiczny bedzie lepszym tata dla tej malej kruszynki.
  • marcinektata 04.11.06, 13:11
    Nie mszczę się na córce. Skoro jednak ponoszą lwiączęśc kosztów, to Matka mogłaby chociaż zająć się wiktem, skoro przetrzymuje dziecko
  • marcinektata 04.11.06, 17:41
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • kai_30 04.11.06, 18:11
    Aż szkoda, że moderacja to wytnie... Po mnie takie wyzwiska spływają, a Ty sam
    sobie wystawiasz najlepsze świadectwo. Jeśli do byłej zwracałeś się podobnymi
    epitetami, to wcale się kobiecie nie dziwię, że chce uciec jak najdalej, i
    chronić przed tobą córkę.
    --
    Sygnaturka nieczynna do odwołania...
  • agamagda 04.11.06, 20:03
    Dobrze byłoby zostawić post powyżej.
    Po prostu łatwiej byłoby wiedzieć z kim ma się do czynienia.
    Zresztą, wcale mnie nie dziwi, ze matka nie chce kontaktu dziecka z takim
    elementem. Żałosny, niezrównoważony i zazrdosny alimenciarz.
    W sumie nihil novi sub sole, niesmaczna klasyka pseudo "zrozpaczonego tatuśka",
    który pod górnolotnymi hasłami o "ojcostwie" i w imię miłości do dziecka,
    ukrywa zwykłą rozżalenie, zawiść i nienawisć do kobiety bo ta go porzuciła.
  • grzanka23 04.11.06, 21:01
    Az zaluje ,ze nie zdazylam przeczytac co napisal ten tatus.
  • chalsia 04.11.06, 22:09
    nie ma co żałować, bo był to ciąg ciężkich wulgaryzmów (za które można by było
    podać do sądu i wygrać) skierowany do kobiet, które są matkami.
    Chalsia
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • michelle28 04.11.06, 22:27
    > Dobrze byłoby zostawić post powyżej.
    > Po prostu łatwiej byłoby wiedzieć z kim ma się do czynienia.
    > Zresztą, wcale mnie nie dziwi, ze matka nie chce kontaktu dziecka z takim
    > elementem. Żałosny, niezrównoważony i zazrdosny alimenciarz.
    > W sumie nihil novi sub sole, niesmaczna klasyka pseudo "zrozpaczonego
    tatuśka",
    > który pod górnolotnymi hasłami o "ojcostwie" i w imię miłości do dziecka,
    > ukrywa zwykłą rozżalenie, zawiść i nienawisć do kobiety bo ta go porzuciła.

    Tylko współczuć dziecku i byłej. Facet chce sprawiać wrażenie zaangażowanego
    ojca, a wychodzi że to słabeusz przesiąknięty nienawiścią do Ex, która miała
    wystarczająco energii żeby w odpowiednim momencie go pogonić.
    Gdyby facet naprawdę przyszedł tu po radę trzebaby mu przede wszystkim poradzić
    żeby mocno zastanowił się nad swoimi błędami i starał się mimo przeszłości
    dogadać z matką dziecka. Tylko z takim podejściem do sprawy, to żadne rady nie
    są tatusiowi potrzebne, ewentulanie pogłaskanie po głowie i zrozumienie trudnej
    sytuacji wink
  • marcinektata 11.11.06, 00:01
    Buhahahha.
  • marcinektata 11.11.06, 00:08
    W sumie, to zostałem niejako zmuszony do wulgaryzowania. Moja ex nie miała normalnego domu. Ja starałem się, żeby zarówno Ona, jak i Nasze Dziecko miały Dom składający się z czegoś znacznie więcej, niż tylko ściany i meble. Ale okazało się, że to za mało, bo trafiłem na kobietę, która koniecznie chce powielić życiorys własnej Matki i przy okazji skrzywdzić niewinne dziecko...

    Nie gniewajcie się, ale ja naprawdę trafiłem na wredndne babsko, w dodatku musiałem wytrzymywać ciągłą presję (i chronić się przed wybuchem), bo Jej Matka wciąż miała coś do powiedzenia na temat mój i moich bliskich. I wuierzcie mi, gdybym niedoszłą teściową wtedy podał do sądu, to prawdopodobnie byłbym nieźle ustawiony... A znosiłem to przez 3 lata, do momentu, kiedy to ex zaczęła sobie nie wracać do domu, albo spędzać wieczory takie, jak Wigilia, czy Sylwetra z tym drugim... A znalazła go, zanim mi się odechciało seksu...
  • marcinektata 11.11.06, 00:10
    Tyle, że tutaj spojrzenie jest z perspektywy Matek... Więc nie licze na żadne zrozumienie...

    Co do ewentualnej zawiści, to nie. Raczej współczuję następcy(następcom, bo będzie wielu)
  • lilith76 13.11.06, 14:04
    Jakaś solidarność jajników się we mnie odezwała. Dopiero teraz przeczytałam ten wątek.
    Skorzystam z prostego porównania - jeśli na dzwonek do drzwii, ja je otwieram a tam ktoś obcy pluje mi w twarz z okrzykiem "wy wszystkie jesteście takie same", to ja mu sprzedam kopniaka. A ten bidulek będzie się denerwować, że nie chcę go wspierać...
    Nie zapomnij poinformować pani na kasie w supermarkecie jaką jest Matką Posiadaczką. I pani w banku. I koleżanki w pracy.

    --
    Mężczyzna, gdy kończą się mu argumenty w dyskusji z kobietą, wyciąga argument koronny "Jesteś nielogiczna". Wie, że kontrargumentacja wpuszcza parę w całkiem inną dyskusję tongue_out
  • kai_30 11.11.06, 09:19
    Po raz kolejny - zastanów się, co piszesz.

    Zostałeś zmuszony do obrzucenia nas (NAS! nie swojej ex!) wulgarnymi wyzwiskami,
    bo Twoja była nie miała normalnego domu? A cóż to ma do rzeczy? Mógłbyś jeszcze
    ewentualnie w ten sposób tłumaczyć rozpad swojego związku albo swój stosunek do
    niej, ale na litość - tu jej nie ma! W tym topiku nie pojawiła się nawet żadna
    podobna do niej, jeśli chodzi o sferę kontaktów dziecka z ojcem. A mimo to
    uznajesz za usprawiedliwione plucie na nas?

    Bleh.

    --
    Sygnaturka nieczynna do odwołania...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka