Dodaj do ulubionych

Co o tym myslicie?

IP: *.* 11.06.02, 08:32
Co myslicie o takiej sytuacji, w której samotna kobieta decyduje sie na dziecko - wiedząc z góry, że będzie sie ono wychowywać bez ojca? Czy ojciec powinien wiedzieć, że stał się ojcem? CZy to jest dobre prawo każdej kobiety, czy może egoizm?Będziemy wdzięczni za wszystkie refleksje, uwagi, rozważaniaPozdrawiamyRedakcja "Dziecka"
Edytor zaawansowany
  • Gość edziecko: stynka IP: *.* 11.06.02, 09:21
    Od piątego tygodnia ciąży wiedziałam, że jestem zdana tylko na siebie. Miałam do wyboru: usunąć ciążę lub usunąć faceta. Dziś jestem samotną mamą prawie półtorarocznego Jacha. Wczoraj zaczęłam nową, fantastyczną pracę. Wszystko pomału zaczyna układać się po mojej myśli.Ojciec mojego dziecka dobrze wie, że jest ojcem, ale kompletnie nic go to nie obchodzi. Siedząc przy swoim synku i patrząc na niego (starając się nie patrzeć) potrafi powiedzieć, że on nie ma żadnych dzieci!Nie uważam, żeby urodzenie i samotne wychowywanie dziecka było tylko i wyłącznie moją egoistyczną zachcianką. Zmusił mnie do tego egoizm i brak odpowiedzialności niedojrzałego mężczyzny. Nie starałam się jak dotąd o alimenty, sama zapewniam mojemu dziecku utrzymanie. I sama daję mu największą miłość, jaką potrafię dać. Myślę, że jesteśmy obydwoje szczęśliwi i mam nadzieję, że uporamy się razem z problemem braku tatusia, gdy przyjdzie na to czas.Pozdrawiam!szczęśliwa stynka od wczoraj pracująca
  • Gość edziecko: klarab IP: *.* 11.06.02, 09:53
    wszytko zalezy od powodow i okolicznosci... czasem samotna matka zostaje sie na przekor, czasem zlym/dobrym zrzadzeneim losu, kiedy indziej z wyboru...ale jest to jedna z trudniejszych rol, jaka sie kobiecie w zyciu moze trafic...podizwiam samotne, szczesliwe mamy, wychowujace pogodne, radsne dzieci, ktorych nie musza i nie chca oszukiwac, ktorym poczawszy od kwestii tatusia sa w stanie wyjasnic zawilosci swiata bez obludy, a z moich doswiadczen wynika, ze wlasnie samotnym, ale zaradnym mamusiom, przychodzi to z latwosciasmile))klara
  • Gość edziecko: Prosiek IP: *.* 08.07.02, 14:58
    stynko!!!Gratulacje!!! Fajnie, ze jestes znowu pracujaca... odezwij sie. Prosiek
  • Gość edziecko: Agna IP: *.* 11.06.02, 10:44
    Znam wiele wspaniałych, radosnych i nieźle radzących sobie z sytuacją samotnych mam - jedną z nich jest moja mama :)Ale rozumiem, że redakcji chodzi o stworzenie takiej sytuacji Z PREMEDYTACJĄ.Czyli, mówiąc bez ogródek "zrobienie sobie dziecka za pomocą jakiegoś faceta", no bo inaczej się nie da (przeynajmniej w Polsce jeszcze chyba się nie sprzedaje powszechnie strzykawek ze spermą..., bo w Stanach i owszem).Uważam takie postępowanie za okrutne. Głównie wobec dziecka! I powtarzam - znam wiele wspanialych samotnych mam, moja przyjaciółka sama wychowuje córeczkę, kilka koleżanek, wreszcie większość z Was na tym forum zadziwia mnie swoją pogodą ducha, odwagą, czy heroizmem wręcz.Ale to jest sytuacja, na którą, jak rozumiem nie miałyście wpływu, nie planowałyście jej - to życie tak się poplątało, faceci nie dopisali, nie udało się inaczej. Teraz trzeba żyć dalej, radośnie, pięknie, wytrwale,heroicznie czasem, z podniesionym czołem.Ale tworzenie sobie takiej sytuacji, a przede wszystkim dziecku (na moim weselu popłakałam się, kiedy pierwszy raz w życiu powiedzialam do kogoś "tato" - był to mój teść)!!! Jak można zdecydować, że nie będzie mialo ojca, bo nam tak może będzie wygodniej?Uwaga - nie wszystko, co nam się wydaje "prawem", takim wyzwolonym, takim nowoczesnym, w praktyce jest korzystne.Takie moje, konserwatywne może, zdanie :)
  • Gość edziecko: Berenika IP: *.* 10.07.02, 19:51
    Podpisuję się pod tym jak najbardziej. Pewnie, że kiedy post factum się okazuje, że dany pan nie nadaje się na ojca, to lepiej, żeby go nie było. Ale z góry zakładać, że powinien tylko dostarczyć genów i spadać, to jest nie fair. Wobec dziecka przede wszystkim. Poniżej widze takie zdanie, że "znam iles tam samotnych matek, które świetnie sobie radzą". Nie wątpię. Prawie na pewno są wspaniałe, niezależnie zresztą od powodu, dla którego są samotne - czy to przypadek, czy wybór. Ale dziecko tego wyboru poniekąd nie ma - więc czy to w porządku? Przecież to nie jest tak, że rodzi się dziecko sobie. Rodzi się je jemu samemu. I przede wszystkim nalezy mieć na uwadze jego dobro.Jakoś staje mi przed oczami Garp i jego mama. Kochająca i wspaniała. Ale w jej podejściu do bycia matką było jednak coś niezdrowego chyba, prawda?Na wszelki wypadek jeszcze raz podkreślę: zakładam, że chodzi tu o decyzję podjętę jeszcze "przed", że facet ma tylko zapewnić plemnik i do widzenia. nie podpadają pod te rozmyślania mamy, kóre zostały same, ponieważ coś się nie udało albo mężczyzna okazał się nie w porządku. Bo nad tym, niestety, nie ma się co rozwodzić.
  • Gość edziecko: acha IP: *.* 11.06.02, 11:16
    Moim zdaniem kobieta oczywiscie powinna miec takie prawo.Bywaja rozne sytuacje. Ja naprzyklad zaluje, ze dalam sie poniesc mrzonkom na temat walki o normalna rodzine i wogole powiedzialam biologicznemu Weroniki, ze jestem w ciazy. Oszczedzialbym sobie i malej duuuuzo przykrosci i zawirowan.Jak widac, roznie to bywa, fakt, ze wowczas zdecydowalabym sie na samotne macierzynstwo wcale nie przesadzalby, ze dziecko wychowywaloby sie bez ojca, tyle, ze ten, ktory jest dla niej faktycznym ojcem, moglby byc gdyby nie moja naiwnosc nim takze prawnie. Ale nawet, gdyby mialo byc inaczej.. Znam dwie kobiety, ktore w pelni swiadomie pojely taka decyzje jeszcze przed narodzinami dziecka i do tej pory (a jedna z nich juz dobre 10 lat) wychowuja swoje dzieci same. I radza sobie z tym calkiem niezle. Dlaczego koniec koncow ktos, kogo dziecko nie interesuje kompletnie ma miec jakiekolwiek prawo do decydowania o jego losie? tylko dlatego, ze jest dawca genow dla tego dziecka? Z reszta, rownie dobrze moge sobie wyobrazic taka sytuacje, ze to kobieta nie chce miec dziecka, ale jego ojciec decyduje sie na to, ze bedzie je sam wychowywal. Oczywiscie tu wchodzi jeszcze kwestia tego, czy taka kobieta zechce wogole to dziecko urodzic. Ale sadze, ze taka mozliwosc dla mezczyzn tez powinna byc. Moze mniej kobiet dokonywalo by aborcji, gdyby wiedzialy, ze po urodzeniu, dzieckiem zajmie sie kto inny...Nie wiem, to takie spekulacje. ALe nie uwazam, zeby swiadoma decyzja o samotnym rodzicielstwie miala byc wyrazem egoizmu. Nieco inaczej sytuacje wyglada, gdy kobieta po prostu z zalozenia swiadomie zachodzi w ciaze i podejmuje decyzje, ze to dziecko wychowa sama. Moze byc i tak, w koncu dobry ojciec,nie zawsze musi byc dobrym mezem. Ale wtedy ojciec koniecznie powienien wiedziec i co wiecej, zgodzic sie na taka sytuacje. W przeciwnym wypadku kobieta taka po prostu oszukuje, swiadomie zataja przed mezczyzna fakt, ze bedzie mial dziecko. A to moim zdaniem jest juz moralnie watpliwe.pozdr.acha
  • Gość edziecko: MagdaT07 IP: *.* 11.06.02, 12:40
    "<Co myslicie o takiej sytuacji, w której samotna kobieta decyduje sie na dziecko..."Zawsze myslałam, na podstawie własnych przeżyć, że kobieta decyduje się na dziecko z mężczyzną, którego (w danym momencie) bezgranicznie kocha i któremu (w danym momencie) bezgranicznie ufa. (A potem życie pokazuje czy "dany moment" jest wiecznością -oby był). A jeśli jest samotna to powinna szukać najpierw miłości, fascynacji zauroczenia, a nie dziecka. Ale może z instynktem macierzyńskim jest inaczej (na szczęście my mamy tzw. owoc miłości). Jeśli pragnie być matką nade wszystko, a idełu (bądź zbliżenia do ideału)swego partnera nie znalazła, to niech będzie szczęśliwa na swój sposób. "<CZy to jest dobre prawo każdej kobiety, czy może egoizm?"Jest to egoizm, taki sam jak par, które wspólnie decydują się na dziecko. Dziecka pragniemy dla siebie, a nie dla niego. Dopiero z czasem nasze relacje się zmieniają i zrobimy wszystko dla dziecka, kończy się egoizm."<Czy ojciec powinien wiedzieć, że stał się ojcem?"Jeśli stał się tylko "narzędziem" to chyba lepiej nie komplikować sprawy, nie denerwować człowieka i zachować informację dla siebie. Jeśli samotna kobieta chce poprzez dziecko stworzyć sobie rodzinę, czyli mieć też męża, to prawdopodobnie i tak się to nie uda. I to jest ta zła (według mnie) strona egoizmu, tak się nie godzi, wtedy faktycznie może wiele osób (i siebie też) skrzywdzić. Jeśli tylko uda jej się tak żyć, by realia były zgodne z jej oczekiwaniami, to dziecko nie powinno wiele na tym ucierpieć. Wiele szczęśliwych dzieci wychowuje się bez taty (z róznych przyczyn), grunt by były kochane przez resztę rodziny (mamę, babcię, dziedka, itp., itd.) i przyjaciół.A prawdziwą ocenę i tak wszyscy dostaniemy w przyszłości od swoich dorosłych (lub dorastających) dzieci. I życzę wszystkim 6+.Pozdrowienia Magda
  • Gość edziecko: Didi IP: *.* 11.06.02, 20:37
    Moim zdaniem to nieuczciwe w stosunku do dziecka. Ono ma prawo wychowywac sie w pelnej rodzinie. Co innego, jesli zycie potoczy sie inaczej, na to czesto nie mamy wiekszego wplywu, ale pozbawiac na wstepie z pelna swiadomoscia ojca to okrutne.Nie mozna myslec tylko o swoim szczesciu kosztem innej, zwlaszcza zupelnie bezbronnej osoby - Ewa
  • Gość edziecko: Scully IP: *.* 12.06.02, 09:13
    Nie moge sie nie zgodzić. aczkowlwiek pojawia się pytanie - czy to dziecko, które w efekcie będzie wychowywane tak jak inne dzieci samotnych mam, rzeczywiście będzie takie nieszczęśliwe? Z jednej strony mówimy, że nie można mieć dziecka dla własnej egoistycznej przyjemności ale to może zaprowadzić do stwierdzenia, że tylko przypadkowe ciąże są właściwe, no bo dlaczego my tak na parwdę chcemy mieć dzieci? Oczywiście po to aby móc im ofiarować całą siebie ale to też jest rodzaj egoistycznej przyjemności.
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 11.06.02, 12:45
    Pomimo, iz od pewnego czasu nie przepadam za płcią przeciwną do której ojciec mojego dziecka zraził mnie na dłuuuugi okres czasu - nie sądzę żeby kobieta miała takie prawo. Zresztą prawnie - ojciec mógłby zawsze dochodzić ustalenia ojcostwa. Moralnie - powinnyśmy podjąć próbę żeby nasze dzieci miały kontakt ze swoimi biologicznymi ojcami. To przecież ich krew płynie w naszych dzieciach. Oczywiście to rozważania toretyczne bo spora część tych panów wolałaby zyć w głębokiej nieświadomości :). Ale pewnie jestem cyniczna i generalizuję :). Ja nie żałuję (jak na razie) iż ojciec mojego dziecka wie o nim. Reakcja - na początku się cieszył teraz nie chce znać. Ale ja mam poczucie, że zrobiłam sporo żeby dziecku zapewnić poznanie ojca - tyle ze on nie chciał. Moje sumienie uspokojone to on skrzywdził nie ja :).
  • Gość edziecko: gra IP: *.* 11.06.02, 13:45
    Takie pytania , o podstawowe, pierwsze rzeczy i chciałabym umieć odpowiedziećAle siebie jak zwykle trudniej osadzić niz innych …..To jednak wychodzi ,że jestem niemoralna,i egoistka i z taką świadomościa też muszę nauczyć się żyć bo jak sobie strzelic w łeb :gun: jak się ma dziecko …… ma zostać całkowitą sierotą??Dziewczyny to takie wszystko w którymś momencie zrobiło się trudne …. I nie do rozstrzygnięcia , bo moralnie to by było jakbym z ojcem mojego dziecka nigdy się nawet nie spotkała Ale jest inaczejChciałam mieć z NIM dziecko , i mam i oszukałam , i nie powiedzałam ,że przestałam brać tabletkiI wiedziałam z góry ,że zostanę z dzieckiem sama , że nie będzie miała ojca ….I zrobiłam to. To się nazywa PREMEDYTACJA I myślę ,że nie miałam do tego prawa i bardzo to boli bo MOŻE lżej byłoby podzielić się albo zrzucić trochę tej odpowiedzialności - a tak to wszystko moja WINAI jest przerażenie jak się czyta o tragicznych skutkach jak dziecko nie ma ojca….A i tak zrobiłabym to dziś jeszcze raz Jestem jak widać niewyuczalna I na dokładkę mam cudowną wspaniałą córeczkę , nigdy nie żałowałam ,że ją mam i codziennie dziękuję za to ,że jest i nie czuję się odrzucona, porzucona ( jak to jest sugerowane na forum jak się człowiek przyzna ,że jest samotną mamą) i do bani z tego powoduOwszem jest troska o to żeby tak nie poczuła się moja córka…… I mam nadzieję ,że dla nikogo nie jesteśmy ciężarem bo utrzymujemy się same A jego nadal kocham chociaż go nie ma :gun: śmiało i tak muszę to przetrzymać gra
  • Gość edziecko: acha IP: *.* 11.06.02, 14:03
    gra napisała/ł:> Takie pytania , o podstawowe, pierwsze rzeczy i chciałabym umieć odpowiedzieć> Ale siebie jak zwykle trudniej osadzić niz innych …..> To jednak wychodzi ,że jestem niemoralna,(...)> :gun: śmiało> i tak muszę to przetrzymać > graWiesz... tak sobie mysle, ze to jednak troche inna sytuacja. Ty GO kochalas, kochasz..cokolwiek by to mialo znaczyc. I CHCIALAS miec z NIM dziecko, a nie po prostu dziecko dla siebie (chociaz jak to ktos napisal, z instynktem macierzynskim tez moze roznie byc...)On nie chcial (nie umial, nia mogl?) tego dziecka, zatem podjelas decyzje o nieinformowaniu go. To moze i lepiej, po co dodatkowe meki dla Cibie, dziecka, jego...Mysle, ze moralnie nieciekawa jest taka sytuacja, gdy kobieta chce dziecka dla siebie a dawce genow jej nieinteresuje. Ot ma po prostu byc, bo poki co czlowiek przez paczkowanie sie nie rozmnaza.Twoja coreczka jest dzieckiem poczetym z milosci do drugiego czlowieka. Coz, ze jednostronnej, tak tez niestety bywa...pozdr.acha
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 11.06.02, 15:20
    No tak. Ja chciałam żeby moje dziecko znało swojego ojca. Kocham go, podziwiałam, uważałam za wspaniałego, silnego, specyficznego mężczyznę. Marzyłam żeby moje dziecko miało go za ojca i uwielbiało go tak jak ja. Stało się inaczej.Nadal jednak sądzę, iż lepiej jest gdy dzieci znają swoich rodziców. Ale przecież to wszystko zależy od sytuacji. Np. Wyobraźmy sobie, iż 35-letnia kobieta, mająca wszystko oprócz bliskiej istoty postanawia zajść w ciążę. Gdzieś na delegacji, wyrywa przystojniaka to były jej dni - udaje jej się . Zachodzi w ciążę. Obdarzy to dziecko taką samą miłością, jak my nasze poczęte z ukochanymi nie wartymi tych uczuć. Czy mamy prawo mówić jej że musi powiedzieć ojcu tego dziecka o jego istnieniu? Chyba nie ... Nie wiem :).Ciekawe co sądzą o tym panowie...????
  • Gość edziecko: Agna IP: *.* 11.06.02, 17:47
    Gra, kochana, nikt nie będzie do Ciebie strzelał!!! No nie wiem, przynajmniej nie będę strzelała ja, choć moje zdanie znasz. Sama już do siebie strzelasz wyrzutami sumienia... Nie strzelaj - nie odbieraj dziecku uśmiechniętej, dzielnej mamy. Przeszlości nie da się zmienić, ale da się zmienić przyszłość. Zasługujecie na to obie - i ty na świetną córeczkę, jaką masz, i Twoja córeczka na świetną mamę, a nie gryzioną wyrzutami...Ludzkiej psychiki nie da się rozgryźć i trudno ją zrozumieć, często nasze wybory w rzeczywistości są zupełnie inne niż wyznawane teorie.Chcę przez to powiedzieć, że nie odważę się chyba nigdy powiedzieć "ja nigdy bym tak, czy jakoś inaczej nie zrobiła". Bo nie bylam w takiej sytuacji. I nie mnie oceniać.Bardzo gorąco Cię pozdrawiam! :)
  • Gość edziecko: Scully IP: *.* 11.06.02, 17:34
    Kiedy okazalo sie, ze jestem w ciazy, pomyslalam, ze najbardziej na swiecie chcialabym wychowywac to dziecko sama, najlepiej nie mowiac nic tatusiowi. Pozniej zycie potoczylo sie inaczej i wlasciwie wszyscy z mojego otoczenia (kazdy na swoj sposob) przekonali mnie, dziecko powinno wychowywac sie z ojcem. No coz pomyslalam to oczywiste. Bylam bardzo mloda i nie bylam przekonana, ze chce spedzic zycie z ojcem mego jeszcze nienarodzonego dziecka, jednak postanowilam sprobowac. I teraz z perspektywy czasu - zaluje. Poniewaz zmarnowalam 5 lat na bezsensowny zwiazek, ktory w efekcie skonczyl sie dzika walka o dziecko, ktora nikomu, wliczajac dziecko, nie przyniosla niczego dobrego. Takze moje zdanie jest takie, ze dziecko powinnno miec ojca ale takiego, ktorego takze ty wybierzesz na partnera czyli po prostu, z ktorym ty bedziesz chciala sie wiazac w przeciwnym razie taki zwiazek to tylko problemy na przyszlosc.
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 12.06.02, 08:48
    Scully, Sadzę, iż tu chodzi o inną sytację - o to czy facet powinien wiedzieć- a nie o to czy się chce z nim być. Ja chciałam żeby mój były widywał się z dzieckiem a nie był dalej moim partnerem. I tutaj chyba bardziej chodzi o to czy kobiety mają prawo nie mówić mężczyznom o dzieciach. Czy kobieta ma obowiązek dać im wybór poznania i opieki nad własnymi dziećmi.
  • Gość edziecko: Scully IP: *.* 12.06.02, 09:20
    Masz rację. A może chodzi nawet o to czy można mężczyznę wykorzystać tylko jako dawcę spermy...Myślę, że na tak postawione pytania odpowiedzi są oczywiste ale ja wcale nie jestem pewna, że tak właśnie bym postąpiła, ponieważ życie uczy, że nie wszystko jest czarne i białe. Czyli wszystko zależy od konkretnej sytuacji.
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 12.06.02, 10:13
    Dokładnie, ja też sądzę, iż nie powinnyśmy oceniać innych, życie to wybory to różne sytuacje, różni ludzie, itd. i że wszystko zależy od konkretnej sytuacji.
  • Gość edziecko: Bożena IP: *.* 12.06.02, 10:50
    Podpisuje się pod tym. Skrzynia
  • Gość edziecko: as IP: *.* 11.06.02, 17:48
    Jak Stynka od piątego tygodnia wiedziałam, że będę sama. A raczej, niczego nie wiedziałam, niczego nie byłam pewna. Biologiczny dawca genów bardzo gorąco namawiał mnie do pozbycia się problemu. Myślał, że będzie miał wpływ na moją decyzję. Minęło 7 lat od tego momentu. Ale bardzo dobrze pamiętam jak zastanawiałam się czy są kobiety, które mogą z pełną świadomością zafundować sobie i dziecku tyle łez i wątpliwości, niepewności i braku poczucia bezpieczeństwa. Przecież każda z nas czuje intuicyjnie, że potrzebuje partnera na te pierwsze dni po porodzie, na te wszystkie straszne lęki o maleństwo, o malucha, o dziecko. Cały czas zadaję sobie to pytanie i myślę, że nie ma takich kobiet. Na tym forum nie zauważyłam, a te amerykańskie filmy - prawdę mówiąc nie wierzę, że to tak jest faktycznie: idę po strzykawkę ze spermą i hop, siup! Najlepiej o braku tej drugiej połowy poczytać sobie w poście pt. pierwsza rozmowa o tatusiu. Pisałam już tam, że te rosterki, które pojawiają się zaraz po porodzie nie znikają, one się tylko zmieniają. Zmienia się stosunek do nich dziecka i mój.Nie znam też (mimo długiego stażu) odpowiedzi na pytanie czy ojciec powinien wiedzieć. Chciałam żeby nie wiedział, bałam się go, po tym jak namawiał mnie na aborcję. Ale stało się inaczej bez mojego udziału. Przez pierwsze dwa lata próbował i ja z nim, jakoś się z tym uporać. Ale nie udało się - od pięciu lat nie widział dziecka. Próbowałam nawiązać jakiś kontakt tylko dlatego, że dziecko płakało. Usłyszałam, że ON się boi... No, cóż nawet się nie zdziwiłam. I wciąż żałuję, że on wie.Zanim pojawiło się maleństwo myślałam, że będę mogła jakoś rekompensować brak ojca. Ale od pierwszych godzin życia mojej córci wiedziałam, że mogę kochać ją miłością tysiąca matek i nie potrafię dać jej nawet tego co ćwierć ojca.Tyle moich refleksji. PozdrawiamAS
  • Gość edziecko: Bożena IP: *.* 12.06.02, 10:47
    Powiem szczerze, że to pytanie zadawałam sobie od wielu lat. I w momencie kiedy nie miałam pojęcia o macierzyństwie byłam przekonana, iż kobieta ma wielkie prawo zdecydować się na dziecko bez ojca. Nieudane związki, samotność, syndrom Bridget Jones - dlaczego odbierać kobiecie prawo do spełnienia się w dojrzałym i świadomym macierzyństwie tylko dlatego, że nie ma stałego partnera? Natomiast, kiedy szczęśliwie pojęłam co to znaczy być matką i widząc jak moja córcia tęskni za ojcem mając niespełna 2,5 roku wciąż zadając mi to samo pytanie: "Tatuś pszijdzie" - serce przestaje mi bić "Kochanie nie przyjdzie" - odpowiadam. Wszystkie gotowe feministyczne odpowiedzi ulatniają się natychmiast. Pozostaje tylko ból tęsknoty dziecka...Ale pomimo tego dzisiaj jak jeszcze nigdy wcześniej jestem szczęśliwa, iż podjęłam decyzje odejścia od ojca dziecka. Preferuje szczęśliwą niepełną rodzinkę niż kupe nieszczęścia w pełnej rodzinie. I za tę decyzje inni również mnie szanują. "Ojciec" Marysi teraz jest do dna możliwości nieszczęśliwym człowiekiem. Może i kiedyś go kochałam i chciałam założyć rodzinę, ale teraz nawet litości nie odczuwam. Na zakończenie powiem to co powiedziałam "ojcu" dziecka (pewnie, żeby go jeszcze dobić): -"Naprawdę warto było Cię poznać bo Marysia jest największym cudem mojego życia." :)Skrzynia
  • Gość edziecko: AnetaDr IP: *.* 13.06.02, 10:18
    Uważam, że kobieta nie ma moralnego prawa na "zafundowanie" sobie dziecka z całkowitym pominięciem wkładu ojca w jego wychowanie. Najbardziej komfortowa sytuacja dla dziecka to stała obecność obojga rodziców, którzy kochając siebie nawzajem i kochając dziecko uczą je miłości, a poprzez swoje zachowanie kształtują wzorce zachowań tego dziecka w przyszłości. Jeśli kobieta podejmuje taką decyzję, to bierze na siebie ogromną odpowiedzialność zastąpienia ojca. Jest to zadanie prawie niewykonalne. Ojca nie zastąpi żadna babcia ani wujek. Dziecko zawsze będzie porównywać swoją rodzinę i rodziny innych i może czuć się gorsze. Matka może (świadomie lub nie) wykształcić w dziecku (zwłaszcza w córce!) niechęć do mężyczyzn, co prowadzi do okaleczenia psychicznego.Wychowuję moja córeczkę samodzielnie od 4 lat. Widzę jak wielka jest w niej potrzeba bycia z ojcem. Jakie długie i rozpaczliwe są ich pożegnania. Jak bierze nas za ręce i mówi: "przytulcie się". Dlatego też nie umiałabym zrozumieć kobiety podejmujacej taką decyzję.PozdrawiamAneta
  • Gość edziecko: Agaa IP: *.* 13.06.02, 17:54
    Myślę, że podjęcie decyzji o wychowywaniu dziecka samotnie bez ojca jest bardzo trudną decyzję. Sama na szczęście przed nią nie stanęłam ponieważ mam wspaniałego męża i mam nadzieję, że tak zostanie. Ale niestety moja siostra teraz właśnie stoi przed takim wyborem i widzę jakie to dla niej i napewno dla jej dzieci trudne. Z drugiej jednak strony widzę jak trudno jest jej żyć z mężczyzną, którego niewiele obchodzi to co czuje ona i jej dzieci, że ona i jej dzieci nie mają co jeść. Ciągłe awantury, niesnaski, problemy wynikające z jego lekkomyślności, nieróbstwa i życia kosztem innych. Napewno nie jest to atmosfera odpowiednia dla kształtowania się dzieci. W takiej sytuacji podjęcie decyzji nie jest proste. Dlatego podziwiam wszystkie kobiety, które musiały taką właśnie decyzję podjąć. Ale myślę, że czasami właśnie tak trzeba ze względu na dobro dziecka mimo iż ono zawsze odczuje brak ojca i być może zrozumie swoją matkę dopiero po latach.PozdrawiamAga
  • Gość edziecko: monikaaa IP: *.* 09.07.02, 08:54
    Sama nie zdecydowałabym sie na takie rozwiazanie, ale jeśli kobieta jest zdecydowana podjąć takie wyzwanie i jest przekonana o jego słuszności to jest to moim zdaniem dopuszczalne. Oczywiscie pod warunkiem że jest w pełni świadoma konsekwencji takiego kroku.Co do ojca dziecka, to uważam, że bez wzgledu na to jaka decyzję podejmnie matka, to On MA PRAWO wiedziec o istnieniu dziecka. Przeciez to także JEGO dziecko. Odbieranie dziecku ojca i ojcu dziecka dla własnego wygodnictwa i "widzi mi się" jest po prostu głupie, nieodpowiedzialne i niemoralne. Samotna matka z wyboru-tak, ale przy pełnej świadomości, odpowiedzialności i z wiedzą ojca. Ojciec też ma prawo wiedziec o istnieniu i losach dziecka, nawet jesli sam nie bedzie chciał o nich decydowac czy współuczestniczyć.Monikaaa
  • Gość edziecko: Marta_23 IP: *.* 09.07.02, 13:23
    Taka kobieta musi być bardzo silna. Sama mam doła kiedy mąż wyjeżdża na parę dni. Osobiście nie zdecydowałambym się począć dziecka, które skazane byłoby na wychowanie bez Taty. Na codzień widzę jak wspaniały kontakt ma mój mąż z synkiem - nie potrafiłabym odebrać dziecku czegoś takiego. Podziwiam silne samodzielne Mamy.
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 09.07.02, 14:12
    Sorki Dziewczyny jesteście Kochane, że tak nas podziwiacie ale chyba jestem zmęczona tym, że każda żonka czytająca samodzielne mamy musi podkreślać jakiego ma super męża i jej dziecko ma wspaniałego ojca. Dziewczyny postarajcie się być trochę bardziej subtelne. Nie wszystkie dzieci mają wspaniałych Tatusiów. Naprawdę tego typu posty bardzo mnie dołują.
  • Gość edziecko: as IP: *.* 10.07.02, 09:47
    Zgadzam się, bo też mam dość. Nie można oceniać samotnych mam czy ojców nie będąc samemu w takiej sytuacji. Czasem nawet mam podejrzenia, że Ci co tu zaglądają i tak strasznie się chwalą nie robią tego bez powodu raczej... I tylko niektórzy potrafią przyznać się do tego, że "razem" czasem jest gorsze od "sama".PozdrawiamAS
  • Gość edziecko: Prosiek IP: *.* 10.07.02, 14:04
    Moja 26-letnia siostra wlasnie urodzila syna - zdecydowala sie urodzic dziecko, mimo, iz jego ojciec jest zonaty (a w dodatku zyje w USA) i nie ma szans na wspolne ulozenie sobie zycia z ojcem dziecka. Ojciec wie o dziecku, ma zamiar sie do niego przyznac i usynowic oraz lozyc na dziecko, ale prawdopodobie nigdy nawet nie zobaczy syna...Twierdzenie, to egoizm ze strony matki, ze urodzenie dziecka gdy wiadomo, ze ojciec nie bedzie mial z nim kontaktu jest bledem uwazam za przyklad karygodnego narzucania innym swojego swiatopogladu...Decyzja o przerwaniu lub utrzymaniu ciazy, jest szczegolnie trudna decyzja i sadze, ze nikt nie powinien jej oceniac...
  • Gość edziecko: Agna IP: *.* 10.07.02, 16:25
    Prosiek!!! Wogóle nigdy w tym wątku nie bylo mowy o przerywaniu ciąży!!!Pytanie, jesli dobrze rozumiem i ja je tak rozumiem od samego początku brzmiało: czy kobieta ma prawo decydować się na ciążę i dziecko od samego początku (przed poczęciem) wiedząc, że będzie je wychowywać sama.Czyli sytuacja maxymalnego wyrachowania, a nie smutnej sytuacji życiowej, gdy tatuś nie chce/nie może się opiekowac dzieckiem, etc.Kobieta po prostu w pewnym momencie myśli sobie - "hoh, fajnie byłoby mieć maleństwo w domku, karmić przewijac, wychowywać - chlopa nie ma, to weźmy na ten przykład tego Romka, ktory wodzi za mną oczami od pewnego razu, na pewno ma ochotę na maly numerek, ja to zrobię podczas owulacji, potem nic mu nie powiem i będę miała dzidzię"JA to pytanie w ten sposób rozumiem, a MOJA odpowiedŹ na TAK postawione pytanie jest kilka postów wyżej, w streszczeniu brzmi - NIE WOLNO!!!!Pozdrawiam :)
  • Gość edziecko: Prosiek IP: *.* 11.07.02, 13:49
    No coż... dla mnie zaś nie ma dużej różnicy między sytuacją, kiedy kobieta jest w ciąży i decyduje się urodzić dziecko, mimo, że ono nie będzie miało ojca a między sytuacją, kiedy kobieta stara się zajść w ciążę mimo, iż będzie sama wychowywać dziecko...Każda z nas ma naturalne prawo do macierzyństwa! Gdyby natura uważała, że bez samca dziecko się źle będzie wychowywać to chyba by to zorganizowała, nie sądzisz? Tak samo jak decyzja o usuwaniu/nieusuwaniu ciąży, jest to decyzja, która moim zdaniem nie powinna być przez nikogo komentowana czy oceniana... Wystarczy, że samotna mama musi się borykać z utrzymaniem dziecka i dzielić czas między dziecko a pracę... po co jej to utrudniać potępiając ją jako egoistkę?!?
  • Gość edziecko: Gosia1 IP: *.* 13.01.03, 19:13
    Prosiek - naturalne prawo to można mieć do posiadania np nowej lampy w pokoju. Dziecko to CZŁOWIEK, nie sądzisz? I jak sądzisz - jakie ONO ma naturalne prawa? Zajście w ciążę to nie jest spełnienie naturalnych praw kobiety, zaspokojenie Jej instynktu macierzyńskiego, ale jest to POWOŁANIE NOWEGO CZŁOWIEKA DO ŻYCIA. Dopiero uświadomiwszy sobie ten aspekt zacznij rozmyślania o tym, czy kobieta ma prawo do egoistycznego rozporządzania CUDZYM życiem. Bo pomimo tego, że i matka i dziecko będą najszczęśliwsi na świecie - za lat powiedzmy 30 zapytaj takie dziecko czy matka dokonała prawidłowej oceny sytuacji, czy podjęła NIE egoistyczną decyzję. Co taki dorosły człowiek by wolał. Bo widzisz, Ono zanim sie urodzi nie może powiedzieć, co wybrałoby dla siebie...Gosia
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 14.01.03, 10:37
    Gosiu to są zwykłe gdybania.A gdy taki człowiek będzie bardzo wdzięczny mamie, że zdecydowała sie na taki krok, że dała mu życie. Pomimo tego, że zdawała sobie sprawę, że nie będzie Jej lekko.Jeżeli taki człowiek będzie jej wdzięczny za miłość i trud włożony wychowanie?Takie dzieci żyją na tym świecie. Są dorosłe. Nie wydaje mi się aby miały żal i pretensje do mam za to że żyją /tym razem ja gdybam, bo zbyt mało takich osób znam/.Danie życia jest sprawą bardzo ważną i bardzo dobrą i bardzo piękną. Dawanie miłości, uczenie miłości jest sprawą bardzo ważną i bardzo dobrą i bardzo piękną.A brak ojca jest tylko rysą i naprawdę nie przekreśla normalnego życia. I w sytuacjach szczególnych nie powinien być powodem aby prawa do życia komuś odmówić.Wiesz postanowiłam, Mój Aniołku że Ciebie nie będzie, no bo po co masz się tak męczyć i bez taty wychowywać?? Wezmę sobie do opieki inne dziecko z Domu dziecka, które praktycznie też taty nie ma, bo ciągle pijany chodził a teraz od 5 lat z wizytą nie przyszedł. Ale tamto dziecko w przeciwieństwie do Ciebie miało naturalne prawo do życia, bo rodzice chociaż się nim nie zajmowali, po ślubie byli. I nie ma znaczenia, że je też sama będę je wychowywać. Wszyscy będą mnie wychwalać, że taka dzielna Jestem.Trudno masz pecha Mój Aniołku.
  • Gość edziecko: Hermiona IP: *.* 14.01.03, 11:01
    Beato, nie wiem, dlaczego niektóre osoby (w tym i Ty) "ciągniecie" tę dyskusję w kierunku aborcji. To nie chodzi o to, żeby nie dać się urodzić dziecku, które już istnieje - chodzi o to, żeby dobrze się zastanowić, zanim powoła się je do życia.A brak ojca nie jest TYLKO rysą. Mój mąż wychowywał się bez ojca, a właściwie przy jego pewnej obecności - "wakacyjnej" czy "weekendowej". I wierz mi, to się za nim ciągnie i będzie się ciągnąć do końca życia. Ale on chociaż miał tego ojca co jakiś czas i wiedział o jego istnieniu, a teraz mieszkamy b. blisko siebie. Ale nie wyobrażam sobie, jak wielką pustkę musi odczuwać dziecko, które swojego ojca nie widziało nigdy w życiu, jak bardzo musi czuć się "wybrakowane" i niepotrzebne. Dziecko - ale i dorosły człowiek, szukający swojej tożsamości - młody mężczyzna, ale i kobieta, która przecież na początku "przegląda się" w oczach taty.Jedynie rysą to się wydaje, kiedy dziecko jest malutkie i mama starcza mu za wszystko,za cały świat. Przeczytaj posty Bożeny - czy głos Ci nie więźnie w gardle jak sobie wyobrażasz malutką dziewczynkę, która pyta o tatę? A myślisz, że te pytania nie będą powracały przez całe życie?To nie tylko rysa.Monika
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 14.01.03, 15:33
    Wcale nie ciągnę w kierunku aborcji. Wiem czego dotyczy główny wątek.Naprawdę zdaję sobie sprawę jakie konsekwencje może mieć brak ojca.Siedzę w tym problemie bardziej niż Ty, bo moje dziecko ojca nie zna.Na pewno trzeba się bardzo zastanowić nim powoła się nowe życie.Ale jest to nowe życie. i reszta jutro....... już 15.30 :-)
  • Gość edziecko: Gosia1 IP: *.* 16.01.03, 17:48
    Nie rozumiem - komu odmówic prawa do życia? Jeżeli w ten sposób rozumiesz zagadnienie, to ja się wypisuję - czy zdajesz sobie sprawę ile razy w swoim życiu ja sama odmówiłam "komuś" prawa do zycia??? Nawet tylko tym, że nie kochałam się z mężem? I jeszcze jedno - czy wychowywałaś się w "niepełnej" rodzinie? Bo ja tak, jak już pisałam i jestem okaleczona na całe życie. Poza tym, nie pisałam, że ludzie wychowywani w takiej rodzinie są niezdolni do życia, źli, podli, nieszczęśliwi itd - to mogą być idealni ojcowie, matki, przyjaciele - ale zapytaj kogoś takiego, czy jeśli by miał PRAWO WYBORU, to co wybrałby...Tylko tyle.
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 14.01.03, 13:15
    Mysle, jak ebeata, ze nie trzeba wszstkiego rozpatrywac biegunowo. Wstrzemiezliwosc jak najbardziej, sama poznalam skutki jej braku. Ale moim zdaniem Hildago popelnia blad namawiajac do szklanki wody zamiast i przeciwstawiajac samotne matki, odmawiajac im prawa do "dzielnosci" i podziwu a ich dzieciom do szczescia. Ze o prawdomownosci nie wspomne ( a wspomne bo od hildago nie doczekalam sie odp...). Zamiast pozbawiac samotne mamy podziwu, ktory im sie nalezy wiem to po pol roku zycia bez meza....... dyskutujmy sobie o tym co zrobic zeby panienki takie jak moja dorastajaca corka, czy twoja Ania Gosiu NIE poszly do lozka, i NIE zaszlyy w ciaze tak jak zrobilam to ja ;) w liceum. Ale JESLI..... to co???
  • Gość edziecko: Malandzia IP: *.* 10.07.02, 21:30
    Uważam że powinna się dobrze zastanowić , ojciec dziecka ma prawo wiedzieć o tym, że ona jest w ciąży, a dziecko ma prawo wiedzieć kto jest jego ojcem, a co oni z tymi wiadomościami zrobią czas pokaże. Ciężko jest samemu wychowywać dziecko, ale lepiej wychowywac je samemu niż w rodzinie, w której nie będzie miłości tylko kłótnie.Dziecku będzie ciężko w szkole tu niestety dzieci są bezlitosne(wiem to z własnego przypadku), należy więc malucha otoczyć szczególną opieką jednak nie przesadzając, że biedny wychowuje się bez taty i wynagradzać mu tą krzywde pomimo złego zachowania.Dziecko powinno wiedzieć jak wygląda sytuacja odpowiednio do swojego wielu, ale napewno powinno wiedzieć kto jest ojcem i mieć prawo wyboru czy chce się z nim widywac czy nie.To tyle moich opinii.Pozdrawiam wszystkie samotne mamy JESTEŚCIE WIELKIEMalndzia mama Marcinka i Marynki
  • Gość edziecko: Bazyl IP: *.* 11.07.02, 23:24
    Osoba, która ŚWIADOMIE skazuje Dziecko na "brak rodzica" jest ... (tu wstawcie proszę wszystkie najgorsze słowa jakie znacie)!!!Do prawidłowego rozwoju Dziecka potrzeba dwojga rodziców!!!Pozdrawiam,Bazyl.
  • Gość edziecko: stynka IP: *.* 12.07.02, 06:04
    Nie odzywałam się do tej pory, ale w tej chwili aż mną zatrzęsło!!!W piątym tygodniu ciąży zostawił mnie ojciec mojego dziecka, ponieważ NIE ZGODZIŁAM się na zabieg. Tym samym świadomie skazałam swojego synka na brak ojca. Szanowny tatuś po 5 latach (!) bycia razem oświadczył, że albo ciąża, albo on.Dwa lata temu przechodziłam STRASZLIWE cierpienia. Tak, cierpienia. Kilka miesięcy płaczu i strachu o przyszłość. Od tamtej pory nie skrzywdził mnie żaden facet.Moja kultura zabrania mi użyć tu słów, jakie cisną mi się na usta. Źyczę Ci dużo szczęścia z żoną i dzidziusiem (-ami), Bazylu. I zachowuj się tak, żeby Ciebie nikt nigdy nie osądził, szczególnie bezpodstawnie i niesprawiedliwie.A moje dziecko rozwija się prawidłowo, choć ma tylko mnie.O matko, nie będę mogła pracować, cała się trzęsę. Może powinnam skasować post Bazyla, żeby inne samotne mamy nie cierpiały przez niego?...stynka ze ściśniętym sercem
  • Gość edziecko: gra IP: *.* 12.07.02, 07:37
    Stynka , nie denerwuje się to jest po prostu facet i to wyjasnia wszystkoDla faceta to proste: jak nie chce mieć dziecka to stawia warunki albo skrobanka albo on a jak nie, to bierze zabawki i idzie na swoje podwórko, przecież jest wolnym człowiekiem a na Naszym forum jakoś samodzielne mamy i ani jednego samodzielnego taty a może Bazyl jest samodzielny ???pozdrawiam szczególnie tych co nie są a wypowiadają się tak jakby byli Bogiemgra
  • Gość edziecko: bridgett IP: *.* 12.07.02, 08:47
    Stynko, ciągle odzywa się w nas jednak poczucie winy, że nasze dzieci nie mają ojca na co dzień, dlatego bierzemy wypowiedzi takie jak Bazylego do siebe. Tymczasem on, jak sądzę, w ogóle nie odnosił swojej wypowiedzi do naszej sytuacji. Myślę, że w ogóle część wypowiedzi, które pojawiły się w tym wątku jest po prostu nie na temat. Chodzi tu o świadomą decyzję kobiety samotnej, która nie znalazła jak dotąd partnera na całe życie i nie sądzi, że znajdzie. Zegar bioogiczny bije i ona chce przynajmniej być matką. Więc przesypia się z jakimś facetem, chcąc zajść w ciążę i nie informując go o tym oczywiście, czy nawet wprowadzając w błąd zapewniwszy go, że się zabezpieczyła. Czyli traktuje go jako dawcę nasienia. Potem też nie informuje go, że został tatusiem. Pytnie było, czy powoływanie w taki sposób dziecka na świat to moralne prawo kobiety, czy też jej egoizm. I sądzę, że do takiej sytuacji odnosił się post Bazylego. Natomiast Twoja sytuacja Stynko jest zupełnie inna. Twoje dziecko już żyło i Ty go nie zabiłaś, czyli Twoją świadomą decyzją było nie powołanie dziecka do życia bez ojca, lecz nie zabicie dziecka, mimo że nie ma ojca. To zupełnie co innego!pOZDRAWIAM SERDECZNIEMonika
  • Gość edziecko: KvM IP: *.* 18.07.02, 23:01
    Stynko może miałabyś więcej "szczęścia w miłości" gdybyś nie robiła tego typu projekcji. Z tego co opisałaś i ze słów Bazyla wynika wprost, że to Twój mąż podjął decyzję o samodzielnym wychowywaniu dziecka, a nie Ty. Jeśli jednak Ty bierzesz to na siebie, to jest tu coś nie tak. Polecam rozmowę z dobrym lekarzem - dla dobra Twojego i dziecka.W temacie poruszonym w tym wątku mam do powiedzenia to co chyba większość osób. Robienie czegoś takiemu dziecku jest nie fer. Trudno mi uwierzyć że ktoś kto nie potrafi (nie chce?) znaleźć sobie partnera wychowa samemu dobrze dziecko.Oczywiście zawsze są wyjątki, nie twierdzę, że to niemożliwe, ale po prostu nie wierzę, że można wychować dziecko samotnie bez szkody dla niego. Tylko mi tu nie inputujcie jakobym uważał, że lepszy ojciec "pijak" niż jego brak, bo tego nie twierdzę.KristoVelMefisto.P.S. Trochę smuci, że tyle osób nie rozumie pytania rozpoczynajcego ten wątek (a może nie chce rozumieć?)
  • Gość edziecko: Bożena IP: *.* 19.07.02, 08:07
    oIo napisała/ł:> Stynko może miałabyś więcej "szczęścia w miłości" gdybyś nie robiła tego typu projekcji. Z tego co opisałaś i ze słów Bazyla wynika wprost, że to Twój mąż podjął decyzję o samodzielnym wychowywaniu dziecka, a nie Ty. Jeśli jednak Ty bierzesz to na siebie, to jest tu coś nie tak. Polecam rozmowę z dobrym lekarzem - dla dobra Twojego i dziecka.Myśle, że w ogóle nie zrozumiałeś tego co Stynka napisała. Jakie "projekcje", że jej facet(nie mąż) po pięciu latach bycia razem, kiedy dowiedział sie o jej ciąży odszedł od niej ? "Projekcje", że ciąży nie chciała usunąć ? To lepiej przyczep się do mnie, bo ode mnie facet nie odszedł, to ja go zostawiłam (pomijam dlaczego).Prosze jeżeli "projektujesz" o kimś opinie wczytaj się głębiej w jego historię.Skrzynia
  • Gość edziecko:  Dorka IP: *.* 19.07.02, 13:56
    Tu KvM.>Myśle, że w ogóle nie zrozumiałeś tego co Stynka napisała. Jakie "projekcje", że jej facet(nie mąż) po pięciu latach bycia razem, kiedy dowiedział sie o jej ciąży odszedł od niej ? "Projekcje", że ciąży nie chciała usunąć ? To lepiej przyczep się do mnie, bo ode mnie facet nie odszedł, to ja go zostawiłam (pomijam dlaczego).Prosze jeżeli "projektujesz" o kimś opinie wczytaj się głębiej w jego historię.A ja myślę, że podobnie jak Stynka nie zrozumiałaś o co chodzi w tym wątku jak i tego co napisał Bazyl. Stynka jest w całkowicie innej sytuacji niż ta o której mowa w tym wątku i nie powinna się obruszać na słowa Bazyla, bo kompletnie jej nie dotyczą. Dlatego napisałem o tej projekcji. Mimo, że jej sprawa jest całkiem inna Stynka poczuła się dotknięta, a przecież dyskusja w tym wątku dotyczy "samozapładniania" się kobiet, a nie rozpadów związków! W ten sposób można sobie wszystko wymyślić i za wszystko się obrazić. Uważam, że to niekoniecznie choroba, ale cecha charakteru, z którą samemu ciężko sobie poradzić.Czy rzeczywiście męska logika tak się od kobiecej różni?KristoVelMefisto
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 19.07.02, 14:19
    Męska logika aż tak bardzo się nie różni . Ale pamiętaj ,że są to tylko posty. Zazwyczaj pisane szybko i tak też czytane sporo tu niedomówień i możliwości interpretacji. A kobitki tutejsze - jesteśmy czasami przewrażliwione i solidarne. Kazde przykre słowo odbieramy bezp. do siebie. A rozmowa na temat jak dzieci bez ojców są pokrzywdzone na tym forum nie jest łatwa. Bez względu na to czy kobieta dokonała takiego wyboru świadomie czy nie odnosi to do siebie i trudno się temu dziwić...
  • Gość edziecko:  Dorka IP: *.* 19.07.02, 20:41
    Tu KvM. To nie "tylko" posty, ale "aż" posty. Słowo pisane, które można przeczytać dowolną ilość razy jeśli się nie rozumie znaczenia jakiegoś zdania. Jeśli ktoś się na coś wścieka to tym bardziej chyba powinien jeszcze raz przeczytać post który tak na niego podziałał. To nie jest rozmowa na żywo, gdzie coś się może wymsknąć.>Kazde przykre słowo odbieramy bezp. do siebie. A rozmowa na temat jak dzieci bez ojców są pokrzywdzone na tym forum nie jest łatwa. To może warto jednak dla własnego dobra patrzeć czy rzeczywiście te słowa są kierowane do Was. Wydaje mi się, że to bez sensu zasklepiać się w swoim bólu i brać do siebie może nawet i gorzkie słowa, ale kompletnie Was nie dotyczące.A co do delikatności. To że jakieś sprawy są delikatne to nie znaczy, że nie należy o nich mówić głośno. Rozmowa o dzieciach pokrzywdzonych przez brak ojca jest ważna i nawet jeśli boli, należy ją podjąć. Wtórną rzeczą jest czy to z winy samego ojca, matki, czy obojga ma miejsce taka sytuacja. Ważne, że dziecko na tym cierpi. Owszem może brutalne jest pytanie czy coś robicie aby znaleźć innego niż biologiczny ojcieć dla swojego dziecka, ale takie pytania też należy zadawać.>Bez względu na to czy kobieta dokonała takiego wyboru świadomie czy nie odnosi to do siebie i trudno się temu dziwić... Łatwo mi się dziwić, nie rozumiem po co obarczać się słowami które nie są do Was skierowane. Po co dokładać sobie cierpień? Czemu to ma służyć? Jeśli iść tym torem myślenia to w skrajnym wypadku należałoby się czuć urażonym gdy ktoś mówi np. o wandalch. Przecież to też Polacy. Jeśli polscy wandale demolują stadion w Wielkiej Brytanii to jest to dla mnie policzek bo też jestem Polakiem. Nie można myśleć w ten sposób, to jest chore i dla własnego dobra warto coś z tym zrobić.
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 22.07.02, 10:45
    Baardzo mi sie podoba - czy robimy coś żeby znaleźć innego ojca niż biologiczny? Doprawdy nic innego nie robię tylko szukam. Biegam od kanjpy do knajpy a na tylniej szybie samochodu i na wózku wywiesiłam wielki napis - SZUKAM NOWEGO OJCA DLA MOJEGO DZIECKA _ OKAZJA DWA W JEDNYM _ KOBIETA I DZIECKO W JEDNEJ CENIE-ROCZNIK ... I......No widzisz i to chyba różnica między płcią bo ja systematycznie wstydzę się za zachowania Polaków za granicą. Czy znasz dzieci samotnych matek ? Nie róbcie z naszych dzieci niedorozwiniętych , biednych i nieszczęśliwych - bo ich nie znacie.
  • Gość edziecko: stynka IP: *.* 19.07.02, 11:15
    KvM jak zawsze strzal w dziesiatke! Skoro tak uwazasz, to pewnie faktycznie powinnam sie leczyc ;-) Ale to dopiero po powrocie do Polski, a teraz zamierzam sie swietnie bawic!Do widzenia!st.
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 19.07.02, 02:26
    Stynka kurdeZGADZAM SIE Z BAZYLEM....Co innego samotna mama ktora podjela odpowiedzialna decyzje rozstania, bo facet jako tatus sie nie sprawdzal, czy nawet nie mial ochoty.Co innego kobieta ktora rodzi SOBIE dziecko. Bo dziecka nie rodzimy sobie- niezaleznie od tego czy mamy meza, chlopaka czy nawet dziewczyne- my zostajemy z tym mezem chlopakiem dziewczyna czy same a dziecko nam robi papa i idzie do swojego zycia,wpadajac na kawe.Dla kazdej mamy ten proces odchodzenia jest bardzo trudny, zachowanie rownowagi pomiedzy wyreczaniem dziecka a dawaniem mu wsparcia. Tylko ze gdy ja zapedzam sie w wyreczaie i zaczynam podswiadomie ograniczac mu mozliwosci odejscia- no bo swiadomie to jestem odpowiedzialna i ksztalcona bla bla.... to tatus tych dzieci i moj maz kladzie mi reke na ramieniu i mowi- pusc mamuska- one odchodza. Tak ma byc. To my mamy czekac na nie a nie one na nas..... I nawet wyplakac sie da.... Dlatego podziwiam cie i kazda samotna mamuske za to zmaganie sie z ciezarem same....Ale kobieta z premedytacja robiaca sobie dziecko pewnym panem ktorego nie informuje ze to dziecko sobie robi, wrecz nie bierze pod uwage mozliwosci ze pan dzidziusia moze by kochal i na rowerku uczylgo jezdzic? Uwazam ze takiej osobie jest potrzebny psycholog a nie dzidzius. Uwazam ze nieumiejetnosc stworzenia emocjonalnego zwiazku z facetem, ba, brak jakiejkolwiek proby stworzenia takowego- jest czynnikiem przemawiajacym przeciw szczesciu tego ukladu....Wsrod waszych historii nie widze takowych przypadkow- sa fajne mlode i starsze dziewczyny ktorym nie udalo sie stworzyc czegos trwalego. Ale jakie szczescie przebija przez wasze posty gdyscie zakochane! Przeciez wszystkie poszukujecie TEGO wlasciwego, tego co pokaze waszym corkom i synkom co to znaczy kochac nie? Tesknicie za idylliczym obrazkiem- mama, tata i dzidzia. I toozwalaprzypuszczac ze jestescie normalne... a Bazylpisze o patologii. KvM tez. I ja tez. Wiec prosze nic nie kasowac, jechac do Amsterdamu i nie brac do glowy,nie cierpiec za winy tego swiata,bo od tego sa inni kolesie ;)
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 19.07.02, 09:14
    Nie zgodzę się z Tobą. Jasne super jest gdy dziecko ma obydwoje rodziców, ale przypuszczam iż gdybym miała 35 lat, dobrą sytuację, serce pełne miłości to byłabym w stanie skorzystać z banku spermy. I sądzę że miałabym do tego prawo i wychowałabym równie szczęśliwe dziecko. I nie sądzę żeby była to patologia. Tylko nie wiem czy miałabym tyle odwagi.Twierdzę, iż w Naszym wspaniałym kraju wciąż istnieje wzór rodziny Kowalska - najlepiej niepracująca, przy kości , bez własnego zdania - mó mąż mi pomoże , za mnie pomyśli i mnie utrzyma z 2 dzieci - jest baaardzo noweczesna jeżeli prowadzi samochód i robi dużo sałatek,a jak pracuje to już szczyt po pracy biegnie po dzieci i robi zakupy i żarcie. Nie pamięta co to kino, teatr. Lubi plotkować i oceniać.Kowalski - pan i władca, od czasu do czasu pobawi się z dziećmi, generalnie dużo pracuje. Najchętniej czas spędza w delegacjach a w domu przed TV lub supermarkecie. Dzieci Kowalskich - patrzą i sądzą że tak jest normalnie, powtórzą to w swoich domach.Drodzy Kowalscy nie piszcie o rzeczach, uczuciach, ludziach których nie rozumiecie i nie będziecie w stanie nigdy zrozumieć. Nie wiecie jak to jest być innym i zamiast to przemilczeć koniecznie dodajecie swoje 3 grosze. Skąd w nas wszystkich ta tendencja do oceniania i kategorycznych stwierdzeń. Nie można operować słownictwem typu : nie wiem, wydaje mi się, sądzę iż .... itd.A i kochane jeżeli samotna kobieta zapładniająca się jest wyklęta to co z ludźmi o kiepskiej syt. finansowej - też nie zapewnią odpowiedniego rozwoju lub prawdziwymi środowiskami patologicznymi? A może wykasrtujmy wszystkich ... I większość z nas jest na tyle doświadoczona, że nie tęskni za idyllą bo zna jej pozorność ...
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 19.07.02, 10:07
    Marta napisała/ł: I sądzę że miałabym do tego prawo i wychowałabym równie szczęśliwe dziecko. I nie sądzę żeby była to patologia. Ty sadzisz. kazdy sadzi ze jego dziecko bedzie szczesliwe, zadbane itd. A ja sadze ze wychowanie dzieci to bardzo powazna sprawa. Ze gdybysmy umieli dobrze wychowywac nasze dzieci- na swiecie nie byloby wojen. Napisalam w koncu- mozna dziecko zaadoptowac, dac szczescie osobie juz skrzywdzonej. Jesli czlowiek ma serce pelne milosci ta milosc spotyka. Jesli ma serce pelne milosci wlasnej (jestem piekna dojrzala ustatkowana tylko dziecka mi do szczescia brakuje) to uwazam ze decyzje o posiadaniu dziecka trzeba byc moze przemyslec. Byc moze odlozyc. Ja kupilam sobie kota ;)Tylko nie wiem czy miałabym tyle odwagi. A moze brawury?> Twierdzę, iż w Naszym wspaniałym kraju wciąż istnieje wzór rodziny > Kowalska - najlepiej niepracująca, przy kości , bez własnego zdania - mó mąż mi pomoże , za mnie pomyśli i mnie utrzyma z 2 dzieci - jest baaardzo noweczesna jeżeli prowadzi samochód i robi dużo sałatek,a jak pracuje to już szczyt po pracy biegnie po dzieci i robi zakupy i żarcie. Nie pamięta co to kino, teatr. Lubi plotkować i oceniać.> Kowalski - pan i władca, od czasu do czasu pobawi się z dziećmi, generalnie dużo pracuje. Najchętniej czas spędza w delegacjach a w domu przed TV lub supermarkecie. > Dzieci Kowalskich - patrzą i sądzą że tak jest normalnie, powtórzą to w swoich domach.I nalezy tez stereotyp sobie zmienic tak? No to huzia. Zmieniajmy- macica jest moja, a plemniki czyjes niewazne bo faceci to i tak sie do niczego nie nadaja. jestem dzielna umiem prowadzic, sama pomysle i zarobie na mieszkanie. Nie plotkuje i jestem tolerancyjna na maxa. Wiem co to kino i teatr. I tak dalej czesc o panu i wlasdcy pomijam bo przeciez go nie ma....Jesli ty lub twoja mama jest pania Kowalska to wspolczuje. Bo moj maz nie jest moim panem ani wladca. Jest kolega, z ktorym gramy w tej samej druzynie. A naszym celem jest otworzenie szeroko okien pewnej wiosny i wypuszczenie naszych dzieci w swiat. Bedziemy dlugo machali im przez okno, ja sie pewnie poplacze, byc moze maz tez. Potem pewnie wyciagniemy nasze albumy. Bedzimy sobie pzypominac nasze dobre chwile i te gorsze, co roku tak robimy.Co roku pamietamy o chwili gdy oboje wpadlismy w koleiny wlasnych schemacikow. On w model "pani Kowalskiej" ja w model antykowalskiej. I gdyby nie szczesliwy traf, gdyby nie calkiem przypadkowe uczucie milosci- bylabym pewnie stalym gosciem na tym forum. mam nadzieje ze dolaczylabym do farcuary, skrzyni, stynki, jak sadze- czyli mimo wszystko znalazlabym tego faceta co ze mna zagra. Tak sie jednak stalo ze oboje zrozumielismy swoje bledy. On- ze trzeba pilke czasem podac rozgrywajacemu- inaczej twoje dzialania staja sie zbyt przejrzyste dla przeciwnosci losu. Ja- ze gwaizda druzyny moze byc tylko jedna, co wcale nie znaczy ze pomocnik jest gorszy i ze ma biec krok w krok za ta gwazda. I tak biegamy za soba. Byc moze jestem naiwna po tylu katach, ale wiem ze jemu jest dobrze z nami i ze to jest jego miejsce na ziemi. I-moze jestem mieszczanska- takiego gracza zycze i skrzyni, i farciarze i stynce i agacielesnik. Nie koniecznie rozgrywajacego. Byc moze pomocnika. Byc moze bramkarza, ktory, gdy cala obrona popelni glupie bledy- zlapie pilke i obroni rzut karny. Przeciez to nie jest wazne na jakie sie gra pozycji, dopoki bramkarz nie jest zmuszony do grania w ataku ;)> A i kochane jeżeli samotna kobieta zapładniająca się jest wyklęta to co z ludźmi o kiepskiej syt. finansowej - też nie zapewnią odpowiedniego rozwoju lub prawdziwymi środowiskami patologicznymi? A może wykasrtujmy wszystkich ... Co z nimi- jesli swiadomie podchodziliby do macierzynstwa czy ojcostwa- nie mieliby dzieci. tak sie nigdy nie stanie, wiec beda dzieci rodzace sie w rodzinach zyjacych na granicy ubostwa i w rodzinach patologicznych. Nie wszyscy ludzie musza miec dzieci. Ja znam kilka osob ktore nie maja i jak na ironie dobrze mi sie z nimi zyje. mam gdzie winko w spokoju posaczyc, mam pewnosc ze nie wejde na zabawke... czego chcec wiecej. marta nie zestawiaj poza tym takich przykladow, Chcialam ci przypomniec ze swiat nie jest plaski- istneija wybory gorsze i lepsze, nie ma jednoznacznie zlych i dobrych. Drazni cie slowo patologia. OK. No wiec urodzenie SOBIE dziecka z premedytacja pozbawiajac go ojca, nie pytajac sie go o zdanie, nie planujac z facetem wspolnej przyszlosci- takie po prostu- odstawiam pigolke i zachodze w ciaze bo ten koles jest przystolny i podoba mi sie ksztalt jego nosa i mam nadzieje ze moje dziecko bedzie mialo taki sam- nazwe to KAPRYSEM. A dla kaprysu nie powinno siemiec zwierzecia a co dopiero dziecka.> I większość z nas jest na tyle doświadoczona, że nie tęskni za idyllą bo zna jej pozorność ...Ale dzieci nie sa doswiadczone. przeczytalas rozmowy o tatusiu? Chyba to tez nalezy wziac pod uwage? Ze dzieci zwyczajnie tesknia za tatusiami. I mam nadzieje ze wszystkie te dzieci, juz jako dorosli powiedza swoim mamom- jestem z ciebie dumna/ dumny. Jestes wspaniala matka. Ale mam nadzieje ze powiedza tez- ciesze sie ze ulozylas sobie zycie. Ze jestes szczesliwa. napisalam idylla... nie mialam na mysli krola i krolewny zyjacych dlugo i szcesliwie.... tylko ... by chociaz raz powierzyc komus mysli sweze zegar gada wciaz swe tak i swoje nie i gada "czekam cie"gosia nie kowalska bynajmniej co nie bierze do glowy ;)
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 19.07.02, 13:42
    Małgosiu,Wierz mi na słowo że można posiadać serce pełne miłości w stosunku do bliźnich ( a nie wyłącznie do siebie samej) i nie spotkać na swojej drodze odpowiedniego mężczyzny i miłości w sensie o jakim Ty myslisz.A decyzje o dziecku należy w każdej sytuacji przemyśleć. Nie wiem co wspólnego z tą rozmową ma moja mama ? Chcesz ją poznać ? To wspaniała osoba do której zywię spory szcunek i ogromne uczucie. A i nie jest Kowalską o moralnośco Pani Dulskiej aczkolwiek całe swoje życie starała się zmieścić w społecznych ramach tradycyjnej rodziny. To naturalne że dzici się usamodzielniają i nie widzę związku z tym czy je będę żegnała sama czy z mężem. Co do schematu związku bynajmniej nie pisałam o Twoim. Przecież Cię nie znam , pisałam ogólnie przykro mi iż słowa te odniosłaś bezpośrednio do Was. Niepotrzebnie. Tak ludzie niezamożni też są szczęsliwi i mają fajne dzieciaczki - zupełnie jak część samotnych matek :). Pomyśl - znasz jakieś samotne matki może w ich domach też czułabyś się całkiem dobrze....Natomiast została podjęta problematyka rozwoju dziecka. A wiadomo iż utrzymanie dziecka, zapewnienie mu dobrej edukacji, znajomości języków i wspaniałych podróży itd. wymaga nakładów finansowych. Również rozwój intelektualny niestety jest szalenie kosztowny. Ponadto nie oceniaj takich kobiet skoro nie jesteś na ich miejscu. To nie zawsze musi być tylko kaprys . To może być ogromna miłość i marzenie. I sądzę, że taka kobieta ma bardzo dużo do zaoferowania swojemu dziecku. Również mężatki często powinny się nieco bardziej zastanowić czy ten wspaniały gość u ich boku to odpowiednia osoba na ojca. Bo to równie odpowiedzialna sprawa jak decyzja o samotnym wychowaniu dziecka.I wiesz czasami tak się składa, że nie można spotkać mężczyzny, którego się pokocha. A życie z kimś z przyzwyczajenie, bez miłości, ze strachu przed samotnością mija się z celem. Przynajmniej dla mnie . Ciekawe dlaczego sądzisz że dołączyłabyś do tutejszej elity świeżo zakochanych ( : D ) ? A może nie szukałabyś miłości tylko partnera na siłę. I apelowałam już żeby kobiety wysyłające posty na forum dla samodzielnych matek starały się być nieco bardziej subtelne. Zagląda tu sporo dziewczyn tuż po rozstaniu, zdruzgotanych , szukających wsparcia. Mnie to już nie wzrusza ale dla nich opowieści o oglądaniu zdjęć na starość są naprawdę bardzo przykre. Wiem ponieważ z paroma z nich rozmawiałam na priv. I sądzę, że to jest strona na której sporo z nas szuka nowych kontaktów, pomocy, wsparcia, a nie niepotrzebnych łez i łkania - o boże a ja na starość będę sama. W kazdym razie Twój post, post KvM i Bazyla sądzę iż były niepotrzebnym popisem nietolerancji i kategoryczności ( patrz Bazyl ) swoich poglądów. Szkoda że nie dostrzegacie innych argumentów.Nie miałam zamiaru Cię obrazić i dlaeko mi od oceniania kogokolwiek. Tylko proszę żyj i daj żyć innym w sposób jaki im odpowiada. Jeżeli wybierają życie bez partnera a z dzieckiem tzn. że widocznie mają ku temu poważne przesłanki.
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 19.07.02, 20:05
    Ciekawe wiesz...bo jakos w postach powyzej pojawialy sie te same watpliwosci co w moich... o kontakcie takowej kobiety z psychologiem pierwsza pisala jojo, kobieta samotna... no ale ona moze bo nie jest samotna, a ja nie jestem..... To naturalne że dzici się usamodzielniają i nie widzę związku z tym czy je będę żegnała sama czy z mężem. Oczywiscie ze nie ma... ma natomiast z jakich powodow masz dziecko. ja poprostu sadze ze osoba ktora dziecko ma z kaprysu bedzie miala klopoty w relacjach znim, nie czyasz mnie dokladnie..... i chyba ty jedna bo jakos nikt inny nie ma do mnie zastrzezen.> Tak ludzie niezamożni też są szczęsliwi i mają fajne dzieciaczki -Nie napisalam o niezamoznych tylko o ludziach ubogich, zyjacych w nedzy.... takich tez znam i maja fajne dzieciaczki o calkiem niefajnych perspektywach, dzieciaczki ktore na chleb z dzemem rzucaja sie jak na marcepan. Znowu mnie nie czytasz dokladnie.... zupełnie jak część samotnych matek :). Pomyśl - znasz jakieś samotne matki może w ich domach też czułabyś się całkiem dobrze....Martusia nie rozumiesz mnie bo nie cztasz czy bo nie chcesz zrozumiec- w mimliscie odcuinam sie ze trzy razy od potepiania jakichkolwiek samotnych matek, ale postanowilas to zignorowac- sama moge kiedykolwiek stac sie samotna matka- natomiast wiem jedno- nie pozbawie swiadomie jakiegos faceta ojcostwa, nie odbiore mu prawa do dziecka ot tak. jesli sam zrezygnuje z tego- badz przez zaniechanie wyparcie sie dziecki czy bicie mnie i maltretowanie- to jak najbardziej wywalilabym pana za drzwi i wara od dziecka... ale tak po prostu go nie poinformowac... no sorki w poklady milosci nie chce mi sie wierzyc.....> Ponadto nie oceniaj takich kobiet skoro nie jesteś na ich miejscu. To nie zawsze musi być tylko kaprys . To może być ogromna miłość i marzenie. I sądzę, że taka kobieta ma bardzo dużo do zaoferowania swojemu dziecku.Martusia, przeczytaj pytanie ktore padlo- nie ma tu mowy po BANKU SPERMY- jest mowa o bezwzglednym wykorzystaniu mezczyzny, o klamstwie, ieuczciwych zamiarach.... ja uwazam ze nie mozna byc szlachetnym w glebi duszy (patrz te poklady milosci w twoich postach) i swinia na wierzchu- najpierw nalezy dojsc do ladu z soba. Bank spermy to co innego- tam to mezczyzna podejmuje decyzje ze nie chce znac swojego dziecka..... nie wierze ze tego nie rozumiesz... ale pognebic mnie mozna, prawda.... Również mężatki często powinny się nieco bardziej zastanowić czy ten wspaniały gość u ich boku to odpowiednia osoba na ojca. Bo to równie odpowiedzialna sprawa jak decyzja o samotnym wychowaniu dziecka.A zakladasz ez ja tak nie uwazam????? nie badz smieszna.....> I wiesz czasami tak się składa, że nie można spotkać mężczyzny, którego się pokocha. A życie z kimś z przyzwyczajenie, bez miłości, ze strachu przed samotnością mija się z celem. Przynajmniej dla mnie .No nie mow, nie wiedzialam..... musisz mi pisac takie wyswiechtane kawalki??? Gdybym nie uwazala ze moj maz nie jest odpowiednim mezem, bo bym sie z nim rozwiodla.... Ciekawe dlaczego sądzisz że dołączyłabyś do tutejszej elity świeżo zakochanych ( : D ) ? A może nie szukałabyś miłości tylko partnera na siłę. Bo to chyba mile uczucie byc zakochanym... a ty tak nie uwazasz??? rozwin prosze.....> I apelowałam już żeby kobiety wysyłające posty na forum dla samodzielnych matek starały się być nieco bardziej subtelne. Zagląda tu sporo dziewczyn tuż po rozstaniu, zdruzgotanych , szukających wsparcia. Mnie to już nie wzrusza ale dla nich opowieści o oglądaniu zdjęć na starość są naprawdę bardzo przykre. Wiem ponieważ z paroma z nich rozmawiałam na priv. I sądzę, że to jest strona na której sporo z nas szuka nowych kontaktów, pomocy, wsparcia, a nie niepotrzebnych łez i łkania - o boże a ja na starość będę sama. W kazdym razie Twój post, post KvM i Bazyla sądzę iż były niepotrzebnym popisem nietolerancji i kategoryczności ( patrz Bazyl ) swoich poglądów. Szkoda że nie dostrzegacie innych argumentów.> Nie miałam zamiaru Cię obrazić i dlaeko mi od oceniania kogokolwiek. Tylko proszę żyj i daj żyć innym w sposób jaki im odpowiada. Jeżeli wybierają życie bez partnera a z dzieckiem tzn. że widocznie mają ku temu poważne przesłanki.I znowu dalas mi podstawy by przypuszczac ze wlozylam wszystkie samotne matki do jednego wora, porzadne wymieszalam i wyplulam... Nie chce mi sie pisac tego ponownie- ale mam swiadomosc ze niezbadane sa losy ludzkie i byc moze kiedys zostane samotna matka.... dlatego nigdy nic takiego nie zrobie.... Za kaprys uwazam zrobienie SOBIE dziecka bez swiadomego udzialu ojca dziecka, bez EMOCJONALNEGO zaangazowania w znajomosc z nim. ot taki seksik w porze owulacji i czesc. TO uwazam za kaprys. Nawet bardziej jest dla mnie zrozumiala sytuacja gdy kobieta kocha faceta szlanczo. Wie ze nie beda razem. I robi sobie z nim dziecko. Nie robi mu awantur o alimenty, tylko cieszy sie ze chociaz ma cos co jest w polowie jego.... ale cynizmu nie zrozumiem nigdy i nie wmowisz mi ze sa pod nim poklady milosci.....czekam na pregiez innych mam samotnych ktore lubie i podziwiam....jesli ktoras z was poczula sie urazona tym co mysle o kobietach o jakich mowa w pytaniu pani z redakcji, to publicznie przeprosze.....
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 22.07.02, 10:30
    Małgosiu,Postaram się przeczytać nieco dokładniej ale tak jak już gdzieś pisałam to są tylko posty pisane na szybko i czytane "po łebkach" i wiele w nich niedomówień.Rzeczywiście gdy tak dokładniej wczytamy się w co piszemy to różnice w naszych poglądach nie są aż tak zasadnicze :).Zasadniczą róznicą jest to iż ja nie widzę ostrej granicy pomiedzy kobietą która korzysta z banku spermy, kobietą która ma dziecko poprzez wpadkę czy kobietą która postanawia wykorzystać mężczyznę w celach rozrodczych. I bezwzględnię nie uznaję tego za kaprys - sądzę, iż może być taka decyzja spowodowana również innymi pobudkami. Już wcześniej pisałam, iż sądzę że powinna taka kobieta powiedzieć mężczyźnie, iż zostanie ojcem. Ale nie dla tego , że biedak nie będzie wiedział o swoim dziecku a dlatego, iż według mnie ma obowiązek przynajmnioej podjąć próbę żeby dziecko poznało ojca. Prawdopowdobnie nasze różnice w poglądach nie są niczym innym jak moim doświadczeniem , aktualną nichęcią do płci przeciwnej. Po prostu uważam że faceci to bydlaki i tyle :)i zdecydowanie większa ich część nie chciałaby wiedzieć iż zostali tatusiami. A co do zakochania to wiem, że to wspaniałe uczucie. Wciąż pamiętam skrzydła jakich uczucie to dodaje. Ale wiem też że skutki takiego silnego uczucia mogą być straszne. Tak naprawdę nie można poznać drugiego człowieka.Nie wiem czy inne kobiety czują się urażone , wiem że dla jakiejś części może być przykre słuchanie o wspaniałych męzach. Mam nadzieję, że zrozumiesz iż chodzi mi przedewszystkim o to żeby nie wyrażać kategorycznych opinii. Małgosiu, jesteś na forum gdzie pełno jest strasznych opowieści. Pokaleczonych kobiet. Życiorysy wielu naszych dzieci i nas samych są bardzo trudne - bo jest to mieszanka cierpinenia, strachu i walki i chwil szczęścia i milości i radości także. I w wielu z nas siedzi irracjonalne poczucie winy i dlatego tak łatwo odnosimy wszystko do siebie. I dlatego po doświadczeniach jakie wiele z nas przeszło granice o które dla Ciebie są oczywiste dla nas ulegają zatarciu. Nie widzę nic zlego w niemówieniu bo przecież tyle facetów odrzuca itd. Co za różnica że mam dziecko z kimś kogo kochałam - równie dobrze mógł być to zupełnie ktoś przypadkowy - dla mojego dziecka nie ma różnicy . A dla mnie jest - przekonołam się o rzeczach i cechach ludzi o których wolałabym nic nie wiedzieć.Mam nadz że coś z tego bełkotu zrozumiesz ale jak zwykle bardzo się spiesze i pewnie o precyzji myśli można zapomnieć.
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 22.07.02, 11:13
    Martusiu, przepraszam....Myslalam ze prowadze dyskusje z osoba dorosla,krota przez szacunek dla rozmowcy czyta jego wypowiedzi szczegolnie jesli odnosi sie bezposrednio do nich....Ja twoje wypowiedzi czytalam dokladnie, co jak widze bylo strata czasu, poniewaz uznalasmnie za Szczesliwa Mezatke czyli osobe ktora nigdy cie nie zrozumie.W kazdym poscie pytasz- czy znasz jakies samotne matki- jakby byla to inna rasa czlowieka z twoich wypowiedzi prawie czuje- ze jakas wyzsza.....Owszem znam samotne matki. Wiem ze zrobily tak jak uwazaly za sluszne i teraz same zmagaja sie z wychowaniem dzieci. Wiem tez ze im dalej od rozstania tym chetniej kazda z nich wlaczylaby swych bylych ojcow w wychowanie- bo coraz wyrazniej widza taka potrzebe....Nigdzie nie napisalam ze dziecko samotnej matki jest skazane na nieszczesliwe zycie i uposledzone... to raczej ty przedstawilas karykatyuralny obraz rodzinki, jakby zapominajac ze gdy KvM napisal ze dla dziecka jest najlepiej gdy ma oboje ropdzicow, to pisze o normalnej rodzinie, a nie o patologii.... ja posunelabym sie dalej- dla samych rodzicow jest tak najlepiej- gdy bardzo sie kochaja, wspieraja, pomagaja sobie wzajemnie i szanuja. I pomimo tego ze tykle tu zranionych kobiet- nie nalezy tworzyc iluzji ze tak najlepiej nie jest- istnieja pewne aksjomaty, ktorych podwazanie chyba ma tylko prowadzic do poprawy sobie samopoczucia zreszta chwilowej. Bo gdyby bylo inaczej- czemu stynka zatytulowala swoj post COS OPTYMISTYCZNEGO i czemu w tym poscie nie znalazlo sie np ze dziecko raczkuje, wstaje czy mowi mama, ale chwalenie sie szansa na milosc, na przyjazn, na szacunek i zaufanie? Dlaczego inne dziewczyny tez sie tym pochwalily? Moze dlatego ze to po prostu bardzo wazna czesc naszego zycia? Mamniesmiala prosbe- jesli ktos przeczyta to po lebkach to niech sie nie odnosi....
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 22.07.02, 12:02
    Ne napisałam iż stwierdziłaś że dzieci samotnych matek są upośledzone - pisałam o tym w poście bezpośrednio skierowanym do KvM. I naprawdę nie musisz mnie obrażać . Zazdroszczę jeżeli możesz w spokoju przeczytać posty. Ja zaznajamiam się z nimi w pracy - i nie mam innej możliwości. Sama więc powinnas rozumieć, że czasami mogę nie doczytać, lub pospiesznie czytając źle zrozumieć - bynajmniej nie przez impertynizm lub brak dojrzałości. Nie uważam samotnych matek za rodzaj wyższy ale staram się podkreślić że nie są gorsze od innych matek ba że nie są innym rodzajem tylko że mają zupełnie inne życie. Nie wiem dlaczego babeczki chwalą się nowymi uczuciami a nie dziećmi. Może to takie forum . Ale każdy człowiek, każda matka to zupełnie inna osoba i czym innym chce dzielić się ze światem. I ma inne pragnienia i marzenia.Opisałam obraz rodzinki jakich jest sporo. Mówiąc szczerze znam zaledwie 4 pary o których można powiedzieć, że się kochają. Niestety pozostała część związków jakie znam nie jest szczęśliwa lub do szczęscia potrzebuje wyłącznie właśnie takiego życia Kowalskich.Związek to ważna część naszego życia. Tak. Całe życie od 17 roku zycia byłam związana - kochałam i byłam kochana. Jednak wiem jak to jest gdy uczucie to wygasa i wiem że wtedy sam związek przestaje być ważny. Wiem też co to obłędne uczucie, kiedy dla tego człowieka rzuca się wszystko, kiedy można pójść za nim do piekła. Mam więc dwa poważne różne doświadczenia i powiem Ci szczerze że teraz jako kobieta wiem że samo uczucie , mężczyzna nie jest aż tak ważny. Duzo ważniejsze są dla mnie inne kwestie. Moje dziecko jest na pierwszym planie, na drugim mój dalszy rozwój. Polubilam swoje życie i to pewnie uznasz za conajmniej nienormalne. Aczkolwiek nie zapieram się - wciąż tęsknię za czymś co nie wróci.Ale cieszę się że Ty inaczej odbierasz związki. Ze tak bardzo wierzysz w miłość do grobowej deski. Mam nadzieję że nigdy wiara ta nie zostanie zburzona i że zarówno Tobie jak i innym parom które się kochają nigdy nie dosięgnie zły los. Nie ma we mnie zawziętości ani pewności swoich poglądów., MOże to nie czas dla mnie na prowadzenie jakichkolwiek dyskusji. Może moje poglądy jeszcze nie są sprecyzowane dlatego brzmią mało wiarygodnie.
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 23.07.02, 00:08
    wiesz co Martusia- jak przeczytasz dokladnie to od razu brzmisz inaczej ;)Ale zobacz- apelujesz o uwzglednienie faktu ze samotne matki maja zupelnie inne zycie, poczym przejezdzasz sie po stereotypie zwiazku. A przeciez jestes samotna- wiec skad wiesz.... moze te pary sa szczesliwe?Wiesz dlaczego pisze o tym? Bo mysle ze wiekszosc par, w tym moj zwiazek otarl sie o rozstanie i kryzys gleboki jak kenion Kolorado. Pewnie wileu ludzi w tym okresie pomyslalo sobie o nas- po co oni ze soba sa, przeciez nie sa szczesliwi. Nie chciallabym aby ktos pomyslal sobie o tym, ze jestem z tym facetem bo jest fajnym ojcem, a ja sie boje byc sama.... pomagam kolezance zmagacsie z jej samotnoscia i dobrze widze ze bycie samym jest chyba najmniej bolesnym objawem konca zwiazku.... Mysle ze wiele kobiet dlatego ze kocha- walczy.I najsmutniejsze jest to ze na koncu tej walki- nie bylo o kogo walczyc....Mam nadzieje ze wsrod emam bedzie duzo tych milosci co zanosza donieba, malo tych co zrzucaja w przepasc i ze dzieki temu ze bedziemy tu wszystkie- coraz mniej bedzie dzieci ktorym ktos cos zamieszal w glowie, ktore ktos zranil i zawiodl....
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 23.07.02, 10:27
    Małgosia napisała>> coraz mniej będzie dzieci którym ktoś coś zamieszał w głowie , które ktoś zranił i zawiódł <<Pozostaje mi dodać:oby ponadto oby nie było sierot, porzuconych kobiet, wojen i cierpienia ...wprawdzie to nie realne ale nadzieja dodaje życiu kolorów.I tak w ten o to sposób zupełnie zboczyłysmy z tematyki wątku :)
  • Gość edziecko: Leska IP: *.* 03.01.03, 18:56
    EX26 naposala: "Uwazam ze nieumiejetnosc stworzenia emocjonalnego zwiazku z facetem, ba, brak jakiejkolwiek proby stworzenia takowego- jest czynnikiem przemawiajacym przeciw szczesciu tego ukladu...."Uwazam to stwierdzenie za niesprawiedliwe osadzanie i naprawde dziewczyno nie wiesz o czym piszesz....gratuluje, ze ci sie udalo stworzyc zwiazek, ze sie nie zawiodlas na zadnym facecie, i zycze aby ten Twoj szczesliwy zwiazek trwal wiecznie! Nie zawsze nieumiejetnosc stworzenia zwiazku lezy po stronie kobiety, nie znaczy to ze samotna znaczy nieszczesliwa. Znam kobiety samotne, szczesliwe, z dziecmi i bezdzietne. Naprawde sa to kobiety NORMALNE, ktore czerpia zadowolenie z pracy, z wychowania dzieci i facet nie jest im niezbedny. Sex to nie wszystko, mozna zyc z mezczyzna i czuc sie jeszcze bardziej samotna i nierozumiana. Kazdy po swojemu definiuje szczescie i nie dla kazdego jest to to samo. Niektore kobiety zostaly zbyt mocno skrzywdzone przez partnera i wola zyc samotnie i same decydowac o sobie niz zyc w zwiazku z ktorego wynikaja same nieporozumienia i zawody. Podziwiam samotne kobiety, sa niezalezne, silne i wcale nie zgorzkniale. Potrafia cieszyc sie innymi rzeczami, ..., swoimi dziecmi i niczego im nie brakuje. A to ze musi byc facet do pelnego szczescia to juz tylko nalepka spoleczenstwa.Pozdrawiam wszystkie samotne kobiety i maja Mame!
  • Gość edziecko: MartusiaBe IP: *.* 12.07.02, 09:51
    Rozumiem Bazylu, iż odnosisz te słowa również do mężczyzn którzy wybierają konformizm i Świadomie porzucają swoje dzieci ...Czy tylko do kobiet które nie odnalazły swojej miłości i decydują się na dziecko ?I wiesz do prawodiłowego rozwoju dziecka jest potrzebne wiele różnych rzeczy - nie tylko dwoje rodziców. I sam fakt posiadania 2 rodziców wcale nie jest gwarancją prawidłowego rozw. Znam prawidłowo rozwinięte dzieci wychowane przez samotne matki- osiągające sukcesy na studiach i w pracy , ba nawet w życiu osobistym i znam wspaniałą nastolatkę wychowywaną tylko przez ojca. A jej rozwój - no cóż niejedna rodzina kowalskich może tylko pozazdrościć . Ja też mu zazdroszczę takiej wspaniałej córy i mam tylko nadzieję, że moja chociaż w połowie ( obiektywnie ) będzie równie inteligentna, dobrze wychowana, pełna uroku i zainterseowań. Naprawdę tego typu uwagi bez względu czy odnoszą się do kobiet których Panowie wybrali inną drogę, czy tych - które odeszły, czy w końcu tych - które znudzone swym pustym życiem wybrały zapłodnienie ( mówiąc dosłownie)są nieprzemyślane, ogólnikowe, prymitywne i niepotrzebne ! Stynko tylko spokojnie :)
  • Gość edziecko: as IP: *.* 12.07.02, 10:08
    Drogi Bazylu,Każda "osoba", która świadomie podejmuje decyzję o tym, że jej dziecku będzie "brak drugiego rodzica" na ogół jest przede wszystkim osobą nieszczęśliwą. I to zarówno wtedy kiedy nie spotkała jeszcze tego jedynego a bardzo pragnie dać komuś coś z siebie, a światu drugą wspaniałą istotę. Ale także wtedy gdy drugi "rodzic" okazuje się draniem, pijakiem, dręczycielem lub po prostu nieodpowiedzialnym bałwankiem itd. I to swoje nieszczęście próbuje zamienić na szczęśliwe bycie samotnym rodzicem. Nie ma nic w tym złego, a w każdym razie nie trzeba potępiać kobiet, które tak bardzo chcą mieć dziecko mimo, że faceci w ich życiu okazywali się tylko małymi chłopcami niezdolnymi do założenia prawdziwej rodziny. Całe swoje kobiece życie miałam wrażenie, a może wmawiano mi, że muszę zabiegać o to żeby mieć dziecko, spdobać się jakiemuś chłopcu, być dla niego miłą to może zechce ze mną trochę pobyć, a potem jak mu się znudzi to sobie pójdzie do innej, gdzie indziej. Ale świat się zmienia i wcale tak być nie musi. Nie muszę tonąć w rozpaczy całe życie tylko dlatego, że mężczyźni dziecinnieją. "Rodzic", bez względu na to czy jest kobietą czy mężczyzną, podejmujący decyzję o samotnym rodzicielstwie jest bardziej odpowiedzialny niż ten, który za wszelką cenę unika bycia rodzicem, często zasłaniając się ogromnym poczuciem odpowiedzialności. Poza tym podpisuję się pod komentarzami moich poprzedniczek. Nie osądzajmy łatwo.AS
  • Gość edziecko: jojo IP: *.* 17.07.02, 22:48
    no tak, najpierw napisalam potem przeczytalam rozne wpisy......ale cos Wam opowiem o tym zegarze biologicznym, podejmowaniu decyzji i innych takich......jest kobieta, 33 lata, mieszka w jednym bloku z mama, jest z nia bardzo zwiazana, mama wbija jej do glowy, ze trzeba miec dzieci... ona tak do konca nie ma na to ochoty, chodzi na przyjecia, ma milutkie mieszkanko, duzo czyta, troche pracuje... poznaje siedem lat mlodszego faceta, jest jakas fascynacja ale sa zupelnie rozni, schodza sie i rozstaja, cos ich przyciaga... sex? chyba tak, nie maja zadnych wspolnych zainteresowan, w zasadzie mogliby caly czas sie z siebie nawzajem nasmiewac... ona odstawia pigulki, nie informuje go o tym... zachodzi w ciaze... on mlody ale odpowiedzialny, cierpi ale zostaje z nia, w trzecim miesiacu ciazy ona odmawia tzw wspolzycia, no coz... on musi spac na kanapie, w brzuchu rosna blizniaki... nazywane przez nia pieszczotliwie alienami, i strofowane przy kazdym kopnieciu... on pracuje, sprzata, gotuje, wiaze jej buty......w koncu na swiecie pojawiaja sie pieszczotliwie zwane przez mame klony. i zaczyna sie sajgon. zostaje zatrudniona pomoc. ale i tak w nocy, po calym dniu pracy on zajmuje sie dziecmi bo ona juz nie ma sily, dzieci ciagle placza. jednak wystarczy, ze mama wyjdzie z domu i dzieci sa spokojne jak aniolki. dwie godziny, trzy godziny... nawet piec godzin nie placza... wchodzi mama - zaczyna sie symfonia na dwa gardla...po trzech miesiacach ona ciagle nie wpuszcza go do lozka. on laduje w szpitalu z ciezkim zatruciem. badania nie wykazuja zatrucia. mogl natomiast przez trzy doby spac. cialo ludzkie jest niesamowite.po co jej byly te dzieci? bo kazda kobieta musi byc matka? a jak juz jest na tyle odwazna, zeby nia nie byc to i tak dozywa swych dni w gleboko skrywanym poczuciu winy? a moze to opowiesc na inny temat......globalnie chodzi mi o to, ze nie mozna/nie powinno sie miec dzieci za wszelka cene, bo tak chce spoleczenstwo, bo tak nam wbito do glow, bo sie nam wydaje, ze gdzies te skumulowana w nas milosc trzeba wylac (czy napewno jest to milosc? czy moze zal do swiata?), ze rod nie powinien wyginac, ze cokolowiek... nauczylysmy sie juz, ze mozna zyc bez faceta, pozwolmy wiec tym, ktore nie chca byc mamami nimi nie byc... pozwolmy im sie tego nauczyc i szanujmy je za to... bo to duzo trudniejsza decyzja niz decyzja o posiadaniu (co za obrzydliwe slowo) dzieckapodpisano:jojoszczesliwa samodzielna mama wspanialego maxa, ktora pogonila nieodpowiedzialnego tate po szesciu latach malzenstwa
  • Gość edziecko: Behemot IP: *.* 04.01.03, 00:11
    Tatuś Myszeczki napisała/ł:> Osoba, która ŚWIADOMIE skazuje Dziecko na "brak rodzica" jest ... (tu wstawcie proszę wszystkie najgorsze słowa jakie znacie)!!!> > Do prawidłowego rozwoju Dziecka potrzeba dwojga rodziców!!!Uważam, że najlepiej dla dziecka jest, jeśli posiada ono matkę i ojca (oczywiście pod warunkiem, że są to normalni, kochający rodzice, a nie np. tatuś pedofil czy alkoholik, bo wtedy nawet należy pozbawić dziecko tego rodzica), ale nie rozumiem dlaczego mam wyzywać najgorszymi słowami osobę, która świadomie skazuje dziecko na brak rodzica? Nie znasz gorszych zbrodni? Gina
  • Gość edziecko: żona IP: *.* 11.01.03, 22:52
    Dopiero dzisiaj trafiłam na ten temat.Wiesz co Bazyl do prawidłowego rozwoju dziecka nie wystarczy dwoje rodziców. Do tego potzrebne jest serce, odpowiedzialność za własne słowa, czyny i emocje, dobra atmosfera w domu, zaufanie, czułość, bezpieczeństwo ... i wstaw sobie jeszcze wszystkie najpiękniejsze słowa jakie przychodzą ci do głowy.A nie zawsze dwoje rodziców to gwarantuje.danka
  • Gość edziecko: magdajaksik IP: *.* 12.07.02, 16:57
    Mam 22 lata za dwa miesiące sama zostane Mamą .Jestem szcześliwa ale........ właśnie ale codzień czekam na mojego Ojca a szczególnie teraz kiedy będę miała własne Dziecko.Mam bardzo dobrą Mamę, zawsze starała się zastąpić Mi pełną rodzine.Nie mam Ojca sam tego chciał-nie był gotowy, ale dla Dziecka nie jest ważne z jakiego powodu nie ma Taty tylko to ze go nie ma. Pomyślcie więc o swych Maleństwach. Ja codzień czekam choćby na karkę, telefon, na jedno słowo czekam i tak strasznie zazdroszczę tym którzy Go mają.I uważam że zadna Kobieta nie jest w stanie zastąpić obojga Rodziców.
  • Gość edziecko: Adaa IP: *.* 15.07.02, 14:32
    Trudno odpowiedziec na takie pytanie. Z jednej strony to troche egoistyczne, wykorzystac kogos tylko, jako dawce nasienia, bo postepujac tak nie wiadomo, czy nie ranimy czyis uczuc, przeciez ten facet moze marzyc o dziecku i rodzinie pelnej ciepla i milosci.A nawet gdyby byl nieczulym samcem, to wydaje mi sie ,ze ma prawo wiedziec, ze ma byc tylko inseminatorem.Z drugiej strony kobieta, ktora bardzo bolesnie sie zawiodla na zwiazkach z mezczyznami, nie ma ochoty myslec o ich uczuciach, a przyznaje sobie zupelnie slusznie prawo do macierzynstwa.Przypuszczam, ze w tym temacie ile kobiet, tyle wnioskow.Pozostaje jeszcze kwestia uczuc dziecka...i to chyba przede wszystkim trzeba brac pod uwage podejmujac taka decyzje.
  • Gość edziecko: kasiatoya IP: *.* 15.07.02, 23:25
    jestem mama poltorarocznego szymona bardzo chcialam miec dziecko i nie planowalam malzenstwana ojca dla szymona wybralam czlowieka samotnego dwa razy starszego od siebie z ktorym nie laczyly mnie zadne uczucia wiem ze to egoistyczne ale nie powiedzialam mu o swoich planach za to poinformowalam go o ciazy mysle ze na swoj sposob sie ucieszyl chociaz na pewno inaczej to sobie wyobrazal... toleruje go ze wzgledu na synaszymon ma ojca ktory odwiedza go w kazda niedziele
  • Gość edziecko: jojo IP: *.* 17.07.02, 22:26
    ...robienie sobie dziecka po to, zeby nie byc samotnym i nie wchodzenie w zwiazek z mezczyzna, chocby na chwile jest wedlug mnie patologia, bo taka matka nie wychowa zdrowego spolecznie czlowieka - sama nie jest. robienie sobie dziecka, zeby ktos mnie kochal a z facetami to wiadomo jak jest - kolejna patologia wedlug mnie. jednak niezwykle cienka jest granica miedzy takim zachowaniem a stwierdzeniem, ze decyzja o samotnym macierzynstwie byla dojrzala i doglebnie przemyslana. z czegos musi wynikac, z wzorca wyniesionego z domu, ze zlych doswiadczen, z odmiennej orientacji seksualnej... roznie to bywa...a niestety niezaleznie od tego jak bardzo bedziemy sie staraly, nasze dzieci potrzebuja meskiego wzorca osobowego. dla mojego syna takim wzorcem jest na szczescie moj brat. i moj syn sam go sobie wybral, moj byly maz robi wszystko, zeby zawiesz maxa, choc i tak bedzie dla niego zawsze tata.globalnie uwazam, ze mezczyzna ma prawo wiedziec o tym, ze jest ojcem. (tak samo jak dziecko ma prawo wiedziec kim jest jego ojciec, nawet jezeli jest najwiekszym na swiecie ...) a co z tym zrobi... hmmm... no coz... jeden moj znajomy szesc lat dorastal do ojcostwa, ale jak dorosl to naprawde. i to nastraja optymistycznie.
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 19.07.02, 13:31
    Baaaardo trudny temat. Kobiety MAJĄ PRAWO dać życie dziecku, nawet gdy nie pozna ojca. Nie jest to sytuacja karalna /abstrahuję od religii, moralności/. Aczkolwiek na pewno pojawia się wiele wątpliwości, mowa o nich była już w postach. Myślę, że wiele zależy od tego jak dalej wygląda życie takiej kobiety. Jak wychowa szczęśliwe dziecko, znajdzie sobie partnera, to jest mniej krytykowana niż w sytuacji gdy nie da sobie rady. A niestety nikt z nas nie wie jak będzie wyglądała jego przyszłość. Czy kobieta w takiej sytuacji powinna żądać uznania dziecka, alimentów itp. itd. dziecko ma prawo wiedzieć kto jest jego ojcem, kolejne problemy. Czy te kobiety, które decydują się na dziecko, /bo zegar tyka/ chcą naprawdę wychowywać je same? Wydaje mi się że nie, na pewno wolałyby z partnerem. Co do ojca - POWINIEN wiedzieć. I POWINIEN czuć się oszukany, bo oszukany i wykorzystany został. Tak sobie myślę, że może w takiej sytuacji najlepszy byłby Bank Spermy. Wtedy eliminujemy z tego galimatiasu przynajmniej jedną osobę. A tak na poważnie, to nigdy nie chciałabym się znaleźć w sytuacji takiej mamy i takiego "nieświadomego" taty.
  • Gość edziecko: słonik IP: *.* 19.07.02, 21:06
    Osobiście uważam, iż w momencie poczęcia dziecka potrzebna jest kobieta i mężczyzna, tak i w dalszym wychowaniu są potrzebni oboje rodzice. Mama i tata przekazują nam różne- damskie i męskie poglądy na świat, które są potrzebne do prawidłowego rozwoju dziecka.Różne są wypadki losowe-śmierć, rozwód, niedojrzały partner-ale jeżeli kobieta podejmuje taką decyzję sama jest to egoizm-ponieważ ona w momencie ciąży już nie decyduje o swoim życiu-już decyduje i układa życie innego człowieka. Jeżeli ktoś w pewnym momencie życia decyduje się na dziecko, aby je mieć -robi to tylko z myślą o sobie-zaspokoić własny egoizm, strach przed samotną starością albo 1000 innych powodów. Nie myśli o dziecku, które to będąc chłopcem albo dziewczynką potrzebuje ojca, do naśladowania męskiego sposobu zachowania(bądż wręcz uznania go za negatywny wzorzec).Życzę wszystkim dzieciom na świecie aby miały kochających się rodziców i aby mogły one wychowywać się bez kompleksów mam-z-ambicją-posiadania-dla-siebie-dziecka!!!Pozdrawiam-anola
  • Gość edziecko: bridgett IP: *.* 22.07.02, 19:12
    Podobała mi się wypowiedź Beaty, nie naszą sprawą odsądzać jest takie wybory od czci i wiary, zwłaszcza że punkt siedzenia zmienia punkt widzenia a więśżóść z nas w takiej sytuacji nie była i takiej decyzji nie podejmowała. Mnie osobiście bardziej oburzają matki rodzące kolejne głodne dzieci mężowi pijakowi nie żałującemu kuksańców i wysyłające te dzieci potem na żebry. I jeszcze odnosząc się do wypowidzi Słonika: "ale jeżeli kobieta podejmuje taką decyzję sama jest to egoizm-ponieważ ona w momencie ciąży już nie decyduje o swoim życiu-już decyduje i układa życie innego człowieka. Jeżeli ktoś w pewnym momencie życia decyduje się na dziecko, aby je mieć -robi to tylko z myślą o sobie-zaspokoić własny egoizm, strach przed samotną starością albo 1000 innych powodów.""...mam-z-ambicją-posiadania-dla-siebie-dziecka!!!"Sądzę, że każda świadoma decyzja o posiadaniu dziecka jest egoistyczna, nie robimy tego raczej dla świata, czy dla samego dziecka, tylko dlatego, że takie jest nasze pragnienie, potrzeba, instynkt. Gdybyśmy to robili dla innych, o wiele prościej i sensowniej byłoby przecież adoptować dziecko z DD, więc nie ma co tu się tak oburzać na ten egoizm. Co do braku ojca - to oczywiście b. bolesne. Sama znam jednak parę osób, które wolałyby tego ojca nie mieć. Przypadek losowy? Być może, kto jednak zagwarantuje, że taka kobieta nigdy nie znajdzie partnera, który zechce być też tatusiem dla jej dziecka? I tak rachunek wystawi takiej kobiecie jej własne dziecko.
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 22.07.02, 10:56
    TU PISZE YODAMoje logowanie na forum jakos nie daje na razie rezultatu....Tak sie sklada ze od ponad roku nie jestem szczesliwa mezatka. Odeszlam od meza i na powrot swiat skladam z puzzli.A jednego jestem pewna- dziecko musi miec konkretnego ojca. Najlepiej takiego co bedzie mamusie nosil na rekach i zajmowal sie dzieckiem i zyli dlugo i szczesliwie.Ale tez takiego, co zostawil te mamusie.I takiego, ze mamusia uciekla od niego.I takiego co olal i sie nie przyznaje.Bo nasze dzieck czy chcemy czy nie bedzie o tate pytac. Bedzie go kochac, bedzie o nim marzyc. jesli nie mozemy dac dziecku ojca, mozemy dac mu jego obraz- a kiedy kochamy tego ojca, badz kiedys go kochalysmy- mozemy dac mu to, co w tym ojcu bylo najlepsze.Moje dzieci maja 4,5 i 2,5 roku i jestemz tym na bierzaco- mimo ze kazde slowo boli- musze opowiadac o ojcu, bo moje coreczki rozpaczliwie za nim tesknia- chociaz mam troche szczescia- facet sie nimi zajmuje, odwiedza je itd. Pojawiaja sie tu opisy sugerujace ze samotna matka jest innynm gatunkiem czlowieka- ale tak nie jest. A czlowiek nie jest stworzony do tego by zyc samotnie. zasami tak trzeba, ale nie mozna budowac swojego swiata wokol dziecka- a tym nazwalabym posiadanie dziecka np z banku spermy. Uwazam to zaogromny egoizm, tak jak egoizmem nazwalabym urodzenie dziecka przez 62 letnia kobiete, uwazam ze dziecko potrzebuje umejetnosci mamy do zaangazownia sie emocjonalnie- pomimo ryzyka wpadki- bo tego tez musimy nasze dzieci nauczyc- kochac pomimo tego ze mozemy sie zawiesc. Probowac- nie za wszelka cene i po trupach do slubu, ale kochac z calego serca.Jestem obecnie w fazie zaloby, ale nie trace nadziei ze pewnego dnia wstane rano, spojrzew lustro z usmiechem i to bedzie ten dzien gdy zkonczy sie deszcz a ja bede mogla komus znowu zaufac.JESLI KTOS TO CZYTA NIEUWAZNIE- PISALA TO YODA, KOBIETA SMOTNA, TAKA SAMA JAK INNE KOBIETY, ROZNIACA SIE TYLKO BRAKIEM MEZA.....
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 22.07.02, 12:47
    "A czlowiek nie jest stworzony do tego by zyc samotnie. zasami tak trzeba, ale nie mozna budowac swojego swiata wokol dziecka- a tym nazwalabym posiadanie dziecka np z banku spermy."Zgadzam się nie można budować świata wokół dziecka, ale nie zależy to od tego w jaki sposób dziecko przyjdzie na ten świat.Trochę ta dyskusja przypomina mi rozmowy o aborcji. Wszyscy się zgadzają co do tego, że jest złem. Różnice pojawiają sie dopiero w ustalaniu co jest mniejszym złem, co wybrać - przerwanie ciąży czy urodzenie /ze wszystkimi konsekwencjami / niechcianego dziecka. A wszystko zależy od punktu z którego patrzymy. Inaczej myśli ksiądz i 70 letnia babcia, inaczej kobieta, która te konsekwencje poniesie.Na forum wypowiadają się młode mamy. Czy potrafią postawić się w sytuacji 38, 40 letniej kobiety, która ma wybór: albo nie będę miała nigdy własnego dziecka, albo będę je miała na razie sama. Bo sądzę, że tak jak wszystkie samotne mamy /po pewnym czasie potrzebnym na uspokojenie, wyzbycie się żalu/ pragnie znaleźć drugą połowę, założyć normalną rodzinę.Dlatego ja Tych kobiet nie potępiam. To już bardziej negatywnie byłabym nastawiona do kobiet, które wiążą się z człowiekiem pijącym, bo dziecko go zmieni. Z kobietami, które nie chcą z danym partnerem zakładać rodziny ale nie zabezpieczają się przed ciążą, bo jakoś to będzie itp. itd.I cieszę się bardzo, że ja takiego wyboru nie muszę dokonywać.
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 23.07.02, 16:32
    No wlasnie mnie to meczy. Bo o ile zasada zyj i dac zyc innym, wstosunku do doroslych jest dla mnie bezdyskusyjna i przelykam homoseksualistow, transwestytow, sadystow i masochistow itd i uwazam ze ich swoboda postepowania zalezy tylko od wolnosci innych ludzi, to juz przy macierzynstwie mam watpliwosci.... zeby nie bylo... mam watpliwosci rowniez w stosunku do siebie, bo urodzilam dziecko majac 17 lat. I pomimo faktu ze bardzo sie ciesze z jego obecnosci, ze duma mnie napawa, ze za tym jednym poszly nastepne, ze moj zwiazek okazal sie trwaly i te pe..... pomimo tego wszystkiego, w miare zycia i wychowywania widze jak delikatnym insrumentem jest dziecko, tak niefrasobliwie poczete do zycia.... I uwazam, ze to, ze maz meli jest cudownym czlowiekiem, ze corka moja jest super dziewczynka, ze czyjas matka miala szlachetne pobodki rodzac go pod 60... pomimo tego wszystkiego nie jestem przekonana czy niefrasobliwosc w rodzeniu dzieci, moja wlasna rowniez, jest wlasciwa. Bo gdyby maz meli zostal bandyta a moja corka wyladowala w szkole specjalnej to jako jedna z przyczyn takiego stamu rzeczy zostalyby uznane niedojrzalosc, zarowno moja jak i meli tesciowej. Co wiecej, obserwacje roznych ludzi, sklaniaja mnie raczej ku wnioskowi ze nasze dzieci i mezowie ;) mieli szczescie. I ze wielu dziecom, ktorych mamy w wieku tych 16 lat je rodza, nie umie ani dorosnoac w przyspieszonym tempie,ani sa pozbawione dojrzalego meza, ktoregomialam ja, i wielu innych rzexczy. Nie jestem taka pewna, czy wobec matki decydujacej sie na urodzenie dziecka tez dziala zasada, ze wolno wszystko co nie narusza wolnosci innych. Bo w tym sek ze nie wiemy czy narusza i nie dowiemy sie czy narusza, dopoki ten czlowiek nie dorosnie....
  • Gość edziecko: Mela IP: *.* 23.07.02, 11:22
    Tu pisze Mela.Dziecko nie musi mieć ojca. Może go sobie począć mama z najbardziej egoistycznych pobudek, wychować bez ojca albo nawet nie wychowywać i komuś oddać. Dlaczego w swojej dobroci i trosce o niego odmawiacie takiemu dziecku prawa do życia? Dla jedo dobra? Ma się nie urodzić??Moze bedzie nieszczęśliwe, może bedzie smutne, moze zaprzeczy ze potrzebuje kogokolwiek aby go kochał. Ale dostanie w prezencie życie. A to najważniejsze.Mela - zona syna kobiety, która rozwiodła się z jego ojcem przed jego urodzeniem, zniszczyła kazde zdjęcie w rodzinnym albumie na którym był on, nigdy nie poznałą syna z ojcem mimo ze mieszkali na jednej ulicy i nosili tylko dwaj tak dziwni brzmiące nazwisko w całym wielkim miescie, a na końcu oddała syna na wychowanie babci po pokochała innego męzczyznę.Efekt? - ciepły, dobry człowiek, mający co prawda duże trudności w odnalezieniu się w roli mężą, ale świetnie realizujący się jako ojciec, kochający swoją mamę, ktora teraz stara mu się nieba przychylić i WAŻNE, nigdy, ale to przenigdy nie sktytykowała swoje synowej, bo jak sama mówi, jest sto razy lepsza od niej jako żona i matka.A OJCIEC? Syn go nigdy poznać nie chciał, chociaż wystarczyło, żeby wziął do reki książkę telefoniczną.TO PISZE MELA, KTORA WŁAŚNIE NIE DAŁA W PREZENCIE ŻYCIA SWOJEMU KOLEJNEMU DZIECKU, W PEŁNYM MAJESTACIE MEDYCYNY I PROFESORSKICH AUTORYTETOW, I KTÓRA UWAŻA, ZE LEPSZE ZYCIE BEZ OJCA NIŻ ŻADNE.
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 23.07.02, 13:29
    Mela mądrze napisała.Bo nad czym się w koncu tutaj rozwodzimy? Odwieczny problem życia, śmierci. I z pełnych rodzin wychodzą w świat nieźle pokręcone dzieci.Najważniejsza jest miłość. Te kobiety miłość chcą dać. Z racji wieku mają jako takie doświadczenie życiowe, często dobrą sytuację materialną. Na pewno ich dzieci będą "spaczone" brakiem ojca, ale czy to "spaczenie" wyklucza możliwość normalnego życia? Oby dzieci wchodziły w życie tylko z takim bagażem. Mamy milion samotnych mam w Polsce. A ile ciąż to niezaplanowane wpadki, są kobiety, które tak naprawdę nie są zadowolone z bycia matką. Czy ich dzieci są lepsze, szczęśliwsze, bo mają tatę? Czasy tak bardzo się zmieniły, kiedyś takiego problemu nie było. Kobieta musiała wyjść za mąż aby zrealizować się jako matka, żyć godnie. Dzisiaj mamy klonowanie, in vitro, eutanazje. Coraz więcej silnych, samodzielnych, wykształconych kobiet i coraz mniej odpowiedzialnych mężczyzn, którzy chcą im dorównać. Problem będzie więc narastał. Chcemy czy nie idzie nowe.Te kobiety nie są przecież zbrodniarkami, wręcz przeciwnie chcą dać życie. Płacą za to wysoką cenę.Co jeszcze...znam kobiety bezdzietne, po 50. Nie były bezpłodne, po prostu tak się życie ułożyło. Nie są pokręcone psychicznie i byłyby wspaniałymi matkami. Bardzo żałują, że kiedyś nie były odważniejsze.
  • Gość edziecko: Adzia IP: *.* 24.07.02, 06:56
    Mela jak zwykle niepoprawna politycznie :-)To i ja się odważę - a dlatego, dziewczyny, że chciałabym Wam coś wypomnieć. Zauważyłam, że parę osób pisało, że jeśli kobieta nie stworzyła związku z mężczyzną, to i jako matka nie będzie umiała stworzyć dziecku domu....a możecie mi wyjaśnić, dlaczego??? Bo tak pisała w "Dziecku" pani Milska - Wrzosińska?Przecież przyczyny samotności są tak różne... Wiecie, i tu zauważyłam własnie pielęgnowanie stereotypu: wartość kobiety zależy od tego czy "ktoś ją chciał". Jeśli nie - to znaczy, że coś z nią nie tak...Smutno mi się to czyta, naprawdę smutno :cry:Znowu zbaczam z tematu, sorki. Już się poprawiam.Uważam, że kobieta nie ma prawa potraktować mężczyzny jako dawcy nasienia bez jego wiedzy - i chyba większość się zgadza, że to byłoby po prostu oszustwo. Kobieta 60-letnia, rodząca dziecko, jest nieodpowiedzialna, bo to prawie tak, jakby urodziła i podrzuciła innym. Panie, które zdecydowały się na IV i zażyczyły sobie dziecka głuchego, bo one obie są głuche (czy niewidome, nie pamiętam) - no, bez komentarza...przecież każda normalna matka chce, żeby jej dziecko było zdrowe, i moim zdaniem w ogóle nie powinno się im na to pozwolić. Natomiast nie jestem do końca przekonana czy w ogóle można odmówić prawa do macierzyństwa kobiecie, która tego pragnie, a nie ma przy sobie mężczyzny, z którym chciałaby być. Na pewno dziecko wychowane bez ojca wiele traci - mamusie z tego forum często o tym piszą. Ale wzór mężczyzny, to nie tylko ojciec - i tutaj powołałabym się na przykład mojego męża, który ojca stracił w wieku 3 latek i wychowywany był przez kobiety, a jako "przewodnik duchowy" po świecie męskich spraw służył mu wujek. I naprawdę jest okej. Oczywiście to jest różnica - tutaj rozmawiamy o świadomym wyborze samotnego macierzyństwa, ale per saldo skutki te same...każde dziecko można wychować dobrze lub źle, a obecność obojga rodziców jest tylko jednym z czynników, może nie z największą wagą...PS. A swoją drogą - czy ten temat nie powinien być na emamie? tak sobie myślę...bo jednak czuję się tu gościem ;-)
  • Gość edziecko: Mela IP: *.* 24.07.02, 07:41
    Dziecko nawet z najgorszym bagażem ma szansę zrobić coś dobrego ze swoim życiem. Stać się lepszym.Tą samą szansę ma rodzic- matka czy ojciec. Jednym z najlepszych szans które daje nam rodzicielstwo jest stanie się lepszym. Po prostu.Pisze przez pryzmat swojej sytuacji.Ja szansy nie wykorzystałam.Właśnie odstawiłam dzicko od piersi.Wziełam tabletki antykoncepcyjne.I bardzo silne leki.Na leczenie czekałam do zakończenia karmienia.Dwa lata.I zaszłam w ciąże.Teraz.Pierwszy lekarz długo milczał jak zobaczył listę leków.Drugi, bardzo znany położnik, opisał jak wyglądał dziecko kobiety, którą namówił na jego urodzenie.I mnie już nie namawia.Jeśli będę potrzebowała pomocy - mam dzwonić.Znajdzie mi kogoś.Trzeci mówił podniesionym głosem, kto dał mi te leki.Kobiety z rakiem rodzią też zdrowe dzieci - już krzyczał.Dał lek leczący wady rozwojowe - Maternę - sic!Mąż był przy mnie. Milczał kiedy trzeba, słuchał kiedy trzeba. A ja?Najpierw cała noc oglądałam zdjęcia dzieci w internecie.Po tym leku.Potem strony przeciwników aborcji - odrobili pracę domową.Potem się upiłam.I zadzwoniłam do lekarza.Trzytygodniowa ciąża to tylko 8 mm.Tak jakbym tydzień po terminie dostała okres.Tylko czemu ciągle ryczę?Ale myślałam przecież o dobrze dziecka. I swoim zdwowiu. Tak jak Ci odpowidzialni, którzy odmawiają prawa urodzenia się dziecku, którego matka poszła do banku nasienia.Oczywiście dla jego dobra.
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 24.07.02, 10:31
    Mela napisała/ł:> Dziecko nawet z najgorszym bagażem ma szansę zrobić coś dobrego ze swoim życiem. Stać się lepszym.> Tą samą szansę ma rodzic- matka czy ojciec. Jednym z najlepszych szans które daje nam rodzicielstwo jest stanie się lepszym. Po prostu.I wlasnie dlatego ojciec dziecka powinien dowiedziec sie o jego poczeciu- aby miec szanse stac sie lepszym......> > Pisze przez pryzmat swojej sytuacji.> Ja szansy nie wykorzystałam.> Właśnie odstawiłam dzicko od piersi.> Wziełam tabletki antykoncepcyjne.> I bardzo silne leki.> Na leczenie czekałam do zakończenia karmienia.> Dwa lata.> I zaszłam w ciąże.> Teraz.> Pierwszy lekarz długo milczał jak zobaczył listę leków.> Drugi, bardzo znany położnik, opisał jak wyglądał dziecko kobiety, którą namówił na jego urodzenie.> I mnie już nie namawia.> Jeśli będę potrzebowała pomocy - mam dzwonić.> Znajdzie mi kogoś.> Trzeci mówił podniesionym głosem, kto dał mi te leki.> Kobiety z rakiem rodzią też zdrowe dzieci - już krzyczał.> Dał lek leczący wady rozwojowe - Maternę - sic!> > Mąż był przy mnie. Milczał kiedy trzeba, słuchał kiedy trzeba. > > A ja?> Najpierw cała noc oglądałam zdjęcia dzieci w internecie.> Po tym leku.> Potem strony przeciwników aborcji - odrobili pracę domową.> Potem się upiłam.> > I zadzwoniłam do lekarza.> Trzytygodniowa ciąża to tylko 8 mm.> Tak jakbym tydzień po terminie dostała okres.> > Tylko czemu ciągle ryczę?> > Ale myślałam przecież o dobrze dziecka. I swoim zdwowiu. > Tak jak Ci odpowidzialni, którzy odmawiają prawa urodzenia się dziecku, którego matka poszła do banku nasienia.Nie mela, nie rozumiesz......Nikomu nie odmawiam prawa do urodzenia dziecka, ani nikogo nie zmusilabym do jego urodzenia bo tak jest "po Bozemu".Uwazam ze posiadanie dziecka wymaga wiekszej refleksji niz "chce miec dziecko bo mam juz wszystko"Ale pracuj nademna dalej- przez te dyskusje zmienia mi sie niego ogniskowa ;) to sie nazywa nauka chyba ;)Mela, przykro mi..... trzymam za ciebie kciuki, jakakolwiek decyzje podjelas....> Oczywiście dla jego dobra.
  • Gość edziecko: Mela IP: *.* 24.07.02, 11:23
    Powinien się dowiedzieć.Ale jeśli dziecko bedzię tylko wtedy, kiedy on się nie dowie (działanie z premedytacją), to gdybym ja była tym potencjanym dzieckiem, wolałabym istnieć, spisująć "na straty" tatusia i cieszyć się nieporawną mamusią, która zafundowała sobie zabawkę, niż nie istnieć w ogóle bo ... ojciec powinien wiedzieć.Dziecko wychowane tylko przez matkę ma wiele ciekawych zalet, obcych często dzieciom wychowanych w pełnych rodzinach ;) Mężowi nie przychodziło na myśl, ze istnieją czynności żeńskie, czyli niższe i męskie czyli wyższe (sorry KVM jeśli to czytasz, ale tak to opisywałeś w jednym z postów). Zajmuje się dziećmi, chodzi z nimi na szczepienia, wywiadówki, jeżdzi do szpitala na badania, rok siedział ze starszą córką w domu kiedy zachorowała, pół roku z młodszą na wychowawczym, o innych przyziemnych czynnościach jak zakupy czy sprzątanie nie wspomnę, wspierając jednocześnie moje "męskie" czynności :lol: A wszystko przez niepoprawną mamusię :lol: Czasami tylko obserwuje znajomych, czy moich rodziców i tak się zastanawia, że chyba coś nie tak ??? Bo on powinien mi tylko "pomagać" ;) w prowadzeniu domu.A tak na marginesie, nie oskarżajmy tylko kobiet o egoizm. Mężczyżni też potrafią się samodzielnie rozmnażać ;) 10 lat temu chodzilam na spisie powszechnym. Wchodze do mieszkania, tak wysprzątanego, ze aż mnie zatkało. Napotykam niechętny wzrok 3 panów, prowadzących samodzielnie gospodarstwo, których "spisuję"dziadek ponad 90 lat, adwokat, czynny zawodowo, ROZWIEDZIONYsyn, z 50, reszta jak wyżejwnuk z 25, tak samownuk miał syna, lat 2,5, mieszkającego JESZCZE z matką, jak mi powiedziłTeraz prawnuczek ma z 13 lat. I pewnie już też jest ..rozwiedzony :crazy:
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 24.07.02, 08:16
    Adziu, zgodzam się z pierwszą częścią Twojego listu. Ale nie mogę ze środkiem."Kobieta 60-letnia, rodząca dziecko, jest nieodpowiedzialna, bo to prawie tak, jakby urodziła i podrzuciła innym."Nie sądzisz chyba, że kobieta 60 letnia będzie sama wychowywała dziecko, jeżeli jest normalna to doskonale zdaje sobie sprawę z wieku. O ile lekarze pozwolą jej urodzić, a Ona będzie miała dość odwagi aby to zrobić.Nie wierzę, że kobieta po sześćdziesiątce celowo zachodzi w ciążę /przecież wtedy jej i dziecka zdrowie i życie są zagrożone! wie, że nie będzie mogła uczestniczyć w życiu dziecka - nawet jak będzie żyła 100 lat, to zdrowie i świadomość nie ta, być może dziecko nie dowie się, że to Ona jest matką. To jest po prostu wielka tragedia./. Jeżeli tak ryzykując rodzi dziecko, to należy Ją podziwiać. "Panie, które zdecydowały się na IV i zażyczyły sobie dziecka głuchego, bo one obie są głuche (czy niewidome, nie pamiętam) - no, bez komentarza...przecież każda normalna matka chce, żeby jej dziecko było zdrowe, i moim zdaniem w ogóle nie powinno się im na to pozwolić."Oczywiście każda matka chce mieć zdrowe dziecko, to dla nas najważniejsze. Przykro mi się zrobiło, gdy czytałam powyższe zdanie. Zgadzam się, że świadomie nie powinno się robić dzieci w przypadku ciężkich, genetycznych chorób psychicznych. ale żeby głuchota, brak wzroku ...??!!!??Myślę, że tego nie przemyślałaś, albo Jesteś jeszcze bardzo młoda. Albo nie masz kontaktu z takimi ludzmi i po prostu boisz się ich niedyspozycji. Nie wiesz wiele o ich życiu. A tacy ludzie prowadzą często normalne życie. I jeżeli decydują się na dziecko, to widocznie nie uważają ślepoty za koniec świata. Wielu wspaniałych ludzi było głuchych i niewidomych.Byłoby pięknie gdyby całe społeczeństwo mogło być młode, zdrowe i normalne. Niestety utopia. A może wcale nie byłoby pięknie? Przecież dopiero braki, ułomności, cierpienia i trudne chwile pozwalają docenić to co w życiu najważniejsze i naprawdę wartościowe.Z resztą listu się zgadzam. Z ostatnim zdaniem też. Może temat został tutaj zamieszczony ze względu na to, że dotyczył samotnych mam, ale sądzę, że taki sam powinien ukazać się na temacie ogólnodostępnym. Pozdrawiam CiebieBeata
  • Gość edziecko: Adzia IP: *.* 24.07.02, 08:25
    Beatko, może coś wyjaśnię:> Nie wierzę, że kobieta po sześćdziesiątce celowo zachodzi w ciążę /przecież wtedy jej i dziecka zdrowie i życie są zagrożone! wie, że nie będzie mogła uczestniczyć w życiu dziecka - nawet jak będzie żyła 100 lat, to zdrowie i świadomość nie ta, być może dziecko nie dowie się, że to Ona jest matką. To jest po prostu wielka tragedia./. Jeżeli tak ryzykując rodzi dziecko, to należy Ją podziwiać. Ta moja wypowiedź dotyczy przypadku opisywanego jakiś czas temu w prasie, kiedy kobieta w tym wieku zdecydowała się na in vitro. Czy to stawia sprawę w innym świetle? Sądzę, że tak.> > Oczywiście każda matka chce mieć zdrowe dziecko, to dla nas najważniejsze. Przykro mi się zrobiło, gdy czytałam powyższe zdanie. Zgadzam się, że świadomie nie powinno się robić dzieci w przypadku ciężkich, genetycznych chorób psychicznych. Beatko, Ty nie czytasz dokładnie! Tu też było in vitro! i też przypadek opisywany w prasie. Te panie "zamówiły" sobie dziecko z tą samą wadą, którą mają one - zrobiłabyś tak, powiedz? Czy raczej zależałoby Ci, żeby dać dziecku maksimum szans na zdrowy rozwój? Musiałam to wyjaśnić - bo muszę stwierdzić, że Twoja interpretacja mojej wypowiedzi stawia mnie w okropnym świetle - i jeszcze raz mam nauczkę, żeby pisać wyraźnie i podawać maksimum danych.Pozdrawiam Agnieszka
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 24.07.02, 09:18
    Adzia, przepraszam, jeżeli uraziłam. Nie myślałam, że postawie Ciebie w złym świetle, nie Jesteś przecież zła. Chciałam tylko wyjaśnić pewne rzeczy. Obie się nie zrozumiałyśmy. Zdarza się."Ta moja wypowiedź dotyczy przypadku opisywanego jakiś czas temu w prasie, kiedy kobieta w tym wieku zdecydowała się na in vitro. Czy to stawia sprawę w innym świetle? Sądzę, że tak."TAK! Nie powinno do tego dojść. Coś mi się plącze po głowie ale nie pamiętam szczegółów sprawy. Czy Ona nie rodziła dziecka siostrze?"Beatko, Ty nie czytasz dokładnie! Tu też było in vitro!"SORRY, masz rację, tu było wyrażnie. ale artykułu nie znam. Napisałas o dwóch kobietach ale myślałam, że to zwykłe przejęzyczenie. Ponieważ artykułu nie znam, więc nie mogę się wypowiedzieć. Czy to było "obce" dziecko, czy komórka jajowa pochodziła od jednej z kobiet?Ostatnio miałam problemy zdrowotne z dzieckiem, dużo zajęć i widzę, że mam zaległości prasowe. :-)Też pozdrawiam Beata
  • Gość edziecko: Adzia IP: *.* 24.07.02, 09:35
    Beata, bo ja tak często mam, że coś napiszę, a potem się okazuje, że nie dośpiewałam :-) i jestem źle zrozumiana. Chyba muszę nad tym popracować.Co do tych pań, to one były w związku, komórka jajowa pochodziła od jednej z nich, i zażyczyły sobie, aby dawca nasienia również był niewidomy, czy niesłyszący - chyba tak wyglądała ta historia.No,ale to już odbiega od tematu samotnego macierzyństwa na życzenie - zresztą w tym wypadku to nawet przecież nie jest samotne macierzyństwo, i prawdę mówiąc, zachodzę w głowę, czemu podałam ten przykład????PS. To wszystko piszemy pod postem Meli, na który dotąd nikt nie odpowiedział - ja chciałabym odpowiedzieć, ale po prostu...nie potrafię. Mela - nie czuj się ignorowana, proszę...
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 24.07.02, 11:11
    Mela, ja też przepraszam. Tak jakoś wyszło gdy dwie baby się zagadały. :-)
  • Gość edziecko: Renata27 IP: *.* 28.07.02, 16:18
    Odpowiem: tak, jezeli kobieta chce dziecka z calych sil i bedzie je darzyc najwieksza miloscia tego swiata a ojcu nie powie o dziecku to nie potepie jej za to.Na marginesie - mnie facet zostawil miesiac temu, kiedy konczylam 3 miesiac ciazy. To jest cos co potepiam, uciekanie od odpowiedzialnosci. Po drugie- mam 27 lat, ojca widfzialam moze 5 razy w zyciu, glownie w sadzie, jak wnosil sprawe o uchylenie obowazku alimentacyjnego, bo dowiedzial sie ze jestem na studiach wieczorowych.I wiecie co? Nie wiem czemu ale czesto myslalam ze nie brakuje mi ojca, ze nic nie stracilam. (skomplikuje sprawe jak napisze ze od matki nie otrzymalam milosci, ktorej pragnelam bardzo, zapewniala mi byt do 18 rz, ale nie milosc, cieple slowo, jest znerwicowana wiec czesto slyszalam od dziecka, ze zaluje ze mnie nie oddala do domu dziecka)Ale do czego zmierzam: najbardziej ze wszystkiego pragnelam zawsze brata lub siostry, nie ojca. Do dzis to czuje, najgorzej byc samotnym jedynakiem.W styczniu moze szczesliwie urodze daj Boze i chce aby moje dziecko mialo rodzenstwo. Juz dzis sobie zartuje jak mam dobry humor, ze jestem sama i co bedzie z kolejnym dzidziusiem...
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 31.12.02, 18:15
    To że samotna kobieta decyduje się na dziecko jest chore, niesmaczne i godne potępienia.Jedynymi przypadkami, które jestem w stanie zaakceptować, to ciąża wynikająca z gwałtu lub śmierć męża... Kobieta, która idzie do łózka z facetem i nie ma usuniętych jajników i/lub macicy MUSI liczyć się z tym, że finałem może być ciąża! Ta która na dokładkę robi to z "niemęzem" ryzykuje, że tak poczęte dziecko będzie zawsze cierpiało. Bo choćby była nie wiem jak wspaniałą matką to NIGDY nie zastąpi ojca.Kadzicie tutaj sobie wszystkie jakie to byłyście odważne, jakie dzielne i wspaniałomyślne, że nie usunęłyście ciąży, że zdecydowałyście się na samodzielne wychowanie dziecka, ale ŻADNA z was nigdy nie będzie wiedziała co naprawdę czuje wasze dziecko! Ono może być inteligentne, skończyć studia, ba! nawet ułożyć sobie życie (choć to bardzo trudne, gdy człowiek jest tak bardzo pokiereszowany w środku), może się nawet uśmiechać, więc wyglądać na pogodne, ale nigdy nie będziecie miały pewności, że nie cierpi! Że cierpi, bo nie wie kim tak naprawdę jest. Cierpi, bo w przedszkolu/szkole inni traktują je jak odmieńca, bo jest zwykłym bękartem! "A bo ty to nie masz taty..." No nie ma, bo mama nie pomyślała... Nie pomyślała, że na niej, na kobiecie spoczywa główna odpowiedzialność za poczęcie dziecka.Prokreacja to nie tylko chwilowa przyjemność wynikająca z seksu. To przede wszystkim indukowanie życia!Czy któraś z was idąc z facetem do łóżka pomyślała choć raz jaka to ogromna odpowiedzialność DAĆ KOMUŚ ŻYCIE??? Zaraz się odezwiecie, że "owszem, ja myślałam i to nie raz". A ja zapytam "Kiedy myślałaś? Przed czy po zajściu w ciążę?" Jakbyś pomyślała przed, to nie zaszłabyś w ciążę!Tak się właśnie kończy, gdy wszystko się robi nie po kolei: najpierw seks, potem ciąża, potem ślub (ewentualnie), potem może "miłość" (też ewentualnie, bo "może jakoś się ułoży"). A tymczasem kolejność jest totalnie odwrotna. Dorosły sobie może z tym poradzić, ale nie dziecko - ta bezbronna istota, która nie zdążyła jeszcze nikomu nic złego uczynić, a już doświadczyła takiego ogromnego odrzucenia! Bo porzucona przez kochanka kobieta, może sobie znaleźć następnego, ale porzucone przez ojca (a czasem matkę) dziecko, drugiego rodzica samo sobie nie znajdzie :(Smutne to wszystko... Smutne, że tyle dzieci rodzi się przez zwykłe "wpadki" obcych sobie ludzi. I nie wyjeżdżajcie mi tu z mężami-pijakami, bo nikt babie nie każe wychodzić za mąż za pijaka! Widziały gały co brały... Trzeba było sobie poszukać innego kandydata na męża. Swoją drogą, gdyby kobiety były bardziej wymagające wobec facetów i nie właziły im z taką łatwością do łóżka, to może i oni bardziej musieliby się starać i więcej byłoby lepszych facetów ;)Pewnie parę z was poczuje się mocno dotknięta tym postem. Trudno... Myślę, że wasze dzieci nie raz w swoim życiu będą cierpiały bardziej od was w wyniku całej tej sytuacji jaką im stworzyłyście... Bo to one się będą wstydziły za coś czego nie zrobiły...
  • Gość edziecko: Hermiona IP: *.* 31.12.02, 21:09
    Hidalgo, racz zauważyć, że większość "kadzących" tu sobie dziewczyn nie została samotnymi matkami z własnej, nieprzymuszonej woli ani z premedytacją. Nie wydaje Ci się, że to je różni od kobiet, o które pytała p. Dąbrowska?
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 01.01.03, 13:45
    Hermiona - ja tego nie kupuję. Co to znaczy, że "nie zostały samotnymi matkami z własnej, nieprzymuszonej woli"??? A co? Plemniki fruwały w tamwaju?Przykro mi i płaczę dlatego, że takie sytuacje się zdarzają przede wszystkim ze względu na dzieci, bo to one będą świeciły oczami i płonęły ze wstydu w przedszkolu i w szkole, gdy inne dzieci będą za swoimi rodzicami powtarzać głupoty na ich temat; w urzędzie, gdy będą składać podanie o dowód (a panie potrafią być bardzo wścibskie). Wreszcie to one będą musiały swoim dzieciom tłumaczyć dlaczego nie mają dziadka... Mam wrażenie, że całe to brzemię i tak spadnie na ich malutkie barki i powlecze się za nimi już do końca życia... Sorki, ale taka jest prawda... :cry:I nie mogę słuchać bełkotu, że powodem zajścia w ciążę może być instynkt macierzyński. Są inne sposoby zaspokojenia tego instynktu; chociażby adopcja. Samotna kobieta może adoptować dziecko - to trudne, ale nie jest niewykonalne!I zamiast wyrządzać krzywdę można komuś pomóc... :)
  • Gość edziecko: Hermiona IP: *.* 01.01.03, 14:08
    Och, Hidalgo drogi/droga! Nie odwracaj kota ogonem!Można stać się samotną matką, bo mężczyzna, z którym się jest w mniej lub bardziej formalnym związku (a to, że nieformalnym, nie oznacza, że kompletnie bez poważnych perspektyw)uważa, że nie dorósł do ojcostwa i odchodzi albo daje kobiecie ultimatum.... Naprawdę, nędznym człowiekiem byłaby kobieta, która wybrałaby w takiej chwili faceta, a nie - dziecko....A co do kobiet, które z premedytacją decydują się na ciążę i potraktowanie mężczyzny jako "inseminatora", bez żadnych cieplejszych uczuć w jego kierunku.... nie wypowiadam się, bo dość już zostało powiedziane. :hello: MonikaP.S. Złościć się na Ciebie nie umiem,choć trochę do tego prowokujesz, bo mam wrażenie, że jednak Cię znam. :)
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 02.01.03, 10:58
    Oj, Hermiona, ;):hello:
  • Gość edziecko: stynka IP: *.* 01.01.03, 18:04
    No nareszcie ktoś postawił kropkę nad "i"! Hidalgo! Gratulacje za celność podsumowań oraz najlepsze życzenia jedynie właściwych decyzji i ocen na Nowy Rok! :-)stynka
  • Gość edziecko: Adzia IP: *.* 02.01.03, 08:50
    > Smutne to wszystko... Smutne, że tyle dzieci rodzi się przez zwykłe "wpadki" obcych sobie ludzi. Czasem jest tak, że ludzi są sobie obcy pomimo obrączki i wielu wspólnych lat...Ale rozumiem, że tak uświęcone poczęcie nie jest już "żałosne i niesmaczne"?Hidalgo - piszesz, że nie akceptujesz. Ale właściwie, to komu potrzebna Twoja akceptacja?Agnieszka
  • Gość edziecko: jagodzianka IP: *.* 02.01.03, 09:36
    Adzia, brawo jak zwykle trafiłaś w sedno.Hidalgo, to, że dzieci nieślubne bądź mieszkające z jednym rodzicem są traktowane jak odmieńcy to raczej wina ludzi prezentujących taką postawę jak ty. Radykalizm ogranicza, nie wiesz o tym?Całe szczęście, że tak jak napisała Adzia - nikt nie potrzebuje Twojej akceptacji.
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 02.01.03, 11:36
    Adzia napisała/ł:> Czasem jest tak, że ludzi są sobie obcy pomimo obrączki i wielu wspólnych lat...No właśnie, wszystko szybko, szybko, byle już. A tymczasem decyzja o wspólnym życiu razem powinna być dogłębnie przemyślana. A może odbywa się to tak: idzie pan ulicą z naprzeciwka idzie pani; pan sobie myśli „O, niech będzie ta. Wyjdziesz za mnie?” „Tak! (wreszcie mnie ktoś o to spytał!) Tak!!”. Pobierają się, mieszkają razem, rodzą dzieci i po paru latach stwierdzają, że się nie znają... Sorki, ale to jest naiwne... Decyzja o ślubie musi się opierać na solidnych fundamentach. Trzeba tego drugiego człowieka znać: z zaletami i wadami, a wady umieć akceptować. Jeśli jakiś facet lubi się „oglądać” za spódniczkami, to nie łudźmy się, że mu to przejdzie po ślubie. Małżeństwo to wspólne budowanie związku i wina zawsze leży po obu stronach (zmienia się tylko jej rozkład ilościowy i jakościowy).Czy ja mam rozumieć, że jak panna idzie z facetem do łóżka, to go tak dobrze zna? To nie mogli najpierw się pobrać? No a skoro go nie zna (bo po ślubie też by byli sobie obcy – idąc tokiem Twojego rozumowania) to kim ona jest, co? Nie odpowiadaj mi... Faceci to taki gatunek, który nastawiony jest na zdobywanie i jeśli mu jakaś „zwierzyna” zbyt łatwo wpada w sidła, to ją zwyczajnie porzucają i idą dalej na polowanie. Nie miejcie więc potem do tych facetów pretensji. Piszecie potem, że nie możecie patrzeć na nich. A oni? Po paru takich historiach (czyt. przygodach intymnych z pannami) zaczynają mieć jasno wyrobione zdanie o kobietach i też nie mogą na nie patrzeć ...z szacunkiem. A teraz większość ludzi zachowuje się tak jakby dwudziestoletnia dziewica była jakimś dziwolągiem, a tymczasem faceci takiej szukają na żonę! Nie dziwcie się więc potem, że zostajecie same a faceci Was nie szanują...> Hidalgo - piszesz, że nie akceptujesz. Ale właściwie, to komu potrzebna Twoja akceptacja?No właśnie: wszystko masz gdzieś i to co sobie inni pomyślą i to jak będzie się czuło dziecko zrodzone w nieodpowiedzialny sposób. Bo „kogo to obchodzi?”, prawda? Carpe diem, ważne, że ja się „spełniam”, ważne, że mi jest dobrze choć przez chwilę... tu i teraz...Kajus napisała/ł:> Hidalgo, to, że dzieci nieślubne bądź mieszkające z jednym rodzicem są traktowane jak odmieńcy to raczej wina ludzi prezentujących taką postawę jak ty. A w którym miejscu piszę, że JA tak traktuję „samotne” dzieci? Właśnie cały czas staję w obronie takich dzieci!! To po pierwsze. A po drugie wyobraź sobie, że „samotne” dzieci ślubne traktowane są zupełnie inaczej niż dzieci nieślubne!Dziecku również łatwiej jest zaakceptować fakt, iż jest samotne, bo tata/mama umarł/a... Tu nawet nie ma aż tak wielkiego znaczenia fakt, że inni lubią sobie „pojeździć” na takim dziecku. Chodzi o to CO SIĘ DZIEJE W ŚRODKU TAKIEGO DZIECKA!! CZŁOWIEKA!! To przeoczyłaś? To ono czuje się inne, gorsze, nawet jeśli Ci tego głośno nigdy nie powie! Bo to ono jest dowodem na to, że jego rodzice postąpili źle. To ono szuka przez całe swoje życie odpowiedzi na pytanie „kim ja właściwie tak naprawdę jestem?”. Jeśli dodatkowo nic nie wie o swoim biologicznym ojcu, będzie przy każdej próbie związania się z kimkolwiek zadawało sobie pytanie „A może to mój brat? A może to moja siostra?”. I wiesz co? To już nie chodzi o to, czy ta pani w ewidencji ludności patrzy na takiego człowieka krzywo czy nie. Jemu jest po prostu wstyd, bo musi się do tego przyznawać przed kimś obcym!!> Radykalizm ogranicza, nie wiesz o tym?Po-waż-nie? A może mój radykalizm niedopuszczający takich sytuacji byłby na swój sposób uzdrowieniem chorych postaw?Dzisiaj rozwiązłość obyczajów, cwaniactwo, nadużycia, złodziejstwo to wszystko jest w modzie. Wybacz mi, że wolę mój ograniczający mnie radykalizm, który jasno określa jak żyć, by nikogo niewinnego nie skrzywdzić...Bez urazy...
  • Gość edziecko: Nula IP: *.* 02.01.03, 12:28
    Witaj!Piszę a propo punktu pierwszego tzn - że decyzja o ślubie itp musi być poparta wieloletnią znajomością - może i tak ale na pewno nie jest to regułą - wielu moich znajomych po takich wieloletnich związkach pobierali się a potem kończyło się to rozwodem, czy separacją. Moj związak jest zaprzeczeniem tej teorii: mojego ukochanego męża poznałam w Internecie - na dtugiej randce stwierdziliśmy że nie mozemy bez siebie żyć a teraz mamy cudowną córeczkę i kochamy się coraz bardziej. Czego i wam życzę!!Nula
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 02.01.03, 12:54
    NIKT - to w ramach samokrytyki czy niedowartościowania ;-)?Po przeczytaniu Twoich postów mogę stwierdzić tylko jedno. Gdyby się do wskazówek dostosować, to:- para na ślubnym kobiercu byłaby ewenementem.- naród polski byłby w trakcie biologicznego wymierania.- też tak myślałam jak miałam 16 lat.Owszem są pewne zasady, których byłoby się dobrze trzymać. Nie zawsze jest to możliwe. Życie nie jest czarno-białe.Piszesz, że stoisz po stronie dzieci, tak wspaniale wczuwasz się w ich sytuację, wiesz co czują, co będą czuły. A potrafisz tak samo wczuć się w sytuację rodziców???Gratuluję jedynego słusznego, pożądanego, nieomylnego poglądu ;-). Oby nic Twojego spokoju nie zburzyło. Wytrwaj kilkadziesiąt lat przy boku właściwego mężczyzny, odchowaj właściwe dzieci i właściwe wnuki. Obyś nigdy nikogo nie skrzywdziła a świat wokół Ciebie był idealny, tak jak sobie życzysz. Słodkiego miłego życia. Obyś nigdy nie musiała wdepnąć w życie prawdziwe.To takie moje noworoczne życzenia.>A po drugie wyobraź sobie, że „samotne” dzieci ślubne traktowane są zupełnie inaczej niż dzieci nieślubne!****Wiem, że są jeszcze takie krainy dinozaurów. Na szczęście na wymarciu / mam nadzieję ;-)/. Miejsca gdzie panna z dzieckiem jest potępiona a gej powinien się leczyć.>z kimkolwiek zadawało sobie pytanie „A może to mój brat? A może to moja siostra?”. ******wiesz co? .... Jesteś 100% pewna(y), że nie masz takiego nieznanego brata lub siostry ;-). >I wiesz co? To już nie chodzi o to, czy ta pani w ewidencji ludności patrzy na takiego człowieka krzywo czy nie. Jemu jest po prostu wstyd, bo musi się do tego przyznawać przed kimś obcym!!*****To trzeba tak dziecko wychować aby mu wstyd nie było. Wstydzić się powinna panienka z okienka, goniąca za niezdrową sensacją. Wychowana w atmosferze jedynego, słusznego poglądu. Pozdrawiamp.s.wyraz "bękart" wychodzi z użycia.
  • Gość edziecko: Adzia IP: *.* 03.01.03, 08:30
    Hidalgo. Radykalizm to ja, wystaw sobie, i rozumiem i szanuję bom sama często radykalna ;-) I też uważam, że seks z nieznajomą osobą to jest fajny na filmie. A w życiu to można i w ciążę zajść i złapać coś przykrego, i nawet kogoś później tym przykrym zarazić...Chodzi mi o to, że trudno mi jakoś stwierdzić, że dziecko wychowane w niepełnej rodzinie jest mniej szczęśliwe. Po prostu trudno. Dasz głowę ? Bo ja nie dam. Bo to jest funkcja tak wielu zmiennych...Bo sama mam szczęście dzielić życie z mężczyzną, który wychował się bez ojca. I jest wspaniałym mężem, wspaniałym ojcem. Choć tak się obawiał, że nie potrafi znaleźć się w pełnej rodzinie, bo nie miał żadnych wzorców. Ale teściowa wychowując go, odwaliła kawał świetnej roboty...Reasumując - ja uważam, że ktoś, kto ma w sobie miłość do dania drugiej osobie, zasługuje na to, żeby taką osobę mieć. Miłość, którą nie można się podzielić, boli. I dusi. Piszesz, że dziecko pyta, kim jest jego ojciec, i nie znajduje na to pytanie odpowiedzi. To poczytaj, jak radzą sobie z tymi pytaniami rezydujące na tym forum samodzielne mamy. Bo sobie radzą. A ja osobiście, będąc w podobnej sytuacji wolałabym dziecku powiedzieć "Kochanie, po prostu nie znalazłam nikogo, z kim bym chciała dzielić życie" niż "Kochanie, przepraszam, że stworzyłam ci chorą rodzinę"...Wiesz - ja wierzę, że miłość wszystko zniesie i ze wszystkim sobie poradzi. Ba, ja to wiem. Mam na to dowody.Agnieszka
  • Gość edziecko: Gosia1 IP: *.* 13.01.03, 19:56
    No chyba od dziś będę Twoja gorącą wielbicielką! ;) Gratuluję trafności opisu, mnie zabrakło juz słów. Dopiero dzisiaj trafiłam na ten wątek, no i ruszyło mnie. Napisałeś/aś wszystko to, co ja chciałam. Dzięki! :)A od siebie jeszcze tylko dodam - coby mi nikt nie wyrzucał, że nie wiem o czym mówię: mając 7 lat zostałam pozbawiona ojca - odszedł od nas i mimo iż bił mnie, i to mocno, całe życie tak za Nim tęskniłam, że miałam i mam z tego powodu potworne kłopoty z samą sobą. "Urodziło" mi się dwoje rodzeństwa przyrodniego - kocham Ich, Oni mnie chyba jeszcze bardziej, ale do końca życia będę się borykać z problemem zazdrości...Mając 21 lat urodziłam cóeczkę, gdy Niunia miała 2,5 roku mąż wystąpił o rozwód (nie chce mi się opisywać znowu ;) mojego życia, dość, że mimo iż to on wystąpił o ten rozwód i starał się mnie oczerniać jak tylko mógł najmocniej, sąd ustanowił tylko jego winę). A więc potem już dziecko wychowywałam sama - choć mogłam się tego spodziewać: mąż zostawił mnie w 6 miesiącu ciąży (zaszłam w nią PO ślubie). Znam z autopsji smutki i radości samotnego wychowywania dziecka, ale nie to mnie martwiło - bo z tym zawsze można sobie dać radę. A na tym, niestety skupia się większość forumowiczek - na SWOICH WŁASNYCH odczuciach. A przecież nie to jest najważniejsze. Czy naprawdę nie można spojrzeć troszkę dalej niż na czubek własnego nosa? I bynajmniej nie chodzi mi tu o tragedie samodzielnych, ja wiem, naprawdę wiem, że niestety większość facetów nie dorosła do "tacierzyństwa". No i wracając - martwiło mnie moje dziecko. I fakt, że z życiem musiało toczyć boje już od najmłodszych lat ( to prawda o tych przedszkolach, Boże - to jest szczera prawda...). A potem, jak Ania miała 6 lat poznałam i wyszłam za mąż za Darka. Ania przyjęła Go jak wybawienie, potraktowała jak przysłowiową brzytwę. Dlaczego? Zwolenniczki samodzielnego zapładniania się kobiet powinny same sobie odpowiedzieć na to pytanie. Gdy urodziłam Krzysia, na własnej skórze poznałam różnicę między wychowywaniem Ani a Jego. I wcale nie powiem, że moje życie jest różowe - absolutnie. Wręcz, że jest jedną wielką walką. Ale jak słusznie napisała mi kiedyś przyjaciółka: toczy się ono od jednego do drugiego kryzysu. I nie życzę sobie, aby ktoś oceniał je, wynosząc i wyciągając wnioski, pomiędzy jednymi a drugimi odwiedzinami dwugodzinnymi, raz na tydzień nawet - owszem, wtedy można powiedzieć, że jesteśmy Kowalskimi, kłócącymi się ciągle. Ale czy ktoś pokusi się o przebywanie z nami 24 godziny na dobę? Dziecko ma prawo poznać życie takim, jakim ono jest. Powinno zobaczyć, jak rodzice kochają się, jak się kłócą, jak wrzeszczą, jak szepczą, jak się całują, jak trzaskają drzwiami ze złości. Jakim prawem mam wmawiać córce, że życie dopiero bez faceta to sielanka? Bo wtedy nie ma kłótni, bo nie ma kłopotów...Jakich kłopotów? Bo nie ma drugiej osoby, która zmuszałaby mnie do kompromisów? Do walki z moim własnym osobistym egoizmem? Z powodu której musiałabym zrezygnować nawet z części marzeń? Tak, uczę moją córkę, że życie to naprawdę ciężki kawałek chleba, ale życie we dwoje wcale nie jest ani gorsze ani lepsze. I tego, że nie wolno iść na łatwiznę i przy pierwszych kłopotach nie wolno myśleć - pójdę sobie, zrobię sztuczne zapłodnienie, będę mieć kogoś do kochania, a faceci niech idą na bambus! Uczę, że to sztuka wyborów, czasem strasznie trudnych, czasem rzucających na kolana z powodu poczucia krzywdy. Ale naprawdę warto to wszystko przeżywać. Ja wielu rzeczy nie widziałam, a więc i nie wiedziałam o ich istnieniu. Nie miałam pojęcia o kompromisie. No bo skąd??? Większa część mojego życia to pasmo pomyłek, i bardzo poważnych MOICH błędów. Wszystkiego musiałam się uczyć sama. Nie było mi łatwo. Moje "żonieństwo" rodziło się w potwornych bólach...NIGDY YCIU ŚWIADOMIE NIE SKAZAŁABYM MOJEGO DZIECKA NA COŚ TAKIEGO!!! Podkreślam - ŚWIADOMIE. Dlatego zdecydowanie jestem przeciwna celowemu zachodzeniu w ciążę tylko po to aby mieć dziecko - bez partnera. Nikt nie ma prawa decydować za Was moje panie? A kto Wam dał prawo decydować za inną ludzką istotę, której jeszcze tu nie ma? Gosia
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 14.01.03, 11:03
    Gosiu, przykro, że akurat miałaś takie a nie inne życie. I takie a nie inne doświadczenia. Że nie nauczono Ciebie wcześniej kompromisu. Że Twoja mama drugi raz za mąż nie wyszła itp. itd.>A kto Wam dał prawo decydować za inną ludzką istotę, której jeszcze tu nie ma? No właśnie. Kto dał Tobie Gosiu prawo decydowania za dziecko, którego jeszcze nie ma????Skąd ta pewność, że ono nie chce żyć i mieć takiej mamy????Może wolałoby takie wyjście, niż urodzić się w wielu pełnych rodzinach.Nie znalazłaś się także Gosiu w sytuacji kobiety dobiegającej 40, która bardzo chciałaby mieć dziecko. I może naprawdę dużo mu ofiarować. Tylko, że już nie może dłużej czekać na partnera.>nie wolno myśleć - pójdę sobie, zrobię sztuczne zapłodnienie, będę mieć kogoś do kochania, a faceci niech idą na bambus!Z tym się zgadzam!! Jak tak ktoś myśli nie powinien mieć dziecka.>Uczę, że to sztuka wyborów, czasem strasznie trudnych, czasem rzucających na kolana z powodu poczucia krzywdy. Ale naprawdę warto to wszystko przeżywać.No właśnie Gosiu. Nikt nie mówi o pochopnych decyzjach i łatwych wyborach.>Moje "żonieństwo" rodziło się w potwornych bólach...NIGDY W ŻYCIU ŚWIADOMIE NIE SKAZAŁABYM MOJEGO DZIECKA NA COŚ TAKIEGO!!! Podkreślam - ŚWIADOMIE. Wiesz, znam dwie kobiety wychowane bez ojca które mają udane związki i znam też przypadki /nawet z forum/ gdzie pomimo obecności taty życie osobiste leży w gruzach.Żadna normalna matka nie chce świadomie skazywać dziecka na ból. I ma nadzieję, że jej dzieci ułożą sobie życie.Na pewno obecność dobrego ojca ma na to wpływ. Dobrego ojca!!! Bo obecność złego wyrządzi wiekszą krzywdę niż jego brak. Cały czas mówię oczywiści o sytuacji gdy matka jest normalna, odpowiedzialna i zdaje sobie sprawę z tego co robi.
  • Gość edziecko: Scully IP: *.* 02.01.03, 12:41
    Masz potezny syf w glowie, chociaz wydaje ci sie, ze sobie tam pieknie wszystko poukladales i znalazles recepte na zycie. Strata czasu byloby wdawanie sie z toba w dyskusje. Twoja teoria na temay "mysliwych i zwierzyny" jest porazajaca.A tak na marginesie to bardzo ciekawe jak strasznie musi nienawidziec taki prawy i pozadny czlowiek w swiecie "rozwiązłość obyczajów, cwaniactwo, nadużycia, złodziejstwo to wszystko jest w modzie" no i trzeba do tego dodac jeszcze kurwy i bekarty.
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 03.01.03, 15:28
    MamaDuzegoMichala napisała/ł:> Masz potezny syf w glowie (...) A tak na marginesie to bardzo ciekawe jak strasznie musi nienawidziec taki prawy i pozadny czlowiek w swiecie "rozwiązłość obyczajów, cwaniactwo, nadużycia, złodziejstwo to wszystko jest w modzie" no i trzeba do tego dodac jeszcze kurwy i bekarty.Do syfu w Twojej głowie zapomniałaś jeszcze dodać traswestytów, homoseksualizm, pedofilię, fetyszyzm, ekshibicjonizm, sadyzm i in. A może coś jeszcze? Ale wszysko jest OK, prawda? Po nas choćby potop... Smutne to Twoje życie...> Twoja teoria na temay "mysliwych i zwierzyny" jest porazajaca.Gdybys znała tę teorię wcześniej (a stara jest jak świat) to prawdopodobnie dzisiaj nie żarłabyś się ze mną na tym forum ;)
  • Gość edziecko: Behemot IP: *.* 02.01.03, 18:02
    czyli NIKT napisała/ł:> To że samotna kobieta decyduje się na dziecko jest chore, niesmaczne i godne potępienia.Tak oczywiście masz rację: trzeba ją potępić, ukamienować najlepiej. To bardzo naganne i nieuczciwe: powinna usunąć "ciążę", wtedy byłaby godna pochwały i szanowana. > Jedynymi przypadkami, które jestem w stanie zaakceptować, to ciąża wynikająca z gwałtu lub śmierć męża...Jesteś bardzo łaskawy.... Zgwałcone kobiety są ci na pewno wdzięczne, że pozwalasz im rodzić te dzieci. One na pewno nie muszą się wstydzić tatusia. Dobrze też, że akceptujesz śmierć męża cokolwiek to znaczy :lol: > Kobieta, która idzie do łózka z facetem i nie ma usuniętych jajników i/lub macicy MUSI liczyć się z tym, że finałem może być ciąża! Ta która na dokładkę robi to z "niemęzem" ryzykuje, że tak poczęte dziecko będzie zawsze cierpiało. Bo choćby była nie wiem jak wspaniałą matką to NIGDY nie zastąpi ojca itd.To prawda: piszeszz, że aby dziecko nie cierpiało, że należy je zlikwidować w porę. Idąc twoim tokiem myślenia proponuję jeśli mąż po urodzeniu się dziecka dojdzie do wniosku, że nie chce być ojcem i porzuci je oraz jego matkę, należy dokonać "przerwania życia" tego dziecka, aby nie cierpiało. Jeśli jest życie wieczne na pewno takie dziecko podziękuje swojej matce w zaświatach, że oszczędziła mu pewnych jak w banku cierpień ;) Gdy je urodzi będzie miało do niej pretensję, wszyscy wiedzą, że tak jest ;) Wiele lat pracowałam w szkole jako wychowawczyni z dziecmi małymi i dużymi, w wielkich miastach i wsiach zabitych deskami i niestety nie zauważyłam, aby "zwykłe bękarty" były traktowane jak odmieńce i prześladowane. Widać miałam pecha, a tu widzę, że jeszcze są kultywowane tradycje sprzed kilkuset lat!Gratuluję! Gina
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 03.01.03, 12:50
    Gina napisała/ł:> Tak oczywiście masz rację: trzeba ją potępić, ukamienować najlepiej. To bardzo naganne i nieuczciwe: powinna usunąć "ciążę", wtedy byłaby godna pochwały i szanowana. > To są akurat Twoje słowa (te o zabijaniu). NIE POWINNA DOPUŚCIĆ do sytuacji, w której pojawia się możliwość poczęcia dziecka w nieformalnym związku. I nie wciskaj mi nie moich słów! Poza tym nie mówię tu o niczyim kamieniwaniu, ale o głupocie i naiwności dziewuch! A te są bezsprzeczne.> > Jedynymi przypadkami, które jestem w stanie zaakceptować, to ciąża wynikająca z gwałtu lub śmierć męża...> > Jesteś bardzo łaskawy.... Zgwałcone kobiety są ci na pewno wdzięczne, że pozwalasz im rodzić te dzieci. One na pewno nie muszą się wstydzić tatusia. Dobrze też, że akceptujesz śmierć męża cokolwiek to znaczy :lol:> Samotna zgwłacona kobieta z dzieckiem tym różni się od samotnej panny z dzieckiem z nieformalnego związku, że ta pierwsza nie zrobiła NIC złego! Ona nie powołała życia swoją lekkomyślnością i nie miała z tej lekkomyślności żadnej przyjemności. > To prawda: piszeszz, że aby dziecko nie cierpiało, że należy je zlikwidować w porę. Idąc twoim tokiem myślenia proponuję jeśli mąż po urodzeniu się dziecka dojdzie do wniosku, że nie chce być ojcem i porzuci je oraz jego matkę, należy dokonać "przerwania życia" tego dziecka, aby nie cierpiało. Jeśli jest życie wieczne na pewno takie dziecko podziękuje swojej matce w zaświatach, że oszczędziła mu pewnych jak w banku cierpień ;) Gdy je urodzi będzie miało do niej pretensję, wszyscy wiedzą, że tak jest ;)> Nie o tym piszę i jeśli masz problem z czytaniem prostego tekstu w języku polskim, to nie dziwi mnie... oj, daruję sobie wykład na ten temat, bo znowu możesz też nie zrozumieć.Czy ja gdzieś piszę o LIKWIDOWANIU DZIECKA W PORĘ czy nie w porę??!! O głupoto! Nie skomentuję tych Twoich wypocin... Ale każdy wpada na takie pomysły jakim jest człowiekiem. Widać dla ciebie są tylko dwie alternatywy: urodzić albo zabić. Ja widzę trzecią: nie począć! A jak na razie jedyną stuprocentową metodą antykoncepcyjną jest WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ!!!> Wiele lat pracowałam w szkole jako wychowawczyni z dziecmi małymi i dużymi, w wielkich miastach i wsiach zabitych deskami i niestety nie zauważyłam, aby "zwykłe bękarty" były traktowane jak odmieńce i prześladowane. Widać miałam pecha, a tu widzę, że jeszcze są kultywowane tradycje sprzed kilkuset lat!A może po prostu jesteś złym obserwatorem. A może (i raczej na pewno) nigdy żadne z tych dzieci nie zaufało Ci na tyle, żeby się zwierzyć...
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 03.01.03, 15:07
    Hidalgo, ja Ciebie bardzo proszę. Myśl. Samodzielnie, myśl. To niewiele kosztuje. Ot, trochę czasu.Czym innym jest napisanie, że wiele dziewczyn, kobiet podejmuje zbyt pochopnie decyzję o współżyciu. Że nie korzystają z zabezpieczeń itp. Że osobiście potępia się decyzję podjętą przez kobiety o wychowywaniu dziecka bez udziału jego ojca.Czym innym jest to co piszesz. Totalne uogólnienia. Złość. Utarte slogany. Człowiek szczęśliwy, zadowolony z życia tak by nie napisał. Coś Ciebie boli?Zdrowia więc życzę. I pogody ducha ;-).Uśmiechnij się, człowiekiem jesteś, nie NIKIM.
  • Gość edziecko: Behemot IP: *.* 03.01.03, 22:10
    Żle zrozumiałam twoje posty?To dlaczego z taką pogardą piszesz o dziewczynach, które nie dokonały aborcji? Czego współczujesz ich dzieciom? Że żyją? Rozbawiły mnie zdania:> Samotna zgwłacona kobieta z dzieckiem tym różni się od samotnej panny z dzieckiem z nieformalnego związku, że ta pierwsza nie zrobiła NIC złego! Ona nie powołała życia swoją lekkomyślnością i nie miała z tej lekkomyślności żadnej przyjemności. Ostatnie zdanie wiele mówi o osobie, która je napisała. Masz jakąś obsesję na punkcie seksu, to chore... > Nie skomentuję tych Twoich wypocin... Ale każdy wpada na takie pomysły jakim jest człowiekiem. Widać dla ciebie są tylko dwie alternatywy: urodzić albo zabić. Ja widzę trzecią: nie począć! A jak na razie jedyną stuprocentową metodą antykoncepcyjną jest WSTRZEMIĘŹLIWOŚĆ!!!To po co jednak komentujesz?To nie były moje pomysły, tylko logiczne wnioski z twoich wypocin. Nie wiesz jakim jestem człowiekiem, Jeśli chodzi o panny podejmujące współżycie widzę alternatywy: nie począć (zabezpieczyć się) lub urodzić. Ty widzisz tylko: wstrzemięźliwość. Przecież to nierealne. Nawet w krajach, w których karzą śmiercią za urodzenie nieślubnego dziecka, cudzołóstwo się zdarza. Co więc zrobić jak się jednak pocznie? Nieakceptujesz takich sytuacji, więc masz jakiś pomysł? > A może po prostu jesteś złym obserwatorem. A może (i raczej na pewno) nigdy żadne z tych dzieci nie zaufało Ci na tyle, żeby się zwierzyć...Może po prostu spotykam normalnych ludzi, nie przyszło ci to do głowy? Może jestem jeszcze głucha twoim zdaniem? Słowa "bękart" nie słyszałam nigdy, spotykam go jedynie w literaturze. A jeśli chodzi o "ciążę" dałam nawias, bo faktycznie nie usuwa się ciąży, tylko zarodek lub płód, przeciętnie wykształcona osoba powinna to wiedzieć. Ciąża to stan, w którym jest kobieta spodziewająca się dziecka. Jak można usunąć stan? Gina
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 11.01.03, 18:59
    Gina napisała/ł:> Żle zrozumiałam twoje posty?> To dlaczego z taką pogardą piszesz o dziewczynach, które nie dokonały aborcji? Jeżeli już piszę z pogardą to o tych, które doprowadziły do takiej systuacji, w której muszą rozważać: zabić czy wychowywać samodzielnie. Ale ty wciąż jak katarynka powtarzasz swoje zdanie i wciskasz mi je jako moje, bo nadal nie rozumiesz tekstu napisanego w języku polskim. Szkoda i trudno - nie wszyscy muszą być zaraz orłami. Te, które decydują się na aborcję mam w takiej samej pogardzie jak te, które mimo ryzykownej sytuacji decydują się na współżycie, a poprzez to biorą na swoje sumienie (wiesz co to jest sumienie?) ryzyko, że zostaną samotnymi pannami z dziećmi. I powtarzam, że żaden środek antykoncepcyjny nie jest stuprocentowy, no chyba że szklanka wody...> > Rozbawiły mnie zdania:> > Samotna zgwłacona kobieta z dzieckiem tym różni się od samotnej panny z dzieckiem z nieformalnego związku, że ta pierwsza nie zrobiła NIC złego! Ona nie powołała życia swoją lekkomyślnością i nie miała z tej lekkomyślności żadnej przyjemności.Ciebie to bawi? Współczuję takiego poczucia humoru... > Ostatnie zdanie wiele mówi o osobie, która je napisała. Masz jakąś obsesję na punkcie seksu, to chore... Dziękuję doktorze Freud...> Jeśli chodzi o panny podejmujące współżycie widzę alternatywy: nie począć (zabezpieczyć się) lub urodzić. Ty widzisz tylko: wstrzemięźliwość. Przecież to nierealne. Myślę, że jednak realne. Choć w każdym stadzie trafiają się czarne owce. To kwestia priorytetów i szacunku dla samej siebie... i właściewie do partnera również. > A jeśli chodzi o "ciążę" dałam nawias, bo faktycznie nie usuwa się ciąży, tylko zarodek lub płód, przeciętnie wykształcona osoba powinna to wiedzieć. Ciąża to stan, w którym jest kobieta spodziewająca się dziecka. Jak można usunąć stan? Ty jesteś taka wykształcona a nie wiesz, że skoro tak uzasadniasz swój tekst, to powinnaś była wziąć w cudzysłów słowo "usunąć" a nie słowo "ciąża"... Bo te ciąże jako stan wciąż są bardzo realne... Ale co ktoś tak głupi i niewykształcony będzie ci tu wytykać takiej mądrej i wykształconej...
  • Gość edziecko: Behemot IP: *.* 11.01.03, 22:40
    Dlaczego nie napisałaś, że rozbawiło mnie zdanie mówiące o tym, że kobieta zgwałcona nie miała żadnej przyjemności i że uważam iż ono wiele o tobie mówi? Jak cytować to dokładnie, w przeciwnym razie to manipulacja. Usuwa się naprawdę, więc niby dlaczego miałam wziąć to w cudzysłów? Ciążę wzięłam w cudzysłów, bo tak w tym wypadku określa się zarodek lub płód. Mam wrażenie, że jesteś bardzo wesołą osobą: wszyscy się z ciebie śmieją :lol: :lol: :lol:
  • Gość edziecko: Hermiona IP: *.* 12.01.03, 00:20
    Smutno mi.... Smutno mi po pierwsze dlatego, że chociaż nie zgadzam się ze wszystkim, co pisze Hidalgo, z tym się zgodzę - to nie zawsze jest sprawa tego, czy się było zabezpieczonym czy nie (w trwalszych związkach). To sprawa tego, czy czasem nie lepiej "wziąć na wstrzymanie". To nie jest nierealne, Gino i nie jest wcale śmieszne. Wydaje mi się, że zmiana spojrzenia przychodzi z wiekiem - z wiekiem naszych dzieci. Bo to nie jest właściwe - i ze względów moralnych, i społecznych, że "do łóżka" idą dzieci albo osoby znające się od paru dni. I to jest dla nas, rodziców zadanie, żeby je o tym przekonać, bo i z nich mogą wyrosnąć samotne matki.... Ale jak to zrobić w świecie, gdzie wszystko musi być tu, teraz i natychmiast? Gdzie czekanie nie jest w modzie? Przypomina mi się dyskusja na temat refundacji tabletek antykoncepcyjnych - może i chwalebna sama w sobie, ale ktoś argumentując "za" napisał "pomyślmy o licealistkach, studentkach..., które nie mają pieniędzy..." - a może pomyślmy o tym, jak wychować tę licealistkę, żeby z podejmowaniem współżycia jeszcze parę lat zaczekała?.... Jeśli już nie na męża, to chociaż na kogoś, kogo pokocha na tyle, żeby zaakceptować go jako ewentualnego ojca jej dziecka. To się zresztą odnosi i do starszych dziewczyn... i do kobiet.... Może to sprawa wpojenia szacunku do samej siebie?....Z perspektywy kilkunastu lat widzę, że ja sama miałam za mało tego szacunku, mimo, że moim jednym mężczyzną był i jest mój mąż. Ale stał się tym mężczyzną za wcześnie (subiektywnie), zdecydowanie za wcześnie. I wiem, że moją córkę będę się starała uczyć cierpliwości i czekania.A druga rzecz, która mnie smuci to ta, że chociaż Hidalgo wypowiada się (chyba) tylko w tym wątku, to mam wrażenie (jak już wcześniej pisałam, prawda, Hidalgo?wink ), że nie jest tu osobą obcą. Może się mylę, a może nie.... Jeśli to "kamuflaż" kogoś, kto jest na forum znany, to ciekawa jestem, czy reakcje byłyby tak ostre, gdyby ta osoba się nie ukrywała.... Bo tak łatwo jest kogoś ośmieszać czy zarzucać mu posiadanie "syfu w mózgu", czy jak to ktoś wdzięcznie określił, jeśli myślimy, że jest to ktoś zupełnie obcy (nie mówię, że to ładnie, bo tak nie jest). Miałam okazję się już wypowiadać w wątkach, w których byłam osamotniona, ale zostałam potraktowana dość łagodnie; pewnie byłoby zupełnie inaczej, gdybym na tę okoliczność zmieniła nicka....;) Dlatego smutno mi.... A Hidalgo nie pisze bez sensu czy głupio. Może trochę idealistycznie, ale nie - głupio. I miejmy to na uwadze.:hello: Monika
  • Gość edziecko: bridgett IP: *.* 12.01.03, 13:46
    Hildago pisze przede wszystkim bardzo agresywnie i dyskusja w jego wykonaniu to żadna dyskusja tylko pyskówka i atakowanie, stąd pewnie żywe reakcje, bo trudno doszukiwać się racji w wypowiedzi tak zaprezentowanej, jak w wykonaniu Hildago, niezależnie od tego kim jest (bo ja też mam pewne podejrzenia).
  • Gość edziecko: Gosia1 IP: *.* 13.01.03, 20:11
    Ale ja wcale nie odebrałam postu Hidalgo jako agresywnego czy też jako pyskówkę...Może chodzi jednak o nastawienie? O dokładne wczytanie się ze zrozumieniem? Moim zdaniem post napisany jest owszem dosyć ostro, ale niezwykle przejrzyście i jasno. Naprawdę zrozumiałam intencje Hidalgo. Na pewno nie chciały nikogo urazić ani obrazić...Gosia
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 13.01.03, 11:25
    Hermiona, oczywiście, że "to nie jest właściwe - i ze względów moralnych, i społecznych, że "do łóżka" idą dzieci albo osoby znające się od paru dni."Tylko większość samotnych matek to nie dzieci i nie osoby które po paru dniach znajomości podjęły decyzje o współżyciu.Z tego co wiem, większość jest rozwódkami.A szklanka wody wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem problemu. Wręcz przeciwnie jest to forma ucieczki od problemu.>Może to sprawa wpojenia szacunku do samej siebie?....Szacunek jest ważny i dobrze go mieć. Ale nie mam przekonania do podziału kobiet wyłącznie na dziwki i zakonnice ;-).>to ciekawa jestem, czy reakcje byłyby tak ostre, gdyby ta osoba się nie ukrywała.... Nie wiem jak u innych osób. Moja reakcja byłaby na pewno taka sama. Nie lubię hipokryzji i ucieczki od odpowiedzi, albo przysłodzenia aby tylko nikogo znajomego nie urazić, albo gorzej - aby tej znajomej osobie nie podpaść.> Dlatego smutno mi.... A Hidalgo nie pisze bez sensu czy głupio. Może trochę idealistycznie, ale nie - głupio. Masz podobne zdanie do Hidalgo, więc dla Ciebie to nie jest głupie.Dla mnie mądre nie jest. Do tego nieładnie podane.Najważniejsze aby pięknie się różnić.:-)
  • Gość edziecko: eBeata IP: *.* 13.01.03, 11:26
    Hermiona, oczywiście, że "to nie jest właściwe - i ze względów moralnych, i społecznych, że "do łóżka" idą dzieci albo osoby znające się od paru dni."Tylko większość samotnych matek to nie dzieci i nie osoby które po paru dniach znajomości podjęły decyzje o współżyciu.Z tego co wiem, większość jest rozwódkami.A szklanka wody wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem problemu. Wręcz przeciwnie jest to forma ucieczki od problemu.>Może to sprawa wpojenia szacunku do samej siebie?....Szacunek jest ważny i dobrze go mieć. Ale nie mam przekonania do podziału kobiet wyłącznie na dziwki i zakonnice ;-).>to ciekawa jestem, czy reakcje byłyby tak ostre, gdyby ta osoba się nie ukrywała.... Nie wiem jak u innych osób. Moja reakcja byłaby na pewno taka sama. Nie lubię hipokryzji i ucieczki od odpowiedzi, albo przysłodzenia aby tylko nikogo znajomego nie urazić, albo gorzej - aby tej znajomej osobie nie podpaść.> Dlatego smutno mi.... A Hidalgo nie pisze bez sensu czy głupio. Może trochę idealistycznie, ale nie - głupio. Masz podobne zdanie do Hidalgo, więc dla Ciebie to nie jest głupie.Dla mnie mądre nie jest. Do tego nieładnie podane.Najważniejsze aby pięknie się różnić.:-)
  • Gość edziecko: Gosia1 IP: *.* 13.01.03, 20:08
    Ech Moniczko, Ty to zawsze...:love: Tak się cieszę, że znowu nam po drodze! A może to z racji wieku??? :lol:Gosia
  • Gość edziecko: Hermiona IP: *.* 13.01.03, 21:12
    :) :) :) :) :) :)
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 12.01.03, 15:25
    Gina napisała/ł:> Jak cytować to dokładnie, w przeciwnym razie to manipulacja. Wiesz co? Przeczytaj (jeśli potrafisz) jeszcze raz dokładnie mój poprzedni post - cytuję tam cały twój akapit, bez cenzury, więc nie wciskaj mi tu manipulacji.> Usuwa się naprawdę, więc niby dlaczego miałam wziąć to w cudzysłów? Ciążę wzięłam w cudzysłów, bo tak w tym wypadku określa się zarodek lub płód. Nadal uważam, że ciąże są zbyt realne, aby brać je w cudzysłów. > Mam wrażenie, że jesteś bardzo wesołą osobą: wszyscy się z ciebie śmieją :lol: :lol: :lol:A ty moim zdaniem jesteś wyjątkowo niepoważną osobą i jednak nie wszyscy się ze mnie śmieją, choć próbujesz się tu wypowiedzieć w imieniu innych osób. Do Hermiony: dziękuję, udało Ci się rewelacyjnie napisać to, czego ja nie potrafię napisać bez emocji... Ale jeśli ktoś mnie atakuje, to "pokazuję kolce"... ;) Taka już moja natura :lol:Ja myślę, że dopóki każdy człowiek nie uwierzy w to, że może dążyć do ideału, to świat będzie toczył się w jakąś przepaść. To, jaki jest świat, zależy od nas tu i teraz. To czy inni będą mnie szanowali, zależy od jasno wyznaczonych granic jakie sobie w życiu postawię. Jeśli pozwolę sobie na małe ustępstwo, to następnym razem posunę się krok dalej... Aż do dna. W rezultacie będę spać z facetem - nie ważne w tym momencie czy go kocham czy nie, bo mówienie, że się kochało, to tylko nędzna próba rozgrzeszenia samej siebie - jeśli nie jest moim mężem, to przekroczona została jedna z tych ważnych granic; to już jest sytuacja kryzysowa, bo została naruszona godność i kobiety i mężczyzny i ewentualnego dziecka.Myślę, że więcej roztropności i ta osławiona szklanka wody przydałyby się w dzisiejszych czasach niejednej kobiecie. No, a moda jest taka jacy są ludzie: ja nie piję, nie palę, nie mam nałogów, nie ląduję w łóżku z osobą, z którą nie łączy mnie święty związek małżeński i tacy też ludzie mnie otaczają. Może tu taka moda? Wielu moich znajomych jest takich samych i dla nich również pewne wartości są nadrzędne. I trzydziestoparoletnia dziewica naprawdę nie jest dziwolągiem, ale godną szacunku kobietą, bo nawet za cenę (a jest to bardzo wysoka cena, o niebo wyższa niż bycie panną z dzieckiem) niebycia nigdy biologiczną matką ona nie ryzykuje, że jej dziecko nigdy nie będzie miało pełnej rodziny. Wydaje mi się, że szczęście dziecka powinno być wartością nadrzędną...Boli mnie, że dzisiejszy świat wygląda tak, że ideały są schowane głęboko gdzieś tam, a osoba, która stara się żyć zgodnie z pewnymi zasadami i ma odwagę się do tego przyznać jest wyśmiewana przez takie Giny... Ach, no jasne, zaraz mi tu któraś znowu zarzuci, że przecież mąż też może rzucić, odejść... Jasne, że może, ale jak z nim szła jedna czy druga do ołtarza, to co nią kierowało? Często jest tak "a, bo Kaśka, Ewka, Olka już powychodziły za mąż tylko ja nie, a to wyjdę za tego Marka co za mną lata, on nawet jest fajny"... Więcej rozrtopności w doborze partnera...
  • Gość edziecko: Hidalgo IP: *.* 03.01.03, 12:55
    Gina napisała/ł:> powinna usunąć "ciążę"I jescze jedno:To nie są jakieś urojone "ciąże"; to są bardzo realne ciąże! A Twój cudzysłów był zbędny...
  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda IP: *.* 03.01.03, 16:12
    ale ŻADNA z was nigdy nie będzie wiedziała co naprawdę czuje wasze dziecko!Łaaajjj????Czy oznacza to, że samotna matka nie rozmawia z dzieckiem? A dlaczego matka majaca meza będzie wiedziała co jej dziecko NAPRAWDE mysli (a tak to wyglada odwracajac twój tok rozumowania...)?? Kochana, będziemy wiedzialy tylko to, co nasze dzieci nam powiedza. Plus to czego się domyslimy. Będzie to zalezalo od tego jakie sa nasze dzieci i jakie jestesmy my same, jako ludzie. Ale bynajmniej nie od tego czy jestesmy samotne czy nie. Twoja teza jest absurdalna- dziecko samotnej matki sciemnia- od poczatku do konca i to nawet jak się usmiecha, w odroznieniu od dziecka matki z ojcem, które jest przejrzyste jak krysztal J Tia..... Ono może być inteligentne, skończyć studia, ba! nawet ułożyć sobie życie (choć to bardzo trudne, gdy człowiek jest tak bardzo pokiereszowany w środku), może się nawet uśmiechać, więc wyglądać na pogodne, ale nigdy nie będziecie miały pewności, że nie cierpi!Kochana takiej pewnosci ze nasze dzieci nie cierpia nie da nam nikt... nawet znajomosc z ojcem..... Że cierpi, bo nie wie kim tak naprawdę jest. Cierpi, bo w przedszkolu/szkole inni traktują je jak odmieńca, bo jest zwykłym bękartem! "A bo ty to nie masz taty..."A wiesz moje dzieci maja tate. Kochanego i w dodatku mojego meza... a jednak kilka miesiecy temu radzilam się co zrobic- bo moja najstrsza 11 letnia corka wymyslala, ze jej rodzice się kloca, ze się rowodza, ze tata bije mame.... okazalo się ze ona się wstydzi... Wstydzi bo zaczela zauwazac jak rzadki to obyczaj ze rodzice się po prostu kochaja, ze jak rzadko inne dzieci lubia gadac z innymi rodzicami. A nas na ogol lubia, ba jak naszych corek nie ma w domu to nie czekaja w pokoju obok tylko ucinamy sobie wsopolne pogawedki.....Ponadto moje corki wstydza się ze jest ich tyle (czasami i to także pod wpluwem komentarzy ludzkich) ze sa wysokie i chude, ze rosna im piersi, ze maja wlosy takie a nie inne ze ten Antek z piatej d tak się gapi..... I cierpia. Tak tak. Bo dzieci sa dziecmi tylko i kazde cierpienie jest ogromne jak gora. I ja musze glaskac, gladzic, utulac, tlumaczyc, nie raz nakrzyczec i sprowadzic do parteru. I przede wszystkim musze ich nauczyc jednego: ze sa warte tyle, a ile siebie wycenia. Ze sa wspaniale. Ze mogą walczyc o kazda rzecz na tym swiecie- ze mogą być szczesliwe, kochac, być prezydentami czy zawodowym kierowca- tylko od nich to zalezy i ich checi. I to samo musi robic samotna mama- musi walczyc o to żeby dziecko nie ocenialo siebie przez tak krzywdzacy pryzmat jak brak ojca. A co z samotnymi ojcami? bo to one będą świeciły oczami i płonęły ze wstydu w przedszkolu i w szkole, gdy inne dzieci będą za swoimi rodzicami powtarzać głupoty na ich temat; w urzędzie, gdy będą składać podanie o dowód (a panie potrafią być bardzo wścibskie). Dlaczego maja plonac ze wsydu? Czy nie uwazasz ze to raczej pani wypowiadajaca slowo bekart powinna się wstydzic??? Kiedy dziecko nie ma ojca- w rubryce w jego papierach jest wpisywane imie i nazwisko z przypadku. Pani urzedniczka zobaczy owo imie i nazwisko i nie będzie wscibska. Co będą oczami swiecily??? Znam pare dzieci samotnych mamus i żadne z nich jakos nie swieci, chociaz jak wyjasnilas powyzej- po prostu klamie. Ja jadnak uwazam, ze dzieci samotnych rodzicow potrafia mieć samoocene wyzsza niż ci się wydaje i prawde mowiac przedstawilas im tak niska ocene ze na miejscu wszystkich samotnych dzieci bym się wkurzyla.....Samotna kobieta może adoptować dziecko - to trudne, ale nie jest niewykonalne!I ponownie dziecko się będzie wstydzic, i te de, nie mowiac o pokiereszowaniu zyciowym. Nie widze sensu aby kobieta samotna miala adoptowac dziecko- czy dziecko nia majace rodziny nie powinno trafic do stadla dwojga aniolow zyjacych dlugo i szczesliwie? Jeśli ktos nie zalapal- to ironia. Kobieta samotna może adoptowac dziecko, tak samo jak i ma prawo odejsc od ojca dziecka i stac się samotna. I chociaz dla nikogo nie jest to rozwiazanie idealne- nie skazuje owego dziecka na chorobe psychiczna......Decyzja o ślubie musi się opierać na solidnych fundamentach. Trzeba tego drugiego człowieka znać: z zaletami i wadami, a wady umieć akceptować.Poprosze wiec o konkrety. Ile się trzeba znac? Spac jak rozumiem ze soba nie można (bo ciaza, dziecko facet robi baj baj a latwa kobieta zostaje sama z wrzeszczacym wyrzutem sumienia...) a mieszkac? Kiedy można z czystym sumieniem powiedziec znam tego czlowieka? Kiedy można z czystym sumieniem powiedziec- znam siebie?Czy ja mam rozumieć, że jak panna idzie z facetem do łóżka, to go tak dobrze zna? To nie mogli najpierw się pobrać? No a skoro go nie zna (bo po ślubie też by byli sobie obcy –Co to znaczy „dobrze zna”????Bo ja swojego meza znam już 11 lat po slubie- i z jednej strony znam go dobrze- nie mialam wielkich obaw rozstajac się z nim na pol roku... ale z drugiej... na tyle nas znamy na ile nas sprawdzono.... to jak hilda mogę mieć z nim dzieci, czy jeszcze nie?A po drugie wyobraź sobie, że „samotne” dzieci ślubne traktowane są zupełnie inaczej niż dzieci nieślubne!Tu raczej sklonna jestem przypuszczac, ze samotne dziecko ma w jakims momencie zal do swiata ze samotne jest. I do jego mamy oraz osob okolicznych należy aby pomoc mu ten zal przeksztalcic we wdziecznosc. Nie mam taty, ale mam mame, babcie i dziadka. Jestem zdrowy. Jestem mlody, mogę wszystko. Poza tym, wcale nie wykluczone ze jakis tata znajdzie się na horyzoncie. Ze zostanie z mama i ze będzie kochal. Moja mama miala takiego tate, ja mialam takego dziadka. Pare razy rozmawialam z nia o tym- mowila ze bardzo tate kocha, ale pewnie klamala.....Samotna zgwłacona kobieta z dzieckiem tym różni się od samotnej panny z dzieckiem z nieformalnego związku, że ta pierwsza nie zrobiła NIC złego! Ona nie powołała życia swoją lekkomyślnościąKochana każdy gwalciciel ci to powie ze taka zdzira go sprowokowala- swinia jedna- miala na sobie za krotka lub za dluga spodnice, szla szybo lub zbyt wolno, była w zamocnym makijazu albo nie... i w ogole powinna była przeciez isc ze swoim mezem, a wetdy gwalciciel by jej nie zaczepil......Caly czas mowisz o samotnych matkach z nieformalnych zwiazkow, podczas gdy ja jakos sklonna jestem sadzic ze dziewczyny wlasnie rozwodzace się stanowia co najmniej polowe tego forum......No dobra, poczytalam i teraz moje koncowe spostrzezenie. Caly czas piszesz o zlu tych czasow jakby w dawnych czasach rozwody się nie zdarzaly- a to przeciez nieprawda. Faceci odchodzili, mieli kochanki, trzymali zony w szachu. Ja sklonna jestem uwazac ze z punktu widzenia dziecka- chyba lepiej jest mieć samotna acz samodzielna mame, niż samotnie spiaca w lozu malzenskim, bez perspektyw odejscia. Ba, sadze nawet ze procentowo liczba samotnych kobiet się nie zmienila, tylko jeszcze w zeszlym wieku taka kobieta bedac samotna musiala nadal prac gacie facetowi, a teraz może go wykopac i mieć mniej do prania ze o gotowaniu nie wspomne.Mam wrazenie ze jestes ponad- jestes pewna ze ty swego meza znasz dosc dlugo? Ze cie nie zostawi ani ze ty nie odejdziesz? Ze twoje dzieci nigdy nie będą nieszczesliwe? Jeśli tak- gratuluje. Ja osobicie takiej pewnosci nie mam, chociaz jestem zona i to już tak dlugo. Dlatego potepianie samotnych mam nie lezy w moim interesie- chociaz majac 14 lat inaczej patrzylam na sprawe, i pewjnie jak już dozyje tej 80z mezem- to tez już machne reka :lol:
  • Gość edziecko: Behemot IP: *.* 03.01.03, 23:25
    Brawo Gosiu! Super post! Mnie by się nie chciało tak tłumaczyć. :hello: Gina

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka