Dodaj do ulubionych

... i nie wiem, co dalej....?

IP: *.* 08.10.02, 15:56
Dzień dobry (choć wcale nie taki dobry)...pewnie nie tu powinnam pisać, ale gdzieś muszę. Nie, nie jestem samotną mamą. Jest przy mnie kochający człowiek i razem oczekujemy naszego maleństwa (dwudziesty tydzień). Ale to ja jestem głową rodziny, to ja mam o wszystkim myśleć. Ale jak???? Znalazłam się w sytuacji, w której nie mam pojęcia co dalej robić. Straciłam pracę, tylko dlatego, że długo chorowałam, a później walczyłam o to, by mieć w sobie to maleństwo. Mój partner jest cudowny, ale nie umie, nie potrafi "zarabiać pieniędzy" (brzmi to okropnie, ale nie chodzi tu o wielkie pieniądze, o zwykły byt). To, co udało nam się zaoszczędzić maleje w tempie zastraszającym, a tak bardzo chcę zapewnić mojemu maleństwu jako taki byt. Ja mogę zmienić moje przyzwyczajenia do życia na dość wysokim poziomie (tak było), ale jak mam (y) żyć dalej? On jest troskliwy, kochany i najlepiej sprawdza się w domu (prowadzenie), i wiem, że w przyszłości to raczej ja będę pracować zawodowo, a On zajmie się naszą fasolką i zwierzakami. Ale co do momentu porodu i te kilka miesięcy (pewnie maksymalnie dwa) po? Muszę to z siebie wyrzucić. Mam dość nieprzespanych nocy, nerwów, zamartwiania się i bezsilności. Jak to odbije się na mojej fasolce? Wiem, że takie czasy, że recesja, ale nie spodziewałam się, że mnie to dotknie i to teraz. Gdyby nie ciąża na pewno miałabym pracę, ale ja chcę tego dziecka. Oboje chcemy. Nie mam nawet pretensji do Niego. On taki po prostu jest i kocham Go. Tacy faceci też istnieją, ale w obecnej sytuacji to wszystko mnie przerasta. Tak bardzo się boję.....I wiem, że są większe nieszczęścia. tak, wszystko rozumiem, ale boję się i nie wiem co robić. Brak mi już pomysłów, kontaktów, możliwości. Nie wiem, jak długo jeszcze potrafię to znieść. Ciągłe pytanie - co będzie za chwilę?Marlena
Edytor zaawansowany
  • Gość edziecko: kamill_a IP: *.* 10.10.02, 06:40
    Czy próbowałaś sobie odpowiedzieć na pytanie, czy nie usprawiedliwiasz swego partnera? Miom zdaniem nie powinnaś godzić się z tą sytuacją, z tym jaki jest, z tym co robi a raczej czego nie robi! Sama miłość do życia nie wystarczy!
  • Gość edziecko: Leska IP: *.* 10.10.02, 21:18
    Bardzo mi przykro, ze w tak radosnej chwili, jaka jest ciaza masz takie problemy. Chcialabym Cie pocieszyc...nie wiem jak...ale czasami jest tak, ze los sie usmiecha w najbardziej ciezkich momentach. Sproboj namowic meza do szukania pracy...Jezeli Cie kocha to bedzie sie staral cos znalezc - jakas prace. A tak z drugiego punktu widzenia to czy on tez sie martwi? Czy to tylko Twoja odpowiedzialnosc? Jezeli ma jakies wyksztalcenie lub jest pracowity to cos znajdzie...a moze Ty go rozpuscilas? Do tej pory utrzymywalas i dbalas, teraz trudno mu sie przestawic. Zycze powodzenia i nie martw sie za duzo, trzymam kciuki aby bylo lepiej. Pogon troche meza do pracy i odpowiedzialnosci za rodzine. Pozdrawiam Ciebie i Fasolke, powodzenia.
  • Gość edziecko: monikajuly IP: *.* 10.10.02, 21:53
    Co będzie? Ano, opcje sa właściwie dwie - albo zaakceptujesz pełnienie roli głowy domu i spróbujesz znaleźć pracę (trudne), a twój facet będzie gotowal obiady, sprzątał i zajmował się dzieckiem w czasie kiedy ty będziesz zarabiac na chleb, albo postawisz sprawę na ostrzu noża, i wtedy tez może być różnie. W pierwszej opcji wiele kobiet czuje sie znakomicie - spełniaja się w pracy, robią kariery, a tatus maświetny kontakt z dzieckim. Tyle, że sama piszesz, że pracy nie masz, a pieniądze wam topnieją, więc chyba sama nie podołasz, zwłaszcza w ciąży, a potem z maleństwem przy piersi. Nie wiem co ci poradzić, też byłam żoną wiecznego Piotrusia Pana, który zwolnił sie z pracy akurat jak kończył mi sie zasiłek macierzyński z ZUS-u, a w dawnej pracy nie było juz dla mnie miejsca. Stawianie sprawy na ostrzu noża niewiele dało, mój mąż świetnie wiedział, że ja mogę utrzymać rodzinę, choćby korepetycjami i tłumaczeniami. Nie pozwól na to, żeby to był tylko twój problem! Teraz masz inny, poważniejszy, i to fasolka powinna zajmować ci mysli, a nie pieniądze! Nie piszesz nic na temat tego, kim jest twój mąż i jako kto mógłby pracować, ale nie wolno ci akceptować faktu, że on "nie potrafi"! Co innego, gdyby chciał, a nie mógł nic znależć, ale nie w tej sytuacji! Jeżeli się zakłada rodzinę, trzeba to minimum odpowiedzialności z siebie wykrzesać! Nie chce cię przygnebiac ani straszyć, ale ostrzagam - jeżeli teraz pozwolisz na to, żeby cały ciężar spadł na towje barki, to juz tak zostanie. A przeciez w życiu może być różnie, może nie będziesz mogła pracowac, może nie dasz rady sama?Przemyśl sobie to wszystko, a najlepiej - przemyslcie to razem.Pozdrawiam, dbaj o siebie!Monika
  • Gość edziecko: tlen IP: *.* 23.10.02, 20:57
    podaj adres to wyślę ci ciuchy po czarku
  • Gość edziecko: tlen IP: *.* 25.10.02, 20:37
    kochanie czekam na adres mam fajne ciuchy dla twojego maleństwa
  • Gość edziecko: tlen IP: *.* 25.10.02, 20:41
    Nadzieja, to co jest dobre dla ciebie i twojego maleństwa, spokój a przede wszystkim plan działania. Spokojnie zastanów sie co możesz zrobić w danej sytuacji nie reaguj złymi emocjami działaj-nie wiem czy moja rada coś ci da ale proszę spróbuj. Pozdrzowienia dla ciebie maleństwa i twojego faceta świetnie , że jesteście razem.
  • Gość edziecko: dyziak IP: *.* 28.10.02, 22:20
    Jolu, wysłąłam Ci maila, ale mam wątpliwości, czy doszedł, mam jakieś problemy z pocztą.Marlena (dyziak)
  • Gość edziecko: tlen IP: *.* 13.11.02, 20:07
    Marlena proponuję spotkanie mam dla ciebie ubranka czekam na odpowiedż podaj swój telefon. Umówimy sie telefonicznie. Jolka
  • Gość edziecko: tlen IP: *.* 13.11.02, 20:10
    Marlena proponuję spotkanie mam dla ciebie ubranka czekam na odpowiedż podaj swój telefon. Umówimy sie telefonicznie. Jolka. Marlenk głowa do góry. Jesteś dzielna dziewczyna
  • Gość edziecko: dyziak IP: *.* 20.11.02, 18:21
    Jolu, miałam zadzwonić do Ciebie w poniedziałek, ale niestety mój outlook padł, a to jedyne miejsce, gdzie miałam Twój numer telefonu. Przepraszam, próbowałam to jakoś odzyskać, ale dzisiaj skapitulowałam - nie da się! Podaję swój tel. 671 53 60, 502 129 834. Jeśłi możesz podaj mi jeszcze raz Twój, zadzwonię (wcześniej go spiszę już przezorniesmileMarlena

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.