Dodaj do ulubionych

Powiem tak

09.12.06, 04:41
właśnie wróciłam z super imprezy w ulubionym klubie. odstresowałam sie i wytańczyłam smile) na szczeście instytucja babcia mi to umożliwia. a wy ?
lubicie sie bawic, tak po prostu, jak nastolatka,poszaleć ! ja nie mogę się bez tego obejść smile)
Edytor zaawansowany
  • ybarra70 09.12.06, 12:07
    Cześc ja jestem tez samotną mamą wychowuje dwie córeczki 12i6 lati zmuszona
    jestem mieszkac z rodzicami,też mam potrzebę czasami gdzieś wyjsć spotkać się z
    ludżmi,ale nie robię tego za często ponieważ zawsze słyszę że mi wolno ale nie
    kosztem dzieci słyszę to i wyc mi sie chce, przecież niczego nie robię niczyim
    kosztem.Dlatego wydaje mi się ze mam pewne ograniczenia kiedy mieszkamy wszyscy
    razem na kupie a ja jeszcze nie umarłam i chce życ jak człowiek i jak
    kobieta. pozdrawiam
  • jarena2 09.12.06, 23:25
    "Chcę żyć a nie istnieć" ciągle to sobie powtarzam, i ciągle zadaję sobie
    pytanie, Jak to zrobić żeby żyć a nie istnieć...Skąd jesteś ybarro70, ja też
    mam dwie córki 9 i 5 lat.
  • ybarra70 09.12.06, 23:48
    Witam Cie Jereno2.Fajnie miec pokrewna dusze,nie wiem gdzie Ty mieszkasz ale ja
    jestem z Tychów i zamierzam wlasnie zyc a nie tylko istniec i Tobie tez tego
    samego zycze.Pozdrowionka dla Ciebie i dla dziewczynek , ja mam tez dwie
    coreczki
  • alicja_wk 12.12.06, 09:07
    Ybarra, ja też jeszcze mieszkam z rodzicami, więc wiem o czym mówisz.
    Oczywiście ma to mnóstwo plusów, bo ja im jestem bardzo wdzięczna za wszystko,
    co dla mnie i mojego dziecka robią, za każdą pomoc i poświęcenie, ale właśnie
    miałam przez długi czas ten sam problem, co Ty, ciagle słyszałam, że
    robię "coś" kosztem dziecka. Zawsze, gdy chciałam się z kimś spotkać, to
    musiałam się liczyć z oburzeniem i pretensjami mojej mamy, bez względu na to,
    czy był to facet, czy koleżanka. Starałam się to organizować w ten sposób, że
    wychodziłam tylko w soboty, dopiero wtedy, gdy mały już spał, więc praktycznie
    dziecko na tym nie cierpiało, bo nawet nie wiedziało, że mnie przy nim nie ma.
    Czasem było tak, że jak jechałam gdzies z małym, a towarzystwo jeszcze się nie
    rozchodziło, to jechałam do domu, szykowałam synusia do łóżka i dopiero jak
    zasnął, to wracałam do znajomych.
    Twoje córeczki są już dość duże, więc pewnie mają stałe pory snu i chyba nie
    chodzą spać zbyt późno, więc myślę, że po położeniu ich do łożek będziesz miała
    jeszcze spora część wieczoru dla siebie.
  • anetina 11.12.06, 07:46

    > właśnie wróciłam z super imprezy w ulubionym klubie. odstresowałam sie i
    wytańc
    > zyłam smile)


    jak takie teksty czytam, mam wrażenie, ze ich autorka ma naście lat

    jakoś ja sie czuję staro, aby łazić po klubach

    a poza tym miałam czas na wyszalenie się, a później na przemyślaną decyzję o
    założeniu rodziny


    teraz mamy czas, mamy komu podrzucić dziecko, ale ... jakoś nam się nie chce
    chodzić po klubach

    --
    Mały łobuziak
    big_grin big_grin
  • pesher 11.12.06, 10:58
    anetina napisała:
    > jak takie teksty czytam, mam wrażenie, ze ich autorka ma naście lat
    >
    > jakoś ja sie czuję staro, aby łazić po klubach

    No prosze Cie...
    To, ze Ty nie lubisz chodzic do klubow, nie znaczy, ze te, ktore lubia, maja
    nascie lat. Ja mam wlasciwie juz dziesci lat i gdyby nie to, ze chodze na
    zajecia z samby i tanca cyganskiego tez bym byla stala bywalczynia klubow. Bo
    po prostu KOCHAM tanczyc. A w dodatku nie widze powodu, zeby rezygnowac z tego,
    co kochambig_grin

    Troche luzubig_grin

    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • yoanna_yo 11.12.06, 13:46
    Ooo, witam miłośniczkę tańca smile)
    dla mnie to najlepszy sport i relaks, jednak w ciągu tygodnia ciężko mi bardzo znaleźć czas na jakis kurs . Marzę o zajęciach tańca brzucha na godz. 21 ale na razie nie masad(
    klubowe imprezy łączą w sobie za to taniec z widywaniem przyjaciół , więc weekend bez wyjścia to dla mnie dosyć smutny weekend.
    No ale ostatnio było naprawdę bajecznie smile)
    pozdrawiam Tańczące z Radością i siedzące z Powagą smile
  • anetina 11.12.06, 14:18
    pytanie trochę odbiegające od tematu

    rozumiem, że tak to siedzisz z dzieckiem non stop !?
    nie pracujesz !?

    mnie w domu nie ma od 9 do 12 godzin dziennie
    z dzieckiem więc się mało widuję

    jak już uśnie, to juz wiadomo, nie ma czasu gdzieś iść, bo czeka gotowanie
    obiadu, prasowanie, sprzątanie itp.
    weekendy należą już do dziecka

    wieczorem, nawet jak już byśmy dali dziecko pod opiekę babci, to juz nam za
    bardzo nie chce się wyjść
    już z dzieckiem się nachodzimy, poodwiedzamy znajomych itp.

    a gdyby co, to i tak babcia nie jest od ciągłego siedzenia z wnukiem
    dziadkowie też mają zajęte weekendy


    ja chyba jestem trochę starej daty
    nie rozumiem kogoś, kto zostawia dziecko, nawet na noc, aby iść i się bawić

    a moze mnie się już nie chce !?
    ciągle dziecko, dom, praca, partner



    --
    mamuś, kocham cię
    a taka pobudka ... hmmm hmmm
  • adsa_21 14.12.06, 11:28
    nie siedze z dzieckiem non-stop..wlasciwie to prawie wcale.
    Wychodze dosc czesto, ale tylko wtedy gdy maly jest u ojca lub z ojcem (a
    spotykaja sie czesto)
    Nie siedze wtedy w domu i nie wylewam lez tylko ide na randke.
    Prasowanie? nie dziekuje, nie prasuje w ogole
    gotowanie? nie gotuje, maly je obiady w przedszkolu, ja w pracy a ojcu
    wystarcza zimniaki z jajkiem sadzonymsmile))
  • anetina 11.12.06, 14:26
    pesher

    nie wiedziałam, że tańczysz sambę i taniec cygański big_grin


    nie widzisz powodu ...
    ale ja widzę u siebie

    ja po prostu nie rozumiem takich kwestii jak podrzucanie dziecka do kogokolwiek
    po to, aby iść samemu się pobawić
    chyba rzeczywiście ja robię głupio, że pracuję, że latam jak osioł, aby dziecko
    miało życie ponad stan
    też głupio, że wolę siedzieć z dzieckiem w domu
    a później jestem wykończona tak, że nie mam siły się ruszyć
    a co dopiero tańczyć

    mimo że naprawdę lubię też tańczyć





    --
    mamuś, kocham cię
    a taka pobudka ... hmmm hmmm
  • pesher 11.12.06, 15:17
    Anetinasmile
    Mala jest u Taty dwa dni w tygodniu, wiec jak nic mam 2 popoludnia wolnebig_grin Jak
    Mala miala gdzies z rok i 4-5 miesiecy stwierdzilam, ze:
    a) zwariuje od ciaglego sprzatania w domu, gotowania, nadrabiania zaleglosci
    pracowych w wolne popoludnia
    b) zrobie cos tylko dla siebie aby nie zaliczyc punktu a
    Wybralam rozwiazanie bbig_grin Ale ja egoistka jestemtongue_out

    Tancze, tanczesmile Jedni lubia fitness, inni jogging, jeszcze inni w kosza czy
    siatke graja, a ja tam wole tanczycbig_grin
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • anetina 12.12.06, 08:02
    rozumiem sytuację
    rzeczywiście dziecko jest u taty, ty masz czas dla siebie
    ok, korzystaj

    ja tylko nie mogę zrozumieć tego, jak się "podrzuca" dziecko babci


    --
    mamuś, kocham cię
    a taka pobudka ... hmmm hmmm
  • alicja_wk 12.12.06, 10:04
    A ja nie mogę zrozumieć tego, że jak sie "podrzuca" dziecko do taty to ok, ale
    jak do babci, to juz nie ok, a przeciez i to i to niesie takie same
    konsekwencje dla dziecka: brak mamy w pobliżu. Rozumiem, że wizyty u ojca, to
    nie "podrzucanie" tylko spełnienie obowiązku prawnego, czy nawet chęć
    zapewnienia dziecku dobrych relacji z ojcem, ale czy w takim razie przebywanie
    dziecka z babcią jest jakąś karą dla dziecka, które kocha swoją babcię i lubi z
    nią spedzac czas?!
    A co jesli tatus przebywa za granicą i widuje sie z dzieckiem 1-2 razy w roku,
    albo nie ma wcale kontaktu z dzieckiem? Czy wtedy taka matka juz w ogole nie ma
    prawa do tego, aby gdziekolwiek wyjść, tylko dlatego, że musiałaby zostawic
    dziecko z babcia, a nie z tata?! A jesli taka kobieta chciałaby sobie jeszcze
    ułożyc życie, poznac kogoś, to czy pozostaje jej juz tylko internet i
    ewentualnie droga z pracy do domu, pod warunkiem, że dojeżdża środkami
    komunikacji publicznej i jedzie odpowiednio długo, aby zdązyła kogoś poznac?!
    Rozumiem, że nie można zaniedbywać dziecka, skazywać na łaskę najbliższych,
    narażać na brak kontaktów z własną matką, tylko po to, aby samej się wyszumieć,
    czy kosztem dziecka szukać sobie partnera, ale jesli raz na jakiś czas
    pozwolimy sobie na odrobinę szaleństwa, to nie oznacza, że od razu jestesmy
    wyrodnymi matkami, bo dziecku w tym czasie nie dzieje sie żadna krzywda.
  • anetina 12.12.06, 10:26
    alicja_wk napisała:

    > A ja nie mogę zrozumieć tego, że jak sie "podrzuca" dziecko do taty to ok,
    ale
    > jak do babci, to juz nie ok, a przeciez i to i to niesie takie same
    > konsekwencje dla dziecka: brak mamy w pobliżu. Rozumiem, że wizyty u ojca, to
    > nie "podrzucanie" tylko spełnienie obowiązku prawnego, czy nawet chęć
    > zapewnienia dziecku dobrych relacji z ojcem, ale czy w takim razie
    przebywanie
    > dziecka z babcią jest jakąś karą dla dziecka, które kocha swoją babcię i lubi
    z
    >
    > nią spedzac czas?!



    ja piszę o swoim przypadku
    zanim Mały poszedł do przedszkola, siedział z babcią
    był z nią więc po 9 godzin dziennie
    jeśli nawet nie dłużej, gdy więcej pracowałam

    nie jest więc dla mnie do pomyślenia jeszcze wychodzić wieczorem i
    znowu "obarczać" babcię
    nie każdy jest w stanie przesiedzieć tyle czasu z maluchem


    według mnie mając dziecko, ma się też obowiązki
    nie na tym życie polega, żeby dziecko "podrzucać", nawet chociazby kochającej
    babci

    tak zostałam wychowana
    i ja zdania nie zmienię
    i dlatego piszę, że to jest moje zdanie





    > A co jesli tatus przebywa za granicą i widuje sie z dzieckiem 1-2 razy w
    roku,
    > albo nie ma wcale kontaktu z dzieckiem? Czy wtedy taka matka juz w ogole nie
    ma
    >
    > prawa do tego, aby gdziekolwiek wyjść, tylko dlatego, że musiałaby zostawic
    > dziecko z babcia, a nie z tata?!



    moje dziecko nie ma ojca
    i ja jakoś prze to nie cierpię
    gdzie chcę wyjść, zawsze idzie ze mną dziecko

    i syn na tym też nie cierpi




    A jesli taka kobieta chciałaby sobie jeszcze
    > ułożyc życie, poznac kogoś, to czy pozostaje jej juz tylko internet i
    > ewentualnie droga z pracy do domu, pod warunkiem, że dojeżdża środkami
    > komunikacji publicznej i jedzie odpowiednio długo, aby zdązyła kogoś poznac?!



    poznać kogoś można wszędzie
    nawet w komunikacji miejskiej - pamiętam przystojnego blondyna, który się
    dosiadł do mnie
    Mały wtedy miał około 6 miesięcy

    fajny chłopak
    rozmawialiśmy kilka okrążeń przez miasto
    chciał się umawiać na kawę, ale jakoś ja nie byłam w nastroju na jakieś
    spotkania



    > Rozumiem, że nie można zaniedbywać dziecka, skazywać na łaskę najbliższych,
    > narażać na brak kontaktów z własną matką, tylko po to, aby samej się
    wyszumieć,
    >
    > czy kosztem dziecka szukać sobie partnera, ale jesli raz na jakiś czas
    > pozwolimy sobie na odrobinę szaleństwa, to nie oznacza, że od razu jestesmy
    > wyrodnymi matkami, bo dziecku w tym czasie nie dzieje sie żadna krzywda.


    a raz na jakiś czas to nie oznacza co tydzień
    o to mi chodzi





    --
    mamuś, kocham cię
    a taka pobudka ... hmmm hmmm
  • alicja_wk 12.12.06, 09:36
    Zgadzam się z Pesher, że "To, ze Ty nie lubisz chodzic do klubow, nie znaczy,
    ze te, ktore lubia, maja nascie lat".
    Ja może nie jestem zbyt imprezowa i nie lubię zadymionych i głośnych miejsc,
    ale kontakt z ludzmi jest mi bardzo potrzebny do normalnego funkcjonowania i
    nie rozumiem dlaczego miałabym rezygnować ze spotkań ze znajomymi w związku z
    faktem, że zostałam samotną matką. Właśnie wtedy jeszcze bardziej potrzebuje
    się wyjścia do ludzi, żeby nie zadręczać się samej w czterech ścianach i nie
    użalać nad swoim cięzkim losem, oglądając kolejne "love store" w tv.

    Poza tym piszesz, że Ty miałas czas na wyszumienie się przed założeniem
    rodziny, a teraz jesteś skoncentorwana na obowiązkach i po prostu Ci sie nie
    chce.
    Ale z tego, co wiem, to rodzinę załozyłaś całkiem nie dawno, więc w takim razie
    wczesniej, będąc samotna matką, również miałaś ochotę na "szaleństwo".
    Co prawda, pisałam juz wczesniej, że nigdy nie przepadałam za dyskotekami i
    hucznymi imprezami, ale wyjście na pizzę, czy do kina, to przeciez
    żadne "szaleństwo" i pewnie będąc ze swoimi mężami też bysmy nie raz robili
    sobie taki wypad na miasto.
  • anetina 12.12.06, 10:40
    > Ale z tego, co wiem, to rodzinę załozyłaś całkiem nie dawno, więc w takim
    razie
    >
    > wczesniej, będąc samotna matką, również miałaś ochotę na "szaleństwo".


    właśnie, ze nie miałam ochoty na "szaleństwa"
    szkoła średnia, studia - to jest według mojego rozumowania czas głupot

    później człowiek powinnien dorosnąć
    pomyśleć o założeniu rodziny

    mając już dziecko, po części rezygnujemy z czasu wolnego dla siebie
    jest to czas i dziecka

    a nie brako0wało mi ludzi
    non stop odwiedzamy się ze znajomymi, niekoniecznie którzy mają dzieci
    chodzimy razem na pizzę czy coś w tym stylu

    za telewizją nigdy nie przepadałam
    i do tej pory nawet nie wiem, kiedy co jest
    nie wspominając, kiedy coś ostatnio obejrzałam
    jeszcze pewnie zanim związałam się z eksem big_grin

    czym się różnią obowiązki samotnej mamy od "mężatki" !?
    z twojej wypowiedzi zrozumiałam, ze powinnam ich mieć więcej
    a właśnie - NIE
    mam mniej zajęć big_grin







    --
    mamuś, kocham cię
    a taka pobudka ... hmmm hmmm
  • mama007 11.12.06, 15:47
    tancze, bawie sie, czasem szaleje do bialego rana (doslownie...), na barze tez
    tancze, na stole w kanjpie niedanwo tanczylam, why not wlasciwie? jak sie bawic
    to sie bawic.... kocham tanczyc smile

    fakt faktem ze robie to przy okazji wyjazdu, gdy i tak nie mam dziecka (to nic,
    ze potem na zajecia ide po 2 godzinach snu ... byla sila, zeby sie bawic,
    bedzie i sila zeby siedziec 10 godzin na zajeciach smile). jesli ide i specjalnie
    podrzucam dziecko rodzicom/tesciom to potem mam moralniaka, chociaz wiem ze nic
    zlego nie robie.
    hmm, no chyba ze jest planowana jakas impreza - jak niedanwo zebranko osob z
    liceum.
    a.
    --
    Jola Łukasik była kobietą samotnie wychowującą dziecko, ja zaś - mężczyzną od
    20 lat żonatym i obarczonym niezliczoną ilością zadań intelektualnych. Ergo:
    byliśmy dla siebie stworzeni.
  • mama007 11.12.06, 15:49
    wracam sobie po takim weekendzie tak niesamowicie niewyobrazalnie zmeczona
    fizycznie, ze szok... ale do tego mam taka energie (paradoksalnie, wiem), ale
    po prostu dostaje pałera takiego totalnego dzieki temu - mam wiecej
    cierpliwosci, pomyslow...
    hehe, taki taniec to prawie jak seks smile
    --
    Jola Łukasik była kobietą samotnie wychowującą dziecko, ja zaś - mężczyzną od
    20 lat żonatym i obarczonym niezliczoną ilością zadań intelektualnych. Ergo:
    byliśmy dla siebie stworzeni.
  • pesher 11.12.06, 16:15
    Zgadzam sie zgadzambig_grin Szczegolnie z ostatnim zdaniembig_grin
    A najlepsze jest to, ze na jednej imprezie mozna tanczyc z kilkoma facetami i
    rano nie ma sie moralniakabig_grin Ewentualnie podeptane stopkitongue_out
    --
    Jestem Kobieta Zwyczajna
  • anetina 12.12.06, 08:07
    mama007 napisała:

    > wracam sobie po takim weekendzie tak niesamowicie niewyobrazalnie zmeczona
    > fizycznie, ze szok... ale do tego mam taka energie (paradoksalnie, wiem), ale
    > po prostu dostaje pałera takiego totalnego dzieki temu - mam wiecej
    > cierpliwosci, pomyslow...
    > hehe, taki taniec to prawie jak seks smile



    to ja już wiem, dlaczego ja nie mam ochoty się bawić big_grin


    i kolejne, ja nie lubię podrzucać dziecka komukolwiek
    za mało z nim przebywam w tygodniu, aby jeszcze poświęcić weekend





    --
    mamuś, kocham cię
    a taka pobudka ... hmmm hmmm
  • delika1 12.12.06, 09:19
    widzę Anetina po Twoich postach ,że rzeczywiście jesteś..no może nie
    staroświecka, ale bardzo mało elastyczna, skrajnie nadopiekuńcza, taka bardzo
    zasadnicza .. .Chyba bym się udusiła posiadając taką mamę i podobne klimaty w
    domusmile.Mam nadzieję,że kiedy będe babcią, będę miałA OKAZJĘ SPĘDZAĆ czas z
    moimi wnukami-podrzucanymi(to przecież ogromna radość), a mój syn będzie miał
    czas dla siebie, swojej żony , swoich pasji.. I nie oszukujmy się,że nie
    potrzebujemy czasu siebie SAMYCH.Ja nie chodzę do klubów, bo akurat nie lubię
    tłumów, tamtej atmosfery-ale i owszem wyszaleję się nieźle na zajęciach fitness
    i aeroboxingusmileNie chodzi o ilość czasu spędzanego z dzieckiem a o jakośćsmile
    Pozdrawiam was wszystkie
    d1
  • virtual_moth 12.12.06, 09:46
    Ja czuję podobnie jak Anetina.

    Kiedyś (zresztą całkiem niedawno) bardzo brakowało mi wyjść wieczornych,
    narzekałam, że moja się temu sprzeciwia (bo tylko z nią mogłam zostawiać córkę).

    Odkąd wróciłam do pracy po wychowawczym optyka mi się całkowicie zmieniła. Po
    pierwsze w tygodniu poświęcam dziecku mało czasu, skoro jestem 5 dni w tygodniu
    11 godzin poza domem, zatem weekendy są dla dziecka, poza tym jakieś pranie,
    zakupy i mimo że nie sprzątam jakoś drastycznie ani nie gotuję, to weekend mija
    mi w mgnieniu oka. Po drugie - teraz jakoś głupio byłoby mi prosić mamę by
    miała oko na córkę podczas gdy ja baluję, tymbardziej że opiekuje się nią gdy
    ja jestem w pracy. No po prostu jakoś tak nie wypada czy coś...

    Wygląda na to, że jestem maloelastyczną zwapniałą matką polką, ale co tamwink
    --
    Mężczyzna i Feng Shui
  • virtual_moth 12.12.06, 09:47
    virtual_moth napisała:

    > narzekałam, że moja się temu sprzeciwia \
    Miało być "moja mama"

    --
    Mężczyzna i Feng Shui
  • anetina 12.12.06, 10:32
    nadopiekuńcza niestety nie jestem
    gdyby tak było siedziałabym non stop przy dziecku na nic mu nie pozwalając

    a spędzać czas z wnukami - nie oznacza wychowywać
    to jest różnica

    i ja jakoś nie cierpię na brak czasu dla siebie


    koleżanka z pracy próbowała zmienić mój tok myślenia big_grin
    ale ja tak nie potrafię

    po prostu nie rozumiem "podrzucania" dziecka
    i koniec








    --
    mamuś, kocham cię
    a taka pobudka ... hmmm hmmm
  • nenia1 12.12.06, 11:16
    Ja bardzo lubię tańczyć, w ogóle lubię ruch fizyczny, bieganie, pływanie,
    taniec, spacery, jazdę na rowerze, podróżowanie - generalnie lubię jak coś się
    dzieje, mam sporo hobby - jak mi się nic nie chce to przynajmniej rozciągam się
    w jodze.
    W moim życiu bardzo to procentuje, jestem przekonane że sprawność fizyczną,
    wysportowanę sylwetkę, zerowe problemy z tyciem zawdzięczam ruchowi.
    Zauważam taką prawidłowość - im mniej ruchu, tym mniej mi się chce.

    Moja córę "zaraziłam" ruchem, dzielnie trenuje lekkoatletykę i ma spore sukcesy.
    I naprawdę super tańczy! Ja szczerze ubolewam, że mało w mojej okolicy jest
    klubów dla ludzi 30, 40+. Jak oglądam czasem w MTV (chyba?) jak się ludzie w
    tym wieku za granicą bawią - to mi żal, że u nas tak nie ma.
    Wstydzą się ludziska u nas, czy cuś?

    Dlatego parafrazując - "baw się nim zgaśniesz".
  • nenia1 12.12.06, 11:58
    Ta, u mnie też.
    W Centrum Kultury - dancingi, retro-party lub zabawy taneczne
    gdzie gościnnie występuje zespół muzyczny Prestiż z Pcimia, a spoceni
    panowie z brzuszkiem wlewają w siebie po 0,5 na głowę dla dodania animuszu.

    Ja marzę o dyskotece, takiej jak np. we Włoszech, gdzie zgrabna 30-tka +, tańczy
    obok wysportowanego 20-latkawink

    Poza tym ja lubię czarną muzykę a nie walce wszech czasów.
  • mama007 12.12.06, 16:05
    nenia1 napisała:

    > Ja marzę o dyskotece, takiej jak np. we Włoszech, gdzie zgrabna 30-tka +,
    tańcz
    > y
    > obok wysportowanego 20-latkawink

    u mnie co prawda sa 3 kluby li tylko (jak pisalam w moim miescie nie zdarza mi
    sie tanczyc, ale znajomi chodza) - w jednym srednia wieku DO 20 lat, w
    pozostalych dwoch przekroj wszelaki 18-50 albo i wiecej i ponoc zabawy sa
    czasem naprawde super smile)
    PRZYJEZDZAJ ;D

    --
    Kiedy jesteśmy dziećmi, wszyscy dorośli w swoich infantylnych, sepleniących,
    ciumkających adoracjach dają nam do zrozumienia, że świat się składa wyłącznie
    z dzieci, my zaś jesteśmy tegoż świata "bozie-mój-bozie jakie to śliczne"
    pępkiem.
  • mama007 12.12.06, 16:12
    wiecie, mi sie wydaje ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.. anetina -
    duzo Cie nie ma w domu, nie dziwie sie ze kazda chwile chcesz spedzic z
    dzieckiem. ja pracuje 3h dziennie, corka chodzi do przedszkola na 4 - spedzamy
    razem duzo czasu. raz na 3-4 tygodnie jestem na zjezdzie (tam sie bawie
    bezwarunkowo). ale czasem Mala zostaje na noc u babci na przyklad - nie
    dlatego, ze ja ide tanczyc big_grin - tylko dlatego ze chce. nie widzi sie z babcia
    na co dzien, a mieszkalysmy u moich rodzicow przez pol roku, wiec nie dziwie
    sie ze dziecko teskni za dziadkami... ja na noc z zalozenia tam nie zostaje, bo
    zaraz sa klotnie. miedzy mna a rodzicami jest ok o ile nie jestesmy za dlugo
    razem.
    jakbym wracala do domu o 17 to pewnie tez bym nie zostawiala nigdzie corki, bo
    szkoda byloby mi czasu. i mam nadzieje ze tak bedzie od lutego smile) ale ze
    studiow rezygnowac nie zamierzam wink i imprez w czasie zjazdow takoz smile
    pozdrawiam
    aga

    aha, i jeszcze cos sobie pomyslalam - ile z tych dzieczyn, ktore tu pisza ma
    nextow? bo chyba chec wychodzenia tez z tym sie wiaze smile)
    --
    Kiedy jesteśmy dziećmi, wszyscy dorośli w swoich infantylnych, sepleniących,
    ciumkających adoracjach dają nam do zrozumienia, że świat się składa wyłącznie
    z dzieci, my zaś jesteśmy tegoż świata "bozie-mój-bozie jakie to śliczne"
    pępkiem.
  • anetina 13.12.06, 07:55
    Mama007
    masz całkowitą rację

    ze studiów nie rezygnuj
    ja miałam to szczęście, że już po studiach urodziłam big_grin

    czy miałam M. czy jeszcze nie nie (poznałam go dopiero, gdy Mały miał 2 lata),
    nie miałam ochoty zostawiać dziecka z dziadkami
    u mnie to nie ma znaczenia



    --
    mamuś, kocham cię
    kochanie ... hmmm hmmm
  • adsa_21 14.12.06, 11:32
    poznalas nexta jak maly mial 2 lata..
    jak chodzilas na randki, skoro nie uznajesz "podrzucania" dziecka?
  • anetina 14.12.06, 11:35
    jak chodziłam na randki ?

    normalnie
    Mały na rowerek i spacerek
    Mały później na sanki i na spacerek

    a tak poważnie
    u nas trochę inaczej wyglądały "randki"

    ze względu na to, że M. mieszkał 350 km od nas
    przyjeżdzał do nas na weekend


    --
    mamuś, kocham cię
    kochanie ... hmmm hmmm
  • virtual_moth 13.12.06, 08:18
    mama007 napisała:

    > aha, i jeszcze cos sobie pomyslalam - ile z tych dzieczyn, ktore tu pisza ma
    > nextow? bo chyba chec wychodzenia tez z tym sie wiaze smile)

    Ja nie mam "nexta", mimo to wychodzić i tak nie mam ani ochoty, ani siły.
    Prawdę mówiąc wolę w piatkowy wieczór posiedzieć w domu niż łazić gdzieś po
    mieście. Wyjatkiem są spotkania z koleżanką, ale i tak wychodzimy do knajpy 5
    metrów od domu i tylko dlatego, aby pogadać w spokoju, bez dzieci i rodziny na
    karkuwink


    --
    Mężczyzna i Feng Shui
  • yoanna_yo 13.12.06, 22:16
    Sytuacja taka czy siaka , z nextem czy bez - to kwestia podejścia i co kto lubi.
    Ja tam nie mam problemów ze zrozumieniem mam które wolą siedzieć w domku przy maluchu, tez miałam taki okres w życiu smile)
    Pozdrooo ze środka tygodnia ... juz w sobotę piękne przyjęcie !!
  • mama007 13.12.06, 22:41
    a moze Ty z krakowa jestes, to moze razem pobalujemy jak bede na zjezdzie ? big_grinDDDDD
    --
    Kiedy jesteśmy dziećmi, wszyscy dorośli w swoich infantylnych, sepleniących,
    ciumkających adoracjach dają nam do zrozumienia, że świat się składa wyłącznie z
    dzieci, my zaś jesteśmy tegoż świata "bozie-mój-bozie jakie to śliczne" pępkiem.
  • yoanna_yo 14.12.06, 11:46
    No niestety jestem z Wrocławia smile ale wypiję twoje zdrowie juz w najbliższą sobotę smile) pozdrowieniaaaa
  • mama007 14.12.06, 13:17
    yoanna_yo napisała:

    > No niestety jestem z Wrocławia smile ale wypiję twoje zdrowie juz w najbliższą sob
    > otę smile) pozdrowieniaaaa

    no to sie wirtualnie stukniemy kieliszkai (kuflami? smile), ja tez wypije Twoje
    zdrowie smile juz w paitek nawet
    milej zabawy smile
    --
    Kiedy jesteśmy dziećmi, wszyscy dorośli w swoich infantylnych, sepleniących,
    ciumkających adoracjach dają nam do zrozumienia, że świat się składa wyłącznie z
    dzieci, my zaś jesteśmy tegoż świata "bozie-mój-bozie jakie to śliczne" pępkiem.
  • adsa_21 14.12.06, 11:17
    wiadomo, ze taksmile
    ale ostatnio mam mnostwo zajec i kompletny brak czasu i ochoty na imprezy.
    Na szczescie odbije sobie w sylwka - ide na super bal i juz nie moge sie
    doczekacsmile))))))))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.