ile alimentów... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jaką kwotę alimentów może zasądzić sąd, przy następujących założeniach:
    pozwana jest matką, nie pracuje, nie ma żadnych dochodów, ma trzyletnie
    dziecko na utrzymaniu, faktycznie utrzymuje się z zasiłków na małe dziecko,
    oczywiście pracy nie chce podjąć, z drugiej strony ojciec zarabia
    wystarczająco żeby utrzymać, no i utrzymuje sam siebie i dziecko. jeszcze
    można dodać do tego że dziecko nie choruje przewlekle, koszt utrzymania
    dziecka został określony na około 1 tyś zł miesięcznie.
    i ile taka matka-polka może mieć zasądzone do płacenia?

    --
    www.tataadriana.republika.pl

    Przyszłość jest jasna. Przyszłośc to tata.
    • Myślę, że przy normalnych arobkach miałaby 500 zł... ale jeżeli jest to taki,
      przepraszam za wyrażenie, "obibok" to niestety chyba znacznie mniej... nie wiem
      czy nawet połowę tego... ciezko wyczuć...
    • Sadze, ze nie wiecej niz 100-150 zl. Ale od kiedy to zalezy ci na alimentach, a
      nie na posiadania syna przy sobie?
      Ale, ale 1000 zl na Twoje dziecko????????????? Biorac pod uwage, ze kupujesz
      dziecku spodnie po 30 zl w ilosci 2 szt. na rok i t-shirty po 5 zl w ilosci 4
      szt. na rok, ze nie wspomne o skarpetkach za 1,5 zl, jak rowniez masz niskie
      koszty utrzymania mieszkania i samochodu, co wynika z twojego plugawego
      komantarza do moich wyliczen (dla dziecka przewlekle chorego, na ktorym nie
      oszczedzam, jak zwykles to robic ty)
      www.tataadriana.republika.pl/019.html
      jasno wynika, ze zawyzyles koszty utrzymania swojego dziecka. Pamietam tez, jak
      pisales, ze znalazles angielski po 15, czy 20 zl. No jakos sie to kupy nie
      trzyma, co pisales wczesniej, do tego, co piszesz teraz.
      Pamietaja tez dlugo piszace samomamy, jak bardzo chcieles miec syna ze soba i
      w zamian niby miales alimentow od matki nie zasadzac, byleby tylko syn z toba
      byl. I jest i co?
      Jak widze optyka ci sie zmienila, albo stales sie pasozytem, ktory za alimenty
      chce sobie fajki kupowac, albo swoj malutki samochodzi remontowac (bo wiele
      dziewczyn pamieta chyba synna kosmetyczke za alimenty w smiesznych kwotach).

      Nadmienie, ze ja uwazalam i nadal uwazam, ze kazdy odpowiedzialny rodzic
      powienin wspoluczestniczyc w kosztach utrzymania dziecka i nie popieram, ani
      unikania placenia alimentow, ani zwalniania nikogo z tego obowiazku. Jednak ty
      deklarowales cos innego, deklarowales zabranie dziecka bez koniecznosci
      placenia przez matke alimentow, lzyles samotne matki od pasozytow, wyzywales
      wszystkich od zawyzajacych alimenty, sam oceniajac teraz utrzymania ZDROWEGO
      dziecka na 1000 zl. Cos mi sie tu kupy nie trzyma.
      --
      Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
      sobie. Nawet bez wisienki wink
      • przykro mi że musiałem ciebie w tym akurat zawieść, niestety mogę też to po
        części na ciebie zwalić. to ty mi uświadomiłąś jak ważnym elementem dla dziecka
        są alimenty płacone przez drugiego rodzica.
        co się tyczy wyliczeń - nigdy nie napisałem nigdzie, że dotyczą one (te do
        twoich wyliczeń) mojego syna, były jak najbardziej unaocznieniem pazerności
        matek-polek. przynajmniej co niektórych.
        jeśli chodzi o wyliczenia, które przedstawiłem w sądzie to były one i tak
        zaniżone przeze mnie. troszkę smile.
        co do zdrowia syna, to dziekuję, nie jest jednak tak jak tobie się wydaje.
        mogę ciebie zapewnić że nie celowałem nigdy w dojenie samotnej matki z
        alimentów, żądanie było z góry obliczone....
        ale nie martw się droga koleżanko, na solarkę mi starcza smile tak że wyglądam jak
        po wakacjach w hiszpanii smile)
        pzdr
        --
        www.tataadriana.republika.pl

        Przyszłość jest jasna. Przyszłość to tata.
        • Moje wyliczenia, za ktore nazwales mnie pasozytem i oszustka opiewaly na kwote,
          w wersji, kiedy dziecko nie choruje wlasnie przytoczone 1000 zl (zdaje sie, ze
          nawet moje dziecko wtedy wiek mialo porownywalny z twoim synem). Tyle, ze moje
          dziecko choruje i czesto kosztuje wiecej.
          Dalbys sie posiekac, a nie przyznasz sie, ze nie mieles racji, w swojej chorej
          zawisci do samodzielnych matek. Juz dawno pisalam ci, ze jak dziecko z toba
          zamieszka, to zrozumiesz ile naprawde kosztuje, kiedy chce sie mu zapewnic cos
          wiecej niz minimum socjalne.

          Nie zawiodles mnie, ani sie nie martwie o twoja solarke, jestes zalosny w
          swojej logice Kalego.
          --
          Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
          sobie. Nawet bez wisienki wink
          • he, he coś mi się zdaje, że ukochany synuś w niedługiej przyszłości wróci do
            leniwej mamusi. Biedny tatuś takich obciążeń po prostu nie wytrzyma sad((

            PS. Szkoda tylko maluszka, bo stał się przedmiotem do zaspokajania chorych
            ambicji, a nie podmiotem i czującym człowiekiem.
    • "oczywiscie pracy nie chce podjac" jeju wy sie prosicie zeby was poskreslac z
      miejsca, nawet jak sie nie doczyta do konca postu!!!

      rzeczywiscie przy 20% bezrobociu i chorym dziecku to pracy sie podjac "nie
      chce". wez sie schowaj albo zastanow przynajmniej co piszesz.
      --
      Hanusia tu...
      i tu też smile
      Hania ma...
      • a trzyletnie dziecko samo sprząta, pierze, gotuje, wymyśla sobie edukacyjne
        zajęcia... w tym czasie jego "leniwa" matka trwoni majątek jaki miesięcznie
        dostaje z opieki społecznej
      • i tutaj twoje informacje o stopie bezrobocia są już lekko zdezaktualizowane.
        poza tym pytanie brzmi: bawiąc się w jasnowidza, ile sąd najjaśniejszej
        rzeczpospolitej może ustalić alimentów na siedmmioletnie dziecko, bąx co bądź
        dziecko tejże mamy, wszak ona jest pewna. smile
        bo z tego co wiem, bezrobotny tatuś dostaje od 250-500 na dzień dobry.
        nawet jak już ma na utrzymaniu dziecko.
        a mamusia? mniej? tyle samo? więcej?
        --
        www.tataadriana.republika.pl

        Przyszłość jest jasna. Przyszłość to tata.
        • och, wiec uswiadom mnie ile procent, z dokladnoscia do setnej procenta, wynosi
          na dzien dzisiejszy- co i tak nie zmieni mojego zdania ze jestes facet msciwy
          wobec swojej bylej i tyle. niech zasadza ile sie a ty nie plac i bedziesz mial
          czyste sumienie bo nie bedziesz dawal na wygody bylej, co?

          zenada.
          --
          Hanusia tu...
          i tu też smile
          Hania ma...
          • martina.15 napisała: > na dzien dzisiejszy- co i tak nie zmieni mojego zdania
            ze jestes facet msciwy
            > wobec swojej bylej i tyle. niech zasadza ile sie a ty nie plac i bedziesz mial
            > czyste sumienie bo nie bedziesz dawal na wygody bylej, co?

            hi???
            przecież młody jest ze mną. to ona ma MI płacić.
            --
            www.tataadriana.republika.pl

            Przyszłość jest jasna. Przyszłość to tata.
            • Chuba żaden post dawno mnie tak nie zbulwersował... Szkoda,że nie znam twojej
              zony, bo zaraz bym jej podesłała ten obrzydliwy komentarz do wyliczeń kosztów
              utrzymania dziecka, zamieszczonych przez jedną z forumowiczek. Sądze,że byłby
              podstawą do pozbawienia cie praw rodzicielskich, skoro z góry zakładasz
              ubieranie dziecka w lumpeksie ( a podejrzewam i chodzenie przez cżesc roku
              całkiem bez ubrania.. te 2 pary spodni rocznie..ratunku, chyba tylko do
              koscioła, zeby sie nie zdarły... ), kosztów wyżywienia tez chyba nie wziąłes
              pod uwage..rozumiem,ze twoje dziecko dojada resztki z twojego stołu.. czysty
              horror.
              I te złośliwości pod adresem wypowiadających sie tu kobiet, nie mówiąc o byłej
              zonie..
              Facet, jak masz problem z emocjami to moze poproś kogos o pomoc? Bo wyraźnie
              nie radzisz sobie w tej sytuacji.
              I wiem,że to nie jest odpowiedx na twoje pytanie, wyobraź sobie, że sama to
              wiem, ale nie mogłam sie powstrzymac, jak zobaczyłam tyle jadu i złości do
              wszystkich kobiet. Rozumiem,że zona cie porzuciła, ale nie wyżywaj się tak na
              wszystkich, i przede wszystkim nie wciągaj może dziecka w to bagno,w którym sam
              siedzisz?
              Pierwszy raz mi sie zdarzyło,ze pisze "tobie" i wszystkie odmiany tego słowa z
              małej litery, ale nie moge sie zdobyc nawet na taki przejaw szacunku do
              adresata mojego postu, skoro nic takiego nie czuję.
              • tak czytam , śmieję się i zastanawiam czy nie powinnaś odwiedzić przynajmniej
                psychologa. jak nie psychiatrę.
                odnośnie mojego syna, to musiałbym ciebie zaprosić, byś zobavczyła i przekonała
                się o sytuacji, wyżywienie i opiece. być może jest lepsza od twojej. jak masz
                dziecko, a zakładam że masz.
                szkoda że nie wiesz co może być podstawą do pozbawienia "praw rodzicielskich".
                smile))
                sąd nie miał wątpliwości i mi powierzył całkowicie wykonywanie władzy
                rodzicielskiej "zdejmując" z tego obowiązku matkę.
                i jeszcze drobiazg. jestem szczęśliwy kawalerem smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile
                ale ubaw.
                ale kobiety kocham wink

                --
                www.tataadriana.republika.pl

                Przyszłość jest jasna. Przyszłość to tata.
                • Fakt, nie pofatygowałam sie,żeby poczytac twoje inne posty, więc nie znam
                  twojej sytuacji prawnej, ale mówiąc o podstawie do pozbawienia władzy
                  rodzicielskiej myslałam,ze twoje wyrazane publiczne poglady na kwestie
                  utrzymania dziecka są fragmentem jakiejs wiekszej całości..smile. Ze to tylko
                  element uzupełniający twoje postepowanie. Ze facet piszący tak do obcej
                  kobiety, a i o matce swojego dziecka ma, mówiąc kolokwialnie, duzo więcej za
                  uszami. Jesli sie pomyliłam, to cofam tę częsc mojego postu.. resztę oczywiscie
                  podtrzymuję.
                  A zastanawiałes sie, czy ten twój jad i gorycz nie maja wpływu na dziecko?
                  A propos alimentów, nie wiem, jakie sąd moze orzec, bo ja kwestię łożenia przez
                  mojego eksa na dziecko ustaliłam z nim, zresztą tak jak i wszystkie inne sprawy
                  zwiazane z dzieckiem. Sąd to tylko klepnął.
                  Mysle,że jak sie pozbedzie złości do 2giej osoby to naprawde mozna dojsc do
                  porozumienia..
                  Swoja drogą..kogo ty wybrałes na matke swojego dziecka?smile
              • Ilekroć odświeżam sobie pamiec o tabelkach ze strony TatyAdriana tylkekroć
                uderza mnie ta sama fala zdumienia.... jedna ciepła bluza na rok za 35 złociszy,
                buty zimowe za 30zł... Komplet okolicznościowy za 50 zł? Czyżby chodziło o
                garniturek? Za pięćdziesiąt złotych (piszę słownie, żeby upewnić samą siebie, iż
                autor naprawdę popełnił taki idiotyzm)? O trzech parach rajstop rocznie nie
                wspominając.

                Podlość i małość bijąca z tych wyliczeń, których jedynym celem jest
                zdezawuowanie osoby Pelagi, każdorazowo mnie wprawia w zdumienie. W sensie: że
                mu się w ogole chcialo.
                I tu dodam, ze ja akurat do TatyAdriana nic nie mam i kibicowałam mu w walce o
                syna. Ale nie powiem, ruszyło mnie, że po takim czasie i po zweryfikowaniu
                własnych bzdur głoszonych w temacie "za ile można utrzymać dziecko" (bo teraz to
                Tata_Adriana smakuje tego słodkiego chleba i mniodu jakim jest utrzymywanie
                dziecka za żałosne alimenty i jakoś nie wynika, aby jeszcze odkładał zeń na
                osławioną kosmetyczkę, nową furę i wyspy Bahama), nadal nie odszczekał obelg pod
                adresem Pelagi , jak również pod adresem wielu samodzielnych matek.
                To sie nazywa mieć tupet.
                "Przepraszam" nie hańbi. Szkoda, że nie każdy ma tego świadomość.

                a.
                • Moze moj post nie bedzie zbyt mily, ale niech to, nie za bardzo bede walczyc o
                  sympatie na tym forum.
                  Prawde mowiac zarowno osoba Pelagi jak i osoba TatyAdriana kompletnie mi wisza,
                  wrecz sa mi obojetne (poza tym, ze kilkakrotnie scielam sie z sama Pelaga, co
                  nie ma akurat zwiazku z ta sprawa).
                  Mysle, ze zrobienie wyliczen ile "kosztuje" dziecko jest jedna z
                  najtrudniejszych rzeczy, z jakimi przyszlo sie zmierzyc w moim jednak dosc
                  dlugim zyciu.

                  Mozliwe, ze Pelagi wyliczenia zaweiraja bledy, mozliwe ze powinna to czy tamto
                  wziac po uwage, czego nei zrobila. Ale!!! Zrobila jedno - starala sie by te
                  wyliczenia byly w miare przejrzyste, w miare kompeltne i dajace poglad jak takie
                  cos konstruowac. I nawet za to naleza jej sie wielkie podziekowania.

                  Jesli zas chodzi o TateAdriana - jasne, mozna sobie stanac z boku i wyszydzac.
                  Rzeczywiscie to jest najprostsze. Moj eks tez probowal.. Do czasu, gdy nie
                  postanowil kupic sam kurtki zimowej dla Michaska... Cena byla okolo 100 PLN, a
                  to wystarczy dokladnie na 1 zime. Prawde mowiac, gdyby nie dziadkowie, ktorzy
                  wspanialomyslnie kupili kombinezon, dziecko chodziloby cala zime w brudnej
                  kurtce, ktorej nie byloby kiedy uprac.
                  Dlaczego mnie nie stac bylo na kurtke?? Otoz drogi TatoAdriana bylam tak
                  przerazliwie rozrzutna, ze chcialam, by moje dziecko, ktore koslawi nozki mialo
                  porzadne buty (nie uzywane, nie po kims) i poszlam do sklepu. Cena - 199 PLN.
                  Kupilam. Na kurtke nowa juz nie starczylo.

                  Wiec opisuj dalejjak to kupujesz moze an targu u Ruskich jakies rzeczy, bo
                  zapewniam Cie - Stadion Dziesieciolecia w Warszawie ma wyzsze ceny
                  --
                  Refluks, zum i wady układu moczowego
                  Mam wikołaka inie zawaham sie go użyć
                  • > Mysle, ze zrobienie wyliczen ile "kosztuje" dziecko jest jedna z
                    > najtrudniejszych rzeczy, z jakimi przyszlo sie zmierzyc w moim jednak dosc
                    > dlugim zyciu.

                    I tu sie z madziulcam zgodze (chyba pierwszy raz w zyciu wink. Przez pewien czas
                    w zyciu zwodowym zajmowalam sie kosztorysowaniem, wiec i KNRy i program Norma
                    nie sa mi obce, ale sporzadzenie pierwszego zestawienia miesiecznych kosztow
                    utrzymania dziecka wcale nie bylo tak latwa rzecza, jak probuja tu pisac
                    niejaki papcio i jemu podobni. Wielu spraw w nim nie ujelam i drugie moje
                    zestawienie wygladalo juz zupelnie inaczej, a teraz zrobilabym to pewnie
                    jeszcze inaczej.
                    Nie da sie tez przewidziec w sposob jasny, prosty i oczywisty wszystkich
                    kosztow. Kiedy robilam zestawienie, w sieci nie krazyly zadne wzory, na ktorych
                    mozna byloby sie oprzec.
                    Swoje zestawienie umiescilam w sieci, bo chcialam pomoc innym. Zostalam
                    WIELOKROTNIE wyszydzona i skrytykowana, choc nigdzie nie pisalam, ze to idealny
                    wzor i nalezy bezwzglednie sie do niego stosowac. Chodzilo po prostu, aby sie
                    na czyms oprzec, robiac swoje wyliczenia. Dla mnie byl dobry na tamten moment,
                    teraz zupelnie nie przystaje do mojej rzeczywistosci. Po pewnym czasie mialam
                    dosc, dlatego w sieci poza strona tatyadriana, na ktorej znalazl sie
                    nieprawnie, nie ma go juz. Nie oczekwalam tez komentarza do moich owczesnych
                    kosztow, ktore przed sadem poparlam rachunkami (energia, energia cieplna,woda
                    itp). Teksty tatyadriana uwazam za skrajnie chamskie i bzdetne zwyczajnie, bo
                    kazdy z zarzutow bylabym w stanie obronic, a dla czlowieka myslacego rzecza
                    oczywista jest, ze jesli w domu zmienia sie ilosc mieszkancow, np. z 5 do 2
                    osob, to z automatu np. lodowka nie pobiera o 3/5 pradu mniej, jak rowniez
                    ogrzewanie nie kosztuje nagle o 3/5 mniej, bo mozna zamknac i nie ogrzewac co
                    najwyzej np. dwoch pokoi, a klatki schodowe, lazienki musze byc ogrzewane
                    niezaleznie od ilosci osob mieszkajacych. No ale aby to zakumac, to "ajkiu"
                    miec trzeba, ze powtorze sie za Merska, conajmniej trzycyfrowe wink))))

                    Dodam tez, ze dopoki nie zrobilam zestawienia nie mialam zielonego pojecia ile
                    kosztuje mnie moje dziecko, choc to ja za wszystko placilam, po prostu nie
                    liczylam tego, bo nie czulam takiej potrzeby. A wyliczona kwota sama mnie
                    zaskoczyla.
                    --
                    Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
                    sobie. Nawet bez wisienki wink
                    • Pelaga, ja przekazuje obecnie dziewczynom zestawienie, ktore robilam 2 lata
                      temu. I co z niego wychodzi?
                      Kazdy moze to zobaczyc.
                      Otoz koszty miesieczne utrzymania mojego dziecka sa na poziomie 3.000 PLN.
                      I zeby bylo smieszniej, one wcale nie spadly, powiem nawet wiecej - one wzrosly,
                      gdyz dziecko stalo sie wlascicielem mieszkania, tak wiec ja, jako jego matka
                      splacam kredyt mieszkaniowy mieszkania mojego dziecka wink)))
                      Place rowniez za moje dziecko podatki (np. gruntowy wink i inne sprawy zwiazane z
                      posiadaniem mieszkania.
                      Tak wiec takie zestawienia sa dobre, nie dlatego, ze ktos ma je tepo i w ciemno
                      wydrukowac i zaniesc do sadu, bo po prostu nie bedzie w stanie sie wybronic co z
                      czego wynika i nie bedzie w stanie wykazac takich czy innych kosztow.
                      ja na wszystko mam dokumenty.

                      --
                      Refluks, zum i wady układu moczowego
                      Mam wikołaka inie zawaham sie go użyć
            • > to ona ma MI płacić.

              Ze masz rozbuchane ego to wiemy. A alimenty beda na ciebie? A powinny byc na
              dziecko. Ma placic na dziecko ewentualnie do rak ojca, a nie ojcu na jego
              wydatki. W podobny stylu jeszcze niedawno pisales wink

              --
              Hehe wink Niezly ubaw tongue_out
              Szkoda, ze nauczka niemozliwa do zakumania z powodu tepoty wrodzonej.
          • Martina z prawdziwa przyjemnosci podaje link:
            www.bezrobocie.org.pl/x/260296
            gdzie wyraznie jest:
            Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej opublikowało raport o sytuacji na rynku
            pracy w styczniu 2007 r. W stosunku do grudnia 2006 r. bezrobocie wzrosło z 14,9
            proc. do 15,2 proc. Liczba bezrobotnych w końcu stycznia 2007 wynosiła 2 367,4
            tys. osób. Wzrost liczby bezrobotnych odnotowano we wszystkich województwach.
            --
            Refluks, zum i wady układu moczowego
            Mam wikołaka inie zawaham sie go użyć
    • Jeśli ja na dwoje dzieci (jedno zdrowe,drugie chore - częściowo niepełnosprawne
      ruchowo) mam zasądzone od ich ojca po 350 zł to na zdrowego 7 latka możesz
      dostać podobnie.Choć u mnie było to podwyższanie kwoty alimentów
      od "bezrobotnego tatusia".
      Odniosę się jeszcze do wyliczeń i twoich porównywań.
      Mieszkam w domu wolnostojącym,pow.użytkowa ok.200 mkw.Ogrzanie domu + ciepła
      woda w okresie zimowym (listopad-marzec)miesięcznie kosztuje ok.400-500 zł,więc
      same miesiące zimowe "wychodzą" ok.2500 zł.Resztę roku dogrzewamy (jak trzeba)
      dom,a na pewno co dzień musi być ciepła woda (a w kotłowni nie wystarczy
      przepalić żeby była ciepła woda).Przy czym tona węgla starcza na miesiąc+ok.1
      mb drzewa (tona węgla ok.400 zł,1 mb drzewa 103 zł),podatek gruntowy to 1500
      zł/rok.Prąd - ok.100 zł/m-cznie,woda z odprowadzaniem ok.100 zł/m-c.Sam dom
      (ogrzanie+podatek gruntowy) rocznie to ok.7500 zł,więc miesięcznie to ok.450 zł.
      Godzina integracji sensorycznej - 60 zł,rehabilitacji ruchowej - 40
      zł,hipoterapii-40 zł,ćwiczeń niewerbalnych-50 zł - wszystko minumum 1
      godz.tygodniowo pod opieką specjalisty+ 3 godz.w domu każdych zajęć w ciągu
      tygodnia.
      Nie wliczyłam w to ubrań,podręczników i innych szkolnych rzeczy,wyżywienia,ale
      to jesteś w stanie sobie wyliczyć.Teraz mi oblicz ile powinnam dostawać
      alimentów na chore dziecko.
    • ze 150 zl, wyliczone przez Ciebie koszty sa malo istotne, bo mozliwosci matki
      sa w tym przypadku ewidentnie ograniczone.

      >>żądanie było z góry obliczone....

      e tam, jak ma na tyle rozumu zeby placic po te 20-30 zl to i tak zupelnie nic
      jej nie zrobisz
    • 100-200-300 zł
      --
      "W życiu nie trzeba się niczego bać; trzeba to tylko zrozumieć."
    • dyskusja wielokrotnie zeszła z meritum o które prosiłem. parokrotnie osoby
      zrozumiały o co pytałem i udzieliły odpowiedzi. chwała i szacunek im za to.
      teraz wrócę jednak do najweselszego, no w moim przypadku nie bardzo bo okazało
      sięjednak że są osoby w tym kraju, które nie muszą...
      w zeszłym tygodniu sąd zasądził alimenty na adriana od matki płatne...
      blebleble, w kwocie (!) 170 zł. i to jeszcze musiałem się wysilić, żeby nie
      dostać mniej. matka oczywiście od początku chciała płacić... 0 zł. czyli
      wiadomo ile dla niej jest warty syn.
      jeszcze podczas rozprawy sięgnęła po stary babski chwyt, czyli w ryk. i zrobiło
      się nieprzyjemnie.
      nie wiem jak to ma się do kosztów utrzymania dziecka, jej możliwości etc., w
      każdym razie dodatkowo sąd oddalił żadanie (moje) zapłaty rat za miesiące
      wstecz. dokładnie 6 miesięcy do tyłu. czyli przez ten okres dziecko nie powinno
      dostać nic... ciekawe jak by przeżyło. no, od mamy to jeszcze nie dostało nic
      konkretnego co by można podczepić pod chęć utrzymania dziecka, nie wspominająć
      o chęci wychowania...
      to już zresztą osobny rozdział.
      a co dalej? zobaczymy... jednak nie powiedziałem ostatniego słowa w tej
      sprawie...
      --
      www.tataadriana.republika.pl

      Przyszłość jest jasna. Przyszłość to tata.
    • Ależ tatoadriana - tak zarzekałeś się na forum,że ty ani złotówki nie
      chcesz,byle tylko syn był przy tobie...tak szydziłeś z matek żądających
      alimentów... a teraz piszesz,że nie powiedziałeś ostatniego słowa w sprawie
      jeszcze?Czyżbyś zaczął być harpią i zaczniesz ciągać biedną kobietę po sądach?
      Przecież nad ojcami,którzy są zobowiązani do płacenia alimentów ubolewałeś,że
      te wstrętne matki tylko dybią na ich ciężko zarobione pieniądze i kwota
      alimentów,którą mam ja była zatrważająco wysoka,więc byłam jedną z "żyjących na
      koszt ojca dzieci".Oj,chyba priorytety ci się zmieniły.
      • Wiesz mira, jak tacieadriana uda sie podwyzszyc do 200 zeta to mu na solarke
        starczy pewnie jeszcze i na paliwko do oszczednego autka tez, biorac pod uwage
        buty zimowe za 30 zl i skarpetki za 1,50 zl, ktore kupuje swojemu dziecku i
        ktore uwaza za wysoki standard zycia, podobnie jak dwie pary spodni na rok.
        A czy mu sie priorytety zmienily? Chyba nie. Zawsze pisal, jak to dla rozrywki
        sadzi sie z byla. Dawniej placil malenkie alimenty (jak to szlo? 200 zl? ktore
        mialy ex na kosmatyczke ponoc starczac), teraz twierdzi, ze 170 zl to za malo.
        Kali ukrasc komus krowa - dobrze, Kalemu ktos ukrasc krowa - zle.

        Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, ze takiemu osobnikowi sad przyznal
        dziecko!!!!!!! sad((( Biedne dziecko...
        --
        Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra sama w
        sobie. Nawet bez wisienki wink
    • Hy. Z ciekawości po raz pierwszy w życiu rzetelnie policzyłam koszty (przy
      zakładaniu sprawy o alimenty nie liczyłam - wnosiłam o równowartość ówczesnej
      opłaty za przedszkole + mała górka na leki młodszego). Teraz policzyłam.

      Wyszło mi, rech rech, 2013,66 zł na starszego syna i 1759,04 zł na młodszego. To
      nie były wyliczenia dla sądu, tylko dla mnie - i faktycznie tyle wydaję,
      oczywiście jest to kwota uśredniona, w miesiącach, w których nie trzeba kupować
      butów, kurtek zimowych czy podręczników wychodzi mniej, w innych więcej. Nie
      policzyłam też kosztów dodatkowych, acz niekoniecznych - czyli zakupu komputera,
      rowerów, słodyczy itd itp.

      A alimentów dostaję odpowiednio 300 i 400 zł. Czyli procentowo stanowi to 15%
      wydatków dla starszego i 23% dla młodszego, bo poza alimentami wkładu żadnego
      niet - nawet skubaniec paczek świątecznych im nie wysłał (a dostał w pracy -
      czekolady sam zeżarł, ale co zrobił z zabawkami??). A udział tatusia w tzw
      "osobistych staraniach" wyniósł w zeszłym roku 1% smile - widział się z nimi 4 dni
      w ciągu całego roku, co nie znaczy, że całe smile

      Więc nie marudź, tatoadriana, tylko się do roboty weź. Jak to było? Z alimentów
      chcesz sobie waciki kupować???

      --
      Wisi mi, kto wisi na latarni, a kto o nią się opiera...
      • takie idiotum powinno mnie w normalnych okolicznościach lekko zdenerwować.
        lecz zdążyłem się przyzwyczaić do nienormalności w tym kraju. zwłaszcza w
        wyliczaniu różnego typu kosztów. zależy kto liczy i co chce policzyć. jeden to
        kosmetycvzkę wrzuci w koszty i nazwie to okazyjnym zakupem majtek, inny
        procentowo wyciągnie z wypłaty i będzie narzekał że mało...
        różne dziwactwa.
        cóż, z tyc zasądzonych pieniędzy, aczkolwiek nie otrzymanych to pewnie
        chusteczek adrianowi na otarcie łez nie kupię...
        wy dziewczyny macie sztuczne problemy - większość kobiet nie jest w stanie
        nawet wyśnić sobie takich kosztów. to jest ta większość, która być może nigdy
        nie przeczyta ile wy wydajecie na dzieci - one nawet powoły tego nie wydają, a
        często mają przysądzone alimenty w takiej samej wysokości i cieszą się jak
        dostaną kolejną ratę...
        ale gratuluję wydatków, myślę że w przyszłości zaprocentuje to waszym dzieciom.
        czego sobie i wszystkim życzę.

        PS dalsze oblewanie pomyjami jest bezcelowe.

        --
        www.tataadriana.republika.pl

        Przyszłość jest jasna. Przyszłość to tata.
        • oblewanie pomyjami jest bezpośrednim skutkiem twojego podejścia.

          Wiesz, trzeba mieć po prostu trochę odwagi cywilnej żeby przyznać się do błędu.
          Tego u ciebie zabrakło. Inaczej byłoby, gdybyś napisał uczciwie - "teraz, na
          bazie własnych doświadczeń widzę, że alimenty rzędu 300-400-500 zł są niskie a
          wyliczenie kosztów 1000 zł na dziecko wcale nie oznacza że matka coś z tego
          skubie".

          ty zaś z uporem maniaka wracasz do koncepcji używania kasy z alimentów na
          kosmetyczkę dla matki - niepomny na to, że osobiście wyliczyłeś, że na
          utrzymanie dziecka potrzeba kilkakrotnie większej kasy niż przeciętne alimenty.

          P.S. Nie wiem jaką "większość" kobiet masz w okolicy, ale w mojej kobiety
          całkiem nieźle zarabiają i nie przemawia do mnie strategia "równania w dół", bo
          pani Ziuta z białostockiego ma 400 zł renty na 4 dzieci i jej musi wystarczyć.
          Wydaję na córkę więcej niż ty zarabiasz, i nie jest to zawyżona ocena, bo
          przypominam - alimentów nie otrzymuję od 5 lat.

          PS. co do żałosnych alimentów zasądzonych od matki - to witamy w klubie -
          większość z nas była dokładnie w tej samej sytuacji, co ty teraz.
        • tatoadriana, jedna uwaga - koszty liczyłam rzetelnie, dla samej siebie, po raz
          pierwszy, do sądu mi niepotrzebne. Na sprawie alimentacyjnej eks się nie pojawił
          ani razu, więc sędzina przyklepała kwotę, którą napisałam w pozwie "na oko", nie
          żądając żadnych dokumentów, a tylko pytając, ile płacę za przedszkole i za
          mieszkanie. Więc hasła o "wrzucaniu w koszta" kosmetyczki sobie daruj.

          Poza tym sytuacja bezrobotnej matki trzyletniego dziecka jest nieco inna niż
          młodego (stosunkowo), zdrowego byka, który nieźle zarabia, a na dzieci nie chce
          mu się płacić, bo "się z nimi rozwiódł". Ja sie nie rozwiodłam z dziećmi, mam
          dobry zawód, pracuję dużo i sporo zarabiam - i większość zarobków wydaję na
          dzieci. A mogłabym na kosmetyczkę na ten przykład.

          A że są kobiety, których na wydawanie takich kwot nie stać - no cóż, czasy
          urawniłowki dawno minęły, to przykre, ale taki lajf, i nie rozumiem, dlaczego z
          tego powodu miałabym nie płacić za prywatną terapię pedagogiczną (bo szkoła ma w
          nosie) czy terapię u psychologa (bo odrzucenie przez ojca mocno się odbija,
          zwłaszcza na chłopcach), albo nawet indywidualne treningi pływackie. Był taki
          czas, że o takich kwotach nie mogłam nawet pomarzyć - i żadne wydatki poza
          minimum socjalnym nie wchodziły w grę. Tym bardziej teraz wydaję z przyjemnością.




          --
          Wisi mi, kto wisi na latarni, a kto o nią się opiera...
    • Razem z moim partnerem "znosimy" do domowego budżetu ok.5000 zł/m-cznie.Minimum
      800 zł idzie na rehabilitację starszego mojego syna (nie liczę dojazdów od nas
      do miasta),ok.500 zł utrzymanie domu (część podatku gruntowego+opał),300-400 zł
      zostawiamy w aptece (leki dla mojego syna).Stałych "wyciągnięć z budżetu" mamy
      ok.1700 zł.Zostaje ok.3300 zł,z których M płaci alimenty na swojego syna (600
      zł)i ratę za auto,którym jeździ ex (270 zł).Zostaje nam ok.2500 zł na
      jedzenie,rachunki (butla z gazem,telefonu,prąd - ok.200 zł/m-
      cznie]),benzynę,opłaty do szkoły
      (komitet,rytmika,angielski,klasowe,herbata/mleko - 65 zł/m-c) i tzw. "życie".
      Więc jak dobrze policzysz to ja minimum 2000 zł/m-cznie przeznaczam na dzieci
      (ok.1300 zł/m-cznie to leczenie i rehabilitacja jednego syna).Nie otrzymując
      grosza od ich ojca czy państwa.I pomimo swoich (wysokich) dochodów miewamy
      problemy[przejściowe] finansowe.To moja "zasługa",że nie skazałam dzieci na
      życie za socjalne minimum.
      Lecz dużo łatwiej "jechać" na matki chcące zapewnić godziwe warunki życia
      dzieciom,przy udziale alimentów ze strony ojca,niż przyznać,że utrzymanie
      dziecka kosztuje.
    • Zasadzona kwota jest wbrew pozorom rozsadna i adekwatna do sytuacji.
      Znacznie zdrowiej bedzie, jesli matka zgodnie z wyrokiem zaplaci dziecku 170 zl
      miesiecznie niz jesli nie bedzie placila wcale wbrew prawu, ktore jej kaze
      placic np. 400 czy 500.
      Dluznikow alimentacyjnych z 5-cyfrowym zobowiazaniem wobec ZUS-u jest juz w tym
      kraju wystarczajaco duzo.
      Niszczenie matki nie lezy tu ani w interesie dziecka, ani w interesie
      spolecznym i tym kierowal sie sad orzekajac tak smieszna kwote.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.