Dodaj do ulubionych

w poniedzialek zmieniam córce nazwisko :)

14.09.07, 12:21
I w sumie sie ciesze bo i ona sie cieszysmile
Bedzie teraz nosic mojego męża. Ex w zamian za to zazadal wycofania
egzekcuji od komornika. No niestety. córka ma 12 lat, ma 2 braci i
zalezy mi i jej zebysmy nazywali sie tak samo. Ex obiecuje, ze
bedzie placil mi osobiscie( komornik sciagal z niego 60 %
wynagrodzenia). Wprawdzie dlugu nie odzyskam ale chyba warto.Mam
nadzieje, ze procedura w urzedzie jest prosta i bedziemy tam razem
krotko. Ech, zycie.. ciężkie to wszytko.
--
mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
Edytor zaawansowany
  • oliwija 14.09.07, 19:21
    no coz podziwiam ze hcce ci sie w to bawic.. czu to takie wazne to
    samo nazwisko? mnie by sie nie chcialo. ale moze ja jestm inna. nie
    dam soba pomiatac jesli chodzi o komornika. skoro dupek nie płacił
    na własne dziecko to czemu ja mma sie litowa nad tym idiotą/ a córka
    jesli będzie chciała zmieni nazwisko to moze sama o to wystąpi.
  • guderianka 14.09.07, 20:02
    do oliwji-tak to wazne, zwłaszcza dla dziecka

    helga-procedura prosta-musisz miec odpis zupełny aktu ur, wypełnic
    wniosek w usc(z ex) , umotywowac, podpisac zapłacic 30parę złoty,
    czekac na zebranie sie komisji i decyzje oraz potem na nowy akt ur.
    powodzeniawink
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • oliwija 15.09.07, 08:49
    ale nie kosztem tego aby dac sie szantazowac przez exa. mysle ze nie
    warto. on sie zgodzi na zmiane pod warunkiem...... ja bym tak nie
    mogła. nie dała sie szantazowa. a dziecko.... jest moim dzieckiem i
    tego exia i powinno si emu wytłumaczyc ze dzieci maja takie nazwiska
    jak tatus. cóż w tym dziwnego? ale to jest moje pojmowanie swiata.
  • anetina 15.09.07, 09:17
    dziecko jednak żyje w mamy rodzinie
    jeśli mama zmieniła nazwisko
    jest rodzeństwo z "ojczyma"
    DZIECKO CHCE RÓWNIEŻ tak samo się nazywać
    chce być częścią tej rodziny - a będzie tak jedynie po zmianie
    nazwiska
    dla dziecka nazwisko jest oznaką, ze wszyscy są rodziną
    niestety, takie jest pojmowanie maluchów

    do autorki wątku - powodzenia przy znianie nazwiska
    --
    każdy może być ojcem ,
    ale trzeba być kimś wyjątkowym ,
    żeby być tatą
  • helga1970 15.09.07, 14:34

    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • oliwija 15.09.07, 21:23
    ale jej dziecko nie jest juz maluchem. wybacz ale moja córka ma 7
    lat i rozuie ze nie musi miec takiego nazwiska jak jej
    ojczym.zreszta nazwisko nie jest najwazniejsze! czy bez nazwiska
    wspólnego nazwiska nie bedą rodziną? czy tylko ślub powodóje ze
    jestem z nim i moim dzieckiem rodziną? czy papierek jest taki wazny?
    a co jesli sie po raz drugi rozwiedzie? bedzie prosi tego drugiego o
    pozwolenie na kolejną zmianę nazwiska? oczywiscie nie zycze jej tego
    ale róznie to bywa. zycie pisze takie scenariusze.....
  • anetina 16.09.07, 08:08
    dziecko 7 letnie ma swój rozum
    wie, kto je wychowuje, czyli w potocznym rozumieniu ojczym
    nawet i dlatego dziecka wspólne nazwisko jest ważne
    już nastolatek inaczej myśli, ale nie 7 latek

    a odnośnie drugiego związku
    nie po to człowiek "przekalkulował", przemyślał, przejrzał swoje
    doświadczenia, by władować się jeszcze raz w g...


    --
    każdy może być ojcem ,
    ale trzeba być kimś wyjątkowym ,
    żeby być tatą
  • helga1970 16.09.07, 08:17
    w ogole nie da sie porownac rozumowania 7 latka z 12 latkiem.
    Oczywiscie da sie 7 latkowi wytlumaczyc cos ale bardziej jest to
    przyjmowanie przez dziecko takiej inforamacji do wiadomosci niz
    zroumienie jej istoty. natomiast dziecko 12 letnie rozbija
    informacje na czesci pierwsze i nie nie przesypia sie z tematem
    jedna noc a czesto nawet nie informuje rodzica, ze cos mu nie
    pasuje. takie kwiatki wychodza pozniej po latach i żyja juz
    wlasnym zyciem. Wychowywalam corke meza z pierwszego mlazenstwa(
    teraz ma 25 lat) i wiem jak wazne jest wspolne nazwisko. Do dzisiaj
    mowi do mnie mamo, mimo ze ma swoja biologiczna matke. bardzo
    przezyla jak zmienilam nazwisko po rozwodzie na nazwisko meza nr2.
    mimo ze byla juz dorosla. Naprawde optyka dziecka jest bardziej
    zlozona niz nam sie wydaje.
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • guderianka 15.09.07, 17:55
    są różne sytuacje. nieraz dla dziecka lepszym tatą jest "ojczym" niż
    ojciec bilogiczny. dziecko odczuwa mocą potrzebę indentyfikacji z
    osobami mu najblższymi. kłopotliwe mogą byc sytuacje w szpitalu : "
    panie kowalski do zabiegowego z dzieckiem prosze. nie ma pana
    kowalskiego. a kim pan jest, jak sie pan nazywa. nowak? a pan kim
    jest dla dziecka itp" albo nawet w szkole na wywiadówce
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • helga1970 15.09.07, 17:59
    tak, tak
    czekanie az sama wystapi jest bez sensu. PO co ja stresowac
    dodoatkowo? głodem nie przymieram wiec moge odpuscic sciaganie
    zalezglosci. Ex i tak musi placic mi na biezaco. Sredni syn nawet
    nie wie ze Aga nosi inne niz on nazwisko. A za chwile znajdzie sie
    z nia w jednej szkole. Tak, ze to jest ostatni moment i bardzo
    dobrze. bilogiczny tatus ma Aga w dupie i widzial ja ostatni raz 5
    lat temu to pewnie jest mu obojetne czyhe nosi nazwisko bo jakby
    bylo inaczej to na bank nie odsapil by od nazwiska.
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • guderianka 15.09.07, 18:18
    helga- mój zgodził sie na zrzeczenie władzy rodzicielskiej. moze nad
    tym pomysl?
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • helga1970 15.09.07, 19:10
    A jak w praktyce takie zrzeczenie sie wyglada? bo on chyba
    najbardziej boi sie całej tej sadowej procedury. Dobiega 50 tki i
    chyba dociera do niego ze sam zostal. Musze to bardzo madrze
    rozegrac, bez upokarzania go itp. Ten czas mamy dawno za soba.
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • guderianka 15.09.07, 20:23
    wiesz co-mojego ex uważałam za patałacha . niektóre jego zachowania
    takie sa nadal. chciałam odebrac mu prawa rodzicielskie normalną
    procedura(z powołaniem świadków)ale on jak sie dowiedział powiedział
    że sie zrzecze byleby tylko wszystko szybko się skonczyło. cos tam
    gadał że to dla jej szczescia, by żyła w normlanej rodzinie, tak
    samo sie nazywała itepe ( po kilku dniach ponownie dzwonił żeby sie
    upewnic że po przysposobienu przez M nie bedzie alimentów płacił).
    rozprawa poszła gładko choc nerwy były, sąd przesłuchiwał i jego i
    mnie i mojego M w charakterze świadka. tego samego dnia orzekł
    odebranie wladzy

    czy twój M chciałby przysposobic twoją córke?
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • oliwija 15.09.07, 21:28
    sory dziewvczyny ale u mnie jst zupełnie normalnie. córka ma inne
    nazwisko niz ja i moj maz bo ona nie jest jego bioologicznym
    dzieckiem. i wszkole (teraz( i w przedszkolu nigdy nie było z tym
    zadnych problemów. jej biologiczny tatus dla iej nie istnieje. a to
    ze sie nazywa tak jak sie nazywa to ona wie dlaczego. i wie ze nie
    musi nazywac sie tak jak jaj prawdziwy nie biologiczny tata. wie ze
    on ja kocha i juz. i to jest najważniejsze a nie jakies przepychanki
    w sadzie. mnie jest na to szkoda czasu. trzeba umiec dziecku wszusko
    wytłumaczy i wtedy umie sie broi w szkole i my jako rodzic e w
    szpitalu. poza tym moja córka juz 3 razy lądowała w szpitalu i nikt
    ngady nie pytał czy ten pan ktory przychodzi do dziecka to jest jej
    bioolgiczny ojciec czy nazywa sie kowalski czy zieliński.
  • helga1970 16.09.07, 08:03
    bardzo dobrze, ze masz takie a nie inne doświadczenia.
    Ja mam swoje z mojego dziecinstwa i wydaje mi sie, ze lepiej bedzie
    dla Agi jeseli nie bedzie musiala sie nikomu ( a juz szczegolnie
    mlodszemu bratu) tłumaczyc z obcego nazwiska. poza tym chce tez
    przygotwac exa do procedury pozbawienia władzy bo jak na razie 8
    lat od rozwodu nie poniósł zadnych konsekwencji swoejgo braku
    zaintereswoania córką.
    Dla mnie z kolei utzrymywanie takiego stanu - niech sobie nosi
    nazwisko exa itd, jest nie w porzadku woebec dziecka. Tyle moge
    jeszcze z siebie wykrzesac energii, zeby cos w jej zyciu nadrobic i
    znormalizowac. bo dla jej rodzenstwa bedzie to mialo znaczenie i
    jej samej czy nosza wspolne nazwsiko czy nie.
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • helga1970 16.09.07, 08:11
    dwoch synow: 5 i 2 lata
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • guderianka 16.09.07, 12:34
    oliwja-tak akurat jest w twojej sytuacji,a w sytuacji helgi czy
    pozostałych jest inaczej. ja nie rozumiem z kolei twojego
    stwierdzenia :"córka wie, że musi nosić takie nazwisko jak jej
    ojciec biologiczny"-no tutaj to ewidentnie dziecko okłamujesz bo
    wcale nie musi. piszesz że córka "wszystko wie" ale widzę że jednak
    wie to co tobie wydaje sie słuszne i z twojej perspektywy i
    postrzegania
    i jak pisze antetina- inaczej jest w rodzinach gdy jest rodzeństwo
    jesli chodzi o mój przypadek-moja córka tez "wszystko"wiedziala i
    wypierała z podświdomości ojca bio którego nie pamietała, widziała
    kilka razy. sama zdecydowała kto jest jej tatą-nie miała takiego
    rozdarcia że tu jeden tata a tu drugi, i który jest właściwiy i
    który prawdziwy itp. Ma jednego tate.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • anetina 16.09.07, 13:31
    u mnie niby Mały jest jeszcze mały
    ale to on zapytał się w wieku 3,5 roku, czy zamiast po imieniu może
    mówić tata
    to była decyzja dziecka
    ja tylko od początku mówiłam, że to nie żaden wujek, ojciec, tylko
    po prostu M., przyjaciel, kumpel od zabawy

    dziecko samo wybrało sobie, jak chce traktować i jak ma mówić do M.

    tak samo z nazwiskiem
    to dziecko, niby małe, stwierdziło, że też chce się nazywać tak jak
    mama i tata
    więc z całą świadomością mogłam przyjąć nazwisko męża
    bo i Mały też może zmienić smile




    --
    każdy może być ojcem ,
    ale trzeba być kimś wyjątkowym ,
    żeby być tatą
  • oliwija 16.09.07, 19:40
    guderianka napisała:

    > no tutaj to ewidentnie dziecko okłamujesz bo
    > wcale nie musi.

    wiesz ja swojej córki nigdy jeszcze w zadnej sprawie nie oklamałam.
    ba nawet wie dlaczego jej tata nas zostawił. moje dziecko nigdy nie
    zaptało mnie czy moze tez by iksinska a nie kowalska! ona wie ze
    jest córką kowalskiego i to ze zazwyczaj dzieci nazywaja sie tak jak
    tata. ona to akceptuje i naprawde ja nie mam z tym problemu. a co
    jesli dziecko bedzie chciało nazywa sie Mickiewicz bo koleżanka tak
    sie nazywa też zmienicie im nazwiska i sobie.a imiona też można
    zmieni bo tamto KASIA ZOSIA czy MARYSIA wymyslł zły tata. ja tak
    rozumiem wasze zamiary zmiany nazwiska.
  • guderianka 17.09.07, 09:09
    nie pisz wiec ze "musi". "zazwyczaj" brzmi juz lepiej
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • oliwija 16.09.07, 19:35
    ale mieszkam z mezem który ma dwójke swoich dzieci i tez mieszkaja z
    nami i co? i ona to rozumie. poza tym w mojej rodzinie moja mama
    miała dzieci z pierwszego małżeństwa trójkę kiedy wydszła za mąz za
    mojego ojca nie zmieniał im nazwisk tylko latego ze biologiczny
    ojciec sie dziecmi nie interesoawał ani dlatego ze musiałby mnie i
    mojej siostrze tłumaczy dlaczego moje przyrodnie rodzeństwo ma
    inaczej na nazwisko. wystarczy powiedziec dziecku ze ma innego ojca.
    chyba ze to wam przez gardło nie przejdzie...... a to juz problem
    stosunków z dzieckiem a nie z exem. moja córka wie ze jej ojcem jets
    pan X. mimo ze kilka lat go nie widział, kocha go i traktuje jak
    ojca. natomiast pana który sie nią opiekuje nazywa po imieniu ale
    traktuje jak tate jak opiekuna ale nigdy mu nie powiedziala ze nie
    jest jej ojcem wiec nic jej nie moze kaza. mysle ze to jest kwastia
    wychowania dziecka, w poczuciu poszanowania drugiego rodzica nawet
    jesli bych chamem na maksa.
  • helga1970 16.09.07, 19:45

    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • guderianka 17.09.07, 09:12
    każdy ma inną sytuację inne doświadczenie i inne dziecko. stawianie
    pod jedną linijkę nie ma sensu. Moje życie wygląda calkiem inaczej
    niż twoje. No i ja uważałam -i uważam nadal-że lepiej żaden ojciec
    niz byle jaki.Ja-i pewnie ty również-kierujemy się w życiu
    jednym :dobrem dziecka. My znamy dzieci najlepiej-stąd u ciebie
    takie a nie inne podejscie-podobnie z nami.
    grunt żeby dziecku było jak najlepiej-prawda?wink
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • helga1970 17.09.07, 10:07
    na szczescie sądy nie kieruja sie jakims jednym szablonem. Kazde
    dziecko ma swoja historie i nad kazda z tych historii trzeba sie
    pochylic i ja poznac, zeby moc zdecydowac.
    Poza tym sytuacja Oliwji jest zasadniczo odmienna od mojej. Bo
    Oliwja nie jest matka dwojki dzieci partnera. Wychowywalam corke
    męża i na jej prośbę bylam dla niej czyms wiecej niz żona ojca:
    mowiła do mnie mamo i teraz zgadza sie z moja decyzja, ze tak
    bedzie lepiej dla Agi. Gdyby to Oliwja byla matka trojki dzieci a
    one miały roznych ojców, być moze mysłałaby inaczej.
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • helga1970 17.09.07, 19:37

    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • helga1970 18.09.07, 07:51
    przepraszam, wczoraj padlam z dzieciakami
    za 3 tyg jest decyzja a kilka dni po niej w urzedzie dzielnicowym
    odbiera sie nowy akt urodzenia. na szczescie zaden odpis aktu
    urodzenia nie byl potzrebny. jezeli dziecko urodzilo sie w
    warszawie maja je w komputerze.
    jak chodzi o samo spotkanie z exem to nie widzielismy sie 5 lat i
    strasznie sie postarzal. ma 49 lat i teraz bardzo widac 12 letnia
    roznice lat miedzy nami. Bylo mi smutno, ze rozmawiamy o starych
    znajomych w takich okolicznosciach. Ex sie postarzal: kiedys byl
    mega agresywnym facetem. Tewraz to kraina łagodnosci. No ale nic
    nie dzieje sie samo, ciezko "pracowal" na to co ma.
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • oliwija 17.09.07, 21:34
    nie myslalabym inaczej. jeli to bylaby moja córka i mojego eza to
    zakladajac nowa rodzine nie mtslałabym o tym aby córce zmieni
    nazwisko. jesli to byłaby córka mojego pierwszego czy kolejnego meza
    z poprzedniego zwiazku to btło by mi miło gdyby dziecko chciało
    mieszka ze mna i moja nowa rodzina al eczemu miałabym jej zmienac
    nazwisko?
  • anetina 17.09.07, 21:49
    oliwija napisała:

    > ale czemu miałabym jej zmienac
    > nazwisko?

    a no temu, że dziecko nie chce się nazywać tak, jak obcy mu człowiek
    nie chce się nazywać jak ktoś, ktoi zostawił swoje dziecko
    a chce się nazywać jak mama, jak jej mąż, jak tata, który jest na
    codzień, który jest przyjacielem, który pomoże w zawiązaniu
    sznurówki, który odprowadzi do przedszkola, któremu można się
    zwierzyć ze wszystkiego
    dziecko chce być częścią rodziny, chce mieć takie same nazwisko,
    które jest "podstawą prawną" rodziny

    zapytaj się za ileś lat córki, czy nie chciała, by jej nazwisko
    zmienić
    z całą pewnością raczej ci stwierdzę, że po części, choćby w ułamku
    będzie miała za złe, że nie miała waszego nazwiska
    ŻE NAZYWAła się jak ktoś obcy
    że czuła się w pewien sposób wyłączona z rodziny

    dzieci w pewien sposób podporządkowują się rodzicom, z którymi żyją
    córka może wiedzieć, że ty nie naciskasz na zmianę jej nazwiska,
    tłumaczysz, że jest dobrze, że ma nazwisko ojca
    więc może ona siłą rzeczy, by cię nie zranić, by nie urazić, nie
    mówi, że chciałaby nazywać się jak wy

    życzę jednak, by tak nie było
    ale ... rzeczywistość pokazuje co innego



    --
    każdy może być ojcem ,
    ale trzeba być kimś wyjątkowym ,
    żeby być tatą
  • helga1970 18.09.07, 07:54
    kazdy ma inaczej natomisat Ty hipotetyzujesz aja wlasnie to
    przezywam i to nas różni. Mnie tez sie wiele rzeczy wydaje jak
    patrze jak żyja inni. Szanuje Twoje zdanie i dziekuje, ze sie
    dopisalas do mojego atku bo zawsze jestem ciekawa cudzych opinii.
    pozdrawiam
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • guderianka 18.09.07, 08:22
    helga- to pamietaj jeszcze żeby nowe nazwisko podać również w
    przychodni, ewentualnie w poradniach specjalistycznych, szkole ,
    legityamcji szkolnej itd. Ja pędziłam żeby zdążyć przed rokiem
    szkolny żeby uniknąc grzebania w dzienniku wink cieszę się tak
    sprawnie to wszystko załatwiłaś

    anetina-lepiej nie potrafiłabym tego napisac
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • oliwija 18.09.07, 13:30
    no od tego jest to forum. ja szanuje twoje zdanie chociaz jest
    zupelnie inne niz moje.
  • pelagaa 18.09.07, 08:21
    > mysle ze to jest kwastia
    > wychowania dziecka, w poczuciu poszanowania drugiego rodzica nawet
    > jesli bych chamem na maksa.

    Ja zupelnie nie rozumiem idei wychowywania dziecka w poszanowaniu
    ojca, ktory je olal.
    Ja ucze swoje dziecko, ze na szacunek trzeba sobie zasluzyc swoim
    postepowaniem, a sam fakt bycia
    ojcem/dyrektorem/prezesem/poslem/ksiedzem nie oznacza, ze mimo
    niepoprawnych zachowan, mamy szanowac takie osoby za sam "urzad",
    ktory sprawuja. Nie wyobrazam sobie wtlaczac do glowy dziecku
    szacunek do osoby nie zaslugujacej na szacunek.
    To tak na marginesie wink
    --
    Nowa Rodzinka II
  • helga1970 18.09.07, 08:34
    oczywiscie, to by bylo nielojalne wobec osoby, ktora nazwijmy to
    jest pełniąca obowiazki a ktora sie stara itd
    moja corka od wczoraj szaleje z radosci a nie skarzyla mi sie, ze
    zle jej ze starym nazwiskiem. nawet okazalo sie, ze juz
    rozpowiedziala swoim psoapsiulom ze za m-c bedzie miec uwaga! swoje
    nazwisko. mysle, ze dla dziecka wazne jest kto je wychowuje a nie
    jak sie nazywal bilogivczny rodzic. ja jestem polsierota. moja
    matka umarla przy moim urodzeniu. Wychowywala mnie babcia. ojciec
    byl w moim zyciu nieobecny. najwazniejsza zawsze bedzie dla mnie
    ona. Moj pierwszy maz mial z Aga kontakt do 4 rozku zycia. Pozniej
    sie nia nie interesowal. Teraz corka ma prawie 12 lat. W tym
    malzenstwie jestem od 6 lat. wlsciwie dlaczego Aga mialaby nazywac
    sie inaczej niz ja lub facet, ktory od 6 lat zarabia na jej
    utzrymanie, caluje ja na dobranoc i dba o jej przyszlosc. to sa
    tylko umowne normy- nazwisko itd. to co najwazniejsze dziecko ma w
    sercu i znajac moje dziecko wiem, ze postapilam słusznie. Ona jest
    bardzo szczesliwa. a jej tatus bilogiczny specjalnie nie byl tym
    faktem zmartwiony. I to powinno dawac do myslenia. bo to na pewno
    nie jest normalne!
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • luizkaaa 18.09.07, 08:37
    helga1970 podziwiam Cię za taką decyzję i zarazem gratuluję! Ja od dłuższego
    czasu zastanawiam się nad taką możliwością. Ojciec mojego synka zostawił mnie w
    5 tygodniu ciąży, nie chciał dziecka, zupełnie nie interesował się
    niczym.Dopiero gdy założyłam sprawe o alimenty, on założył o ustalenie kontaktów
    - chyba po to by zrobić mi na złośćcrying Sąd przyznał mu widzenia 2 razy w miesiącu
    z których wywiązuje się średnio na 60 %.Poza tymi widzeniami zupełnie niczym się
    nie interesuje, nigdy w życiu nie zadzownił o nic nie spytał, baaa nawet nie
    wie, że mój syn już od 8 miesięcy chodzi do przedszkola...
    Mój syn (4,5 roku)wie, że to jego tata, ale to by było na tyle, nie ma między
    nimi żadnej szczególnej więzi, jest bo jest i tyle!
    Od roku jestem mężatką. Mój syn jest bardzo zżyty z moim mężem i jego rodziną.
    Mojego męża traktuje jak tatę, zawsze gdy są jakieś sytuacje, gdy ktos obcy pyta
    coś o tatę on zawsze odpowiada o moim mężu. o tym biol. nie pamięta między
    jednym a drugim spotkaniem.
    Ostanio nawet jak coś wspomniałam o tym biol. mój syn zapytał " a kto to jest"
    na co ja mówię no jak to twój tata a on powiedział "a no tak"
    Mój synek nazywa się tak jak biol. , ja mam nazwisko mojego męża, staramy się
    właśnie o wspólne dziecko. coraz czesciej zastanawiam się jak to będzie, gdy my
    w trójkę nazywac się bedziemy tak samo, a mój ukochany synek inaczej. Jak on
    będzie się czuł? Czy zrozumie? i tak sobie myślę, że gdybym ja była w takiej
    sytacji pewnie dziwnie bym się czuła, jak ktoś doczepiony do rodziny, tak trochę
    z boku....ale ja nie jestem w takiej sytuacji i nawet nie jestemw stanie sobie
    wyobrazić co może moje dziecko za kilka lat myśleć na ten temat! Dlatego tak
    bardzo boję podjąć się jakąkolwiek decyzję, a czas biegnie....syn jest coraz
    starszy.
    Pewnie zaraz ktoś napiszę a co będzie jak się rozwiodę z mężem. Wiem, życie
    nauczyło mnie, że nigdy niczego nie można być pewnym na 100 %, ale ja mam
    nadzieję i głebokow to wierzę, że zawsze już będę z moim mężem. Kocham Go i on
    mnie kocha, wiem, że to on był mi pisany, On szczerze kocha mojego synka,
    chciałby go adoptować, ale biol. ma prawa rodzicielskie. Mój synek ma kochającą
    - rekonstruowaną, ale kochającą się rodzinę. Chcę dla niego jaknajlepiej, nie
    chciałabym by mi kiedykolwiek coś zarzucił, miał o coś żal, pretensje, nie
    chciałabym, by przeze mnie cierpiał...
    wiem, że nie podejmiecie za mnie tej decyzji, ale bynjamniej pomóżcie.
    Proszę doradzcie!
    jak będzie lepiej????
  • helga1970 18.09.07, 08:49
    trzeba miec odwage i jaja jak ja to mowie, zeby zmieniac brutalna
    rzeczywistosc. ale to jest nasz obowiazek wzgledem dzieci.
    ja nie zamierzam sie zastanwaic nad tym czy rozwiode sie ze swoim
    obecnym mezem bo to jest troche wywolywanie wilka z lasu.
    Nie wiem dlaczego biologiczny ojciec ma korzystac cale zycie z
    bonusu, ulgi z faktu ze spłodzil nasze dziecko. To jest prosty
    fizyczny akt z ktorego nic ponadto nie wynika. to co najwazniejsze
    dla dziecka dzieje sie potem. Mnie moja matka urodzila - jestem jej
    wdzieczna( zapalam dla niej co roku świeczke) ale bez pomocy abbci
    bylabym w domu dziecka. Wazne jest aby twoje dziecko tez dostalo
    szanse życia w pełnej rodzinie. no niestety na wszystko trzeba
    ciezko pracowac. jak juz start miałysmy nieciekawy to chociaz
    starajmy siue miec odwage cos w zyciu naprawiac. Znasz swojego meza
    i to ty musisz dokonac wyboru za swoje dziecko. Jezeli bedzie czulo
    sie kochane i akceptowane fakt wspolnego nazwiska bedzie dla niego
    naturalny. moja corka swietnie zdaje sobie sprawe, ze bilogiczny
    tata mieszka pare dzielnic dalej . ale nie jest jej do niczego
    potrzebny bo wszystko otrzymuje od nas. A nazwsiko jest tylko
    formalnoscia. ja stworzycie kochaja rodzine bedzie to dla Ciebie
    najprostsza i najnormalniejsza rzecz. zupełnie sie tego nie bój.
    Masz jeszcze czas aby tp przemyslec i zrealizowac.
    Nigdy nie uciekalam od prwdy, nawet tej szarej, wymęczonej.
    Podjełam decyzje razem z córka, przygladajac sie dokładnie i
    słuchajac co mam mi do powiedzenia. Mysle, ze aniza wczwesnie ani
    za pozno. nie zostawilam na jej młodych barkach tej decyzji( za 2
    lata mogalaby sama zdecys=dwoac) ale dlaczego mialaby sama to
    udziwgnac? to jest rowniez moaj odpowiedzialnosc.

    bedzie dobrze tylko bez pospiechu a z pełnym przekonaniem o dobru
    dziecka.
    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie
  • guderianka 18.09.07, 08:56
    helga,anetina-tak to napisałyście że niewiele mam do dodania wink
    chciałabym tylko dodać że nie można dziecku zostawiać wyboru ale
    czasem -dla jego dobra-trzeba zadecydować za nie. z perspektywy 7,5
    lat i mojego pokręconego życia, drugiego związku i drugiego dziecka
    widzę że decyzje które intuicyjnie podejmowałam przez te lata były
    jak najbardziej słuszne. córka mając stare nazwisko podpisywała
    zeszyty szkolne nowym, a dzien w którym dostałam decyzje o zmianie
    był dla nas bardzo wzruszający. M zabrał nas na obiad dla uczczenia
    tej ważnej chwili wink
    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,guderianka.html
  • anetina 18.09.07, 09:01
    luizkaaa napisała:

    > coraz czesciej zastanawiam się jak to będzie, gdy my
    > w trójkę nazywac się bedziemy tak samo, a mój ukochany synek
    inaczej. Jak on
    > będzie się czuł? Czy zrozumie? i tak sobie myślę, że gdybym ja
    była w takiej
    > sytacji pewnie dziwnie bym się czuła, jak ktoś doczepiony do
    rodziny, tak troch
    > ę
    > z boku....


    o to mi chodzi - że dziecko czuje się wtedy takie piąte koło przy
    wozie
    chyba że ma super kontakt z biologicznym ojcem - wtedy jest inaczej
    ale jeśli ojciec olał dziecko - dlaczego dziecko musi nosić obcego
    mu człowieka i jeszcze go szanować za to



    > Pewnie zaraz ktoś napiszę a co będzie jak się rozwiodę z mężem.
    Wiem, życie
    > nauczyło mnie, że nigdy niczego nie można być pewnym na 100 %, ale
    ja mam
    > nadzieję i głebokow to wierzę, że zawsze już będę z moim mężem.


    ludzie po związkach zawsze mają taką nadzieję
    ja też wzięłam wszystkie plusy i minusy, zanim podjęłam decyzję o
    ślubie
    i ... wierzymy, że nam się uda




    Kocham Go i on
    > mnie kocha, wiem, że to on był mi pisany, On szczerze kocha mojego
    synka,
    > chciałby go adoptować, ale biol. ma prawa rodzicielskie.


    będzie mógł adoptować, gdy eks zostanie pozbawiony praw





    > wiem, że nie podejmiecie za mnie tej decyzji, ale bynjamniej
    pomóżcie.


    sama sobie odpowiedziałaś smile
    ciężka jest decyzja

    nam w sądzie kazali poczekać z pół roku po ślubie, byśmy byli pewni
    decyzji o przysposobieniu Małego przez mojego męża
    M. jest pewny, kocha go jak syna i tak traktuje
    a ja ... jeszcze serce matki się leciutko wacha sad




    --
    każdy może być ojcem ,
    ale trzeba być kimś wyjątkowym ,
    żeby być tatą
  • luizkaaa 19.09.07, 11:19
    dzieki bardzo dziewczyny za to co napisałyście, dobrze że mnie teraz nikt nie
    widzi, bo się najzwyczjaniej w świecie poryczałam po tym co przeczytałam, tym
    bardziej, że jestem podminowana, bo wczoraj znów miałam spięcie z biol. crying((
    Chyba musze iść do adwokata i psychologa dziecięcego po porady...
    dzięki bardzo, bardzo mnie podbudowałyście...smile)
  • helga1970 19.09.07, 11:30

    --
    mam Boga, ktory starczy chyba tylko dla mnie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.