Dlaczego nie powinno się brać zasiłków ? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
    • Wszystko jest dla ludzi ale trzeba w tym zachować rozsądek i
      wszystko umiejętnie wyważyć.Jestem przeciwna temu by zasiłki stały
      się jedynym źródłem utrzymania ale niech będą formą okresowego
      zabezpieczenia podczas gdy np. samodzielna mama chce podnieść swoje
      kwalifikacje ;chodząc do szkoły lub na jakieś kursy,lub czynnie
      szuka pracy.Jeśli jej sytuacja ekonomiczna jest bardzo zła może
      skorzystać z pomocy która nie jest jedynym dochodem a jedynie
      dodatkiem do miesięcznych poborów.
      • Moja siostra pracuje w Urzedzie Gminy na wsi, nie zajmuje sie pomoca
        spoleczna ale daje dobre rady roznym ludziom, tez z mojej rodziny. I
        tak kuzynka mogla kupic sobie biurko za gminne pieniadze i dostaje
        jakas tam kase by moc jezdzic na basen - ma grupe inwalidzka, to
        fakt,a jej rodzice nie zarabiaja duzo, wiec pewnie po wyliczeniach
        wyszlo ze sie jej nalezy. Siostra podpowiedziala tez sasiadce ze
        niedlugo gmina dostanie jakas tam kase i ze moze napisac podanie o
        pomoc dla corki (nie wiem dokladnie co tej corce dolega, jakas
        alergia skorna czy cos). I po jakims czasie sasiadka ta pyta moja
        siostre czy pieniazki juz sa, bo Ala (jej corka) chce sobie zeby
        wybielic. Siostre zamurowalo, powiedziala ze to nie jest kasa na
        zabieg wybielania zebow tylko na rehabilitacje, na co sasiadka
        odpowiedziala: "alez ja pani Olu rachuneczki bede miala"
        (sfalszowane oczywiscie). Wiele kobiet nic nie robi, a tatusiowie
        mezowie pracuja na czarno w Norwegii (to plaga mojej gminy, wszyscy
        obywatele mezczyzni wyjechali na zarobek do norwegii wlasnie) i owe
        Panie sa stalymi klijentkami opieki spolecznej. Teoretycznie nie
        maja zadnych dochodow, same siedza w domu, maz nie pracuje, a w
        praktyce zarabia calkiem niezle za granica, i tak dzieci tych pan
        maja darmowe obiady w szkole, dodatki, sratki, a placimy za to
        wszystko my. Siostra opowiadala tez jak to przyszla do urzedu gminy
        jedna pani bezrobotna poskarzyc sie, ze jej sasiadka dorabia
        obierajac cebule (w moim regionie to teraz popularne, nie daleko
        znajduje sie przetwornia warzyw ktora pozwala dorobic biednym
        kobieta przywozac do nich cebule, za ktorej obranie owe osoby
        dostaja pare groszy) a jej to bardzo przeszkadza, bo smrod taki nie
        do wytrzymania i ona sobie tego nie zyczy. No wiecie co, siostra ja
        ochrzanila, ze moglaby wziac przyklad z sasiadki ktora podczas gdy
        dzieci sobie po podworku biegaja, obiera ta nieszczesna cebule by na
        chleb zarobic. Ale pani bezrobotnej bardzo sie to nie spodobalo (nie
        tylko bezrobotnej, ale stalej klijentce Gopsu) Od tego czasu moja
        siostra przestala palac checia pomocy innym, normalnie noz sie w
        kieszeni otwiera. I powiem Wam ze panstwo Polskie wielu ludziom
        pomaga, widze ile osob we wiosce w ktorej spedzilam dziecinstwo zyje
        tylko na koszt panstwa- nie sa to milionerzy oczywiscie, ale zyc sie
        da. A do roboty sie nie chce.
        • Ja też mieszkam w niedużej gminie i jestem świadoma nadużyć. Ale
          pomoc pieniężna ma to do siebie, że daje wybór. Można leczyć swoją
          dolegliwość, szukać pracy, wykorzystać szansę na lepsze,
          dostaniejsze życie. Albo można sobie zęby wybielić. Ja tych
          pieniędzy na zęby nie żałuję. Niech ma białe i lśniące (choć przy
          tej mentalności pewnie dziurawe-sad za moje podatki. Bo koszt
          społeczny utrzymywania takiego pasożyta jest niższy niż jego
          izolowanie w więzieniu - a tym skończyłoby sie okradanie pracodawcy.
          To nie nasza "polska" mentalność, choć historycznie postawa dość
          uzasadniona. Złodzieje, oszuści i drobne świnie występują w każdym
          społeczeństwie.
          • A po co szukać pracy? Przeciez za chwilę znajdzie się kolejny
            frajer, który da.... Tylko radykalne działania - brak zasiłków i
            głód, tak głód, zmobilizuje do działania.
            • Rozbój, kradzież, wyłudzenia - to też działania do których popycha
              głód. Ale oczywiście za pieniądze oszczędzone na pomocy społecznej
              opłacimy policję i wojsko, które będzie nas chronić. Ja oszczędności
              nie widzę - tylko przesunięcie środków.
              I tak sobie będziemy żyć w coraz bardziej zakratowanych osiedlach,
              otoczeni wojskiem, chroniącym nas przed GŁODNYMI. Jak w Rio. Ze
              strachem, kiedy favele "ruszą" i zdobędą miasto. A głód nie
              powstrzymuje przed rozmnażaniem. Więc głodnych będzie coraz więcej.
              To co, odbierzemy te głodne dzieci i wychowamy na koszt państwa (z
              naszych podatków), czy wysterylizujemy "element"?
              Nie przypomina Ci to czegoś?
              • Nic dodac nic ujac, braktalentu.
                Zwolennicy glodu nie zdaja sobie chyba sprawy do czego to moze
                doprowadzic. We wszystkim trzeba zachowac umiar, inaczej tylko
                wiezienia sie zapelnia a na ulice bedziemy sie bac wychodzic.
                Zreszta mieszkajac w regionie gdzie jakis czas temu zamknieto
                zaklady przemyslowe, co spowodowalo gwaltowny wzrost bezrobocia,
                widze jak moje miasto powoli stacza sie ku upadkowi i degeneruje i
                nie ma takiej mozliwosci by wszyscy potrafili sami sie
                przekwalifikowac i znalezc swoja sciezke rozwoju, po prostu czasem
                brak zdolnosci i talentu jest dla tych ludzi przeszkoda nie do
                przeskoczenia. Ich trzeba po prostu wspomoc finansowo, by w swojej
                zlosci, zazdrosci i biedzie nie zagrazali tym co sie udalo.

                "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
                • W taki razie mam propozycję - niech zwolennicy rozdaania zasiłków
                  opodatkuja się - w dowolnej ilości i wspomagaja biednych,
                  nieudolnych, głodnych a może cwanych. Ja, niestety, spora część
                  swoich dochodów wbrew swojej woli musze oddawać na tych, którzy wola
                  płodzic kolejne dzieci i wyciągać łape po zasiłki.
                  A co by było gdybysmy tak wszyscy doszli do wniosku, ze nie chce nam
                  sie pracować?Ostatecznie wolałabym dziś w nocy uprawiac z mężem seks
                  niz mec pod opieka oddział z 40 chorymi...
              • braktalentu napisała:


                > I tak sobie będziemy żyć w coraz bardziej zakratowanych osiedlach,
                > otoczeni wojskiem, chroniącym nas przed GŁODNYMI. Jak w Rio. Ze
                > strachem, kiedy favele "ruszą" i zdobędą miasto.

                Nie chce mi sie za bardzo zabierac glosu w tej dyskusji, ale tutaj zostalam mile
                zaskoczona, wreszcie ktos, kto rozumie wiecej niz pierwszy lepszy "nowobogacki
                liberal polski". Sama kiedys popelnilam pare postow na ten temat, przytocze
                fragmenty, bo dokladnie to samo mam do powiedzenia i w tym temacie:

                "Prawda jest taka, że póki co na dotychczasowych przemianach korzystają głównie
                bardziej rozgarnięci, lepiej wykształceni i ci, którzy maja kapitął życiowy w
                postaci "dobrego urodzenia", majątku rodziców itd, co oczywiście nie jest
                grzechem i bardzo dobrze, że takim ludziom jest lepiej, co więcej, im POWINNO
                być jako pierwszym lepiej, aby mogli zatroszczyć się o słabszych. Problem polega
                na tym, że oni nie chcą się o nikogo troszczyc o tych, którym jest w zasadzie
                tylko gorzej albo tak samo, a rozwarstwienie spoleczne przybiera monstrualne
                rozmiary. Radzę sobie to uświadomić, bo protesty pielęgniarek i lekarzy to
                jedno, ale gdyby wkurzyli się nagle "ludzie z tramwajów" to mielibysmy krwawą
                rewolucję, a nie namiociki pod sejmem."
                " W tym calym zachłyśnięciu się mozliwosciami zarobku, rozwinięciem przyciętnych
                przez komunę skrzydeł zapominamy o całej reszcie, o "wspólnym dobru" (tak, mam
                świadomośc ze brzmi to dzisiaj bardzo źle ). Ludzie światli, wykształceni, sól
                tego narodu wyjeżdzają na zabitą dechami wies, budują wysokie mury wokół domów
                za miliony, zamykaja się na strzeżonych osiedlach, przemykają po miastach w
                samochodach z przyciemnianymi szybami, przychodzą do pracy w szklanym
                (strzezonym przez straznikow) biurowcu i w przerwie na kawę piszą na forum posty
                o " patologii na którą idą podatki prawdziwych ludzi" a ich wypowiedzi często
                podszyte są pogardą dla słabszych i tych, którzy potrzebują pomocy.
                Sycimy się, że jestesmy lepsi od tego ciemnego ludu, załamujemy wypielęgnowane u
                kosmetyczki rączki nad "rozdawnictwem", chełpimy się jacy to jestesmy zaradni i
                fajni. I NIC. Wracamy w korkach by pielęgnować własne ogródki."

                I to chyba tyle co mam do powiedzenia. Moze poza tym, ze potrzebujemy jako
                społeczeństwo DOJRZAŁEJ klasy średniej. Podobno jest juz "moda" na to, aby
                nowobudowane osiedla byly niestrzeżonewink




                --
                Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
                zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
                • Generalnie się zgadzam i aż takim obślizgłym liberałem nie jestemsmile
                  ale muszę przyznać, że opadło mi wszystko jak przeczytałam artykuł w
                  Polityce (a mają jednych z lepszych i najbardziej niezależnych
                  reporterów) o biednych samotnych matkach protestujących w Wałbrzychu
                  (była parę miesięcy temu taka głośna sprawa) bo je i ich biedne
                  dziatki miasto chciało wyprosić z NIELEGALNIE zajmowanych mieszkań
                  komunalnych, gdyż chciało je przeznaczyć na POMOC SPOŁECZNĄ innym
                  potrzebującym osobom, które odczekały swoje stojąc w kolejce i
                  grzecznie czekając na przyznanie mieszkania. Otóż panie te
                  dowiedziawszy się, że przyjeżdża telewizja kręcić ich protest,
                  zostawiły reportera i pobiegły prostować włosy prostownicami żeby
                  ładnie wyglądać na wizji, a jak redaktor zapytał, czemu nie chcą się
                  zgodzić na opuszczenie nielegalnie zajmowanych mieszkań i przenieść
                  do proponowanych przez miasto ośrodków pomocy społecznej na czas
                  dopóki nie zostaną im przyznane legalnie docelowe mieszkania
                  komunalne, ufryzowane panie beztrosko podały argument, że do ośrodka
                  nie można zabrać swoich telewiorów ani DVD a one bez DVD to się
                  nigdzie nie ruszają, bo by się zanudziły na śmierć.
                  Tak więc, prawda, tak się zastanawiam, gdzie to rozwarstwienie
                  społeczne, bo wychodzi mi na to, że ta pani nie cierpi zanadto na
                  brak rtv i agd, a jeśli chodzi o mieszkanie to obie je mamy, z tym,
                  że ja mam jeszcze kredyt w pakiecie.
                  Konia z rzędem temu, kto wymyśli, jak rozpoznać prawdziwie
                  potrzebującego i oddzielić ziarno od plew, z pożytkiem dla tych
                  pierwszych i żebym nie musiała się czuć jak, robiona w niezłego
                  balona przez jakąś wysmażoną na solarium dziunię, sfrustrowana
                  nowobogacka klasa średnia tylko mogła sobie pogratulować, że
                  pomogłam komu było trzeba.
                  • balladynka napisała:


                    > Konia z rzędem temu, kto wymyśli, jak rozpoznać prawdziwie
                    > potrzebującego i oddzielić ziarno od plew, z pożytkiem dla tych
                    > pierwszych i żebym nie musiała się czuć jak, robiona w niezłego
                    > balona przez jakąś wysmażoną na solarium dziunię, sfrustrowana
                    > nowobogacka klasa średnia tylko mogła sobie pogratulować, że
                    > pomogłam komu było trzeba.

                    Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna zajac sie wlasnie
                    owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej interesie (podatki). Zamiast
                    tego nowobogacka, pseudoliberalna klasa srednia woli narzekac na forach na
                    klientow MOPS i darmozjadow, woli budowac mury i podkreslac swa "zaradnosc" (bo
                    na forach tylko do tego sprowadza sie zwykle dyskusja na te tematy) niz realnie
                    dzialac. Problem polega na tym, ze aby dzialac, trzeba najpierw miec odpowiednie
                    horyzonty myslowe, wybiegajace poza liczenie kazdego grosza oddanego na pijakow
                    i alimenciary. Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i
                    socjalistyczna mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie dobrze i
                    bedzie nadal tak jak jest.


                    --
                    Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
                    zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
                    • virtual_moth napisała:

                      > Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna
                      > zajac sie wlasnie owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej
                      > interesie (podatki).

                      A co ta klasa srednia moze zrobic, poza wybraniem najlepszej z
                      dostepnych opcji politycznych, ktore miejmy nadzieje przeprowadza
                      odpowiednie reformy, ktorych skutkiem bedzie MĄDRA polityka
                      społeczna?
                      I moze jeszcze: co Ty robisz, aby te ziarna od plew oddzielic (skoro
                      to takie proste i w interesie kazdego?) poza pisaniem
                      moralizatorskich postow?

                      > Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i socjalistyczna
                      > mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie dobrze i
                      > bedzie nadal tak jak jest.

                      Z drugiej strony widać oczekiwanie, ze ci, ktorym sie w zyciu
                      powiodlo beda za to przepraszac.
                      A pseudoliberałowie, jak ich nazywasz, w wiekszosc woleliby, zeby
                      wiele spraw zalatwianych bylo przy jak najmniejszej ingerencji
                      panstwa, zeby odpowiedzialnosc za swoje zycie ponosil kazdy
                      czlowiek. Tyle tylko, ze takie zmiany zajmuja wiele lat - poki co
                      trzeba wlasnie sensownego rzadu, ktory bedzie potrafil pogodzic
                      interesy placacych i korzystajacych.


                      --
                      (Przy)biegli rewidenci
                      Bliżej niż dalej
                      • Politycy sobie a najbardziej liczy się lokalna społeczność.
                        SPOŁECZNOŚĆ - a więc nie grupka przypadkowych lokatorów bąkających
                        coś tam po nosem na powitanie i to wszystko. Nie chodzi też o
                        fałszywą wizję jednej wielkiej rodziny. Raczej wspólne działania w
                        drobnych ale istotnych sprawach. Taka postawa może przynosić
                        konkretne efekty w przeciwieństwie do zamykania się w szklanych
                        domach i narzekania na ludzi, których się zna tylko z widzenia i
                        nierzadko obrażania ich, wymyślania od "blachar, damulek " i innych.
                    • > Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna
                      zajac sie wlasnie
                      > owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej interesie
                      (podatki). Zamiast
                      > tego nowobogacka, pseudoliberalna klasa srednia woli narzekac na
                      forach na
                      > klientow MOPS i darmozjadow, woli budowac mury i podkreslac
                      swa "zaradnosc" (bo
                      > na forach tylko do tego sprowadza sie zwykle dyskusja na te
                      tematy) niz realnie
                      > dzialac. Problem polega na tym, ze aby dzialac, trzeba najpierw
                      miec odpowiedni
                      > e
                      > horyzonty myslowe, wybiegajace poza liczenie kazdego grosza
                      oddanego na pijakow
                      > i alimenciary. Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i
                      > socjalistyczna mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie
                      dobrze i
                      > bedzie nadal tak jak jest.

                      Są rzeczy, które „rząd jak najbardziej powinien” i takie, które
                      ludziom się wydaje, że powinien.

                      Ależ oczywiście, że to akurat "rząd powinien". To nie jest żadna
                      mentalność socjalistyczna pseudoliberałów ani ograniczone horyzonty
                      myślowe jak imputujesz, tylko normalna funkcja społeczna, za którą
                      nasz przedstawiciel pobiera pieniądze i ma, jako manadżer do tego
                      powołany w drodze głosowania, efektywnie zarządzać powierzonymi mu
                      zasobami, bo jak nie to go wymienimy na innego. Przez EFEKTYWNE
                      zarządzanie zasobami rozumiem również pomoc dla tych członków
                      społeczeństwa, którzy jej faktycznie potrzebują, natomiast
                      odmówienie tej pomocy osobom i zmobilizowanie ich do ruszenia tyłka,
                      które najzwyczajniej w świecie nie dokładają, chociaż mogą, żadnych
                      starań ze swej strony, i właśnie tę umiejętność odróżnienia ziaren
                      od plew. Nie rozumiem, czemu uważasz, że sama powinnam zakasać
                      rękawy i „działać realnie”. Co to znaczy? Działam, poprzez oddany
                      głos – jest nas prawie 40 milionów, czy mamy rentę dla każdego
                      Zdzicha przydzielać poprzez aklamację czy możemy to powierzyć naszym
                      przedstawicielom? Ja nie chcę być politykiem, podoba mi się mój
                      obecny zawód a tam, zapewniam cię, pracuję za dwoje. Niech każdy
                      robi to, co umie najlepiej. To tak jakbyś oczekiwała, że jak będę
                      niezadowolona z dentysty czy mechanika to powinnam sama sobie
                      borować zęby i naprawić silnik – w tym celu korzystam z usług
                      profesjonalisty, ale w zamian za to on będzie mógł skorzystać z
                      moich usług jak będzie ich potrzebował. Oboje zaś korzystamy z usług
                      naszego rządu. Z jakich usług takiej pani z Wałbrzycha myślisz
                      moglibyśmy wszyscy skorzystać (pytanie retoryczne)?

                      Mentalność socjalistyczna to jest wtedy, kiedy ludziom myli się
                      zakres obowiązków WŁASNYCH z zakresem obowiązków takiego manadżera
                      (państwa) i oczekują od państwa, że przejmie ICH WŁASNE obowiązki i
                      wszystko im zapewni, podczas gdy pani prostuje grzywkę oglądając
                      dvd. Natomiast oczekiwania od państwa, że będzie wykonywać SWOJE
                      obowiązki nie można nazywać mentalnością socjalistyczną, to jest po
                      prostu zdrowy system, uważam zatem, że się mylisz. Moim zdaniem
                      akurat w sytuacji wałbrzyskiej zarząd miasta zachował się
                      znakomicie, zgodnie z obowiązującymi przepisami i odpowiedzialnie
                      społecznie, próbując rozdrystrybuować dostępne zasoby wedle
                      obowiązujących zasad osobom, które czekały od dawna na mieszkania a
                      jednocześnie zapewniając pomoc socjalną owym kobietom na czas ich
                      oczekiwania na mieszkanie. Pomimo tego zapewne owe panie do tej pory
                      psioczą nad kawką i szlugiem jaka to panuje znieczulica,
                      złodziejstwo itd. i i tak następnym razem na owe barykady, którymi
                      straszysz, wyjdą w poczuciu dziejącej się im krzywdy i łykną każdą
                      populistyczną ściemę serwowaną przez kolejnego polityka. Gdybym ja
                      wzięła sprawy w swoje ręce to zapewniam cię, że obeszłabym się z
                      paniami znacznie bardziej obcesowo niż miasto.

                      Naprawdę zaciekawiłaś mnie co jeszcze, oprócz wypełniania mojej
                      części umowy społecznej czyli pracy, płacenia podatków i aktywnego
                      uczestnictwa w życiu państwa poprzez głosowanie według mojej
                      najlepszej wiedzy i przekonań, powinnam zrobić żeby przysłużyć się
                      lepszemu pozyskiwaniu i redystrybucji środków pomocowych ja, jako
                      typowa obywatelka klasy średniej, z kredytem oraz samochodem
                      małolitrażowym tak, żeby pieniądze powędrowały do
                      pięćdziesięcioletniego Franka, który całe życie ciężko pracował, a
                      któremu zamknięto cementownię, jedyne w okolicy miejsce pracy, a nie
                      do Kaśki, która urodziła już szóste dziecko, każde z innym gościem,
                      a która nie pofatyguje się nawet do pracy w nowozbudowanym w okolicy
                      hotelu zmywać naczynia albo sprzątać pokoje bo jej się nie opłaca a
                      w ogóle to przegapiłaby odcinek „M jak miłość”? Chętnie to wtedy
                      zrobię.
    • A i jeszcze jedna smieszna sytuacja mi sie przypomiala (a raczej
      tragiczna). Chlopak mojej siostry znalazl sobie nowa prace i
      rozmawia na ten temat z przypadkowo spotkanym "kolega". Scena
      wyglada mniej wiecej tak: -czesc Bartek, co tam u Ciebie?
      - a no nic, wlasnie zmieniam prace?
      -Tak, to fajnie, a od kiedy?
      -no w starej zostaje jeszcze tydzien, a potem przenosze sie do
      Torunia.
      - no co ty, zglupiales, a co z kuroniem???
      Chlopaka mojej siostry zamurowalo. Ale przysiegam ze to prawda i to
      co wyzej napisalam rowniez. To taka nasza metalnosc polska, no nie
      wypada po dwoch latach pracy w jednym miejscu nie skorzystac z
      kuronia przed rozpoczeciem nowej harowki. no przeciez jak mozna nie
      wziac skoro daja, prawda?
      • Nie rozumiem jednej rzeczy! Mianowicie: Dlaczego kazdy kto wypowiada
        sie negatywnie wobec zasiłkow z gory zakłada, ze osoba ktora go
        pobiera jest osoba bezrobotna??? Nic bardziej błednego! Ja akurat
        pracuje i z tego co mi wiadomo, aby dostac zasiłek na jednego
        członka rodziny nie moze byc wiecej niz minimum sr. krajowej czyli
        545 zł. Wyobrazcie sobie, ze z mojej pensji nie wychodzi nawet
        500zł na członka rodziny. Wiec bez wiekszych problemow dostałabym
        ten zasiłek!!! Zaznacze jeszcze, ze nie mam w chwili obecnej
        zasadzonych alimentow.
        --
        .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
        wrogime...
        • Czy wy wiecie o jakich sumach jest mowa? Zasiłek rodzinny to az,
          raptem 45zł!!!! A jesli kobieta jest matka samotnie wychowujaca
          dziecko 190zł,. Trzeba tutaj dodac, ze matka samotnie wychowujaca
          dziecko, to ta, ktorej ojciec dziecka nie jest znany. Tzn. Nie jest
          ustalone ojcostwo, a wiec nie ma prawa do alimentow! Nie rozumiem
          tej debaty. W kazdym panstwie istnieje cos takiego, jak pieniadze
          socjalne i to o duzo wyzszach kwotach. Tylko w polsce robi sie z
          tego problem! Mnie na przykład nie bulwersuje zasiłek rodzinny, a
          stypendia socjalne na studiach, ktore wzrastaja kosztem naukowych. I
          mamy tutaj: tradycyjne stypendium socjalne, stypendium zywieniowe,
          stypendium dojazdowe i stypendium mieszkaniowe. Z reguły student
          ktory pobiera takie stypendia, nic nie robi. 95% takich delikwentow
          wydaje je na popijawy i imprezy w akademikach. A ma za co przepijac,
          bo jesli pokombinuje, moze otrzymac nawet 900 zł miesiecznie.
          Natomiast student, ktory chce sie uczyc, ma swietne wyniki za
          srednia 4,95 dostaje 200zł. Dlaczego tak mało? Ano dlatego, ze
          stypendia naukowe maleja na koszt tych socjalnych, dla tych ktozy
          przyjezdrzaja ,, studiowac" w knajpach studebckich.
          --
          .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
          wrogime...
          • Jet to skandal! Jeśli stypendia to naukowe, zachęcające do robienia
            czegoś, a wszelkiego rodzaju zapomogi socjalne - dla niepracujących,
            mało zarabiających, leniwych, nieudolnych, obiboków, cwaniaków, - w
            o n!!! Niech się wreszcie zabiora do roboty. W Polsce nie ma
            prawdziwej biedy. Nie ma bezrobocia.
        • A dla mnie (matki nie samotnej) wychowywanie dziecka (w moim
          przypadku dzieci) jest PRACĄ i ZAWODEM przez te trzy lata zanim nie
          pójdą do przedszkola, TO NIE JEST SIEDZENIE W DOMU I PICIE KAWY, ALE
          CZĘSTO HARÓWKA bez prestiżu i za grosze, z olbrzymią
          odpowiedzialnością. Mam dwójkę małych dzieci rok po roku, zanim je
          urodziłam pracowałm czasem i po 10 h dziennie i nigdy nie byłam tak
          zmęczona jak teraz!!! Nie mam czasu na inną aktywność, nie mogę
          pracować w nocy, bo cały boży dzień PRACUJĘ przy małych dzieciach i
          muszę mieć siłę, cierpliwość i dobry humor.
          I nie będę płacić niani złamanego grosza za odwalanie fuszerki
          (widzę to na co dzień w parku), nie po to zdecydowałam się na
          macierzyństwo. Wiem, że będzie mi ciężko po tych czterech (w sumie
          latach) wrócić na rynek pracy, ale zrobię wszystko żeby udowodnić
          także moim dzieciom, że mnie matkę stać jeszcze na wiele i że te
          ciężki czas "siedzenia" (?!) w domu, poświęcenia totalnego, może
          opóźni ale nie przeszkodzi w osiągnięciu upragnionej pozycji
          zawodowej.
    • ja jestem samotną mamą dwójki dzieci.I choć pracuje to co miesiac korzystam z opieki składam wniosek o zasiłek okresowy i celowy.i nie czuje sie przez to gorsza ani sie tego nie wstydze.uwazam ze ten kto jest w trudnej sytuacji finansowej i dochód do zasiłków mu nie przekracza to powinnien z mopsu korzystac.
      • A wziąc dodatkową pracę to Ci juz nie honor? Wyobraź sobie, że
        raptem wszyscy beda pracowac tylko na część etatów i znajda sie
        w "trudnej sytuacji". Uważam, że przed przyznaniem zasiłku opieka
        społeczna powinna zrobic porządny wywiad środowiskowy, taki, żeby
        wszyscy sąsiedzi wiedzieli z kim okolicznośc. Może ze wstydu przed
        publicznym upokorzeniem ( choc nie jestem pewna czy tacy ludzie
        wogóle maja jakiekolwek poczucie wstydu) zamiast wyciągac raczke i
        żebrac , pasozyt zabrałby sie do roboty. Pracy nie brakuje.
        • Jesli zasiłek bierze ta osoba ktora pracuje, to chyba na niego
          zarobiła? Tak, czy nie? Idzie to z jej składek! A po za tym, smieszy
          mnie propozycja drugiej pracy. Matka małego dziecka ma pracowac
          przez 12 godzin, przy załozeniu, ze ta druga praca ma byc na poł
          etatu? Protozoa, pomysl czasem zanim cos napiszesz!
          --
          .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
          wrogime...
          • Z tego co tu widze protozoa jest pracownikiem sluzby zdrowia. Raczej wyzszy
            szczebel, a jak wiadomo, im wyzej tej branzy tym wyzsza frustracja. I to tez
            jest smutne. Lekarz nie powinien pracowac az tak, kuwa, duzo i za tak smieszne
            pieniadze, bo to naprawde rzutuje na psychike. No chyba ze brak empatii wrodzony.
            --
            Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
            zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
            • wink))
              --
              Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie ...
            • Chyba, że dorabia nocnym przepisywaniem tekstów na komputerze, przed
              24-godzinnym dyżurze na sali operacyjnejwink
              Na marginesie – taka np. Klinika Dermatologii płaci, nawet
              stażystom, 180 zł/dyżur – operować wysypki nie trzeba, na zawał
              pryszcza też nikt nie umiera. Może lepiej zmienić specjalizację?
              • > Na marginesie – taka np. Klinika Dermatologii płaci, nawet
                > stażystom, 180 zł/dyżur – operować wysypki nie trzeba, na zawał
                > pryszcza też nikt nie umiera. Może lepiej zmienić specjalizację?

                Nie solidaryzuje sie z pogladami pani na ktora najezdzacie, jednak
                jesli komus sie wydaje, ze 180 zl za dyzur to duzo, to ja wysiadam.
                180 zl za 24 godz, bo tyle ma dyzur swiateczny, lub za 12 godzin,
                jesli mowimy o tygodniu, zalozmy wiec, ze mowimy o tygodniu, zeby
                wynik byl mnie porazajacy, daje nam 15 zl na godzine pracy czlowieka
                po 6 letnich ciezkich studiach, po ilus latach robienia
                specjalizacji. Naprawde paluszki lizac. Niewiele mniej zarabiaja
                teraz sprzataczki i pracownicy fizyczni.

                Lekarze pracuja po 300 godzin miesiecznie, zeby przebic srednia
                krajowa. Ja osobiscie uwazam, ze to nie jest w porzadku.
                Moim zdaniem lekarze niebioracy moga byc zfrustrowani.

                Nooo moze nie na skale pogladow o glodzeniu ludzi, ale jednak troche
                moga.
                --
                Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra
                sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
                • Hej! Zgadzam sie z tym, co napisałas. Ale mozna pojsc droga dedukcji
                  pani lekarzyn i stwierdzic, ze sama sobie jest winna, bo sama sobie
                  wybrała taki zawod! A jesli chodzi o specjalizacje, to nie robi sie
                  jej latami! Jesli lekarz jest dobry, w tym co robi nie ma wiekszych
                  problemow z jej uzyskaniem. Znam i takich, ktorzy maja lat 40 i jej
                  nie maja!
                  --
                  ...Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                  wrogime...
                  • Chyba nie wiesz co piszesz w kwestii specjalizacji i prawach lekarza
                    ze specjalizacjia i bez niej. Ale to juz temat nie na to forum i nie
                    na ten watek.
                    --
                    Boże mój co za gnój!
                    • Jesli lekarz ma znajomosci, to wiez mi ze moze dłuuuuuuugo nnie miec
                      specjalizacji!
                      --
                      .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                      wrogime...
                      • Alez lekarz wcale nie musi robic spacjalizacji. Wszystko zalezy od
                        tego, co sie chce robic w zyciu. Wtedy a inne uprawnienia.
                        Specjalizacje robi sie kilka lat. Niezaleznie od posiadanych
                        koneksji i znajomosci.
                        www.bibl.amwaw.edu.pl/spec.htm
                        --
                        Boże mój co za gnój!
                      • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • Wiesz moze powinnas sie leczyc protozoa? Moze wystarczylaby terapia
                          u psychologa?
                          Plujesz jadem na odleglosc, czy ktos zasluguje czy nie.
                          Niektorym niedostanie sie na medycyne wychodzi na dobre, uwierz mi.
                          Ja jestem tego doskonalym przykladem. Mimo nauki, przygotowywania
                          sie, wysokiej sredniej i stosowengo IQ testy pisane olowkiem jakos
                          nie posluzyly mojemu dostaniu sie na medycyne. Ale nie narzekam.
                          Pracuje w normalnym wiemiarze czasu, noce spedzam z dzieckiem w
                          domu, popoludnia zazwyczaj tez i to wszystko za calkiem sensowne
                          pieniadze, wiec i kompleksow nie mam.
                          I choc cenie kilku lekarzy, ktorych znam, to jakos nie umiem
                          zachwycic sie Twoim poziomem.
                          --
                          Legenda o smoku uczy, że nie należy zaspokajac glodu byle baranem wink
                          • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • 29.06.08, 22:47
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • > To już jesteśmy prawie w domu. Niespełnione marzenia...i stąd
                              > zazdrość, zawiść i nienawiść wobec kogos kto okazał sie byc
                              > lepszy, zdolniejszy, bardziej pracowity.

                              Nie czuje sie gorsza od ciebie. To ty tyrasz w weekend za 120 zl po
                              24 godziny, jak sama piszesz, kiedy ja sie opalam na swoim rancho i
                              patrze jak moje dziecko plywa w moim wlasnym stawie smile Nie trace
                              chwil jego dziecinstwa na tyrke za marne grosze.
                              A frustracaja jaka bije z twoich postow potwierdza, ze czasem los
                              robi nam przysluge zmieniajac nasze plany zyciowe. Mi zrobil.
                              Tobie poza poczuciem wyzszosci nad kazdym, kto nie jest lekarzem,
                              sperentowal kupe niezadowolenia z wlasnego zycia.
                              Wspolczuje ci.
                              --
                              Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra
                              sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
                        • A nie slyszalas o polskim piekielku, gdzie kazdego zdolniejszego tlum wdepcze w
                          ziemie?
        • przepraszam ale to sie tyczy mnie???jezeli tak to to odp brzmi nie.bo jedna prace mam juz(i to nie jest praca etatowa tylko na zlecenie.na caly etat akurat w moim miescie jest ciezko cos znalezc dla takich osob jak ja )a pracuje w niej w tych godzinach jak dzieci sa w przedszkolu.a podjecie dodatkowej pracy jest niemozliwe gdyz nie miala bym co zrobc Z dziecmi popoludniami.i nie jestem zadnym PASOZYTEM.co miesiac jest u mnie pracownik na wywiadzie i to ona podejmuje decyzje czy mi takie pieniazki przysługuja.a ze mi dochód nie przekracza wiec czemu mam nie korzystac.a co do moich dzieci to chcialabym zeby w przyszlosci nie korzystaly z mopsu bo zycze im by zycie sie im lepiej ulozylo niz mi.
          • Jestes lekarzem? Popraw jesli sie myle! Jesli jednak jestes nim, to
            powinnas słyszec o czyms takim jak: DYSLEKCJA, DYSORTOGRAFIA czy
            DYSGRAFIA! Wydaje mi sie jednak, ze nie słyszałas skoro ludzi
            cierpiacych na ta przypadłosc, traktujesz jak prostakow i ćwierć-
            inteligentow oraz uznajesz, ze nadaja sie zaledwie do sprzatania
            ulic. Powiem Ci, ze jest to bardzo obrazliwe i nie przystoi,
            zwłaszcza lekarzowi! Dodam nawet wiecej! Moj brat cierpi na
            dyslekcje i dysortografie i wiesz co robi...? Pisze felietony do
            bardzo szanowanego i poczytnego pisma. Zaskoczna? To moze zaszokuje
            jeszcze bardziej. Wiesz komu udowodnili dyslekcje? Otoz jest to
            dwoch bardzo znanych panow: Albert Einstein i Ch.Andersen!
            --
            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
            wrogime...
            • Po za tym, dlaczego wsadzasz wszystkich, bioracych zasiłek, do
              wspolnego wora? I nazywasz zebrakami? Pewna ich czesc pracuje. Czy
              Tobie rowniez nalezy przypiac etykiete łapowkarza, ktory nic nie
              potrafi, a został lekarzem tylko dlatego, ze miał w rodzinie plecy,
              czyli innych ustawionych juz lekarzy? I wreszcie, czy zebrakiem
              nazwiesz wszystkich tych rodzicow, ktozy prosza o pomoc finansowa na
              operacje dla swoich chorych dzieci?
              --
              .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
              wrogime..
              • Człowiek wraca z urlopu a tu na niego takie kwiatki czekają

                Temat wraca jak bumerang i nadal wzbudza ogromne emocje ale apeluję
                o wyciszenie emocji i panowanie nad epitetami

                Osobiście zgadzam się zarówno z braktalentu jak i
                protozoa.Chciałabym jednak zauważyć,że żyjemy w POlsce. W kraju z
                ogromnymi naleciałościami historycznymi, politycznymi i mentalnymi.
                Rozwiązania, które obecnie proponuje państwo są żenujące bowiem
                zasiłki nie są przysłowiową wędką ale dla wielu-smaczną rybką. A to
                jest złe

                --
                Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                • Zgadzam się z Guderianką że rozwiązania proponowane przez państwo ,
                  to takie załatwianie sprawy najbardziej potrzebujących na skróty.
                  Łatwiej i taniej jest wypłacić kilku złotowe zasiłki niż
                  zainwestować w kursy szkoleniowe czy dać pracodawcy zatrudniającego
                  osoby kierowane do nich przez PUP lub MOPS, dofinansowanie lub
                  zaproponować jakieś okresowe ulgi np.podatkowe.Ale to wszystko
                  kosztowało by budżetu państwa więcej , więc po co się wysilać niech
                  najubożsi dostaną swoje zasiłki i siedzą tam gdzie są bo i tak
                  nikogo nie obchodzą.
                  • A dlaczego sie nie wysilic i nie wziąc SWOICH SPRAW W SWOJE RĘCE?
                    czyzby to było zbyt skomplikowane?
                    Mozna studiować zaocznie, wieczorowo, skończyć kursy, uczyć sie
                    języków obcych. Wszystko mozna tylko trzeba chcieć!!! Dlaczego
                    chceesz tylko oglądać sie na innych, czekac az dadzą?
                    Jak zależało mi na nauczeniu sie języka francuskiego to na 2
                    miesiące wakacji wyjezdżałam do Francji i zajmowałam sie starsza
                    panią Carolą. Musiałam tak ułozyc sobie zajęcia , żeby praktyki
                    studenckie przypadły nie w sierpniu, ale lipcu lub wrzesniu.
                    Musiałam na tyle dobrze się uczyc, żeby nie miec nic do zaliczania w
                    sesji poprawkowej. Na to pracowałam cały rok, ale mam efekty.
                    Pewnie, że fajniej by było jechać na popijawę z kolegami na
                    Mazury...ale ja zainwestowałam w siebie. Może i warto by było
                    zamiast nic nie robic pomyslec o swojej przyszłości.
                    • Wiesz, na taki wyjadzd, czy zaoczne studia, tez potrzebne sa
                      pieniadze! Po za tym chyba zapominasz, ze matka samotnie wychowujaca
                      dziecko raczej nie moze sobie pozwolic na to, aby wyjechac na 2
                      miesiace do francji! Fakt, o takich rzeczach powinno sie myslec
                      przed zajsciem w ciaze!!! Ale skoro jest na to za pozno, trzeba
                      zastanowic sie i znalesc najbardziej dogodne rozwiazanie dla
                      sytuacji, w ktorej sie znalazło!
                      --
                      .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                      wrogime...
                      • Dla chcącego nic trudnego. Mozna jechac do rodziny z dziećmi z
                        własnym dzieckiem. Tylko trzeba szukac, pytac i PRACOWAĆ. Wyjazd nie
                        będzie wakacjami dla samotnej matki i dziecka opłacany przez
                        sponsora ( bo wtedy samotna matka znajdzie się w ciągu 2 dni na
                        ulicy), będzie to praca matki ( czasem po 16 godzin na dobe przez 7
                        dni w tygodniu), ale efekty będą.
                        Pracodawca tez moze opłacic studia, ale trzeba byc dobrym w tym co
                        się robi.Bo raczej nie opłaci, gdy samotna matka 2 razy w miesiącu
                        bierze po tydzień zwolnienia na chorujące dziecko.
                        • A jesli ma stała prace? Myslisz, ze jesli bedzie dobrym
                          pracownikiem, to szef pozwoli jej na 2-miesieczny wyjazd? Ja mam
                          prawie 6 miesieczna corke. Za ok 2 tygodnie wracam do pracy. Nie
                          wiem jak sobie dam rade! Moje dochody nie sa wysokie. Nie bede miała
                          mozliwosci podjecia dodatkowej pracy bowiem juz samo, codzienne
                          przygotowanie sie do tej, ktora mam pochłania sporo czasu! ... Nie
                          jestem przeciwna wypłacaniu pieniedzy socjalnych tym kobieta, ktore
                          pracuja!!!!!
                          --
                          .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                          wrogime...
                          • A czy Ty uwazasz, że gdy wracałam do pracy moje dochody były
                            wysokie, ze się nie bałam? Nie, zarabiałam niewiele, miałam male
                            bliźniaki i olbrzymia odpowiedzialnośc za ludzkie życie.
                            Przez kilka lat spałam po 5 godzin, wyskakiwałam ze skóry i nie
                            oglądałam sie na innych ( nawet na własnych rodziców). Z mężem
                            mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
                            drugiej lub trzeciej pracy.
                            • nie wiem dlaczego miałaś oglądać się na własnych rodziców?
                              widzisz, ty masz męża z którym zostawiałaś dzieci. ja takiego nie mam, mój eks
                              i tak ostatnio zachował się w porządku siedząc z młodą jak była chora.
                              --
                              Nie podcinaj gałęzi na której siedzisz, chyba że chcą cię na niej powiesić.
                            • cyt "Z mężem
                              mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
                              drugiej lub trzeciej pracy."..... kochana sama sobie
                              zaprzeczasz..... my wspaniałe i wszechstronne mamusie nie możemy
                              liczyć na męza który tyra na 3 dodatkowych etatach i przynosi grube
                              pieniądze! niestety jak to forum nosi nazwe jesteśmy same (do Twojej
                              informacji bo chyba tego nie zauważyłas uncertain) ponadto wybacz ale nie
                              widze takiej opcji że ja pracuje cały dzień a dziecko pozostawiam
                              samo w domu bez opieki, czasami trzeba się nim zając, jak myslisz?
                              może jestem w błedzie??
                              dzieki bogu obecnie mam prace i nie narzekam ale był taki czas że
                              musiałam korzystac z tych "dobrodziejstw" które oferuje nam panstwo.
                              ciesze sie ze w tej chwili ja moge swoimi podatkami pomóc takim
                              obrzydliwym pasożytom jakie sa samotne matki smile)) wiecej życzliwosci
                              kobieto (jesli nią jestes?)

                            • protozoa napisała:

                              > A czy Ty uwazasz, że gdy wracałam do pracy moje dochody były
                              > wysokie, ze się nie bałam? Nie, zarabiałam niewiele, miałam male
                              > bliźniaki i olbrzymia odpowiedzialnośc za ludzkie życie.
                              > Przez kilka lat spałam po 5 godzin, wyskakiwałam ze skóry i nie
                              > oglądałam sie na innych ( nawet na własnych rodziców). Z mężem
                              > mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
                              > drugiej lub trzeciej pracy.
                              > Wszystko przyrównujesz do swojej sytuacji. Jaki jest koszt
                              emocjonalny takiej harówki ? Jak zniosły to Twoje dzieci ?
                    • Teraz wreszcie odnalazłaś klucz do zagadki - TRZEBA CHCIEĆ !!!!
                      Trzeba nauczyć się czegoś pragnąć, wiedzieć dlaczego tego się
                      pragnie i umieć jeszcze się poświęcić dla tego celu. Tobie się
                      wydaje, że już taka z motywacją się urodziłaś, sama się
                      ukształtowałaś w ten sposób a te matoły z marginesu też mogły ale
                      nie chciały.. Więcej refleksji nad sobą, życiem i innymi ludźmi.
                  • Racja ! Osobiście popieram pomysł wprowadzenia asystentów
                    rodzinnych - ale czemu przypuszczam, że na to pieniędzy będzie
                    brakować a i pensje marniutkie..
                • Nie bardzo wiem, gdzie na drzewku powinnam umieści ten post, ale
                  chwycę się Twojego apelu o umiarkowanie w epitetach.
                  Nie podobają mi się osobiste wycieczki Protozoa w kierunku
                  poszczególnych uczestniczek dyskusji. Nie tylko dlatego, że
                  nieeleganckie jest nazywanie kogoś pasożytem / żebrakiem, ale
                  również dlatego, że poza tymi okresleniami Protozoa nie wnosi do
                  dyskusji nic merytorycznego.
                  Propozycja minimum biologicznego i powoływanie się na upadek
                  socjalizmu, to przecież bzdury, która świadczą jedynie o tym, że
                  poziom wiedzy historycznej, jak i tej o współczesnym świecie
                  polskiego lekarza jest zatrważający.

                  Droga Protozoa gdybyś zamiast o świcie biegać po bułki odrobiła
                  lekcje, to widziałabyś, że system celkowy, favele w Brazylii,
                  resocjalizację przez pracę Morozowa, już jako ludzkość
                  przerobiliśmy.
                  Skoro przesypiałaś lekcje historii i jesteś ignorantką w zakresie
                  współczesnych form dysfunkcji społecznych
                  ("nieroby", "lenie", "pasożyty"), to może od strony medycznej uda Ci
                  się pojąć, że ludzie nie rodzą się tacy sami. Nie mamy wpływu na
                  nasz kolor oczu, wrost, kolor skóry, a także możliwości
                  intelektualne. Pracowity matoł jest w stanie wkuć na pamięć
                  podręcznik do farmakologii i nazwać najdrobniejsze części składowe
                  czaszki, ale od tego nie nauczy się myśleć logicznie, łączyć
                  poszczególnych wydarzeń w fakty, stawiać tez, dochodzić do wniosków
                  i zarabiać pieniędzy. Taki "matoł" dzięki pomocy społecznej może za
                  to wnieść coś pozytywnego i być użytecznym dla wspólnoty, choćby
                  przez to, że nie obciąża jej nadmiernie niudolnymi próbami bycia
                  samodzielnym.

                  Gdyby zastosować się do Twojej propozycji minimalizacji wkładu
                  społecznego w utrzymanie ludzi, którzy nie są w stanie poradzić
                  sobie sami, i to nie tylko z powodu braków intelektualnych, ale
                  również kulturowych i mentalnych (wyuczona bezradność, itp.), to
                  osoby niekorzystające z państwowej służby zdrowia, nieposiadające
                  dzieci i wykształcone prywatnie lub za granicą nie powinny płacić
                  podatków wcale. A jednak płacą. To dzięki nim, Ty beneficjent pomocy
                  społecznej korzystasz z systemu opieki zdrowotnej i systemu
                  edukacji. Oba mają swoje wady, tak jak sysrem zasiłków, ale gdybyś
                  sama miała sfinansować szkołę swoich dzieci, to pewnie dziś umiałyby
                  ledwie czytać i liczyć do dziesięciu. Dla osób lepiej niż Ty
                  sytuowanych, to Ty, płacąc swoje śmieszne podateczki, od lichych
                  dochodzików jesteś takim "żebrakiem", "próżniakiem", "pazożytem". Bo
                  to oni, wkładający do woreczka najwięcej, muszą kształcić Twoje
                  dzieci i opłacać endoplastykę biodra, na którą sama w życiu byś nie
                  odłożyła. To dzięki nim jedziesz do pracy, bo ktoś zapłacił za
                  nawierzchnię (asfalt) na drodzie. Myślisz, że z tych Twoich groszy
                  starczyłoby? I tak płacąc myśli sobie zamożny podatnik, dlaczego
                  skoro ja mogę tyle zarobić, żeby posłać dziecko do prywatnej szkoły
                  i skoro operuję się w Szpitalu Damiana, to Protozoa nie może? Może
                  leniwa jest? Pewnie Jej mamusia i tatuś też jechali przez życie
                  dzięki wydaptanym ścieżkom, bo fakt, że za komuny przy świetnie
                  prosperującej praktyce lekarskiej nie dostali domiaru o czymś
                  świadczy.
                  Od tych, którymi tak gardzisz Protozoa różni Cię tylko rodzaj
                  kolejki. Stoisz w innej, np. tej po koronografię. I masz do tego
                  takie samo prawo, jak Zdzichu do talonu na węgiel, czy dopłaty do
                  obiadu dla dziecka. Bo istnieje pojęcie kosztu społecznego, ściśle
                  powiązanego zresztą z kosztem finansowym. I jak się wysilisz i
                  chwilę pomyślisz, to sama odkryjesz co stoi za altruizmem koncernów
                  fundujących pracownikom programy outplacementowe, co skłania mnie do
                  fundowania Twoim dzieciom edukacji, a Tobie opieki zdrowotnej, i
                  dlaczego warto płacić zasiłki pracującym i niepracującym
                  samodzielnym matkom oraz mojemu ulubionemu mętowi Zdzichowi.

                  To co Guderianka łaskawa była nazwać "smaczną rybką" to dla mnie
                  zgniły śledź. Jest mi przykro, że tylko tyle mogę zaproponować
                  poszkodowanym przez los (choćby poprzez fakt, nieumiejętności
                  czerpania satysfakcji z pracy). Być może gdyby Protozoa pracowała
                  efektywniej (czytaj: wypracowywała większy zysk), to i podatki
                  płaciłaby wyższe, i dzieci Zdzicha nie ukradłyby Jej radia
                  samochodowego z głodu, lub braku opieki.
                  • Przeczytałam Twoje uczone wywody i naprawdę chcemi się śmiać. Z
                    Twojej naiwności.
                    Większości, znakomitej większości, klientek pomocy społecznej bardzo
                    odpowiadałby poprzedni ustrój, który miałam przyjemność przerabiac
                    na własnej skórze. Ustrój, w którym nieroba i lenia nie sposób było
                    wyrzucić z pracy, bo miał szereg praw socjalnych. Jedyny żywiciel -
                    świeta krowa, samotna matka - święta krowa itd, itp.
                    A praca, to było zajęcie dla naiwnych, bo zawsze można było pojść i
                    pojęczeć w "opiee" i wyrwać jakieś pieniądze czy świadczenia. A
                    świedczeń było całkiem sporo: bezpłatne obiady, dofinansowanie do
                    większych czy mniejszych zachcianek, bezpłatne kolonie, wczasy za
                    taniochę.
                    A tu raptem po 1989 roku pakiet socjalny sie zmniejszył. Juz mozna
                    szurnąć nieroba z pracy, juz nie na wszystko można wyciągnąc
                    pieniądze. I dobrze.
                    Powtarzam - pracy nie brakuje, tylko nie zawsze są to duże pieniądze
                    i nie zawsze robota jest czysta, lekka i przyjemna.
                    Czy pani po maturze przyjdzie do szpitala jako salowa? A skąd!
                    Szybciej poleci po zasiłek socjalny.
                    A czy będzie sprzatać? Mowy nie ma, jeszcze sobie rączki pobrudzi.
                    Przy takiej mentalności społeczeństwa mamy to co mamy. Brak chętnych
                    do niewdzięcznej pracy i kolejki świadczeniobiorców, którzy de facto
                    sa pasozytami.
                    P.S. Jesli juz uzywasz jakichs okresleń to używaj ich prawidłowo.
                    Nie ma czegoś takiego jak "koronografia" jest KORONAROGRAFIA czyli
                    inwazyjne badanie tętnic wieńcowych. Jak widać fakt nie biegania po
                    bułki nie spowodował, że jestes istotą dokształconą. Co więcej -
                    gdybys dziś zdawała maturę pewnie Twoja praca zawierała by
                    takie "kwiatki" maturalne jak "popadająca w szezgląg Izabela Łęcka".
                    • Nie stresuj sie tak, kobieto! Nikt tutaj nie jest winny temu, ze jak
                      napisałas siedzisz 24 godziny na dobe w szpitalu. Uwiez, sa ludzie
                      ktorzy potrafia cieszyc sie zyciem i czerpac z niego maksimum
                      przyjemnosci. P.s Nie wiem dlaczego tak głosno krzyczysz? Przeciez z
                      Twojej marnej pensji i tak niewielu pasozytow uda sie utrzymac!
                      --
                      .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                      wrogime...
                      • Zjawo, ja sie nie stresuję! Bardzo, ale to bardzo lubię swoja pracę
                        ( w zyciu nie poczujesz adrenalinki na sali operacyjnej, a żałuj).
                        Widzisz, gdyby nie to, że z mojej pensji muszę płacić podatki na
                        rzesze pasożytów i nierobów pewnie cieszyłabym się znacznie
                        większymi dochodami.
                        P.S. Zjawo, zczniej wreszcie sie uczyć! Słóweńko "uwierz" pisze się
                        przez "rz" od innego słówka "wiara". Jesli nawet cierpisz na
                        dysleksje, to można nauczyć się zasad ortografii polskiej. Tzw. "rz"
                        wymienne .
                        Sadząc takie bylki ortograficzne bez względu na przyczyne stajesz
                        się niewiarygodna.
                        • protozoa zjawa ma racje !!!!! nikt tu nie potrzebuje czytac ze ty masz taką prace a nie inną.nikt ci nie kazał wybierac takiej pracy.bo to twoje narzekanie jest śmieszne.i przestań w końcu OBRAżAC LUDZI JAKIE BłEDY ROBIą CZY ZE SA PASOżYTAMI BO JA ZASIłKI BIORę I BEDE BRAC I PASOZYTEM NIE JESTEM.nalezy mi sie.i watpie w to ze twoje zycie jest takie piekne i wogole .bo jakby tak bylo to bys tak sie nie zachowywala,a moim zdaniem to te twoje chamskie odzywki sa chyba efektem ze cos nie tak w twojej rodzince.moze mąz za mało dogadza?? HEHE
                          • Na życie seksualne nie narzekam. Na życie wogóle mało narzekam. Cóz
                            ułożyło mi sie lepiej niz wielu z Was, między innymi dlatego, ze
                            jestem bardziej odpowiedzialna i pracowita.
                            Narzekam natomiast na to, że sa w moim otoczeniu osoby pasozytujace
                            na innych. Zapomoga, zasiłek - ok, niech dadzą, "misienalezy". Tylko
                            skład brac na to pieniądze? Ano z pracy tych, którzy sa zdolni,
                            pracowici i coś z siebie daja.
                            Marzy mi sie dzień, w którym zasiłki byłyby wypłacane tylko ludziom,
                            którzy NIE Z WŁASNEJ WINY są CAŁKOWICIE niezdolni do pracy, albo
                            pogorzelcom, ofiarom powodzi itd. Pasozytom i cwaniakom - nie.
                            • protozoa napisała:

                              Cóz
                              > ułożyło mi sie lepiej niz wielu z Was, między innymi dlatego, ze
                              > jestem bardziej odpowiedzialna i pracowita.
                              wystarczy, że trafisz kiedyś na wrednego typa, zazdrosnego o
                              karierę, pieniądze, prestiż, życie rodzinne itp. bez zahamowań
                              moralnych ale z mocnymi plecami. Obrobi Ci za plecami tak 4litery,
                              że nie tylko z hukiem wylecisz z roboty, ale też nie będziesz w
                              stanie żadnej pracy dostać. I to nie tylko jako sprzątaczka ale
                              nawet w najstarszym zawodzie świata. A takie rzeczy się zdarzają,
                              niestety.
                              Ciekawe, czy jak wtedy śmierć głodowa zacznie patrzeć Ci w oczy to
                              pójdziesz po zasiłek, nazwiesz siebie pasożytem i czy chciałabyś
                              wywiadu środowiskowego aby sasiedzi mogli Ciebie napiętnować, bo
                              okradasz innych poprzez branie zasiłku?
                              • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • No cóż, jestem za stara, aby pracować w najstarszym zawodzie świata,
                                ale na ludzi o moich kwalifikacjach jest olbrzymie zapotrzebowanie!
                                Juz dziś szukają co najmniej 5 chirurgów. Tak więc opisana przez
                                Ciebie sytuacja raczej mi nie grozi.
                                • Mylisz się. Wystarczy, że wredny typ obsmaruje Ci tyłek opinią
                                  pieniacza, osoby konfliktowej i co tam jeszcze przyjdzie mu do
                                  głowy. Manipulując Tobą i innymi sprawi, że ludzie sami dojdą do
                                  wniosków, że z Tobą się współpracować nie da i taka opinia pójdzie
                                  w "świat". Nie wiem, czy interesujesz się tematem mobbingu. Osoba
                                  popełnia samobójstwo, bo nie może znaleźć pracy, bo chociaż jest
                                  olbrzymie zapotrzebowanie na jej zawód to nikt nie ma ochoty
                                  zatrudnić "konfliktowej" osoby. Nawet do pracy fizycznej.
                                  A przy Twojej arogancji i pewności siebie, dołożenie odpowiedniej
                                  łatki nie będzie trudne.
                                  • Zbyt długo pracuję, mam zbyt ugruntowana pozycję zawodową, zbyt
                                    wsokie kwalifikacje i co więcej są olbrzymie braki chirurgów, abym
                                    miała sie bac o pracę.
                                    W moim fachu liczy się coś niec innego niz obsmarowywanie 4 liter
                                    kolegom.
                                    Mobbing? U mnie w pracy jesli występuje to w zupełnie innej formie
                                    niz usiłujesz to przedstawić. Najwyżej któryś z kolegów .... hm
                                    wykazuje zwiększone zainteresowanie przedstawicielka płci
                                    przeciwnej. Zreszta dotyczy to raczej pielęgniarek czy stażystek.
                                    Mnie raczej nie, bo znamy się jak łyse konie i raczej mało
                                    prawdopodobne, zeby 25 latek odważył sie klepnąć mnie w posladek.
                                    Ewelinko, dołożenie łatki - jak piszesz- nie w tym środowisku i nie
                                    w moim wieku.
                                    • Podobno nie ma ludzi niezastąpionych.
                                      Ale nie będę się wykłócać o to, kto ma rację.
                                      Powinnaś jednak wiedzieć, że mało kto ma tak komfortową sytuację w
                                      pracy. Bandytów w białych rękawiczkach nie brakuje. Dlatego
                                      wrzucanie wszystkich bezrobotnych, pobierających zasiłek czy co tam
                                      jeszcze do jednego worka 'leni i pasożytów' jest niezwykle
                                      krzywdzące.
                                      Proponowanie by osobie, która doznała upokorzenia zszarganą opinią i
                                      wyrzuceniem z miejsca pracy, robić wywiad środowiskowy aby ją
                                      dodatkowo upokorzyć za to, że śmie pobrać zasiłek jest łajdackie. A
                                      wypowiadanie takich opini przez lekarza po prostu przeraża.
                                      A swoją drogą proponowanie samotnej, pracujacej matce DODATKOWEJ
                                      pracy tez jest chore. Czy dzieci wychowywane przez obce osoby mają
                                      matkę znać tylko z niedzielnego odsypiania całego tygodnia? Uważam,
                                      że dzieci są ważniejsze niż ideologia "nie wezmę zasiłku".
                                      • Jak na wszystko, tak i na komfortowa sytuacje w pracy musiałam sobie
                                        zapracować. Ciężko zapracować, nic za darmo. Chociaż nie, według
                                        większości z Was, czy się stoi czy się lezy świadczenie się nalezy.
                                        Każdemu równo, wszak wszyscy mamy równe zołądki. Kłania się
                                        socjalizm w czystej postaci. Populistyczne hasełka, które
                                        doprowadziły Polske do tego czego Wy może nie pamietacie, ale ja juz
                                        tak.
                                        • protozoa napisała:

                                          > Jak na wszystko, tak i na komfortowa sytuacje w pracy musiałam
                                          sobie
                                          > zapracować. Ciężko zapracować, nic za darmo. Chociaż nie, według
                                          > większości z Was, czy się stoi czy się lezy świadczenie się
                                          nalezy. (...)
                                          Protozoa, widzę, że z braku argumentu zaczynasz pisać idiotyzmy
                                          o "czy się stoi, czy ..."
                                          To, że masz komfortową sytuacje, to raczej nie efekt ciężkiej pracy
                                          a raczej - jak to się mówi wg. powiedzonka: miałaś więcej szczęścia
                                          niż rozumu (bo zakładam, że nie jesteś osobą, która pnie się w
                                          karierze w górę po trupach).
                                          A wystarczyłoby, gdybyś urodziła się parę lat później i trafiła na
                                          nadmiar lekarzy (jak moja koleżanka) więc o dorywczej pracy w
                                          pogotowiu mogłabyś pomarzyć. Po powrocie do pracy po odchowaniu
                                          dzieci, dostałabyś natychmiastowe wypowiedzenie, tak jak to spotyka
                                          większośc matek. Z racji braku wakatów, nie wykonywałabyś swojego
                                          zawodu kilka latek, a to bardzo często oznacza śmierć zawodową.
                                          Wystarczyłoby też, że nagle Twojemu odpowiedzialnemu mężowi coś
                                          odbija i znika w świecie. I tak oto zostałabyś samotną matką bez
                                          pracy, bez kwalifikacji i bez komfortowej sytuacji. Gorączkowo
                                          szukałabyś pracy i dostałabyś w Biedronce przy ciężkiej harówie po
                                          kilkanaście godzin dziennie. W weekendy też. Opiekunka do bliźniąt
                                          wziełaby nie 2/3 pensji ale całą pensję. Ciekawe jak wtedy
                                          myślałabys o dodatkowej pracy, tak jak to "genialnie" zaproponowałaś
                                          innej matce. I czy nadal honorowo nie poszłabys po zasiłek?
                                          Wiesz, pouczanie oraz pogardzanie innymi, tylko dlatego, że nie
                                          poszczęściło im się w życiu tak jak Tobie nie świadczy najlepiej o
                                          Tobie.
                                          A na marginesie: nie próbuj mi wmawiać, co myslę. Ja tez mam
                                          skończone studia i do wszystkiego dochodzę sama.
                                          • Taka juz jesst ta Protazoa! Sadzi, ze jest idealem wszystko
                                            wiedzacym. Nawet potrafi czytac w ludzkich umyslach! Ewelina_1 ty
                                            nie skonczylas medycyny, wiec jak smiesz krytykowac pania lekarzyne?
                                            I tak napisze ci, ze jestes glupia, bo twoje poglady znaczoca roznia
                                            sie od tych, gloszonych przez ,, wzor cnot", jak ktos napisał,
                                            protazoasmile!
                                            --
                                            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                            wrogime...
                                          • Żadna, ale to żadna z moich młodszych koleżanek-lekarek nie musiała
                                            starać sie o prace w Biedronce. Pewnie miałam szczęście, że trafiłam
                                            do Kliniki, ale szczęściu tez trzeba pomóc - pracowitością.
                                            Gdybym nie pracowała w klinice pracowałabym w szpitalu miejskim,
                                            pogotowiu czy przychodni, w ostateczności gdzies na prowincji.
                                            Pewnie gdybym była młodsza wyjechałabym za granice, bo wyobraź sobie
                                            nieźle znam francuski, ale moje pokolenie takich mozliwości nie
                                            miało lub miało mniejsze.
                                            Tak więc nie jest do końca dokładnie tak jak piszesz.
                                            • 04.07.08, 17:12
                                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                            • Nie wiem, jaki jesteś rocznik, ani z jakiego regionu piszesz. A to
                                              czasem wiele by wyjaśniło. Nie wiem, czy masz kontakt ze wszystkimi
                                              młodszymi osobami po medycynie. Bo ja wiedziałam o trudnościach w
                                              znalezieniu pracy (nie wiem jak to jest dziś).
                                              A poza tym, to tu nie chodzi o rozważania konkretnie Twojego
                                              przypadku, tu chodzi o coś więcej. O to, że róznie w życiu bywa, że
                                              wydaje nam się, że mamy świetny zawód, ciężko pracujemy, a potem coś
                                              się dzieje i spadamy na dno. I to na bardzo długo. Wystarczy tak jak
                                              wspomniałam wcześniej, że trafi sie na wrednego typa.
                                              A sporo ludzi na prawdę pracuje bardzo ciężko za marne grosze. Bez
                                              sznas na poprawę (np. znalezienie nowej pracy). Bo niestety nie
                                              każdy ma szczęście. A szczęsciu nie pomaga się tylko pracowitością.
                                              Pomaga tez się korupcją, nepotyzmem, układami itd.
                                              • Kocham słowo "układ"!!!! Mam 42 lata, mieszkam w Warszawie i
                                                naprawdę nikt z moich ani starszych ani młodszych kolegów nie miał
                                                nigdy problemów ze znalezieniem pracy. Jak nie w Klinice to w
                                                szpitalu. No może problemy mieli ludzie uzależnieni od alkoholu czy
                                                narkotyków, ale nie o tym tu mówimy
                                                Jakoś nie wierzę w to, ze na ludzi czyhają wredne typy...., które
                                                spychaja na dno. Jesli człowiek znajdzie się a dnie to jest temu sam
                                                winien.
                                                Duzo piszesz o szczęściu, ale tak jest , że mozna mu pomóc,
                                                pracowitością chociażby.
                                                • Jak w temacie. Moje gratulacje w ocenie rzeczywistości. Przecież
                                                  wszyscy wiedzą, że świat zaczyna i kończy się na Warszawie. No i
                                                  jesli w Warszawie nie ma problemów z pracą, to w Pcimiu Dolnym też
                                                  nie ma.
                                                  Fajny jest też ten fragment o tym, że człowiek sam jest sobie winien
                                                  gdy jest na dnie. No rewelacja! Roman Kluska (od Optimusa) zapewne
                                                  sam siebie aresztował za wyłudzenia VAT. Podobnie jak wielu innych
                                                  biznesmenów, którzy jedną decyzją Urzędu Skarbowego zostali
                                                  bankrutami bez własnych firm, bez wolności i bez pieniędzy na własną
                                                  obronę w sądzie. A ewentualne zasądzone odszkodowanie po latach nie
                                                  było w stanie nawet pokryć długów powstałych po niesłusznej decyzji
                                                  US (pracownik US nie ponosił konsekwencji własnych błędów).
                                                  Protozoa, w matrixie żyjesz?
                                          • Ewelinka, bo na wszystko potrzebny jest złoty środek. Jeśli mama pracuje i faktycznie może sobie polepszyć pobierając kilkadziesiąt zł (czy troszkę więcej) zasiłku - to ok, po to właśnie on jest smile
                                            Chodzi o to, żeby nie trafiał do osób, które nie powinny go otrzymywać; np. specjalnie rozwiodły się dla zasiłku, albo w ogóle nie pracują i nie mają takiego zamiaru, które pracują na czarno itp. itd. A taki alkoholik to moim zdaniem nie powinien zobaczyć ani jednej złotówki. Podobnie lewe renty i kurowniówki powinny zostać ukrócone.
                                            Wówczas w budżecie byłoby więcej pieniędzy. Dzięki czemu zasiłki dla _faktycznie_ potrzebujących byłyby większe, a kolejne pokolenia biednych dzieci by się uczyły zaradności.
                                            Moja mama też pobierała jakiś zasiłek, przy czym pracowała na etat i sobie dorabiała i miała jeszcze alimenty. Zasiłek był przeznaczany bodająz jako dodatek mieszkaniowy czy coś takiego. Dzięki temu były pieniądze na np. zajęcia dodatkowe dla mnie.
                                            • totorotot napisała:

                                              > Ewelinka, bo na wszystko potrzebny jest złoty środek. Jeśli mama
                                              pracuje i fakt
                                              > ycznie może sobie polepszyć pobierając kilkadziesiąt zł (czy
                                              troszkę więcej) za
                                              > siłku - to ok, po to właśnie on jest smile
                                              Totorotot, oczywiście, że pijacy, lenie i inni kombinatorzy nie
                                              powinni dostawać zasiłku. Ale my tu nie rozmawiamy ogólnie o
                                              zasiłkach a wyłącznie o zasiłkach dla samotnych matkach. Wątek
                                              został założony (jesli się nie mylę) na forum "Samodzielna mama",
                                              potem admini GW zalinkowali go też do forum "najciekawsze" - to tak
                                              dla wyjaśnienia odnośnie innej Twojej wypowiedzi (dalej).
                                              A wracając do Twojego zdania, które zacytowałam. Otóż protozoa
                                              takiej pracującej matce:
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=81460092&a=81477869
                                              proponuje dodatkową pracę:
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=81460092&a=81479239
                                              nazywając ją przy tym pasożytem!
                                              Do tego chce publicznie upokarzać ludzi, którym na życie nie starcza.
                                              Tylko dlatego, że ona ma szczęście a inni nie.
                              • Ewelina, ale chyba już trochę przesadzasz z tym najstarszym zawodem świata smile Jak ktoś mógłby przeszkodzić w otrzmyaniu takiej pracy?
                                • totorotot napisała:

                                  > Ewelina, ale chyba już trochę przesadzasz z tym najstarszym
                                  zawodem świata smile
                                  > Jak ktoś mógłby przeszkodzić w otrzmyaniu takiej pracy?
                                  Matka Natura wraz z upływającym czasem smile Młodsze nie będziemy,
                                  niestety...
                                  A mówiąc inaczej, to jest specyficzny rodzaj pracy. Nie wyobrażam
                                  sobie, aby zmuszać kogś do podjęcia takiej pracy, bo jakiejkolwiek
                                  innej nie może dostać.
                        • 02.07.08, 17:47
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • 02.07.08, 17:50
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • 02.07.08, 17:54
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Apropos żebrania dla chorych dzieci - to własnie jest tak dziwnie
                ustawione, że dla tych dzieci refundacji brak zaś dla chorych na
                AIDS narkomanów leczenie całościowe (baardzo drogie leki) włącznie z
                badaniami kontrolnymi zapewnione. Trzeba widzieć różnicę między
                żebraniem a domaganiem się swoich praw !!
        • Wywiad środowiskowy jest przeprowadzany. Skorzystałam z jedorazowej
          pomocy MOPS-u :
          Sytuacja następująca: pracowałam w trakcie całego okresu ciąży i
          płaciłam wszystkie składki, ponieważ jednak była to praca na
          zlecenie (słynne kiedyś przedłużanie umów) a dziecko urodziło się 5
          dni po zakończeniu ostatniej z umów okazało się, że zasiłek
          macierzyński mnie ominął, jako że nie miałam co do garnka włożyć nie
          miałam wątpliwości czy skorzystać z zapomogi przez 3 miesiące, po
          których znów ruszyłam do pracy. Wyszłam z założenia, że jeżeli
          państwo umożliwia takie wykorzystywanie pracowników dlaczego nie.
    • branie zasiłków przez osoby zdolne do pracy jest niemoralne. Poprostu biorąc
      taki zasiłek okrada się pracujących ludzi. Zasiłek może być wzięty w sytuacji
      wyjątkowej spowodowanej zdarzeniem losowym. Czy samotna matka jest zdolna do
      pracy?Tak, tak samo jak samotny ojciec. Po prostu trzeba ciężko pracować, część
      (znaczną) pensji poświęcić na pomoc do dziecka zacisnąć zęby i nie poddawać się.
      Dobra organizacja czasu i pomoc sąsiedzka albo rodziny są przy tym bardzo
      pomocne. Mając dziecko trzeba sobie uświadomić, że są to dodatkowe obowiązki i
      obciążenia, trzeba będzie zrezygnować z wielu przyjemności i pracować dwa razy
      ciężej: w domu i na etacie. Państwo nie powinno wyręczać ludzi z tego obowiązku
      albo wyręczać wszystkich jednakowo. Oczywiście łatwiej jest nic nie robić, wziąć
      zasiłek i mieć cały dzionek na opiekę nad dzieckiem oraz swoje sprawy. Niektórzy
      uważają, że biorąc zasiłek odbierają od 'Państwa' to co im się należy, ale tak
      naprawdę okradają pozostałych pracujących.
    • Jak to k**** czemu? Bo ja ciężko pracuję i płacę podatki.

      Zasiłek bierze się, kiedy nie ma już żadnego wyjścia.

      --
      Ogłoszenia Szczecin
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-313
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.