• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Dlaczego nie powinno się brać zasiłków ? Dodaj do ulubionych

  • 28.06.08, 09:53
    zastanawia mnie dlaczego wiele osób na tym forum uważa że nie powinno się brać
    zasiłków z OPS? przecież one po to są, aby z nich korzystać w trudnej
    sytuacji. Przecież jak nie weźmie je samotna matka, wszystko dostanie każdy
    pijak który złoży podanie. OPS ma jakąś kwotę którą musi rozdzielić w danym
    miesiącu. A przecież wiadomo że jak się jest samotną mamą to trudniej znaleźć
    opiekę do dzieci aby pójść do pracy ( prawie zawsze tatuś i jego mamusia udają
    że nie mają obowiązku w opiece przy dzieciach) , koszty są prawie te same jak
    mieszkając z mężem, tylko jednej wypłaty mniej.
    MOże dlatego w naszym kraju jest wstyd sięgać po pomoc bo nasze państwo daje
    jałmużnę, i dodatkowo aby ją dostać trzeba być skrajnie biednym (351 zł na
    osobę), więc chyba trzeba być tylko pijakiem aby się na nią kwalifikować.
    idąc za tym tokiem myślenia nasze państwo wspiera tylko pijaków.
    denerwują mnie wypowiedzi typu: ja nigdy nie stałam po zasiłki, więc nikt nie
    powinien- bo to jest złe (?).
    --
    Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest
    najważniejsze przesłanie miłości .
    Edytor zaawansowany
    • 28.06.08, 10:48
      Ja na przykład jestem przeciwna zasiłkom.
      Z mojej pensji - i nie tylko pensji, także pieniędzy przeze mnie wypracowanych
      dla pracodawcy (mam na myśli część składek ZUS płaconych przez pracodawcę oraz
      podatek dochodowy od osób prawnych) - każdego miesiąca jest potrącana naprawdę
      duża kwota na funkcjonowanie Państwa. Są to ubezpieczenia zdrowotne i społeczne
      oraz podatek dochodowy. Te pieniądze przeznaczone są - w uproszczeniu - na
      państwową służbę zdrowia, która niestety nie funkcjonuje w sposób mnie
      zadowalający, na system emerytalny, z którego zapewne nie zobaczę ani złotówki,
      a także na różnego rodzaju zasiłki dla osób gorzej sobie w życiu radzących.
      To nie jest tak, że ja całkowicie kwestionuje ideę Państwa. Zgadzam się, że
      istnieją pewne dziedziny życia lub grupy społeczne (choćby dzieci i ludzie
      starzy), które mogą być wspierane przez "ogół obywateli". Cieszę się na
      przykład, że moje dzieci mogą chodzić do państwowej szkoły, za którą nie płacę
      czesnego - jednak mając świadomość, ile kosztuje edukacja mojego dziecka wydaje
      mi się, że jedyne, za co nie płacimy, to są pensje nauczycieli i czynsz za
      wynajem budynku - cała reszta i tak jest w praktyce finansowana przez rodziców.
      Co do opieki zdrowotnej - być może nie znalazłam się jeszcze w jakiejś
      szczególnej sytuacji życiowej, ale statystycznie częściej korzystam z lekarzy
      prywatnych niż państwowych. Każde z moich dzieci znalazło się w szpitalu jeden
      raz (poza porodem) i nie umiem powiedzieć, czy w obliczu tego taki system
      ubezpieczeń zdrowotnych jaki mamy jest dla mnie opłacalny, czy też nie. Śmiem
      wątpić. Ale nie neguję istnienia osób przewlekle chorych i konieczności wsparcia
      ich ze strony społeczeństwa.
      Jestem też w stanie wykazać się całkowitym zrozumieniem dla istnienia "wypadków
      losowych", przejściowych sytuacji życiowych, kiedy trzeba pomocnej ręki, aby
      stanąć na nogi i żyć na własny rachunek, a także utrzymywać, leczyć i kształcić
      własne dzieci czy wspierać własnych starych rodziców. Wolałabym wprawdzie
      widzieć tu większy udział RODZINY w najszerszym znaczeniu lub instytucji
      charytatywnych niż organów Państwa, no ale to już chyba specyfika czasów (na
      przykład rozkład więzów krwi).
      Natomiast sytuacja, gdy Państwo za pieniądze obywateli utrzymuje rzesze
      bezrobotnych mężczyzn w sile wieku, którym nie chce się podjąć ciężkiej, lub
      wymagającej kształcenia się pracy, rzesze emerytów "wcześniejszych" i
      "pomostowych" oraz uprzywilejowanych grup społecznych, a także sytuacja, gdy
      zasiłek NIE JEST czymś wyjątkowym, otrzymywanym w trudnej sytuacji życiowej,
      tylko stałym i czasem podstawowym składnikiem budżetu bardzo wielu polskich
      rodzin - wcale a wcale mi się nie podoba!
      Ale - chwała Bogu! - nie jestem ani politykiem, ani ekonomistą tego kraju i nie
      moja w tym głowa, żeby to wszystko wyprostować.

      Ja tam w każdym razie życzę Nam wszystkim tu obecnym, żebyśmy nie
      musiały/musieli korzystać z żadnych zasiłków, ale samodzielnie były w stanie
      utrzymać nas i nasze dzieci, wspierając się nawzajem i pomagając w miarę
      możliwości, a w najcięższych życiowych momentach znajdując oparcie i pomoc
      (także finansową) wśród bliskich nam osób, a nie bezosobowego Państwa.
      • 28.06.08, 13:24
        > Natomiast sytuacja, gdy Państwo za pieniądze obywateli utrzymuje rzesze
        > bezrobotnych mężczyzn w sile wieku, którym nie chce się podjąć ciężkiej,

        no tak, ale tutaj jest forum dla samodzielnych mam, a nie w/w, i moje pytanie
        było raczej czy to źle że samotna kobieta która została sama z dziećmi, która
        nie może liczyć na pomoc babć, nawet tylko w opiece nad dzieckiem aby mogła
        pójść do pracy- wiadomo że nianie biorą ok. 3/4 przeciętnej pensji, a np. moje
        dzieciaki od stycznia są co m-c przez 2 tyg. chore - czyli od kiedy chodzą do
        przedszkola, czy taka osoba też ma nie iść po świadczenia które nasze państwo
        dla niej przewidziało (czyli ok. 46 zł , i ewentualnie zaliczkę 170 zł) już nie
        mówię o dodatku na niepełnosprawne dziecko.
        straszny jest kraj w którym Państwo nie liczy się z obywatelem, a obywatel nie
        może liczyć na pomoc państwa.
        pewnie że nie powinno być tak że ludzie latami biorą i nie próbują nawet tego
        zmienić, tam gdzie dzieci chodzą już do szkoły i nie potrzebują stałej opieki,
        gdzie nadużywa się alkohol- ale takie przepisy to już chyba mamy, trzeba by
        tylko aby pracownicy OPS bardziej kontrolowali rodziny którym pomagają.
        --
        Strach przed bólem jest gorszy niż sam ból.
        • 28.06.08, 13:46
          kajda,
          ja Ci odpowiedziałam tak bardzo ogólnie, abstrahując od konkretnej sytuacji, ja
          się w ogóle nie podejmuję dyskutować na temat praw samotnych matek, bo by mnie
          tu połowa matek na forum pożarła żywcem smile
          Natomiast ja wiem, jak to jest, kiedy się niespodziewanie znajdujesz w
          położeniu, które Cię przerosło - bez mieszkania, pracy, z małymi dziećmi. Tez
          tak miałam, też zaczynałam życie od samego początku. pomogła mi rodzina, gdyż
          dzięki nim mam dziś pracę. No i pomagali finansowo, póki nie dostałam alimentów
          i nie stanęłam "na nogi".

          Zasiłkom celowym, okresowym, wypłacanym w trudnych sytuacjach życiowych
          spowodowanych najprzeróżniejszymi kataklizmami mówię jak najbardziej TAK. Stałym
          zasiłkom i dodatkom - niekoniecznie. Ale ja nie MUSIAŁAM z nich nigdy korzystać,
          więc mogę mieć sobie takie zdanie.
        • 28.06.08, 18:00
          > czy to źle że samotna kobieta która została sama z dziećmi, która
          > nie może liczyć na pomoc babć, nawet tylko w opiece nad dzieckiem
          > aby mogła pójść do pracy- wiadomo że nianie biorą ok. 3/4
          > przeciętnej pensji,

          Zawsze oslabia mnie zaslananie sie dzieckiem w niemocy pojscia do
          pracy. Mozna pracowac majac dziecko. NAwet jesli niania zabierze 3/4
          pensji, to nadal MOIM ZDANIEM matka powinna wiedziec, ze jej sie to
          oplaca. Dlaczego? Bo nabywa doswiadczenia, bo moze liczyc na awans i
          podwyzke. Kiedy zaczynala prace ponad polowe pensji "zabierala" mi
          niania. ALE gdybym wtedy nie zaczela dzis nie bylabym w tym miejscu,
          w ktorym jestem.
          No i zawsze mozna zostac niania, skoro maja owe nianie tak dobrze
          platna prace.

          Jestem dumna, ze nie bralam zasilkow, poza rodzinnym w czasach, w
          ktorych nie zalezal od kryterium dochodowego i z automatu dostawali
          go wszyscy pasiadajacy dzieci.

          Uwazam, ze warto pomagac ludziom, ktorym sie oplaca pracowac i
          ktorzy mysla o przyszlosci. Ludziom warto dac wedke, nie rybe.
          --
          Legenda o smoku uczy, że nie należy zaspokajac glodu byle baranem wink
          • 03.07.08, 09:43
            rozumiem ze 'oslabia'kogos branie zasilkow przez zdrowe mlode osoby
            ale nikt nie pomyslal o kims kto ma chore dziecko meza juz nie ma
            bo 'odplynal'.alimenty nie starczaja nawet na jedzenie dla dziecka
            nie mowiac o innych sprawach.az mnie zatkalo.nie wiesz czym jest
            opieka na dzieckiem 24 h na dobe i NIEMOZLIWOSC pracowania....kiedys
            pracowalam.tesknie do tego.tesknie do stabilizacji normalnosci a to
            juz nigdy nie wroci.teraz szarpanina z codziennoscia.nikomu nie
            zycze tego...pozdrawiam samotne mamy.
        • 28.06.08, 18:26
          Moja kochana, gdy moje dzieci ( bliźniaki) były małe opiekunka brała
          nie 3/4 a onad 100% mojej lekarskiej pensji. I nie siedziałam w domu
          do uzyskania przez synów pełnoletności, tylko poszłam do pracy.
          • 28.06.08, 23:24
            Moja Kochana, ciesz się w takim razie, że to dzisiaj nie jesteś
            matką małych bliźniaków, potrzebujących opieki w Warszawie, Twoja
            pensja nie wystarczyłaby nawet na połowę wynagrodzenia opiekunki.
            Pensja tejże wrosła w przeciągu 4 lat ponad 100%
            • 29.06.08, 14:13
              To znakomicie. Dlaczego zatem panie zamiast lecieć do MOP po zasiłek
              nie zajma sie bliźniakami, czy chocby pojedynczymi dziećmi? Jest
              ogromne zapotrzebowanie na tego rodzaju pracę. I jak widzę jest
              nieźle płatna. A, już chyab wiem! Opieka na dziećmi jest jednak
              męcząca, trzeba się napracowac. Znacznie łatwiej siedzieć w domu,
              zbijac baki i wyciągac od państwa pieniądze.
              • 29.06.08, 18:13
                bo nikt nie zatrudni niani do bliźniaków ani nawet do jednego dziecka która
                przychodziłaby ze swoimi dziećmi bliźniakami.
                ty nie rozumiesz że same mamy jeżeli nie pracują to przeważnie dlatego że nie
                mają z kim zostawiać swoich dzieci na czas pracy?
                --
                Nie traćcie głowy! Życie chce was po niej pogłaskać.
                • 29.06.08, 20:48
                  Czy zatem inni ( w tym ja ze swoich podatków) mają finansowac cudzą
                  niefrasobliwość, nieudolność, bezmyslność?
                  Moja sąsiadka zatrudniła nianię, która przychodziła do jej trójki
                  dzieci ze swoim dzieckiem. Fundowała dziecku jedzenie, identyczne
                  jak swoim dzieciom, pani miała pod opieka nie jedno lecz trójkę.
                  Można? Można, trzeba chcieć!!!!
                  • 30.06.08, 08:32
                    to myślisz że jak jako niania zarobię 600 zł m-cznie to starczy mi to aby
                    opłacić mieszkanie , rachunki, i jeszcze jakieś jedzenie kupić. Jak sama
                    zatrudnię i oddam 600 zł- to za 300 zł też nie dam rady żyć. No bo przecież idąc
                    po zaliczkę alimentacyjną będę pasożytem , więc albo pasożytować albo ginąć,
                    wolę korzystać z pomocy państwa aby przeżyć te kilka lat, dopóki dzieciaki nie
                    będą mogły same w domu zostać.
                    --
                    Nie traćcie głowy! Życie chce was po niej pogłaskać.
                    • 01.07.08, 15:16
                      no jasne, lepiej dostać te 300 zł od państwa za nicnierobienie, niż je zarobić
                      pracując.

                      a myślisz, że po kilku latach, czy nawet kilkunastu, kiedy "dzieci będą mogły
                      zostać same", ktoś przyjmie Cię do pracy? po takiej przerwie, bez doświadczenia?

                      optymistka...

                      --
                      Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                      idiotów - Stanisław Lem

                      DarmozjadPierwszy Darmozjad Drugi
                      • 01.07.08, 15:54
                        Przepraszam, ale o jakich my 300 zł tutaj mowimy? Ciekawe jest to,
                        ze na tematy zasiłkow wypowiadaja sie osoby, ktore nic nie wiedza!
                        --
                        .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                        wrogime...
                        • 02.07.08, 08:58
                          bardzo proszę, powiedz mi, ile w takim razie dostaje się zasiłku? więcej?
                          a jeśli nie, to tym bardziej nie rozumiem, czemu zarobione 300 ma być gorsze od
                          "należymisię" 150.
                          ale niektórzy są w stanie wykazać tylko postawę roszczeniową. "za najniższą
                          krajową to się nie będę podnosić z łóżka".

                          --
                          Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                          idiotów - Stanisław Lem

                          DarmozjadPierwszy Darmozjad Drugi
                          • 02.07.08, 14:23
                            48 zł zasiłek rodzinny! 190 zł kiedy kobieta jest matka samotnie
                            wychowujaca dziecko. tzn wtedy, gdy nie ma uznanego ojcostwa. Czyli
                            gdy nie moze wystapic o alimenty!
                            --
                            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                            wrogime...
          • 17.08.08, 12:31
            Gdybyś ponad 100% pensji wydała na nianię, to ciekawe z czego byś żyła....
            Mężuś? A widzisz! Większość go tu NIE MA! Więc nie opowiadaj bzdur! Większość
            samotnych mam nie przeżyje za 200 zł/mies. gdy opiekunce odda 1200!
            Ale syty głodnego nie zrozumie, więc lepiej z Tobą nie dyskutować.
            Zresztą poznałam Cię dobrze, gdy tak cudownie zdiagnozowałaś moją córkę, a potem
            jeszcze podważałaś diagnozę specjalistów!
            Szkoda gadać!
            • 17.08.08, 14:11
              Co to za lekarz, który ma czas cały dzień na forach pisać. Prawdziwi lekarze
              mają inne rozrywki.
              A ta jałumużna zwana zasiłkiem nie warta tylu emocji.
              Najbardziej o własne podatki burzą się osoby ukrywające większość dochodów. Jak
              protozoa wolisz dawać podatki na utrzymanie biur poselskich albo na kolejne
              afery rządowe to pisz jasno i odczep sie od zasiłkow.
              Każdy lekarz powinien mieć trochę empatii. Nie chciałabym trafić do takiego
              lekarza.
              Też wychowuję dzieci i uczę je szacunku dla pracy. Starsza już od skończenia
              podstawówki pracowała. Jednak nigdy nie pozwoliłabym aby siedmioletnie dziecko
              wstawało skoro swit do pracy. To troszkę za wcześnie. takie dziecko może
              pomagać, ale za darmo. Zresztą moje córki czesto pomagają ludziom i nawet do
              głowy im nie przyjdzie brać za to pieniądze. Może protozoa była wychowana w
              wielkim kulcie pieniądza?
              A poza tym te zasiłki to wstyd dla naszego państwa. Może to symbol pomocy, ale
              nigdy pomoc.
              Tak się składa, że mąż pracuje w Norwegii i tam dostaje zasiłek w wysokości
              prawie 500 zł na polskie. Nawet przeliczjąc na ceny norweskie to jest znaczna
              pomoc. Zasiłek taki dostają chyba wszyscy rodzice i jakoś nie puściło to budżetu
              z torbami. I nikt nikogo nie upokarza.
      • 01.07.08, 19:30
        Magdmaz, chciałem napisać niema identycznego posta co Ty. Ale skoro Ty to już
        zrobiłaś, to nie widzę sensu smile
        --
        Jeśli nie widziałeś jak ktoś zjada własną głowę, to nie możesz mówić, że widziałeś już wszystko.
    • 28.06.08, 12:50
      Jestem ciekawa ile z was każdego roku wystaje w olbrzymich kolejkach
      do urzędów skarbowych a potem w urzędzie gminy(w delegaturze)aby
      złożyć wnioski o ZASIŁEK rodzinny? Ile z was składa wnioski do
      komornika o przyznanie zaliczki alimentacyjnej? Ile z was korzysta z
      dofinansowania do mieszkań? Ile z was korzysta z pomocy mopsu lub
      gminy w dofinansowaniu do żłobków, przedszkoli, obiadów w szkole lub
      dofinansowanie do koloni dla dzieci? Ja składam dokumenty na
      rodzinne i zaliczkę alimentacyjną i Stóje w tych koszmarnych
      kolejkach z innymi matkami, które dużej większości nie są
      patologiczne.Zwykłe mamy, kobiety tak jak ich wiele co z zasiłkami
      • 28.06.08, 13:05
        przepraszam urwało mi kawałek. Ale wracając do tematu a matki same
        wychowujące niepełnosprawne dziecko i korzystające z zasiłku
        opiekuńczego(nie mogą podjąć zatrudnienia bo dziecko wymaga stałej
        opieki) i pobierającej zasiłek pielęgnacyjny na dziecko- który nie
        wystarcza w żadnym stopniu na pokrycie kosztów leków o rehabilitacji
        nie wspominając,czy one mają się tego wstydzić?Komu bardziej jest
        potrzebna pomoc ? .Samotnej matce czy alkoholikowi który stoi przy tym
        samym okienku mopsie i często dostaje zasiłek w większej kwocie bo ma
        stosowny papierek stwierdzający jego chorobę alkoholową.
    • 28.06.08, 13:47
      Ja też jestem zdecydowaną przeciwniczką zasiłków, bo osoby
      pobierające je uczą sibie i kolejne pokolenia ( dzieci, wnuki), że
      mozna nic nie robić i jakoś tam życ, płodzic dzieci ,
      bo "sienależy".
      Tu zasiłek z pomocy społecznej, tak z organizacji charytatywnej
      gdzies indziej z fundacji, szkoły, zapomogi, dofinansowanie do
      mieszkania ( a jeszcze przedtem przydział mieszkania komunalnego),
      dofinansowanie obiadów, wyjazdów i..... mozna cały dzień nic nie
      robic ( sorry popijac kawe zalewaną letnią wodą i popalając
      papierosy - jaka szkoda, że nie ma zasiłków papierosowych - narzekac
      jak to "oni" mało dają).
      To nie prawda, że jest bezrobicie. Nie ma!!!!!! Trzeba tylko rano
      wstać, iść do pracy, popracowac. A to bardziej fatygujące i mniej
      przyjemne niż to o czym wspomniałam wyżej.
      Pieniądze,które lekka ręka rozdaje pomoc społeczna nie biora sie
      zniką. Sa to spore kwoty z naszych podatków.
      Uważam, że zasiłki i zapomogi powinny byc absolutnie wyjatkowo
      płatne po dokładnym sprawdzeniu czy dana osoba nie może pracowac.
      Mieszkania komunalne? Jesli juz to substandardy - bez wygód.
      ofinansowanie do czynszu - tak, ale pod warunkiem, że dana osoba
      odpracuje chocby część dofinansowania np. sprzatając czy wykonując
      inne prace na rzecz gminy.
      Jeśli będziemy rozdawac zasiłki na prawo i lewo wyhodujemy na
      własnej piersi pokolenia pasożytów.
      • 28.06.08, 14:11
        Nie zrozumiałyśmy się nie chodzi mi o to że każdy kto powie,chcę. je
        dostanie.Som różne sytuacje życiowej moim miejscu zamieszkania na co
        dzień ogląda się nędze, po pewnym czasie przechodzi się na tym do
        porządku dziennego.Ale są tu ludzie którzy starają się nie poddawać.
        Matki które same wychowujące dzieci nie zawsze mogą podjąć stałą
        prace w pełnym wymiarze godzin, ale pracują i dorabiają do domowego
        budrzetu.Zasiłki są potrzebne ale powinien być prowadzony większy i
        rzetelniejszy nadzór nad ich wydawaniem i nad ludźmi lub rodzinami z
        nich korzystającym.Syty głodnego nie zrozumie- a przecież życie
        pełne jest niespodzianek i nie wiadomo czy któraś z nas nie stanie w
        kolejce do mopsu, czego ani sobie ani wam nie życzę.
        • 28.06.08, 15:46
          Miła moja,
          Swoje pierwsze pieniądze zarobiłam mając ....7 lat. Systematycznie
          wstawałam o 6.00 biegłam po bułki dla rodziny ( i sąsiadki, która mi
          za to płaciła) a potem wyprowadzałam jej psa.
          I robiłam to nie dlatego, ze moich rodziców nie było stac na to,
          żeby kupic mi zeszyty, ale dlatego, że zarobione pieniądze bardziej
          się ceni.
          O tego czasu ( a mam 42 lata) stale pracuję. W liceum udzielałam
          korepetycji, na studiach ( trudnych i ciężkich) opiekowałam się
          ludźmi starszymi i dziećmi. Dziś pracuję w swoim zawodzie, który
          choć prestiżowy jest nie najlepiej płatny.
          Mam 2 dzieci i wiem , że czasem trudno pogodzić pełnoetatową pracę z
          wychowywaniem dzieci. Ale jak się chce - można. Można nocami
          przepisywac teksty na komputerze ( w domu), można , gdy dziecko jest
          w przedszkolu , dorabiac sprzątaniem. Można robic 100 rzeczy a nie
          wyłudzać pieniądze, bo dają....
          Niestety, większość klientek pomocy społecznej pochodzi z rodzin, w
          których mamusia i/lub tatuś także wydeptywali tam ściezki.
          P.S. Nie "som" a są, nie "budrzet" a budżet. W poprzednim poście też
          zrobiłaś sporo błędów. Przy takiej ortografii możesz miec
          rzeczywiście problemy ze znalezieniem pracy odpowiadającej Twoim
          ambicjom.
          • 28.06.08, 16:01
            >>Przy takiej ortografii możesz miec rzeczywiście problemy ze
            znalezieniem pracy odpowiadającej Twoim ambicjom.

            No to akurat bzdura na resorach. Znalezienie dobrze płatnej pracy
            NIE ZALEŻY od poziomu znajomości ortografii i umiejętnego stosowania
            reguł i wyjątków w tym zakresie.
            Znalezienie dobrej pracy ułatwia znajomość nowych technologii, ale
            kiedy człowiek szybko chce odpisać na post, coby myśl nie uciekła,
            to może nie zdążyć użyć opcji "sprawdzaj pisownię".

            Można nosić aparat słuchowy i być prezesem zarządu dużej korporacji.
            Wynikające z niedosłyszenia donośne mówienie nie świadczy o brakach
            intelektualnych. Błędy w pisowni mogą być efektem innej ułomności, a
            nie dowodem na lenistwo i głupotę (nawet gdyby, to ostanie, jak
            kolor oczu nie jest od nas zależne).
            Serce rośnie gdy czytam o Twojej pracowitości i innych przymiotach,
            ale postem, który ma na celu nieudolnie przysr.. zachwycić się nie
            potrafię.
            Proponuję bardziej merytorycznie.
          • 28.06.08, 16:08
            > Niestety, większość klientek pomocy społecznej pochodzi z rodzin,
            w > których mamusia i/lub tatuś także wydeptywali tam ściezki.

            To stwierdzenie faktu, czy zarzut wobec fuk-s31, bo zabrzmiało jak
            zarzut? Bezsensowny zresztą.
          • 01.07.08, 11:43
            A czy uwazasz, ze harowanie nocami i zajmowanie sie dzieckiem w dzien to jest
            normalne? Wedlug mnie nie jest. To w ogole nie jest zycie. Ty bylas (czy jestes)
            heroiczna, dobrze, ale czemu wymagasz od innych heroizmu? Po to sa zasilki, zeby
            z nich korzystac.
      • 28.06.08, 14:33
        mozna cały dzień nic nie
        > robic ( sorry popijac kawe zalewaną letnią wodą i popalając
        > papierosy - jaka szkoda, że nie ma zasiłków papierosowych -
        narzekac
        > jak to "oni" mało dają).
        > To nie prawda, że jest bezrobicie. Nie ma!!!!!! Trzeba tylko rano
        > wstać, iść do pracy, popracowac. A to bardziej fatygujące i mniej
        > przyjemne niż to o czym wspomniałam wyżej


        To zależy dla kogo. Mnie praca przynosi więcej satysfakcji i jest
        mniej obciążająca niż picie letniej kawy z trzeciego parzenia i
        palenie papierosów-smile)). Dlatego jeżeli ktoś życzy sobie wegetować
        przy lurze i fajeczku za moje 47PLN, to ja na siłę do pracy wyganiać
        nie będę. Ale też na kawusię i fajeczka nie dam. Dam na chlebek. I
        zawsze można wybrać chlebek, czy lura z fajkiem.
        • 30.06.08, 09:56
          braktalentu napisała:

          > Dlatego jeżeli ktoś życzy sobie wegetować przy lurze i fajeczku za
          > moje 47PLN, to ja na siłę do pracy wyganiać nie będę.

          Braktalentu, najgorsze jest niestety to, ze aby dać komuś 47 zł,
          Tobie zabiorą 150. Ludzie chyba nigdy nie zrozumieja, ze mieliby
          wiecej, gdyby zasilkow nie bylo (a co za tym idzie, nie byloby
          takich obciazen pensji).

          --
          (Przy)biegli rewidenci
          Bliżej niż dalej
    • 28.06.08, 14:28
      Nie wiem jak inne uczestniczki forum, ale mnie osobiście frustrują
      posty z rodzaju "co mi się należy z OPS-u". Kiedy pada
      słowo "NALEŻY" to przed oczami staje mi obraz matki - pasożyta. I to
      nie o moje 47PLN z podatków chodzi, bo pasożytnictwo społeczne jest
      dla mnie oczywistym kosztem życia we wspólnocie. Najgorsze instynkty
      budzi we mnie pasożytowanie na WŁASNYCH DZIECIACH! Nawet nie sama
      postawa ukierunkowana na wegetowanie z zasiłków i rzeczowej pomocy
      społecznej, ale poprzez przykład przekazywanie takiej postawy
      własnym dzieciom - to dla mnie zbrodnia! Synowie takich matek, w
      sile wieku nie mogą sobie poradzić ze znalezieniem lub utrzymaniem
      pracy. Z nudów piją piwko pod sklepem. A potem zaświadczenie o
      chorobie alkoholowej i heja do OPS-u po drodze machnąwszy dzieciaka,
      bo "rodzinne" się przyda.
      Społeczeństwo to ja. I jest mi wstyd, że nie potrafię wyrwać
      wszystkich dzieci takich pseudo samodzielnych matek z marginesu na
      którym się znalazły. Że przyznając te 47PLN skazuje je na wegetację
      i dziedziczenie patologii. I dlatego na posty "co mi się należy z
      OPS" nie odpisuję, bo na myśl przychodzi mi tylko: NALEŻY to się
      zabrać do roboty i sześć razy zastanowić zanim kolejny raz rozłożysz
      nogi!

      Kobiety piszące "ja nigdy nie stałam po zasiłki" mają prawo być z
      tego dumne. Nie dlatego, że te, które stoją mają się wstydzić, ale
      dlatego, że osiągnęły coś w życiu samodzielnie. Z taką samą dumą
      można napisać "z pomocą sąsiadów/dziadków/przyjacił/opieki
      społecznej udało mi się wychować dziecko/znaleźć pracę/cokolwiek.
      Nikt nie będzie uważał, że to mniejszy sukces, lub że nie jest to
      powód do dumy. Umieć skorzystać z pomocnej dłoni, a stać z
      wyciągniętą ręką to dwie różne rzeczy. I o ile ta pierwsza jest
      godna pochwały, to druga kwalifikuje się jako wstyd.

      Argument, że pieniądze których nie otrzyma samotna matka zostaną
      wydane na jakiegoś pijaka nie trafia do mnie. I samodzielna matka i
      alkoholik zasługują na moją pomoc. Próby uzasadnienia, że
      alkoholikiem zostaje się na własne życzenie, są tak samo dobre jak
      stwierdzenie, że samodzielna powinna się była zastanowić z kim to
      dziecko, skoro sama go utrzymać nie potrafi.

      Trudno mi wyrobić sobie pozytywny stosunek do kobiety, która nie
      idzie do pracy, bo ma pod opieką małe / niepełnosprawne dziecko, a
      jedynym argumentem jest koszt niani wynoszący 3/4 przeciętnej
      pensji. Zdzicho z pod budki z piwem też do roboty za 500PLN nie
      pójdzie, bo mu się nie kalkuluje. Tyle, że od Zdzicha nie wymagam
      myślenia o emeryturze, kontaktach które w pracy można zawrzeć,
      podnoszeniu kwalifikacji i zdobywaniu doświadczenia, co może
      zaprocentować wyższymi dochodami i większymi szansami życiowymi
      DZIECI. Od Samodzielnej Matki oczekuję myślenia perspektywicznego,
      bo generalnie mam wobec niej wyższe wymagania niż wobec degenerata.
      Kobiecie, która ubiega się o pomoc jednocześnie pracując i starając
      się wpłynąć na swój los, nie tylko pomogę chętnie, ale z pewnością o
      wiele skuteczniej. I takie matki mogą być z siebie dumne, bo w
      trudnej sytuacji RADZĄ SOBIE, a to, że z pomocą społeczeństwa ani
      trochę nie umniejsza ich zasług.
      • 28.06.08, 15:05
        > Trudno mi wyrobić sobie pozytywny stosunek do kobiety, która nie
        > idzie do pracy, bo ma pod opieką małe / niepełnosprawne dziecko, a
        > jedynym argumentem jest koszt niani wynoszący 3/4 przeciętnej
        > pensji. Zdzicho z pod budki z piwem też do roboty za 500PLN nie
        > pójdzie, bo mu się nie kalkuluje. Tyle, że od Zdzicha nie wymagam
        > myślenia o emeryturze, kontaktach które w pracy można zawrzeć,
        > podnoszeniu kwalifikacji i zdobywaniu doświadczenia, co może
        > zaprocentować wyższymi dochodami i większymi szansami życiowymi
        > DZIECI. Od Samodzielnej Matki oczekuję myślenia perspektywicznego,
        > bo generalnie mam wobec niej wyższe wymagania niż wobec degenerata.

        ale przecież ten Zdzicho też pewnie ma dzieci, i przez to że nie pracuje to z
        twoich podatków idzie na zaliczkę alimentacyjną- więc dlaczego masz więcej
        wyrozumiałości dla degenerata niż matki która pobiera te 170 zł.

        > Kobiecie, która ubiega się o pomoc jednocześnie pracując i starając
        > się wpłynąć na swój los, nie tylko pomogę chętnie, ale z pewnością o
        > wiele skuteczniej. I takie matki mogą być z siebie dumne, bo w
        > trudnej sytuacji RADZĄ SOBIE, a to, że z pomocą społeczeństwa ani
        > trochę nie umniejsza ich zasług.

        też jestem idealistką, ale muszę cię zmartwić takim kobietom się nic nie należy-
        no bo sobie radzą, i ich dochody przekraczają 315 zł, czy mając jedno dziecko
        często i 504 na osobę.

        Pomoc od państwa jest tylko na papierku, ale czasami nie ma możliwości aby z
        niej skorzystać. Podam mój przykład. Byłam na zasiłku dla bezrobotnych- po 3
        m-cach znalazłam pracę , a dokładniej jestem zatrudniona na przyuczenie
        zawodowe, z ulotek się dowiedziałam że przysługuje mi 50 % zasiłku jako samotnej
        matce wychowującej przynajmniej 1 dziecko do 7 r.ż. gdy się poszłam zapytać
        dowiedziałam się że tak tylko pod warunkiem że moje dochody nie przekraczają 351
        zł, do dochodów oczywiście wlicza się dodatek mieszkaniowy, pomoc OPS, alimenty
        itd. Musiałabym mieć chyba z 3 dzieci aby dostać, dokładnie to jest refundacja
        do przedszkola- ok. 277 zł.
        --
        I cóż po wariackich papierach. Szaleńcy ich nie uznają.
        • 28.06.08, 15:38
          > ale przecież ten Zdzicho też pewnie ma dzieci, i przez to że nie
          pracuje to z twoich podatków idzie na zaliczkę alimentacyjną- więc
          dlaczego masz więcej wyrozumiałości dla degenerata niż matki która
          pobiera te 170 zł.

          Bo nie o kwotę tu chodzi, ale o postawę i jej wpływ na dzieci.
          Zdzicho nie oczekuje ode mnie, że uznam Jego wybory życiowe za godne
          podziwu, ani nie czuje się urażony tym, że uważam go za degenerata.
          Zdzicho, nie łoży na swoje dzieci, ale ich nie wychowuje, więc nie
          przekazuje przykładu stania z wyciągniętą ręką i okrzykiem "mnie się
          należy".

          > ale muszę cię zmartwić takim kobietom się nic nie należy no bo
          sobie radzą, i ich dochody przekraczają 315 zł,

          Kajda, ja chyba czegoś nie rozumiem. Zacznijmy od początku, a Ty
          skoryguj tam gdzie się rąbnę.
          Korzystasz z pomocy społeczeństwa w następującym zakresie:
          - 3 miesięczny zasiłek dla bezrobotnej, który pozwolił Ci przetrwać
          najtrudniejszy okres i znaleźć pracę
          - dodatku mieszkaniowego, dzięki któremu masz dach nad głową
          - innej pomocy OPS

          Jak to NIC Ci się nie należy? Ty to nazywasz NIC? Jak takie NIC i
          niepotrzebne to zrezygnuj.
          Rozumiem, że byłoby miło gdybyś dostawała więcej (np.50%
          dotychczasowego zasiłku), ale pomoc społeczna nie jest równoznaczna
          z zapewnieniem jako takich warunków życia. To pomoc nie
          utrzymanie.
          • 28.06.08, 16:06
            Pozwole sobie wtracic , ze potencjalny Zdzicho jednak przekazuje przyklad dzieciom widzacym go pod budka z piwem zamiast w pracy . O jego emeryture tez bym sie bala , bo inaczej owe dzieci, ktore teraz ma w glebokim poszanowaniu , w majestacie prawa na starosc o alimenty moze pozwac .
            --
            Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie ...
            • 28.06.08, 16:32
              > Pozwole sobie wtracic , ze potencjalny Zdzicho jednak przekazuje przyklad d
              > zieciom widzacym go pod budka z piwem zamiast w pracy . O jego emeryture tez by
              > m sie bala , bo inaczej owe dzieci, ktore teraz ma w glebokim poszanowaniu , w
              > majestacie prawa na starosc o alimenty moze pozwac .

              i jeżeli mama dobrze wychowa swoje dzieci i będą one zaradne życiowo i same
              zarabiać na siebie- to każdy sąd nakaże im płacić na zdzicha. Oczywiście
              emeryturę z OPS także dostanie i miejsce w noclegowni, a także obiadki.
              na szczęście nie rajcuje mnie bycie takim zdzichem czy może dzitką smile, ja wolę
              biednie ale na trzeźwo sobie ponarzekać że nasi kochani politycy więcej na kota
              wydają niż mój budżet domowy- a oni też krzyczą że mało zarabiają, i sobie
              podwyżki dają , bo przecież im się należy za tak ciężką pracę.
              --
              Sumienie miał czyste. Nie używane.
            • 28.06.08, 16:36
              Postać Zdzicha nam się tu konrektyzuje-smile)). Ale Zdzicho to twór
              mojej wyobraźni i wymagam respektowania praw autorskich-smile)).
              Otóż mój Zdzicho menelem jest. I wiedzie sobie swój menelski żywot
              pod budką z piwem. Papierek ma, dzięki któremu dostaje xxPLN na
              chlebek i talon na węgiel. Talon na węgiel sprzedaje, chlebka nie
              kupuje - wszystko idzie na przelew. Płacąc za Zdzicha xxPLN
              alimentów pomagam JEGO DZIECIOM nie Zdzichowi. Dodatkowe xxPLN
              zasiłku to pomoc w postaci bezterminowej szansy na zmianę życia
              (minimum zakłada zakup chlebka i życie w ciepełku). I Zdzicho wyboru
              dokonuje. I nie oczekuje ode mnie, że pogłaszczę go po pleckach i
              powiem, że może być ze swojego życia dumny. BO NIE MOŻE!

              Ale tak naprawdę nie w tym rzecz, na który filar emerytalny
              zdecyduje się Zdzicho. Rzecz w tym, czy jako samodzielne matki
              chciałbyście żeby porównywano Was i Wasze wybory do wyborów Zdzicha -
              degenerata. Ja po prostu uważam, że są ludzie, z którymi porównywać
              się nie należy. Również w kolejce po pomoc społeczną. Nie dlatego,
              że to gorsza kategoria ludzi, ale dlatego, że zupełnie inna
              (pozbawiona ambicji, motywacji, a przede wszystkim poczucia
              odpowiedzialności, itd).

              I jeszcze wtręt na temat tych nieszczęsnych alimentów. Mój Zdzicho
              się o takie nie ubiega. Po pierwsze jest bezdzietny-smile. Po drugie
              ubieganie się o alimenty wymaga jednak większego wysiłku niż stanąć
              w kolejce po zasiłek, zaś wysiłek jest Zdzichowi ideologicznie obcy.
              Po trzecie zaś i najważniejsze była żona Zdzicha jest matką
              samodzielną i zorganizowaną. Jeżeli jeszcze nie odebrała
              degeneratowi praw rodzicielskich, to przygotuje dzieci do powołania
              się przed sądem na zasady współżycia społecznego - WIEM, bo mój BIO
              to jakaś gnida-smile))

              I już w zasadzie kończąc. Nie chodzi mi o to, że większe prawo do
              korzystania z mojej pomocy (pomocy społecznej) niż samodzielna matka
              ma Zdzicho. Takie prawo ma każdy kto tej pomocy potrzebuje, bo sobie
              z tych czy innych względów nie radzi. Odpowiadam na pytanie dlaczego
              i w jakich wypadkach korzystanie z pomocy społecznej jest powodem do
              wstydu, a dzieje się tak, gdy pomoc społeczna zaczyna być traktowana
              jako źródło utrzymania. I wówczas też nie mam nic przeciwko
              utrzymywaniu na poziomie wegetacji takich "stałych klientów" - to
              dla mnie koszt życia we wspólnocie zwanej społeczeństwo
              cywilizowane, ale nie zamierzam udawać, że taka forma pasożytowania
              na społeczeństwie przynosi komukolwiek (Zdzicho, czy nie-samodzielna
              matka) chlubę.
          • 28.06.08, 16:26
            > - dodatku mieszkaniowego, dzięki któremu masz dach nad głową

            no tu chyba przesadzasz, za 70 zł m-cznie nie utrzymam mieszkania.
            zasiłek dla bezrobotnych - no faktycznie uważam że mi się należy- tak jak
            miliony osób na całym świecie, OPS też korzystam (-ałam) , w momencie kiedy nie
            mogłam ( nie miałam ) pracować.

            Ja po prostu uważam że jak Państwo mówi że jest prorodzinne, i jest dla ludzi to
            takie powinno być, a nie robić pomoc tylko na papierze. Jeżeli uważasz że tak
            powinno być, każdy dla siebie to masz takie prawo.
            chodziło mi o to że piszą że pomagają, że można się starać o pomoc a jak
            dochodzi co do czego to człowiek musi z głodu przymierać aby dali ochłapy- w
            sumie nikt inny o to by się nie starał. I tak się składa że te wszystkie pomoce
            miałabym nie zależnie od tego czy bym była mężatką czy samotną mamą. No chyba
            żebym była taką żoną zdzicha, to wtedy nie miałam zaliczki alimentacyjnej.
            i koryguje z UP nie dostałam żadnej pomocy związku z tym że jestem samotną mamą
            i znalazłam sobie (sama) pracę.

            > Zdzicho, nie łoży na swoje dzieci, ale ich nie wychowuje, więc nie
            > przekazuje przykładu stania z wyciągniętą ręką i okrzykiem "mnie się
            > należy". ]
            często ten zdzicho dalej mieszka razem ze swoimi dziećmi .... i daje im przykład
            że im się należy od Państwa, przerzucając na nie całą swoją odpowiedzialność
            współpłacenia na nie.
            --
            Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest
            najważniejsze przesłanie miłości .
            • 28.06.08, 16:51
              Kajda,
              Ja rozumiem Twoją frustrację, bo każdy chciałby dać swoim dzieciom
              to co najlepsze. Rozumiem, że kiedy politycy mówią, że będzie pro
              rodzinnie, to Ty liczysz na to, że zgodnie z Twoją definicją. I
              domyślam się, że nawet gdybyś dostawała z pomocy społecznej 700PLN
              miesięcznie dopłaty (DOPŁATY, nie środków na utrzymanie) do czynszu
              za mieszkanie i 1756 PLN (tak dobrze widzisz) zasiłku to i tak
              szukałabyś pracy i starałabyś się z tej pomocy jak najszybciej
              zrezygnować, żeby samodzielnie stanąć na nogach i dumnie patrzeć w
              przyszłość.
              Ale jesteś Kajda jedyna taka na świecie. Te pozostałe milion osób na
              które się powołujesz nie ruszyło by palcem w bucie, że o
              przysłowiowej dupie nie wspomnę, żeby zrobić cokolwiek co pomogłoby
              im zrezygnować z "pomocy", bo tak jak Ty uważają, że im się NALEŻY!
              Ilu ludzi decyduje się na życie poniżej warunków wegetacji, za jak
              to tu nazwano "jałmużnę" społeczną? Jak myślisz, jeżeli ta jałmużna
              będzie wyższa, umożliwi biedną, ale jednak egzystenję, nie mówiąc
              już o jako takich warunkach życia, to STAŁYCH beneficjentów ubędzie,
              czy przybędzie?
            • 28.06.08, 17:33
              Chyba trzeba Ci postawić pomniczek, że znalazłaś sobie sama pracę, a
              nie zajmujesz się żebractwem! Tak, bo wyciąganie łapy po zasiłki
              jest żebractwem.
              Za 70 zł nie utrzymasz mieszkania? To sie wyprowadź, a nie żądaj,
              zeby pomoc społeczna dała Ci 700, opłaciła gaz, światło telefon,
              komórke, wyjazd na kolonie , obiady - i co jeszcze, jakie masz
              wymagania ? Uważam, że osoby korzystające z pomocy społecznej
              powinny dostawac minimum biologicne ( miska zupy, miejsce w
              noclegowni), a jak chcą więcej to niskooprocentowana pozyczka i
              pomoc w znalezieniu pracy. A praca jest, tylko niekoniecznie lekka,
              łatwa i wysokopłatna.
              • 28.06.08, 18:11
                > bo wyciąganie łapy po zasiłki jest żebractwem.

                No nie mam jakoś serca do definicji z googla, a słownik piętro
                wyżej. Pozwolę sobie więc na prędce wykombinować różnicę między
                żebractwem, a prośbą o pomoc. IMHO "wyciąganie ręki po zasiłki"
                żebractwem nie jest. To prośba o pomoc. Wspomaganie budżetu domowego
                zasiłkami różnego rodzaju, których pobieranie uzasadnione jest
                szczególną sytuacją życiową, żebractwem nie jest - to korzystanie z
                pomocy. Pobieranie zasiłku wynikające z obranej filozofii życiowej i
                egzystowanie na granicy życia i śmierci na własne życzenie,
                żebractwem nie jest - to już trochę wstyd, ale nadal nie żebractwo,
                tylko korzystanie z pomocy dla osobników społecznie nieprzydatnych.
                Żebractwo to będące sposobem na życie, uporczywe domaganie się
                wsparcia od osób niezobowiązanych i niepoczuwających się do jej
                udzielenia.

                Nie wiem dokładnie jak wygląda sytuacja Kajdy. Nie wiem i nawet nie
                chcę wiedzieć. Bo to nie jest dyskusja o Kajdzie i Jej wyborach
                życiowych, ale ogólnie o korzystaniu z pomocy społecznej. Co mają na
                celu Twoje kolejne wycieczki osobiste?

                Razi i boli mnie gdy osobom potrzebującym proponuje się minimum
                biologiczne. Wysokość zasiłku powinna być uzależniona od stopy
                życiowej społeczeństwa (średnia). Na takim poziomie wspieramy
                naszych potrzebujących braci, na jaki możemy sobie pozwolić. A my
                akurat możemy sobie pozwolić na niewiele-sad.
                Minimum biologiczne proponowano w historii więźniom obozów różnego
                rodzaju. Ludziom, których traktowano jak istoty gorsze. Korzystający
                z pomocy społecznej nie są gorsi od tych niekorzystających. To pomoc
                jak każda inna - nigdy nikt nie pilnował Twojego dziecka w ramach
                pomocy, nie przyniósł zakupów gdy byłaś chora? Czy to w jakiś sposób
                zdegradowało Cię jako człowieka? I wreszcie zróżnicowanie klientów
                OSP, ich potrzeb i świadomość kosztów społecznych wprowadzenia
                Twojego rozwiązania Protozoa nie pozwala mi na pogodzenie się z tak
                radykalnymi poglądami. Komu ta zupa i nocleg? Temu, kto w
                dzieciństwie stracił kończyny? Dzieciom samodzielnej, która nie daje
                rady? A może Jureczkowi z mojej wsi, który jest po prostu przygłupem
                i choć umie szpadel trzymać, to użytku już z niego nie zrobi.
                • 28.06.08, 18:21
                  Socjalizm skończył sie w 1989 rou. Dość dawno. Upadły idee, że
                  wszystkim się należy, że mają równe żołądki itd.
                  Dlaczego osoby, którym nie chce się pracować ( bo praca jest!!!
                  tylko nie zawsze wymarzona i dobrze płatna) społeczeństwo ma
                  fundować zasiłki? W imie równości czy preferowania lenistwa? Przykro
                  mi, ale ludzie leniwi, nieudolni muszą doznać szoku. Muszą przekonać
                  się na własnej skórze - czasem boleśnie, że nie ma nic za darmo.
                  Budżet nie jest z gumy - jesli da się pasożytującym nierobom, nie da
                  sie policji. Pani X będzie popijac lure i palić kolejne papierosy
                  zamiast iść do pracy, a policja nie będzie spełniac swoich
                  konstytucyjnych zadań - ochrony naszego zdrowia i bezpieczeństwa.
                  Cudnie!
                  • 28.06.08, 18:35
                    > Socjalizm skończył sie w 1989 rou.

                    Nieprawda. W 1989 roku upadł ustrój totalitarny - komunizm.
                    Socjalizm ma się całkiem dobrze. Poglądy socjalistyczne licznie
                    prezentują przedstawiciele rozmaitych partii. Socjalizm zakładał, że
                    można zadecydować za człowieka np. posłać go do pracy. Toteż ludzie,
                    absolutnie do pracy mentalnie niezdolni do tej pracy szli (powinnaś
                    pamiętać tzw. niebieskie ptaki na robotach przymusowych). Efekty
                    znamy wszyscy, choćby z filmów komediowych.

                    Dlaczego mamy fundować zasiłki nieudolnym członkom wspólnoty? Moim
                    zdaniem z dwóch powodów. Po pierwsze, bo to opłacalne społecznie.
                    Pieniądze decydują. Po drugie dlatego, że tym między innymi różnimy
                    się od zwierząt. Zwierze gdy nie może polować (chore, stare) umiera.
                    Ludzie dają sobie nawzajem szansę. Nawzajem, bo z pomocy społecznej
                    może skorzystać każdy członek wspólnoty. Człowieczeństwo to między
                    innymi radość z dawania, dzielenia się z drugim, obcym człowiekiem.
                    chocby szansą na przeżycie.
                    Budżet nie jest z gumy, dlatego pomoc powinna być uzależniona od
                    możliwości danego społeczeństwa, a nasze społeczeństwo (ja i Ty)
                    możemy zaproponować więcej niż "minimum biologiczne", prawda?
                    No chyba, że Ty nie.
                    • 28.06.08, 20:05
                      Ja nie! W imię czego mam pracować na nierobów???? Dzis mam dyżur -
                      24 godziny w pracy, w pełnej dyspozycyjności, gotowości, operowałam
                      2 razy. Dostaje za to ok 120 zł i dlaczego ja moge a nieroby nie?
                      Jesli nie maja kwalifikacji moga pracować w charakterze salowych - w
                      Izbie Przyjęć są wakaty.
                      • 28.06.08, 23:36
                        24 h????U was nie obowiazuja przepisy unijne? Dziwne. Moze jeszcze
                        dodasz, ze codziennie tyle pracujesz? Bo jednej z forumowiczek
                        proponowałas takie rozwiazanie: W dzien praca ktora ma, a w nocy,
                        jak dziecko spi, przepisywanie tekstow na komputerze....
                        --
                        .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                        wrogime...
                        • 29.06.08, 13:52
                          Gdybyśmy chcieli trzymac sie przepisów unijnych, to mój oddział 13
                          czerwca ( tak) musiałby byc zamkniety z powodu braku lekarzy. A
                          gdyby nie daj Boże spotkało Cie nieszczęście i wymagałabys pomocy
                          chirurga już wyobrażam sobie jak byś się darła!!!! Pewnie na drugim
                          końcu Polski słychac by było ten jazgot, ze jak to Ciebie, osoby
                          PŁACĄCEJ PODATKI nie ma kto przyjąć lub nie daj Boże musisz czekac
                          w 100 osobowej kolejce w jedynym szpitalu w województwie.
                          Codziennie nie pracuję 24 godzin, ale mam 3 takie dyżury w miesiącu.
                          Mam zbyt wysokie kwalifikacje, żeby przepisywac teksty na
                          komputerze, ale gdyby tak się zdarzyło, że nie miałabym pracy -
                          robiłabym wszystko włacznie z przepisywaniem tekstów, a nie zasuwała
                          do osrodka pomocy społecznej i wyciągała ręke w żebraczym gescie.
                          Dla mnie byłoby to upokarzające i ponizające. No, ale jeden ma jakąś
                          godność a inny nie.
                          • 29.06.08, 14:31
                            ,,Masz zbyt wysokie kwalifikacje, zeby przepisywac teksty na
                            komputerze"? A Ty myslisz, ze z kim masz tutaj do czynienia? Z
                            plebsem bez wykształcenia? A moze masz juz hamilitacje, albo nawet
                            tytuł profesora? Jesli tak, to chyba nie narzekasz na zarobki? Jesli
                            nie, to Twoje wykształcenie nie jest wyzsze np. od mijego. Pod
                            warunkiem, ze masz tytuł doktora???!!!!
                            --
                            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                            wrogime...
                            • 29.06.08, 15:12
                              Mam tytuł doktora! I powiedziałam, nie musze dorabiac przepisywaniem
                              tekstów na komputerze, bo na moja prace jest zapotrzebowanie. Gdyby
                              nie było, gdybym znalazła się w trudnej sytuacji finansowej -
                              robiłabym wszystko, nawet przepisywała rzeczone teksty. Natomiast
                              nie pobiegłabym żebrac do opieki społecznej.
                              Tak więc czytaj ze zrozumieniem, koleżanko z doktoratem.
                              • 29.06.08, 15:19
                                Nie odwracaj ,,kota ogonem". W kazdej Twojej wypowiedzi widoczna
                                jest pogarda wobec tych osob, ktore prezentuja nizszy poziom
                                edukacji od Ciebie! Nawet mnie to denerwuje, choc nie zaliczam sie
                                do tych osob!
                                --
                                .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                wrogime...
                                • 29.06.08, 15:25
                                  Nie, nie odwracam kota ogonem. Pogardę czuję do obiboków, leni,
                                  osób, które zamiast wziąć za swoje życie odpowiedzialność oglądają
                                  się na innych, wyciagaja rękę po zasiłki.
                                  Czuje ogromny szacunek ( przeciwieństwo do pogardy) dla naszej
                                  salowej . Ma ukończona podstawówke albo i nie, ale pracuje!!! Nie
                                  obija się, nie czeka aż jej ktos da, tylko wie, ze będzie miała jak
                                  zapracuje.
                                  Cenie moja dozorczynie, która, choc na emeryturze, dorabia
                                  sprzataniem. Cenię naszą sekretarke, która studiuje zaocznie, żeby
                                  mieć w życiu lżej.
                                  • 29.06.08, 15:56
                                    Ok. Czesc Twoich wypowiedzi rozumiem! Ale zastanow sie! Matka
                                    samotnie wychowujaca dziecko nie jest emerytem, ma pracowac po 12
                                    godz. dziennie? A z ko zostawi dziecko? Nie kazdy moze liczyc na
                                    pomoc babci. I co jej pozostaje? Opiekunka do dziecka, ktora wezmie
                                    wiecej niz ona jest w stanie zarobic! Jaki to ma sens?

                                    --
                                    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                    wrogime...
                                    • 29.06.08, 20:46
                                      No to może zaproponujmy, zeby każdemu(sic!), kto z takich czy innych
                                      względów nie może pracowac dac pieniądze, dużo pieniędzy , bo w
                                      miarę jedzenia apetyt rośnie. Tylko skąd je wziąć? Komu zabrać?
                                      Wrócic do porzedniegu ustroju?
                                      Życie nie jest lekkie, czasem trzeba zacisnąć pięści i zakasać
                                      rękawy,
                                      • 29.06.08, 22:34
                                        Nie popadaj w skrajnosci! Ja tutaj nie mowi o sponsorowaniu
                                        nierobow! Tylko o kobietach, ktore dziennie wypracuja swoja norme
                                        tj. sr 8 godzin w pracy! I jesli taka kobieta kwalifikuje sie i
                                        uzna, ze potrzebna jest jej pomoc od strony panstwa, ma do tego
                                        pełne prawo! Nie zapominaj, ze z jej marnej pensji rowniez pobiera
                                        sie składki na takie, własnie cele!
                                        --
                                        .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                        wrogime...
                            • 02.07.08, 11:21
                              nie - "hamilitację" (jak napisałaś), tylko habilitację smile
                              • 02.07.08, 14:25
                                Nie rozsmieszaj mnie! Ty nie popelniasz czasami literowek jak
                                piszesz na forum?????
                                --
                                .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                wrogime...
                            • 03.07.08, 11:10
                              Zjawa, na razie największą "chamilitację" widać u Ciebie smile)
                              Nie wiem, jak możesz porównywać mgr z dr nauk med.? smile
                        • 01.07.08, 22:00
                          W ogole nie znasz polskich realiow. 24 h to jest dyzur minimum.

                          Jak lekarz ma dyzur to wyglada to tak : idzie do pracy na 8.00,
                          pracuje dniowke, od razu zostaje na oddziale do 8.00 rano nastepnego
                          dnia, po czym znow ma dniowke. Czyli 32h w pracy....

                          ....a co ciekawe sa oddzialy gdzie ze wzgledu na to , ze jest duzy
                          niedobor lekarzy, taki lekarz ma czasem 2 dni dyzuru pod
                          rzad...czyli po 32h nadal nie wychodzi z pracy, tylko znow cala noc
                          w szpitalu+ dniowka nastepnego dnia.

                          Jakby ci mlodzi lekarze, ktorzy tylko chca zdobyc doswiadczenie i
                          zwic z tego piekla do normalnych krajow(nawet na Bialorusi lekarz ma
                          wiecej na godzine) lub ci starsi, ktorzy chca tylko dozyc do
                          emerytury lub sa za mocno zasiedzeni, nie zapierniczali tyle to juz
                          bysmy powymierali...

                          Masz swiadomosc ze lekarz ktory cie wlasnie operuje moze byc od 30h
                          bez snu?? ( bylo o tym glosno - moich dwoch znajomych zemdlalo przy
                          stole operacyjnym pod goracymi lampami po dwoch dniach na nogach)

                          Wszystkie osoby w Polsce , takze te posiadajace "hamilitacje"
                          powinny byc chociaz w minimalnym stopniu uswiadomione jakie sa
                          realia. Nie wiesz o co chodzilo w strajku lekarzy? Oni chceli
                          pracowac max.50 h tygodniowo i jakie bylo oburzenie w mediach ze
                          nieroby sie tylko obijaja...

                          Zawsze sie ciesze ze na medycyne nie poszlam - piekny zawod w kazdym
                          innym kraju niz Polska.

                          I aby w Polsce bylo normalnie zasilki powinny byc wedka, a nie ryba.
                          Ale sie na to nie zapowiada....
                          • 02.07.08, 00:10
                            To, co napisałas miało byc do mnie? Bo jesli tak, to nie rozumiem
                            co, to ma do tego, co ja napisałam? Po za tym, nie musisz
                            uswiadamiac mi jakie sa ,,polskie realia"! W domu mam dwoch
                            lekarzysmile))))
                            --
                            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                            wrogime...
                            • 02.07.08, 01:48
                              Napisalas , że jesteś w szoku jak jest możliwa praca 24 h pod rzad,
                              zwazywszy ze dla lekarza to jest standard, a za probe przestrzegania
                              unijnego prawa pracy , lekarze zostali opluci w mediach bo lenie nie
                              chca pracowac za pol-darmo grube setki godzin w miesiacu i po kilka
                              dni pod rzad bez przerwy.

                              Tak wiec z Twojego ( chyba- bo nie chce mi sie teraz rozwijac watkow
                              i sprawdzac ;-0) watku bilo dosc duze zdziwienie faktem pracy 24h, a
                              mnie dziwi jak to mozliwe ze tylko 24, bo po pierwsze nikt z moich
                              znajomych lekarzy w Polsce( na wylocie oczywiscie bo "ratuj sie kto
                              moze") nie schodzi z dyzuru do domu, tylko zaczyna normalny dzien w
                              pracy. Chiciaz mozliwe ze gdzies schodza po tylko 24h.

                              Dobranoc.
                            • 02.07.08, 01:53
                              A to cytat :
                              "24 h????U was nie obowiazuja przepisy unijne? Dziwne. Moze jeszcze
                              dodasz, ze codziennie tyle pracujesz?"

                              U mojego znajomego jest 3 lekarzy na oddziale, czyli musi miec 10
                              dyzurow w miesiacu( bo ktos musi zawsze byc), co oznacza ze 10 razy
                              w miesiacu pracuje po 30 kilka h pod rzad. Tak wlasnie w Polsce
                              przestrzega sie prawa pracy.

                              On czeka tylko az uzyska "dwojke" i zwiewa z Polski. Sie nie dziwie.
                              • 02.07.08, 08:11
                                W szpitalu, gdzie pracuje moj ojciec, raczej przestrzegane sa zasady
                                co do godzin pracy! I nie słyszałam, zeby ktos pracował 24 na dobe!!
                                Nie podoba mi sie to, ze lekaze po zdobyciu specjalizacji,
                                wykształceniu sie na koszt panstwa wyjezdrzaja za granice! Z drugiej
                                jednak strony, nie dziwi mnie to, skoro lekarz w tym kraju zarabia
                                mniej niz np. pijacy na budowie od rana piwko, robotnik po
                                zawodowce!
                                --
                                .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                wrogime...
                                • 02.07.08, 16:37
                                  Wiec twoj ojciec pewnie nie jest lekarzem, bo po dyżurze do domu to
                                  ida pielegniarki, ale lekarze nie( przynajmniej tak nie ma zaden moj
                                  znajomy lekarz). I powiedz ktory to szpital w Polsce - chcialabym
                                  pogadac ze znajomymi, ze tam przestrzegany jest 40h tydzien. Serio
                                  jestem ciekawa.

                                  Placa za specjalizacje niewolnicza praca przez kilka lat i to jest
                                  fair ze wyjezdzaja bo zwracaja do budzetu duzo wiecej niz kosztowalo
                                  ich wyksztalcenie. Czyli de facto panstwo sobie drogo liczy za te
                                  studia.
                                  • 02.07.08, 16:51
                                    Hej! Faktycznie, terz moj ojciec nie chodzi juz na dyzury, bo jest
                                    profesorem! Jego lekarze nie maja obiekcji co do godzin pracy, bo
                                    ojciec stara sie przestrzegac przepisow unijnych! Jest to duze woj.
                                    Byc moze sa szpitale, w ktorych brakuje lekarzy, ale nie uwieze w
                                    to, ze pracuja tam non stop 24 godziny na dobe!
                                    --
                                    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                    wrogime...
                                    • 02.07.08, 17:07
                                      Zjawo, nie opowiadaj bajek. Jak wyglądają realia przestrzeania norm
                                      unijnych w ochronie zdrowia wie każdy, kto w niej pracuje.
                                      Jest dramatyczny (sic!) brak lekarzy, także w szpitalach
                                      uniwersyteckich. Bardzo jestem ciekawa jak sobie szanowny tatuś
                                      radzi z prowadzeniem oddziału, na którym jest 1/3 wakatów ( norma).
                                      Oj zjawo, zjawo, zdaje sie, że przy Twoim talencie nawet protega
                                      tatusia nie pomogła. Medycyna to dla Ciebie zdecydowanie za wysokie
                                      progi. A błędy ortograficzne, które robisz nawet nie podpadaja pod
                                      dysleksje/grafię. Jest to nieuctwo. Takie przez duże N.
                                      • 02.07.08, 17:41
                                        Widzisz! Jakos sobie radzi! Dlatego on jest profesorem, a ty zwykłym
                                        lekarzem, jakich wielu! I nie tobie oceniac kto, jaki reprezentuje
                                        poziom. Ty, swoj juz tutaj zaprezentowałas. I wiez mi, inteligencje
                                        nie miezy sie miara ilosci wyuczonych na pamiec ksiazek. Ja pracuje
                                        w dziedzinie, w ktorej wymaga sie nie tylko wykucia, ale i
                                        elokwencji i bystrosci umysłu, ktorych tobie brakuje! Po za tym, nie
                                        jestes w stanie mnie w zaden sposob obrazic, bo jestes za malo
                                        blyskotliwa! Wiec zachowaj dla siebie te prostackie wywody, ktore
                                        nie wnosza nic konstruktywnego do dyskusji.
                                        .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                        wrogime...
                                    • 02.07.08, 18:29
                                      Nie wierze Ci, po prostu z tego powodu ze to nie sa polskie realia.
                                      Calkowite bajki.

                                      Praca 24h? A policz sobie standard czyli dniowka+ dyzur do 8 rano+
                                      dniowka. Wychodzi duzo wiecej niz 24h...

                                      Dla kogos z boku moze nie jest to tak jasne, ale dla mnie utracilas
                                      calkowicie wiarygodnosc nie znasz w ogole realiow : ponad 30h pracy
                                      w ciagu- tak wyglada kazdy dyzur. 40h tydzien pracy? Gdziekolwiek w
                                      Polsce w publiczym szpitalu?

                                      EOT jak dla mnie.
                                      • 02.07.08, 18:32
                                        Nie zalezy mi na tym, czy wierzysz mi, czy tez nie!
                                        --
                                        .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                        wrogime...
                          • 03.07.08, 14:25
                            Czytaj uwaznie to, co masz przed oczami! No chyba ze ty piszezs
                            habilitacja przez ,,Ch"
                            --
                            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                            wrogime...
                            • 03.07.08, 14:31
                              A o czymś takim jak 'gra słów' słyszałaś? Nie słyszałaś. polecam wikipedia.pl np. w celu doszkolenia.
                              • 03.07.08, 14:45
                                Dobre! Faktycznie tylko ciebie protazora mozna podejrzewac o zmiane
                                nicku! Nie powinnas sie tutaj wypowiadac. Znaczaco odbiegasz od
                                poziomu! Brak ci klasy, widac to po kazdej twojej marnej wypowiedzi!
                                --
                                .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                wrogime...
                      • 29.06.08, 01:11
                        Chroń nas Boże przed klęską głodu, atakiem szarańczy i lekarzami jak
                        PROTOZOA.Od człowieka któremu w ręce powierza się własne życie,
                        oczekuje się więcej LUDZKIEJ wrażliwości , współczucia i
                        zrozumienia.Moja babcia jest emerytowanym pracownikiem służby
                        zdrowia, brat mojej mamy jest lekarzem anestezjologiem, moja mama
                        laborantką i u żadnego z nich nie spotkałam się z taką zjadliwością
                        i wstrętem jaki ty masz do tych którzy nie są w tej samej klasie
                        społecznej co pani doktor. A może przed wpuszczeniem na sale
                        operacyjną trzeba zacząć sprawdzać status finansowy chorego? bo może
                        szkoda kwalifikacji zdobywanej przez lata na <nieroba>z PUP lub na
                        <żebraka> z MOPSU.To jakieś rozwiązanie leczyć bogatych a biedni
                        niech zdychają w nędzy-przeżyją tylko silniejsi,zamożniejsi.WSTYD i
                        możesz mi wypominać złą pisownie bo jak mam ustawić się w jakimś
                        ogonku to może stać z tymi którymi tak gardzisz niż tam gdzie tacy
                        jak ty- ludzie bez empatii i zrozumienia położenia kogoś komu się
                        nie udało,lub jakkolwiek jego sytuacja jest ciężka.
                        • 29.06.08, 01:18
                          fuk-s31 w pełni cie popieram
                        • 29.06.08, 14:10
                          Nigdy nie odmówiłam pomocy ŻADNEMU choremu. Choc jestem zdania, że
                          świadczenia medyczne powinny miec swiązek z wysokościa płaconych
                          skladek i/lub dodatkowym prywatnym ubezpieczeniem.
                          Laparoskopia dla każdego? Nie! Niech dla płacących niskie składi
                          będą dostepne metody tradycyjne ( zresztą w wielu przypadkach
                          znacznie lepsze). Pokoje 2-3 osobowe - nie! Niech leżą w salach
                          wieloosobowych itd. Ochrona zdrowia kosztuje, zapytaj o to wujka-
                          anestezjologa.
                          Tak, gardzę ale nie ludźmi, którym w zyciu się nie powiodło czy
                          którzy sa mniej zamożni, tylko klientami pomocy społecznej. Poza
                          szczególnymi przypadkami np. utratą całego dobytku w pożarze, osoby
                          wyciągające ręce po zapomogi mają następującą filozofię zyciową:
                          brac jak dają, mam mało ( nie lubie pracowac, bo mam dzieci)
                          i "misienależy".
                          Mam bardzo wiele szacunku do jednej z moich salowych, która mimo
                          męża pijaka, 2 dzieci i nędznej pensji nie leci "do opieki" tylko
                          popołudniami sprząta. Pewnie przy jej dochodach dostałaby zasiłek,
                          ale jest zbyt dumna i ma zbyt dużo honoru, żeby żebrać.
                          • 29.06.08, 14:30
                            Tak, gardzę ale nie ludźmi, którym w zyciu się nie powiodło czy
                            > którzy sa mniej zamożni, tylko klientami pomocy społecznej. Poza
                            > szczególnymi przypadkami np. utratą całego dobytku w pożarze,
                            osoby
                            > wyciągające ręce po zapomogi mają następującą filozofię zyciową:
                            > brac jak dają, mam mało ( nie lubie pracowac, bo mam dzieci)
                            > i "misienależy".

                            Ha, protozoa. MaŁo jednak znasz się na ludzisz i łatwo -aczkolwiek
                            błędnie wychodzi ci szeregowanie ich.Właśnie mnie obraziłaś. Masz
                            prawo mną gardzić-ale nie masz prawa mnie obrażać, zwłaszcza jeśli
                            twoja ocena człowieka następuje tylko na podstawie mizernej wiedzy,
                            którą posiadasz a jedynym kryterium jest pobieranie/nie pobieranie
                            zasiłku(ów)
                            --
                            Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                          • 29.06.08, 14:38
                            Uważam po prostu że nie można wszystkich pobierających zasiłki
                            wrzucać do jednego worka. Wiem że większość jest takich osób którym
                            tak jest wygodnie ( i ich za to potępiam) bo osoba zdrowa , silna ,
                            dyspozycyjna powinna pracować. Ale są sytuacje życiowe kiedy jedynym
                            (czasowym) wyjściem jest zasiłek. Tak jak wszędzie są osoby
                            zasługujące na wzgardę ale i takie w stosunku do których trzeba
                            wykazać się wyrozumiałością. Nawet osoby pracujące można podzielić
                            na te które w 100% zarabiają na swoje wynagrodzenie ale są tez ci
                            którzy kierują się starym powiedzeniem <CZY SIE ROBI-CZY SIE LEZY TO
                            WYPLATKA SIE NALEZY>a za obijanie dostają takie samo wynagrodzenie.
                            • 29.06.08, 14:47
                              no właśnie ja jednocześnie pracuje i biorę tez zasiłki.nie widzę nic w tym
                              złego.dlaczego by choć trochę sobie poprawić swoja sytuacje materialna mam ich
                              nie brać jak mi sie nalezą.a protazoa czy jak jej tam to uważa sie za bóg wie
                              kim jest,wyżej sra niż dupe ma.i sory ale jak zauważyłam to to jest forum dla
                              ludzi którzy potrzebują rad, pocieszenia,wsparcia.a nie ich wyzywać i ubliżać.
                              • 29.06.08, 15:02
                                Bo tak jest świat skonstruowany ,że bogaty biednego nie zrozumie- a
                                syty głodnego. Szybciej podzieli się ten co sam ma niewiele , niż
                                ten co opływa w luksusy. Przykre ale prawdziwe.
                                • 29.06.08, 15:23
                                  no dobrze jeśli jest bogata to jej sprawa.niech sie cieszy ze jej sie tak życie ułożylo i niech to pielęgnuje.ale to jej nie pozwala na to by nas obrazać.ja tez bym chciała sie cieszyć życiem rodzinnym w 100% niestety tak nie jest.nie przewidziałam tego ze ojciec moich dzieci (któremu ufałam, kochałam)okaże sie zwykłym dupkiem.i który teraz olał ich jak psa,zmienia prace co chwila by nie pozwolić komornikowi na potrącenie jakichkolwiek pieniędzy.moje dziecko ma astmę mam przez to przyznane zasiłki na niego.przyznano mi także świadczenie pielęgnacyjne w wysokości 420 zł.i do wiadomości protozay z tego zasiłku zrezygnowałam.wolałam pójść do pracy niż siedzieć w domu.a zarabiam nie wiele więcej(jestem kurierem pocztowym (nie na poczcie)i za rozniesienie 1 listu mam 30gr.a tak jak ona proponuje dodatkowa praca.no tak harować jak wół, i nie dość że dzieci ojca nie mają to i matki nie widziały by.a jeszcze jeżeli z tych dwóch prac mi przekroczył dochód to nie mam zaliczki alimentacyjnej.i co mam całymi dniami pracować a tatusiowi ujdzie na sucho płacenie alimentów tak???
                                  • 29.06.08, 15:48
                                    Faceci to tchórzliwe ŚWINIE!!!!! Mojego przerosła odpowiedzialność
                                    za rodzinę, i jak to powiedział < Musze go zrozumieć,ale wszystko
                                    (tzn.dzieci)tak szybko się potoczyło. Ale do cholery był przy tym bo
                                    dzieci z powietrza się nie biorą. Zostałam sama, zrozpaczona i tak
                                    cholernie zdeterminowana aby wynagrodzić dzieciom brak ojca. Też
                                    przez pewien okres czasu była pod opieką MPOSU( teraz z nimi
                                    współpracujące).pracowałam gdzie się dało aby dzieci tak nie odczuł
                                    zmiany ekonomicznej. Z jednej pracy leciałam do drugiej a jak
                                    wracałam do domu ,to też było co robić. Wiele razu płakałam ze
                                    zmęczenia, ale było warto dla nich moich skarbów . Mój ex.też
                                    uciekał przed komornikiem a teraz nawet nie wiem gdzie jest<i
                                    dobrze>.Dla tego doskonale wiem że są kobiety które sytuacja do tego
                                    zmusza.
                                  • 29.06.08, 20:58
                                    Najbardziej obraża sie sam ten, który wyciąga ręke zamiast pracować.
                                    Nie jest niczyja wina, że związałas sie z nieodpowiednim
                                    człowiekiem, to jego trzeba ścigac a nie obciążac podatników.
                                    Jeden człowiek ma od zawsze wpojone, że pieniądze biora się z PRACY
                                    inny, że jakoś to będzie ktos da, nie zginie się z głodu.
                                    Pochodzę z dobrze sytuowanej rodziny. Moim rodzicom jak na czasy
                                    realnego socjalizmu powodziło się znacznie lepiej niz przeciętnemu
                                    Kowalskiemu ( dwa gabinety i duzo pacjentów). Nie było problemyu,
                                    aby zaspokoili moje marzenia, ale na ekstra wydatki musiałam sama
                                    zarobic i to od najwczesniejszych lat.
                                    Czy myslisz, że z radością w wieku 7 lat w listopadzie, po ciemku
                                    wstawałam o 6 rano? Nie! Ale wiedziałam, że zarobię ( nie pamiętam
                                    juz ile, ale nie kokosy) wyprowadzając psa i robiac zakupy.
                                    Chciałam poznac dobrze francuski - musiałam zrezygnowac z balang i
                                    byc pilna studentką, aby móc wyjechac do PRACY do Francji.
                                    Chciałam zwiedzic świat - zrobiłam uprawnienia pilota wycieczek i
                                    jeździłam z grupami. Zarabiałam kosztem dodatkowej PRACY nierzadko w
                                    nocy wtedy gdy moi koledzy bawili sie. A potem zawiść i zdziwienie -
                                    skąd ja mam to, umiem tamto, byłam tu. A mam, umiem, byłam, tylko
                                    nikt mi tego nie dał, sama na to zapracowałam.
                                    Wiem, że bardzo trudno to zrozumiec mając roszczeniowa postawe i
                                    wyznając filozofię, że ten jest draniem, tamten łotrem.
                                    • 29.06.08, 21:47
                                      Czy ja napisałam że "brałam bo mi się należało" nie -nie żądałam ja
                                      poprosiłam. Zawsze mnie babcia(osoba do czasu okupacji wychowana
                                      przez guwernantki, znająca luksus ale i "smak" głodu) że to nie
                                      wstyd poprosić o pomoc. Dzięki tej pomocy przeżyłam z dziećmi do
                                      czasu aż mieliśmy gdzie mieszkać ( mój ex. nie wahaj się nas
                                      wyrzucić z domu) znalazłam prace. Tak pobierałam zasiłek do czasu
                                      otrzymania pensji. Pieniądze które sama zarobie dają mi
                                      satysfakcję , że sama na nie zapracowałam a nikt mi ich nie dal.
                                      Współpracuje (prócz pracy zawodowej) z mopsem w moim miejscu
                                      zamieszkania . Spotykam się z różnymi kobietami i staram im
                                      wytłumaczyć że mogą same na siebie zarobić, że są silne i poradzą
                                      sobie. To są kobiety z różnych środowisk czasami pobierają zasiłki
                                      bo brak im wiary w siebie i swoje możliwości.
                                      • 29.06.08, 22:37
                                        ... a nie pobieraja przypadkiem zasiłków, bo im tak wygodnie?
                                        Nie jestem wstanie zrozumiec kogos komu brak wiary w siebie i swoje
                                        mozliwości natomiast nie brak bezczelności i tupetu, zeby prosic o
                                        wsparcie.
                                        Czy nie rozumiecie, że pieniądze nie biora się z nieba, że żeby mieć
                                        trzeba pracować? Wydaje mi się, ze ta prosta prawda nie jest do
                                        końca zrozumiała.
                                        Jestem za tym, aby tym, które nie wierzą w siebie pomóc w
                                        znalezieniu pracy, ale tylko pomóc - reszta zależy od samej
                                        zainteresowanej.
                                        Nigdy do niczego nie dojdziemy, gdy będziemy liczyć tylko na datki,
                                        darowizny, zapomogi, zasiłki.
                                        • 29.06.08, 22:57
                                          Masz racje są też takie które pod przykrywką braku wiary biorą bo
                                          lubią bo tak łatwiej, ale nie wszystkie. To są różne środowiska i
                                          różne sytuacje i do każdej z nich trzeba podejść indywidualne.
                                          Zasiłki dostaną te które naprawdę ich potrzebója i te dostaną które
                                          biorą bo 'dają'. Ty widzisz ogólnie a tu trzeba spojrzeć
                                          indywidualnie a żeby to zrobić trzeba te kobiety poznać, porozmawiać
                                          mieć choć szkic sytuacji w jakiej są ..a mając to możemy coś
                                          powiedzieć.
                                • 03.07.08, 11:20
                                  Odpowiadasz na:
                                  fuk-s31 napisała:

                                  > Bo tak jest świat skonstruowany ,że bogaty biednego nie zrozumie- a
                                  > syty głodnego. Szybciej podzieli się ten co sam ma niewiele , niż
                                  > ten co opływa w luksusy. Przykre ale prawdziwe.

                                  Dlatego też trzeba wziąć tyłek w troki i zacząć zarabiać pieniądze, zamiast narzekać, że bidnemu wiatr w oczy, na pochyłe drzewo i syty biednego...
                                  Jak jesteś głodna, to idź do pracy, pracuj po 12 godz. dziennie, po 14, dziecko do żłobka itp. itd. i zacznij zarabiać. Spójrz później w swoje RMUA i zobacz, ILE Twoich tak ciężko zarobionych pieniędzy trafiło do tych osób, które nie poświęcają się pracy.
                                  Wiem, że znajdziesz wiele wymówek: bo nie ma żłobków, bo żal Ci zostawiać dziecko, bo świat jest zły i szary itp., że nie możesz iść do pracy.
                                  Ale zauważ, że INNI sobie jakoś radzą z tymi przeciwnościami. Nie widują swoich mężów, dzieci, obiaj - o ile w ogóle - jedzą ok. godz. 20, śniadania często wcale. Nie oglądają seriali i sa zmęczeni. Nie dziw się, że nie chcą później się dzielić swoimi pieniędzmi z wyfiokowaną panienką, która ma czas i na seriale, i cały dzień widzi swoje dziecko, i ma czas na pomalowanie paznokci u nóg.
                                  Uwież, syty też był być może głodny i doskonale rozumie głodnego. Ale syty się "zarzyna" żeby mieć na jedzenie, a "głodny" tylko leży z otwartym dziobem i czeka aż mu się wetknie smaczny kąsek. A jak mu się nie wtyka, to kracze i dziobie.
                                  • 03.07.08, 11:22
                                    Errata:
                                    nie obiaj, a obiad
                                    i, oczywiście, uwierz a nie uwież smile))
                                  • 03.07.08, 21:05
                                    Tyle, że tego nie pojmie matka pobierająca zasiłki. Ja nie należę do
                                    najbiedniejszych, chociaz płace w ochronie zdrowia nie sa wysokie.
                                    Dorabiam w spółdzielni, dyżuruję. Pod domem mogę kupic wędliny,
                                    warzywa i owoce, ale o 1/3 droższe niz na pobliskim bazarze ( dliny
                                    nie na bazarze, bo mozna się otruć, ale w niedalekiej hurtowni)
                                    i.... ani mnie ani mojej rodzinie korona z głowy nie spadnie, zeby
                                    tam sie pofatygować. I jest to jedna z odpowiedzi, że zapracowane
                                    pienądze wydaje się trudniej niz wzięte z datków.
                              • 29.06.08, 15:33
                                Masy tzpowa pasoyztnicya i rosycyeniowa postaw. Wolisy wzdeptzwac
                                đcieki gdyie si da i ebra o yasiek, abz poprawic swoja sztuacj
                                materialna niy yrobic to samo pracujc , tak pracujc dodatkowo.
                            • 29.06.08, 15:31
                              A jakież to są te sytuacje, w których nie można pracować? Prócz
                              ciężkiej choroby.
                          • 01.07.08, 11:54
                            No wlasnie, matka sprzata, zeby zarobic na dzieci (i zasilku nie bierze, bo sie
                            wstydzi), a jej maz pijak na pewno dostaje zasilki i on sie nie wstydzi.
                          • 01.07.08, 18:08
                            Ciekawy jestem co wyrośnie z dwójki dzieci pani salowej,która nie
                            ma czasu na wychowanie swoich dzieci,bo pracuje ponad siły.Dzieci
                            zaś zostają z tatusiem alkoholikiem.
                          • 03.07.08, 11:08
                            Zgadzam się z Tobą, Protozoa. Denerwuje mnie, że skor ja tak ciężko pracuję, to nie mogę sobie załatwić np. wyjątkowych warunków szpitalnych. Chętnie bym sobie za nie zapłaciła, ale jest to podobno nielegalne.
                            A naprawdę nie uśmiecha mi się leżenie na jednej sali z osobami, z którymi normalnie nie zamieniłabym nawet jednego słowa, a tu mam dzielić swój najbardziej intymny czas - świeżo po porodzie - z jakimiś panienkami-blacharami i ich "chłopakami" spod budki z piwem, którzy przyjdą do świeżo upieczonej mamy w odwiedziny.
                            • 08.07.08, 23:26
                              Totorot - w Twojej wypowiedzi wyraźny brak szacunku do innych +
                              ocenianie z góry. Zafunduj sobie poród w prywatnej klinice. Proste.
                      • 29.06.08, 07:52
                        no to już wiem na co idą nasze podatki, aby pani doktor na dyżurze mogła sobie
                        przed kompem posiedzieć i pisać na luźne tematy, zamiast pracować.
                        --
                        I cóż po wariackich papierach. Szaleńcy ich nie uznają.
                        • 29.06.08, 13:59
                          Pani doktor płacą z GOTOWOŚC DO PRACY , gdyby przywieźli chorego w
                          ciągu pół minuty byłabym przy nim.
                          Gdy na oddziale jest spokój moge pisac na kompie, czytac, spać,
                          jeść, malowac się - moja sprawa.
                      • 30.06.08, 07:26
                        > Ja nie! W imię czego mam pracować na nierobów???? Dzis mam dyżur -
                        > 24 godziny w pracy, w pełnej dyspozycyjności, gotowości,
                        > operowałam 2 razy. Dostaje za to ok 120 zł

                        Powinnas zmienic prace. Za taka kase mnie w weekend nie chcialaby
                        sie popracowac 2 godzin, nie mowic o 24.

                        A poza tym tak sie sklada, ze wiem ile placi sie za dyzury lekarskie
                        i za weekendowy dyzur 24 godzinny sa to inne stawki. Albo dajesz sie
                        niezle dymac pracodawcy tongue_out A taka bystra sie sobie wydajesz...
                        --
                        Boże mój co za gnój!
                        • 03.07.08, 11:30
                          No za tą kasą to też prawda. Ja tyle zarabiam za 8 godz. pracy jak jest zły miesiąc
              • 28.06.08, 20:15
                możesz postawić pomniczek, nie obrażę się .
                wyciągam łapki po zasiłek bo to mam w konstytucji , tam coś chyba jest napisane
                że każdy ma prawo do minimum socjalnego (czy jakoś tak), wyciągam rączki po
                zasiłki bo mamy takie prawo które mówią że mi się należy (takie jak rodzinne,
                czy dodatek mieszkaniowy, a jeszcze nawet dodatek za obiady w przedszkolu moich
                dzieci) pewnie wychodzi to z mojej nieudolności życiowej- bo mieścić się w
                kryteriach 351 zł na osobę o tym świadczy- i nie zaprzeczam.
                Miska zupy i miejsce w noclegowni pewnie by państwo więcej kosztowało niż to co
                otrzymuje w innych pomocach.
                nie żądam aby ktoś opłacał mi mieszkanie, chce tylko że jak piszą że samotna
                matka podjąwszy pracę ma prawo dostać refundacje żeby ją dostała a nie w praniu
                wychodziło że trzeba mieć przynajmniej 3 dzieci aby się na niego łapać.
                a 700 zł to dostają z naszych podatków nasi politycy na same rozmowy
                telefoniczne- niezależnie czy są to rozmowy dot ważnych spraw państwowych czy
                zupełnie prywatne. ale rozumiem że to ja na żebry chodzę bo im się należy- w
                sumie to sami sobie go przydzielili.
                --
                Człowiek jest całością, chyba że bliźni postanowią inaczej.
                • 28.06.08, 21:08
                  I dzięki takim pasozytom jak Ty mamy to co mamy.
                  Ni popieram płacenia za prywatne rozmowy polityków, ale oni ze
                  swoich pensji płaca dość wysokie podatki - między innymi na
                  pasozytujących osobników.
                  P.S. Ide o zakład, że Twoje dzieci tez będą zyły z zasiłków i
                  zapomóg, bo po co pracować? Tlko frajer to robi. Lepiej żebrać i
                  płodzic kolejne dzieci.
                  • 08.07.08, 23:40
                    Pani Doktor - swoje słuszne rozgoryczenie i desperację przelewa Pani
                    na innych - "skoro mnie źle dlaczego innym ma być łatwiej?" - ten
                    żal wylewa się z prawie każdego Pani postu. A nie lepiej pomyśleć
                    żeby i mi i innym było lepiej ? Po co ciągnąć wszystko w dół ?
                    Pani sama na wszystko zapracowała mając za sobą zaplecze dostatniego
                    domu ( w razie czego). Ten dom dał Pani prawdopodobnie poczucie
                    bezpieczeństwa i motywację do działania itd. itd. I dobrze.
                    Sławne dzieci sławnych rodziców najczęściej też twierdzą, że same do
                    wszystkiego doszły a dzieci artystów tak jakoś "nagle" zapragnęły
                    studiować w szkole teatralnej. Przykłady można mnożyć.
                    Dzieci ludzi z marginesu społecznego często nie wiedzą, że w ogóle
                    można żyć inaczej. Zwłaszcza jak elita pozamyka się w prywatnych
                    szkołach i na ogrodzonych osiedlach to skąd brać dobry przykład bo
                    chyba nie z życia polityków prezentowanego w mediach.
                    ZEPSUCIE I ZŁY PRZYKŁAD ZACZYNAJĄ SIĘ U GÓRY A NIE NA DOLE.
                    Zasiłki społeczne to ochłapy, knebel dla ubogich, zagłuszanie
                    własnych wyrzutów sumienia i coś co zawsze można wypomnieć. Wstyd !!
                    • 09.07.08, 14:22
                      Jeden z najbardziej znanych laryngologów w Polsce pochodzi z ubogiej
                      i wcale nie inteligenckiej rodziny. Nie brał zapomóg czy zasiłków
                      tylko zakasał rękawki i zabrał sie do pracy.
                      Nie, nie jest mi źle, bo gdyby tak było zmieniłabym swoje życie. W
                      przeciwieństwie do wielu pań na tym forum nie boje sie pracy,
                      cięzkiej pracy. Nie chcę jednak pracować na innych.
          • 01.07.08, 11:48
            Napisz to jeszcze raz prosze. Znaczy Zdzichu jest swietnym ojcem, tak? Przejedz
            sie dziewczyno na polska wies, gdzie taki Zdzichu najpierw stoi od rana pod
            wiejskim sklepem, potem (ile wypil to jego) wraca do domu i ZADA obiadu, bije
            zone, a dzieci na to patrza (dzieci dostaja darmowe obiady w szkole, inaczej by
            pewnie z glodu umarly). taki Zdzichu pierwszy biegnie do opieki spolecznej, bo
            'mu sie nalezy'. A matki samotne maja jeszcze jakies skrupuly i sie wstydza!
            Powinno byc na odwrot, ale niestety lenie, pijaki i damscy bokserzy nigdy sie
            nie wstydza. Wstydza sie ich ofiary - i one sa potepiane, za cudza
            nieodpowiedzialnosc.
      • 01.07.08, 18:45
        braktalentu napisala:

        "Trudno mi wyrobić sobie pozytywny stosunek do kobiety, która nie
        idzie do pracy, bo ma pod opieką małe / niepełnosprawne dziecko, a
        jedynym argumentem jest koszt niani wynoszący 3/4 przeciętnej
        pensji. "

        Czytam Twoje posty w tym wątku i myślę: sensownie pisze. Aż do tego
        momentu.
        Jak zobaczyłam małe/niepełnosprawne, to mi ręce opadły.
        Znaczy to jest tak jakby to samo??
        W sensie opieki oczywiście, bo w sensie ogólnym, to chyba oczywiste,
        że to zupełnie co innego.
        Tak się składa,że mam niepełnosprawne dziecko.(I założę się, że Ty
        nie masz.)
        Tak się składa,że dziadkowie dziecka nauczyli się i jeszcze mogą się
        nim opiekować. Dzięki temu ja jeszcze mogę pracować (czego bardzo
        zazdroszczą mi inne mamy niepełnosprawnych dzieci z osrodka)
        Czy wiesz ile trzebaby zarabiać, żeby zatrudnić fachową opiekunkę
        dla dziecka autystycznego?? A do wiekszego(silniejszego)chłopca
        autystycznego?
        Dodatkowo - czy wiesz, gdzie taką osobę znaleźc??
        Jeśli jest to odpowiedznio przygotowana osoba, to nie zajmuje się
        prywatnie dziecmi z autyzmem, tylko pracuje - w szkole, w ośrodku
        itd. Po pracy owszem, pracuje prywatnie z dziecmi(tj dorabia sobie),
        ale są to 2-3 godziny. Za godzinę takiej terapii płaci się 25-30 zł.

        To nie jest(na szczęscie) dziecko, które leży i opieka polega na
        przekladaniu go z boku na bok. To dziecko, z którym trzeba
        odpowiednio postępować. Co najmniej na tyle odpowiednio, żeby nie
        zepsuć pracy innych osób.

        Czy wiesz jak bardzo chcę nadal pracować?
        Ja nie chcę zasiłku. Chcę, żeby zapewniono mi fachową opiekę nad
        dzieckiem na czas mojej pracy.
        Czy to jest lenistwo?
        • 02.07.08, 09:17
          zielona.gumko-też uderzył mnie ten fragment w wypowiedzi uncertain

          Zajrzyj proszę do mojej sygnaturki
          --
          Zmieniamy świat niepełnosprawnych
          • 03.07.08, 10:06
            ograniczenie mysli to nic w porownaniu ograniczenia serca niektorych
            osob z forum /dot.tego postu/.
            dziekuje za link.to jest cos czego jeszcze mozna sie chwycic gdy
            nadziei brak..
            pozdrawiam serdecznie.
            nie-mama-nierób
            rece urabiam winkpo uszy..
        • 03.07.08, 11:45
          Gumka, ale Ty jesteś, uwierz, wyjątkiem. Gdyby większości zasiłków nie pobierały czekoladowe blachary z selednowymi tipsami, to dostawałabyś na swoje dziecko sumy pieniędzy wystarczające na efektywną rehabilitację.
          Właśnie dlatego nasze państwo ma tak fatalną opiekę medyczną i system pomocy niepełnosprawnym osobą, gdyż budżet jest rozkradany przez osoby pobierające lewe renty, zasiłki, pracujące na czarno i rozbudowany ponad miarę aparat urzędniczy.
          • 03.07.08, 12:16
            > epełnosprawnym osobą,

            Miało być oczywiście "osobom" smile
          • 03.07.08, 20:55
            Rozumiem, ale zupelnie nie o to mi chodziło. Chodzilo mi o
            postawienie znaku równości między opiekowaniem się dzieckiem MAŁYM a
            dzieckiem NIEPEŁNOSPRAWNYM.
    • 28.06.08, 15:00
      Wszystko jest dla ludzi ale trzeba w tym zachować rozsądek i
      wszystko umiejętnie wyważyć.Jestem przeciwna temu by zasiłki stały
      się jedynym źródłem utrzymania ale niech będą formą okresowego
      zabezpieczenia podczas gdy np. samodzielna mama chce podnieść swoje
      kwalifikacje ;chodząc do szkoły lub na jakieś kursy,lub czynnie
      szuka pracy.Jeśli jej sytuacja ekonomiczna jest bardzo zła może
      skorzystać z pomocy która nie jest jedynym dochodem a jedynie
      dodatkiem do miesięcznych poborów.
      • 28.06.08, 17:32
        Moja siostra pracuje w Urzedzie Gminy na wsi, nie zajmuje sie pomoca
        spoleczna ale daje dobre rady roznym ludziom, tez z mojej rodziny. I
        tak kuzynka mogla kupic sobie biurko za gminne pieniadze i dostaje
        jakas tam kase by moc jezdzic na basen - ma grupe inwalidzka, to
        fakt,a jej rodzice nie zarabiaja duzo, wiec pewnie po wyliczeniach
        wyszlo ze sie jej nalezy. Siostra podpowiedziala tez sasiadce ze
        niedlugo gmina dostanie jakas tam kase i ze moze napisac podanie o
        pomoc dla corki (nie wiem dokladnie co tej corce dolega, jakas
        alergia skorna czy cos). I po jakims czasie sasiadka ta pyta moja
        siostre czy pieniazki juz sa, bo Ala (jej corka) chce sobie zeby
        wybielic. Siostre zamurowalo, powiedziala ze to nie jest kasa na
        zabieg wybielania zebow tylko na rehabilitacje, na co sasiadka
        odpowiedziala: "alez ja pani Olu rachuneczki bede miala"
        (sfalszowane oczywiscie). Wiele kobiet nic nie robi, a tatusiowie
        mezowie pracuja na czarno w Norwegii (to plaga mojej gminy, wszyscy
        obywatele mezczyzni wyjechali na zarobek do norwegii wlasnie) i owe
        Panie sa stalymi klijentkami opieki spolecznej. Teoretycznie nie
        maja zadnych dochodow, same siedza w domu, maz nie pracuje, a w
        praktyce zarabia calkiem niezle za granica, i tak dzieci tych pan
        maja darmowe obiady w szkole, dodatki, sratki, a placimy za to
        wszystko my. Siostra opowiadala tez jak to przyszla do urzedu gminy
        jedna pani bezrobotna poskarzyc sie, ze jej sasiadka dorabia
        obierajac cebule (w moim regionie to teraz popularne, nie daleko
        znajduje sie przetwornia warzyw ktora pozwala dorobic biednym
        kobieta przywozac do nich cebule, za ktorej obranie owe osoby
        dostaja pare groszy) a jej to bardzo przeszkadza, bo smrod taki nie
        do wytrzymania i ona sobie tego nie zyczy. No wiecie co, siostra ja
        ochrzanila, ze moglaby wziac przyklad z sasiadki ktora podczas gdy
        dzieci sobie po podworku biegaja, obiera ta nieszczesna cebule by na
        chleb zarobic. Ale pani bezrobotnej bardzo sie to nie spodobalo (nie
        tylko bezrobotnej, ale stalej klijentce Gopsu) Od tego czasu moja
        siostra przestala palac checia pomocy innym, normalnie noz sie w
        kieszeni otwiera. I powiem Wam ze panstwo Polskie wielu ludziom
        pomaga, widze ile osob we wiosce w ktorej spedzilam dziecinstwo zyje
        tylko na koszt panstwa- nie sa to milionerzy oczywiscie, ale zyc sie
        da. A do roboty sie nie chce.
        • 28.06.08, 18:20
          Ja też mieszkam w niedużej gminie i jestem świadoma nadużyć. Ale
          pomoc pieniężna ma to do siebie, że daje wybór. Można leczyć swoją
          dolegliwość, szukać pracy, wykorzystać szansę na lepsze,
          dostaniejsze życie. Albo można sobie zęby wybielić. Ja tych
          pieniędzy na zęby nie żałuję. Niech ma białe i lśniące (choć przy
          tej mentalności pewnie dziurawe-sad za moje podatki. Bo koszt
          społeczny utrzymywania takiego pasożyta jest niższy niż jego
          izolowanie w więzieniu - a tym skończyłoby sie okradanie pracodawcy.
          To nie nasza "polska" mentalność, choć historycznie postawa dość
          uzasadniona. Złodzieje, oszuści i drobne świnie występują w każdym
          społeczeństwie.
          • 28.06.08, 18:23
            A po co szukać pracy? Przeciez za chwilę znajdzie się kolejny
            frajer, który da.... Tylko radykalne działania - brak zasiłków i
            głód, tak głód, zmobilizuje do działania.
            • 28.06.08, 18:47
              Rozbój, kradzież, wyłudzenia - to też działania do których popycha
              głód. Ale oczywiście za pieniądze oszczędzone na pomocy społecznej
              opłacimy policję i wojsko, które będzie nas chronić. Ja oszczędności
              nie widzę - tylko przesunięcie środków.
              I tak sobie będziemy żyć w coraz bardziej zakratowanych osiedlach,
              otoczeni wojskiem, chroniącym nas przed GŁODNYMI. Jak w Rio. Ze
              strachem, kiedy favele "ruszą" i zdobędą miasto. A głód nie
              powstrzymuje przed rozmnażaniem. Więc głodnych będzie coraz więcej.
              To co, odbierzemy te głodne dzieci i wychowamy na koszt państwa (z
              naszych podatków), czy wysterylizujemy "element"?
              Nie przypomina Ci to czegoś?
              • 28.06.08, 19:14
                Nic dodac nic ujac, braktalentu.
                Zwolennicy glodu nie zdaja sobie chyba sprawy do czego to moze
                doprowadzic. We wszystkim trzeba zachowac umiar, inaczej tylko
                wiezienia sie zapelnia a na ulice bedziemy sie bac wychodzic.
                Zreszta mieszkajac w regionie gdzie jakis czas temu zamknieto
                zaklady przemyslowe, co spowodowalo gwaltowny wzrost bezrobocia,
                widze jak moje miasto powoli stacza sie ku upadkowi i degeneruje i
                nie ma takiej mozliwosci by wszyscy potrafili sami sie
                przekwalifikowac i znalezc swoja sciezke rozwoju, po prostu czasem
                brak zdolnosci i talentu jest dla tych ludzi przeszkoda nie do
                przeskoczenia. Ich trzeba po prostu wspomoc finansowo, by w swojej
                zlosci, zazdrosci i biedzie nie zagrazali tym co sie udalo.

                "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
                • 28.06.08, 20:09
                  W taki razie mam propozycję - niech zwolennicy rozdaania zasiłków
                  opodatkuja się - w dowolnej ilości i wspomagaja biednych,
                  nieudolnych, głodnych a może cwanych. Ja, niestety, spora część
                  swoich dochodów wbrew swojej woli musze oddawać na tych, którzy wola
                  płodzic kolejne dzieci i wyciągać łape po zasiłki.
                  A co by było gdybysmy tak wszyscy doszli do wniosku, ze nie chce nam
                  sie pracować?Ostatecznie wolałabym dziś w nocy uprawiac z mężem seks
                  niz mec pod opieka oddział z 40 chorymi...
                  • 07.07.08, 11:18
                    Oj protozoa...nie chcialabym znalezc sie na "Twoim" oddzialewink))
                    • 07.07.08, 15:01
                      Po pierwsze nikt Cie o to pytac nie będzie, po drugie nic o mnie nie
                      wiesz jako o lekarzu a po trzecie wątek jest na inny temat.
              • 28.06.08, 21:45
                braktalentu napisała:


                > I tak sobie będziemy żyć w coraz bardziej zakratowanych osiedlach,
                > otoczeni wojskiem, chroniącym nas przed GŁODNYMI. Jak w Rio. Ze
                > strachem, kiedy favele "ruszą" i zdobędą miasto.

                Nie chce mi sie za bardzo zabierac glosu w tej dyskusji, ale tutaj zostalam mile
                zaskoczona, wreszcie ktos, kto rozumie wiecej niz pierwszy lepszy "nowobogacki
                liberal polski". Sama kiedys popelnilam pare postow na ten temat, przytocze
                fragmenty, bo dokladnie to samo mam do powiedzenia i w tym temacie:

                "Prawda jest taka, że póki co na dotychczasowych przemianach korzystają głównie
                bardziej rozgarnięci, lepiej wykształceni i ci, którzy maja kapitął życiowy w
                postaci "dobrego urodzenia", majątku rodziców itd, co oczywiście nie jest
                grzechem i bardzo dobrze, że takim ludziom jest lepiej, co więcej, im POWINNO
                być jako pierwszym lepiej, aby mogli zatroszczyć się o słabszych. Problem polega
                na tym, że oni nie chcą się o nikogo troszczyc o tych, którym jest w zasadzie
                tylko gorzej albo tak samo, a rozwarstwienie spoleczne przybiera monstrualne
                rozmiary. Radzę sobie to uświadomić, bo protesty pielęgniarek i lekarzy to
                jedno, ale gdyby wkurzyli się nagle "ludzie z tramwajów" to mielibysmy krwawą
                rewolucję, a nie namiociki pod sejmem."
                " W tym calym zachłyśnięciu się mozliwosciami zarobku, rozwinięciem przyciętnych
                przez komunę skrzydeł zapominamy o całej reszcie, o "wspólnym dobru" (tak, mam
                świadomośc ze brzmi to dzisiaj bardzo źle ). Ludzie światli, wykształceni, sól
                tego narodu wyjeżdzają na zabitą dechami wies, budują wysokie mury wokół domów
                za miliony, zamykaja się na strzeżonych osiedlach, przemykają po miastach w
                samochodach z przyciemnianymi szybami, przychodzą do pracy w szklanym
                (strzezonym przez straznikow) biurowcu i w przerwie na kawę piszą na forum posty
                o " patologii na którą idą podatki prawdziwych ludzi" a ich wypowiedzi często
                podszyte są pogardą dla słabszych i tych, którzy potrzebują pomocy.
                Sycimy się, że jestesmy lepsi od tego ciemnego ludu, załamujemy wypielęgnowane u
                kosmetyczki rączki nad "rozdawnictwem", chełpimy się jacy to jestesmy zaradni i
                fajni. I NIC. Wracamy w korkach by pielęgnować własne ogródki."

                I to chyba tyle co mam do powiedzenia. Moze poza tym, ze potrzebujemy jako
                społeczeństwo DOJRZAŁEJ klasy średniej. Podobno jest juz "moda" na to, aby
                nowobudowane osiedla byly niestrzeżonewink




                --
                Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
                zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
                • 30.06.08, 13:35
                  Generalnie się zgadzam i aż takim obślizgłym liberałem nie jestemsmile
                  ale muszę przyznać, że opadło mi wszystko jak przeczytałam artykuł w
                  Polityce (a mają jednych z lepszych i najbardziej niezależnych
                  reporterów) o biednych samotnych matkach protestujących w Wałbrzychu
                  (była parę miesięcy temu taka głośna sprawa) bo je i ich biedne
                  dziatki miasto chciało wyprosić z NIELEGALNIE zajmowanych mieszkań
                  komunalnych, gdyż chciało je przeznaczyć na POMOC SPOŁECZNĄ innym
                  potrzebującym osobom, które odczekały swoje stojąc w kolejce i
                  grzecznie czekając na przyznanie mieszkania. Otóż panie te
                  dowiedziawszy się, że przyjeżdża telewizja kręcić ich protest,
                  zostawiły reportera i pobiegły prostować włosy prostownicami żeby
                  ładnie wyglądać na wizji, a jak redaktor zapytał, czemu nie chcą się
                  zgodzić na opuszczenie nielegalnie zajmowanych mieszkań i przenieść
                  do proponowanych przez miasto ośrodków pomocy społecznej na czas
                  dopóki nie zostaną im przyznane legalnie docelowe mieszkania
                  komunalne, ufryzowane panie beztrosko podały argument, że do ośrodka
                  nie można zabrać swoich telewiorów ani DVD a one bez DVD to się
                  nigdzie nie ruszają, bo by się zanudziły na śmierć.
                  Tak więc, prawda, tak się zastanawiam, gdzie to rozwarstwienie
                  społeczne, bo wychodzi mi na to, że ta pani nie cierpi zanadto na
                  brak rtv i agd, a jeśli chodzi o mieszkanie to obie je mamy, z tym,
                  że ja mam jeszcze kredyt w pakiecie.
                  Konia z rzędem temu, kto wymyśli, jak rozpoznać prawdziwie
                  potrzebującego i oddzielić ziarno od plew, z pożytkiem dla tych
                  pierwszych i żebym nie musiała się czuć jak, robiona w niezłego
                  balona przez jakąś wysmażoną na solarium dziunię, sfrustrowana
                  nowobogacka klasa średnia tylko mogła sobie pogratulować, że
                  pomogłam komu było trzeba.
                  • 30.06.08, 22:23
                    balladynka napisała:


                    > Konia z rzędem temu, kto wymyśli, jak rozpoznać prawdziwie
                    > potrzebującego i oddzielić ziarno od plew, z pożytkiem dla tych
                    > pierwszych i żebym nie musiała się czuć jak, robiona w niezłego
                    > balona przez jakąś wysmażoną na solarium dziunię, sfrustrowana
                    > nowobogacka klasa średnia tylko mogła sobie pogratulować, że
                    > pomogłam komu było trzeba.

                    Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna zajac sie wlasnie
                    owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej interesie (podatki). Zamiast
                    tego nowobogacka, pseudoliberalna klasa srednia woli narzekac na forach na
                    klientow MOPS i darmozjadow, woli budowac mury i podkreslac swa "zaradnosc" (bo
                    na forach tylko do tego sprowadza sie zwykle dyskusja na te tematy) niz realnie
                    dzialac. Problem polega na tym, ze aby dzialac, trzeba najpierw miec odpowiednie
                    horyzonty myslowe, wybiegajace poza liczenie kazdego grosza oddanego na pijakow
                    i alimenciary. Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i
                    socjalistyczna mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie dobrze i
                    bedzie nadal tak jak jest.


                    --
                    Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
                    zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
                    • 01.07.08, 09:07
                      virtual_moth napisała:

                      > Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna
                      > zajac sie wlasnie owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej
                      > interesie (podatki).

                      A co ta klasa srednia moze zrobic, poza wybraniem najlepszej z
                      dostepnych opcji politycznych, ktore miejmy nadzieje przeprowadza
                      odpowiednie reformy, ktorych skutkiem bedzie MĄDRA polityka
                      społeczna?
                      I moze jeszcze: co Ty robisz, aby te ziarna od plew oddzielic (skoro
                      to takie proste i w interesie kazdego?) poza pisaniem
                      moralizatorskich postow?

                      > Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i socjalistyczna
                      > mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie dobrze i
                      > bedzie nadal tak jak jest.

                      Z drugiej strony widać oczekiwanie, ze ci, ktorym sie w zyciu
                      powiodlo beda za to przepraszac.
                      A pseudoliberałowie, jak ich nazywasz, w wiekszosc woleliby, zeby
                      wiele spraw zalatwianych bylo przy jak najmniejszej ingerencji
                      panstwa, zeby odpowiedzialnosc za swoje zycie ponosil kazdy
                      czlowiek. Tyle tylko, ze takie zmiany zajmuja wiele lat - poki co
                      trzeba wlasnie sensownego rzadu, ktory bedzie potrafil pogodzic
                      interesy placacych i korzystajacych.


                      --
                      (Przy)biegli rewidenci
                      Bliżej niż dalej
                      • 09.07.08, 00:03
                        Politycy sobie a najbardziej liczy się lokalna społeczność.
                        SPOŁECZNOŚĆ - a więc nie grupka przypadkowych lokatorów bąkających
                        coś tam po nosem na powitanie i to wszystko. Nie chodzi też o
                        fałszywą wizję jednej wielkiej rodziny. Raczej wspólne działania w
                        drobnych ale istotnych sprawach. Taka postawa może przynosić
                        konkretne efekty w przeciwieństwie do zamykania się w szklanych
                        domach i narzekania na ludzi, których się zna tylko z widzenia i
                        nierzadko obrażania ich, wymyślania od "blachar, damulek " i innych.
                    • 01.07.08, 14:23
                      > Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna
                      zajac sie wlasnie
                      > owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej interesie
                      (podatki). Zamiast
                      > tego nowobogacka, pseudoliberalna klasa srednia woli narzekac na
                      forach na
                      > klientow MOPS i darmozjadow, woli budowac mury i podkreslac
                      swa "zaradnosc" (bo
                      > na forach tylko do tego sprowadza sie zwykle dyskusja na te
                      tematy) niz realnie
                      > dzialac. Problem polega na tym, ze aby dzialac, trzeba najpierw
                      miec odpowiedni
                      > e
                      > horyzonty myslowe, wybiegajace poza liczenie kazdego grosza
                      oddanego na pijakow
                      > i alimenciary. Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i
                      > socjalistyczna mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie
                      dobrze i
                      > bedzie nadal tak jak jest.

                      Są rzeczy, które „rząd jak najbardziej powinien” i takie, które
                      ludziom się wydaje, że powinien.

                      Ależ oczywiście, że to akurat "rząd powinien". To nie jest żadna
                      mentalność socjalistyczna pseudoliberałów ani ograniczone horyzonty
                      myślowe jak imputujesz, tylko normalna funkcja społeczna, za którą
                      nasz przedstawiciel pobiera pieniądze i ma, jako manadżer do tego
                      powołany w drodze głosowania, efektywnie zarządzać powierzonymi mu
                      zasobami, bo jak nie to go wymienimy na innego. Przez EFEKTYWNE
                      zarządzanie zasobami rozumiem również pomoc dla tych członków
                      społeczeństwa, którzy jej faktycznie potrzebują, natomiast
                      odmówienie tej pomocy osobom i zmobilizowanie ich do ruszenia tyłka,
                      które najzwyczajniej w świecie nie dokładają, chociaż mogą, żadnych
                      starań ze swej strony, i właśnie tę umiejętność odróżnienia ziaren
                      od plew. Nie rozumiem, czemu uważasz, że sama powinnam zakasać
                      rękawy i „działać realnie”. Co to znaczy? Działam, poprzez oddany
                      głos – jest nas prawie 40 milionów, czy mamy rentę dla każdego
                      Zdzicha przydzielać poprzez aklamację czy możemy to powierzyć naszym
                      przedstawicielom? Ja nie chcę być politykiem, podoba mi się mój
                      obecny zawód a tam, zapewniam cię, pracuję za dwoje. Niech każdy
                      robi to, co umie najlepiej. To tak jakbyś oczekiwała, że jak będę
                      niezadowolona z dentysty czy mechanika to powinnam sama sobie
                      borować zęby i naprawić silnik – w tym celu korzystam z usług
                      profesjonalisty, ale w zamian za to on będzie mógł skorzystać z
                      moich usług jak będzie ich potrzebował. Oboje zaś korzystamy z usług
                      naszego rządu. Z jakich usług takiej pani z Wałbrzycha myślisz
                      moglibyśmy wszyscy skorzystać (pytanie retoryczne)?

                      Mentalność socjalistyczna to jest wtedy, kiedy ludziom myli się
                      zakres obowiązków WŁASNYCH z zakresem obowiązków takiego manadżera
                      (państwa) i oczekują od państwa, że przejmie ICH WŁASNE obowiązki i
                      wszystko im zapewni, podczas gdy pani prostuje grzywkę oglądając
                      dvd. Natomiast oczekiwania od państwa, że będzie wykonywać SWOJE
                      obowiązki nie można nazywać mentalnością socjalistyczną, to jest po
                      prostu zdrowy system, uważam zatem, że się mylisz. Moim zdaniem
                      akurat w sytuacji wałbrzyskiej zarząd miasta zachował się
                      znakomicie, zgodnie z obowiązującymi przepisami i odpowiedzialnie
                      społecznie, próbując rozdrystrybuować dostępne zasoby wedle
                      obowiązujących zasad osobom, które czekały od dawna na mieszkania a
                      jednocześnie zapewniając pomoc socjalną owym kobietom na czas ich
                      oczekiwania na mieszkanie. Pomimo tego zapewne owe panie do tej pory
                      psioczą nad kawką i szlugiem jaka to panuje znieczulica,
                      złodziejstwo itd. i i tak następnym razem na owe barykady, którymi
                      straszysz, wyjdą w poczuciu dziejącej się im krzywdy i łykną każdą
                      populistyczną ściemę serwowaną przez kolejnego polityka. Gdybym ja
                      wzięła sprawy w swoje ręce to zapewniam cię, że obeszłabym się z
                      paniami znacznie bardziej obcesowo niż miasto.

                      Naprawdę zaciekawiłaś mnie co jeszcze, oprócz wypełniania mojej
                      części umowy społecznej czyli pracy, płacenia podatków i aktywnego
                      uczestnictwa w życiu państwa poprzez głosowanie według mojej
                      najlepszej wiedzy i przekonań, powinnam zrobić żeby przysłużyć się
                      lepszemu pozyskiwaniu i redystrybucji środków pomocowych ja, jako
                      typowa obywatelka klasy średniej, z kredytem oraz samochodem
                      małolitrażowym tak, żeby pieniądze powędrowały do
                      pięćdziesięcioletniego Franka, który całe życie ciężko pracował, a
                      któremu zamknięto cementownię, jedyne w okolicy miejsce pracy, a nie
                      do Kaśki, która urodziła już szóste dziecko, każde z innym gościem,
                      a która nie pofatyguje się nawet do pracy w nowozbudowanym w okolicy
                      hotelu zmywać naczynia albo sprzątać pokoje bo jej się nie opłaca a
                      w ogóle to przegapiłaby odcinek „M jak miłość”? Chętnie to wtedy
                      zrobię.
    • 28.06.08, 17:38
      A i jeszcze jedna smieszna sytuacja mi sie przypomiala (a raczej
      tragiczna). Chlopak mojej siostry znalazl sobie nowa prace i
      rozmawia na ten temat z przypadkowo spotkanym "kolega". Scena
      wyglada mniej wiecej tak: -czesc Bartek, co tam u Ciebie?
      - a no nic, wlasnie zmieniam prace?
      -Tak, to fajnie, a od kiedy?
      -no w starej zostaje jeszcze tydzien, a potem przenosze sie do
      Torunia.
      - no co ty, zglupiales, a co z kuroniem???
      Chlopaka mojej siostry zamurowalo. Ale przysiegam ze to prawda i to
      co wyzej napisalam rowniez. To taka nasza metalnosc polska, no nie
      wypada po dwoch latach pracy w jednym miejscu nie skorzystac z
      kuronia przed rozpoczeciem nowej harowki. no przeciez jak mozna nie
      wziac skoro daja, prawda?
      • 28.06.08, 19:11
        Nie rozumiem jednej rzeczy! Mianowicie: Dlaczego kazdy kto wypowiada
        sie negatywnie wobec zasiłkow z gory zakłada, ze osoba ktora go
        pobiera jest osoba bezrobotna??? Nic bardziej błednego! Ja akurat
        pracuje i z tego co mi wiadomo, aby dostac zasiłek na jednego
        członka rodziny nie moze byc wiecej niz minimum sr. krajowej czyli
        545 zł. Wyobrazcie sobie, ze z mojej pensji nie wychodzi nawet
        500zł na członka rodziny. Wiec bez wiekszych problemow dostałabym
        ten zasiłek!!! Zaznacze jeszcze, ze nie mam w chwili obecnej
        zasadzonych alimentow.
        --
        .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
        wrogime...
        • 28.06.08, 19:32
          Czy wy wiecie o jakich sumach jest mowa? Zasiłek rodzinny to az,
          raptem 45zł!!!! A jesli kobieta jest matka samotnie wychowujaca
          dziecko 190zł,. Trzeba tutaj dodac, ze matka samotnie wychowujaca
          dziecko, to ta, ktorej ojciec dziecka nie jest znany. Tzn. Nie jest
          ustalone ojcostwo, a wiec nie ma prawa do alimentow! Nie rozumiem
          tej debaty. W kazdym panstwie istnieje cos takiego, jak pieniadze
          socjalne i to o duzo wyzszach kwotach. Tylko w polsce robi sie z
          tego problem! Mnie na przykład nie bulwersuje zasiłek rodzinny, a
          stypendia socjalne na studiach, ktore wzrastaja kosztem naukowych. I
          mamy tutaj: tradycyjne stypendium socjalne, stypendium zywieniowe,
          stypendium dojazdowe i stypendium mieszkaniowe. Z reguły student
          ktory pobiera takie stypendia, nic nie robi. 95% takich delikwentow
          wydaje je na popijawy i imprezy w akademikach. A ma za co przepijac,
          bo jesli pokombinuje, moze otrzymac nawet 900 zł miesiecznie.
          Natomiast student, ktory chce sie uczyc, ma swietne wyniki za
          srednia 4,95 dostaje 200zł. Dlaczego tak mało? Ano dlatego, ze
          stypendia naukowe maleja na koszt tych socjalnych, dla tych ktozy
          przyjezdrzaja ,, studiowac" w knajpach studebckich.
          --
          .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
          wrogime...
          • 28.06.08, 20:13
            Jet to skandal! Jeśli stypendia to naukowe, zachęcające do robienia
            czegoś, a wszelkiego rodzaju zapomogi socjalne - dla niepracujących,
            mało zarabiających, leniwych, nieudolnych, obiboków, cwaniaków, - w
            o n!!! Niech się wreszcie zabiora do roboty. W Polsce nie ma
            prawdziwej biedy. Nie ma bezrobocia.
        • 02.07.08, 22:07
          A dla mnie (matki nie samotnej) wychowywanie dziecka (w moim
          przypadku dzieci) jest PRACĄ i ZAWODEM przez te trzy lata zanim nie
          pójdą do przedszkola, TO NIE JEST SIEDZENIE W DOMU I PICIE KAWY, ALE
          CZĘSTO HARÓWKA bez prestiżu i za grosze, z olbrzymią
          odpowiedzialnością. Mam dwójkę małych dzieci rok po roku, zanim je
          urodziłam pracowałm czasem i po 10 h dziennie i nigdy nie byłam tak
          zmęczona jak teraz!!! Nie mam czasu na inną aktywność, nie mogę
          pracować w nocy, bo cały boży dzień PRACUJĘ przy małych dzieciach i
          muszę mieć siłę, cierpliwość i dobry humor.
          I nie będę płacić niani złamanego grosza za odwalanie fuszerki
          (widzę to na co dzień w parku), nie po to zdecydowałam się na
          macierzyństwo. Wiem, że będzie mi ciężko po tych czterech (w sumie
          latach) wrócić na rynek pracy, ale zrobię wszystko żeby udowodnić
          także moim dzieciom, że mnie matkę stać jeszcze na wiele i że te
          ciężki czas "siedzenia" (?!) w domu, poświęcenia totalnego, może
          opóźni ale nie przeszkodzi w osiągnięciu upragnionej pozycji
          zawodowej.
          • 02.07.08, 22:33
            Czudna! Trafilas w samo sedno! Zgadzam sie z Toba w 100%!!!!
            --
            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
            wrogime...
          • 03.07.08, 20:37
            ale sama sie do niej zatrudnilas i sama z niej czerpiesz korzysc w
            postaci tego ze MASZ dzieci, obowiazki i radosci z tym zwiazane.

            dlaczego ktos ma Ci to fundowac?

            jezeli ja sie chce wybrac na MtEverest, i trenowac na te wyprawe
            przez kilka lat, to nalezy mi sie zasilek bo jestem taka zajeta?
            Absurd.
            • 03.07.08, 21:08
              Czytaj uwaznie! Ja nie pobieram zasiłkow!!!!!! Pracuje!!!!! Ale
              solidaryzuje sie z tymi mamami, ktore je potrzebuja i pobieraja!
              --
              .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
              wrogime...
            • 09.07.08, 00:09
              Fundować ? To jakaś bezczelność !
    • 28.06.08, 20:34
      ja jestem samotną mamą dwójki dzieci.I choć pracuje to co miesiac korzystam z opieki składam wniosek o zasiłek okresowy i celowy.i nie czuje sie przez to gorsza ani sie tego nie wstydze.uwazam ze ten kto jest w trudnej sytuacji finansowej i dochód do zasiłków mu nie przekracza to powinnien z mopsu korzystac.
      • 28.06.08, 21:13
        A wziąc dodatkową pracę to Ci juz nie honor? Wyobraź sobie, że
        raptem wszyscy beda pracowac tylko na część etatów i znajda sie
        w "trudnej sytuacji". Uważam, że przed przyznaniem zasiłku opieka
        społeczna powinna zrobic porządny wywiad środowiskowy, taki, żeby
        wszyscy sąsiedzi wiedzieli z kim okolicznośc. Może ze wstydu przed
        publicznym upokorzeniem ( choc nie jestem pewna czy tacy ludzie
        wogóle maja jakiekolwek poczucie wstydu) zamiast wyciągac raczke i
        żebrac , pasozyt zabrałby sie do roboty. Pracy nie brakuje.
        • 28.06.08, 21:31
          Jesli zasiłek bierze ta osoba ktora pracuje, to chyba na niego
          zarobiła? Tak, czy nie? Idzie to z jej składek! A po za tym, smieszy
          mnie propozycja drugiej pracy. Matka małego dziecka ma pracowac
          przez 12 godzin, przy załozeniu, ze ta druga praca ma byc na poł
          etatu? Protozoa, pomysl czasem zanim cos napiszesz!
          --
          .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
          wrogime...
          • 28.06.08, 21:55
            Z tego co tu widze protozoa jest pracownikiem sluzby zdrowia. Raczej wyzszy
            szczebel, a jak wiadomo, im wyzej tej branzy tym wyzsza frustracja. I to tez
            jest smutne. Lekarz nie powinien pracowac az tak, kuwa, duzo i za tak smieszne
            pieniadze, bo to naprawde rzutuje na psychike. No chyba ze brak empatii wrodzony.
            --
            Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
            zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
            • 28.06.08, 22:06
              wink))
              --
              Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie ...
            • 28.06.08, 23:47
              Chyba, że dorabia nocnym przepisywaniem tekstów na komputerze, przed
              24-godzinnym dyżurze na sali operacyjnejwink
              Na marginesie – taka np. Klinika Dermatologii płaci, nawet
              stażystom, 180 zł/dyżur – operować wysypki nie trzeba, na zawał
              pryszcza też nikt nie umiera. Może lepiej zmienić specjalizację?
              • 29.06.08, 13:23
                > Na marginesie – taka np. Klinika Dermatologii płaci, nawet
                > stażystom, 180 zł/dyżur – operować wysypki nie trzeba, na zawał
                > pryszcza też nikt nie umiera. Może lepiej zmienić specjalizację?

                Nie solidaryzuje sie z pogladami pani na ktora najezdzacie, jednak
                jesli komus sie wydaje, ze 180 zl za dyzur to duzo, to ja wysiadam.
                180 zl za 24 godz, bo tyle ma dyzur swiateczny, lub za 12 godzin,
                jesli mowimy o tygodniu, zalozmy wiec, ze mowimy o tygodniu, zeby
                wynik byl mnie porazajacy, daje nam 15 zl na godzine pracy czlowieka
                po 6 letnich ciezkich studiach, po ilus latach robienia
                specjalizacji. Naprawde paluszki lizac. Niewiele mniej zarabiaja
                teraz sprzataczki i pracownicy fizyczni.

                Lekarze pracuja po 300 godzin miesiecznie, zeby przebic srednia
                krajowa. Ja osobiscie uwazam, ze to nie jest w porzadku.
                Moim zdaniem lekarze niebioracy moga byc zfrustrowani.

                Nooo moze nie na skale pogladow o glodzeniu ludzi, ale jednak troche
                moga.
                --
                Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra
                sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
                • 29.06.08, 14:50
                  Hej! Zgadzam sie z tym, co napisałas. Ale mozna pojsc droga dedukcji
                  pani lekarzyn i stwierdzic, ze sama sobie jest winna, bo sama sobie
                  wybrała taki zawod! A jesli chodzi o specjalizacje, to nie robi sie
                  jej latami! Jesli lekarz jest dobry, w tym co robi nie ma wiekszych
                  problemow z jej uzyskaniem. Znam i takich, ktorzy maja lat 40 i jej
                  nie maja!
                  --
                  ...Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                  wrogime...
                  • 29.06.08, 14:53
                    Chyba nie wiesz co piszesz w kwestii specjalizacji i prawach lekarza
                    ze specjalizacjia i bez niej. Ale to juz temat nie na to forum i nie
                    na ten watek.
                    --
                    Boże mój co za gnój!
                    • 29.06.08, 14:57
                      Jesli lekarz ma znajomosci, to wiez mi ze moze dłuuuuuuugo nnie miec
                      specjalizacji!
                      --
                      .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                      wrogime...
                      • 29.06.08, 15:04
                        Alez lekarz wcale nie musi robic spacjalizacji. Wszystko zalezy od
                        tego, co sie chce robic w zyciu. Wtedy a inne uprawnienia.
                        Specjalizacje robi sie kilka lat. Niezaleznie od posiadanych
                        koneksji i znajomosci.
                        www.bibl.amwaw.edu.pl/spec.htm
                        --
                        Boże mój co za gnój!
                      • 29.06.08, 15:21
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • 29.06.08, 21:27
                          Wiesz moze powinnas sie leczyc protozoa? Moze wystarczylaby terapia
                          u psychologa?
                          Plujesz jadem na odleglosc, czy ktos zasluguje czy nie.
                          Niektorym niedostanie sie na medycyne wychodzi na dobre, uwierz mi.
                          Ja jestem tego doskonalym przykladem. Mimo nauki, przygotowywania
                          sie, wysokiej sredniej i stosowengo IQ testy pisane olowkiem jakos
                          nie posluzyly mojemu dostaniu sie na medycyne. Ale nie narzekam.
                          Pracuje w normalnym wiemiarze czasu, noce spedzam z dzieckiem w
                          domu, popoludnia zazwyczaj tez i to wszystko za calkiem sensowne
                          pieniadze, wiec i kompleksow nie mam.
                          I choc cenie kilku lekarzy, ktorych znam, to jakos nie umiem
                          zachwycic sie Twoim poziomem.
                          --
                          Legenda o smoku uczy, że nie należy zaspokajac glodu byle baranem wink
                          • 29.06.08, 22:27
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • 29.06.08, 22:47
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • 30.06.08, 07:32
                              > To już jesteśmy prawie w domu. Niespełnione marzenia...i stąd
                              > zazdrość, zawiść i nienawiść wobec kogos kto okazał sie byc
                              > lepszy, zdolniejszy, bardziej pracowity.

                              Nie czuje sie gorsza od ciebie. To ty tyrasz w weekend za 120 zl po
                              24 godziny, jak sama piszesz, kiedy ja sie opalam na swoim rancho i
                              patrze jak moje dziecko plywa w moim wlasnym stawie smile Nie trace
                              chwil jego dziecinstwa na tyrke za marne grosze.
                              A frustracaja jaka bije z twoich postow potwierdza, ze czasem los
                              robi nam przysluge zmieniajac nasze plany zyciowe. Mi zrobil.
                              Tobie poza poczuciem wyzszosci nad kazdym, kto nie jest lekarzem,
                              sperentowal kupe niezadowolenia z wlasnego zycia.
                              Wspolczuje ci.
                              --
                              Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra
                              sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
                        • 01.07.08, 11:58
                          A nie slyszalas o polskim piekielku, gdzie kazdego zdolniejszego tlum wdepcze w
                          ziemie?
                          • 02.07.08, 15:00
                            A słyszała, tylko ja sobie z tego nic nie robię. W polskim piekiełku
                            kundelki poszczekaja, poskamlą i pójdą dalej.
                            Wiadomo, że jak ktos był zbyt durny, zeby zdac na studia dorabia do
                            faktów własna ideologię, w tym najbardziej smieszy mnie dopisywanie
                            punktów.
                            • 02.07.08, 16:55
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • 28.06.08, 21:54
          przepraszam ale to sie tyczy mnie???jezeli tak to to odp brzmi nie.bo jedna prace mam juz(i to nie jest praca etatowa tylko na zlecenie.na caly etat akurat w moim miescie jest ciezko cos znalezc dla takich osob jak ja )a pracuje w niej w tych godzinach jak dzieci sa w przedszkolu.a podjecie dodatkowej pracy jest niemozliwe gdyz nie miala bym co zrobc Z dziecmi popoludniami.i nie jestem zadnym PASOZYTEM.co miesiac jest u mnie pracownik na wywiadzie i to ona podejmuje decyzje czy mi takie pieniazki przysługuja.a ze mi dochód nie przekracza wiec czemu mam nie korzystac.a co do moich dzieci to chcialabym zeby w przyszlosci nie korzystaly z mopsu bo zycze im by zycie sie im lepiej ulozylo niz mi.
          • 28.06.08, 23:16
            Jestes lekarzem? Popraw jesli sie myle! Jesli jednak jestes nim, to
            powinnas słyszec o czyms takim jak: DYSLEKCJA, DYSORTOGRAFIA czy
            DYSGRAFIA! Wydaje mi sie jednak, ze nie słyszałas skoro ludzi
            cierpiacych na ta przypadłosc, traktujesz jak prostakow i ćwierć-
            inteligentow oraz uznajesz, ze nadaja sie zaledwie do sprzatania
            ulic. Powiem Ci, ze jest to bardzo obrazliwe i nie przystoi,
            zwłaszcza lekarzowi! Dodam nawet wiecej! Moj brat cierpi na
            dyslekcje i dysortografie i wiesz co robi...? Pisze felietony do
            bardzo szanowanego i poczytnego pisma. Zaskoczna? To moze zaszokuje
            jeszcze bardziej. Wiesz komu udowodnili dyslekcje? Otoz jest to
            dwoch bardzo znanych panow: Albert Einstein i Ch.Andersen!
            --
            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
            wrogime...
            • 28.06.08, 23:51
              Po za tym, dlaczego wsadzasz wszystkich, bioracych zasiłek, do
              wspolnego wora? I nazywasz zebrakami? Pewna ich czesc pracuje. Czy
              Tobie rowniez nalezy przypiac etykiete łapowkarza, ktory nic nie
              potrafi, a został lekarzem tylko dlatego, ze miał w rodzinie plecy,
              czyli innych ustawionych juz lekarzy? I wreszcie, czy zebrakiem
              nazwiesz wszystkich tych rodzicow, ktozy prosza o pomoc finansowa na
              operacje dla swoich chorych dzieci?
              --
              .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
              wrogime..
              • 29.06.08, 13:30
                Człowiek wraca z urlopu a tu na niego takie kwiatki czekają

                Temat wraca jak bumerang i nadal wzbudza ogromne emocje ale apeluję
                o wyciszenie emocji i panowanie nad epitetami

                Osobiście zgadzam się zarówno z braktalentu jak i
                protozoa.Chciałabym jednak zauważyć,że żyjemy w POlsce. W kraju z
                ogromnymi naleciałościami historycznymi, politycznymi i mentalnymi.
                Rozwiązania, które obecnie proponuje państwo są żenujące bowiem
                zasiłki nie są przysłowiową wędką ale dla wielu-smaczną rybką. A to
                jest złe

                --
                Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                • 29.06.08, 14:15
                  Zgadzam się z Guderianką że rozwiązania proponowane przez państwo ,
                  to takie załatwianie sprawy najbardziej potrzebujących na skróty.
                  Łatwiej i taniej jest wypłacić kilku złotowe zasiłki niż
                  zainwestować w kursy szkoleniowe czy dać pracodawcy zatrudniającego
                  osoby kierowane do nich przez PUP lub MOPS, dofinansowanie lub
                  zaproponować jakieś okresowe ulgi np.podatkowe.Ale to wszystko
                  kosztowało by budżetu państwa więcej , więc po co się wysilać niech
                  najubożsi dostaną swoje zasiłki i siedzą tam gdzie są bo i tak
                  nikogo nie obchodzą.
                  • 29.06.08, 15:19
                    A dlaczego sie nie wysilic i nie wziąc SWOICH SPRAW W SWOJE RĘCE?
                    czyzby to było zbyt skomplikowane?
                    Mozna studiować zaocznie, wieczorowo, skończyć kursy, uczyć sie
                    języków obcych. Wszystko mozna tylko trzeba chcieć!!! Dlaczego
                    chceesz tylko oglądać sie na innych, czekac az dadzą?
                    Jak zależało mi na nauczeniu sie języka francuskiego to na 2
                    miesiące wakacji wyjezdżałam do Francji i zajmowałam sie starsza
                    panią Carolą. Musiałam tak ułozyc sobie zajęcia , żeby praktyki
                    studenckie przypadły nie w sierpniu, ale lipcu lub wrzesniu.
                    Musiałam na tyle dobrze się uczyc, żeby nie miec nic do zaliczania w
                    sesji poprawkowej. Na to pracowałam cały rok, ale mam efekty.
                    Pewnie, że fajniej by było jechać na popijawę z kolegami na
                    Mazury...ale ja zainwestowałam w siebie. Może i warto by było
                    zamiast nic nie robic pomyslec o swojej przyszłości.
                    • 29.06.08, 15:25
                      Wiesz, na taki wyjadzd, czy zaoczne studia, tez potrzebne sa
                      pieniadze! Po za tym chyba zapominasz, ze matka samotnie wychowujaca
                      dziecko raczej nie moze sobie pozwolic na to, aby wyjechac na 2
                      miesiace do francji! Fakt, o takich rzeczach powinno sie myslec
                      przed zajsciem w ciaze!!! Ale skoro jest na to za pozno, trzeba
                      zastanowic sie i znalesc najbardziej dogodne rozwiazanie dla
                      sytuacji, w ktorej sie znalazło!
                      --
                      .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                      wrogime...
                      • 29.06.08, 15:29
                        Dla chcącego nic trudnego. Mozna jechac do rodziny z dziećmi z
                        własnym dzieckiem. Tylko trzeba szukac, pytac i PRACOWAĆ. Wyjazd nie
                        będzie wakacjami dla samotnej matki i dziecka opłacany przez
                        sponsora ( bo wtedy samotna matka znajdzie się w ciągu 2 dni na
                        ulicy), będzie to praca matki ( czasem po 16 godzin na dobe przez 7
                        dni w tygodniu), ale efekty będą.
                        Pracodawca tez moze opłacic studia, ale trzeba byc dobrym w tym co
                        się robi.Bo raczej nie opłaci, gdy samotna matka 2 razy w miesiącu
                        bierze po tydzień zwolnienia na chorujące dziecko.
                        • 29.06.08, 16:13
                          A jesli ma stała prace? Myslisz, ze jesli bedzie dobrym
                          pracownikiem, to szef pozwoli jej na 2-miesieczny wyjazd? Ja mam
                          prawie 6 miesieczna corke. Za ok 2 tygodnie wracam do pracy. Nie
                          wiem jak sobie dam rade! Moje dochody nie sa wysokie. Nie bede miała
                          mozliwosci podjecia dodatkowej pracy bowiem juz samo, codzienne
                          przygotowanie sie do tej, ktora mam pochłania sporo czasu! ... Nie
                          jestem przeciwna wypłacaniu pieniedzy socjalnych tym kobieta, ktore
                          pracuja!!!!!
                          --
                          .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                          wrogime...
                          • 29.06.08, 21:03
                            A czy Ty uwazasz, że gdy wracałam do pracy moje dochody były
                            wysokie, ze się nie bałam? Nie, zarabiałam niewiele, miałam male
                            bliźniaki i olbrzymia odpowiedzialnośc za ludzkie życie.
                            Przez kilka lat spałam po 5 godzin, wyskakiwałam ze skóry i nie
                            oglądałam sie na innych ( nawet na własnych rodziców). Z mężem
                            mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
                            drugiej lub trzeciej pracy.
                            • 29.06.08, 21:30
                              nie wiem dlaczego miałaś oglądać się na własnych rodziców?
                              widzisz, ty masz męża z którym zostawiałaś dzieci. ja takiego nie mam, mój eks
                              i tak ostatnio zachował się w porządku siedząc z młodą jak była chora.
                              --
                              Nie podcinaj gałęzi na której siedzisz, chyba że chcą cię na niej powiesić.
                            • 29.06.08, 21:53
                              cyt "Z mężem
                              mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
                              drugiej lub trzeciej pracy."..... kochana sama sobie
                              zaprzeczasz..... my wspaniałe i wszechstronne mamusie nie możemy
                              liczyć na męza który tyra na 3 dodatkowych etatach i przynosi grube
                              pieniądze! niestety jak to forum nosi nazwe jesteśmy same (do Twojej
                              informacji bo chyba tego nie zauważyłas uncertain) ponadto wybacz ale nie
                              widze takiej opcji że ja pracuje cały dzień a dziecko pozostawiam
                              samo w domu bez opieki, czasami trzeba się nim zając, jak myslisz?
                              może jestem w błedzie??
                              dzieki bogu obecnie mam prace i nie narzekam ale był taki czas że
                              musiałam korzystac z tych "dobrodziejstw" które oferuje nam panstwo.
                              ciesze sie ze w tej chwili ja moge swoimi podatkami pomóc takim
                              obrzydliwym pasożytom jakie sa samotne matki smile)) wiecej życzliwosci
                              kobieto (jesli nią jestes?)

                            • 09.07.08, 00:36
                              protozoa napisała:

                              > A czy Ty uwazasz, że gdy wracałam do pracy moje dochody były
                              > wysokie, ze się nie bałam? Nie, zarabiałam niewiele, miałam male
                              > bliźniaki i olbrzymia odpowiedzialnośc za ludzkie życie.
                              > Przez kilka lat spałam po 5 godzin, wyskakiwałam ze skóry i nie
                              > oglądałam sie na innych ( nawet na własnych rodziców). Z mężem
                              > mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
                              > drugiej lub trzeciej pracy.
                              > Wszystko przyrównujesz do swojej sytuacji. Jaki jest koszt
                              emocjonalny takiej harówki ? Jak zniosły to Twoje dzieci ?
                    • 09.07.08, 00:32
                      Teraz wreszcie odnalazłaś klucz do zagadki - TRZEBA CHCIEĆ !!!!
                      Trzeba nauczyć się czegoś pragnąć, wiedzieć dlaczego tego się
                      pragnie i umieć jeszcze się poświęcić dla tego celu. Tobie się
                      wydaje, że już taka z motywacją się urodziłaś, sama się
                      ukształtowałaś w ten sposób a te matoły z marginesu też mogły ale
                      nie chciały.. Więcej refleksji nad sobą, życiem i innymi ludźmi.
                  • 09.07.08, 00:28
                    Racja ! Osobiście popieram pomysł wprowadzenia asystentów
                    rodzinnych - ale czemu przypuszczam, że na to pieniędzy będzie
                    brakować a i pensje marniutkie..
                • 01.07.08, 21:05
                  Nie bardzo wiem, gdzie na drzewku powinnam umieści ten post, ale
                  chwycę się Twojego apelu o umiarkowanie w epitetach.
                  Nie podobają mi się osobiste wycieczki Protozoa w kierunku
                  poszczególnych uczestniczek dyskusji. Nie tylko dlatego, że
                  nieeleganckie jest nazywanie kogoś pasożytem / żebrakiem, ale
                  również dlatego, że poza tymi okresleniami Protozoa nie wnosi do
                  dyskusji nic merytorycznego.
                  Propozycja minimum biologicznego i powoływanie się na upadek
                  socjalizmu, to przecież bzdury, która świadczą jedynie o tym, że
                  poziom wiedzy historycznej, jak i tej o współczesnym świecie
                  polskiego lekarza jest zatrważający.

                  Droga Protozoa gdybyś zamiast o świcie biegać po bułki odrobiła
                  lekcje, to widziałabyś, że system celkowy, favele w Brazylii,
                  resocjalizację przez pracę Morozowa, już jako ludzkość
                  przerobiliśmy.
                  Skoro przesypiałaś lekcje historii i jesteś ignorantką w zakresie
                  współczesnych form dysfunkcji społecznych
                  ("nieroby", "lenie", "pasożyty"), to może od strony medycznej uda Ci
                  się pojąć, że ludzie nie rodzą się tacy sami. Nie mamy wpływu na
                  nasz kolor oczu, wrost, kolor skóry, a także możliwości
                  intelektualne. Pracowity matoł jest w stanie wkuć na pamięć
                  podręcznik do farmakologii i nazwać najdrobniejsze części składowe
                  czaszki, ale od tego nie nauczy się myśleć logicznie, łączyć
                  poszczególnych wydarzeń w fakty, stawiać tez, dochodzić do wniosków
                  i zarabiać pieniędzy. Taki "matoł" dzięki pomocy społecznej może za
                  to wnieść coś pozytywnego i być użytecznym dla wspólnoty, choćby
                  przez to, że nie obciąża jej nadmiernie niudolnymi próbami bycia
                  samodzielnym.

                  Gdyby zastosować się do Twojej propozycji minimalizacji wkładu
                  społecznego w utrzymanie ludzi, którzy nie są w stanie poradzić
                  sobie sami, i to nie tylko z powodu braków intelektualnych, ale
                  również kulturowych i mentalnych (wyuczona bezradność, itp.), to
                  osoby niekorzystające z państwowej służby zdrowia, nieposiadające
                  dzieci i wykształcone prywatnie lub za granicą nie powinny płacić
                  podatków wcale. A jednak płacą. To dzięki nim, Ty beneficjent pomocy
                  społecznej korzystasz z systemu opieki zdrowotnej i systemu
                  edukacji. Oba mają swoje wady, tak jak sysrem zasiłków, ale gdybyś
                  sama miała sfinansować szkołę swoich dzieci, to pewnie dziś umiałyby
                  ledwie czytać i liczyć do dziesięciu. Dla osób lepiej niż Ty
                  sytuowanych, to Ty, płacąc swoje śmieszne podateczki, od lichych
                  dochodzików jesteś takim "żebrakiem", "próżniakiem", "pazożytem". Bo
                  to oni, wkładający do woreczka najwięcej, muszą kształcić Twoje
                  dzieci i opłacać endoplastykę biodra, na którą sama w życiu byś nie
                  odłożyła. To dzięki nim jedziesz do pracy, bo ktoś zapłacił za
                  nawierzchnię (asfalt) na drodzie. Myślisz, że z tych Twoich groszy
                  starczyłoby? I tak płacąc myśli sobie zamożny podatnik, dlaczego
                  skoro ja mogę tyle zarobić, żeby posłać dziecko do prywatnej szkoły
                  i skoro operuję się w Szpitalu Damiana, to Protozoa nie może? Może
                  leniwa jest? Pewnie Jej mamusia i tatuś też jechali przez życie
                  dzięki wydaptanym ścieżkom, bo fakt, że za komuny przy świetnie
                  prosperującej praktyce lekarskiej nie dostali domiaru o czymś
                  świadczy.
                  Od tych, którymi tak gardzisz Protozoa różni Cię tylko rodzaj
                  kolejki. Stoisz w innej, np. tej po koronografię. I masz do tego
                  takie samo prawo, jak Zdzichu do talonu na węgiel, czy dopłaty do
                  obiadu dla dziecka. Bo istnieje pojęcie kosztu społecznego, ściśle
                  powiązanego zresztą z kosztem finansowym. I jak się wysilisz i
                  chwilę pomyślisz, to sama odkryjesz co stoi za altruizmem koncernów
                  fundujących pracownikom programy outplacementowe, co skłania mnie do
                  fundowania Twoim dzieciom edukacji, a Tobie opieki zdrowotnej, i
                  dlaczego warto płacić zasiłki pracującym i niepracującym
                  samodzielnym matkom oraz mojemu ulubionemu mętowi Zdzichowi.

                  To co Guderianka łaskawa była nazwać "smaczną rybką" to dla mnie
                  zgniły śledź. Jest mi przykro, że tylko tyle mogę zaproponować
                  poszkodowanym przez los (choćby poprzez fakt, nieumiejętności
                  czerpania satysfakcji z pracy). Być może gdyby Protozoa pracowała
                  efektywniej (czytaj: wypracowywała większy zysk), to i podatki
                  płaciłaby wyższe, i dzieci Zdzicha nie ukradłyby Jej radia
                  samochodowego z głodu, lub braku opieki.
                  • 02.07.08, 14:57
                    Przeczytałam Twoje uczone wywody i naprawdę chcemi się śmiać. Z
                    Twojej naiwności.
                    Większości, znakomitej większości, klientek pomocy społecznej bardzo
                    odpowiadałby poprzedni ustrój, który miałam przyjemność przerabiac
                    na własnej skórze. Ustrój, w którym nieroba i lenia nie sposób było
                    wyrzucić z pracy, bo miał szereg praw socjalnych. Jedyny żywiciel -
                    świeta krowa, samotna matka - święta krowa itd, itp.
                    A praca, to było zajęcie dla naiwnych, bo zawsze można było pojść i
                    pojęczeć w "opiee" i wyrwać jakieś pieniądze czy świadczenia. A
                    świedczeń było całkiem sporo: bezpłatne obiady, dofinansowanie do
                    większych czy mniejszych zachcianek, bezpłatne kolonie, wczasy za
                    taniochę.
                    A tu raptem po 1989 roku pakiet socjalny sie zmniejszył. Juz mozna
                    szurnąć nieroba z pracy, juz nie na wszystko można wyciągnąc
                    pieniądze. I dobrze.
                    Powtarzam - pracy nie brakuje, tylko nie zawsze są to duże pieniądze
                    i nie zawsze robota jest czysta, lekka i przyjemna.
                    Czy pani po maturze przyjdzie do szpitala jako salowa? A skąd!
                    Szybciej poleci po zasiłek socjalny.
                    A czy będzie sprzatać? Mowy nie ma, jeszcze sobie rączki pobrudzi.
                    Przy takiej mentalności społeczeństwa mamy to co mamy. Brak chętnych
                    do niewdzięcznej pracy i kolejki świadczeniobiorców, którzy de facto
                    sa pasozytami.
                    P.S. Jesli juz uzywasz jakichs okresleń to używaj ich prawidłowo.
                    Nie ma czegoś takiego jak "koronografia" jest KORONAROGRAFIA czyli
                    inwazyjne badanie tętnic wieńcowych. Jak widać fakt nie biegania po
                    bułki nie spowodował, że jestes istotą dokształconą. Co więcej -
                    gdybys dziś zdawała maturę pewnie Twoja praca zawierała by
                    takie "kwiatki" maturalne jak "popadająca w szezgląg Izabela Łęcka".
                    • 02.07.08, 17:04
                      Nie stresuj sie tak, kobieto! Nikt tutaj nie jest winny temu, ze jak
                      napisałas siedzisz 24 godziny na dobe w szpitalu. Uwiez, sa ludzie
                      ktorzy potrafia cieszyc sie zyciem i czerpac z niego maksimum
                      przyjemnosci. P.s Nie wiem dlaczego tak głosno krzyczysz? Przeciez z
                      Twojej marnej pensji i tak niewielu pasozytow uda sie utrzymac!
                      --
                      .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                      wrogime...
                      • 02.07.08, 17:12
                        Zjawo, ja sie nie stresuję! Bardzo, ale to bardzo lubię swoja pracę
                        ( w zyciu nie poczujesz adrenalinki na sali operacyjnej, a żałuj).
                        Widzisz, gdyby nie to, że z mojej pensji muszę płacić podatki na
                        rzesze pasożytów i nierobów pewnie cieszyłabym się znacznie
                        większymi dochodami.
                        P.S. Zjawo, zczniej wreszcie sie uczyć! Słóweńko "uwierz" pisze się
                        przez "rz" od innego słówka "wiara". Jesli nawet cierpisz na
                        dysleksje, to można nauczyć się zasad ortografii polskiej. Tzw. "rz"
                        wymienne .
                        Sadząc takie bylki ortograficzne bez względu na przyczyne stajesz
                        się niewiarygodna.
                        • 02.07.08, 17:42
                          protozoa zjawa ma racje !!!!! nikt tu nie potrzebuje czytac ze ty masz taką prace a nie inną.nikt ci nie kazał wybierac takiej pracy.bo to twoje narzekanie jest śmieszne.i przestań w końcu OBRAżAC LUDZI JAKIE BłEDY ROBIą CZY ZE SA PASOżYTAMI BO JA ZASIłKI BIORę I BEDE BRAC I PASOZYTEM NIE JESTEM.nalezy mi sie.i watpie w to ze twoje zycie jest takie piekne i wogole .bo jakby tak bylo to bys tak sie nie zachowywala,a moim zdaniem to te twoje chamskie odzywki sa chyba efektem ze cos nie tak w twojej rodzince.moze mąz za mało dogadza?? HEHE
                          • 02.07.08, 19:38
                            Na życie seksualne nie narzekam. Na życie wogóle mało narzekam. Cóz
                            ułożyło mi sie lepiej niz wielu z Was, między innymi dlatego, ze
                            jestem bardziej odpowiedzialna i pracowita.
                            Narzekam natomiast na to, że sa w moim otoczeniu osoby pasozytujace
                            na innych. Zapomoga, zasiłek - ok, niech dadzą, "misienalezy". Tylko
                            skład brac na to pieniądze? Ano z pracy tych, którzy sa zdolni,
                            pracowici i coś z siebie daja.
                            Marzy mi sie dzień, w którym zasiłki byłyby wypłacane tylko ludziom,
                            którzy NIE Z WŁASNEJ WINY są CAŁKOWICIE niezdolni do pracy, albo
                            pogorzelcom, ofiarom powodzi itd. Pasozytom i cwaniakom - nie.
                            • 02.07.08, 20:31
                              protozoa napisała:

                              Cóz
                              > ułożyło mi sie lepiej niz wielu z Was, między innymi dlatego, ze
                              > jestem bardziej odpowiedzialna i pracowita.
                              wystarczy, że trafisz kiedyś na wrednego typa, zazdrosnego o
                              karierę, pieniądze, prestiż, życie rodzinne itp. bez zahamowań
                              moralnych ale z mocnymi plecami. Obrobi Ci za plecami tak 4litery,
                              że nie tylko z hukiem wylecisz z roboty, ale też nie będziesz w
                              stanie żadnej pracy dostać. I to nie tylko jako sprzątaczka ale
                              nawet w najstarszym zawodzie świata. A takie rzeczy się zdarzają,
                              niestety.
                              Ciekawe, czy jak wtedy śmierć głodowa zacznie patrzeć Ci w oczy to
                              pójdziesz po zasiłek, nazwiesz siebie pasożytem i czy chciałabyś
                              wywiadu środowiskowego aby sasiedzi mogli Ciebie napiętnować, bo
                              okradasz innych poprzez branie zasiłku?
                              • 02.07.08, 20:50
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                • 02.07.08, 21:35
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                              • 02.07.08, 21:33
                                No cóż, jestem za stara, aby pracować w najstarszym zawodzie świata,
                                ale na ludzi o moich kwalifikacjach jest olbrzymie zapotrzebowanie!
                                Juz dziś szukają co najmniej 5 chirurgów. Tak więc opisana przez
                                Ciebie sytuacja raczej mi nie grozi.
                                • 02.07.08, 21:52
                                  Mylisz się. Wystarczy, że wredny typ obsmaruje Ci tyłek opinią
                                  pieniacza, osoby konfliktowej i co tam jeszcze przyjdzie mu do
                                  głowy. Manipulując Tobą i innymi sprawi, że ludzie sami dojdą do
                                  wniosków, że z Tobą się współpracować nie da i taka opinia pójdzie
                                  w "świat". Nie wiem, czy interesujesz się tematem mobbingu. Osoba
                                  popełnia samobójstwo, bo nie może znaleźć pracy, bo chociaż jest
                                  olbrzymie zapotrzebowanie na jej zawód to nikt nie ma ochoty
                                  zatrudnić "konfliktowej" osoby. Nawet do pracy fizycznej.
                                  A przy Twojej arogancji i pewności siebie, dołożenie odpowiedniej
                                  łatki nie będzie trudne.
                                  • 02.07.08, 23:05
                                    Zbyt długo pracuję, mam zbyt ugruntowana pozycję zawodową, zbyt
                                    wsokie kwalifikacje i co więcej są olbrzymie braki chirurgów, abym
                                    miała sie bac o pracę.
                                    W moim fachu liczy się coś niec innego niz obsmarowywanie 4 liter
                                    kolegom.
                                    Mobbing? U mnie w pracy jesli występuje to w zupełnie innej formie
                                    niz usiłujesz to przedstawić. Najwyżej któryś z kolegów .... hm
                                    wykazuje zwiększone zainteresowanie przedstawicielka płci
                                    przeciwnej. Zreszta dotyczy to raczej pielęgniarek czy stażystek.
                                    Mnie raczej nie, bo znamy się jak łyse konie i raczej mało
                                    prawdopodobne, zeby 25 latek odważył sie klepnąć mnie w posladek.
                                    Ewelinko, dołożenie łatki - jak piszesz- nie w tym środowisku i nie
                                    w moim wieku.
                                    • 03.07.08, 02:33
                                      Podobno nie ma ludzi niezastąpionych.
                                      Ale nie będę się wykłócać o to, kto ma rację.
                                      Powinnaś jednak wiedzieć, że mało kto ma tak komfortową sytuację w
                                      pracy. Bandytów w białych rękawiczkach nie brakuje. Dlatego
                                      wrzucanie wszystkich bezrobotnych, pobierających zasiłek czy co tam
                                      jeszcze do jednego worka 'leni i pasożytów' jest niezwykle
                                      krzywdzące.
                                      Proponowanie by osobie, która doznała upokorzenia zszarganą opinią i
                                      wyrzuceniem z miejsca pracy, robić wywiad środowiskowy aby ją
                                      dodatkowo upokorzyć za to, że śmie pobrać zasiłek jest łajdackie. A
                                      wypowiadanie takich opini przez lekarza po prostu przeraża.
                                      A swoją drogą proponowanie samotnej, pracujacej matce DODATKOWEJ
                                      pracy tez jest chore. Czy dzieci wychowywane przez obce osoby mają
                                      matkę znać tylko z niedzielnego odsypiania całego tygodnia? Uważam,
                                      że dzieci są ważniejsze niż ideologia "nie wezmę zasiłku".
                                      • 03.07.08, 07:19
                                        Jak na wszystko, tak i na komfortowa sytuacje w pracy musiałam sobie
                                        zapracować. Ciężko zapracować, nic za darmo. Chociaż nie, według
                                        większości z Was, czy się stoi czy się lezy świadczenie się nalezy.
                                        Każdemu równo, wszak wszyscy mamy równe zołądki. Kłania się
                                        socjalizm w czystej postaci. Populistyczne hasełka, które
                                        doprowadziły Polske do tego czego Wy może nie pamietacie, ale ja juz
                                        tak.
                                        • 04.07.08, 15:42
                                          protozoa napisała:

                                          > Jak na wszystko, tak i na komfortowa sytuacje w pracy musiałam
                                          sobie
                                          > zapracować. Ciężko zapracować, nic za darmo. Chociaż nie, według
                                          > większości z Was, czy się stoi czy się lezy świadczenie się
                                          nalezy. (...)
                                          Protozoa, widzę, że z braku argumentu zaczynasz pisać idiotyzmy
                                          o "czy się stoi, czy ..."
                                          To, że masz komfortową sytuacje, to raczej nie efekt ciężkiej pracy
                                          a raczej - jak to się mówi wg. powiedzonka: miałaś więcej szczęścia
                                          niż rozumu (bo zakładam, że nie jesteś osobą, która pnie się w
                                          karierze w górę po trupach).
                                          A wystarczyłoby, gdybyś urodziła się parę lat później i trafiła na
                                          nadmiar lekarzy (jak moja koleżanka) więc o dorywczej pracy w
                                          pogotowiu mogłabyś pomarzyć. Po powrocie do pracy po odchowaniu
                                          dzieci, dostałabyś natychmiastowe wypowiedzenie, tak jak to spotyka
                                          większośc matek. Z racji braku wakatów, nie wykonywałabyś swojego
                                          zawodu kilka latek, a to bardzo często oznacza śmierć zawodową.
                                          Wystarczyłoby też, że nagle Twojemu odpowiedzialnemu mężowi coś
                                          odbija i znika w świecie. I tak oto zostałabyś samotną matką bez
                                          pracy, bez kwalifikacji i bez komfortowej sytuacji. Gorączkowo
                                          szukałabyś pracy i dostałabyś w Biedronce przy ciężkiej harówie po
                                          kilkanaście godzin dziennie. W weekendy też. Opiekunka do bliźniąt
                                          wziełaby nie 2/3 pensji ale całą pensję. Ciekawe jak wtedy
                                          myślałabys o dodatkowej pracy, tak jak to "genialnie" zaproponowałaś
                                          innej matce. I czy nadal honorowo nie poszłabys po zasiłek?
                                          Wiesz, pouczanie oraz pogardzanie innymi, tylko dlatego, że nie
                                          poszczęściło im się w życiu tak jak Tobie nie świadczy najlepiej o
                                          Tobie.
                                          A na marginesie: nie próbuj mi wmawiać, co myslę. Ja tez mam
                                          skończone studia i do wszystkiego dochodzę sama.
                                          • 04.07.08, 15:55
                                            Taka juz jesst ta Protazoa! Sadzi, ze jest idealem wszystko
                                            wiedzacym. Nawet potrafi czytac w ludzkich umyslach! Ewelina_1 ty
                                            nie skonczylas medycyny, wiec jak smiesz krytykowac pania lekarzyne?
                                            I tak napisze ci, ze jestes glupia, bo twoje poglady znaczoca roznia
                                            sie od tych, gloszonych przez ,, wzor cnot", jak ktos napisał,
                                            protazoasmile!
                                            --
                                            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                            wrogime...
                                            • 04.07.08, 16:28
                                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                          • 04.07.08, 16:27
                                            Żadna, ale to żadna z moich młodszych koleżanek-lekarek nie musiała
                                            starać sie o prace w Biedronce. Pewnie miałam szczęście, że trafiłam
                                            do Kliniki, ale szczęściu tez trzeba pomóc - pracowitością.
                                            Gdybym nie pracowała w klinice pracowałabym w szpitalu miejskim,
                                            pogotowiu czy przychodni, w ostateczności gdzies na prowincji.
                                            Pewnie gdybym była młodsza wyjechałabym za granice, bo wyobraź sobie
                                            nieźle znam francuski, ale moje pokolenie takich mozliwości nie
                                            miało lub miało mniejsze.
                                            Tak więc nie jest do końca dokładnie tak jak piszesz.
                                            • 04.07.08, 17:12
                                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                            • 05.07.08, 22:09
                                              Nie wiem, jaki jesteś rocznik, ani z jakiego regionu piszesz. A to
                                              czasem wiele by wyjaśniło. Nie wiem, czy masz kontakt ze wszystkimi
                                              młodszymi osobami po medycynie. Bo ja wiedziałam o trudnościach w
                                              znalezieniu pracy (nie wiem jak to jest dziś).
                                              A poza tym, to tu nie chodzi o rozważania konkretnie Twojego
                                              przypadku, tu chodzi o coś więcej. O to, że róznie w życiu bywa, że
                                              wydaje nam się, że mamy świetny zawód, ciężko pracujemy, a potem coś
                                              się dzieje i spadamy na dno. I to na bardzo długo. Wystarczy tak jak
                                              wspomniałam wcześniej, że trafi sie na wrednego typa.
                                              A sporo ludzi na prawdę pracuje bardzo ciężko za marne grosze. Bez
                                              sznas na poprawę (np. znalezienie nowej pracy). Bo niestety nie
                                              każdy ma szczęście. A szczęsciu nie pomaga się tylko pracowitością.
                                              Pomaga tez się korupcją, nepotyzmem, układami itd.
                                              • 05.07.08, 23:02
                                                Kocham słowo "układ"!!!! Mam 42 lata, mieszkam w Warszawie i
                                                naprawdę nikt z moich ani starszych ani młodszych kolegów nie miał
                                                nigdy problemów ze znalezieniem pracy. Jak nie w Klinice to w
                                                szpitalu. No może problemy mieli ludzie uzależnieni od alkoholu czy
                                                narkotyków, ale nie o tym tu mówimy
                                                Jakoś nie wierzę w to, ze na ludzi czyhają wredne typy...., które
                                                spychaja na dno. Jesli człowiek znajdzie się a dnie to jest temu sam
                                                winien.
                                                Duzo piszesz o szczęściu, ale tak jest , że mozna mu pomóc,
                                                pracowitością chociażby.
                                                • 06.07.08, 22:30
                                                  Jak w temacie. Moje gratulacje w ocenie rzeczywistości. Przecież
                                                  wszyscy wiedzą, że świat zaczyna i kończy się na Warszawie. No i
                                                  jesli w Warszawie nie ma problemów z pracą, to w Pcimiu Dolnym też
                                                  nie ma.
                                                  Fajny jest też ten fragment o tym, że człowiek sam jest sobie winien
                                                  gdy jest na dnie. No rewelacja! Roman Kluska (od Optimusa) zapewne
                                                  sam siebie aresztował za wyłudzenia VAT. Podobnie jak wielu innych
                                                  biznesmenów, którzy jedną decyzją Urzędu Skarbowego zostali
                                                  bankrutami bez własnych firm, bez wolności i bez pieniędzy na własną
                                                  obronę w sądzie. A ewentualne zasądzone odszkodowanie po latach nie
                                                  było w stanie nawet pokryć długów powstałych po niesłusznej decyzji
                                                  US (pracownik US nie ponosił konsekwencji własnych błędów).
                                                  Protozoa, w matrixie żyjesz?
                                          • 04.07.08, 20:26
                                            Ewelinka, bo na wszystko potrzebny jest złoty środek. Jeśli mama pracuje i faktycznie może sobie polepszyć pobierając kilkadziesiąt zł (czy troszkę więcej) zasiłku - to ok, po to właśnie on jest smile
                                            Chodzi o to, żeby nie trafiał do osób, które nie powinny go otrzymywać; np. specjalnie rozwiodły się dla zasiłku, albo w ogóle nie pracują i nie mają takiego zamiaru, które pracują na czarno itp. itd. A taki alkoholik to moim zdaniem nie powinien zobaczyć ani jednej złotówki. Podobnie lewe renty i kurowniówki powinny zostać ukrócone.
                                            Wówczas w budżecie byłoby więcej pieniędzy. Dzięki czemu zasiłki dla _faktycznie_ potrzebujących byłyby większe, a kolejne pokolenia biednych dzieci by się uczyły zaradności.
                                            Moja mama też pobierała jakiś zasiłek, przy czym pracowała na etat i sobie dorabiała i miała jeszcze alimenty. Zasiłek był przeznaczany bodająz jako dodatek mieszkaniowy czy coś takiego. Dzięki temu były pieniądze na np. zajęcia dodatkowe dla mnie.
                                            • 05.07.08, 21:49
                                              totorotot napisała:

                                              > Ewelinka, bo na wszystko potrzebny jest złoty środek. Jeśli mama
                                              pracuje i fakt
                                              > ycznie może sobie polepszyć pobierając kilkadziesiąt zł (czy
                                              troszkę więcej) za
                                              > siłku - to ok, po to właśnie on jest smile
                                              Totorotot, oczywiście, że pijacy, lenie i inni kombinatorzy nie
                                              powinni dostawać zasiłku. Ale my tu nie rozmawiamy ogólnie o
                                              zasiłkach a wyłącznie o zasiłkach dla samotnych matkach. Wątek
                                              został założony (jesli się nie mylę) na forum "Samodzielna mama",
                                              potem admini GW zalinkowali go też do forum "najciekawsze" - to tak
                                              dla wyjaśnienia odnośnie innej Twojej wypowiedzi (dalej).
                                              A wracając do Twojego zdania, które zacytowałam. Otóż protozoa
                                              takiej pracującej matce:
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=81460092&a=81477869
                                              proponuje dodatkową pracę:
                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=81460092&a=81479239
                                              nazywając ją przy tym pasożytem!
                                              Do tego chce publicznie upokarzać ludzi, którym na życie nie starcza.
                                              Tylko dlatego, że ona ma szczęście a inni nie.
                              • 03.07.08, 12:03
                                Ewelina, ale chyba już trochę przesadzasz z tym najstarszym zawodem świata smile Jak ktoś mógłby przeszkodzić w otrzmyaniu takiej pracy?
                                • 04.07.08, 15:19
                                  totorotot napisała:

                                  > Ewelina, ale chyba już trochę przesadzasz z tym najstarszym
                                  zawodem świata smile
                                  > Jak ktoś mógłby przeszkodzić w otrzmyaniu takiej pracy?
                                  Matka Natura wraz z upływającym czasem smile Młodsze nie będziemy,
                                  niestety...
                                  A mówiąc inaczej, to jest specyficzny rodzaj pracy. Nie wyobrażam
                                  sobie, aby zmuszać kogś do podjęcia takiej pracy, bo jakiejkolwiek
                                  innej nie może dostać.
                        • 02.07.08, 17:47
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • 02.07.08, 17:50
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • 02.07.08, 17:54
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • 03.07.08, 11:57
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • 03.07.08, 20:59
              • 09.07.08, 00:26
                Apropos żebrania dla chorych dzieci - to własnie jest tak dziwnie
                ustawione, że dla tych dzieci refundacji brak zaś dla chorych na
                AIDS narkomanów leczenie całościowe (baardzo drogie leki) włącznie z
                badaniami kontrolnymi zapewnione. Trzeba widzieć różnicę między
                żebraniem a domaganiem się swoich praw !!
        • 09.07.08, 00:18
          Wywiad środowiskowy jest przeprowadzany. Skorzystałam z jedorazowej
          pomocy MOPS-u :
          Sytuacja następująca: pracowałam w trakcie całego okresu ciąży i
          płaciłam wszystkie składki, ponieważ jednak była to praca na
          zlecenie (słynne kiedyś przedłużanie umów) a dziecko urodziło się 5
          dni po zakończeniu ostatniej z umów okazało się, że zasiłek
          macierzyński mnie ominął, jako że nie miałam co do garnka włożyć nie
          miałam wątpliwości czy skorzystać z zapomogi przez 3 miesiące, po
          których znów ruszyłam do pracy. Wyszłam z założenia, że jeżeli
          państwo umożliwia takie wykorzystywanie pracowników dlaczego nie.
    • 01.07.08, 13:48
      branie zasiłków przez osoby zdolne do pracy jest niemoralne. Poprostu biorąc
      taki zasiłek okrada się pracujących ludzi. Zasiłek może być wzięty w sytuacji
      wyjątkowej spowodowanej zdarzeniem losowym. Czy samotna matka jest zdolna do
      pracy?Tak, tak samo jak samotny ojciec. Po prostu trzeba ciężko pracować, część
      (znaczną) pensji poświęcić na pomoc do dziecka zacisnąć zęby i nie poddawać się.
      Dobra organizacja czasu i pomoc sąsiedzka albo rodziny są przy tym bardzo
      pomocne. Mając dziecko trzeba sobie uświadomić, że są to dodatkowe obowiązki i
      obciążenia, trzeba będzie zrezygnować z wielu przyjemności i pracować dwa razy
      ciężej: w domu i na etacie. Państwo nie powinno wyręczać ludzi z tego obowiązku
      albo wyręczać wszystkich jednakowo. Oczywiście łatwiej jest nic nie robić, wziąć
      zasiłek i mieć cały dzionek na opiekę nad dzieckiem oraz swoje sprawy. Niektórzy
      uważają, że biorąc zasiłek odbierają od 'Państwa' to co im się należy, ale tak
      naprawdę okradają pozostałych pracujących.
    • 01.07.08, 15:08
      Jak to k**** czemu? Bo ja ciężko pracuję i płacę podatki.

      Zasiłek bierze się, kiedy nie ma już żadnego wyjścia.

      --
      Ogłoszenia Szczecin
      • 01.07.08, 15:14
        > Zasiłek bierze się, kiedy nie ma już żadnego wyjścia.
        >

        Przyjmujesz,że większość tych co biorą zasiłki ma inne wyjście?
        --
        Nasze bliźniaki mają...
        Nagranie z Krewniakamismile
        • 03.07.08, 11:41
          > Przyjmujesz,że większość tych co biorą zasiłki ma inne wyjście?

          czytaj z ruchu moich ust:
          T-A-K!
    • 02.07.08, 10:34
      Jestem samotną matką. Dodam, że z wyboru. I myli się ten, kto myśli,
      że dostaję tyle zasiłków i różnych zaliczek no i jeszcze oczywiście
      horendalnie wysokich alimentów, że śpię na pieniądzach. Otóż od
      państwa dostaję figę! Nie dostaję dosłownie złotówki, mimo że muszę
      utrzymać mieszkanie, utrzymać samochód, zapewnić wyposażenie szkolne
      i wszystko to co jest do życia potrzebne dla dwóch osób.Nie dostaję
      nic, bo pracuję i mój dochód jest za wysoki (aż o 100 zł!) i po
      prostu się nie kwalifikuję. Z zasiłków rodzinnych mogą korzystać
      osoby nie pracujące, ewentualnie pracujące u znajomych, którzy
      wystawiają zaniżone zaświadczenia o zarobkach. Jeżeli jesteś
      natomiast normalną obywatelką - czyli nie jesteś lumpem, pracujesz,
      jesteś wykształcona i chcesz wychować swoje dziecko na porządnego
      człowieka - nie licz na pomoc naszego państwa - licz na siebie! I
      tak właśnie robię - od poniedziałku do piątku - praca zawodowa a w
      weekendy - dodatkowa. Inaczej musiałabym mieszkać na ulicy. Smutne,
      ale prawdziwe.
      • 02.07.08, 10:39
        sienmuza napisała:

        > Jeżeli jesteś natomiast normalną obywatelką - czyli nie jesteś
        > lumpem, pracujesz, jesteś wykształcona i chcesz wychować swoje
        > dziecko na porządnego człowieka - nie licz na pomoc naszego
        > państwa - licz na siebie! (...) Smutne, ale prawdziwe.

        A może raczej... normalne?

        --
        (Przy)biegli rewidenci
        Bliżej niż dalej
        • 02.07.08, 12:19
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • 02.07.08, 12:51
            Basiu, to nie jest forum dla zbuntowanych, sfrustrowanych małolatów,
            widać mało jeszcze Wiesz o życiu (celowo - wielką literką).
            Pozdrawiam.
        • 02.07.08, 12:46
          Może masz rację, może jest to normalne. Nie narzekam, bo sami
          jesteśmy kowalami swojego losu i zawsze można zrobić coś żeby było
          lepiej. Trzeba tylko przestać chorować na malkontenctwo, chorobę
          przewlekłą Polaków. Szlag mnie tylko trafia, gdy słyszę opinie o tym
          ile to pieniążków dostają samotne matki za darmo, tylko z racji
          swojego statusu. Nie opowiadam wszystkim dookoła o mojej sytuacji,
          ale zdarza mi się, że gdy powiem, że nie biorę nawet tych
          sześćdziesięciu kilku złotych zaiłku rodzinnego, bo mi się nie
          należy, to ludzie są mocno zdziwieni.
      • 02.07.08, 12:59
        I właśnie o to chodzi, żeby był taki system weryfikacji, żeby takie
        osoby jak Ty otrzymywały pomoc, bo na nią po prostu zasługują swoją
        postawą i staraniami a nie żeby osoby dokładające starań nie
        otrzymywały nic jak piszesz, a środki płynęły szerokim strumieniem
        do różnego rodzaju "potrzebujących".
        • 02.07.08, 22:44
          3 Lata bylam samotna matka ,jedynym zasilkiem jaki pobieralam byl zasilek
          rodzinny. Dostawalam rowniesz alimenty w wysokosci 280 zl. na synka i to byl
          caly dochod. W zyciu nie bralam zasiklow z MOPS'u...wstydzilam sie ,bo jako
          mloda,zdrowa kobieta wiedzialam,ze powinnam sama na siebie zarobic a nie zebrac
          i wyciagac reke po cudze.
          Malo tego wynajmowalam male mieszkanko za ktore musialam placic-100 zl. niby nie
          duzo a jednak... Dorabialam na wszelkie sposoby, byly to rozne zajecia
          sprzatanie, robienie zakupow innym, pomoc przy starszych osobach- szukalam
          takiego zajecia by moc isc do pracy z malym dzieckiem,bo nie mialam z kim
          zostawiac dwu latka i powiem jedno-przezylismy,nie padlismy z glodu,nie mielismy
          zadnych dlugow i anemii z powodu niedozywienia.\Czyli jest mozliwosc tylko
          trzeba chciec.
          Nie potrafie zrozumiec kobiet,ktore mysla,ze jak sa matkami bez meskiego
          wsparcia to im sie nalezy wszystko i maja pretensje do calego swiata,ze tego
          "wszystkiego"nikt im nie chce dac...
          Trzeba sie zaprzec ,postawic na swoim, wstac rano i isc do pracy-jaka by nie byla.
          • 02.07.08, 23:06
            Dla niektorych tutaj ,,tylko zasiłek rodzinny" jest juz postepkiem
            pasozytniczym!
            --
            .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
            wrogime...
          • 02.07.08, 23:09
            I takich ldzi jak Ty bardzo, ale to bardzo szanuję. Jesteś osoba
            odpowiedzialna z siebie i za dziecko, masz honor i godność.
            Ja także, choć z innyc powodów, dorabiałam robiąc zakupy,
            wyprowadzając psa, zajmując się starszymi ludxmi, udzielając
            korepetycji, pilotujac wycieczki. Rozumiem Cie, bo mamy chyba
            podobna filozofie zyciowa.
            • 02.07.08, 23:25
              Mysle,ze sa rozne przypadki siedzenia w domu-no Ja nie potrafie ,nie umiem isc
              do urzedu i prosic o zapomoge. Jako dorosla i odpowiedzialna kobieta, matka
              (wtedy mloda matka-20 lat) bylam w "stanie"zdecydowac sie na dziecko i urodzic
              je swiadomie to powinnam wiedziec,ze nikt mi darmo kasy na to dziecko nie da-no
              bo niby z jakiej racji?
              Matka moja mieszkala na tej samej ulicy co Ja,miala do dyposycji 3 sypialnie,
              salon, lazienke i ogrod-Ja natomiast dusilam sie z malym dzieckiem w 1 pokoiku z
              kuchnia-ale przynajmniej nigdy nie uslyszalam od nikogo ,ze mi zycie uratowal,ze
              mi dziecko pilnowal jak Ja zarabialam. Dzis minelo 5 lat od tych trudnych w mym
              zyciu chwilach ale jestem sama z siebie dumna.
              Mam drugiego syna (2 lata) ,dobra sytuacje materialna-pelna rodzine ale tez nie
              siedze i nie wyciagam reki do mezowskich pieniedzy-gdy On wraca z pracy Ja
              wychodze do pracy i nic ,ze to tylko 2 godzinki dziennie,ale praca jest na
              kontrakt, mam oplacana skladke emerytalna i wlasne pieniadze z ktorymi moge
              robic co chce-to sa moje pieniadze i nie czuje sie darmozjadem.
              O co mi chodzi?
              O to,ze kazda kobieta by czuc sie komfortowo,by chodzic z glowa wysoko
              uniesiona,by byc dumna sama z siebie musi pracowac. Praca to nie tylko dodatkowe
              pieniadze (choc to podstawa)ale praca to takze wyjscie do ludzi, kontakt z Nimi.
              Wtedy nie czujemy sie byle jak, nie czujemy sie zamkniete i tlamszone, nie
              jestesmy tylko opiekunkami dla swoich dzieci, kucharkami ale tez ludzmi
              pragnacymi kontaktu z innymi.
              To dla kobiety bardzo wazne.
              Najgorsza sytucja to taka gdy bierzemy zasilek, nauczymy sie z niego zyc od
              pierwszego do pierwszego i zaczyna Nam sie podobac to nic nie robienie ...wtedy
              tez dajemy zly przyklad dla Naszych dzieci,ktore ucza sie,ze nie trzeba isc do
              pracy ,by miec pieniadze.
              Ps. moj 11 letni syn jak chce nowa gre to musi np. umyc samochod, poodkurzac w
              nim-zrobic cokolwiek,nauczyc sie pracy-to jest bardzo wazne.
              • 03.07.08, 00:43
                witam,przeczytałam wątek z grubsza,jestem w szoku...o czym tu jest
                mowa?
                15 lat pracowałam(połowę tego czasu na 1,5 etatu),płaciłam
                podatki.Teraz kiedy mam w domu trójkę dzieci,przebywam na urlopie
                wych.(z bliźniakami,tak tez bywawink))).I teraz,jeżeli należy mi się
                dodatek do tego,że chcę byc blisko swoich maluchów,mam powiedzieć
                NIE,dziekuję?dodam ,wstyd nie dodatek...
                Nie rozumiem wypowiedzi Pani Doktor,jak zresztą większość tu
                piszących...uważam ,że pomyliła wątek...nie ma na innych forach
                czegoś bardziej ambitnego?A może Pani Doktor do Wlk.Brytanii
                wyjedzie,tam i praca lepsza...a jak mają podobne wątki w
                internecie,to sobie kobitka dopiero będzie mogła pogrzmieć...
                Pani Doktor,ja studiów nie skończyłam(wybrałam jedynie prywatna
                szkołę pomaturalną,za którą SAMA płaciłam),natomiast harowałam
                zapewne na Pani wykształcenie.Po to ,by mogła sobie Pani teraz
                pisywac tutaj z państwowego sprzętu w godzinach pracy...
                Może lepiej byłoby w tym czasie fachową prasę poczytać?
                Wracając do tematu,swoją decyzję podjęłam
                świadomie.Przeliczyłam "plusy" i "minusy",wyszło -zostań babo w domu.
                Na razie,aż dzieciaczki się "usamodzielnią"(mam na myśli
                przedszkole).Niestety,moja pensja nie wystarczyłaby na
                nianię+dojazdy do pracy,mąż musiałby sporo dorzucić.Ja byłabym w
                domu po 17,00.Przerabiałam ten temat z synkiem,kiedy to wróciłam do
                pracy ,jak miał 6 mcy...jedna ja wiem,co czułam,jak płakakałam,że
                nie widziałam jego 1 kroków,że najpierw powiedział "baba"...
                i dlatego właśnie jestem teraz w domu a moje dzieci mają poczucie
                bezpieczeństwa.I mam prawo do świadczeń rodzinnych,o których mowa w
                ustawie.Mam i już.


                • 03.07.08, 01:10
                  monikap31 napisała: > i
                  dlatego właśnie jestem teraz w domu a moje dzieci mają poczucie
                  > bezpieczeństwa.I mam prawo do świadczeń rodzinnych,o których mowa w
                  > ustawie.Mam i już. Popieram
                  w 200%.ja tez mam 2 dzieci pracuje dorywczo i tez biore zasiłki.i nie jestesmy
                  przez to PASOżYTAMI.!!!!!!!!!!!!!
                • 03.07.08, 01:15
                  ps.nie obraźcie się dziewczyny za mój głos w dyskusji,nie jestem
                  samotną matką.Nie mogę jednak pogodzić się z podejściem"mogę mieć
                  troszkę więcej,należy mi się,ale nie,bom honorowa".A przecież
                  zasiłki,dodatki to tylko jedna forma pomocy państwa.A szkolnictwo-
                  bezpłatne,a opieka zdrowotna-bezpłatna?Też nie mam korzystać,bo nie
                  wypada?Czy może,jak pomoc państwa jest powszechna,dotyczy nas
                  wszystkich,to już jest wszystko w porządku? a jak wybranej grupy
                  społecznej-czytaj- biedniejszej,to już beeeee?
                  • 03.07.08, 07:16
                    Jakie to polskie..... Opieka zdrowotna nie jest za darmo. Jest ze
                    składek i bardzo źle, że wszystkim nalezy się taka sama bez względu
                    na wyskość płaconych składek. W związku z tym osoby płacące niewiele
                    lub takie, za które płaci państwo ( wspomniane klientki opieki
                    społecznej) "zjadaja" składki pracujących.
                    Szkolnictwo - jakie jest, każdy z nas wie. Tez dlatego, ze "za
                    darmo".
                    Ludzie zrozumcie wreszcie, że te pieniądze nie biora się z nieba.
                    Ktoś!!!!! na nie musi zapracowac. Odpowiada Wam polityka Janosika?
                    Pewnie tak. I dlatego w Polsce jest tak jak jest.
                    Nie pyskujcie, że szkolnictwo jest marne, opieka zdrowotna zła,
                    terminy oczekiwania na badania i do specjalistów długie,
                    bezpieczeństwo marne, nie ma dróg itd. Nie ma i nie będzie.
                    Pieniądze pójdą na zasiłki, zapomogi dla tych, którym nie chce się
                    pracowac i którzy wyciągają co się da z "opieki".
                    P.S. A potem nie beda miec emerytur lub miec groszowe i znów będą
                    obciążeniem dla budżetu jako pensjonariusze domów starców i
                    przytułków.
                    • 03.07.08, 08:31
                      W Anglii powiedziałabyś"jakie to angielskie"?Wiesz,jak tam wygląda
                      pomoc dla matek?cały system zasiłków.Tam dopiero miałabyś powód do
                      lamentu.
                      Zrozum dziewczyno,że oprócz obowiązków wobec państwa,mamy też swoje
                      prawa.prawo do zasiłków jest naszym prawem.
                      Polska służba zdrowia wygląda marnie?Jasne,skoro lekarze państwowy
                      sprzęt wykorzystują do swoich prywatnych praktyk.Jasne,skoro jest
                      jedna z najbardziej skorumpowanych grup zawodowych.Jasne,skoro
                      to,czego nie załatwisz u pana doktora w przychodni,z pewnością
                      załatwisz u niego w gabinecie,łącznie z szybszym przyjęciem do
                      szpitala.Kto zgadnie,kiedy lekarze zaostrzyli swoje prostesty ?Kiedy
                      zaczęto ich aresztować za łapówki,hehehe.
                      Wiesz,sądząc po Twoich postach jesteś niedojrzałą lub /i młodą
                      osobą.Mamusia i Tatuś wypielęgnowali taką Dodzię...
                      ps.do pozostałych dziewczyn,bardziej optymstycznie-sytuacja w kraju
                      zmienia się.Jeszcze chwila,a naprawdę ,będzie tak,jak w innych
                      cywilizowanych krajach.Pójdziemy do dobrze płatnej pracy,i zdołamy
                      opłacić dzieciom przedszkola,zostanie jeszcze na godne życie.Olejemy
                      wtedy"świadczenia rodzinnewink))",nie będziemy kalkulować .Tego sobie
                      i Wam życzę.Kończę ,bo się pakuję na wakacjesmile
                      • 03.07.08, 08:44
                        Monika o polskiej sluzbie zdrowia mam jak najgorsze zdanie, przez brak pieniedzy
                        na widzimisie pana doktora pochowalam dziecko-fakt sytuacja miala miejsce 7 lat
                        temu ale nie sadze by to sie zmienilo. Reka reke myje- w sadzie nic nie
                        zdzialalam...ech szkoda gadac.
                        Ktos w koncu musi zajac sie polskim panstwem by bylo ono zdrowe, by osoba nie
                        musiala zebrac o marne zasilki by miala dostep do dobrej pracy w odpowiednich
                        dla Niej godzinach-to jest bardzo wazne dla samotnych mam.
                        Bralam ten nedzny zasilek rodzinny ,wracajac z banku kupilam kilogram
                        parowkowej, kaszanki i myslalam co dalej-to jest zenujace...
                      • 03.07.08, 12:09
                        Monika, ale właśnie dzięki przerośniętym zasiłkom budżet gb zaczyna się chwiać i lada moment potną te zasiłki, ponieważ nie zdają one egzaminu.
                        • 03.07.08, 14:52
                          Nie masz pojecia o polityce! W kazdym panstwie istnieja zasilki!
                          Poczytaj troche o budzecie naszego panstwa. A dowiesz sie dlaczego
                          mamy problemy finansowe!
                          --
                          .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                          wrogime...
                          • 03.07.08, 15:01
                            zjawa1 napisała:

                            > Nie masz pojecia o polityce! W kazdym panstwie istnieja zasilki!
                            > Poczytaj
                            troche o budzecie naszego panstwa. A dowiesz sie dlaczego
                            > mamy problemy finansowe!

                            Boże, dziewczyno, ale Ty krzyczysz.
                            Owszem, w każdym państwie są zasiłki, ale w tzw. krajach rozwiniętych przyznawane rozsądnie i podobnie kontrolowane.
                            W Polsce natomiast gros zasiłków jest wydawanych na wódkę, piwo, papierosy, tudzież tipsy, farbę jasnoblond itp. itd. Ewentualnie jako dodatkowe kieszonkowe do pensji właściwej (tu: głównie renciści).
                            Jeśli chodzi o czytanie o "budżecie państwa" to, zapewniam Cię, na bieżąco staram się zaznajamiać z artykułami i śledzę sytuację pol-gosp. naszego kraju. Na podstawie poznanych faktów wyrobiłam sobie opinię, do której się odniosłaś.
                            Uważasz, że są inne powody "problemów finansowych" Polski. Chętnie poznam Twój pogląd na ten temat.
                            • 03.07.08, 16:34
                              Nie jestes partnerem do dysput o tematyce politycznej i
                              gospodarczej! Wroc do poczatkow szkoły sredniej (jesli ja konczyłas,
                              w co watpie), doucz sie historii tak, aby zniwelowac razace jej
                              braki! A jesli nie potrafisz zanalizowac tekstow, popytaj znajomych-
                              jesli masz takich, ktorzy wiedza cos na te tematy. Ale w to akurat
                              watpie bo z tego co piszesz otaczaja cie same ,,tipsiary,
                              alkoholicy, plebs"!
                              --
                              .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                              wrogime...
                        • 03.07.08, 16:30
                          A słyszałaś o najnowszym pomyśle?Rodzic chce rzucić palenie ,ale mu
                          nie wychodzi-na zachętę 40 funtów tyg...to są cięcia???smile))
      • 03.07.08, 08:15
        No właśnie. O tym też wspominałam. Państwo tak naprawdę dba o osoby, które znalazły się w skrajnej biedzie, dając im jałmużnę (bo chyba za 48 zł. zasiłku rodzinnego nawet paczki pieluch nie kupisz....). Ja także pracuję po kilkanaście godzin dziennie (pracuję w dużej agencji PR- to normalne, że tyle godzin się w takich miejscach pracuje). Nie mam możliwości pracy zdalnej np. kiedy dzieci chorują- nie w tej branży... Mam jednak nadzieję, że pieniądze, które z mojej pensji idą na składki i pomoc dla potrzebujących w pierwszej kolejności są przeznaczane dla samotnych matek i ich dzieci. Tak naprawdę w Polsce samotne matki są zdane same na siebie. Ja akurat mam dużą pomoc rodziny w opiece nad dziećmi i tylko dlatego mogę sobie pozwolić na pracę w PR.
        Pozdrawiam,
        • 03.07.08, 08:37
          Opieka zdrowotna nie jest za darmo, szpitale nie utrzymuja sie z powietrza a
          leki w ich szafkach nie produkuja sie same i tam nie wchodza. Nawet jedzenie
          srewowane w szpitalach dla chorych jakie jest takie jest ale tez ktos za to placi!!!
          Mieszkam w Holandii i tu za 4 osobowa rodzine place miesiecznie 180 euro za
          ubezpieczenie, osoby samotna, biedniejsze ktorych nie stac na oplacenie calego
          pakiety maja tzw.zorgtoeslag-doplate z podatkow. Mysle,ze to bardzo dobre
          wyjscie-prywatyzacja szpitali i powstanie prywatnych ubezpieczalni, w ktorych
          mozna wybierac do woli-cos w rodzaju polskich funduszy emerytalnych-wybierasz
          takie jekie Ci najbardziej pasuje.Szpitale tu sa swietnie zaopatrzone, opieka
          jest super i nikt nie placze,ze z malym dzieckiem do specjalisty musi czekac
          miesiacami.
          Holandi swietnie zorganizowala zasilki dla biedniejszych. Osoba bioroca taki
          zasilek jest zobowiazana "przepracowac"na rzecz panstwa pare godzin
          tygodniowo.Sa to w zaleznosci od mozliwosci czasowych osoby rozne prace-mni.
          pomoc w szkole nawet po poludniu. Nie ma nic za darmo-trzeba ruszyc swoje cztery
          litery z domu i isc odpracowac troszke tego zasilku. Kazdy jest zadowolony.
          Tak madrze gospodarujace panstwo ma naprawde darmowe szkolnictwo-za ksiazki
          ,przybory szkole w tym dlugopisy, pisaki, i inne nie placi sie nic-maluch
          wszystko dostaje ze szkoly-moim obowiazkiem jest dac kanapke ,picie i ubrac dziecko.
          Nie chodzi o to,by polska samotna mama z maluskich dzieckiem na reku poszla od
          razu do pracy a dziecko trzymala na plecach. Oczywiscie,ze trzeba pomoc np.
          dajac taki zasilek ale tez pomoc w znalezieniu odpowiedniej pracy by ta mama nie
          przyzwyczaila sie do siedzenia w domu,by ta mama widziala lepsze korzysci z
          pojscia do pracy niz pobierania zasilkow.
          Sadze tez,ze w wiekszosci jest to wina nieudolnego panstwa, zlych przepisow albo
          brak owych przepisow.
          Nie ma w Polsce specjalnego programu wspomagajacego samotne matki, dzieki ktorym
          taka mama moglaby szybko "stanac na nogi"...ale skoro tego nie gwarantuje Nam
          panstwo to moze nalezy zycie brac we wlasne rece i dzialac, myslec na rozne
          sposoby i szukac wyjscia z patowej sytuacji.
          Gdy nauczymy Nasze dzieci siedzenia w domu na zasilkach to kto za parenascie lat
          zarobi na te szpitale, leki w szpitalach, emerytury i zasilki?Musimy dawac dobry
          przyklad prawda?

          • 03.07.08, 08:57
            Kurczę, ale kto tu mówi o siedzeniu w domu latami i uczenia dzieci
            bycia pasozytem? Ja brałam zasiłek przez bardzo krótki okres,
            poszłam do pracy tak szybko, jak się dało. Kiedy okazało się, że
            jestem w ciązy, byłam na 3. roku studiów, z praca dorywczą
            (studiowałam dziennie), z której sie utrzymywałam (plus stypendium -
            wtedy ok 250 zł). Facet uciekł za granicę i do dzisiaj go nie
            widziałam, ciąża była zagrożona, w wyniku czego w sumie kilka
            tygodni spedziłam w szpitalu. Mama na rencie, brat w gimnazium, tata
            nie zyje (renta rodzinna wynosiła wtedy ok 600 zł na nas dwoje).
            Naprawdę sądzicie, że leżąc w zagrożonej ciązy mogłam "dla idei"
            zrezygnować z tego dodatku z OPS? Tym, które tak myślą, gratuluję
            doskonałej sytuacji rodzinnej... Mnie niestety nie było to dane sad
            • 03.07.08, 09:07
              Lutyk to nie ejst tak..Nie chce wyjsc na zolze i byc postrzegana anty .Sama
              bylam samotna mama z malym dzieckiem,tuz po rozwodzie, niskie alimenty i zasilek
              rodzinny. Wiem,ze sa rozne sytuacje zyciowe i powiem tak,ze jezeli jest potrzeba
              by brac zasilek i sie w ten sposb ratowac i swoje dziecko przede wszystkim to
              jestem ZA.Chodzi mi o kobiety ,ktore wykorzystujac dzieci i bycie samotna matka
              zyja tak latami. Siedza la laweczce wymalowane jak stroz na Boze Cialo, pija
              mocna kawe i odpalaja papieros od papierosa...takie kobiety sa i beda.
              Kiedys mieszkalam w Polsce w sasiedzctwie z taka rodzina. Mialam po synku wozek
              spacerowy, mysle sobie oddam za darmo, zwlaszcza ,ze w swietnym stanie i co
              uslyszalam? Ze Ona nie chce uzywanego bo pojdzie gdzies tam i Jej sie nalezy
              nowy-laski Jej nie robia-no to juz jest patologia wedlug mnie
              • 03.07.08, 09:12
                Ok, nie gniewam się. Sama znam przypadki osób, które przedkładały
                fałszywe zaświadczenia o niepełnosprawności dziecka oraz , że ojciec
                nieznany... I mieszkały w niezalegalizowanym związku, na nowym
                strzezonym osiedlu, z dochodem ok 6 tys netto (plus 900 z róznych
                zasiłków). Mnie tez szlag trafiał, bo nocami dorabiałam przy
                redagowaniu tekstów w trzeciorzędnym wydawnitwie. Za 250 zł /mies...
                Ale wrzucanie wszytkich, którzy kiedykolwiek pobierali zasiłek, jest
                po prostu dla wielu osób krzywdzace sad
              • 03.07.08, 10:33
                Przeczytałam posty i z większości z nich wieje mi hipokryzją na sto kilometrów.Mam prawie 40 lat dwoje dzieci (12 i 5)Nigdy nie korzystałam z zasiłków,bo nie musiałam.I wcale nie dlatego,że jestem taka mądra,zaradna i pracowita tylko dlatego,że mi się tak życie ułożyło.Kiedy przyszły na świat dzieci mieliśmy już dobrą ,stabilną sytuację materialną.Ale mogło zdarzyć się tak,że zaszłabym w ciążę mając nieukończone studia a mąż okazałby się nieodpowiedzialnym dupkiem, pijakiem czy damskim bokserem.Mogło zdarzyć się tak ,że moje życie byłoby zupełnie inne.I dlatego nie mogę pojąć czemu w ludziach tyle jadu.Ja nie ekscytuję się,że 74 czy 47zł idzie na samotną matkę czy pana Zdzisia,bo to nie oni są patologią.TO SYSTEM JEST PATOLOGICZNY!!!Jeżeli w świetle prawa za 8 godzin uczciwej ,legalnej często ciężkiej pracy można zarobić 600-900 zł to niech mi nikt nie mówi ze to jest ok.Gdyby każdy za 8 godzin pracy miał zagwarantowaną uczciwa pensję w wysokości średniej krajowej to chylę czoła-zamknąć urzędy pracy zlikwidować zasiłki dla zdrowych ludzi i do roboty!Ale przecież nie mozna od ludzi wymagać żeby pracowali w dzień w nocy i jeszcz w tzw międzyczasie a przy tym dbali odzieci poświęcali czas rodzinie i jeszcze rozwijali się zawodowo.Większość naszych podatków i tak idzie w błoto,bo są pochłaniane przez niudolny system, więc zarzut ,że samotna matka wypije kawę czy zapali papierosa jest śmieszny.Lump i tak do pracy nie pójdzie a zabranie mu tych ochłapów z opieki społecznej może go popchnąć do napadu (na mnie chociażby)Swiat nie jest stworzony tylko dla zaradnych do bólu ,ambitnych i rozsądnych do obrzydzenia.Ktoś musi zamiatać ulice, wywozić smieci żeby nas szczury nie zjadły w drodze do pracy ,w której będziemy się tak pieknie rozwijac i realizować i za to powinien mieć normalne wynagrodzenie.I nikt nie powinien orać jak wół na 17 etatach po to żeby starczyło od 1-go do 1-go i szumnie nazywać tego zaradnością,bo w\g mnie zaradny to ten który ma max efektu przy minimum wysiłku a nie na odwrót.A samotnym matkom dajcie spokój, skoro nie możecie pomóc.
                • 03.07.08, 12:39
                  Gdyby każdy za 8 godzin pracy miał zagwarantowaną uczciwa pensję
                  > w wysokości średniej krajowej to chylę czoła-zamknąć urzędy pracy
                  zlikwidować
                  > zasiłki dla zdrowych ludzi i do roboty!


                  Heh, gdyby każdy miał zagwarantowana co najmniej średnią krajową, to
                  nie byłaby to średnia, ale płaca minimalna. Czyz nie?

                  Zastanow sie co oznacza srednia. A jesli piszac to mialas na mysli
                  ze placa minimalna powinna byc na poziomie co najmniej 3tys. to
                  pomysl ze pierwsza rzecza byloby podniesienie cen w sklepach(
                  sprzedawcy tez chca nowa minimalna) , kosztu wynajmu mieszkan (
                  wlasciciele domow chca zarabiac proporcjonalnie wiecej) oraz ceny
                  wszystkich uslug. W wyniku czego zarabiajacy minimalna nadal zyliby
                  w nedzy...
                  • 03.07.08, 13:36
                    > Zastanow sie co oznacza srednia. A jesli piszac to mialas na mysli
                    > ze placa minimalna powinna byc na poziomie co najmniej 3tys. to
                    > pomysl ze pierwsza rzecza byloby podniesienie cen w sklepach(
                    > sprzedawcy tez chca nowa minimalna) , kosztu wynajmu mieszkan (
                    > wlasciciele domow chca zarabiac proporcjonalnie wiecej) oraz ceny
                    > wszystkich uslug. W wyniku czego zarabiajacy minimalna nadal
                    zyliby
                    > w nedzy...

                    1. Zauważ, że w ciągu roku ceny żywności wzrosły kilka razy więcej
                    niż płace (stąd inflacja)
                    2. Zauważ , że zasiłki jeśli już są waloryzowane to następuje to raz
                    na kilka LAT i o kilka złotych. Zasiłek w postaci zasiłku
                    pielęgnacyjnego na niepełnosprawne dziecko wynosi w tej chwili
                    150zł. Gdy otrzymałam go po raz pierwszy w 2002 roku wynosił 140zł.
                    Wtedy chleb kosztował 90groszy -dziś ponad 2złote, podobnie z cenami
                    środków opatrunkowych, przyrządów medycznych itp
                    --
                    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                    • 04.07.08, 15:24
                      Ale ja opisuje sytuacje , ktora autorka postu chcialaby aby byla w
                      Polsce - czyli placa miniumum 3tys. z dnia na dzien.

                      Jakby placa minimalna wynosilaby 3 tysiace, to odpowiednio
                      przesunelaby sie granica ubostwa - bo tyle wynosi placa minimalna w
                      Wielkiej Brytanii, daje to rocznie ( pi razy drzwi) 10,5 tys funtow
                      rocznie, granica ubostwa w Londynie to 13 tysiecy a minimum życiowe
                      to 15 tysiecy. Tak wiec podniesienie placy minimalnej przesunie tez
                      granice ubostwa.

                      Juz nie mowie o tym ze Polska gospodarka, ktora niewiele soba
                      reprezentuje bo malo jest dobrych specjalistow, nie ma praktycznie
                      nowoczesnych technologii, centrow badawczych czy technologicznych na
                      miare doliny krzemowej,a nawet centrali swiatowych firm a te firmy
                      co sa, stalyby sie w ogole niekonkurencyjne i w ok. 3 misiace
                      wiekszosc firm by padla i nie mialby kto wyplacac minimalnej.

                      Zasilki widac sa juz za wysokie, skoro nie mobilizuja do podjecia
                      pracy tych ktorzy mogliby albo(i) sa rozdawane bez odpowiedniej
                      weryfikacji. Bo prosze podajcie inny kraj europejski gdzie jedna
                      osoba czynna zawodowo utrzymuje 2 osoby nieczynne zawodowo?
                      • 04.07.08, 18:09
                        ok



                        zasiłki wysokie nie są-najniższa pensja to 1126zł. Kwoty zasiłków
                        znasz. To zaledwie polowa tego.
                        Myslę,że problemem jest chyba weryfikacja
                        --
                        Zmieniamy świat niepełnosprawnych
              • 03.07.08, 12:11
                Elka.net, Twój post jest kwintesencją moich poglądów.
                Pozdrawiam!
        • 03.07.08, 10:03
          Dziękuję za ten głos. Rzeczywiście w Polsce samotne matki sa zdane
          całkowicie na siebie. Jeśli mogą liczyć na pomoc najbliższej rodziny
          to świetnie. Gorzej, jeśli owa pomoc jest niemożliwa (np. gdy
          mieszkasz kilkaset kilometrów od rodziców i rodzeństwa). Wtedy
          musisz liczyć się z dodatkowymi kosztami - opłata opiekunki,
          przedszkola itp. Teraz są wakacje, a po wakacjach - szkoła. Jeszcze
          kilka lat temu, przed awansem i wyższą pensją dostawałam na córkę
          chyba 100 zł. zasiłku na wyposażenie do szkoły. Starczało co prawda
          na plecak i zeszyty, ale zawsze coś. Zwłaszcza, gdy ojciec dziecka
          uważa, że skoro córka mieszka z matką, to niech mamusia tym się
          zajmuje. Obecnie nie zarabiam nawet średniej krajowej, więc nie mogę
          powiedzieć, że mi się przelewa. Więc może nie warto było się starać
          o ten awans. Miałabym wtedy dodatkowe pieniądze. Marne, bo marne ale
          zawsze. Nie wiem dlaczego w Polsce problem zasiłków jest tak
          drażliwy. Na Zachodzie Europy system zasiłków jest o wiele bardziej
          rozbudowany. Dodatkowo tam zasiłek jest rzeczywistą pomocą a nie
          jałmużną i nikt się nie skarży.
          • 03.07.08, 13:03
            Sienmuza ale zwroc uwage ,ze na zachodzie przyjmowanie zasilkow to okres
            przejscowy. Caly sztab ludzi pracuje nad tym bys dlugo na zasilku nie siedziala,
            wyszukuja Ci proporcjonalne do Twego wolnego czasu prace tak bys zaczela sama na
            siebie i rodzine zarabiac-nikt Ci nie pozwoli siedziec latami na zapomodze-to
            jest roznica.
            Jest opracowany specjalny system pomocy samotnym matkom, organizowana specjalna
            -tania ,bo obliczana wedlug Twoich zarobkow opieka nad maluchem wtedy gdy Ty
            pracujesz.
            Gdy Twoje zarobki np. wynosza 1200 euro miesiecznie to Ci oblicza np. 60 euro
            miesiecznie za opieke nad dzieckiem, za taka sama opieke rodzina zarabiajaca
            wiecej zaplaci juz kilkakrotnie wyzsza kwote za opieke..wiec nie ma jednoznaczej
            ceny-to jest swietne rozwiazanie.
            Jestem ZA pomoca zasilkowa dla samotnej mamy ale pomoca okresowa- w tym samym
            czasie powinna byc zaangazowana we wszelka pomoc jaka Jej oferuja inni by zaczac
            pracowac. Jestem na NIE ,gdy taki zasilek otrzymuje matka latami i nie kwapi sie
            do podjecia pracy bo nauczyla sie zyc z zasilku i nie ma ani ochoty ani checi by
            wykazac inicjatywe i zmienic swoja sytuacje...
            • 03.07.08, 13:38
              elka.net -
              > Jestem ZA pomoca zasilkowa dla samotnej mamy ale pomoca okresowa-
              w tym samym
              > czasie powinna byc zaangazowana we wszelka pomoc jaka Jej oferuja
              inni by zacza
              > c
              > pracowac. Jestem na NIE ,gdy taki zasilek otrzymuje matka latami i
              nie kwapi si
              > e
              > do podjecia pracy bo nauczyla sie zyc z zasilku i nie ma ani
              ochoty ani checi b
              > y
              > wykazac inicjatywe i zmienic swoja sytuacje...

              wskaż mi proszę, który zasiłek matka otrzymuje latami, któryż to
              zasiłek sprawia że nie opłaca się jej iść do pracy. Bo chyba nie
              masz na mysli zasiłku rodzinnego ?

              --
              Zmieniamy świat niepełnosprawnych
    • 03.07.08, 20:04
      Moim zdaniem - nikomu.

      > Przecież jak nie weźmie je samotna matka, wszystko dostanie każdy
      > pijak który złoży podanie.

      Dodam jeszcze ze ponoc alkoholizm jest choroba, a macierzynstwo nie.
      Od zdrowych, doroslych ludzi mozna chyba oczekiwac ze beda w stanie
      utrzymac siebie i swoje potomstwo.

      A postawa "jak ja nie wezme to jakis pijak wezmie, a mi sie przeciez
      bardziej nalezy" to juz szczyt chamstwa bo, kajda28, pieniadze ktore
      bierzesz so MOJE. To ja popylam codziennie do pracy i place podatki,
      to ja sie zabezpieczam przed ciaza gdy nie chce lub nie stac mnie na
      dzieci, to ja wybieram w zyciu partnerow ktorzy mam nadzieje nie
      puszcza mnie do wiatru.

      I nikt mnie niestety nie pyta czy mam ochote placic na ciebie i
      twoje dziecko/dzieci, bo "prawie zawsze tatuś i jego mamusia udają
      że nie mają obowiązku w opiece przy dzieciach". A ja mam?!

      A alimenty to co?
      Moze powinno sie przykrecic sruby rodzicom a nie siegac do kieszeni
      innym przez podatki. Ale tak pewnie latwiej.
      • 03.07.08, 20:16
        Ojej, zaraz na Ciebie naskoczą, oj naskoczą.
        • 03.07.08, 20:30
          te 'samodzielne mamy' ?

          No trudno. Wkurza mnie gdy ktos mi siega do kieszeni. Zeby nie bylo
          ze jestem taka i owaka, sporo pracuje pro bono ale to moj wybor, a
          nie przymusowy haracz usankcjonowany przez panstwo.
      • 03.07.08, 20:31
        > A postawa "jak ja nie wezme to jakis pijak wezmie, a mi sie przeciez
        > bardziej nalezy" to juz szczyt chamstwa bo,

        może to szczyt chamstwa, ale taka jest rzeczywistość. I NIGDY NIE NAPISAłAM ŻE
        MI SIĘ BARDZIEJ NALEŻY ... nie wywyższam się ponad nikogo.
        czy naprawdę wierzycie że jak wszystkie samotne matki przestaną brać zasiłki z
        OPS, to będą mniejsze podatki? będą takie same tylko nasi politycy dostaną
        więcej na prowadzenie biura poselskiego, i premię .
        alkoholizm jest chorobą więc powinno się ją leczyć a nie pielęgnować, za
        pieniądze podatników.

        > Moze powinno sie przykrecic sruby rodzicom a nie siegac do kieszeni
        > innym przez podatki. Ale tak pewnie latwiej.

        rozwiń to proszę, bo nie rozumiem. co przykręcać i jakim rodzicom?

        jak już napisałam, miałam urlop wychowawczy więc wcześniej pracowałam i PŁACIŁAM
        podatki, teraz już pracuje i też PŁACĘ podatki.

        k1k2 napisz proszę jak szybko wróciłaś do pracy po urodzeniu dziecka i kto się
        nim wtedy zajmował. Protoza jakbyś mogła ty też napisz, z kim zostawiałaś
        4-miesięczne niemowlę.

        --
        Nie podcinaj gałęzi na której siedzisz, chyba że chcą cię na niej powiesić.
        • 03.07.08, 20:50
          kajda, chodzi mi o to ze za dziecko odpowiedzialni sa ci ktorzy sie
          na to dziecko zdecydowali. ojciec i matka. i nie jest w porzadku ze
          ojciec moze sie ulotnic i nie pomagac, nie placic, tylko przerzucac
          ten obowiazek na innych.

          pewnie ze samotna matka bez niczyjej pomocy nie da rady. pytanie
          tylko skad ma byc ta pomoc.

          problem z podatkami i roznymi systemami pomocy spolecznej jest taki
          ze polowa kasy ktora ty placisz, i ja place, nigdy nie trafia tam
          gdzie powinna. jak ZUS z ktorego grosza nie zobaczysz.

          gdybys dostawala do reki wieksza czesc tego co zarobisz to by Cie
          bylo stac na poseidzenie z niemowleciem w domu z wlasnych
          oszczednosci.

          A ktos inny moglby sobie przeznaczyc swoje oszczednosci na cos
          innego, np. rozwoj zawodowy czy wycieczke dookola swiata.

          A tak to panstwo decyduje komu zabrac i komu dac, do czego ludziom w
          zyciu doplacac a do czego nie, a w tym procesie wiekszosc kasy i tak
          sie marnuje na administracje i naduzycia.
        • 03.07.08, 20:59
          Byłam na urlope wychowawczym i nie brałam nawet złotówki zasiłku
          wychowawczego. Mój mąż miał na utrzymaniu niepracującą zonę i dwoje
          dzieci ( urodziłam nie jedno lecz dwoje dzieci tak hurtem).
          Póxniej poszłam do pracy w pogotowiu ratunkowym ( popołudniami i
          nocami wtedy, gdy mój mąż nie pracował). Gdy dzieci troche podrosły
          wróciłam do pracy w Klinice i rano miałam opiekunkę ( za 6 godzin
          brała 2/3 mojej pensji), póxniej było przedszkole ( prywatne, bo
          pańtwowe "sienalezały" samotnym matkom i podstawówka ( społeczna, bo
          zajęcia były do godziny 15.00 tak więc któreś z nas mogło odebrac
          dzieci ze szkoły).
          Moi rodzice jeszcze pracują, więc 18 lat temu równiez byli mocno
          zaangażowani w pracę zawodową. Czasem pomagała babcia, ale ona też
          pracowała na kawałek etatu.
          • 03.07.08, 21:31
            a kiedy stałaś się samodzielną mamą?
            i gdybyś musiała oddać 2/3 swojej pensji nie mają dodatkowo pensji męża za co
            byś żyła?
            --
            I cóż po wariackich papierach. Szaleńcy ich nie uznają.
            • 03.07.08, 22:14
              Samodzielną czy samotna? Samodzielna w sensie tym, że wiele rzeczy
              robie sama bez niczyjej pomocy i ogladania sie na innych byłam i
              jestem od dawna, samotna nie byłam jak dota nigdy. Od 19 lat mam
              tego samego męża.
              • 03.07.08, 22:36
                nie odpowiedziałaś, czy dałabyś radę się utrzymać bez pensji męża (oczywiście te
                pierwsze lata bycia mamą). Co byś zrobiła jak zaraz po urodzeniu zostałabyś sama
                z dzieckiem, jak byś nie mogła liczyć na pomoc ojca dziecka, twoja mama by
                pracowała, jak niania brałaby 2/3 twojej pensji, a ty przez większość dnia nie
                widziałabyś swojego dziecka, jakbyś nie widziała jego pierwszych kroków?
                wiem, wiem znalazłaś być sobie drugą pracę, spałabyś 2 godziny na dobę ale nigdy
                nie poszłabyś po pomoc do państwa.
                ciesz się że nigdy nie byłaś w takiej sytuacji , i dlatego uważam że nie masz
                prawa potępiać ludzi którzy w takie sytuacji się znaleźli- bo tak na prawdę nie
                wiesz co byś wtedy zrobiła. Nikt tego nie wie.
                --
                No i przebiłeś głową mur. Co będziesz robił w sąsiedniej celi?
                • 03.07.08, 22:54
                  Tak nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Na posiadanie dziecka
                  zdecydowałam się , gdy mój mąż juz pracował i miał mozliwości
                  dorobienia do pensji. Nie zaszłam w ciążę po miesiącu znajomości
                  tylko dlatego, że mój chłopak recytował wiersze przy księżycu. Nie
                  oznacza to, ze nie wspóżyłam przed ślubem - owszem, robilam to przez
                  3 lata stsosując skuteczna antykoncepcję. Na małżeństwo
                  zdecydowalismy się, gdy wiedzieliśmy, że możemy na sobie polegac,
                  dobrze się znamy i....przyjaźnimy.
                  Wiedzieliśmy, że możemy liczyc takze na pomoc rodziny ( głównie
                  materialna), ale za nic jej nie chcieliśmy.
                  • 04.07.08, 18:29
                    Na posiadanie dziecka
                    > zdecydowałam się , gdy mój mąż juz pracował i miał mozliwości
                    > dorobienia do pensji.

                    chodziły dzisiaj za mną te słowa... trochę mi nie pasują na to forum. to tak
                    jakbym ja pisała na forum dla szczęśliwych mężatek- chociaż nie, bo ja byłam
                    szczęśliwą mężatką- ty samodzielna nie byłaś, zawsze miałaś do pomocy męża i
                    jego pieniądze.
                    --
                    Nie sztuka powiedzieć: "Jestem!". Trzeba jeszcze być.
                    • 04.07.08, 20:12
                      kajda28 napisała:

                      > Na posiadanie dziecka
                      > > zdecydowałam się , gdy mój mąż juz pracował i miał mozliwości
                      > > dorobienia do pensji.
                      >
                      > chodziły dzisiaj za mną te słowa... trochę mi nie pasują na to forum. to tak
                      > jakbym ja pisała na forum dla szczęśliwych mężatek- chociaż nie, bo ja byłam
                      > szczęśliwą mężatką- ty samodzielna nie byłaś, zawsze miałaś do pomocy męża i
                      > jego pieniądze.


                      Kajda, jesteśmy na forum "najciekawsze" smile
                      A to źle mieć męża? Czy kobieta mająca męża jest "niesamodzielna"?
                      • 04.07.08, 21:05
                        > Kajda, jesteśmy na forum "najciekawsze" smile
                        > A to źle mieć męża? Czy kobieta mająca męża jest "niesamodzielna"?

                        kto jest najciekawszy, ty i protoza?- może właśnie dlatego że nie macie
                        zielonego pojęcia jak to jest bycie samym, i samodzielnie o wszystkim decydować
                        i o wszystko się troszczyć - i chyba dlatego raczej nie powinnyście się
                        wypowiadać na podobne tematy - jeżeli nie znacie tego problemu z autopsji.
                        nie jest źle mieć męża- ale mając go od 19 lat, mając w nim wsparcie, pomoc, nie
                        można osądzać ludzi którzy takiego wsparcia nie mają, którzy muszą inaczej sobie
                        radzić. Kobieta mająca męża jest niesamodzielna- co nie oznacza że jest to
                        negatywne. ja bym dużo bardziej wolała być niesamodzielna , koszty mieszkania,
                        wychowania dzieci, jedzenia dzielić z kimś kogo kocham- niestety życie potoczyło
                        się inaczej- i nie zrozumie tego ktoś kto sam tego nie przeżył. Zobacz, że
                        dziewczyny które zostały same , ale jednak nie poszły po pomoc do państwa tylko
                        sobie same radziły nie atakują i nie spisują na straty te które nie umiały się
                        odnaleźć w tej sytuacji.
                        --
                        Tylko prawda nie musi być prawdopodobna.
                        • 04.07.08, 23:23
                          Kajda, masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, niestety.
                          Forum jest "najciekawsze", a nie "samotne matki", więc KAŻDY uczestnik forum może się tu swobodnie wypowiadać i nie masz prawa go wyrzucać z wątku.
                          Fakt, że nie jestem np. politykiem nie sprawia, że nie mogę rozprawiac o polityce, podobnie jak mogę rozmawiać o zasiłkach dla samotnych matek, skoro to ja je finansuję.
                          Kobieta majaca męża nie jest "niesamodzielna", tylko "niesamotna", a to diametralna różnica. Ja siebie uważam za osobę bardzo samodzielną i proszę nie stosować wobec tego Waszej forumowej nowomowy.

                          Proponuję ponownie prześledzić moje posty, przeczytać je ZE ZROZUMIENIEM i wówczas można się przekonać, że bynajmniej nie spisuję na straty kobiet biorących zasiłki. Uważam jednak, że są one bardzo często wypłacane osobom, do których nie powinny trafic.
                          • 05.07.08, 02:45
                            wiesz, ja nie czytam co jest najciekawsze, klikam login i wchodzę na fora które
                            mnie interesują.
                            pewnie że każdy uczestnik może swobodnie się wypowiadać i nikogo nie wyrzucam z
                            wątku - nie mam ani możliwości ani prawa, ani nawet ochoty.
                            Na tym forum wg. mnie "samodzielność" to radzenie sobie samemu bez mężczyzny-
                            ale faktycznie nagłówek forum jest tak niejednoznaczny że w sumie każdy może go
                            zrozumieć jak chce.

                            >Ja siebie uważam za osobę bardzo samodzielną i proszę nie stosowa
                            > ć wobec tego Waszej forumowej nowomowy.

                            faktycznie mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem, nie wiem co to jest :
                            "Waszej forumowej nowomowy"
                            z tego co wiem to ja się wypowiadam jako ja, jedna osoba.
                            "Nowomowa"? Czyżbym stworzyła jakąś nową mowę, nic o tym nie wiedząc?

                            wg. mnie: samotna to ta które nie ma faceta, samodzielna to ta która musi sobie
                            radzić bez niego,jednocześnie wychowując jego dzieci- ale to moje zdanie.
                            Jeżeli kobieta czeka aż facet będzie więcej zarabiał i dodatkowo będzie mógł
                            dorabiać- to samodzielność czy materializm?
                            --
                            Szkoda, że do raju jedzie się karawanem.
                            • 05.07.08, 10:36
                              > Na tym forum wg. mnie "samodzielność" to radzenie sobie samemu bez mężczyzny-
                              > ale faktycznie nagłówek forum jest tak niejednoznaczny że w sumie każdy może go
                              > zrozumieć jak chce.

                              Wg języka polskiego samodzielność to samodzielność, a samotność to samotność. Na forum "samodzielna" mama słowo samodzielna zastępuje samotna. I bardzo dobrze, bo to faktycznie ładniej brzmi. Jednak piszesz o kobietach posiadających mężów "niesamodzielne" i ten przymiotnik ma już zabarwienie pejoratywne. Dlatego też poprosiłam, aby nie mówić o mnie "niesamodzielna", skoro mam męża, bo to brzmi jakbym nie umiała sama kroku zrobić smile
                              Poza tym czekanie, żeby mąż więcej zarabiał też nie jest złe smile W moim przypadku ja zarabiam nie najgorzej, ale pieniążków nigdy za dużo, prawda? smile
                              • 05.07.08, 12:19
                                Przeczytaj uwaznie co jest napisane w nagłowku tego forum!!!! Pisze
                                tam mniej wiecej cos takiego: ,, Tutaj nie bedziesz sama, mozesz sie
                                podzielic swoim doswiadczeniem i innymi mamami"! A Ty, czym chcesz
                                sie dzielic, skoro nie masz zielonego pojecia o tym, o czym my tutaj
                                piszemy! Nie wychowujesz samodzielnie dzieci, bo robisz to razem ze
                                swoim partnerem. A jesli chcesz dac upust swoim frustracja
                                małzenskim, znajdz odpowiednie do tego forum. Wtym wypadku
                                samodzielnosc rowna jest samotnosci, a samotnosc samodzielnosci!
                                Jestesmy samodzielne, bo same musimy wychowac nasze dzieci.
                                Natomiast dlatego, ze jestesmy samotne samodzielnie je wychowujemy!
                                .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                wrogime...
                                • 05.07.08, 12:27
                                  Zjawa wejdz sobie na forum najciekawsze dyskusje i tam wlasnie jest ten watek.
                                  Zreszta nie masz prawa decydowac, kto bedzie sie w watku wypowiadal, a kto nie. Poza tym GDZIE wyczytalas, ze ja wychowuje swoje dzieci? Skad w ogole wiesz, ze mam dzieci?
                                  I nie zapieniaj sie tak, bo po co?
                                  • 05.07.08, 12:56
                                    I to jest dla Ciebie usprawiedliwienie? Powiedz jeszcze, ze nie masz
                                    dzieci! To całkowicie Cie tutaj wysmieja SAMODIZLNE MATKI! Ty, jak
                                    na razie jestes odpowiedzialna tylko za siebie, wiec nie praw
                                    morałow kobieta, ktore musza byc odpowiedzialne nie tylko za siebie,
                                    ale i za swoje dziecko! Nigdy nie doswiadczyłas tego, co czuje i z
                                    czym musi walczyc kazdego dnia samotna matka. Wiec kto Ci dał
                                    przyzwolenie na to, zeby krytykowac zachowania tych kobiet? ,,Nigdy
                                    niemow nigdy". To powinnas miec jako sygnaturke! Bo los zlosliwy
                                    bywa i moze zrobic ci psikusa! Mozesz stracic meza, prace i zostac
                                    samotna matka. Kto wie czy kiedys nie bedziesz musiała prosic o
                                    pomoc ze strony panstwa! Ja jestem tego swiadoma, pomimo tego, ze w
                                    chwili obecnej mam dobra prace i dosc zamozna rodzine, ktora mi
                                    napewno pomoze!
                                    --
                                    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                                    wrogime...
              • 04.07.08, 09:10
                "Od 19 lat mam
                > tego samego męża."

                OK, czyli pewnie jesteś w trakcie lub przed menopauzą i stąd te
                frustracje na forum dla samodzielnych matek/ rodziców. Dziewczyny,
                zostawmy ją w spokoju. BTW,swoją drogą, to musi być nudne 19 lat z
                tym samym facetem wink Nie będę czytać ani odpowiadać na Twoje posty,
                a więc nie wysilaj się w trakcie swojego dyżuru (jeśli rzeczywiście
                pracujesz w szpitalu)i nie produkuj kolejnych wypocin. Dla innym
                maly hint- ustawiłam sobie protozoa jako użytkownika niewidocznego.
                A teraz zmykam do pracy. Pa!
                • 04.07.08, 14:38
                  Myslę, że do menopauzy jeszcze mi troche zostało, jestem w
                  najlepszym dla kobiety wieku.
                  A wyobraź sobie, że będąc z moim mężm przez ponad 19 lat jakoś się
                  nie nudzę. Ani on tez. Mam więc dla Ciebie radę - zamiast dawac
                  każdemu kto chce znajdź sobie jednego a stałego i do tego
                  przyzwoitego człowieka. To nie takie trudne.
                • Gość: anya IP: *.acn.waw.pl 04.07.08, 18:19
                  > "Od 19 lat mam
                  > > tego samego męża."
                  >
                  > OK, czyli pewnie jesteś w trakcie lub przed menopauzą i stąd te

                  Akurat menopauzę można mieć i w wieku 30 lat smile
                  • 07.07.08, 12:33
                    ale to przypadek zdecydowanie żadszy. ja jeszcze nie mam 30stu i
                    bardzo się z tego cieszę...
                • 04.07.08, 20:01
                  asia_mieszkanie napisała:
                  > zostawmy ją w spokoju. BTW,swoją drogą, to musi być nudne 19 lat z
                  > tym samym facetem wink

                  Lepiej codziennie z innym? Mamy brać z Ciebie przykład? Stąd się potem biorą kobiety - matki 5 dzieci, każde z innym, a żaden nie płaci alimentów
                  • 07.07.08, 12:30
                    tak, dokładnie. carpe diem. ja codziennie z innym. mam 28 lat i
                    szesnaścioro dzieci. jeżdżę mercedesem , w futrze i w designerskich
                    ciuchach pod mops. jest super! i to mi chodzi.
          • 03.07.08, 21:46
            Przytłacza mnie twój heroizm ideowy! Nie pobierałas zasiłku
            wychowawczego, mąz utrzymywał ciebie i cała rodzine, jak dzieci
            trochę podrosły poszłas do pracy. Twoja historia jest wzruszająca a
            wiesz dlaczego? Bo jesteś naprawdę dielną kobietą. Na twoich barka
            spoczywa cała odpowiedzialność za dom i rodzinę! Postawa godna do
            naśladowania. Wzór cnót na miarę Matki Teresy. Ale czy zadałaś sobie
            kiedyś zasadnicze pytanie? A mianowicie- Która samotna matka może
            sobie pozwolić na takie LUKSUSY jak ty miałas? Sądze, że nigdy! Bo
            po twoich wypowiedziach widać, że nie potrafisz wycągać wniosków
            przyczynowo-skutkowych, a co za tym idzie, twoje przemyślenia oparte
            są na analogii bezmyślności! I wyliczając po kolei: Która samotna
            matka może sobie pozwolić na to, aby mąż utrzymywał ją i jej
            rodzinę? żadna, bo jak sama nazwa wskazuje jest samotną matką, więc
            nie ma męża! Dalej. Jak duże grono samotnych matek może sobie
            pozwolić na to, żeby nie pracować aż do momentu kiedy
            podrosną ,,trochę" jej dzieci? Mało ktora, bowiem prawie zaraz po
            urodzeniu musi iść do pracy, bo nie ma kto jej utrzymywać! Którą
            samotną matkę stać na to, zeby opłacić opiekunke? Prawie żadnej, bo
            żyje tylko ze swojej pensji i zazwyczaj 200zł alimentów. Więc nie
            rób z siebie bohaterki narodowej, bo nią nie jesteś. Co to za
            filozofia żyć tak, jak ty żyjesz? Jakie masz trudności? Z taką
            postawą jak ty prezentujesz nie przezyłaby żadna, samotna matka.
            Wiec przestanń pisać te bzdurne wywody i zaczni brać przykład z tych
            kobiet, które muszą myślec za siebie i dziecko oraz martwić sie
            każdego dnia jak związać koniec z końcem! Tak im żałujesz tych 48zł?
            Za to co robią, za trud samotnego wychowania powinny dostac 20 razy
            tyle! Ale ty nie masz pojęcia o czym one tutj piszą, bo za ciebie
            płaci i myśli twój mąż!
            • 03.07.08, 22:18
              Samodzielna=samotna?????? No może w duzym uproszczeniu, ale niech Ci
              będzie.
              Na nasz domowy budżet składaja sie dwie pensje, tak więc mąż nie
              płaci za mnie ani ja za niego. W naszym domu oboje myslimy i oboje
              decydujemy o sprawach i ważnych i mniej istotnych.
              P.S. Alimenty 200 zł? Nie słyszałam o takich. Kilka moich
              rozwiedzionych kolezanej ma alimenty znacznie wyższe i na siebie i
              na dzieci.
              • 03.07.08, 22:30
                samodzielna to znaczy ta co sama się utrzymuje, i tylko z jednej pensji opłaca
                rachunki domowe, nianie, jedzenie itd.
                Nie twierdzę że nie dałabyś rady się sama utrzymać, ale spójrz też na inne
                wątki, na tym forum bycie samodzielnym tzn. nie korzystać z pensji męża, bo go
                się nie ma, albo się nie chce takiego jak się ma, itp.
                co do alimentów to ja nawet tych 200 zł (na dziecko) nie mam sad- mój wybór męża
                wiem, i ja za to ponoszę odpowiedzialność.

                --
                Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.
              • 03.07.08, 22:43
                Dajcie spokoj.Tu nie chodzi o to,ze samotna mama przejsciowo bierze zasilek z
                opieki spolecznej a w miedzyczasie szuka wyjscia ze swojej sytuacji-czyt.szuka
                pracy i opieki nad dzieckiem. Bo chyba to logiczne,ze bardziej sie oplaca isc do
                pracy, zaplacic czesciowo za opieke-jezeli dziecko jest w wieku przedszkolnym i
                zarabiac pieniadze niz brac jalmuzne.
                Poza tym sa rozne formy opieki...sa wokol naprawde samotne starsze panie ktore
                za niewielka oplata moga swiadczyc uslugi takie jak babcia-nawet w gazetach sie
                oglaszaja...Nawet takie "babcie"pozniej chodza do przedszkola w Dniu Babci..znam
                przypadki takie.
                Najgorzej gdy taka wymalowana lala siedzi latami na tylku, piluje paznokcie i
                sie zastanawia czy zaparzyc sobie ktoras z kolei dzis kawe.
                Kolezanka kilka postow wyzej zapytala sie z jakich zasilkow i kto jest w stanie
                utrzymywac sie w ten sposb latami,ze to nie osiagalne...
                No nie wiem... w takim razie z czego zyja te rodziny ,ktore nie byly
                nigdy,nigdzie zatrudnione, posiadajace np. 3 dzieci? Tu juz nie chodzi o
                naprawde samotne matki ale te oszukane samotne matki,bo ojciec dzieci (konkubin
                lub dla potrzeb mops'u maz rozwodnik)nadal mieszka z nimi ,zyje im sie super i
                usmiech z twarzy nie schodzi.
                To wedlug mnie jest chore i to wedlug mnie juz jest kradziez publicznych pieniedzy.
                Ja nie wiem jak Oni sobie daja rade od 1 do 1..ale widocznie daja. Wegiel da
                mops, dzieci ubierze mops, kosciol da raz w miesiacu paczki zywnosciowe i ichy
                dzieci wyjezdzaja na turnus wakacyjny,bo im sie nalezy.
                Grzechem byloby i bardzo nie humanitarne gdyby ktos odbieral dzieciom chleb-w
                zyciu nie bylam za tym jako matka i jako czlowiek, bo nie ma nic gorszego niz
                widok glodnego i zaniedbanego z biedy dziecka,ale na Boga to wina
                rodzicow-niezaradnych rodzicow. I nie wierze,ze tylko lekarzom i ludziom z tzw.
                "gornej polki"moze sie dobrze wiesc.
                Nie jestem w pelni wyksztalcona ,bo moje studia na resocjalizacji przerwala
                ciaza z pierwszym dzieckiem ,ale imalam sie wszystkiego co przynosilo mi
                pieniadze. Nie poszlam do mopsu po zasilek zaraz po rozwodzie bo doskonale
                zdawalam sobie sprawe,ze jako mloda i zdrowa kobieta mam prawo i obowiazek sama
                wykarmic swego malucha i siebie. Mi panstwo dziecka nie "zrobilo" a o zasilki
                niech sie staraja osoby chore i nie zdolne do pracy...
                Poza tym im dluzej siedzisz w domu tym gorzej jest pozniej isc do pracy..
                Myslicie,ze wymadrzam sie i plote trzy po trzy,ze 5 lat temu byly inne czasy i
                chleb byl tanszy-moze i tak,ale i place mniejsze a miasteczku na wschodzie
                trudno nawet o sprzatanie...Byly dni gorsze i lepsze...pamietam te rodzinne jak
                po wyjsciu z banku kupowalam parowkowa, watrobke i kaszanke-to bylo najtansze...
                Po 2 latach liczenia kazdego grosza pojawila sie szansa na prace za
                granica-skorzystalam. Wyprosilam matke by zaopiekowala sie moim synem,ktory juz
                chodzil do zerowki. Placilam Jej regularnie ,co miesiac ,jak opiekunce.Pol roku
                pozniej syna zabralam do siebie i tak tu sobie zyjemy...z dnia na dzien.
                Pozdrawiam

                • 03.07.08, 23:26
                  Dziewczyno! Nie potrafisz odpowiedzeć na zadane pytania! Dlatego
                  stwierdzam, ze twoje wypowiedzi sa puste i wnoszą mało sensownej
                  treści do tej debaty. Tak na marginesie: świetne masz koleżanki! To
                  są dopiero kombinatorki i pasożyty. Nic dziwnego, że nie proszą o
                  pomoc z mops-u skoro wyciągają alimenty na siebie! Wole nawet nie
                  wiedzieć Z kim ty przystajesz.
                  • 04.07.08, 14:34
                    Pewnie, każdego wypowiedzi sa puste kto nie przyklaskuje panienkom,
                    które zamiast wziąć sie do roboty(!) wola iść do opieki społecznej i
                    wyżebrać zasiłek.
                    Alimenty na była zone i dzieci przyznaje sąd. I jesli uznał, że były
                    mąż ma płacic to miał ku temu powody.
          • 04.07.08, 09:13
            Mój mąż miał na utrzymaniu niepracującą zonę i dwoje
            > dzieci ( urodziłam nie jedno lecz dwoje dzieci tak hurtem).

            Naprawdę, łałałiła (Borat)! Jak to możliwe? Takie rzeczy się w ogóle
            zdarzają?

            > Póxniej poszłam do pracy w pogotowiu ratunkowym ( popołudniami i
            > nocami wtedy, gdy mój mąż nie pracował).

            na pogotowiu w Łodzi ?smile
            • 04.07.08, 14:35
              Nie milutka, w Warszawie. I zaliczyłam sporo pacjentów z marginesu
              na.... Pradze Południe.
        • 04.07.08, 09:28
          dokładnie- ja też zawsze pracowałam, nawet studiując (mając już
          wtedy 2 małych dzieci) i zawsze płaciłam podatki. moja najbliższa
          rodzina też zostawia od lat niezłą kasę w budżecie państwa (celowo
          małą literą). od ponad roku mam stałą pracę (wcześniej pracowałam na
          umowę na czas określony lub na zlecenie jako tłumacz, lektor,
          nauczyciel etc.- takie realia są w tej branży). z mojej pensji do
          budżetu państwa trafia od ponad roku rownowartość miesięcznej raty
          mieszkaniowej za niezłe mieszkanie w Warszawie. wcześniej też
          zostawiałam niemałą kwotę.

          bardzo bym chciala ,żeby w pierwszej kolejności to, co wpłacam było
          przeznaczane na pomoc samodzielnym rodzicom i dzieciom zagrożonym
          biedą oraz wykluczeniem społecznym. nie chcę natomiast płacić na
          emerytury dla moherowych beretów i na biura poselskie - szczególnie
          posłów ze skrajnej prawicy, ale lewicowcy (farbowana lewica) też nie
          lepsi.

          polityka prorodzinna w PL wygląda tak, że kościół i "obrońcy" życia
          martwią się, żeby dziecko nawet z gwałtu nieletniej, czy z poważnymi
          wadami genetycznymi się urodziło. reszta odpowiedzialności za
          wychowanie, leczenie i rehabilitowanie takiego dziecka spada na
          rodziców. często matki zostają same z problemem, bo tatusiowie w
          takich sytuacjach wymiękają. wystraczy odwiedzić szpital dla dzieci
          i zobaczyć, kto z rodziny troszczy się o dzieci z poważnymi
          chorobami, jednocześnie starając się związac koniec z końcem.
          • 05.07.08, 20:41
            Kurczę przez całe swoje życie pracuję i nigdy nie miałam nawet incydentu z
            przejściowym brakiem pracy. Jestem samodzielną matką i zostawiam kupę pieniędzy
            w budżecie państwa, a nie chcę, jak poprzedniczka, żeby moje pieniądze "szły" na
            moherowe, czy alkoholików, ale, z drugiej strony, nie chcę też, żeby "szły" na
            alimenty dla innych samotnych matek. No niestety, z jakiej racji ja mam na nie
            zarabiać, niech byłych mężów, czy nie-mężów ścigają, a nie na państwowe alimenty
            lecą.
            Skoro tyle nas jest pracujących, to jakim cudem tyle innych nie może??



            PS. Coby nie okazywać się tak do końca anty, zgadzam się i przyklaskuję zasiłkom
            krótkotrwałym na wyjście z doła, jako danie szansy oraz jeśli chodzi o zasiłki
            dla mam z dziećmi ze schorzeniem, które wymaga opieki całodobowej.
    • 05.07.08, 23:23
      Nie mam sily czytac wszystkich komentarzy, ale troche przeczytalam i wylania mi
      sie z tego nieco przerazajacy obraz.
      Nikt nie traktuje samotnej matki z malym dzieckiem lub dziecmi, ktora sie nimi
      opiekuje nie pracujac, jako kobiety pracujacej.
      Do licha, przeciez to praca wychowywac swoje dziecko, dbac o dom itp.
      Niejednokrotnie monotonna i upierdliwa psychicznie praca.
      Nie mam nic przeciwko temu, by moje podatki umozliwialy samotnym mamom
      zajmowanie sie swoimi dziecmi chocby i do 4 roku ich zycia.
      Dynda mi fakt, ze czesto przez wlasna glupote zostaly same i z dzieckiem. Nie
      widze powodu by ich dzieci ponosily podwojne konsekwencje rozstania sie rodzicow
      - niedosc, ze tatusia nie ma, to jeszcze matka znika na cala wiecznosc i
      przychodzi ledwie zywa z pracy. Dlaczego maja sie szlajac po zlobkach i
      przedszkolach wczesniej niz w 3-4 roku zycia?
      Juz sa takie pokolenia wychowane przez panstwowe instytucje zamiast przez rodzicow.
      To Ci dla ktorych niemowle i male dziecko nie ma psychiki i uczuc,i uwazaja, ze
      malemu dziecku wszystko jedno, kto sie nim opiekuje.
      To Ci, dla ktorych praca jest wazniejsza niz budowanie relacji z dziecmi.
      To Ci, za ktorych inni wychowuja dzieci, bo oni sa pracowici i ambitni i buduja
      swoja kariere.
      Mozna i tak, to ich wybor, ale niech nie narzucaja swojego jedynie slusznego
      modelu zycia innym.
      Dla mnie zawsze nadrzedna wartoscia byl rozwoj wiezi psychicznych i
      emocjonalnych miedzy mna a dziecmi a nie praca.Uwazam rowniez, ze 10 godzinna
      nieobecnosc w domu nie sprzyja budowaniu zycia rodzinnego, dlatego jesli moglam
      to korzystalam z zasilkow.
      Moja starsza corka do 4 roku zycia byla przy mnie, syn zas w wieku niespelna 2
      lat zmuszony byl do pojscia do zlobka. Efekty tego w naszych relacjach sa takie,
      ze zaluje tego do tej pory, a 14 lat juz minelo.
      Bo z doswiadczenia wiem, ze rzadko sie udaje byc dobra mama i dobrym pracownikiem.
      Bo wolalam byc ze swoim dzieckiem, kiedy zabkowalo, chorowalo, stawialo pierwsze
      kroki niz w pracy.
      Bo wiem, ze bezpieczne dziecinstwo przy mamie do minimum 3 roku zycia to
      najlepsza baza na przyszlosc jaka moge dac swojemu dziecku i tak juz
      pozbawionemu ojca na codzien.
      Bo wiem ile psychicznie kosztuje matke zostawianie niemowlaka w zlobku.
      Bo wiem jak to jest, kiedy sie wraca samej z dwojka maluchow ze zlobka i
      przedszkola, robiac po drodze zakupy i majac przed soba gotowanie, sprzatanie. A
      gdzie czas dla dzieci, dla siebie?
      Bo wiem, ze jak caly czas tyrasz i w domu i w pracy i jestes zdana tylko na
      siebie, to predzej czy pozniej masz spore szanse na to, ze sypniesz sie
      psychicznie - jak nie po 2 latach to po 5-ciu.
      Nie mialam nic przeciwko temu, ze od 18 roku zycia pracowalam i z moich podatkow
      utrzymywalam miedzy innymi studiujacych rownolatkow.
      Raz ja komus, raz ktos mi.

      Dlatego z checia podziele sie tym, co wypracowalam, zeby samotne mamy nie
      musialy za wczesnie oddawac swych maluchow do zloba.
      • 05.07.08, 23:43
        Dodam jeszcze, ze zostalam sama jak cora miala 2latka a syn 3miesiace.
        I nawet spore alimenty nie spowodowaly, bym zrezygnowala z zasilku, ktory moglam
        dostac.
        I robilam to nie dlatego, ze bylam leniwa i bez ambicji, tylko miala inn a
        hierarchie wartosci, a podstawowa byl wlasciwy rozwoj emocjonalny moich dzieci
        wedlug mnie i czesci psychologow, mozliwy tylko przy mamie. Nie dokonca mi sie
        to udalo, ale przynajmniej wiem, ze zrobilam wszystko, co moglam.

        I nie rozumiem, czemu sie tu bulwersuja osoby, ktore nie zaznaly samotnego zycia
        z dziecmi.
        Ale nie wszystko w zyciu musze rozumiec, wiec sajonara...
        • 06.07.08, 00:05
          smile)

          --
          .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
          wrogime...
          • 06.07.08, 00:13
            A jaka Ty zjawa jestes?
            Bo ja ta od Zjawy z "Miś w wielkim, niebieskim domu".
            To serial dla maluchow.wink))
            Plus moj rocznik.
            smile
            • 06.07.08, 00:51
              A ja taka, co nagle sie pojawiłasmile Milo mi, ze mam rodzinesmile))) i w
              sumie Ty tez ja maszsmile))))
              --
              .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
              wrogime...
              • 06.07.08, 01:00
                Aaaaa i poglady podobne masz! ,,Co dwie Zjawy, to nie jedna"smile))
                --
                .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                wrogime...
                • 06.07.08, 09:23
                  Howgh!
                  • 06.07.08, 10:36
                    Proszę Was, bez przesady.
                    Pomimo pracy na pełen etat, którego część mogę wypracować w domu. Nie jestem
                    pracą bardziej zmęczona, niż niejedna samotna-samodzielna tylko pracą w domu. Ze
                    swoim dzieckiem mam fantastyczne relacje, jest jednym z lepszych uczniów w
                    klasie, ponieważ wbrew Twojej opinii zjawo, mam czas, który trzeba poświęcić
                    dziecko i pomóc w odrabianiu lekcji, czy coś dodatkowo wytłumaczyć.
                    I wybacz, ale nie Ty utrzymywałaś mnie kiedy studiowałam, tylko robili to moi
                    rodzice, a ja będąc we wspaniałej kondycji zarówno psychicznej jak i fizycznej,
                    będę mogła zapewnić mojemu dziecku to samo, co zapewnili mi moi rodzice, żeby
                    stanąć na nogi i kiedyś rozpocząć własne odpowiedzialne życie.
                    Mam już dość samotnych matek, które tylko narzekają, że to co one robią w domu
                    to też ciężka praca i nie podoba mi się, że przez taki właśnie roszczeniowy
                    pryzmat patrzą na moją małą szczęśliwą rodzinę Ci, którzy nas nie znają howk!
                    • 06.07.08, 11:11
                      czy nie wiesz, że każdej z nas, której zycie ułozyło sie lepiej,
                      które na swoje szczęście i swoja normalność zapracowały nalezy
                      zazdrościć???? Masz mężą - jesteś be, masz dobra pracę jesteś be. Na
                      topie jest wyciąganie pieniędzy ( niech "oni" dadzą), narzekanie, że
                      jaka to jestem biedna, samotna, zapracowana, bez pieniędzy,
                      mieszkania... A odpowiedzialność, a pracowitośc, a inwencja, a
                      wzięcie sprawy w swoje ręce - to nie istnieje. Mnożą sie zjawy i i
                      duchy.
                      Właściwie nie powinnam sie dziwić, dzięki takim paniom i panienkom w
                      Polsce żyje się tak jak zyje. A jeśli sie rozmnożą będzie jeszcze
                      fajniej.
                    • 06.07.08, 12:18
                      In-ca, że też jeszcze Ci się chce odpowiadać. Musisz pamiętac, że jak samotna matka zmienia pieluchy, to jest ciężka praca, a jak Ty zmieniasz, to już nie, bo odważyłaś się mieć męża i jesteś niesamodzielna.
                      To bardzo dziwne, że paniom z tego wątku się wydaje, że mają większe prao siedzieć ze swoimi dziecmi po 4 lata w domu i wykonywać WIELKĄ pracę i im się zasiłek należy jak psu buda. Tymczasem kobiety, które dziecko oddadzą do zlobka i wrócą do pracy, bo im WSTYD ZYC NA CUDZY KOSZT, a popoludniami wykonują tą samą pracę co zasiłkowe mamusie, to są wyrodne matki i im sie nic nie nalezy.
                      I jeszcze Ci taka gwiazda ma czelnośc powiedzieć, że utrzymywała swoich kolegów na studiach smile) No po prostu żałosne.
                      Tez bym sobie chętnie posiedziala 5 lat z dzieckiem i żyłowała innych. Ale po prostu chyba bym nie umiała ludziom w oczy spojrzeć wiedząc, że ich po prostu okradam, biorąc zasiłki dla sojej wygody, mogąc iść do pracy i nie idąc w imię jakichś wydumanych teorii.
                      Powtarzam: zasiłek powinien być przyznawany krótkoterminowo, w uzasadnionych przypadkach i najlepiej nie w formie gotówki a w formie materialnej. Np. talony na jedzenie (dopilnować, żeby nie zostały sprzedane), używane ciuchy, dodatek mieszkaniowy itp. Wszystko pod kontrolą dających.
                      Zasiłek niestety jest w Polsce traktowany ako źródło utrzymania, bo skoro już "gwiazda" urodziła łaskawie dziecko, to trzeba jej się kłanić do stóp i całe państwo ma płacić na jej "owoce miłości".
                      • 06.07.08, 12:41
                        Macie racje, nie warto jest tu ścierać się, ale po prostu wstrząsa mną takie
                        zachowanie jak nic innego! wrrr
                        Żebranie i wyłudzanie to patologia i nie rozumiem dlaczego p.X ze wsi zabitej
                        dechami zasiłku nie dostanie i karmi dzieci chlebem z cebulą, a te wszystkie z
                        internetem miastowe to im się należy, bo wyłudzić potrafią.
                        Moja koleżanka pracuje w ZGL-u, nota bene samotna matka z dwójką dzieci, bez
                        prawa do zasiłku, bo przekracza kwotę na osobę o 19 zł (!), ojciec się nie
                        poczuwa, raz do roku sypnie dzieciom 50 zł i przejdzie dziewczynie przez myśl,
                        żeby iść szukać i wyciągać od państwa, a kobieta już nie raz oglądała jak to
                        panie nowymi mercedesami pod zakład podjeżdżają w futrach i zanoszą
                        zaświadczenia o braku zarobków prosząc o dofinansowanie do mieszkania!!!
                        Prożka i syf jeden wielki.
                        Polska jest uboga, bo Polacy właśnie o takiej mentalności ją okradają! Czy to
                        panie biedne samotne, co to im się do pracy d* ruszyć nie opłaca, czy to
                        politycy w wysokich kręgach. Niestety na złodziejstwie nikt się jeszcze nie dorobił.

                        Dobra więcej nie piszę choć mnie zalewa. Macie dziewczyny świętą rację.
                        Miłej niedzieli smile
                        • 06.07.08, 21:24
                          Ani mysle sie czuc jak pasozyt i zbrodniarka wyłudzjaca czyjes ciezko zarobione
                          pieniadze.
                          Niczego tez nie wyludzalam ani o nic nie zebralam.
                          Wzielam to, co mi sie w majestacie prawa obowiazujacego w tym kraju NALEŻAŁO.
                          Mam 44 lata, pracuje na siebie od niespelna 19 roku zycia, w tym roku mija
                          prawie 26 lat.
                          Wypracowalam sobie zasilek, jaki dostawalam przez 4 lata.
                          Mysle, ze to uczciwe proporcje: 4 lata, jak wy to nazywacie- pasozytowania w
                          domu do 22 lat pracy na pelnym etacie.
                          Dalej pracuje i chetnie sie podziele tym, co mam z innymi.
                          I tak, ja - gwiazda, mam czelnosc napisac, ze utrzymywalam ze swoich podatkow
                          studiujacych rownolatkow albowiem bezplatne panstwowe studia sa dostepne rowniez
                          dzieki srodkom, ktore ja wypracowalam.
                          Nikomu nie zazdroszcze ani nikogo nie potepiam ani nie obrazam, jak to robia
                          niektore osoby w tym watku.
                          Kazdy ma swoj model zycia i hierarchie wartosci.
                          Dla mnie wazniejsze jest dobro dzieci i tyle.
                          Dla Was co innego.
                          Skoro jednak nasze nieskore do zasilkowania panstwo, uznalo ze sa sytuacje, w
                          ktorych wspomaga ludzi, w tym opluwane przez was i odsadzane od czci i wiary
                          -samotne matki, dla mnie oznacza to jedno -
                          nie macie racji.
                          Zreszta najgorszymi i najzajadlejszymi wrogami kobiet sa...KOBIETY.
                          I niebezpodstawnie niektorzy uwazaja, ze kobiety sa okrutniejsze i
                          bezwzgledniejsze od mezczyzn.
                          W tym poscie widac to jak na dloni.
                          Szkoda drogie panie, ze sie tak nie oburzacie na niezyczliwosc, arogancje,
                          niezrozumienie, nietolerancje innosci, agresje,
                          napastliwosc, brak empatii, narzucanie swojego modelu zycia innym.
                          Szkoda, ze waszym zdaniem najwieksze oszczednosci dla panstwa mozna zrobic na
                          samotnych matkach, botakie odnioslam wrazenie z waszych postow.
                          Mam prawo zyc i myslec inaczej i nie zamierzam sie z tego powodu czuc mniej
                          wartosciowym czlonkiem spoleczenstwa ani uwazac za nieroba.
                          Nie podoba mi sie postawa paru pan w tym watku, ale to nie powod bym je obrazala
                          i na nie napadala i wyladowywala na nich swoje frustracje.
                          Ale czasem tak bywa, ze ludzie widza to, co chca zobaczyc a nie to, co jest w
                          rzeczywistosci.
                          A rzeczywistosc jest wielobarwna a nie czarno-biala.
                          • 06.07.08, 23:13
                            > Skoro jednak nasze nieskore do zasilkowania panstwo

                            No śmiech na sali, "nieskore" do zasiłkowania państwo smile)
                            • 07.07.08, 10:24
                              totorotot napisała:
                              > No śmiech na sali, "nieskore" do zasiłkowania państwo smile)
                              Widze, ze wnikliwie i rzeczowo odnioslas sie do tego , co napisalam.;-P
                              Wiec przypomne - gdybys zapomniala, ze jestesmy panstwem europejskim, tak?
                              A w CYWILIZOWANYCH panstwach europejskich(nie mam tu na mysli dawnych demoludow)
                              matki i matki samotne sa wspierane przez panstwo, bo sie panstwu, z roznych
                              wzgledow, bardziej oplaca, zeby mama wychowywala swoje potomstwo do 3-4 roku
                              zycia niz rozne instytucje.
                              • 07.07.08, 10:32
                                "zasilki dla matek we francji" lub Niemczech lub Holadnii itp.
                                Bo to nie pieniadz i praca sa jedynym dobrem narodu.
                                Podstawowym dobrem narodu, sa ludzie, ktorzy go tworza.
                                I im czlowiek bedzie sie czul bezpieczniejszy(np.matka, bo jest przy dziecku,a
                                nie rozdarta miedzy nim a praca, dziecko, bo najbezpieczniej czuje sie przy
                                mamie)tym narod a wraz z nim panstwo beda lepiej funkcjonowac.
                                Bo to przede wszystkim dobrostan psychiczny czlowieka buduje ogolny dobrostan
                                narodu i panstwa.
                                • 07.07.08, 11:03
                                  zjawo1964-generalnie sie z Tobą zgadzam, jednak prosze-nie używaj
                                  skrótów myślowych.
                                  Bowiem nie wystarczy wpisać w google "zasiłki dla matek we francji".
                                  Nie możesz porównywać Polski do Francji i do innycb krajów
                                  europejskich. Pisałam już o tym nie raz więc napiszę po raz kolejny.
                                  Francja nie była zniszczona demograficznie i materialnie po II
                                  wojnie tak jak Polska. Owszem-straciła wiele, straciła pozycje
                                  ekonomicznego lidera ale nadal była bardzo silna. Francja nie była
                                  tak jak Polska pod władaniem komunistycznego reżimu -powstała IV i V
                                  Republika (de Geaull)- Podczas gdy w POlsce Lechy przez płot
                                  skoczył ,we Francji od 40lat prowadzona była ewidencja krów w
                                  gospodarstwach. Na kartkach papieru zapisywano wszystkie dane, kada
                                  krowa miała swój segregator w którym były dane o jej wadz,e
                                  pochodzeniu, tego ile mleka daje, ile razy miała młode,na co
                                  chorowała. Krowy były kolczykowane, były pod stała opieka lekarza.
                                  Dlaczego porównuję skok "polityczny" do krów we Francji?Ano dlatego
                                  że w krajach eurpejskich w których istniał wolny rynek, prawa
                                  obywatelskie było "ciut"inaczej niż w zahukanej mentalnie i biednej
                                  gospodarczo POlsce. We Francji w 1986 roku odbyły się lokalne wybory
                                  to lokalnych rad regionalnych(rozpoczął sie proces decentraliacji i
                                  przekazywanie cześci władzy lokalnym politkom )- wiesz co u nas było
                                  w tym roku ?A wiesz kiedy powstał obecny podział Francji na
                                  departamenty ? w 1789 roku . Mam pisac na jakim etapie była wtedy
                                  Polska?Mam pisac jakie znaczenie dla rozwoju gospodarczego państwa
                                  ma własnie taka decentralizacja? Czy mam dalej pisac dlaczego NIE
                                  POWINNO się porównywać "złej"POlski do "dobrych"krajów
                                  europejskich ?


                                  --
                                  Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                                  • 07.07.08, 11:36
                                    Wiesz guderianko, to faktycznie byl skrot myslowy, w odpowiedzi na to
                                    totorotot(przepraszam, jesli cos nie tak w nicku napisalam) i duze uproszczenie.
                                    To bylo wyjasnienie, skad wzielo sie moje stwierdzenie "nasze nieskore do
                                    dawania zasilkow panstwo".
                                    Chodzilo mi raczej o zasade i cel i slusznosc przyznawania zasilkow matkom.
                                    A ja mam taka ceche, ze zawsze wole rownac w gore niz w dol, stad to porownanie
                                    do Francji itp.
                                    smile
                                    • 07.07.08, 11:46
                                      > A ja mam taka ceche, ze zawsze wole rownac w gore niz w dol, stad
                                      to porownanie
                                      > do Francji itp.

                                      W życiu codziennym to bardzo przydatna cecha. Jednak wydaje mi
                                      się,że nie można jej stosować w przypadku historii, polityki i
                                      ekonomii , które są jak naczynia połączone. Równanie w górę może być
                                      przyczyną totalnych błędów, frustracji i nieszcześć. Hitler tez
                                      chcial równać w górę i powstały obozy koncentracyjne. Nie można
                                      ślepo patrzeć na inne kraje, nie można patrzeć tylko na efekty
                                      końcowe (jak np. zasiłki )-ponieważ nie powstały one w wyniku
                                      jednych obrad i uchwalenia jednej reformy ale są efektem setek lat
                                      pracy danego państwa nad kształtem państwa i społeczeństwem (mam tu
                                      zwłaszcza na mysli mentalność człowieka)
                                      --
                                      Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                                    • 07.07.08, 15:12
                                      Państwo przyznając zasiłki i ulgi matkom, prócz naprawdę wyjątkowych
                                      sytuacji i na bardzo krótko, działa przeciwko swoim obywatelom.
                                      Wiem, że Tobie- beneficjentce - bardzo trudno to zrozumiec, ale
                                      zebys dostała 500 złotych zapomogi czy zasiłku, ktos musi te
                                      pieniądze wypracować. I temu komus w formie takich czy innych
                                      podatków zabiera się te pieniądze. I ci ludzie mają dość takiej
                                      sytuacji. Pracują tyle, zeby płacic jak najmniej. Jaki ja mam
                                      interes dyzurować 8 razy w miesiącu, jesli równowartośc 2 dyżurów
                                      zabiera mi państwo i daje niepracującym matkom? Nie mamżadnego
                                      interesu. Wole miec 5 dyżurów i byc okradana proporcjonalnie mniej.
                                      I to dotyczy ludzi bardzo wielu profesji.
                                      Wiem, że wielu paniom korzystającym z "opieki" nie chce sie
                                      pracować. Praca jest, tylko nie zawsze lekka, przyjemna i duzo
                                      płatna. Ale jesli ma sie niskie kwalifikacje i jest sie leniem
                                      trzeba obnizyc wymagania.
                                      Równac w góre możemy, ale ani w tym ani w nastepnym pokoleniu.
                                      Między innymi dzięki rozbudowanej ochronie socjalnej.
                                      • 07.07.08, 17:30
                                        Protozoa-nie wiem czy zauwazyłaś ale większość wypowiadających się
                                        tu mam-zwolenniczek zasiłków-nie jest za opcją "zasiłki dla
                                        wszystkich na zawsze" ale za opcją "zasiłki dla potrzebujących".
                                        Nie chodzi o istnienie zasiłków i zapomóg ale o WERYFIKACJĘ a raczej
                                        jej brak, do tego, kto ma je otrzymać
                                        Nawet Ty nie jesteś przeciwko zasiłkom -z tego co zrozumiałam.
                                        Jesteś przeciwna zasiłków dla osób, które pobierają je nie z
                                        konieczności lecz z lenistwa. Czyli tak naprawdę masz takie samo
                                        zdanie jak wiekszość w tym wątku. Ergo- dyskusja wynika nie z tego
                                        co jest pisane ale jak jest pisane
                                        --
                                        Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                                        • 07.07.08, 20:12
                                          Jestem zwolenniczka wędki! Wędki nie rybki. Uważam, że trzeba pomóc
                                          znaleźć pracę, zorganizować kursy dokształcające ( minimalnie
                                          płatne, ale za symboliczną złotówke, bo to co jest za darmo tego sie
                                          nie ceni), umożliwic wykonywanie pracy w domu itd. Przyznawanie
                                          symbolicznie oprocentowanych kredytów, ale nie rozdawaniem zasiłków.
                                          Zasiłki i zapomogi są niewychowawcze, uczą braku odpowiedzialności i
                                          lenistwa. Dotyczy to wszystkich niezależnie czy jest to pełna
                                          rodzina czy tzw. samodzielna mama.Pienądze, które spadają z nieba (
                                          nawet przy niewielkim upokorzeniu) utwierdzają w przekonaniu, że
                                          mozna nie pracować, nic nie robic i jakos to będzie.
                                          Pogorzelcy i powidzianie stanowią chyba jedyna grupę, której bez
                                          mrugnięcia okiem pomogłabym finansowo. Wielodzietne niewydolne
                                          rodziny powinny radzić sobie same.
                                          P.S Nie każda rodzina wielodzietna jest niwydolna, ale jak bez pracy
                                          neie mając mieszkania i wykształcenia funduje się sobie kolejnego
                                          potomka to.... znacie mój pogląd.
                                          • 07.07.08, 20:15
                                            > Pogorzelcy i powidzianie stanowią chyba jedyna grupę, której bez
                                            > mrugnięcia okiem pomogłabym finansowo

                                            A niby dlaczego akurat im ? Mogli byc mądrzy i zapobiegliwi i
                                            opłacać ubezpieczenie swoich mieszkań, nie żałowac 50zł miesięcznie
                                            na składkę
                                            --
                                            Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                                            • 07.07.08, 21:04
                                              Jeżeli nie widzisz różnicy między utratą dorobku całego zycia w
                                              pozarze lub powodzi - przypadek losowy i niezawiniony - a
                                              notorycznym lenistwem to naprawde dyskusja nie ma sensu. A
                                              ubezpieczyciel za składke 600 zł rocznie ( 50 miesięczniex12
                                              miesięcy) zwróci bardzo niewiele.
                                              A więc rozdawajmy dalej zasiłki nierobom, uczmy, ze "opieka" da,
                                              ktos tam wspommoże, jeszcze gdzieś się wyżebrze i jakos to będzie.
                                              Po co pracować, po co się przemęczać. I tylko nie dziwmy się, że
                                              Polska jest krajem biednym, ze budżet się chwieje. Szkolnictwo
                                              szwankuje, policja jest niedoinwestowana - ok. Widocznie większości
                                              to odpowiada. A dzieci tych osób, które dziś biorą zasiłki będą
                                              robić to gdy dorosną. Im wpojono nie to, ze pieniądze są z pracy, a
                                              z żebraniny.
                                              Chciałabym jednak wiedzieć, dlaczego z upoem godnym lepszej sprawy
                                              tak broni sie ludzi mających wstręt do jakiejkolwiek pracy? Dlaczego
                                              chołubi sie nieodpowiedzialnych i leniwych? Dlaczego grupy nierobów
                                              maja miec przywileje? Dlaczego maja pasożytowac na tych, którym chce
                                              się pracować?
                                              • 07.07.08, 22:05
                                                bo nie każdy kto bierze dzisiaj zasiłki ma wstręt do pracy, jest
                                                nieodpowiedzialny i leniwy. Są ludzie których tak los pokierował że nie są
                                                zdolni sami zadbać o swoją rodzinę- przeważnie jest to przez jakiś czas, i w
                                                końcu sami są wstanie stanąć na nogi.

                                                Mam koleżankę( mężatkę) która więcej wydaje na prywatne przedszkole niż dostaje
                                                zapomogi, pani z OPS wie o tym, pewnie też wie że przeciągu roku zrobiła remont
                                                kuchni, wymieniła okna - wszystko to kosztowało ok. 10 tys, a deklaruje dochody
                                                rzędu 700 zł -m-c, na czworo osób. Mam też drugą koleżankę (samotna matka),
                                                która wynajmuje mieszkanie, pracuje jako nauczycielka- teraz jako pracownik
                                                fizyczny, ale był czas że nie miała pracy, jej dochód to były alimenty, o
                                                zasiłek wychowawczy musiała się sądzić (pracodawca nie dopełnił formalności).
                                                Jest wolontariuszem w PCK- zapewne też chodziła do OPS po zapomogę.

                                                Weryfikacja i odpowiednia praca urzędników państwowych- to jest ,wg. mnie,
                                                istota tego wątku.
                                                --
                                                Ludzie byli dawniej bliżsi sobie. Musieli. Broń nie niosła daleko.
                                              • 08.07.08, 07:55
                                                Jeżeli nie widzisz różnicy między utratą dorobku całego zycia w
                                                > pozarze lub powodzi - przypadek losowy i niezawiniony - a
                                                > notorycznym lenistwem to naprawde dyskusja nie ma sensu

                                                Nie widzę różnicy- pogorzelec, który nie opłacił składki bo jest
                                                głupi stracił dorobek zycia w jednej chwili podobnie jak nierób-
                                                który traci ten dobytek dzień po dniu. Ot, cała filozofia.

                                                A
                                                > ubezpieczyciel za składke 600 zł rocznie ( 50 miesięczniex12
                                                > miesięcy) zwróci bardzo niewiele.

                                                Zajmij sie medycyną protozoa, bo o ubezpieczeniach wiesz niewiele.
                                                TU mają teraz bardzo korzystne pakiety na ubezpieczenie
                                                nieruchomości od zdarzeń losowych, z bezpłatnymi pakietami na np.
                                                naprawę sprzetu domowego. Wyobraź sobie, że 600zł w przypadku
                                                ubezpieczenia domu to wcale nie jest mała suma. Ale może zamiast
                                                udawac fachowca-zorientuj się po prostu w temacie

                                                > Chciałabym jednak wiedzieć, dlaczego z upoem godnym lepszej sprawy
                                                > tak broni sie ludzi mających wstręt do jakiejkolwiek pracy?
                                                Dlaczego
                                                > chołubi sie nieodpowiedzialnych i leniwych? Dlaczego grupy
                                                nierobów
                                                > maja miec przywileje? Dlaczego maja pasożytowac na tych, którym
                                                chce
                                                > się pracować?
                                                A kto to robi ? -Kto chołubi leni, nierobów?
                                                Póki co JEDYNA osobą generalizująca , o skrajnych pogladach jesteś
                                                własnie ty


                                                --
                                                Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                                        • 08.07.08, 20:28
                                          No to, Guderianka, w koncu watek chyli sie ku koncowi i dochodzimy do konsensusu: problemem nie jest fakt przyznawania zasiłków, a weryfikacja ich beneficjentów.
                                          Zasiłki powinny byc przyznawane naprawde potrzebującym osobom, a nie osobom, które sobie znakomicie radzą finansowo i np. kłamią o osiądanym dochodzie.
                                          Dzięki temu zasiłki dla naprawdę potrzebujących mogłyby być wyzsze.
                                          Natomiast dla osób, które mają problemy z wejściem na rynek pracy, powinny byc organizowane szkolenia, złobki dostępne dla wszystkich itp. itd.
                                          Pozdrawiam
                                          • 08.07.08, 20:35
                                            Hehe smile
                                            Tylko,że o tej weryfikacji było już pisane duużo wcześniej winkWątek
                                            jest ciągnięty nie dlatego,że jest w nim dyskusja ale dlatego,że
                                            padają inwektywy i prezentowane są skrajne postawy
                                            Pozdr

                                            --
                                            Zmieniamy świat niepełnosprawnych
                                • 07.07.08, 15:05
                                  Póki co za tzw. dobrostan nie lupisz jedzenia a sklepikarz raczej
                                  nie da Ci go za darmo.Podejmując decyzje o posuadaniu dziecka trzeba
                                  byc odpowiedzialnym i wiedzieć, ze Twoje dziecko jest Twoja i tylko
                                  Twoja sprawą.
                                  Pieniądze nie biora sie z nieba, ktoś musi na nie zapracowac, aby
                                  były. I ten ktos może n chciec pracowac na bandę nierobów. Ja np.
                                  nie chcę.
                                  • 07.07.08, 16:30
                                    > Pieniądze nie biora sie z nieba, ktoś musi na nie zapracowac, aby
                                    > były. I ten ktos może n chciec pracowac na bandę nierobów. Ja np.
                                    > nie chcę.

                                    wiesz co, aż się cieszę że musiałaś na mnie robić, i że musisz dawać swoje
                                    pieniądze na innych nierobów- nie masz wyjścia. Chociaż masz, możesz zrezygnować
                                    z pracy- wtedy nie będziesz płacić podatków, i może jakiś nierób dostanie 5 zł
                                    rocznie mniej zasiłku.
                                    --
                                    Nie sztuka powiedzieć: "Jestem!". Trzeba jeszcze być.
                                  • 09.07.08, 01:15
                                    Dzieci nie są wyłaćznie naszą sprawą. One idą w świat. One potem
                                    pracują. Ta praca zapewnia ciągłość systemowi emerytalnemu. Takie
                                    trudne ?
                                    • 09.07.08, 14:28
                                      Przy każdej pensji dostaje pasek, na którym jest wypisana pewna suma
                                      odtrącana na poczet mojej (!!!) emerytury. Te pieniądze powiny na
                                      nią pracować, powinny byc na moim koncie, powinny byc odpowiadenio
                                      pomnażane. I to JA a nie dzieci pani X wypracowuje sobie emeryturę.
                                      Natomiast dzieci pani X, o ile wystepuje ona o zasiłek, maja
                                      fundowane to i owo z moich (!) opieniędzy, które odprowadzam od
                                      każdej pensji w formie podatku.
                      • 06.07.08, 22:00
                        Zjawa 1964! Wiesz co tutaj jest najciekawsze? To, ze na
                        tematy ,,wymiany pieluch" wypowiada sie osoba, ktora w ogole nie
                        posiada dzieci! Droga Pani T. Kobiety oddaja do złobka swoje dzieci,
                        bo sa do tego zmuszome, a nie dla tego, ze ktos taki jak ty, krzywo
                        na nie patrzy. A jesli 48 zł zasiłku plus pensja, wystarcza na to
                        aby pozostac z dzieckiem, zostaja! Nie masz zielonego pojecia co, to
                        jest macierzynstwo, wiec nie osmieszaj sie i nie pisz tych, tanich
                        wypocin...Wiecej juz nie odpisuje na tego, typu historie, bo szkoda
                        mi klawiatury! Pozdrawiam!
                        --
                        .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
                        wrogime...
                        • 07.07.08, 13:53
                          Widzisz zjawo1964, nie obrażam samotnych matek, bo gdybyś w jakiś sposób to
                          przeoczyła, to pisałam chyba wyraźnie, że sama nią jestem. Aczkolwiek
                          wytłuszczam i markuję haniebnym pewne konkretne zachowania tychże, w tym również
                          te same zachowania ludzi na zgoła innych stanowiskach.
                          A czy można zaoszczędzić na tym właśnie? Hmm, gdybym tak myślała, to równie
                          dobrze nie powinno mi przeszkadzać inne naganne zachowanie, bo przecież jedna
                          osoba "źle" się zachowując nic w życiu naszym nie zmieni, a co dopiero w skali
                          całego państwa.
                          A gdyby było tak, że co ja sobie wypracuję to mam potem oddane w formie zasiłku
                          jeśli mi potrzeba, czy coś w tym rodzaju, to byłoby genialne. Niestety tak nie
                          jest i chyba zgodzisz się ze mną, że Ci, którzy się starają całe życie sobie
                          radzić i zarabiać na siebie i swoje potomstwo całe życie płacą też na wszelkich
                          nieudaczników typu pijak. Z tego wniosek, żeby skorzystać z tego co mi się
                          należy powinnam zrobić sobie kolejne dziecko i pójść na wychowawczy, bo mi się
                          będzie należał jak przestanę pracować.
                          Nie, nie zrobię sobie jeszcze jednego kolejnego dziecka, bo jestem zbyt
                          odpowiedzialna, więc skoro go sama nie utrzymam, to go robić nie będę. Niestety,
                          ale najpierw się doróbmy, a potem róbmy dzieci.
                          • 07.07.08, 15:16
                            Ostatnie zdanie Twojego postu NAJPIEWR SIE DORÓBMY A POTEM RÓBMY
                            DZIECI powinno byc mottem wszelkich dyskusji o zasiłkach,
                            zapomogach, pomocy socjalnej itd.
                            I nie dotyczy to wcale samotnych matek. Beneficjantkami świadczeń są
                            rózne osoby niezależnie od stanu cywilnego.
                            • 07.07.08, 16:27
                              > Ostatnie zdanie Twojego postu NAJPIEWR SIE DORÓBMY A POTEM RÓBMY
                              > DZIECI powinno byc mottem wszelkich dyskusji o zasiłkach,
                              > zapomogach, pomocy socjalnej itd.

                              protozoa jako lekarz dobrze wiesz że najlepszym wiekiem do urodzenia dziecka
                              jest 25-30 lat ( +/-) , że urodzenie pierwszego dziecka po 32 r.ż. jest
                              niebezpieczne, i jest duże prawdopodobieństwo że dziecko urodzi się chore. Więc
                              kiedy mamy się dorabiać?

                              --
                              Nie traćcie głowy! Życie chce was po niej pogłaskać.
                              • 07.07.08, 16:59
                                Proszę Cię nie przesadzaj, w wieku 26 lat kiedy urodziłam synka miałam już
                                malutkie mieszkanie własne i stałą pracę, na tyle dobrze płatną, że mogłam
                                opłacić swoje rachunki i przeżyć spokojnie cały miesiąc.
                                Z tym wiekiem też nie przesadzaj, bo mam koleżanki z pracy, które dopiero po 30
                                roku życia zaczęły się nad posiadaniem dziecka zastanawiać i rodziły w wieku
                                starszym niż Ty podajesz nam tutaj i wszystkie te dzieci są zdrowe i szczęśliwe,
                                tak jak ich rodzice.
                              • 07.07.08, 17:11
                                Nie demonizuj. Nikt nie proponuje, aby pierwsze dziecko rodzic po 40
                                roku życia, ale żeby nie powoływać na świat dzieci, gdy się jest
                                gołym i wesołym - bez pracy, mieszkania, wykształcenia. Wtedy takie
                                dzieci nie będa ani zdrowe ani szczęśliwe.
                                Urodzenie dziecka ( nieważne czy pierwszego czy kolejnego) po 35
                                roku życia ( a więc nie po 30) zwięksa ryzyko Zespołu Downa, ale sa
                                badania genetyczne, które pozwalaja wykryc te wadę bardzo wczesnie i
                                dokonac legalnej aborcji ( ojej, juz widzę jazgot obrończyń
                                nienarodzonych).
                                Urodzenie dziecka powinno miec miejsce w chwili gdy rodzic są
                                przygotowani na powiększenie rodziny i mentalnie i finansowo i
                                zdrowotnie.
                              • 07.07.08, 17:33
                                > protozoa jako lekarz dobrze wiesz że najlepszym wiekiem do
                                urodzenia dziecka
                                > jest 25-30 lat ( +/-) , że urodzenie pierwszego dziecka po 32 r.ż.
                                jest
                                > niebezpieczne, i jest duże prawdopodobieństwo że dziecko urodzi
                                się chore. Więc
                                > kiedy mamy się dorabiać?

                                eno nie przejaskrawiajmy wink
                                1. Wiek rozrodzości dziś jest inny niż ten proponowany 10lat temu (
                                wtedyto było bodajże 21-25 dziś jest 25-27).
                                2. Chore dziecko po 32 roku życia nie jst regułą ale wyjątkiem.Takim
                                samym jak to,że ja urodziłam chore dziecko w wieku 21lat
                                3. Kiedy się dorabiać?-Po urlopie macierzyńskim lub po urlopie
                                wychowawczym. Mozna skończyć dobre studia posiadając dziecko, można
                                wrócić na rynek pracy posiadając dziecko.
                                --
                                Zmieniamy świat niepełnosprawnych
    • 07.07.08, 22:46
      Powiedzcie mi dlaczego mialam nie korzystac z urlopu wychowawczego i nie brac
      zasilku wychowawczego, ktory mi sie nalezal. Nie rozumiem.
      Wykorzystalam ta mozliwosc, kiedy niespodziewanie zmuszona bylam sie rozstac z
      ojcem moich dzieci, kiedy oboje byli malutcy.
      Miedzy dziecmi jest 2lata roznicy. Bylam na urlopie wych.5 lat.
      I ja i moje dzieci mielismy do tego prawo. Mogalm skorzystac z takiej formy
      pomocy i zrobilam to bez zadnych skrupolow.
      NIe jestem nierobem - pracowalam i pracuje i na siebie i na dzieci.
      Podchowalam dzieci do wieku, kiedy emocjonalnie i psychicznie dojrzaly do tego,
      aby rozstac sie ze mna. Poszly bez problemu do przedszkola- jedno jako 5-latek
      drugie jako 3-latek.
      To moj wybor czy poswiecam sie wychowaniu dzieci czy ide do pracy.
      Jesli zas prawodawca uznaje za stosowne umozliwic mi wychowanie dzieci i
      wspomaga mnie w tym, to O CO WAM CHODZI?
      Nie jestem ani leniem ani pasozytem jak nazywa mnie pare osob na tym forum,
      tylko dlatego, ze wazniejsze jest dla mnie wychowanie dzieci i zapewnienie im
      komfortu psychicznego niz praca za wszelka cene.
      Nie poczelam tez swoich dzieci w biedzie i nieswiadomosci.
      To ze sytuacja szybko i drastycznie sie zmienila, zawdzieczam w duzej mierze
      ojcu swoich dzieci.
      Wlasciwie to calkowicie zgadzam sie w tym temacie ze zjawa1964.
      Szkoda ze w temacie tak nieprzyjemnie i obrazliwie wypowiadaja sie osoby, ktore
      albo nie maja w ogole dzieci albo nigdy samotnie nie wychowywaly swoich dzieci.
      Nie lubie byc obrazana za to, ze korzystam (dla dobra swojego i swoich dzieci) z
      mozliwosci, ktore oferuje mi panstwo.
      Nie oszukuje tez nikogo ani nie okradam wiec prosze mnie nie wyzywac od leni,
      pasozytow, nierobow,itp.
      Dobrze?

      --
      Dno jest po to, żeby było sie od czego odbić.
    • 16.07.08, 14:18
      kajda28 napisała:

      > zastanawia mnie dlaczego wiele osób na tym forum uważa że nie powinno się brać
      > zasiłków z OPS? przecież one po to są, aby z nich korzystać w trudnej
      > sytuacji. Przecież jak nie weźmie je samotna matka, wszystko dostanie każdy
      > pijak który złoży podanie. OPS ma jakąś kwotę którą musi rozdzielić w danym
      > miesiącu. A przecież wiadomo że jak się jest samotną mamą to trudniej znaleźć
      > opiekę do dzieci aby pójść do pracy ( prawie zawsze tatuś i jego mamusia udają
      > że nie mają obowiązku w opiece przy dzieciach) , koszty są prawie te same jak
      > mieszkając z mężem, tylko jednej wypłaty mniej.
      > MOże dlatego w naszym kraju jest wstyd sięgać po pomoc bo nasze państwo daje
      > jałmużnę, i dodatkowo aby ją dostać trzeba być skrajnie biednym (351 zł na
      > osobę), więc chyba trzeba być tylko pijakiem aby się na nią kwalifikować.
      > idąc za tym tokiem myślenia nasze państwo wspiera tylko pijaków.
      > denerwują mnie wypowiedzi typu: ja nigdy nie stałam po zasiłki, więc nikt nie
      > powinien- bo to jest złe (?).


      Ja biorę śmiało zasiłek, od 2 lat.
      Nie wiem dlaczego miałabym nie brać?

      Pracuje, odprowadzam składki-duzo więcej niż 48zl miesięcznie, a powiedzmy sobie
      szczerze 48zl, to nie jest suma, za ktora można sie utrzymać, to nie jest nawet
      żadne posilenie sie, a tylko zasilenie mojego konta

      tak to traktuje-jako kieszonkowe dla córki

      skoro daja dlaczego mam nie brac?

      nie nalezy mi sie tyle innych rzeczy, które powinny, wiec dlaczego tego, co mi
      sie 'nalzey mam nie brać?
      he?
      • 16.07.08, 14:19
        oczywiście mieszczę sie w kryterium!

        ale to mi składek nie zwraca!
    • 17.08.08, 10:30
      Jestem zwolenniczką zasiłków i pomocy w razie choroby, bo tego nie możemu przewidzieć. Najczęście właśnie nagła cięzka choroba jest powodem wszystkich zawirowań życiowych.
      Macierzyństwo nie jest chorobą.
      Czasmi się zastanawiam co myślą kobiety, które są w krótkim burzliwym związku i nie stosują antykocepcji ( prezerwatywy tak łatwo nie pękają).
      Albo gdy mąz jest straszny okropny nie dba o rodzine a rodzi się czwarte dziecko.
      Niestety większość samotnych matek ma postawę rodzę to wymagam.
      Mam w rodzine 40 letnią kobiete z epizodami psychotycznymi (cierpi na to od urodzenia), jest samotna i chce być samodzielna z pomocą rodziny jej się udaje.
      W OSPS powiedzieli jej, że niech dzieci rodzi pomoc będzie większa.

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.