Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie powinno się brać zasiłków ?

28.06.08, 09:53
zastanawia mnie dlaczego wiele osób na tym forum uważa że nie powinno się brać
zasiłków z OPS? przecież one po to są, aby z nich korzystać w trudnej
sytuacji. Przecież jak nie weźmie je samotna matka, wszystko dostanie każdy
pijak który złoży podanie. OPS ma jakąś kwotę którą musi rozdzielić w danym
miesiącu. A przecież wiadomo że jak się jest samotną mamą to trudniej znaleźć
opiekę do dzieci aby pójść do pracy ( prawie zawsze tatuś i jego mamusia udają
że nie mają obowiązku w opiece przy dzieciach) , koszty są prawie te same jak
mieszkając z mężem, tylko jednej wypłaty mniej.
MOże dlatego w naszym kraju jest wstyd sięgać po pomoc bo nasze państwo daje
jałmużnę, i dodatkowo aby ją dostać trzeba być skrajnie biednym (351 zł na
osobę), więc chyba trzeba być tylko pijakiem aby się na nią kwalifikować.
idąc za tym tokiem myślenia nasze państwo wspiera tylko pijaków.
denerwują mnie wypowiedzi typu: ja nigdy nie stałam po zasiłki, więc nikt nie
powinien- bo to jest złe (?).
--
Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest
najważniejsze przesłanie miłości .
Edytor zaawansowany
  • 28.06.08, 10:48
    Ja na przykład jestem przeciwna zasiłkom.
    Z mojej pensji - i nie tylko pensji, także pieniędzy przeze mnie wypracowanych
    dla pracodawcy (mam na myśli część składek ZUS płaconych przez pracodawcę oraz
    podatek dochodowy od osób prawnych) - każdego miesiąca jest potrącana naprawdę
    duża kwota na funkcjonowanie Państwa. Są to ubezpieczenia zdrowotne i społeczne
    oraz podatek dochodowy. Te pieniądze przeznaczone są - w uproszczeniu - na
    państwową służbę zdrowia, która niestety nie funkcjonuje w sposób mnie
    zadowalający, na system emerytalny, z którego zapewne nie zobaczę ani złotówki,
    a także na różnego rodzaju zasiłki dla osób gorzej sobie w życiu radzących.
    To nie jest tak, że ja całkowicie kwestionuje ideę Państwa. Zgadzam się, że
    istnieją pewne dziedziny życia lub grupy społeczne (choćby dzieci i ludzie
    starzy), które mogą być wspierane przez "ogół obywateli". Cieszę się na
    przykład, że moje dzieci mogą chodzić do państwowej szkoły, za którą nie płacę
    czesnego - jednak mając świadomość, ile kosztuje edukacja mojego dziecka wydaje
    mi się, że jedyne, za co nie płacimy, to są pensje nauczycieli i czynsz za
    wynajem budynku - cała reszta i tak jest w praktyce finansowana przez rodziców.
    Co do opieki zdrowotnej - być może nie znalazłam się jeszcze w jakiejś
    szczególnej sytuacji życiowej, ale statystycznie częściej korzystam z lekarzy
    prywatnych niż państwowych. Każde z moich dzieci znalazło się w szpitalu jeden
    raz (poza porodem) i nie umiem powiedzieć, czy w obliczu tego taki system
    ubezpieczeń zdrowotnych jaki mamy jest dla mnie opłacalny, czy też nie. Śmiem
    wątpić. Ale nie neguję istnienia osób przewlekle chorych i konieczności wsparcia
    ich ze strony społeczeństwa.
    Jestem też w stanie wykazać się całkowitym zrozumieniem dla istnienia "wypadków
    losowych", przejściowych sytuacji życiowych, kiedy trzeba pomocnej ręki, aby
    stanąć na nogi i żyć na własny rachunek, a także utrzymywać, leczyć i kształcić
    własne dzieci czy wspierać własnych starych rodziców. Wolałabym wprawdzie
    widzieć tu większy udział RODZINY w najszerszym znaczeniu lub instytucji
    charytatywnych niż organów Państwa, no ale to już chyba specyfika czasów (na
    przykład rozkład więzów krwi).
    Natomiast sytuacja, gdy Państwo za pieniądze obywateli utrzymuje rzesze
    bezrobotnych mężczyzn w sile wieku, którym nie chce się podjąć ciężkiej, lub
    wymagającej kształcenia się pracy, rzesze emerytów "wcześniejszych" i
    "pomostowych" oraz uprzywilejowanych grup społecznych, a także sytuacja, gdy
    zasiłek NIE JEST czymś wyjątkowym, otrzymywanym w trudnej sytuacji życiowej,
    tylko stałym i czasem podstawowym składnikiem budżetu bardzo wielu polskich
    rodzin - wcale a wcale mi się nie podoba!
    Ale - chwała Bogu! - nie jestem ani politykiem, ani ekonomistą tego kraju i nie
    moja w tym głowa, żeby to wszystko wyprostować.

    Ja tam w każdym razie życzę Nam wszystkim tu obecnym, żebyśmy nie
    musiały/musieli korzystać z żadnych zasiłków, ale samodzielnie były w stanie
    utrzymać nas i nasze dzieci, wspierając się nawzajem i pomagając w miarę
    możliwości, a w najcięższych życiowych momentach znajdując oparcie i pomoc
    (także finansową) wśród bliskich nam osób, a nie bezosobowego Państwa.
  • 28.06.08, 13:24
    > Natomiast sytuacja, gdy Państwo za pieniądze obywateli utrzymuje rzesze
    > bezrobotnych mężczyzn w sile wieku, którym nie chce się podjąć ciężkiej,

    no tak, ale tutaj jest forum dla samodzielnych mam, a nie w/w, i moje pytanie
    było raczej czy to źle że samotna kobieta która została sama z dziećmi, która
    nie może liczyć na pomoc babć, nawet tylko w opiece nad dzieckiem aby mogła
    pójść do pracy- wiadomo że nianie biorą ok. 3/4 przeciętnej pensji, a np. moje
    dzieciaki od stycznia są co m-c przez 2 tyg. chore - czyli od kiedy chodzą do
    przedszkola, czy taka osoba też ma nie iść po świadczenia które nasze państwo
    dla niej przewidziało (czyli ok. 46 zł , i ewentualnie zaliczkę 170 zł) już nie
    mówię o dodatku na niepełnosprawne dziecko.
    straszny jest kraj w którym Państwo nie liczy się z obywatelem, a obywatel nie
    może liczyć na pomoc państwa.
    pewnie że nie powinno być tak że ludzie latami biorą i nie próbują nawet tego
    zmienić, tam gdzie dzieci chodzą już do szkoły i nie potrzebują stałej opieki,
    gdzie nadużywa się alkohol- ale takie przepisy to już chyba mamy, trzeba by
    tylko aby pracownicy OPS bardziej kontrolowali rodziny którym pomagają.
    --
    Strach przed bólem jest gorszy niż sam ból.
  • 28.06.08, 13:46
    kajda,
    ja Ci odpowiedziałam tak bardzo ogólnie, abstrahując od konkretnej sytuacji, ja
    się w ogóle nie podejmuję dyskutować na temat praw samotnych matek, bo by mnie
    tu połowa matek na forum pożarła żywcem smile
    Natomiast ja wiem, jak to jest, kiedy się niespodziewanie znajdujesz w
    położeniu, które Cię przerosło - bez mieszkania, pracy, z małymi dziećmi. Tez
    tak miałam, też zaczynałam życie od samego początku. pomogła mi rodzina, gdyż
    dzięki nim mam dziś pracę. No i pomagali finansowo, póki nie dostałam alimentów
    i nie stanęłam "na nogi".

    Zasiłkom celowym, okresowym, wypłacanym w trudnych sytuacjach życiowych
    spowodowanych najprzeróżniejszymi kataklizmami mówię jak najbardziej TAK. Stałym
    zasiłkom i dodatkom - niekoniecznie. Ale ja nie MUSIAŁAM z nich nigdy korzystać,
    więc mogę mieć sobie takie zdanie.
  • 28.06.08, 18:00
    > czy to źle że samotna kobieta która została sama z dziećmi, która
    > nie może liczyć na pomoc babć, nawet tylko w opiece nad dzieckiem
    > aby mogła pójść do pracy- wiadomo że nianie biorą ok. 3/4
    > przeciętnej pensji,

    Zawsze oslabia mnie zaslananie sie dzieckiem w niemocy pojscia do
    pracy. Mozna pracowac majac dziecko. NAwet jesli niania zabierze 3/4
    pensji, to nadal MOIM ZDANIEM matka powinna wiedziec, ze jej sie to
    oplaca. Dlaczego? Bo nabywa doswiadczenia, bo moze liczyc na awans i
    podwyzke. Kiedy zaczynala prace ponad polowe pensji "zabierala" mi
    niania. ALE gdybym wtedy nie zaczela dzis nie bylabym w tym miejscu,
    w ktorym jestem.
    No i zawsze mozna zostac niania, skoro maja owe nianie tak dobrze
    platna prace.

    Jestem dumna, ze nie bralam zasilkow, poza rodzinnym w czasach, w
    ktorych nie zalezal od kryterium dochodowego i z automatu dostawali
    go wszyscy pasiadajacy dzieci.

    Uwazam, ze warto pomagac ludziom, ktorym sie oplaca pracowac i
    ktorzy mysla o przyszlosci. Ludziom warto dac wedke, nie rybe.
    --
    Legenda o smoku uczy, że nie należy zaspokajac glodu byle baranem wink
  • 03.07.08, 09:43
    rozumiem ze 'oslabia'kogos branie zasilkow przez zdrowe mlode osoby
    ale nikt nie pomyslal o kims kto ma chore dziecko meza juz nie ma
    bo 'odplynal'.alimenty nie starczaja nawet na jedzenie dla dziecka
    nie mowiac o innych sprawach.az mnie zatkalo.nie wiesz czym jest
    opieka na dzieckiem 24 h na dobe i NIEMOZLIWOSC pracowania....kiedys
    pracowalam.tesknie do tego.tesknie do stabilizacji normalnosci a to
    juz nigdy nie wroci.teraz szarpanina z codziennoscia.nikomu nie
    zycze tego...pozdrawiam samotne mamy.
  • 28.06.08, 18:26
    Moja kochana, gdy moje dzieci ( bliźniaki) były małe opiekunka brała
    nie 3/4 a onad 100% mojej lekarskiej pensji. I nie siedziałam w domu
    do uzyskania przez synów pełnoletności, tylko poszłam do pracy.
  • 28.06.08, 23:24
    Moja Kochana, ciesz się w takim razie, że to dzisiaj nie jesteś
    matką małych bliźniaków, potrzebujących opieki w Warszawie, Twoja
    pensja nie wystarczyłaby nawet na połowę wynagrodzenia opiekunki.
    Pensja tejże wrosła w przeciągu 4 lat ponad 100%
  • 29.06.08, 14:13
    To znakomicie. Dlaczego zatem panie zamiast lecieć do MOP po zasiłek
    nie zajma sie bliźniakami, czy chocby pojedynczymi dziećmi? Jest
    ogromne zapotrzebowanie na tego rodzaju pracę. I jak widzę jest
    nieźle płatna. A, już chyab wiem! Opieka na dziećmi jest jednak
    męcząca, trzeba się napracowac. Znacznie łatwiej siedzieć w domu,
    zbijac baki i wyciągac od państwa pieniądze.
  • 29.06.08, 18:13
    bo nikt nie zatrudni niani do bliźniaków ani nawet do jednego dziecka która
    przychodziłaby ze swoimi dziećmi bliźniakami.
    ty nie rozumiesz że same mamy jeżeli nie pracują to przeważnie dlatego że nie
    mają z kim zostawiać swoich dzieci na czas pracy?
    --
    Nie traćcie głowy! Życie chce was po niej pogłaskać.
  • 29.06.08, 20:48
    Czy zatem inni ( w tym ja ze swoich podatków) mają finansowac cudzą
    niefrasobliwość, nieudolność, bezmyslność?
    Moja sąsiadka zatrudniła nianię, która przychodziła do jej trójki
    dzieci ze swoim dzieckiem. Fundowała dziecku jedzenie, identyczne
    jak swoim dzieciom, pani miała pod opieka nie jedno lecz trójkę.
    Można? Można, trzeba chcieć!!!!
  • 30.06.08, 08:32
    to myślisz że jak jako niania zarobię 600 zł m-cznie to starczy mi to aby
    opłacić mieszkanie , rachunki, i jeszcze jakieś jedzenie kupić. Jak sama
    zatrudnię i oddam 600 zł- to za 300 zł też nie dam rady żyć. No bo przecież idąc
    po zaliczkę alimentacyjną będę pasożytem , więc albo pasożytować albo ginąć,
    wolę korzystać z pomocy państwa aby przeżyć te kilka lat, dopóki dzieciaki nie
    będą mogły same w domu zostać.
    --
    Nie traćcie głowy! Życie chce was po niej pogłaskać.
  • 01.07.08, 15:16
    no jasne, lepiej dostać te 300 zł od państwa za nicnierobienie, niż je zarobić
    pracując.

    a myślisz, że po kilku latach, czy nawet kilkunastu, kiedy "dzieci będą mogły
    zostać same", ktoś przyjmie Cię do pracy? po takiej przerwie, bez doświadczenia?

    optymistka...

    --
    Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
    idiotów - Stanisław Lem

    DarmozjadPierwszy Darmozjad Drugi
  • 01.07.08, 15:54
    Przepraszam, ale o jakich my 300 zł tutaj mowimy? Ciekawe jest to,
    ze na tematy zasiłkow wypowiadaja sie osoby, ktore nic nie wiedza!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 02.07.08, 08:58
    bardzo proszę, powiedz mi, ile w takim razie dostaje się zasiłku? więcej?
    a jeśli nie, to tym bardziej nie rozumiem, czemu zarobione 300 ma być gorsze od
    "należymisię" 150.
    ale niektórzy są w stanie wykazać tylko postawę roszczeniową. "za najniższą
    krajową to się nie będę podnosić z łóżka".

    --
    Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
    idiotów - Stanisław Lem

    DarmozjadPierwszy Darmozjad Drugi
  • 02.07.08, 14:23
    48 zł zasiłek rodzinny! 190 zł kiedy kobieta jest matka samotnie
    wychowujaca dziecko. tzn wtedy, gdy nie ma uznanego ojcostwa. Czyli
    gdy nie moze wystapic o alimenty!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 17.08.08, 12:31
    Gdybyś ponad 100% pensji wydała na nianię, to ciekawe z czego byś żyła....
    Mężuś? A widzisz! Większość go tu NIE MA! Więc nie opowiadaj bzdur! Większość
    samotnych mam nie przeżyje za 200 zł/mies. gdy opiekunce odda 1200!
    Ale syty głodnego nie zrozumie, więc lepiej z Tobą nie dyskutować.
    Zresztą poznałam Cię dobrze, gdy tak cudownie zdiagnozowałaś moją córkę, a potem
    jeszcze podważałaś diagnozę specjalistów!
    Szkoda gadać!
  • 17.08.08, 14:11
    Co to za lekarz, który ma czas cały dzień na forach pisać. Prawdziwi lekarze
    mają inne rozrywki.
    A ta jałumużna zwana zasiłkiem nie warta tylu emocji.
    Najbardziej o własne podatki burzą się osoby ukrywające większość dochodów. Jak
    protozoa wolisz dawać podatki na utrzymanie biur poselskich albo na kolejne
    afery rządowe to pisz jasno i odczep sie od zasiłkow.
    Każdy lekarz powinien mieć trochę empatii. Nie chciałabym trafić do takiego
    lekarza.
    Też wychowuję dzieci i uczę je szacunku dla pracy. Starsza już od skończenia
    podstawówki pracowała. Jednak nigdy nie pozwoliłabym aby siedmioletnie dziecko
    wstawało skoro swit do pracy. To troszkę za wcześnie. takie dziecko może
    pomagać, ale za darmo. Zresztą moje córki czesto pomagają ludziom i nawet do
    głowy im nie przyjdzie brać za to pieniądze. Może protozoa była wychowana w
    wielkim kulcie pieniądza?
    A poza tym te zasiłki to wstyd dla naszego państwa. Może to symbol pomocy, ale
    nigdy pomoc.
    Tak się składa, że mąż pracuje w Norwegii i tam dostaje zasiłek w wysokości
    prawie 500 zł na polskie. Nawet przeliczjąc na ceny norweskie to jest znaczna
    pomoc. Zasiłek taki dostają chyba wszyscy rodzice i jakoś nie puściło to budżetu
    z torbami. I nikt nikogo nie upokarza.
  • 28.06.08, 12:50
    Jestem ciekawa ile z was każdego roku wystaje w olbrzymich kolejkach
    do urzędów skarbowych a potem w urzędzie gminy(w delegaturze)aby
    złożyć wnioski o ZASIŁEK rodzinny? Ile z was składa wnioski do
    komornika o przyznanie zaliczki alimentacyjnej? Ile z was korzysta z
    dofinansowania do mieszkań? Ile z was korzysta z pomocy mopsu lub
    gminy w dofinansowaniu do żłobków, przedszkoli, obiadów w szkole lub
    dofinansowanie do koloni dla dzieci? Ja składam dokumenty na
    rodzinne i zaliczkę alimentacyjną i Stóje w tych koszmarnych
    kolejkach z innymi matkami, które dużej większości nie są
    patologiczne.Zwykłe mamy, kobiety tak jak ich wiele co z zasiłkami
  • 28.06.08, 13:05
    przepraszam urwało mi kawałek. Ale wracając do tematu a matki same
    wychowujące niepełnosprawne dziecko i korzystające z zasiłku
    opiekuńczego(nie mogą podjąć zatrudnienia bo dziecko wymaga stałej
    opieki) i pobierającej zasiłek pielęgnacyjny na dziecko- który nie
    wystarcza w żadnym stopniu na pokrycie kosztów leków o rehabilitacji
    nie wspominając,czy one mają się tego wstydzić?Komu bardziej jest
    potrzebna pomoc ? .Samotnej matce czy alkoholikowi który stoi przy tym
    samym okienku mopsie i często dostaje zasiłek w większej kwocie bo ma
    stosowny papierek stwierdzający jego chorobę alkoholową.
  • 28.06.08, 13:47
    Ja też jestem zdecydowaną przeciwniczką zasiłków, bo osoby
    pobierające je uczą sibie i kolejne pokolenia ( dzieci, wnuki), że
    mozna nic nie robić i jakoś tam życ, płodzic dzieci ,
    bo "sienależy".
    Tu zasiłek z pomocy społecznej, tak z organizacji charytatywnej
    gdzies indziej z fundacji, szkoły, zapomogi, dofinansowanie do
    mieszkania ( a jeszcze przedtem przydział mieszkania komunalnego),
    dofinansowanie obiadów, wyjazdów i..... mozna cały dzień nic nie
    robic ( sorry popijac kawe zalewaną letnią wodą i popalając
    papierosy - jaka szkoda, że nie ma zasiłków papierosowych - narzekac
    jak to "oni" mało dają).
    To nie prawda, że jest bezrobicie. Nie ma!!!!!! Trzeba tylko rano
    wstać, iść do pracy, popracowac. A to bardziej fatygujące i mniej
    przyjemne niż to o czym wspomniałam wyżej.
    Pieniądze,które lekka ręka rozdaje pomoc społeczna nie biora sie
    zniką. Sa to spore kwoty z naszych podatków.
    Uważam, że zasiłki i zapomogi powinny byc absolutnie wyjatkowo
    płatne po dokładnym sprawdzeniu czy dana osoba nie może pracowac.
    Mieszkania komunalne? Jesli juz to substandardy - bez wygód.
    ofinansowanie do czynszu - tak, ale pod warunkiem, że dana osoba
    odpracuje chocby część dofinansowania np. sprzatając czy wykonując
    inne prace na rzecz gminy.
    Jeśli będziemy rozdawac zasiłki na prawo i lewo wyhodujemy na
    własnej piersi pokolenia pasożytów.
  • 28.06.08, 14:11
    Nie zrozumiałyśmy się nie chodzi mi o to że każdy kto powie,chcę. je
    dostanie.Som różne sytuacje życiowej moim miejscu zamieszkania na co
    dzień ogląda się nędze, po pewnym czasie przechodzi się na tym do
    porządku dziennego.Ale są tu ludzie którzy starają się nie poddawać.
    Matki które same wychowujące dzieci nie zawsze mogą podjąć stałą
    prace w pełnym wymiarze godzin, ale pracują i dorabiają do domowego
    budrzetu.Zasiłki są potrzebne ale powinien być prowadzony większy i
    rzetelniejszy nadzór nad ich wydawaniem i nad ludźmi lub rodzinami z
    nich korzystającym.Syty głodnego nie zrozumie- a przecież życie
    pełne jest niespodzianek i nie wiadomo czy któraś z nas nie stanie w
    kolejce do mopsu, czego ani sobie ani wam nie życzę.
  • 28.06.08, 15:46
    Miła moja,
    Swoje pierwsze pieniądze zarobiłam mając ....7 lat. Systematycznie
    wstawałam o 6.00 biegłam po bułki dla rodziny ( i sąsiadki, która mi
    za to płaciła) a potem wyprowadzałam jej psa.
    I robiłam to nie dlatego, ze moich rodziców nie było stac na to,
    żeby kupic mi zeszyty, ale dlatego, że zarobione pieniądze bardziej
    się ceni.
    O tego czasu ( a mam 42 lata) stale pracuję. W liceum udzielałam
    korepetycji, na studiach ( trudnych i ciężkich) opiekowałam się
    ludźmi starszymi i dziećmi. Dziś pracuję w swoim zawodzie, który
    choć prestiżowy jest nie najlepiej płatny.
    Mam 2 dzieci i wiem , że czasem trudno pogodzić pełnoetatową pracę z
    wychowywaniem dzieci. Ale jak się chce - można. Można nocami
    przepisywac teksty na komputerze ( w domu), można , gdy dziecko jest
    w przedszkolu , dorabiac sprzątaniem. Można robic 100 rzeczy a nie
    wyłudzać pieniądze, bo dają....
    Niestety, większość klientek pomocy społecznej pochodzi z rodzin, w
    których mamusia i/lub tatuś także wydeptywali tam ściezki.
    P.S. Nie "som" a są, nie "budrzet" a budżet. W poprzednim poście też
    zrobiłaś sporo błędów. Przy takiej ortografii możesz miec
    rzeczywiście problemy ze znalezieniem pracy odpowiadającej Twoim
    ambicjom.
  • 28.06.08, 16:01
    >>Przy takiej ortografii możesz miec rzeczywiście problemy ze
    znalezieniem pracy odpowiadającej Twoim ambicjom.

    No to akurat bzdura na resorach. Znalezienie dobrze płatnej pracy
    NIE ZALEŻY od poziomu znajomości ortografii i umiejętnego stosowania
    reguł i wyjątków w tym zakresie.
    Znalezienie dobrej pracy ułatwia znajomość nowych technologii, ale
    kiedy człowiek szybko chce odpisać na post, coby myśl nie uciekła,
    to może nie zdążyć użyć opcji "sprawdzaj pisownię".

    Można nosić aparat słuchowy i być prezesem zarządu dużej korporacji.
    Wynikające z niedosłyszenia donośne mówienie nie świadczy o brakach
    intelektualnych. Błędy w pisowni mogą być efektem innej ułomności, a
    nie dowodem na lenistwo i głupotę (nawet gdyby, to ostanie, jak
    kolor oczu nie jest od nas zależne).
    Serce rośnie gdy czytam o Twojej pracowitości i innych przymiotach,
    ale postem, który ma na celu nieudolnie przysr.. zachwycić się nie
    potrafię.
    Proponuję bardziej merytorycznie.
  • 28.06.08, 16:08
    > Niestety, większość klientek pomocy społecznej pochodzi z rodzin,
    w > których mamusia i/lub tatuś także wydeptywali tam ściezki.

    To stwierdzenie faktu, czy zarzut wobec fuk-s31, bo zabrzmiało jak
    zarzut? Bezsensowny zresztą.
  • 01.07.08, 11:43
    A czy uwazasz, ze harowanie nocami i zajmowanie sie dzieckiem w dzien to jest
    normalne? Wedlug mnie nie jest. To w ogole nie jest zycie. Ty bylas (czy jestes)
    heroiczna, dobrze, ale czemu wymagasz od innych heroizmu? Po to sa zasilki, zeby
    z nich korzystac.
  • 28.06.08, 14:33
    mozna cały dzień nic nie
    > robic ( sorry popijac kawe zalewaną letnią wodą i popalając
    > papierosy - jaka szkoda, że nie ma zasiłków papierosowych -
    narzekac
    > jak to "oni" mało dają).
    > To nie prawda, że jest bezrobicie. Nie ma!!!!!! Trzeba tylko rano
    > wstać, iść do pracy, popracowac. A to bardziej fatygujące i mniej
    > przyjemne niż to o czym wspomniałam wyżej


    To zależy dla kogo. Mnie praca przynosi więcej satysfakcji i jest
    mniej obciążająca niż picie letniej kawy z trzeciego parzenia i
    palenie papierosów-smile)). Dlatego jeżeli ktoś życzy sobie wegetować
    przy lurze i fajeczku za moje 47PLN, to ja na siłę do pracy wyganiać
    nie będę. Ale też na kawusię i fajeczka nie dam. Dam na chlebek. I
    zawsze można wybrać chlebek, czy lura z fajkiem.
  • 30.06.08, 09:56
    braktalentu napisała:

    > Dlatego jeżeli ktoś życzy sobie wegetować przy lurze i fajeczku za
    > moje 47PLN, to ja na siłę do pracy wyganiać nie będę.

    Braktalentu, najgorsze jest niestety to, ze aby dać komuś 47 zł,
    Tobie zabiorą 150. Ludzie chyba nigdy nie zrozumieja, ze mieliby
    wiecej, gdyby zasilkow nie bylo (a co za tym idzie, nie byloby
    takich obciazen pensji).

    --
    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 28.06.08, 14:28
    Nie wiem jak inne uczestniczki forum, ale mnie osobiście frustrują
    posty z rodzaju "co mi się należy z OPS-u". Kiedy pada
    słowo "NALEŻY" to przed oczami staje mi obraz matki - pasożyta. I to
    nie o moje 47PLN z podatków chodzi, bo pasożytnictwo społeczne jest
    dla mnie oczywistym kosztem życia we wspólnocie. Najgorsze instynkty
    budzi we mnie pasożytowanie na WŁASNYCH DZIECIACH! Nawet nie sama
    postawa ukierunkowana na wegetowanie z zasiłków i rzeczowej pomocy
    społecznej, ale poprzez przykład przekazywanie takiej postawy
    własnym dzieciom - to dla mnie zbrodnia! Synowie takich matek, w
    sile wieku nie mogą sobie poradzić ze znalezieniem lub utrzymaniem
    pracy. Z nudów piją piwko pod sklepem. A potem zaświadczenie o
    chorobie alkoholowej i heja do OPS-u po drodze machnąwszy dzieciaka,
    bo "rodzinne" się przyda.
    Społeczeństwo to ja. I jest mi wstyd, że nie potrafię wyrwać
    wszystkich dzieci takich pseudo samodzielnych matek z marginesu na
    którym się znalazły. Że przyznając te 47PLN skazuje je na wegetację
    i dziedziczenie patologii. I dlatego na posty "co mi się należy z
    OPS" nie odpisuję, bo na myśl przychodzi mi tylko: NALEŻY to się
    zabrać do roboty i sześć razy zastanowić zanim kolejny raz rozłożysz
    nogi!

    Kobiety piszące "ja nigdy nie stałam po zasiłki" mają prawo być z
    tego dumne. Nie dlatego, że te, które stoją mają się wstydzić, ale
    dlatego, że osiągnęły coś w życiu samodzielnie. Z taką samą dumą
    można napisać "z pomocą sąsiadów/dziadków/przyjacił/opieki
    społecznej udało mi się wychować dziecko/znaleźć pracę/cokolwiek.
    Nikt nie będzie uważał, że to mniejszy sukces, lub że nie jest to
    powód do dumy. Umieć skorzystać z pomocnej dłoni, a stać z
    wyciągniętą ręką to dwie różne rzeczy. I o ile ta pierwsza jest
    godna pochwały, to druga kwalifikuje się jako wstyd.

    Argument, że pieniądze których nie otrzyma samotna matka zostaną
    wydane na jakiegoś pijaka nie trafia do mnie. I samodzielna matka i
    alkoholik zasługują na moją pomoc. Próby uzasadnienia, że
    alkoholikiem zostaje się na własne życzenie, są tak samo dobre jak
    stwierdzenie, że samodzielna powinna się była zastanowić z kim to
    dziecko, skoro sama go utrzymać nie potrafi.

    Trudno mi wyrobić sobie pozytywny stosunek do kobiety, która nie
    idzie do pracy, bo ma pod opieką małe / niepełnosprawne dziecko, a
    jedynym argumentem jest koszt niani wynoszący 3/4 przeciętnej
    pensji. Zdzicho z pod budki z piwem też do roboty za 500PLN nie
    pójdzie, bo mu się nie kalkuluje. Tyle, że od Zdzicha nie wymagam
    myślenia o emeryturze, kontaktach które w pracy można zawrzeć,
    podnoszeniu kwalifikacji i zdobywaniu doświadczenia, co może
    zaprocentować wyższymi dochodami i większymi szansami życiowymi
    DZIECI. Od Samodzielnej Matki oczekuję myślenia perspektywicznego,
    bo generalnie mam wobec niej wyższe wymagania niż wobec degenerata.
    Kobiecie, która ubiega się o pomoc jednocześnie pracując i starając
    się wpłynąć na swój los, nie tylko pomogę chętnie, ale z pewnością o
    wiele skuteczniej. I takie matki mogą być z siebie dumne, bo w
    trudnej sytuacji RADZĄ SOBIE, a to, że z pomocą społeczeństwa ani
    trochę nie umniejsza ich zasług.
  • 28.06.08, 15:05
    > Trudno mi wyrobić sobie pozytywny stosunek do kobiety, która nie
    > idzie do pracy, bo ma pod opieką małe / niepełnosprawne dziecko, a
    > jedynym argumentem jest koszt niani wynoszący 3/4 przeciętnej
    > pensji. Zdzicho z pod budki z piwem też do roboty za 500PLN nie
    > pójdzie, bo mu się nie kalkuluje. Tyle, że od Zdzicha nie wymagam
    > myślenia o emeryturze, kontaktach które w pracy można zawrzeć,
    > podnoszeniu kwalifikacji i zdobywaniu doświadczenia, co może
    > zaprocentować wyższymi dochodami i większymi szansami życiowymi
    > DZIECI. Od Samodzielnej Matki oczekuję myślenia perspektywicznego,
    > bo generalnie mam wobec niej wyższe wymagania niż wobec degenerata.

    ale przecież ten Zdzicho też pewnie ma dzieci, i przez to że nie pracuje to z
    twoich podatków idzie na zaliczkę alimentacyjną- więc dlaczego masz więcej
    wyrozumiałości dla degenerata niż matki która pobiera te 170 zł.

    > Kobiecie, która ubiega się o pomoc jednocześnie pracując i starając
    > się wpłynąć na swój los, nie tylko pomogę chętnie, ale z pewnością o
    > wiele skuteczniej. I takie matki mogą być z siebie dumne, bo w
    > trudnej sytuacji RADZĄ SOBIE, a to, że z pomocą społeczeństwa ani
    > trochę nie umniejsza ich zasług.

    też jestem idealistką, ale muszę cię zmartwić takim kobietom się nic nie należy-
    no bo sobie radzą, i ich dochody przekraczają 315 zł, czy mając jedno dziecko
    często i 504 na osobę.

    Pomoc od państwa jest tylko na papierku, ale czasami nie ma możliwości aby z
    niej skorzystać. Podam mój przykład. Byłam na zasiłku dla bezrobotnych- po 3
    m-cach znalazłam pracę , a dokładniej jestem zatrudniona na przyuczenie
    zawodowe, z ulotek się dowiedziałam że przysługuje mi 50 % zasiłku jako samotnej
    matce wychowującej przynajmniej 1 dziecko do 7 r.ż. gdy się poszłam zapytać
    dowiedziałam się że tak tylko pod warunkiem że moje dochody nie przekraczają 351
    zł, do dochodów oczywiście wlicza się dodatek mieszkaniowy, pomoc OPS, alimenty
    itd. Musiałabym mieć chyba z 3 dzieci aby dostać, dokładnie to jest refundacja
    do przedszkola- ok. 277 zł.
    --
    I cóż po wariackich papierach. Szaleńcy ich nie uznają.
  • 28.06.08, 15:38
    > ale przecież ten Zdzicho też pewnie ma dzieci, i przez to że nie
    pracuje to z twoich podatków idzie na zaliczkę alimentacyjną- więc
    dlaczego masz więcej wyrozumiałości dla degenerata niż matki która
    pobiera te 170 zł.

    Bo nie o kwotę tu chodzi, ale o postawę i jej wpływ na dzieci.
    Zdzicho nie oczekuje ode mnie, że uznam Jego wybory życiowe za godne
    podziwu, ani nie czuje się urażony tym, że uważam go za degenerata.
    Zdzicho, nie łoży na swoje dzieci, ale ich nie wychowuje, więc nie
    przekazuje przykładu stania z wyciągniętą ręką i okrzykiem "mnie się
    należy".

    > ale muszę cię zmartwić takim kobietom się nic nie należy no bo
    sobie radzą, i ich dochody przekraczają 315 zł,

    Kajda, ja chyba czegoś nie rozumiem. Zacznijmy od początku, a Ty
    skoryguj tam gdzie się rąbnę.
    Korzystasz z pomocy społeczeństwa w następującym zakresie:
    - 3 miesięczny zasiłek dla bezrobotnej, który pozwolił Ci przetrwać
    najtrudniejszy okres i znaleźć pracę
    - dodatku mieszkaniowego, dzięki któremu masz dach nad głową
    - innej pomocy OPS

    Jak to NIC Ci się nie należy? Ty to nazywasz NIC? Jak takie NIC i
    niepotrzebne to zrezygnuj.
    Rozumiem, że byłoby miło gdybyś dostawała więcej (np.50%
    dotychczasowego zasiłku), ale pomoc społeczna nie jest równoznaczna
    z zapewnieniem jako takich warunków życia. To pomoc nie
    utrzymanie.
  • 28.06.08, 16:06
    Pozwole sobie wtracic , ze potencjalny Zdzicho jednak przekazuje przyklad dzieciom widzacym go pod budka z piwem zamiast w pracy . O jego emeryture tez bym sie bala , bo inaczej owe dzieci, ktore teraz ma w glebokim poszanowaniu , w majestacie prawa na starosc o alimenty moze pozwac .
    --
    Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie ...
  • 28.06.08, 16:32
    > Pozwole sobie wtracic , ze potencjalny Zdzicho jednak przekazuje przyklad d
    > zieciom widzacym go pod budka z piwem zamiast w pracy . O jego emeryture tez by
    > m sie bala , bo inaczej owe dzieci, ktore teraz ma w glebokim poszanowaniu , w
    > majestacie prawa na starosc o alimenty moze pozwac .

    i jeżeli mama dobrze wychowa swoje dzieci i będą one zaradne życiowo i same
    zarabiać na siebie- to każdy sąd nakaże im płacić na zdzicha. Oczywiście
    emeryturę z OPS także dostanie i miejsce w noclegowni, a także obiadki.
    na szczęście nie rajcuje mnie bycie takim zdzichem czy może dzitką smile, ja wolę
    biednie ale na trzeźwo sobie ponarzekać że nasi kochani politycy więcej na kota
    wydają niż mój budżet domowy- a oni też krzyczą że mało zarabiają, i sobie
    podwyżki dają , bo przecież im się należy za tak ciężką pracę.
    --
    Sumienie miał czyste. Nie używane.
  • 28.06.08, 16:36
    Postać Zdzicha nam się tu konrektyzuje-smile)). Ale Zdzicho to twór
    mojej wyobraźni i wymagam respektowania praw autorskich-smile)).
    Otóż mój Zdzicho menelem jest. I wiedzie sobie swój menelski żywot
    pod budką z piwem. Papierek ma, dzięki któremu dostaje xxPLN na
    chlebek i talon na węgiel. Talon na węgiel sprzedaje, chlebka nie
    kupuje - wszystko idzie na przelew. Płacąc za Zdzicha xxPLN
    alimentów pomagam JEGO DZIECIOM nie Zdzichowi. Dodatkowe xxPLN
    zasiłku to pomoc w postaci bezterminowej szansy na zmianę życia
    (minimum zakłada zakup chlebka i życie w ciepełku). I Zdzicho wyboru
    dokonuje. I nie oczekuje ode mnie, że pogłaszczę go po pleckach i
    powiem, że może być ze swojego życia dumny. BO NIE MOŻE!

    Ale tak naprawdę nie w tym rzecz, na który filar emerytalny
    zdecyduje się Zdzicho. Rzecz w tym, czy jako samodzielne matki
    chciałbyście żeby porównywano Was i Wasze wybory do wyborów Zdzicha -
    degenerata. Ja po prostu uważam, że są ludzie, z którymi porównywać
    się nie należy. Również w kolejce po pomoc społeczną. Nie dlatego,
    że to gorsza kategoria ludzi, ale dlatego, że zupełnie inna
    (pozbawiona ambicji, motywacji, a przede wszystkim poczucia
    odpowiedzialności, itd).

    I jeszcze wtręt na temat tych nieszczęsnych alimentów. Mój Zdzicho
    się o takie nie ubiega. Po pierwsze jest bezdzietny-smile. Po drugie
    ubieganie się o alimenty wymaga jednak większego wysiłku niż stanąć
    w kolejce po zasiłek, zaś wysiłek jest Zdzichowi ideologicznie obcy.
    Po trzecie zaś i najważniejsze była żona Zdzicha jest matką
    samodzielną i zorganizowaną. Jeżeli jeszcze nie odebrała
    degeneratowi praw rodzicielskich, to przygotuje dzieci do powołania
    się przed sądem na zasady współżycia społecznego - WIEM, bo mój BIO
    to jakaś gnida-smile))

    I już w zasadzie kończąc. Nie chodzi mi o to, że większe prawo do
    korzystania z mojej pomocy (pomocy społecznej) niż samodzielna matka
    ma Zdzicho. Takie prawo ma każdy kto tej pomocy potrzebuje, bo sobie
    z tych czy innych względów nie radzi. Odpowiadam na pytanie dlaczego
    i w jakich wypadkach korzystanie z pomocy społecznej jest powodem do
    wstydu, a dzieje się tak, gdy pomoc społeczna zaczyna być traktowana
    jako źródło utrzymania. I wówczas też nie mam nic przeciwko
    utrzymywaniu na poziomie wegetacji takich "stałych klientów" - to
    dla mnie koszt życia we wspólnocie zwanej społeczeństwo
    cywilizowane, ale nie zamierzam udawać, że taka forma pasożytowania
    na społeczeństwie przynosi komukolwiek (Zdzicho, czy nie-samodzielna
    matka) chlubę.
  • 28.06.08, 16:26
    > - dodatku mieszkaniowego, dzięki któremu masz dach nad głową

    no tu chyba przesadzasz, za 70 zł m-cznie nie utrzymam mieszkania.
    zasiłek dla bezrobotnych - no faktycznie uważam że mi się należy- tak jak
    miliony osób na całym świecie, OPS też korzystam (-ałam) , w momencie kiedy nie
    mogłam ( nie miałam ) pracować.

    Ja po prostu uważam że jak Państwo mówi że jest prorodzinne, i jest dla ludzi to
    takie powinno być, a nie robić pomoc tylko na papierze. Jeżeli uważasz że tak
    powinno być, każdy dla siebie to masz takie prawo.
    chodziło mi o to że piszą że pomagają, że można się starać o pomoc a jak
    dochodzi co do czego to człowiek musi z głodu przymierać aby dali ochłapy- w
    sumie nikt inny o to by się nie starał. I tak się składa że te wszystkie pomoce
    miałabym nie zależnie od tego czy bym była mężatką czy samotną mamą. No chyba
    żebym była taką żoną zdzicha, to wtedy nie miałam zaliczki alimentacyjnej.
    i koryguje z UP nie dostałam żadnej pomocy związku z tym że jestem samotną mamą
    i znalazłam sobie (sama) pracę.

    > Zdzicho, nie łoży na swoje dzieci, ale ich nie wychowuje, więc nie
    > przekazuje przykładu stania z wyciągniętą ręką i okrzykiem "mnie się
    > należy". ]
    często ten zdzicho dalej mieszka razem ze swoimi dziećmi .... i daje im przykład
    że im się należy od Państwa, przerzucając na nie całą swoją odpowiedzialność
    współpłacenia na nie.
    --
    Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność. I to jest
    najważniejsze przesłanie miłości .
  • 28.06.08, 16:51
    Kajda,
    Ja rozumiem Twoją frustrację, bo każdy chciałby dać swoim dzieciom
    to co najlepsze. Rozumiem, że kiedy politycy mówią, że będzie pro
    rodzinnie, to Ty liczysz na to, że zgodnie z Twoją definicją. I
    domyślam się, że nawet gdybyś dostawała z pomocy społecznej 700PLN
    miesięcznie dopłaty (DOPŁATY, nie środków na utrzymanie) do czynszu
    za mieszkanie i 1756 PLN (tak dobrze widzisz) zasiłku to i tak
    szukałabyś pracy i starałabyś się z tej pomocy jak najszybciej
    zrezygnować, żeby samodzielnie stanąć na nogach i dumnie patrzeć w
    przyszłość.
    Ale jesteś Kajda jedyna taka na świecie. Te pozostałe milion osób na
    które się powołujesz nie ruszyło by palcem w bucie, że o
    przysłowiowej dupie nie wspomnę, żeby zrobić cokolwiek co pomogłoby
    im zrezygnować z "pomocy", bo tak jak Ty uważają, że im się NALEŻY!
    Ilu ludzi decyduje się na życie poniżej warunków wegetacji, za jak
    to tu nazwano "jałmużnę" społeczną? Jak myślisz, jeżeli ta jałmużna
    będzie wyższa, umożliwi biedną, ale jednak egzystenję, nie mówiąc
    już o jako takich warunkach życia, to STAŁYCH beneficjentów ubędzie,
    czy przybędzie?
  • 28.06.08, 17:33
    Chyba trzeba Ci postawić pomniczek, że znalazłaś sobie sama pracę, a
    nie zajmujesz się żebractwem! Tak, bo wyciąganie łapy po zasiłki
    jest żebractwem.
    Za 70 zł nie utrzymasz mieszkania? To sie wyprowadź, a nie żądaj,
    zeby pomoc społeczna dała Ci 700, opłaciła gaz, światło telefon,
    komórke, wyjazd na kolonie , obiady - i co jeszcze, jakie masz
    wymagania ? Uważam, że osoby korzystające z pomocy społecznej
    powinny dostawac minimum biologicne ( miska zupy, miejsce w
    noclegowni), a jak chcą więcej to niskooprocentowana pozyczka i
    pomoc w znalezieniu pracy. A praca jest, tylko niekoniecznie lekka,
    łatwa i wysokopłatna.
  • 28.06.08, 18:11
    > bo wyciąganie łapy po zasiłki jest żebractwem.

    No nie mam jakoś serca do definicji z googla, a słownik piętro
    wyżej. Pozwolę sobie więc na prędce wykombinować różnicę między
    żebractwem, a prośbą o pomoc. IMHO "wyciąganie ręki po zasiłki"
    żebractwem nie jest. To prośba o pomoc. Wspomaganie budżetu domowego
    zasiłkami różnego rodzaju, których pobieranie uzasadnione jest
    szczególną sytuacją życiową, żebractwem nie jest - to korzystanie z
    pomocy. Pobieranie zasiłku wynikające z obranej filozofii życiowej i
    egzystowanie na granicy życia i śmierci na własne życzenie,
    żebractwem nie jest - to już trochę wstyd, ale nadal nie żebractwo,
    tylko korzystanie z pomocy dla osobników społecznie nieprzydatnych.
    Żebractwo to będące sposobem na życie, uporczywe domaganie się
    wsparcia od osób niezobowiązanych i niepoczuwających się do jej
    udzielenia.

    Nie wiem dokładnie jak wygląda sytuacja Kajdy. Nie wiem i nawet nie
    chcę wiedzieć. Bo to nie jest dyskusja o Kajdzie i Jej wyborach
    życiowych, ale ogólnie o korzystaniu z pomocy społecznej. Co mają na
    celu Twoje kolejne wycieczki osobiste?

    Razi i boli mnie gdy osobom potrzebującym proponuje się minimum
    biologiczne. Wysokość zasiłku powinna być uzależniona od stopy
    życiowej społeczeństwa (średnia). Na takim poziomie wspieramy
    naszych potrzebujących braci, na jaki możemy sobie pozwolić. A my
    akurat możemy sobie pozwolić na niewiele-sad.
    Minimum biologiczne proponowano w historii więźniom obozów różnego
    rodzaju. Ludziom, których traktowano jak istoty gorsze. Korzystający
    z pomocy społecznej nie są gorsi od tych niekorzystających. To pomoc
    jak każda inna - nigdy nikt nie pilnował Twojego dziecka w ramach
    pomocy, nie przyniósł zakupów gdy byłaś chora? Czy to w jakiś sposób
    zdegradowało Cię jako człowieka? I wreszcie zróżnicowanie klientów
    OSP, ich potrzeb i świadomość kosztów społecznych wprowadzenia
    Twojego rozwiązania Protozoa nie pozwala mi na pogodzenie się z tak
    radykalnymi poglądami. Komu ta zupa i nocleg? Temu, kto w
    dzieciństwie stracił kończyny? Dzieciom samodzielnej, która nie daje
    rady? A może Jureczkowi z mojej wsi, który jest po prostu przygłupem
    i choć umie szpadel trzymać, to użytku już z niego nie zrobi.
  • 28.06.08, 18:21
    Socjalizm skończył sie w 1989 rou. Dość dawno. Upadły idee, że
    wszystkim się należy, że mają równe żołądki itd.
    Dlaczego osoby, którym nie chce się pracować ( bo praca jest!!!
    tylko nie zawsze wymarzona i dobrze płatna) społeczeństwo ma
    fundować zasiłki? W imie równości czy preferowania lenistwa? Przykro
    mi, ale ludzie leniwi, nieudolni muszą doznać szoku. Muszą przekonać
    się na własnej skórze - czasem boleśnie, że nie ma nic za darmo.
    Budżet nie jest z gumy - jesli da się pasożytującym nierobom, nie da
    sie policji. Pani X będzie popijac lure i palić kolejne papierosy
    zamiast iść do pracy, a policja nie będzie spełniac swoich
    konstytucyjnych zadań - ochrony naszego zdrowia i bezpieczeństwa.
    Cudnie!
  • 28.06.08, 18:35
    > Socjalizm skończył sie w 1989 rou.

    Nieprawda. W 1989 roku upadł ustrój totalitarny - komunizm.
    Socjalizm ma się całkiem dobrze. Poglądy socjalistyczne licznie
    prezentują przedstawiciele rozmaitych partii. Socjalizm zakładał, że
    można zadecydować za człowieka np. posłać go do pracy. Toteż ludzie,
    absolutnie do pracy mentalnie niezdolni do tej pracy szli (powinnaś
    pamiętać tzw. niebieskie ptaki na robotach przymusowych). Efekty
    znamy wszyscy, choćby z filmów komediowych.

    Dlaczego mamy fundować zasiłki nieudolnym członkom wspólnoty? Moim
    zdaniem z dwóch powodów. Po pierwsze, bo to opłacalne społecznie.
    Pieniądze decydują. Po drugie dlatego, że tym między innymi różnimy
    się od zwierząt. Zwierze gdy nie może polować (chore, stare) umiera.
    Ludzie dają sobie nawzajem szansę. Nawzajem, bo z pomocy społecznej
    może skorzystać każdy członek wspólnoty. Człowieczeństwo to między
    innymi radość z dawania, dzielenia się z drugim, obcym człowiekiem.
    chocby szansą na przeżycie.
    Budżet nie jest z gumy, dlatego pomoc powinna być uzależniona od
    możliwości danego społeczeństwa, a nasze społeczeństwo (ja i Ty)
    możemy zaproponować więcej niż "minimum biologiczne", prawda?
    No chyba, że Ty nie.
  • 28.06.08, 20:05
    Ja nie! W imię czego mam pracować na nierobów???? Dzis mam dyżur -
    24 godziny w pracy, w pełnej dyspozycyjności, gotowości, operowałam
    2 razy. Dostaje za to ok 120 zł i dlaczego ja moge a nieroby nie?
    Jesli nie maja kwalifikacji moga pracować w charakterze salowych - w
    Izbie Przyjęć są wakaty.
  • 28.06.08, 23:36
    24 h????U was nie obowiazuja przepisy unijne? Dziwne. Moze jeszcze
    dodasz, ze codziennie tyle pracujesz? Bo jednej z forumowiczek
    proponowałas takie rozwiazanie: W dzien praca ktora ma, a w nocy,
    jak dziecko spi, przepisywanie tekstow na komputerze....
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 13:52
    Gdybyśmy chcieli trzymac sie przepisów unijnych, to mój oddział 13
    czerwca ( tak) musiałby byc zamkniety z powodu braku lekarzy. A
    gdyby nie daj Boże spotkało Cie nieszczęście i wymagałabys pomocy
    chirurga już wyobrażam sobie jak byś się darła!!!! Pewnie na drugim
    końcu Polski słychac by było ten jazgot, ze jak to Ciebie, osoby
    PŁACĄCEJ PODATKI nie ma kto przyjąć lub nie daj Boże musisz czekac
    w 100 osobowej kolejce w jedynym szpitalu w województwie.
    Codziennie nie pracuję 24 godzin, ale mam 3 takie dyżury w miesiącu.
    Mam zbyt wysokie kwalifikacje, żeby przepisywac teksty na
    komputerze, ale gdyby tak się zdarzyło, że nie miałabym pracy -
    robiłabym wszystko włacznie z przepisywaniem tekstów, a nie zasuwała
    do osrodka pomocy społecznej i wyciągała ręke w żebraczym gescie.
    Dla mnie byłoby to upokarzające i ponizające. No, ale jeden ma jakąś
    godność a inny nie.
  • 29.06.08, 14:31
    ,,Masz zbyt wysokie kwalifikacje, zeby przepisywac teksty na
    komputerze"? A Ty myslisz, ze z kim masz tutaj do czynienia? Z
    plebsem bez wykształcenia? A moze masz juz hamilitacje, albo nawet
    tytuł profesora? Jesli tak, to chyba nie narzekasz na zarobki? Jesli
    nie, to Twoje wykształcenie nie jest wyzsze np. od mijego. Pod
    warunkiem, ze masz tytuł doktora???!!!!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 15:12
    Mam tytuł doktora! I powiedziałam, nie musze dorabiac przepisywaniem
    tekstów na komputerze, bo na moja prace jest zapotrzebowanie. Gdyby
    nie było, gdybym znalazła się w trudnej sytuacji finansowej -
    robiłabym wszystko, nawet przepisywała rzeczone teksty. Natomiast
    nie pobiegłabym żebrac do opieki społecznej.
    Tak więc czytaj ze zrozumieniem, koleżanko z doktoratem.
  • 29.06.08, 15:19
    Nie odwracaj ,,kota ogonem". W kazdej Twojej wypowiedzi widoczna
    jest pogarda wobec tych osob, ktore prezentuja nizszy poziom
    edukacji od Ciebie! Nawet mnie to denerwuje, choc nie zaliczam sie
    do tych osob!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 15:25
    Nie, nie odwracam kota ogonem. Pogardę czuję do obiboków, leni,
    osób, które zamiast wziąć za swoje życie odpowiedzialność oglądają
    się na innych, wyciagaja rękę po zasiłki.
    Czuje ogromny szacunek ( przeciwieństwo do pogardy) dla naszej
    salowej . Ma ukończona podstawówke albo i nie, ale pracuje!!! Nie
    obija się, nie czeka aż jej ktos da, tylko wie, ze będzie miała jak
    zapracuje.
    Cenie moja dozorczynie, która, choc na emeryturze, dorabia
    sprzataniem. Cenię naszą sekretarke, która studiuje zaocznie, żeby
    mieć w życiu lżej.
  • 29.06.08, 15:56
    Ok. Czesc Twoich wypowiedzi rozumiem! Ale zastanow sie! Matka
    samotnie wychowujaca dziecko nie jest emerytem, ma pracowac po 12
    godz. dziennie? A z ko zostawi dziecko? Nie kazdy moze liczyc na
    pomoc babci. I co jej pozostaje? Opiekunka do dziecka, ktora wezmie
    wiecej niz ona jest w stanie zarobic! Jaki to ma sens?

    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 20:46
    No to może zaproponujmy, zeby każdemu(sic!), kto z takich czy innych
    względów nie może pracowac dac pieniądze, dużo pieniędzy , bo w
    miarę jedzenia apetyt rośnie. Tylko skąd je wziąć? Komu zabrać?
    Wrócic do porzedniegu ustroju?
    Życie nie jest lekkie, czasem trzeba zacisnąć pięści i zakasać
    rękawy,
  • 29.06.08, 22:34
    Nie popadaj w skrajnosci! Ja tutaj nie mowi o sponsorowaniu
    nierobow! Tylko o kobietach, ktore dziennie wypracuja swoja norme
    tj. sr 8 godzin w pracy! I jesli taka kobieta kwalifikuje sie i
    uzna, ze potrzebna jest jej pomoc od strony panstwa, ma do tego
    pełne prawo! Nie zapominaj, ze z jej marnej pensji rowniez pobiera
    sie składki na takie, własnie cele!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 02.07.08, 11:21
    nie - "hamilitację" (jak napisałaś), tylko habilitację smile
  • 02.07.08, 14:25
    Nie rozsmieszaj mnie! Ty nie popelniasz czasami literowek jak
    piszesz na forum?????
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 03.07.08, 11:10
    Zjawa, na razie największą "chamilitację" widać u Ciebie smile)
    Nie wiem, jak możesz porównywać mgr z dr nauk med.? smile
  • 01.07.08, 22:00
    W ogole nie znasz polskich realiow. 24 h to jest dyzur minimum.

    Jak lekarz ma dyzur to wyglada to tak : idzie do pracy na 8.00,
    pracuje dniowke, od razu zostaje na oddziale do 8.00 rano nastepnego
    dnia, po czym znow ma dniowke. Czyli 32h w pracy....

    ....a co ciekawe sa oddzialy gdzie ze wzgledu na to , ze jest duzy
    niedobor lekarzy, taki lekarz ma czasem 2 dni dyzuru pod
    rzad...czyli po 32h nadal nie wychodzi z pracy, tylko znow cala noc
    w szpitalu+ dniowka nastepnego dnia.

    Jakby ci mlodzi lekarze, ktorzy tylko chca zdobyc doswiadczenie i
    zwic z tego piekla do normalnych krajow(nawet na Bialorusi lekarz ma
    wiecej na godzine) lub ci starsi, ktorzy chca tylko dozyc do
    emerytury lub sa za mocno zasiedzeni, nie zapierniczali tyle to juz
    bysmy powymierali...

    Masz swiadomosc ze lekarz ktory cie wlasnie operuje moze byc od 30h
    bez snu?? ( bylo o tym glosno - moich dwoch znajomych zemdlalo przy
    stole operacyjnym pod goracymi lampami po dwoch dniach na nogach)

    Wszystkie osoby w Polsce , takze te posiadajace "hamilitacje"
    powinny byc chociaz w minimalnym stopniu uswiadomione jakie sa
    realia. Nie wiesz o co chodzilo w strajku lekarzy? Oni chceli
    pracowac max.50 h tygodniowo i jakie bylo oburzenie w mediach ze
    nieroby sie tylko obijaja...

    Zawsze sie ciesze ze na medycyne nie poszlam - piekny zawod w kazdym
    innym kraju niz Polska.

    I aby w Polsce bylo normalnie zasilki powinny byc wedka, a nie ryba.
    Ale sie na to nie zapowiada....
  • 02.07.08, 00:10
    To, co napisałas miało byc do mnie? Bo jesli tak, to nie rozumiem
    co, to ma do tego, co ja napisałam? Po za tym, nie musisz
    uswiadamiac mi jakie sa ,,polskie realia"! W domu mam dwoch
    lekarzysmile))))
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 02.07.08, 01:48
    Napisalas , że jesteś w szoku jak jest możliwa praca 24 h pod rzad,
    zwazywszy ze dla lekarza to jest standard, a za probe przestrzegania
    unijnego prawa pracy , lekarze zostali opluci w mediach bo lenie nie
    chca pracowac za pol-darmo grube setki godzin w miesiacu i po kilka
    dni pod rzad bez przerwy.

    Tak wiec z Twojego ( chyba- bo nie chce mi sie teraz rozwijac watkow
    i sprawdzac ;-0) watku bilo dosc duze zdziwienie faktem pracy 24h, a
    mnie dziwi jak to mozliwe ze tylko 24, bo po pierwsze nikt z moich
    znajomych lekarzy w Polsce( na wylocie oczywiscie bo "ratuj sie kto
    moze") nie schodzi z dyzuru do domu, tylko zaczyna normalny dzien w
    pracy. Chiciaz mozliwe ze gdzies schodza po tylko 24h.

    Dobranoc.
  • 02.07.08, 01:53
    A to cytat :
    "24 h????U was nie obowiazuja przepisy unijne? Dziwne. Moze jeszcze
    dodasz, ze codziennie tyle pracujesz?"

    U mojego znajomego jest 3 lekarzy na oddziale, czyli musi miec 10
    dyzurow w miesiacu( bo ktos musi zawsze byc), co oznacza ze 10 razy
    w miesiacu pracuje po 30 kilka h pod rzad. Tak wlasnie w Polsce
    przestrzega sie prawa pracy.

    On czeka tylko az uzyska "dwojke" i zwiewa z Polski. Sie nie dziwie.
  • 02.07.08, 08:11
    W szpitalu, gdzie pracuje moj ojciec, raczej przestrzegane sa zasady
    co do godzin pracy! I nie słyszałam, zeby ktos pracował 24 na dobe!!
    Nie podoba mi sie to, ze lekaze po zdobyciu specjalizacji,
    wykształceniu sie na koszt panstwa wyjezdrzaja za granice! Z drugiej
    jednak strony, nie dziwi mnie to, skoro lekarz w tym kraju zarabia
    mniej niz np. pijacy na budowie od rana piwko, robotnik po
    zawodowce!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 02.07.08, 16:37
    Wiec twoj ojciec pewnie nie jest lekarzem, bo po dyżurze do domu to
    ida pielegniarki, ale lekarze nie( przynajmniej tak nie ma zaden moj
    znajomy lekarz). I powiedz ktory to szpital w Polsce - chcialabym
    pogadac ze znajomymi, ze tam przestrzegany jest 40h tydzien. Serio
    jestem ciekawa.

    Placa za specjalizacje niewolnicza praca przez kilka lat i to jest
    fair ze wyjezdzaja bo zwracaja do budzetu duzo wiecej niz kosztowalo
    ich wyksztalcenie. Czyli de facto panstwo sobie drogo liczy za te
    studia.
  • 02.07.08, 16:51
    Hej! Faktycznie, terz moj ojciec nie chodzi juz na dyzury, bo jest
    profesorem! Jego lekarze nie maja obiekcji co do godzin pracy, bo
    ojciec stara sie przestrzegac przepisow unijnych! Jest to duze woj.
    Byc moze sa szpitale, w ktorych brakuje lekarzy, ale nie uwieze w
    to, ze pracuja tam non stop 24 godziny na dobe!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 02.07.08, 17:07
    Zjawo, nie opowiadaj bajek. Jak wyglądają realia przestrzeania norm
    unijnych w ochronie zdrowia wie każdy, kto w niej pracuje.
    Jest dramatyczny (sic!) brak lekarzy, także w szpitalach
    uniwersyteckich. Bardzo jestem ciekawa jak sobie szanowny tatuś
    radzi z prowadzeniem oddziału, na którym jest 1/3 wakatów ( norma).
    Oj zjawo, zjawo, zdaje sie, że przy Twoim talencie nawet protega
    tatusia nie pomogła. Medycyna to dla Ciebie zdecydowanie za wysokie
    progi. A błędy ortograficzne, które robisz nawet nie podpadaja pod
    dysleksje/grafię. Jest to nieuctwo. Takie przez duże N.
  • 02.07.08, 17:41
    Widzisz! Jakos sobie radzi! Dlatego on jest profesorem, a ty zwykłym
    lekarzem, jakich wielu! I nie tobie oceniac kto, jaki reprezentuje
    poziom. Ty, swoj juz tutaj zaprezentowałas. I wiez mi, inteligencje
    nie miezy sie miara ilosci wyuczonych na pamiec ksiazek. Ja pracuje
    w dziedzinie, w ktorej wymaga sie nie tylko wykucia, ale i
    elokwencji i bystrosci umysłu, ktorych tobie brakuje! Po za tym, nie
    jestes w stanie mnie w zaden sposob obrazic, bo jestes za malo
    blyskotliwa! Wiec zachowaj dla siebie te prostackie wywody, ktore
    nie wnosza nic konstruktywnego do dyskusji.
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 02.07.08, 18:29
    Nie wierze Ci, po prostu z tego powodu ze to nie sa polskie realia.
    Calkowite bajki.

    Praca 24h? A policz sobie standard czyli dniowka+ dyzur do 8 rano+
    dniowka. Wychodzi duzo wiecej niz 24h...

    Dla kogos z boku moze nie jest to tak jasne, ale dla mnie utracilas
    calkowicie wiarygodnosc nie znasz w ogole realiow : ponad 30h pracy
    w ciagu- tak wyglada kazdy dyzur. 40h tydzien pracy? Gdziekolwiek w
    Polsce w publiczym szpitalu?

    EOT jak dla mnie.
  • 02.07.08, 18:32
    Nie zalezy mi na tym, czy wierzysz mi, czy tez nie!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 03.07.08, 14:25
    Czytaj uwaznie to, co masz przed oczami! No chyba ze ty piszezs
    habilitacja przez ,,Ch"
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 03.07.08, 14:31
    A o czymś takim jak 'gra słów' słyszałaś? Nie słyszałaś. polecam wikipedia.pl np. w celu doszkolenia.
  • 03.07.08, 14:45
    Dobre! Faktycznie tylko ciebie protazora mozna podejrzewac o zmiane
    nicku! Nie powinnas sie tutaj wypowiadac. Znaczaco odbiegasz od
    poziomu! Brak ci klasy, widac to po kazdej twojej marnej wypowiedzi!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 01:11
    Chroń nas Boże przed klęską głodu, atakiem szarańczy i lekarzami jak
    PROTOZOA.Od człowieka któremu w ręce powierza się własne życie,
    oczekuje się więcej LUDZKIEJ wrażliwości , współczucia i
    zrozumienia.Moja babcia jest emerytowanym pracownikiem służby
    zdrowia, brat mojej mamy jest lekarzem anestezjologiem, moja mama
    laborantką i u żadnego z nich nie spotkałam się z taką zjadliwością
    i wstrętem jaki ty masz do tych którzy nie są w tej samej klasie
    społecznej co pani doktor. A może przed wpuszczeniem na sale
    operacyjną trzeba zacząć sprawdzać status finansowy chorego? bo może
    szkoda kwalifikacji zdobywanej przez lata na <nieroba>z PUP lub na
    <żebraka> z MOPSU.To jakieś rozwiązanie leczyć bogatych a biedni
    niech zdychają w nędzy-przeżyją tylko silniejsi,zamożniejsi.WSTYD i
    możesz mi wypominać złą pisownie bo jak mam ustawić się w jakimś
    ogonku to może stać z tymi którymi tak gardzisz niż tam gdzie tacy
    jak ty- ludzie bez empatii i zrozumienia położenia kogoś komu się
    nie udało,lub jakkolwiek jego sytuacja jest ciężka.
  • 29.06.08, 01:18
    fuk-s31 w pełni cie popieram
  • 29.06.08, 14:10
    Nigdy nie odmówiłam pomocy ŻADNEMU choremu. Choc jestem zdania, że
    świadczenia medyczne powinny miec swiązek z wysokościa płaconych
    skladek i/lub dodatkowym prywatnym ubezpieczeniem.
    Laparoskopia dla każdego? Nie! Niech dla płacących niskie składi
    będą dostepne metody tradycyjne ( zresztą w wielu przypadkach
    znacznie lepsze). Pokoje 2-3 osobowe - nie! Niech leżą w salach
    wieloosobowych itd. Ochrona zdrowia kosztuje, zapytaj o to wujka-
    anestezjologa.
    Tak, gardzę ale nie ludźmi, którym w zyciu się nie powiodło czy
    którzy sa mniej zamożni, tylko klientami pomocy społecznej. Poza
    szczególnymi przypadkami np. utratą całego dobytku w pożarze, osoby
    wyciągające ręce po zapomogi mają następującą filozofię zyciową:
    brac jak dają, mam mało ( nie lubie pracowac, bo mam dzieci)
    i "misienależy".
    Mam bardzo wiele szacunku do jednej z moich salowych, która mimo
    męża pijaka, 2 dzieci i nędznej pensji nie leci "do opieki" tylko
    popołudniami sprząta. Pewnie przy jej dochodach dostałaby zasiłek,
    ale jest zbyt dumna i ma zbyt dużo honoru, żeby żebrać.
  • 29.06.08, 14:30
    Tak, gardzę ale nie ludźmi, którym w zyciu się nie powiodło czy
    > którzy sa mniej zamożni, tylko klientami pomocy społecznej. Poza
    > szczególnymi przypadkami np. utratą całego dobytku w pożarze,
    osoby
    > wyciągające ręce po zapomogi mają następującą filozofię zyciową:
    > brac jak dają, mam mało ( nie lubie pracowac, bo mam dzieci)
    > i "misienależy".

    Ha, protozoa. MaŁo jednak znasz się na ludzisz i łatwo -aczkolwiek
    błędnie wychodzi ci szeregowanie ich.Właśnie mnie obraziłaś. Masz
    prawo mną gardzić-ale nie masz prawa mnie obrażać, zwłaszcza jeśli
    twoja ocena człowieka następuje tylko na podstawie mizernej wiedzy,
    którą posiadasz a jedynym kryterium jest pobieranie/nie pobieranie
    zasiłku(ów)
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 29.06.08, 14:38
    Uważam po prostu że nie można wszystkich pobierających zasiłki
    wrzucać do jednego worka. Wiem że większość jest takich osób którym
    tak jest wygodnie ( i ich za to potępiam) bo osoba zdrowa , silna ,
    dyspozycyjna powinna pracować. Ale są sytuacje życiowe kiedy jedynym
    (czasowym) wyjściem jest zasiłek. Tak jak wszędzie są osoby
    zasługujące na wzgardę ale i takie w stosunku do których trzeba
    wykazać się wyrozumiałością. Nawet osoby pracujące można podzielić
    na te które w 100% zarabiają na swoje wynagrodzenie ale są tez ci
    którzy kierują się starym powiedzeniem <CZY SIE ROBI-CZY SIE LEZY TO
    WYPLATKA SIE NALEZY>a za obijanie dostają takie samo wynagrodzenie.
  • 29.06.08, 14:47
    no właśnie ja jednocześnie pracuje i biorę tez zasiłki.nie widzę nic w tym
    złego.dlaczego by choć trochę sobie poprawić swoja sytuacje materialna mam ich
    nie brać jak mi sie nalezą.a protazoa czy jak jej tam to uważa sie za bóg wie
    kim jest,wyżej sra niż dupe ma.i sory ale jak zauważyłam to to jest forum dla
    ludzi którzy potrzebują rad, pocieszenia,wsparcia.a nie ich wyzywać i ubliżać.
  • 29.06.08, 15:02
    Bo tak jest świat skonstruowany ,że bogaty biednego nie zrozumie- a
    syty głodnego. Szybciej podzieli się ten co sam ma niewiele , niż
    ten co opływa w luksusy. Przykre ale prawdziwe.
  • 29.06.08, 15:23
    no dobrze jeśli jest bogata to jej sprawa.niech sie cieszy ze jej sie tak życie ułożylo i niech to pielęgnuje.ale to jej nie pozwala na to by nas obrazać.ja tez bym chciała sie cieszyć życiem rodzinnym w 100% niestety tak nie jest.nie przewidziałam tego ze ojciec moich dzieci (któremu ufałam, kochałam)okaże sie zwykłym dupkiem.i który teraz olał ich jak psa,zmienia prace co chwila by nie pozwolić komornikowi na potrącenie jakichkolwiek pieniędzy.moje dziecko ma astmę mam przez to przyznane zasiłki na niego.przyznano mi także świadczenie pielęgnacyjne w wysokości 420 zł.i do wiadomości protozay z tego zasiłku zrezygnowałam.wolałam pójść do pracy niż siedzieć w domu.a zarabiam nie wiele więcej(jestem kurierem pocztowym (nie na poczcie)i za rozniesienie 1 listu mam 30gr.a tak jak ona proponuje dodatkowa praca.no tak harować jak wół, i nie dość że dzieci ojca nie mają to i matki nie widziały by.a jeszcze jeżeli z tych dwóch prac mi przekroczył dochód to nie mam zaliczki alimentacyjnej.i co mam całymi dniami pracować a tatusiowi ujdzie na sucho płacenie alimentów tak???
  • 29.06.08, 15:48
    Faceci to tchórzliwe ŚWINIE!!!!! Mojego przerosła odpowiedzialność
    za rodzinę, i jak to powiedział < Musze go zrozumieć,ale wszystko
    (tzn.dzieci)tak szybko się potoczyło. Ale do cholery był przy tym bo
    dzieci z powietrza się nie biorą. Zostałam sama, zrozpaczona i tak
    cholernie zdeterminowana aby wynagrodzić dzieciom brak ojca. Też
    przez pewien okres czasu była pod opieką MPOSU( teraz z nimi
    współpracujące).pracowałam gdzie się dało aby dzieci tak nie odczuł
    zmiany ekonomicznej. Z jednej pracy leciałam do drugiej a jak
    wracałam do domu ,to też było co robić. Wiele razu płakałam ze
    zmęczenia, ale było warto dla nich moich skarbów . Mój ex.też
    uciekał przed komornikiem a teraz nawet nie wiem gdzie jest<i
    dobrze>.Dla tego doskonale wiem że są kobiety które sytuacja do tego
    zmusza.
  • 29.06.08, 20:58
    Najbardziej obraża sie sam ten, który wyciąga ręke zamiast pracować.
    Nie jest niczyja wina, że związałas sie z nieodpowiednim
    człowiekiem, to jego trzeba ścigac a nie obciążac podatników.
    Jeden człowiek ma od zawsze wpojone, że pieniądze biora się z PRACY
    inny, że jakoś to będzie ktos da, nie zginie się z głodu.
    Pochodzę z dobrze sytuowanej rodziny. Moim rodzicom jak na czasy
    realnego socjalizmu powodziło się znacznie lepiej niz przeciętnemu
    Kowalskiemu ( dwa gabinety i duzo pacjentów). Nie było problemyu,
    aby zaspokoili moje marzenia, ale na ekstra wydatki musiałam sama
    zarobic i to od najwczesniejszych lat.
    Czy myslisz, że z radością w wieku 7 lat w listopadzie, po ciemku
    wstawałam o 6 rano? Nie! Ale wiedziałam, że zarobię ( nie pamiętam
    juz ile, ale nie kokosy) wyprowadzając psa i robiac zakupy.
    Chciałam poznac dobrze francuski - musiałam zrezygnowac z balang i
    byc pilna studentką, aby móc wyjechac do PRACY do Francji.
    Chciałam zwiedzic świat - zrobiłam uprawnienia pilota wycieczek i
    jeździłam z grupami. Zarabiałam kosztem dodatkowej PRACY nierzadko w
    nocy wtedy gdy moi koledzy bawili sie. A potem zawiść i zdziwienie -
    skąd ja mam to, umiem tamto, byłam tu. A mam, umiem, byłam, tylko
    nikt mi tego nie dał, sama na to zapracowałam.
    Wiem, że bardzo trudno to zrozumiec mając roszczeniowa postawe i
    wyznając filozofię, że ten jest draniem, tamten łotrem.
  • 29.06.08, 21:47
    Czy ja napisałam że "brałam bo mi się należało" nie -nie żądałam ja
    poprosiłam. Zawsze mnie babcia(osoba do czasu okupacji wychowana
    przez guwernantki, znająca luksus ale i "smak" głodu) że to nie
    wstyd poprosić o pomoc. Dzięki tej pomocy przeżyłam z dziećmi do
    czasu aż mieliśmy gdzie mieszkać ( mój ex. nie wahaj się nas
    wyrzucić z domu) znalazłam prace. Tak pobierałam zasiłek do czasu
    otrzymania pensji. Pieniądze które sama zarobie dają mi
    satysfakcję , że sama na nie zapracowałam a nikt mi ich nie dal.
    Współpracuje (prócz pracy zawodowej) z mopsem w moim miejscu
    zamieszkania . Spotykam się z różnymi kobietami i staram im
    wytłumaczyć że mogą same na siebie zarobić, że są silne i poradzą
    sobie. To są kobiety z różnych środowisk czasami pobierają zasiłki
    bo brak im wiary w siebie i swoje możliwości.
  • 29.06.08, 22:37
    ... a nie pobieraja przypadkiem zasiłków, bo im tak wygodnie?
    Nie jestem wstanie zrozumiec kogos komu brak wiary w siebie i swoje
    mozliwości natomiast nie brak bezczelności i tupetu, zeby prosic o
    wsparcie.
    Czy nie rozumiecie, że pieniądze nie biora się z nieba, że żeby mieć
    trzeba pracować? Wydaje mi się, ze ta prosta prawda nie jest do
    końca zrozumiała.
    Jestem za tym, aby tym, które nie wierzą w siebie pomóc w
    znalezieniu pracy, ale tylko pomóc - reszta zależy od samej
    zainteresowanej.
    Nigdy do niczego nie dojdziemy, gdy będziemy liczyć tylko na datki,
    darowizny, zapomogi, zasiłki.
  • 29.06.08, 22:57
    Masz racje są też takie które pod przykrywką braku wiary biorą bo
    lubią bo tak łatwiej, ale nie wszystkie. To są różne środowiska i
    różne sytuacje i do każdej z nich trzeba podejść indywidualne.
    Zasiłki dostaną te które naprawdę ich potrzebója i te dostaną które
    biorą bo 'dają'. Ty widzisz ogólnie a tu trzeba spojrzeć
    indywidualnie a żeby to zrobić trzeba te kobiety poznać, porozmawiać
    mieć choć szkic sytuacji w jakiej są ..a mając to możemy coś
    powiedzieć.
  • 03.07.08, 11:20
    Odpowiadasz na:
    fuk-s31 napisała:

    > Bo tak jest świat skonstruowany ,że bogaty biednego nie zrozumie- a
    > syty głodnego. Szybciej podzieli się ten co sam ma niewiele , niż
    > ten co opływa w luksusy. Przykre ale prawdziwe.

    Dlatego też trzeba wziąć tyłek w troki i zacząć zarabiać pieniądze, zamiast narzekać, że bidnemu wiatr w oczy, na pochyłe drzewo i syty biednego...
    Jak jesteś głodna, to idź do pracy, pracuj po 12 godz. dziennie, po 14, dziecko do żłobka itp. itd. i zacznij zarabiać. Spójrz później w swoje RMUA i zobacz, ILE Twoich tak ciężko zarobionych pieniędzy trafiło do tych osób, które nie poświęcają się pracy.
    Wiem, że znajdziesz wiele wymówek: bo nie ma żłobków, bo żal Ci zostawiać dziecko, bo świat jest zły i szary itp., że nie możesz iść do pracy.
    Ale zauważ, że INNI sobie jakoś radzą z tymi przeciwnościami. Nie widują swoich mężów, dzieci, obiaj - o ile w ogóle - jedzą ok. godz. 20, śniadania często wcale. Nie oglądają seriali i sa zmęczeni. Nie dziw się, że nie chcą później się dzielić swoimi pieniędzmi z wyfiokowaną panienką, która ma czas i na seriale, i cały dzień widzi swoje dziecko, i ma czas na pomalowanie paznokci u nóg.
    Uwież, syty też był być może głodny i doskonale rozumie głodnego. Ale syty się "zarzyna" żeby mieć na jedzenie, a "głodny" tylko leży z otwartym dziobem i czeka aż mu się wetknie smaczny kąsek. A jak mu się nie wtyka, to kracze i dziobie.
  • 03.07.08, 11:22
    Errata:
    nie obiaj, a obiad
    i, oczywiście, uwierz a nie uwież smile))
  • 03.07.08, 21:05
    Tyle, że tego nie pojmie matka pobierająca zasiłki. Ja nie należę do
    najbiedniejszych, chociaz płace w ochronie zdrowia nie sa wysokie.
    Dorabiam w spółdzielni, dyżuruję. Pod domem mogę kupic wędliny,
    warzywa i owoce, ale o 1/3 droższe niz na pobliskim bazarze ( dliny
    nie na bazarze, bo mozna się otruć, ale w niedalekiej hurtowni)
    i.... ani mnie ani mojej rodzinie korona z głowy nie spadnie, zeby
    tam sie pofatygować. I jest to jedna z odpowiedzi, że zapracowane
    pienądze wydaje się trudniej niz wzięte z datków.
  • 29.06.08, 15:33
    Masy tzpowa pasoyztnicya i rosycyeniowa postaw. Wolisy wzdeptzwac
    đcieki gdyie si da i ebra o yasiek, abz poprawic swoja sztuacj
    materialna niy yrobic to samo pracujc , tak pracujc dodatkowo.
  • 29.06.08, 15:31
    A jakież to są te sytuacje, w których nie można pracować? Prócz
    ciężkiej choroby.
  • 01.07.08, 11:54
    No wlasnie, matka sprzata, zeby zarobic na dzieci (i zasilku nie bierze, bo sie
    wstydzi), a jej maz pijak na pewno dostaje zasilki i on sie nie wstydzi.
  • 01.07.08, 18:08
    Ciekawy jestem co wyrośnie z dwójki dzieci pani salowej,która nie
    ma czasu na wychowanie swoich dzieci,bo pracuje ponad siły.Dzieci
    zaś zostają z tatusiem alkoholikiem.
  • 03.07.08, 11:08
    Zgadzam się z Tobą, Protozoa. Denerwuje mnie, że skor ja tak ciężko pracuję, to nie mogę sobie załatwić np. wyjątkowych warunków szpitalnych. Chętnie bym sobie za nie zapłaciła, ale jest to podobno nielegalne.
    A naprawdę nie uśmiecha mi się leżenie na jednej sali z osobami, z którymi normalnie nie zamieniłabym nawet jednego słowa, a tu mam dzielić swój najbardziej intymny czas - świeżo po porodzie - z jakimiś panienkami-blacharami i ich "chłopakami" spod budki z piwem, którzy przyjdą do świeżo upieczonej mamy w odwiedziny.
  • 08.07.08, 23:26
    Totorot - w Twojej wypowiedzi wyraźny brak szacunku do innych +
    ocenianie z góry. Zafunduj sobie poród w prywatnej klinice. Proste.
  • 29.06.08, 07:52
    no to już wiem na co idą nasze podatki, aby pani doktor na dyżurze mogła sobie
    przed kompem posiedzieć i pisać na luźne tematy, zamiast pracować.
    --
    I cóż po wariackich papierach. Szaleńcy ich nie uznają.
  • 29.06.08, 13:59
    Pani doktor płacą z GOTOWOŚC DO PRACY , gdyby przywieźli chorego w
    ciągu pół minuty byłabym przy nim.
    Gdy na oddziale jest spokój moge pisac na kompie, czytac, spać,
    jeść, malowac się - moja sprawa.
  • 30.06.08, 07:26
    > Ja nie! W imię czego mam pracować na nierobów???? Dzis mam dyżur -
    > 24 godziny w pracy, w pełnej dyspozycyjności, gotowości,
    > operowałam 2 razy. Dostaje za to ok 120 zł

    Powinnas zmienic prace. Za taka kase mnie w weekend nie chcialaby
    sie popracowac 2 godzin, nie mowic o 24.

    A poza tym tak sie sklada, ze wiem ile placi sie za dyzury lekarskie
    i za weekendowy dyzur 24 godzinny sa to inne stawki. Albo dajesz sie
    niezle dymac pracodawcy tongue_out A taka bystra sie sobie wydajesz...
    --
    Boże mój co za gnój!
  • 03.07.08, 11:30
    No za tą kasą to też prawda. Ja tyle zarabiam za 8 godz. pracy jak jest zły miesiąc
  • 28.06.08, 20:15
    możesz postawić pomniczek, nie obrażę się .
    wyciągam łapki po zasiłek bo to mam w konstytucji , tam coś chyba jest napisane
    że każdy ma prawo do minimum socjalnego (czy jakoś tak), wyciągam rączki po
    zasiłki bo mamy takie prawo które mówią że mi się należy (takie jak rodzinne,
    czy dodatek mieszkaniowy, a jeszcze nawet dodatek za obiady w przedszkolu moich
    dzieci) pewnie wychodzi to z mojej nieudolności życiowej- bo mieścić się w
    kryteriach 351 zł na osobę o tym świadczy- i nie zaprzeczam.
    Miska zupy i miejsce w noclegowni pewnie by państwo więcej kosztowało niż to co
    otrzymuje w innych pomocach.
    nie żądam aby ktoś opłacał mi mieszkanie, chce tylko że jak piszą że samotna
    matka podjąwszy pracę ma prawo dostać refundacje żeby ją dostała a nie w praniu
    wychodziło że trzeba mieć przynajmniej 3 dzieci aby się na niego łapać.
    a 700 zł to dostają z naszych podatków nasi politycy na same rozmowy
    telefoniczne- niezależnie czy są to rozmowy dot ważnych spraw państwowych czy
    zupełnie prywatne. ale rozumiem że to ja na żebry chodzę bo im się należy- w
    sumie to sami sobie go przydzielili.
    --
    Człowiek jest całością, chyba że bliźni postanowią inaczej.
  • 28.06.08, 21:08
    I dzięki takim pasozytom jak Ty mamy to co mamy.
    Ni popieram płacenia za prywatne rozmowy polityków, ale oni ze
    swoich pensji płaca dość wysokie podatki - między innymi na
    pasozytujących osobników.
    P.S. Ide o zakład, że Twoje dzieci tez będą zyły z zasiłków i
    zapomóg, bo po co pracować? Tlko frajer to robi. Lepiej żebrać i
    płodzic kolejne dzieci.
  • 08.07.08, 23:40
    Pani Doktor - swoje słuszne rozgoryczenie i desperację przelewa Pani
    na innych - "skoro mnie źle dlaczego innym ma być łatwiej?" - ten
    żal wylewa się z prawie każdego Pani postu. A nie lepiej pomyśleć
    żeby i mi i innym było lepiej ? Po co ciągnąć wszystko w dół ?
    Pani sama na wszystko zapracowała mając za sobą zaplecze dostatniego
    domu ( w razie czego). Ten dom dał Pani prawdopodobnie poczucie
    bezpieczeństwa i motywację do działania itd. itd. I dobrze.
    Sławne dzieci sławnych rodziców najczęściej też twierdzą, że same do
    wszystkiego doszły a dzieci artystów tak jakoś "nagle" zapragnęły
    studiować w szkole teatralnej. Przykłady można mnożyć.
    Dzieci ludzi z marginesu społecznego często nie wiedzą, że w ogóle
    można żyć inaczej. Zwłaszcza jak elita pozamyka się w prywatnych
    szkołach i na ogrodzonych osiedlach to skąd brać dobry przykład bo
    chyba nie z życia polityków prezentowanego w mediach.
    ZEPSUCIE I ZŁY PRZYKŁAD ZACZYNAJĄ SIĘ U GÓRY A NIE NA DOLE.
    Zasiłki społeczne to ochłapy, knebel dla ubogich, zagłuszanie
    własnych wyrzutów sumienia i coś co zawsze można wypomnieć. Wstyd !!
  • 09.07.08, 14:22
    Jeden z najbardziej znanych laryngologów w Polsce pochodzi z ubogiej
    i wcale nie inteligenckiej rodziny. Nie brał zapomóg czy zasiłków
    tylko zakasał rękawki i zabrał sie do pracy.
    Nie, nie jest mi źle, bo gdyby tak było zmieniłabym swoje życie. W
    przeciwieństwie do wielu pań na tym forum nie boje sie pracy,
    cięzkiej pracy. Nie chcę jednak pracować na innych.
  • 01.07.08, 11:48
    Napisz to jeszcze raz prosze. Znaczy Zdzichu jest swietnym ojcem, tak? Przejedz
    sie dziewczyno na polska wies, gdzie taki Zdzichu najpierw stoi od rana pod
    wiejskim sklepem, potem (ile wypil to jego) wraca do domu i ZADA obiadu, bije
    zone, a dzieci na to patrza (dzieci dostaja darmowe obiady w szkole, inaczej by
    pewnie z glodu umarly). taki Zdzichu pierwszy biegnie do opieki spolecznej, bo
    'mu sie nalezy'. A matki samotne maja jeszcze jakies skrupuly i sie wstydza!
    Powinno byc na odwrot, ale niestety lenie, pijaki i damscy bokserzy nigdy sie
    nie wstydza. Wstydza sie ich ofiary - i one sa potepiane, za cudza
    nieodpowiedzialnosc.
  • 01.07.08, 18:45
    braktalentu napisala:

    "Trudno mi wyrobić sobie pozytywny stosunek do kobiety, która nie
    idzie do pracy, bo ma pod opieką małe / niepełnosprawne dziecko, a
    jedynym argumentem jest koszt niani wynoszący 3/4 przeciętnej
    pensji. "

    Czytam Twoje posty w tym wątku i myślę: sensownie pisze. Aż do tego
    momentu.
    Jak zobaczyłam małe/niepełnosprawne, to mi ręce opadły.
    Znaczy to jest tak jakby to samo??
    W sensie opieki oczywiście, bo w sensie ogólnym, to chyba oczywiste,
    że to zupełnie co innego.
    Tak się składa,że mam niepełnosprawne dziecko.(I założę się, że Ty
    nie masz.)
    Tak się składa,że dziadkowie dziecka nauczyli się i jeszcze mogą się
    nim opiekować. Dzięki temu ja jeszcze mogę pracować (czego bardzo
    zazdroszczą mi inne mamy niepełnosprawnych dzieci z osrodka)
    Czy wiesz ile trzebaby zarabiać, żeby zatrudnić fachową opiekunkę
    dla dziecka autystycznego?? A do wiekszego(silniejszego)chłopca
    autystycznego?
    Dodatkowo - czy wiesz, gdzie taką osobę znaleźc??
    Jeśli jest to odpowiedznio przygotowana osoba, to nie zajmuje się
    prywatnie dziecmi z autyzmem, tylko pracuje - w szkole, w ośrodku
    itd. Po pracy owszem, pracuje prywatnie z dziecmi(tj dorabia sobie),
    ale są to 2-3 godziny. Za godzinę takiej terapii płaci się 25-30 zł.

    To nie jest(na szczęscie) dziecko, które leży i opieka polega na
    przekladaniu go z boku na bok. To dziecko, z którym trzeba
    odpowiednio postępować. Co najmniej na tyle odpowiednio, żeby nie
    zepsuć pracy innych osób.

    Czy wiesz jak bardzo chcę nadal pracować?
    Ja nie chcę zasiłku. Chcę, żeby zapewniono mi fachową opiekę nad
    dzieckiem na czas mojej pracy.
    Czy to jest lenistwo?
  • 02.07.08, 09:17
    zielona.gumko-też uderzył mnie ten fragment w wypowiedzi uncertain

    Zajrzyj proszę do mojej sygnaturki
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 03.07.08, 10:06
    ograniczenie mysli to nic w porownaniu ograniczenia serca niektorych
    osob z forum /dot.tego postu/.
    dziekuje za link.to jest cos czego jeszcze mozna sie chwycic gdy
    nadziei brak..
    pozdrawiam serdecznie.
    nie-mama-nierób
    rece urabiam winkpo uszy..
  • 03.07.08, 11:45
    Gumka, ale Ty jesteś, uwierz, wyjątkiem. Gdyby większości zasiłków nie pobierały czekoladowe blachary z selednowymi tipsami, to dostawałabyś na swoje dziecko sumy pieniędzy wystarczające na efektywną rehabilitację.
    Właśnie dlatego nasze państwo ma tak fatalną opiekę medyczną i system pomocy niepełnosprawnym osobą, gdyż budżet jest rozkradany przez osoby pobierające lewe renty, zasiłki, pracujące na czarno i rozbudowany ponad miarę aparat urzędniczy.
  • 03.07.08, 12:16
    > epełnosprawnym osobą,

    Miało być oczywiście "osobom" smile
  • 03.07.08, 20:55
    Rozumiem, ale zupelnie nie o to mi chodziło. Chodzilo mi o
    postawienie znaku równości między opiekowaniem się dzieckiem MAŁYM a
    dzieckiem NIEPEŁNOSPRAWNYM.
  • 28.06.08, 15:00
    Wszystko jest dla ludzi ale trzeba w tym zachować rozsądek i
    wszystko umiejętnie wyważyć.Jestem przeciwna temu by zasiłki stały
    się jedynym źródłem utrzymania ale niech będą formą okresowego
    zabezpieczenia podczas gdy np. samodzielna mama chce podnieść swoje
    kwalifikacje ;chodząc do szkoły lub na jakieś kursy,lub czynnie
    szuka pracy.Jeśli jej sytuacja ekonomiczna jest bardzo zła może
    skorzystać z pomocy która nie jest jedynym dochodem a jedynie
    dodatkiem do miesięcznych poborów.
  • 28.06.08, 17:32
    Moja siostra pracuje w Urzedzie Gminy na wsi, nie zajmuje sie pomoca
    spoleczna ale daje dobre rady roznym ludziom, tez z mojej rodziny. I
    tak kuzynka mogla kupic sobie biurko za gminne pieniadze i dostaje
    jakas tam kase by moc jezdzic na basen - ma grupe inwalidzka, to
    fakt,a jej rodzice nie zarabiaja duzo, wiec pewnie po wyliczeniach
    wyszlo ze sie jej nalezy. Siostra podpowiedziala tez sasiadce ze
    niedlugo gmina dostanie jakas tam kase i ze moze napisac podanie o
    pomoc dla corki (nie wiem dokladnie co tej corce dolega, jakas
    alergia skorna czy cos). I po jakims czasie sasiadka ta pyta moja
    siostre czy pieniazki juz sa, bo Ala (jej corka) chce sobie zeby
    wybielic. Siostre zamurowalo, powiedziala ze to nie jest kasa na
    zabieg wybielania zebow tylko na rehabilitacje, na co sasiadka
    odpowiedziala: "alez ja pani Olu rachuneczki bede miala"
    (sfalszowane oczywiscie). Wiele kobiet nic nie robi, a tatusiowie
    mezowie pracuja na czarno w Norwegii (to plaga mojej gminy, wszyscy
    obywatele mezczyzni wyjechali na zarobek do norwegii wlasnie) i owe
    Panie sa stalymi klijentkami opieki spolecznej. Teoretycznie nie
    maja zadnych dochodow, same siedza w domu, maz nie pracuje, a w
    praktyce zarabia calkiem niezle za granica, i tak dzieci tych pan
    maja darmowe obiady w szkole, dodatki, sratki, a placimy za to
    wszystko my. Siostra opowiadala tez jak to przyszla do urzedu gminy
    jedna pani bezrobotna poskarzyc sie, ze jej sasiadka dorabia
    obierajac cebule (w moim regionie to teraz popularne, nie daleko
    znajduje sie przetwornia warzyw ktora pozwala dorobic biednym
    kobieta przywozac do nich cebule, za ktorej obranie owe osoby
    dostaja pare groszy) a jej to bardzo przeszkadza, bo smrod taki nie
    do wytrzymania i ona sobie tego nie zyczy. No wiecie co, siostra ja
    ochrzanila, ze moglaby wziac przyklad z sasiadki ktora podczas gdy
    dzieci sobie po podworku biegaja, obiera ta nieszczesna cebule by na
    chleb zarobic. Ale pani bezrobotnej bardzo sie to nie spodobalo (nie
    tylko bezrobotnej, ale stalej klijentce Gopsu) Od tego czasu moja
    siostra przestala palac checia pomocy innym, normalnie noz sie w
    kieszeni otwiera. I powiem Wam ze panstwo Polskie wielu ludziom
    pomaga, widze ile osob we wiosce w ktorej spedzilam dziecinstwo zyje
    tylko na koszt panstwa- nie sa to milionerzy oczywiscie, ale zyc sie
    da. A do roboty sie nie chce.
  • 28.06.08, 18:20
    Ja też mieszkam w niedużej gminie i jestem świadoma nadużyć. Ale
    pomoc pieniężna ma to do siebie, że daje wybór. Można leczyć swoją
    dolegliwość, szukać pracy, wykorzystać szansę na lepsze,
    dostaniejsze życie. Albo można sobie zęby wybielić. Ja tych
    pieniędzy na zęby nie żałuję. Niech ma białe i lśniące (choć przy
    tej mentalności pewnie dziurawe-sad za moje podatki. Bo koszt
    społeczny utrzymywania takiego pasożyta jest niższy niż jego
    izolowanie w więzieniu - a tym skończyłoby sie okradanie pracodawcy.
    To nie nasza "polska" mentalność, choć historycznie postawa dość
    uzasadniona. Złodzieje, oszuści i drobne świnie występują w każdym
    społeczeństwie.
  • 28.06.08, 18:23
    A po co szukać pracy? Przeciez za chwilę znajdzie się kolejny
    frajer, który da.... Tylko radykalne działania - brak zasiłków i
    głód, tak głód, zmobilizuje do działania.
  • 28.06.08, 18:47
    Rozbój, kradzież, wyłudzenia - to też działania do których popycha
    głód. Ale oczywiście za pieniądze oszczędzone na pomocy społecznej
    opłacimy policję i wojsko, które będzie nas chronić. Ja oszczędności
    nie widzę - tylko przesunięcie środków.
    I tak sobie będziemy żyć w coraz bardziej zakratowanych osiedlach,
    otoczeni wojskiem, chroniącym nas przed GŁODNYMI. Jak w Rio. Ze
    strachem, kiedy favele "ruszą" i zdobędą miasto. A głód nie
    powstrzymuje przed rozmnażaniem. Więc głodnych będzie coraz więcej.
    To co, odbierzemy te głodne dzieci i wychowamy na koszt państwa (z
    naszych podatków), czy wysterylizujemy "element"?
    Nie przypomina Ci to czegoś?
  • 28.06.08, 19:14
    Nic dodac nic ujac, braktalentu.
    Zwolennicy glodu nie zdaja sobie chyba sprawy do czego to moze
    doprowadzic. We wszystkim trzeba zachowac umiar, inaczej tylko
    wiezienia sie zapelnia a na ulice bedziemy sie bac wychodzic.
    Zreszta mieszkajac w regionie gdzie jakis czas temu zamknieto
    zaklady przemyslowe, co spowodowalo gwaltowny wzrost bezrobocia,
    widze jak moje miasto powoli stacza sie ku upadkowi i degeneruje i
    nie ma takiej mozliwosci by wszyscy potrafili sami sie
    przekwalifikowac i znalezc swoja sciezke rozwoju, po prostu czasem
    brak zdolnosci i talentu jest dla tych ludzi przeszkoda nie do
    przeskoczenia. Ich trzeba po prostu wspomoc finansowo, by w swojej
    zlosci, zazdrosci i biedzie nie zagrazali tym co sie udalo.

    "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
  • 28.06.08, 20:09
    W taki razie mam propozycję - niech zwolennicy rozdaania zasiłków
    opodatkuja się - w dowolnej ilości i wspomagaja biednych,
    nieudolnych, głodnych a może cwanych. Ja, niestety, spora część
    swoich dochodów wbrew swojej woli musze oddawać na tych, którzy wola
    płodzic kolejne dzieci i wyciągać łape po zasiłki.
    A co by było gdybysmy tak wszyscy doszli do wniosku, ze nie chce nam
    sie pracować?Ostatecznie wolałabym dziś w nocy uprawiac z mężem seks
    niz mec pod opieka oddział z 40 chorymi...
  • 07.07.08, 11:18
    Oj protozoa...nie chcialabym znalezc sie na "Twoim" oddzialewink))
  • 07.07.08, 15:01
    Po pierwsze nikt Cie o to pytac nie będzie, po drugie nic o mnie nie
    wiesz jako o lekarzu a po trzecie wątek jest na inny temat.
  • 28.06.08, 21:45
    braktalentu napisała:


    > I tak sobie będziemy żyć w coraz bardziej zakratowanych osiedlach,
    > otoczeni wojskiem, chroniącym nas przed GŁODNYMI. Jak w Rio. Ze
    > strachem, kiedy favele "ruszą" i zdobędą miasto.

    Nie chce mi sie za bardzo zabierac glosu w tej dyskusji, ale tutaj zostalam mile
    zaskoczona, wreszcie ktos, kto rozumie wiecej niz pierwszy lepszy "nowobogacki
    liberal polski". Sama kiedys popelnilam pare postow na ten temat, przytocze
    fragmenty, bo dokladnie to samo mam do powiedzenia i w tym temacie:

    "Prawda jest taka, że póki co na dotychczasowych przemianach korzystają głównie
    bardziej rozgarnięci, lepiej wykształceni i ci, którzy maja kapitął życiowy w
    postaci "dobrego urodzenia", majątku rodziców itd, co oczywiście nie jest
    grzechem i bardzo dobrze, że takim ludziom jest lepiej, co więcej, im POWINNO
    być jako pierwszym lepiej, aby mogli zatroszczyć się o słabszych. Problem polega
    na tym, że oni nie chcą się o nikogo troszczyc o tych, którym jest w zasadzie
    tylko gorzej albo tak samo, a rozwarstwienie spoleczne przybiera monstrualne
    rozmiary. Radzę sobie to uświadomić, bo protesty pielęgniarek i lekarzy to
    jedno, ale gdyby wkurzyli się nagle "ludzie z tramwajów" to mielibysmy krwawą
    rewolucję, a nie namiociki pod sejmem."
    " W tym calym zachłyśnięciu się mozliwosciami zarobku, rozwinięciem przyciętnych
    przez komunę skrzydeł zapominamy o całej reszcie, o "wspólnym dobru" (tak, mam
    świadomośc ze brzmi to dzisiaj bardzo źle ). Ludzie światli, wykształceni, sól
    tego narodu wyjeżdzają na zabitą dechami wies, budują wysokie mury wokół domów
    za miliony, zamykaja się na strzeżonych osiedlach, przemykają po miastach w
    samochodach z przyciemnianymi szybami, przychodzą do pracy w szklanym
    (strzezonym przez straznikow) biurowcu i w przerwie na kawę piszą na forum posty
    o " patologii na którą idą podatki prawdziwych ludzi" a ich wypowiedzi często
    podszyte są pogardą dla słabszych i tych, którzy potrzebują pomocy.
    Sycimy się, że jestesmy lepsi od tego ciemnego ludu, załamujemy wypielęgnowane u
    kosmetyczki rączki nad "rozdawnictwem", chełpimy się jacy to jestesmy zaradni i
    fajni. I NIC. Wracamy w korkach by pielęgnować własne ogródki."

    I to chyba tyle co mam do powiedzenia. Moze poza tym, ze potrzebujemy jako
    społeczeństwo DOJRZAŁEJ klasy średniej. Podobno jest juz "moda" na to, aby
    nowobudowane osiedla byly niestrzeżonewink




    --
    Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
    zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
  • 30.06.08, 13:35
    Generalnie się zgadzam i aż takim obślizgłym liberałem nie jestemsmile
    ale muszę przyznać, że opadło mi wszystko jak przeczytałam artykuł w
    Polityce (a mają jednych z lepszych i najbardziej niezależnych
    reporterów) o biednych samotnych matkach protestujących w Wałbrzychu
    (była parę miesięcy temu taka głośna sprawa) bo je i ich biedne
    dziatki miasto chciało wyprosić z NIELEGALNIE zajmowanych mieszkań
    komunalnych, gdyż chciało je przeznaczyć na POMOC SPOŁECZNĄ innym
    potrzebującym osobom, które odczekały swoje stojąc w kolejce i
    grzecznie czekając na przyznanie mieszkania. Otóż panie te
    dowiedziawszy się, że przyjeżdża telewizja kręcić ich protest,
    zostawiły reportera i pobiegły prostować włosy prostownicami żeby
    ładnie wyglądać na wizji, a jak redaktor zapytał, czemu nie chcą się
    zgodzić na opuszczenie nielegalnie zajmowanych mieszkań i przenieść
    do proponowanych przez miasto ośrodków pomocy społecznej na czas
    dopóki nie zostaną im przyznane legalnie docelowe mieszkania
    komunalne, ufryzowane panie beztrosko podały argument, że do ośrodka
    nie można zabrać swoich telewiorów ani DVD a one bez DVD to się
    nigdzie nie ruszają, bo by się zanudziły na śmierć.
    Tak więc, prawda, tak się zastanawiam, gdzie to rozwarstwienie
    społeczne, bo wychodzi mi na to, że ta pani nie cierpi zanadto na
    brak rtv i agd, a jeśli chodzi o mieszkanie to obie je mamy, z tym,
    że ja mam jeszcze kredyt w pakiecie.
    Konia z rzędem temu, kto wymyśli, jak rozpoznać prawdziwie
    potrzebującego i oddzielić ziarno od plew, z pożytkiem dla tych
    pierwszych i żebym nie musiała się czuć jak, robiona w niezłego
    balona przez jakąś wysmażoną na solarium dziunię, sfrustrowana
    nowobogacka klasa średnia tylko mogła sobie pogratulować, że
    pomogłam komu było trzeba.
  • 30.06.08, 22:23
    balladynka napisała:


    > Konia z rzędem temu, kto wymyśli, jak rozpoznać prawdziwie
    > potrzebującego i oddzielić ziarno od plew, z pożytkiem dla tych
    > pierwszych i żebym nie musiała się czuć jak, robiona w niezłego
    > balona przez jakąś wysmażoną na solarium dziunię, sfrustrowana
    > nowobogacka klasa średnia tylko mogła sobie pogratulować, że
    > pomogłam komu było trzeba.

    Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna zajac sie wlasnie
    owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej interesie (podatki). Zamiast
    tego nowobogacka, pseudoliberalna klasa srednia woli narzekac na forach na
    klientow MOPS i darmozjadow, woli budowac mury i podkreslac swa "zaradnosc" (bo
    na forach tylko do tego sprowadza sie zwykle dyskusja na te tematy) niz realnie
    dzialac. Problem polega na tym, ze aby dzialac, trzeba najpierw miec odpowiednie
    horyzonty myslowe, wybiegajace poza liczenie kazdego grosza oddanego na pijakow
    i alimenciary. Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i
    socjalistyczna mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie dobrze i
    bedzie nadal tak jak jest.


    --
    Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
    zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
  • 01.07.08, 09:07
    virtual_moth napisała:

    > Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna
    > zajac sie wlasnie owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej
    > interesie (podatki).

    A co ta klasa srednia moze zrobic, poza wybraniem najlepszej z
    dostepnych opcji politycznych, ktore miejmy nadzieje przeprowadza
    odpowiednie reformy, ktorych skutkiem bedzie MĄDRA polityka
    społeczna?
    I moze jeszcze: co Ty robisz, aby te ziarna od plew oddzielic (skoro
    to takie proste i w interesie kazdego?) poza pisaniem
    moralizatorskich postow?

    > Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i socjalistyczna
    > mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie dobrze i
    > bedzie nadal tak jak jest.

    Z drugiej strony widać oczekiwanie, ze ci, ktorym sie w zyciu
    powiodlo beda za to przepraszac.
    A pseudoliberałowie, jak ich nazywasz, w wiekszosc woleliby, zeby
    wiele spraw zalatwianych bylo przy jak najmniejszej ingerencji
    panstwa, zeby odpowiedzialnosc za swoje zycie ponosil kazdy
    czlowiek. Tyle tylko, ze takie zmiany zajmuja wiele lat - poki co
    trzeba wlasnie sensownego rzadu, ktory bedzie potrafil pogodzic
    interesy placacych i korzystajacych.


    --
    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 09.07.08, 00:03
    Politycy sobie a najbardziej liczy się lokalna społeczność.
    SPOŁECZNOŚĆ - a więc nie grupka przypadkowych lokatorów bąkających
    coś tam po nosem na powitanie i to wszystko. Nie chodzi też o
    fałszywą wizję jednej wielkiej rodziny. Raczej wspólne działania w
    drobnych ale istotnych sprawach. Taka postawa może przynosić
    konkretne efekty w przeciwieństwie do zamykania się w szklanych
    domach i narzekania na ludzi, których się zna tylko z widzenia i
    nierzadko obrażania ich, wymyślania od "blachar, damulek " i innych.
  • 01.07.08, 14:23
    > Problem polega na tym, ze oddzielaniem ziaren od plew powinna
    zajac sie wlasnie
    > owa nowobogacka klasa srednia, bo to jest w jej interesie
    (podatki). Zamiast
    > tego nowobogacka, pseudoliberalna klasa srednia woli narzekac na
    forach na
    > klientow MOPS i darmozjadow, woli budowac mury i podkreslac
    swa "zaradnosc" (bo
    > na forach tylko do tego sprowadza sie zwykle dyskusja na te
    tematy) niz realnie
    > dzialac. Problem polega na tym, ze aby dzialac, trzeba najpierw
    miec odpowiedni
    > e
    > horyzonty myslowe, wybiegajace poza liczenie kazdego grosza
    oddanego na pijakow
    > i alimenciary. Poki co tego nie widze, samozadowolenie, biernosc i
    > socjalistyczna mentalnosc pseudoliberalow ("rzad powinien") ma sie
    dobrze i
    > bedzie nadal tak jak jest.

    Są rzeczy, które „rząd jak najbardziej powinien” i takie, które
    ludziom się wydaje, że powinien.

    Ależ oczywiście, że to akurat "rząd powinien". To nie jest żadna
    mentalność socjalistyczna pseudoliberałów ani ograniczone horyzonty
    myślowe jak imputujesz, tylko normalna funkcja społeczna, za którą
    nasz przedstawiciel pobiera pieniądze i ma, jako manadżer do tego
    powołany w drodze głosowania, efektywnie zarządzać powierzonymi mu
    zasobami, bo jak nie to go wymienimy na innego. Przez EFEKTYWNE
    zarządzanie zasobami rozumiem również pomoc dla tych członków
    społeczeństwa, którzy jej faktycznie potrzebują, natomiast
    odmówienie tej pomocy osobom i zmobilizowanie ich do ruszenia tyłka,
    które najzwyczajniej w świecie nie dokładają, chociaż mogą, żadnych
    starań ze swej strony, i właśnie tę umiejętność odróżnienia ziaren
    od plew. Nie rozumiem, czemu uważasz, że sama powinnam zakasać
    rękawy i „działać realnie”. Co to znaczy? Działam, poprzez oddany
    głos – jest nas prawie 40 milionów, czy mamy rentę dla każdego
    Zdzicha przydzielać poprzez aklamację czy możemy to powierzyć naszym
    przedstawicielom? Ja nie chcę być politykiem, podoba mi się mój
    obecny zawód a tam, zapewniam cię, pracuję za dwoje. Niech każdy
    robi to, co umie najlepiej. To tak jakbyś oczekiwała, że jak będę
    niezadowolona z dentysty czy mechanika to powinnam sama sobie
    borować zęby i naprawić silnik – w tym celu korzystam z usług
    profesjonalisty, ale w zamian za to on będzie mógł skorzystać z
    moich usług jak będzie ich potrzebował. Oboje zaś korzystamy z usług
    naszego rządu. Z jakich usług takiej pani z Wałbrzycha myślisz
    moglibyśmy wszyscy skorzystać (pytanie retoryczne)?

    Mentalność socjalistyczna to jest wtedy, kiedy ludziom myli się
    zakres obowiązków WŁASNYCH z zakresem obowiązków takiego manadżera
    (państwa) i oczekują od państwa, że przejmie ICH WŁASNE obowiązki i
    wszystko im zapewni, podczas gdy pani prostuje grzywkę oglądając
    dvd. Natomiast oczekiwania od państwa, że będzie wykonywać SWOJE
    obowiązki nie można nazywać mentalnością socjalistyczną, to jest po
    prostu zdrowy system, uważam zatem, że się mylisz. Moim zdaniem
    akurat w sytuacji wałbrzyskiej zarząd miasta zachował się
    znakomicie, zgodnie z obowiązującymi przepisami i odpowiedzialnie
    społecznie, próbując rozdrystrybuować dostępne zasoby wedle
    obowiązujących zasad osobom, które czekały od dawna na mieszkania a
    jednocześnie zapewniając pomoc socjalną owym kobietom na czas ich
    oczekiwania na mieszkanie. Pomimo tego zapewne owe panie do tej pory
    psioczą nad kawką i szlugiem jaka to panuje znieczulica,
    złodziejstwo itd. i i tak następnym razem na owe barykady, którymi
    straszysz, wyjdą w poczuciu dziejącej się im krzywdy i łykną każdą
    populistyczną ściemę serwowaną przez kolejnego polityka. Gdybym ja
    wzięła sprawy w swoje ręce to zapewniam cię, że obeszłabym się z
    paniami znacznie bardziej obcesowo niż miasto.

    Naprawdę zaciekawiłaś mnie co jeszcze, oprócz wypełniania mojej
    części umowy społecznej czyli pracy, płacenia podatków i aktywnego
    uczestnictwa w życiu państwa poprzez głosowanie według mojej
    najlepszej wiedzy i przekonań, powinnam zrobić żeby przysłużyć się
    lepszemu pozyskiwaniu i redystrybucji środków pomocowych ja, jako
    typowa obywatelka klasy średniej, z kredytem oraz samochodem
    małolitrażowym tak, żeby pieniądze powędrowały do
    pięćdziesięcioletniego Franka, który całe życie ciężko pracował, a
    któremu zamknięto cementownię, jedyne w okolicy miejsce pracy, a nie
    do Kaśki, która urodziła już szóste dziecko, każde z innym gościem,
    a która nie pofatyguje się nawet do pracy w nowozbudowanym w okolicy
    hotelu zmywać naczynia albo sprzątać pokoje bo jej się nie opłaca a
    w ogóle to przegapiłaby odcinek „M jak miłość”? Chętnie to wtedy
    zrobię.
  • 28.06.08, 17:38
    A i jeszcze jedna smieszna sytuacja mi sie przypomiala (a raczej
    tragiczna). Chlopak mojej siostry znalazl sobie nowa prace i
    rozmawia na ten temat z przypadkowo spotkanym "kolega". Scena
    wyglada mniej wiecej tak: -czesc Bartek, co tam u Ciebie?
    - a no nic, wlasnie zmieniam prace?
    -Tak, to fajnie, a od kiedy?
    -no w starej zostaje jeszcze tydzien, a potem przenosze sie do
    Torunia.
    - no co ty, zglupiales, a co z kuroniem???
    Chlopaka mojej siostry zamurowalo. Ale przysiegam ze to prawda i to
    co wyzej napisalam rowniez. To taka nasza metalnosc polska, no nie
    wypada po dwoch latach pracy w jednym miejscu nie skorzystac z
    kuronia przed rozpoczeciem nowej harowki. no przeciez jak mozna nie
    wziac skoro daja, prawda?
  • 28.06.08, 19:11
    Nie rozumiem jednej rzeczy! Mianowicie: Dlaczego kazdy kto wypowiada
    sie negatywnie wobec zasiłkow z gory zakłada, ze osoba ktora go
    pobiera jest osoba bezrobotna??? Nic bardziej błednego! Ja akurat
    pracuje i z tego co mi wiadomo, aby dostac zasiłek na jednego
    członka rodziny nie moze byc wiecej niz minimum sr. krajowej czyli
    545 zł. Wyobrazcie sobie, ze z mojej pensji nie wychodzi nawet
    500zł na członka rodziny. Wiec bez wiekszych problemow dostałabym
    ten zasiłek!!! Zaznacze jeszcze, ze nie mam w chwili obecnej
    zasadzonych alimentow.
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 28.06.08, 19:32
    Czy wy wiecie o jakich sumach jest mowa? Zasiłek rodzinny to az,
    raptem 45zł!!!! A jesli kobieta jest matka samotnie wychowujaca
    dziecko 190zł,. Trzeba tutaj dodac, ze matka samotnie wychowujaca
    dziecko, to ta, ktorej ojciec dziecka nie jest znany. Tzn. Nie jest
    ustalone ojcostwo, a wiec nie ma prawa do alimentow! Nie rozumiem
    tej debaty. W kazdym panstwie istnieje cos takiego, jak pieniadze
    socjalne i to o duzo wyzszach kwotach. Tylko w polsce robi sie z
    tego problem! Mnie na przykład nie bulwersuje zasiłek rodzinny, a
    stypendia socjalne na studiach, ktore wzrastaja kosztem naukowych. I
    mamy tutaj: tradycyjne stypendium socjalne, stypendium zywieniowe,
    stypendium dojazdowe i stypendium mieszkaniowe. Z reguły student
    ktory pobiera takie stypendia, nic nie robi. 95% takich delikwentow
    wydaje je na popijawy i imprezy w akademikach. A ma za co przepijac,
    bo jesli pokombinuje, moze otrzymac nawet 900 zł miesiecznie.
    Natomiast student, ktory chce sie uczyc, ma swietne wyniki za
    srednia 4,95 dostaje 200zł. Dlaczego tak mało? Ano dlatego, ze
    stypendia naukowe maleja na koszt tych socjalnych, dla tych ktozy
    przyjezdrzaja ,, studiowac" w knajpach studebckich.
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 28.06.08, 20:13
    Jet to skandal! Jeśli stypendia to naukowe, zachęcające do robienia
    czegoś, a wszelkiego rodzaju zapomogi socjalne - dla niepracujących,
    mało zarabiających, leniwych, nieudolnych, obiboków, cwaniaków, - w
    o n!!! Niech się wreszcie zabiora do roboty. W Polsce nie ma
    prawdziwej biedy. Nie ma bezrobocia.
  • 02.07.08, 22:07
    A dla mnie (matki nie samotnej) wychowywanie dziecka (w moim
    przypadku dzieci) jest PRACĄ i ZAWODEM przez te trzy lata zanim nie
    pójdą do przedszkola, TO NIE JEST SIEDZENIE W DOMU I PICIE KAWY, ALE
    CZĘSTO HARÓWKA bez prestiżu i za grosze, z olbrzymią
    odpowiedzialnością. Mam dwójkę małych dzieci rok po roku, zanim je
    urodziłam pracowałm czasem i po 10 h dziennie i nigdy nie byłam tak
    zmęczona jak teraz!!! Nie mam czasu na inną aktywność, nie mogę
    pracować w nocy, bo cały boży dzień PRACUJĘ przy małych dzieciach i
    muszę mieć siłę, cierpliwość i dobry humor.
    I nie będę płacić niani złamanego grosza za odwalanie fuszerki
    (widzę to na co dzień w parku), nie po to zdecydowałam się na
    macierzyństwo. Wiem, że będzie mi ciężko po tych czterech (w sumie
    latach) wrócić na rynek pracy, ale zrobię wszystko żeby udowodnić
    także moim dzieciom, że mnie matkę stać jeszcze na wiele i że te
    ciężki czas "siedzenia" (?!) w domu, poświęcenia totalnego, może
    opóźni ale nie przeszkodzi w osiągnięciu upragnionej pozycji
    zawodowej.
  • 02.07.08, 22:33
    Czudna! Trafilas w samo sedno! Zgadzam sie z Toba w 100%!!!!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 03.07.08, 20:37
    ale sama sie do niej zatrudnilas i sama z niej czerpiesz korzysc w
    postaci tego ze MASZ dzieci, obowiazki i radosci z tym zwiazane.

    dlaczego ktos ma Ci to fundowac?

    jezeli ja sie chce wybrac na MtEverest, i trenowac na te wyprawe
    przez kilka lat, to nalezy mi sie zasilek bo jestem taka zajeta?
    Absurd.
  • 03.07.08, 21:08
    Czytaj uwaznie! Ja nie pobieram zasiłkow!!!!!! Pracuje!!!!! Ale
    solidaryzuje sie z tymi mamami, ktore je potrzebuja i pobieraja!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 09.07.08, 00:09
    Fundować ? To jakaś bezczelność !
  • 28.06.08, 20:34
    ja jestem samotną mamą dwójki dzieci.I choć pracuje to co miesiac korzystam z opieki składam wniosek o zasiłek okresowy i celowy.i nie czuje sie przez to gorsza ani sie tego nie wstydze.uwazam ze ten kto jest w trudnej sytuacji finansowej i dochód do zasiłków mu nie przekracza to powinnien z mopsu korzystac.
  • 28.06.08, 21:13
    A wziąc dodatkową pracę to Ci juz nie honor? Wyobraź sobie, że
    raptem wszyscy beda pracowac tylko na część etatów i znajda sie
    w "trudnej sytuacji". Uważam, że przed przyznaniem zasiłku opieka
    społeczna powinna zrobic porządny wywiad środowiskowy, taki, żeby
    wszyscy sąsiedzi wiedzieli z kim okolicznośc. Może ze wstydu przed
    publicznym upokorzeniem ( choc nie jestem pewna czy tacy ludzie
    wogóle maja jakiekolwek poczucie wstydu) zamiast wyciągac raczke i
    żebrac , pasozyt zabrałby sie do roboty. Pracy nie brakuje.
  • 28.06.08, 21:31
    Jesli zasiłek bierze ta osoba ktora pracuje, to chyba na niego
    zarobiła? Tak, czy nie? Idzie to z jej składek! A po za tym, smieszy
    mnie propozycja drugiej pracy. Matka małego dziecka ma pracowac
    przez 12 godzin, przy załozeniu, ze ta druga praca ma byc na poł
    etatu? Protozoa, pomysl czasem zanim cos napiszesz!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 28.06.08, 21:55
    Z tego co tu widze protozoa jest pracownikiem sluzby zdrowia. Raczej wyzszy
    szczebel, a jak wiadomo, im wyzej tej branzy tym wyzsza frustracja. I to tez
    jest smutne. Lekarz nie powinien pracowac az tak, kuwa, duzo i za tak smieszne
    pieniadze, bo to naprawde rzutuje na psychike. No chyba ze brak empatii wrodzony.
    --
    Więc z punktu, mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy
    zrobić, żeby tej krytyki nie było, tylko aplauz i zaakceptowanie.
  • 28.06.08, 22:06
    wink))
    --
    Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie ...
  • 28.06.08, 23:47
    Chyba, że dorabia nocnym przepisywaniem tekstów na komputerze, przed
    24-godzinnym dyżurze na sali operacyjnejwink
    Na marginesie – taka np. Klinika Dermatologii płaci, nawet
    stażystom, 180 zł/dyżur – operować wysypki nie trzeba, na zawał
    pryszcza też nikt nie umiera. Może lepiej zmienić specjalizację?
  • 29.06.08, 13:23
    > Na marginesie – taka np. Klinika Dermatologii płaci, nawet
    > stażystom, 180 zł/dyżur – operować wysypki nie trzeba, na zawał
    > pryszcza też nikt nie umiera. Może lepiej zmienić specjalizację?

    Nie solidaryzuje sie z pogladami pani na ktora najezdzacie, jednak
    jesli komus sie wydaje, ze 180 zl za dyzur to duzo, to ja wysiadam.
    180 zl za 24 godz, bo tyle ma dyzur swiateczny, lub za 12 godzin,
    jesli mowimy o tygodniu, zalozmy wiec, ze mowimy o tygodniu, zeby
    wynik byl mnie porazajacy, daje nam 15 zl na godzine pracy czlowieka
    po 6 letnich ciezkich studiach, po ilus latach robienia
    specjalizacji. Naprawde paluszki lizac. Niewiele mniej zarabiaja
    teraz sprzataczki i pracownicy fizyczni.

    Lekarze pracuja po 300 godzin miesiecznie, zeby przebic srednia
    krajowa. Ja osobiscie uwazam, ze to nie jest w porzadku.
    Moim zdaniem lekarze niebioracy moga byc zfrustrowani.

    Nooo moze nie na skale pogladow o glodzeniu ludzi, ale jednak troche
    moga.
    --
    Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra
    sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
  • 29.06.08, 14:50
    Hej! Zgadzam sie z tym, co napisałas. Ale mozna pojsc droga dedukcji
    pani lekarzyn i stwierdzic, ze sama sobie jest winna, bo sama sobie
    wybrała taki zawod! A jesli chodzi o specjalizacje, to nie robi sie
    jej latami! Jesli lekarz jest dobry, w tym co robi nie ma wiekszych
    problemow z jej uzyskaniem. Znam i takich, ktorzy maja lat 40 i jej
    nie maja!
    --
    ...Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 14:53
    Chyba nie wiesz co piszesz w kwestii specjalizacji i prawach lekarza
    ze specjalizacjia i bez niej. Ale to juz temat nie na to forum i nie
    na ten watek.
    --
    Boże mój co za gnój!
  • 29.06.08, 14:57
    Jesli lekarz ma znajomosci, to wiez mi ze moze dłuuuuuuugo nnie miec
    specjalizacji!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 15:04
    Alez lekarz wcale nie musi robic spacjalizacji. Wszystko zalezy od
    tego, co sie chce robic w zyciu. Wtedy a inne uprawnienia.
    Specjalizacje robi sie kilka lat. Niezaleznie od posiadanych
    koneksji i znajomosci.
    www.bibl.amwaw.edu.pl/spec.htm
    --
    Boże mój co za gnój!
  • 29.06.08, 15:21
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 29.06.08, 21:27
    Wiesz moze powinnas sie leczyc protozoa? Moze wystarczylaby terapia
    u psychologa?
    Plujesz jadem na odleglosc, czy ktos zasluguje czy nie.
    Niektorym niedostanie sie na medycyne wychodzi na dobre, uwierz mi.
    Ja jestem tego doskonalym przykladem. Mimo nauki, przygotowywania
    sie, wysokiej sredniej i stosowengo IQ testy pisane olowkiem jakos
    nie posluzyly mojemu dostaniu sie na medycyne. Ale nie narzekam.
    Pracuje w normalnym wiemiarze czasu, noce spedzam z dzieckiem w
    domu, popoludnia zazwyczaj tez i to wszystko za calkiem sensowne
    pieniadze, wiec i kompleksow nie mam.
    I choc cenie kilku lekarzy, ktorych znam, to jakos nie umiem
    zachwycic sie Twoim poziomem.
    --
    Legenda o smoku uczy, że nie należy zaspokajac glodu byle baranem wink
  • 29.06.08, 22:27
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 29.06.08, 22:47
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 30.06.08, 07:32
    > To już jesteśmy prawie w domu. Niespełnione marzenia...i stąd
    > zazdrość, zawiść i nienawiść wobec kogos kto okazał sie byc
    > lepszy, zdolniejszy, bardziej pracowity.

    Nie czuje sie gorsza od ciebie. To ty tyrasz w weekend za 120 zl po
    24 godziny, jak sama piszesz, kiedy ja sie opalam na swoim rancho i
    patrze jak moje dziecko plywa w moim wlasnym stawie smile Nie trace
    chwil jego dziecinstwa na tyrke za marne grosze.
    A frustracaja jaka bije z twoich postow potwierdza, ze czasem los
    robi nam przysluge zmieniajac nasze plany zyciowe. Mi zrobil.
    Tobie poza poczuciem wyzszosci nad kazdym, kto nie jest lekarzem,
    sperentowal kupe niezadowolenia z wlasnego zycia.
    Wspolczuje ci.
    --
    Mezczyzna jest jak wisienka na torcie. Ale tort to ja i jestem dobra
    sama w sobie. Nawet bez wisienki wink
  • 01.07.08, 11:58
    A nie slyszalas o polskim piekielku, gdzie kazdego zdolniejszego tlum wdepcze w
    ziemie?
  • 02.07.08, 15:00
    A słyszała, tylko ja sobie z tego nic nie robię. W polskim piekiełku
    kundelki poszczekaja, poskamlą i pójdą dalej.
    Wiadomo, że jak ktos był zbyt durny, zeby zdac na studia dorabia do
    faktów własna ideologię, w tym najbardziej smieszy mnie dopisywanie
    punktów.
  • 02.07.08, 16:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 28.06.08, 21:54
    przepraszam ale to sie tyczy mnie???jezeli tak to to odp brzmi nie.bo jedna prace mam juz(i to nie jest praca etatowa tylko na zlecenie.na caly etat akurat w moim miescie jest ciezko cos znalezc dla takich osob jak ja )a pracuje w niej w tych godzinach jak dzieci sa w przedszkolu.a podjecie dodatkowej pracy jest niemozliwe gdyz nie miala bym co zrobc Z dziecmi popoludniami.i nie jestem zadnym PASOZYTEM.co miesiac jest u mnie pracownik na wywiadzie i to ona podejmuje decyzje czy mi takie pieniazki przysługuja.a ze mi dochód nie przekracza wiec czemu mam nie korzystac.a co do moich dzieci to chcialabym zeby w przyszlosci nie korzystaly z mopsu bo zycze im by zycie sie im lepiej ulozylo niz mi.
  • 28.06.08, 23:16
    Jestes lekarzem? Popraw jesli sie myle! Jesli jednak jestes nim, to
    powinnas słyszec o czyms takim jak: DYSLEKCJA, DYSORTOGRAFIA czy
    DYSGRAFIA! Wydaje mi sie jednak, ze nie słyszałas skoro ludzi
    cierpiacych na ta przypadłosc, traktujesz jak prostakow i ćwierć-
    inteligentow oraz uznajesz, ze nadaja sie zaledwie do sprzatania
    ulic. Powiem Ci, ze jest to bardzo obrazliwe i nie przystoi,
    zwłaszcza lekarzowi! Dodam nawet wiecej! Moj brat cierpi na
    dyslekcje i dysortografie i wiesz co robi...? Pisze felietony do
    bardzo szanowanego i poczytnego pisma. Zaskoczna? To moze zaszokuje
    jeszcze bardziej. Wiesz komu udowodnili dyslekcje? Otoz jest to
    dwoch bardzo znanych panow: Albert Einstein i Ch.Andersen!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 28.06.08, 23:51
    Po za tym, dlaczego wsadzasz wszystkich, bioracych zasiłek, do
    wspolnego wora? I nazywasz zebrakami? Pewna ich czesc pracuje. Czy
    Tobie rowniez nalezy przypiac etykiete łapowkarza, ktory nic nie
    potrafi, a został lekarzem tylko dlatego, ze miał w rodzinie plecy,
    czyli innych ustawionych juz lekarzy? I wreszcie, czy zebrakiem
    nazwiesz wszystkich tych rodzicow, ktozy prosza o pomoc finansowa na
    operacje dla swoich chorych dzieci?
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime..
  • 29.06.08, 13:30
    Człowiek wraca z urlopu a tu na niego takie kwiatki czekają

    Temat wraca jak bumerang i nadal wzbudza ogromne emocje ale apeluję
    o wyciszenie emocji i panowanie nad epitetami

    Osobiście zgadzam się zarówno z braktalentu jak i
    protozoa.Chciałabym jednak zauważyć,że żyjemy w POlsce. W kraju z
    ogromnymi naleciałościami historycznymi, politycznymi i mentalnymi.
    Rozwiązania, które obecnie proponuje państwo są żenujące bowiem
    zasiłki nie są przysłowiową wędką ale dla wielu-smaczną rybką. A to
    jest złe

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 29.06.08, 14:15
    Zgadzam się z Guderianką że rozwiązania proponowane przez państwo ,
    to takie załatwianie sprawy najbardziej potrzebujących na skróty.
    Łatwiej i taniej jest wypłacić kilku złotowe zasiłki niż
    zainwestować w kursy szkoleniowe czy dać pracodawcy zatrudniającego
    osoby kierowane do nich przez PUP lub MOPS, dofinansowanie lub
    zaproponować jakieś okresowe ulgi np.podatkowe.Ale to wszystko
    kosztowało by budżetu państwa więcej , więc po co się wysilać niech
    najubożsi dostaną swoje zasiłki i siedzą tam gdzie są bo i tak
    nikogo nie obchodzą.
  • 29.06.08, 15:19
    A dlaczego sie nie wysilic i nie wziąc SWOICH SPRAW W SWOJE RĘCE?
    czyzby to było zbyt skomplikowane?
    Mozna studiować zaocznie, wieczorowo, skończyć kursy, uczyć sie
    języków obcych. Wszystko mozna tylko trzeba chcieć!!! Dlaczego
    chceesz tylko oglądać sie na innych, czekac az dadzą?
    Jak zależało mi na nauczeniu sie języka francuskiego to na 2
    miesiące wakacji wyjezdżałam do Francji i zajmowałam sie starsza
    panią Carolą. Musiałam tak ułozyc sobie zajęcia , żeby praktyki
    studenckie przypadły nie w sierpniu, ale lipcu lub wrzesniu.
    Musiałam na tyle dobrze się uczyc, żeby nie miec nic do zaliczania w
    sesji poprawkowej. Na to pracowałam cały rok, ale mam efekty.
    Pewnie, że fajniej by było jechać na popijawę z kolegami na
    Mazury...ale ja zainwestowałam w siebie. Może i warto by było
    zamiast nic nie robic pomyslec o swojej przyszłości.
  • 29.06.08, 15:25
    Wiesz, na taki wyjadzd, czy zaoczne studia, tez potrzebne sa
    pieniadze! Po za tym chyba zapominasz, ze matka samotnie wychowujaca
    dziecko raczej nie moze sobie pozwolic na to, aby wyjechac na 2
    miesiace do francji! Fakt, o takich rzeczach powinno sie myslec
    przed zajsciem w ciaze!!! Ale skoro jest na to za pozno, trzeba
    zastanowic sie i znalesc najbardziej dogodne rozwiazanie dla
    sytuacji, w ktorej sie znalazło!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 15:29
    Dla chcącego nic trudnego. Mozna jechac do rodziny z dziećmi z
    własnym dzieckiem. Tylko trzeba szukac, pytac i PRACOWAĆ. Wyjazd nie
    będzie wakacjami dla samotnej matki i dziecka opłacany przez
    sponsora ( bo wtedy samotna matka znajdzie się w ciągu 2 dni na
    ulicy), będzie to praca matki ( czasem po 16 godzin na dobe przez 7
    dni w tygodniu), ale efekty będą.
    Pracodawca tez moze opłacic studia, ale trzeba byc dobrym w tym co
    się robi.Bo raczej nie opłaci, gdy samotna matka 2 razy w miesiącu
    bierze po tydzień zwolnienia na chorujące dziecko.
  • 29.06.08, 16:13
    A jesli ma stała prace? Myslisz, ze jesli bedzie dobrym
    pracownikiem, to szef pozwoli jej na 2-miesieczny wyjazd? Ja mam
    prawie 6 miesieczna corke. Za ok 2 tygodnie wracam do pracy. Nie
    wiem jak sobie dam rade! Moje dochody nie sa wysokie. Nie bede miała
    mozliwosci podjecia dodatkowej pracy bowiem juz samo, codzienne
    przygotowanie sie do tej, ktora mam pochłania sporo czasu! ... Nie
    jestem przeciwna wypłacaniu pieniedzy socjalnych tym kobieta, ktore
    pracuja!!!!!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 29.06.08, 21:03
    A czy Ty uwazasz, że gdy wracałam do pracy moje dochody były
    wysokie, ze się nie bałam? Nie, zarabiałam niewiele, miałam male
    bliźniaki i olbrzymia odpowiedzialnośc za ludzkie życie.
    Przez kilka lat spałam po 5 godzin, wyskakiwałam ze skóry i nie
    oglądałam sie na innych ( nawet na własnych rodziców). Z mężem
    mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
    drugiej lub trzeciej pracy.
  • 29.06.08, 21:30
    nie wiem dlaczego miałaś oglądać się na własnych rodziców?
    widzisz, ty masz męża z którym zostawiałaś dzieci. ja takiego nie mam, mój eks
    i tak ostatnio zachował się w porządku siedząc z młodą jak była chora.
    --
    Nie podcinaj gałęzi na której siedzisz, chyba że chcą cię na niej powiesić.
  • 29.06.08, 21:53
    cyt "Z mężem
    mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
    drugiej lub trzeciej pracy."..... kochana sama sobie
    zaprzeczasz..... my wspaniałe i wszechstronne mamusie nie możemy
    liczyć na męza który tyra na 3 dodatkowych etatach i przynosi grube
    pieniądze! niestety jak to forum nosi nazwe jesteśmy same (do Twojej
    informacji bo chyba tego nie zauważyłas uncertain) ponadto wybacz ale nie
    widze takiej opcji że ja pracuje cały dzień a dziecko pozostawiam
    samo w domu bez opieki, czasami trzeba się nim zając, jak myslisz?
    może jestem w błedzie??
    dzieki bogu obecnie mam prace i nie narzekam ale był taki czas że
    musiałam korzystac z tych "dobrodziejstw" które oferuje nam panstwo.
    ciesze sie ze w tej chwili ja moge swoimi podatkami pomóc takim
    obrzydliwym pasożytom jakie sa samotne matki smile)) wiecej życzliwosci
    kobieto (jesli nią jestes?)

  • 09.07.08, 00:36
    protozoa napisała:

    > A czy Ty uwazasz, że gdy wracałam do pracy moje dochody były
    > wysokie, ze się nie bałam? Nie, zarabiałam niewiele, miałam male
    > bliźniaki i olbrzymia odpowiedzialnośc za ludzkie życie.
    > Przez kilka lat spałam po 5 godzin, wyskakiwałam ze skóry i nie
    > oglądałam sie na innych ( nawet na własnych rodziców). Z mężem
    > mijałam się w drzwiach, bo gdy ja wracałam do domu on biegł do
    > drugiej lub trzeciej pracy.
    > Wszystko przyrównujesz do swojej sytuacji. Jaki jest koszt
    emocjonalny takiej harówki ? Jak zniosły to Twoje dzieci ?
  • 09.07.08, 00:32
    Teraz wreszcie odnalazłaś klucz do zagadki - TRZEBA CHCIEĆ !!!!
    Trzeba nauczyć się czegoś pragnąć, wiedzieć dlaczego tego się
    pragnie i umieć jeszcze się poświęcić dla tego celu. Tobie się
    wydaje, że już taka z motywacją się urodziłaś, sama się
    ukształtowałaś w ten sposób a te matoły z marginesu też mogły ale
    nie chciały.. Więcej refleksji nad sobą, życiem i innymi ludźmi.
  • 09.07.08, 00:28
    Racja ! Osobiście popieram pomysł wprowadzenia asystentów
    rodzinnych - ale czemu przypuszczam, że na to pieniędzy będzie
    brakować a i pensje marniutkie..
  • 01.07.08, 21:05
    Nie bardzo wiem, gdzie na drzewku powinnam umieści ten post, ale
    chwycę się Twojego apelu o umiarkowanie w epitetach.
    Nie podobają mi się osobiste wycieczki Protozoa w kierunku
    poszczególnych uczestniczek dyskusji. Nie tylko dlatego, że
    nieeleganckie jest nazywanie kogoś pasożytem / żebrakiem, ale
    również dlatego, że poza tymi okresleniami Protozoa nie wnosi do
    dyskusji nic merytorycznego.
    Propozycja minimum biologicznego i powoływanie się na upadek
    socjalizmu, to przecież bzdury, która świadczą jedynie o tym, że
    poziom wiedzy historycznej, jak i tej o współczesnym świecie
    polskiego lekarza jest zatrważający.

    Droga Protozoa gdybyś zamiast o świcie biegać po bułki odrobiła
    lekcje, to widziałabyś, że system celkowy, favele w Brazylii,
    resocjalizację przez pracę Morozowa, już jako ludzkość
    przerobiliśmy.
    Skoro przesypiałaś lekcje historii i jesteś ignorantką w zakresie
    współczesnych form dysfunkcji społecznych
    ("nieroby", "lenie", "pasożyty"), to może od strony medycznej uda Ci
    się pojąć, że ludzie nie rodzą się tacy sami. Nie mamy wpływu na
    nasz kolor oczu, wrost, kolor skóry, a także możliwości
    intelektualne. Pracowity matoł jest w stanie wkuć na pamięć
    podręcznik do farmakologii i nazwać najdrobniejsze części składowe
    czaszki, ale od tego nie nauczy się myśleć logicznie, łączyć
    poszczególnych wydarzeń w fakty, stawiać tez, dochodzić do wniosków
    i zarabiać pieniędzy. Taki "matoł" dzięki pomocy społecznej może za
    to wnieść coś pozytywnego i być użytecznym dla wspólnoty, choćby
    przez to, że nie obciąża jej nadmiernie niudolnymi próbami bycia
    samodzielnym.

    Gdyby zastosować się do Twojej propozycji minimalizacji wkładu
    społecznego w utrzymanie ludzi, którzy nie są w stanie poradzić
    sobie sami, i to nie tylko z powodu braków intelektualnych, ale
    również kulturowych i mentalnych (wyuczona bezradność, itp.), to
    osoby niekorzystające z państwowej służby zdrowia, nieposiadające
    dzieci i wykształcone prywatnie lub za granicą nie powinny płacić
    podatków wcale. A jednak płacą. To dzięki nim, Ty beneficjent pomocy
    społecznej korzystasz z systemu opieki zdrowotnej i systemu
    edukacji. Oba mają swoje wady, tak jak sysrem zasiłków, ale gdybyś
    sama miała sfinansować szkołę swoich dzieci, to pewnie dziś umiałyby
    ledwie czytać i liczyć do dziesięciu. Dla osób lepiej niż Ty
    sytuowanych, to Ty, płacąc swoje śmieszne podateczki, od lichych
    dochodzików jesteś takim "żebrakiem", "próżniakiem", "pazożytem". Bo
    to oni, wkładający do woreczka najwięcej, muszą kształcić Twoje
    dzieci i opłacać endoplastykę biodra, na którą sama w życiu byś nie
    odłożyła. To dzięki nim jedziesz do pracy, bo ktoś zapłacił za
    nawierzchnię (asfalt) na drodzie. Myślisz, że z tych Twoich groszy
    starczyłoby? I tak płacąc myśli sobie zamożny podatnik, dlaczego
    skoro ja mogę tyle zarobić, żeby posłać dziecko do prywatnej szkoły
    i skoro operuję się w Szpitalu Damiana, to Protozoa nie może? Może
    leniwa jest? Pewnie Jej mamusia i tatuś też jechali przez życie
    dzięki wydaptanym ścieżkom, bo fakt, że za komuny przy świetnie
    prosperującej praktyce lekarskiej nie dostali domiaru o czymś
    świadczy.
    Od tych, którymi tak gardzisz Protozoa różni Cię tylko rodzaj
    kolejki. Stoisz w innej, np. tej po koronografię. I masz do tego
    takie samo prawo, jak Zdzichu do talonu na węgiel, czy dopłaty do
    obiadu dla dziecka. Bo istnieje pojęcie kosztu społecznego, ściśle
    powiązanego zresztą z kosztem finansowym. I jak się wysilisz i
    chwilę pomyślisz, to sama odkryjesz co stoi za altruizmem koncernów
    fundujących pracownikom programy outplacementowe, co skłania mnie do
    fundowania Twoim dzieciom edukacji, a Tobie opieki zdrowotnej, i
    dlaczego warto płacić zasiłki pracującym i niepracującym
    samodzielnym matkom oraz mojemu ulubionemu mętowi Zdzichowi.

    To co Guderianka łaskawa była nazwać "smaczną rybką" to dla mnie
    zgniły śledź. Jest mi przykro, że tylko tyle mogę zaproponować
    poszkodowanym przez los (choćby poprzez fakt, nieumiejętności
    czerpania satysfakcji z pracy). Być może gdyby Protozoa pracowała
    efektywniej (czytaj: wypracowywała większy zysk), to i podatki
    płaciłaby wyższe, i dzieci Zdzicha nie ukradłyby Jej radia
    samochodowego z głodu, lub braku opieki.
  • 02.07.08, 14:57
    Przeczytałam Twoje uczone wywody i naprawdę chcemi się śmiać. Z
    Twojej naiwności.
    Większości, znakomitej większości, klientek pomocy społecznej bardzo
    odpowiadałby poprzedni ustrój, który miałam przyjemność przerabiac
    na własnej skórze. Ustrój, w którym nieroba i lenia nie sposób było
    wyrzucić z pracy, bo miał szereg praw socjalnych. Jedyny żywiciel -
    świeta krowa, samotna matka - święta krowa itd, itp.
    A praca, to było zajęcie dla naiwnych, bo zawsze można było pojść i
    pojęczeć w "opiee" i wyrwać jakieś pieniądze czy świadczenia. A
    świedczeń było całkiem sporo: bezpłatne obiady, dofinansowanie do
    większych czy mniejszych zachcianek, bezpłatne kolonie, wczasy za
    taniochę.
    A tu raptem po 1989 roku pakiet socjalny sie zmniejszył. Juz mozna
    szurnąć nieroba z pracy, juz nie na wszystko można wyciągnąc
    pieniądze. I dobrze.
    Powtarzam - pracy nie brakuje, tylko nie zawsze są to duże pieniądze
    i nie zawsze robota jest czysta, lekka i przyjemna.
    Czy pani po maturze przyjdzie do szpitala jako salowa? A skąd!
    Szybciej poleci po zasiłek socjalny.
    A czy będzie sprzatać? Mowy nie ma, jeszcze sobie rączki pobrudzi.
    Przy takiej mentalności społeczeństwa mamy to co mamy. Brak chętnych
    do niewdzięcznej pracy i kolejki świadczeniobiorców, którzy de facto
    sa pasozytami.
    P.S. Jesli juz uzywasz jakichs okresleń to używaj ich prawidłowo.
    Nie ma czegoś takiego jak "koronografia" jest KORONAROGRAFIA czyli
    inwazyjne badanie tętnic wieńcowych. Jak widać fakt nie biegania po
    bułki nie spowodował, że jestes istotą dokształconą. Co więcej -
    gdybys dziś zdawała maturę pewnie Twoja praca zawierała by
    takie "kwiatki" maturalne jak "popadająca w szezgląg Izabela Łęcka".
  • 02.07.08, 17:04
    Nie stresuj sie tak, kobieto! Nikt tutaj nie jest winny temu, ze jak
    napisałas siedzisz 24 godziny na dobe w szpitalu. Uwiez, sa ludzie
    ktorzy potrafia cieszyc sie zyciem i czerpac z niego maksimum
    przyjemnosci. P.s Nie wiem dlaczego tak głosno krzyczysz? Przeciez z
    Twojej marnej pensji i tak niewielu pasozytow uda sie utrzymac!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 02.07.08, 17:12
    Zjawo, ja sie nie stresuję! Bardzo, ale to bardzo lubię swoja pracę
    ( w zyciu nie poczujesz adrenalinki na sali operacyjnej, a żałuj).
    Widzisz, gdyby nie to, że z mojej pensji muszę płacić podatki na
    rzesze pasożytów i nierobów pewnie cieszyłabym się znacznie
    większymi dochodami.
    P.S. Zjawo, zczniej wreszcie sie uczyć! Słóweńko "uwierz" pisze się
    przez "rz" od innego słówka "wiara". Jesli nawet cierpisz na
    dysleksje, to można nauczyć się zasad ortografii polskiej. Tzw. "rz"
    wymienne .
    Sadząc takie bylki ortograficzne bez względu na przyczyne stajesz
    się niewiarygodna.
  • 02.07.08, 17:42
    protozoa zjawa ma racje !!!!! nikt tu nie potrzebuje czytac ze ty masz taką prace a nie inną.nikt ci nie kazał wybierac takiej pracy.bo to twoje narzekanie jest śmieszne.i przestań w końcu OBRAżAC LUDZI JAKIE BłEDY ROBIą CZY ZE SA PASOżYTAMI BO JA ZASIłKI BIORę I BEDE BRAC I PASOZYTEM NIE JESTEM.nalezy mi sie.i watpie w to ze twoje zycie jest takie piekne i wogole .bo jakby tak bylo to bys tak sie nie zachowywala,a moim zdaniem to te twoje chamskie odzywki sa chyba efektem ze cos nie tak w twojej rodzince.moze mąz za mało dogadza?? HEHE
  • 02.07.08, 19:38
    Na życie seksualne nie narzekam. Na życie wogóle mało narzekam. Cóz
    ułożyło mi sie lepiej niz wielu z Was, między innymi dlatego, ze
    jestem bardziej odpowiedzialna i pracowita.
    Narzekam natomiast na to, że sa w moim otoczeniu osoby pasozytujace
    na innych. Zapomoga, zasiłek - ok, niech dadzą, "misienalezy". Tylko
    skład brac na to pieniądze? Ano z pracy tych, którzy sa zdolni,
    pracowici i coś z siebie daja.
    Marzy mi sie dzień, w którym zasiłki byłyby wypłacane tylko ludziom,
    którzy NIE Z WŁASNEJ WINY są CAŁKOWICIE niezdolni do pracy, albo
    pogorzelcom, ofiarom powodzi itd. Pasozytom i cwaniakom - nie.
  • 02.07.08, 20:31
    protozoa napisała:

    Cóz
    > ułożyło mi sie lepiej niz wielu z Was, między innymi dlatego, ze
    > jestem bardziej odpowiedzialna i pracowita.
    wystarczy, że trafisz kiedyś na wrednego typa, zazdrosnego o
    karierę, pieniądze, prestiż, życie rodzinne itp. bez zahamowań
    moralnych ale z mocnymi plecami. Obrobi Ci za plecami tak 4litery,
    że nie tylko z hukiem wylecisz z roboty, ale też nie będziesz w
    stanie żadnej pracy dostać. I to nie tylko jako sprzątaczka ale
    nawet w najstarszym zawodzie świata. A takie rzeczy się zdarzają,
    niestety.
    Ciekawe, czy jak wtedy śmierć głodowa zacznie patrzeć Ci w oczy to
    pójdziesz po zasiłek, nazwiesz siebie pasożytem i czy chciałabyś
    wywiadu środowiskowego aby sasiedzi mogli Ciebie napiętnować, bo
    okradasz innych poprzez branie zasiłku?
  • 02.07.08, 20:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 02.07.08, 21:35
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 02.07.08, 21:33
    No cóż, jestem za stara, aby pracować w najstarszym zawodzie świata,
    ale na ludzi o moich kwalifikacjach jest olbrzymie zapotrzebowanie!
    Juz dziś szukają co najmniej 5 chirurgów. Tak więc opisana przez
    Ciebie sytuacja raczej mi nie grozi.
  • 02.07.08, 21:52
    Mylisz się. Wystarczy, że wredny typ obsmaruje Ci tyłek opinią
    pieniacza, osoby konfliktowej i co tam jeszcze przyjdzie mu do
    głowy. Manipulując Tobą i innymi sprawi, że ludzie sami dojdą do
    wniosków, że z Tobą się współpracować nie da i taka opinia pójdzie
    w "świat". Nie wiem, czy interesujesz się tematem mobbingu. Osoba
    popełnia samobójstwo, bo nie może znaleźć pracy, bo chociaż jest
    olbrzymie zapotrzebowanie na jej zawód to nikt nie ma ochoty
    zatrudnić "konfliktowej" osoby. Nawet do pracy fizycznej.
    A przy Twojej arogancji i pewności siebie, dołożenie odpowiedniej
    łatki nie będzie trudne.
  • 02.07.08, 23:05
    Zbyt długo pracuję, mam zbyt ugruntowana pozycję zawodową, zbyt
    wsokie kwalifikacje i co więcej są olbrzymie braki chirurgów, abym
    miała sie bac o pracę.
    W moim fachu liczy się coś niec innego niz obsmarowywanie 4 liter
    kolegom.
    Mobbing? U mnie w pracy jesli występuje to w zupełnie innej formie
    niz usiłujesz to przedstawić. Najwyżej któryś z kolegów .... hm
    wykazuje zwiększone zainteresowanie przedstawicielka płci
    przeciwnej. Zreszta dotyczy to raczej pielęgniarek czy stażystek.
    Mnie raczej nie, bo znamy się jak łyse konie i raczej mało
    prawdopodobne, zeby 25 latek odważył sie klepnąć mnie w posladek.
    Ewelinko, dołożenie łatki - jak piszesz- nie w tym środowisku i nie
    w moim wieku.
  • 03.07.08, 02:33
    Podobno nie ma ludzi niezastąpionych.
    Ale nie będę się wykłócać o to, kto ma rację.
    Powinnaś jednak wiedzieć, że mało kto ma tak komfortową sytuację w
    pracy. Bandytów w białych rękawiczkach nie brakuje. Dlatego
    wrzucanie wszystkich bezrobotnych, pobierających zasiłek czy co tam
    jeszcze do jednego worka 'leni i pasożytów' jest niezwykle
    krzywdzące.
    Proponowanie by osobie, która doznała upokorzenia zszarganą opinią i
    wyrzuceniem z miejsca pracy, robić wywiad środowiskowy aby ją
    dodatkowo upokorzyć za to, że śmie pobrać zasiłek jest łajdackie. A
    wypowiadanie takich opini przez lekarza po prostu przeraża.
    A swoją drogą proponowanie samotnej, pracujacej matce DODATKOWEJ
    pracy tez jest chore. Czy dzieci wychowywane przez obce osoby mają
    matkę znać tylko z niedzielnego odsypiania całego tygodnia? Uważam,
    że dzieci są ważniejsze niż ideologia "nie wezmę zasiłku".
  • 03.07.08, 07:19
    Jak na wszystko, tak i na komfortowa sytuacje w pracy musiałam sobie
    zapracować. Ciężko zapracować, nic za darmo. Chociaż nie, według
    większości z Was, czy się stoi czy się lezy świadczenie się nalezy.
    Każdemu równo, wszak wszyscy mamy równe zołądki. Kłania się
    socjalizm w czystej postaci. Populistyczne hasełka, które
    doprowadziły Polske do tego czego Wy może nie pamietacie, ale ja juz
    tak.
  • 04.07.08, 15:42
    protozoa napisała:

    > Jak na wszystko, tak i na komfortowa sytuacje w pracy musiałam
    sobie
    > zapracować. Ciężko zapracować, nic za darmo. Chociaż nie, według
    > większości z Was, czy się stoi czy się lezy świadczenie się
    nalezy. (...)
    Protozoa, widzę, że z braku argumentu zaczynasz pisać idiotyzmy
    o "czy się stoi, czy ..."
    To, że masz komfortową sytuacje, to raczej nie efekt ciężkiej pracy
    a raczej - jak to się mówi wg. powiedzonka: miałaś więcej szczęścia
    niż rozumu (bo zakładam, że nie jesteś osobą, która pnie się w
    karierze w górę po trupach).
    A wystarczyłoby, gdybyś urodziła się parę lat później i trafiła na
    nadmiar lekarzy (jak moja koleżanka) więc o dorywczej pracy w
    pogotowiu mogłabyś pomarzyć. Po powrocie do pracy po odchowaniu
    dzieci, dostałabyś natychmiastowe wypowiedzenie, tak jak to spotyka
    większośc matek. Z racji braku wakatów, nie wykonywałabyś swojego
    zawodu kilka latek, a to bardzo często oznacza śmierć zawodową.
    Wystarczyłoby też, że nagle Twojemu odpowiedzialnemu mężowi coś
    odbija i znika w świecie. I tak oto zostałabyś samotną matką bez
    pracy, bez kwalifikacji i bez komfortowej sytuacji. Gorączkowo
    szukałabyś pracy i dostałabyś w Biedronce przy ciężkiej harówie po
    kilkanaście godzin dziennie. W weekendy też. Opiekunka do bliźniąt
    wziełaby nie 2/3 pensji ale całą pensję. Ciekawe jak wtedy
    myślałabys o dodatkowej pracy, tak jak to "genialnie" zaproponowałaś
    innej matce. I czy nadal honorowo nie poszłabys po zasiłek?
    Wiesz, pouczanie oraz pogardzanie innymi, tylko dlatego, że nie
    poszczęściło im się w życiu tak jak Tobie nie świadczy najlepiej o
    Tobie.
    A na marginesie: nie próbuj mi wmawiać, co myslę. Ja tez mam
    skończone studia i do wszystkiego dochodzę sama.
  • 04.07.08, 15:55
    Taka juz jesst ta Protazoa! Sadzi, ze jest idealem wszystko
    wiedzacym. Nawet potrafi czytac w ludzkich umyslach! Ewelina_1 ty
    nie skonczylas medycyny, wiec jak smiesz krytykowac pania lekarzyne?
    I tak napisze ci, ze jestes glupia, bo twoje poglady znaczoca roznia
    sie od tych, gloszonych przez ,, wzor cnot", jak ktos napisał,
    protazoasmile!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 04.07.08, 16:28
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 04.07.08, 16:27
    Żadna, ale to żadna z moich młodszych koleżanek-lekarek nie musiała
    starać sie o prace w Biedronce. Pewnie miałam szczęście, że trafiłam
    do Kliniki, ale szczęściu tez trzeba pomóc - pracowitością.
    Gdybym nie pracowała w klinice pracowałabym w szpitalu miejskim,
    pogotowiu czy przychodni, w ostateczności gdzies na prowincji.
    Pewnie gdybym była młodsza wyjechałabym za granice, bo wyobraź sobie
    nieźle znam francuski, ale moje pokolenie takich mozliwości nie
    miało lub miało mniejsze.
    Tak więc nie jest do końca dokładnie tak jak piszesz.
  • 04.07.08, 17:12
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 05.07.08, 22:09
    Nie wiem, jaki jesteś rocznik, ani z jakiego regionu piszesz. A to
    czasem wiele by wyjaśniło. Nie wiem, czy masz kontakt ze wszystkimi
    młodszymi osobami po medycynie. Bo ja wiedziałam o trudnościach w
    znalezieniu pracy (nie wiem jak to jest dziś).
    A poza tym, to tu nie chodzi o rozważania konkretnie Twojego
    przypadku, tu chodzi o coś więcej. O to, że róznie w życiu bywa, że
    wydaje nam się, że mamy świetny zawód, ciężko pracujemy, a potem coś
    się dzieje i spadamy na dno. I to na bardzo długo. Wystarczy tak jak
    wspomniałam wcześniej, że trafi sie na wrednego typa.
    A sporo ludzi na prawdę pracuje bardzo ciężko za marne grosze. Bez
    sznas na poprawę (np. znalezienie nowej pracy). Bo niestety nie
    każdy ma szczęście. A szczęsciu nie pomaga się tylko pracowitością.
    Pomaga tez się korupcją, nepotyzmem, układami itd.
  • 05.07.08, 23:02
    Kocham słowo "układ"!!!! Mam 42 lata, mieszkam w Warszawie i
    naprawdę nikt z moich ani starszych ani młodszych kolegów nie miał
    nigdy problemów ze znalezieniem pracy. Jak nie w Klinice to w
    szpitalu. No może problemy mieli ludzie uzależnieni od alkoholu czy
    narkotyków, ale nie o tym tu mówimy
    Jakoś nie wierzę w to, ze na ludzi czyhają wredne typy...., które
    spychaja na dno. Jesli człowiek znajdzie się a dnie to jest temu sam
    winien.
    Duzo piszesz o szczęściu, ale tak jest , że mozna mu pomóc,
    pracowitością chociażby.
  • 06.07.08, 22:30
    Jak w temacie. Moje gratulacje w ocenie rzeczywistości. Przecież
    wszyscy wiedzą, że świat zaczyna i kończy się na Warszawie. No i
    jesli w Warszawie nie ma problemów z pracą, to w Pcimiu Dolnym też
    nie ma.
    Fajny jest też ten fragment o tym, że człowiek sam jest sobie winien
    gdy jest na dnie. No rewelacja! Roman Kluska (od Optimusa) zapewne
    sam siebie aresztował za wyłudzenia VAT. Podobnie jak wielu innych
    biznesmenów, którzy jedną decyzją Urzędu Skarbowego zostali
    bankrutami bez własnych firm, bez wolności i bez pieniędzy na własną
    obronę w sądzie. A ewentualne zasądzone odszkodowanie po latach nie
    było w stanie nawet pokryć długów powstałych po niesłusznej decyzji
    US (pracownik US nie ponosił konsekwencji własnych błędów).
    Protozoa, w matrixie żyjesz?
  • 04.07.08, 20:26
    Ewelinka, bo na wszystko potrzebny jest złoty środek. Jeśli mama pracuje i faktycznie może sobie polepszyć pobierając kilkadziesiąt zł (czy troszkę więcej) zasiłku - to ok, po to właśnie on jest smile
    Chodzi o to, żeby nie trafiał do osób, które nie powinny go otrzymywać; np. specjalnie rozwiodły się dla zasiłku, albo w ogóle nie pracują i nie mają takiego zamiaru, które pracują na czarno itp. itd. A taki alkoholik to moim zdaniem nie powinien zobaczyć ani jednej złotówki. Podobnie lewe renty i kurowniówki powinny zostać ukrócone.
    Wówczas w budżecie byłoby więcej pieniędzy. Dzięki czemu zasiłki dla _faktycznie_ potrzebujących byłyby większe, a kolejne pokolenia biednych dzieci by się uczyły zaradności.
    Moja mama też pobierała jakiś zasiłek, przy czym pracowała na etat i sobie dorabiała i miała jeszcze alimenty. Zasiłek był przeznaczany bodająz jako dodatek mieszkaniowy czy coś takiego. Dzięki temu były pieniądze na np. zajęcia dodatkowe dla mnie.
  • 05.07.08, 21:49
    totorotot napisała:

    > Ewelinka, bo na wszystko potrzebny jest złoty środek. Jeśli mama
    pracuje i fakt
    > ycznie może sobie polepszyć pobierając kilkadziesiąt zł (czy
    troszkę więcej) za
    > siłku - to ok, po to właśnie on jest smile
    Totorotot, oczywiście, że pijacy, lenie i inni kombinatorzy nie
    powinni dostawać zasiłku. Ale my tu nie rozmawiamy ogólnie o
    zasiłkach a wyłącznie o zasiłkach dla samotnych matkach. Wątek
    został założony (jesli się nie mylę) na forum "Samodzielna mama",
    potem admini GW zalinkowali go też do forum "najciekawsze" - to tak
    dla wyjaśnienia odnośnie innej Twojej wypowiedzi (dalej).
    A wracając do Twojego zdania, które zacytowałam. Otóż protozoa
    takiej pracującej matce:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=81460092&a=81477869
    proponuje dodatkową pracę:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=81460092&a=81479239
    nazywając ją przy tym pasożytem!
    Do tego chce publicznie upokarzać ludzi, którym na życie nie starcza.
    Tylko dlatego, że ona ma szczęście a inni nie.
  • 03.07.08, 12:03
    Ewelina, ale chyba już trochę przesadzasz z tym najstarszym zawodem świata smile Jak ktoś mógłby przeszkodzić w otrzmyaniu takiej pracy?
  • 04.07.08, 15:19
    totorotot napisała:

    > Ewelina, ale chyba już trochę przesadzasz z tym najstarszym
    zawodem świata smile
    > Jak ktoś mógłby przeszkodzić w otrzmyaniu takiej pracy?
    Matka Natura wraz z upływającym czasem smile Młodsze nie będziemy,
    niestety...
    A mówiąc inaczej, to jest specyficzny rodzaj pracy. Nie wyobrażam
    sobie, aby zmuszać kogś do podjęcia takiej pracy, bo jakiejkolwiek
    innej nie może dostać.
  • 02.07.08, 17:47
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 02.07.08, 17:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 02.07.08, 17:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 03.07.08, 11:57
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 09.07.08, 00:26
    Apropos żebrania dla chorych dzieci - to własnie jest tak dziwnie
    ustawione, że dla tych dzieci refundacji brak zaś dla chorych na
    AIDS narkomanów leczenie całościowe (baardzo drogie leki) włącznie z
    badaniami kontrolnymi zapewnione. Trzeba widzieć różnicę między
    żebraniem a domaganiem się swoich praw !!
  • 09.07.08, 00:18
    Wywiad środowiskowy jest przeprowadzany. Skorzystałam z jedorazowej
    pomocy MOPS-u :
    Sytuacja następująca: pracowałam w trakcie całego okresu ciąży i
    płaciłam wszystkie składki, ponieważ jednak była to praca na
    zlecenie (słynne kiedyś przedłużanie umów) a dziecko urodziło się 5
    dni po zakończeniu ostatniej z umów okazało się, że zasiłek
    macierzyński mnie ominął, jako że nie miałam co do garnka włożyć nie
    miałam wątpliwości czy skorzystać z zapomogi przez 3 miesiące, po
    których znów ruszyłam do pracy. Wyszłam z założenia, że jeżeli
    państwo umożliwia takie wykorzystywanie pracowników dlaczego nie.
  • 01.07.08, 13:48
    branie zasiłków przez osoby zdolne do pracy jest niemoralne. Poprostu biorąc
    taki zasiłek okrada się pracujących ludzi. Zasiłek może być wzięty w sytuacji
    wyjątkowej spowodowanej zdarzeniem losowym. Czy samotna matka jest zdolna do
    pracy?Tak, tak samo jak samotny ojciec. Po prostu trzeba ciężko pracować, część
    (znaczną) pensji poświęcić na pomoc do dziecka zacisnąć zęby i nie poddawać się.
    Dobra organizacja czasu i pomoc sąsiedzka albo rodziny są przy tym bardzo
    pomocne. Mając dziecko trzeba sobie uświadomić, że są to dodatkowe obowiązki i
    obciążenia, trzeba będzie zrezygnować z wielu przyjemności i pracować dwa razy
    ciężej: w domu i na etacie. Państwo nie powinno wyręczać ludzi z tego obowiązku
    albo wyręczać wszystkich jednakowo. Oczywiście łatwiej jest nic nie robić, wziąć
    zasiłek i mieć cały dzionek na opiekę nad dzieckiem oraz swoje sprawy. Niektórzy
    uważają, że biorąc zasiłek odbierają od 'Państwa' to co im się należy, ale tak
    naprawdę okradają pozostałych pracujących.
  • 01.07.08, 15:08
    Jak to k**** czemu? Bo ja ciężko pracuję i płacę podatki.

    Zasiłek bierze się, kiedy nie ma już żadnego wyjścia.

    --
    Ogłoszenia Szczecin
  • 03.07.08, 11:41
    > Przyjmujesz,że większość tych co biorą zasiłki ma inne wyjście?

    czytaj z ruchu moich ust:
    T-A-K!
  • 02.07.08, 10:34
    Jestem samotną matką. Dodam, że z wyboru. I myli się ten, kto myśli,
    że dostaję tyle zasiłków i różnych zaliczek no i jeszcze oczywiście
    horendalnie wysokich alimentów, że śpię na pieniądzach. Otóż od
    państwa dostaję figę! Nie dostaję dosłownie złotówki, mimo że muszę
    utrzymać mieszkanie, utrzymać samochód, zapewnić wyposażenie szkolne
    i wszystko to co jest do życia potrzebne dla dwóch osób.Nie dostaję
    nic, bo pracuję i mój dochód jest za wysoki (aż o 100 zł!) i po
    prostu się nie kwalifikuję. Z zasiłków rodzinnych mogą korzystać
    osoby nie pracujące, ewentualnie pracujące u znajomych, którzy
    wystawiają zaniżone zaświadczenia o zarobkach. Jeżeli jesteś
    natomiast normalną obywatelką - czyli nie jesteś lumpem, pracujesz,
    jesteś wykształcona i chcesz wychować swoje dziecko na porządnego
    człowieka - nie licz na pomoc naszego państwa - licz na siebie! I
    tak właśnie robię - od poniedziałku do piątku - praca zawodowa a w
    weekendy - dodatkowa. Inaczej musiałabym mieszkać na ulicy. Smutne,
    ale prawdziwe.
  • 02.07.08, 10:39
    sienmuza napisała:

    > Jeżeli jesteś natomiast normalną obywatelką - czyli nie jesteś
    > lumpem, pracujesz, jesteś wykształcona i chcesz wychować swoje
    > dziecko na porządnego człowieka - nie licz na pomoc naszego
    > państwa - licz na siebie! (...) Smutne, ale prawdziwe.

    A może raczej... normalne?

    --
    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • 02.07.08, 12:19
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 02.07.08, 12:51
    Basiu, to nie jest forum dla zbuntowanych, sfrustrowanych małolatów,
    widać mało jeszcze Wiesz o życiu (celowo - wielką literką).
    Pozdrawiam.
  • 02.07.08, 12:46
    Może masz rację, może jest to normalne. Nie narzekam, bo sami
    jesteśmy kowalami swojego losu i zawsze można zrobić coś żeby było
    lepiej. Trzeba tylko przestać chorować na malkontenctwo, chorobę
    przewlekłą Polaków. Szlag mnie tylko trafia, gdy słyszę opinie o tym
    ile to pieniążków dostają samotne matki za darmo, tylko z racji
    swojego statusu. Nie opowiadam wszystkim dookoła o mojej sytuacji,
    ale zdarza mi się, że gdy powiem, że nie biorę nawet tych
    sześćdziesięciu kilku złotych zaiłku rodzinnego, bo mi się nie
    należy, to ludzie są mocno zdziwieni.
  • 02.07.08, 12:59
    I właśnie o to chodzi, żeby był taki system weryfikacji, żeby takie
    osoby jak Ty otrzymywały pomoc, bo na nią po prostu zasługują swoją
    postawą i staraniami a nie żeby osoby dokładające starań nie
    otrzymywały nic jak piszesz, a środki płynęły szerokim strumieniem
    do różnego rodzaju "potrzebujących".
  • 02.07.08, 22:44
    3 Lata bylam samotna matka ,jedynym zasilkiem jaki pobieralam byl zasilek
    rodzinny. Dostawalam rowniesz alimenty w wysokosci 280 zl. na synka i to byl
    caly dochod. W zyciu nie bralam zasiklow z MOPS'u...wstydzilam sie ,bo jako
    mloda,zdrowa kobieta wiedzialam,ze powinnam sama na siebie zarobic a nie zebrac
    i wyciagac reke po cudze.
    Malo tego wynajmowalam male mieszkanko za ktore musialam placic-100 zl. niby nie
    duzo a jednak... Dorabialam na wszelkie sposoby, byly to rozne zajecia
    sprzatanie, robienie zakupow innym, pomoc przy starszych osobach- szukalam
    takiego zajecia by moc isc do pracy z malym dzieckiem,bo nie mialam z kim
    zostawiac dwu latka i powiem jedno-przezylismy,nie padlismy z glodu,nie mielismy
    zadnych dlugow i anemii z powodu niedozywienia.\Czyli jest mozliwosc tylko
    trzeba chciec.
    Nie potrafie zrozumiec kobiet,ktore mysla,ze jak sa matkami bez meskiego
    wsparcia to im sie nalezy wszystko i maja pretensje do calego swiata,ze tego
    "wszystkiego"nikt im nie chce dac...
    Trzeba sie zaprzec ,postawic na swoim, wstac rano i isc do pracy-jaka by nie byla.
  • 02.07.08, 23:06
    Dla niektorych tutaj ,,tylko zasiłek rodzinny" jest juz postepkiem
    pasozytniczym!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 02.07.08, 23:09
    I takich ldzi jak Ty bardzo, ale to bardzo szanuję. Jesteś osoba
    odpowiedzialna z siebie i za dziecko, masz honor i godność.
    Ja także, choć z innyc powodów, dorabiałam robiąc zakupy,
    wyprowadzając psa, zajmując się starszymi ludxmi, udzielając
    korepetycji, pilotujac wycieczki. Rozumiem Cie, bo mamy chyba
    podobna filozofie zyciowa.
  • 02.07.08, 23:25
    Mysle,ze sa rozne przypadki siedzenia w domu-no Ja nie potrafie ,nie umiem isc
    do urzedu i prosic o zapomoge. Jako dorosla i odpowiedzialna kobieta, matka
    (wtedy mloda matka-20 lat) bylam w "stanie"zdecydowac sie na dziecko i urodzic
    je swiadomie to powinnam wiedziec,ze nikt mi darmo kasy na to dziecko nie da-no
    bo niby z jakiej racji?
    Matka moja mieszkala na tej samej ulicy co Ja,miala do dyposycji 3 sypialnie,
    salon, lazienke i ogrod-Ja natomiast dusilam sie z malym dzieckiem w 1 pokoiku z
    kuchnia-ale przynajmniej nigdy nie uslyszalam od nikogo ,ze mi zycie uratowal,ze
    mi dziecko pilnowal jak Ja zarabialam. Dzis minelo 5 lat od tych trudnych w mym
    zyciu chwilach ale jestem sama z siebie dumna.
    Mam drugiego syna (2 lata) ,dobra sytuacje materialna-pelna rodzine ale tez nie
    siedze i nie wyciagam reki do mezowskich pieniedzy-gdy On wraca z pracy Ja
    wychodze do pracy i nic ,ze to tylko 2 godzinki dziennie,ale praca jest na
    kontrakt, mam oplacana skladke emerytalna i wlasne pieniadze z ktorymi moge
    robic co chce-to sa moje pieniadze i nie czuje sie darmozjadem.
    O co mi chodzi?
    O to,ze kazda kobieta by czuc sie komfortowo,by chodzic z glowa wysoko
    uniesiona,by byc dumna sama z siebie musi pracowac. Praca to nie tylko dodatkowe
    pieniadze (choc to podstawa)ale praca to takze wyjscie do ludzi, kontakt z Nimi.
    Wtedy nie czujemy sie byle jak, nie czujemy sie zamkniete i tlamszone, nie
    jestesmy tylko opiekunkami dla swoich dzieci, kucharkami ale tez ludzmi
    pragnacymi kontaktu z innymi.
    To dla kobiety bardzo wazne.
    Najgorsza sytucja to taka gdy bierzemy zasilek, nauczymy sie z niego zyc od
    pierwszego do pierwszego i zaczyna Nam sie podobac to nic nie robienie ...wtedy
    tez dajemy zly przyklad dla Naszych dzieci,ktore ucza sie,ze nie trzeba isc do
    pracy ,by miec pieniadze.
    Ps. moj 11 letni syn jak chce nowa gre to musi np. umyc samochod, poodkurzac w
    nim-zrobic cokolwiek,nauczyc sie pracy-to jest bardzo wazne.
  • 03.07.08, 00:43
    witam,przeczytałam wątek z grubsza,jestem w szoku...o czym tu jest
    mowa?
    15 lat pracowałam(połowę tego czasu na 1,5 etatu),płaciłam
    podatki.Teraz kiedy mam w domu trójkę dzieci,przebywam na urlopie
    wych.(z bliźniakami,tak tez bywawink))).I teraz,jeżeli należy mi się
    dodatek do tego,że chcę byc blisko swoich maluchów,mam powiedzieć
    NIE,dziekuję?dodam ,wstyd nie dodatek...
    Nie rozumiem wypowiedzi Pani Doktor,jak zresztą większość tu
    piszących...uważam ,że pomyliła wątek...nie ma na innych forach
    czegoś bardziej ambitnego?A może Pani Doktor do Wlk.Brytanii
    wyjedzie,tam i praca lepsza...a jak mają podobne wątki w
    internecie,to sobie kobitka dopiero będzie mogła pogrzmieć...
    Pani Doktor,ja studiów nie skończyłam(wybrałam jedynie prywatna
    szkołę pomaturalną,za którą SAMA płaciłam),natomiast harowałam
    zapewne na Pani wykształcenie.Po to ,by mogła sobie Pani teraz
    pisywac tutaj z państwowego sprzętu w godzinach pracy...
    Może lepiej byłoby w tym czasie fachową prasę poczytać?
    Wracając do tematu,swoją decyzję podjęłam
    świadomie.Przeliczyłam "plusy" i "minusy",wyszło -zostań babo w domu.
    Na razie,aż dzieciaczki się "usamodzielnią"(mam na myśli
    przedszkole).Niestety,moja pensja nie wystarczyłaby na
    nianię+dojazdy do pracy,mąż musiałby sporo dorzucić.Ja byłabym w
    domu po 17,00.Przerabiałam ten temat z synkiem,kiedy to wróciłam do
    pracy ,jak miał 6 mcy...jedna ja wiem,co czułam,jak płakakałam,że
    nie widziałam jego 1 kroków,że najpierw powiedział "baba"...
    i dlatego właśnie jestem teraz w domu a moje dzieci mają poczucie
    bezpieczeństwa.I mam prawo do świadczeń rodzinnych,o których mowa w
    ustawie.Mam i już.


  • 03.07.08, 01:10
    monikap31 napisała: > i
    dlatego właśnie jestem teraz w domu a moje dzieci mają poczucie
    > bezpieczeństwa.I mam prawo do świadczeń rodzinnych,o których mowa w
    > ustawie.Mam i już. Popieram
    w 200%.ja tez mam 2 dzieci pracuje dorywczo i tez biore zasiłki.i nie jestesmy
    przez to PASOżYTAMI.!!!!!!!!!!!!!
  • 03.07.08, 01:15
    ps.nie obraźcie się dziewczyny za mój głos w dyskusji,nie jestem
    samotną matką.Nie mogę jednak pogodzić się z podejściem"mogę mieć
    troszkę więcej,należy mi się,ale nie,bom honorowa".A przecież
    zasiłki,dodatki to tylko jedna forma pomocy państwa.A szkolnictwo-
    bezpłatne,a opieka zdrowotna-bezpłatna?Też nie mam korzystać,bo nie
    wypada?Czy może,jak pomoc państwa jest powszechna,dotyczy nas
    wszystkich,to już jest wszystko w porządku? a jak wybranej grupy
    społecznej-czytaj- biedniejszej,to już beeeee?
  • 03.07.08, 07:16
    Jakie to polskie..... Opieka zdrowotna nie jest za darmo. Jest ze
    składek i bardzo źle, że wszystkim nalezy się taka sama bez względu
    na wyskość płaconych składek. W związku z tym osoby płacące niewiele
    lub takie, za które płaci państwo ( wspomniane klientki opieki
    społecznej) "zjadaja" składki pracujących.
    Szkolnictwo - jakie jest, każdy z nas wie. Tez dlatego, ze "za
    darmo".
    Ludzie zrozumcie wreszcie, że te pieniądze nie biora się z nieba.
    Ktoś!!!!! na nie musi zapracowac. Odpowiada Wam polityka Janosika?
    Pewnie tak. I dlatego w Polsce jest tak jak jest.
    Nie pyskujcie, że szkolnictwo jest marne, opieka zdrowotna zła,
    terminy oczekiwania na badania i do specjalistów długie,
    bezpieczeństwo marne, nie ma dróg itd. Nie ma i nie będzie.
    Pieniądze pójdą na zasiłki, zapomogi dla tych, którym nie chce się
    pracowac i którzy wyciągają co się da z "opieki".
    P.S. A potem nie beda miec emerytur lub miec groszowe i znów będą
    obciążeniem dla budżetu jako pensjonariusze domów starców i
    przytułków.
  • 03.07.08, 08:31
    W Anglii powiedziałabyś"jakie to angielskie"?Wiesz,jak tam wygląda
    pomoc dla matek?cały system zasiłków.Tam dopiero miałabyś powód do
    lamentu.
    Zrozum dziewczyno,że oprócz obowiązków wobec państwa,mamy też swoje
    prawa.prawo do zasiłków jest naszym prawem.
    Polska służba zdrowia wygląda marnie?Jasne,skoro lekarze państwowy
    sprzęt wykorzystują do swoich prywatnych praktyk.Jasne,skoro jest
    jedna z najbardziej skorumpowanych grup zawodowych.Jasne,skoro
    to,czego nie załatwisz u pana doktora w przychodni,z pewnością
    załatwisz u niego w gabinecie,łącznie z szybszym przyjęciem do
    szpitala.Kto zgadnie,kiedy lekarze zaostrzyli swoje prostesty ?Kiedy
    zaczęto ich aresztować za łapówki,hehehe.
    Wiesz,sądząc po Twoich postach jesteś niedojrzałą lub /i młodą
    osobą.Mamusia i Tatuś wypielęgnowali taką Dodzię...
    ps.do pozostałych dziewczyn,bardziej optymstycznie-sytuacja w kraju
    zmienia się.Jeszcze chwila,a naprawdę ,będzie tak,jak w innych
    cywilizowanych krajach.Pójdziemy do dobrze płatnej pracy,i zdołamy
    opłacić dzieciom przedszkola,zostanie jeszcze na godne życie.Olejemy
    wtedy"świadczenia rodzinnewink))",nie będziemy kalkulować .Tego sobie
    i Wam życzę.Kończę ,bo się pakuję na wakacjesmile
  • 03.07.08, 08:44
    Monika o polskiej sluzbie zdrowia mam jak najgorsze zdanie, przez brak pieniedzy
    na widzimisie pana doktora pochowalam dziecko-fakt sytuacja miala miejsce 7 lat
    temu ale nie sadze by to sie zmienilo. Reka reke myje- w sadzie nic nie
    zdzialalam...ech szkoda gadac.
    Ktos w koncu musi zajac sie polskim panstwem by bylo ono zdrowe, by osoba nie
    musiala zebrac o marne zasilki by miala dostep do dobrej pracy w odpowiednich
    dla Niej godzinach-to jest bardzo wazne dla samotnych mam.
    Bralam ten nedzny zasilek rodzinny ,wracajac z banku kupilam kilogram
    parowkowej, kaszanki i myslalam co dalej-to jest zenujace...
  • 03.07.08, 12:09
    Monika, ale właśnie dzięki przerośniętym zasiłkom budżet gb zaczyna się chwiać i lada moment potną te zasiłki, ponieważ nie zdają one egzaminu.
  • 03.07.08, 14:52
    Nie masz pojecia o polityce! W kazdym panstwie istnieja zasilki!
    Poczytaj troche o budzecie naszego panstwa. A dowiesz sie dlaczego
    mamy problemy finansowe!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 03.07.08, 15:01
    zjawa1 napisała:

    > Nie masz pojecia o polityce! W kazdym panstwie istnieja zasilki!
    > Poczytaj
    troche o budzecie naszego panstwa. A dowiesz sie dlaczego
    > mamy problemy finansowe!

    Boże, dziewczyno, ale Ty krzyczysz.
    Owszem, w każdym państwie są zasiłki, ale w tzw. krajach rozwiniętych przyznawane rozsądnie i podobnie kontrolowane.
    W Polsce natomiast gros zasiłków jest wydawanych na wódkę, piwo, papierosy, tudzież tipsy, farbę jasnoblond itp. itd. Ewentualnie jako dodatkowe kieszonkowe do pensji właściwej (tu: głównie renciści).
    Jeśli chodzi o czytanie o "budżecie państwa" to, zapewniam Cię, na bieżąco staram się zaznajamiać z artykułami i śledzę sytuację pol-gosp. naszego kraju. Na podstawie poznanych faktów wyrobiłam sobie opinię, do której się odniosłaś.
    Uważasz, że są inne powody "problemów finansowych" Polski. Chętnie poznam Twój pogląd na ten temat.
  • 03.07.08, 16:34
    Nie jestes partnerem do dysput o tematyce politycznej i
    gospodarczej! Wroc do poczatkow szkoły sredniej (jesli ja konczyłas,
    w co watpie), doucz sie historii tak, aby zniwelowac razace jej
    braki! A jesli nie potrafisz zanalizowac tekstow, popytaj znajomych-
    jesli masz takich, ktorzy wiedza cos na te tematy. Ale w to akurat
    watpie bo z tego co piszesz otaczaja cie same ,,tipsiary,
    alkoholicy, plebs"!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 03.07.08, 16:30
    A słyszałaś o najnowszym pomyśle?Rodzic chce rzucić palenie ,ale mu
    nie wychodzi-na zachętę 40 funtów tyg...to są cięcia???smile))
  • 03.07.08, 08:15
    No właśnie. O tym też wspominałam. Państwo tak naprawdę dba o osoby, które znalazły się w skrajnej biedzie, dając im jałmużnę (bo chyba za 48 zł. zasiłku rodzinnego nawet paczki pieluch nie kupisz....). Ja także pracuję po kilkanaście godzin dziennie (pracuję w dużej agencji PR- to normalne, że tyle godzin się w takich miejscach pracuje). Nie mam możliwości pracy zdalnej np. kiedy dzieci chorują- nie w tej branży... Mam jednak nadzieję, że pieniądze, które z mojej pensji idą na składki i pomoc dla potrzebujących w pierwszej kolejności są przeznaczane dla samotnych matek i ich dzieci. Tak naprawdę w Polsce samotne matki są zdane same na siebie. Ja akurat mam dużą pomoc rodziny w opiece nad dziećmi i tylko dlatego mogę sobie pozwolić na pracę w PR.
    Pozdrawiam,
  • 03.07.08, 08:37
    Opieka zdrowotna nie jest za darmo, szpitale nie utrzymuja sie z powietrza a
    leki w ich szafkach nie produkuja sie same i tam nie wchodza. Nawet jedzenie
    srewowane w szpitalach dla chorych jakie jest takie jest ale tez ktos za to placi!!!
    Mieszkam w Holandii i tu za 4 osobowa rodzine place miesiecznie 180 euro za
    ubezpieczenie, osoby samotna, biedniejsze ktorych nie stac na oplacenie calego
    pakiety maja tzw.zorgtoeslag-doplate z podatkow. Mysle,ze to bardzo dobre
    wyjscie-prywatyzacja szpitali i powstanie prywatnych ubezpieczalni, w ktorych
    mozna wybierac do woli-cos w rodzaju polskich funduszy emerytalnych-wybierasz
    takie jekie Ci najbardziej pasuje.Szpitale tu sa swietnie zaopatrzone, opieka
    jest super i nikt nie placze,ze z malym dzieckiem do specjalisty musi czekac
    miesiacami.
    Holandi swietnie zorganizowala zasilki dla biedniejszych. Osoba bioroca taki
    zasilek jest zobowiazana "przepracowac"na rzecz panstwa pare godzin
    tygodniowo.Sa to w zaleznosci od mozliwosci czasowych osoby rozne prace-mni.
    pomoc w szkole nawet po poludniu. Nie ma nic za darmo-trzeba ruszyc swoje cztery
    litery z domu i isc odpracowac troszke tego zasilku. Kazdy jest zadowolony.
    Tak madrze gospodarujace panstwo ma naprawde darmowe szkolnictwo-za ksiazki
    ,przybory szkole w tym dlugopisy, pisaki, i inne nie placi sie nic-maluch
    wszystko dostaje ze szkoly-moim obowiazkiem jest dac kanapke ,picie i ubrac dziecko.
    Nie chodzi o to,by polska samotna mama z maluskich dzieckiem na reku poszla od
    razu do pracy a dziecko trzymala na plecach. Oczywiscie,ze trzeba pomoc np.
    dajac taki zasilek ale tez pomoc w znalezieniu odpowiedniej pracy by ta mama nie
    przyzwyczaila sie do siedzenia w domu,by ta mama widziala lepsze korzysci z
    pojscia do pracy niz pobierania zasilkow.
    Sadze tez,ze w wiekszosci jest to wina nieudolnego panstwa, zlych przepisow albo
    brak owych przepisow.
    Nie ma w Polsce specjalnego programu wspomagajacego samotne matki, dzieki ktorym
    taka mama moglaby szybko "stanac na nogi"...ale skoro tego nie gwarantuje Nam
    panstwo to moze nalezy zycie brac we wlasne rece i dzialac, myslec na rozne
    sposoby i szukac wyjscia z patowej sytuacji.
    Gdy nauczymy Nasze dzieci siedzenia w domu na zasilkach to kto za parenascie lat
    zarobi na te szpitale, leki w szpitalach, emerytury i zasilki?Musimy dawac dobry
    przyklad prawda?

  • 03.07.08, 08:57
    Kurczę, ale kto tu mówi o siedzeniu w domu latami i uczenia dzieci
    bycia pasozytem? Ja brałam zasiłek przez bardzo krótki okres,
    poszłam do pracy tak szybko, jak się dało. Kiedy okazało się, że
    jestem w ciązy, byłam na 3. roku studiów, z praca dorywczą
    (studiowałam dziennie), z której sie utrzymywałam (plus stypendium -
    wtedy ok 250 zł). Facet uciekł za granicę i do dzisiaj go nie
    widziałam, ciąża była zagrożona, w wyniku czego w sumie kilka
    tygodni spedziłam w szpitalu. Mama na rencie, brat w gimnazium, tata
    nie zyje (renta rodzinna wynosiła wtedy ok 600 zł na nas dwoje).
    Naprawdę sądzicie, że leżąc w zagrożonej ciązy mogłam "dla idei"
    zrezygnować z tego dodatku z OPS? Tym, które tak myślą, gratuluję
    doskonałej sytuacji rodzinnej... Mnie niestety nie było to dane sad
  • 03.07.08, 09:07
    Lutyk to nie ejst tak..Nie chce wyjsc na zolze i byc postrzegana anty .Sama
    bylam samotna mama z malym dzieckiem,tuz po rozwodzie, niskie alimenty i zasilek
    rodzinny. Wiem,ze sa rozne sytuacje zyciowe i powiem tak,ze jezeli jest potrzeba
    by brac zasilek i sie w ten sposb ratowac i swoje dziecko przede wszystkim to
    jestem ZA.Chodzi mi o kobiety ,ktore wykorzystujac dzieci i bycie samotna matka
    zyja tak latami. Siedza la laweczce wymalowane jak stroz na Boze Cialo, pija
    mocna kawe i odpalaja papieros od papierosa...takie kobiety sa i beda.
    Kiedys mieszkalam w Polsce w sasiedzctwie z taka rodzina. Mialam po synku wozek
    spacerowy, mysle sobie oddam za darmo, zwlaszcza ,ze w swietnym stanie i co
    uslyszalam? Ze Ona nie chce uzywanego bo pojdzie gdzies tam i Jej sie nalezy
    nowy-laski Jej nie robia-no to juz jest patologia wedlug mnie
  • 03.07.08, 09:12
    Ok, nie gniewam się. Sama znam przypadki osób, które przedkładały
    fałszywe zaświadczenia o niepełnosprawności dziecka oraz , że ojciec
    nieznany... I mieszkały w niezalegalizowanym związku, na nowym
    strzezonym osiedlu, z dochodem ok 6 tys netto (plus 900 z róznych
    zasiłków). Mnie tez szlag trafiał, bo nocami dorabiałam przy
    redagowaniu tekstów w trzeciorzędnym wydawnitwie. Za 250 zł /mies...
    Ale wrzucanie wszytkich, którzy kiedykolwiek pobierali zasiłek, jest
    po prostu dla wielu osób krzywdzace sad
  • 03.07.08, 10:33
    Przeczytałam posty i z większości z nich wieje mi hipokryzją na sto kilometrów.Mam prawie 40 lat dwoje dzieci (12 i 5)Nigdy nie korzystałam z zasiłków,bo nie musiałam.I wcale nie dlatego,że jestem taka mądra,zaradna i pracowita tylko dlatego,że mi się tak życie ułożyło.Kiedy przyszły na świat dzieci mieliśmy już dobrą ,stabilną sytuację materialną.Ale mogło zdarzyć się tak,że zaszłabym w ciążę mając nieukończone studia a mąż okazałby się nieodpowiedzialnym dupkiem, pijakiem czy damskim bokserem.Mogło zdarzyć się tak ,że moje życie byłoby zupełnie inne.I dlatego nie mogę pojąć czemu w ludziach tyle jadu.Ja nie ekscytuję się,że 74 czy 47zł idzie na samotną matkę czy pana Zdzisia,bo to nie oni są patologią.TO SYSTEM JEST PATOLOGICZNY!!!Jeżeli w świetle prawa za 8 godzin uczciwej ,legalnej często ciężkiej pracy można zarobić 600-900 zł to niech mi nikt nie mówi ze to jest ok.Gdyby każdy za 8 godzin pracy miał zagwarantowaną uczciwa pensję w wysokości średniej krajowej to chylę czoła-zamknąć urzędy pracy zlikwidować zasiłki dla zdrowych ludzi i do roboty!Ale przecież nie mozna od ludzi wymagać żeby pracowali w dzień w nocy i jeszcz w tzw międzyczasie a przy tym dbali odzieci poświęcali czas rodzinie i jeszcze rozwijali się zawodowo.Większość naszych podatków i tak idzie w błoto,bo są pochłaniane przez niudolny system, więc zarzut ,że samotna matka wypije kawę czy zapali papierosa jest śmieszny.Lump i tak do pracy nie pójdzie a zabranie mu tych ochłapów z opieki społecznej może go popchnąć do napadu (na mnie chociażby)Swiat nie jest stworzony tylko dla zaradnych do bólu ,ambitnych i rozsądnych do obrzydzenia.Ktoś musi zamiatać ulice, wywozić smieci żeby nas szczury nie zjadły w drodze do pracy ,w której będziemy się tak pieknie rozwijac i realizować i za to powinien mieć normalne wynagrodzenie.I nikt nie powinien orać jak wół na 17 etatach po to żeby starczyło od 1-go do 1-go i szumnie nazywać tego zaradnością,bo w\g mnie zaradny to ten który ma max efektu przy minimum wysiłku a nie na odwrót.A samotnym matkom dajcie spokój, skoro nie możecie pomóc.
  • 03.07.08, 12:39
    Gdyby każdy za 8 godzin pracy miał zagwarantowaną uczciwa pensję
    > w wysokości średniej krajowej to chylę czoła-zamknąć urzędy pracy
    zlikwidować
    > zasiłki dla zdrowych ludzi i do roboty!


    Heh, gdyby każdy miał zagwarantowana co najmniej średnią krajową, to
    nie byłaby to średnia, ale płaca minimalna. Czyz nie?

    Zastanow sie co oznacza srednia. A jesli piszac to mialas na mysli
    ze placa minimalna powinna byc na poziomie co najmniej 3tys. to
    pomysl ze pierwsza rzecza byloby podniesienie cen w sklepach(
    sprzedawcy tez chca nowa minimalna) , kosztu wynajmu mieszkan (
    wlasciciele domow chca zarabiac proporcjonalnie wiecej) oraz ceny
    wszystkich uslug. W wyniku czego zarabiajacy minimalna nadal zyliby
    w nedzy...
  • 03.07.08, 13:36
    > Zastanow sie co oznacza srednia. A jesli piszac to mialas na mysli
    > ze placa minimalna powinna byc na poziomie co najmniej 3tys. to
    > pomysl ze pierwsza rzecza byloby podniesienie cen w sklepach(
    > sprzedawcy tez chca nowa minimalna) , kosztu wynajmu mieszkan (
    > wlasciciele domow chca zarabiac proporcjonalnie wiecej) oraz ceny
    > wszystkich uslug. W wyniku czego zarabiajacy minimalna nadal
    zyliby
    > w nedzy...

    1. Zauważ, że w ciągu roku ceny żywności wzrosły kilka razy więcej
    niż płace (stąd inflacja)
    2. Zauważ , że zasiłki jeśli już są waloryzowane to następuje to raz
    na kilka LAT i o kilka złotych. Zasiłek w postaci zasiłku
    pielęgnacyjnego na niepełnosprawne dziecko wynosi w tej chwili
    150zł. Gdy otrzymałam go po raz pierwszy w 2002 roku wynosił 140zł.
    Wtedy chleb kosztował 90groszy -dziś ponad 2złote, podobnie z cenami
    środków opatrunkowych, przyrządów medycznych itp
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 04.07.08, 15:24
    Ale ja opisuje sytuacje , ktora autorka postu chcialaby aby byla w
    Polsce - czyli placa miniumum 3tys. z dnia na dzien.

    Jakby placa minimalna wynosilaby 3 tysiace, to odpowiednio
    przesunelaby sie granica ubostwa - bo tyle wynosi placa minimalna w
    Wielkiej Brytanii, daje to rocznie ( pi razy drzwi) 10,5 tys funtow
    rocznie, granica ubostwa w Londynie to 13 tysiecy a minimum życiowe
    to 15 tysiecy. Tak wiec podniesienie placy minimalnej przesunie tez
    granice ubostwa.

    Juz nie mowie o tym ze Polska gospodarka, ktora niewiele soba
    reprezentuje bo malo jest dobrych specjalistow, nie ma praktycznie
    nowoczesnych technologii, centrow badawczych czy technologicznych na
    miare doliny krzemowej,a nawet centrali swiatowych firm a te firmy
    co sa, stalyby sie w ogole niekonkurencyjne i w ok. 3 misiace
    wiekszosc firm by padla i nie mialby kto wyplacac minimalnej.

    Zasilki widac sa juz za wysokie, skoro nie mobilizuja do podjecia
    pracy tych ktorzy mogliby albo(i) sa rozdawane bez odpowiedniej
    weryfikacji. Bo prosze podajcie inny kraj europejski gdzie jedna
    osoba czynna zawodowo utrzymuje 2 osoby nieczynne zawodowo?
  • 04.07.08, 18:09
    ok



    zasiłki wysokie nie są-najniższa pensja to 1126zł. Kwoty zasiłków
    znasz. To zaledwie polowa tego.
    Myslę,że problemem jest chyba weryfikacja
    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 03.07.08, 12:11
    Elka.net, Twój post jest kwintesencją moich poglądów.
    Pozdrawiam!
  • 03.07.08, 10:03
    Dziękuję za ten głos. Rzeczywiście w Polsce samotne matki sa zdane
    całkowicie na siebie. Jeśli mogą liczyć na pomoc najbliższej rodziny
    to świetnie. Gorzej, jeśli owa pomoc jest niemożliwa (np. gdy
    mieszkasz kilkaset kilometrów od rodziców i rodzeństwa). Wtedy
    musisz liczyć się z dodatkowymi kosztami - opłata opiekunki,
    przedszkola itp. Teraz są wakacje, a po wakacjach - szkoła. Jeszcze
    kilka lat temu, przed awansem i wyższą pensją dostawałam na córkę
    chyba 100 zł. zasiłku na wyposażenie do szkoły. Starczało co prawda
    na plecak i zeszyty, ale zawsze coś. Zwłaszcza, gdy ojciec dziecka
    uważa, że skoro córka mieszka z matką, to niech mamusia tym się
    zajmuje. Obecnie nie zarabiam nawet średniej krajowej, więc nie mogę
    powiedzieć, że mi się przelewa. Więc może nie warto było się starać
    o ten awans. Miałabym wtedy dodatkowe pieniądze. Marne, bo marne ale
    zawsze. Nie wiem dlaczego w Polsce problem zasiłków jest tak
    drażliwy. Na Zachodzie Europy system zasiłków jest o wiele bardziej
    rozbudowany. Dodatkowo tam zasiłek jest rzeczywistą pomocą a nie
    jałmużną i nikt się nie skarży.
  • 03.07.08, 13:03
    Sienmuza ale zwroc uwage ,ze na zachodzie przyjmowanie zasilkow to okres
    przejscowy. Caly sztab ludzi pracuje nad tym bys dlugo na zasilku nie siedziala,
    wyszukuja Ci proporcjonalne do Twego wolnego czasu prace tak bys zaczela sama na
    siebie i rodzine zarabiac-nikt Ci nie pozwoli siedziec latami na zapomodze-to
    jest roznica.
    Jest opracowany specjalny system pomocy samotnym matkom, organizowana specjalna
    -tania ,bo obliczana wedlug Twoich zarobkow opieka nad maluchem wtedy gdy Ty
    pracujesz.
    Gdy Twoje zarobki np. wynosza 1200 euro miesiecznie to Ci oblicza np. 60 euro
    miesiecznie za opieke nad dzieckiem, za taka sama opieke rodzina zarabiajaca
    wiecej zaplaci juz kilkakrotnie wyzsza kwote za opieke..wiec nie ma jednoznaczej
    ceny-to jest swietne rozwiazanie.
    Jestem ZA pomoca zasilkowa dla samotnej mamy ale pomoca okresowa- w tym samym
    czasie powinna byc zaangazowana we wszelka pomoc jaka Jej oferuja inni by zaczac
    pracowac. Jestem na NIE ,gdy taki zasilek otrzymuje matka latami i nie kwapi sie
    do podjecia pracy bo nauczyla sie zyc z zasilku i nie ma ani ochoty ani checi by
    wykazac inicjatywe i zmienic swoja sytuacje...
  • 03.07.08, 13:38
    elka.net -
    > Jestem ZA pomoca zasilkowa dla samotnej mamy ale pomoca okresowa-
    w tym samym
    > czasie powinna byc zaangazowana we wszelka pomoc jaka Jej oferuja
    inni by zacza
    > c
    > pracowac. Jestem na NIE ,gdy taki zasilek otrzymuje matka latami i
    nie kwapi si
    > e
    > do podjecia pracy bo nauczyla sie zyc z zasilku i nie ma ani
    ochoty ani checi b
    > y
    > wykazac inicjatywe i zmienic swoja sytuacje...

    wskaż mi proszę, który zasiłek matka otrzymuje latami, któryż to
    zasiłek sprawia że nie opłaca się jej iść do pracy. Bo chyba nie
    masz na mysli zasiłku rodzinnego ?

    --
    Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • 03.07.08, 20:04
    Moim zdaniem - nikomu.

    > Przecież jak nie weźmie je samotna matka, wszystko dostanie każdy
    > pijak który złoży podanie.

    Dodam jeszcze ze ponoc alkoholizm jest choroba, a macierzynstwo nie.
    Od zdrowych, doroslych ludzi mozna chyba oczekiwac ze beda w stanie
    utrzymac siebie i swoje potomstwo.

    A postawa "jak ja nie wezme to jakis pijak wezmie, a mi sie przeciez
    bardziej nalezy" to juz szczyt chamstwa bo, kajda28, pieniadze ktore
    bierzesz so MOJE. To ja popylam codziennie do pracy i place podatki,
    to ja sie zabezpieczam przed ciaza gdy nie chce lub nie stac mnie na
    dzieci, to ja wybieram w zyciu partnerow ktorzy mam nadzieje nie
    puszcza mnie do wiatru.

    I nikt mnie niestety nie pyta czy mam ochote placic na ciebie i
    twoje dziecko/dzieci, bo "prawie zawsze tatuś i jego mamusia udają
    że nie mają obowiązku w opiece przy dzieciach". A ja mam?!

    A alimenty to co?
    Moze powinno sie przykrecic sruby rodzicom a nie siegac do kieszeni
    innym przez podatki. Ale tak pewnie latwiej.
  • 03.07.08, 20:16
    Ojej, zaraz na Ciebie naskoczą, oj naskoczą.
  • 03.07.08, 20:30
    te 'samodzielne mamy' ?

    No trudno. Wkurza mnie gdy ktos mi siega do kieszeni. Zeby nie bylo
    ze jestem taka i owaka, sporo pracuje pro bono ale to moj wybor, a
    nie przymusowy haracz usankcjonowany przez panstwo.
  • 03.07.08, 20:31
    > A postawa "jak ja nie wezme to jakis pijak wezmie, a mi sie przeciez
    > bardziej nalezy" to juz szczyt chamstwa bo,

    może to szczyt chamstwa, ale taka jest rzeczywistość. I NIGDY NIE NAPISAłAM ŻE
    MI SIĘ BARDZIEJ NALEŻY ... nie wywyższam się ponad nikogo.
    czy naprawdę wierzycie że jak wszystkie samotne matki przestaną brać zasiłki z
    OPS, to będą mniejsze podatki? będą takie same tylko nasi politycy dostaną
    więcej na prowadzenie biura poselskiego, i premię .
    alkoholizm jest chorobą więc powinno się ją leczyć a nie pielęgnować, za
    pieniądze podatników.

    > Moze powinno sie przykrecic sruby rodzicom a nie siegac do kieszeni
    > innym przez podatki. Ale tak pewnie latwiej.

    rozwiń to proszę, bo nie rozumiem. co przykręcać i jakim rodzicom?

    jak już napisałam, miałam urlop wychowawczy więc wcześniej pracowałam i PŁACIŁAM
    podatki, teraz już pracuje i też PŁACĘ podatki.

    k1k2 napisz proszę jak szybko wróciłaś do pracy po urodzeniu dziecka i kto się
    nim wtedy zajmował. Protoza jakbyś mogła ty też napisz, z kim zostawiałaś
    4-miesięczne niemowlę.

    --
    Nie podcinaj gałęzi na której siedzisz, chyba że chcą cię na niej powiesić.
  • 03.07.08, 20:50
    kajda, chodzi mi o to ze za dziecko odpowiedzialni sa ci ktorzy sie
    na to dziecko zdecydowali. ojciec i matka. i nie jest w porzadku ze
    ojciec moze sie ulotnic i nie pomagac, nie placic, tylko przerzucac
    ten obowiazek na innych.

    pewnie ze samotna matka bez niczyjej pomocy nie da rady. pytanie
    tylko skad ma byc ta pomoc.

    problem z podatkami i roznymi systemami pomocy spolecznej jest taki
    ze polowa kasy ktora ty placisz, i ja place, nigdy nie trafia tam
    gdzie powinna. jak ZUS z ktorego grosza nie zobaczysz.

    gdybys dostawala do reki wieksza czesc tego co zarobisz to by Cie
    bylo stac na poseidzenie z niemowleciem w domu z wlasnych
    oszczednosci.

    A ktos inny moglby sobie przeznaczyc swoje oszczednosci na cos
    innego, np. rozwoj zawodowy czy wycieczke dookola swiata.

    A tak to panstwo decyduje komu zabrac i komu dac, do czego ludziom w
    zyciu doplacac a do czego nie, a w tym procesie wiekszosc kasy i tak
    sie marnuje na administracje i naduzycia.
  • 03.07.08, 20:59
    Byłam na urlope wychowawczym i nie brałam nawet złotówki zasiłku
    wychowawczego. Mój mąż miał na utrzymaniu niepracującą zonę i dwoje
    dzieci ( urodziłam nie jedno lecz dwoje dzieci tak hurtem).
    Póxniej poszłam do pracy w pogotowiu ratunkowym ( popołudniami i
    nocami wtedy, gdy mój mąż nie pracował). Gdy dzieci troche podrosły
    wróciłam do pracy w Klinice i rano miałam opiekunkę ( za 6 godzin
    brała 2/3 mojej pensji), póxniej było przedszkole ( prywatne, bo
    pańtwowe "sienalezały" samotnym matkom i podstawówka ( społeczna, bo
    zajęcia były do godziny 15.00 tak więc któreś z nas mogło odebrac
    dzieci ze szkoły).
    Moi rodzice jeszcze pracują, więc 18 lat temu równiez byli mocno
    zaangażowani w pracę zawodową. Czasem pomagała babcia, ale ona też
    pracowała na kawałek etatu.
  • 03.07.08, 21:31
    a kiedy stałaś się samodzielną mamą?
    i gdybyś musiała oddać 2/3 swojej pensji nie mają dodatkowo pensji męża za co
    byś żyła?
    --
    I cóż po wariackich papierach. Szaleńcy ich nie uznają.
  • 03.07.08, 22:14
    Samodzielną czy samotna? Samodzielna w sensie tym, że wiele rzeczy
    robie sama bez niczyjej pomocy i ogladania sie na innych byłam i
    jestem od dawna, samotna nie byłam jak dota nigdy. Od 19 lat mam
    tego samego męża.
  • 03.07.08, 22:36
    nie odpowiedziałaś, czy dałabyś radę się utrzymać bez pensji męża (oczywiście te
    pierwsze lata bycia mamą). Co byś zrobiła jak zaraz po urodzeniu zostałabyś sama
    z dzieckiem, jak byś nie mogła liczyć na pomoc ojca dziecka, twoja mama by
    pracowała, jak niania brałaby 2/3 twojej pensji, a ty przez większość dnia nie
    widziałabyś swojego dziecka, jakbyś nie widziała jego pierwszych kroków?
    wiem, wiem znalazłaś być sobie drugą pracę, spałabyś 2 godziny na dobę ale nigdy
    nie poszłabyś po pomoc do państwa.
    ciesz się że nigdy nie byłaś w takiej sytuacji , i dlatego uważam że nie masz
    prawa potępiać ludzi którzy w takie sytuacji się znaleźli- bo tak na prawdę nie
    wiesz co byś wtedy zrobiła. Nikt tego nie wie.
    --
    No i przebiłeś głową mur. Co będziesz robił w sąsiedniej celi?
  • 03.07.08, 22:54
    Tak nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Na posiadanie dziecka
    zdecydowałam się , gdy mój mąż juz pracował i miał mozliwości
    dorobienia do pensji. Nie zaszłam w ciążę po miesiącu znajomości
    tylko dlatego, że mój chłopak recytował wiersze przy księżycu. Nie
    oznacza to, ze nie wspóżyłam przed ślubem - owszem, robilam to przez
    3 lata stsosując skuteczna antykoncepcję. Na małżeństwo
    zdecydowalismy się, gdy wiedzieliśmy, że możemy na sobie polegac,
    dobrze się znamy i....przyjaźnimy.
    Wiedzieliśmy, że możemy liczyc takze na pomoc rodziny ( głównie
    materialna), ale za nic jej nie chcieliśmy.
  • 04.07.08, 18:29
    Na posiadanie dziecka
    > zdecydowałam się , gdy mój mąż juz pracował i miał mozliwości
    > dorobienia do pensji.

    chodziły dzisiaj za mną te słowa... trochę mi nie pasują na to forum. to tak
    jakbym ja pisała na forum dla szczęśliwych mężatek- chociaż nie, bo ja byłam
    szczęśliwą mężatką- ty samodzielna nie byłaś, zawsze miałaś do pomocy męża i
    jego pieniądze.
    --
    Nie sztuka powiedzieć: "Jestem!". Trzeba jeszcze być.
  • 04.07.08, 20:12
    kajda28 napisała:

    > Na posiadanie dziecka
    > > zdecydowałam się , gdy mój mąż juz pracował i miał mozliwości
    > > dorobienia do pensji.
    >
    > chodziły dzisiaj za mną te słowa... trochę mi nie pasują na to forum. to tak
    > jakbym ja pisała na forum dla szczęśliwych mężatek- chociaż nie, bo ja byłam
    > szczęśliwą mężatką- ty samodzielna nie byłaś, zawsze miałaś do pomocy męża i
    > jego pieniądze.


    Kajda, jesteśmy na forum "najciekawsze" smile
    A to źle mieć męża? Czy kobieta mająca męża jest "niesamodzielna"?
  • 04.07.08, 21:05
    > Kajda, jesteśmy na forum "najciekawsze" smile
    > A to źle mieć męża? Czy kobieta mająca męża jest "niesamodzielna"?

    kto jest najciekawszy, ty i protoza?- może właśnie dlatego że nie macie
    zielonego pojęcia jak to jest bycie samym, i samodzielnie o wszystkim decydować
    i o wszystko się troszczyć - i chyba dlatego raczej nie powinnyście się
    wypowiadać na podobne tematy - jeżeli nie znacie tego problemu z autopsji.
    nie jest źle mieć męża- ale mając go od 19 lat, mając w nim wsparcie, pomoc, nie
    można osądzać ludzi którzy takiego wsparcia nie mają, którzy muszą inaczej sobie
    radzić. Kobieta mająca męża jest niesamodzielna- co nie oznacza że jest to
    negatywne. ja bym dużo bardziej wolała być niesamodzielna , koszty mieszkania,
    wychowania dzieci, jedzenia dzielić z kimś kogo kocham- niestety życie potoczyło
    się inaczej- i nie zrozumie tego ktoś kto sam tego nie przeżył. Zobacz, że
    dziewczyny które zostały same , ale jednak nie poszły po pomoc do państwa tylko
    sobie same radziły nie atakują i nie spisują na straty te które nie umiały się
    odnaleźć w tej sytuacji.
    --
    Tylko prawda nie musi być prawdopodobna.
  • 04.07.08, 23:23
    Kajda, masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, niestety.
    Forum jest "najciekawsze", a nie "samotne matki", więc KAŻDY uczestnik forum może się tu swobodnie wypowiadać i nie masz prawa go wyrzucać z wątku.
    Fakt, że nie jestem np. politykiem nie sprawia, że nie mogę rozprawiac o polityce, podobnie jak mogę rozmawiać o zasiłkach dla samotnych matek, skoro to ja je finansuję.
    Kobieta majaca męża nie jest "niesamodzielna", tylko "niesamotna", a to diametralna różnica. Ja siebie uważam za osobę bardzo samodzielną i proszę nie stosować wobec tego Waszej forumowej nowomowy.

    Proponuję ponownie prześledzić moje posty, przeczytać je ZE ZROZUMIENIEM i wówczas można się przekonać, że bynajmniej nie spisuję na straty kobiet biorących zasiłki. Uważam jednak, że są one bardzo często wypłacane osobom, do których nie powinny trafic.
  • 05.07.08, 02:45
    wiesz, ja nie czytam co jest najciekawsze, klikam login i wchodzę na fora które
    mnie interesują.
    pewnie że każdy uczestnik może swobodnie się wypowiadać i nikogo nie wyrzucam z
    wątku - nie mam ani możliwości ani prawa, ani nawet ochoty.
    Na tym forum wg. mnie "samodzielność" to radzenie sobie samemu bez mężczyzny-
    ale faktycznie nagłówek forum jest tak niejednoznaczny że w sumie każdy może go
    zrozumieć jak chce.

    >Ja siebie uważam za osobę bardzo samodzielną i proszę nie stosowa
    > ć wobec tego Waszej forumowej nowomowy.

    faktycznie mam problemy z czytaniem ze zrozumieniem, nie wiem co to jest :
    "Waszej forumowej nowomowy"
    z tego co wiem to ja się wypowiadam jako ja, jedna osoba.
    "Nowomowa"? Czyżbym stworzyła jakąś nową mowę, nic o tym nie wiedząc?

    wg. mnie: samotna to ta które nie ma faceta, samodzielna to ta która musi sobie
    radzić bez niego,jednocześnie wychowując jego dzieci- ale to moje zdanie.
    Jeżeli kobieta czeka aż facet będzie więcej zarabiał i dodatkowo będzie mógł
    dorabiać- to samodzielność czy materializm?
    --
    Szkoda, że do raju jedzie się karawanem.
  • 05.07.08, 10:36
    > Na tym forum wg. mnie "samodzielność" to radzenie sobie samemu bez mężczyzny-
    > ale faktycznie nagłówek forum jest tak niejednoznaczny że w sumie każdy może go
    > zrozumieć jak chce.

    Wg języka polskiego samodzielność to samodzielność, a samotność to samotność. Na forum "samodzielna" mama słowo samodzielna zastępuje samotna. I bardzo dobrze, bo to faktycznie ładniej brzmi. Jednak piszesz o kobietach posiadających mężów "niesamodzielne" i ten przymiotnik ma już zabarwienie pejoratywne. Dlatego też poprosiłam, aby nie mówić o mnie "niesamodzielna", skoro mam męża, bo to brzmi jakbym nie umiała sama kroku zrobić smile
    Poza tym czekanie, żeby mąż więcej zarabiał też nie jest złe smile W moim przypadku ja zarabiam nie najgorzej, ale pieniążków nigdy za dużo, prawda? smile
  • 05.07.08, 12:19
    Przeczytaj uwaznie co jest napisane w nagłowku tego forum!!!! Pisze
    tam mniej wiecej cos takiego: ,, Tutaj nie bedziesz sama, mozesz sie
    podzielic swoim doswiadczeniem i innymi mamami"! A Ty, czym chcesz
    sie dzielic, skoro nie masz zielonego pojecia o tym, o czym my tutaj
    piszemy! Nie wychowujesz samodzielnie dzieci, bo robisz to razem ze
    swoim partnerem. A jesli chcesz dac upust swoim frustracja
    małzenskim, znajdz odpowiednie do tego forum. Wtym wypadku
    samodzielnosc rowna jest samotnosci, a samotnosc samodzielnosci!
    Jestesmy samodzielne, bo same musimy wychowac nasze dzieci.
    Natomiast dlatego, ze jestesmy samotne samodzielnie je wychowujemy!
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 05.07.08, 12:27
    Zjawa wejdz sobie na forum najciekawsze dyskusje i tam wlasnie jest ten watek.
    Zreszta nie masz prawa decydowac, kto bedzie sie w watku wypowiadal, a kto nie. Poza tym GDZIE wyczytalas, ze ja wychowuje swoje dzieci? Skad w ogole wiesz, ze mam dzieci?
    I nie zapieniaj sie tak, bo po co?
  • 05.07.08, 12:56
    I to jest dla Ciebie usprawiedliwienie? Powiedz jeszcze, ze nie masz
    dzieci! To całkowicie Cie tutaj wysmieja SAMODIZLNE MATKI! Ty, jak
    na razie jestes odpowiedzialna tylko za siebie, wiec nie praw
    morałow kobieta, ktore musza byc odpowiedzialne nie tylko za siebie,
    ale i za swoje dziecko! Nigdy nie doswiadczyłas tego, co czuje i z
    czym musi walczyc kazdego dnia samotna matka. Wiec kto Ci dał
    przyzwolenie na to, zeby krytykowac zachowania tych kobiet? ,,Nigdy
    niemow nigdy". To powinnas miec jako sygnaturke! Bo los zlosliwy
    bywa i moze zrobic ci psikusa! Mozesz stracic meza, prace i zostac
    samotna matka. Kto wie czy kiedys nie bedziesz musiała prosic o
    pomoc ze strony panstwa! Ja jestem tego swiadoma, pomimo tego, ze w
    chwili obecnej mam dobra prace i dosc zamozna rodzine, ktora mi
    napewno pomoze!
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 04.07.08, 09:10
    "Od 19 lat mam
    > tego samego męża."

    OK, czyli pewnie jesteś w trakcie lub przed menopauzą i stąd te
    frustracje na forum dla samodzielnych matek/ rodziców. Dziewczyny,
    zostawmy ją w spokoju. BTW,swoją drogą, to musi być nudne 19 lat z
    tym samym facetem wink Nie będę czytać ani odpowiadać na Twoje posty,
    a więc nie wysilaj się w trakcie swojego dyżuru (jeśli rzeczywiście
    pracujesz w szpitalu)i nie produkuj kolejnych wypocin. Dla innym
    maly hint- ustawiłam sobie protozoa jako użytkownika niewidocznego.
    A teraz zmykam do pracy. Pa!
  • 04.07.08, 14:38
    Myslę, że do menopauzy jeszcze mi troche zostało, jestem w
    najlepszym dla kobiety wieku.
    A wyobraź sobie, że będąc z moim mężm przez ponad 19 lat jakoś się
    nie nudzę. Ani on tez. Mam więc dla Ciebie radę - zamiast dawac
    każdemu kto chce znajdź sobie jednego a stałego i do tego
    przyzwoitego człowieka. To nie takie trudne.
  • Gość: anya IP: *.acn.waw.pl 04.07.08, 18:19
    > "Od 19 lat mam
    > > tego samego męża."
    >
    > OK, czyli pewnie jesteś w trakcie lub przed menopauzą i stąd te

    Akurat menopauzę można mieć i w wieku 30 lat smile
  • 07.07.08, 12:33
    ale to przypadek zdecydowanie żadszy. ja jeszcze nie mam 30stu i
    bardzo się z tego cieszę...
  • 04.07.08, 20:01
    asia_mieszkanie napisała:
    > zostawmy ją w spokoju. BTW,swoją drogą, to musi być nudne 19 lat z
    > tym samym facetem wink

    Lepiej codziennie z innym? Mamy brać z Ciebie przykład? Stąd się potem biorą kobiety - matki 5 dzieci, każde z innym, a żaden nie płaci alimentów
  • 07.07.08, 12:30
    tak, dokładnie. carpe diem. ja codziennie z innym. mam 28 lat i
    szesnaścioro dzieci. jeżdżę mercedesem , w futrze i w designerskich
    ciuchach pod mops. jest super! i to mi chodzi.
  • 03.07.08, 21:46
    Przytłacza mnie twój heroizm ideowy! Nie pobierałas zasiłku
    wychowawczego, mąz utrzymywał ciebie i cała rodzine, jak dzieci
    trochę podrosły poszłas do pracy. Twoja historia jest wzruszająca a
    wiesz dlaczego? Bo jesteś naprawdę dielną kobietą. Na twoich barka
    spoczywa cała odpowiedzialność za dom i rodzinę! Postawa godna do
    naśladowania. Wzór cnót na miarę Matki Teresy. Ale czy zadałaś sobie
    kiedyś zasadnicze pytanie? A mianowicie- Która samotna matka może
    sobie pozwolić na takie LUKSUSY jak ty miałas? Sądze, że nigdy! Bo
    po twoich wypowiedziach widać, że nie potrafisz wycągać wniosków
    przyczynowo-skutkowych, a co za tym idzie, twoje przemyślenia oparte
    są na analogii bezmyślności! I wyliczając po kolei: Która samotna
    matka może sobie pozwolić na to, aby mąż utrzymywał ją i jej
    rodzinę? żadna, bo jak sama nazwa wskazuje jest samotną matką, więc
    nie ma męża! Dalej. Jak duże grono samotnych matek może sobie
    pozwolić na to, żeby nie pracować aż do momentu kiedy
    podrosną ,,trochę" jej dzieci? Mało ktora, bowiem prawie zaraz po
    urodzeniu musi iść do pracy, bo nie ma kto jej utrzymywać! Którą
    samotną matkę stać na to, zeby opłacić opiekunke? Prawie żadnej, bo
    żyje tylko ze swojej pensji i zazwyczaj 200zł alimentów. Więc nie
    rób z siebie bohaterki narodowej, bo nią nie jesteś. Co to za
    filozofia żyć tak, jak ty żyjesz? Jakie masz trudności? Z taką
    postawą jak ty prezentujesz nie przezyłaby żadna, samotna matka.
    Wiec przestanń pisać te bzdurne wywody i zaczni brać przykład z tych
    kobiet, które muszą myślec za siebie i dziecko oraz martwić sie
    każdego dnia jak związać koniec z końcem! Tak im żałujesz tych 48zł?
    Za to co robią, za trud samotnego wychowania powinny dostac 20 razy
    tyle! Ale ty nie masz pojęcia o czym one tutj piszą, bo za ciebie
    płaci i myśli twój mąż!
  • 03.07.08, 22:18
    Samodzielna=samotna?????? No może w duzym uproszczeniu, ale niech Ci
    będzie.
    Na nasz domowy budżet składaja sie dwie pensje, tak więc mąż nie
    płaci za mnie ani ja za niego. W naszym domu oboje myslimy i oboje
    decydujemy o sprawach i ważnych i mniej istotnych.
    P.S. Alimenty 200 zł? Nie słyszałam o takich. Kilka moich
    rozwiedzionych kolezanej ma alimenty znacznie wyższe i na siebie i
    na dzieci.
  • 03.07.08, 22:30
    samodzielna to znaczy ta co sama się utrzymuje, i tylko z jednej pensji opłaca
    rachunki domowe, nianie, jedzenie itd.
    Nie twierdzę że nie dałabyś rady się sama utrzymać, ale spójrz też na inne
    wątki, na tym forum bycie samodzielnym tzn. nie korzystać z pensji męża, bo go
    się nie ma, albo się nie chce takiego jak się ma, itp.
    co do alimentów to ja nawet tych 200 zł (na dziecko) nie mam sad- mój wybór męża
    wiem, i ja za to ponoszę odpowiedzialność.

    --
    Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajcie go sobie zabrać.
  • 03.07.08, 22:43
    Dajcie spokoj.Tu nie chodzi o to,ze samotna mama przejsciowo bierze zasilek z
    opieki spolecznej a w miedzyczasie szuka wyjscia ze swojej sytuacji-czyt.szuka
    pracy i opieki nad dzieckiem. Bo chyba to logiczne,ze bardziej sie oplaca isc do
    pracy, zaplacic czesciowo za opieke-jezeli dziecko jest w wieku przedszkolnym i
    zarabiac pieniadze niz brac jalmuzne.
    Poza tym sa rozne formy opieki...sa wokol naprawde samotne starsze panie ktore
    za niewielka oplata moga swiadczyc uslugi takie jak babcia-nawet w gazetach sie
    oglaszaja...Nawet takie "babcie"pozniej chodza do przedszkola w Dniu Babci..znam
    przypadki takie.
    Najgorzej gdy taka wymalowana lala siedzi latami na tylku, piluje paznokcie i
    sie zastanawia czy zaparzyc sobie ktoras z kolei dzis kawe.
    Kolezanka kilka postow wyzej zapytala sie z jakich zasilkow i kto jest w stanie
    utrzymywac sie w ten sposb latami,ze to nie osiagalne...
    No nie wiem... w takim razie z czego zyja te rodziny ,ktore nie byly
    nigdy,nigdzie zatrudnione, posiadajace np. 3 dzieci? Tu juz nie chodzi o
    naprawde samotne matki ale te oszukane samotne matki,bo ojciec dzieci (konkubin
    lub dla potrzeb mops'u maz rozwodnik)nadal mieszka z nimi ,zyje im sie super i
    usmiech z twarzy nie schodzi.
    To wedlug mnie jest chore i to wedlug mnie juz jest kradziez publicznych pieniedzy.
    Ja nie wiem jak Oni sobie daja rade od 1 do 1..ale widocznie daja. Wegiel da
    mops, dzieci ubierze mops, kosciol da raz w miesiacu paczki zywnosciowe i ichy
    dzieci wyjezdzaja na turnus wakacyjny,bo im sie nalezy.
    Grzechem byloby i bardzo nie humanitarne gdyby ktos odbieral dzieciom chleb-w
    zyciu nie bylam za tym jako matka i jako czlowiek, bo nie ma nic gorszego niz
    widok glodnego i zaniedbanego z biedy dziecka,ale na Boga to wina
    rodzicow-niezaradnych rodzicow. I nie wierze,ze tylko lekarzom i ludziom z tzw.
    "gornej polki"moze sie dobrze wiesc.
    Nie jestem w pelni wyksztalcona ,bo moje studia na resocjalizacji przerwala
    ciaza z pierwszym dzieckiem ,ale imalam sie wszystkiego co przynosilo mi
    pieniadze. Nie poszlam do mopsu po zasilek zaraz po rozwodzie bo doskonale
    zdawalam sobie sprawe,ze jako mloda i zdrowa kobieta mam prawo i obowiazek sama
    wykarmic swego malucha i siebie. Mi panstwo dziecka nie "zrobilo" a o zasilki
    niech sie staraja osoby chore i nie zdolne do pracy...
    Poza tym im dluzej siedzisz w domu tym gorzej jest pozniej isc do pracy..
    Myslicie,ze wymadrzam sie i plote trzy po trzy,ze 5 lat temu byly inne czasy i
    chleb byl tanszy-moze i tak,ale i place mniejsze a miasteczku na wschodzie
    trudno nawet o sprzatanie...Byly dni gorsze i lepsze...pamietam te rodzinne jak
    po wyjsciu z banku kupowalam parowkowa, watrobke i kaszanke-to bylo najtansze...
    Po 2 latach liczenia kazdego grosza pojawila sie szansa na prace za
    granica-skorzystalam. Wyprosilam matke by zaopiekowala sie moim synem,ktory juz
    chodzil do zerowki. Placilam Jej regularnie ,co miesiac ,jak opiekunce.Pol roku
    pozniej syna zabralam do siebie i tak tu sobie zyjemy...z dnia na dzien.
    Pozdrawiam

  • 03.07.08, 23:26
    Dziewczyno! Nie potrafisz odpowiedzeć na zadane pytania! Dlatego
    stwierdzam, ze twoje wypowiedzi sa puste i wnoszą mało sensownej
    treści do tej debaty. Tak na marginesie: świetne masz koleżanki! To
    są dopiero kombinatorki i pasożyty. Nic dziwnego, że nie proszą o
    pomoc z mops-u skoro wyciągają alimenty na siebie! Wole nawet nie
    wiedzieć Z kim ty przystajesz.
  • 04.07.08, 14:34
    Pewnie, każdego wypowiedzi sa puste kto nie przyklaskuje panienkom,
    które zamiast wziąć sie do roboty(!) wola iść do opieki społecznej i
    wyżebrać zasiłek.
    Alimenty na była zone i dzieci przyznaje sąd. I jesli uznał, że były
    mąż ma płacic to miał ku temu powody.
  • 04.07.08, 09:13
    Mój mąż miał na utrzymaniu niepracującą zonę i dwoje
    > dzieci ( urodziłam nie jedno lecz dwoje dzieci tak hurtem).

    Naprawdę, łałałiła (Borat)! Jak to możliwe? Takie rzeczy się w ogóle
    zdarzają?

    > Póxniej poszłam do pracy w pogotowiu ratunkowym ( popołudniami i
    > nocami wtedy, gdy mój mąż nie pracował).

    na pogotowiu w Łodzi ?smile
  • 04.07.08, 14:35
    Nie milutka, w Warszawie. I zaliczyłam sporo pacjentów z marginesu
    na.... Pradze Południe.
  • 04.07.08, 09:28
    dokładnie- ja też zawsze pracowałam, nawet studiując (mając już
    wtedy 2 małych dzieci) i zawsze płaciłam podatki. moja najbliższa
    rodzina też zostawia od lat niezłą kasę w budżecie państwa (celowo
    małą literą). od ponad roku mam stałą pracę (wcześniej pracowałam na
    umowę na czas określony lub na zlecenie jako tłumacz, lektor,
    nauczyciel etc.- takie realia są w tej branży). z mojej pensji do
    budżetu państwa trafia od ponad roku rownowartość miesięcznej raty
    mieszkaniowej za niezłe mieszkanie w Warszawie. wcześniej też
    zostawiałam niemałą kwotę.

    bardzo bym chciala ,żeby w pierwszej kolejności to, co wpłacam było
    przeznaczane na pomoc samodzielnym rodzicom i dzieciom zagrożonym
    biedą oraz wykluczeniem społecznym. nie chcę natomiast płacić na
    emerytury dla moherowych beretów i na biura poselskie - szczególnie
    posłów ze skrajnej prawicy, ale lewicowcy (farbowana lewica) też nie
    lepsi.

    polityka prorodzinna w PL wygląda tak, że kościół i "obrońcy" życia
    martwią się, żeby dziecko nawet z gwałtu nieletniej, czy z poważnymi
    wadami genetycznymi się urodziło. reszta odpowiedzialności za
    wychowanie, leczenie i rehabilitowanie takiego dziecka spada na
    rodziców. często matki zostają same z problemem, bo tatusiowie w
    takich sytuacjach wymiękają. wystraczy odwiedzić szpital dla dzieci
    i zobaczyć, kto z rodziny troszczy się o dzieci z poważnymi
    chorobami, jednocześnie starając się związac koniec z końcem.
  • 05.07.08, 20:41
    Kurczę przez całe swoje życie pracuję i nigdy nie miałam nawet incydentu z
    przejściowym brakiem pracy. Jestem samodzielną matką i zostawiam kupę pieniędzy
    w budżecie państwa, a nie chcę, jak poprzedniczka, żeby moje pieniądze "szły" na
    moherowe, czy alkoholików, ale, z drugiej strony, nie chcę też, żeby "szły" na
    alimenty dla innych samotnych matek. No niestety, z jakiej racji ja mam na nie
    zarabiać, niech byłych mężów, czy nie-mężów ścigają, a nie na państwowe alimenty
    lecą.
    Skoro tyle nas jest pracujących, to jakim cudem tyle innych nie może??



    PS. Coby nie okazywać się tak do końca anty, zgadzam się i przyklaskuję zasiłkom
    krótkotrwałym na wyjście z doła, jako danie szansy oraz jeśli chodzi o zasiłki
    dla mam z dziećmi ze schorzeniem, które wymaga opieki całodobowej.
  • 05.07.08, 23:23
    Nie mam sily czytac wszystkich komentarzy, ale troche przeczytalam i wylania mi
    sie z tego nieco przerazajacy obraz.
    Nikt nie traktuje samotnej matki z malym dzieckiem lub dziecmi, ktora sie nimi
    opiekuje nie pracujac, jako kobiety pracujacej.
    Do licha, przeciez to praca wychowywac swoje dziecko, dbac o dom itp.
    Niejednokrotnie monotonna i upierdliwa psychicznie praca.
    Nie mam nic przeciwko temu, by moje podatki umozliwialy samotnym mamom
    zajmowanie sie swoimi dziecmi chocby i do 4 roku ich zycia.
    Dynda mi fakt, ze czesto przez wlasna glupote zostaly same i z dzieckiem. Nie
    widze powodu by ich dzieci ponosily podwojne konsekwencje rozstania sie rodzicow
    - niedosc, ze tatusia nie ma, to jeszcze matka znika na cala wiecznosc i
    przychodzi ledwie zywa z pracy. Dlaczego maja sie szlajac po zlobkach i
    przedszkolach wczesniej niz w 3-4 roku zycia?
    Juz sa takie pokolenia wychowane przez panstwowe instytucje zamiast przez rodzicow.
    To Ci dla ktorych niemowle i male dziecko nie ma psychiki i uczuc,i uwazaja, ze
    malemu dziecku wszystko jedno, kto sie nim opiekuje.
    To Ci, dla ktorych praca jest wazniejsza niz budowanie relacji z dziecmi.
    To Ci, za ktorych inni wychowuja dzieci, bo oni sa pracowici i ambitni i buduja
    swoja kariere.
    Mozna i tak, to ich wybor, ale niech nie narzucaja swojego jedynie slusznego
    modelu zycia innym.
    Dla mnie zawsze nadrzedna wartoscia byl rozwoj wiezi psychicznych i
    emocjonalnych miedzy mna a dziecmi a nie praca.Uwazam rowniez, ze 10 godzinna
    nieobecnosc w domu nie sprzyja budowaniu zycia rodzinnego, dlatego jesli moglam
    to korzystalam z zasilkow.
    Moja starsza corka do 4 roku zycia byla przy mnie, syn zas w wieku niespelna 2
    lat zmuszony byl do pojscia do zlobka. Efekty tego w naszych relacjach sa takie,
    ze zaluje tego do tej pory, a 14 lat juz minelo.
    Bo z doswiadczenia wiem, ze rzadko sie udaje byc dobra mama i dobrym pracownikiem.
    Bo wolalam byc ze swoim dzieckiem, kiedy zabkowalo, chorowalo, stawialo pierwsze
    kroki niz w pracy.
    Bo wiem, ze bezpieczne dziecinstwo przy mamie do minimum 3 roku zycia to
    najlepsza baza na przyszlosc jaka moge dac swojemu dziecku i tak juz
    pozbawionemu ojca na codzien.
    Bo wiem ile psychicznie kosztuje matke zostawianie niemowlaka w zlobku.
    Bo wiem jak to jest, kiedy sie wraca samej z dwojka maluchow ze zlobka i
    przedszkola, robiac po drodze zakupy i majac przed soba gotowanie, sprzatanie. A
    gdzie czas dla dzieci, dla siebie?
    Bo wiem, ze jak caly czas tyrasz i w domu i w pracy i jestes zdana tylko na
    siebie, to predzej czy pozniej masz spore szanse na to, ze sypniesz sie
    psychicznie - jak nie po 2 latach to po 5-ciu.
    Nie mialam nic przeciwko temu, ze od 18 roku zycia pracowalam i z moich podatkow
    utrzymywalam miedzy innymi studiujacych rownolatkow.
    Raz ja komus, raz ktos mi.

    Dlatego z checia podziele sie tym, co wypracowalam, zeby samotne mamy nie
    musialy za wczesnie oddawac swych maluchow do zloba.
  • 05.07.08, 23:43
    Dodam jeszcze, ze zostalam sama jak cora miala 2latka a syn 3miesiace.
    I nawet spore alimenty nie spowodowaly, bym zrezygnowala z zasilku, ktory moglam
    dostac.
    I robilam to nie dlatego, ze bylam leniwa i bez ambicji, tylko miala inn a
    hierarchie wartosci, a podstawowa byl wlasciwy rozwoj emocjonalny moich dzieci
    wedlug mnie i czesci psychologow, mozliwy tylko przy mamie. Nie dokonca mi sie
    to udalo, ale przynajmniej wiem, ze zrobilam wszystko, co moglam.

    I nie rozumiem, czemu sie tu bulwersuja osoby, ktore nie zaznaly samotnego zycia
    z dziecmi.
    Ale nie wszystko w zyciu musze rozumiec, wiec sajonara...
  • 06.07.08, 00:05
    smile)

    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 06.07.08, 00:13
    A jaka Ty zjawa jestes?
    Bo ja ta od Zjawy z "Miś w wielkim, niebieskim domu".
    To serial dla maluchow.wink))
    Plus moj rocznik.
    smile
  • 06.07.08, 00:51
    A ja taka, co nagle sie pojawiłasmile Milo mi, ze mam rodzinesmile))) i w
    sumie Ty tez ja maszsmile))))
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 06.07.08, 01:00
    Aaaaa i poglady podobne masz! ,,Co dwie Zjawy, to nie jedna"smile))
    --
    .... Lepiej jak wróg stanie sie Twoim przyjacielem, niż przyjaciel
    wrogime...
  • 06.07.08, 09:23
    Howgh!
  • 06.07.08, 10:36
    Proszę Was, bez przesady.
    Pomimo pracy na pełen etat, którego część mogę wypracować w domu. Nie jestem
    pracą bardziej zmęczona, niż niejedna samotna-samodzielna tylko pracą w domu. Ze
    swoim dzieckiem mam fantastyczne relacje, jest jednym z lepszych uczniów w
    klasie, ponieważ wbrew Twojej opinii zjawo, mam czas, który trzeba poświęcić
    dziecko i pomóc w odrabianiu lekcji, czy coś dodatkowo wytłumaczyć.
    I wybacz, ale nie Ty utrzymywałaś mnie kiedy studiowałam, tylko robili to moi
    rodzice, a ja będąc we wspaniałej kondycji zarówno psychicznej jak i fizycznej,
    będę mogła zapewnić mojemu dziecku to samo, co zapewnili mi moi rodzice, żeby
    stanąć na nogi i kiedyś rozpocząć własne odpowiedzialne życie.
    Mam już dość samotnych matek, które tylko narzekają, że to co one robią w domu
    to też ciężka praca i nie podoba mi się, że przez taki właśnie roszczeniowy
    pryzmat patrzą na moją małą szczęśliwą rodzinę Ci, którzy nas nie znają howk!
  • 06.07.08, 11:11
    czy nie wiesz, że każdej z nas, której zycie ułozyło sie lepiej,
    które na swoje szczęście i swoja normalność zapracowały nalezy
    zazdrościć???? Masz mężą - jesteś be, masz dobra pracę jesteś be. Na
    topie jest wyciąganie pieniędzy ( niech "oni" dadzą), narzekanie, że
    jaka to jestem biedna, samotna, zapracowana, bez pieniędzy,
    mieszkania... A odpowiedzialność, a pracowitośc, a inwencja, a
    wzięcie sprawy w swoje ręce - to nie istnieje. Mnożą sie zjawy i i
    duchy.
    Właściwie nie powinnam sie dziwić, dzięki takim paniom i panienkom w
    Polsce żyje się tak jak zyje. A jeśli sie rozmnożą będzie jeszcze
    fajniej.
  • 06.07.08, 12:18
    In-ca, że też jeszcze Ci się chce odpowiadać. Musisz pamiętac, że jak samotna matka zmienia pieluchy, to jest ciężka praca, a jak Ty zmieniasz, to już nie, bo odważyłaś się mieć męża i jesteś niesamodzielna.
    To bardzo dziwne, że paniom z tego wątku się wydaje, że mają większe prao siedzieć ze swoimi dziecmi po 4 lata w domu i wykonywać WIELKĄ pracę i im się zasiłek należy jak psu buda. Tymczasem kobiety, które dziecko oddadzą do zlobka i wrócą do pracy, bo im WSTYD ZYC NA CUDZY KOSZT, a popoludniami wykonują tą samą pracę co zasiłkowe mamusie, to są wyrodne matki i im sie nic nie nalezy.
    I jeszcze Ci taka gwiazda ma czelnośc powiedzieć, że utrzymywała swoich kolegów na studiach smile) No po prostu żałosne.
    Tez bym sobie chętnie posiedziala 5 lat z dzieckiem i żyłowała innych. Ale po prostu chyba bym nie umiała ludziom w oczy spojrzeć wiedząc, że ich po prostu okradam, biorąc zasiłki dla sojej wygody, mogąc iść do pracy i nie idąc w imię jakichś wydumanych teorii.
    Powtarzam: zasiłek powinien być przyznawany krótkoterminowo, w uzasadnionych przypadkach i najlepiej nie w formie gotówki a w formie materialnej. Np. talony na jedzenie (dopilnować, żeby nie zostały sprzedane), używane ciuchy, dodatek mieszkaniowy itp. Wszystko pod kontrolą dających.
    Zasiłek niestety jest w Polsce traktowany ako źródło utrzymania, bo skoro już "gwiazda" urodziła łaskawie dziecko, to trzeba jej się kłanić do stóp i całe państwo ma płacić na jej "owoce miłości".
  • 06.07.08, 12:41
    Macie racje, nie warto jest tu ścierać się, ale po prostu wstrząsa mną takie
    zachowanie jak nic innego! wrrr
    Żebranie i wyłudzanie to patologia i nie rozumiem dlaczego p.X ze wsi zabitej
    dechami zasiłku nie dostanie i karmi dzieci chlebem z cebulą, a te wszystkie z
    internetem miastowe to im się należy, bo wyłudzić potrafią.
    Moja koleżanka pracuje w ZGL-u, nota bene samotna matka z dwójką dzieci, bez
    prawa do zasiłku, bo przekracza kwotę na osobę o 19 zł (!), ojciec się nie
    poczuwa, raz do roku sypnie dzieciom 50 zł i przejdzie dziewczynie przez myśl,
    żeby iść szukać i wyciągać od państwa, a kobieta już nie raz oglądała jak to
    panie nowymi mercedesami pod zakład podjeżdżają w futrach i zanoszą
    zaświadczenia o braku zarobków prosząc o dofinansowanie do mieszkania!!!
    Prożka i syf jeden wielki.
    Polska jest uboga, bo Polacy właśnie o takiej mentalności ją okradają! Czy to
    panie biedne samotne, co to im się do pracy d* ruszyć nie opłaca, czy to
    politycy w wysokich kręgach. Niestety na złodziejstwie nikt się jeszcze nie dorobił.

    Dobra więcej nie piszę choć mnie zalewa. Macie dziewczyny świętą rację.
    Miłej niedzieli smile
  • 06.07.08, 21:24
    Ani mysle sie czuc jak pasozyt i zbrodniarka wyłudzjaca czyjes ciezko zarobione
    pieniadze.
    Niczego tez nie wyludzalam ani o nic nie zebralam.
    Wzielam to, co mi sie w majestacie prawa obowiazujacego w tym kraju NALEŻAŁO.
    Mam 44 lata, pracuje na siebie od niespelna 19 roku zycia, w tym roku mija
    prawie 26 lat.
    Wypracowalam sobie zasilek, jaki dostawalam przez 4 lata.
    Mysle, ze to uczciwe proporcje: 4 lata, jak wy to nazywacie- pasozytowania w
    domu do 22 lat pracy na pelnym etacie.
    Dalej pracuje i chetnie sie podziele tym, co mam z innymi.
    I tak, ja - gwiazda, mam czelnosc napisac, ze utrzymywalam ze swoich podatkow
    studiujacych rownolatkow albowiem bezplatne panstwowe studia sa dostepne rowniez
    dzieki srodkom, ktore ja wypracowalam.
    Nikomu nie zazdroszcze ani nikogo nie potepiam ani nie obrazam, jak to robia
    niektore osoby w tym watku.
    Kazdy ma swoj model zycia i hierarchie wartosci.
    Dla mnie wazniejsze jest dobro dzieci i tyle.
    Dla Was co innego.
    Skoro jednak nasze nieskore do zasilkowania panstwo, uznalo ze sa sytuacje, w
    ktorych wspomaga ludzi, w tym opluwane przez was i odsadzane od czci i wiary
    -samotne matki, dla mnie oznacza to jedno -
    nie macie racji.
    Zreszta najgorszymi i najzajadlejszymi wrogami kobiet sa...KOBIETY.
    I niebezpodstawnie niektorzy uwazaja, ze kobiety sa okrutniejsze i
    bezwzgledniejsze od mezczyzn.
    W tym poscie widac to jak na dloni.
    Szkoda drogie panie, ze sie tak nie oburzacie na niezyczliwosc, arogancje,
    niezrozumienie, nietolerancje innosci, agresje,
    napastliwosc, brak empatii, narzucanie swojego modelu zycia innym.
    Szkoda, ze waszym zdaniem najwieksze oszczednosci dla panstwa mozna zrobic na
    samotnych matkach, botakie odnioslam wrazenie z waszych postow.
    Mam prawo zyc i myslec inaczej i nie zamierzam sie z tego powodu czuc mniej
    wartosciowym czlonkiem spoleczenstwa ani uwazac za nieroba.
    Nie podoba mi sie postawa paru pan w tym watku, ale to nie powod bym je obrazala
    i na nie napadala i wyladowywala na nich swoje frustracje.
    Ale czasem tak bywa, ze ludzie widza to, co chca zobaczyc a nie to, co jest w
    rzeczywistosci.
    A rzeczywistosc jest wielobarwna a nie czarno-biala.
  • 06.07.08, 23:13
    > Skoro jednak nasze nieskore do zasilkowania panstwo

    No śmiech na sali, "nieskore" do zasiłkowania państwo smile)