• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

komunia a ateizm Dodaj do ulubionych

  • 02.09.08, 07:26
    mam 6 letniego syna...za 2 lata Komunia.... uroczystosc ..która
    mnie osobiscie ... interesuje tyle co moja mame koncert iron
    maiden. komunia nie ma dla mnie żadnej wagi wartosci( pzrepraszam
    wszystkich ... ale tak to czuje ... nie chce nikogo obrazic) moja
    rodzina juz planuje wielka fete.. dla mojego syna... ja niesmiało
    sie sprzeciwiłam..... dosłownie molestowano mnie potem jak bym
    miała zamiar pozbawić swego dziecka przyszłości.... próbowano
    wpedzic mnie w bezmiar wstydu i potepienia z a same takie myśli!!!
    czy dziecko bedzie bardzo cierpiało ... ż e w całej swojej
    nieświadomości komunijnego przyjecia Pna ..... nie dostanie
    prezentów... nie bedzie fety.... i całej tej komercji...
    chce aby mój syn był duchowo wolny....a jesli w przyszłosci zdecyduje
    inaczej... to uszanuje jego zdanie!!!
    macie jakies doswiadczenia?
    Zaawansowany formularz
    • 02.09.08, 08:05
      W Naszej spolecznosci nie doprowadzic dziecka do Chrztu czy tez 1 Komunii Sw.
      to gorsza zbrodnia niz homoseksualizm-niestety tak jest i nic na to nie poradzimy.
      Rodzina napewno bedzie na Ciebie naciskac a im blizej tej daty tym gorzej.
      Masz dwa wyjscia albo trzymac sie swoich zasad i decydowac o wlasnym dziecku nie
      dopuszczajac Je do kosciola tego dnia.
      Albo sie poddac i pozwolic by to rodzina doprowadzila Twego syna do Pana a Ty w
      tym czasie np. pojdziesz do kina...

      • 16.09.08, 00:29
        > to gorsza zbrodnia niz homoseksualizm-niestety tak jest i nic na to
        nie poradzi
        > my.

        my tzn?
        zbrodnią to jest zmuszać dziecko do tych chorych katolickich
        obrzędów... dajcie swoim dzieciom szanse na wybór, a nie zmuszajcie
        do niewolnictwa na rzecz watykanu!!!
        • 16.09.08, 05:16
          Tak, ale obawiam się, ze dziecko samo będzie chciało iść do komunii z kilku
          powodów: bo inne dzieci pójdą, bo dostaną prezenty.
          Trzeba było nie chrzcić dziecka, a teraz to już dupa! Dzieciak ma już wyprany
          mózg i prawdopodobnie nie będzie chciał ustąpić.
          Ale jest wyjście z tej sytuacji. Za to, że nie pójdzie do komunii możesz obiecać
          mu wartościowy prezent (który oczywiście kupisz). Niestety, ale bez przekupstwa
          nie da rady. Dzieci już takie są wink
          • 16.09.08, 06:41
            Zgadzam sie, trzeba bedzie przekupic. Ale mam nadzieje ze mozg
            dziecka dopiero przeprany a nie wyprany smile
            --
            a niech to
          • 16.09.08, 08:36
            seattle92 napisała:

            > Tak, ale obawiam się, ze dziecko samo będzie chciało iść do
            komunii z kilku
            > powodów: bo inne dzieci pójdą, bo dostaną prezenty.
            > Trzeba było nie chrzcić dziecka, a teraz to już dupa! Dzieciak ma
            już wyprany
            > mózg i prawdopodobnie nie będzie chciał ustąpić.
            > Ale jest wyjście z tej sytuacji. Za to, że nie pójdzie do komunii
            możesz obieca
            > ć
            > mu wartościowy prezent (który oczywiście kupisz). Niestety, ale
            bez przekupstwa
            > nie da rady. Dzieci już takie są wink

            Dzieci są takie, jak wychowają je Rodzice
            Moja córka była ochrzczona. Ja również, byłam u komunii,
            bierzmowania, ba-nawet brałam ślub kościelny! A teraz zastanawiam
            się głęboko nad apostazją. Nie ochrzciłam drugiego dziecka a starsza-
            właśnie ta ochrzczona-nie chodzi na religię i nie pójdzie do komuni.
            I nie chce iść
            Mój kolega próbował brać ją "pod włos", zachęcał do komunii, mowił o
            prezentach,o ładnym ubraniu, wypasionym przyjęciu. Nie zwiodło jej
            to. Nie chce i już.
            Wiecej wiary w dzieci wink
            --
            Zmieniamy świat niepełnosprawnych
            • 16.09.08, 08:51
              że w Polsce wiara katolicka jest wymuszana na siłę i dobrze ze takie dzieci są.
              Moje nie było ani chrzczone ani tym bardziej u komunii i ma się całkiem dobrze,
              nawet jest lepiej wychowana niż ja bo nie wtrąca się wcale w sprawy katolickie i
              wierzących.
              Natomiast byłem świadkiem na ślubach kościelnych gdzie chrzest i komunie
              wykupili na miejscu u plebana za "co łaska"
              • 16.09.08, 22:21
                pocieszające jest to że jednak jest trochę ludzi myślących!
              • 17.09.08, 12:45
                "wykupili".
                Z takim podejściem to w ogóle po co się tam pojawiali? Pokazówka?
    • 02.09.08, 08:07
      Na propozycję teściowej aby ochrzcić synka "na wszelki wypadek",
      odpowiedziałam, że na "wszelki wypadek" mogę Go również obrzezać. To
      skończyło dyskusje na temat wychowania religijnego mojego dziecka.

      Przypuszczam, że w Twoim wypadku sytuacja jest jednak inna.
      Najprawdopodobniej podjęłaś w imieniu dziecka zobowiązanie
      wychowania go w wierze i zgodnie z zasadami głoszonymi prez kościół
      katolicki, czyli ochrzciłaś dziecko, tym samym czyniąc Je częścią
      wspólnoty. I teraz ta wspólnota, z całkiem dla mnie zrozumiałych
      względów o owo dziecko się upomina. O wolności duchowej synka
      należało pomyśleć wcześniej. Teraz nawet na apostazję nie masz
      szans, bo co dziecko winne, że się mamie odwidziało.
      Skoro dziecko szansę na ową komunię ma, to najprawdopodobniej chodzi
      również na lekcje religii katolickiej. W tej sytuacji całkowicie
      zgadzam się z Twoją rodziną. Nagle i bez uprzedzenia wyrywasz syna
      ze wspólnoty, w którą sama Go wprowadziłaś.
      Jeżeli Twoje przekonanie o szkodliwości komunii, dla duchowej
      wolności dziecka jest głębokie, to zaczęłabym oswajanie rodziny od
      rezygnacji z zajęć religii. To skutecznie powinno również
      uniemożliwić synkowi przygotowanie do uroczystościi i tym samym
      przyjęcie sakramentu.
      • 02.09.08, 08:12
      • 02.09.08, 10:31
        braktalentu napisała:

        > Na propozycję teściowej aby ochrzcić synka "na wszelki wypadek",
        > odpowiedziałam, że na "wszelki wypadek" mogę Go również obrzezać.

        boskie smile))
        --
        Jednak niektórzy ludzie to gady.
        • 02.09.08, 13:51
          dokladnie tak samo odpowiedzialam mojej ex tesciowej

          --
          otma.fotolog.pl/
      • 02.09.08, 16:42
        zgadzam sie z braktalentu. mam duzy szacunek do ludzi zarowno mocno,
        ale przede wszystkim prawdziwie wierzacych, jak i dla prawdziwych,
        konsekwentnych ateistow. irytuja mnie natomiast osoby, ktore z
        jednej strony ulegaja naciskom i np. "dla swietego spokoju" chrzcza
        dziecko, a potem przychodza inne konsekwencje przylaczenia do
        wspolnoty typu lekcje religii, komunia itd. i nagle problem. Albo
        tak albo siak, trzeba byc konsekwentnym w swoich wierzeniach i
        decyzjach.
        Moje dziecko nie jest ochrzczone, chociaz pewnie za jakis czas
        bedzie, ale nigdy nie odczulam jakiegos ostracyzmu czy czegos w tym
        rodzaju z tego tytulu. Moze dlatego, ze na razie jest jeszcze mala,
        nie chodzi na religie, wiec nie jest to tematem. Ale wsrod rodziny
        temat chrztu byl dla mnie jakims bardzo interesujacym zjawiskiem: ja
        jestem osoba wierzaca (chociaz nie katoliczka), natomiast tata
        dziecka jest ateista i interesujace bylo to, ze moi rodzice
        powiedzieli "wasze dziecko, wasza sprawa", a jego namawiali na
        chrzest "bo taka tradycja" smile
        generalnie zgadzam sie z braktalentu. jak sie powiedzialo "a" to
        trzeba powiedziec "b", czyli jak sie zgodzilas na chrzest i religie
        to nie dziw sie, ze rodzina upomina sie o komunie, a skoro nie
        chcesz zgodzic sie na komunie to wypisz dziecko z religii i
        wytlumacz mu sytuacje.
        • 15.09.08, 21:25
          > konsekwentnych ateistow. irytuja mnie natomiast osoby, ktore z
          > jednej strony ulegaja naciskom i np. "dla swietego spokoju" chrzcza
          > dziecko, a potem przychodza inne konsekwencje przylaczenia do
          > wspolnoty typu lekcje religii, komunia itd. i nagle problem.

          Czyli według ciebie złem jest trwanie w błędzie? Kto raz uległ naciskom, kto raz
          się złamał, ma położyć potulnie uszy po sobie? Za późno na bunt?

          W każdym momencie każda osoba ma prawo podjąć decyzję o wystąpieniu z dowolnej
          wspólnoty albo zmodyfikowaniu jej zasad. Ktoś, kto decyduje się nie posyłać
          małego dziecka do komunii, nie narusza żadnych dogmatów wiary. Przeciwnie, daje
          dziecku szansę podjęcia tej decyzji samodzielnie, z przemyśleniem.

          Kościół to ludzie. Jeśli każdy położy grzecznie uszy po sobie i stuli ogon, bo
          kiedyś pozwolił się wciągnąć w struktury, to marnie będzie wyglądała ta organizacja.


          --
          ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
      • 15.09.08, 12:32
        braktalentu napisała:

        > Na propozycję teściowej aby ochrzcić synka "na wszelki wypadek",
        > odpowiedziałam, że na "wszelki wypadek" mogę Go również obrzezać.
        To
        > skończyło dyskusje na temat wychowania religijnego mojego dziecka.

        A ja mam takie pytanie, nieco odbiegajace od tematu.
        Co jest takiego zlego w usunieciu napletka? To przeciez higieniczne
        jest.
        • 15.09.08, 13:03
          Higieniczne - owszem, ale podobno (tj. badania naukowe wzkazuja) zmniejsza doznania seksualne. Faktycznie jednak, skala zmiany nie jest duza.
          • 15.09.08, 14:22
            No to "zmniejszenie" doznań może być i zaletą. Bo stosunek się wtedy
            wydłuży, co dla wielu par będzie aspektem pozytywnym.
            Mnie trudno oceniać, bo jestem kobietą, ale dwóch moich partnerów
            było obrzezanych i nienarzekalismile

            jbyszewski napisał:

            > Higieniczne - owszem, ale podobno (tj. badania naukowe wzkazuja)
            zmniejsza dozn
            > ania seksualne. Faktycznie jednak, skala zmiany nie jest duza.



          • 15.09.08, 17:31
            • 16.09.08, 22:24
              a to ciekawe skąd wiesz? ja nie wiem jak jest bez napletka, z
              napletkiem jest napewno bardzo fajnie
              • 17.09.08, 00:06
        • 15.09.08, 16:57
          lilith.b napisała:
          > A ja mam takie pytanie, nieco odbiegajace od tematu.
          > Co jest takiego zlego w usunieciu napletka? To przeciez
          higieniczne
          > jest.

          Higieniczne to moze jest w warunkach pustynnych. W innych - nie ma
          zadnego (zdrowotnego) usprawiedliwienia.
          • 15.09.08, 17:57
            No mnie z kolei kilku lekarzy poinformoawało, że brak napletka w
            pewnym stopniu niweluje zarażenie partnerki grzybicą czy bakteriami.
            Pod napletkiem te drobnoustroje mogą przebywać, mężczyzna na takie
            schorzenia nie choruje, bo dopiero środowisko dróg rodnych kobiety ku
            temu sprzyja.

            Tak na szybko wyszukałam dwie strony z info, nie mam czasu na
            wczytywanie się więc nie dokońca wiem co tam jest:
            obrzezanie.host247.pl/wskazania.php i wikipedię choć wiem, że
            nie jest to wiarygone medyczne źródło informacji, ale podam:
            pl.wikipedia.org/wiki/Obrzezanie

            joanna_can napisała:


            > Higieniczne to moze jest w warunkach pustynnych. W innych - nie ma
            > zadnego (zdrowotnego) usprawiedliwienia.


            --
            www.Transmissionfm.com -
            radio internetowe z muzą klubową
            • 15.09.08, 19:46
              To bylo na fali w latach siedemdziesiatych - osiemdziesiatych.
              Lekarze (zwlaszcza w Ameryce Polnocnej) czesto to rekomendowali - od
              tego tredu powoli pozniej odchodzilo sie. Panowie bez napletka
              czesto skarza sie na rozne dolegliwosci (pomysl - ubranie mezczyzny
              z polnocy jest zdecydowanie inne, niz tych chlopakow pustynnych - to
              tylko jeden aspekt. Ogolnie rzecz biorac zabieg jest niepotrzebny
              (chyba, ze sa wzgledy religijne, z ktorymi nie polemizuje), bolesny,
              krwawy, anachroniczny. Psom sie juz uszu nie podcina, to dlaczego
              dziecku chcielibysmy obcinac napletek...
              • 15.09.08, 20:06
                Wiesz, lekarzem nie jestem, to kłócić sie nie będę. Dodatkowo Twój
                argument o szczególnej popularności przetoczonej przeze mnie tezy "o
                higieniczności" w Amer.Półn. dał mi do myślenia, bo to właśnie tam
                ginekolodzy mnie o tym informowali.

                Pytasz dlaczego dziecku mamy obcinac napletek? Ano temu, że niby z
                dbałości o higienę. Skoro jednak mówisz, że to plotka pozostaje mi
                tylko przyjrzeć się sprawie bardziej dogłębnie. Dzięki za info.
                • 15.09.08, 20:51
                  Wystarczy się codziennie dobrze umyć. W każdym zakamarku ...
                  • 15.09.08, 22:31
                    Nie każdy facet się tak dokładnie myje, poza tym np.grzybicy nie
                    wymyjesz. Nie ważne zresztą, wątek jest o komunii dziecka tongue_out
                    Finito.
                    --
                    www.Transmissionfm.com -
                    radio internetowe z muzą klubową
              • 16.09.08, 08:11
                > To bylo na fali w latach siedemdziesiatych - osiemdziesiatych.
                > Lekarze (zwlaszcza w Ameryce Polnocnej) czesto to rekomendowali

                W USA obrzezanie jest powszechne i to absolutnie nie tylko wsród Żydów.
    • 02.09.08, 14:49
      Obserwuj co myśli na ten temat twój syn. Jeśli będzie mu zależeć, to odpuść, jeśli będzie mu to bojętne to olej rodzinę. Chłopak dorośnie i sam podejmie decyzję.
      Z synem mojego partnera jest odwrotny problem - jego mama uważa komunię za rzecz oczywista i już, a dziecko nie chce. Przed wakacjami uznał nawet, że w takim razie zmieni wiarę i po krótkim przeglądzie w dostępnej ofercie uznał, że zostanie Żydem big_grin Teraz cały czas powtarza, że jest Żydem i już. Najzabawniejsze, że mimo tych publicznych deklaracji, z religii ma piątki, katechetka ciągle w niego wierzy. Ostrzegłam go, że czeka go barmictwa, ale na razie się tym nie przejmuje wink


      --
      Nihil adeo malum est, quin boni mixturam habeat.
      • 02.09.08, 16:09
        Barmitcwa to mały pikuś w porównaniu z dowodem zawarcia przymierza z
        Panem. Uświadom Młodemu może, że konwertyta również musi dowieść
        swojej miłości do Boga oddając Mu serce i... kawałeczek własnego
        ciała.
        • 02.09.08, 22:14
          maly ma 5 lat...jest ochrzczony...
          wowczas nie potrafilam sie przeiwstawic rodzinie.. ja od kościoła
          odeszłam z 20 lat temu.. dopiero teraz moja mama probuje to
          zaaakceptowac... ale doslaownie blaga mnie abym poszła z nia do
          kosciola.. (tylko na jakies wyjatkowe urocystosci) bo co powiedza
          ciotki..i inni...!

          teraz patrząc na wszystkie uroczystosci kościelne... w mojej rodzinie
          jestem przerazona... od dawna irytują mnie wszelkie obrzadki...
          bardzo sie interesuje "nasza religia " i innymi...ich historia i
          pochodzeniem... i nie mam nic przeciwko temu aby moje dziecko
          pogłębiało w/w wiedze.... ale nie chce dopuscić aby moje dziecko
          składało komuś hołdy... i wyczyniało gesty których nie rozumie... aby
          sie bało P Boga... i juz w wieku 5 lat było zaszufladkowane (tak
          jak było ze mna )
          jak wygladaja te lekcje relligi.. czy katechetka opowiada..
          przypowieści..czytaja biblie.. wyciągaja morały... czy ucza sie strachu
          uległości umartwiania.. i sa małymi żolnierzami wielkich mas ,któte
          bez ktytycznie przyjmuja wiare przodków ???
          czy wasze dzieci juz uczestniczyły w takich zajeciach?

          i czy w szkole raligia jest brana do sredniej....a w zamian religii
          jest etyka? albo religioznastwo?..przeciez nie wszystkie dzieci chodza i
          uzyskuja ocene z relligii?
          • 03.09.08, 02:56
            bez przesady. Akces do szeregow małych żołnierzy (swoją drogą ta
            metafora mnie powaliła) może sie dokonać na niwie każdej religii,
            buddyzm i taoizm w to wlaczając.
            Mój syn chodzi na religię od paru lat, zwichrowanej psychiki nie
            zarejestrowałam, nie zarekwirowałam też ognistego miecza i klnę się
            na Sziwę, że szczyl nie kaleczy sobie uda cilice.
            Zachowajmy proporcjum.
            Jak ktoś nie chce, aby jego dziecko uczęszczało na lekcje katechezy
            to jego wola i prawo, ale nie demonizujmy pewnych sytuacji.
            Moim skromnym zdaniem lektura Faktów i Mitów może zafundować większy
            drenaż mózgu niż lektura Tygodnika Powszechnego.

            ja rozumiem, że ktoś może mieć beznadziejne doswiadczenia ze szkolną
            katechezą i lokalnym proboszczem, ale to się nie powinno przekładać
            na stosunek do całości.
            Mnie nikt Bogiem nie straszył, słowo skauta, od Kościoła odeszłam
            jako osoba dorosła. Nie czuję się psychicznie zgwałcona ani
            zwerbowana do Katolickich Khmerów, a przedszkolny zeszyt do religii
            mojego syna jest wypełniony obrazkami typu Arka Noego i zwierzęta, w
            czym trudno mi dostrzec elementy zatrważającej indoktrynacji i
            znamiona szkolenia na małego żołnierza.

            a.


            --
            "w świecie mułow nie ma regułów"
            • 03.09.08, 12:21
              Czym innym jest odejście od Kościoła (w dowolnym wieku), a czym
              innym odejście od wiary w Boga. O ile rodziców, którzy zrezygnowali
              z uczestnictwa w rytuałach wspólnoty, ale mimo to wierzą w Boga,
              obchodzą ważniejsze święta kościelne i posyłają dzieci na lekcje
              religii, w której wyrośli i która w pewnym sensie stanowi o ich
              korzeniach i tradycjach rodzinnych, rozumiem, to tych, którzy w Boga
              nie wierzą i mimo to zgadzają się na to, by w szkole ktoś opowiadał
              ich dzieciom, że Bóg stworzył świat nie rozumiem (co nie znaczy, że
              potępiam).
              Wydaje mi się, że w wieku, w którym "Pani" w szkole jest tą
              najważniejszą, najmądrzejszą i najpiękniejszą, podważanie Jej
              autorytetu poprzez negowanie treści, które przekazuje nie wyjdzie
              mojemu dziecku na dobre. Nie ma to nic wspólnego z "szeregami
              małych, bezkrytycznych żołnierzy" (to już prędzej zuchy-smile. Na
              lekcjach religii katolickiej przekazuje się głównie syntezę
              nauczania kościoła - katechizm. Wolę, żeby moje dziecko miało szansę
              samodzielnie dokonać interpretacji Pisma Świętego - niekoniecznie w
              wieku sześciu lat. Tyle o MOIM dziecku-smile

              Jest jeszcze jeden dość istotny aspekt całej sprawy Mrs-ka. Czytając
              Twoje posty odnoszę wrażenie, że Twoje dziecko wychowywane jest w
              poszanowaniu dla pewnych zasad. Uczestnictwo, lub nie w katechezie
              nie ma większego wpływu na kształtowanie Jego wizji świata. Jako
              rodzic jesteś żywym przekazem wyznawanych przez siebie wartości.
              Niewielu młodych ludzi ma taką szansę. Ile matek zapalając
              papieroska przypomina swoim latoroślom, że palenie szkodzi zdrowiu?
              Ile przechodzi z dzieckiem za rękę na czerwonym świetle? Mimo
              szczególnego światopoglądu, jestem wielką zwoleniczką nauczania
              religii w szkole. Religi rozumianej jako zbioru zasad, które różnią
              człowieka od nieszczęsnego bydlęcia w ludzkiej postaci. Oczywiście
              rodzi się pytanie, czy tych samych wartości nie można przekazać na
              lekcjach polskiego, czy etyki. Można, ale to, czy za "nie rób
              bliźniemu co tobie nie miłe" stoi Chrystus, czy nowy nurt
              filozoficzny - chrześcijaństwo, nie ma dla mnie większego znaczenia.
              I jeżeli części łatwiej przyswoić tę prawdę / konieczność jako słowa
              Boga to zupełnie mi to nie przeszkadza. Bylebyśmy zgadzali się co do
              meritum-smile.

              Nie mogę sobie też darować komentarza na temat
              owych "niezrozumiałych gestów" i innych abrakadabra wykonywanych
              przez członków wspólnoty KK, jak i członków innych wspólnot, w tym
              świeckich. Być może, gdyby autorka wątku przedsięwzięła pewien
              wysiłek i poznała genezę owych gestów i ceremonii nie uważała by ich
              za tak bezcelowe i niezrozumiałe. Ja większość z nich odebieram jako
              piękne i wzruszające, choć sama nigdy nie brałam w nich udziału.
              Jako uwielbiający się mądrzyć Smerf Ważniak śmiem twierdzić, że
              prawo do krytyki można sobie przyznać, tylko po wypełnieniu
              obowiązku zgłebienia tematu. Inaczej mamy do czynienia nie z
              krytyką, ale ze spóźnionym nastoletnim buntem. W przypadku tradycji
              (a religia jest jej formą) akt poznania i przemyślenia jest
              szczególnie istotny, bo odcięcie korzeni, nader często bywa opłakane
              w skutakach - vide przesadzone przeze mnie róże-smile

              I zupełnie nie wiem, dlaczego napisałam to wszystko właśnie pod
              Twoim postem Mrs_ka. Chyba tylko po to, żeby na krzywy ryj znaleźć
              się w dobrym towarzystwie-smile)).
              • 03.09.08, 18:17
                braktalentu BB LOGICZNIE ..PISZESZ I BB DZIEKUJE CI ZA
                komentarz..

                w jednej sprawie mnie nie zrozumiałaś...
                Nie mogę sobie też darować komentarza na temat
                owych "niezrozumiałych gestów" i innych abrakadabra wykonywanych
                przez członków wspólnoty KK, jak i członków innych wspólnot, w tym
                świeckich. Być może, gdyby autorka wątku przedsięwzięła pewien
                wysiłek i poznała genezę owych gestów i ceremonii nie uważała by ich
                za tak bezcelowe i niezrozumiałe. Ja większość z nich odebieram jako
                piękne i wzruszające, choć sama nigdy nie brałam w nich udziału.
                Jako uwielbiający się mądrzyć Smerf Ważniak śmiem twierdzić, że
                prawo do krytyki można sobie przyznać, tylko po wypełnieniu
                obowiązku zgłebienia tematu. Inaczej mamy do czynienia nie z
                krytyką, ale ze spóźnionym nastoletnim buntem. W przypadku tradycji
                (a religia jest jej formą) akt poznania i przemyślenia jest
                szczególnie istotny, bo odcięcie korzeni, nader często bywa opłakane
                w skutakach - vide przesadzone przeze mnie róże-smile

                ja ...my osoby dorosłe mamy śwoiadomość czynionych
                gestów.... mi chodziło o dzieci!!!!!!!

                mój 5 letni synek .. wylewając herbate na stół mimo
                braku negatywnej reakcji z mojej strony UCZYNIŁ GEST
                KRZYZA-PRZEZEGNAŁ SIE!!!!! MAMAO ZROBIŁEM COS ZŁEGO!!!!!
                zbaraniałam.. jedyne co mi przyszło do głowy...to przytuliłam
                go i powiedziałam ż e pomoge posprzatac!!
                • 15.09.08, 17:27
                  alexolo napisała:
                  >...
                  > mój 5 letni synek .. wylewając herbate na stół mimo
                  > braku negatywnej reakcji z mojej strony UCZYNIŁ GEST
                  > KRZYZA-PRZEZEGNAŁ SIE!!!!! MAMAO ZROBIŁEM COS ZŁEGO!!!!!
                  > zbaraniałam.. jedyne co mi przyszło do głowy...to przytuliłam
                  > go i powiedziałam ż e pomoge posprzatac!!

                  No i dziecko się boi. Tak po prostu.
                  Z jakichś powodów (wyuczonych? - wątpię, raczej podpatrzonych u bliskich), że tę
                  ochronę czyni znak krzyża.

                  Wiele, wiele lat temu byłam świadkiem ciekawej rozmowy między babcią a wnuczkiem
                  w wieku przedszkolnym. Otóż babcia głośno wyraziła swoją niechęć do jakichś
                  telewizyjnych wystąpień ówczesnego I sekretarza kc pzpr, na co wnuczek: "
                  babciu, tak nie można, ja kocham pana Gierka " smile))
                  Babcia na to: a kto ci dziecko tak kazał mówić?
                  Wnuczek - pani w przedszkolu.

                  Wnuczek wychowywany w rodzinie o tradycyjnych wartościach zaczął wnosić inne
                  wartości narzucone przez nowe środowisko.

                  Sądzę, że dla dziecka nieposyłanie na lekcje religii będzie do pewnego stopnia
                  krzywdzące. Wśród rówieśników przede wszystkim będzie tą 'czarną owcą'.

                  Od bardzo wielu lat nie praktykuję, ale syn na religię uczęszczał i do I komunii
                  poszedł. Bardzo to przeżył, w pozytywnym znaczeniu.
                  Przyjęcie było takie jak i moje: obiad z deserem dla kilku osób.
                  Żadnych prezentów-zabawek, żadnych pieniędzy w kopercie itp. Dostał kilka
                  pięknych albumów, wcale nie religijnych. Ktoś przytaszczył biblię z ilustracjami.
                  Syn dziś zastanawia się nad apostazją...
                  --
                  --------------
                  wink
              • 15.09.08, 20:39
                braktalentu napisała:

                Ile matek zapalając
                > papieroska przypomina swoim latoroślom, że palenie szkodzi zdrowiu?

                I własnym przykładem naucza, że zasady to jedno, a ich realizacja to drugie i
                wcale nie muszą występować w parze?

                Mimo
                > szczególnego światopoglądu, jestem wielką zwoleniczką nauczania
                > religii w szkole. Religi rozumianej jako zbioru zasad, które różnią
                > człowieka od nieszczęsnego bydlęcia w ludzkiej postaci.

                Np. zasady, ze Maria była dziewicą, a Jezus Bogiem? To nie odróżnia człowieka od
                bydlęcia, a moralność istnieje też poza KK.
            • 15.09.08, 14:03
              mrs_ka napisała:
              > Moim skromnym zdaniem lektura Faktów i Mitów może zafundować większy
              > drenaż mózgu niż lektura Tygodnika Powszechnego.

              Jak widać z powyższego, jest chyba jednak na odwrót.
              --
              Ludu Polan powstań z kolan!
              Już najwyższy czas podjąć znój, by na taczkach z Polski watykański wywieźć gnój!
          • 15.09.08, 15:39
            nie mozna wychowywac dziecka wbrew sobie. A konformizm - trudno,
            może otoczenie bedzie ci miało za złe, ale Twoje dziecko bedzie ci
            kiedys wdzieczne. ja zostałem ochrzczony o potrzebowałem 30 lat,
            żeby zostac ateista, a co pzrez te 30 lat pzrezywałem, to tylko ja
            wiem. gdybym nie został ochrzczony, to pewnie mógłbym nawet szanowac
            chrzescijaństwo, a tak go nienawidzę, gardze jego wyznawcami i
            urzednikami wszelkich kosciołów
            • 16.09.08, 09:54
              HJekie to proste prawda? Ciekawe dlaczego mnie nienawidzisz i co ja
              ci zrobilem?
              Czytam te posty i totalna zenada. Zastanawiam sie tylko dlaczego
              tak wiele w was neinawisci do katolikow. Bo przeciez nie kazdy
              katolik to uosobienie berecika na glowie ale tez sa i ci ktorzy
              naprawde wierza i zawierzaja swoje zycie Bogu.
              Prawda za to jest to ze sukcesem szatana jest to by ludzie uwiezyli
              ze szatan nie istnieje.
              Ja jestem tolerancyjny wobec ludzi, skoro taka droge wybrali to
              rozumiem ich wybor i nie mi w tym mieszac. W kosciele nikt nikogo
              nie trzyma,Bog dal wolna wole czloiwekowi. To jest najcenniejszy
              dar, samostanowienie o sobie. Ale zauwazcie ile sami jestescie w
              santie o sobie stanowic a ile stanowia o wasinni? Zastanawialiscie
              sie nad tym kiedys? Uwazacie ze jestesciesamostanowiacy i
              decydujacy o swoim losie ale nie zapomnijcie ze jest np Tusk ktory
              stanowi prawo i moze decydowac o was i co w takim wypadku
              poczniecie? Ze jest taki Kacyznski ktory zawetuje ustawe ktora wy
              popieracie i kolejny niefart prawda?
              A ja chcialbym zostac wierny moim idealom i moim wierzeniom i zycyzl
              bym sobie by tak jak ja jestem nastawiony tolerancyjnie do was tak
              wy byscie byli tolerancykni do mnie i nie obrzucali mnie lajnem. To
              ze jedna babcia z druga robi zle albo jest nadgorliwa nie znacyz ze
              ja taki jestem a takie przyrownywanie do ogolu jest krzywdzace.

              aja
              • 16.09.08, 13:05
                Rozluźnij się kolego. Nikt tu nie obrzuca Cię łajnem.
                Chciałem cię tylko pochwalić, bo paradoksu, który przedstawiłeś nie
                powstydziłby się największy mózg: "Prawdą za to jest to, że sukcesem
                szatana jest to, by ludzie uwierzyli, że szatan nie istnieje."
                Uwielbiam takie zagadki : ))) Wg tego twierdzenia to czy szatan
                jest, czy go nie ma, to dowodzi tylko tego, że szatan jest??? Czy
                dobrze?
    • 02.09.08, 23:42
      taki wątek znalazłam

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=851&w=69523007&a=69523007&v=2&wv.x=0
      --
      Większość ludzi to ssaki.
      • 03.09.08, 08:52
        chalsia zawsze mozna na ciebie liczyć... dzieki bb ciekawy wątek.
        • 03.09.08, 12:54
          jako ateistka z tzw dziada pradziada nie chrzcilam mojego dziecka i
          w zyciu by mi taki pomysl do glowy nie wpadl.
          na religie nie chodzil i nie chodzi (teraz jestw gimnazjum), na
          komentarze czy docinki reagujemy krotko acz dosadnie, od jakiegos
          czasu bowiem przestajemy byc tolerancyjni wobec tych ktorzy nie
          potrafia szanowac innych.
          --
          otma.fotolog.pl/
          • 03.09.08, 18:23
            A JAK JEST W SZKOLE? jak z oceną i jak dziecko przezyło
            komunie innych?
            • 04.09.08, 15:42
              moj syn nie mial etyki wiec albo szedl na druga godzine lekcyjnej,
              albo (jesli religia byla w srodku) szedl do swietlicy i cos sobie
              czytal.
              komunie innych, brzydko mowiac, olal - zupelnie go to nie obeszlo.
              Na poczatku tylko mowil, ze troche zazdrosci prezentow, wiec mialo
              to dla niego wymiar czysto materialny, ale porozmawialismy,
              wytlumaczylam mu o co w tym chodzi dla katolikow i juz.
              Od zawsze staram sie dziecku tlumaczyc, ze nie mozna nic robic pod
              presja innych, ze o wlasne zdanie i poglady trzeba walczyc. Wie o
              tym i daje sobei rade w zyciu.
              A im pozniej od komunii, tym wiecej dzieci przestawalo co roku
              chodzic na religie.
              --
              otma.fotolog.pl/
              • 04.09.08, 15:59
                Moje dziecko nie jest ochrzczone, nie było u Komunii ani u
                bierzmowania.
                Zadecydowałam tak na poczatku i jestem konsekwentna.
                Nie mam nic do Kościoła (no może z kilkoma ideami jest mi nie po
                drodze) szanuję jego wkład w budowanie naszej cywilizacji ,
                wspieranie polskości w czasach gdy bycie Polakiem łatwe nie było.
                Ale nie przestrzegam reguł jakie panują w KK i w związku z tym
                byłabym olbrzymia hipokrytka gdybym ochrzciła dziecko i zobowiązała
                się do czegoś czego nie jestem w stanie dotrzymac.

                Moje dziecko nigdy na religię nie chodziło. Nigdy nie miało tez z
                tego powodu złych doświadczeń pomimo tego,ze przez dwa lata jej
                wychowawczynią była katechetka i była to najlepsza wychowawczyni
                jaka do tej pory miała córka.
                Młoda nie chce należeć do Kościoła, nie interesuje jej to i nigdy
                nie wyrażała chęci zmiany swojej sytuacji, więc jest tak jak jest.
                Bywa w Kościele przy okazji niektórych świąt i obchodów bo jest
                harcerka i czasem zdarza jej się uczestniczyć w jakiś
                uroczystościach.
                Starałam się ją nauczyć szacunku do Kościoła jako instytucji
                niosącej tradycję i myslę że to mi się udało, ale to za mało by
                zostać ochrzczonym katolikiem.
                Może kiedyś zmieni zdanie? A może nie? To będzie jej świadoma
                decyzja.
                Nie żałuję tego jaką decyzję podjęłam.
                Ale czy gdyby osoby które kocham i szanuję naciskały na chrzest czy
                bym się na niego zgodziła?
                Nie wiem. Może zostawiłabym im odpowiedzialność za jej uświadomienie
                religijne i ochrzczenie? A może po przemyśleniu dalej miałabym tak
                twarde stanowisko? Nie wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
                --
                "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                -Tak, skończył się rozwodem"
                sygnaturka wykradziona smile
                • 16.09.08, 09:50
                  nóz mi się w kieszeni otwiera jak ktoś o własnym dziecku mówi czy
                  pisze "młoda" lub "młody"

                  jak dla mnie oznacza to brak szacunku i tyle...

                  (chciałabyś żeby Twoja córka rozmawiając o Tobie z koleżankami
                  mówiła "moja stara")

            • 04.09.08, 16:02
              > A JAK JEST W SZKOLE? jak z oceną i jak dziecko przezyło
              > komunie innych?

              Zadałam to pytanie koleżance, samomamie już nastolatka, też nie ochrzczonego, nie chodzącego na religie. Twierdziła, że nigdy tego nie żałował, za komunią nie tęsknił, a koledzy z klasy... zazdrościli mu wolnej lekcji i braku konieczności uczestniczenia w mszach, itp.
              Ale to Warszawa i pewnie wszystko zależy od temperamentu dziecka.

              --
              Nihil adeo malum est, quin boni mixturam habeat.
              • 04.09.08, 16:04
                Moja nastolatka mówi dokładnie to samo co syn Twojej znajomej.
                --
                "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                -Tak, skończył się rozwodem"
                sygnaturka wykradziona smile
                • 04.09.08, 18:44
                  w moim katolickim domu... zawsze mówilo sie ż e człowiek bez wiary
                  jest jak bezradne bydlęcie"

                  tak mi to siedzi w głowie....
                  • 04.09.08, 18:57
                    Ale Ty nie masz dylematu "wierzyć - nie wierzyć" tylko czy dziecko
                    do komunii posłać...myślisz, że to spowoduje, że uwierzysz?

                    Nie czuję się beradnym bydlęciem. I pewnie wielu niewierzących
                    również. Ale powiedzenie ciekawe smile
                    To tyczy się ludzi ogólnie bez wiary czy wszystkich innych wyznań
                    niż katolicy?

                    Zrób tak byś była w zgodzie sobą i jak czujesz.
                    Jeśłi chodzi o przyszłość i wychowanie dzieci bez sakramentów muszę
                    Ci powiedzieć, że niczym nie różni się od tych które co tydzień są w
                    kościele.
                    Pozdrawiam smile
                    --
                    "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
                    -Tak, skończył się rozwodem"
                    sygnaturka wykradziona smile
                    • 04.09.08, 20:14
                      nie wiem kogo moja rodzina bydlęciem zwała pewnie
                      wszystkich...niewierzacych i wierzacych inaczej...
                      hee

                      ja jestem raczej agnostykiem niz ateistka ...
                      sparwdzam czytam.. chce wiedziec .. rozczarowuje sie i zachwycm...
                      zastanawiam sie.... watpie...

                      ale szanuje.. mam pelen szacunek.. i w zyciu codziennym kieruje sie
                      .. w sumie naukami ,które korzenie maja w wierze..i w tym co
                      przekazywali mi rodzice żyjacy w wierze.
                      ja nie jestem w stanie tak sumiennie poprowadzić swoje dziecko...
                      pzrez sakramenty... co do tej sprawy jestem pełna watpliwości...
                      rozdarcia... wiele rzeczy jest dla mnie kontrowersyjnych... wiele
                      bezsensownych i obłudnych... nie chce w tym uczestniczyc... i nie
                      jestem w stanie .. sumiennie przekazac dziecku wymaganych pzrez kościół
                      prawd wiary..

                      dziecko ma 5 lat czytamy billie dla dzieci.. czytam mu rownież
                      legendy bliskiego wschodu...... poznał historie e buddy... wie o
                      istnieniu Daley lama'y. świat wiary jest pełen mądrości dobra i
                      wartości... nalezy czerpać z niego garsciamii...(osobiście uwazam ż e
                      ludzie wierza w jednego boga- istote wyższą... tylko ż e rózne wiary
                      inaczej.
                      ale teraz czeka mnie przeprowadzenie dziecka .... i nie jestem w
                      stanie...
                      • 14.09.08, 02:10
                        Wiesz, też sie nad tym od jakiegoś czsu zastanawiam. Corka 5 lat.
                        Nie chodzimy do kościoła, w przedszkolu na razie nie ma religii,
                        będzie za rok. Ja nie wierzę, nie ochrzciłam jej, rodzina wolałaby
                        ale na szczescie bez dużych nacisków... A ja sama zastanawiam się
                        jak to bedzie w szkole, religia bywa w środku lekcji, pewnie córka
                        będzie jedyna w klasie, przynajmniej do czasu komunii... I jeszcze
                        jedna sprawa to biała sukienka ( ważne dla dziewczynki )i prezenty i
                        poczucie inności?
                        I nie wiem... nie zgadzam się z tym , nie lubię obłudy, robienia
                        czegoś bo inni, bo wypada... ale z drugiej strony dla jej dobra
                        jestem w stanie to przeżyć jakoś, jeśli miałaby by przez to być
                        odrzucona, czuć się gorsza... W tej chwili uważam, że nie, ale nie
                        wiem czy nie zmienię zdania za jakiś czas...
                  • 15.09.08, 12:39
                    A w moim domu mowilo sie, ze religia jest dla owiec.

                    Nie mam jeszcze dzieci, ale z KK juz teraz nie mam nic wspolnego.
                    Wieki temu, kiedy odmowilam bierzmowania, moi rowiesnicy nawet nie
                    zakodowali faktu, ze nie chodze na religie. (bo na religii byly nauki
                    przed-bierzmowalne. Ksiadz stwierdzil ze chodzic nie musze.)
                    Natomiast po roku placzu i skowytow babci ugielam sie i poszlam do
                    bierzmowania, bo przestala ze mna rozmawiac.
                    Teraz zaluje. Uwazam, ze w takich srawach nalezy bronic swoich
                    przekonan i nie byc konformista. Twardym trzeba byc - nie mietkim smile
                    Obserwuj dziecko - jesli okaze sie, ze bardzo chce do komuni
                    przystapic to mu pozwol. Jesli bedzie obojetny wobec tego faktu to
                    idzcie wtedy popatrzec na jego kolegow albo na spacer.
                    • 16.09.08, 09:55
                      lilith.b napisała:

                      > Natomiast po roku placzu i skowytow babci ugielam sie i poszlam do
                      > bierzmowania, bo przestala ze mna rozmawiac.
                      > Teraz zaluje. Uwazam, ze w takich srawach nalezy bronic swoich
                      > przekonan i nie byc konformista. Twardym trzeba byc - nie
                      mietkim smile

                      hmm, skoro sakrament bierzmowania i tak nic dla Ciebie nie znaczy,
                      to w takim razie czego żałujesz, tej straconej godziny?

                      a skoro dla Twpjej babci był czyms ważnym to może warto było
                      poswięcic te godzinę zeby wziąć udział w jakimś nic nie znaczącym
                      dla Ciebie obrzędzie, zeby zrobić starszemu człowiekowi przyjemność?
                  • 15.09.08, 14:28
                    alexolo napisała:

                    > w moim katolickim domu... zawsze mówilo sie ż e człowiek bez wiary
                    > jest jak bezradne bydlęcie"

                    A jest dokładnie na odwrót. "Owieczki", "Pasterz" - przypomina Ci to coś? Wiara jest właśnie dla bezradnych bydlęć, które żeby mogły żyć potrzebują nad sobą bat. Dla osób, które same nie są w stanie pokierować własnym życiem.
                    --
                    Ludu Polan powstań z kolan!
                    Już najwyższy czas podjąć znój, by na taczkach z Polski watykański wywieźć gnój!
                  • 16.09.08, 19:26
                    alexolo napisała:

                    > w moim katolickim domu... zawsze mówilo sie ż e człowiek bez wiary
                    > jest jak bezradne bydlęcie"

                    czy katolicyzm usprawiedliwia razace bledy jezykowe?

                    --
                    cenie swoja ignorancje w tym temacie
                    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
    • 15.09.08, 12:18
      Koszmar - ja mam młodsze dziecko, więc i więcej czasu do namysłu - ale chęci
      posłania do komunii zero.
      Koszmarne jest to, że "trzeba" to zrobić, tak jak wcześniej trzeba było wziąć
      ślub kościelny i ochrzcić dziecko (co pamiętam, jak horror).

      amabilis.blox.pl/html
      • 15.09.08, 12:20
        amambilis napisała:

        > Koszmar - ja mam młodsze dziecko, więc i więcej czasu do namysłu -
        ale chęci
        > posłania do komunii zero.
        > Koszmarne jest to, że "trzeba" to zrobić, tak jak wcześniej trzeba
        było wziąć
        > ślub kościelny i ochrzcić dziecko (co pamiętam, jak horror).

        dlaczego "trzeba"?
        --
        Zmieniamy świat niepełnosprawnych
        • 15.09.08, 14:17
          Koszmar. Dorośli ludzie a nie mają wpływu na swoje życie. Wybiera się tak albo tak i nie ma co płakać. Nie można zjeść ciastka i go mieć.
        • 15.09.08, 14:36
          guderianka napisała:
          > dlaczego "trzeba"?

          Bo stosy mogą znów zapłonąć. Niestety katolicy są coraz bardziej wrogo nastawieni do wszlekiej "inności". Powtórka z ŚWIĘTEJ inkwizycji jest bardzo prawdopodobna.
          --
          Ludu Polan powstań z kolan!
          Już najwyższy czas podjąć znój, by na taczkach z Polski watykański wywieźć gnój!
          • 15.09.08, 16:05
            Powtórka z ŚWIĘTEJ inkwizycji jest bardzo prawdopodo
            > bna.

            Nie zgodzę się
            Współczesny Kościół ma pozycję o wiele słabszą niż Kościół za czasów
            płonących stosów
            --
            Zmieniamy świat niepełnosprawnych
          • 16.09.08, 10:55
            Powtórka z ŚWIĘTEJ inkwizycji jest bardzo prawdopodo
            > bna.
            Przecież Kosciół za to wszystko przeprosił. Już nigdzie nie nawraca
            się mieczem. Czy papież pojechał do Francji w towarzystwie armii?
            Przestań bredzić, bo naprawdę nie wiesz o czym mówisz. Byłam
            niedawno na nabożeństwie w KEA i uwierz, nie czelali na luteran pod
            bramą uzbrojeni katolicy.
            --
            "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
    • 15.09.08, 12:25
      Nie daj się.

      Nie byłam u komunii - nie jestem nawet ochrzczona - i mam miłą świadomość, że
      gdybym zechciała wstąpić do jakiegokolwiek kościoła, byłaby to wyłącznie moja
      świadoma decyzja dorosłej kobiety. Szansa, że to kiedykolwiek nastąpi, jest
      raczej niewielka, ale świadomość jest miła.

      Nie daj sobie wmówić, że niszczysz dziecku życie. Jeśli nawet będzie mu kiedyś
      to potrzebne np. do ślubu z osobą wierzącą, będzie mógł to zrobić nawet nie
      będąc członkiem Kościoła Katolickiego, są przecież śluby jednostronne. Albo -
      jeśli poczuje taką potrzebę - wstąpi do kościoła.

      Pamiętam, że dla mnie najcięższym przeżyciem było oglądanie pokazu mody
      komunijnych sukienek moich koleżanek, które oczywiście nie mówiły o żadnym
      duchowym przeżyciu, a o prezentach komunijnych, przyjęciach z tej okazji i
      właśnie o sukienkach.

      Nie daj się. Kiedyś Twój syn będzie Ci wdzięczny za lekcję nonkomformizmu.
    • 15.09.08, 12:40
      jeśli twoja rodzina tak zareagowała to musiałaś im dać powody żeby uznali fakt
      że nie chcesz żeby twoje dziecko uczestniczyło w komunii za szokujący. jeśli
      brałaś ślub kościelny, ochrzciłaś dziecko i uczestniczysz w świętach katolickich
      to nie dziw się że twoja rodzina nie rozumie twojej postawy do której masz jak
      najbardziej prawo i nawet ryzykując napięciem stosunków rodzinnych powinnaś się
      jej trzymać
    • 15.09.08, 13:05
      ...to zobowiązałaś się otwartym tekstem, że dzieci wychowasz po katolicku. Jest
      w liturgii sakramentu małżeństwa takie pytanie. Nawet jeśli brałaś jednostronny,
      to przedtem podpisałaś zobowiązanie, że nie będziesz przeszkadzać w katolickim
      wychowaniu.
      Słowo się rzekło.
      • 15.09.08, 14:25
        Eh no bez przesady! Poglądy się zmieniają, trudno żeby żyła w
        obłudzie. Ślub ślubem, ludzie brali, bo "trzeba" było. Trudno wymagać
        by trwała bez przekonania przy jakimś punkcie, który kiedyś tam
        podpisała. Wedy pewnie uważała, że będzie tak dziecko wychowywać.
        Teraz wie, że nie będzie.

        a_weasley napisał:

        > ...to zobowiązałaś się otwartym tekstem, że dzieci wychowasz po
        katolicku. Jest
        > w liturgii sakramentu małżeństwa takie pytanie. Nawet jeśli brałaś
        jednostronny
        > ,
        > to przedtem podpisałaś zobowiązanie, że nie będziesz przeszkadzać w
        katolickim
        > wychowaniu.
        > Słowo się rzekło.


        --
        www.Transmissionfm.com -
        radio internetowe z muzą klubową
        • 16.09.08, 09:45
          lilith.b napisała:

          > Ślub ślubem, ludzie brali, bo "trzeba" było.

          no to na tej samej zasadzie, w czym problem z posłaniem dziecka do
          komunii???
          • 16.09.08, 17:12
            > no to na tej samej zasadzie, w czym problem z posłaniem dziecka do
            > komunii???

            W niczym. Pójdzie, jak będzie dorosłe i samo będzie chciało. Po kiego licha
            podejmować decyzję za dziecko? Panu Bogu te parę lat różnicy nie zrobi, jedyne,
            z czym będzie problem, to różne jojczące ciotki-dewotki i 'życzliwe' sąsiadki
            oraz mamusie rówieśników.

            --
            ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
          • 17.09.08, 20:14
            bo swiat sie zmienia a wraz z nim obyczaje. Może mama też dorosła do
            podjęcia taiej decyzji i ma więcej siły sprzeciwić się rodzinie?

            bambussi napisał:

            > lilith.b napisała:
            >
            > > Ślub ślubem, ludzie brali, bo "trzeba" było.
            >
            > no to na tej samej zasadzie, w czym problem z posłaniem dziecka do
            > komunii???


            --
            www.Transmissionfm.com -
            radio internetowe z muzą klubową
      • 15.09.08, 16:10
        a_weasley napisał:

        > ...to zobowiązałaś się otwartym tekstem, że dzieci wychowasz po
        katolicku. Jest
        > w liturgii sakramentu małżeństwa takie pytanie. Nawet jeśli brałaś
        jednostronny
        > ,
        > to przedtem podpisałaś zobowiązanie, że nie będziesz przeszkadzać
        w katolickim
        > wychowaniu.
        > Słowo się rzekło.

        Człowiek nie świnia i poglądy zmienia
        Absurdem byłoby dotrzymywanie słowa danego w innym niż obecnie
        stanie wiary,przekonań i wiedzy
        --
        Zmieniamy świat niepełnosprawnych
      • 15.09.08, 20:44
        a_weasley napisał:

        > ...to zobowiązałaś się otwartym tekstem, że dzieci wychowasz po katolicku.

        Wesley, dobrze znasz katechizm, naukę Kościoła itd.; powiedz - czy jest jakis
        obowiązek przystępowania do I komunii akurat w 2 klasie podstawówki w ramach
        bycia wychowywanym po katolicku?
    • 15.09.08, 13:20
      mój przyszły mąż jest buddystą - praktykującym - ja no cóż ... ani ze mnie
      katoliczka, ani ateistka, najbliższa jest mi idea filozofia buddyjska, niedawno
      rozmawialiśmy o tym, czy ochrzcimy nasze przyszłe dzieci i ... nie zrobimy tego,
      jeśli będą czuły potrzebę posiadania stygmatu chrześcijańskiego, niech zrobią to
      po samodzielnej decyzji w wieku dorosłym, my "im" tego nie zrobimy ... nasi
      rodzice przyjęli to nie tylko spokojnie, ale i z pełnym zrozumieniem i
      dostaliśmy ich "błogosławieństwo" wink
      • 16.09.08, 09:49
        Mnie rodzice ani nie ochrzcili, ani nie posłali do komunii, jednak czytali mi
        Biblię i uczyli mnie, że istnieją różne drogi. Uznali, że sam wybiorę swoją jak
        przyjdzie na to czas. Jednak wyrósł ateista.
    • 15.09.08, 13:31
      Nie mam, mam natomiast doświadczenia z konfirmacji, bardzo miłe.
    • 15.09.08, 13:54
      8-latek jest zbyt młody, aby mógł sam zadecydować czy chce należeć do sekty czy nie. Dlatego też "1 komunia" jest od zawsze połączona z przekupywaniem dzieci quadami, skuterami i laptopami. Gdyby nie te prezenty, to zapewne żaden dzieciak nie czułby potrzeby przystąpienia do komunii. Ale w obliczu drogich prezentów po prostu nie może się oprzeć pokusie (oczywiście dostania prezentów, a nie zjedzenia pieczonej mąki z wodą).

      --
      Ludu Polan powstań z kolan!
      Już najwyższy czas podjąć znój, by na taczkach z Polski watykański wywieźć gnój!
      • 15.09.08, 14:49
        "1 komunia" jest od zawsze połączona z przekupywaniem dzieci
        > quadami, skuterami i laptopami.

        Takie mamy czasy, że można chlapnąć coś bez zastanowienia, a inni
        mają to przyjmować jako nieomylny pogląd. Krytykku - zapytaj swoich
        dziadków i rodziców, jeśli mieli "1 komunię", czy dostawali quady,
        skutery i laptoki? Pieczona mąka z wodą - nie był potrzebny ten
        sarkazm.
      • 15.09.08, 16:13
        krytykk napisał:

        > 8-latek jest zbyt młody, aby mógł sam zadecydować czy chce należeć
        do sekty czy
        > nie. Dlatego też "1 komunia" jest od zawsze połączona z
        przekupywaniem dzieci
        > quadami, skuterami i laptopami. Gdyby nie te prezenty, to zapewne
        żaden dziecia
        > k nie czułby potrzeby przystąpienia do komunii. Ale w obliczu
        drogich prezentów
        > po prostu nie może się oprzeć pokusie (oczywiście dostania
        prezentów, a nie zj
        > edzenia pieczonej mąki z wodą).


        Zgadzam się z tym stwierdzeniem
        Na szczęście mam w domu 8latkę, która mimo pokus nie chce iść do I
        komuni bo cyt "nie jestem katoliczką". Gdy była mała mówiła,że
        wierzy w aniołki i mikołaja jak będzie duża to będzie wierzyła w
        Boga. Póki co przeraża ją wizja łażenia co niedzielę na mszę,
        mówienia księdzu swoich "grzechów", klękania itp. Za to w ogóle nie
        przeraża wizja "piekła" o którym opowieści snuja koleżanki wink
        --
        Zmieniamy świat niepełnosprawnych
      • 16.09.08, 11:01
        Oczekujesz szacunku od innych, straszysz stosami, a dlaczego sam
        innych nie szanujesz? Bo wierzą w Boga? Uwierz, skończyły się czasy,
        kiedy ludzie wierzyli ze strachu, kiedy nie potrafili kierować swoim
        życiem. Dlaczego modne stało się domaganie jednostronnej tolerancji?
        Ja szanuję człowieka, bez względu na wiarę, nigdy nie nazwałabym
        owcą lub bydlęciem kogoś kto wierzy inaczej lub nie wierzy wcale.
        Jeśli coś jest dla kogoś święte to uszanowałabym to.
        nie zj
        > edzenia pieczonej mąki z wodą).
        Dla mnie to nie jest pieczona mąka ani sfermentowany sok porzeczkowy.
        --
        "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
    • 15.09.08, 13:58
      Moja mama, gdy mialam 6 lat, dala mnie do Komunii, tylko po to, zeby
      mi potem dzieci nie dokuczaly w szkole. W innym wypadku, nie
      wyslalaby mnie do Komunii, bo wie, ze to przynosi szkode dziecku.
      Teraz sie dowiedziala ze strony www.taraka.pl, ze przynosi wrecz
      olbrzymia szkode! Skoro mowa o szatanie, to wpedza szatana do
      dziecka, a stawianiem krzyza na czubku glowy oddziela dziecko od
      Boga i jego prawdziwej boskiej natury i madrosci uniwersalnej. Po co
      to wszystko? By rzadzic nami, miec nad nami wladze.
    • 15.09.08, 13:59
      Uszanuj wolę rodziny. Skoro Ty jesteś nie wierząca to nie skazuj dziecka na taką
      samą pustkę. Trzeba w coś wierzyć aby nie bać się śmierci. Co do komunii,
      rodzina ma rację. Jeżeli dziecko dorośnie i ogarnie go Twoja niechęć do wiary to
      wystąpi z kościoła. Proste. Nie bądź egoistką i nie traktuj dziecka jak swoją
      wyłączną zabawkę.


      ------------------------

      Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
      • 15.09.08, 14:22
        Tak, już to widzę w drugą stronę:

        rodzina ateistów i jedna, która chce komunii dziecka - wtedy opowiadałbyś, że to
        jej sprawa i woli dziecka.

        Do autorki wątku:
        trzymaj się swoich zasad.
      • 15.09.08, 14:32
        > Uszanuj wolę rodziny. Skoro Ty jesteś nie wierząca to nie skazuj
        dziecka na taką
        > samą pustkę. Trzeba w coś wierzyć aby nie bać się śmierci. Co do
        komunii,
        > rodzina ma rację. Jeżeli dziecko dorośnie i ogarnie go Twoja
        niechęć do wiary to
        > wystąpi z kościoła. Proste. Nie bądź egoistką i nie traktuj
        dziecka jak swoją
        > wyłączną zabawkę.

        No ten post bije po prostu wszelkie rekordy. Ręce opadają.

        --
        Dzidka

        ~~ Outernet. To ten dziwny i niezrozumiały świat, który znajduje się
        poza Internetem. ~~
        • 15.09.08, 14:42
          the_dzidka napisała:

          > No ten post bije po prostu wszelkie rekordy. Ręce opadają.

          Nie tylko ręce...
          --
          Ludu Polan powstań z kolan!
          Już najwyższy czas podjąć znój, by na taczkach z Polski watykański wywieźć gnój!
      • 15.09.08, 14:45
        > Uszanuj wolę rodziny.

        A dziecko jest jej, czy rodziny?

        > Skoro Ty jesteś nie wierząca to nie skazuj dziecka na taką
        > samą pustkę

        Pustkę to masz ty w głowie.

        > Jeżeli dziecko dorośnie i ogarnie go Twoja niechęć do wiary to
        > wystąpi z kościoła.

        A nie prościej będzie, jak wstąpi z własnej woli gdy dorośnie i samo tego zechce? Czy katolicy wszystko muszą narzucać siłą, gwałtem i przemocą?

        --
        Ludu Polan powstań z kolan!
        Już najwyższy czas podjąć znój, by na taczkach z Polski watykański wywieźć gnój!
      • 16.09.08, 15:14
        >...Trzeba w coś wierzyć aby nie bać się śmierci...

        Mark Twain (chyba) napisał, że dla niego śmierć nie jest straszna -
        tysiące lat przed swoimi narodzinami nie żył i nie był to stan
        specjalnie niepokojący (czy jakoś tak)

        Piszę z Torunia smile)) Właśnie niedługo spodziewam się doświadczyć
        podobnych dylematów - przenieśliśmy córkę do nowego przedszkola.
        Absolutnie nie zamierzam jej "podłączać" do systemu KK, ale zdziwiło
        mnie podejście dyrektorki. Otóż na zebraniu poruszyła temat
        organizacji religii dla dzieci. Zaproponowała, żeby lista do
        wpisywania chętnych była tajna (!!!!) - kompletnie nie kumam celu.
        Dlaczego ten temat jest traktowany jako wstydliwy? I kto powinien
        się wstydzić - ci którzy zapiszą dziecko na listę czy ci którzy tego
        nie zrobią?
        I dlaczego lista z dodatkowym angielskim lub lekcjami tańca nie jest
        utajniona?
        Opisuję tylko po to żeby pokazać stosunek p. Dyrektor...
        Chyba nie tak powinno się uczyć tolerancji i normalnego podejścia do
        tych spraw. Już na wstępie robi się szopkę i daje sygnał, że
        to "drażliwy" temat
        Jakież to chore społeczeństwo
    • 15.09.08, 14:13
      byłam ochrzczona, bo mamie zalezalo, bo tradycja itd. ale rodzice nie chodzili do kościola, ojciec nie byl katolikiem ale oboje sa chrzescijanami. Nie chodzilam nigdy na religie a wiedzialam wiecej niz inne dzieci, nauczono mnie Biblii i prawd o Bogu w domu. nie bylam u komunii, kolezanki i koledzy zawsze traktowali mnie normalnie, zazdroscili, ze nie musze sie meczyc a nudnych lekcjach religii... poza tym nie bylam jedyna w szkole smile co do komunii... szkoda mi bylo bialej sukienki i roweru smile 17 lat temu byly takie standardy smile Konsekwentnie nie bylam bierzmowana, ale to dotyczylo tez "katolickich" kolegow i kolezanek, bo wreszcie mogli powiedziec "nie" smile Ślub bralam cywilny, prowadzony przez mistrza ceremonii. Dzieci wychowam na chrześcijan, to pewne ale nie w obrzadku katolickim. Moj maz ma za to wszystkie swiecenia ale nie wierzy w Boga, takie to wszystko poplatane smile
      --
      www.przewodnikmp.pl/img-23082008013.png
    • 15.09.08, 14:33
      A do chrztu sw swojego syna jak doszlo? tez bylas zmuszona przez
      rodzinke? Synek jest na tyle duzy, ze mozesz go zapytac czy chce
      isc do komuni sw jak inne dzieci czy nie? Przeciez on tez na swoje
      uczucia, byc moze jego wiara jest wieksza od Twojej? Komunia to
      przyjecie ciala i krwi Chrystusa w postaci wina i chleba a nie
      przyjecia i prezenty.To sami rodzice robia z tego sakramentu wielkie
      show.Pozdrawiam
      • 15.09.08, 14:47
        > Komunia to
        > przyjecie ciala i krwi Chrystusa w postaci wina i chleba a nie
        > przyjecia i prezenty.

        Ahahahahahaha. To zapytaj dowolnego dzieciaka idącego do komuni, co jest dla niego w tym dniu najważniejsze. Na 100% odpowie że nowy komputer, skuter, iPhone, quad...
        --
        Ludu Polan powstań z kolan!
        Już najwyższy czas podjąć znój, by na taczkach z Polski watykański wywieźć gnój!
        • 16.09.08, 07:58
          To moze by tak z dzieckiem porozmawiac i choc postarac sie mu
          wytlumaczyc, ze nie o prezenty w tym wszystkim chodzi. A poza tym to
          ludzie-chrzestni i goscie rozpuszczaja dzieci, sami dorosli robia
          zawody kto da drozszy prezent itd. Niespelna 2 lata temu chrzcilam
          corke.Zrobilismy skromny obiad na ktory zaprosilismy tylko
          najblizsza rodzine-swoich rodzicow i rodzenstwo i ojcow
          chrzestnych.Wyobrazcie sobie, ze rodzina z mojej strony w prezentach
          podarowala pieniadze-wykosztowali sie choc prosilam by tego nie
          robili.Ale wg nich inaczej nie mozna bylo...Natomiast rodzina od
          strony meza podarowala corce skromne prezenty-medalik, ksiazke. Oni
          rozumieli co w tym dniu jest najwazniejsze.Oby wiecej takich ludzi
          jak oni.
        • 16.09.08, 11:05
          To zależy jak jest dzieciak wychowany. Mnie zależało na Komunii, nie
          na komputerze(jeszcze nie te czasy). To właśnie ludzie, co posyłają
          dziecko "bo tradycja" robią z sakramentu cyrk na kółkach. A już
          gadanie o zniewoleniu dziecka itp. jest szaczególnie głupie. Byłam u
          Komunii, byłam bierzmowana a teraz chętnie zaglądam na nabożeństwa
          do ewangelików i tak już raczej zostanie.
          --
          "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
    • 15.09.08, 15:29
      Do komunii mam jeszcze kilka lat za to w tym roku dowiedziałem się, że w
      przedszkolach jest nauczana religia (przedszkole publiczne).
      Od małego fundujemy naszym pociechom traumatyczne historyjki o wieszaniu na
      drewnianej konstrukcji.

      --
      --
      --
      • 15.09.08, 16:01
        Dołożę cegiełkę. Początek nie na temat. Ostatnio gościła u mnie i
        żony moja mama. Oglądałem mecz. Matka powiedziała "czemu nie
        chciałeś tak grać?". A ja na to, że chciałem. I przypomniałem, że
        tuż przed moją komunią były rozgrywki piłkarskie - taki scouting dla
        dzieci. Mama nie pozwoliła jechać - dlaczego? Żeby mi się nic przed
        komunią nie stało. Na nic zdały się błagania, płacze itp. Komunia i
        koniec. Ona o tym dzis juz nie pamietała, a mi to zostało po
        dwudziestu kilku latach. I z tym mi sie kojarzy komunia. Rozumiem ze
        gdyby rodzice byli praktykujący, ale wazna była poza, a nie marzenia
        dziecka.
        Komunia - impreza, prezenty. Tylko czekano w ławkach żeby uciec i
        dostac te niespodzianki. A popoludniu msza i pokazywanie zegarków.
        I tak to pamiętam + zakonnica szarpiąca dziewczynke za rękę i by
        siedziała równo z pozostałymi.
        Dzis mam dziecko i to ono zdecyduje co jest dla niego ważne. Ale to
        jeszcze 5 lat.
      • 16.09.08, 07:34
        jakie traumatyczne historyjki z tym wieszaniem. chodzi ci o te nowa bajke dla
        dzieci na CN..rzeczywiscie przegiecie...nawet ja sie boje.
    • 15.09.08, 16:04
      Popieram, ale przecież identyczną fetę z prezentami możesz robić z okazji
      niepójścia do 1 komunii. A w przeddzień urządzić mu dzień z atrakcjami.
      • 17.09.08, 10:22
        no to ale czy to nie sygnal ze cos traci z okazji nie pojscia i trzeba mu to
        wynagrodzic ?
    • 15.09.08, 16:49
      Około 30 lat temu wystąpiłam z kościoła katolickiego. Zalegalizowałam to nawet
      formalnie.
      Nie mam ślubu kościelnego, rzecz jasna.
      Mój 14-letni syn nie jest ochrzczony, nie chodzi na lekcje religii, nie
      przystąpił do I-ej komunii.
      Chodzi na lekcje etyki, które dają mu szerokie horyzonty filozoficzno-moralne.
      Radzi sobie z nie zawsze tolerancyjnym otoczeniem, ale to wymaga wsparcia rodziny.
      Wierzącym wydaje się, że mają monopol na prawdę, a tymczasem nauczanie religii w
      szkołach zamyka młodzieży umysły na tolerancję i różnorodność kulturową.
      Rzekłabym ogranicza!

      • 15.09.08, 18:39
        Możesz podać jeden przykład nietolerancji z jaką spotkał się twój
        syn? Myślę, że kłamiesz. Sama jako jedyna w szkole nie chodziłam na
        lekcje religii i nigdy z tego powodu nie spotkałam się z
        najmniejszym przejawem nietolerancji. Dodam, że mieszkam na
        prowincji, w małym mieście, gdzie jest więcej kościołów, niż
        marketów. Obecnie, co raz więcej dzieci nie uczęszcza na lekcje
        religii, więc nie jest to zjawisko wyjątkowe, a jakość tych zajęć
        powoduje, że dzieci nie biorące w nich udziału raczej są obiektem
        zazdrości, niż zawiści. Skąd więc takie głosy jak twój? Mamusia
        kłamczucha naginająca fakty do swoich teorii, może porządnie
        ograniczyć i jedna godzina etyki w tygodniu, może nie zrównoważyć
        szkód w umyśle dzieciaka.
        • 15.09.08, 19:44
          "Myślę, że kłamiesz"- Hurra!!! Hip, hip, hurra!!! Czasy przedszkola
          mi się przypomniały... Uwielbiam takie argumenty w dyskusji.

          A ja myślę, że kłamiesz, że ona kłamie big_grin
        • 16.09.08, 22:13
          Jeden wystarczy?
          Bardzo proszę.
          Siostra katechetka, która miała zajęcia z religii w klasie syna dorwała go w
          świetlicy (miał 8 lat) i oświadczyła, że "mama zabiera ci coś, co w życiu jest
          najważniejsze - Boga". Cytuję dosłownie!
          Sprawa skończyła się w gabinecie proboszcza, ale synowi chodziło to po głowie
          jak zły sen. To przykład nie tylko nietolerancji, ale i skrajnej głupoty
          większości personelu kościelnego.
          • 17.09.08, 09:38
            To przykład nie tylko nietolerancji, ale i skrajnej głupoty
            > większości personelu kościelnego.

            Nie generalizuj
            To przykład nietolerancji i głupoty tej konkretnej pani
            --
            Zmieniamy świat niepełnosprawnych
          • 25.09.08, 08:51
            i gdzie tu w tym wszystkim jest konstytucyjna wolnosc
            wyznaniowa????????????
          • 25.09.08, 23:29
            Czy nie uważacie że Wasze życie bez Boga nie jest bez sensu?
            Ja bym tak uważała, gdybym miała tylko to "tu i teraz".

            Chcecie żeby wasze dzieci w przyszłości "wybrały". Otóż wybiorą -
            ateizm. Bo mała szansa, żeby ktoś się nawrócił, po takim wychowaniu
            (bez Boga). Wiary nie kupuje się w supermarkecie. A ktoś, kto jest
            całe życie z dala, w końcu staje się wrogiem kościoła, i raczej
            nigdy nie uwierzy w Boga.

            Więc nie piszcie, że dajecie dziecku wybór - bo to nie prawda.
            • 25.09.08, 23:35
              > Chcecie żeby wasze dzieci w przyszłości "wybrały". Otóż wybiorą -
              > ateizm. Bo mała szansa, żeby ktoś się nawrócił, po takim
              wychowaniu
              > (bez Boga). Wiary nie kupuje się w supermarkecie. A ktoś, kto
              jest
              > całe życie z dala, w końcu staje się wrogiem kościoła, i raczej
              > nigdy nie uwierzy w Boga.
              >
              > Więc nie piszcie, że dajecie dziecku wybór - bo to nie prawda.

              a guzik tam prawda.
              Ja akurat znam przypadek dokładnie taki jak opisujesz - tylko
              odwrotnie zakończony. Dziecko wychowywane "bez Boga" jak to
              opisujesz. I samo w wieku ok. 9 lat wybrało - zostało wtedy
              ochrzone, za jakiś czas miało komunię, potem juz o "właściwej
              porze" bierzmowanie. Ślub koscielny tez ma. I jest osobą wierzącą i
              praktykującą.
              --
              Większość ludzi to ssaki.
              • 26.09.08, 08:05
                Bez religii katolickiej w życiu i obrządków z nią związanych - to
                nie to samo co bez boga
                --
                Twój głos może zmienić świat niepełnosprawnych. Podpisz się pod petycją
                • 29.09.08, 10:55
                  guderianka napisała:

                  > Bez religii katolickiej w życiu i obrządków z nią związanych - to
                  > nie to samo co bez boga


                  wlasnie w 100% popieram. ja nie zapisalam mojego dziecka tylko do
                  kosciola katolickiego, ktory wg mnie jest instytucja, a w Boga
                  wierze i to bardzi i moja corke tego rowniez ucze.
      • 16.09.08, 11:09
        Wierzącym w co? Bo różnie ludzie wierzą.
        > Wierzącym wydaje się, że mają monopol na prawdę, a tymczasem
        nauczanie religii
        > w
        > szkołach zamyka młodzieży umysły na tolerancję i różnorodność
        kulturową.
        > Rzekłabym ogranicza!
        No tak. Wiesz, choć twój syna na religię nie chodzi. My na religii w
        LO rozmawialiśmy zawsze o różnych wyznaniach, religiach, oglądaliśmy
        filmy(i to nie o Matce Teresia, a np. Hooligans). Nie czuję się
        wcale ograniczona.
        --
        "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" W.Szymborska
        • 16.09.08, 12:11
          My na religii w
          > LO rozmawialiśmy zawsze o różnych wyznaniach, religiach,
          oglądaliśmy
          > filmy(i to nie o Matce Teresia, a np. Hooligans). Nie czuję się
          > wcale ograniczona.

          Marajko. Zauważ że wątek dotyczy w głównej mierze dzieci komunijnych
          a więc w wieku 8lat. W szkole podstawowej na lekcjach religii nie ma
          rozmów o czym innym niż religia katolicka i wszystko co się z nią
          wiąże
          Skoro ja mogę mojemu dziecku opowiadać o Biblii, Chrystusie, Żydach
          i szabasie,mahomecie i koranie, aniołach i filozofii buddyjskiej to
          dlaczego nie może być tego na religii w szkole świeckiej ?
          --
          Zmieniamy świat niepełnosprawnych
    • 15.09.08, 21:19
      "Gdy dorośnie, niech sam wybierze". To wspaniałe hasło! Czy ma prawo czekać z
      wyborem wszystkiego? Czy sam mógł decydować o tym co je, o używaniu nocnika, czy
      będzie mógł decydować o przedmiotach w szkole, których będzie się uczył. Sama
      "samodzielna mamo" pomyśl, czy przez nieuczestniczenie w Kościele czegoś
      przypadkiem nie straciłaś, choćby dla rozwiązywania krzyżówek?
      • 15.09.08, 21:28
        Modlitwy pomagają w rozwiązywaniu krzyżówek? a moze umysłem
        prostackiego niewierzącego nie można objąć i zapamiętać tresci
        Biblii?
      • 16.09.08, 02:07
        Nie daj sie zwariować i rób tak, jak czujesz.
        Swojego czasu wciągnęła mnie ta katolicka machina i do dzisiaj nie umiem sie z
        tego wyrwać.
        Najpierw straszyli mnie, że jak nie będę chodzić do kościoła to nie dopuszczą
        mnie do komunii, potem że nie dadzą mi slubu kościelnego albo nie ochrzczą
        dzieci. Teraz że jak nie przyjmę kolędy to nie będę miała katolickiego pogrzebu.
        A ja mam gdzieś ich pogrzeb.
        Bez księdza dzieciom w kieszeni sporo zostanie.
        Załuję, że posłałam dzieci na religię i nie umiałam się sprzeciwić w
        odpowiednim momencie.
        Wiecej szkody z tego niż pożytku.
        Podczes przygotowań do komunii moje dziewczyny zrobiły się nie do zniesienia. Po
        dłuzszym czasie udało mi sie dotrzeć do przyczyny. Uznały, że jak pójdą do
        spowiedzi to wszystko będzie załatwione więc mogą robić co im sie podoba żeby
        mieć o czym mówić w konfesjonale.
        Poza tym lekcje religii na których wyświetlają film z aborcji. Obciąza to
        potwornie psychikę na długo jak nie na całe życie.
        Moim zdaniem jest to film z usuniecia resztek po poronieniu w późniejszym etapie
        ciąży.
        Nie jestem zwolenniczką aborcji i uważam to za ostateczność.
        Jednak zdaję sobie sprawę, że są w życiu rózne sytuacje sytuacje.
        Poza tym stosunek kościoła do antykoncepcji jest dla mnie nie do przyjecia.
        Wiekszym grzechem jest opuszczenie niedzielnej mszy niż zadręczenie jakiegoś
        zwierzaka.
        I dużo jest jeszcze spraw dla niezrozumiałych i niezgodnych z moim światopoglądem.
        I pomyśleć, że miałam rzymski slub, dzieci wysłałam do komunii w wieku 6 lat a
        córka skończyła żenskie liceum sióstr urszulanek unii rzymskiej. W czasie
        komunii już mi sie zdecydowanie otworzyły oczy ale podążałam za stadem.
        Fałasz, fałsz i jeszcze raz fałasz.
        Dlatego nie wrabiaj dziecka w tą machinę jeżeli masz rozum i odwagę.
    • 15.09.08, 21:57
      Po prostu wykpij te ich pożal się boże argumenty o prezentach, fecie itp. Ja,
      mimo że byłem ochrzczony w wieku 4 lat, później do komunii nie przystąpiłem. Tak
      ja zdecydowałem i w tym poparł mnie ojciec (nie jest ateistą, najzwyczajniej w
      świecie nie przywiązuje wagi do takich rzeczy). Nie pomogły połączone siły mamy
      i babci, że co to będzie za wstyd, że prezenty i w ogóle. Nie chciałem i już. No
      walcz o swoje - dzieciak kiedy będzie miał potrzebę to zdecyduje.
    • 16.09.08, 04:18
      Nie wiem czy wiesz, ale takim wystepkiem, mozesz na siebie sprowadzic okrutny
      Gniew Bozy! Zamkniesz sobie i dziecku jedyna droge do zbawienia i skazesz siebie
      i jego na wieczne meki! Nawroc sie poki nie jest za pozno.
      • 16.09.08, 04:28
        Oczywiscie ten powyzszy tekst to kpina, poniewaz o tej porze nic innego nt
        obrzedow rz/kat nie przychodzi do glowy.
        A odnosnie chrztu i obrzezania, to czasami idzie w parze. Naprawde.
    • 16.09.08, 05:12
      Ktoś ci kazał? Przecież to twoje dziecko i ty decydujesz, a nie twoi krewni, czy
      sąsiedzi.
      Jeśli nie poślesz swojego dziecka do komunii, to powinnaś też nie posyłać go na
      lekcje religii. Jakaś konsekwencja musi być.
      • 16.09.08, 08:01
        Brawo!!! Popieram Twoje slowa.
      • 16.09.08, 08:03
        Jeżeli wydaje Ci się,że to tylko problem z rodziną,to jesteś w poważnym błędzie.Jest jeszcze problem szkoły i rówieśników.Otóż okazuje się,że dla ateistów nie ma żadnej alternatywy.Religia musi być i już,nie ważne czy tego chcesz Ty i Twoja rodzina.Poradżcie co zrobić z takim przypadkiem?
        • 16.09.08, 08:34
          wiseba7 napisała:

          > Jeżeli wydaje Ci się,że to tylko problem z rodziną,to jesteś w
          poważnym błędzie
          > .Jest jeszcze problem szkoły i rówieśników.Otóż okazuje się,że dla
          ateistów nie
          > ma żadnej alternatywy.Religia musi być i już,nie ważne czy tego
          chcesz Ty i Tw
          > oja rodzina.Poradżcie co zrobić z takim przypadkiem?

          1. Gdy jest wiecej niż kilkoro dzieci niechodzących na religię
          przysługuje im lekcja etyki
          2. Jeśli nie ma lekcji etyki dziecko nie ma obowiazku uczestniczyć w
          lekcji religii. Dyrektorzy w placówkach oświatowych wiedzą,że coraz
          powszechniejszym jest nieposyłanie dzieci na religię i układają plan
          w taki sposób, by religia była pierwsza lub ostatnia a nie w środku
          zajęć
          --
          Zmieniamy świat niepełnosprawnych
          • 16.09.08, 11:17
            To co napisałaś o obowiązku szkolnym jest prawdą,takie są przepisy,ale niestety praktyka jest inna i dzieci są przymuszane do chodzenia na lekcje religii.
            • 16.09.08, 11:23
              wiseba7 napisała:

              > To co napisałaś o obowiązku szkolnym jest prawdą,takie są
              przepisy,ale niestety
              > praktyka jest inna i dzieci są przymuszane do chodzenia na lekcje
              religii.

              przymuszane ??!!!! Przez kogo? Chyba przez rodziców, bo nikt inny
              przymusić nie może. A jak rodzice dają się przymusić, to do siebie
              winni miec pretensje.
              --
              Większość ludzi to ssaki.
            • 16.09.08, 12:12
              wiseba- jeśli są przymuszane to znaczy,że jest łamane prawo. Nie
              tylko regulamin ew. statut szkoły ale konstytucja. Dlaczego rodzice
              nie reagują?
              --
              Zmieniamy świat niepełnosprawnych
            • 17.09.08, 12:52
              Musisz być bardzo blisko środowiska szkolnego, skoro opowiadasz takie rewelacje. Ja jestem i pierwsze słysze o "przymuszaniu".
              Jak z kolei nie jesteś, to przestań gadać głupoty.
        • 16.09.08, 09:04
          > .Jest jeszcze problem szkoły i rówieśników.Otóż okazuje się,że
          dla ateistów nie
          > ma żadnej alternatywy.

          bo nie musi być alternatywy. Po prostu dziecko nie chodzi na
          religię i już. Jak na razie nie widziałam by którekolwiek z dzieci
          nie chodzących na religię miało jakiekolwiek problemy z tego powodu
          ze strony równieśników.
          Jesli jest minimum 7-mioro dzieci z danego rocznika nie chodzących
          na religię, to szkoła ma obowiązek zapewnić tym dzieciom zajęcia z
          etyki.
          --
          Jednak niektórzy ludzie to gady.
      • 16.09.08, 11:10
        Nie chcesz chrzcić dziecka nie miej później pretensji, że nie weźmie ślubu w
        kościele, że nie będzie miało pogrzebu katolickiego. Dzisiaj potrafi mama
        pomyśleć o prezentach, natomiast co będzie później to już nie. Ale znając życie
        to do tego Kościoła mama jeszcze wróci z płaczem, jak jej się życie zacznie
        sypać. Należałoby zamknąć przed taką drzwi, ale Kościół na szczęście nie zamyka.
        Takie całe życie lawirują, tu nie da złotówki na tace bo to ogranicza jej
        wolność, tu ochrzci ze względu na opinię, tak wybierają co mogą dla siebie. Ale
        żeby nic nie dać od siebie. Ja Ci mówię: nie posyłaj syna do komunii, nikt Cię
        nie zje przecież. Kup synowi wypasione LCD i konsole do gier. Bądź niezależna. I
        nie miej do nikogo pretensji jak Ci się ewentualnie życie zawali. Powodzenia.
    • 16.09.08, 08:26
      W twoim mieszkaniu?
      I pozwoliłaś?
      ;>>>


      A co do sprawy - w Polsce rodzice decydują za dziecko.
      Jeśli nie masz jaj (a z opisu wynika, że nie masz), to sobie nie
      poradzisz i nie będziesz potrafila żyć według własnych zasad.

      Nawet teraz szukasz u obcych odpowiedzi...
      wink


      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...
    • 16.09.08, 10:02
      To ja mam pytanie - synek jest ochrzczony? Bo jeśłi tak, to po co go
      chrzciłaś?
      Jeśli go ochrzciłaś, to bądź konsekwenta i posyłaj go na religię i
      do 1.komunii. Będziesz musiała chodzić z nim na msze i do kościoła z
      różnych powodów.
      Jeśli jednak uważasz, że w tzw. międzyczasie straciłas swój
      pozytywny stosunek do obrzędów chrześcijańskich, to go nie posyłaj
      na religię. Jest to bez sensu, jeśli nie będzie miał wsparcia w domu
      w tej kwestii.
      Kiedyś rozmawiałam z moją koleżanką - ateistką (tak była
      wychowywana)- brała tylko ślub cywilny i zastanawiała się nad
      kościelnym (a nie była nawet ochrzczona...) - bez sensu byłaby ta
      uroczystość... i bez znaczenia dla niej.
      • 16.09.08, 12:13
        > To ja mam pytanie - synek jest ochrzczony? Bo jeśłi tak, to po co
        go
        > chrzciłaś?


        Słyszałaś o czymś takim,że człowiek nie świnia i poglądy zmienia?
        --
        Zmieniamy świat niepełnosprawnych
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.