Dodaj do ulubionych

A może warto powalczyć o zmiany prawa?

13.01.09, 19:03
Witajcie dziewczyny, po lekturze forów internetowych i zapoznaniu się z
propozycjami lobby ojcowskiego co do zmian w kro miałam nieodparte wrażenie,
że mężczyznom łatwiej się zorganizować i walczyć o swoje prawa. Jest to
uzasadnione choćby większą ilością wolnego czasu "zaoszczędzonego" z powodu
braku zainteresowania dzieckiem i zobowiązań związanych z opieką nad nim.

Niemniej jednak wpadłam na pomysł, którym chciałabym się z Wami podzielić.
Może macie pomysły konkretnych zmian w kodeksie rodzinnym, które ułatwiłyby
życie samotnym matkom?

Bardzo was proszę piszcie swoje pomysły. Myślę, że warto je pozbierać i
wystąpić z inicjatywą obywatelską do organizacji kobiecych, Rzecznika Praw
Obywatelskich lub posłów.

Moje propozycje to:
1. Określenie ustawowej, minimalnej kwoty alimentów na poziomie np. 500 zł.
2. Ustanowienie, że osoba zobowiązana do płacenia alimentów, a nie posiadająca
dochodów zobowiązana będzie do odpracowania wypłacanego przez FA świadczenia
poprzez prace na rzecz społeczeństwa (utrzymanie zieleni, prace interwencyjne
itp.)
3. W przypadku braku kontaktu rodzica z dzieckiem i nie podjęcia jakichkolwiek
kroków prawnych przez okres 6 m-cy, rodzicowi temu powinna być automatycznie
ograniczana władza rodzicielska, a jeśli ten brak kontaktu przekracza 1 rok,
rodzic ten powinien być pozbawiony władzy rodzicielskiej.

Może moje pomysły są dość radykalne, ale takie zmiany przynajmniej
dyscyplinowały ukrywających swe dochody pseudo-tatusiów i odbierałyby prawa
tym, którzy swoje pociechy w rażący sposób zaniedbują. Poza tym uważam, że
skoro istnieje minimalne wynagrodzenie, powinny być ustawowo określone również
minimalne alimenty.

Napiszcie proszę co o tych pomysłach myślicie i jakie są wasze propozycje.
Edytor zaawansowany
  • kingulinek 13.01.09, 19:45
    Bardzo przypadły mi Twoje propozycje do gustu.Jestem bardzo za tym, by
    pseudotatusiowie sami ponosili konsekwencje rodzicielstwa a nie społeczeństwo z
    własnych podatków.Należałoby wprowadzić nakazy pracy dla leniwych alimenciarzy.
    Minimalna ustawowa kwota alimentów też jest dobrym pomysłem, bo kto widział żeby
    200 zł i drugie 200 miało wystarczyć na dziecko. To nierealne jeśli mama jest
    zupełnie sama. Niańka kosztuje 500 najmniej.
  • amus00 23.01.09, 17:33
    Przypadł mi do gustu szczególnie pomysł drugi. pozostałe też są ok. ale trochę
    zbyt drastyczne.
    500 pln na dziecko, a ile na 2? 1000?? przy naszych zarobkach to troche
    nierealny pomysł, z wyj. klas średnich i wyższych, ale oni i tak ustawowo mają
    zazwyczaj wyzsze alimenty przeznaczane.
  • megan26 13.01.09, 20:10
    pomysl rewelacja.punkt 2 zmieniłam bym na wolontariat w hospicjum
    dla dzieci myslę że widok tak strasznie chorych dzieci czegoś by
    nauczył tych tatusiów a przy okazji może odrodziły by się w co
    niektórych uczucia empatyczne. a punkt 1 i 3 rewelacja
    --
    moja Wikato słonko które daje mi radość każdego
    dnia
  • domini888 13.01.09, 21:04
    Tutaj obawiałabym się raczej o te dzieci. Im szczególnie trzeba okazać
    współczucie, troskę i wrażliwość, a nie sądzę, by ktoś, kto spokojnym okiem
    patrzy jak jego syn czy córka żyje w nędzy był zdolny do wyższych uczuć w
    stosunku do obcych dzieci.
  • scibor3 13.01.09, 20:39
    Propozycje bez sensu i pomyślunku a nie radykalne. Krótko:
    Ad 1. Za taką minimalną kwotą alimentów musiała by iść odpowiednie minimalne
    wynagrodzenie/renta. Już widzę tabuny pracodawców lecących poprzeć tą propozycję.
    Ad 2. Nie wiem ja można przymusić kogoś do roboty, skoro do płacenia nie można.
    Postawić strażnika z pistoletem i batem? Pomijam już fakt, że według prawa
    międzynarodowego przymusowa praca jest nielegalna.
    Ad 3. A kto to ma oceniać i na podstawie czego? Bo przyjdziesz i dasz harcerskie
    słowo honoru, że tatuś nie pojawił się przez 6 miesięcy? Idź do Ziobry z tym
    pomysłem. Ten też z góry wszystko wiedział. Problem, że kosztowna okazała się ta
    "wiedza". a może inaczej. Skoro pozbawiamy praw to i obowiązków? Logiczne ale
    chyba ci się to nie uśmiecha?
  • domini888 13.01.09, 21:17
    Całkowicie się z Tobą nie zgadzam.
    Ad 1) za tym nie musi ość zmiana minimalnego wynagrodzenia. To jest po prostu
    ustalenie minimalnego wynagrodzenia dla dziecka i stanowi zaledwie połowę
    najniższej krajowej. Komornik i tak miałby prawo zająć 2/3 wynagrodzenia.

    Ad 2) W innych krajach prace publiczne jakoś się sprawdzają i nawet sławy np. za
    napaść na fotografa muszą odpracować ileś godzin. Nadzór nie jest chyba
    problemem, a dla opornych są środki zastępcze np. zamiana kary na więzienie -
    tak jak jest do tej pory z uporczywymi alimenciarzami. Mój pomysł to raczej
    możliwość wyboru i odpracowania zobowiązań dla tych, którzy twierdzą, że pracy
    nie ma.

    Ad 3)A jaki problem z tym, by wizyty były potwierdzane podpisem lub zdjęciem? A
    jeśli chodzi o prawa i obowiązki, to jestem za, ale z wyłączeniem płatności
    alimentów. Ten obowiązek powinien pozostać. Dzieci to jak długoterminowy kredyt.
    Tylko Banku nie interesuje, że zmieniła ci się sytuacja finansowa, straciłeś
    pracę itp. Dopóki żyjesz i sprawa się nie przedawni - będą z Ciebie windykować
    środki wszelkimi sposobami. Takie działania podejmują, gdy weźmiesz na raty
    samochód czy telewizor. A dziecko chyba jest "dobrem wyższym", więc sądy nie
    powinny "obniżać raty", bo ktoś najpierw się zdecydował, a później zmienił
    zdanie czy roztrwonił kasę. Dziecko powinno tu być bardziej chronione.
  • scibor3 13.01.09, 22:52
    > Całkowicie się z Tobą nie zgadzam.

    Twoja wolna wola.

    Ad 1. Nie do końca tak. Komornik ma prawo zająć 60% wynagrodzenia i tu pewna
    autopoprawka - do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Obecnie minimalne
    wynagrodzenie to 1126 zł brutto czyli 851 netto Na logikę, jaką ten człowiek
    miałby motywację pójścia do pracy skoro na koniec wypłacili by mu 351 zł?

    Ad 2. Prace społecznie użyteczne to zupełnie coś innego od "aby odpracował
    społeczeństwu". Mają cel wychowawczy a nie zarobkowy. Są też w Polsce ale rzadko
    orzekane. Po prostu nikt takich ludzi nie chce wziąć bo trzeba im zapewnić
    odzież ochronną, opłacić ZUS a pracownicy z nich jak z koziej dupy trąbka. Za
    niewiele wyższą kwotę mogą mieć normalnego pracownika. Z tego co widzę
    proponujesz coś w rodzaju robót publicznych. I tu się kłania punkt 1 +
    międzynarodowe konwencje zakazujące przymusu pracy.

    Ad 3. Kto ma robić te zdjęcia i poświadczać podpisem? Jak mamusia nie chce
    widzieć tatusia to ma zrobić zdjęcie zamkniętym drzwiom a o podpis poprosić
    sąsiadkę (a o ile nie będzie chciała wtrącać to przygodną muchę na korytarzu
    albo zadomowionego karalucha) no i na czym ten podpis? Na karcie pamięci? Co gdy
    tatuś choruje albo daleko za granicą? Różnie życie się układa. Nie myśl tylko o
    swoim przypadku.

    A niby czemu z wyłączeniem alimentów? jak dostajesz kredyt to coś z tego masz, a
    co masz z tego "dobra wyższego"? Jakim "dobrem wyższym" jest dziecko dla
    "tatusia" który uchyla się zarówno przed spotkaniami jak i odpowiedzialnością
    finansową? Analogia z kredytami zupełnie chybiona. I nie chcę być tu źle
    zrozumiany. Nie jestem przeciw alimentom. Po prostu jestem przeciw wszelkim
    automatom. Wolę jak sprawę rozstrzyga sąd, nawet jeżeli nie czyni tego zawsze
    idealnie (widział ktoś wyrok z którego byłyby zadowolone wszystkie strony?).
    Inaczej mogło by obudzić cię dwóch panów wynoszących twój majątek na bruk bo nie
    zapłaciłaś jednej raty czynszu obojętne czy nie miałaś czy nie dotarla bo
    przekazywałaś przez jakąś szemraną firmę.
  • demonii.larua 14.01.09, 12:46
    > widział ktoś wyrok z którego byłyby zadowolone wszystkie strony?
    Owszem, nawet dwa razy.
    --
    ...Wyobraźnia, gdy przymiera głodem
    Zaprzestaje prowadzenia wojen...
  • kasztanka5 14.01.09, 15:39
    scibor3 napisał:

    > Twoja wolna wola.
    >
    > Ad 1. Nie do końca tak. Komornik ma prawo zająć 60% wynagrodzenia
    i tu pewna
    > autopoprawka - do wysokości minimalnego wynagrodzenia. Obecnie
    minimalne
    > wynagrodzenie to 1126 zł brutto czyli 851 netto Na logikę, jaką
    ten człowiek
    > miałby motywację pójścia do pracy skoro na koniec wypłacili by mu
    351 zł?


    Faktycznie auto ta poprawka.


    Art. 87 Kodeksu pracy
    § 1. Wolna od potrąceń jest kwota wynagrodzenia za pracę w wysokości:
    1) minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie
    odrębnych przepisów, przysługującego pracownikom zatrudnionym w
    pełnym wymiarze czasu pracy, po odliczeniu składek na ubezpieczenia
    społeczne oraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych -
    przy potrącaniu sum egzekwowanych na mocy tytułów wykonawczych na
    pokrycie należności innych niż świadczenia alimentacyjne
    ,

    co najprostszym jezykiem oznacza, ze ochrona wynagrodzenia za prace
    nie dotyczy alimentow.
  • ritazien 23.01.09, 11:23
    A poczytała wcześniej? W tym przepisie ochroną objęte jest minimalne
    wynagrodzenie, przy alimentach ochronie podlega 60% tego minimalnego

    Art. 87 KP
    § 1. Z wynagrodzenia za pracę - po odliczeniu składek na ubezpieczenia
    społeczneoraz zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych - podlegają
    potrąceniutylko następujące należności:
    1) sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na zaspokojenie
    świadczeń alimentacyjnych,
    2) sumy egzekwowane na mocy tytułów wykonawczych na pokrycie należnościinnych
    niż świadczenia alimentacyjne,
    3) zaliczki pieniężne udzielone pracownikowi,
    4) kary pieniężne przewidziane w art. 108.
    § 2. Potrąceń dokonuje się w kolejności podanej w § 1.
    § 3. Potrącenia mogą być dokonywane w następujących granicach:
    1) w razie egzekucji świadczeń alimentacyjnych - do wysokości trzech
    piątych wynagrodzenia,
  • kasztanka5 23.01.09, 12:37
    www.vat.pl/potracenia_wynagrodzenia_2340.php

    Tutaj masz czleku napisane, ze alimenty bez ograniczen czyli,
    ze nie podlega ochronie minimalna i tak to jest egzekwowane.

    Rozumiesz?
    Nie wprowadzaj ludzi w maliny, bo to nieladnie. Nawet jak ktos ma
    najnizsza (czy ja zarabia naprawde czy ma ja tylko na papierze), to
    musi placic.
  • irima2 23.01.09, 12:39
    >Na logikę, jaką ten człowiek
    > miałby motywację pójścia do pracy skoro na koniec wypłacili by mu
    351 zł?

    Jakie 351??!! Wypłacą mu 851 z czego 500 daje na utrzymanie SWOJEGO
    dziecka. A motywację to powinien mieć żeby więcej zarabiać.
    Teraz jest tak że matka musi jakoś zdobyć pieniądze żeby jej dzieci
    nie głodowały. A pseudo-ojcowie prowadza podwójną księgowość albo
    się lenią i mają gdzieś czy ich dzieci nie płaczą z głodu.
  • camparis 23.01.09, 13:43
    Zastanawiam się jak mu pracodawca ma wypłacić pensję jeśli ma dwójkę
    dzieci? Ujemną?
    Poza tym jest kwota minimalna poniżej której nie można zabrać
    wynagrodzenia. To oscyluje dookoła 600 złotych, więc przy płaci
    minimalnej dziecko nie otrzymałoby 500 złotych.

    --
    moje spojrzenie na Wrocław
    www.miastowroclaw.blox.pl
  • camparis 23.01.09, 13:45
    Zgadzam się tylko z jednym Twoim punktem. Kto miałby poświadczać
    ojcu, że odwiedza dziecko? A jeśli mamuśka wpadnie na pomysł, że
    chce aby ojcu zostały ograniczone prawa rodzicielskie, tylko po to
    aby nie musiała z nim konsultować sposobu wychowywania dziecka? A
    wiem, że wiele matek robi też ojcom "na złość" i nie pozwala się
    widywać z dziećmi!

    Bardziej liczę na edukację dzieci - chłopców. Bo przecież
    tych "nieczułych pasożytów" wychowały kobiety!


    --
    moje spojrzenie na Wrocław
    www.miastowroclaw.blox.pl
  • ira_07 23.01.09, 15:28
    A jaki problem z tym, by wizyty były potwierdzane podpisem lub zdjęciem?

    Żeby ojciec przychodząc do SWOJEGO dziecka musiał się podpisywać? Albo robic
    zdjęcie? Przecież to chore. A skąd wiadomo, że mamuśka nie utrudnia kontaktu?
    Znam taki przypadek, gdzie mamunia chciała "ukarać" byłego w ten sposób. Dziś
    jej syn wysyła jej na święta koszyk pomarańczy...Ja nie wysłałabym nawet tyle.

    Wyobrażasz sobie sytuację, że matka robi ojcu problemy, ojciec nie widuje
    dziecka, matka umiera i... dziecko mające dobrego ojca idzie do domu dziecka.
  • dominikjandomin 23.01.09, 15:58
    domini888 napisała:


    > Ad 3)A jaki problem z tym, by wizyty były potwierdzane podpisem lub zdjęciem?

    Już to widzę w Polsce... matka najpierw utrudni kontakty przez rok (ile jest
    takich spraw w kraju, a sądy są bezsilne), a potem będzie miała tylko bankomat.

    Taki zapis byłby OK, gdyby się pojawiło, ze za utrudnianie kontaktów jest UTRATA
    alimentów - i sprawa o pozbawienie praw osobie utrudniającej.
  • morekac 18.06.09, 14:43
    Taki zapis byłby OK, gdyby się pojawiło, ze za utrudnianie kontaktów
    jest UTRAT
    > A
    > alimentów - i sprawa o pozbawienie praw osobie utrudniającej
    Absolutnie nie do przeprowadzenia - alimenty są na dzieci - chcesz
    dziecku obnizyć standard życia? Zresztą posiadaczem prawa jest
    maloletni, osobą utrudniającą - pełnoletni opiekun.
  • bancha 13.01.09, 21:19
    super pomysł, dodałabym jeszcze że skoro wg prawa obowiązek opieki,
    utrzymania etc. dziecka spoczywa w rownym stopniu na obu rodzicach,
    to w przypadku gdy tylko jedna ze stron aktywnie uczestniczy w
    wychowaniu dziecka , a co za tym idzie ma mniejsze mozliwosci
    zarobkowe etc., druga strona powinna repomensowac swoj brak
    uczestnictwa wiekszym wkładem finansowym.
  • agus-ka 13.01.09, 21:32
    to nawet jest, ale nie działa

    Wg mnie pomysly sa calkiem w porządku. Dodatkowo dodałabym
    uproszczenie procedury wpisu do rejestru dłużników oraz odbioru
    prawa jazdy oraz wpisywania wszystkich a nie tylko tych których
    dzieci dostają aliemty z FA.
    Jeszcze cos pomyślałabym nad sankcjami za nieprzychodzenie na
    spotkania jako "rekompensata" za tworzenie aresztu domowego dziecku
    i matce.
  • chalsia 13.01.09, 22:33
    > Jeszcze cos pomyślałabym nad sankcjami za nieprzychodzenie na
    > spotkania jako "rekompensata" za tworzenie aresztu domowego dziecku
    > i matce.

    koniecznie. Tym bardziej, że w propozycji zmian krio jest taki punkt, że w
    przypadku nieodbycia się kontaktu z dzieckiem z winy rodzica będącego z
    dzieckiem (czyli klasyczne - ojciec przyjechał w teminie kontaktu i klamkę
    pocalował) jest możliwość obciążenia kosztami dojazdu na spotkanie łamiącego
    prawo rodzica.

    Dla mnie niewywiązywanie się z ustalonych kontaktów (z winy "dochodzącego"
    rodzica) powinno się z automatu przekładać np. na 15% zwyżkę alimentów.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • scibor3 13.01.09, 23:04
    A dlaczego tylko kosztami dojazdu? Czas tego rodzica to pies? Analogicznie.
    Obniżką alimentów o 15% + grzywna (wyłączając udokumentowane przypadki losowe).
    Przy uporczywym (np >50% przez 3 miesiące)odmawianiu kontaktu z drugim rodzicem
    sąd, na wniosek drugiej strony byłby obligatoryjnie zobowiązany do zmiany
    miejsca pobytu dziecka na "przy drugim rodzicu" jako, że pierwszy do posiadania
    dziecka nie dorósł. Podoba się?
    Uff... Jakie to szczęście, że moja połówka i córcia śpią teraz smacznie pół
    piętra wyżej a ja niedługo do nich dołączę. Pozdrawiam wszystkich, którzy nie
    mają tego szczęścia. Jutro będzie lepiej.
  • domini888 14.01.09, 07:48
    Jestem za tym, aby z utrudniania kontaktu rozliczać obie strony, tylko warto
    wreszcie zmienić podejście sądów. W tej chwili jest szablon: jest ojcem
    biologicznym - ma prawo widywać i decydować o dziecku. Z tym pierwszym nawet
    mogę się zgodzić, widywać - tak, ale czy zabierać? Ojcem można być przez kilka
    sekund nieuwagi, natomiast samodzielny kontakt z dzieckiem i decydowanie o nim
    wymaga kwalifikacji na dobrego opiekuna zapewniającego dziecku bezpieczeństwo i
    dbającego o jego dobro. tymczasem sądy zaczynają wierzyć matkom, że ojciec jest
    nieodpowiedzialnym typem dopiero wtedy, kiedy dziecku pod jego opieką wydarzy
    się nieszczęście.

    W tej chwili geny mają większe prawa niż praktycznie okazywane uczucia,
    zainteresowanie i troska np. ojciec biologiczny, który nie widział syna 3 lata
    ma większe prawa do decydowania o nim i opieki niż np. partner matki, który
    pełni obowiązki ojca od tych trzech lat opiekując się dzieckiem i kochając je
    jak własne.

    Skoro ojciec nie może spotykać się z dzieckiem przez 6 m-cy, nie musi tego
    udowadniać tylko podjąć kroki prawne - wnieść sprawę. Jeśli godzi się na to i
    nie podejmuje kroków prawnych, żeby ten stan rzeczy zmienić - te jest to d...
    nie ojciec.

    Przepraszam za dosadność, ale jeśli kobieta nie ma kasy na dziecko i nie wnosi o
    alimenty, to nikt się nad nią nie lituje. Nawet przed opieką społeczną musi się
    tłumaczyć, bo nie chcą jej dać zasiłku rodzinnego i za samotne macierzyństwo.

    Dlatego podtrzymuję z całą mocą, że nie sam brak kontaktu powinien świadczyć
    przeciw ojcu, ale bezczynność w zmianie tej sytuacji.

    Jeśli chodzi o rekompensatę za stracony czas, gdy tatuś się nie pojawił, to
    powiększyłabym to o koszt ekwiwalentnej rozrywki dla dziecka, żeby zmniejszyć
    jego poczucie zawodu i rozczarowania. To można uznać nawet za działanie na rzecz
    ojca, bo zmniejsza się niechęć dziecka do niego dając coś w zamian.

    Rekompensata w przypadku znacznego ograniczenia możliwości zarobkowych z powodu
    opieki nad dzieckiem też jest słuszna, przynajmniej do 3 roku życia. W wielu
    miejscowościach jest tak jak było w mojej: do żłobka od roczku, w mieście brak
    pracy, a opiekunki drogie. Matka musiałaby znaleźć taką pracę w innym mieście,
    która umożliwiałaby jej opłacenie opiekunki na 11 - 12 godzin (praca + dojazd),
    dojazdu i utrzymania siebie i dziecka. To są kosmiczne pieniądze.
    Tymczasem ojciec dziecka pozamałżeńskiego nie ma żadnych zobowiązań w stosunku
    do jego matki i płaci wyłącznie głodowe alimenty nie wystarczające na opiekunkę.
  • dalia3 14.01.09, 08:34
    wedlug mnie twoje pomysly sa nieracjonalne ,nic z tego nie bedzie- bo ,,kazda
    sytuacja jest inna '' zycie to NIEszablon i NIE mozna do wszystkich zastosowac
    jednakowe prawo. np. jak jestes taka genialna to rozwiaz mi prosze taka kwestie
    zwiazana z punktem 1 i 2 twojej ,,propozycji'' ,,tatus'' jest calkowicie
    niezdolny do pracy, ma orzeczenie i rente np. 470 zl czyli MNIEJSZA od 500 zl,
    zabierasz mu te nedzne 470 i CO mu proponujesz? smierc glodowa? masz sumienie?
    a moze taki ,,super ''pomysl ,,w twoim stylu'' aby dziadkow zamknac w obozie
    pracy w zamian ,,tatusia'' np. niezdolnego do samodzielnej egzystencji. cale
    te pomysly ,takze tych pan co cie ,,lobbuja'' sa paranoiczne. takie mam zdanie,
    mam prawo do wlasnego zdania czyz nie?
  • domini888 14.01.09, 08:50
    Nikt Ci nie odbiera prawa do własnego zdania i konstruktywna krytyka jest bardzo mile widziana.

    W kwestii Twoich zarzutów:

    Od każdej zasady są wyjątki. W przypadku jaki opisałaś można przyjąć, że sąd zasądza alimenty niższe, a do kwoty 500 zł dopłaca FA. Jest wiele takich wyjątków w polskich sądach: choćby zasada o kosztach sądowych tzn. ponosisz je, a jeśli Cię nie stać udowadniasz trudną sytuację i jesteś traktowana ulgowo.

    Wcale nie uważam się za taką genialną i dlatego prosiłam o wasze opinie. Nie uważam też, że do wszystkiego musi być szablon, ale powinny być jako prawo zaznaczone pewne granice, których przekraczać nie wolno.

    Czy - jeśli dziecko będzie wiedziało, że tatuś mało zarabia - jego potrzeby życiowe się zmniejszą? Czy z tego powodu będzie mniej jadło czy wystarczą mu ciuszki niemowlęce na kilka lat?

    Przy ustalaniu płacy minimalnej dla pracownika nikt nie uwzględniał, że pracodawca może mieć wypadek losowy i wtedy można zmniejszyć kwotę wynagrodzenia dla pracownika. Brano pod uwagę minimalne środki wystarczające na przeżycie. W razie czego jest FGŚP. Dlaczego dla dzieci nie można ustalić takiej kwoty?

    Może koncerny ubezpieczeniowe wymyślą coś takiego jak OC na wypadek nieodpowiedzialnego rodzicielstwa albo wypadków losowych rodziców, z którego środki zabezpieczą na jakiś czas potrzeby bytowe dziecka.
  • dalia3 14.01.09, 09:19
    to co TERAZ piszesz o ,,wyjatkach'' JEST w kodeksie OD DAWNA - jezeli jeden z
    rodzicoe nie moze spelniac obowiazkow czyli TEZ finansowych spada ten obowiazek
    na DRUGIEGOrodzica, zapomnialam nr, przepisu. rozumiem co masz na mysli piszac
    w dalszej czesci o minimalnej kwocie alimentow. a czemu nie minimalna kwota
    zasilku rodzinnego np. tak jak w UE czyli conajmniej 600 zl?uwazam ze utrzymanie
    dziecka w polsce jest nawet drozsze niz np. w niemczech. poczytaj jak kwestia
    alimentow zostala uregulowana w Niemczech, ja uwazam ze IDEALNIE. ale w polsce
    to sie nigdy nie stanie dopoki rzadza CI co rzadza. nie mam zadnych zludzen.
  • virtual_moth 14.01.09, 09:35
    dalia3 napisała:

    > to co TERAZ piszesz o ,,wyjatkach'' JEST w kodeksie OD DAWNA - jezeli jeden z
    > rodzicoe nie moze spelniac obowiazkow czyli TEZ finansowych spada ten obowiaze
    > k
    > na DRUGIEGOrodzica, zapomnialam nr, przepisu.


    Chyba chodzi Ci o to:

    Art. 132. Obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi (...).

    Ja to rozumiem tak, ze jesli tatusia nie ma lub gdy nie moze, to w pierwzej kolejnosci WSZYSTKIE potrzeby dziecka musi pokryc matka. Dopiero jesli matka nie jest w stanie pokryc calosci tych potrzeb moze starac się np, o alimenty od dziadków. Jesli dobrze rozumiem to jest to kolejny dowód na totalną dysryminację matek "radzących sobie".
    --
    Labirynt był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.
  • domini888 14.01.09, 09:59
    wydaje mi się, że chodzi tu o coś innego. Za zobowiązanych w pierwszej
    kolejności uważa się rodziców - solidarnie tzn. w miarę możliwości zarobkowych
    mają pokrywać koszty zaspokojenia potrzeb dziecka. Za zobowiązanych w dalszej
    kolejności uważa się tu - moim zdaniem - dziadków. Jeśli ojca dziecka nie stać
    na alimenty - można się ich domagać od dziadków.

  • virtual_moth 14.01.09, 10:11
    domini888 napisała:

    > Jeśli ojca dziecka nie stać
    > na alimenty - można się ich domagać od dziadków.

    Nawet jesli matka dziecka jest w stanie pokryc 100% kosztów utrzymania dziecka?



    --
    Labirynt był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.
  • domini888 14.01.09, 11:36
    Może się domagać, ale w przypadku dziadków, wniosek ten może być oddalony.
    Natomiast wystąpienie o alimenty do ojca, nawet jeśli matkę stać choćby na 150%
    kosztów utrzymania dziecka - z tego co wiem - zawsze skutkuje zasądzeniem,
    choćby niskich, alimentów.

    Miałam taki przypadek wśród znajomych: ona - kobieta biznesu, właścicielka
    świetnie prosperującej firmy, on - drobny przedsiębiorca nie zarabiający nawet w
    połowie tyle co żona. Alimenty zostały mu zasądzone, bo ojciec ma obowiązek
    łożyć na dzieci, nawet jeśli środki te dzieciaki dostają jako kieszonkowe.
  • virtual_moth 14.01.09, 11:47
    domini888 napisała:

    > Może się domagać, ale w przypadku dziadków, wniosek ten może być oddalony.

    No i właśnie o tym piszę. To by wskazywało na to, ze dobrze interpretuję cytowany artykuł. IMHO zatem zdecydowanie do zmiany.


    --
    Labirynt był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.
  • dominikjandomin 23.01.09, 17:48
    Ale na jaki chcesz go zmienić? Przecież to ma obecnie sens.
  • bancha 14.01.09, 12:23
    a masz moze namiary na jakies artykuly dotyczace alimentow w
    Niemczech?
  • dalia3 14.01.09, 12:46
    w google jest bardzo duzo, np. europejska siec sadownicza trzeba miec troche
    czasu i znajdziesz wszystko . w niemczech wszystko w kwesti alimentow jest
    uregulowane prawnie, sadowi NIE WOLNO interprepowac wg. swego widzimisie albo
    sympati do jednej stron. JEST TABELA i koniec . podobnie jest zreszta w calej
    uni. nie dziwie sie ze rzad nie chce podpisac Traktatu Lizbonskiego bo wtedy
    skonczylaby sie BEZKARNOSCsadow.
  • virtual_moth 14.01.09, 09:27
    domini888 napisała:

    > Dlaczego dla dzieci nie można ustalić takiej kwoty?

    Program "minimum" musiałby objąć wszystkie dzieci, nie tylko te z rozbitych związków. To chyba zbyt duze obciążenie dla budzetu, inaczej juz dawno mielibysmy zasilek rodzinny kilkaset zł a nie kilkadziesiąt.

    IMHO nacisk nalezaloby polozyc na skuteczną egzekucję alimentów, jesli juz o nich mowa. Większe zaangazowanie policji w poszukiwaniu "zaginionych" tatusiów. Bat na prokuratorów, którzy nagminnie umarzają postępowania w sprawach przestępstwa niealimentacji kiedy tylko okazuje się, że mama nie musi zebrac, by wyzywic dziecko lub gdy nie jest znany dokładny adres pobytu tatusia. W postępowaniach takich przede wszystkim "lustruje" się matkę - prokuratura więcej uwagi poswieca zbadaniu jak matka zajmuje się dzieckiem niz temu, by zbadac, dlaczego tatus nie płaci.




    --
    Labirynt był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.
  • domini888 14.01.09, 10:04
    Tu się całkowicie zgodzę. Podejście sądów do matek wnoszących o alimenty jest
    bliskie prześwietlaniu potencjalnego naciągacza. Szokuje mnie również to, że w
    sprawie o alimenty badane są również możliwości zarobkowe dziadków ze strony
    matki (przy której dziecko przebywa).

    Dla mnie to był szok, że byłam przepytywana, gdzie pracują, ile zarabiają i czy
    mają jakieś oszczędności MOI RODZICE, gdy starałam się o alimenty od ojca
    dziecka. To tak jakby utrzymanie dziecka było obowiązkiem moim i mojej rodziny,
    a zawracanie głowy majętnemu tatusiowi wchodziłoby w grę wyłącznie w sytuacji,
    gdy moja rodzina nie jest w stanie utrzymać dziecka samodzielnie.

  • virtual_moth 14.01.09, 10:24
    U mnie nie było takiego "wywiadu", natomiast było cos innego - jako ze moja mama opiekowała się moim dzieckiem, gdy ja pracowałam sąd uznał ze koszt opieki nad moim dzieckiem = zero, a więc koszty utrzymania dziecka są sporo mniejsze. Tak jakby opieka nad dzieckiem gdy mama pracuje to domyslnie i naturalnie obowiązek, darmowy, babcismile
    Czytałam, ze jest orzecznictwo SN dotyczące tego typu sytuacji (ale nie w sprawie alimentacyjnej tylko karnej)- to znaczy jesli matka MUSI korzystac z pomocy osób trzecich (np. darmowa opieka nad dzieckiem) aby pokryc w 100% potrzeby dziecka, to znaczy, ze de facto nie jest w stanie ich pokrycwink Niby oczywiste, ale jak widac gdy sąd to potwierdzi, to az piszą o tym w neciesmile.A to czy matka jest w stanie pokryc potrzeby dziecka jest bardzo istotne w sprawach i alimentacyjnych i karnych (o niealimentację).
    --
    Labirynt był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.
  • dalia3 14.01.09, 11:36
    co sie tyczy ,,dziadkow'' ,nie jest latwo uzyskac od nich alimenty gdy
    dziadkowie sie bronia . np. udowodnia przed sadem ze zyja w niedostatku a
    wiadomo ze w polsce 90 procent emerytow JEST W NIEDOSTATKU. slusznie napisalas
    otym zasilku rodzinnym , nie podniosa bo wtedy inne rodziny tez
    MUSIALYBYotrzymac. niestety zyjemy w kraju w ktorym zwykli szarzy obywatele sa
    przesladowani przez rzad i tzw. elite. nie pisze wiecej w TYMtemacie bo wszyscy
    WIEMYo co chodzi . np. ,,okragly stol'' ,,nocna zmiana'' itd.
  • virtual_moth 14.01.09, 12:02
    Chyba się lekko zagalopowałaś z tym "prześladowaniem".

    Poza tym trudność uzyskania alimentów od biednych dziadków jest raczej oczywista, z pustego salomon nie naleje. Ja piszę o sytuacji, gdzie samotna matka, która sobie radzi i nie musi korzystac z MOPSu nie ma większych szans na alimenty od dziadków, nawet zamoznych. Jawna niesprawiedliwość. To samo tyczy się alimentów z FA, bo z załozenia FA jest tylko "pomocą najubozszym", sciganiem alimenciarzy z urzędu (matka nie korzystająca z mopsu musi wszystko załatwic sama) i sprawami karnymi (umarzanymi gdy matka zapewnia dziecku utrzymanie na jakims poziomie).
    W Polsce nikt się nie przejmuje matkami, które zapewniają dziecku dobre warunki okupując to ciężką pracą, a ktore nie otrzymują zasądzonych alimentów. Czytałam na jakims forum post kobiety, której kurator (przy okazji dochodzenia w sprawie o niealimentację!) zarzucil zaniedbywanie dziecka, bo codziennie spędzała poza domem 10 godzin, aby zarobic na utrzymanie (dziecko w przedszkolu i z babcią). BTW po wstępnym dochodzeniu sprawa tej kobiety została oczywiscie umorzona.
    --
    Labirynt był tak mały, że ludzie gubili się, szukając go po okolicy.
  • dalia3 14.01.09, 12:35
    wirtual, oprocz pierwszej linijki zgadzam sie w 100 procentach z reszta
    twojego ostatniego postu
  • braktalentu 14.01.09, 18:02
    "Przy ustalaniu płacy minimalnej dla pracownika nikt nie
    uwzględniał, że pracoda> wca może mieć wypadek losowy i wtedy można
    zmniejszyć kwotę wynagrodzenia dla pracownika. Brano pod uwagę
    minimalne środki wystarczające na przeżycie. W razie czego jest
    FGŚP. Dlaczego dla dzieci nie można ustalić takiej kwoty?"

    Ponieważ dzikie tłumy nieodpowiedzialnych rodziców, tudzież margines
    społeczny oddałby się prokreacji dramatycznie zwiększając liczebność
    swoich szeregów. Jedna pani z pod budki z piwem z drugą panią z pod
    budki z piwem, które do tej pory rozmnażały się z panami z pod budki
    obok i doświadczywszy dobrodziejstwa samodzielności w macierzyństwie
    za 132,45 PLN alimentów przynajmniej w stanie trzeźwości rezygnowały
    z powtórki z rozrywki. Przy zapewnionej kwocie 500PLN/miesięcznie na
    dziecko majstrowałyby sobie co roku nowego potomka. Wyrywanie tych
    dzieci z kręgu biedy i patologi obciążyłoby Ciebie i mnie. Ty i ja
    nie potrafimy sobie poradzić z ratunkiem dla już powołanych na świat
    dzieci, a jak będzie ich dwa razy tyle?
    Nie widzę powodu dla którego decydując się na dziecko z panią /
    panem zarabiającymi w chwili prokreacji 1200 PLN miesięcznie
    otrzymywać jednocześnie prawo do ewentulanych alimentów w minimalnej
    kwocie 500PLN na dziecko. Dziecko poczęte przez takiego (wybranego
    przez mamusię / tatusia) rodzica, żyjąc w pełnej rodzinie nigdy nie
    miałoby zagwarantowanej takiej kwoty na swoje utrzymanie. Tym
    samym , nierozważnie rozmnażający się zostaliby zwolnieni z
    konsekwencji swojej krótkowzroczności.
    --
    <"Misiowi sie tatuaze nie podobaja, wiec na razie się wstrzymam">
  • jacek226315 23.01.09, 10:45
    moja droga szybko by ci kita opadla jakby wprowadzono wariant
    amerykanski,gdzie z kazdego centa alimentow na dziecko,matka musi
    sie ojcu wyliczyc.Zakladam,ze alementy placi ojciec.Znam wypadek w
    kraju gdzie matka alimenty placone przez ojca wydawala na siebie,a
    corka chodzila jak zebraczka. W USA jest to nie dopomyslenia,bo
    almenty sa dla dzieci a nie dla rozwiedzionych wspolmalzonek
  • dominikjandomin 23.01.09, 16:05
    domini888 napisała:

    >
    > Czy - jeśli dziecko będzie wiedziało, że tatuś mało zarabia - jego potrzeby życ
    > iowe się zmniejszą? Czy z tego powodu będzie mniej jadło czy wystarczą mu ciusz
    > ki niemowlęce na kilka lat?

    Jak rodzice mało zarabiają, to tak jest. Ale wg ciebie alimenty zdzierać
    zdzierać zawsze...
  • aja74 23.01.09, 15:36
    > Ojcem można być przez kilka
    > sekund nieuwagi, natomiast samodzielny kontakt z dzieckiem i
    decydowanie o nim
    > wymaga kwalifikacji na dobrego opiekuna zapewniającego dziecku
    bezpieczeństwo i
    > dbającego o jego dobro.
    A co to za matka co sobie pozwala na te pare sekund nieuwagi z
    pierwszym lepszym? I jakie takie kobieta ma kwalifikacje na dobrego
    opiekuna. Jezeli juz to niezle kwalifikacje na prostytutke.
    A co z kobietami ktore zachodza w ciaze tylko po to by usidlic
    faceta a pozniej jak sie nie uda to liczyc na alimenty?
    A gdzie jest rownouprawnienie przy rozwodach? Zazwyczaj przy
    rozwodzie sad orzeka opieke nad dzieckiem na korzysc matki. Ja sie
    pytam dlaczego? Jak do placenia to ojciec jak do opieki to matka.
    Pozniej kobiety sie dziwia ze sa traktowane przez facetow
    przedmiotowo we wszystkim znanych celach.

    > W tej chwili geny mają większe prawa niż praktycznie okazywane
    uczucia,
    > zainteresowanie i troska np. ojciec biologiczny, który nie widział
    syna 3 lata
    > ma większe prawa do decydowania o nim i opieki niż np. partner
    matki, który
    > pełni obowiązki ojca od tych trzech lat opiekując się dzieckiem i
    kochając je
    > jak własne.
    Jak zauwazylas partner dla matki nie dla dziecka, dla dziecka
    potrzebny jest ojciec.

    > Przepraszam za dosadność, ale jeśli kobieta nie ma kasy na dziecko
    i nie wnosi
    > o
    > alimenty, to nikt się nad nią nie lituje. Nawet przed opieką
    społeczną musi się
    > tłumaczyć, bo nie chcą jej dać zasiłku rodzinnego i za samotne
    macierzyństwo.
    >
    Kobieta mogla pomyslec o kasie nim poszla do lozka z nieodpowiednim
    facetem. Za glupote trzeba placic. Wiec na przyszlosc pierw zimny
    prysznic.


    > Rekompensata w przypadku znacznego ograniczenia możliwości
    zarobkowych z powodu
    > opieki nad dzieckiem też jest słuszna, przynajmniej do 3 roku
    życia.

    A ja chcialbym miec dom, opiekunke do dziecka, lokaja, sprzataczke
    i sam nie wiem co jeszcze. I ja to mam miec bo tak chce. Bo panstwo
    powinno mi dac.

    Nie ma tak. Im bardziej panstwo jest opiekuncze tym bardziej
    obywatel jest uposledzony i nie potrafi sam o sobie decydowac.
    Im bardziej kobieta liczy na alimenty, szuka zemsty na
    nieodpowiedzialnym tatusiu zapominajac o swojej nieodpowiedzialnosci
    to tym bardziej staje sie bezradna, zdana na laske badz nie laske
    panstwa, na alimenty i na Bog wie co jeszcze. Szukanie jak to
    takiemu chlopu dowalic nie ma sensu. Przymus w gre nie wchdozi bo
    jak taki nie zechce palcic to wyjedzie z kraju znajdzie prace na
    czarno i nic nie zyskasz.
    Nienawiscia nic nie zdzialasz. Przekuj nienawisc na milosc do
    dziecka i lepiej miloscia obdarz dziecko by nie bylo kolejnym
    nieodpowiedzialnym tatusiem lub wredna tesciowa w przyszlosci.
  • z.bialek 23.01.09, 19:52
    aja74 napisał:

    > A gdzie jest rownouprawnienie przy rozwodach? Zazwyczaj przy
    > rozwodzie sad orzeka opieke nad dzieckiem na korzysc matki.

    Dokładnie 93% mężów nie składa wniosku o opiekę nad dzieckiem przy
    rozwodzie. I to rzeczywiście powinno być zmienione - sąd nie
    powinien czekać na wniosek strony, tylko rozpatrywać każde z
    rodziców jako chętne do sprawowania opieki.
  • dyderko 14.01.09, 13:29
    Czyli wystarczy że matka uniemożliwi ojcu przez trzy miesiące
    kontakt z dzieckiem, zapewni sobie świadków (spotkałam się z
    sytuacją gdy sąd dał wiarę matce i jej rodzicom że czekali w domu
    dziadków na ojca dziecka, w tym czasie on stał na dworze przed
    klatką domu matki i czekał na deszczu, bo mu o innym miejscu
    spotkania nie powiedziano), a będzie miała automatycznie podniesione
    alimenty? Urawniłowka to cudowny mechanizm!!!

    --
    Każdemu należy się przydziałowa miseczka szczęścia!
  • demonii.larua 14.01.09, 13:58
    Na piosenkę " u drzwi twoich stoję panie" jest rada w postaci interwencji
    policji i notatka od tychże jako dowód w sądzie.
    --
    ...Wyobraźnia, gdy przymiera głodem
    Zaprzestaje prowadzenia wojen...
  • dyderko 14.01.09, 14:57
    Policja takie rzeczy traktuje tak samo jak sytuacje gdy matka wzywa
    ich by potwierdzili ze ojciec się nie stawił. Zapytają
    tylko „Słychać przez drzwi że matka bije dziecko? Nie? To z jakiego
    powodu mamy interweniować?” Oczekiwanie że wezwanie policji załatwi
    sprawę jest z tej samej planety co automatyczne podwyższanie
    alimentów bo się ojciec nie kontaktuje.

    ---
    Każdemu należy się przydziałowa miseczka szczęścia!
  • demonii.larua 14.01.09, 16:51
    Nienienie... Ciebie jako mającego wyrok prawomocny na papierze nie obchodzi jak
    policja traktuje taką sytuację, Ciebie interesuje to że masz papierek dla Sądu,
    że byłeś i w Sądzie mogą sobie wystąpić nawet cztery pary rodziców w charakterze
    świadka. Uporu trochę i cierpliwości trzeba.
    --
    ...Wyobraźnia, gdy przymiera głodem
    Zaprzestaje prowadzenia wojen...
  • domini888 14.01.09, 16:06
    Wybacz, ale nie mam pojęcia o czym piszesz i obawiam się, że takie pomysły tu
    nie padły.
  • dominikjandomin 23.01.09, 16:02
    chalsia napisała:


    > koniecznie. Tym bardziej, że w propozycji zmian krio jest taki punkt, że w
    > przypadku nieodbycia się kontaktu z dzieckiem z winy rodzica będącego z
    > dzieckiem (czyli klasyczne - ojciec przyjechał w teminie kontaktu i klamkę
    > pocalował) jest możliwość obciążenia kosztami dojazdu na spotkanie łamiącego
    > prawo rodzica.
    >
    > Dla mnie niewywiązywanie się z ustalonych kontaktów (z winy "dochodzącego"
    > rodzica) powinno się z automatu przekładać np. na 15% zwyżkę alimentów.

    A w drugą stronę jak rozumiem tez - anulowanie alimentów, gdy matka utrudnia
    kontakty.
  • thehard 23.01.09, 11:34
    Czyli nie masz nic przeciwko temu, aby tą aktywną stroną był ojciec i ty mu
    będziesz płaciła alimenty? Bo w wielu przypadkach dzięki wyrokom sądowym i
    postępowaniom mamuś "aktywne wychowywanie dziecka" jest przywilejem. Czyli, nie
    dość iż mamusie korzystają z przywileju, to jeszcze chcą mieć z tego korzyść w
    postaci nie ponoszenia kosztów utrzymania dziecka.
  • agus-ka 14.01.09, 16:38
    Ja to jeszcze bym pomyslała o mechaniźmie podnoszenia alimentów. W
    tej chwili sprawy ciągna się zwykle kilka miesięcy, co w praktyce
    oznacza, ze dochodzi się alimentów na podstawie wydatków które mogą
    już się zmienić, a wiadomo że tuz po wyroku nie leci się po kolejne
    podwyższenie. Do tego w naszym prawie nie dochodzi się wyrównania
    alimentów wstecz, tzn jesli tatuś płaci 500 a zmieniły się koszty bo
    np dziecko zaczęlo chorowac to matka pierwsze co to powinna leciec
    do sadu o podwyższenie przy jednoczesnym kredytowaniu tatusia i
    czekac z niepewnością czy sad zasądzi zwrot czy nie, taka loteria.
    Moim zdaniem to bzdura, powinno byc tez swego rodzaju zabezpieczenie
    na te dodatkowe koszty.
  • demonii.larua 14.01.09, 16:59
    >Do tego w naszym prawie nie dochodzi się wyrównania
    > alimentów wstecz,
    Oczywiście że dochodzi.
    --
    ...Wyobraźnia, gdy przymiera głodem
    Zaprzestaje prowadzenia wojen...
  • domini888 15.01.09, 09:33
    Myślę, że warto byłoby również wprowadzić stałą, coroczną podwyżkę alimentów o
    wskaźnik inflacyjny. Takie rozwiązanie jest stosowane w przypadku wielu umów, bo
    jak wiadomo co roku koszty utrzymania, prąd, gaz, woda itp. rosną.
  • tulse 23.01.09, 11:08
    Jestem ZA!!!!
    tylko niech o taki wskaźnik inflacji podnoszą też pensje nie tylko w
    budźetówce. nie wsztysscy są górnikami-strakorami i lekarzami-
    łapówami. Pracodawcę prywatnego wali że pampersy podrożały...
  • guderianka 14.01.09, 22:21
    ad.2 W Polsce rynek pracy jest nadal zbyt mało stabilny by było tyle
    miejsc pracy. Pracodawca woli raczej zatrudnić specjalistę z danej
    dziedziny niż osobę skierowną do pracy wyrokiem sądu .
    ad.3 Punkt 3 i "wariacje"na jego temat innych forumowiczek kojarza
    mi się ze zmuszaniem do miłości...czy dziecko na którego ojcu będzie
    ciążył obowiązek spotykania się, udowodniania że spotkanie się
    odbyło zapewni dziecku to, co jest mu naprawdę potrzebne ? Czy takie
    dziecko widząc formalne przepychanki rodziców będzie czuło się
    wartośiowe czy też będzie "przedmiotem" a nie podmiotem "gry"?
    Co do czasu, który podałaś jesli chodzi o ograniczenie lub odebranie
    władzy. To chyba zbyt drastyczne i irracjonalne.Żaden sąd nie
    pójdzie na taki "automat", każda sprawa jest inne a do odberania
    władzy potrzebne są jeszcze inne przesłanki niż niewidzenie dziecka
    przez rok.
    A to że ojciec bio ma większe prawa niż partner matki wychowujący to
    dziecko. Takie jest prawo. I równiez ono mówi,że wspólnotę majątkową
    ma małżeństwo a nie konkubinat a dziedziczenie np.spadku (ale też
    długu )odbywa się po lini pokrewieństwa
    --
    Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem
    świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć
    w harmonię Wszechświata, którą nazywamy "prawami natury".
    (A.Einstein)
  • domini888 15.01.09, 09:46
    Częściowo się z Tobą zgadzam, ale:
    1)nie chodzi mi o specjalistyczne miejsca pracy, do których potrzeba
    wykwalifikowanych ludzi. Chodzi o prace, których niewielu chce się podjąć np. w
    jednostkach budżetowych, szpitalach, przy zieleni miejskiej itp. Często jest u
    nich wiele wakatów, bo dużo nie płacą, ale dla pseudo-tatusiów, którzy twierdzą,
    że nie ma pary, a pracują na czarno taka ewentualność mogłaby być mobilizująca.

    Wkrótce tych miejsc pracy będzie jeszcze więcej, bo pracowało w tych miejscach
    mnóstwo ludzi odrabiających zasadniczą służbę wojskową.

    2)Tu nie chodzi o zmuszanie do kontaktu, a do odpowiedzialności i uważam, że
    ojciec powinien mieć nie tylko prawo, ale również obowiązek odwiedzania dziecka
    i zapewniania mu opieki w uzgodnionych terminach. Jeśli wizyty są ustalone co
    dwa tygodnie w weekend, w godz. od 9 do 19, to matka dziecka powinna móc w tym
    czasie zagospodarować sobie czas inaczej np. na studiach. A jeśli ojciec nie
    chce się w tych terminach pojawiać - nie ma sprawy, ale niech pokryje koszt
    opiekunki lub wyjazdów dziecka do dziadków.
    Dlaczego ma być tak, że matka musi, a ojciec może zapewnić dziecku opiekę?
    Takie rozwiązanie zmusiłoby również tzw. walczących tatusiów do rzeczowej oceny
    swoich możliwości w zakresie spotkań z dzieckiem. A w tej chwili jest tak, że
    walczą w sądzie o wizyty prawie codzienne, początkowo całkowicie dezorganizują
    kobiecie życie, a potem znikają i matka dziecka w ustalonych terminach musi
    siedzieć jak pies w domu i tłumaczyć malcowi, że tacie znowu coś wypadło.

    Jeśli chodzi o to, że takie jest prawo, to z przykrością stwierdzam, że masz
    rację, ale może właśnie dlatego należałoby to zmienić?
  • dyderko 15.01.09, 12:23
    1) Chciałabyś leżeć w szpitalu w którym pracuje ktoś „za karę”?
    2) Jesteś pewna że wszystkie matki chciałyby zostawić dzieci z
    ojcami zmuszonymi do tego prawem, a mocno niechętnymi tym kontaktom?

    A tak w ogóle to niektórzy tatusiowie walczą by zrobić na złość
    matce, a niektórzy dlatego że matka im robi na złość, wrzucanie
    wszystkich do jednego worka nie jest zbyt sprawiedliwe.

    --
    Każdemu należy się przydziałowa miseczka szczęścia!
  • domini888 15.01.09, 14:53
    Może źle się wyraziłam. Chodzi mi o sytuację, w której jedno z rodziców ma prawa
    i obowiązki, a drugie wyłącznie uprawnienia i jestem przeciwna tego rodzaju
    dyskryminacji.

    Dlaczego zamiast zmiany w prawie ma być tylko alternatywa: godzenie się na to co
    jest albo rezygnacja z rodzicielstwa (oddanie dziecka do adopcji)?

  • guderianka 15.01.09, 19:56
    Chodzi o prace, których niewielu chce się podjąć np. w
    > jednostkach budżetowych, szpitalach, przy zieleni miejskiej itp

    Uważasz, że jest tyle wakatów na takie prace i że nie trzeba mieć do
    nich żadnych kwalifikacji ?


    ale również obowiązek odwiedzania dziecka
    > i zapewniania mu opieki w uzgodnionych terminach

    No i właśnie to bardzo mi się nie podoba. Nic dobrego z takiego
    przymuszania wyjść raczej nie może..

    --
    Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem
    świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć
    w harmonię Wszechświata, którą nazywamy "prawami natury".
    (A.Einstein)
  • domini888 16.01.09, 09:48
    Uważam, że jest dużo wakatów, a będzie jeszcze więcej, gdy skończy się
    "odrabianie" wojska.
    Nie trzeba mieć wielkich kwalifikacji, żeby kosić trawniki czy zostać salowym.
    Skoro prace te wykonywali "niedoszli poborowi" często z wykształceniem
    podstawowym lub zasadniczym, to nie wydaje mi się, że potrzeba do tego wyższego.

    W kwestii kontaktów ojca z dzieckiem, to nie chodzi mi o zmuszanie do spotkań,
    ale do wywiązywania się z deklaracji. Przecież tych ojców nikt nie zmusza do
    wali w sądzie o spotkania 5 razy w tygodniu. Ale skoro w sądzie już
    zadeklarowali takie chęci i udało im się to uzyskać, to albo niech dziecko
    widują we wskazanych terminach, albo niech płacą za swoje nieobecności, żeby
    matka dziecka mogła gdzieś zabrać malucha na otarcie łez.

    A jeśli nie może (lub nie chce) się spotykać, niech wniesie o zmianę
    uregulowania na mniejszy wymiar.

    To dla mnie tylko egzekwowanie odpowiedzialności za deklaracje składane przed
    sądem. Jeśli zapewnienie opieki w wyznaczonych terminach będzie prawem i
    obowiązkiem ojca, zacznie on ten obowiązek traktować poważniej i zastanowi się
    trzy razy zanim zacznie walczyć o coś, czego nie jest w stanie dotrzymać.

    Ojciec mojego dziecka wniósł o takie uregulowanie, że poza wszystkimi dniami
    wolnymi, musiałby mieć dodatkowo 91 dni roboczych wolnych od pracy. Jest
    oczywiste, że to niewykonalne, ale nie ma żadnych konsekwencji za kosmiczne
    żądania, więc spokojnie można tak napisać. Papier cierpliwy.
  • krolowanocy 16.01.09, 14:38
    > W kwestii kontaktów ojca z dzieckiem, to nie chodzi mi o zmuszanie > do spotkań, ale do wywiązywania się z deklaracji. Przecież tych
    > ojców nikt nie zmusza do wali w sądzie o spotkania 5 razy w
    > tygodniu. Ale skoro w sądzie już zadeklarowali takie chęci i udało > im się to uzyskać, to albo niech dziecko widują we wskazanych
    > terminach, albo niech płacą za swoje nieobecności, żeby
    > matka dziecka mogła gdzieś zabrać malucha na otarcie łez.

    nie sądzę, żeby zabranie dziecka gdziekolwiek miało tak duże znaczenie. nie da się pieniędzmi wynagrodzić braku miłości.
    a przymusowa opieka? jeszcze gorzej. załóżmy że taki tatuś przychodzi zająć się dzieckiem, żeby matka miała "wychodne", choć wcale nie ma na to ochoty, ale nie chce tracić praw - choćby ze względów "prestiżowych". sadza dziecko przed telewizorem, sam siada przed komputerem i tyle tego zajmowania się. dziecko nieszczęśliwe, ojciec wkurzony, że musi siedzieć z bachorem, a matka nawet jak coś załatwi to cała w stresie.
    bez sensu.
    ja też nie wiem czemu są ojcowie, którzy w sądzie walczą o spotkania, a potem je olewają. i nie korzystaja z okazji spotkania się z dzieckiem nawet, jak nie ma ku temu żadnych, ale to żadnych przeszkód ze strony matki. ale są tacy. i nie ma sensu zmienianie tego prawem.

    acha, a co do bycia salowym... to ja bym nie chciała leżeć w szpitalu, w którym jako salowy pracuje taki "tatuś" i to "bez specjalnych kwalifikacji". bardzo bym nie chciała.
    koszenie trawników też wymaga umiejętności obsługi kosiarki. wymaga więc przeszkolenia. szkolącemu trzeba zapłacić. odzież ochronna, ubezpieczenie - kolejne koszty. nie takie to proste wszystko

    --
    Przygody potworów
    Rośnie sobie w lesie... czyli nudne fotki wink
  • ofiara_przemian 23.01.09, 10:15
    Zacznij od siebie. Takaś święta? Nie ma to, jak wyładowywać
    frustracje na byłym. Przesyłam życzenia samotnego, powolnego i
    opływającego we frustracje starzenia się poprzez klimakterium aż po
    grób.
  • freiman 23.01.09, 14:23
    i na dodatek alimentów płaconych na wnuki
  • domini888 26.01.09, 14:10
    A ja mimo wszystko życzę Ci wszystkiego dobrego, bo ponoć wszystko to czego
    życzymy innym i nam się zdarzy.
    P.S. Jestem w szczęśliwym związku smile
  • profes79 23.01.09, 10:21
    Rozumiem ze ww punkty odnosilyby sie zarowno do ojcow jak i do matek
    zanidbujacych dzieci?
    --
    Longeta i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • profes79 23.01.09, 10:28
    I po przeczytaniu calosci dodam: rozumiem ze autorka watku sie nie zastanawia
    nad kwestia 500 PLN alimentow do kogos kto zarabia minimum krajowe albo niewiele
    powyzej.
    Sorry, ale jakbym sie znalazl w takiej sytuacji to rzucilbym robote
    po co sie meczyc jak i tak na chleb sie nie zarobi?
    --
    Longeta i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • ofiara_przemian 23.01.09, 12:13
    Jestem kobietą, do tego dzieckiem z domu, gdzie ojciec nie płacił
    lub z łaską odpalał "alimenty", ale z własnych obserwacji znam też
    problem z tej drugiej strony. Jeśli facet widzi, jak matka jego
    dziecka przepuszcza kasę na siebie - ciuchy, solarium, kosmetyczkę
    etc., a na każdą parę butów dla dziecka, ubranie, zabawkę, artykuły
    szkolne itp. ciągnie dodatkową kasę od ojca, to jak ma taki facet w
    końcu się nie wkurzyć?
  • domini888 26.01.09, 14:13
    Nie wiem co rozumiesz przez ciągnięcie kasy na dodatkowe rzeczy. Z tego co wiem
    to nawet alimenty jest często trudno wyegzekwować, a co dopiero "ciągnąć
    dodatkową kasę".
  • metall 23.01.09, 10:47
    W punktach używasz słowa "rodzic" - i słusznie - ale w podsumowaniu piszesz, że
    zaproponowane zmiany mają zdyscyplinować "pseudo-tatusiów". Pseudo-mamuś nie
    będą dotyczyć? To będą sprzeczne z konstytucją.
  • domini888 26.01.09, 14:15
    Moje stanowisko jest takie samo zarówno dla tatusiów jak i mamuś zaniedbujących
    swoje pociechy, a w treści użyłam "pseudo-tatusia" jedynie jako przykład, nie
    zaś jako próbę dyskryminacji i trzymania się jednej strony.
  • tulse 23.01.09, 10:49
    WItam
    nie wiem czemu piszesz tylko "witajcie dziewczyny" ale niech tam...
    1. bardzo ładnie, ustawowe określenie kwoty. Zwróć tylko uwagę, ze
    na dzieci łożą oboje rodzice. "Twój" przepis skazał by Cię zatem na
    dołożenie takiej samej kwoty. Tak ma być?
    3. moje dzieci są za granicą. zatem obowiązki mam (płacę), a
    poogladać ich mogę jak akurat "mamusi" nie ma w pobliżu...
    Ojciec po rozwodzie przestaje być ojcem. nie sposób utrzymać
    odpowiednich więzi. Oczywiście przez jakiś czas wszyscy próbują, ale
    wiadomo jak jest. Stąd częste głosy, że "jego teraz dzieci nie
    interesują bo ma bla bla". Natura. To temat przemilczany i śmiem
    twierdzić, że spora część batalii sądowych o opiekę nad dziećmi ma
    na celu postwaienie na swoim i doj...nie drugiej stronie, a nie
    rzekome "dobro dzieci"
    wracajac do pieniędzy. Mamy często przesadzają z kwotami. Nie widzą
    w swoim zachowaniu nic złego (wide akcje z całowaniem klamki), za to
    ojcowie są zawsze źli i pieniędzy nie dają. Zawsze.
  • marta_5050 23.01.09, 11:06
    Większość "cudownych mamuś" uważa, że ojciec dziecka powinien płacić takie alimenty, żeby dało się za to utrzymać w 100% dziecko (po co mamusia ma dopłacać skoro dziecko przytula i z nim rozmawia-to też według niej kosztuje) oraz mamusię-skoro mamusia zajmuje się dzieckiem nie może absolutnie chodzić do pracy. 500zł alimentów??? rozumiem, że wspaniała mamusia dokłada również 500zł? utrzymanie dziecka NIE kosztuje 1000zł. Ojciec dziecka nie powinien ponosić większych kosztów tylko po to, żeby mamusia miała wyższy pakiet w kablówce, szybszy internet i droższe kosmetyki.
  • krolowanocy 23.01.09, 11:51
    marta_5050 napisała:

    Cytat utrzymanie dziecka NIE kosztuje 1000zł.

    owszem, kosztuje tyle. a bywa że i więcej. albo nie masz dzieci,
    albo masz dziecko które nigdy nie choruje, chodzi cały rok w jednych
    butach, ubraniach z PCK i je najtańsze żarcie marki Tesco.


    --
    Przygody potworów
    Rośnie sobie w lesie... czyli nudne fotki wink
  • camparis 23.01.09, 14:13
    Mam dziecko, podliczyłam koszty jego utrzymania i wraz z
    przedszkolem oraz zajęciami dodatkowymi wyszło mi 650 zł miesięcznie.

    Nie jadamy najtańszego żarcia, nie chodzimy w ubraniach z PCK i moje
    dziecko czasami choruje.

    Nie zastanawiało cię nigdy, jak dają sobie radę rodziny z czwórką
    dzieci i dochodem max 3.000 na rodzinę? Te dzieci nie chodzą
    obdarte i głodne, a powinny, bo przecież na same dzieci wyszłoby
    4.000 zł ;/

    No chyba że mamuśka koniecznie chce dzieciaka na śniadanie karmić
    ananasami z puszki ;/

    --
    moje spojrzenie na Wrocław
    www.miastowroclaw.blox.pl
  • chalsia 23.01.09, 14:33
    > Nie zastanawiało cię nigdy, jak dają sobie radę rodziny z czwórką
    > dzieci i dochodem max 3.000 na rodzinę? Te dzieci nie chodzą
    > obdarte i głodne, a powinny, bo przecież na same dzieci wyszłoby
    > 4.000 zł ;/

    a po co się mam nad tym zastanawiać? Co mnie to obchodzi za ile
    Kowlaski i jego rodzina żyje?
    Mogę im współczuć, ale na szczęscie nie jestem zobowiązana do
    utrzymywania takiej stopy życiowej jak oni.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • krolowanocy 23.01.09, 14:41
    ananasy z puszki akurat nie są takie drogie. choć mój syn akurat
    jada na śniadanie serek i płatki na mleku, plus 1, 2 kanapki

    ale buty są
    a mój syn zużywa minimum jedną parę w sezonie, a często dwie. to
    daje jakieś 4-6 par butów rocznie. ubrania, przedszkole. jedzenie.
    woda, prąd, gaz - oczywiście że koszty liczne na 3 osoby, ale
    jednak. lekarstwa - ostatnio zostawiłam w aptece 120 złotych.
    i tak dalej.
    przejazdy, meble, zabawki, ksiażeczki, czasem "kultura" w postaci
    wyjścia do kina, teatru

    wiesz, nie chcę się kłócić - owszem, są i rodziny które utrzymują
    więcej dzieci za mniejsze kwoty. no i brawo
    ale:
    po pierwsze ty możesz mieć niższe koszty, bo jesteś z Wrocławia. po
    drugie może nie policzyłaś rzeczy, których nie kupuje się co
    miesiąc, tylko rzadziej - ale też przecież się na nie wydaje
    pieniądze
    to, czy dziecko jest "obdarte i głodne" tylko w pewnym stopniu
    zależy od zawartości portfela, to, że ktoś ma dużo pieniędzy nie
    znaczy że umie je mądrze wydawać
    no i jeszcze kwestia tego, co ktoś uważa za "godne zycie" jakie się
    dziecku należy.

    --
    Przygody potworów
    Rośnie sobie w lesie... czyli nudne fotki wink
  • domini888 26.01.09, 14:36
    Gratuluję gospodarności i chylę czoła. Mnie samo przedszkole kosztuje 280 zł, do
    tego zajęcia dodatkowe, żywność, odzież, kosmetyki... Już na w/w rzeczy te 650
    zł nie wystarcza, a gdzie tu jeszcze wyposażenie pokoju, fotelik samochodowy,
    rowerek czy sanki. Nie wspominając już o organizacji wypoczynku np. wyjazdu w
    góry czy nad morze. To wszystko też są koszty utrzymania dziecka i nijak nie
    mieści mi się to - nawet przy znacznej oszczędności - w podanej przez Ciebie kwocie.
  • tewie60 23.01.09, 11:52
    marta_5050 napisała m.in.:

    <Ojciec dziecka nie powinien ponosić większych kosztów tylko po to, żeby mamusia
    miała wyższy pakiet w kablówce, szybszy internet i droższe kosmetyki. >
    SŁUSZNIE !

    Primo - większość mamuś występuje o rozwód, gdy facet traci pracę i przestaje
    spełniać ich zachcianki. Są to kobiety, którym było za dobrze, nie musiały
    zarabiać, bo mąż dawał na fryzjera, kosmetyczkę, ciuchy i jeszcze niańkę
    zatrudniał, żeby się bidula nie przemęczała

    Secundo - minimum 500zł na dziecko - jak taka fanatyczka udając, że kocha, rok
    po roku urodzi 5 szt, to tylko się rozwodzić, bo dostawać 2500 tylko za fakt
    bycia mamusią to duża frajda. Ciuchy kupuje raz do roku dla najstarszego, a
    młodsze chodzą w używanych albo z Caritasu. Zarejestrowana jako bezrobotna, bez
    zasiłku, żarcie bierze z opieki społecznej, do tego dodatek mieszkaniowy,
    świadczenia rodzinne, itd. Jak jest cwana, to popracuje gdzieś 2-3 m-ce na rok i
    zgarnie jeszcze ulgę podatkową, ale wraca na bezrobocie, by nie stracić kokosów.
    A jak ojciec chce zobaczyć dzieci, to wejścia pilnuje teściowa i wzywa policję,
    że facet burdy urządza.
    Żyć nie umierać !!!
  • bancha 23.01.09, 14:39
    jakos nie widzę dookoła tych matek zyjących w luksusach-
    kosmetyczka, solarium, pełny pakiet kablówki - to śmieszne.
    zazwyczaj ciezko dotrwacdo pierwszego bo "tatko" sie uchyla.
  • domini888 26.01.09, 14:39

    > Secundo - minimum 500zł na dziecko - jak taka fanatyczka udając, że kocha, rok
    > po roku urodzi 5 szt, to tylko się rozwodzić, bo dostawać 2500 tylko za fakt
    > bycia mamusią to duża frajda.

    Pomijając wszystko poprzednie, bo brak na to słów ... słyszałeś kiedyś o
    antykoncepcji? Ponoć nie tylko kobiety mogą ją stosować wink
  • polsz 23.01.09, 12:04
    utrzymanie dziecka nie kosztuje 1000 zł? Cóż, znacznie więcej wydaję miesięcznie
    na opiekunkę
  • ally 23.01.09, 14:06
    > Większość "cudownych mamuś" uważa, że ojciec dziecka powinien płacić takie alim
    > enty, żeby dało się za to utrzymać w 100% dziecko (po co mamusia ma dopłacać sk
    > oro dziecko przytula i z nim rozmawia-to też według niej kosztuje)

    oczywiście. czas to pieniądz. podcierając dziecku tyłek, traci możliwość
    zarabiania w tym samym czasie. idź na kurs ekonomii, koleżanko.
  • marta_5050 23.01.09, 20:55
    Przeliczasz czas spędzony z dzieckiem na pieniądze? Serdecznie współczuję twoim dzieciom, że mają tak bardzo nienawidzącą je matkę. Matka, która kocha swoje dzieci NIGDY nie będzie chciała kasy za to, że podciera dziecku tyłek.
  • ally 23.01.09, 23:12
    czytanie ze zrozumieniem to cenna umiejętność.
  • domini888 26.01.09, 14:46
    To co piszesz to demagogia. Podobnie podchodzą niektóre sądy. Utrzymanie dziecka
    powinno być pół na pół, ale obowiązki związane z opieką nad nim leżeć tylko na
    jednym z rodziców i to, że możliwość zarobkowania drugiego gwałtownie się
    zmniejszy, to ... trudno.

    Miłość do dziecka nie oznacza zwolnienia z umiejętności, a nawet konieczności
    liczenia pieniędzy, bo te pieniądze są również dla dziecka.
    Możesz siedzieć w domu z dzieckiem, bawić się z nim i umrzeć z głodu, jeśli nie
    masz źródła finansowania.
    Co mają powiedzieć wszystkie pracujące na dwa etaty matki, które tyrają, żeby
    związać koniec z końcem? Czy one są złe, bo starają się o pieniądze na
    utrzymanie swoich dzieci?


  • bancha 23.01.09, 14:26
    utrzymanie dziecka nie kosztuje 1000 zł?, jak to nie?
    przedszkole+wyzywienie+ubranie+dojazdy+pielegnacja+leczenie+wakacje+d
    ziecko rowniez zuzwywa prad wode gaz prawda?+ew.zajecia
    dodatkowe+opiekunka ( w przypadku kiedy dzieckiem zajmuje sie tylko
    jedno z rodzicow to norma)
  • morekac 18.06.09, 15:00
    Kosztuje nawet więcej - małemu trzeba zapewnić opiekę, starszemu
    chociażby ksiązki do szkoły itp + jedzenie + ubranko (a czasami
    rosną jak na drożdżach, 2 numery buta w rok...), dziecko zużywa prąd
    i wodę, jeżdzi na wycieczki szkolne, komitet rodzicielski i zajęcia
    dodatkowe też kosztują... O wakacjacj już nie wspomnę... Oczywiście
    może dziecko całe życie w łachmanach chodzić, nie pojechać na żadną
    wycieczkę czy wyjście klasowe, nie brać lekarstw w trakcie choroby
    etc. Chciałabys tego dla swojego dziecka?
  • bancha 23.01.09, 16:35
    w moim przypadku całowanie klamki odpada, ot tatuś ogranicza się do
    1-2 kontaktów telfonicznych w ciągu roku. Są oczywiscie pryzwoici
    ojcowie ktorzy staraja sie zapewnic dzieciom godne warunki bytowe,
    płacą regularnie i interesują się aktywnie dziećmi jednak niestety w
    Polsce niściągalnośc alimentow sięga 70 %....
  • domini888 26.01.09, 14:31
    Napisałam "witajcie dziewczyny", bo to forum "samodzielna mama" !!!

    Problem wyjazdów jednego z rodziców z dzieckiem za granicę zawsze był sprawą
    kontrowersyjną. Rozumiem tych ojców/matek, którzy walczą o zatrzymanie dzieci w
    kraju, ale stanowisko matek/ojców mających lepsze zarobki za granicą też nie
    jest mi obce.

    W swoim poście nie piszę jednak o sytuacji rozdzielenia rodziców i dzieci z
    przyczyn niezależnych, ale o zaniedbywaniu ich przez rodzica mieszkającego np.
    dwie ulice dalej.

    Myślisz, że kobiety usiłują wyciągnąć pieniądze od facetów? Zastanówmy się...

    Zanim urodziłam dziecko miałam pracę, byłam dyspozycyjna i dorabiałam po
    godzinach. Dzięki temu byłam atrakcyjnym pracownikiem (pełna dyspozycyjność,
    szkolenia, wyjazdy), mogłam pracować po godzinach i zarabiać dodatkowe pieniądze.
    Urodziłam dziecko i muszę mu zapewnić opiekę, a nie mam wsparcia w rodzinie,
    więc odpadają wszystkie w/w dodatki i wiele atrakcyjnych posad wymagających
    wyjazdów zagranicznych czy szkoleń poza miejscem zamieszkania. Moje możliwości
    zarobkowe gwałtownie się zmniejszyły, zamiast na menedżera (mając 2 letnie w tym
    doświadczenie i stosowne wykształcenie) mogę startować na sekretarkę, w
    przeliczeniu zamiast 6 - 9 tysięcy mogę zarabiać 1800 zł.

    Oczywiście mogłabym podjąć taką pracę i wynająć opiekunkę, ale wtedy mój syn nie
    miałby żadnego z rodziców i byłoby to równoznaczne z oddaniem go w obce ręce.
    Na otarcie łez dostałam 900 zł (to mniej niż pensja opiekunki w Warszawie czy w
    Poznaniu) alimentów od faceta, tzw. ojca, który nie ma tych problemów co ja,
    zarabia 10 000 zł i nie widzi potrzeby widywania swego dziecka.
  • lawetas 23.01.09, 11:03
    Nie przyszło ci do głowy, że niektórzy tatusiowie musieliby wyjechać
    na co najmniej rok za granicę aby opłacić alimenty i tym samym
    zostałby skreślony jako rodzic, bo po roku odebrane zostaną mu
    władze rodzicielskie ?
    Może jednak nie wszystkich do jednego worka...


    -------
    Lawetas to kobieta wink
  • skywalker2002 23.01.09, 11:11
    Wypowiedzi domini888 uważam za w najłagodniejszej wersji głupie. Co w sytuacji
    kiedy matka, często wraz z teściową na skutek jej inspiracji utrudnia ojcu
    kontakt z dzieckiem. Teściowa podburza swoją córkę i wnuka/wnuczkę przeciw ojcu,
    a alimenty traktuje jako źródło ekstra gotówki???
    Zmiany w sądach są konieczne. Teraz w sprawach rodzinnych w ponad 90% przypadków
    orzekają kobiety, skutkiem czego dla wymiaru (nie)sprawiedliwości najgorsza
    matka jest o niebo lepsza od najlepszego ojca.
    I to bym zmienił w kodeksie rodzinnym czy co tam reguluje owe kwestie.
    Wszyscy ojcowie walczący o swoje dzieci niech się nie poddają!!!
  • ally 23.01.09, 14:08
    a ustawy tworzą 80% mężczyźni. rozumiem, że jesteś za parytetem?
  • ally 23.01.09, 14:10
    oczywiście, "w 80%"
  • domini888 26.01.09, 14:55
    Te sformułowania brzmią dziwnie znajomo..., ale nie skomentuję ich.

    A jeśli chodzi o kobiety w sądach, to jestem za tym, by znacząco zwiększyć
    liczbę sędziów płci męskiej w sądach rodzinnych.
    Fakt sfeminizowania tego obszaru prawa jest wg mnie anomalią. Jeśli sędziowie
    mają jasne wytyczne wynikające z prawa, to nie wiem w czym problem, by wytyczne
    te stosowali zarówno mężczyźni jak i kobiety.

    Poza tym panie sędziowie są również kobietami mającymi prawo do rodzenia i
    wychowywania dzieci, a to często znacznie przeciąga postępowania sądowe (L4,
    opieka, macierzyński).

    Nie zgodzę się też, że kobiety orzekają na rzecz kobiet. Moim zdaniem (popartym
    doświadczeniami) nikt nie jest tak surowym sędzią dla kobiety, jak inna kobieta
    i osobiście wolałabym, gdyby w moich sprawach orzekał mężczyzna.
  • leew1 23.01.09, 11:29
    4)odebranie dziecka matce, która chce się mścić na swoim byłym, bo ma zbyt mało
    rozumu i oddanie do domu dziecka
    5) wprowadzić karę śmierci dla tych, ktorym się nie wiedzie w życiu i nie stać
    ich na alimenty z różnych powodów, np. zdrowtnych, niech się nie męczą z 600-
    złotową rentą!
  • filipooo 23.01.09, 11:39
    domioni88 nie trzeba było dawać d... to by nie było takich problemów, brak
    dzieci = brak kłopotów, jak cie nie stac na dzieci to nie rodz i tyle
    --
    ..:: miłość przyjaźń dobre słowo ::..
  • tw.zenek 23.01.09, 13:14
    "Niechby i bił byleby był"

    Albo: "Co to za kobita bez chłopa" i.t.p.

    A potem płacz.......

    --
    Tak, PO to fatalna partia... Problem polega na tym,
    że wszystkie inne są jeszcze gorsze.
  • domini888 12.06.09, 20:40
    W kwestii wyjaśnienia: jestem szczęśliwą posiadaczką zrekonstruowanej rodziny,
    więc Twój komentarz jest żałosny i całkowicie chybiony.
  • domini888 12.06.09, 20:38
    Żenujące i obrzydliwe to co piszesz. Oznacza tylko brak znajomości życia i sporo
    jadu wewnątrz. Zasługujesz wyłącznie na politowanie.
  • hipopotam_w_kaluzy 23.01.09, 11:48
    A mnie zawsze interesowalo dlaczego kobiety robia dzieci z tymi
    nieodpowiedzialnymi przyszlymi pseudotatusiami. Dlaczego jest mnostwo samotnych
    matek. Przeciez jesli mezczyzna chce miec dziecko, to nigdy pozniej tego dziecka
    nie zostawi i nawet po rozwodzie interesuje nim i poswieca mu czas. Za brak ojca
    w rodzinie czesto winne sa kobiety, bo realizuja swoj cichy plan posiadania
    potomstwa, niewazne czy ten ktos na ojca sie nadaje czy nie. Wazne zeby byl
    facet u boku i dziecko, nie jest tak?
  • bura-tino 23.01.09, 12:22
    Mnie też to zastanawia, ale dodam, że dział to w obie strony i
    dotyczy obu płci. Po prostu mnóstwo ludzi nie zwraca uwagi na to,
    jakim człowiekiem jest osoba, z którą sprawiają sobie dziecko. A
    później dramat: pikietujące samotne matki wykrzykujące jaki to
    wredny tatuś, bo nie płaci i lamentujący samotni ojcowie, bo wredna
    była żona nie dopuszcza do dziecka i chce tylko kasy. Naprawdę było
    im obojętne z kim idą do łóżka ? Nie wstyd im obnosić się z tym, że
    mają dziecko z takim byle kim ? Tylko dzieci szkoda, bo wiele z nich
    będzie miało takie samo życie jak rodzice, skoro mają takie wzorce.
  • domini888 12.06.09, 20:48
    A co z faktem, że ludzie się zmieniają? Że kochający niegdyś mąż i ojciec może
    przeżywać kryzys wiek średniego i uganiać się bez skrępowania za każdą
    spódniczką lub wyprowadzić do innej? Co z tym, że czasem ojcostwo jest w
    rzeczywistości większym trudem niż, gdy je pokazywali w reklamach i
    amerykańskich filmach? Co jeśli zdecydowanie się na rodzinę i rezygnację z
    zabawowego trybu życia okazuje się zbyt trudnym wyrzeczeniem i ktoś chce się
    cofnąć do poprzedniego etapu?
  • serir 23.01.09, 12:26

    Witam.
    A może należy jeszcze dorzucić do tych propozycji, zmianę przepisu mówiącego
    limicie czasu w którym ojciec dziecka może wnioskować o przeprowadzenie badań
    dotyczących ustalenia ojcostwa?
    Jeżeli się nie mylę, to w chwili obecnej okres ten wynosi miesiąc od narodzin. A
    później, choćby "mamusia" co dzień uświadamiała, że to owoc słabości do
    przechodnia z ulicy, to i tak ten facet który zostanie podany do dokumentów przy
    porodzie czy tuż po nim, będzie płacił do u....nej śmierci, bez szans na zmianę
    stanu.
  • demonii.larua 24.01.09, 18:34
    A to już są kompletne bzdury. Po pierwsze domniemanie ojcostwa dotyczy tylko
    mężczyzn żonatych i tu faktycznie z automatu dziecko jest przypisywane mężowi
    matki dziecka (co można oczywiście w prosty sposób obalić w sądzie - jeśli jest
    taka potrzeba). Po drugie jeśli matka jest stanu wolnego by uojcowić jaśnie
    tatusia potrzebuje w usc jego oświadczenia i choćby w szpitalu podała dane św.
    Franciszka z Asyżu to i tak w usc potrzebny jest ojciec, który uzna dziecko
    osobiście (przy czym ma jeszcze rok czasu na to, by uznanie wycofać).
    Zatem jeśli tatuś, który nie jest biotatusiem, nie chce nim być - ma sporo
    możliwości by NIE PŁACIĆ do usranej śmierci tongue_out Dla chcącego nic trudnego.
    --
    ...Wyobraźnia, gdy przymiera głodem
    Zaprzestaje prowadzenia wojen...
  • cudko1 23.01.09, 12:50
    1. a co w sytuacji gdy tatus dziecko chciał miec bardzo bardzo
    bardzo.... starał się kilka miesięcy przekonał mamusie w teorii też
    był dobrym odpowiedzialnym ojcem ale rzeczywistość go przerosła???
    kobiety nie są jasnowidzami i takiew rzeczy nei zawsze da się
    wyłapać i czasami zdarzyc się moze danie doopy ,mimo wszelkich
    starań nie temu co trzeba

    2. nie jestem za wyciąganiem kasy od ojca... ale skoro ja dzwonie i
    mówie ze dziciak chory i potzrebuje pomocy to on wyłącza telefon.
    jqak dla mnie wspomniany system amerykański bardzo by odpoiwadał -
    rozliczanie się z ojcem za pomoca rachunków i po problemie, nie
    byłoby ze mamusie wydają kase na siebie itp. Ja zawsze mam rachunki
    na to co kupuje dziecku, zeby własnie w razie czego nie słuchać
    zarzutów ze wydałam na siebie

    3. absolutnie mamusie które kierując się jakims trudnym dla mnie do
    zrozumienia dobrem dziecka ograniczją, niepozwalają na kontakty to
    mają zwyczajnie zrytą psyche i tyle, w takich wypadach serio chyba
    bym im zabierała prawa do dziecka. Ale różnie w życiu bywa - ja
    swojemu nigdy nie ofraniczałam, wręcz dzwoniłam i zachęcałam do
    przyjeżdzania do małej, no i przyjeżdza kiedy chce o której chce,
    czasami 3 w tygodniu a czasami nie ma go dwa tygodnie a zdarzyło
    się i 2,5 miesiąca - a ostatnio zrobił awanture bo mnie nie ma w
    domu z dzieckiem - zadzwonił tego samego dnia o 17.30 ze chce
    przyjechać!!!! jasnowidzem nie jestem a jego wizyty są nie do
    przewidzenia - więc co utrudniam kontakty????????? i własnie w takim
    wypadku, ja jeszcze tego nie zrobiłam ale chyba nie bede miała
    wyjscia i wniose o kontakty ojca z dzieckiem w okreslonych dniach a
    nie ze tak jak teraz nogdy nie znam dnia ani godziny - a gdy sobie
    cos zaplanuje wczesniej to dostaje opie... od tatusia ze nie moze
    dziecka zobaczyc jak mu się akuratnie zamami



  • hipopotam_w_kaluzy 23.01.09, 14:46
    > 1. a co w sytuacji gdy tatus dziecko chciał miec bardzo bardzo
    > bardzo.... starał się kilka miesięcy przekonał mamusie

    To nie trzeba bylo sie zgadzac na dziecko jesli nie chcialas.

    > kobiety nie są jasnowidzami i takiew rzeczy nei zawsze da się
    > wyłapać

    Kobiety widza to co chca widziec i slysza to co chca slyszec.
  • hipopotam_w_kaluzy 23.01.09, 14:50
    Oczywiscie nie mowie o wszystkich kobietach. Mam na mysli taki typ kobiet jak
    pomyslodawczyni tegoz watku. Pozdrawiam wszystkie inteligentne i racjonalnie
    myslace kobiety wink
  • chalsia 23.01.09, 14:53
    > Kobiety widza to co chca widziec i slysza to co chca slyszec.

    faceci tak samo.
    Bo ta cecha to zwykła ludzka "przyopadłość", niezależna od płci.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • szymonblaszczyk 24.01.09, 17:35
    mylisz się - powiem wiecej - nie masz racji

    widze gro oszukujacych się kobiet które uważają że ich faceci po ślubie przestaną pić, zdradzać, szlajac się po knajpach - ale prawda jest taka: damski bokser nagle nie stanie się uosobieniem dobroci. Dla kobiet jednak zrozumienie tego jest bardzo trudne. Znam niewiele kobiet które nie oszukiwały się i porpostu zostawiły faceta nie wierząc że do teraz spedzali oni czas przy wódce a po ślubie staną się ambitnymi osobami. A reszta? Czy mi ich żal ... bie. Dorośli ludzie dokonują wyborów i ponosza ich konsekwencje. To jest logiczne. Dziwne jest tez ze te które uciekły znalazły innych, dokłądnie takich samych twierdząc że teraz to coś innego a ja tego nie widzę.

    Co do załozenia autorki postu, iż dziwi ją fakt że faceci tak licznie się gromadzą walcząc o swoje prawa a o obowiazki nie ... pytam - a co w tym dziwnego? Która kobieta walcząc o równouprawnienie walczy też o obowiązki? Walczymy o to co dla nas wygodne. A o co mają walczyć faceci którzy nie dostają opieki nad dzieckiem z zasady?
  • domini888 26.01.09, 15:00
    A może czasami taki tatuś najpierw jest odpowiedzialny i chce mieć dziecko, a
    potem mu się odmyśla? Albo może zdarza się tzw. "wpadka", za którą nie można
    winić wyłącznie kobiety?

    Do pseudotatusiów niestety nie dołączają instrukcji z działem "działanie
    niepożądane". A kiedy dziecko jest już w drodze, reklamacji nie uwzględnia się !
  • domini888 12.06.09, 20:44
    Nie jest tak. Czasem facet twierdzi, że dziecka chce i będzie przy nim zawsze i
    jest w stanie przekonać nie tylko zakochaną kobietę, ale i całą jej rodzinę.
    Gorzej, kiedy te deklaracje mają być wdrożone, a facet nagle tchórzy i
    wyprowadza się do innego miasta, wypiera dziecka i zmusza kobietę do
    występowania do sądu, bo okazuje się, że tylko jedno z nich było odpowiedzialne
    w tym co robiło, a drugie musi być do tej odpowiedzialności pociągnięte prawnie.
  • 1natka29 17.06.09, 02:54
    Mam troje dzieci z jednym facetem i nie muszę nikomu się tłumaczyć z faktu ich
    posiadania.Jest zupełnie co innego jak tatuś nie może w połowie pokrywać kosztów
    utrzymania dzieci np. z powodu choroby itp.ale jakoś stara się i przynajmniej
    czasami uczestniczy w życiu dzieci,a co innego jak utrzymuje cudze
    dzieci,rozbija się dobrym samochodem a jego dzieci go nie interesują.Najprościej
    jest zamknąć drzwi,pozbywając się kłopotu a całą odpowiedzialność wiążącą się z
    wychowaniem dzieci zostawić matce.Bez względu na to z kim kobiety sypiają i ile
    mają dzieci,to faktem jest,że dzieci nie będą żyły powietrzem i nie muszą być
    karane za brak odpowiedzialności jednego z rodziców.Człowiek dorosły powinien
    brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny.Może mu się czasem coś nie
    udawać,bo jak każdy jest osobą omylną,ale nie próbuje pozbyć się kłopotu.
  • bura-tino 23.01.09, 12:10
    Nie można wrzucać wszystkich przypadków do jednego worka. Nie
    wszyscy tatusiowie są źli i nie wszystkie mamusie dobre. Bardzo
    często nie chodzi o dziecko tylko o rozgrywki między jego rodzicami,
    a bywa że i dziadkami. To wojna, w której dziecko jest ofiarą.
    Niestety często jest tak, że dziecko służy matce tylko do odegrania
    się na jego ojcu za swoje krzywdy i wyciągnięcia z niego tyle ile
    się da. Żąda od niego tylko obowiązków, nie przyznając praw. Znam
    przypadek mamy, która rzuciła pracę i w trakcie jednej sprawy
    sądowej chciała ustalenia ojcostwa, przyznania alimentów i
    pozbawienia ojca praw rodzicielskich. I była bardzo zdziwiona, że
    facet kupił sobie wyniki badań wykluczających ojcostwo. A co z
    dzieckiem? Myślała o nim?
  • kruk51 23.01.09, 12:54
    Otóż ! Nic szczególnego, ani nowatorskiego Szanowna nie wymyśliła ! Pro
    blem stary jak świat. Spytajcie Panie Waszych babek, jak ongiś za PRL-u
    satysfakcjonowano ciężarne Panie. Była ustawa rządowa na mocy której,
    ten Pan co wskazała go ciężarna musiał płacić alimenty. Wychodząc z za
    łożenia, że każdy facet, gdzieś tam którejś dziewczynie zrobi dziecko. A dziecko
    musi mieć ojca, nieprawdaż ?
    Rezultat ? Faceci brali się do picia gorzały a nie do kobiet. Niestety,
    nastąpił gwałtowny spadek zawierania małżeń
    stw. Władze odstąpiły od tego rozwiązania. Przed wojną a i nawet po wojnie
    obowiązywał podatek tzw. kawalerski ( na rzecz alimentowania
    kobiet z przygodnym dzieckiem ). Nic z takich prawnych zabiegów nigdy
    nic mądrego nie wyszło. Nad czym warto się zastanowić ! Z kim się Pa
    nie zadajecie. Z kim bawicie się w te klocki. Czy aby nie jesteście
    aby za bardzo lekkomyślne ? Zauroczone typem z pod ciemnej gwiazdy
    miejcie pretensje raczej do siebie. W moim środowisku, w mojej okoli
    cy nawet bardzo młodzi tatusiowie zauroczeni są swoimi pociechami.
  • inthekitchen 23.01.09, 13:05
    Pobyt dzieci u niego okazał się traumą na resztę życia, 50 tys. zaległych
    alimentów, zero pamięci o ważnych dla nich wydarzeniach...

    Jak myślicie co czułam, gdy znalazłam w Internecie:

    Wacław Nieuważny
    "Tato" - Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci Rozwiedzionych, Członek Zarządu Głównego
    Wacław Nieuważny
    Krajowy Rejestr Sądowy: "Tato" - Stowarzyszenie Na Rzecz Dzieci Rozwiedzionych,
    Członek Zarządu Głównego

    www.wszyscypolacy.pl/Wac%B3aw_Nieuwa%BFny
  • jurek.powiatowy 23.01.09, 13:13

    Ponieważ jak pokazują badania, dzieci wychowywane przez samotnych ojców mają lepsze wyniki w nauce, sprawiają mniej problemów wychowawczych oraz w przyszłości nie wykształca się u nich pełny syndrom DDRR moja propozycja jest taka:
    1. Wszystkim pseudo-mamusiom ograniczyć prawa rodzicielskie, a tym kobietom, które zachodzą w ciążę aby tylko żyć z alimentów męża, stawiać zarzut oszustwa i ścigać je z urzędu.

    Jak czytam niektóre posty to coraz bardziej skłaniam się do uznania w całości tego artykułu:
    skocz.pl/samotnamatka


    --
    Czytam: Czy rozmiar ma znaczenie? i Kobieta miłości nie seksu pragnie
  • inthekitchen 23.01.09, 13:29
    Wszystkie tezy na blogu są prawdziwe. Dla matki dziecko zawsze jest na pierwszym
    miejscu i mężczyzna zawierający związek z samotną matką musi być tego świadomy.
  • jurek.powiatowy 23.01.09, 14:00
    No właśnie, i w tym jest problem. Mężczyzna w takim związku z pewnością czuje
    się jak dodatek, a nie pełnoprawny członek rodziny. Czasem są sytuacje, że
    ojciec dziecka też stoi wyżej w hierarchii niż nowy partner.
    Dlatego warto mówić głośno, że związek z samotną matką, to bardzo trudny
    związek. Już nie mówię o tym, jak to się odbija na dziecku.
    A może by tak zakazać samotnym matkom, wchodzić w nowe relacje partnerskie?

    --
    Czytam: Czy rozmiar ma znaczenie? i Kobieta miłości nie seksu pragnie
  • inthekitchen 23.01.09, 14:59
    Mimo tak trudnych warunków początkowych wielu mężczyzn się w takiej sytuacji
    świetnie odnajduje. Nigdy nie warto generalizować.
  • jurek.powiatowy 23.01.09, 15:06

    Ja wiem, że nie wolno generalizować. Ale mówię tu o większości. Czytałem kiedyś
    badania, okazało się, że dla dziecka mniejszym złem jest być wychowywanym przez
    samotnego rodzica, niż żyć w tzw. rodzinie zrekonstruowanej. Chociaż dla mnie
    zło to zło. Nie ma czegoś takiego jak stopniowalność zła.
    Masz rację, że wielu mężczyzn odnajduje się w takich związkach. Ale tak samo
    można powiedzieć, że wielu mężczyzn odnajduje się w związkach, gdzie kobieta
    jest w wieku jego matki. A czy to znaczy, że taki związek jest zdrowy?
    Wydaje mi się, idąc tropem myślenia antropologów, że wychowywanie dziecka innego
    samca, jest dla mężczyzny czymś sprzecznym z naturą, a w konsekwencji
    nienaturalnym i niezdrowym.
    Dziwne to wszystko jest.

    --
    Czytam: Czy rozmiar ma znaczenie? i Kobieta miłości nie seksu pragnie
  • domini888 26.01.09, 15:17
    Całe szczęście są mężczyźni, którzy posunęli się znacznie bardziej w ewolucji i
    nie kierują się wyłącznie instynktem pierwotnym.
    Co więcej uważam, że życie w pełnej, nawet nie biologicznie rodzinie, z
    kochającymi się i szanującymi opiekunami np. matką i jej partnerem jest znacznie
    lepsze niż oglądanie walczących ze sobą rodziców biologicznych.
    Podnoszony przez Ciebie argument powinien doprowadzić do natychmiastowego
    zaprzestania adopcji, bądź nawet izolowania mężczyzn dorosłych od dzieci, bo
    zgodnie z prawami zwierząt dorosły samiec może nawet zabić młode innego samca.
  • bancha 23.01.09, 16:53
    chlopie o czym mowa nie znam kobiety ktora " zaszlaby w ciaze zeby
    zyc z alimentow meza". To kompletny absurd. tym bardziej ze w Polsce
    srednia alimentow to niecałe 300 zł....
  • erick17 23.01.09, 13:29
    Drogie sfustrowane samotne matki
    A) nie da się ustalić alimentow sztywno bo podlegaja kazuistycznej ocenie ,w zaleznosci od dochodow ojcow wedle prawa(wedle genow to wielu płaci mimo ze ojcami nie jest co oczywiscie nie jest zadna zbrodnia dla was), kwota minimum nie ma sensu , jezeli ktos pracuje legalnie to niezaleznie od kwoty bedzie mial sciagniete pieniadze dobrowolnie poprzez polecenie zapłaty lub nie poprzez komornika , jezeli natomiast nie ma legalnych dochodow ani majatku to nawet 4 000 alimentow zasadzonych okaze sie fikcja prawna i sie przedawni wedle czesci ogolnej kodeksu cywilnego przypusczalnie, zatem punkt 1 GŁUPOTA
    b) prace społecznie użyteczne JUZ SA MOZLIWE DO ORZEECZENIA PRZY DZISIEJSZYM STANIE PRAWNYM , PONIEWAZ PRZY WYPEŁNIENIU ZNAMION PRZESTEPSTWA NIEALIMENTACJI SĄD W RAMACH KARY OGRANICZENIA WOLNOSCI MOZE JA ORZEC wiec jesli sedzie uzna taka kare za adekwatna to ja orzeknie 2 Głupota skutkiem braku wiedzy
    c) to juz totalnie glupota , jaki niby dowod kontaktu lub braku zeznania bezposrednio zainteresowanej w sprawie matki?? czy moze osobne rozprawy z przesluchaniem bieglymi co pol roku???moze tatus mialy pokazac rachunek za lody czy pizze z dzieckiem??? GLUPOTA NAJWIEKSZA
  • sienmuza 23.01.09, 13:29
    Witam, choć sytuacja mnie dotyczy, to jednak rzadko zabieram głos w
    dyskusjach na ten temat. Sprawa alimentów, kontaktów ojca z
    dzieckiem zawsze wywołuje burzę, a zdania osób wypowiadających się
    są krańcowo różne. I często są to dyskusje zaciekłe. Sprawa wzbudza
    silne emocje. Głównie potępiane są matki, bo:
    1. „Dały” sobie zrobić dziecko z kimś takim (czytaj:
    nieodpowiedzialnym, nie nadającym się na ojca) – więc dlaczego i do
    kogo mają teraz pretensje?
    2. Nie powinny się teraz absolutnie domagać żadnej pomocy, bo
    przecież same tak chciały, same doprowadziły do takiej sytuacji,
    mogły przecież zostać z ojcem dzieci.
    3. Za ich nieodpowiedzialne zachowanie, płaci społeczeństwo.
    (nieprawda: zaległe raty alimentów wypłacanych przez FA, ściąga od
    dłużnika ZUS, pieniądze nie biorą się znikąd, powstało zadłużenie –
    i taki ojciec musi je spłacić).
    Przepraszam za ten sarkazm z mojej strony, ale jestem już
    zniechęcona i czasem mam wszystkiego dość. Mój były mąż znów spóźnia
    się z alimentami. Już prawie miesiąc. I tak mam cały czas. A przez
    te wszystkie dni nie mogę powiedzieć córce, wiesz dzisiaj nie
    będziemy jeść, dzisiaj nie pojedziesz na zespół, bo nie mam na
    bilety, nie kupię Ci kalafonii do smyczka, chociaż ta stara
    roztrzaskała się o podłogę. Nie, ja nie mogę się spóźniać. Ja muszę
    jakoś wybrnąć z sytuacji. Kombinować. Wciąż kombinować. Zapożyczać
    się i kombinować jak oddać. Dodam, że nie korzystam z Pomocy
    Społecznej, nie należy mi się zasiłek rodzinny, w ogóle nie mam
    żadnych pieniędzy z tytułu samotnego wychowywania dziecka. Nie czuję
    się z tego powodu pokrzywdzona, przyznaję, że jest w tym moim
    wyborze tatusia trochę winy. Więc staram się jak mogę. Tylko tak się
    zastanawiam, czy kiedykolwiek nadejdzie czas, że Ci
    nieodpowiedzialni tatusiowie, którzy mają w nosie nie tylko
    utrzymanie własnych dzieci, ale także ich rozwój emocjonalny,
    społeczny, otrząsną się? Czy kiedykolwiek mojemu byłemu mężowi
    przyjdzie do głowy, że dla jego własnej córki, jest on bardzo ważną
    osobą w życiu? Że to, w jaki sposób układają się teraz ich stosunki,
    zaważy na przyszłym dorosłym życiu tej małej jeszcze dziewczynki?
    Wątpię. I to jest przytłaczająca świadomość. Świadomość, z którą
    muszą sobie radzić samotne matki. Prawie nigdy ojcowie.
  • chalsia 23.01.09, 13:51
    a mnie rozbawił nagły wysyp w tym watku oszołomów z forum "w stronę
    ojca". Tak - oszołomów, bo Ci, którzy są obiektywni nie
    wypowiedzieli się tutaj, bo (między innymi) widzą, że problem nie
    sprowadza się do "wrednej eksi co to biednego misia wrobiła w
    dziecko".
    --
    Jednak niektórzy ludzie to gady.
  • tata_tomek 23.01.09, 14:33
    chalsia napisała:

    > mnie rozbawił nagły wysyp w tym watku oszołomów (...)

    Wyjaśnienie wysypu jest proste: wątek linkowany z głównej strony portalu GW smile

    > Ci, którzy są obiektywni nie
    > wypowiedzieli się tutaj, bo (...)

    ... bo wiedzą, że rozsądny tatuś nie zadziera z armią samotnych mamuś smile po prostu nie ma na to czasu, bo musi zarabiać na alimenty.

    A poważnie, czyli "do ad remu" początku wątku:

    ad 1 - wszelkie administracyjne / odgórne ustalenia wysokości alimentów są bez sensu - każda rodzina czy też była rodzina to inny przypadek.
    A co powie samodzielna mama, jeżeli sąd najpierw podniesie alimenty do 500 zł a potem z jakiegoś powodu ustali miejsce pobytu dziecka przy ojcu? Np. z powodu udowodnionych zaniedbań matki. Wtedy _ona_ będzie płacić minimum 500 zł (też automatycznie)

    ad 2 - nie chciałbym trafić do szpitala czy tez pod jakąś inną opiekę takiego "wolontariusza" który opiekuje się ludźmi bo go do tego sąd zmusił. "Wolontariat" oznacza chyba coś innego?

    ad 3 - automatyczne / odgórne ograniczanie lub odbieranie praw rodzicielskich? Wszelka "automatyczność" jest niebezpieczna (patrz pkt. 1)

    Chalsiu, czy jestem dość 'obiektywny'? smile

    --
    Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Opowiedz mu o swoich planach na życie...
  • domini888 26.01.09, 15:21
    Aktywność panów na tym forum jest godna znacznie lepszej sprawy smile
  • nudny83 23.01.09, 14:11
    Uważam, że twoja propozycja jest bardzo zła. I nie tylko to. Potwornie
    uogólniasz tę sytuację. Sam płacę alimenty na dziecko - i co, jestem
    "alimenciarzem" ?

    W wieku 17 lat wpadliśmy z dziewczyną. No cóż. Ja natychmiast zacząłem uczyć się
    w trybie zaocznym. Pracowałem po 16 godzin dziennie, udawało mi się zarobić
    1000, 1200 zł. Oczywiście wszystko oddawałem na nią i dziecko. Ona, była mnie
    nawet przychylna, wzięliśmy ślub, ja dziecko uznałem w USC za swoje. I w trzy
    miesiące po tym dostałem pozew o rozwód i alimenty. Moja eks "żona" urządziła mi
    takie piekło że przez 4 lata leczyłem się u psychiatrów mając nałożone alimenty.
    Harowałem niemal po 20 godzin na dobę. Bałem się ludzi, a prawo stoi wciąż po
    jej stronie. W trakcie procesu każde jej słowo miało większą wagę niż to co ja
    miałem na papierze - to też dobrze ? Czy właściwym jest, że zostałem tak
    zniszczony i zasądzono mi alimenty wyższe niż moje ówczesne zarobki ? Czy może
    być tak, że przez to ona dodatkowo brała wyrównanie z MOPS'u na kwotę o wiele
    większą niż niezbędne wyrównania i teraz ja spłacam nie swój dług w kwocie
    kilkudziesięciu tysięcy ?

    Zgadzam się - są źli rodzice których należy ścigać. Są tacy, którzy nie chcą
    płacić. Ale są też tacy, którzy tracą pracę bo zaharowują się niemal na śmierć
    żeby ich dzieci miały za co żyć... Zastanów się nad swoimi słowami - i przeproś
    mnie i takich jak ja publicznie za to że używasz słowa "alimenciarze" w stosunku
    do wszystkich !
  • zgniliznamoralna 23.01.09, 14:29
    Samotna matka powinna do końca żywota dokonywać samobiczowania za
    to, że nie wybrała odpowiedniego ojca dla swojego dziecka.
    Wyciąganie ręki po pieniądze od biednego społeczeństwa jest
    karygodne. Zawracanie głowy pokrzywdzonym byłym partnerom wysoce
    nieetyczne.
    Samotne matki nie powinni w ogóle głośno mówić o swoich kłopotach,
    powinny zaszczyć się w 4 ścianach i cerować ciuszki swoich pociech,
    pracować, ale nie za ciężko żeby dziecko nie ucierpiało jeszcze
    bardziej. Jakiekolwiek formy wyjścia do ludzi powinny być surowo
    ukarane, za uśmiech na twarzy obowiązkowo chłosta, a za próby
    zbliżenia się do innego mężczyzny niż były mąż konieczna bezwzględna
    psychodela, żeby popamiętała do końca życia i żeby nigdy więcej o
    tym nie pomyślała nawet przez ułamek sekudny.
    Zgadzasz się ze mną, prawda?
  • zenon77 23.01.09, 15:15
    Samotna matka, tak jak każdy inny dorosły człowiek, powinna w pełni
    odpowiadać za swoje czyny. Po prostu weszła w spółkę (lub
    spółkowała) z niewłaściwym partnerem. To co zrobi później, to jej
    sprawa. Może oczekiwać, że Państwo jej w tym pomoże, ale nie może
    wymagać, że ją w tym wyręczy. A tak poważnie, to sugeruję poszukanie
    innego, odpowiedzialnego partnera. Może nie będzie miał 190 cm
    wzrostu i czarnego BMW, ale za to będzie wspierał i pomagał.
    Zawracanie głowy tatusiom, proszę bardzo. Zgadzam się, że egzekucja
    pozostawia wiele do życzenia. Ale wyciąganie łap do Państwa jest
    rzeczywiście karygodne. Sam mam troje dzieci i ciężko pracuję, by je
    utrzymać. Nie mam ochoty ze swoich podatków fundować kolejnych
    zasiłków. Jeżeli któraś Pani nie bardzo wie po co i przed kim
    rozkłada nogi, to jej problem.
  • zgniliznamoralna 25.01.09, 20:57
    Widzisz z doświadczenia wiem, że Ci którzy tak ciężko krzyczą o
    odprowadzaniu podatków i ich zagospodarowaniu zwykle nie płacą
    podatków albo płacą jakieś gó...ane minimum.
    Ja tez uważam, że obciążanie budżetu państwa kosztami wychowania
    dzieci, którzy sobie ludzi sami napłodzili jest nietrafionym
    pomysłem i w żaden spoób nie rozwiązuje problemu. Chodzi o skuteczne
    rozwiązanie problemu ściągania alimentów. Skwitowanie problemu
    kobiet, które zostają same z 3 dzieci, a tatuś nie kwapi się do
    łożenia na swoje pociechy tekstem :"Jeżeli któraś Pani nie bardzo
    wie po co i przed kim rozkłada nogi, to jej problem" sugeruje, że
    ponad 30 procent mężczyzn ( bo tyle par się teraz rozstaje) to
    bezmyśle stwory, które nie wiedzą jak się powołuje na świat dzieci i
    że należy brać odpowiedzialność na to co się na świat sprowadziło.
    Być może takie właśnie podejście uchowałoby wiele kobiet przed
    porażką, ale mogłoby to również doporowadzić do wyginięcia rodzaju
    ludzkiegowink
  • domini888 13.06.09, 12:09
    Kiedy czytam, że jakaś pani nie wiedziała przed kim rozkłada nogi, a teraz
    wyciąga rękę do społeczeństwa, to krew mnie zalewa. Czy facet, z którym wtedy
    była został zgwałcony lub myślał, że najlepszym sposobem antykoncepcji jest
    solidny drink przed stosunkiem??? Przepraszam, jeśli jestem zbyt dosadna, ale
    dziecko to nie tylko sprawa, wina czy problem kobiety. Jeśli panowie nie chcą
    płacić alimentów, a chcą się dobrze bawić bez zabezpieczeń, proponuję, żeby
    wykupili specjalne OC na wypadek wpadki, by ubezpieczyciel pokrywał później
    alimenty. Może taka składka co miesiąc uzmysłowiłaby niektórym panom, że
    prezerwatywy są tańsze.
    Poza tym są jeszcze dzieci tzw. planowane, które tatusiom odwidziały się, kiedy
    przestali się interesować mamusią. Co z nimi? Czy taka kobieta mogła
    przewidzieć, że mąż za 15 lat ją rzuci i zostawi bez środków na dzieci?
  • filipooo 23.01.09, 14:29
    no cóż widziały gały co brały smile
    --
    ..:: miłość przyjaźń dobre słowo ::..
  • tarantinka 23.01.09, 14:30
    z mojej perspektywy najbardziej chciałabym sensownej ulgi
    podatkowej. W obecnej chwili nie korzystam z żadnych ulg związanych
    z dzieckiem (mam działalnosć gospodarczą). Mam za wysokie dochody
    żeby krzystac z funduszu alimentacyjnego. Ojciec mieszka za granica
    a procedura dochodzenia alimentów od obcokrajowaca to..... Tak czy
    siak płacę podatki, jestem bardzo a to bardzo pożytecznie społeczną
    jednostką ale wkurza mnie że jestem w jakimś sensie dyskryminowana
    tylko dlatego ze dobrze zarabiam. Co do reszty, nie mamy złego
    prawa - ograniczenie czy pozbawienie władzy rodzicielskiej nie
    powinno być z automatu, powinno to trwac miesiac, czy dwa a nie dwa
    lata i tyle. Tak wogóle to czuję ze mało się na tym znam i nie
    wymysle nic sensownego. Martwi mnie jednak że tak mało jest dobrej
    woli wsórd polityków zeby się na poważnie tym zając. Probelm jest
    ogromny -jestem gotowa poprzec sensowne inicjatywy. Zycze
    powodzenia !!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka