Dodaj do ulubionych

czy związałybyście sie z gosciem który zostawił

29.01.09, 08:34
czy związałybyście się z gościem który zostawił kobiete z dziećmi??
co o takich myślicie? czy takich macie?
Edytor zaawansowany
  • elakuz 29.01.09, 08:46
    tak, ja zwiazalam sie z takim. Zostawil kobiete po 2 latach (nie
    mieli slubu), ale nie zostawil dziecka. Sa w zyciu rozne sytuacje,
    nie kazdy facet to dran a nie kazda kobieta to biedna, opuszczona
    matka i zona.

    --
    "Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencja"
  • morgan25 29.01.09, 08:53
    ale nie było dziecka ani dzieci to nie ma tematu jak sa dzieci
    sytuacja jest całkiem inna z takim facetem ....bo 2 lata małzenstwa
    i rozwód bez dzieciaków to zadne obciazenia dla goscia... rozchodza
    sie i juz
  • elakuz 29.01.09, 13:02
    moze nie napisalam dosc jasno, dziecko bylo, ale go nie zostawil.
    Od momentu rozstania jest ojcem i uczestniczy czynnie w wychowaniu
    dziecka, mimo, ze nie chcial i nie mogl dalej byc w jego matka.
    --
    "Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencja"
  • madziulec 29.01.09, 15:22
    I moze powiesz, ze dziecku poswieca codziennie czas?
    Odrabia lekcje jesli dziecko jest w wieku szkolnym itp??


    No powiedz tak szczezre? Lata do lekarzy, wyjezdza na wakacje...
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • elakuz 29.01.09, 15:31
    na wszystkie pytanie odpowiem tak (szczerze). Tacy dziwni faceci tez
    sawink Mial 1.5 roczna przerwe w wakacjach i lekcjach, jak mama miala
    depresje z powodu odejcia kolejnego faceta i leczyla ja kosztem
    dziecka. Zostala jednak "naprostowana" przez sad i kuratora.
    --
    "Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencja"
  • tsunami05 30.01.09, 13:56
    Mój mąż także zostawił żonę, ale nie dziecko. I odrabia lekcje, po
    lekarzach nie lata, bo dziecko zdrowe.
    Tak się da.
    Przecież nie można być z kimś tylko dlatego, że ma się tym kimś
    dzieci...
    --
    Ludzie mają w życiu potrzebę odnoszenia sukcesów. Dla niektórych
    jest to miłość.
  • madziulec 30.01.09, 14:24
    Opowiedz jak wygladaja tak naprawde kontakty z tymze dzieckeim, wakacje, swieta...

    Opowiedz co jest jak dziecko ma problem w szkole.
    To mnie fascynuje co sie dzieje jak dziecko TERAZ chce pogadac z ojcem, ze ma
    problem.
    A ojciec wlasnie z nowym dzieckiem czy partnerka jest na Karaibach wink
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • ladybird75 29.01.09, 08:52
    Witaj morgan25,
    Ja wlasnie jestem w takiej sytuacji. Zostawia mnie maz, ktory
    zwiazal sie z inna osoba. Jestem w strasznym stanie psychicznym, nie
    wiem czy jestem w stanie w ogole opiekowac sie dziecmi (oboje w
    wieku przedszkolnym). Dlatego niewykluczone, ze dzieci zostana
    wlasnie z nim, a nie ze mna. Jezeli poznalabym innego mezczyzne,
    ktory to wlasnie dla mnie chcialby zostawic swoja rodzine, nigdy nie
    zdecydowalabym sie na taki krok. Pamietaj, ze zawsze moze zrobic to
    samo Tobie, a i niewykluczone, ze to wlasnie on razem z Toba (jego
    nowa partnerka) bedziecie na codzien opiekowac sie dziecmi a nie
    jego zona.
  • morgan25 29.01.09, 09:00
    ladybird musisz sie wziąśc w garsc babo.....ja dałąm rade ty tez
    dasz.... tez miałam takie sytuacje ze rano do płaczacych dzieci nie
    miałam mocy wstac byłam tak wypompowana z zycia...cos
    strasznego///ale pomysl o winne są twoje dzieciaki zeby je zle czy
    gorzej traktowac przez tego h....ich kosztem to sie teraz dzzieje bo
    zaniedbujesz je ....wez siew garsc dzieciaki sa najwazniejsze nie
    ten kutas ....dzieci kochaja cie na zawsze bezgraniczna bezwarunkowa
    miłoscia ..podziekuja ci kiedys zobaczysz ....czego se boisz>????


    laski które biorą takich gości to skonczone idiotki!!! same sobie
    robią kuku....kwiestia czasu....
  • de_la_hoya 29.01.09, 12:15
    ładnie masz zoraną psychikę...

    dziewczyna dobrze robi
    nie jest w stanie zająć się dzieckiem więc oddaje je pod opiekę ojca
    ojciec to ojciec a nie obcy facet
    jak się kobieta pozbiera to dzieci mogą do niej wrócić

    nie rozumiem nazywania ojca dzieci słowem na "ch" (poprawnie pisze się przez ch)
    albo na "k"
    miał się z nią męczyć do końca życia?
    odkochał się to odchodzi i bardzo ładnie z jego strony, że mimo nowej damy w
    jego życiu jest w stanie zaopiekować się własnymi dziećmi

    chciałabyś żeby twój ex był z tobą do końca życia jednocześnie mając cię w dupie?
    takie chcenie dla samego chcenia?

    --
    Miki ma już...
    Bruno ma już...
  • deleine 31.01.09, 15:31
    dobrze by było żeby potem mogły wrócić do matki
    ale czasem okazuje się, że były mąż robi z byłej żony wariatkę, a sąd przyznaje
    mu na stałe opiekę nad dzieckiem
    czasami bywa i tak


    --
    iou
  • de_la_hoya 03.02.09, 10:02
    deleine napisała:

    > dobrze by było żeby potem mogły wrócić do matki
    > ale czasem okazuje się, że były mąż robi z byłej żony wariatkę, a sąd przyznaje
    > mu na stałe opiekę nad dzieckiem
    > czasami bywa i tak
    >
    >

    matki namiętnie robią z ojców dzieci debili, zboczeńców i innych degeneratów i
    dzieci jakoś z tym żyją więc i w tym przypadku by sobie poradziły
    sądzę jednak, że skoro zgodził się pomóc to nie jest aż taki zły

    --
    Miki ma już...
    Bruno ma już...
  • madziulec 03.02.09, 10:12
    Ojcowie z kolei bardzo czesto przynajmniej na samym poczatku robia z
    matek wariatki. To znaczy oczywiscie nie ida na policje, by zglosic,
    ze matka to wariatka i maja uzasadnione podejrzenie, ze cos sie
    dziecku stanie.

    Slyszalam o bardzo wielu za to przypadkach, gdzie albo:
    - ojciec dziecka opowiada znajomym (swoim szczegolnie), ze matka
    dziecka to wariatka
    - ojciec dziecka mowi prosto w oczy matce dziecka, ze jest wariatka.
    Kroki te maja na celu spowodowanie tylko tego, by matka, ktora jest
    zalamana po odejsciu (rozstaniu) jeszcz mniej wierzyla w swoje sily,
    by coraz bardziej brala wine na siebie.

    Oczywiscie, gdyby matka byla wariatka to taki ojciec bylby zmuszony
    wziac dziecko do siebie. Lub tez cchialby wziac to dziecko do siebie
    by je chronic przed matka wariatka.
    Jak jednak wynika z dalszego rozwoju wypadkow wiekszosc ojcow w
    ogole nie ma zamiaru zabierac dziecka matce a takei zachowanie ma
    wlasnie na celu zastrzaszenie, poakzanie swojej sily i wywarcie
    presji.


    Jest to kolejny objaw tego, ze jesli czlowiek postepuje w ten sposob
    w pierwszym zwiazku to tylko kwestia czasu, ze i swoja druga
    partnerke za chwilke niestety ale zacznie traktowac jak popychadlo i
    szmate i nei wierzmy w to, ze ta druga bedzie w czyms lepsza.
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami
    układu moczowego
  • mama_ameleczki 29.01.09, 17:31
    morgan25 napisała:


    >
    >
    > laski które biorą takich gości to skonczone idiotki!!! same sobie
    > robią kuku....kwiestia czasu....

    z tego co pamietam to najpierw nawet do domu eka nie wpuszczalas
    pozniej sie z nim schodzilas cos tam cos tam wiec chyba mozesz sama
    sie podpisac pod tymi skonczonymi ... co same robia sobie kuku?
  • morgan25 29.01.09, 17:45
    mama_ameleczki napisała:

    > morgan25 napisała:
    > > laski które biorą takich gości to skonczone idiotki!!! same
    sobie
    > > robią kuku....kwiestia czasu....
    >
    > z tego co pamietam to najpierw nawet do domu eka nie wpuszczalas
    > pozniej sie z nim schodzilas cos tam cos tam wiec chyba mozesz
    sama
    > sie podpisac pod tymi skonczonymi ... co same robia sobie kuku?

    mama ameleczki to chyba nie do mnie pisałas bo przeciez my sie nie
    znamy....chyba nie do mnie a mnie zacytowałas ....
  • mama_ameleczki 29.01.09, 17:52
    morgan25 napisała:
    >
    > > >
    > > z tego co pamietam to najpierw nawet do domu eka nie wpuszczalas
    > > pozniej sie z nim schodzilas cos tam cos tam wiec chyba mozesz
    > sama
    > > sie podpisac pod tymi skonczonymi ... co same robia sobie kuku?
    >
    > mama ameleczki to chyba nie do mnie pisałas bo przeciez my sie nie
    > znamy....chyba nie do mnie a mnie zacytowałas ....
    sorki wlasnie sobie uswiadomilam ze pomylilam niki i wzielam cie za
    kogos innego..
  • morgan25 29.01.09, 17:53
    nie ma sprawy pozdrawiam
  • ca.melia 30.01.09, 19:12
    Jezeli poznalabym innego mezczyzne,
    > ktory to wlasnie dla mnie chcialby zostawic swoja rodzine, nigdy
    nie
    > zdecydowalabym sie na taki krok.

    nigdy nie mów nigdy. Tyle o nas wiemy, na ile nas sprawdzono. Możesz
    jedynie przypuszczać
  • madziulec 29.01.09, 09:16
    Kocham calym sercem teksty: zostawiam ciebie, ale dziecka nie.

    Jest to najwieksze klamstwo jakie mozna powiedziec. Bo dziecko nei bedzie mialo
    pelnego domu (oczywiscie mowimy przynajmniej poczatkowo), nie bedzie mialo ojca
    wtedy kiedy bedzie on potrzebny.

    Powiem Ci na swoim przykladzie. Tez byly takie gowniane slowa, ze dziecka nie
    zostawia i co?
    wakacje, eks wyjezdza z nowa rodzina, bo o sowim pierwszym dziecku zapomina.
    Dziecko pierwsze chore - eksa niet...

    Ale slodkie slowka i nauczenie malego by powtarzal jak malpka: kogo kocham
    najbardziej w swiecie i kto jest moim najwiekszym skarbem???
    Takie wiesz, srutu tu tu peczek srutu...


    Wiec ja nie uwierzylabym takiemu facetowi, ktory potrafi klamac w stosunku do
    dziecka, bo co dopiero jest w stanie zrobic doroslej osobie?

    I nie wmawiajmy sobie, ze tak, w pierwszym zwiazku oni sie nie rozumieli, a
    teraz to bedzie zupelnie inaczej. Gucio prawda. To jest zakladanie rozowych
    okularow i oklamywanie siebie.
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • morgan25 29.01.09, 09:24
    dokładnie sie z tobą zgadzam laski które się związują z takimi
    gosciami powoli sobie petle na szyje wieszają....ale są takie laski
    które mają w dupie inne porzucone kobiety i nie wiedza nic na temat
    uczuc takich kobiet w takiej sytuacji i zycze takim szantrapom zeby
    zostały sie tak samo poczuły .....do tych które rozbijaja związki
    pchaja sie na chama abo biora takich z odzysku z mysla ze to jego
    zona czy partnerka była beee... ale tak nie ma...bo która samotna
    matka jest matka z ałsnego wyboru ....prawie żadna
  • madziulec 29.01.09, 10:38
    Wiesz.. to jest tak, ze sa tez takie, ktore swoje nastepczynie chcialyby jakos
    przestrzec.
    Wydawalo mi sie np., ze trafilam na dorosla kobiete (miala nawet dziecko starsze
    ode mnei), byla mezatka.

    Po przemocy fizycznej uslyszalam od niej, ze moj eks to nawet muchy by nie
    skrzywdzil.
    Super.


    Teraz co najmniej raz na rok ta sama osoba dostaje wariacji, gdy jest na
    wakacjach i sie zaczyna, albo maile do mnie albo sms-y.
    Jedna moja kolezanka z tego forum mi powiedziala jednak cos bardzo madrego, zeby
    sie taka nie przejmowac, bo to ona ma problem: martwi sie, czy jej to samo nie
    zostanie wyrzadzone i czy jej dziecko bedzie tak samo kochane jak moje.


    I mysle, ze w tych slowach jest od cholery prawdy.
    Jesli mialabym psa, ktory kogos ugryzl kiedys to nie mialabym gwarancji, ze mnei
    kiedys nie ugryzie...
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • morgan25 29.01.09, 10:48
    madziulec ... co takie laski sobie myslą chyba ze chyciły pana boga
    za nogi
  • madziulec 29.01.09, 11:06
    Jedna moja kolezanka stwierdzila, ze to jest przeskakiwanie z kwiatka na
    kwiatek, bo one zawsze maja kogos w zanadrzu i nigdy nei zostawia sobie
    popalonych mostow za soba.

    To pewnie kwestia charakteru, ale jak pisalam, jesli mnie pies ugryzl no to
    sorki, jasne, ze boli, bo czlowiek sie przywiazuje, ale ugryzl wlasciciela, w
    domu panuja pewne zasady, a kto te zasady lamie - wylatuje.
    Zycie nei jest od glaskania po glowce.

    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • morgan25 29.01.09, 11:12
    ja pomimo tego ze mnie zostawił tesknie za nim i go kocham i płacze
  • de_la_hoya 29.01.09, 14:18
    a wolałabyś żeby był z tobą z litości?
    albo z innych płytkich pobudek?

    --
    Miki ma już...
    Bruno ma już...
  • morgan25 29.01.09, 14:38
    oczywiscie ze nie ...oczywiscie ze masz racje to logiczne ze nikt by
    długo tak nie wytrzymał .....ale jednak nadzieja umiera na
    koncu ....dostałam w dupe... za to ze byłam za dobra ....nie chce
    drugi raz tak samo chciałabym zeby dorósł dojrzał do ojca i
    partnera...aleprzedewszystkim dlatego ze kochałby mnie to
    jasne ....ale sobie pogdybałamsmilesmilesmile
  • krowa_laciata 29.01.09, 11:20
    >abo biora takich z odzysku z mysla ze to jego
    > zona czy partnerka była beee... ale tak nie ma...bo która samotna
    > matka jest matka z ałsnego wyboru ....prawie żadna

    Ja jestem smile Wolałam być samotną matką niż skazywać dzieci na życie
    w awanturach. Moje dzieci na tym zyskały bo z eksem potrafiliśmy się
    dogadać dopiero będąc z dala od siebie. Teraz mają dwoje kochających
    rodziców, choć każde w innym miejscu... przedtem mieli dwoje
    nienawidzących się, skaczących sobie do gardeł ludzi pod jednym
    dachem.
    Męża obecnego też mam "z odzysku". Eks zostawiła jego dla faceta z
    którym miała wieloletni romans (o czym... tak dla jasności... wiem z
    własnych obserwacji bo znaliśmy się dużo wcześniej, a nie z relacji
    biednego porzuconego misia). Gdyby jednak to on zostawił eks (w
    sytuacji jaka była między nimi) też bym się z nim związała. Jak
    pisałam znaliśmy się wcześniej, mamy wspólnych znajomych i nie znam
    osoby (z matką eksi, ktora mieszkała z nimi włącznie), która znając
    ich związek nie twierdziłaby, że M był idiotą tkwiąc w tym chorym
    układzie i licząc na cud. Jednak tylko w przypadku gdyby zostawił ją
    za to jaka była. Gdyby chciał zostawić ją dla mnie... baaa, gdyby
    nawet tylko próbował mnie podrywać będąc z eksią byłby na starcie
    spalony, mimo że doskonale wiedziałam, że dla eksi jest połączeniem
    bankomatu z niańką do dzieci, żeby ona mogła korzystać z życia wink A
    to dlatego, że z zasady w romanse z zajętymi się nie wdaję, jestem
    zbyt dużą egoistką żeby potrafić się dzielić chłopem, ale zbyt małą
    żeby potrafić zabrać dziecku ojca wink No i nie umiałabym się wyzbyć
    obaw, ze kiedyś może mnie uznać za złą i za nową d..ą pognać
    zostawiając mnie z naszymi ewentualnymi dziećmi.

    --
    Nie jestem leniwa. Mam zawyżone wymagania motywacyjne.
  • elakuz 29.01.09, 13:10
    To jest wlasnie to pod czym moge sie podpisac. Tkwienie w zwiazku
    dla dzieci jest chore, bo po rozwodzie dzieci moga byc szczesliwsze
    i wbrew pozorom miec oboje rodzicow. Ja wiem, ze to sie nie miesci w
    glowie kobiecie, ktora opuszcza maz ale...jak pozna nastepnego
    fajnego faceta i sama bedzie szczesliwa, to zmieni zdanie.
    --
    "Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencja"
  • morgan25 29.01.09, 13:20
    tez uwazam ze tkwienie w zwiaku dla dzieci nie jest ok ale
    zostawianie pod opieke dzieciaki ojcu który zrezygnował z zycia w
    rodzinie nie dał dzieciakom własnym kochanym szansy na normalne
    zycie tez nie jest ok..... patrz kilka komentarzy wyzej ......babka
    po tym jak facet ja zostawia ma sie załamac i w trakcie jej załamki
    tata ma sie zajmowac dziecmi ...co to jest ???? laska przeciez dla
    własnych dzieciaków musi sie wziasc w garsc i isc dalej do przodu a
    nie powoedziec ojcu.... wiesz jestem teraz załamana bo mnie ciulu
    zostawiłes z dziecmi i nie jestem w stanie sie nimi zajmowac ale jak
    dojde do siebie po tym załamaniu to juz wezme dzieci i bedzie ok????
    bez sensu.. bez sensu a ojciec jej powie ..wiesz to ja na czas
    twoejgo załamania zajme sie dziecmi.....i co wy na to.... poza tym
    mam wrazenie ze tatus zgrywa dobrego ojca tylko na
    poczatku ...pozniej idzie swoja droga...no nie wiem takie mam
    odczucia a. jak kolezanka napisała wyzekj ze mam psychike
    zjechaną .... nie mam ...jetsem doswiadczona przez los i tyle ....
    nic w tym zego ze próbowałam lasce pomóc piszac zeby sie wzieła w
    garsc i nie zostawiała dzieciaków pod opieką ojca na czas jej
    załamania...
  • elakuz 29.01.09, 14:08
    uwazam, ze dziecko na 2 rodzicow i ojciec ma taki sam obowiazek
    zajmowania sie dzieckiem jak matka. Nie zwalnia go z tego nic, a tym
    bardziej nowa rodzina. Mysle, ze dorosli ludzie musza odlozyc na bok
    niechec do siebie i dla dobra dzieci dogadac sie po rozstaniu.
    Niewielu to potrafi. Dzieci moga mieszkac u mamy, ale rownie dobrze
    u ojca.

    --
    "Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencja"
  • burza4 29.01.09, 15:32
    wiesz co, nie przesadzaj. Akurat większość moich koleżanek sama
    podejęła decyzję o rozstaniu, bo posiadanie byle jakich portek w
    szafie nie jest ich priorytetem życiowym.

    Przykre, ale prawdziwe - większą pętlę na szyi czułam związawszy się
    z kochającym ojcem.
  • morgan25 29.01.09, 16:33
    madziulec poczytaj troche tych postów co o nich myślisz bo chyba
    jednak jesteśmy gdzies blisko podobnych nam wniosków tylko ty już po
    a ja w trakcie ....tego parszywego okresu
  • baran_bbb 30.01.09, 12:11
    Morgan25tongue_outrzestać używać epitetów, jak sobie nie radzisz , to do
    psychologa. To chyba nie tędy droga, żeby uwłaczać innym ludziom.
    Nigdy nikogo nie zmusisz do kochania, bycia z tym kimś niezależnie
    jak bardzo pragniesz.
    A teraz jeszcze próbujesz budować "grupę wsparcia" swojego
    stanowiska.

    --------------
    zdrowia życzę
  • morgan25 31.01.09, 00:41
    uwłaczac o czym ty mówisz ...uwłaczam Ci ??? a Ty jesteś inna??
    różnisz sie od nas???? jezeli tak to co tu robisz???jestes taka sama
    jak my maz podobne problrmy i dylematy jak kazda samotna
    matka ...gdyby było inaczej to by cie tu nie było... poza tym nie
    szukam grupy wsparcia....licze na szczere posty poglądy przezycia i
    doswiadczenia a nie zeby mnie oceniał ktos kto mnie nie
    zna ...powstrzymaj sie prosze ....bo dzis krytykujesz ...a nie
    pamietasz momentóe krytycznych nie pamietasz jak sama moze sobie nie
    radziłaś z sytuacjami ??? jedne babki są już po inne przed inne w
    trakcie rozstania kazda jest inna kazda inaczej czuje kazda moze mic
    inne problemy zdanie stanowisko..zrozum.... to ze kogoś nazwe
    nieładnie lub przeklne to co w tym złego??? akurat tak czuje i nic
    ci do tego ..... nikt nie jest swiety... nie uzywałaś epietetów ..ze
    mnie krytykujesz jak ci sie nie podoba to zachowaj to dla siebie i
    już
  • baran_bbb 01.02.09, 23:19
    po prostu nie lubię epiteów i tyle, szczególnie na forum publicznym,
    prywatnie to jest to jeszcze do zniesienia, zwłaszcza jak
    się "rozmawia" ze samym sobą.

  • madziulec 02.02.09, 08:39
    Wzruszajace, ze pisze to osoba, slutecznie obrazajaca na tym (i tylko tym) forum
    pare osob wink))

    Jakis problem z ego????

    E, nowy tydzien sie zaczyna, da sie z baranami wytrzymac.
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • baran_bbb 04.02.09, 18:40
    Madziulec: w jaki niby sposób kogoś obrażam??? Pisząc prawdę i to co
    uważam???
  • mama_ameleczki 29.01.09, 17:38
    morgan25 napisała:

    > dokładnie sie z tobą zgadzam laski które się związują z takimi
    > gosciami powoli sobie petle na szyje wieszają....ale są takie
    laski
    > które mają w dupie inne porzucone kobiety i nie wiedza nic na
    temat
    > uczuc takich kobiet w takiej sytuacji i zycze takim szantrapom
    zeby
    > zostały sie tak samo poczuły .....do tych które rozbijaja związki
    > pchaja sie na chama abo biora takich z odzysku z mysla ze to jego
    > zona czy partnerka była beee...

    rozumiem ze ci ktorzy ciebie porzucili to ty bylas ich pierwsza
    kobieta?

    ale tak nie ma...bo która samotna

    > matka jest matka z ałsnego wyboru ....prawie żadna
    szkoda mi Ciebie widac ze jestes strasznie swiezo zraniona ale bez
    przesady czasami warto przemyslec co sie pisze lub mowi
    a swoja droga to ja myslalam ze wiekszosc jest samotna mama z
    wyboru, bo niechcialy zyc z niodopowiednim czlwiekiem
  • mama_ameleczki 29.01.09, 17:34
    madziulec napisała:

    > Kocham calym sercem teksty: zostawiam ciebie, ale dziecka nie.
    >
    > Jest to najwieksze klamstwo jakie mozna powiedziec.
    i tak dalej....\
    a moim zdaniem tak samo jak matka powinna odejsc jak jest
    krzywdzona i niezadowolona z malzenstwa tak samo ojciec ma prawo
    odejsc, bo nie jest szczesliwy z ta kobieta, uwazam ze to jest
    mniejsze zlo dla dzieci, bo dzieci przedewszystkim chca miec
    spokojny dom i zadowolonych z zycia rodzicow!
  • madziulec 29.01.09, 17:52
    Nie powiedzialam, ze ludzie nie moga sie rozstac.

    Powiedzialm natomiast, ze klamstwem jest opowiadanie, ze sie przy tym rozstaniu
    dziecka nie zostawia.
    Zostawia, ale w ramach uspokajania wlasnego sumienia opowiada sie i sobie i
    otoczeniu, ze jest sie wspanialym ojcem i wcale nie sk.. wielem, ktory nie ma
    czasu dla dziecka./
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • morgan25 29.01.09, 17:55
    madziulec napisała:

    > Nie powiedzialam, ze ludzie nie moga sie rozstac.
    >
    > Powiedzialm natomiast, ze klamstwem jest opowiadanie, ze sie przy
    tym rozstaniu
    > dziecka nie zostawia.
    > Zostawia, ale w ramach uspokajania wlasnego sumienia opowiada sie
    i sobie i
    > otoczeniu, ze jest sie wspanialym ojcem i wcale nie sk.. wielem,
    ktory nie ma
    > czasu dla dziecka./

    dokładnie pusza sie ojcostwem wybielaja i udaja tatusiów.....tylko
    im dłuzej to trwa to im mniej sie chce tak sciemniac wszystkim i
    mydlic oczy
  • mama_ameleczki 29.01.09, 17:59
    oczywiscie ze jesli jednoczesnie rozstajac sie z matka facet
    rozstaje sie z dzieckiem to jest cos okropnego i godnego pogardy,
    niestety wieszkosc facetow tak robi.. niestety. ale sa mezczyzni
    ktorzy naprawde chca i utrzymuja kontakt ze dzieckiem. wiec uwazam
    tez ze te dwie sprawy nalezy rozgraniczyc. bo nie trzeba rozostac
    sie z dzieckim pomimo ze rozstaje sie z matka, chcoaz tak przewaznie
    jest ale nie musi byc
  • madziulec 29.01.09, 18:04
    Dlatego zapytalam czy istnieje facet, ktory dzien w dzien przyjezdza do dziecka,
    uczestniczy w jego zyciu, spedza kazdy weekend i tak dalej, opiekuje sie w
    czasie choroby...

    Nie mowiac juz o spedzaniu wakacji...


    No sorki wink
    Tak to tylko w erze wink
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • mama_ameleczki 29.01.09, 18:07
    fizycznie tak sie nie da... nawet jakby ktos chcial..
  • morgan25 29.01.09, 18:13
    jaktsie nie da??? tzn ze jakby nie było sytuacji to by tez bywał w
    domu gosciem.... nie rozumie....alez oczywiscieze sie da ..moze nie
    dzien w dzien ale w uczestniczeniu w wychowaniu dziecka własnego jak
    przystało na tatusia niezaleznie czy pod jednym dachem czy nie
  • madziulec 29.01.09, 20:06
    A widzisz.
    Czyli dziecko tarci na tym, ze szanowny pan ojciec zdecydowal sie podjac ryzyko
    nowego zycia?

    Jeden madry czlowiek ostatnio mi powiedzial: kiedys nie bylo rozwodow i ludzie
    chcac czy nie musieli usiasc i porozmawiac. Teraz.. ida na latwizne i skladaja
    pozew do sadu i maja gdzies rozmowy...


    I to jest cholernie prawdziwe,.
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • hallodolly 30.01.09, 10:10
    Ale madziulec ty zdaje sie z eksem slubu nie miałaś...
  • madziulec 30.01.09, 10:29
    To nie ma znaczenia.

    Znaczenie ma takie, ze czlowiek teraz w ogole nie ma ochoty (czy to kobieta czy
    facet) usiasc i rozwiazac problem.
    Idzie po linii najmniejszego oporu - pakuje rzeczy i "zawijam kiece i lece".
    Nie zada sobie trudu, by problem przedyskutowac, zastanowic sie, skad jakas
    rozbieznosc zdan wynika.

    (a ze masz problem, ze zrozumieniem slowa pisanego i sie czepiasz to juz nie moj
    problem wink - wez sobie jakies leki, moze tym razem nie skoncza dzialac i nastroj
    bedzie super do konca)
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • hallodolly 30.01.09, 10:33
    Widzę, ze masz spore doświadczenie z lekami.... Jakie polecasz?
  • danagr 30.01.09, 20:02
    jesli zeczywiscie bardzo sie chce, mam takiego znajomego ktory pomimo pracy
    zawodowej, nowej rodziny, jest codziennie u syna, wakacje letnie i zimowe,
    zakupy, lekcje itd., tak juz jest od nastu lat. To jedyny przypadek jaki znam,
    niestety wiekszosc znanych mi mezczyzn po rozejsciu sie albo bardzo ograniczyli
    swoje kontakty albo wogole znikneli z zycia dziecka.
    --
    Czarus
    Aby znaleźć miłość nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie Twoja godzina sama
    wejdzie do twojego domu, życia, serca.
  • madziulec 30.01.09, 20:22
    jak wczesniej powiedzialam.

    Bo ten facet bedzie kiedys "odbieral procenty" za to, co teraz w jakis tam
    sposob inwestuje. Taka prawda.
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • burza4 30.01.09, 21:59
    danagr napisała:

    > jesli zeczywiscie bardzo sie chce, mam takiego znajomego ktory
    pomimo pracy > zawodowej, nowej rodziny, jest codziennie u syna,
    wakacje letnie i zimowe, > zakupy, lekcje itd., tak juz jest od
    nastu lat.

    a mnie zastanawia co kieruje eksią, że tyle lat znosi codzienny
    kontakt z byłym. Jak dla mnie to chore, skoro się tak lubią to po co
    się rozstawali, jeśli się nie lubią - to tym bardziej nie pojmuję
    jak znoszą codzienną obecność w swoim zyciu.

    nie rozumiem układu i tyle. Wg mnie nie można być jedną nogą w
    starym związku a drugą w nowym, bo NIKOMU to nie służy.
  • madziulec 30.01.09, 22:18
    Ale on nie jest w zwiazku z kobieta.
    On odrabia lekcje z dzieckiem.
    Co do zakupow - chore rzeczywiscie.


    Ale skoro tu tak podkreslane jest, ze facet rozstaje sie tylko z kobieta to jak
    Ty to widzisz?
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • elakuz 31.01.09, 10:08
    madziulec napisała:
    > Ale skoro tu tak podkreslane jest, ze facet rozstaje sie tylko z
    kobieta to jak
    > Ty to widzisz?

    moj maz zabiera dziecko ze szkoly lub z domu i odwozi wieczorem lub
    odwozi tez do szkoly. Wczesniej jak byla mlodsza widzial byla 5
    minut przy odbieraniu i odwozeniu



    --
    "Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencja"
  • danagr 31.01.09, 16:04
    zakupy robi dla syna, ubiera go, placi za kolonie, wspolne wyjazdy itd.,
    oczywiscie sa to dodatki oprocz pieniedzy jakie przekazuje matce. Dla mnie jak
    najbardziej normalne, uczestniczy na kazdej plaszczyznie zycia dziecka.
    --
    Czarus
    Aby znaleźć miłość nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie Twoja godzina sama
    wejdzie do twojego domu, życia, serca.
  • madziulec 31.01.09, 16:14
    Powiem Ci, ze dawanie pieniedzy poza alimentami nie do konca popieram, ale jak
    same wiemy sady potrafia zasadzic rozne dziwne kwoty.

    Prawde mowiac poszukuje takiego goscia, ktorego moglabytm obejrzec i stwierdzic,
    ze sie da.
    Narazie znam takiego, ktory olal w ogole swoje dzieci, po czym wyjechal za
    granice i dla rekompensaty zrobil sobie nastepne...
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • morgan25 31.01.09, 00:47
    to jest warte zastanowienia ..... co to za układ ??? moze eks kocha
    nową i starą smilesmilesama nie wiem na miejscu tej nowej miałabym o czym
    myśklec
  • danagr 31.01.09, 16:16
    dorabiacie sobie jakies scenariusze bo nie pojete jest zeby facet byl kochajacym
    wlasne dziecko, myslacy o nim i dbajacym o nie. Nie wszyscy mezczyzni ktorzy
    rozchodza sie z matko dziecka, chodz jest to prawie regola, rozchodza sie i z nim.
    Facet nie kocha eks, wracac nie ma zamiaru, kocha obecna(nie byla przyczyna
    rozpadu zwiazku), juz od kilku latsmile, ma z nia dziecko, ale i nie zapomina o
    dziecku z poprzedniego zwiazku po prostu dba o nie tak samo jak i o to z ktorym
    jest na codzien. Wiem jak jest bo jestem z nimi w bardzo bliskich i zazylych
    relacjach, sama chcialabym i zyczylabym sobie, zeby moj syn mial ojca ktory
    mysli i dba o niego niezaleznie od tego, ze my nie jestesmy juz razem.
    --
    Czarus
    Aby znaleźć miłość nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie Twoja godzina sama
    wejdzie do twojego domu, życia, serca.
  • burza4 31.01.09, 17:56
    Kotuś, uważam mojego eksa za kochającego ojca, i nawet go lubię.
    za skarby świata nie widzę powodu, zeby się z nim codziennie widywać
    skoro od kilkunastu lat jesteśmy rozwiedzeni. Piszesz o odrabianiu
    lekcji, więc zakładam, że nie na ulicy to się odbywa a w domu? Lubię
    go, i mamy przyjazne układy BO GO NIE WIDUJĘ. Gdybym miała znowu go
    codziennie widywać, szlag by mnie nagły trafił.

    nie ma takiej konieczności, że dziecko musi się codziennie widywać z
    ojcem, żeby czuć się przezeń kochane.

    Swoją drogą - malujesz bardzo pozytywny obraz, który jednak nie
    wydaje mi się do końca realny. Przeciętny gość pracuje do 17-tej,
    dojazdy zajmują sporo; zakupy, czy lekcje starszego dziecka to min.
    jakieś 2 godziny, gdzie więc ten czas dla młodszego?

    Miło jak gość się angażuje, jednak nie dajmy się zwariować, nie
    wyobrażam sobie jak można żyć latami w takim trójkącie.
  • krowa_laciata 01.02.09, 02:22
    No się da. Mój eks daje radę. Szczęśliwie na codzień nie mieszka w
    Polsce wink Jak jest w kraju każdy dzień wolny dzieci spędzają u
    niego, jak jest szkoła nie opłaca się żeby dzieci zabierał, więc
    przyjeżdża do nas (codziennie... przez np. miesiąc), odrabia lekcje,
    posiedzi, pogada... i powiem szczerze potrafi mi zagrać na
    nerwach... jednak zważywszy, że jest taka sytuacja kilka razy w
    roku, a dzieci są szczęśliwe znoszę. Gdyby tak miało być okrągły rok
    szlag by mnie trafił. Jak wyjeżdża jest z dziećmi w kontakcie
    telefonicznym, smsowym lub na gg praktycznie codziennie. O uwadze,
    złej czy dobrej ocenie niejednokrotnie wie wcześniej ode mnie.
    Wakacje, ferie, święta dzieci spędzają u niego (ich decyzja). Fakt
    jednak, że nie ma nowej rodziny.
    Mój M obecny też takim ojcem był. Kiedy się z nim zaczęłam spotykać
    byl na każde zawołanie jeśli chodziło o dzieci. Nieważne... choroba,
    problemy w nauce, wzięcie dzieci bo eksia ma swoje plany... no
    problem. Zmieniło się kiedy założył rodzinę bo nie wyobrażam sobie
    żeby mogło być tak jak było wink Mamy plany, szykuje się, że jak M
    wróci z pracy coś tam robimy... M wchodzi z dziećmi bo eks
    zadzwoniła jak był w pracy i kazała je zabrać (OK dzieci
    najważniejsze).Jesteśmy w trakcie jakiś planów w wolny dzień... eks
    dzwoni, że M ma natychmiast przyjechać bo to i tamto w zw. z
    dziećmi, jedzie (OK, dzieci najważniejsze). Dzieci są u nas,
    planujemy fajne popołudnie z moimi i M dziećmi, jesteśmy w
    trakcie... eks dzwoni, że M dzieci ma odwieźć zaraz, a nie wieczorem
    jak ustalali bo jej się plany zmieniły. Oprócz tego kończąc pracę
    ok. 18-19 potrafil codzień jeździć odrabiać z dzieckiem lekcje...
    biorąc pod uwagę, że z pracy do dziecka miał kawałek, potem do domu
    też kawałek, wracał ok. 23-ej. W momencie kiedy pojawiły się nasze
    dzieci powiem szczerze, że nie bardzo wyobrażam sobie taką sytuację.
    Dzieci z pierwszego związku mają jak najbardziej prawo do ojca, a
    ojciec ma obowiązek interesować się nimi... ale w tym wypadku dzieci
    z drugiego związku w tygodniu ojca nie widzą wcale, widzą może w
    weekend jak akurat u pierwszych dzieci nie wydarzy się coś co zmusi
    ojca do natychmiastowego zwinięcia się i jechania do nich. Czy to
    jest OK względem młodszych dzieci? One tak samo nie są winne i na
    świat się nie prosiły i tak samo potrzebują tego ojca, a może ze
    względu na wiek nawet bardziej. Wiem po swoich starszych dzieciach,
    że wiele można im wytłumaczyć... maluchom niestety nie.
    --
    Nie jestem leniwa. Mam zawyżone wymagania motywacyjne.
  • madziulec 01.02.09, 08:23
    No to popatrz ...

    Tak naprawde moje dziecko nie ma rodziny. Przychodzi do przedszkola i widzi
    swoich wlasnych kolegow, ktorzy chwala sie co beda dzis robic z tata.
    Co moze moj powiedziec? Ze jego tata nawet telefonow nie odbiera, bo mu nie wolno?
    Bo tak wlasnie dla niego jest wazne to dziecko?
    Tak, pojawila sie nowa kobieta, nowe dziecko i koniec.
    Koniec waznosci dziecka.

    Wiec nei dosc, ze jest dziecko pokrzywdzone finansowo, bo wiadomo, ze w
    pojedynke to trudniej to przede wszystkim emocjonalnie, bo psycholog nam
    tlumaczyla, ze nawet "symptomy" obecnosci ojca w domu sa dla dziecka wazne. Moje
    dziecko nei ma nawet tego. To drugie dziecko ma. I nawte jak sie budzi czy
    zasypia i ojca nie ma to widzi jego buty, kurtke, maszynke do golenia, ubrania w
    szafie, czyli cos co swiadczy o tym, ze ten ojciec jest.

    I jak ojciec jest to NIGDY nie mowi, o wiesz ja juz musze isc i o 20 nie klamie,
    ze idzie spac...
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • rennie77 01.02.09, 09:16
    przede wszystkim trudno jest wybaczyc, ze ktos odchodzi i zostawia
    cie z dzieckiem. zgadzam sie z madziulcem. oczywiscie, ze jesli on
    odchodzi, ma wlasne zyie, rodzine, to zostawia niejako to dziecko z
    pierwszego zwiazku. to dziecko nigdy nie bedzie juz tak wazne, z nim
    nie bedzie chodzil na mecze, budzil sie rano i jadl sniadania,
    pomagal sie mu ubierac, odrabial lekcje, uczestniczyl w jego
    codziennym, zwyczajnym zyciu...
    osobiscie nadal nienawidze swojego bylego za to, ze wszystko tak sie
    skomplikowalo, ze jest tak slabym psychicznie czlowiekiem, ze nie
    wie sam czego chce, ze nie kocha mnie dosyc mocno, zeby o ten
    zwiazek i o ta rodzine zawalczyc.
    trudno jest sie pozbyc takich uczuc. moze, jesli spotkam jakiegos
    kochajacego i normalnego mezczyzne i w koncu zoabcze swoje dziecko
    szczesliwe, grajace na boisku z tata, itp. moze wtedy mu wybacze i
    pozbede sie tej nienawisci i zlosci. a na razie uwazam, ze mam do
    tego prawo. skoro on ma prawo czuc sie slaby, ja tez mam prawo
    przezywac to na swoj wlasny sposob. nie oszukujmy sie, ze mozna
    stworzyc z dzieckiem dobry zwiazek widujac je kilka razy w miesiacu
    czy w roku.
  • rennie77 01.02.09, 09:24
    poza tym dziewczyny, nie dajcie sie zwariowac. kazda z nas
    przechodzi rozstanie inaczej, kazda z nas przezywa to inaczej, czuje
    inne emocje, z inna intensywnoscia, itp. wrzuccie na luz, przeciez
    mozna chyba o takich rzeczach rozmawiac normalnie?
    moj byly strasznie mnie wymeczyl psychicznie, ja jego pewnie tez.
    oboje jestesmy nieszczesliwi i bedac razem i bedac osobno. jest
    toksycznie, oboje pewnie potrzebujemy kilku lat, zeby z tego wyjsc.
    mam szczera nadzieje, ze bede w stanie zachowywac sie dobrze.
    poprosilam go, zeby sie ze mna nie kontaktowal- nie jestem gotowa na
    to, zeby byc jego przyjaciolka. jesli bedzie dzwonil do syna, bedzie
    mogl z nim rozmawiac. nie jest latwo, czasem daje sie poniesc bardzo
    negatywnym emocjom. grunt to wychodzic z tego powoli.
    kurcze, moze powinnysmy tutaj na forum byc bardziej wsparciem dla
    siebie? moze klotnie i swary to jednak ostatnie czego potrzebujemy?
  • rennie77 01.02.09, 09:38
    i jeszcze jedno, bo tyle tutaj jest poruszanych tematow, ze jejku...
    mam bliska kolezanke, ktora zwiazala sie ze starszym facetem, ktory
    dla niej zreszta zostawil zone z dwojka malych dzieci, jednym bardzo
    chorym zreszta. sa malzenstwem od 8 lat, szczesliwi... tylko jego
    powoli zaczyna czasem gryzc to, ze dzieci nie chca miec z nim nic
    wspolnego. no tak, widywal sie z nimi czasem, ale juz na przyklad
    nie placil na nie, bo jego nowa zona uwaza, ze jego pieniadze= jej
    pieniadze. mozna powiedziec, ze on jest dobrym ojcem, bo czasem
    zabierze dzieci do siebie na tydzien w wakacje, itp. czasem
    zadzwoni, ale to jest malo i dzieci, ktore wiedza, ze ojciec
    zostawil matke i je same dla kogos innego, ktore wiedza, ze kiedy
    jedno z nich chorowalo, a matka warowala przy jego lozku w szpitalu,
    nie beda przeciez przyjmowaly go z otwartymi ramionami. powoli
    zamieniaja sie w nastolatki i coraz wiecej rozumieja, matka jest
    teraz w szczesliwym zwiazku, ale... nie, to nie jest powod, zeby
    wybaczyc komus tak od razu szok tego, ze rodzina sie tak po prostu
    rozpada. oczywiscie to nie jego wina, ze sie odkochal... ale moze
    mozna bylo jakos zwalczyc w sobie to uczucie dla innej? moze chociaz
    pojsc na terapie malzenska? pokazac, ze nie chce sie rozbijac tej
    rodziny, ze mu zalezy?
    w zyciu niewiele rzeczy jest czarno-bialych. ludzie nie zawsze
    zachowuja sie jak powinni.
    morgan ma racje, ze tutaj sa kobiety na roznych etapach rozstania.
    czasem jeszcze w zalobie po zwiazku, po mezczyznie, ktorego kochaly
    i, ktoremu urodzily dziecko czy dzieci, takie ktore juz sobie z tym
    w miare radza i takie, ktore juz dawno o tym bolu zapomnialy.
    szczerze? zazdroszcze tym ostatnim i sama tez chcialabym juz byc na
    tym etapie... ale poki co moge sie tylko jeszcze zdenerwowac czasem
    ja madziulec czy morgan, napsioczyc na bylego, rwac wlosy z glowy i
    tlumaczyc sobie, ze jest nam lepiej bez niego... az przychodzi czas,
    kiedy zaczynam to rozumiec i wszystko sie we mnie uspokaja... do
    nastepnego razu, do nastepnego kontaktu.
    musicie nas troche zrozumiec dziewczyny, bo kazda z nas przezywa to
    jednak troche inaczej.
  • mama75-0 01.02.09, 10:58
    A dla mnie taki facet to śmieć.
    Trzeba być socjopatą żeby być szczęśliwym w nowym związku kiedy jego własne
    dziecko leży chore w szpitalu.
    Normalny zwykły człowiek jest czuły na cierpienie dziecka a jeszcze własnego.Nie
    chodzi tu o zakupy, lekcje itd ale o to aby dziecko czuło i wiedziało,że tata
    jest i będzie z nim w kontakcie,nie trzeba zaraz codziennie jeździć ,jest
    telefon.Mój ex nie kontaktuje się z małym,skończyłam zabiegać o to jak mnie
    pobił.Jakość tych kontaktów była mierna-bawił się telefonem kom.
    Wg mnie liczy się jakość kontaktów a nie ilość i troska o dziecko kiedy jest
    sytuacja awaryjna-nagła choroba dziecka,matki dziecka itd.
    Z takim nie utrzymującym kontaktów z dzieckiem nigdy bym się nie związała.
    Kobitki też nie lepsze,cóż samo życie.
    Ja uciekałam w środku nocy z małym tak jak stałam od przemocowca z własnego
    domu.Kiedy chciałam zabrać rzeczy swoje i dziecka zastałam zmienione zamki i
    rozgoszczoną (czyt mieszkającą )panią, którą nie odstraszają moje rzeczy ,
    ubranka dziecka jego łóżeczko, zabawki.
    Nie wiem kto to jest i nie wnikam,czuje się upodlona bo tylko dlatego,że nie mam
    meldunku ,a jestem właścicielem nie mogę zabrać tego co moje.Czy kochający
    ojciec zagarnia dom dla siebie i pani z czatu kosztem dziecka,które mieszka w
    jednym pokoju??? Burzy całe jego życie,wyrywa od ulubionych kolegów ,skazuje na
    zmianę środowiska.Chciał odejść to droga była wolna ,a tu nie, takie nam zrobił
    piekiełko,że innego wyjścia nie miałam żeby ratować nasze życie.
    Nie rozumiem co kieruje takimi kobietami, które wiążą się z takimi śmieciami
    zostawiającymi własne dzieci.
    Chyba że śmieć wybiera śmiecia.
















    j
  • ca.melia 01.02.09, 11:17
    jaki ex taka next..

  • crazyrabbit 02.02.09, 00:49
    ca.melia napisała:

    > jaki ex taka next..

    Boskie!
    W sumie bardzo prawdziwe - drugie związki, po nieudanych pierwszych,
    są najczęściej mocno przemyślane i dobrane według podobieństw
    charakterów, zachowania, sposobów spędzania czasu, zainteresowań...

    A wracając do tematu wątku - ja związałam się z facetem, który
    odszedł od byłej żony, i... uwaga... nie odszedł do żadnej loli,
    tylko zwyczajnie nie mógł zyć z tą kobietą. Pokilku latach pojawiłam
    się ja, czego ex nie może "przeboleć" i próbowała utrudniać kontakty
    z młodszym dzieckiem.
    Mój M. jest ojcem, który ma stały kontakt z dziećmi; kontaktów
    byłoby więcej (np. wspólne wakacje itp.) gdyby nie ex...

    Sama jestem byłą żoną, mam dziecko, którego ojciec interesuje się
    raczej średnio. Jakbym ja nie nalegała na częstsze kontakty, to
    nawet by nie zadzwonił do młodej uncertain

    Są różne sytuacje, różni faceci, różne exiary.
    Ja nie żałuję, że związałam się z kimś, kto wręcz uciekł od
    nieudanego związku, bo widzę jakim jest ojcem, chociaż nie mieszka z
    dziećmi.
    Sama odeszłam od exa, żeby oszczędzić sobie i dziecku życia w
    traumie.
    --
    Nowy sport ekstremalny - ekstremalne pisanie na forach! smile))
  • madziulec 01.02.09, 17:57
    Socjopata powiadasz????


    Kiedy bylam jeszcze w zwiazku z moim eks i zdarzylo sie, ze bylismy z malym w
    szpitalu to moj eks pojechal na slub kolezanki z poprzedniej pracy...
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • morgan25 01.02.09, 12:01
    to jest paranoja jak gosc który zostawia kobiete a ta do tego
    jeszcze go kocha..... bo jak ktos madry powiedział" dziewczyny nie
    zakochuja sie dla zabawy.. aten jeden z drugim chce zeby to wszystko
    sie przyjażnia skonczyło... nie rozumiem tego...
  • morgan25 01.02.09, 11:52
    widze ze jest tu ktos kto ma takie same uczucia jak ja ....jakbym
    czytała o sobie .... tez go nienawidze uwazam za tchorza ....
    jałatwiej zawinąc sie i uciec...a rennie jest sznasa jeszcze o was
    zawalczyc?? jak długo nie jestescie razem??
  • morgan25 01.02.09, 11:54
    dokładnie to samo zauważyłam w przedszkolu ...i sama nie wiem jak
    sie zachowac ...reszta tego co piszesz madziulec to swieta prawda
  • morgan25 01.02.09, 11:40
    ktos w koncu o tym napisał....dzieki ci krowa łaciata
  • madziulec 31.01.09, 18:02
    Wiesz.. Tak sobie pomyslalam, ze Burza ma racje.

    Nexia ma dziecko swoje i drugie z eksem.
    Tez chce wyjezdzac an wakacje, miec normalne zycie i w koncu to oni sa rodzina.

    Moj eks jak przychodzi to punktualnie wychodzi bo.. niestety inaczej bedzie mial
    w domu awanture. No tak juz jest. W domu niestety jest zawsze cos do zrobienia,
    szczegolnei przy dwojce dzieci..
    A jak jeszcze nexia pracuje..

    Wiec zakladajac, ze eks przyjezdzalby codziennie do mojego dziecka (lacznie z
    sobota i niedziela) to tamta mialaby na glowie caly dom + dwojke dzieci.
    Nierealne...

    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • burza4 01.02.09, 11:43
    ale czemu ty się Madziulec skupiasz na Neksi? powiedz raczej czy
    chciałabyś eksa codziennie widywać?

    mi (i nie tylko) przeszkadzałaby codzienna obecność eksa, w końcu
    nie po to się rozwiodłam, żeby nadal działał mi na nerwy. Osobna
    sprawa to fakt, że część matek jest w drugich związkach. A nawet
    jeśli nie jest, to jakim cudem miałaby sobie ułożyć życie, przy
    codziennych wizytach eks męża? trójkącik emocjonalny.

    mówimy o byciu ojcem - a to da się osiągnąć bez codziennych
    nasiadówek. Widać chodzi o jakość a nie ilość. Jeśli ktoś kładzie
    nacisk na relacje, to weekendowy kontakt będzie bardziej owocny niż
    codzienne spotkania. Można być przy dziecku codziennie i nic z tego
    specjalnie dla dziecka nie wynika.

    Mój ojciec był w domu o 16tej, tylko co z tego wynikało dla mnie
    jako dziecka? guzik, brał gazetę, siadał przed TV. Wszelkie
    obowiązki i tak spadały na matkę, ojciec w życiu nie był ani u
    lekarza, ani na zebraniu w szkole. Tylko nikt go z tego nie
    rozlicza, bo byliśmy pełną rodziną.
  • danagr 31.01.09, 15:59
    eksia nadal kocha(nie sa ze soba ponad 10 lat) i wciaz ma nadzieje, ze kiedys on
    wroci mimo iz wie, ze ma druga rodzine. Kolega nie daje jej zadnych powodow ani
    sygnalow, ze bedzie chcial wracac, jest w satysfakcjonujacym go zwiazku.
    --
    Czarus
    Aby znaleźć miłość nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie Twoja godzina sama
    wejdzie do twojego domu, życia, serca.
  • burza4 01.02.09, 15:28
    danagr napisała:

    > eksia nadal kocha(nie sa ze soba ponad 10 lat) i wciaz ma
    nadzieje, ze kiedys on > wroci mimo iz wie, ze ma druga rodzine.
    Kolega nie daje jej zadnych powodow ani > sygnalow, ze bedzie chcial
    wracac, jest w satysfakcjonujacym go zwiazku.


    wiesz, ty mnie przerażasz - jak to nie daje sygnałow??? to co robi
    jest jednym wielkim sygnałem. Codziennie jest u nich w domu,
    przecież to oczywiste że nadal nie rozstał się emocjonalnie z tamtą
    rodziną. Widać odpowiada mu rola bożyszcza kobiet, ale gdyby mial
    odrobinę przyzwoitości - pomyślałby w tym również o eksi, której
    robi potworną krzywdę, podtrzymując te złudzenia i dając nadzieję.
    Gra na uczuciach obu - obie od lat żyją w niepewności, ze
    świadomością istnienia tej drugiej, po prostu gość się lansuje na
    super faceta kosztem otoczenia.

    przepraszam, ale twój znajomy jest bezdennie głupi i to co robi to
    po prostu ŚWIŃSTWO. On świadomie lub nie - ale podsyca w niej te
    nadzieje nie zachowując zdrowego dystansu.

    gdyby to był dom rodzinny, byłby to syndrom nieodciętej pępowiny, a
    tak to nie wiem jak to fachowo nazwać, sprowadza się do tego samego
    mniej więcej.

    Dlatego napisałam wyżej, ze taki układ jest CHORY, i szkodliwy dla
    wszystkich, dla jego nowej rodziny, dla eksi, która od 10 lat wciąż
    się łudzi zamiast ułożyć sobie życie na nowo, i wreszcie dla dziecka
    które rośnie patrząc na toksyczny związek-niezwiązek rodziców. Jaką
    będzie mieć kiedyś wizję normalności w związku? jak będzie sobie
    układać życie z partnerem mając takie wzorce?
    Brrrr
  • danagr 01.02.09, 17:38
    wyczytalas gdzies zebym pisala, ze moj znajomy przesiaduje w domu swojej ex?
    jego kontakty z dzieckiem odbywaja sie albo u dziadkow, albo u mojego kolegi w domu.
    --
    Czarus
    Aby znaleźć miłość nie pukaj do każdych drzwi. Gdy przyjdzie Twoja godzina sama
    wejdzie do twojego domu, życia, serca.
  • madziulec 01.02.09, 18:07
    Jakis czas temu u Michala wsytapila nie tylko agresja ale i autoagresja.
    ja zupelnie nie wiedzialam co jest tego przyczyna, opkazalo sie, ze moj eks po
    prostu zabral pewnego dnia malego i pokazal mu male dziekco i powiedzial: oto
    Twoj braciszek.
    Dziecko nie majac ojca zobaczylo nowego konkurenta do uczuc tegoz brakujacego
    ciagle ojca.

    Pani psycholog powiedziala, ze nie mozna porownac sytuacji dziecka takiego jak
    moje o dziecka, ktorego ojciec np. czesto wyjezdza. Wczesniej juz o tym pisalam,
    ze to drugie dziekco ma symptomy pobytu opjca w domu: jego kapcie, ubrania,
    golarke itp.
    Tak wiec pani psycholog radzila postawic np. zdjecie i zrobic kalendarz, by dac
    swiadomosc dziecku keidy tata sie pojawia (usmiechnieta buzka na dniu, gdy tata
    bedzie).

    Wtedy pani psycholog tez zabronila wizyt w domu ojca argumentujac to tym, ze
    dopoki dziecko nie zrozumie, ze ojciec jest dla niego, to nie moze sie z
    kimkolwiek dzielic (a niestety ma tych osob do dzielenia sie raptem bardzo duzo).

    W normalnych zwiazkach, rodzinach, gdy pojawia sie drugie dziecko to to pierwsze
    jest zazdrosne. Ale ono ma czas by przyzwyczaic sie do nowej sytuacji. Moje nie
    mialo. Zostalo postawione przed faktem dokonanym...
    I tak - obecnie maly dalej ma problemy z autoagresja, teraz tylko w postaci
    gryzienia sie w reke...


    Nie zycze tego nikomu naprawde.
    I nie chce byscie tu opowiadaly nie wiadomo co.
    Bo to jest tragedia malego czlowieka, ktorego teraz trzeba ustawic jakos i pomoc
    mu zrozumiec swiat.
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • magnollia11 01.02.09, 21:09
    madziulec napisała:

    > Bo to jest tragedia malego czlowieka, ktorego teraz trzeba ustawic jakos i pomo
    > c
    > mu zrozumiec swiat.

    Madziulec a powiedziała Ci pani psycholog, że zachowanie dorosłych w danej
    sytuacji w dużej mierze rzutuje na odbiór tejże sytuacji przez dziecko, mówiąc
    dosłownie jeżeli matka nie potrafi pogodzić się z odejściem partnera, to dziecku
    trudniej zaakceptować tatusia "odwiedzającego" ( oczywiście dzieci małe tzn w
    wieku niemowlęctwa i nawet do 3 lat, nie zajmuje wogóle temat czy to jest
    dobre/właściwe że tata z nimi nie mieszka, traktują tą sytuację jako normalną
    dopóki matka/drugi rodzic nie zaczyna dawać sygnałów swoim
    zachowaniem/kłótniami, emocjami że coś jest nie w porządku, no i wtedy dopiero
    zaczyna się niepokój u dziecka i inne historie zwłaszcza jeżeli rodzice rozstali
    się jeszcze gdy był niemowlakiem)
    także zastanów się kobito nad swoim zachowaniem ...

    pozdrawiam

    ps. pokaż pani psycholog swoje posty/ lub jakąś małą ich próbkę, tak dla swojego
    dobra....
  • morgan25 29.01.09, 18:09
    moze na poczatku zeby odsłonic sie do konca bywaja czesciej
  • ierf 30.01.09, 11:46
    Wiecie co, róznie w zyciu bywa, statystyki statystykami, a wyjatki
    wyjatkami. Ja mam w rodzinie przypadek kuzyna, który rozstał sie z
    dziewczyną, no normalnie zostawił ją z dzieckiem ( jego dzieckiem),
    zerwał wszelkie kontakty ( mały był wtedy jeszcze w pieluchach).
    Alimenty płacił, bo nakaza sądu. Ów kuzyn bardzo szybko związał się
    z inną dziewczyną, ozenił sie, mają dwoje dzieci. Wybudował dom,
    załozył firmę, przykładny mąż i ojciec tej dwójki. A z pierworodnym
    synem nie ma zadnego kontaktu.
    osobiscie podziwiałam jego obecną zone, ze chciała sie z nim związac
    po tym, co zrobił tamtej, ja bym sobie takim facetem głowy nie
    zawracała. Ona sobie zawróciła i chyba ni ezałuje.
  • elakuz 30.01.09, 12:09
    spytalas i dostalas odpowiedz twierdzaca. TAK, sa tacy faceci
    --
    "Miłość to triumf wyobraźni nad inteligencja"
  • baran_bbb 30.01.09, 12:21
    Madziulec napisał:
    > Dlatego zapytalam czy istnieje facet, ktory dzien w dzien
    przyjezdza do dziecka
    > ,
    > uczestniczy w jego zyciu, spedza kazdy weekend i tak dalej,
    opiekuje sie w
    > czasie choroby...
    >
    > Nie mowiac juz o spedzaniu wakacji...

    Tak to rzeczywiście w Erze. A czego Ty się spodziewałaś, że ktoś
    Ciebie zostawia, ale z uwagi na dziecko będzie mieszkał gdzieś
    bliziutko, żeby codziennie uczestniczyć w życiu dziecka. A jak mama
    znajdzie jednak kogoś i postanowi się przenieść do innej
    miejscowości, a może Państwa, to szanowny ojczulek niech się jedzie
    za dzieckiem, żeby uczestniczyć w codziennym życiu dziecka. Przecież
    chciałaś dziecka, chciałaś żeby zostało przy Tobie, więc w czym
    problem? Jest to korzyść, któa ma swoją cenę.
    Rzeczywiście , tak to tylko w Erze.... Tak się nie da i tyle. To
    jest oczywista oczywistość.
    A swoją drogą przyjemniej się czyta Twoje posty bez obelżywych słów.

    ---------------
    zdrowia życzę
  • madziulec 30.01.09, 13:20
    MOMENT wink))

    NIGDY nie mowilam, ze chce, by dziecko zostalo przy mnie i NIGDY o to nie
    wnioskowalam.
    To jest taki drobny problem, ze dzicko zostalo mi wepchniete na sile i ogolnei
    gdyby nie ja i moja rodzina to pewnie skonczyloby w domu dziecka.
    Ja wiem, ze mozna tu opowiadac ckliwe historyjki, jak to ojciec poczatkowo
    grozil nawet porwaniem dziecka i nawet po 2 laatch to dziecko porwal z przedszkola.

    Wszystko to jednak bylo na pokaz.
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • baran_bbb 30.01.09, 14:27
    no tak, tylko coś trzeba przyjąć za punkt wyjścia.
    Twoją historyjkę również można uznać za ckliwą....
    każdy przypadek ma swoją historię i zbronią jest
    generalizowanie/uogólnianie sprawy.

    Faktem jest, że jesteś matką i niezależnie od sytuacji teoretycznie
    powinnaś stawać na wysokości zadania (przecież ojcie/a Twój ex mógł
    odejść na tamten świat). wtedy też szukała winnych i cały czas była
    zła i sfrustrowana na świat?

    Poza tym - czy powiedziałaś dla ojca a w tamtym okresie. Bierz
    dziecko, nie chcę go. Będzie mi za ciężko, Ty je wychowuj, przecież
    jesteś również jego rodzicem??? Dla mnie oddaj co moje i nie chcę
    Cię widzieć???

    -----------
    zdrowia życzę
  • madziulec 30.01.09, 15:13
    Problem poelga na tym, ze ja nie uznaje mojej historyjki jako ckliwa.
    I nie zakladam nowego nicka tylko po to, by sie czepiacwink


    Nie szukam tez uspraweidliwienia u innych tego co sie stalo.

    > Poza tym - czy powiedziałaś dla ojca a w tamtym okresie.
    Chetnie bym na to odpowiedziala, ale ni cholery nei rozumiem, podobnie jak i
    wlasciwie celu tego co piszesz wink

    Moj eks wiedzial, ze mi ciezko, zabral samochod, specjalnie by mi dowalic,
    wiedzac, ze codziennie w jedna strone dowoze dziecko do rodzicow, a do tego
    jezdze na rehabilitacje. Bylo minelo. Byl to okres kiedy naprawde bylo trudno
    sie dogadac. Teraz latwiej nei jest, ale ja juz tak zywiolowo nie reaguje i mam
    to w nosie.

    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • baran_bbb 30.01.09, 15:26
    to TY twierdzisz, że nie jest ckliwa i tak ją oceniasz
    ale jaka jest prawda.... to wiesz Ty i twój ex, a tutaj trzeba się
    opierać i przyjmować za dogmat to co ktoś powie


    ---------
    zdrowia życzę

  • madziulec 30.01.09, 15:29
    no to przyjmij za dogmat to, ze mowie i twierdze, ze nie jest ckliwa.
    Jest jak tysiace czy setki innych podobnych historyjek, gdzie facetowi odbilo na
    punkcie innej kobiety, gdzi enie potrafil sobie poradzic sobei z emocjami, wiec
    anwet dziecko bylo swiadkiem przemocy.

    Ot, zycie.

    I daj se siana wink

    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • braktalentu 30.01.09, 16:06
    "Moj eks wiedzial, ze mi ciezko, zabral samochod, specjalnie by mi
    dowalic"

    Czy kolejny raz będziemy wałkować ten temat? Sama podasz linka do
    swojego starego posta, w którym jasno wyjaśniłaś DLACZEGO Ex zabrał
    swój samochód, czy znowu ja mam to zrobić?


    --
    <"Misiowi sie tatuaze nie podobaja, wiec na razie się wstrzymam">
  • baran_bbb 01.02.09, 23:23
    braktalentu napisała:

    > "Moj eks wiedzial, ze mi ciezko, zabral samochod, specjalnie by mi
    > dowalic"
    >
    > Czy kolejny raz będziemy wałkować ten temat? Sama podasz linka do
    > swojego starego posta, w którym jasno wyjaśniłaś DLACZEGO Ex
    zabrał
    > swój samochód, czy znowu ja mam to zrobić?


    NIestety , niektórzy mają tak, że sami sobie "odmrożą uszy na złość
    mamie" i do niej jeszcze mają pretensjewink SAMODZIELNOŚĆ i nie
    oglądanie się w przeszłość i na kogoś, to jest chyba clue...
  • braktalentu 30.01.09, 16:18
    Czy zaprzyjaźniłabyś się z kobietą, która odeszła od ojca swoich
    dzieci?
    A gdyby te dzieci zostawiła pod Jego opieką?
    A gdyby przejęła nad dziećmi opiekę (nietrudne w polskim sądzie) i
    wyprowadziła się 400 km dalej?


    --
    <"Misiowi sie tatuaze nie podobaja, wiec na razie się wstrzymam">
  • madziulec 30.01.09, 19:27
    To zalezy.
    Sa rozne kobiety.
    Sa takie, ktore jak dzowni matka dziecka mowia przy tymze dziecku, ze to dziecko
    (tu wymienia je z imienia) nie bedzie rozmawiac z matka wariatka. I rzuca
    sluchaweczka.
    Tak wiec dziecko nie ma kontaktu z matka.

    Sa tez takie, ktore nie maja zamiaru zawlaszczac zarowno faceta jak i dziecka z
    pierwszego zwiazku, co zreszta widac na tym forum.
    Takie dzieci maja bowiem matke.
    I jaka by ona nie byla to jednak nie jakas tam druga partnerak (zona czy
    ktokolwiek) ojca dziecka jest osoba, ktora ma prawo podejmowac decyzje o tym, co
    jest dla dziecka w danym momencie wlasciwe i sorki ale jakiejs obcej osobie nic
    do tego.

    I jesli sa posty, ze tesciowa sie wtraca i sa to posty uzasadnione to tak samo
    moga byc posty, ze jakas juz kompletnie obca osoba wtraca sie do wychowania
    dziecka, do czego nijak prawa nie ma.


    Jesli dziecko jest starsze to moze to wykorzystywac i stwierdzic: ok, w domu u
    ojca wiecej mi wolno, wole tam byc...
    Tylko tak naprawde wychowywanie dziecka nie polega na tym, by pozwolic dziecku
    wlazic na glowe czy pokazywac kto potrafi lepiej dziekco przekupic.


    Zreszta psycholodzy alarmuja, ze rodzice w takich wypadkach zaczynaja tracic
    autorytet, a dodatkowo ojciec jednak staje sie obcy, bo zostaje zerwane tzw.
    wspoldoswiadczanie (czyli pewnego etapu w rozwoju dziecka ojciec nie zna po prostu).
    Dzoecko dodatkowo czesto staje sie ozieble, bo sie boi kolejnego odrzucenia...

    I to nie sa wymysly

    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • czar_bajry 31.01.09, 14:04
    różne są sytuacje i różnie się życie układasmile
  • kicia031 30.01.09, 16:40
    takze ludzie, ktorzy maja wspolne dzieci. jesli robia to
    odpowiedzialnie - podjawszy rozsadne proby ratowania zwiazku, bez
    awantur, zdrad, to ja nie mam nic przeciwko temu. Smutne, ale nie
    sadze, by zycie pomiedzy rodzicami, ktorzy sie nie kochaja bylo
    dobre dla dziecka.

    Jesli facet umial rozstac sie kulturalnie, podtrzymuje wiezi i
    sprawuje w uzgodnionym z matka zakresie opieke nad dzieckiem, to nie
    mam do niego zastrzezen.
    --
    Being the change you want to see
  • ca.melia 30.01.09, 19:28
    ależ Wy macie madziulec i morgan kompleksy.
    aż przerażenie ogarnia. przeklinanie, wyzywanie, o zgrozo, to
    nawet brak szacunku dla samej siebie, bo kim jesteś, skoro związałaś
    się z takim chu...em?
    może jednak powstrzymać sie od epitetów.

    A co do byłego.

    ... to niby po rozwodzie i były mąż, i była żona nie ma prawa
    związać się ponownie. No chłop to już za cholere. Odejść może ale ma
    być sam, żeby być do dyspozycji swojej byłej małżonki. Rozumiem, że
    to idzie w dwie strony.
    czyli ja proponuję zakon. On mnich, ona mniszka i będzie gucio.

    A dziecko - nie demonizujmy niektórych rzeczy. I lepiej jak ma ojca
    rzadziej, niż cześciej, patrząc na to jak sie mamusia z tatusiem żre.

    A te "zdziry" (przepraszam Panie), co to się wiążą z misiami z
    odzysku mogą miec gorzej, mogą mieć tak samo, a mogą mieć lepiej.

    tak, bo misio może po prostu nową partnerkę kochać do szaleństwa,
    czego nigdy nie czuł do poprzedniej.

    i odwrotnie, żona po wywaleniu misia może sie zakochać i być
    szcześliwa.

    To sie nazywa życie moje sfrustrowane Panie.

    Więcej uśmiechu na buzi, a okaże sie, że za chwilę nie bedziecie
    same i bedziecie baaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo szczesliwe ii Wasze
    dzieciaki też.

    a misiowi niech sie dzieje
  • madziulec 30.01.09, 20:21
    Nie moja droga.
    ja nie wymagam, by on mi latal po zakupy.

    Jednak np. rok temu mialam taki "drobny" problem, gdzie maly byl po zabiegu i
    nie mogl wychodzic z domu 2 tygodnie. Eks o tym wiedzial. I co? Nawet nei
    zapytal czy kupic malemu jakies owoce czy w ogole maly ma co jesc.
    To byl moj problem. jak zwykle.

    A przeciez jakos nie moge sobie przypomniec, by moje dziecko powstalo w wyniku
    in-vitro.. Chociaz...?


    I najfajniejsze jest to, ze oczywiscie ojciec dziecka tworzy bajki jakim jest
    cudownym ojcem, a ostatnio uczy malego jak malpke (papuge), by powtarzal:
    - kto jest moim najwiekszym skarbem
    tu maly ma odpowiedziec "ja" co robi beznamietnie
    i "kogo bede najbardziej kochal na swiecie" i tu rownie beznamietna odpowiedz
    "mnie".
    Tresowanie dziecka w wersji hardcorowej...

    Co zas do mojej opinii na temat pani, ktora zwiazala sie z ojcem mojego dziecka.
    Wybacz, jesli ktos ma meza i sypia z innym facetem to raczej nie nalezy do tych
    co to maja aureolke nad glowa. Ale czasy sie zmieniaja, nalezaloby wiec
    zakrzyknac "o tempora, o mores"

    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • morgan25 31.01.09, 00:32
    słuchaj ca melia nie znasz mnie nie znasz mojej sytuacji wiec mnie
    nie oceniaj kobieto....mam taki tempperament używam takich epitetów
    i nie twoją rolą mnie oceniac bo nie przezyłaś tego moze co
    ja .....ja tak go dzis widze i tak sie o nim wyrażam..... chcesz
    wyrazic sowje zdanie na tym forum bardzo prosze ....nic wiecej nie
    musisz krytykować .... pozdrawiam ... to ze faceta pomimo jeszcze
    kocham to mój PROBLEM .... i po to własnie pieszemy na takich forach
    zeby sie wyrazic zeby wykrzyczec opowiedziec wyzalic .... po to to
    ktoś dla nas stworzył ..... kompleksy ???? każda jakieś ma ....tym
    bardziej samotna zostawiona matka .. jedna wieksze druga
    mniejsze .....
  • magnollia11 31.01.09, 11:45
    sporadycznie czytam to forum, czyli wybiórczo wątki i w prawie kazdym się
    wypowiadasz, a raczej kreujesz się na WIELKA MATKę POLKę MęCZENNICE
    wydajesz się być strasznie nieprzyjemną osobą, a pierwsza cecha która wyziera z
    Twoich postów to to, że nie potrafisz zaakceptować odmiennych od Twoich poglądów
    i jesteś wszechwiedząca
    a i jeszcze jak czytam Twoje słowo pisane to nie potrafię się oprzeć wrazeniu,
    że swoje żale wynikłe z niezrealizowanych pragnień/marzeń (tu przede wszytskim u
    Ciebie chęć posiadania męża/partnera) głosisz pod hasłem dobra dziecka ...

    pozdrawiam
  • ca.melia 31.01.09, 13:01
    magnolia święte słowa.

    i nie daj Boże którejś samodzielnej jest dobrze i jest szcześliwa.

    madziulec wtedy w domu odprawia czaty, robi laleczkę na "obraz"
    szcześliwej samodzielnej i wbija szpileczki z modlitwą, zeby "nie
    miała lepiej niż ja (z naciskiem na gorzej)"

    smile smile
  • ca.melia 31.01.09, 13:01
    magnolia święte słowa.

    i nie daj Boże którejś samodzielnej jest dobrze i jest szcześliwa.

    madziulec wtedy w domu odprawia czaty, robi laleczkę na "obraz"
    szcześliwej samodzielnej i wbija szpileczki z modlitwą, zeby "nie
    miała lepiej niż ja (z naciskiem na gorzej)"

    smile smile
  • madziulec 31.01.09, 13:08
    A Ty masz z czyms problem?/ jakasz sie?

    Czy jak powtorzysz cos dwa razy to nabiera to wiekszej mocy? A moze asz jakis
    problem z pewnoscia siebie i jesli sama sobie czegos nie powtorzysz to... sama w
    tonie wierzysz wink))???

    To napisz to samo jeszcze z 10 razy wink Napewno stanie sie to parwda ;P
    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • ca.melia 31.01.09, 13:13
    na pewno, madziulec, na pewno.

    ...proponuję pisać bez większych emocjii, wtedy na pewno będziesz
    robiła mniej błędów ortograficznych i interpunkcyjnych smile

    "parwda"?
  • morgan25 31.01.09, 14:16
    jezeli ktos nie ma nic do powiedzenia w teamcie tego wątku ...a
    znalazły sie tu takie osoby które nie wiele w temacie maja do
    powiedzenia a wiecej krytykuja... to poszukajcie sobie moze innego
    forum....
  • baran_bbb 01.02.09, 23:29
    a co tu więcej pisac w tym wątku, chyba większość wariantów została
    podana. Co osoba to inne podejście - w większości teoretyczne. A
    życie i tak "pisze" swoją historię i tyle.
  • chalsia 02.02.09, 17:43
    morgan25 napisała:

    > jezeli ktos nie ma nic do powiedzenia w teamcie tego wątku ...a
    > znalazły sie tu takie osoby które nie wiele w temacie maja do
    > powiedzenia a wiecej krytykuja... to poszukajcie sobie moze
    innego
    > forum....

    Ty tu nowa jesteś, więc jak Ci się nie podoba to co (i jak) tu
    zostało napisane, to może sama poszukaj sobie innego forum.
    Innymi słowy - stosowanie dobrych rad zacznij od siebie.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • madziulec 02.02.09, 18:09
    To, ze ktos tu byl (typu nawiazywanie do kolumny Zygmunta i tak dalej) i w
    zwiazku z tym ma wieksze prawa jest troche szczeniackie.

    To forum nie ma czegos takiego, a raczej nie powinno miec, ze sa rowni i rowniejsi.

    Choc wlasnie wprowadzilas nowoczesna forme folwarku zwierzecego...

    --
    http://zum.org.pl/img/banners/zum-234x60.jpg

    http://zum.org.pl Vortal dla rodziców dzieci z wadami układu moczowego
  • chalsia 02.02.09, 22:56
    madziulec napisała:

    > To, ze ktos tu byl (typu nawiazywanie do kolumny Zygmunta i tak
    dalej) i w
    > zwiazku z tym ma wieksze prawa jest troche szczeniackie.
    >
    > To forum nie ma czegos takiego, a raczej nie powinno miec, ze sa
    rowni i rownie
    > jsi.
    >
    > Choc wlasnie wprowadzilas nowoczesna forme folwarku zwierzecego...
    >

    jak zwykle nie zrozumiałaś. Napisałam jedynie, że jak się komuś nie
    podoba np. we Francji, to nie musi tam jeździc.
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • deleine 31.01.09, 15:26
    nie, bo to wchodzi gościom w krew, niestety...



    --
    iou
  • by_lina 31.01.09, 16:13
    A co to znaczy 'zostawił'?
    Czy mówimy o takim, który dla nas zostawia? czy chodzi o takiego,
    który się z żoną rozwiódł (nieważne, z jakiego powodu)?
    Pierwszy jest spalony - nie wyobrażam sobie życia z takim
    człowiekiem.
    Drugi przypadek - pewnie nie byłoby mi łatwo, bo jednak facet z
    dziećmi to nie jest sztyk luksusu. Ale nie wykluczam.
  • kim136 01.02.09, 00:09
    Napewno nie związałabym się z facetem, który zapomniał o swoich
    dzieciach. Ludzie się rostaja, ale rodzicami są na zawsze, a faceci
    o tym zapominają. Napewno nie zwiazałabym się z moim eksem, który
    przypmina sobie o synku, kiedy bajeruje nową laskę i kreuje się na
    wspaniałego tatę. Dzwoni, przyjezda itd, dopóki jej nie wkreci sad
  • arwena_11 03.02.09, 11:50
    Wiecie co mam męża, dzieci, jest super, ale mój mąż nie poświęca
    dzieciom czasu codziennie. Pracuje ciężko, dorabia po pracy, po to
    abysmy mogli życ na odpowiednim poziomie. Ja pracuję, ale na pół
    etatu, inaczej nie mogłabym poświecić czasu dzieciom.
    I mój mąż \, mimo, że mieszka z nami, nie chodzi na zebrania, bo nie
    ma czasu, nie zaprowadza dzieci na zajęcia ( czasem odbiera ), nie
    zawsze moze być na koncercie syna w szkole muzycznej, czy wcześniej
    na przedstawieniach w przedszkolu, bo po prostu pracuje w tym czasie.

    W wakacje tez 90% czasu ja sie zajmuję dziecmi. Jak były małe i
    wystarczała im działka, to siedziałam z nimi po 5 miesiecy w roku
    tam ( świeże powietrze, zamknięty teren ), bo było mi łatwiej. Mąż
    dojeżdżał na weekend, ale też nei zawsze, bo czasami wpadło jakis
    zlecenie i trzeba było posiedzieć przy komputerze. Nie wyobrażam
    sobie siedzenia z dziecmi w lato w mieście, jeżeli mam możliwość być
    na działce. Teraz sie zmienia, bo dzieci urosły i chcą zobaczyć
    świat. Ale mój mąż ma ograniczony urlop ( 26 dni ) więc jak wypełnić
    cały czas. W zeszłym roku pojechałam z dziećmi sama na rekolekcje w
    góry na tydzień, a mąż dojecał do nas na dwa tygodnie potem. Dzieki
    temu dzieci spędziły w górach trzy tygodnie. W tym roku będzie
    pewnie podobnie, bo już 10 dni urlopu poszło na ferie.
    Ja mam to szczęście, że pracuję tak, iż mogę mieć więcej urlopu niż
    regulaminowe 26 dni. Jeżeli jednak byłoby inaczej, to musiałabym
    dzielić wyjazdy z dziećmi z mężem, i na wspólny pewnie nie
    starczyłoby czasu, bo przecież razem jest 54 ( wliczaac opiekę )a
    wakacji i ferii dużo wiecej. Wiele moich znajomych, jak nie wysyła
    dzieci na obozy czy kolonie, to niestety musi dzielić wakacje na te
    z tata i te z mamą, jeżeli nie chcą żeby dzieci siedziały w domu ( a
    przecież i tu trzeba zapewnić opiekę ). Przy chorobach to też ja sie
    zajmuję dziećmi ( bo mąż pracuje ). Często nawet głupie lekarstwa
    czy zakupy, jak nie mogę wyjść z domu, robią mi moi rodzice, a nie
    mąż, bo on w pracy, a oni blisko.
    Dlatego w małżeństwie nie jest tak różowo, jak by sie niktórym
    wydawało. Znam pewną parę rozwiedzionych, gdzie tatuś poświęca
    wiecej czasu dziecku po rozwodzie, niż w trakcie małżeństwa. Bo
    wtedy dziecko było, gdzies sie tam kręciło, wiec widział je cay
    czas. Tyle ze sie z nim nie bawił, nie czytał itd. A teraz zabiera
    na wakacje ( i musi sam zorganizować czas dziecku, a nie czekać aż
    żona to zrobi ), odbiera z przedszkola ( bo matka jeszcze pracuje
    wtedy ), i jak się okazało można, a wcześniej był za bardzo zmęczony
    po pracy.

    Co do pytania czy bym sie związała z facetem z odzysku? Trudno
    powiedzieć. Byłam na granicy takiej decyzji, nawet się zaręczyłam,
    ale uciekłam. Tylko, że zrobiłam to nie dlatego że facet z
    przeszłością, ale dlatego że okazał się idiotą. Był po rozwodzie (
    ale bez dzieci ), miał dziecko pozamałżeńskie ( sprzed ślubu ). No i
    niby wszystko ok, ale jak zaczęłam drążyc temat, to włosy mi stanęły
    dęba.
    Z matką dziecka nigdy nie był. Dziecko było efektem jednej imprezy.
    Niby wszystko ok, ale on nawet nie miał dowodu że to jego dziecko.
    Nie zrobił badań, nic. Po prostu panienka przyszła do niego i
    powiedziała że jest w ciaży. Na moje pytanie, skąd wiedział, że to
    jego dziecko, stwiedził że mu powiedziała, ale dziewicą nie była.
    Alimenty płacił, ale też nie ustalone sądownie, tylko na gębę. No i
    oczywiście nei miał żadnych kwitków że jej dawał. Kurcze facet
    wykształcony, radca prawny z doktoratem, a okazał sie kretynem w
    prostych sprawach. A i oczywiści utrzymywał mamusie dziecka, bo ona
    biedna niespełniona malarka po wykształceniu przedszkolnym, nie
    pracowała ( bo w przedszkolu nie będzie, ona maluje obrazy ). Ja
    zażądałam od niego uregulowania sprawy sądownie ( może testy dna ),
    włacznie z alimentami na dziecko ( wolałabym w naturze ). Zgodził
    sie, ale zaczęły sie problemy ze strony mamusi dziecka. Zaczęła mu
    ograniczać kontakty, bo przykręcił się kurek z pieniędzmi. Do tej
    pory dostawała ok 2000 miesięcznie ( rok 1999 ) na ok 4-5 letnie
    dziecko, a teraz miała dostać dużo mniej a reszte w naturze (
    przedszkole prywatne, angielski, ubrania dla dziecka ). Ja po
    przemyśleniu uciekłam ze zwiazku, a on przejżał na oczy. Z tego co
    wiem sprawa została uregulowana sądownie ( na testy dna był chyba za
    późno ). Skończyło się na tym, że alimenty ok 500 zł do reki matki i
    płacił za przedszkole wtedy ok 600 zł i jakieś tam zajęcia. Wyszło
    mu max 1500 zł. Tyle ze matka odegrała się i zaczęła utrudniać
    kontakty.

    Tak więc chyba trudno powiedzieć, czy ktoś się z koms zwiąże jak nie
    jest w takiej sytuacji. Prawda jest taka, że jak nie poznamy
    człowieka dobrze i nie znajdziemy sie w konkretnej sytuacji, to nie
    można powiedzieć ani tak, ani nie.

    Ja wiem, że nie rozbiłabym zwiazku, bo nie lubię sie dzielić. Ale
    znałam małżeństwo, z dzieckiem ( licealna wpadka ), gdzie facet
    obiecał kobiecie wszystko oprócz wiernosci. Wzięli ślub cywilny jak
    dziecko miało ok 3 lat a on skończył 21. I właśnie przed wzięciem
    ślubu powiedział jej że on nie jest monogamistą, i musi sie albo
    zgodzić na to że nie będzie jedyna, albo nie wezmą ślubu. Ja bym na
    taki układ nie poszła, ale ona się zgodziła. I tylko ona wie, jak
    było jej ciężko. Czy cena jaką zapłaciła za, jak to napisała któraś
    z was "posiadanie spodni w szafie", była warta upokorzeń? Ja bym
    wolała byc sama z dzieckiem, niż mieć takiego męża. Ale facet był
    przynajmniej uczciwy, i wybór należał do niej.
    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
    DZIECI ROCZNIK 2000
  • yoshi.myu 04.02.09, 23:37
    zdecydowanie NIE!

    ex się ożenił zaraz po rozwodzie /rozwód w niecałe pół roku po jego
    porzuceniu rodziny/ dawałam wiele szans, nawet raz wycofałam sprawę
    rozwodową, gził się na prawo i lewo, okradał moją rodzinę, a jak
    okradł państwo - został złapany i osądzony za pomoc w łapówkarstwie
    wysokiego szczebla
    swojej nowej /też rozwódce z dzieckiem/ wmówił, że go wyrzuciłam
    biedaka z domu i byłam tą złą, co bije pije i dusi
    nadal ma kochanki - musiałam zmienić maile, bo zaczęły mi się laski
    sypać i płakać w rękaw, że to nie one zostały wybrane...
    nowa żona go utrzymuje, bo on nigdy się do pracy nie garnął
    nawet wzięła kredyty, by mu dom jego matuli wyremontować, nie wie
    jednak iż dom należy do banku, bo jego matula miała sto lat temu
    firmę, którą zadłużyła...

    nie uwierzę więc już żadnemu łkającemu facetowi po rozwodzie
    zresztą czuję, że nie jestem w stanie uwierzyć żadnemu facetowi...
    na szczęście jakoś mi nie brak kolejnego pasożyta u mojego boku
    póki trwa taki stan - póty czuję spokój
    dostałam "po pysku", jak sprawy zaczęły wychodzić na światło
    dzienne, wiem, byłam naiwna, sądząc, że dla dobra dzieci potrafię
    znieść wszystkie upokorzenia... ale jestem tylko człowiekiem, ale
    przede wszystkim jestem matką!
    rozwiodłam się, dbam o dzieci, pozwalam na kontakty, dopasowuję się
    nejednokrotnie, choć ex się nie kwapi, walczę z bezsenością, gdy
    moje dzieci są chore i trzeba całą noc je przytulać dla ich spokoju,
    biegam po łące za bańkami mydlanymi - tak! nie potrzebuję kolejnego
    kłamcy, nie związałabym się z gościem, który zostawił rodzinę na
    pastwę losu!
    --
    SERCE DLA KACPERKA <3 pomozkacperkowi.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.