Dodaj do ulubionych

nienawidzę macierzyństwa

08.12.09, 17:02
Budzę się rano i modlę, żeby jak najszybciej był wieczór. Zerkam na
zegarek- byle do pierwszej drzemki, byle do spaceru... Notabene
nienawidzę spacerów. Nigdy nie lubiłam, a teraz to łażenie z wózkiem
codziennie po tych samych alejkach mnie wkurza. Dziecko mam
wymagające, trudne, źle przeze mnie poprowadzone (wychowane?).
Płaczem domaga się mojej obecności non stop. A najlepiej noszenia na
rękach. Sprzątam po łebkach, obiad byle jaki, świąteczne pierniczki
nie upieczone. A byłam kiedyś perfekcyjną panią domu. Nigdy nie
myślałam, że moje życie po dziecku się nie zmieni, że będzie jak
dotąd. Ale nie sądziłam też, że zniknę. Bo mnie jako człowieka
właściwie nie ma, jestem tylko matką. Nie mam czasu na ukochany
niegdyś teatr, na kino, książkę. Cały dzień zamknięta w domu z
półrocznym tyranem, nastawiona na czuwanie. Plus nocne pobudki na
karmienie. Kiedy wieczorem położę malca i mogę przestać być matką,
to człowiek, którym jestem ma siłę tylko dowlec się do łóżka i
zasnąć. Może dziś mi się przyśni, że nie mam dziecka choć przez
jeden dzień.
Edytor zaawansowany
  • lee_a 08.12.09, 17:07
    jesteś chyba w najgorszym momencie życia dziecka, ja u obydwu córek przezywałam
    katusze od 4 do 7 miesiąca ich życia. A potem jest już lepiej, dziecko robi się
    mobilne, umie usiąść doczołga się do upatrzonej zabawki, zajmie sobą na podłodze.
    Przy pierwszej wróciłam do pracy jak miała 6 miesięcy i uważam, że była to
    świetna decyzja. Teraz mam w domu dwoje dzieci - starsza ma 2 lata i 4 miesiące,
    młodsza 9 miesięcy a ja wiem, że fajnie jest być mamą - dzieciaki zajmą się
    sobą, pobawią. Wiadomo, czasem jest ciężko, ale to już nie ten koszmar co w
    okolicach 6 miesiąca życia...
  • wilma.flintstone 08.12.09, 17:14

    Zaraz dostaniesz po glowie od matek_polek i innych Pan
    Znakomiciezorganizowanychcotosobiezewszytskim radza wink Napisalas
    jednak szczera prawde o wczesnym macierzynstwie (czyli jakies
    pierwsze 2 lata zycia dziecka). Nawiasem mowiac przydaloby sie to
    zlinkowac do pan od fasolinek i niunieczek na forum CiP big_grin

    Ja tego o czym piszesz mzoe nie nienawidze, ale mnie to drazni i
    meczy. Tez czesto licze godziny, bo dziecko potrafi dac popalic i
    tez mam trudne dziecko, ktore ciagle chce zeby sie z nim bawic,
    zajmowac...Oprocz tego nie lubie karmienia piersia, te gadki o
    spojrzeniu dziecka znad piersi sa zdecydowanie przereklamowane, a
    kobieta jest uwiazana, te piersi takie "funkcjonalne", jak dziecko
    nagle wrzeszczy ni z tego ni z owego to zaraz sie martwie czy cos
    zjadlam , moze wypilam nie tego co trzeba. No i te "sexowne" bluzki
    i staniki do karmienia...uncertain Chcialabym, zeby juz bylo "piec lat
    pozniej" wink



    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8e4c33e8f8.png

  • ezri 09.12.09, 09:06
    wilma.flintstone napisała:

    >
    > Zaraz dostaniesz po glowie od matek_polek i innych Pan
    > Znakomiciezorganizowanychcotosobiezewszytskim radza wink Napisalas
    > jednak szczera prawde o wczesnym macierzynstwie (czyli jakies
    > pierwsze 2 lata zycia dziecka). Nawiasem mowiac przydaloby sie to
    > zlinkowac do pan od fasolinek i niunieczek na forum CiP big_grin
    >
    > Ja tego o czym piszesz mzoe nie nienawidze, ale mnie to drazni i
    > meczy. Tez czesto licze godziny, bo dziecko potrafi dac popalic i
    > tez mam trudne dziecko, ktore ciagle chce zeby sie z nim bawic,
    > zajmowac...Oprocz tego nie lubie karmienia piersia, te gadki o
    > spojrzeniu dziecka znad piersi sa zdecydowanie przereklamowane, a
    > kobieta jest uwiazana, te piersi takie "funkcjonalne", jak dziecko
    > nagle wrzeszczy ni z tego ni z owego to zaraz sie martwie czy cos
    > zjadlam , moze wypilam nie tego co trzeba. No i te "sexowne"
    bluzki
    > i staniki do karmienia...uncertain Chcialabym, zeby juz bylo "piec lat
    > pozniej" wink
    >

    Z tym linkiem to świetny pomysł smile
    Mam akurat dośc grzeczny egzemparz malucha, ale rozumiem o co chodzi
    autorce. Człowiek jest po prostu zmęczony codzienną rutyną i
    przerywanym snem.

    Co do bielizny i bluzek to jak się dobrze poszuka to naprawdę można
    znaleźc seksi rzeczy. Swoje staniki i bluzki kupowałam w sieci,
    podobnie jak bieliznę ciążową, bo w znanych mi sklepach
    stacjonarnych znajdowałam tylko styl babciny made by Cannpol
    babies wink
  • misiowa83 19.12.09, 17:29
    chyba się w tobie zakocham,wreszcie ktoś ze zdrowymi poglądami
  • olifra 08.12.09, 17:14
    ogromnie to przykre, ze masz taki stosunek do bycia matkąsad

    Ps. Moze w końcu nadszedł czas, zeby wybrać się do tego ukochanego teatru..., do
    kina mozna iść z dzieckiem na specjalny seans.
  • bracialwieserce 08.12.09, 17:23
    To nie przykre a prawdziwe.
  • alicja_ala 08.12.09, 17:26
    o jejku samo zycie, nie kazda mama przepada za nieprzespanymi
    nocami, wiszeniem u cyca i roznymi innymi atrakcjami...
  • dragica 09.12.09, 20:21
    olifra napisała:
    >
    > Ps. Moze w końcu nadszedł czas, zeby wybrać się do tego ukochanego
    teatru..., d
    > o
    > kina mozna iść z dzieckiem na specjalny seans.


    Z polroczniakiem do kina???????A moze matka ma prawo wyjsc SAMA do
    kina,teatru,kawiarni...?

    --
    Aniołek (*) Synek(*) Jovana-24 wrzesien 2008
  • bracialwieserce 09.12.09, 20:33
    Są niby seanse dla Matek z dziećmi ale może któraś po prostu chciałaby być
    troszkę ze sobą samą. To męczące jak wszystkie te dzieci zaczynają uderzać w
    alarm i wyją bo to eufemizm, że dzieci płaczą! Może się wszystko jeszcze nasilić!
  • memphis90 09.12.09, 21:20
    > Z polroczniakiem do kina???????
    Ja chodziłam. Można.

    A moze matka ma prawo wyjsc SAMA do
    > kina,teatru,kawiarni...?
    Ma prawo, ale ma wtedy obowiązek znaleźć opiekunkę.

    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • dragica 09.12.09, 23:28
    memphis90 napisała:

    > > Z polroczniakiem do kina???????
    > Ja chodziłam. Można.


    To tylko pozostaje pogratulowac,moja corka w wieku szesciu miesiecy
    nie potrafila patrzec z zainteresowaniem w ekran,ba,nie potrafila
    wytrzymac w jednym miejscu dluzszy czas.

    >
    > A moze matka ma prawo wyjsc SAMA do
    > > kina,teatru,kawiarni...?
    > Ma prawo, ale ma wtedy obowiązek znaleźć opiekunkę.
    >

    Albo tate dziecka,w koncu dziecko jest wspolne...

    --
    Aniołek (*) Synek(*) Jovana-24 wrzesien 2008
  • alama-kota1 19.12.09, 17:37
    Do kina z dzieckiem? Owszem ale tylko w dużym mieście.
  • alicja_ala 08.12.09, 17:20
    a przepraszam,jestes samotna matka??
  • magdad5 08.12.09, 17:33
    Dobrze Cie rozumiem. I nie martw sie komentarzami matek polek
    upojonych idea macierzynstwa, spacerkami, ciaglym guganiem do
    niemowlaka itp, itd. Ja mam trojke (wszystkie zaplanowane i
    chciane). I to co Ci moge powiedziec z perspektywy czasu - bedzie
    tylko lepiej - to koszmarny okres w zyciu dziecka. Zaraz mnie ktos
    tutaj bedzie krytykowal ale mam to w nosie - okres od mniej wiecej 2
    m-cy do 1 roku mojego pierwszego syna to dla mnie koszmar
    Obiecywalam sobie ze nigdy wiecej nie bede miec dzieci - a aktywnej,
    pracujacej kobiety stalam sie bufetem powtarzajacym codzienna
    rutyne, zmeczonym, znudzonym, i wkurzonym na zamkniecie w domu jak w
    wiezeniu (to byla pozna jesien i zima wiec wychodzenie bylo raczej
    ograniczone). I wiesz co - on wyrosl. Zaczelam sie cieszyc
    macierzynstwem kiedy synek skonczyl rok i od tego czasu jestem w nim
    permanentnie zakochana (ma 7 lata). Potem pojawil sie jego brat
    (dzis 3,5 roku) i siostra (2 mce). I zawsze z nastawieniem ze to
    trzeba przetrwac. Bo otwarcie z moim mezem mowimy, ze nie lubimy
    niemowlakow. Ale potem nasze dzieci wprost uwielbiamy i dlatego
    zdecydowalismy sie na trojke. U nas zadzialalo zatrudnienie Pani
    (dzis jest z nami juz 5 rok) ktora przynajmniej na kilka godzin
    zostawala z dziecmi a ja staralam sie wrocic do normalnego zycia.
    Musisz to przetrwac - zobaczysz potem bedzie cuudownie. Rozpisalam
    Cie ale znajac niektore mamy na tym forum to zaraz ktos zacznie na
    Ciebie nalatywac. Nie martw sie. Takie uczucia sa normalne tylko
    nie wszyscy maja odwage o tym pisac no bo jak tak mozna...

    P.S. szkoda ze nie widzialas kilka dni temu Lekcji Stylu na TVN
    Style - byly mlode mamy (nie pamietam dokladnie ale chyba Kasia
    Kowalska i Patrycka Markowska, i ktos jeszcze) ktore jak jeden maz
    powiedzialy, ze zaczely sie cieszyc macierzystwem kiedy ich dzieci
    skonczyly rok. Przedtem bylo tylko zmeczenie, niewyspanie i
    rutyna.

  • wilma.flintstone 08.12.09, 18:40
    alicja_ala napisała:

    > a przepraszam,jestes samotna matka??

    A to trzeba byc samotna matka, zeby tak czuc? shock Wystarczy miec meza
    pracujacego na pelnym etacie...

    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8e4c33e8f8.png

  • alicja_ala 08.12.09, 18:49
    nawet jak maz pracuje na pelnym etacie( ile to godzin?) to chyba
    moze pomoc?? co taka zdzwiona? nie moze w sobote zostac z dzieckiem
    zeby mama mogla odreagowac?jak ktos pisze,ze nie moze isc do teatru
    to chyba jest samotna matka i nie moze liczyc na partnera...
  • wilma.flintstone 08.12.09, 19:47
    alicja_ala napisała:

    > nawet jak maz pracuje na pelnym etacie( ile to godzin?) to chyba
    > moze pomoc?? co taka zdzwiona?

    No, taka zdziwiona. Moj maz, na przyklad, wychodzi do pracy o 7.00 a
    wraca okolo 18.30. Dziecko idzie spac 19.00-19.30. Wystarczy, zeby
    sie czuc dokladnie tak jak autorka watku. I faktycznie, ta sobota, w
    ktora maz moze zostac z dzieckiem to takie wyzwolenie, tak skrzydel
    dodaje, ze normalnie zesikac sie mozna z radosci. Nie wposminajac
    juz o tym, ze kobiety zewszad sa bombarodowane informacjami, zeby
    nie dawac butelki, bo przenajswietszy odruch ssania sie dziecku
    popsuje. Uwazasz wiec, ze kobieta ktora to "kupila" i ktora karmi
    tylko piersia, moze sobie tak po prostu isc do teatru, kina czy
    dokad chce? Zreszta nie badz smieszna. W moich oczach w watku jest
    mowa o caloksztalcie zycia kobiety po dziecku, a nie o jakism tam
    wolnym popoludniu jednym czy drugim.


    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8e4c33e8f8.png

  • joshima 08.12.09, 19:58
    wilma.flintstone napisała:

    > Uwazasz wiec, ze kobieta ktora to "kupila" i ktora karmi
    > tylko piersia, moze sobie tak po prostu isc do teatru, kina czy
    > dokad chce?
    Jeśli dziecko ma już rozszerzoną dietę to bez problemu.

    > W moich oczach w watku jest mowa o caloksztalcie zycia kobiety po dziecku

    No bo tak to wlaśnie jest, jak dziewczyny nie biorą do wiadomości
    sakramentalnego:zobaczysz jak urodzisz dziecko, jak się wszystko zmieni.

    Sama się ze sobą mocowałam przez pierwsze trzy miesiące, bo nie miałam zgody na
    to, żeby tak wszystko do podstaw poukładać na nowo. Po dziesięciu latach
    małżeństwa ma się pewne nawyki i przyzwyczajenia, a tu wszystko trzeba zmienić.
    Tylko najpierw trzeba wyluzować i na przykład trochę mniej ambicjonalnie podejść
    do kwestii brudnej podłogi, czy niepozmywanych naczyń.

    A jak dochodzą do tego tak silne emocje o jakich pisze autorka wątku, to może
    należałoby sprawdzić, czy to nie jest depresja. Bo tu już porady na forum mogą
    nie wystarczyć.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • wilma.flintstone 08.12.09, 21:26
    joshima napisała:

    > Jeśli dziecko ma już rozszerzoną dietę to bez problemu.

    Ojojoj, nie znasz zalecen WHO, ze dziecko do pol roku ma byc TYLKO
    na piersi?


    > No bo tak to wlaśnie jest, jak dziewczyny nie biorą do wiadomości
    > sakramentalnego:zobaczysz jak urodzisz dziecko, jak się wszystko
    >zmieni.
    > Sama się ze sobą mocowałam przez pierwsze trzy miesiące, bo nie
    >miałam zgody na to, żeby tak wszystko do podstaw poukładać na nowo.
    >Po dziesięciu latach małżeństwa ma się pewne nawyki i
    >przyzwyczajenia, a tu wszystko trzeba zmienić. Tylko najpierw
    >trzeba wyluzować i na przykład trochę mniej ambicjonalnie podejść
    > do kwestii brudnej podłogi, czy niepozmywanych naczyń.


    Nie wiem o co chodzilo autorce watku, zwlaszcza ze sie nie ozdywa,
    ale dla mnie jej wypowiedz nie dotyczy tak naprawde brudnej podlogi
    czy tych nie upieczonych piernikow. Ja mam dokladnie te same
    odczucia, a od pedantki, kucharki czy idealnej pani domu dziela mnie
    lata swietlne. Ale to jest zupelnie co innego, cos o co ona opisuje
    jako bycie czlowiekiem czy kobieta. I nie wiem czy dobre
    samopoczucie zalezy od zgody na poukladanie wszytskiego na nowo, bo
    to "poukladanie" pierwszego okresu zycia dziecka jest czyms
    tymczasowym, czyms co mija i po przezyciu czego dalej mozemy sobie
    kultywowac stare nawyki. Jednak dotrwanie do tego momentu jest
    bardzo trudne, bo wymaga podporzadkowania wlasnych potrzeb i celow
    kobiety, zarowno jako kobiety i jako czlowieka, potrzebom
    dziecka.

    Nie wiem czy autorka watku ma depresje. Moim zdaniem ona jedynie
    zaprzecza stereotypowi pokutujacemu w spoleczenstwie, ze
    macierzynstwo to tylko i zawsze pozytywne odczucia. Tymczasem
    zarowno kobieca podmiotowosc i autonomia zostaja przez macierzynstwo
    powaznie podwazone. I to moze budzic silne emocje - mnie, na
    przyklad, lata cale zajelo podjecie decyzji o drugim dziecku, bo
    mentalny bol jakis sie odczuwa po przetrwaniu okresu niemowlectwa
    moze trwac dlugo. Mimo, ze sie dziecko kocha i jest sie w gruncie
    rzeczy szczesliwa, jednak jest to szczescie bardzo duzo kobiete
    kosztujace. Dlatego wlasnie "nie zrozumialam" Twojego dowcipu
    dotyczacego meskiej pomocy, bo moj maz takze sprzata, robi zakupy,
    gotuje i kapie dziecko, ale nie zdejmie ze mnie ciezaru
    macierzynstwa. I ja, na przyklad, nie widze powodu zeby nie mowic
    glosno o tym, ze jest to CIEZAR, fizyczne i psychiczne obciazenie na
    wiele miesiecy, a nie tylko kwilenie pachnacej wanilia fasolinki,
    ktora nam wyszla z brzusia.



    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8e4c33e8f8.png

  • nikaa818 08.12.09, 21:34
    wilma.flintstone nie mam nic do dodania. Zgadzam się z Toba w całej
    rozciągłości. To też moje drugie dziecko i czasem pytam sama siebie:
    czemu ja się,u licha, znów w to wpakowałam?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5srl68s45xvb2n.png
  • joshima 08.12.09, 22:06
    wilma.flintstone napisała:

    > joshima napisała:
    >
    > > Jeśli dziecko ma już rozszerzoną dietę to bez problemu.
    >
    > Ojojoj, nie znasz zalecen WHO, ze dziecko do pol roku ma byc TYLKO
    > na piersi?
    Znam, tylko nie chciało mi się sprawdzać ile ma to konkretne dziecko tongue_out

    Jak się chcesz z kimś pokłócić to szukaj gdzie indziej (może poczekaj aż mąż
    wróci), ja mam dziś zbyt dobry humor na to, żeby Ci się udało tongue_out

    > Ja mam dokladnie te same
    > odczucia, a od pedantki, kucharki czy idealnej pani domu dziela mnie lata
    swietlne.

    Autorka wątku wyraźnie ubolewa nad faktem, że kiedyś świetnie prowadziła dom a
    teraz nie może. No to chyba o to też jej chodziło.

    > I nie wiem czy dobre
    > samopoczucie zalezy od zgody na poukladanie wszytskiego na nowo
    Ja też nie wiem. U mnie zadziałało, ale nie twierdzę, że to generalna zasada.

    > to "poukladanie" pierwszego okresu zycia dziecka jest czyms
    > tymczasowym, czyms co mija
    Owszem, jednak to się potem zmienia dość powoli i przy pewnej elastyczności daje
    się za tym nadążyć. A poród i dziecko w domu to tak z dnia na dzień niemalże tongue_out

    > po przezyciu czego dalej mozemy sobie
    > kultywowac stare nawyki.
    Nie prawda. Już nigdy nie będzie tak, że będę tylko ja i on. No chyba, że
    dziecko dorośnie i wyprowadzi się z domu, ale to i tak nie będzie tak jak przedtem.

    > Nie wiem czy autorka watku ma depresje.
    Ja też nie wiem, ale warto by było, żeby ona się nad tym szczerze zastanowiła.
    To żaden wstyd, to się zdarza. A jeśli można sobie pomóc to dlaczego tego nie
    zrobić?

    > I ja, na przyklad, nie widze powodu zeby nie mowic
    > glosno o tym, ze jest to CIEZAR
    Ależ ja się z tym całkowicie zgadzam. Sęk w tym, że jak zauważyłaś wiele
    dziewczyn jest na to nieprzygotowanych. Mi było tym trudniej im bardziej z tym
    walczyłam.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • wilma.flintstone 09.12.09, 11:20
    joshima napisała:

    > Znam, tylko nie chciało mi się sprawdzać ile ma to konkretne
    >dziecko

    Sprawdzilam w Wikipedii i juz wiem, ze potrzebowalabys emotikonu
    zeby wychwycic ironie w mojej poprzedniej wypowiedzi tongue_out


    > Nie prawda. Już nigdy nie będzie tak, że będę tylko ja i on.

    No jesli patrzec na liczbe nakryc przy stole czy kurtek w
    przedpokoju, to masz racje. Ale ja mowilam o kultywowaniu dawnych
    nawykow czy kontynuowaniu hobby itd. To wszytsko po paru latach
    wraca do stanu "sprzed dziecka".


    > > Nie wiem czy autorka watku ma depresje.
    > Ja też nie wiem, ale warto by było, żeby ona się nad tym szczerze
    zastanowiła.

    Jesli tak, to 95% uczestniczek tego watku ma depresje...Mnie sie
    jednak wydaje, ze na forum Niemowle przekroj charakterologiczny
    uczestniczek jest nieco wiekszy niz na forach, gdzie matki sa smutne
    jak im sie dwuletnie dziecko od piersi odstawia. To sa kobiety,
    ktora albo czerpia autentyczna radosc z poswiecania sie dla dziecka,
    albo urodzily sie by cierpiec big_grin A w tym watku napisalo wiele
    zwyklych kobiet, ktorym milosc macierzynska nie zawsze latwo
    przychodzila. Co jest zupelnie naturalne.

    > Mi było tym trudniej im bardziej z tym
    > walczyłam.

    Czyli co, poddac sie biegowi wydarzen, a raczej rutynie, zmeczeniu,
    znudzeniu? Mozna i tak, ale tak pasywne podejscie to tez jest
    sztuka, wbrew pozorom...


    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8e4c33e8f8.png

  • joshima 09.12.09, 13:57
    wilma.flintstone napisała:

    > No jesli patrzec na liczbe nakryc przy stole czy kurtek w
    > przedpokoju, to masz racje. Ale ja mowilam o kultywowaniu dawnych
    > nawykow czy kontynuowaniu hobby itd. To wszytsko po paru latach
    > wraca do stanu "sprzed dziecka".
    Nie wszystko. Zawsze trzeba jednak uwzględnić dziecko i okazuje się, że jednak
    brakuje albo czasu albo pieniędzy albo coś jeszcze jest nie tak. Chociaż to
    jeszcze zależy jakie się ma hobby i nawyki. Bo co powiesz na przykład na nawyk
    chodzenia nago po domu? Skrajny, to prawda, ale pokazuje, że nie można
    generalizować.

    > Jesli tak, to 95% uczestniczek tego watku ma depresje...
    O nie. Dziewczyny piszą, że są zmęczone, znużone itp. Ona napisała coś o
    nienawiści. To wygląda na drobiazg, ale może być istotne.

    > Czyli co, poddac sie biegowi wydarzen, a raczej rutynie, zmeczeniu,
    > znudzeniu? Mozna i tak, ale tak pasywne podejscie to tez jest
    > sztuka, wbrew pozorom...
    No od popadania ze skrajności w skrajność jeszcze mi na szczęście daleko. Na
    początek jak pisałam zrezygnowałam z perfekcyjności. Mieszkanie nie musi
    błyszczeć codziennie, ani nawet co sobotę a obiady nie muszą być wymyślne i
    perfekcyjne. Paradoksalnie jak lekko odpuściłam to się okazało, że mogę więcej
    niż mi się wydawało. Za dużo czasu i energii traciłam na siłowanie się z
    macierzyństwem, z dzieckiem i z nową sytuacją. Z resztą z tego co przeczytałam w
    tym wątku nie tylko u mnie to tak zadziałało.


    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • mumi7 09.12.09, 10:57
    Masz rację, wilma. Mój małżonek pracuje w takiuch godzinach, że w
    domu nie ma go od 7 rano do mniej więcej 19.30 (bo ktoś musi
    jeszcze wbiegu zrobić zakupy). Sama siedze w synkiem. Ma dopiero 5
    tygodni, a dotychczas pomagała mi mama lub teściowa, za chwilę się
    to skończy i zostanę całkiem sama. Obawiam się, że też wsiąknę w
    zycie dziecka tak, że mojego juz nie będzie, bo jednak bycie matką
    to zajęcie nawet nie na cały etat, ale pełnowymiarowe życiowo. I
    dodatkowo cholernie wyczerpujące, niech mi nikt nie mowi, że nie.
    Weekendy są dobre, bo moge wyrwac się z domu, ale znów - karmienie
    piersia przyszło mi z trudem, więc nie chce go stracić. Oznacza to,
    że po karmieniu realnie mam dwie godziny na załatwienie
    czegokolwiek. Wliczjąc w to korki, nie ma czasu na nic w praktyce.
    Kino i teatr odpada, chyba że wprowadza seanse godzinnewink Pewnie
    będzie lepiej, tak cały czas myslę, ale pewnie dużo, duzo poźniej.
    Dlatego wcale mnie post autorki nie dziwi. Mozna usiąść czasem i
    płakać ze zmęczenia i przytloczenia nową rolą. Pozdrawiam
  • justysia240 13.12.09, 17:56
    masz rację, dzisiaj sebastian ma 2 i pół miesiąca i jest troszkę
    lepiej niż jescze miesiąc temu kiedy to miałam ochotę wyjść i nie
    wrócić. zastanawiam się tylko jak dawały sobie radę nasze babki,
    ugotuj, wypierz, wyjdź z dzieckiem na spacer, jak któraś mieszkała
    na wsi to zrób w polu? pierwszy rok dziecka jest naprawdę
    przytłaczający i post autorki też mnie nie dziwi, mogę się tylko
    przyznać że czułam to samo dopóki sebastian nie uśmiechnął się do
    mnie na swój niedojrzały jeszcze sposób.
  • memphis90 09.12.09, 21:22
    > nawet jak maz pracuje na pelnym etacie( ile to godzin?) to chyba
    > moze pomoc??
    Wiesz, nie każdy pracuje "od-do". Mój mąż, jak ma zlecenie, to siedzi nawet do 3
    nad ranem, a zdarzały się też nieprzespane noce.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • kitka20061 11.12.09, 16:13
    alicja_ala napisała:

    nie moze w sobote zostac z dzieckiem
    > zeby mama mogla odreagowac?jak ktos pisze,ze nie moze isc do teatru
    > to chyba jest samotna matka i nie moze liczyc na partnera...

    A może ona chciałaby z partnerem a nie jak samotna kobieta iść do tego teatru, kina.....?
    Wiem co czuje autorka, bo sama też tak miałam do roku czasu. Myślałam że się wykończę. Niestety nie mam dziadków, którzy zostaliby z dzieckiem. Po roku odstawiłam małą od piersi i jak chciałam gdzieś wyjść to zostawiałam ją z opiekunką, ale do roku byłam jak robot, który nigdy nie jest wyłączany, chociaż baterie były już na wykończeniu.
  • musiajadzi 06.01.10, 16:36
    Jeśli ktoś ma tyle szczęścia, że mąż ma do pracy 5 minut piechotką i
    pracuje w urzędzie standardowe 8 godzin, to niech się cieszy. Czasem
    trzeba do pracy jednak dojchać, i to kawałek, zostać dłużej, i potem
    wraca się do domu późnym wieczorem. W soboty też niektórzy
    tatusiowie pracują. A w niedzielę chciałabym pobyć trochę z mężem, a
    nie uciekać, zostawiając naszą pociechę w objęciach tatusia.
    Pozostaje mi zacisnąć zęby, nadal nadwyrężać wyobraźnię (co tu
    robić, żeby dziecko się nie nudziło ze mną, a ja z nim) i cierpliwie
    czekać na to, aż nasza mała skończy roczek.
    Przy okazji - dziękuję tym mamom, które dały mi wiarę, że początki
    macierzyństwa są trudne, ale do przetrwania.
  • joshima 08.12.09, 19:47
    Chyba dopiero trzy etaty pokrywają w pełni dobę tongue_out

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • wilma.flintstone 08.12.09, 19:54
    joshima napisała:

    > Chyba dopiero trzy etaty pokrywają w pełni dobę tongue_out


    Tak, kochane, macie racje, chyle czola. W koncu nasi pracujacy
    calymi dniami faceci sa w domu w nocy, jak dziecko spi. Piersia co
    prawda nie nakarmia, ale przeciez zawsze moga pampersa zmienic.
    Doprawdy, idiotka ze mnie ze nie dostrzegam jak facet mnie strasznie
    przy tym dziecku moze odciazyc....


    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8e4c33e8f8.png

  • joshima 08.12.09, 20:00
    No cóż. To niczyja wina, że Twój nie może, albo, że Tobie to nie wystarcza. No
    ale chyba trochę odbiegłyśmy od tematu. A skoro nie pojęłaś że to żart to EOT.
    Aha, sprawdź w Wikipedii co to są i do czego służą emotikonki tongue_out

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • wilma.flintstone 08.12.09, 20:03
    joshima napisała:

    > A skoro nie pojęłaś że to żart to EOT.

    Nie kazdy zart musi smieszyc adresata.

    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/8e4c33e8f8.png

  • aga_wer 09.12.09, 12:08
    joshima napisała:

    > Chyba dopiero trzy etaty pokrywają w pełni dobę tongue_out
    >

    mój wychodzi gdzieś ok 6 a wraca prawie codziennie koło 20 plus dodatkowe 6
    dyżurów całodobowych- teoretycznie to tylko jeden etatsad
    --
    25.08.2008-Weronika
  • agulle 08.12.09, 17:33
    a gdzie ojciec dziecka, czy ma szansę Cię wyręczyć czy w pracy cały dzień?
    Bo jak to drugie, to Cię bardzo rozumiem. Ale nie musisz przecież codziennie gotować i mieć super wysprzątane. Wiesz z dzieckiem te czynności muszę od nowa znaleźć się z naszym rozkładzie dnia, powoli, stopniowo, nie wszystko na raz.
    Dziecko przewraca życie do góry nogami, trzeba je znów poukładać.
    Poza tym jest zima, szybko się robi ciemno to sprzyja znienawidzeniu macierzyństwa.
    Ja czasami sobie myślę, ze rozumiem (nie znaczy, ze popieram), tych co kiedyś wyrzucili kilkumiesięczne dziecko przez okno(było głośno w mediach).
  • mumi7 09.12.09, 11:02
    Heh, w czasie długiej, nieprzespanej, męcząco-kolkowej nocy też mi
    się to przypominało...wink
  • mumi7 09.12.09, 11:02
    Znaczy to wyrzucenie oknem
  • katka_tk 08.12.09, 17:34
    Znam to i ja. mi już przeszło. Olewaj spacery, nie chce ci się nie idź, dzieć od
    tego nie umrze. Zorganizuj sobie wyjście do teatru a dzecia zostaw z mężem czy
    kimkolwiek innym, nic mu nie będzie. Dziecko Połóż na kocu na podłodze a sama
    wypij kawę czy co tam chcesz, miej go na oku ale olej histerie. Jak poryczy nic
    mu nie bedzie. to dobre na chwile. mi pomogl wstep ksiazki tracy hogg język
    niemowlat. Od kiedy go przeczytałam moje podejście do dziecka się zmieniło. na
    szczęscie. I odżyłam. Tobie tez tego zycze. Aha pomogło mi też to, że przestałam
    karmić piersią.
    --
    http://lilypie.com/pic/2009/12/09/KTNT.jpghttp://lb1f.lilypie.com/SM03p1.png
  • magdad5 08.12.09, 17:40
    Tez sie dolacze bo zapomnialam - pomoglo mi to, ze przestalam karmic
    piersia. I wierz mi - moje dzieci mimo tego maja sie swietnie i
    naprawde niewiele choruja ...
  • dori.28 08.12.09, 19:21
    Zgadzam się z poprzedniczką - później będzie o wiele łatwiej.
    A póki co - musisz coś zmienić w swoim życiu.
    Może warto poszukać opiekunki / żłobka i poszukać pracy (chociaż na pół etatu).
    Kiedy nie będziesz spędzać z dzieckiem 24 godzin na dobę, będziesz miała więcej
    zapału do zabawy z nim.
    Poza tym, jeśli nie masz nikogo bliskiego, z kim możesz zostawić dziecka,
    przydałaby Ci się opiekunka - może jakaś starsza sąsiadka? - któa mogłaby
    regularnie np. raz w tygodniu zostać z dzieckiem na kilka godzin - a Ty zrób w
    tym czasie zakupy, idź do fryzjera, na aerobik - cokolwiek, co Cię relaksuje.
    Wbrew pozorom takie kilka godzin, ale regularnie daje naprawdę dużo.

    Możesz też odwiedzić psychologa, który pomoże Ci odnaleźć się w roli matki.

    Dodatkowo, spróbuj trochę urozmaicić czas spędzany z dzieckiem. Na spacerach na
    pewno mijasz wiele mam z dziećmi - rozmawiaj z nimi, spotykajcie się. Zapisz się
    na basen z dzieckiem, aerobik z dzieckiem, jedź do babykina (teraz wiele kin ma
    sale dla mam z dziećmi).

    Piszesz, że Twoje dziecko jest źle wychowane - to jeszcze maleńkie dziecko i
    dopiero kształtuje się jego zachowanie - jeśli masz wątpliwośi jak z nim
    postępować - poczytaj dobre książki - polecam np. książki Tracy Hogg.

    Wiesz, macierzyństwo czasami jest trudne, ale nie ma nic piękniejszego niż
    chwila, kiedy Twoje dziecko obejmuje Cię rączkami i mówi "kocham Cię, mamusiu".
    To wszystko przed Tobą.

    Powodzenia
  • kasia.46 08.12.09, 19:52
    Mogą cię linczowac' mówic' żeś wyrodna, a ja przyznam racje, że
    czasami mam to samo. Różnica między nami jest taka, że ja prucz pół-
    rocznego tyrana ma jeszcze 2letniego Bobiego rozrabiakętongue_out Padam na
    pysk i modle się.... oby do latawink Nie jesteś jedyna kochana lecz
    tylko jedyna z wieluwink
    --
    Piotr 22.10.07, Misia 30.05.09
  • kasia.46 09.12.09, 15:01
    smile dzięki, miłesmile
    --
    Piotr 22.10.07, Misia 30.05.09
  • minerwamcg 08.12.09, 19:52
  • joshima 08.12.09, 19:52
    Też mam wymagające dziecko (na szczęście coraz starsze i coraz częściej
    zajmujące się sobą samo), które chciało być tylko na rękach, zasypiać tylko ze
    mną i ssać pierś godzinami. Też miałam nieposprzątane, niewyprane i
    nieugotowane, chyba, że mąż miał chwilę, żeby się tym zająć. Też po położeniu
    dziecka nie miałam siły na nic innego. Ale żeby od razu w taką skrajność popadać?

    Jak już jestem zmęczona, mimo zaangażowania męża w opiekę nad dzieckiem i
    prowadzenie domu, to się pakuję i jadę do mamy na tydzień. Mama bierze dziecko
    rano, żebym dłużej pospała, chodzi na spacer, bawi się z Małą jak jest wieczorem
    rozkapryszona. A jak bym miała ochotę wyjść do kina lub teatru to też by się dało.

    Po takim tygodniu "wczasów" wracam do domu i nowej codzienności w nieco lepszym
    humorze. A jeśli Twój stan jest tak poważny jak o tym piszesz, to może dobrze by
    było się spotkać z jakimś specjalistą?

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • liivia 08.12.09, 20:12
    Wypisz, wymaluj moje odczucia tyle, że ja nie nienawidzę a jestem tym po prostu
    totalnie umęczona i podobnie jak Wilmę drażni mnie to.

    Tyle, że ja przerabiam to już drugi raz, bo z pierwszym miałam to samo !! Jak
    byłam w tej ciąży to wszyscy wokół trąbili, że drugie zawsze jest inne czyli u
    mnie wychodziło, że będzie spokojniej i łatwiej. I ja naiwnie w to uwierzyłam, a
    nawet gorzej bo się na to nastawiłam !!
    A tu niestety...

    A ze spacerami to u mnie w dwie strony idzie: z jednej się cieszę, że wreszcie
    wyjdziemy z tego domu i będę miała godzinkę czy dwie ciszy i spokoju a z drugiej
    też nienawidzę tego łażenia codziennie tymi samymi ścieżkami, poza tym po takim
    dwugodzinnym łażeniu wracam do domu zmęczona i strasznie śpiąca i marzę tylko o
    tym żeby zakopać się pod koc i spać, ale wiadomo: mogę sobie o tym tylko
    pomarzyć ...
  • agul-ex78 08.12.09, 20:40
    no to i ja sie dopisze, jestes odwazna, ze to piszesz i wierz mi,
    nie jestes jedyna, ja czuje chwilami dokladnie to samo, nawet
    czesciej niz chwilami, chwilami to ja sie czuje dobrze.
    Tez mam 6 miesiecznego tyrana, ktory nie spi dobrze nocami, w dzien
    spi 30 min, do tej pory uwielbial byc tylko na rekach, a jeszcze
    dochodzily/dochodza jakies akcje zdrowotne, spedzajace mi sen z
    oczu. Do tego mam jeszcze 5 latke. Kazdy dzien wyglada tak samo.
    Rano przygotowac do przedszkola, zostaje z malym w domu, wiec
    karmienie, sprzatanie...same wiecie, ani sie obejrze, trzeba isc po
    corke do przedszkola. Nienawidze tego wciskania malego w zimowe
    ciuchy, rozbierania go w przedszkolu, ubierania spowrotem, wcale nie
    sa przyjemne te spacery w taka pogode. Otuchy dodaja mi weekendy,
    kiedy zwykle ktos znajomy nas odwiedzi, odrywams ie troche od tej
    szarej codziennosci.
    Wiec jak widac, mimo, ze kocham swoje dzieci ponad wszystko, tez
    odczuwam takie emocje, mam dosc, jestem zmeczona, przygnebiona, nie
    chce mi sie dbac o sieie i mimo, ze maz stara sie pomagac, to
    niewiele zmienia, bo matka to matka i tak ma wiecej do roboty przy
    cycowym dziecku.
    Mysle, ze tu tylko czas pomoze, a nie zaden specjalista, Dziecko
    podrosnie, stanie sie bardziej komunikatywne, bardziej zajmie sie
    soba, nie bedzie juz wisiec na cyku, mam nadzieje bedzie lepiej
    spac....Tak mialam ze starsza corka, teraz wiec mam nadzieje, ze tez
    tak bedzie, czego i wam zycze zmeczone mamy
    --
    http://s9.suwaczek.com/200411295380.png
  • deela 08.12.09, 20:35
    zycie
    nie piesci
    zdziwiona?
    dzieci sa rozne, przed kazdym porodem przygotowywalam sie naprawdziwy sajgon,
    cos tak jak ty to opisalas
    na razie mnie to nie spotkal wiec macierzynstwo zwykle mnie cieszy (oprocz chwil
    kiedy oboje maja dzien wyjca i mam je ochote zostawic w domu i uciec)
    ja tez nie lubie sacerow - polubilam jak znalazlam sobie kumpele do spacerow - i
    to super kumpele - bo ja jestem z deka wybredna w kwestii towarzystwa i
    wolalabym lazic sama niz ze znakomita wiekszoscia uczestniczek tego forum
    --
    http://i36.tinypic.com/fp2dd2.jpg
  • mama_piotrusia1984 08.12.09, 20:48
    Kobiety moje kochane!!! Lejecie miód na mą skołataną duszęwink Jeden z
    niewielu razy mogę wreszcie powiedzieć że niecierpię pierwszego
    roku. Do tej pory czułam sięz tym jak najgorsza z najgorszych ale
    widzę że niepotrzebnie. Nie mogę się doczekać jak Adulcia dociągnie
    do roku bo wiem że potm juz jest jakoś tak łatwiej. Teraz
    przynajmniej wiem że poprostu muszę na to poczekać, ale jak miałam
    pierwsze dziecko to naprawdę myślałam że coś ze mną nie tak i że
    jestem w środku jakiegoś koszmaru, który nigdy się nie skończy.
    --
    http://www.zapytajpolozna.pl/components/com_widgets/view.php?sid=249
  • ma_makangurzyca 08.12.09, 20:48
    mimo ze mam podobnie "trudne dziecko" ciagle walcze o odrobine siebie
    z rzonym skutkiem...

    ...gdzies ktos kiedys powiedzial ze jesli zapytac kobiete (ktora ma dzieci of
    course) kim jest, odpowie ze MATKA, nie zaleznie od tego jaki jest jej zawod
    itp. bronie sie rekami i nogami zeby nie musiec nigdy tak powiedziec, zeby sie
    nigdy nie okazalo ze jestem juz tylko matka..
  • mini_1981 08.12.09, 20:53
    Byle do osiemnastki smile A tak serio to nie obwiniaj się o to że tak myślisz, bo
    ja też zerkam na zegarek do 1 drzemki, potem do 2 i do wieczora, na spacery nie
    wychodzę codziennie bo mi się nie chce, olałam sprzątanie i gotowanie - jedyna
    rzecz którą trzeba będzie ścierpieć to to że dziecko chce być non stop przy
    Tobie - wszystko mija - tatuńcia włącz do opieki i wyjdź do ludzi na trochę sama
    jak masz możliwość. To pomaga.
    --
    Wiktor 12.03.2009

    Jak chcesz wiedzieć, jak to jest być w pracy 24h - zrób sobie dziecko.
  • duzeq 08.12.09, 20:58
    Tu wszyscy pisza cos o roku, a z perspektywy 6 miesiecy to
    koszamrnie dlugo...
    A jak dla mnie, to musisz tylko zaczekac miesiac, moze dwa (to i tak
    dlugo dla Ciebie, wiem) - kiedy dzieciak zacznie Ci pelzac. Wtedy
    zacznie odkrywac katy, nowe swiaty i bedzie mial w nosie ciagle
    wiszenie na Tobie. Oczywiscie, nie to ze wyskoczysz do teatru a on
    sie nawet nie zorientuje, ale kawe wypijesz spokojnie smile. Zawsze to
    cos... No i latwiej od tego czasu bedzie (pomijajac zeby, leki
    separacyjne i takie tam smile)).
  • black-cat 08.12.09, 21:00
    Psycholog lub psychiatra (depresja?) i niania do pomocy. Przyajmniej
    na 2-3 godziny dziennie, żebyś mogła wyrwać się z domu. W nocy na
    karmienie niech wstaje tatuś a jeżeli karmisz piersią i nocne
    wstawanie ci przeszkadza, przestaw się na butelkę i daj się wykazać
    ojcu dziecka. Teatr czy kino - są weekendy, niech z dzieckiem
    zostanie tata, a ty do kina, teatru czy gdzie dusza zamarzy.
    Posprzątać, ugotować obiad i upiec pierniczki może mąż (partner).
    Jak nie potrafi, niech się nauczy. W końcu całe życie się czegoś
    uczymysmile
  • leneczkaz 08.12.09, 21:08
    Nie jest tak źle.

    Ja nienawidziłam karmić piersią, brzydziłam się swego odbicia w lustrze, nie
    mogłam otworzyć oka w nocy choćby dziecko jajo zniosło, mama zachorowała na
    raka, mieliśmy szybką przeprowadzkę jak syn miał 3 m-ce. No w łeb se strzelać tylko.

    A potem.. Olałam cycolenie, odrazu schudłam, w nocy wstawał mąż, dzielnie
    pomagałam mamie w czasie chemii, mieszkanie do którego się przeprowadizliśmy
    okazało się być cudne.

    Teraz. Syn ma 14 m-cy. Jest samodzilny, śpi całe noce. Ja doszłam do wyglądu
    sprzedciążowego, poszłam do wymarzonej pracy, chodzę do kina, z koleżankami na
    kawę i % wink .. Obroniłam się w ten piątek!! Mama żyje. Zajmuje się synkiem..

    Wszytko wydaje się być takie łatwe........


    Trudne chwile przetrwałąm poprzez wyłączenie się i katowanie wszytkich sezonów
    Desperatek wink .. Albo Sex w wielkim mieście jak oglądałaś D.

    Łepek do góry wink
  • zadomowienie 08.12.09, 21:11
    Twój post mogłabym podpisac swoim nickiem.
    Mam cudne dziecko. Grzeczne, nie jest kłopotliwe, nie choruje. Ale
    nie oszukujmy się - jak każde maleństwo czasem pogrymasi i ma swoje
    fochy. Wiem,że dla dziecka - dla jego psychicznego bezpieczeństwa -
    wazny jest schemat. Wsanie,jedzenie, zabawa, jedzenie, spacer,
    jedzenie, zabawa, kapiel, jedzenie,spanie.
    JAK W KIERACIE.
    Męża mam cudownego. Jak wraca z pracy o 17:30 to do usypiania sam
    zajmuje sie synkiem, ale fakt ja w tym czasie nie mam siły ani
    ochoty na nic.
    Mieszkam w bloku, na 3 pietrze. Spacer dla mnie to nielada wysiłek
    fizyczny(wnoszenie i znoszenie wózka, małego...góra, dół) natomiast
    z drugiej strony młody podczas spaceru spi i mam wtedy czas
    pomysleć, posłuchać muzyki.
    Jeszcze ta diabelna zima i to całe ubieranie w kombinezony...
    Mysle i widze po postach ,że duzo jest takich mam jak my. Ja zawsze
    mówiłam o tym otwarcie ,że mnie to męczy, po czym stałam sie
    dziwadłem wśród mam(które spotykam na spacerze). Chyba uznały ,że
    nie kocham swojego dziecka. Kocham i to bardzo. Ale czasem nie mam
    siły. Na szczęscie niedługo wracam do parcy.

    P.S. W pracy pewnie będę wyła za dzieckiem i za tymi cholernymi
    spacerami...
  • blue.josi 08.12.09, 22:12
    dołączam się - synal ma 4 miesiące i jest obiektywnie naprawdę bezproblemowy, ale jak u Was wszystkich przychodzą "te dni" podczas których chce się po prostu sobie pójść w dowolnym kierunku i się nie oglądać... to ogromna ulga przeczytać że Wy też tak macie.
    Co mi pomaga: (oprócz męża oczywiście) noszenie w chuście - zadziwiająco dużo można zrobić w domu i poza nim (zakupy, kawka w pobliskiej kafejce itd) nie mówiąc już o niezwykle sympatycznych reakcjach otoczenia smile po za tym zmykam na aerobic dwa wieczory w tygodniu (karmię cycem ale na noc dajemy butlę i mąż się tym zajmuje) i jakoś leci. Powrót do pracy już mam ustalony na połowę lutego i ostatnio coraz bardziej boję się czy ta rozłąka i wyrzut sumienia że mnie przy nim nie ma bardziej mnie nie uszkodzi niż to bycie non stop z nim.

    Ale ale... Drogie Mamy, trzymajmy się - to wszystko przecież mija, z każdym dniem i z każdą kolejną drzemką / spacerem...
  • judytka01 08.12.09, 21:40
    smile no cóż chyba potrzebujesz cioci- niani. Każda z nas czuje sie tak czasami, ja mam 10 msc dziecko i czasem wydaje mi sie że innego zycia nigdy nie mialam, a co gorsza nie wiem jak miałabym wrócić do normalnosci. Na szkole rodzenia powiedzieli nam że 1 rok życia dziecko to najtrudniejszy okres w życiu kobiety.Japocieszam się ,że bedzie już za pól rok lepiej. Postaraj zrobić coś miłego dla siebie, zostaw ziecko z babcia i zrob to co najbardziej lubisz. Ja zaciskam zęby i czekam do wiosny. Nie daj się zwariować.
  • yoan.m 08.12.09, 21:42
    dopiero niedawno zrozumiałam koleżankę (co dziwne bezdzietną) jak
    mówiła, że nie cierpi malutkich dzieci, woli 2-3 letnie z którymi
    można już się dogadać. a ja naiwna zawsze myślałam: jakie słodkie
    bobasy, jakie fajne, można ponosić, pouśmiechać się i tyle! zawsze
    uważałam, że jest mądrą kobietą ale nie wiedziałam że nawet w tej
    kwestii... jestem również zmęczona - wiadomo, ale pocieszam się, że
    za 5 tyg wracam do pracy, do ludzi! i wtedy dam radę. nie cierpiałam
    karmienia piersią, wytrzymałam w sumie 4,5 m-ca a od ponad miesiąca
    wreszcie odetchnęłam, mam spokój, niestety nie kręciło mnie to.
    rozumiem Cię, ale myślę że czym dalej tym będzie lepiej. ja korzystam
    z męża jak mogę, sama jeżdżę na zakupy, czasem na spotkanie z
    koleżankami. jak tylko wejdzie do domu z pracy to "oddaję" mu dziecko
    i staram się nim nie zajmować. weekendy też mam fajne bo on się
    martwi o dziecko a nie ja. może wykorzystaj swojego a będzie lżej!
  • kaska3237 08.12.09, 21:54
    Ja mieszkam na islandii nie mam babc ani cioc z ktorymi moglabym
    moja BUBE zostawic, na spacery zawsze chodze sama bo nie mam
    kolezanek z dziecmi i tez spacer nie zawsze bo wieje pada i
    generalnie pogoda do d....Tez mi jest czasem ciezko i sie smieje ze
    ja wystawie za drzwi moze ktos wezmie, ale kiedy patrzy na mnie i
    gada mamamamama to ja kocham najbardziej na swiecie, ma juz 7
    miesiecy i robi sie kumata,ale nadal nie jest lekko. i dodam ze tez
    nienawidzialam karmienia piersia, karmilam tylko 6 tyg i dobrze mi z
    tym.nie jestes sama i nie daj sie dziewczyno
  • oda100 08.12.09, 22:24
    zgadzam sie w wiekszosci z autorka watku, tz. podobnie myslalam jak
    urodzilam pierwsze dziecko, zimny kubel na glowe....i mysle ze czas
    i przyzwyczajenie do innego stylu zycia poprawia humor. W kazdym
    razie z 4 latkiem juz jest wiecej czasu, a przy drugim dziecku chyba
    juz calkiem niezle sie organizuje, bo bede robic dla tlumu swietawink

    Zobaczysz, za pare lat zmienisz zdanie
  • carinica011 08.12.09, 23:03
    dziecka też trzba się nauczyć, tak, jak męża/partnera i jego fanaberii. dla mnie
    też okres do +/- 7 mca to był koszmar a później już było lato smile teraz młoda ma
    15 mcy i jest fajna, kochana, słodka i najwspanialsza ale nadal kocham ją
    najmocniej, kiedy śpi smile

    co do pomocy - ja nie mam prawie żadnej - mój mąz prowadzi firmę in progres,
    więc bywa w domu do max 9.00 i właśnie przed chwilą wszedł do domu... i tak jest
    non stop, często równiez w soboty i niedziele, a gdy jest w domu też chce
    odpocząć, bo w końcu padnie jak szkapa. rodzice tez mi nie pomagają, bo są
    aktywni zawodowo, siostry mają swoje życie i dzieciaki, teściowa daleko a jak
    wkurzały mnie nie umyte podłogi, to zatrudniłam panią i wszystko było na tip top
    w ciągu kilku godzin. da się.

    teatrów raczej nie zamkną przez najbliższych kilka lat, kina też raczej będą
    stać jak stoją, do muzeum czy galerii można zapakować dzieciaka w chustę i fru.

    pogadaj może z kimś, bo to mi pachnie lekką deprechą.
    --
    Nadia 29.08.2008 r. smile
  • kiniox 08.12.09, 22:51
    U mnie pomogło:
    - delegowanie obowiązków
    - wyluzowanie pośladów
    - wdupiemanie
    stosowane w różnych konfiguracjach i natężeniu w zależności od okoliczności.
  • mika_p 08.12.09, 22:53
    Zima, zima, zima.
    To co najmniej połowa twojego doła. Wyjście na dwór to długotrwałe przygotowania
    w porównaniu z latem, ograniczona odległość bo zimno i bo nakarmić na byle ławce
    się nie da - a latem można iść w cholerę na pół dnia i kawałek wieczoru,
    ogranicza cię tylko zapas pieluch zabranych ze sobą. Dzień krótki, mało światła.

    Wiosną będzie lepiej, wiesz?
    Zamiast kilku warstw odziezy nałożysz dziecku cienki sweterek, sama zarzucisz
    żakiecik i po prostu wyjdziesz z domu.

    I zobacz, nawet książkę napisano o trudach przemiany z kobiety bezdzietnej w matkę:
    forum.gazeta.pl/forum/w,572,31156185,,Pierwsze_dziecko_zmienia_wszystko_.html?v=2
    --
    Wycinam dziury na sedes i rury.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.