Marudzi non stop od 2 miesiecy.Nie mam ...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Moj synek zmienil sie nie do poznania 2 miesiace temu. Wczesniej byl
    radosnym, przesympatycznym bobasem. Teraz skonczyl 6 miesiecy a mnie
    ogarnia smutek i zniechecenie. Ciagle marudzi. Nic mu nie pasuje.
    Lezaczek be, mata tylko na chwilke fajna. Obraca sie z zapalem na
    brzuszek, ale jak sie obroci to marudzi strasznie. Jak dam na placki
    to po chwili znow jest na brzuszku i znow marudzi. Nie pomaga to, ze
    jestesmy przy nim. Fajnie jest tylko wtedy gdy go na maxa
    rozsmieszamy, calujemy w brzuszek itp. Ale tak sie nie da non stop.
    Jestem przemeczona, bo rowniez nocki sa koszmarem - budzi sie
    srednio co 2 godziny. Bylismy u pediatry - zdrowy, dobrze sie
    rozwija. Wyszedl miesiac temu 1 zabek, na chwilke bylo lepiej.
    Ciagle pocieszam samą siebie, ze to ząbki, ze to minie. Ale zabkow
    na razie nie widac, a maluch jest ciagle jęczący. Teraz jak wyjdzie
    druga dolna jedynka to bedzie marudzil bo zaczna wychodzic gorne,
    jak wyjdą gorne, to potem na tapecie bedą pozostale zeby i tak non
    stop. A moze mam po prostu malego malkontenta. Strasznie mi zle z
    tym,ze moje dziecko nie jest szczesliwe. Najgorzej jest rano, kiedy
    nie mam dla niego czasu, bo musze sie wykapac, ubrac, cos zjesc,
    wstawic pranie, posprzatac, czasami ugotowac. Mam wtedy dola, jest
    mi smutno, a z drugiej strony frustracja mnie bierze jak slysze
    ciagle jeczenie. Jestem bardzo cierliwą osobą,ale juz nie moge. Nie
    jestem w stanie byc dla malego non stop, przeciez trzeba cos zrobic
    w domu, nie mowiac juz o tym, zeby sobie dac chwile wytchnienia.
    Czemu tak sie zmienil? sad
    • 22.02.10, 16:46 Odpowiedz
      Moja za tydzien skonczy 6 miesiecy i tez od dwoch jest nieznosna.
      Podziwiam ze masz czas na inne rzeczy bo ja generalnie nie gotuje.
      Myje sie wtedy jak ona spi, jem tez wtedy. Z zalatwianiem tez
      wcelowuje w jej sen (mam na mysli tylko ranek bo dziecie w ciagu
      dnia spi 2 razy po ok. 20 minut). W nocy tez wybudza sie czesto.
      zasypia tylko na rekach a jak ja odlozymy to znow sie budzi. Pomimo
      nieprzespanych nocy w dzien jest niezniszczalna. cala uwaga musi byc
      na niej skupiona. Ja juz padam, ale tlumacze sobie to zabkami
      ktorych na razie nie ma. Skok rozwojowy tez powinien sie juz
      skonczyc. Po prostu mam dziecko specjalnych potrzeb smile))) zaczynam
      nienawidzic macierzynstwa.
    • 22.02.10, 18:59 Odpowiedz
      Moj synek niedlugo skonczy 5 miesiec. Wlasnie lezy obok mnie...
      mmmyyyymmmyyyymmyyy i tak caly dzien dzisiaj, a wlasciwie juz od
      tygodnia... zadnych zabkow nie widac. Zreszta od urodzenia nie byl
      aniolkiem. I trafia mnie jak inne mamy mowia "moje dziecko caly
      dzien lezy na macie i grzecznie sie bawi". Ja sie gimnastykuje zeby
      zrobic obiad itp. Niedlugo ide do pracy i zastanawiam sie kto mu da
      rade...
      • 23.02.10, 10:46 Odpowiedz
        Wczoraj przebila sie synkowi druga dolna jedynka. Ze szczescia sie
        poplakalam. Bylam pewna, ze juz bedzie lepiej, i w nocy i w dzien.
        Oj, jak bardzo sie pomylilam. W nocy synek budzil sie co 1-1,5 h a
        od rana marudzi non stop. W dodatku tak jak normalnie wstaje o 8-
        9.00 dzis obudzil sie o 7.00 a ja cala w stresie sie kapalam,
        sprzatalam. Sniadanie zjadlam o 10.00 jak malego polozylam na
        drzemke. Strasznie ta sytuacja zle na mnie wplywa - ciagle chodze
        podminowana, nic mnie nie cieszy. Przestalam lubic macierzynstwo i
        zwiazaną z nim codziennosc. Ciezko byc szczesliwą jak ma sie ciagle
        marudne, jeczące dziecko. Juz chyba stracilam nadzieje, ze wroci moj
        radosny synek. Chyba mam dola sad A moze po prostu jestem zmeczona.
        • 23.02.10, 10:58 Odpowiedz
          Nawet na pewno jestes zmeczona wink

          Moj mlody ma 10 miesiecy i spi zle odkad skonczyl 3 miesiace (wczesniej, o dziwo, spal super). Wlasnie wychodzi mu kolejna "porcja" zebow, u nas to trwa ok. 2 miesiecy na kazdym razem, tak ze jak juz jakies wyszly, to jest chwile spokoj, potem dziasla znow zaczynaja puchnac i to trwa tygodniaaaaaaaami ... W dzien marudzi, w nocy pobudka czasem co pol godziny, bo smoczek wypadl. Oszalec mozna. Chyba nie pocieszylam Cie za bardzo...
    • 23.02.10, 11:23 Odpowiedz
      Mówisz, że dzidziuś jest zdrowy i dobrze się rozwija, ale czasem dolega coś co ciężko stwierdzić gołym okiem. Mój synek, też po skończeniu 5 miesięcy nagle stracił dotychczasowy cudowny humorek, mało rzeczy go bawiło i ogólnie był marudny i smutny. Ogólnie rozwijał się prawidłowo, ale dla mnie to było "nie to dziecko". Dopiero po 2 miesiącach, pediatra kazała zrobić badania. Wyszły jakieś bakterie w moczu, po 5 dniach antybiotyku (niestety był konieczny)moje dziecko "wróciło" i znów mam w domu małego śmieszka, któremu nawet ząbkowanie specjalnie nie psuje humoru!
      Może warto sprawdzić, czy nic go nie męczy od środka, tym bardziej, że, jak mówisz, raczej do tej pory Maleństwo było pogodne!!
      Życzę powodzenia i samych radosnych minek!!
      --
      http://www.brioko.pl/components/com_widgets/view.php?sid=1422
    • 23.02.10, 12:46 Odpowiedz
      Nasz też marudzi. Marudził jakieś dwa miesiące aż w końcu wyszły mu dwie dolne
      jedynki. Uspokoił się może na tydzień. I od nowa tylko,że z zdwojoną siła. Idą
      kolejne zęby, choć gołym okiem tego nie widać.
      A od kilku dni przechodzi sam siebie. Jak spał całe noce już od dawna, teraz (ma
      9msc) budzi się średnio co dwie godziny i płacze, a raczej wrzeszczy, piszczy. W
      dzień jest masakra. Nie chce się bawić, nic mu nie pasuje, nie chce jeść,
      wszystko pluje, albo odpycha moja ręke, mówi nie. Dziś zjadł 50 ml mleka i parę
      flipsów. Nic innego nie chce. Co kiedyś był strasznym łakomczuchem na wszystko.
      Mam go poprostu serdecznie dość. Wczoraj poszliśmy na spacer, było fajnie. Ale
      dziś nie dał się nawet ubrać, wyginał się rzucał bił mnie i w końcu zanosił. W
      końcu dałam mu czopka i po 4 podejściu poszedł spać... Też byliśmy u lekarza,
      jest zdrowy. A lekarz potwierdził idą kolejne zęby. Pozazdrościć tym osobą, u
      których ząbkowanie jest mniej drastyczne. Też mi przykro, że synek nie jest
      radosny jak kiedyś, a nie będę wciąż pakować w niego leki przeciwbólowe. No ale
      cóż można zrobić... Byle się nie poddawać, kiedyś musi to minąć i będzie lepiej tongue_out

      Powodzenia!

      --
      Aga, mama Danielka (23.05.2009)
      • 23.02.10, 13:27 Odpowiedz
        JAm mam też prawie 6 miesiecznego marudzacego synka, który dodatkowo
        nie chce pic mm a w piersi która go do tej pory karmiłam już prawie
        nic nie hc lecieć, mruczy non stop w nocy wrzeszczy, a mam jeszcze
        prawie dwuletiego drugiego synka którego jest wszędzie pelno i który
        przechodzi teraz okres buntu i jego ulubionym słowem jest nie, a na
        kazdy sprzeciw z mojej strony on reaguję rzucaniem sie na podlogę
        waleniem głową w ścianę i przerażiwm placzem...żyć nie umierać.
        Macierzyństwo to przereklamowana sprawa. Mam dość....
    • 23.02.10, 13:36 Odpowiedz
      moje panny skończyły już 9 miesięcy i u nich było identycznie. Znaczy kiedy
      teraz tak o tym myślę, bo dla mnie najtrudniejsze były pierwsze 3 miesiące. Mało
      snu, żadnej pomocy i ciągłe uwieszenie przy cycu. Później, koło 4-5 miesiąca
      WSZYSTKO się zmienia. Dziecię już marudzi, ale nie tylko dlatego, że głodne lub
      ma mokro. Zaczyna się nudzić, bo wreszcie coś go może interesować. Poza tym
      kiedy zaczynają się rozwijać, po pierwszym wielkim 'łał' bo np. samo przekręciło
      się na brzuszek, często przychodzi niedosyt. Chciałby maluch jeszcze więcej i
      jeszcze częściej, a taka niemoc go frustruje. Nic dziwnego, że wtedy marudzi i
      chce do mamy.
      To samo jest u mnie teraz. Sytuacja się powtarza, bo dziewczyny same stoją, ale
      nie chodzą. A ja czesem zostawiam je same w pokoju.... Oczywiście żal, bo już
      widzą, że wychodzę, w którą stronę idę,a one stoją przy krzesełkach i drą się
      wniebogłosy.....

      Jedyna rada? zagryźć zęby. Ja nigdy nie dzieliłam włosa na czworo (bez urazy, to
      taki skrót myślowy raczej), zawsze twierdziłam, że z tego wyrosną. A i tak po
      2-3 minutach marudzenia zajmują się sobą....

      No ale ja mam dwie, dziewczyny mają łatwiej bo tak naprawdę nigdy nie są same.
      Chociaż spróbujcie znieść na rękach 2, 8kg czołgi z 2 piętra na spacer....smile



      Życzę powodzenia i nie smutaj się kochana! Dam się pokroić, że to taki etap...
      Maluchy z tego wyrastają, a Ty po prostu rób swoje.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/zpbnf71x36npkq80.png
      • 23.02.10, 17:07 Odpowiedz
        Bardzo dziekuje za wsparcie. Szczerze mowiac nie przypuszczalam, ze
        macierzynstwo bedzie takie trudne. Moj najszczesliwszy okres to byl
        4-5 miesiac, kiedy synek byl ciagle radosny, usmiechniety. Wtedy i
        ja bylam szczesliwa. Bo tak naprawde nic wiecej mi do szczescia nie
        trzeba jak tylko usmiech mojego szkraba. Ehhhhh, marze o tym by
        jeszcze wrocil tamten wesoly chlopczyk.
        My tez zrobilismy badanie moczu i nawet posiew. Wszystko ok. Tez
        myslalam, ze moze to cos od wewnatrz.
        Golden eye - gratuluje coreczek i podziwiam za to schodzenie po
        schodach. Ja mieszkam na 4 pietrze bez windy i tez co dzien znosze i
        wnosze malego (ponad 9 kg) i jest to nie lada wyzwanie. A Ty masz
        jeszcze dwojeczke smile
        Dziewczyny, zycze Wam i sobie by nasze pociechy jak najwiecej sie
        usmiechaly i daly nam troche pożyc smile
        Pozdrawiam! smile
    • 23.02.10, 21:22 Odpowiedz
      Dla mnie odkryciem bylo noszenie dziecka na rekach. Wczesniej
      sluchalam, ze sie przyzwyczai i z ciebie nie zejdzie. A jak zaczelam
      duzo nosic na rekach, w chuscie, w kieszonce, trzymac blisko mnie i
      robic domowe rzeczy to od razu mam inne dziecko. Dzis mlody praiw
      chodzi, nadal ma chec sie przytulic, opiera sie o noge i dalej gania
      na czworakach po domu. Gdybym wczesniej wiedziala, ze bliskosc
      fizyczna matki i dziecka jest wazna, to poszlyby w kat lezaczki i
      maty, wiadomo siku trzba zrobic, ale moj syn duzo lezal sam i
      jeczal, a ja nie wiedzialam o co biega. To daje duzo satysfakcji i
      radosci matce, a dla dziecka jest niezbedne, moim zdaniem. Sprobuj,
      to nie kosztuje, moze o to mu chodzi. Mojemu wlasnie o tosmile

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj



Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.