Dodaj do ulubionych

Jak nauczyć dziecko gryżć?

19.03.10, 12:35
Mam na myśli oczywiście jedzeniesmile
Mój syn kończy 9 miesięcy i nie toleruje obiadków z grudkami (zaraz ma odruchy
wymiotne), nie mówiąc już o samodzielnym gryzieniu czegokolwiek (czasem trochę
pogryzie chrupki kukurydziane, ale nie lubi, bo mu się kleją). Ma już 8 zębów
i owszem odgryźć sobie coś umie, ale zaraz się tym dławi. Czytam tu na forum,
że dzieci w tym wieku już kanapki jedzą, warzywa podane do rączki i się załamuję.
Jak to zrobić, żeby nauczył się gryźć i nie dławił się ciągle i nie miał tych
odruchów wymiotnych? Jak to u Was było i w jakim czasie?
Z góry dziękuję za rady, podpowiedzi i podzielenie się doświadczeniami.
Pozdrawiam!
Edytor zaawansowany
  • 19.03.10, 12:44
    Pocieszę Cię tylko, że obserwując moje 16-miesięczne dziecko do tej pory widzę, ze jedyne co dokładnie gryzie to chrupki kukurydziane i wafle ryżowe. Wszystko inne dostaje w sporych kawałkach i niby miętosi w buzi, niby gryzie, ale czasami widzę, że przełyka nieprzegryziony kawałek. Gdy miało 9 miesięcy jeszcze grudki koliły w ząbki, ale tez wtedy wyjechałam w góry i inna dieta spowodowała, ze dziecko przełamało się właśnie w tym okresie i zaczęło ładnie jeśc.
  • 19.03.10, 20:31
    Sprzątanie to nie problem, ja się boję, że się zadławi, jak sobie za duży
    kawałek odgryzie. Tak było z ciasteczkiem Hippa, musieliśmy z mężem brać go do
    góry nogami, walić w plecy i dopiero wyskoczył. No i teraz się bojęsad
  • 19.03.10, 20:38
    To może powinnaś spróbować takiej siatki do nauki gryzienia. Ja sobie chwalę ten
    wynalazek. Dziecku uczy się międlić jedzenie a przez siatkę wyciska się paćka i
    dziecko się nie krztusi.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • 19.03.10, 20:43
    O, to mnie zaciekawiłaśsmile Nie słyszałam o czymś takim, gdzie to znaleźć?
  • 19.03.10, 21:31
    Fajne to. Dzięki wielkie za podpowiedźsmile
  • 20.03.10, 14:35
    ja tez mam taki gryzak z siateczka firmy sassy, na razie wkładam
    banana i jabłko, a niedługo zaczne warzywka. Myśle że możesz też
    podać mu do rączki nieco rozgotowanego brokuła, mniej witamin co
    prawda ale nie powinien się zakrztusic.
  • 19.03.10, 20:52
    Ja też polecam ten gryzak siateczkowy. Mój Młody do niedawna tez nie
    tknął nic z grudkami. Chrupki co prawda mamle w buzi kukurydziane,
    bo dostaje od 5 miesiąca ale grudki w zupie - za nic! W gryzaku
    dostaje jabłuszko (jak dostał do ręki to się dławił odgryzionymi
    kawałkami). Czasami rozgotowuję mu tez ryż, kalafiora, stawiam w
    miseczce przed nim i garściami sobie je smile I wtedy nie
    przeszkadzają grudki smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/17u93e5e8i7m4gbm.png
  • 19.03.10, 20:59
    To zacznij od rozgotowanych warzyw. Ciastko jest twarde, ale taki ugotowany na
    miekko brokuł czy kalafior czy ziemniak już nie i powinno łatwiej przejść.
    --
    www.hugowaferajna.republika.pl/index.htm
  • 19.03.10, 21:34
    Dzięki za Wasze wskazówki. Spróbuję i z gryzakiem i z rozgotowanymi warzywami w
    miseczce. Wprawdzie dałam raz kawałek takiego rozgotowanego brokuła i też nie
    bardzo, ale może jak będzie miał przed sobą w miseczce, to się bardziej
    zainteresuje. Będziemy próbowaćsmile
    Pozdrawiam!
  • 20.03.10, 10:07
    brokuł nie każdemu smakuje spróbuj jakieś inne warzywko
  • 20.03.10, 10:40
    karmienie lyzeczka nie likwiduje naturalnej u dzieci reakcji krztuszenia sie, w
    tak dobrym stopniu jak 'jdzenie do raczki' (dla ulatwienia dalszego rozpoznania
    tematu wspomne o htp://babyledweaning.pl = dalej zwane BLW,choc nie jednemu psu
    burek i jedzenie do raczki dawalo sie od zawsze.)

    przeklete sloiczki - te drugiego stopnia czy jak one tam - te z kawalkami
    wiekszymi w papce. ze wzgledu na to ze wklada sie je dziecku do buzi lyzeczka,
    glebiej w usta - podawanie tychze czesciej prowadzi do krztuszenia niz w
    sytuacji kiedy dziecko samo sie karmi i sobie samo wklada jedzenie do buzi - I
    SAMO KONTROLUJE
    pomysl jakby ktos tobie wlozyl do gleboko do buzi lyzke z niby papka - ktora
    jestes gotowa polknac - ale nei okazuje sie ze tam sa jakies kawaly ktore Cie
    totalnei zaskakuja - i nie masz jak ich przezuc bo sa podane tak daleko w buzi
    ze tylko polknac je mozesz - wiec naturalniym odruchem obronnym jest krztuszenie
    sie!!


    krztuszenie to nei to samo co dlawienie
    przyznam ze ciezko jest jak zaczyna charczec bo cos mu na koniec
    buzi sie przetransportowalo niepogryzione! - czasem pukne go po
    plecach , mimo ze wiem ze nie powinno sie.
    mowia ze od krztuszenia sie do dlawienia dosc daleka droga


    oczywiscie kazdy pewnie ma w otoczeniu osobe ktora slyszala o
    przypadkach dzieci w spiaczce po sie udlawily. ale to samo moze sie
    przytrafic doroslemu.

    z tego powodu zaczelam jedzenie do raczki ( mimo wiary w BLW ) od
    chrupkow kukurydzianych - rozciapciuja sie w buzi, ale jednoczesnie
    daja dziecku okazje do potrenowania ruchow buzi, jezyka etc
    - bo na poczatku dziecko ma bardzo blisko ust te receptory ktore
    odpowiadaja za krztuszenie sie,. wkladajac do buzi rozne obiekty (
    takze jedzenie) ucza sie jak daleko mozna cos wlozyc by bylo
    bezpiecznie. musza sie tego nauczyc.


    dlatego tez bardzo wazna jest 'higiena' przy blw - zawsze byc przy
    dziecku, karmienie na siedzaco, bez zabawek, bez telewizji i
    zabawiania. jedzenie dla samego jedzenia, w skupieniu.

    aha - zeba mamy dopiero od tygodnia - brak nigdy nie byl problemem- choc dlatego
    podaje miekkawe, ugotowane warzywa ( czy dokladniej na parze lub w odrobinie
    wody- dla zachowania witamin) - a nie surowe twarde


    aha. a propos pierwszej czesci mojego postu - w BLW pozwala sie dziecku samemu
    jesc - nie wpycha sie mu nic do buzi - ja podsuwam frankowi czasem cos co np
    wyslizguje mu sie z dloni, ale pozwalam u zawsze zadecydowac KIEDY otworzy buzie
    po to - wlasnie ze wzgledu na to ze dziecko tez wie kiedy jest gotowe wziac do
    buzi wiecej - czasem mysle ze on juz ma pusto - a on jeszcze memla!
    --






    --
    Ściągawka karmiącej mamy, piersipełne mlekaEDUKACJA!‼
    Dorbe litewórki nei są złe!
    Para mieszana, nie wstrząsnieta. ☼ Lancs.
  • 21.03.10, 19:33
    "w BLW pozwala sie dziecku samemu
    jesc - nie wpycha sie mu nic do buzi "

    ja karmię łyżeczką i nie wpycham jej dziecku do buzi, czekam, aż sama otworzy,
    nie zabawiam w trakcie jedzenia i je tyle ile chce, gdy przestaje otwierać buzię
    znaczy najedzona, nie ważne ile zostało w misce

    nie rozumiem czemu zwolennicy blw uważają, że wszyscy którzy tej metody nie
    stosują to wpychają w dziecko jedzenie
    nie każdy może czekać z rozszerzaniem diety, aż dziecko samodzielnie usiądzie,
    dla mnie ważniejsze jest dbanie o zdrowy kręgosłup i zaczekanie, aż dziecko samo
    usiądzie i nie sadzanie go wcześniej niż nauka samodzielnego jedzenia w wieku
    kilku miesięcy,
    zdąży się nauczyć jeść, wad kręgosłupa i innych rozwojowych nie tak łatwo się pozbyć
    a i wcale nie zamierzam karmić papką do 2 roku życia
    moje dziecko z powodzeniem je czasem samo i dają się ładnie nakarmić łyżeczką
    a tak na marginesie sprawdziłam w praktyce, że gdy nie chce jeść łyżeczką sama
    też nie zje

    a i nie zdarzyło mi się żeby się dziecko krztusiło gdy je karmię łyżeczką


    a i nie u każdego dziecka można przez ładnych kila miesięcy bazować na piersi
    --
    cafe
  • 21.03.10, 19:41
    haniu.la napisała:

    > nie rozumiem czemu zwolennicy blw uważają, że wszyscy którzy tej metody nie
    > stosują to wpychają w dziecko jedzenie
    Myślę, że źle zrozumiałaś, bo to BLW przedstawione zostało tu w wielkim skrócie.
    Mi osobiście BLW bardzo odpowiada, ale czasem podaję dziecku różne rzeczy
    łyżeczką, oczywiście jeśli ono ma na to ochotę. Tak więc nie do końca jest tak
    jak sądzisz.

    > nie każdy może czekać z rozszerzaniem diety, aż dziecko samodzielnie usiądzie,

    Czemu tak uważasz?


    > a tak na marginesie sprawdziłam w praktyce, że gdy nie chce jeść łyżeczką sama
    > też nie zje
    Widzisz bo twoje dziecko takie jest, ale nie wszystkie dzieci tak mają. Moja na
    przykład czasem łyżeczką sobie nie życzy a sama rękoma zjada chętnie. Bo dzieci
    są różne.

    A w ogóle to chyba zupełnie niepotrzebnie Ci podskoczyło ciśnienie.
    Niepotrzebnie i bez powodu. Wrzuć na luz i porozmawiajmy spokojnie smile

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • 21.03.10, 19:54
    mój post był jak najbardziej spokojny

    > Widzisz bo twoje dziecko takie jest, ale nie wszystkie dzieci tak mają. Moja na
    > przykład czasem łyżeczką sobie nie życzy a sama rękoma zjada chętnie. Bo dzieci
    > są różne.

    właśnie dlatego napisałam posta, bo dzieci są różne i są różne metody i chciałam
    pokazać swój punkt myślenia i działania

    z tego co czytałam o tej metodzie (babyledweaning.pl/?page_id=7 i
    wypowiedzi różnych osób na forach) mam właśnie taki obraz (przerysowanie jest
    celowe wink): karmienie tradycyjne jest złe bo zmuszasz dziecko, właściwie to
    prawie je tuczysz, nasza metoda jest genialna bo my słuchamy potrzeb dziecka,
    dzięki temu nasze dzieci nie będą niejadkami , a karmione tradycyjnie na 90% będą

    ja interpretuję to tak, można inaczej

    Tobie i Twojemu dziecku ta metoda pasuje - super

    ważne, żeby pamiętać, że każde dziecko jest inne i nie ma jednej
    słusznej metody na wychowanie malucha


    --
    cafe
  • 21.03.10, 20:07
    Wiesz to jest raczej przeciwwaga doa tych rzesz mam (wierz mi, naprawdę jest ich
    wiele), co albo pakują dziecku łychę drugą ręką podtrzymując brodę, bo przecież
    musi zjeść tyle ile podali w schemacie o porze ustalonej przez mamę, albo
    wyprawiają cyrki z sakramentalnym: "za mamusię, za tatusia..." w tym samym celu.

    Jeśli dziecko je chętnie łyżeczką, rozdziawia paszczę, jest zainteresowane
    jedzeniem a rodzic nie wścieka się kiedy z miski nie zniknie wszystko to OK. W
    ogóle nie ma o czym mówić w takiej sytuacji, bo przy takim dziecku to każda
    metoda jest dobra.

    Takich dzieci nie jest jednak wiele.

    Bywam czasem z Małą w klubie malucha. Na ogół również w porze posiłków. To co
    matki wyprawiają, żeby dziecko zjadło słoiczek przechodzi ludzkie pojęcie. I na
    ogół zupełnie nie rozumieją jak to możliwe, żeby 10 miesięczne dziecko jadło
    trzymając w jednej ręce pulpeta a w drugiej garść spagetti i miało przy tym
    zadowoloną minę.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • 21.03.10, 20:19
    jak miło w końcu czytać posta który nie zawiera "prawdy objawionej" tylko
    przedstawia pewną metodę i propozycję wink

    a tak na marginesie oprócz znanych mi mam "starszej daty" czyli posiadających
    już duże dzieci, nie znam takiej która wmusza w dziecko jedzenie

    --
    cafe
  • 21.03.10, 20:25
    haniu.la napisała:

    > a tak na marginesie oprócz znanych mi mam "starszej daty" czyli posiadających
    > już duże dzieci, nie znam takiej która wmusza w dziecko jedzenie

    To może ja tylko mam takie "szczęście", bo to przecież nawet moje znajome nie
    są. Najbardziej mną wstrząsnęło, kiedy widziałam jak mama ponad rocznej
    dziewczynki, z widoczną na oko nadwagą, pakowała jej na siłę obiad patrząc
    jednocześnie z zawiścią na moje dziecko pałaszujące swój obiad z przyjemnością.

    --
    JoShiMa

    Na świecie nie ma innych zjawisk, poza zjawiskami fizycznymi.
  • 22.03.10, 09:33
    hehehe
    no i bardzo dobrze, wlasni eo to chodzi zeby kazdy wybral sobie na swiecie to co
    mu pasuje!
    I kazde dziecko jest inne i tyle.
    ciesze sie ze Ci nie podskoczylo cisnienie - choc tez mialam wrazenie ze chyba
    jednakwink

    ja absolutnie nie mam nic przeciw lyzeczkom, do zupy tez jej uzywam wszakzewink
  • 20.03.10, 10:48
    aha, jeszcze co dawac
    powiem tylko co u nas
    my zaczelismy od flipsow, teraz prawie wcale nie daje -

    gotuje tak by moc dziecku dawac swoje jedzenie:
    makaron , ziemniaki ( nie sole)
    gotowane (na parze lub w odrobinie wody)
    pietruszka, fasolka, brokuly, slodki ziemniak,kabaczek
    wczoraj na miescie - pomidor i ogorek z mojej salatki ( nieprzyprawione)
    tost (chleb - w paski pokrojony) posmarowany maslem, awokado, pasta z cieciorki

    aha, slowo o trzech zdradliwych pewniakach - marchewka banan jablko. podawane sa
    do raczki najczesciej, nawet jak ktos BLW sie nie kieruje. a u nas? Tragedia! na
    tych trzech rzeczach dziecko ZAWSZE mi sie zakrztusi.po raz kolejny podalam
    jablko ( tym razem cale) - tylko tak troche
    wyciete by mogl w raczce trzymac - krztusi sie.marchewka- niby iuotowana i
    miekka ale jednak sprezysta , latwo odlupac kawalek ktory potem slizga sie po
    buzi i trudno zlapac go dziaslami ( podobnie jak bialko jajka!)
    jablko - kruche, latwo odgryzc kawalek
    banan - tez slizga sie po buzi , mimo ze miekki to zawsze gdzies spod dziasla
    ucieknie!

    gdybym przygode z jedzeniem do raczki zaczynala od tych trzech 'pewniakow'
    (ktore podawane sa nawet przez mamy nie stosujace BLW) to bym dawno sie
    zniechecila i panikowala ze sie krztusi i ze musi byc na papce do drugiego roku
    zycia!!!

  • 20.03.10, 12:31
    Mój syn w tym wieku jadł tylko mleko z piersi, a gryśc umie
  • 20.03.10, 20:56
    Jak miały 4 m-ce zaczęły jeść chrupki kukurydziane, 5 m-cy wszystko inne nie
    miksowane. Co zrobić z 9 m-czniakiem nie wiem, poradziłabym się pediatry, bo na
    tym etapie dziecko na papkach chyba zatraca już zdolność gryzienia.
    --
    "Rottweiler jest jak MEDIA MARKT - nie dla idiotów"
  • 21.03.10, 21:11
    mw144 napisała:

    > Co zrobić z 9 m-czniakiem nie wiem, poradziłabym się pediatry, bo
    na
    > tym etapie dziecko na papkach chyba zatraca już zdolność gryzienia.



    Jasne, i juz teraz bedzie na papkach do grobowej deski.


    --
    It is now quite lawful for a Catholic woman to avoid pregnancy by a
    resort to mathematics, though she is still forbidden to resort to
    physics and chemistry.
  • 22.03.10, 14:48

    > Jasne, i juz teraz bedzie na papkach do grobowej deski.

    pewnie nie, no ale ja tam za trzy czy czterolatkiem z lyzeczka latac bym nie
    chciala.
    na wszystko jest odpowiedni czas i warto go wykorzystac..bo po prostu czasem
    jest wtedy latwiej.
  • 22.03.10, 09:53
    problem w tym, że w tych słoiczkach wśród totalnej papki pojawiają
    sie grudki. Przy czymś takim ja sama mam odrucj wymiotny.
    W związku z tym ja gotowałam zupki dla młodego i sama miksowałam. Im
    był starszy tym mniej, ale nie była to papka z grudkami.
    --
    ALZA mama Michasia --> 21.09.2005
  • 22.03.10, 11:00
    Mój mały kończy jutro 7 m-cy, nie ma jeszcze ani jednego zęba a
    wszystko pięknie gryzie.
    Piętkę z chleba, chrupki, biszkopty, zupy z ryżem, makaronem, nawet
    kiełbasę wink
    przede wszystkim pozwól dziecku na samodzielność (kontrolowaną
    oczywiście).
    I pamiętaj, że wszystko dookoła będzie uświnione wink

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.