Dziękuję Wam Dziewczyny z całego serca za wszystkie ciepłe słowa i za
odzew na mojego posta. Byłam wczoraj wieczorem u tego gastrologa.
Obejrzał pampersa, zbadał Małego, poczytał wyniki i powiedział, że to
jednak alergia pokarmowa. Zlecił mi ponowne zrobienie posiewu kału, a
także dodatkowo badanie toksyn A i B, CLOSTRIDIUM DIFFICILE, pasożyty
i lamblie, bo stwierdził że synek ma podwyższone eozynofile ( ale
podobno one też są podwyższone przy alergii). Dodatkowo zalecił
podawanie zagęszczacza do mleka i wprowadzenie kaszki ryżowo-
marchwiowej. Stwierdził jednak, że jest przekonany, iż wyniki będą
dobre. Że tylko dla mojego spokoju zleca te badania. Bo jego diagnoza
to alergia. Na pytanie czy powinnam położyć się z synkiem do
szpitala, powiedział że nie widzi takiej potrzeby. Maluszek jest w
świetnej formie i nie widzi sensu stresowania i jego i mnie.
Zobaczymy. Podałam synkowi już dwa razy zagęszczacz do mleka.
Popołudniu podam mu tę kaszkę. No i będę czekać na efekty. No i na
wyniki badań. Nie wiem czy dobrze robię ale komuś muszę zaufać. Mam
nadzieję, że nic się Małemu nie stanie. Powiem Wam, że jestem już na
skraju załamania nerwowego

Nie chcę nikogo urazić, ale nie ufam
lekarzom. Mam strasznie przykre doświadczenia, zarówno ze straszą
córką, jak i z synkiem. Małemu już raz postawiono złą diagnoze, gdy
miał 2,5 miesiąca. Dostał dwa antybiotyki, jeden po drugim i całą
masę leków wziewnych - diagnoza ostre zapalenie oskrzeli. Dwa tygodni
załamywałam ręce

Zamiast poprawy było coraz gorzej. Wreszcie
poszłam prywatnie - diagnoza zapalenie oskrzelików. Antybiotyk i
wszystkie wziewne leki zostały odstawione. Małemu przeszło w ciągu
dwóch dni. To tak trochę nie w temacie, ale chciałam się
wyżalić

Domyślam się, ze jest tu wiele mam, które mają podobne
doświadczenia. Jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie. Monika