jak oduczyc 4 mies niemowle noszenia na rekach? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • czy znacie jakies udane sposoby by oduczyc niemowle noszenia na rekach.Niestety moja mama przyzwyczaila go do noszenia na rekach.Babcia wyjechala a ja zostalam z tym sama.Synek normalnie wymusya placzem wrecz histeria by go wziasc na rece.Gdy odkladam go do lezaczka wpada w histerie gdy go biore na rece nagle zaczyna sie cieszyc i piszcec.Jest to meczace nie jestem w stanie nic zrobic spokojnie obiadu czy posprzatac,Czy jest jakis sposob by to zmienic?????
    • Spróbuj zainteresować go czymś, gdy leży w łóżeczku. Ja np zawiesiłam na stojaku od baldachimu kolorowe balony, a na każdym namalowałam czarnym flamastrem uśmiechniętą buźkę. Mała potrafi się zabawić naprawdę długo, śmmieje się do nich, gada i macha łapkami.. A jak jej się znudzi, to wędruje na podłogę na matę, a tam to już sama znajdzie sobie coś do oglądania czy zabawy. Też ma 4 m-ce.
      --
      To tylko wyłącznie moje zdanie,a wy macie prawo się z nim nie zgodzić. Ale nie krytykujcie jeśli jest inne niż wasze. Każdy ma prawo do własnego zdania.
      • załamują mnie takie posty. a nie pomyślałaś, że dziecko potrzebuje kontaktu z matką, chce być blisko ciebie, poznawać świat z twoich ramion, czuć się bezpiecznie? ileż można leżeć na macie albo bujać się samotnie w bujaczku? może mu jeszcze tv włączysz żeby ci nie przeszkadzał?

        najlepsze wyjście to kupic chustę albo dobre nosidełko ergonomiczne i wtedy będziesz mogła wszystko w domu zrobić a dziecko będzie czuć że ma mamę. wierz mi, jeszcze będziesz tęsknić za tymi chwilami gdy dziecko cię potrzebowało non stop, jak zacznie raczkować to będzie miało milion bardziej interesujących rzeczy do poznawania.
        • a to dziwne, bo moje dziecko nie placze lezac w lozeczku, lub bujaku, lub na macie.
          na rekach jest noszony, ale nie non stop.
          zadnych chust.
          bo nie lubi.
          i jakos nie potrzebuje bliskosci 24h/dobe.
          jak Ty chcesz byc niewolnica i nosic swoje dziecko non stop to nos, ale nie krystykuje kobiet, ktore maja inne zdanie.
          jak sie dziecko tak rpzyzwyczai, to taka potrzebe ma.
          po prostu. wtedy ma ja nieustannie.
          hmmmm mnie zalamuja takie posty, jak Twoj.

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/wff2jw4zm8p9ahra.png
          • Popieram.
            Nie chodzi o to, by dziecko leżało całymi godzinami samotnie w łóżeczku, bo to nie wpływa dobrze na jego rozwój emocjonalny. A jak matka chce mieć chwilę by np usmażyć placki, to co ma zrobić? Wybacz, ale ja bym dziecka w chuście do garów nie zabrała.
            --
            To tylko wyłącznie moje zdanie,a wy macie prawo się z nim nie zgodzić. Ale nie krytykujcie jeśli jest inne niż wasze. Każdy ma prawo do własnego zdania.
          • widzę, że nie masz zbyt wiele wiadomości na temat rozwoju psychicznego niemowlęcia, więc uważam, że dyskusja jest zbędna, doczytaj wiecej na temat potrzeb dziecka i konieczności ich spełniania, oraz jakie spustoszenie w mózgu robi przewlekły stres gdy próbujemy na siłę coś niemowlęciu udowodnić. jeśli Twoje dziecko nie płacze to się tylko ciesz, założycielce wątku może trafił się bardziej wrażliwy dzidziuś.
            • > widzę, że nie masz zbyt wiele wiadomości na temat rozwoju psychicznego niemowlę
              > cia, więc uważam, że dyskusja jest zbędna,

              Idac tym tokiem myslenia wszystkie blizniaki, ktorymi matka przez wiekszosc dnia zajmowala sie sama maja problemy emocjonalne? Jak sobie wyobrazasz noszenie blizniat non stop? Chyba jednak za duzo sie naczytalas tych madrych ksiag.

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/km5smg7ylegxpu5f.png
            • odpowiadajac na Twoj jakze merytoryczny wpis.
              zakladajac, ze jestem nieco glupsza od Ciebie i mniej wiem o rozwoju emocjonalnym i psychicznym niemowlecia (zakladanie samo w sobie, ze masz do czynienia z glupszym rozmówca od Ciebie jest aktem niebywalego zarozumialstwa, gdyz czynisz to po przeczytaniu mego jednego wpisu. oceniasz moja wiedze na tej podstawie, co czyni Cie mniej jednak zyciowa osobe ode mnie, zeby nie powiedziec troszke mniej madra).
              no ale przykaldowo jestem glupsza i chce sie wiecej dowiedziec od madrzejszej kolezanki (od tego rowniez jest forum).
              bardzo Cie Joalmo rposze o wskazanie skutkow nie noszenia permanentnie dziecka na rekach. ale prosze o konkrety oraz wskazanie zrodel swojej wiedzy.
              zatem, jakie spustoszenie psychiczne oraz emocjonalne, jak rowniez w zakresie ogolnego rozwoju, sieje nie noszenie dziecka na zawolanie na rekach?
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/wff2jw4zm8p9ahra.png
              • Mysle, ze sieje emocjonalne spustoszenie, ale u matki wink
                MSPANC
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/km5smg7ylegxpu5f.png
              • nie chodzi o noszenie na rękach w ogóle ale o noszenie/przytulanie gdy dziecko tego potrzebuje.
                badania naukowe które udowadniają zasadność takiego postepowania mozna między innymi znależć w książce Mądrzy rodzice Margot Sunderland
                dostępnej np tu
                forum.gazeta.pl/forum/w,97998,116230065,116230065,Madrzy_rodzice_macie_moze_.html
                • ale swoim napastliwym tonem w poprzednim wpisie jasno sugerujesz noszenie non stop w chustach etc.
                  ja nie mowie, ze nie spelniam potrzeb dziecka, spieram sie, czy potrzeba dziecka jest noszenia go non stop.
                  i tu prosilam o Twoja wypowiedz.
                  na drugi raz dobrze zastabow sie, zanim poniosa Cie emocje i bedziesz kogos oceniac.
                  wystarczy dobrze sie wczytac.
                  laska, autorka postu, chciala jedynie odzywczaic swe dzieci od noszenia non stop na rekach, a nie chciala byc wyrodna mama zostawiajaca dziecko placzace i laknace tulenia...
                  a jesli chodzi o argument i zrodlo....
                  no bez komenatrza
                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/wff2jw4zm8p9ahra.png
                  • Tylko,że na tym forum jeśli nie nosisz dziecka na rękach lub co gorsza nie masz chusty zeby dziecko "czuło,że ma matkę" to jesteś wyrodną matką.Ślepą na potrzeby swojego potomka.
                    Ja chusty nie mam,na rekach nosiłam sporadycznie.Moja córka ma 15 mies i jest radosnym,szczęsliwym dzieckiem,ktore z pewnością czuje,że ma mamęsmile


                    --
                    http://s6.rimg.info/c5abab7303daee8ea01785ff0a9a5dfd.gif
                    • A jeszcze dodam,że siedzenie w chuście przy matce przez 3/4 dnia znacznie ogranicza rozwój ruchowy dziecka.
                      --
                      http://s8.rimg.info/e1fb61734e820587d8497304d5e70b21.gif
                      • Wbrew temu, co myślisz, dzieci noszone w chustach szybciej rozwijają się ruchowo i usamodzielniają. Poza tym chusta to taka bliskość w pigułce, dużo lepiej zaspokaja potrzeby dziecka niż noszenie na rękach. Nie bez znaczenia są też potrzeby mamy. Mnie noszenie na rękach bardzo męczyło - kręgosłup. Natomiast chusta odciąża plecy, poza tym masz wolne ręce i co nieco można zrobić, szczególnie jak dziecko jest na plecach. Chusta uspokaja dziecko płaczące przy kolce i ząbkowaniu.
                        Okres noszenia dziecka na rękach szybko mija... kiedyś będziecie za tym tęsknić.
                      • Mój syn był noszony między 6 a 9 miesiacem zycia mniej więcej prawie non stop. Skoro to znacznie ograniczylo jego rozwój ruchowy, to jak wczesnie zaczął by chodzic na przykład wedlug ciebie, gdybym go nie nosiła? Bo zaczął chodzic całkowicie samodzielnie mając 9 i pół miesiąca smile
                        --
                        hugowaferajna.pl/
                      • moja córka nie dawała się odłożyć do ok 2-go miesiąca życia. leżała sama tylko jak spała. poza tym czasem nosiłam jak tylko chciała. stopniowo zaczynała się interesować otaczającym ją światem i stopniowo ją odkładałam. jak chciała na ręce to brałam. leżała bez płaczu to ją "zostawiałam w spokoju". sama zrezygnowała z noszenia na korzyść samodzielności. ale nadal nie odmawiałam jak chciała na ręce. dziecko w wieku 4 miesięcy interesuje się otaczającym je światem. a co ciekawego widać z podłogi? bierz na ręce, ale też odkładaj i staraj się małego zająć jak najdłużej. zgodzę się z tym, że dzieckl, które jest cały czas na rękach może być opóźnione w rozwoju motorycznym. przykład w najbliższej rodzinie. chłopczyk, brany na ręce jak tylko kwęknął. w wieku ok 7 miesięcy nie robił nic poza leżeniem i wyciąganiem rączek. rehabilitant kazał kłaść go na podłodze pomimo protestó, dziecko nie nie miało kiedy ćwiczyć bo na rękach było cały czas. tak więc trzeba to wypośrodkować. przecież znasz twoje dziecko lepiej niż my. widzisz kiedy mały kaprysi, a kiedy potrzebuje być blisko ciebie.
                        --
                        OLA 16/09/2007
                    • a szkoda gadac. mi to pachnie zbiorowa histeria. matka zapyta o kolor wlosow=wyrodna. matka, ktora chce dla dobra dziecka uczyc go powoli samodzielnosci=bez serca, matka, ktora chce odzwyczaic dziecko spania w lozku=w ogole nawet slow na to nie ma.
                      no same idealne, kochajace, dbajace, cierpliwe, wychowujace w bliskosci mamy tu sa...

                      --
                      http://www.suwaczki.com/tickers/wff2jw4zm8p9ahra.png
                      • maji13 napisała:

                        > a szkoda gadac. mi to pachnie zbiorowa histeria. matka zapyta o kolor wlosow=wy
                        > rodna. matka, ktora chce dla dobra dziecka uczyc go powoli samodzielnosci=bez s
                        > erca, matka, ktora chce odzwyczaic dziecko spania w lozku=w ogole nawet slow na
                        > to nie ma.
                        > no same idealne, kochajace, dbajace, cierpliwe, wychowujace w bliskosci mamy tu
                        > sa...
                        >


                        jest widze ktos, kto za mnie napisal to, co sadze o poradach "niektorych" mam. pyta sie dziewcze jak odzwyczaic dziecko od noszenia na rekach - jest zla i niedobra matka. Skoro nie chce nosic na rekach to w chuscie pewnie tez nie. dziecko 4miesieczne potrzebuje juz ruchu na podlodze itp a nie tkwienia w chuscie. wiem cos o tym - moje dziecko tez bylo noszone i tez mialam dosc.
                        do autorki postu - jest szansa ze samo przejdzie jak bedziesz nagminnie kladla dziecko, ale nie zostawiaj samego, przynajmniej na poczatku. jak bedzie sie nudzis w samotnosci to i nie bedzie chcialo zostac samo. powodzenia smile
            • załamują mnie takie posty - nie dla każdego niemowlęcia brak ciągłego taszczenia w chuście jest powodem stresu. moim zdaniem możliwym jest spełnianie potrzeby bliskości malucha, jednocześnie nie popadając w paranoję noszenia go bez przerwy, spania z nim i innych podobnych
        • i kiedy sprzątam w łazience smierdzącymi środkami czystości, czy robię obiad i mogłabym poparzyć maleństwo mam je miec przy sobie? co innego byc blisko z maleństwem, a co innego kiedy bąk jest nauczony wiecznie na rekach...
    • Nie znam sposobów, nie znam też dziecka czteromiesięcznego, które wymusza płaczem, bo w tym wieku nie jest świadome takich mechanizmów. Noszenia to Ty go nauczyłaś nosząc 9 miesięcy w brzuchu i kołysząc. Kiedyś to minie, ale na pewno jeszcze nie teraz, ale uwierz że nie znam żadnego osiemnastolatka noszonego stale na rękach.
      Polecam zakup chusty/nosidła i wtedy dziecko jest noszone a Ty masz wolne ręce i możesz robić co chcesz.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/17u93e5e8i7m4gbm.png
    • Ja starałam się z małą dużo bawić jak ona leży na plecach a ja ją zabawiam gadam, śpiewam, gilgotam, pieluszka nad głową, którą trzęsę też fajna, pierdziochy w brzuch itp. Pomalutku baw się nim tak, coraz dłużej. Na leżaczku bierz ze sobą i gadaj,śpiewaj. Myję gary i co chwile podchodzę do małej i zagaduję smile jeszcze kilka miesięcy i będziecie raczkować to i mniej raczek bedzie
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdvcqgremc6c9r.png
    • To nie jest niestety forum na zadawanie takich pytań, bo cię tu zaraz zjedzą... Bo przecież dzidziunia non stop u mamuni na rączkach być musi, inaczej się dzidziunia traumy na całe życie nabawi... Rób tak jak ci co przytomniejsze dziewczyny radzą, postaraj się synka zabawiać kiedy leży, rób głupie miny i dziwne dźwięki, pokazuj zabawki (najlepiej takie które jakiś dźwięk wydają), na pewno się w końcu zainteresuje smile A na ręce bierz wtedy kiedy już naprawdę nic nie działa, i odkładaj znowu jak się uspokoi. I nie daj się zwariować...
    • jeszcze trochę i zatęknisz za tym noszeniem smile dzieci tak szybko rosną i niestety interesują sie coraz bardzie otoczeniem i mam schodzi na dalszy plan
      mój smyk rzadko sam z siebie przyjdzie się rpzytulić, a ja mogłabym wciąz go przytulać smile
      --
      http://ebobas.pl/widgety/get/754
    • U nas jedna z blizniaczek tez jak sie okazalo nauczyla sie noszenia na rekach. Oczywiscie babcia co dziecko jeklo leciala i brala na rece (na poczatku mama mi pomagala wiec bylysmy we dwie). No i pozniej jak sie zostalo z dziecmi samej byl problem, chocby zeby drugie dziecko spokojnie nakarmic. Bujaczki poszly w ruch, kupilam tez mate edukacyjna i tzw. muzyczny ogrodek, w lozeczkach dziewczynki maja karuzele, kazda inna wiec je wkladam na zmiane do lozeczek. Jakies tam inne zabawki sa w lozeczku. Teraz noszone sa w sumie malo, biore je na rece do jedzenia, chwilke nosze po jedzeniu i odkladam do lozeczka, wieczorem czesciej sa noszone jak juz maz jest w domu. Jak im sie troche ulezy w brzuszkach to jak im sie znudzi lozeczko ida na mate, albo do bujaczka. Zabawiam je roznymi zabawkami, rozmawiamy, smiejemy sie, spiewam im, puszczam spokojna muzyczke dla dzieci (lubia sluchac), jak troszke zaczna marudzic to pobujam w bujaczku. Na rece biore w ostatecznosci, jak dziecko cos boli, bardzo marudzi czy jak mialy katarek i zle im sie oddychalo. W zasadzie to teraz jak zaczynaja marudzic znaczy ze glodne, bo jak im nic nie dolega to potrafia sie same zabawiac zabawkami wiszacymi nad nimi.
      Mam tez nosidelko kupione na probe ONO, ale na razie nie uzywam, pewnie bedzie fajne jak troche urosna na spacery, wtedy dokupie drugie i razem z malzonkiem czy inna osoba bedzie mozna isc na spacer w inne miejsca niz wozek pozwala.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/km5smg7ylegxpu5f.png
    • a jak ja nosiłas cała ciąże to było dobrze. Sama ja do tego przyzwyczaiłas.
      Dla czego nie mozesz zrozumiec, że dziecko to nie lalka, tylko zywe i czyjace stworzenie, które potrzebuje oprócz oporzadzenia, takze poczucia bliskości i bezpieczeństwa, a to daje kontakt z matką.


      zawsze-maggie napisała:

      > Czy jest jakis sposob by to zmienic?????


      moze zmień swoj sposób myslenia o dziecku????
      • A dlaczego ty nie możesz zrozumieć że dziecko z tego brzucha już wyszło, że ciąża była i się skończyła??? Co to za mania jest na przedłużanie dziecku okresu płodowego? to może je jeszcze do ciepłej wody wrzucić i światło zgasić, żeby się czuło tak jak w brzusiu u mamusi??? Trochę realizmu, naprawdę...
        • dziecko rodząc się nie ma zmielinizowanych włókien nerwowych i nie jest miniaturowym dorosłym. dlatego nie można go w ten sam sposób traktować i oczekiwać "dorosłego" zachowania, dziecko nie zrozumie że wolisz coś tam w domu zrobić niż je utulić.

          to chyba oczywiste, że jak jest głodne to je karmisz, jak ma mokro - przewijasz, a jak chce się przytulić to co - odkładasz na matę? trochę serca, naprawdę..
          • Sugerowanie że matka nienosząca bez przerwy swojego niemowlaka jest matką bez serca, jest sugestią co najmniej idiotyczną. Dziewczyny już ci napisały że nikt nie mówi tu o pozostawieniu płaczącego niemowlaka do wypłakania, tylko o sposobach na nauczenie go zajmowania się czasem samym sobą. Bo nie każda matka jest cyborgiem, niestety.
            • Czy tak trudno zrozumieć,że nie noszenie dziecka non stop to nie znaczy nie noszenie dziecka wogóle, lub nie przytulanie go? Rzeczy nie są tylko czarne i białe!! Żeby tylko wasze dzieci od tego chustowania nie zaraziły się waszym jadem! Rozumiem,że u was pomiędzy spaniem i karmieniem jest chusta non stop? To toalety też tak? Miło!
              Rozumiem,że można dziewczynie zaproponować chustę zamiast noszenia, ok ja też jestem za, chusty są dla mnie ok, ale pisanie,że jeśli nie będzie dziecka nosić to wychowa dziecko pozbawione więzi emocjonalnej? Trochę tolerancji. No ale może jesteście takie bo wasze mamy was nie chustowały?
              Wkurza mnie takie podejście do życia i do innych ludzi
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdvcqgremc6c9r.png
            • tylko o sposob
              > ach na nauczenie go zajmowania się czasem samym sobą.
              Czy dalej mówimy o czteromiesięcznym niemowlęciu czy o dwulatku?
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • Pomalutku. Mam dwie wiadomości, jedną dobrą, drugą złą.
      Zła jest taka, że nie ma złotego sposobu, żeby oduczyć noszenia na rękach. Nie ma i już.
      Dobra jest taka, że każde dziecko prędzej czy później się tego oducza. Bez sztuczek,
      sposobów i napinania się ze strony mamy.
      Tak że ja bym radziła skoncentrować się nie na tym, jak najszybciej zmienić zachowanie
      dziecka, ale jak w miarę bezboleśnie przeczekać ten najbardziej upierdliwy okres.

      Co do tego ostatniego, to mam następujące rady:
      1) Spróbować zmienić swoje myślenie. Masz okazję cieszyć się bliskością z synkiem
      i bez wyrzutów sumienia zaniedbać sprzątanie i gotowanie - korzystaj!
      2) Odpuścić babci. Nawet jeśli ona będąc u ciebie dużo nosiła, to wcale nie znaczy, że
      w jakikolwiek sposób "nauczyła" małego bycia noszonym. Dzieci są różne, jeśli twój syn
      urodził się z silną potrzebą bliskości to tak ma i już, babcia tego nie zmieni. Może nawet
      trochę pomogła, bo częściowo te potrzebę zaspokoiła.
      3) Zainwestować w chustę. Z dzieckiem w chuście zawsze można coś w domu zrobić.
      4) Wciągnąć tatę dziecka (jest takowy?) do pomocy. W zależności jak wolicie, albo niech
      tata nosi, pieści, bawi sie z dzieckiem (a ty będziesz miała czas na sprzątanie i gotowanie),
      albo niech tata sprząta i gotuje (a ty noś i pieść synka).
    • mialam to samo. ja po prostu siadałam kolo mojej corci i ja zabawialam. onanp na podlodze lub w lezaczku a ja jej pokazywalam rozne zabawki. buntowala sie oczywiscie a robiac tak systematycznie po tygodniu ladnie potrafila sie juz zabawic a ja molam np zrobic cos do jedzenia czy do lazienki wyjsc smile
    • Nie, babcia go do tego nie przyzwyczaiła. Ty to zrobiłaś nosząc go przez 9 miesięcy ciąży. Jak oduczyc? Wcale. Sam wyrosnie. Tymczasem noś, bo bliskośc jest taka samą potrzebą niemowlecia jak powietrze czy jedzenie. Najwygodniej będzie ci w chuscie lub nosidle ergonomicznym.

      I 4 miesięczne dziecko nic nie wymusza. Płacze kiedy nie sa zaspokojone jego podstawowe potrzeby. Gdy chce jeść, gdy mu zimno i kiedy potrzebuje mamy.
      --
      www.hugowaferajna.republika.pl/index.htm
      • Nie miałam czasu czytać wszystkich odp, może ktoś już to napisał przede mną - a próbowałaś mu może śpiewać? Mój np, gdy musiałam pozmywac leżał sobie w leżaczku i śpiewałam mu piosenkę, która była jego ulubioną przez długi czas -" szła dzieweczka do laseczka", oczywiście nawiązując kontakt wzrokowy, robiąc miny, gestykulując. Zwykle wystarczyło, żeby zdążyć pozmywać wink Pocieszę Cię, że mój synek też był i nadal jest bardzo przyzwyczajony do noszenia, zabawiania itd, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że on coś wymusza - to ja mam być dla niego, po prostu trzeba trochę inwencji "twórczej" i wysiłku, żeby pokazać maluchowi, że są różne przyjemne sposoby spędzania czasu wink
    • widzę, że nawiedzone już Cię zlinczowały big_grin

      musisz nauczyć maluszka zabawy, naucz go zabawy zabawką, słuchania piosenek, huśtania się. potem będziesz korzystać wink

      moja miała swego zcasu duże problemy z brzusozkiem i przyzwyczaiła się nawet zasypiać na rękach. robiliśmy wszytsko by jej ulżyć . potem było oduczanie : nie zostawianie samej ,ale np zabawa karuzelką, gadanie - razem. potem na 2-3 min wychodzenie z pokoju i sprawdzanie czy jej to nie niepokoi. jak tylko kwęknęla lecieliśmy do niej wink czas był wydłużany bez naciskania i płaczu, ale efekty są - codziennie rano bawi się sama ok 15-20 min karuzelką, zasypia wieczorem sama w łozeczku. jak chcę ugotowac zabieram ją ze sobą - w wozku z pałąkiem który uwielbia, lub bierzemy huśtawkę wink jak się świetnie bawi nie ma problemu żebym wyszła do toalety. ale zawsze mówię jej że zaraz wrocę i dostaje buziaka wink

    • Mój syn niedługo konczy 5 miesiecy i dopiero od niedawna moge go odłozyc np. na mate bez wiekszych histerii. Myślę że to nie przyzwyczajenie tylko potrzeba bliskości i nie odmawiam mu tego . gdy miał tyle co twój syn nosilam go tyle ile potrzebował, a teraz coraz wiecej czasu chce byc sam i wiem ze tak bedzie coraz częsciej bo wiecej rzeczy go interesuje, zwieksza sie jego ruchliwość. A gdy zacznie raczkowac nie bedzie już chciał na rekach. Wytrzymaj!
    • Po raz kolejny pisze, ze Wam Dziewczyny sie najwyrazniej nudzi!!! Napisałabym dosadniej, ale pewnie zostałabym wycięta! Wkurzają Was pewne posty? Nie czytajcie!A jak juz czytacie to pomóżcie a nie krytykujcie bo same na bank idealne nie jestescie! Mnie za to wkurza czytanie Waszych bredni, ze chusta najlepsza na wszystko, jak rozszerzac diete to tylko BLW bo papki są be, tylko ekologiczne pieluchy itp. Żeby nie było, ze jestem temu przeciwna ale niestety taka prawda, ze kazde dziecko jest inne i co innego sie w jego przypadku sprawdza. Co prawda doświadczenia z chustą nie mam ale np w zyciu nie zastosuje metody BLW bo raz moje dziecko sie powaznie zakrztusilo i z samej obawy o powtórke z rozrywki podziękuje na wstępie.
      Poza tym uważam, że ciągłe noszenie dziecka na rękach niestety mu szkodzi. Można tak nosić małe niemowlę ale juz takie 4-ro miesięczne musi się przecież zacząc uczyć raczkowania itp.
      Co do odpowiedzi na pytanie autorki wątku: tez miałam podobny problem jak po dłuzszym pobycie u rodziców babcia wynosiła na rękach. Ale stopniowo małymi kroczkami kładłam córkę na macie albo na kocyku na podłodze, kładłam się obok niej i pokazywałam zabawki, śpiewałam, wygłupiałam sie aż sama leżeć polubiła. Jak natomiast nie bardzo chce się sobą zając a ja musze cos zrobic to np. sadzam ją w foteliku samochodowym i się przygląda jak robię obiad. Ostatnio również zaczełyśmy chodzić na basen i są tam takie ćwiczenia gdzie dziecko kładzie się na macie, podtrzymując jedynie by sie nie ześlizgnęło i pokazuje się zabawki kąpiące się w wodzie. Moja to uwielbia wiec moze tego typu zajęcia mogłyby pomóc w "usamodzielnieniu" się dziecka. Pozdrawiam i życzę powodzenia!
      I jeszcze do kąśliwych dziewczyn: nie zaśmiecajcie forum bo prędzej czy później zostaniecie na nim same - wszystkie normalne odejdą bo po którymś razie sie odechciewa czytania czegokolwiek!
      • > Poza tym uważam, że ciągłe noszenie dziecka na rękach niestety mu szkodzi. Możn
        > a tak nosić małe niemowlę ale juz takie 4-ro miesięczne musi się przecież zaczą
        > c uczyć raczkowania itp.

        4 miesięczniaki zazwyczaj nie raczkuja, niektore juz pelzaja, a i tak jest to szybko. I wyobraź sobie, że mój syn, noszony non stop, wlasnie w tym wieku zaczął pełzać. Mimo, że sie nie uczył, że nosilam go ile się dało.

        Noszenie nie sprawi, ze dziecko nie nauczy sie pelzać/raczkowac/chodzić. I nie opóźni tego procesu, a pewnie wręcz przeciwnie. Noszenie nie jest szkodliwe. Mozna nosic lub nie, ale nie opowiadaj takich bzdur, że to szkodzi.
        --
        www.hugowaferajna.republika.pl/index.htm
    • Nie- babcia nauczyla, tylko samo sie nauczylo. I Ty je nauczylas, w okresie ciazy. Dzieci sa rozne, np. jedno z moich dzieci ani na chwile nie dalo sie odlozyc i prawie przez rok byl noszony na rekach non stop. Inne z moich dzieci swietnie sobie radzily bez noszenia, czasem wrecz je draznilo i zloscilo branie na rece, wolaly lezec i patrzec mi w twarz, gadajac zamiast noszenia na rekach. Po prostu rozne egzemplarze. Twoje dziecko widac bardziej przypomina ten pierwszy i tyle. Cale zycie nie bedziesz go nosic. Zainwestuj w chuste i czekaj na lepsze czasy. Przyjda na 100% bez oduczania.
      • Moje dziecko tez chcialo byc noszone i denerwowala sie nawet gdy z nia usiadlam. Mysle ze nie da sie tego oduczyc.
        U nas bylo lepiej ok. 7 miesiaca moze wczesniej gdy umiala sama usiac, przekrecac sie. kladlam ja na kocyku z zabawkami i bawilysmy sie bardzo dlugo, jak jej sie znudzilo to ja troche ponosilam i znow wracalysmy do zabawy. Bylo coraz lepiej.
        Teraz jestem w ciazy i zastanawiam sie czy czeka mnie powtorka z rozrywkismile
    • Może cię nie pocieszę, ale moja córa z powodu kolek też nauczyła się noszenia... Miała 4 miesiące kiedy bóle brzuszka ustały całkowicie i wtedy też chodziłam z tego powodu zdenerwowana więc postanowiłam ją oduczyć... Zaczęłam od tego, że na rękach była, ale ja siedziałam - po tygodniu załapała i jej to wystarczało. Było dużo płaczu, ale ja jestem z tych długo karmiących i wynagradzałam jej to przytulaniem i cyckowaniem smile Później, żałuję, że tak późno, odkryłam chustę i to było super rozwiązanie! Mimo to jeszcze przez kilka miesięcy, dopóki nie nauczyła się siedzieć, pełzać, raczkować, chciała co jakiś czas na ręce. Nawet teraz przychodzi i wdrapuje się na mnie - czy siedzę na fotelu, czy na kanapie - ona i tak próbuje... Taki już nasz los - dziecko jest w szczególności nasze, to matka jest dla malca najwspanialsza, najciekawsza, jest jak narkotyk, bez niej nie da się żyć... W ramionach czuje się bezpieczne i kochane - ja, 27-latka, uwielbiam się przytulić do mojego M a nawet do kochanego starszego braciszka (moja mama zmarła gdy miałam 6 lat, ojciec był marynarzem przez połowę każdego roku więc brat i bratowa mnie wychowywali) i czuję się wtedy bezpiecznie i wycisza mnie to, a co dopiero taka mała, bezbronna istota... smile Czy jest sposób by to zmienić? Oczywiście - w dudu mieć sprzątanie i gotowanie i zaakceptować to, zrozumieć maluszka. Już niedługo stuknie roczek i nie będzie aż tylu przytulanek. A przynajmniej wytrzymać jeszcze te 2 miesiące i wtedy kombinować smile
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/km5sdf9h1qxjsl6v.png
    • czytając pytanie myślałam, że przy okazji sama się czegoś nauczę, ale widać, że tu odrazu ukamieniują i nazwą złą matka. Mam to samo z moim 2 miesięcznym synkiem, poza spaniem i kąpielą chce być cały czas na rękach i to w pozycji stojącej, gdy próbuję usiąść od razu ryk, poza tym szybko się nudzi i co 2 min trzeba mu zmieniać pozycje. Wszystkie badania porobiłam i wychodzi na to, że to jego humorki. Łatwo się mówi idealnym, szczęśliwym mama cały dzień noszącym malucha. Ale gorzej gdy jest się 20 letnia samotną matką , mój maluszek waży już 6 kg ja przy mojej wadze 45 kg ledwo już daje rade a on ma dopiero 2 miesiące przeraża mnie co będzie później, gdy jeszcze przytyje. Wiem zaraz mnie zjedziecie od góry do dołu, ale gdy nie ma się pomocy w domu a dziecko nie daje nawet iść do toalety bo sąsiedzi przylatują i myślą, że morduje dziecko nie jest łatwo! czasami śniadanie udaje mi się zjeść ok godz 13 jak mały przyśnie. o obiadach nie mówie bo nie ma jak ugotować. sprzątam po godz 23 jeśli Przemcio śpi bo wcześniej się nie da. Przepraszam, ale jakoś funkcjonować trzeba. Więc proszę o pomoc każda pozycja leżąca mu nie odpowiada, leżaczek , fotelik mata itp są beee nawet jeśli staje dla niego na głowie żeby tylko poleżał
      • Sprobuj z jakims dobrym nosidlem, przynajmniej bedziesz miec rece wolne. 2 mce to dosc mlody czlowiek, nie ma sensu podejmowania prob nauki czegokolwiek. Jeszcze miesiac, dwa i bedzie latwiej, pozniej musisz duzo na podlodze z synkiem lezakowac, turlac go, chlopak musi odkryc, ze mozna sie na brzuch przekrecic.
        Olej gotowanie i sprzatanie, popros kogos o pomoc, niech wpadnie, odkurzy, wstawi pranie i ugotuje Ci zupy na tydzien wink Odwdzieczysz sie pozniej!
        --
        kiss
    • Nie czytałam innych wypowiedzi z braku czasu, ale mój drugi synek do 5 miesiąca życia żył u mnie na ręku, a potem przestał tego potrzebować i przeniósł się bez żadnego działania z mojej strony na podłogę. Teraz chodzi przy meblach i noszę go, jak mam ochotę, a mam dość często.
      Moja dewiza: przytulać i nosić ile wlezie, im więcej się nosi, tym mniej tego dziecko później potrzebuje, bo ma zaspokojoną potrzebę bliskości.
    • tez polecam chustę, a poza tym to minie, u nas tez był w tym wieku horror, na urlopie non stop go nosiliśmy, w wózku ryczał... i jakoś samo minęło nie wiem kiedy, jak się zrobi trochę bardziej mobilny, to nie będzie potrzebował przynajmniej non stop być na rekach.
    • zawsze-maggie napisała:
      > czy znacie jakies udane sposoby by oduczyc niemowle noszenia na rekach.

      Tak. Kup sobie chustę, "przywiąż" synka do siebie. Ręce wolne, obiad zrobisz, poczytasz książkę, posprzątasz... A dziecko szczęśliwsze będzie smile
      Czemu chcesz go dręczyć byciem daleko od Ciebie? On Cię kocha i potrzebuje.
      • Aha, rzecz jasna nie uważam, że dziecko powinno być noszone 24h.
        Natomiast uważam, że chusta zdecydowanie pomaga w takich sytuacjach, gdy dziecko marudzi, chce spać, chce się poprzytulać. Ręce nie bolą, kręgosłup tym bardziej, można coś zrobić...
        Ale oczywiście dziecko samo zajmujące się sobą, leżące na macie tudzież leżaczku TEŻ jest OK.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.