• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

metoda tracy hogg Dodaj do ulubionych

  • 07.03.11, 12:32
    czy moge usypiac swoje dziecko w ciagu dnia metoda tracy hogg ? czyli branie na rece gdy placze i odkladanie, czy ta metoda dotyczy tylko nocnego spania?


    http://www.suwaczki.com/tickers/zpbndf9ha0l8i93s.png
    Zaawansowany formularz
    • 07.03.11, 12:39
      ta metoda to bzdura i w nocy i w dzien,
    • 07.03.11, 13:02
      wyrzuc ksiązkę i zapomnij o niej.
    • 07.03.11, 13:05
      zawsze kiedy będzie taka potrzeba smile powodzenia.
    • 07.03.11, 13:10
      możesz zawsze kiedy potrzebujesz, to BARDZO dobra metoda
      przygotuj się na zjedzenie żywcem przez te, które będę ci wpierać, że: krzywdzisz, tylko noszenie, lulanie, telepanie w wózku itd itp, olej to
      --
      http://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
      • 07.03.11, 14:34
        słońce, a co Ty porabiasz wciaz na niemowlaku? big_grin

        --
        http://lb1f.lilypie.com/TikiPic.php/fHvl.jpghttp://lb1f.lilypie.com/fHvlp1.png

        www.pustamiska.pl/index-3.php
        • 07.03.11, 17:41
          pastwię się big_grin
          --
          Charakter: praworządny zły
          • 08.03.11, 12:20
            niedobra Ty big_grin
            Przednia rozrywka, co? wink
            --
            http://lb1f.lilypie.com/TikiPic.php/fHvl.jpghttp://lb1f.lilypie.com/fHvlp1.png

            www.pustamiska.pl/index-3.php
    • 07.03.11, 13:16
      przy pierwszym dziecku zachwyciłam się Tracy Hogg i jej metodami.
      do dziś pamiętam dwugodzinne "podnieś, przytul, odłóż".
      teraz - starsza, mądrzejsza i bardziej wyluzowana przy drugim dziecku - daję sobie spokój z takimi [epitety ocenzurowane] metodami.

      za to mam chustę, wolne ręce i dziecko spokojniejsze. śpi kiedy chce i śpi spokojnie.

      teraz jak przypomnę sobie te ćwiczenia "podnieś, przytul..." to zastanawiam się, dlaczego wtedy młodego nie położyłam sobie na klacie i nie rozwaliłam się z nim np. przed telewizorem. on by zasnął, ja bym się nie stresowała.

      powodzenia i odrobiny rozsądku życzę
      smile
    • 07.03.11, 17:14
      To najgłupsza metoda o jakiej słyszałam. Też kiedyś czytałam Tracy Hogg. Ta metoda to jest totalna porażka i ma na celu wykończenie dziecka i matki.
      Dziecko jak jest śpiące, to zaśnie samo. A jak nie zasypia, to widocznie potrzebuje odrobiny ciepła. Dziecko dojrzewa samo do samodzielnego zasypiania.
      • 07.03.11, 17:17
        o Boziuu miesieczne dziecko....
        • 07.03.11, 17:22
          ja wlasnie leze na kanapie.na stole obok stoi laptop,na mnie lezy moj skarb,czuje jego cieplo,on powoli zasypia wtulony a moglabym teraz walczyc z nim i na sile odkladac spłakanego do lozeczka
          nigdy!!!!!!!!! nie ma nic wspanialszego jak taki wtulony bezpiecznie i błogo dzidzius
          polecam ta metode i zapewne szybciej usnie
          • 07.03.11, 17:40
            pól roku tak spędziłam smile
            piękne czasy, teraz Młodzian już nie jest taki przytulak i tęsknię za tym
            a tu miesięczniaka od mamy odstawić chcą sad
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/mhsvcbxmytdr0jes.png
          • 07.03.11, 17:43
            A ciekawe jak by ktos polozyl T Hogg do spania w srodku dnia, gdy nie jest spiaca a tylko dlatego, ze wedlug jakiejs metody ona teraz ma spac. Ciekawe ile by jej zajelo zasniecie.
            • 07.03.11, 17:47
              O właśnie smile Proponuję podnosić i odkładać Tracy Hogg przez 12 h bez żadnej przerwy i zobaczycie, że uśnie! Metoda zadziała!

              Dziecko trzeba przytulić, a nie dręczyć!
              (Ta książka powinna być zakazana)
              • 07.03.11, 19:43
                Tracy Hogg zmarła sześć lat temu. Akurat wtedy w tv leciały programy z nią i akurat wtedy ja czytałam jej książkę.
    • 07.03.11, 19:49
      Do tresowania najlepiej sprawić sobie psa ale należy pamiętać,że nawet pies musi dorosnąć do odpowiedniego wieku żeby tresurę załapać.
      --
      Muszę nad nią dopiero pomyśleć smile
      • 07.03.11, 20:26
        Przy 1 dziecku jak sie naczytałam to byłam gorąca zwolenniczka ale szybko mi przeszło.
        Można na milion innych sposobów mniej stresujących, ale jak jesteś przekonana to obojętne czy to dzień czy noc, kazda pora jest dobra na tresurę.
        --
        "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

        Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
    • 07.03.11, 22:06
      a ja uwielbiam metodę mamy mojej koleżanki: jak marudzi to uśpic wink
      a tak poważnie-jak dziecię śpiące to nawet chwilę popłakując, uśnie w 5/10 minut.
      Jak nie, to nawet i godzinę możesz się z nim bujac.
      Wiem, że chciałabyś wprowadzic jakiś porządek, ale nie zawsze się da smile
      spróbuj wyczuc. jak śpiące-ponosic, dac smoka, wsadzic do hustawki, etc.
      jak nie o to biega, to zgaduj dalej smile
      w mnie wiele osób mówiło: tylko nie noś na rękach, bo nie dasz sobie rady.
      a wiesz, teraz moja mała często woli żeby ją odłożyc w spokoju niż tarmosic wiecznie na rękach smile
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/relgj48azz0i519m.png
    • 07.03.11, 23:47
      Odradzam. Zarówno do dziennego spania, jak i do nocnego.
      Jeśli już koniecznie musisz próbować, to poczekaj minimum 3 miesiące, lepiej pół roku,
      jeszcze lepiej rok. Nawet zwolennicy metody zgadzają się na ogół, że nie nadaje się
      ona dla maluchów poniżej 3 miesiecy.
      Czytałam książkę Hogg, ale jej opisy wydają mi się kompletnie nierealistyczne. Pisze
      ona, że czasem trzeba podnieść-odłożyć kilkaset razy. Załóżmy, że dziecko zaczyna
      płakać, a ty je podnosisz. Na ogół nie uspokaja się natychmiast - tzn. natychmiast
      to się może uspokoić półroczniak, który wrzeszczy bo chce na ręce, noworodek który
      jest w rozpaczy nie wyjdzie z niej w sekundę. Więc tulisz, uspokajasz, koisz, trwa to
      z 10 minut, w końcu odkładasz - a on znowu zaczyna płakac. Nawet jeśli dałabyś radę
      znieść ten scenariusz kilkaset razy z rzędu (ja nie - czułam taką ulgę, że przestał
      płakać, że za nic nie odłożyłabym go wtedy), to kilkaset 10-minutowych odcinków
      trwa kilkadziesiąt godzin. No nie da się usypiać dziecka na noc (ani na dzień) przez
      kilkadziesiąt godzin, choć bij zabij.
      • 08.03.11, 00:34
        Mam dokładnie te same przemyślenia. Starsze dziecko uspokaja się od razu po wzięciu na ręce, czyli jedno poniesienie to niecała minuta. No ale potem się to dziecko "zdradza" i odkłada - toż to torturowanie własnego dziecka. Dałoby się kilkaset razy podnieść w ok. 2 h. Ale po pierwsze - zawieść swoje maleńkie dziecko kilkaset razy przez dwie godziny, to dla mnie nie jest fajne, po drugie nawet bez tego odkładania po dwóch godzinach lub szybciej zaśnie. Ja mojego usypiałam cyckiem i na ręku do ok. 5-6 miesiąca życia, a potem zaczął zasypiać nagle sam w swoim łóżeczku, tyle że ze smoczkiem. I wiem, że tak samo jak starszy jeszcze kilka razy przestanie sam zasypiać i wróci do mnie na ręcę, taka kolej rzeczy.
        • 08.03.11, 08:28
          Moja mala córa, ma 2 miesiące i sądze, że ta metoda na tak małe dzieci nie działa.
          Moja już zaczyna pokazywać charakterek i się dzisiaj wkurzyłam i wsadzilam ją do łóżeczka i zasneła.
          Ale miesiąc wcześniej nie udałoby się, bo ona wówczas potrzebowała bliskości, cułości.
          Zresztą mąż wczoraj po kąpieli wkurzony usypianiem, odłożył ją do łóżeczka i ryczała przez 2h, więc tyle z tych metod :0
          --
          • 08.03.11, 09:02
            Ja się szybko przekonałam że moja córka zasypia pięknie sama jak jest zmęczona a jak jest przemęczona a dookoła za dużo się dzieje zaczyna się płacz. Więc jak zaczynam zauważac pierwsze oznaki zmęczenia to po prostu ograniczam jej ilość bodźców ( przysłaniam rolety wyłączam tv ) i najczęściej w ciągu dnia zasypia sama na macie( jak widzę że jej się oczy kleją przenoszę do łóżeczka albo jeśli sama mam ochotę na drzemkę kładę koło siebie na łóżku). Jeżeli przydarzy jej się marudzenie to po prostu tulę , uspokajam i co najtrudniejsze w całej historii z usypianiem nauczyłam się nie frustrować jej płaczem. Dziecko nawet malutkie w moment wyczuwa nerwy i nie dość ze czuje się zmęczone to jeszcze dodakowo niepokoi je frustracja mamy.
            Wieczorne spanie opanowaliśmy dzięki temu że kąpiel jest zawsze mniej więcej o tej samej porze (między 19 a 2 ) i przebiegała w taki sam sposób ( kąpiemy zawsze w tym samym miejscu,robi to zawsze mąż a ja asystuję) po kąpieli tata bierze na ręce a ja szykuje sie do karmienia. Potem tata mówi córci dobranoc, ja karmię ( przy przyciemnionym świetle) i zazwyczaj w czasie karmienia mała zasypia a jeśli nie to po karmieniu, kładę córcię do łóżeczka mówię dobranoc pchły na noc włączam jej karuzelkę (zazwyczaj nastawiam jej melodię która imituje szum morza) i córcia spokojne bez płaczu w ciąg 10-15 minut zasypia.
            Chyba najważniejsze to aby wypracować z dzieciątkiem własny sposób usypiania. Przy miesięcznym dzieciaczku to rodzice i malenstwo jeszcze sie siebie uczą (zwłaszcza jak to pierwsze dziecko). My z mężem przez pierwsze tygodnie co wieczór tak sami z siebie analizowaliśmy miniony dzień ( mąż pierwsze 3 tygodnie był w domu). Mówiliśmy sobie co zrobiliśmy dobrze a co warto by zmienić i dzieliśmy się swoimi obserwacjami. Bardzo dużo nam to dało bo na bierząco korygowaliśmy własne błędy i szybko doszliśmy do tego co robimy nie tak jeżeli chodzi o usypianie.
            --
            Prawda jest jak d.... każdy ma swojąsmile
            • 08.03.11, 10:16
              ag-ag-waw, ile twoje dzieciątko ma? Matko moje marzenie, aby dziecko tak zasypiało.
              Niestety u nas mała (8tyg) silnie ulewa, nawet jak jej się odbije i odkladam ją do łóżeczka to mala wierci się i ulewa. Może macie pomysl jak to zmienić, no nie ulewanie, tylko to jej wiercenie smile

              Poza tym czy tak małe dzieci wiercą się przez sen?
              20-1 śpi spokojnie praktycznie bez ruchu, a później zaczyna się wiercić, stękać i tak praktycznie do 6 rano.
              • 08.03.11, 20:54
                Moja córcia ma 3 miesiące.Nam na ulewanie i cofanie się pokarmu pomogła nam poduszka klin ( można kupić na allegro) na której dziecko śpi pod kątem podajrze 15 stopni. A jeżeli chodzi o zasypianie to naprawdę kwestia czasu i odrobiny pracy. Pocieszę Cię że i moja córcia ulewała nie mogła zasnąć jak jej się nie do konca odbiło pomogła ta poduszka i z czasem jak dojrzewa układ pokarmowy to te problemy są coraz rzadsze. Teraz jak mała ma 3 miesące to ulewa jej się juz dużo rzadziej i odbija jej się już praktycznie zaraz po jedzeniu czasami nawet nie zdąrze jej podnieść od piersi po karmieniu.
                --
                Prawda jest jak d.... każdy ma swojąsmile
          • 08.03.11, 18:14
            > Moja już zaczyna pokazywać charakterek i się dzisiaj wkurzyłam i wsadzilam ją d
            > o łóżeczka i zasneła.
            > Ale miesiąc wcześniej nie udałoby się, bo ona wówczas potrzebowała bliskości, c
            > ułości.

            ahhh, a teraz już nie potrzebuje tej bliskości?

            > Zresztą mąż wczoraj po kąpieli wkurzony usypianiem, odłożył ją do łóżeczka i ry
            > czała przez 2h, więc tyle z tych metod :0

            Co za cudowny mąż! Ze świecą takich szukać. A przepraszam co Ty w tym czasie robiłaś jak Twoje dziecko darło się w rozpaczy?


            --
            Idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozstawieni że spotykasz ich na każdym kroku
            • 08.03.11, 21:25
              uspokajała wkurzonego męża...
          • 08.03.11, 21:54
            odłożył ją do łóżeczka i ry
            > czała przez 2h, więc tyle z tych metod :0

            o matko, i skazalas swoje dziecko na dwugodzinna torture?
    • 08.03.11, 14:57
      ... że nie możesz się ruszyć, masz np związane lub sparaliżowane kończyny. Czujesz pragnienie takie, ze pali cię do żywego, nie piłaś od doby, ani kropli. I krzyczysz, wołasz - niech mi ktoś da pić! Ktoś przychodzi ze szklanką wody, zbliża ją do twoich ust - uspokajasz się więc i składasz usta, by nie uronić ani kropli, ale twój opiekun odbiera szklankę i wychodzi. Znów krzyczysz: dajcie mi do cholery łyk wody! Drzesz się głośniej. Ktoś znów wchodzi ze szklana, znów zbliża ją do twoich ust... I znów odbiera zanim dotkniesz krawędzi wargami. To powtarza się w kółko: przez godzine, dwie... W końcu zaśniesz z bezsilności, wyczerpania i uczuciem frustracji. Na krótko zapomnisz o tym przemożnym pragnieniu. Do następnego razu, gdy twój opiekun na palące cię pragnienie zastosuje niezawodna metodę Tracy Hogg. Mamo, czy naprawdę sądzisz, że to dobre dla twojego dziecka, które twojej bliskości, przytulenia, ciepła potrzebuje zupełnie tak samo jak wody, powietrza.
      • 08.03.11, 18:12
        Piękne.
        --
        Idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozstawieni że spotykasz ich na każdym kroku
      • 08.03.11, 19:32
        Titerlitury - to najlepsze podsumowanie metody Tracy Hogg, jakie widziałam smile
      • 08.03.11, 20:17
        Zgadzam się z poprzedniczkami w całej rozciągłoścismile
        • 09.03.11, 08:38
          aga, a dziecko nie zsuwa Ci się z tej poduszki?
          A do reszty matek polek, mąż mógłbyć zmeczony 24h noszeniem dziecka. A rozumiem, że jak dzicko bęzie chcialo narbić mi na głowe, to też mam na to pozwolić, bo inaczej jestem wyrodną matką, a poźniej będę siedzięć 2 lata w domu, bo dziecko beze mnie się nie ruszy.
          --
          • 09.03.11, 08:58
            przykro mi to pisac, ale nie dojrzalas do macierzynstwa
            • 09.03.11, 13:00
              titerlitury napisała:

              > przykro mi to pisac, ale nie dojrzalas do macierzynstwa

              dokladnie...
          • 09.03.11, 09:25
            Uwielbiam te podsumowanie, że jak nosisz dziecko i nie pozwalasz na rozpacz to dziecko narobi Ci na głowę w najbliższym czasie.smile Bo przecież dziecko to takie małe coś, z czym trzeba walczyć i pokazać, że rodzic rządzi. Nie daj Boże się przyzwyczai do miłości, i co wtedy? Do końca życia trzeba będzie kochać?
            Zasada jest prosta: dziecko, które ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa od pierwszych dni i chwil nie trzyma się maminej spódnicy cały czas. Wyobraź sobie, że to zazwyczaj te dzieci są bojaźliwe, których matki wpadły na genialny pomysł tresur i innych metod, aby dziecko było samowystraczlane, matka owszem może wziąć na ręce, ale wtedy gdy to ONA ma ochotę i taką zachciankę, a nie wtedy gdy dziecko potrzebuje.
            Dziewczyno nie rozróżniasz podstawowych spraw.
            --
            Idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozstawieni że spotykasz ich na każdym kroku
            • 09.03.11, 10:30
              Mi się wydaje że Ola jest po prostu zmęczona sytuacją i tyle. Każda z nas potrzebuje chwili wytchnienia i choćby 15 minut dla siebie ale nie każde dziecko na to pozwala. Ja tam rozumiem że mama może mieć dość i potrzebować chwili oddechu. Nie róbmy z siebie świętych matek które nie mają własnych potrzeb bo to chore. Ja nie mam większych problemów ze spaniem bo moja córa od początku ładnie śpi w nocy a nocne karmienia są szybkie więc budzę się w nocy dwa razu na jakieś pół godziny. Jestem więc wypoczęta w dzień i mam dużo energii która mogę spożytkować na zabawę i poświęcanie uwagi dziecku. Ale zdaję sobie sprawę że gdbym spała po 3-4 h na dobę jak niektóre mamy to nie byłoby juz tak rózowo. Zamiast dziewczynę dołować że jest złą matką może lepiej pomóżmy jej znaleźć siłę do tego aby znalazła dobrą drogę i miała siłę zmierzyć się z problemami.
              --
              Prawda jest jak d.... każdy ma swojąsmile
              • 09.03.11, 10:41
                > to pozwala. Ja tam rozumiem że mama może mieć dość i potrzebować chwili oddechu
                Można potrzebować oddechu, ale nie rozumiem jak można zostawić wyjące dziecko w łóżeczku na dwie godziny. Dla mnie to jest CHORE. Zrobiłabyś tak?

                > . Nie róbmy z siebie świętych matek które nie mają własnych potrzeb bo to chore
                Ależ ja nie robię z siebie świętej matki. Zawsze powtarzam, że czas poświęcony dziekcu procentuje. Po co mam tysiąc razy przez dwie godziny stać na łóżeczkiem i odkładać, płacze, podnosić, odkładać. Kładę się z nią, usypia i mam czas dla siebie.
                Noszę ile chce, później się bawi sama. Bo dlaczego mam nie nosić, jeśli podchodzi do mnie i wspina się po spodniach, to mam walczyć np. 2 godziny z nią, aby nie przyzwYczaić? I dziecko jęczące i ja sfrustrowana. BEZ SENSU. Ponoszę ile chce, za chwilę chce na podłogę. PYTAM: PO CO UTRUDNIAĆ SOBIE ŻYCIE WALKĄ Z DZIECKIEM?

                --
                Idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozstawieni że spotykasz ich na każdym kroku
                • 09.03.11, 13:04
                  lapwing123 napisała:

                  > > to pozwala. Ja tam rozumiem że mama może mieć dość i potrzebować chwili o
                  > ddechu
                  > Można potrzebować oddechu, ale nie rozumiem jak można zostawić wyjące dziecko w
                  > łóżeczku na dwie godziny. Dla mnie to jest CHORE. Zrobiłabyś tak?
                  >
                  > > . Nie róbmy z siebie świętych matek które nie mają własnych potrzeb bo to
                  > chore
                  > Ależ ja nie robię z siebie świętej matki. Zawsze powtarzam, że czas poświęcony
                  > dziekcu procentuje. Po co mam tysiąc razy przez dwie godziny stać na łóżeczkiem
                  > i odkładać, płacze, podnosić, odkładać. Kładę się z nią, usypia i mam czas dla
                  > siebie.
                  > Noszę ile chce, później się bawi sama. Bo dlaczego mam nie nosić, jeśli podchod
                  > zi do mnie i wspina się po spodniach, to mam walczyć np. 2 godziny z nią, aby n
                  > ie przyzwYczaić? I dziecko jęczące i ja sfrustrowana. BEZ SENSU. Ponoszę ile ch
                  > ce, za chwilę chce na podłogę. PYTAM: PO CO UTRUDNIAĆ SOBIE ŻYCIE WALKĄ Z DZIEC
                  > KIEM?
                  >
                  otototo ja wlasnie tez o tym pisalam, moje malenstwo zasypia na mnie wtulone slyszac bicie mojego serca w 5 minut, a ja jestem pewna,ze daje mu najwieksze w swiecie poczuciee bezpieczenstwa i zapewnienia jego malutich-wielkich potrzeb (dla niektorych matek zbyt wielkie niestety-smutne to)
            • 09.03.11, 11:52
              lapwing123 napisała:


              > Bo przecież dziecko to takie małe coś, z czym trzeba walczyć i pokazać, że rodzic rządzi. Nie > daj Boże się przyzwyczai do miłości, i co wtedy? Do końca życia trzeba będzie kochać?

              Lapwing - to było cudowne! Sama to wymyśliłaś?
          • 09.03.11, 10:16
            Ola kilka dni temu wyjęłam poduszkę bo mała rzeczywiście zaczęła się z niej zsuwać przez sen pozatym skonczyły się juz problemy z ulewaniem i cofaniem jedzenia. Poduszka jest na tyle duża że jak mała była mniejsza to się z niej nie zsuwała.
            --
            Prawda jest jak d.... każdy ma swojąsmile
            • 09.03.11, 18:09
              lapwing123, a gdzie ja napisałam, że zostawiłam płacząc dziecko na 2h?
              czytaj ze zrozumieniem...
              • 09.03.11, 18:55
                >>Zresztą mąż wczoraj po kąpieli wkurzony usypianiem, odłożył ją do łóżeczka i ryczała przez 2h, więc tyle z tych metod :0

                Ja zapytałam gdzie Ty byłaś w tym czasie gdy dziecko darło się w rozpaczy. Z Twojej wypowiedzi wynika, że darła się przez 2 h, więc nikt chyba jej nie uspokajał?
                --
                Idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozstawieni że spotykasz ich na każdym kroku
                • 09.03.11, 19:20

                  > Ja zapytałam gdzie Ty byłaś w tym czasie gdy dziecko darło się w rozpaczy. Z T
                  > wojej wypowiedzi wynika, że darła się przez 2 h, więc nikt chyba jej nie uspoka
                  > jał?

                  Stałam obok i klaskałam.
                  • 09.03.11, 21:43
                    A wiwatowałaś? Czy może stanowiłaś chórek dla popisu córki?
                    --
                    Idiotów na świecie jest mało, ale są tak sprytnie rozstawieni że spotykasz ich na każdym kroku
          • 10.03.11, 07:36
            olgaaa1 napisała:

            > aga, a dziecko nie zsuwa Ci się z tej poduszki?
            > A do reszty matek polek, mąż mógłbyć zmeczony 24h noszeniem dziecka. A rozumiem
            > , że jak dzicko bęzie chcialo narbić mi na głowe, to też mam na to pozwolić
            , bo
            > inaczej jestem wyrodną matką, a poźniej będę siedzięć 2 lata w domu, bo dzieck
            > o beze mnie się nie ruszy.

            szanowna matko! dziecko nie ma potrzeby narobienia komukolwiek na głowe,dziecko ma potrzebe bliskosc,zapamietaj to sobie

            a poza tym...dwa lata w domu z dzieckiem nie jest wiecznoscia,jak bedziesz miała dorosle dziecko ktorego w domu miec nie bedziesz juz,to zatesknisz za tymi czasami kiedy moglas a nie chcialas wziac w ramiona swoje malenstwo

            czulosc a co za tym idzie poczucie bezpieczenstwa procentuje...
            ktos kiedys powiedzial,ze dziecko ktore sie rodzi jest jak czysta kartka,ktora dorosli zapisuja...
            TY wydajesz sie bardzo mloda matka,ktora niestety miała mysle mysle wyobrazenie o maciezynstwie.zycze przejrzenia na oczy jak najszybciej
            • 10.03.11, 08:03
              Drogie matki, ktore pozjadały wszystkie rozumy i dzieci są dla nich całym światem (nie mówie, że to źle).
              Zanim podacie mnie do opieki spolecznej, wyjaśnie:
              Tak myśle, że jestem mloda smile mam 27 lat big_grin
              Noszę, przytulam, caluje mojego malucha tak średnio 18h dziennie-mało? może wam potrzebne są średnie godzinowe, bo widze, że bardzo się na tym koncentrujecie. postaram się nosić 24h.
              Mała od 2tyg życia ma kolki, tak możemy być z mężem zmęczeni noszeniem, płaczem-płaczem, który powoduje i płacz u mnie bo widzę cierpienie mojego dziecka.
              Widocznie co niektóre przez pierwsze miesiące zycia dziecka nie przeszły tego, ale błotem rzucac potrafią.
              Dla mnie 2lata w domu to wieczność, ale mamy rózne charaktery, co widać.

              A poza tym co ja tu będę pisać...gadajcie sobie, śmieszy mnie to smile
              • 10.03.11, 09:10
                Myśle że niektórym zbyt łatwo przychodzi ocenianie kogoś na podstawie kilkuzdaniowej wypowiedzi tymbardziej że robi się to anonimowo. Starałam się tego w swoich wypowiedziach uniknąć.
                --
                Prawda jest jak d.... każdy ma swojąsmile
                • 10.03.11, 09:51
                  dokładnie ag...
                  Jak to masz w podpisie:
                  Prawda jest jak d..., każdy ma swoją i powinien jej pilnować smile
                  Pozdrawiam
              • 10.03.11, 09:59
                dobra, nie dzwonie do opieki spolecznej wink

                akurat wiem co znacza kolki bo moje dziecko mialo do 6 miesiaca zycia mega kolki i rozumiem co to mega zmeczenia

                przepraszam w takim razie,zbyt pochopnie napisamam,juz sie zamykam
                • 10.03.11, 10:37
                  no własnie,nie ma co się kłucić smile
                  Wszystkie przechodzilyśmy przez to i wiem jak może być ciężko.
                  Pozdrawiam smile
                  • 11.03.11, 14:52
                    Olga, już w innym wątku Ci pisałam, ale pewnie nie zajrzałaś, dobrze pamiętam, że Twoja córka bardzo ulewa i dużo płacze? U mojego syna w taki właśnie sposób objawiała się choroba refluksowa żołądka, czego nie należy mylić z fizjologicznym refluksem u niemowląt wynikającym z niedostatecznego rozwoju układu pokarmowego.
                    Szymon chorował od urodzenia, ulewał po kilkanaście - kilkadziesiąt razy dziennie, zachłystywał się, a po pierwszym miesiącu doszły do tego dolegliwości bólowe. Bardzo podobne do kolki, ale jednak nieco inne. Pomagały na nie jedynie leki przeciwbólowe. Płacze mogły trwać godzinami, oczywiście nie było też mowy o jakichkolwiek próbach samodzielnego zasypiania. W piątym miesiącu mieliśmy diagnozę, cztery miesiące leczenia i teraz jest ok, ale ważna jest szybka diagnoza, bo choroba jest bardzo bolesna, po jakimś czasie powoduje niedowagę i różne niedobory, spowolnienie rozwoju ruchowego (jak boli to dziecko nie chce się ruszać, przykładowo widziałam dwulatka mniejszego i słabiej chodzącego niż mój 11 m-cy, dziecko leczone przez 1,5 na alergię, z ogromnym ale niezdiagnozowanym wcześniej refluksem).
                    Podstawowa profilaktyka to wysokie układanie (np. poduszka klin), odbijanie aż do skutku, podawanie Nutritonu. Jak to nie działa trzeba wprowadzić leki. Warto szukać pomocy, by znaleźć ją jak najszybciej.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.