Padam na pysk z niewyspania. Chciałam wychowawczo nie brać córki do siebie nad ranem, ale poległam.
Wstaje skubana o 5-6, w nocy tez ze 3 razy. Ma 7 miesięcy, duża, zdrowa i mimo, że TEORETYCZNIE powinna spać całe noce, to budzi się na pierś.
Podkarmiam i zasypia w swoim łóżeczku, ale nad ranem robi się jasno i już jest wyspana, wiec chce się bawić. Jak ją wezmę do siebie i poprzytulam i podkarmię na leżąco, to śpimy nawet do 8.30-9.
Mam dylemat: twardo odkładać i wstawać o 6, czy brać do siebie nad ranem? Zepsuję ją?
Dodam, że tata pracuje, ja jestem z małą cały dzień i noc, czyli standard. Jak wstajemy o 6 to dzień się robi STRAAAAAAAAASZNIE długi a ja niewyspana.
Poza tym w dzień śpi po 30 minut, hehe, więc nie pośpię z nią. Nie ma bata.
Dzieki za odpowiedzi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.