Dodaj do ulubionych

Wracam do pracy, przeżywam koszmar:(

24.08.11, 11:16
Temat zapewne wałkowany, ale mam takiego doła, że muszę się wyżalić.
Od 1 września wracam do pracy. Znalazałam nianię, będzie przychodzić do naszego domu, wydaje się być ok.
Ale ja jestem po prostu zdruzgotana. Nie wyobrażam sobie po 13 miesiącach z dzieckiem pójść na 8 godzin do pracy. Ominie mnie praktycznie cały jej dzień, boję się, aby nie poczuła się odrzucona, nie wiem, opuszczona...
Nie wiem jak zniosę ten czas w biurze.
Powiedzcie dziewczyny, jak dużo czasu było Wam trzeba, aby pogodzić się z nowym rytmem życia, czy ciężko Wam było, czy to tylko tak strasznie wygląda?
Jak Wasze dzieci zniosły rozstanie z Wami?
--
http://www.suwaczki.com/tickers/3i49px9i9cespbsv.png
Obserwuj wątek
      • czekolada85 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 11:59
        lilka69 napisała:

        > a musisz? czy chcesz? chcesz miec wyzszy poziom zycia (np. auto z salonu a nie
        > 5-letnie) czy nie masz co do garnka wlozyc?
        > moze dogadaj sie z mezem/niemezem aby znalazl lepiej platna prace.

        Bosz.... Bez komentarza!

        Do autorki wątku: mam podobne odczucia jak Ty. Wracam w październiku, małą będzie zajmowała się niania w naszym domu. Wszyscy pocieszają mnie, że nie ja jedna, nie ostatnia i że najtrudniejszy będzie początek. Ale powrót przeraża mnie strasznie.

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/bl9cdf9hx2jna42c.png
          • panna.w.drodze Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 25.08.11, 17:57
            zwalmy na hormony ;P

            Lilka, nie chcę Cię tu pouczać ale skoro nie rozumiesz to pomyśl, jak Ty byś się czuła gdyby ktoś na Twój post co tu zrobić odnosnie cesarki odpisał w stylu: niech Ci teściowa ułatwi z cesarką - w końcu łaski nie robi, a mąż co? labiega i nie potrafi się zając starszym dzieckiem? to może z nim porozmawiaj?

            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/cd9bflw1hau1bk68.png
            • gazeta_mi_placi Re: panna w drodze i jej podobne 25.08.11, 18:45
              No właśnie.
              Przeciętny (oczywiście zdrowy) mężczyzna spokojnie powinien zarobić na dom i rodzinę (no, przy rodzinie z więcej niż dwójką dzieci można się jeszcze zastanawiać), a już przynajmniej na okres ciąży żony i pierwszych kluczowych dla dziecka trzech lat życia.
              Cóż za macie za mężów co nie potrafią swojej kobiecie i wspólnemu dziecku zapewnić odpowiednich warunków życia?
              --
              http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
            • lilka69 Re: panna w drodze i jej podobne 25.08.11, 15:47
              dlaczego sie denerwujesz? moge wyrazic swoje zdanie. podobnie nie rozumiem naskoku innych/

              czy ty do kazdego kto nie glosuje na te partie co ty tak wyskakujesz?

              skoro ktos pisze, ze jest mocno zestresowany zostawieniem dziecka i pojsciem do pracy to nasuwa mi sie pytanie czy MUSI czy CHCE. i poczatkowo grzecznie o to zapytalam. wydaje mi sie, ze jak ktos pisze posta to PROSI O RADY.

              po co pytasz skoro swoje i tak wiesz?
              --

              http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
              • mama_hanki2010 Re: panna w drodze i jej podobne 25.08.11, 17:04
                A gdzie była Twoja rada?
                W komentarzu, że mąż nieudacznik, czy w pytaniu czy chcę samochód z salonu?
                Nie zadałam pytania CZY mam wracać do pracy, tylko JAK Wasze dzieci zniosły Wasz powrót do życia zawodowego.
                Czytaj uważnie, a idiotyczne, naprawde idiotyczne posty wpisuj sobie w innym miejscu.

                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/3i49px9i9cespbsv.png
                • lilka69 Re: panna w drodze i jej podobne 25.08.11, 20:37
                  cytuje : "Ale ja jestem po prostu zdruzgotana. Nie wyobrażam sobie po 13 miesiącach z dzieckiem pójść na 8 godzin do pracy. Ominie mnie praktycznie cały jej dzień, boję się, aby nie poczuła się odrzucona, nie wiem, opuszczona...
                  Nie wiem jak zniosę ten czas w biurze.
                  Powiedzcie dziewczyny, jak dużo czasu było Wam trzeba, aby pogodzić się z nowym rytmem życia, czy ciężko Wam było...? "

                  nie pytalas o to jak wasze dzieci zniosly powrot do pracy innych matek. dopiero TERAZ o to pytasz. i powyzszy opis wskazuje na prawie depresyjny stan. glownie ten stan opisujesz.

                  to tak w kwestii formalnej.
                  --

                  http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
      • jusiakr Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 25.08.11, 21:47
        To nie jest takie proste. Moim zdaniem kobieta powinna pracować, musi być w stanie sama zapewnić byt swojemu dziecku/dzieciom. Może na trochę niższym poziomie, ale musi. Bo w życiu bywa różnie, może się tak zdarzyć (czego oczywiście nikomu nie życzę), że ojciec dziecka nie będzie w stanie finansować rodziny, bo straci pracę, bo się rozchoruje, w skrajnym przypadku umrze albo po prostu puści mamusię w kanał i wybierze inną panią (zdobycie alimentów trochę trwa). A przerwa w cv nie sprzyja poszukiwaniu roboty, nie oszukujmy się.
        --
        Pomóż Kalince! www.kalinajanowska.pl
      • ankh_morkpork A ojciec to co? bankomat? 31.08.11, 15:05
        Żeby zarabiać więcej, to w zależności od pracy facet albo musiałby zapewne robić nadgodziny / dorabiać po pracy gdzieś indziej, albo zmienić pracę na inną i jako nowy nabytek wykazywać się, czyli np. robić nadgodziny, pracować w Wigilię itp.

        A co z jego prawem do spędzania czasu z dzieckiem? Sprowadzamy tatusia do funkcji bankomatu po to, aby mamusia mogła cały dzień przesiadywać z dzieciątkiem? A potem zacznie się narzekanie, że mąż i ojciec wraca do domu późnym wieczorem i zalega przed TV, nie zajmuje się potomkiem, nie pomaga żonci w sprzątaniu i kąpaniu itp itd.

        Ja wracałam do pracy po 10 miesiącach cała szczęśliwa, bo od siedzenia w domu i monotonnego rytmu karmienie - pielucha - spacerek - karmienie - ... dostawałam świra. Nie nadaję się na kurę domową i już.

        --
        Panie! Spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce...
        Cytrynki? Jabłuszka? Melony???
      • naana26 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 12:55
        > Za moich czasów ojcowie (nie licząc patologii i pijaków) spokojnie utrzymywali
        > matki z dzieckiem do 3 roku życia.


        a zauważyłaś, że zmienił się rynek pracy i gospodarka? I że wszystko jest droższe? Za średnią krajową na jednym etacie utrzymasz żonę, dziecko, mieszkanie i ewentualnie możesz mieć na jedzenie. Ale jak ci wypadnie dentysta czy cokolwiek nagłego - d*pa blada.

        Nie wiem o jakich ty czasach mówisz, chyba za Zygmunta III Wazy, bo na pewno nie współczesnych.

        • gazeta_mi_placi Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 25.08.11, 18:59
          > a zauważyłaś, że zmienił się rynek pracy i gospodarka?

          W dalszym ciągu najczęściej to mężczyźni zarabiają dużo więcej od kobiet, pensja matki to właściwie dodatek do dochodów rodziny (za wyjątkiem kobiet na bardzo wysokich stanowiskach, których jest niewiele).
          Na opiekunkę trzeba wydać 1500zł, a czasem i więcej choć widziałam kuriozalne ogłoszenie rodziców z Osiedla Europejskiego w stylu: "Nasze dziecko (niemowlak-mój dopisek) jest wyjątkowo spokojne, ble ble.... Potrzebujemy kogoś na 8 godzin dziennie, oferujemy 800 zł (!) bo na tyle nas stać " big_grin
          Czy jeżeli matka na swoim stanowisku pracy zarabia mniej niż 3000zł na rękę to opłaca jej się?
          --
          http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
          • landora Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 30.08.11, 11:26
            > W dalszym ciągu najczęściej to mężczyźni zarabiają dużo więcej od kobiet, pensj
            > a matki to właściwie dodatek do dochodów rodziny

            Między innymi dlatego, że pracodawcy nie chcą ryzykować, że kobieta zaraz zajdzie w ciążę i pójdzie na zwolnienie.

            >cryingza wyjątkiem kobiet na bardzo
            > wysokich stanowiskach, których jest niewiele).

            Dobrze zarabiających kobiet jest coraz więcej.
      • landora Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 30.08.11, 11:24
        Kiedyś też kobiety nie miały praw wyborczych, nie wolno im było spotkać się z mężczyzną bez przyzwoitki i musiały nosić gorsety.
        Ja tam wolę żyć w XXI wieku i pracować. Ponadto uważam, że utrzymanie rodziny jest obowiązkiem obojga partnerów. Równie dobrze mężczyzna może zechcieć siedzieć w domu z dzieckiem i narzekać, że jego zona nieudacznica nie zarabia wystarczająco dużo.
    • pancia-jancia Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 12:23
      Też się bałam wrócić do pracy że ciężko będzie mi to znieść. wróciłam jak młody miał 6 miesięcy - najpierw chciałam pracować 4 dni w tygodniu i wynajęłam opiekunke. Dwa dni zastanawiałam się jak dziecko to znosi ale okazało się że bardzo dobrze, nie płakał nie był marudny a opiekunka radziła sobie dobrze. Po miesiącu stwierdziłam że 4 dni to za mało, bo się nie wyrabiam więc zaczęłam pracować 5 dni w tygodniu.
      Dla mnie powrót do pracy okazał się miłym zaskoczeniem, myślałam że będę bardzo to przeżywać a jednak w pracy jest fajnie. Teraz synek chodzi do prywatnego żłobka - odprowadzamy go na zmianę z mężem - ja ide na 7 a mąż na 9 i go odprowadza o 8 a ja odbieram go o 15 30 i mamy jeszcze dużo czasu do 21 żeby się razem bawić. W żłobku bawi się od 8 do 12, koło 12 idzie spać i śpi do 14 30, potem je obiad i za chwilę ja już jestem.
      Pocieszę was, że w pracy jest na prawdę spoko, mimo wszystko to jakaś odskocznia, można wypić kawę w spokoju, porozmawiać z dorosłymi no i czas szybko mi mija bo do zrobienia jest dużo a wiem że nie mogę sobie pozwolić na nadgodziny więc się wyarbiam ze wszystkim i punkt 15 wychodzę. Jak mam np. jakieś spotkania ważne czy coś to zamieniamy się z mężem i ja idę na 9 a mąż go odbiera o 15 30. Jedynie jestem czasem niewyspana jak młody da popalić w nocy a wstaję o 5 30 ale nawet wolę niewyspana siedzieć w pracy niż w domu. A jak wracam do domu to mam o wiele więcej cierpliwości do synka i o wiele więcej radości mi sprawia spędzanie z nim czasu. I teraz tak sobię myślę że nie chciałabym być na wychowawczym i cieszę się że wróciłam (pomijam kwestie finansowe, które nie pozwalają żeby pracował tylko mąż). Zobaczycie że parę dni i człowiek się przyzwyczaja i jest ok.
      http://suwaczki.maluchy.pl/li-49887.png
      • arkanna Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 12:49
        A jak wracam do domu to ma
        > m o wiele więcej cierpliwości do synka i o wiele więcej radości mi sprawia spęd
        > zanie z nim czasu.


        tak tak czepiam sie ale bawia mnie takie spostrzezenia smile
        a do autorki watki: tez bardzo przezywalam pierwsze roztanie z dzieckiem jak musialam wrocic do pracy . maly to bardzo przezywal a ja razem z nim. u nas to trwalo prawie 2 miesiace. kazde moje wyjscie konczylo sie placzem i moj powrot tez.
      • melisa.1 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 14:16
        o to to, zgadzam się w 100%. ja wróciłam do pracy jak Mały miał 7 miesięcy i lepszej decyzji nie moglam podjąć. Jak wracam z pracy to się do mnie przykleja i juz nie puszcza do wieczora, to fakt, ale w ciągu dnia żadnej traumy nie przeżywa. Myślę, że dla jego rozwoju to nawet lepiej, że przebywa trochę z tą, trochę z tamtą osobą..A ja w pracy i kawkę wypiję i obiad w spokoju zjem, przy nim to było niemożliwe.
      • lucky80 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 13:52
        do arkanny - zastanawiam się co cię bawi w tym stwierdzeniu panci-janci.... na pewno jesteś ucieleśnieniem cierpliwości po kilkunastu nieprzespanych nocach, jak większość ematek

        do panci- janci: w 100% się zgadzam z tobą, też po powrocie do pracy dostałam przypływu uczuć i cierpliwości do dziecka, choć jak mi kilka tygodni robiła 4-6 pobudek w nocy to nie miałam sily na nic, no ale do roboty trzeba iść

        do lilki69 - faktycznie, niech facet zapitala na 3 etaty byleby tylko ja mogła spokojnie się oddawać macierzyństwu, a gdzie w tym partnerstwo i współodpowiedzialnośc za dzieci?

        do autorki wątkiu - też zostawiłam moją córkę w wieku 12 mscy z nianią w domu. Mała zniosła to bardzo dobrze, raczej dopiero teraz (minęło 10 mscy) jak wychodzę do pracy i zostaje z mężem/nianią to płacze za mną, myślę że większość dzieci jeszcze w tym wieku nie rozumie za bardzo pojęcia czasu. Byleby się z nią ktoś bawił, dał jeść, ułożył do snu. Oczywiście ważna jest też osoba, ale na pewno wybrałaś najlepiej jak mogłaś, resztę będziesz weryfikowała na bieżąco. Wierz mi, że wszystko się jakoś ułoży jak już zaczniesz pracować, pierwsze kilka tyg jest trudnych (mnie np bolała głowa od huku i tempa w pracy) ale potem stajesz sie jeszcze bardziej zotrganizowana niż do tej pory, po pracy pędem do domu, ściskanie się z małą, obiad, zabawy etc. No i mąż musi cię bardziej wspierać w pracach domowych (no chyba że już tak robi i chwała mu za to). żebyś nagle z 1 etatu nie miała 2...
        głowa do góry!
        --
        <a href="http://www.TickerFactory.com/">
        <img border="0" src="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20726;29/st/20091009/dt/6/k/4b85/preg.png"></a>
        • lilka69 lucky 25.08.11, 15:51
          a kto mowi o zapitalaniu- jak to nazwalas - na 3 etaty???? mozna -szczegolnie mezczyznie latwiej znalezc jeden lepiej platny.
          --

          http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
          • lilka69 Re: lucky 25.08.11, 15:53
            poza tym mozna nie brac mega-kredytu aby tylko dorownac znajomym, mozna nie kupowac auta z salonu a 5-letnie. to jest tylko kwestia wyboru. bo w naszym kraju GLODU i az takiej biedy nie ma aby co do garnka nie bylo wlozyc. no, chyba , ze wsrod patologii zamroczonej alkoholem i skrajnym nieprzystosowanej spolecznie.
            --

            http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
            • mama_hanki2010 Re: lucky 25.08.11, 17:09
              Jejku, idź kobieto na spacer, przewietrz mózg i nigdy nie wracaj na ten wątek, bo głupoty jakie tu wypisujesz są niepojęęęęęęęęęęęęęęeteeeeeeeeeeeeeeee !!!!
              Normalnie czytam mężowi na głos te Twoje komentarze i nie wiemy czy śmiać się czy płakać.
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/3i49px9i9cespbsv.png
              • lilka69 Re: lucky 25.08.11, 20:41
                nie przyszlo ci do glowy , ze maz tylko zaciera rece , ze nei musi sie wiecej starac dla rodziny bo zonke do roboty posle?
                --

                http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
                • mama_hanki2010 Re: lucky 26.08.11, 10:04
                  Nie przyszło smile
                  Ale widocznie Twój mąż ma takie zapędy, skoro piszesz takie głupoty.
                  Poza tym ja nie jestem rzeczą, którą się posyła... Współczuję Ci bardzo, że masz takie doświadczenia. Mnie one są obce.
                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/3i49px9i9cespbsv.png
                • landora Re: lucky 30.08.11, 11:29
                  A nie powinni się OBOJE starać dla rodziny? Oboje jesteśmy wykształconymi, dorosłymi ludźmi, dlaczego to akurat ja mam nie pracować? A może mąż też chciałby posiedzieć przy dziecku?
          • memphis90 Re: lucky 26.08.11, 12:19
            Taaa, jasne, a większość Polaków zasuwa za podstawową lub średnią krajową po prostu z nudów i dla dreszczyku emocji przed każdym pierwszym... Bo przecież każdy, absolutnie każdy może dostać posadę za 8 czy 10 tys miesięcznie uncertain

            Na marginesie- opiekunka za 800, czy nawet 600zł to normalna cena poza Warszawką- na stolicy Polska się nie kończy...
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
        • gazeta_mi_placi Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 25.08.11, 18:54
          >do lilki69 - faktycznie, niech facet zapitala na 3 etaty byleby tylko ja mogła spokojnie się oddawać macierzyństwu, a gdzie w tym partnerstwo i współodpowiedzialnośc za dzieci?

          A gdzie macierzyństwo w oddaniu kilkumiesięcznego malucha obcej opiekunce albo żłobkowi?
          A równouprawnienia nie ma w przypadku okresu niemowlęctwa, któryś z rodziców musi być przy dziecku ze względu na jego dobry rozwój psychospołeczny, a nie obca opłacana baba...


          --
          http://kobietaintymnie.pl/suwaczek/cache/6f7abdb1.gif
    • w_miare_normalna Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 14:03
      Moja młoda miała 1.5 roku kiedy poszłam do pracy. Siedziała z nią w tamtym czasie babcia, lub teściowa.
      Młoda przez pierwsze parę dni rzeczywiście ciężko znosiła tę całą sytuację, ale w końcu było lepiej, i lepiej, aż w końcu w ogóle przestała płakać. Gorzej było ze mną - cały dzień w pracy rozmyślałam czy mała nie płacze, czy jest grzeczna itd. W końcu co prawda z innego powodu, ale musiałam rzucić pracę i bardzo się z tego cieszyłam, ze będe znów z młodą.
      Pracowałam (wytrzymałam w tej kołomyi) niecały rok.
      --
      Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
    • mruwa9 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 14:05
      Gdybym ja miala siedziec 13 miesiecy w domu z dzieckiem, to chyba rodzina odwiedzalaby mnie po tym czasie w szpitalu psychiatrycznym... Do pracy wracalam szczesliwa i jak na skrzydlach. Nie, zdecydowanie nie dolowala mnie ta perspektywa, wprost przeciwnie- bylam przeszczesliwa.
      Dzieci sobie swietnie poradzily.
        • anetus1981 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 16:04
          ja też jutro wracam do pracy, a młoda kończy jutro 10 m-cy. Zostaje z babcią, który przyjechała do nas z innego miasta i będzie z nami mieszkać od poniedziałku do piątku (ciekawe jak długo wytrzymam z teściową pod jednym dachem). Babcia przyjechała tydzień wcześniej, żeby młoda się przyzwyczaiła, że mama wychodzi z domu. Przez pierwsdze
        • anetus1981 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 16:07
          ja też jutro wracam do pracy, a młoda kończy jutro 10 m-cy. Zostaje z babcią, który przyjechała do nas z innego miasta i będzie z nami mieszkać od poniedziałku do piątku (ciekawe jak długo wytrzymam z teściową pod jednym dachem). Babcia przyjechała tydzień wcześniej, żeby młoda się przyzwyczaiła, że mama wychodzi z domu. Przez 3 dni było kiepsko, ale od poniedziałku jest ok, młoda nie płacze przy babci, ładnie je i się bawi a ja.... a mi jest jakoś tak przykro. Z jednej strony cieszę się że córka nie płacze i jest zadowolona, ale z drugiej to czuje się trochę odrzucona przez własne dziecko (to chyba przez to, że przez te 10 m-cy byłam dla niej najważniejsza). Ale mimo wszystko cieszę się że wracam do pracy, a jak to będzie dalej to się okaże
    • kotkowa Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 15:00
      Ja też bardzo przeżywałam powrót do pracy. Wróciłam jak mały miał 7 m-cy, na szczęście został z babcią, którą świetnie znał i zniósł rozstanie bardzo dobrze. Do tej pory rano aż czeka na babcię, rzuca się na nią, bardzo lubi z nią zostawać. Ja widząc, że z nim jest ok, też jakoś dałam radę. To jest bardzo przykre przeżycie, po 24h z dzieckiem znikasz na całe 8h, zostawiasz malucha z kimś innym, tęsknisz itd. Niestety trzeba sobie jakoś wytłumaczyć, że to kolejny etap w życiu malucha, robi się coraz bardziej samodzielny. Z czasem można się przyzwyczaić, w pracy generalnie często odpoczywam od małego, mogę w spokoju wypić kawę, wejść do neta, pogadać z ludźmi, jest po co się ładnie ubrać itd, ale oczywiście, że nadal mam żal, że tak to życie jest skonstruowane, że praca zabiera tyle czasu i że małe dziecko powinno na pewno więcej widzieć mamę.
      --
      Krzyś, ur.- kwiecień 2010 r.
      fundacjadlasomalii.org.pl - pomóżmy!!!
      • mama_hanki2010 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 15:21
        Kropka w kropkę zgadzam się z Twoją wypowiedzią.
        Dla mnie trudne jest to, że zostawiam Hanię z obcą osobą- nie z babcią, którą zna. Niestety jeszcze na dodatek niania się rozchorowała i zamiast być od poniedziałku z nami leży w łóżku, a na poznanie się z Hanią będzie miała zaledwie 5 dni...
        Mam nadzieję, że to wystarczy. Była u nas już 3 razy dotychczas i zrobiła bardzo dobre wrażenie....
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/3i49px9i9cespbsv.png
      • blue_romka Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 18:49
        kotkowa napisała:
        >Niestety trzeba sobie jakoś wytłumaczyć, że to kolejny etap w życiu malucha, robi się coraz bardziej samodzielny.

        I Ty sobie tak to tłumaczyłaś, że 7-miesięczne dziecko wchodzi właśnie w etap samodzielności, więc mama już nie jest mu tak bardzo potrzebna????
        • malikowna Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 20:15
          Ja również wracam od 1 września, ale znam dobrze to uczucie bo z pierwszym synkiem wracałam do pracy jak miał niecałe 5 msc. Drugi synek właśnie kończy 8 msc. Da się to wszystko pogodzić, ale tak naprawdę kosztem życia towarzyskiego. Ja nigdzie praktycznie poza pracą nie wychodziłam, biegiem do domu bo żal mi było każdej chwili bez małego. Miałam duże poczucie winy, że go zastawiam i nie chciałam odbierać mu jeszcze np. wieczoru idąc do kina czy na zakupy. Także taki kołowrotek praca-dom, ale trudno-ja innego wyjścia po prostu nie mam. Mały zostaje z opiekunką była dwa razy przyjdzie jeszcze 2 żal mi go bardzo, ale po 2 msc z dwójką w domu jestem tak zmęczona, że mam wrażenie,że praca będzie przyjemnością.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/vclw8nu9m2owdd1x.png
    • jusiakr Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 24.08.11, 22:14
      Ja wróciłam do pracy niedawno- dzień po pierwszych urodzinach mojego synka i... żeby pogodzić się z nową sytuacją potrzebowałam 15 min. Lubię swoją obecną robotę i czuję się o niebo lepiej niż na wychowawczym.
      Młody w tym czasie jest z nianią, która go ubóstwia. Po powrocie do domu mamy jeszcze czas by się pobawić.
      Nie sądzę, by mała czuła się opuszczona - w końcu nie będzie 8 godzin siedzieć i gapić się w ścianę. Zakładam, że niania zapewni jej jakieś rozrywki.
      Zobaczysz będzie dobrze. Głowa do góry.
      --
      Pomóż Kalince! www.kalinajanowska.pl
      • bialasek75 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 25.08.11, 13:55
        A ja chciałam iść do pracy po macierzyńskim. Znalazłam nową, fajną pracę, miałam kontakt z ludźmi (mieszkaliśmy na małej wsi, gdzie mieszkało może z 10 rodzin), córa poszła do niani, gdzie miała kontakt z językiem (mieszkamy w UK), innymi dziećmi, zabawy i inne atrakcje. Do tego mój cycuś wreszcie zaczął ładnie jeść u niani. Same zalety.
    • zabulin Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 25.08.11, 15:34
      ja wróciłam do pracy jak syn mial 5 m-cy. Kocham Go nad życie ale caly dzien w domu z dzieckiem i tylko gugu- ciuciu- dla mnie za malo.

      Tereaz mi gorzej- ma 3,5 roku. Madry, wygadany, porozmawiamy, pobawimy sie , poprzytulamy.
      Cięzej mi było wrócić obecnie po 2 tygodniach do pracy po urlopie niż po macierzyńskim smile

      Ominie mnie praktycznie cały jej dzień, boję
      > się, aby nie poczuła się odrzucona, nie wiem, opuszczona...


      Nie wydaje mi się. Możesz zostać z nią do 3 roku zycia i dac do przedszkola. Albo nie, bo jaka ona wtedy będzie opuszczona.Trzy lata z mamusią i atki szok potem- 9 h w przedszkolu

      No to zostać aż pojdzie do zerowki. Też źle. 5 lat z mama i potem do dzieci na ileś godzin. Poczuje się opuszczona a ciebie ominie cąly jej dzień.

      Tak patrząc nigdy nie będzie dobrego momentu. Nigdy.


      > Jak Wasze dzieci zniosły rozstanie z Wami?

      rewelacyjnie smile Kontakt z ludźmi łapie w 5 minut. jest otwarty, roześmiany, boski smile
      • dagmara-k Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 25.08.11, 20:46
        my sobie szybko poradzilysmy. po pierwszych 6 godzinach nainia zadzwonila i mowi "a co ty gadasz ze twoja mala taka maruda, ona sie pieknie sama bawi i zjadla caly obaid a teraz spi"big_grin wtedy to ja "padlam" czy "poalalam" i jak wy to jeszcze tu mowicie. a dzien w zcesniej oczywiscie umieralam ze strachu jak to bedzie. dlugo sie przygotowywalam. nianie znalazlam 1,5 miesiaca przed i prawie miesiac przychodzila co pare dni na troche, najpierw byla z nami otem zostawialam ja z dzieckiem sama na gozinke-dwie.

        a co do sporu z lilka nie wiem o co: nic zlego nie widze w jej pierwszym poscie. jesli dla kogos rozstanie jest trudne to moze poza finansowymi nie widzi korzysci i wtedy lepiej odlozyc pojscie do pracy. chyba ze bieda w garnki zajrzy. ale jesli ma to byc po prostu troche lepsze zycie za cene nerwow i postepowania wbrew sobie to bez sensu. ja sobie nie wyobrazalam isc do pracy po macierzynskim, poszlam w 10 miesiacu, musialalam jakos poradzic finansowo. bylo ciezko, maz duzo wiecej musial pracowac, ale taki uklad wlasnie nazywalismy wspolodpowiedzialnoscia za dziecko. w kazdej rodzinie to bedzie inny uklad, partnerstwo nie ma nic wspolnego z dzialaniami po 50%. nic mnie w pytaniu lilki nie dziwi.
        --
        Stragan Autorski

        kucyki
        • mamatin Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 26.08.11, 02:17
          lepiej odlozyc pojscie do pracy. chyba ze bieda w garnki zajrzy. a
          > le jesli ma to byc po prostu troche lepsze zycie za cene nerwow i postepowania
          > wbrew sobie to bez sensu.

          powrót do pracy to nie tylko kwestia pustych garnków, siedząc z dzieckiem rok w domu + np. zwolnienie w ciąży to kawał czasu, przez ten czas nie ma sie kontaktu z branżą, człowiek się nie uczy nowych rzeczy, wrecz sie cofa, traci kontakty, itp. i tak jak napisala hanusina mama potem mozna nie miec do czego wracac.
          Po 3 latach, w zw. z powyzszym, powrót do pracy bylby jeszcze gorszy. A fakt, ze dzis ma sie pełne garnki, mimo niezarabiania, nie zwalnia od myslenia o tym co bedzie za 4, 6 czy 10 lat. Nawet jesli maz jest w stanie zabezpieczyc rodzine to trzeba dbac o "własne sprawy" i pilnowac swojej kariery. Mimo tego, ze sie nie musi i się nie chce zostawiac dziecka to jednak trzeba.
          • dagmara-k Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 26.08.11, 15:28
            ja nie pisze ze nie ma innych powodow do powrotu. ja mowie tylko i wylacznie o sytuacji kiedy powrot ma byc tylko z powodu polepszenia obecnego standardu zycia. tak zrozumialam post lilki, ze o to jej chodzilo. rozne sa sytuacje. rozne sa brazne. w niektorych nie ma wiekszego znaczenia jak dlugo bylo sie poza zyciem zawodowym, a tez chyba nikt nie spedza 3 lat tylko w piaskownicy?
            --
            Stragan Autorski

            kucyki
          • dagmara-k Re: Do damary-k 26.08.11, 15:31
            no, strasznie sie balam i biadolilam. nawet opiekunke mialam wczesniej, bo sie balam czy dziecko sie do niej zdarzy przyzwyczaic. a poszlo naprawdę bardzo latwo, dlatego na pocieszenie autorki wpisalam sie w tym watku. teraz znow biadole bo zaczynam pracowac znacznie wiecej niz dotad. pewnie tez bedzie ok.
            znamy sie?
            --
            Stragan Autorski

            kucyki
    • memphis90 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 26.08.11, 12:28
      Moje dzieci lepiej znoszą rozstania ze mną, niż ja sama. Pierwsze moje wyjście do kina, powrót do pracy, pierwsze nocowanie dzieci u babci, pierwsze wakacje beze mnie, przedszkole... Ja byłam w nerwach, a moja córa z pieśnią radości na ustach gnala do dzieci w przedszkolu, lub odmawiała powrotu do domu "bo chce spać u babci" smile Młodszy synek również bez żadnego problemu zaaklimatyzował się u opiekunki, a został tam praktycznie z dnia na dzień. Ja ze swojej strony również po 6 m-cach z dwójką dzieci w domu z dużą przyjemnością wracałam do pracy. Teraz przed nami nowe wyzwanie- córa zaczyna przedszkole państwowe, synek idzie do żłobka- zobaczymy, jak będzie. Trochę się denerwuję, ale po 3 tyg urlopu z dwójką maluchów na głowie wybiło mi z głowy myśl o siedzeniu z nimi w domu 24/7. Kocham moje dzieciaki, ale dla higieny psychicznej potrzebuję jakiegoś odbicia.
      --
      "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
      Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
      Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
      • jimmysgirl Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 26.08.11, 22:39
        Mamo Hanki 2010 - doskonale rozumiem Twój stres i obawy, ale możesz być spokojna. Pierwsze dni w pracy dla Ciebie to będzie pewnie duuużo wrażeń, ale z pewnością również pozytywnych. Co do Maleństwa - myślę, że naprawdę warto tutaj podkreślić drukowanymi literami to co odpisała jedna z emam - dziecko w tym wieku nie ma jeszcze poczucia czasu, jest na takim etapie rozwoju, że poczucie bezpieczeństwa odbiera nie przez ilość godzin, jakie mama z nim spędzasmile Opiekunka na pewno da mu wszytsko co najlepsze, a co najważniejsze - ona jest tylko po to aby się nim zajmować, więc na pewno zapewni maximum koncentracji na rozwoju Maluszka.

        Natomiast ja osobiście również nie widzę nic złego w pierwszej odpowiedzi i również takie stanowisko po części podzielam. Nie widzę nic złego w tym, że kobieta zostaje na wychowawczym (autorka wątku też była z dzieckiem dłużej niż przepisowy macierzyński) i każda z nas podejmując tę decyzję zdaje sobie sprawę z konsekwencji - czyli np. odmówimy sobie lepszego standardu życia na rzecz spokoju własnego i dobra dziecka. Czy to na 3mce, czy na rok czy też na dłużej - nikt z nas wypowiadających się tu nie śpi na kasie i wiadomo, że bez drugiej pensji będzie jednak tych pieniędzy mniej. Ja też zamierzam zostać na wychowawczym, nie wiem jeszcze jak długo, na razie planuję do skończenia przez moje dziecko 2 lat, żeby poszło do prywatnego przedszkola, ale może wrócę wcześniej bo zmieni się sytuacja w mojej firmie, lub u męża, albo może będę miała silną potrzebę bardziej działać zawodowo.

        Nie podobają mi się skrajności w jakie tu niektóre z Was popadają. Jeśli wychowawczy, to tylko piaskownica i odmóżdżenie? A dlaczego niby nie mogę spędzać czasu aktywnie, dlaczego niby teściowa nie może zajmować się dzieckiem 2 razy w tygodniu podczas gdy ja będę robić dodatkowe zlecenia? Oczywiście każda branża jest inna, wiem że w niektórych 2 lata robi dużo, ale nie dajmy się zwariować. Przecież można być na bieżąco z wieloma tematami. Z ludźmi też można się spotykać i kawę wypić i zjeść spokojnie obiad też można, nawet jeśli w domu jest 2 lub nawet 3 dzieci. To jest kwestia dobrej woli otoczenia, naszej inicjatywy oraz postawy jaką przyjmujemy.

        Wszystkim emamom życzę życzliwości otoczenia podczas podejmowania tych trudnych decyzji i podczas ich realizacji!
        Dziwią mnie jedynie
        • jimmysgirl Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 26.08.11, 22:47
          aha - zapomniałam dodać że dalsze komentarze lilki69 i innych tu mnie też rozwaliły, stwierdzenia typu - mąż MA ZAPEWNIĆ utrzymanie oraz rzucanie argumentów że może inne emamy mają mężów nieudaczników to po prostu szczyt podłości i skrajnej durnoty!
          Niestety takie osoby istnieją naprawdę, sama mam w rodzinie taką "mamuśkę", która po urodzeniu dziecka nie zamierzała w ogóle nigdy wrócić do pracy, a przy każdej okazji wyśmiewała męża, że nie zarabia wystarczająco dużo, żeby zapewnić jej odpowiedni standard. Najechętniej wysłała by go na daleką Alaskę do sortowni ryb żeby tylko zarabiał pieniądze i jej przysyłał (mówiła to wprost niejednokrotnie)...Masakra, że ktoś może mieć tak roszczeniowe podejście...

          Ja myślę, że osoby, które tak piszą to niestety ale najczęściej realizują przez to swoje marzenia - przed komputerem wcielają się w postać którą nie są - pragną życia na wyższym standardzie i same podświadomie obwiniają swoich mężów że za mało zarabiają - dlatego innym forumowiczkom próbują zarzucić taki niesympatyczny wkręt...
          współczuję.
        • memphis90 Re: Wracam do pracy, przeżywam koszmar:( 28.08.11, 16:06
          > Nie podobają mi się skrajności w jakie tu niektóre z Was popadają. Jeśli wychow
          > awczy, to tylko piaskownica i odmóżdżenie?
          Hmm, mam nadzieję, że nie był to przytyk do mnie... Nie krytykuję mam, które chcą i mogą być z dziećmi choćby i do 18, jeśli mają taka ochotę smile Ale u mnie nie było mowy, żeby ktoś wziął dzieciaki na 1-2 dni, mąż sporo pracuje (również w weekendy), więc ciężar opieki nad dziećmi spoczywał raczej na mnie. Ciężko było znieść codzienną rutynę... Dzięki pracy mam odskocznię.
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka