Dodaj do ulubionych

placzace dziecko i interwencja sasiadow

17.08.13, 23:08
Moja roczna corka nie dala sobie zmienic pieluchy z kupka tylko wyrywala sie i usilowala uciec z rozmazana kupka na pupie, razem z mezem usilowalismy jakos zapanowac na tym "zywiolem" corka dostala w zwiazku z tym spazmow i nie mozna jej bylo za nic uspokoic, trwalo to chyba z 15 minut przy otwartym balkonie bo przeciez jest cieplo. W miedzy czasie slyszlam jakies glosne rozmowy i krzyki na podworku ale do glowy mi nie przyszlo, ze adresowane do nas. Grunt, ze slyszlam cos w stylu: Niech pan zostawi to dziecko!!! Potem kots zaczal natarczywie pukac nam do drzwi. W drzwiach stal czlowiek, ktorego nigdy w zyciu nie widzialam, i pytal sie czy wszystko w porzadku, bo sasiadki sie niepokoja ze dzieko placze. Powiedzialam mu ze dzieci czasem maja to do siebie ze placza, a potem uslyszlam jak wyszedl na zewnatrz i tlumaczyl jakims pania ze byl z interwencja. Musze przyznac, ze jak do mnie dotarlo to wszystko w koncu to troche sie wkurzylam, znalazlam mieszkanie pani krzyczacej i udalam sie do niej na rozmowe. Powiedzilam je grzecznie ze jezeli ma mi cos do powiedzenia to niech przyjdzie i mi to powie zamiast krzyczec przez balkon. Pani gesto sie tlumaczyla ze sie martwila co sie tu dzieje i ze sasiedzi czesto slysza jak nasze dziecko placze, a ona czest prosi ich o interwencje ale nikt nie chce przyjsc. Musze przyznac ze zdebialam. Moja corka rzeczywiscie krzyczy. Krzyczy jak sie ja ubiera, krzyczy przy zmianie pieluchy, krzyczy jak czegos nie chcemy jej dac np. komputera do zabawy bylam przekonana ze jesli nie wszystkie to wiejszosc dzieci zachowuje sie podobnie a tu sie nagle dowiaduje ze cale osiedle uwaza ze niewiadomo co sie tu dzieje, ze na pewno znecamy sie nad dzieckiem bo przeciez krzyczy i placze. Strasza pani na koniec naszej rozmowy powiedziala ze ma ciezkie przezycia za soba i sie poplakala. A ja caly czas jestem w szoku.
Obserwuj wątek
      • boo-boo Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 00:06
        Tia.... nie są skorzy do interwencji.... starsze panie to nawet na spacerze potrafią młodym matkom (obcym) zwrócić uwagę, że dziecko bez czapeczki- a tu upał na dworze.

        I bez przesady- jednorazowa gonitwa za dzieckiem to jeszcze nie znaczy, że sobie ludzie z dzieckiem nie dają rady.

        Ja bym pani wytłumaczyła, że mamy w domu krzykacza i oportunistę i kneblować jej nie będziemy.
        --
        wink
        • zkat Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 00:14
          Moze nie dajemy sobie rady, ale nie moge pozwolic zeby rzadzilo nami roczne malenstwo, ktore wymusza placzem i krzykiem to co w danej chwili chce chocbym nie wiem jak je kochala. A teraz boje sie czegokolwiek jej zabronic bo znowu starsza pani z przeciwka bedzie sie denerwowac.
          • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 00:20
            zkat napisała:

            > Moze nie dajemy sobie rady, ale nie moge pozwolic zeby rzadzilo nami roczne mal
            > enstwo, ktore wymusza placzem i krzykiem to co w danej chwili chce chocbym nie
            > wiem jak je kochala. A teraz boje sie czegokolwiek jej zabronic bo znowu starsz
            > a pani z przeciwka bedzie sie denerwowac.


            Sama musisz się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Może chwilowo mała tak ma, a może odreagowuje jakieś emocje?
            --
            ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
        • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 00:15
          Tia.... nie są skorzy do interwencji.... starsze panie to nawet na spacerze pot
          > rafią młodym matkom (obcym) zwrócić uwagę, że dziecko bez czapeczki- a tu upał
          > na dworze.


          Jest różnica zwrócić komuś uwagę na dworze, a iść do kogoś do domu w trakcie krzyków.

          I bez przesady- jednorazowa gonitwa za dzieckiem to jeszcze nie znaczy, że sobi
          > e ludzie z dzieckiem nie dają rady.


          Jednorazowa,czy nie jednorazowa - tego nie wiesz.


          --
          ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
            • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 09:09
              zkat napisała:

              > To wspaniale, ze Ty jestes taka swietna matka, zapewne Twoje dziecko nigdy nie
              > placze i jest idealne grzecznieu, a Ty doskonale nad wszystkim panujesz. Gratul
              > uje


              Ale Ty się na mnie nie obrażaj, bo energii szkoda. Zamiast tego zastanów się co robisz nie tak. Wyjaśnij sprawę z sąsiadami itp.itd.
              --
              ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
                • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 14:00
                  zkat napisała:

                  > Po prostu uwielbiam takie wszystkowiedzace idealne mamuski jak Ty. Wyobraz sobi
                  > e, ze nie mam zamiaru sie tlumaczyc sasiadom bo nie widze ku temu powodu.


                  Widzisz i dokładnie taką samą masz postawę jak Twoja córka. Ja Ci piszę byś się nie obrażała tylko pomyślała czemu macie tak jak macie, a Ty strzelasz focha. Dziecko samo z siebie nie wymusza, ale obserwując uczy się. Szkoda mi czasu na dyskusję z Tobą. Powodzenia.
                  --
                  ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
              • natchniuza86 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 15:17
                jak to co robi "nie tak"? Nic nie robi nie tak. Niektore dzieci takie sa. U mojego zaczyna sie bunt dwulatka, wpada czasem w furie, wrzeszczy jak szalony przy prostych czynnosciach typu przewijanie, ubieranie, wrzeszczy, gdy zabronie mu sie bawic gpracym zelazkiem lub piekarnikiem, wrzeszczy, bo nie chce wejsc do wanny, a potem wrzeszczy, bo nie chce z niej wyjsc. Wrzeszczy, bo nie chce isc spac, a potem wrzeszczy, ze spiacy. Trafilo Ci sie ugodowe, ciche dziecko - ciesz sie, super! Ale wiele dzieciakow buntuje sie zwlaszcza w tym wieku. Jest to normalny etap rozwoju i kiedys minie. Twoja krytyka autorki watku jako rzekomo nieradzacej sobie z dzieciem - zenujace.
                Do autorki watku - sasiadow nalezy zignorowac i sie nimi nie przejmowac.
                • monocle Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 15:38
                  > Trafilo Ci sie ugodowe, ciche dziecko - ciesz sie, super!

                  Nieprawda. Nie trafiło mi się ani specjalnie ugodowe ani tym bardziej ciche dziecko, wprost przeciwnie. Różnica polega na tym, że wrzaski i histerie udaje mi się szybko opanować i właściwie sama zastanawiam się dlaczego tak jest i jak to działa. Dla mnie to nieumiejętność uspokojenia własnego dziecka.
                  --
                  http://fajnamama.pl/suwaczki/8gchtrb.png
                    • monocle Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 16:40
                      natchniuza86 napisała:

                      > Monocle, skad pomysl, ze moj post byl skierowany do Ciebie? Ani nie ma w nim Tw
                      > ojego nicka, ani moja wypowiedz nie jest podpieta pod Twoja. Twoje przerosniete
                      > ego jest doprawdy nieograniczone smile
                      Ano stąd ten pomysł, że bardzo lubisz odpowiadać na moje posty wink Żadna wypowiedź przynajmniej u mnie na kompie nie jest pod nic podpięta w tej dyskusji, dlatego zgadywałam. Moje przerośnięte ego nie jest aż tak przerośnięte, by być przekonaną o tym, że dostanę pracę zanim w ogóle doszło do rozmowy hehehe ups wink
                      --
                      http://fajnamama.pl/suwaczki/8gchtrb.png
                  • silje78 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 16:55
                    do trzech lat złote dziecko, poza kilkoma jazdami z krzykiem. płakała umiarkowanie.
                    trzy lata i jakby piorun w marchewke strzelił. wrzask od rana do wieczora. O WSZYSTKO, co było nie po jej myśli. do tego czasu byłam przekonana, że też znakomicie potrafię przekonać dziecko żeby zaprzestało płaczu, odwrocić jego uwagę. no i okazało się, że niekoniecznie. wszytsko to trwało trzy miesiące po czym wrócił do mnie anioł (z dnia na dzień...) i przez miesiąc nie widziałam ani jednej łzy. tak więc dzieci mają różne etapy.
                    co do założycielki wątku. trudno ocenić to jednoznacznie. z jednej strony wtrącają się w nie swoje sprawy, z drugiej dobrze to świadczy o sąsiadce. ty dziecka nie katujesz, ale są osoby, które potrafią przyłożyć maluchowi, więc sąsiadka była czujna. inaczej by było gdyby podeszła spytać osobiście.
                    --
                    OLA 16/09/2007
                • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 18:39
                  Trafilo Ci sie ugodowe, ciche dziecko - cies
                  > z sie, super! Ale wiele dzieciakow buntuje sie zwlaszcza w tym wieku. Jest to n
                  > ormalny etap rozwoju i kiedys minie.


                  Trafiło mi się zupełnie normalne dziecko, które też płacze i się buntuje, ale po 1 wychowuję je tłumacząc wiele rzeczy, po 2 szukam sposobów i wiem, że skoro np nie lubi przewijania na lerząco, to przewijam na stojąco, a gdy nie ma takiej możliwości, to uwijam się z przewijaniem najszybciej jak to tylko możliwe.
                  --
                  ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
        • mamatin Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 23:55
          > I bez przesady- jednorazowa gonitwa za dzieckiem to jeszcze nie znaczy, że sobi
          > e ludzie z dzieckiem nie dają rady.

          jaka jednorazowa? autorka sama napisala:
          Moja corka rzeczywiscie krzyczy. Krzyczy jak sie ja ubiera, krzyczy przy zmianie pieluchy, krzyczy jak czegos nie chcemy jej dac np. komputera do zabawy bylam przekonana ze jesli nie wszystkie to wiejszosc dzieci zachowuje sie podobnie
      • d.d.00 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 27.08.13, 07:08
        stokrotka_beauty napisała:

        > Wygląda na to, że nie dajecie sobie rady z własnym dzieckiem. Dwoje dorosłych g
        > ania jedno roczne dziecko...
        > Skoro była interwencja, to sorry, ale Wasze dziecko musi jednak bardzo krzyczeć
        > . Ludzie nie są tacy skorzy do interwencji. Takie jest moje zdanie.
        żartujesz? Chyba nie masz za sąsiadów ciekawskich emerytów, którzy czekają aż dziecko zaplacze, coś spadnie na podłogę czy trzasną drzwi, żeby nie zainterweniować czyli nie zaspokoić swojej ciekawości co się dzieję. Pada przykład od dziewczyn, że starszy panie pytają, gdzie dziecko ma skarpetki. Mi zdarzają się komentarze o skarpetki/czapeczkę/zaczerwienioną buzię od skazy białkowej. Teraz Mały ma faze, że ciągle jęczy i ludzie obcy na nas patrzą jak na głęboką patologię, a on po prostu teraz ma fazę na taki sposób porozumiewania się. Nie będę każdemu tego tłumaczyć bo bym musiała z transparentem chodzić.

        --
        pożyjom uwidim
        • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 27.08.13, 13:59
          d.d.00 napisała:

          > stokrotka_beauty napisała:
          >
          > > Wygląda na to, że nie dajecie sobie rady z własnym dzieckiem. Dwoje doros
          > łych g
          > > ania jedno roczne dziecko...
          > > Skoro była interwencja, to sorry, ale Wasze dziecko musi jednak bardzo kr
          > zyczeć
          > > . Ludzie nie są tacy skorzy do interwencji. Takie jest moje zdanie
          > .
          > żartujesz? Chyba nie masz za sąsiadów ciekawskich emerytów, którzy czekają aż d
          > ziecko zaplacze, coś spadnie na podłogę czy trzasną drzwi, żeby nie zainterweni
          > ować czyli nie zaspokoić swojej ciekawości co się dzieję.


          Nie, nie żartuję. Dobrze żyję z moimi sąsiadamismile. Jak są ciekawi co się u mnie dzieje, to na herbatę przychodzą.
          --
          ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
    • mama_amelii Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 08:25
      Dobrze,że ja nie mieszkam w bloku.Przyznam,że pomimo,że mam grzeczne dzieci zdarza się,że chcą coś wymusić i zmiana tematu nie pomaga.Wtedy jest płacz i histeria jakby dzieciaka ze skóry obdzierali.W bloku pewnie miałabym odwiedziny opieki społecznejsmile
      Z drugiej strony ciesz się,że odwiedzili cię zaniepokojeni sasiedzi(w szoku jestem,bo w róznych sytuacjach nikt nie reaguje,a tu sąsiedzi zebrali się do kupy i ktoś przyszedl sprawdzic,czy nie ma krzywdy jakiejś).
      Zazwyczaj jest anonimowy tel do opieki,bo nikt się nie wychyli,albo cisza,nikt się nie wtrąca,a dziecko np jest bite i maltretowane.Tak miała moja kolezanka,której córeczka prawie non stop płakała.Miała nietolerancję laktozy,silna alergię na prawie wszystko(ciemieniuchę na pól czoła i brwiach),wszystko ją swędziało i bolało.Ciągle na lekach,masciach,bardzo zadbana i kochana przez rodziców,a jednak któregoś dnia zapukaly miłe panie z opieki po interwencji sasiadów.Oczywiście koleżanka grzecznie wyjasnila wszystko i więcej nie przyszły( panie obejrzały dziecko,czy nie ma sińców itp).
      Moim zdaniem reakcja sasiadów,zaniepokojenie to dobra oznaka.Ty powinnas wyjaśnić,że nic złego się nie dzieje,że trafila ci się taka mała terrorystka,ale nikt jej krzywdy nie robi.
      --
      Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,
      nie obleka tego faktu w słowa.
    • aaaniula Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 08:31
      mój roczniak też jest raczej z rodziny wyjców smile i często gęsto się zastanawiam co myślą sobie sąsiedzi kiedy o 6 rano on płacze bo zabraliśmy mu zabawkę, którą wali w podłogę. Nie wiem co lepsze: walenie w podłogę sąsiadom czy dziki krzyk smile Staram się, aby przerwanie takiego incydentu wyglądało jak najłagodniej. Tzn. nie zabieram zabawki i nie mówię, że tak nie wolno, tylko biorę do rąk coś interesującego, siadam koło dziecka i wiem, że sam porzuci zabawkę, którą wali w podłogę. To samo ze zmianą pieluch. Nie lubi tego ostatnimi czasy, więc w pierwszej kolejności próbuję znaleźć coś co dziecko lubi trzymać w łapkach, albo daję butlę z herbatą i dopiero zabieram się do roboty, żeby spokojnie leżał. Oczywiście nie zawsze się da, czasem płacze, ale w większości przypadków jednak jest na tyle spokojnie, że sąsiedzi nas nie słyszą.
      Sąsiadce nie ma co się specjalnie dziwić. Każdy ma prawo do interwencji jeśli go coś niepokoi i nie ma co odbierać tego osobiście. Przecież faktycznie mogłoby się coś złego dziać dziecku, a potem zdziwienie i szok, że nikt nie zareagował, że dziecko przez lata było źle traktowane. Może najnormalniej w świecie warto porozmawiać z sąsiadką, że dziecko jest takie, a nie inne, że jest płaczliwe i może akurat ma okres buntu czy skok. Uspokoić ją, że nic złego się nie dzieje. Ja myślę, że nie miała nic złego na myśli, choć może faktycznie jest nadgorliwa. Tego nie wiemy.
    • semi-dolce Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 08:47
      No ale to bardzo dobrze, że sąsiedzi reagują. A ty, skoro nie robisz nic złego to czym się przejmujesz? Lepiej aby sąsiedzi zareagowali sto razy niepotrzebnie niż raz nie zareagowali w potrzebie, gdy jakiemuś dziecku faktycznie dziać się będzie krzywda.
      • neffi79 Re: brawa dla sąsiadów 18.08.13, 11:42
        nadgorliwośc jest gorsza od faszyzmu
        brawa to powinny być gdyby sąsiadka przyszła i zaproponowała pomoc, jesli codziennie słyszy płacz i naprawdę się nim martwi... może rodzice sobie nie radzą.
        Zresztą pisałam juz o tym.

        --
        http://lb2m.lilypie.com/6wyCp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/UESEp2.png
        • 18lipcowa3 Re: brawa dla sąsiadów 18.08.13, 15:41

          > brawa to powinny być gdyby sąsiadka przyszła i zaproponowała pomoc


          żartujesz sobie?


          ''Czy szczepionka na błonicę-tezec-krzusiec i polio u mojej 5letniej córki mogą miec negatywny wpływ na moja ciąże? obecnie jestem w 7 tygodniu ciazy. Aha, dowiedziałam sie na na polio ma byc wkłucie (nie doustna)...''CiP
    • hanusina_mama Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 08:55
      Poczekaj aż będzie miała ze 2 lata. To się dopiero zacznie big_grin
      Na szczęście nie mieszkam w bloku, bo też by pewnie kogoś na mnie nasłali. To całkiem normalne, że co bardziej buntownicze dziecię manifestuje niezadowolenie krzykiem. A co do sąsiadów - nie dziw się. W końcu tyle się teraz mówi o znęcaniu nad dziećmi i wini sąsiadów za brak reakcji.
      --
      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10722;30/st/20110111/n/Hanusia/dt/6/k/c4ff/age.png
    • monocle Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 09:51
      A mnie zastanawia jedno, dlaczego nie potraficie przy tak prostych czynnościach jak zmiana pieluchy i dziecięcych awanturach uspokoić swojego dziecka? Dlaczego zmiana pieluchy kończy się 15minutowym rykiem?
      Coś tu rzeczywiście jest nie tak i nie tyle reakcje dziecka, co z Waszej strony nie reagowanie lub reagowanie nieumiejętne, które nie prowadzi do uspokojenia, tylko nakręcania się.
      Moim zdaniem powinniście zweryfikować swoje reagowanie na tego typu zachowania i na pewno nie mam tutaj na myśli ignorowanie dziecięcych ryków.
      --
      http://fajnamama.pl/suwaczki/8gchtrb.png
    • neffi79 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 09:52
      moja też straszliwie płacze, od urodzenia, często w nocy. Nie raz myslałam co myslą sąsiedzi, nie raz słyszałam, że sąsiad na górze został obudzony bo trzaska drzwiami o 3:00 w nocy po akcji naszej małej.
      Jak dobrze, ze niedługo wyprowadzam się z blokowiska, tej wielkiej wszystko wiedzącej rodzinysmile
      Dlatego gdy moja mała ma napad wrzasku w dzień, zamykam okna. Ja dobrze wiem, że nic jej nie jest a z zewnatrz ktoś by mógł pomysleć, że ją biję torturuję i nie wiem co jeszcze. Nigdy nie robię cyrku, że mała się drze przy otwartym balkonie czy oknach. Nigdy. Naprawiaczy świata jest sporo i w dzisiejszych czasach mozna mieć problemy będąc niewinnym.
      Podczas spacerów z wielu okien rozlega się płacz (nowe osiedle, duzo młodych małzenstw z dziecmi), na przeciw z któregoś balkonu słychać nieustanny płacz malutkiego dziecka, nigdy nie przyszło mi na myśl by "interweniować", sama miałam dziecko kolkowe więc wiem co to znaczy. A jeszcze jakiejś umęczonej rodzince policji czy wścibskich sąsiadów do szczęscia potrzeba...


      --
      http://lb2m.lilypie.com/6wyCp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/UESEp2.png
      • gazeta_mi_placi Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 12:41
        Nie znam niewinnych rodziców (w Polsce) którym by zabrano dziecko. Raczej jest na odwrót, potrzeba naprawdę wielu patologii lub poważnego pobicia aby odebrano dziecko rodzicom. Nie histeryzuj, kolejna Pańcia która po artykule w "Fakcie" o zatłuczonym na śmierć niemowlaku zakrzyknie oburzona "Gdzie byli sąsiedzi"....
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
      • d.d.00 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 27.08.13, 07:14
        neffi79 napisał(a):

        > Jak dobrze, ze niedługo wyprowadzam się z blokowiska, tej wielkiej wszystko wie
        > dzącej rodzinysmile

        Hehehe. racja! Gdybyśmy mieszkali w bloku, jak Mały miał kolki to by sąsiedzi pewnie policje wezwali. To był dziki wrzask! I to od 20 do 22, codziennie przez 2 ms.


        --
        pożyjom uwidim
    • ellenai1 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 09:56
      Moze nie dajemy sobie rady, ale nie moge pozwolic zeby rzadzilo nami roczne malenstwo, ktore wymusza placzem i krzykiem to co w danej chwili chce chocbym nie wiem jak je kochala. A teraz boje sie czegokolwiek jej zabronic bo znowu starsza pani z przeciwka bedzie sie denerwowac.

      No ale roczne dziecko nie wymusza nic płaczem ani krzykiem...:
      forum.gazeta.pl/forum/w,851,145092080,145092080,roczne_dziecko_wymusza_krzykiem_i_placzem.html
      • zkat Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 10:16
        Jasne roczne dziecko nic nie wymusza, chyba sobie zartujesz, albo nigdy nie mialas dziecka. Ja nie jestem niestety w stanie zrozumiec nadmiernego zainteresowania starszej pani naszymi sprawami. Tzn. inaczej, rozumiem ze jej sie nudzi, naogladala sie wiadomosci o znecaniu sie nad dzecmi, dziecmi za szafa itd., i obserwuje co sie dzieje na osiedlu szukajac na sile jakiejs sensancji. Ale wrzaski z balkonu typu: co pan robi temu dziecku i robienie afery na cale osiedle to chyba jednak lekka przesada. Ja nie mam zamairu latem siedziec przy zamknietym oknie ani kneblowac mojego dziecka i jesli jeszcze raz powtorzy sie taka akcja zadzwonie po prostu na policje i to wlasnie mam zamiar mojej szanownej sasiadce zakomunikowac.
        • neffi79 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 10:41
          daj sobie spokój, po co wdajesz się w rozmowy? Ew. to jej możesz powiedzieć by nie zawracała ci głowy tylko dzwoniła na policję. Boże, to ja powinnam juz dawno w pace siedzieć za płacz kolkowy mojej Niunismile
          To jest prawda, ludziska naoglądają się programów typu "dlaczego ja", "trudne sprawy" czy Interwencja a potem naprawiaja świat. Taka dobra sąsiadka, to gdy słyszała taki straszliwy codzienny płacz waszego dziecka to mogła zapukac dyskretnie i zapytać czy może jakoś pomóc, może zabrac dziecie na spacerek. O, taki sąsiad to skarb, a nie kupa starch plotkar, których życie kręci się wokół TVN, polsat i obgadywania kogo popadnie.
          --
          http://lb2m.lilypie.com/6wyCp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/UESEp2.png
        • ellenai1 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 11:37
          Rozumiem Twoją niechęć do pani interesującej się Twoimi sprawami- niestety tacy są czasem sąsiedzi. U mnie też było bardzo płaczliwe, kolkowe dziecko, w nocy i wieczorami koncerty, próbowałam leczyć , zwiedziłam lekarzy, fortunę na leki- niewiele dawało. Później budził się w nocy na 'rozrabianie' i w nocy stawałam na głowie, by nie hałasował - no ale dziecka biegającego do łóżka nie przywiążę... Sąsiadka straszyła policją za łamanie ciszy nocnej, nasyłała upomnienia, inspektorat budowlany. U mnie od góry często w nocy pies szczeka wilczur i dziecko się obudzi, w trakcie drzemki podobnie, a pani na górze chodzi w szpilkach całymi dniami chyba. Tak się żyje w bloku....

          Z innej strony, postaraj się zrozumieć swoje dziecko. Co może roczniak wymuszać? Że nie ustoi sam , jak zmieniasz mu pieluchę ? Takie dziecko to ruch. Wymusza potrzebę ruchu? Starajcie się być mądrzejsi od dziecka i je przechytrzyć- może na stojąco przewijać jak na sofie leży ciekawa zabawka lub przewijać jedną ręką a drugą przed książeczką z okienkami, dźwiękową, z elementami ruchomymi... ? Znacie najlepiej sowje dziecko,będziecie wiedzieć, co je zainteresuje. Nie warto walczyć z dzieckiem o pierdoły, ale roczniaka jeszcze w miarę łatwo przechytrzyć. Im więcej walczysz z dzieckiem, tym dłużej może Ci to zając. Rozumiem, że czasme trzeba użyć siły wobec dziecka, jak np. na ulicę wbiega, iść do lekarza, szczepienie, przyjąć frustrację na klatę jak dziecku się czegoś zabroni, ale zawsze można przecież utulić, pocieszyć, odwrócić uwagę, spróbować kompromisu, zamienić coś w zabawę. Dziecku do 2-3 lat i tak niewiele wytłumaczysz. Wyznaczasz granice, ale bezpieczeństwa, ekologii, norm społecznych.
          Znasz swoje dziecko na tyle, że prawdopodobnie jesteś w stanie zapobiec około 70-80% histerii dziecka ,a pozostałą część przyjąć na klatę i utulić. Takie małe dziecko jeszcze nie wdaje się w walkę o władzę. Termin wymuszania odnosi się do kilkulatków. To dla roczniaka bardzo niefajne uczucie być unieruchomionym na siłę przy zmianie pieluchy- zastanów się może, dlaczego. Może się nudzi? To spróbuj zabawić i zmienić. Czasem warto odpuścić nieduaną pierwszą próbę przewinięcia, by za 5min znów spróbować... Później dwulatek nie będzie chciał myć zębów, głowy, kąpać się itp itd... jakby się wszystko na siłę robiło, to by wrzaskom końca nie było, więc warto przemyśleć swoje strategie może już teraz... i nie walczyć z dzieckiem o władzę do.... 18tki?

          Tutaj masz wypowiedź eksperta odnośnie wymuszania przez roczniaka:
          forum.gazeta.pl/forum/w,851,145059101,145063531,Re_roczne_glosne_dziecko.html
          • zkat Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 11:55
            ellenai1, ja to wszystko rozumiem i wiem. A odnosnie wymuszania jak nazwac zachowanie 1,5 rocznego dziecka, ktore stoi pod zajeta przez inne dziecko hustawka i wydziera sie w nieboglosy dopoki i przyjdzie matka hustajacego sie dziecka i nie zwolni mu hustawki? Jak nazwac zachowanie naszej coreczki, ktora stoi przy komputerze i placze dopoki nie wlaczy sie jej ulubionej piosenki? Moze ja faktycznie czegos nie rozumiem ale dla mnie to jest wymuszanie
            • audrey2 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 12:21
              No ale wlasnie chyba nie rozumiesz I dopoki nie postarasz sie zrozumiec, takie akcje beda na porzadku dziennym.
              Poczytaj posty lub linki ellenai, bo dziewczyna niezwykle madrze pisze, duzo sama przeszla, wiec mozesz zaufac.
              Przyszlo mi do glowy, ze mlode musialo naprawde bardzo plakac I czesto, ze az sasiedzi sie zainteresowali.
              Bo jednak wydaje sie, ze ogolna tendencja jest taka, ze dzieciak ginie bez wiesci I nikt tego nie zauwaza przez 2 lata, nawet jego rodzina.
              Wiem, jak sie zmienia pieluche mobilnemu niemowlakowi, jak zaczyna dzien o 5 rano I wali zabawka w podloge.ale jednak interwencji jeszcze nie mielismy.
              I nie, roczniak czy poltoraroczniak nie wymusza.
              • zkat Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 12:35
                audrey daruj sobie ten moralizatorski ton, zapraszam do nas przyjedz i pokaz co potrafisz. Sorry ale zadna "specjalistka" mnie nie przekona ze 1, 1,5 roczne dziecko nie wymusza. Dziekuje za wszystkie posty "idealnych" mamusiek, nie chce mi sie tego czytac.
                • neffi79 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 12:58
                  a na co ty liczyłaś? Myślałaś, że zostaniesz pogłaskana? że ktoś Ci współczuje?, pocieszy? da dobrą radę? Na razie tylko ellenai1 napisała po ludzku i ze zrozumieniem. Na forum Niemowle, dzieci nie płaczą, nie robią histerii, nie wymuszają, a ich matki to chodzące podręczniki nowoczesnego wychowania, wywazone, spokojne, nigdy nie wpadające w szał z powodu rozwydrzonego roczniaka, phi...reszta to patologia.
                  Trzymaj się i nie przejmuj się sąsiadamismile Nie wdawaj sie w dyskusje z obcymi, bo cokolwiek powiesz zostanie skomentowane ,obgadane i skończy się mega plotką, że bijecie dzieciwink
                  --
                  http://lb2m.lilypie.com/6wyCp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/UESEp2.png
                • audrey2 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 13:09
                  mozesz nie czytac, mozesz sie dalej denerwować na swoje dziecko, walczyć z nim i obrażać na wszystko i wszystkich
                  napisałam przecież, że jeszcze nie mielismy interewencji, ale dziecko małe jestwink
                  poczytaj trochę, poszukaj, będzie ci łatwiej, kiedy pewne rzeczy sobie w głowie przerobisz, inne zaakceptujesz
                  a jak tobie bedzie łatwiej, to i dziecku pewnie się poprawi
            • ellenai1 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 12:55
              Takie dziecki po prostu jeszcze NIE WIE, że takie są normy społeczne, że trzeba poczekać na swoją kolej. Dziecku takiemy trzeba tłumaczyć, uspokajać, ale nie ustępować- bo wtedy nauczy się, że płaczem może uzyskać. Takie dziecko ma niedojrzały układ nerwowy, które powoduje, że dziecko nie umie czekać, łatwo się frustruje itp itd - ale nie robi tego na złość. Jest niedojrzałe. Wyrośnie, no chyba że rodzice reguje dopiero wtedy, jak dziecko wpada w histerię. Nawet dwulatek niewiele rozumie, niestety.

              Mój też wyrywał się na ulicy, wynosiłam histeryka i tłumaczyłam, że ulica dla samochodów i kazałam mu pasy szukać i tylko tam pozwalałam, by ze mną szedł. Nie zaskoczył od razu -trwało to kilka ładnych tygodni histerii. Mój tez miał epizod z 'domaganiem się' piosenki na youtube, ale to dlatego, że dziecko nie rozumie, dlaczego raz dostaje tą piosenkę, raz nie- więc w jego głowie rodzi się chaos i aotumatycznie chce to, co zazwyczaj dostawało na widzimisię rodzica. 'Wyleczyłam' mojego w ten sposób, że puszczałam mu cały czas 1-2 piosenki ' na żądanie ' i od razu szybko się nudził i sam odchodził. Po 2-3 dniach już olewał komputer. Wcześniej masakra- domagał się co chiwlę, jak wyłączyłam histeria. Od tej pory piosenki ma kidy chce w radiu tylko, 'bajka' czyli piosenka uspokajająca pod wieczór po kąpieli. Po kąpieli nie idzie ani radio, ani komputer. Małe dzieci potrzebują prostych reguł by ich świat był uporządkowany. Generalnie przekonałam się sama, że 'bajki' dla tak małch dzieci to zło, bo później własnie wpadają w te różne histerie przy wyłączaniu i gdy ich nie dostaną. U mnie problem z bajkami pojawił się jak miał ok 1,5 roku, ale mój błąd, bo włączałam dla własnej wygody,a on nie wiedział zasad , dlaczego raz włączałam, a innym razem nie- więc się pogubił i cały czas domagał.

              • ellenai1 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 14:34
                No i zapomnialam o najwazniejszymsmile
                Małe dzieci niemowiace po prostu placza, jak im cos nie pasuje, cos ccha itp - bo nie potrafia inaczej nam tego przekazac.
                Kilkuletnie- moga mowic, a i tak wola plakac i histeryzowac- wtedy faktycznie mozna mowic o wymuszaniu, bo decyduja sie na pokazowa histerie zamiast spokojnie powiedziec o co im chodzi. Ale mozliwe, ze wlasnie nauczyly sie, ze rodzice reaguje dopiero na placz/ histerie.
            • kriss_1 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 13:38
              Moze po prostu sie zlosci, ze nie moze dostac tego czego chce? A jak sie nakreci, nie moze sie uspokoic bo jest malym dzieckiem. Bardzo polecam ci forum "wychowanie bez porazek" na gazecie.
              Rozwoj mozgu roczniaka nie pozwala mu na swiadome wymuszanie.
              Co do sasiadow- rzeczywiscie niefortunnie wyszlo, ale ogolnie dobrze, ze ktos zareagowal jesli bal sie, ze dziecku dzieje sie krzywda...
            • mamatin Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 20.08.13, 00:02
              jak nazwac zach
              > owanie 1,5 rocznego dziecka, ktore stoi pod zajeta przez inne dziecko hustawka
              > i wydziera sie w nieboglosy dopoki i przyjdzie matka hustajacego sie dziecka i
              > nie zwolni mu hustawki?

              to ona ma rok czy 1,5 roku?
              "Moja roczna corka nie dala sobie zmienic pieluchy"
    • mojemieszkanie24 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 10:04
      Chyba średnio sobie radzicie skoro dziecko cały czas płacze. No wyobraź sobie, ze ty słyszysz codziennie jak dziecko się drze, rodzice się wydzierają i jeszcze biegają za dzieckiem. Nie zareagowałabyś ? Ja tak. Zastanów się, czy dobrze postępujecie bo coś tu nie gra. Może warto zasięgnąć jakieś porady. Będzie tylko gorzej.
      • ellenai1 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 11:45
        Mojemieszkanie,
        Nie oceniaj za szybko ludzi, Twój jeszcze nie jest roczniakiem, z tego co pamiętam smile
        Roczniak to trudny wiek, łatwo wyprowadzający rodziców z równowagi. Jeszcze nie raz będziesz biegać za swoim , wyginając się na wszystkie strony, by próbować zmienić mu pieluchę tongue_out
        Nie przypominam sobie, by autorka krzyczała na dziecko.
        Inna sprawa- czy słusznie traktuje jego zachowanie jako 'wymuszanie', o czym pisałam wcześniej. I nie każde dziecko da się szybko uspokoić po histerii.
        • monocle Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 15:28
          > Inna sprawa- czy słusznie traktuje jego zachowanie jako 'wymuszanie', o czym
          > pisałam wcześniej. I nie każde dziecko da się szybko uspokoić po histerii.
          Jeżeli ktoś traktuje płacz dziecka w kategorii wymuszania, to nic dziwnego, że swoim zachowaniem powoduje, że dziecko zamiast przestać płakać coraz bardziej się nakręca aż wpada w histerię. A może trzeba dziecku uwagę odwrócić zanim wpadnie w tą histerię? A może zagadać, wziąć na ręce, zrobić "samolot" albo cokolwiek innego, co dziecko lubi, zamiast zostawiać je do wypłakania, wszak "nie będzie mną rządzić"?
          Autorka wątku daje mi własnie taki obraz siebie, że gdzieś popełnia błąd, że dziecko nie potrafi się uspokoić.
          Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, by mój syn odstawiał 15minutowe histerie z takich błahych powodów typu zmiana pieluchy, ale jestem w stanie wyobrazić to sobie w sytuacji kiedy ja nie próbuję go uspokajać, tylko zostawiam samego, bo "nie będzie mną rządził".
          --
          http://fajnamama.pl/suwaczki/8gchtrb.png
    • neffi79 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 10:06
      a jeszcze, jesli chodzi o takie interwencje (ZAKŁADAM, ŻE DZIECKU NIE DZIEJE SIĘ KRZYWDA)- nikt ci nic nie zrobi, co z tego, że przychodzi sąsiad , nawet gdy przyjdzie policja, nic Ci nie zrobią, za sam płacz?smile bez przesady. Nawet niech wezwą kogoś z opieki. proszę bardzo. dziecko w domu ma luksus, bdb opiekę, wspaniale sie rozwija, itp. co innego by dziecko krzyczało a Ty miałabys w domu libację. Ja osobiście nigdy nie wdawałabym sie w rozmowy z sąsiadami nt. płaczu mojego dziecka. Nie rozumiem po co wdawałaś się z kimś obcym w dyskusje i tłumaczyłaś się. No chyba, że się czegos boisz i masz nieczyste sumienie.
      --
      http://lb2m.lilypie.com/6wyCp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/UESEp2.png
        • chocolatemonster Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 15:25
          Ja Ciebie rozumiem bo moja (prawie 10 mies) też dostaje histerii jak coś nie jest po jej myśli. Np jestem w toalecie,ona śpi ( 5 rano),obudzi się,widzi,że mnie nie ma. I nie jest tak,że kwili,marudzi,stęka,ona od razu zaczyna wrzeszczeć tak,jakby ktoś jej krzywdę zrobił. To samo dzieje się przy zmianie piersi. Dziki wrzask bo Królowa przez 2 sekundy nie ma piersi w buzi. Nie ma ochoty żeby zmienić jej pieluszkę? Nie zmienisz bo można jej dawać pierdyliard zabawek i pierdółek dla odwrócenia uwagi (nawet telefon komórkowy nie pomaga),można ją nosić i bujać dopóki nie przestanie krzyczeć ale i tak w momencie gdy chcę dokończyć czynność zaczyna wyć jak obdzierana ze skóry. Zaciskam zęby i odliczam do momentu gdy Młodej będę w stanie wytłumaczyć,przekonać (jeszcze trooooochę). I wkurzyłoby mnie gdyby jakaś paniusia,która ma spolegliwe dziecko nazwała mnie nieudolną mamą. Kocham nad życie,robię ,co mogę żeby była zadowolona i nie moja wina,że Młodej zdarza się wpadać w histerię . Niby co można zrobić gdy 10 miesięczniak wrzeszczy bo nie chce mieć umytej pupy (woda w dobrej temperaturze)?
          - dać szczoteczkę do zębów dla odwrócenia uwagi (w koncu wibruje i jest kolorowa)-brak reakcji(wrzask)
          - śpiewać 'muchę w mucholocie'- brak reakcji
          - ponosić z obesranym tyłkiem po pokoju żeby się uspokoiła (uspokaja się na chwilę,jest ok,wracamy do łazienki- wrzask).
          - głaskać,powtarzać 'no już koniec'
          ???
          Po zastosowaniu wszystkich z powyższych i tak myłam Małej tyłek przy pełnym wrzasku.
          Ech...
        • gazeta_mi_placi Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 12:44
          Myślisz, że tylko menele biją swoje dzieci? Zdaje się znana już nauczycielka Renata K. i jej mąż nie podpadali pod meneli, ona nauczycielka, on inżynier, nie nadużywali też alkoholu.
          Gratuluję wyobraźni jeżeli myślisz, że w zamożniejszych "bez nałogowych" rodzinach dzieci nie są katowane.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
          • d.d.00 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 27.08.13, 07:27
            W takich rodzinach stawiałabym na przemoc psychiczną, chyba najgorszą z form przemocy.
            Znam rodzinę w której się używa przemocy psychicznej i fizycznej ( tylko w relacji matka-ojciec). Dziecko ma 3 i pół roku - mówi półsłowkami, nie składa zdań, ma ograniczone słownictwo, do zeszłego roku jadło papki, nieodpieluszkowane, samo właściwe nic nie zje, nie sygnalizuje potrzeb w czasie próby odpieluszkowanie. Szkoda dziecka.
            --
            pożyjom uwidim
        • kaja5 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 13:39
          Najgorsze co może cię teraz spotkać to wizyta pracowników MOPS. Jeśli zobaczą, że dziecko jest czyste i zadbane, a Ty wyjaśnisz im, że dziecko płaczem wymusza na Was pewne zachowania to możesz być spokojna. A sąsiadka niech sobie komentuje, ty rób swoje. A może kiedyś i ty usłyszysz/zobaczysz coś co ci się w sąsiadce nie spodoba (a bo np. będzie głośniej rozmawiać z mężem) to wówczas możesz jej ironicznie powiedzieć, że "już chciałaś policje wzywać bo się niepokoiłaś" wink Takie to są niektóre kobiety. Często reagują ale tam gdzie nie trzeba.
    • podkocem Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 15:25
      Moja ma 3 lata i tez się o wszystko drze. Drze się gdy chce komputer, drze się bo nie chce wejśc do wanny, drze się bo nie chce wyjść z wanny, drze się bo nie chce umyc zebów, głowy, pupy (niepotrzebne skreślić), drze sie bo nie potrafi załozyć butów, bo nie wychodzi jej układanka itd itp. Od 3 lat się tak drze, ale sąsiedzi jeszcze nie interweniowali. Mam anielskich sąsiadów smile
      --
      http://www.abotak.com/images/banner.gif
    • chocolatemonster Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 15:29
      A! Moja ma tak od urodzenia. Razem ze mną na sali była Irlandka z noworodkiem. Przy każdym przewijaniu ,przebieraniu jej cóerczka-aniołek. Moja - wrzaskun na cały oddział. Są różne dzieci,z różnym temperamentem i dopóki nie dorosną na tyle żeby z nimi 'ponegocjować' można tylko uzbroić się w anielską cierpliwość i łagodzić. Nie zawsze to daje efekt a mamunie,które mają spokojne dzieci musiałyby pobyć dzień z takim Monsterem jak moja. Ciekawe czy wtedy byłyby święcie oburzone i 'hura-do-przodu-ja-matka-polka-najwspanialsza'.
      • audrey2 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 15:49
        No dobrze, sa dzieci wrazliwe I hiperwrazliwe, a ich rodzicom musi byc bardzo trudno.nawet spokojne dzieci maja faze krzyku I niezadowolenia se wszystkiego.
        Tylko ste bardziej wrazliwe dzieci mozna traktowac jako malych terrorystow, wymuszajacych rozrabiakow, ktorych trzeba temperowac od 6 miesiaca zycia, jak tylko zaczynaja kumac, bo potem umarl w butach. A mozna tez poczytac troche I dowiedziec sie, co sie dzieje z dzieckiem.I wtedy naprawde jest latwiej.I byc moze nie wprowadza sie w zycie dziecka dodatkowych trudnosci.
        Przeciez, chocolatemonster, kiedy twoja mala plakala, kiedy zmienialas jej pieluche jeszcze w szpitalu, nie uwazalas, ze wymusza, prawda?nie twierdze, ze to zloty srodek, ale bardzo wiele dobrego I zlego jest w tym, co myslimy o dziecku I jakim jezykiem o nim mowimy.
        • chocolatemonster Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 16:44
          Pomyślałam tylko,że trafił mi się Mały 'high need'smile
          Myślę,że gdyby rodzice takiego 'high need'a' nie byli stawiani pod pręgierzem za każdym razem gdy ich niemowlę ma atak histerii (co ja traktuję nie jako wymuszanie a próbę komunikacji),byłoby im łatwiej i większość potraktowałaby to jako fazę/temperament/wrażliwość. Zobacz co się stało: dziewczyna napisała,że nie dała rady uspokoić dziecka i już komentarze mamusiek 'nie umiecie sobie poradzić z własnym dzieckiem'. Poradzić w jaki sposób (prócz zabawiania,odwrócenia uwagi bo rozumiem,że tylko to działa na niemowlaka i małe dziecko)? Co można zrobić z wrzeszczącym niemowlakiem gdy właśnie zabawianie/odwracanie uwagi nie pomaga?Każda świętoszkowata-idelana wmawia ci,że coś z tobą nie tak bo twoje dziecko płacze.Niektórzy się nakręcają (nie ja) i kodują w głowie,że ich dziecko jest 'inne'. Stąd chyba to pisanie o 'wymuszaniu'.
          Miałam niedawno taką sytuację: poszłam zważyć Młodą do 'przychodni'. Czekałyśmy b.długo. Zaczęłam rozbierać Młodą na sadzając ją na moich kolanach (przebierania nie znosi ale na kolanach gdy ją zagadam da radę bez wrzasku). Pani wielce zdziwiona,że nie kłade jej na przewijaku. Następnie poprosiłam aby lekko spusić rolety bo na wagę padało ostre słońce a Mała tego nie lubi. Kolejne uniesienie brwi. Następnie pani chce zabrać Małą i sama ją wsadzić na wagę. Ja na to:sama ją tam dam bo będzie płakala. Pani: nie,niech ona już tak tobą nie rządzi!Ja na to: bedzie wrzask,sama ją tam dam. Po wszystkim nasłuchałam się,że się ceregielę,że Mała taka młoda a już tak sobie mnie ustawiła. Czasem ręce opadają.
          • audrey2 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 17:10
            Rozumiem, ze czasami sie wymieka, ze czasami ma sie ochote dziecko sprzedac na allegro, ze zmeczenie ogromne itd.ale nie mam poczucia, ze akurat autorka tego watku jest szczegolnie biczowana.zobacz, opisala sytuacje, wszyscy wokol zli, dziecko wymusza, a jakiekolwiek proby zwrocenia uwagi, ze moze jednak nie jest tak, jak mysli, koncza sie trzasnieciem drzwiami.no dokladnie takie zachowanie przejawia jej dziecko
            Podkreslam jeszcze raz-sa sytuacje, ktore nas przerastaja, wiec postepujemy glupio.ale nie zgadzam sie z teza autorki watku, ze niemowlak wymusza.
            Off topic-swietnie, ze nie dalas sobie pielegniarce wejsc na glowe.moj synek czasem boi sie lekarzy, mial faze, ze polozenie go na przewijaku konczylo sie jego przerazeniem, wiec siedzial u mnie na kolanach. ale wlasnie-on sie bal, nie wymuszal, nie chcial dowalic pani pielegniarce.
            I o tym jest cala dyskusja, moim zdaniem.
            • chocolatemonster Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 17:29
              Ok,tyle,że dziewczyna w pierwszym poście nie napisała nic o wymuszaniu. Pierwsza reakcja na jej post?
              'Wygląda na to, że nie dajecie sobie rady z własnym dzieckiem. Dwoje dorosłych gania jedno roczne dziecko...
              Skoro była interwencja, to sorry, ale Wasze dziecko musi jednak bardzo krzyczeć. Ludzie nie są tacy skorzy do interwencji. Takie jest moje zdanie.
              -- '.

              Potem dopiero napisała o wymuszaniu co ja odebrałam jako niezdarną próbę tłumaczenia się (jakby było komu i z czego). Cały czas chodzi mi o to,że niektórzy rodzice nie nazwaliby swoich dzieci 'wymuszaczami' gdyby 'otoczenie' nie reagowało w taki sposób jak autorka cytowanej przeze mnie odpowiedzi. Bo ciężko jest polemizować z większością gdy wszyscy ci trują 'no ale czemu to twoje dziecko tak płacze,nie dajecie rady czy co?'. Czasem łatwiej powiedzieć/napisać,że dziecko 'wymusza' niż przyznać,że owszem,ma histerie,owszem-staram się ale nie wychodzi (ja dziś swoją przebierałam 20 minut : body-zabawianie żółwiem,rajtki-aniołek,bluza-turlanie po łóżku i wszystko to,by się nie rozwrzeszczała).Gdy w pracy opowiadam,że moja Młoda jest 'nieodkładalna' ,jak myslisz ,co słyszę? Słyszę,że jestem nieudolna bo mała weszła mi na głowę i ,że rozpuściłam ją do granic przyzwoitości. Bo jak to? Żeby matka nie mogła spokojnie wypić kawy? A niech popłacze chwile w tym kojcu to się nauczy. Dziecko ma być ciche i dać rodzicom 'pożyć'. Jeśli nie to i z dzieckiem i z rodzicami coś 'nie halo'-taka jest właśnie opinia otoczenia.
              • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 18:54
                chocolate, ja Ci powiem, że po przeczytaniu postu zkat miałam wizję jak dwoje dorosłych ludzi gania dziecko. Dobrze ta moja wizja nie wyglądała. Patrząc na to z punktu widzenia dziecka, można by się nawet przestraszyć, bo czemu tatuś z mamusią mnie gonią i są źli? Boje się ich, więc krzyczę.
                --
                ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
                • noemi23 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 20:41
                  stokrotka_beauty napisała:

                  > chocolate, ja Ci powiem, że po przeczytaniu postu zkat miałam wizję jak dwoje d
                  > orosłych ludzi gania dziecko. Dobrze ta moja wizja nie wyglądała. Patrząc na to
                  > z punktu widzenia dziecka, można by się nawet przestraszyć, bo czemu tatuś z m
                  > amusią mnie gonią i są źli? Boje się ich, więc krzyczę.

                  No widzisz piękna stokrotko, nie wszystkie dzieci maja szczęście trafić na takie idealne mamy jak ty. Tak czytam te twoje wypociny i przypominasz mi jedną, starą forumkę, która w każdym geście rodziców potrafiła się dopatrzeć krzywdy dziecka- mam na myśli Joshimę w rzeczy samej wink. Od jakiegoś czasu po raz drugi została matką i jakoś mało się udziela na forum, ale widzę, że szybko znalazła zastępczynię co by te wyrodne matki do pionu sprowadziła ;-P
                        • chwila_prawdy Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 09:21
                          zkat napisała:
                          > stokrota przepraszam, jesli cie urazilam, ale jesli ktos robi taki bledy to uwa
                          > zam ze jest niedouczony odrobine to jest moje subiektyne zdanie na twoj temat

                          To zdanie powinno wyglądać tak douczona Pani:
                          "Stokrota przepraszam, jesli Cie urazilam, ale jesli ktos robi takie bledy, to uwazam, ze jest niedouczony odrobine. To jest moje subiektyne zdanie na Twoj temat."
                          Przy czym przestawił Ci się szyk w "niedouczony odrobinę", bo powinno być "odrobinę niedouczony". Nie masz pojęcia gdzie stawiać przecinki i kiedy należy zakończyć zdanie. "Ty", "Ciebie", "Cię" czyli zaimki w drugiej osobie liczby pojedynczej lub mnogiej piszemy wielką literą. Pomijam to, że nie używasz polskich znaków, co może być odbierane przez osobę, do której piszesz jako brak szacunku .
                              • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 11:37
                                neffi79 napisał(a):

                                > Dobre jesteście heh, jedna drugiej najchętniej by szpile w tyłek wbiła a nie ta
                                > m jakieś pomaganie czy dobre rady big_grin


                                Neffi zkat dostała dobrą radę. Skoro nie radzi sobie z dzieckiem, to niech przeanalizuje co robi źle. Jaki jest efekt? Zkat się obraziła. Może więc jest odwrotnie. Może pomagać nie trzeba i dobrych rad dawać?
                                --
                                ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
                              • zkat Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 11:41
                                neffi 79 napislas
                                "a na co ty liczyłaś? Myślałaś, że zostaniesz pogłaskana? że ktoś Ci współczuje?, pocieszy? da dobrą radę? Na razie tylko ellenai1 napisała po ludzku i ze zrozumieniem. Na forum Niemowle, dzieci nie płaczą, nie robią histerii, nie wymuszają, a ich matki to chodzące podręczniki nowoczesnego wychowania, wywazone, spokojne, nigdy nie wpadające w szał z powodu rozwydrzonego roczniaka, phi...reszta to patologia.
                                Trzymaj się i nie przejmuj się sąsiadamismile Nie wdawaj sie w dyskusje z obcymi, bo cokolwiek powiesz zostanie skomentowane ,obgadane i skończy się mega plotką, że bijecie dzieci"

                                Przyznam sie szczerze, ze tak na to po cichu chyba liczylam, na zrozumienie mlodych matek, ktore sa w podobnej sytuacji i czasami tak jak ja czuja sie troche bezradne, ale coz troche sie przeliczylam
                                A stokrota jakos wyjatkowo zle na mnie dziala, w koncu jestem tylko czlowiekiem
                • chocolatemonster Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 22:05
                  Ja ten post założycielski odebrałam raczej jako próbę wyżalenia się,że kochający rodzice zostali odebrani jako jakaś patologia katująca dziecko tylko dlatego,że nie dali rady 'uciszyć' małego obywatela. Uwierz,że dzieci są różne i naprawdę masz farta,że Twoje (tak sądzę) są spokojne.Moja miewa fajne dni,bez krzyku ale najczęściej muszę uważać jakbym po cienkim lodzie stąpała. Dziś dostała histerii bo nie pozwoliłam jej szarpać kota. A orty może robić każdy;tu akurat nie rozumiem złośliwości skierowanej do Ciebie.
                • natchniuza86 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 23:28
                  Ja tez mojego gonie czasem z pampersem do polowy zapietym. Potem go gonie, zeby zapiac body wink Potem spodnie. nie popadajmy w paranoje. Wszystkie jestescie takie idealne tu na forum, bo przeciez tak milo sie poznecac nad kims, komu cos nie wyszlo, prawda? Lepiej sie czujecie?
                  Interwencja sasiadow ok, lepiej 10 razy interweniowac niepotrzebnie niz raz sprawe olac i zalowac, ale nie jakies krzyki ciekawskiej sasiadki z balkonu. To zenujace.
    • chocolatemonster Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 15:35
      I żeby uprzedzić komentarze: nie uważam żeby moje dziecko cokolwiek wymuszało. Ona jedynie komunikuje,ze coś jej się nie podoba w jedyny ,w tej chwili, znany sobie sposób. A,ze ma temperament to nie płacze,nie jęczy tylko wrzeszczy. I ani to moja wina,ani jej. Musimy jakoś to przetrwać.
    • kaskasmok Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 18:12
      Zkat, jak normalnie z Tobą walczę, tak teraz współczuję sąsiadów. Dzieci, jak świat światem, wyły, wyją i będą wyły. Często nie ma w tym żadnej winy rodziców, a dziecku nie dzieje się żadna krzywda. Trudno o większe barbarzyństwo i głupotę niż ściąganie urzędasa na rodziców, których dziecko akurat ryczy (a poza tym jest wesołe, zadbane i bez sińców, co zatroskany i wścibiający nos w nie swoje sprawy sąsiad powinien zauważyć). Śmiem przypuszczać, że sąsiadów zwyczajnie drażni/męczy ten wrzask i wynajdują sobie nowoczesne metody na uciszanie.
      • zkat Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 18:32
        kaskasmok Ty ze mna walczysz? Nigdy tego nie zauwazylam moze Ci sie z kims pomylilam? Smiac mi sie chce jak czytam niektore posty. Czuje sie napietnowana tylko dlatego, ze nie pozwolilam mojemu dziecku biegac bez pieluchy z umazana kupka pupka po naszym lozku, bo akurat mialo na to ochote. A tak na serio to zastanawiam sie powaznie nad wytoczeniem sprawy mojej wspanialej sasiadce o naruszenie dobr osobistych.
        • ochra Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 19:17
          Ty chyba żartujesz, widocznie Twoje dziecko ryczy ponad normę, czyli na tyle często że sąsiadów to niepokoi. W zasadzie powinnaś się cieszyć że masz takich sąsiadów, którzy reagują, nteresują się, zazwyczaj jest na odwrót, nikt nic nie widzi i nie słyszy kiedy dzieciom dzieje się krzywda. Można by dociekać czemu oburzyła Cię tak reakcja sąsiadów skoro nie masz sobie nic do zarzucenia, nie wystarczyło z uśmiechem opowiedzieć że wszystko jest w porządku, wyjaśnić dlaczego dziecko płacze, a nawet zaprosić na kawę żeby sąsiadka mogła na własne oczy zobaczyć jak jest. Od razu poprawiłabyś sobie reputację, a tak wyjdziesz na znerwicowaną, kłótliwą złośnicę, no chyba że naprawdę nią jesteś....
          • giba116 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 20:17
            Baba się darła przez okno, że mają zostawić dziecko sugerując, że dzieje mu się krzywda a autorka ma ją zaprosić na kawę i z uśmiechem na ustach się tłumaczyć?!
            Czy tylko ja widzę tu lekką niedorzeczność???
            Co innego gdyby sąsiadka zapukała i zapytała czy wszystko OK przy okazji sprawdzając jak się ma dziecko ale pojechała po całości wrzeszcąc na całe gardło takie farmazony.
            Dobrze, że ludzie reagują ale nie w taki sposób.
            • ochra Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 21:38
              Tak, bo ta baba nie krzyczała dlatego że jest złośliwą jędzą, tylko w trosce o dziecko, widocznie histeryczny płacz dziecka i krzyki rodziców nasunęły podejrzenie że w domu dzieje się coś bardzo niedobrego. Trzeba było powiedzieć że pomyłka, a nie się nadymać. Ta baba ryzykowala że się ośmieszy, ale myślała, że ratuje dziecko. Gdyby faktycznie zapobiegła tragedii zostałaby bohaterką i udzielala wywiadów w TV.
          • zkat Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 21:38
            Wlasnie dlatego "oburzyla" mnie reakcja sasiadow bo nie mam sobie nic do zarzucenia, to rozumowanie wydaje mi sie calkiem logiczne. Tak jestem wkurzona glownie na siebie bo teraz wydaje mi sie ze powinnam duzo ostrzej zareagowac i zmieszac babe z blotem
            • 4lasica Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 18.08.13, 23:00
              Noniestety ale wiele starszych pań tak ma... mnie ostatnio starsza pani zaczęła wyzywać od sadystek,bo pies mojej starszej córki rzucił się na nią gdy otworzyła bramkę, bo ktoś z przechodniów na podwórku rzucił jej bułkę,a córa tej bułkinie widziała... bułka leżała przy furtce,a córka próbowała wyjśći otwierając bramkę trąciła bułkę na co pies (po raz pierwszy z resztą) zareagował agresywnie i rzucił się na córkę!!! Ja ściągnęłam japonka i uderzyłam psinę w zad dwa razy by ją odciągnąć od dziecka! Byłam w szoku bo coś takiego psu zdarzyło się pierwszy raz,i to była reakcja nagła- po prostu instynktownie broniłam córki a tu słyszę z zapleców "sadystka!!!" "co pani robi!!!" no normalnie nie wiem którą sytuacją byłam bardziej zszokowana!!! A jesli chodzi o dziecko,to znajoma też ma bardzo krzykliwą córkę. Krzyczy od niemowlęcia dosłownie o wszystko i to nie płacze,tylko krzyczy dosłownie. O to że chce loda,że chce siku,że się przewróci,że nie może czegoś sięgnąć itp do tego czy się dzieje jej krzywda czy jakaś błachostka i czy jest sfrustrowana czymś lub gdy jest jej przykro to to jest ciągle ten sam krzyk. Tak samo brzmi. Do tego ku woli ścisłości to jest ich drugie dziecko,a pierwsze jest spokojne,ułożone,ma też gorsze dni iczasem ma focha czy płacze ale nie zachwuje się tak jak to drugie. Więc nie ma co porównywac,bo to czasem nie tylko wychowanie ale i harakter mają ogromne znaczenie. A urodzonych małych buntowników nie zawsze łatwo jest poskromić.
            • gazeta_mi_placi Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 12:33
              Dlaczego kobietę, która nie jest obojętna na krzywdę dzieci miałabyś mieszać z błotem?
              Przy artykule o kolejnym skatowanym dziecku pewnie sama byś pisała "A czemu sąsiedzi nie reagowali"? A jak reagują to też źle. Sąsiedzi nie są jasnowidzami, skąd mogą wiedzieć czemu Twoje dziecko płacze? Sądząc po Twoim słownictwie jesteś osobą nerwową więc może podejrzenia sąsiadów nie był aż tak bezpodstawne?
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
          • stokrotka_beauty Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 02:20
            ochra napisała:

            > Ty chyba żartujesz, widocznie Twoje dziecko ryczy ponad normę, czyli na tyle cz
            > ęsto że sąsiadów to niepokoi. W zasadzie powinnaś się cieszyć że masz takich są
            > siadów, którzy reagują, nteresują się, zazwyczaj jest na odwrót, nikt nic nie w
            > idzi i nie słyszy kiedy dzieciom dzieje się krzywda. Można by dociekać czemu o
            > burzyła Cię tak reakcja sąsiadów skoro nie masz sobie nic do zarzucenia, nie wy
            > starczyło z uśmiechem opowiedzieć że wszystko jest w porządku, wyjaśnić dlaczeg
            > o dziecko płacze, a nawet zaprosić na kawę żeby sąsiadka mogła na własne oczy z
            > obaczyć jak jest. Od razu poprawiłabyś sobie reputację, a tak wyjdziesz na zner
            > wicowaną, kłótliwą złośnicę, no chyba że naprawdę nią jesteś....


            Polać tej Pani!
            --
            ahttp://www.suwaczki.com/tickers/17u9o7es16uhdit2.png
    • mojemieszkanie24 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 09:06
      Ja uważam, że większość tu osób bagatelizuje trochę sprawę. Dla mnie dziecko, które cały czas krzyczy/ płacze o wszystko nie jest normalnym zjawiskiem. Może gdzieś popełniacie błąd i tego nie widzicie ? Oczywiście nie widziałam was ,,w akcji" ale już na pierwszy rzut oka dwoje dorosłych biegających za jednym dzieckiem, by mu zmienić pieluchę wydaje się dziwne. Może chce zwrócić na siebie uwagę ? Może i doświadczenia nie mam jako matka ale obserwując matki na placu zabaw i w przedszkolu, gdzie pracowałam nie zauważyłam, by na porządku dziennym było to, że dziecko krzyczy i płacze o wszystko...
        • neffi79 zkat a może napisz jak jest naprawdę 19.08.13, 12:44
          czy to był jednorazowy lub sporadyczny incydent? Bo jakoś nie umiem znaleźć nic na ten temat Czy WY zawsze biegacie oboje za dzieckiem gdy chcecie coś osiągnąć? może dziecko jest zastraszone, nie lubi was, boi się i wrzeszczy? jaka jest atmosfera u was w domu? nerwy? stres? krzyczycie do siebie? Może dlatego male jest znerwicowane, drze się stąd sąsiedzi wreszcie postanowili zadziałać.
          --
          http://lb2m.lilypie.com/6wyCp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/UESEp2.png
      • calvi-nai Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 16:36
        Jak się nie znasz na rzeczy to się nie wypowiadaj. Albo zaczekaj z dwa lata do pierwszego buntu swojej córki to zobaczysz jak to wygląda. Pdkocem ma rację - tak to czasem jest z dzieckiem.
        Dla mnie też na porządku dziennym nie jest, by osoba pracująca w przedszkolu, pytała o dobrą książkę o pierwszej pomocy... I to na forum...
        Ekspertka od siedmiu boleści
    • kopiko-lol sąsiad zwraca uwage-super / ale jak to robi? 19.08.13, 15:40
      moim zdaniem, to ze sasiada interesuje placz dziecka (nie zwykly placz, lecz "darcie sie 24h" jest krokiem milowym na przód. Kto ma reagować na płacz dzieci wywolany krzywda rodzicó, jeśłi nie sasiedzi. Jednak fakt w jaki Tobie pani zwrocila uwage jest karygodny!
      Po 1-sasiadka nie pofatygowała sie osobiscie zeby spr czy faktycznie cos dziecku dolega (jak cos podejrzewała to krzyki do okna, czy nawet wizyta nic by nie daly) Powinna wezwac kogoś kompetentnego, albo sama pofatygować sie i powiedziec, ze troche sie niepokoi ciaglymi placzami i czy mozesz pokazac jej dziecko, bo inaczej bedzie zmuszaona zadzwonic na policje.
      po 2-krzycząc nam do okna moze wystraszyc jeszcze bardziej dziecko i narobic sobie i nam wstydu.

      Ty nie odbieraj tego osobiscie, bo kobieta widac ze prostaczka, ale martwila sie dzieckiem.
      No ale jakby wszyscy sasiedzi reagowali na intestyne placze dzieci, to ciagle ktos by pukal do drzwi noworodka. Tyle ze lepiej zzapukac 100 razy bez potrzeby, niż przegapić jedną krzywdę dziecka.
      --
      dziecko - sens bycia razem dwojga ludzi

      pomagamyjakubowi.pl/
    • 0lindra Nowy sposób na uciszenie dziecka sąsiada ! 19.08.13, 15:56
      A może szanownej sąsiadce zwyczajnie przeszkadzał płacz dziecka i dlatego krzyczała? Ludzie są podli i często płacz dziecka im przeszkadza. Innego sposobu nie znalazła żeby sobie użyć. Dla mnie głupia baba i tyle. Trzeba było przyjść i samej sprawdzić czy coś się dzieje, a nie drzeć się na całe osiedle.
      --
      kocham te małe rączki czuć na sobie
        • neffi79 Re: Nowy sposób na uciszenie dziecka sąsiada ! 19.08.13, 18:19
          No tak nastepna która zamiast własnej głowy ma telewizor i sensacyjne programy "na żywo" z TVN. Czy do samodzielnego myslenia aż tak niezbędne sa media? głupie gazety robiące z jednego przypadku na milion mega sensacje.
          Takim trybem myslenia możemy dojśc do wniosku że skoro każdy płacz dziecka = maltretowanie to każdy usmiechający się facet do naszego dziecka to potencjalny pedofil, każdy kręcący się człowiek po parkingu to złodziej i podobne przykłady mozna mnożyć.
          Nie zmieniam zdania, że jesli ktos chce pomóc mógłby zrobić to dyskretnie. Na moim osiedlu co chwila słychac płacz czy zatem, tokiem myslenia koleżanki o nicku gazeta_mi_placi, powinnam wzywac policje? czy "reagować" jak sąsiadka autorki? Wiesz co by się działo wówczas na osiedlach? Naprawdę dojdzie do tego, że trzeba będzie się bać wychodzić z własnym dzieckiem. Bo jak młode zrobi nam mega jazdę w supermarkecie czy na placu zabaw to mamy szanse spacerek zakończyć w areszcie. Durne te ludzie, że głowa boli.
          --
          http://lb2m.lilypie.com/6wyCp2.pnghttp://lbym.lilypie.com/UESEp2.png
        • 0lindra Re: Nowy sposób na uciszenie dziecka sąsiada ! 19.08.13, 20:04
          jak ja jestem glupia to ty jestes bardzo glupia. Jak nie potrafisz przeczytac ze zrozumieniem to wracaj do szkoły podstawowej, zdaje sie do pierwszych klas.
          Każdy płacz=maltretowanie? Raczej nie. Pisałam wyraźnie, że chodziło o jej krzyki a nie reakcje na płacz. Co głupiej babie szkodziło zapukać i spytać, co sie dzieje? Z reszta nawet gdyby dziecko było maltretowane, to sądzisz że krzykami z drugiego końca bloku coś pomogła by temu dziecku? Odpowiem za ciebie - RACZEJ NIE!
          --
          kocham te małe rączki czuć na sobie
    • de_buena_fe Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 18:48
      mam dokladnie to samo z moja poltoraroczna corka sad zaczyna mi sie buntowac ostatnio - klasc sie na podloge w publicznych miejscach jak probuje ja zapakowac do wozka, rzucac sie do tylu lub uderzac glowa w meble... uf.. jak ostatnio w nocy wrzeszczala z pol godz bo jedyne co chciala to bym ja nosila na rekach, ale niestety mnie po pol godz takiego noszenia rozbolaly plecy i naprawde nie dalam rady jej nadal nosic. probowalam przytulac, zabralam do swojego lozka, zaparzylam rumianku z miodem, mowilam, uspokajalam, glaskalam rozhisteryzowana, drapiaca i kopiaca niunie... NIC. Wreszcie zostawilam ja w lozeczku, usiadlam obok, dalam sie wykrzyczec. Jak sie uspokoila to przytulilam i pochwalilam, ze udalo jej sie wygrac ze zloscia i sie uspokoic.... tez juz zastanawialam sie co sasiedzi sobie mysla. Chyba taki okres, mala bolesnie zabkuje.. Trzeba uzbroic sie w zen i czekac az to minie smile
    • frijka Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 20:44
      Za długo by wszystko przeczytać wink odnosząc się do wątku, wiadomo, dzieci są różne i czasem ciężko żeby obyło się bez płaczu. Jeśli tego nie robisz, to na pewno polecam dużo rozmowy i prób przetłumaczenia dziecku różnych rzeczy na spokojnie, jak już będzie dawno po płaczu, złościach itp. Powodzenia smile
    • kindddzia Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 21:03
      moja corcia od drugiego tygodnia zycia byla "brzuszkowa" i tak sie biedna darla, ze nocami nioslo sie po calym osiedlu. Sasiedzi pytali zatroskani jak nas spotkali co sie dzieje, czy wszystko ok. Jak raz, juz starsza dostala szalu w czasie usypiania, jak zabralam jej raczke zeby mi wlosow nie wyrywala, to sasiadka, juz jak zapadla cisza tez spytala czy wszystko ok, co to bylo.
      Tak chyba to powinno wygladac.
      Z jednej strony nie powinnas miec duzych pretensji, bo to generalnie dobrze, ze jakas reakcja byla. Zwlaszcza tego pana, co przyszedl sie dowiedziec czy wszystko ok. Tak to powinno wlasnie wygladac jesli cos wzbudza podejrzenia.
      Natomiast sasiadka drzec sie i robic afery nie powinna, bo nie tedy droga.

      No ale stalo sie. I uwazam, ze teraz nie powinnas chodzic urazona. bo twoje dziecko bedzie przeciez dalej plakac skoro taki ma temperament, a ta pani pewnie dalej cos bedzie kombinowac w glowie. Powinnas jej powiedziec zeby nastepnym razem nei krzyczala na cale osedle, tylko ja zapraszasz, ze tak mala ma - lepiej spokojnie wyjasnic i zyc w zgodzie z takimi ludzmi.

      No a ta pani skoro sie poplakala ... to bylo wszystko z dobrej woli, tylko bardzo zle rozegrane. nie miej jej tego za zle, bo chciala ratowac twoje dziecko
      • zkat Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 19.08.13, 21:34
        Wszystkie forumowiczki z bujna wyobraznia musze niestety rozczarowac, nie jestesmy rodzina awanturujacych sie i wyzywajacych krzykaczy, nasza corka jest bardzo chcianym i bardzo kochanym dzieckiem, nasi rodzice ja uwielbiaja jest ich jedyna wnuczka, wszyscy na nia "chuchamy i dmuchamy". Starsza pani z przeciwka musiala to widziec chyba, ze jej mozg dziala jakos wybiorczo, tym bardziej nie rozumiem tych wrzaskow z balkonu i jestem po prostu zszokowana jej zachowaniem.
              • kopiko-lol Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 20.08.13, 13:45
                bo szanowne forumowiczki zrobia wszytsko zeby dopiec. Jest różnica pomiedzy temperowaniem (ciągłym musztrowaniem, zakazywaniem itp) dziecka, a jego wychowywaniem. Dziecko musi znac granice, chociazby po to zeby czulo sie bezpieczne. Dziecko, któremu wszytsko wolno czuje sie zagubione. Forumowiczki olej, to Ty jestes mama swojego dziecka i to Ty decydujesz jak je bedziesz wychowywać. Powodzenia smile
                --
                dziecko - sens bycia razem dwojga ludzi

                pomagamyjakubowi.pl/
          • ellenai1 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 21.08.13, 06:34
            Acha, a jakie granice wyznacza sie dziecku ROCZNEMU podczas czynnosci pielegnacyjnych ? ROCZNE dziecko nie ma mozliwosci stania bezczynnie i czekania, az szanowna mama go przewinie. To nie ten wiek. Mowimy o dziecku histeryzujacym przy cyznnosciach pielgenacyjnych. glownie. A jest ich masa w ciagu dnia- tlyko wsytarczy dziecko przewijaqc na stojaco, ubierac i zagadywac, czytac ksiazki mu w miedzyczasie, zabawiac itp.. A nie gonic i na sile trzymac, 'bo nie bedzie mna rzadzic'.

            Zkat, mozesz sluchac rad trolla Gazety, starej panny co nie ma swoich dzieci ew. starszego pana, ale wiecznie narzeka na forach na rozwrzeszczone , niewychowane bachory. Poza tym piszesz na forum Niemowle, polowa osob nie wie jeszcze ' z czym sie je' roczniaka.

            ps. Mylisz sie, najbardziej glosne i 'zle wychwoane ' sa dzieci, co sie czuja niekochane bo kazym mozliwym sposobem domagaja sie akcpetacji i uwagi rodzicow.
              • ellenai1 Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 21.08.13, 09:54
                Acha, za to Gazety są, bo jemu/jej/temu czemuś chętnie przytakujesz.

                1. Co robi dziecko z kupą na pościeli? Przewijasz ROCZNIAKA na leżąco na łóżku? Roczniak juz zapewne staje przy meblach, a jak nie, to przecież na brzuchu też się przewija. Nie wyobrażam sobie przewijania z rykiem rocznego dziecka na plecach, ale to pewnie moja wyobraźnia jest uboga.
                2. Nie udaje się przewinąć dziecka za pierwszym razem- próbowałam za 5 minut ponownie. Od kupy się nie umiera, odparzeń w ciągu 5 minut też nie, bo ja zawsze swojego sudecromowałam, żeby z tą kupą mógł na wszelki wypadek trochę pobiegał, zanim w końcu uda mi się go czymś zainteresować.
                3. Sorry, przewijałaś z MĘŻEM- 2 osoby nie potrafią zainteresować na 1-2 minuty roczniaka. niesamowite. Większość z nas musi sobie same, bez męża, bez pomocy babć, radzić sobie.

                I nie, nie chodzi o jedno przewinięcie z kupą, sama pisałaś, że dziecko ryczy przy podstawowych pielęgnacynych czynnościach - przewijanie, ubieranie. Czyli ryczy DUŻO. A z tego co piszesz, sama nie starasz się nawet go zrozumieć, nie staracie się go uspokajać, nie staracie się go zainteresować, w imię zasady, o tórej przxypominam, sama pisałaś 'dziecko nie będzie nami rządzić'.
                Wg. was roczniak walczy z wami o władze, wymusza. Poglądów nie zmienisz , i tyle.

                Zdecyduj się kobieto o co ci chodzi i jakie masz poglądy, bo równie przytakujesz i mnie (że piszę oczywiste rzeczy) i gazecie (ktory twierdzi na odwrót).

                Twoje dziecko, Twój cyrk.
                Szkoda tylko dziecka i sąsiadom chyba przestaję się dziwić, że się niepokoją....

    • mamatin Re: placzace dziecko i interwencja sasiadow 20.08.13, 00:13
      Pani gesto sie tlumaczyla ze sie martwila
      > co sie tu dzieje i ze sasiedzi czesto slysza jak nasze dziecko placze, a ona cz
      > est prosi ich o interwencje ale nikt nie chce przyjsc. Musze przyznac ze zdebia
      > lam. Moja corka rzeczywiscie krzyczy. Krzyczy jak sie ja ubiera, krzyczy przy z
      > mianie pieluchy, krzyczy jak czegos nie chcemy jej dac np. komputera do zabawy
      > bylam przekonana ze jesli nie wszystkie to wiejszosc dzieci zachowuje sie podob
      > nie a tu sie nagle dowiaduje ze cale osiedle uwaza ze niewiadomo co sie tu dzie
      > je, ze na pewno znecamy sie nad dzieckiem bo przeciez krzyczy i placze.

      rzeczywiście sasiadka miala prawo zareagowac skoro dziecko dziecko ciągle krzyczy. I dobrze o niej to świadczy.
      Dzieci często krzycza jak sie ja ubiera, krzycza przy z
      > mianie pieluchy, krzycza jak czegos nie chce im dac,ale rodzice stosuja rozne metody, aby ich dzieci nie plakaly, np. odwracaja uwage, daja cos wzamian, zabawiaja i nie traktuja tego jako wymuszenie. Tobie wydaje sie, ze jak postawisz na swoim i mala przeplacze 15 min to sie czegos nauczy, owszem, ale to troche pozniej. Takie maratony wycia maja prawo wkurzac sasiadow i budzic podejrzenia, ze cos z wami nie tak.