Dodaj do ulubionych

kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-)

25.05.14, 06:55
kiedy Wasze dzieci zaczęły czerpać radość ze spacerów? z ciekawością jeździły w wózku rozglądając się na boki dłużej niż przez 10 min?smile

mój 7 miesięczniak mniej więcej tyle w wózku wytrzymuje, potem zaczyna się marudzenie płacz i chce na rączki więc spacery muszą być dostosowane do pór drzemek żebyśmy mogli dłużej przebywać na dworze, a tak mi się marzą spacerki niezależnie od jego drzemek, żebym mogła wyjść wtedy kiedy mi się chce a nie kiedy Mały jest nabąblowany mlekiem i wystarczająco wybawiony żeby po 5 minutach w wózeczku usnąćsmile


spacerując często widzę rodziców z Maluchami, które nie śpią tylko ciekawie rozglądają się na boki a rodzic sobie chodzi i chodzi i trochę mnie zazdrość bierzewink ale wydaje mi się, że w większości te dzieci jednak troszkę starsze są? jak to było u Was?

ps. wcześniej myślałam że to kwestia buntu gondolowego ale po przeprowadzce do spacerówki jest tak samo.
Obserwuj wątek
    • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 07:21
      7 m-cy to spore dziecko.
      po pierwsze: czemu chce na ręce?
      z moich obserwacji w wózku nie chcą siedziec dzieci, które poznały inną formę spaceru jak np. na rączkach.rodzice często mówią: bo nie chciało jezdzic w wózku ale jakby rodzic nie miał jak wyciągac i nosic to podejrzewam, że i dziecko z czasem "polubiło" wózek.
      starsza córka darła się w wózku do 5 tego miesiąca więc ja wyciągałam i sądzę, że tu był mój błąd.dostawała co chciała smile jak się wkurzyłam i przestałam nagle jej sie odmieniło.
      przy chłopakach już się nie dałam i obaj zawsze siedzieli/siedzą w wózku wesoło machając nogami. oczywiście spacery w lesie czy parku gdzie nic się nie dzieje robią się czasami nudne ale zawsze mam jakieś gadżety(zabawki, przekąski) i szybko pacyfikuję bunt smile
        • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 07:32
          chłopaki się nigdy nie darli,więc problemów nie miałam AŻ takich,
          jedynie lekki bunt ale dający się spacyfikowac wspomnianymi meodami albo smoczkiem,
          przy 3 małych dzieci i podwójnym wózku ciężko jedno miec na rękach smile
          czasami mam wrażenie, że te kolejne moje dzieci mnie rozumiały i nie odstawiały takich szopek.
          • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 07:42
            olik81 napisała:

            Cytatprzy 3 małych dzieci i podwójnym wózku ciężko jedno miec na rękach smile

            a co za problem w chuste wsadzic?
            co za problem podwojny wozek miec?

            sie chce to mozna.
            jak sie dziecko woli tresowac to coz, inna bajka.





            --
            To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
            • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 09:45
              murwa.kac napisała:

              > a co za problem w chuste wsadzic?
              > co za problem podwojny wozek miec?
              >
              > sie chce to mozna.
              > jak sie dziecko woli tresowac to coz, inna bajka.

              praktykujesz spacery z 3 dzieci czy czysty teoretyk?
              chyba to drugie bo za bardzo nie wiesz o czym mówisz albo jesteś masochistką
              ale to popularne w tym kraju

              • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 09:54
                a jakie znaczenie ma praktyka z x iloscia dzieci?

                trzymasz dziecko placzace, marudzace, chcace i potrzebujace bliskosci z dala od najwazniejszego w jego zyciu - od mamy.
                w imie durnej zasady - byle nie na rekach.
                bo a nuż jeszcze dziecko szczesliwe i usmiechniete bedzie. a to skandal wszak.

                tak, praktykowalam i praktykuje spacery z wieksza liczba dzieci.
                z trójką, czworka, piątką. siostra mojego chłopa płodna jest.
                i moj byl w chuscie, dwojka w wozku, najstarsze na nogach.
                obecnie cala piatka na nogach.
                sie dalo, wiesz.
                tylko trzeba chciec i dziecko traktowac jak dziecko, a nie wroga, ktory tylko czycha na Twoja wolność.

                --
                To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 11:01
                  mruwa ja nigdzie nie napisał am,ze moje wyjace dziecko siedzi w wózku a ja mam to w d.....
                  Czytaj a nie dopowiadaj
                  Poza tym poza wspomnianymi 5 m-cami jak córka marudzila to moje dzieci nie płaczą bo ja jestem idealna matka której dzieci mimo ze nie karmione piersią, nie chustowane i nie na bł w itd są mega szczesliwe
                  A tobie pole am zakupy przez tydzień z 5tka dzieci, i zalicz osiedlowy sklepik i warzywniak to ci uwierze
                  --
                  myślałam żeby wstawić suwaczek tutaj ale potem uświadomiłam sobie,że to debilne
                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 11:22
                    olik81 napisała:

                    Cytat ja nigdzie nie napisał am,ze moje wyjace dziecko siedzi w wózku a ja mam to w d..... Czytaj a nie dopowiadaj

                    nie dopowiadam.
                    wyciagam wnioski z tego co napisalas.
                    i nie tylko ja takie wyciagnelam, jak wynika z dyskusji.


                    Cytat bo ja jestem idealna matka której dzieci mimo ze nie karmione piersią, nie chustowane i nie na bł w itd są mega szczesliwe

                    no i git.
                    musza byc wszystkie karmione piersia, chustowane i blw?
                    no nie musza.

                    CytatA tobie pole am zakupy przez tydzień z 5tka dzieci, i zalicz osiedlowy sklepik i warzywniak to ci uwierze

                    masochistka nie jestem i jeszcze na glowe nie upadłam wink
                    ja ze swoim jednym unikam sklepow jak ognia, a co dopiero z piątką.
                    mowimy o SPACERZE.
                    czyli rekreacja dla dziecka, czas nas nie goni i spacerujemy, nie dlatego, ze NAM sie wybitnie nudzi, tylko dla dziecka, zeby sie dotlenilo i poznalo swiat.


                    zapominasz o jednej rzeczy.
                    4 - 5 miesieczne niemowle ma prawo marudzic w wozku i chciec na rece.
                    NORMA ROZWOJOWA to sie nazywa.
                    bo zaczyna dostrzegac swiat wokol siebie. i chce go ogladac, jest go ciekawe.
                    bo ileż można ogladac bude gondoli czy chmurki.

                    i wyobraz sobie, ze to mija.
                    i matki, ktore dlay sie, khem, niemowlakowi zmanipulowac i nosily - nie noszą dzieci do osiemnastki. ba. nie nosza nawet chodzacych półtoraroczniaków. dziwne, nie?



                    --
                    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
                    • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 12:11
                      Z jednym nie umiuesz zakupów zrobić a mnie tu walisz tekstami, ze jak się chce to wszystko można i snujesz wizje spacerów z 5 dzieci!
                      Czas nie goni....ta, z 3 dzieci nigdy nie goni, wszystkie na komendę spia, jedzą i robią kupe a potem poznają świat spacerując grzecznie. Wszystkie maja taki sam temperament i w tym samym czasie maja ochotę grzecznie siedzieć i podziwiać świat.
                      Tyle ode mnie.
                      • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 12:21
                        nie napisalam, ze nie umiem, tylko, ze unikam.
                        rozumiesz roznice, czy nie za bardzo?
                        nie unos sie tak, bo gubisz sens slowa czytanego i z irytacji popelniasz mase literowek.


                        na spacer z dziecmi idziesz z zegarkiem w reku, ze czas Cie goni? na komende odwrot do domu, na komende isc spac, na komende babki w piaskownicy?
                        bo ja z moim chodze na zywiol. ile chce i ma ochote tyle jestesmy.

                        --
                        To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                      • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 12:29
                        Olik tylko chyba w calej tej wymianie zdan nie do konca chodzi o logistyke zycia z kilkorgiem dzieci tylko o poglady.
                        Napisalas, ze corka marudzila w wozku i to byla Twoja wina, bo sie "dalas" a chlopaki grzeczne bo zmadrzalas. Zarzucasz dzieciom umiejetnosc manipulacji, ktorej zwyczajnie nie posiadaja. Autorka moglaby wziac sobie do serca Twoje porady i sztorcowac malucha w wozku w "celach wychowawczych". Zupelnie bez sensu...

                        Podziwiam osoby, ktore maja liczna gromadke. Taki stan jaki masz jest moim celem, tzn. 2+3. Pomimo tego, ze moja corka byla bardzo trudna w pierwszym roku, noszona znaczna czesc doby dzis jest bardzo samodzielna dziewczynka. Dlatego nie wierze w teorie o manipulujacych dzieciach. Trzeba przyjac do wiadomosci, ze czlowiek rodzi sie czlowiekiem, z wlasnym JA. I tak jak ludzie dorosli maja prawo byc rozni tak samo dzieci nie powinno sie naginac wg wlasnego widzimisie.
                        Wiadomo, ze sa sytuacje, ze trzeba cos zrobic i tyle. Jade wozkiem, bo musze sie dostac do lekarza na okrelona godzine, zrobic zakupy itp pomimo tego, ze maluch czasem protestuje ale autorka pisala o spacerach., ktore maja byc przyjemnoscia dla niej i dzieciaka.
            • czeszka8 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 13:01
              szkoda, że moderator forum nie wyznacza standardów.
              Murwa.kac, czy Ty nie wiesz, że pisząc agresywnie nigdy nie dotrzesz do adresata wypowiedzi tylko wywołasz skutek odwrotny?
              nie rozumiem jak można szanować dziecko a nie szanować matki.

              to fajne forum, ale przeraża mnie beton, który ma jedną odpowiedź na każde dziecko i uznaje tylko jedynie słuszną prawdę.
        • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 07:39
          panizalewska napisała:

          Cytat yyy serio? dziecko ryczy w niebogłosy i nie weźmiesz na ręce, tak dla zasady, bo nie?


          no takiego manipulatora?
          jakżesz mozna??
          jeszcze sie nauczy i mu zostanie do 18stki takie ryczenie.
          to Ty nie wiesz? big_grin



          --
          Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
      • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 07:38
        olik81 napisała:

        Cytatw wózku nie chcą siedziec dzieci, które poznały inną formę spaceru jak np. na rączkach.rodzice często mówią: bo nie chciało jezdzic w wózku ale jakby rodzic nie miał jak wyciągac i nosic to podejrzewam, że i dziecko z czasem "polubiło" wózek.


        http://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gifhttp://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gifhttp://emots.yetihehe.com/2/hahaha.gif


        no big_grin
        i bron boze dziecko dotknac, wziac na rece. bo sie przyzwyczai. bo sie nauczy.
        co za bachory, tylko bliskosci rodzicow i czulosci by im sie chciaclo, nie? a won, w wozku siedziec, a nie!

        big_grin


        Cytat starsza córka darła się w wózku do 5 tego miesiąca więc ja wyciągałam i sądzę, że tu był mój błąd.dostawała co chciała smile

        onomasz.
        mówiłam?!
        perfidny dziecior, kalkulujacy na zimno manipulator w wieku niemowlęcym.
        ja bym w dyby wcisnela i w piwnicy takiego trzymala.


        --
        To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
      • tlenek.molibdenu Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 10:48
        > po pierwsze: czemu chce na ręce?

        Bo się boi/nudzi/chce się przytulić? To coś strasznego?

        > z moich obserwacji w wózku nie chcą siedziec dzieci, które poznały inną formę s
        > paceru jak np. na rączkach.

        Moje wymagające dużej bliskości i bardzo zainteresowane otoczeniem dziecko poznało rozmaite formy spaceru: na rękach, w chuście, w nosidle, na trawie, na śniegu. Na wózek był często bunt. Teraz ma 10 m i bardzo lubi wózek, więc o czym to świadczy?

        > starsza córka darła się w wózku do 5 tego miesiąca więc ja wyciągałam (...)
        > przy chłopakach już się nie dałam (...)
        > chłopaki się nigdy nie darli,więc problemów nie miałam AŻ takich (...)

        I z tych stwierdzeń wyciągnęłaś wniosek, że córka Tobą manipulowała, a ty się dałaś.
        A powinnaś wyciągnąć wniosek, że każde dziecko ma inny temperament, niektórym przeszkadza wszystko, inne nie protestują przeciwko niczemu i udzielanie takich ogólnych rad nikomu nie pomaga.
    • panizalewska Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 07:23
      Kwestia osobnicza. Moja młodzież była chustowana głównie przez pierwsze pół roku, ale wózek też był ok. Do spacerówki przesiedliliśmy ją w styczniu chyba, jak miała 7 mcy, na płasko - bo się nie mieściła w gondoli. Z humorami było różnie, ale przeważnie ok. Były takie okresy, że wycie od razu po włożeniu do wózka, ale szybko mijały. Przodem do świata przesadziliśmy ją w 10 m-cu, był piękny kwiecień, mała była uchachana po pachy smile Pikniki w parku itp itd smile
    • mama_kotula Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 08:10
      mala-dziewczynka napisała:

      > kiedy Wasze dzieci zaczęły czerpać radość ze spacerów?

      Od początku czerpały.

      > z ciekawością jeździły w
      > wózku rozglądając się na boki dłużej niż przez 10 min?smile

      A, tak to nie. Ja jestem z tych świrniętych matek, co dziecko 4-miesięczne same wyciągają z wózka na ręce i pozwalają macać gałązki, listki i kamienie. A potem je wyciągają na koc na trawniku. Wózkiem wiozłam dziecko góra 10-15 minut, na zasadzie dojechania w konkretne miejsce (np. odprowadzenia starszych dzieci do szkoły, zrobienia zakupów).

      Ok. 8 miesiąca moje dziecko oprotestowało wózek na jakiś czas, oprotestowało też chustę i inne środki transportu, w tym fotelik samochodowy - zwyczajnie się w nich nudziło. Pocieszałam się, że to przejściowe - i tak, minęło.


    • monocle Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 11:26
      Jest niewózkowy po prostu. Sama widzisz, że kiedy weźmiesz go na ręce, to jest zadowolony i spokojny. Mój syn miał to samo. Zwyczajnie był noszony i tyle. Nie wpadłam na pomysł, aby wychodzić z nim kiedy śpi... Przecież obserwacja świata to dla niego frajda, miałby to przesypiać?!
      --
      http://fajnamama.pl/suwaczki/d9s4r0f.png
      • audrey2 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 12:07
        o kto powiedział (poza monoclewink), że nie wózkowy i koniec?
        jeśli dzieci na pewnym etapie życia są jakieś tam, to już tak mają do śmierci?
        przykład: rok temu moja koleżanka wówczas 8-9 miesieczne niemowlę całe lato nosiła, a wózek pchała, teraz mały sam do wóżka wchodzi i jeździ w nim bardzo długo (choć chodzący już jest od dawna)
        mój synek- rok temu totalnie "wózkowy", potem na rekach, teraz jak ma ochotę, ale zwykle się dogadujemy
        jestem przekonana, że mu się zmieni
        na razie wydaje mi się, ze warto wziąć na ręcę, moze usiądziesz na ławce z nim, on sobie poogląda świat, potem może wróci do wózka
        albo idzie do parku, na koc, zróbcie sobie piknik, plac zabaw (niech raczkuje) cokolwiek
        poza tym, może przyjdzie czas (znowu z własnego doświadczenia piszę), że będziesz właśnie chciała z nim wyjść, kiedy nie bedzie spał, bo drzemki będą w domu, a Ty będziesz miała chwilę dla siebie
        na razie kombinuj tak, zeby dzieć był zadowolony, a Ty dawała radęsmile
        • audrey2 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 12:59
          Dziewczynkl, masz kilka podpowiedzi, co robic.
          murwa, jak Cie lubie(wieszsmile),tak wydaje mi sie, ze niepotrzebnie po olik jedziesz.
          dobra, mowienie o manipulacji i rozpuszczanju dziecka to nieporozumienie, ale matka jednego dziecka a matka trojga malych...kolosalna roznica i moze te druga draznic.
          nie osmielilabym sie dawac rad, nawet jesli sprawdzaja sie przy jednym dziecku, matce gromadki oseskow
          ostatnio bylam na spacerze z dwojka poltoraroczniakow...sport ekstremalny
          • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 13:10
            od razu tam jade.
            wymieniam poglad i tyle.

            jasne, ze matka jednego dziecka nie ma porownania do matki trzech.
            i zgadzam sie, ze powyzej jednej sztuki to sport ekstremalny.

            ale mowienie o niemowlaku w kontekscie manipulatora mnie po prostu jeży. tym bardziej niemowlaka, ktory rozwojowo interesuje sie otaczajacym go swiatem i z tego, TYLKO z tego jego marudnosc w wozku wynika.

            --
            Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
              • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 17:50
                nie rozumiem pytania?

                --
                To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 19:33
                    nie, to nie manipulacja.
                    to po prostu rozpacz, przykrosc, ze dana rzecz zostala zabrana.

                    tak male dziecko nie zna mechanizmow manipulacji, wymuszania czy robienia na zlosc. po prostu nie ma jeszcze do konca wyksztalconego mozgu. czysta biologia.


                    --
                    Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
                    • tankky Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 20:30
                      Ale co za różnica jak to w tym momencie nazwę? Rozumiem, że jeśli dziecko płaczę, bo jest głodne czy chce się przytulić no to zgłasza swoje potrzeby, które trzeba zaspokoić. Ale jeśli płacze bo nie pozwalam mu się bawić pinezką to mam już nie zaspakajać tej potrzeby? Skąd wiesz, która potrzeba jest ważniejsza?
                      • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 20:36
                        oczywiscie, ze zaspokajac.
                        przytulic, zainteresowac czyms innym, zabawic, nie stwarzac opcji i mozliwosci, zeby dziecku cos zabierac, ergo doprowadzac do płaczu. czyli albo pozwolic sie ta pinezka bawic, zeby poznalo i zbadalo swiat, albo nie zostawiac jej w zasiegu rak dziecka, skoro nie zamierzac pozwalac.


                        --
                        To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                      • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 20:49
                        No moim zdaniem nazewnictwo jest istotne...
                        Manipulacja jest ogolnie odbierana jako negatywne zachowanie. A takie z zasady powinno sie eliminowac.
                        Wszystko jest kwestia podejscia i interpretacji. Rodzice, ktorzy wiedza co nieco o rozwoju emocjonalnym dzieci w sytuacji kiedy Male placze, bo cos mu odebrano itp postrzegaja placz dziecka jako wyraz smutku i niezadowolenia, strajac sie odwrocic uwage, nie dopuszczacz do podobnych sytuacji.
                        Rodzice, ktorzy wierza w teorie o manipulujacych i wymuszajacych dzieciach, w takich sytuacjach, dosc czesto zostawiaja dziecko na przetrzymanie, dla zasady, zeby pokazac kto tu rzadzi i rzekomo w ten sposob "wychowywac" dziecko na porzadnego obywatela.
                        • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 22:02
                          Zgadzam się i myślę, że w sumie wszyscy mówią o tym samym i nikt nie zakłada, że dzieci są złośliwymi terrorystami wink Ja też nie stwarzam celowo sytuacji, kiedy dziecku musiałabym czegoś zabronić, czy coś mu zabrać. Zdarza się, że się nie da inaczej, wtedy trudno - rozczarowania też są częścią życia. Oczywiście można zabrać i zabrać - ważne jest podejście, sposób i reakcja na emocje dziecka - danie mu do nich prawa, pocieszenie, przytulenie, zrozumienie. Nawet jeśli decyzja pozostaje nieodwołalna. Natomiast przy tym wszystkim warto pamiętać, że dzieci uczą się pewnych zachowań i ich skutków - nie dlatego, że są złe czy niegrzeczne, po prostu nabywają wiedzę w procesie nauki. Dlatego jeśli np. pokażemy im, że wymuszanie np. słodkiej bułki między posiłkami (podczas gdy proponujemy zdrową przekąskę, odwracamy uwagę itd.) poprzez wrzaski, rzucanie się na podłogę i drapanie skutkuje, to będą to praktykować częściej, co jest skądinąd wyrazem inteligencji wink Rzecz w tym, aby być konsekwentnym i dawać dziecku znać, że pewnych rzeczy robić nie wolno, nawet jeśli się chce - oczywiście w danej konkretne sytuacji, a nie "na zapas" czy w ramach treningu.
              • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 18:45
                Tanky, nie jest to manipulacja. Do celowego myslenia i manipulacji niezbedne sa odpowiednie struktury w placie czolowym. A ten u malych dzieci jest na tyle nierozwiniety, ze jest to fizycznie nie mozliwe aby manipulowalo. Udowodniono to naukowo, to nie jest kwestia pogladow moich czy innych osob, to sa fakty.
                A ze dziecko, ktoremu sie cos zabierze placze... No coz... Inaczej nie jest w stanie sie komunikowac. Dziecko dziala wedlug prostych zasad.

                Jest mi dobrze = nie placze, jest mi zle = placze.

                I ot cala filozofia. A ze ludzie odbieraja placz dziecka w ten sposob to juz inna sprawa. Choc mysle, ze to kwestia czasu, bo coraz wiecej mowi sie nie tylko o rozwoju fizycznym ale i emocjonalnym dzieci.
                • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 18:50
                  ja tam uważam,ba! ja to wiem,że mam mega inteligentne dzieci i one są mądrzejsze i cwańsze niż wszystkim się wydaje. Widzę jak mój niemowlak szybko łapie zasady życia wśród starszego rodzeństwa i nikt mi nie powie, że on nie wie co robi, że to niemożliwe bo ma ten pla nierozwinięty.
                  Ostatnio starsza pani powiedziała koleżance, że po co ona tłumacz 2,5 latce , że tu a pieniążek aby kupic bilet w autobusie bo przecież takie dzieci jeszcze nie wiele rozumieją.
                  tiaaaa
                • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 19:34
                  giba116 napisał(a):


                  CytatChoc mysle, ze to kwestia czasu, bo coraz wiecej mowi sie nie tylko o rozwoju fizycznym ale i emocjonalnym dzieci.

                  ehhh, w dalszym ciagu jak widac za mało niestety uncertain



                  --
                  Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
          • mama_kotula Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 18:43
            audrey2 napisała:
            > dobra, mowienie o manipulacji i rozpuszczanju dziecka to nieporozumienie, ale m
            > atka jednego dziecka a matka trojga malych...kolosalna roznica i moze te druga
            > draznic.

            O, to ja mogę dawać rady, ha! ;>.
            Nie wiedziałam, że to zależy od liczby dzieci. Nie mówiąc o tym, że autorka wątku ma jedno ;P

              • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 20:17
                e tam,
                ja się nie czuję przejechana,
                moglabym ostrzej jej dac do zrozumienia, że g... wie i g.... widziała ale dzisiaj niedziela,w miarę pospałam, dzieci tylko do połowy mi wlazły na głowę, sielanka!
                a jak to mawiają "syty głodnego nie zrozumie"
                murwa też


                • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 17:34
                  ależ nie krępuj się.
                  pokaż swoje możliwości w wylewaniu pomyj i wnoszeniu się na wyżyny bluźnierstw, kiedy sensownych argumentów brak.
                  bo bluzgać widzę umiesz perfekcyjnie, jak Cię argumenty przeciwnika kładą i brak riposty.

                  --
                  To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                  • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 26.05.14, 18:32
                    murwa argumentów nikt nigdy nie będzie miał dla Ciebie wystarczających,
                    ty nawet więcej wiesz o spacerach z 3 dzieci niż matki 3 dzieci więc o czym my mówimy!
                    ja już nie będę próbowac bo widac po Twoim, mam nadzieję, że już ostatni wpisie do mnie bo się nudna robisz, że ty nie tylko g... wiesz ale nawet uważasz tą g... wiedzę za argumenty kladące przeciwnika.
                    nie pomyslalaś, że ktoś poprostu odpuszcza bo.....a już nie będę bluzgac bo i po co.i tak nie dotrze.

    • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 12:14
      Moim zdaniem to zalezy wszystko od dziecka. Znam maluchy, ktore od noworodka grzecznie siedzialy w wozkach. Corka sasiadki miala 7 miesiecy kiedy jeszcze jezdzila w gondoli, ogladala wylacznie bude i nawet nie pisnela. Znam tez takie, ktore wozek parzyl w tylek po minucie. Moja corka raczej z tego drugiego typu, chociaz po przesiadce do spacerowki troche sie poprawilo ale i tak bywa, ze po 15 minutach juz ma dosc. Tyle, ze teraz chodzi, wiec troche nie ma sie co dziwic. W koncu te mijane w czasie jazdy kamienie, patyki, liscie mozna by pomietosic i poprzerzucac a tu w wozku kaza siedziec smile
      Ale tak jak widzisz w dyskusji powyzej czesc osob nie przyjmuje do wiadomosci, ze dzieciaki maja rozne osobowosci. Niektorzy zaachowaniom dziecka w wozku przypisuja"wychowanie" malucha. Siedzi cicho tzn, ze dobrze wychowane. Marudzi to na pewno wina matki, bo rozpuscila. Ehhh...
      • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 12:23
        giba116 napisał(a):

        Cytat Ale tak jak widzisz w dyskusji powyzej czesc osob nie przyjmuje do wiadomosci, ze dzieciaki maja rozne osobowosci. Niektorzy zaachowaniom dziecka w wozku przypisuja"wychowanie" malucha. Siedzi cicho tzn, ze dobrze wychowane. Marudzi to na pewno wina matki, bo rozpuscila. Ehhh...

        ot to to.
        i zmanipulowac sie dała.
        dzieciakowi.



        --
        Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
        • alutka314 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 13:29
          Moja nigdy nie lubiła wózka. jak miała pół roku to wózek ją parzył, jak chciałam ją włożyć to sceny urządzała że hej. Więc nie było wyjścia i trzeba było nosić. Żałuję tylko że nie zaopatrzyłam się wtedy w chustę albo jakieś nosidło.Teraz ma 1,5 roku i przejedzie max 20 min tak żeby dojechać na plac zabaw. Nawet jak się zmęczy bieganiem to woli na ręce. 3 może z 4 razy chciała przejechać godzinkęwink

          A moja koleżanka ma 5 dzieciaków. Dwie starsze to popłakiwały w wózkach ale trójka młodszych to wózkowe baby. Potrafiły jeździć i z dwie godziny zadowolone i bez żadnego grymasu. Kiedyś spytałam ją w żartach co ona daje tym dzieciom że tak lubią siedzieć w wózku. A ona na to że ma tyle dzieci praktycznie rok po roku że nie dałaby rady je nosić. Starsze wyciągała z wózka i dlatego nie chciały potem siedzieć. Ale młodsze to od urodzenia spały tylko w wózku, na spacerach nie ma wyciągania i dlatego go uwielbiają bo nie wiedzą że można na rekach hehhesmile
          • mmajcka Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 18:25
            Rozmawialam z kolezankami ktore maja po starszaku i jedna blizniaki a druga trojaczki. I obie przyznaly, ze przy pierwszym sie cyrtolily czyli bujaly, lulaly, na rekach nosily, potulnie znosily "zachcianki" malenstwa. Z blizniakami i trojaczkami nie bylo to fizycznie mozliwe. Ale znowu zgodnie przyznaly (nie znaja sie), ze pewnie gdyby mialy ta wiedze co teraz i znowu jedno dziecko pewnie skonczyloby sie podobnie. Po pierwsze - pierwsze dziecko jest wychuchane, rozpieszczane a przy nastepnych trzeba wprowadzac troche musztry, dyscypliny, patrzyc na zegarek itp. Ale mlodsze dzieciaki tez inaczej reaguja. Czuja, ze nie sa pepkiem swiata, ze mama nie jest tylko dla nich, obserwuja starszaka czy ogolnie rodzenstwo a to juz jest pewnego rodzaju zajecie i pozwolenie mamie na robienie czegos innego.
            Uwazam, ze kazda rada jest cenna. I na pewno, ktoras z nas komus pomogla. Ale tez uwazajmy na ton naszych wypowiedzi!! To, ze u kogos zadzialalo cos nawet z szostka dzieci nie znaczy, ze bedzie to dzialac u kazdego na calym swiecie! Chyba jest roznica miedzy "u nas zadzialalo to", " powinnas sprobowac tego", "pomalu przyzwyczajaj do tamtego", a "MUSISZ odzwyczaic", " zle robilas od poczatku", albo (chyba w innym watku) "idz do lekarza bo 2 lata usypiasz piersia".
            • mama_kotula Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 18:49
              Ale to nie jest reguła, że pierwsze wychuchane, a kolejne to wyrodnie się podchodzi.
              Tak samo noszę trzecie, jak nosiłam pierwsze i drugie. Pierwsze nosiłam i to dużo, tak samo jak każde pozostałe, wyciągałam z wózka nawet jak nie płakał, pokazywałam i dawałam macać świat - w wózku jeździł chętnie bardzo, i to do 4 roku zycia niechlubnie. Drugie, rok młodsze to samo - z wózka wychodziła nawet jak starszy brat jeszcze jeździł. Najmłodsze chyba najbardziej wypieszczone ze wszystkich tongue_out, noszone w chustach, nosidłach, na rękach, z wózkiem ma rozmaite fazy, czasem chce, a czasem nie.

              Chyba jednak znaczenie ma temperament dziecka, a nie jakies mityczne "wyrodności", "przyzwyczajenia" itp.
              • mmajcka Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 21:07
                Oczywiscie, ze nie regula smile
                Chodzi mi, ze troche jednak inaczej wychowuje sie pierwsze dziecko. Rodzice moga sie skupic tylko na nim. Potem gdy dochodzi drugie juz wiadomo czym to sie je a po drugie jednak trzeba obskoczyc dwoje, troje na raz smile Tak wiec rady mam "stadka" nie zawsze trafiaja lub zwyczajnie nie zdaja egzaminu w wypadku malych jedynakow smile
    • grajfrutt Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 25.05.14, 18:56
      U mnie wózek podobnie, w wieku 7 miesięcy przesiadka do spacerówki bo może gondoli nie lubi, ale nie, wózek i tak był niefajny. Jeździłam jak spał, niania też, poza tym częste postoje, mały na rękach itp. Potem jak już ładnie siedział (ok 10 miesiąca) na jakieś 20-30 min pomagała sucha bułka, jadł i był spokój. Potem jak zaczął chodzić (14 miesięcy) wyciągany był z wózka co 5 minut i sobie dreptał, ale na spacery głównie niania chodziła, ja w weekendy więc wtedy faktycznie mi się nigdzie nie spieszyło i czasami oddalałam sie od domu o 100 metrów tylko... albo nie szłam nigdzie tylko dziecko w ogrodzie dreptało. A jak już się nacieszył chodzeniem, jakoś w okolicy 1,5 roku to wózek uwielbiał, sam wchodził i kazał się wozić. I tak woziłam do ponad 3 lat, bo i mi wygodnie (zakupy miałam gdzie włożyć, zabawki do piachu itp.), i dziecku (jak się zmęczyło to sobie usiadło a ja doszłam gdzie chciałam i nie było marudzenia). Z wózka wysiadł jak się córa urodziła i mu pojazd zajęła smile ale problemu nie było, synek lubi spacerować, na dłuższe trasy (powyżej 2 km) bierzemy rowerek biegowy i sobie jeździ.
    • gnusmas12 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 11:30
      Murwa, pani Zalewska - a co powiecie na sytuację, kiedy dziecko nie akceptuje fotelika samochodowego i płacze w nim w niebo głosy? Co mam wtedy niby zrobić? Zatrzymywać się co pół minuty, brać dziecko na ręce po czym wkładać do fotelika i jechać dalej, aby po 10 sekundach znów usłyszeć wrzask? Czy jechać dalej, nie reagując na płacz, byle szybciej dotrzeć na miejsce? I jakie szkody na psychice funduję mojemu dziecku godząc się na to, by płakało nieutulone podczas gdy ja prowadzę?
      Sugerowałabym trochę zejść na ziemię i wczuć się w trochę inną sytuację niż niespieszny spacer z jednym dzieckiem i obiema rękami wolnymi. Nie zawsze da się płaczące dziecko wziąć na ręce i niestety musi sobie ono z tym poradzić, taki lajf. A straszenie matek okropnymi konsekwencjami w przyszłym życiu emocjonalnym dziecka i wzbudzanie w nich poczucia winy jest trochę nie fair.
      • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 16:12
        Gnumas, chyba jest roznica miedzy placzem w sytuacji kiedy nie mozesz utulic dziecka (jak wspomniana jazda samochidem) a fundowanie dziecku treningu "samouspokajania" dla zasady, z wlasnej nieprzymuszonej woli. Caly czas mowa jest o podejsciu rodzicow do sprawy.
        • mmajcka Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 20:14
          A ja wlasnie dostalam rade od mojej mamy.... Gdy powiedzialam, ze nie mam akurat samochodu a autobusem jesli nie musze to wolalabym nie jechac bo Mloda ma wlasnie kryzys wozkowy i jest ogromna awantura w wozku i spacery koncza sie wlasnie na rekach to okazalo sie, ze musze tresowac dziecko. Tak jak pies zrozumie pewne rzeczy to i dziecko po czasie nauczy sie pewnych zachowac.. Rece mi opadly.
          • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 20:55
            Bo kiedys tak bylo i powiem ci, ze w krajach slaborozwinietych dalej jest - kobiety nie mialy czasu na bujanie, cudowanie, reagowanie na potrzeby jak sie to teraz ladnie nazywa. I teraz sama powiedz jak sie zachowuja ludzie teraz juz dorosli a jak obecna mlodziez chowana wg pseudo nowoczesnych,popartych naukowymi badaniami metod.
            Pracuje w szkole......porazka to za slabe okreslenie. Zamiast tych pewnych siebie, stabilnych emocjonalnie osobnikow mamy nieokielznana, dzika i roszczeniowa mlodziez.
            --
            myślałam żeby wstawić suwaczek tutaj ale potem uświadomiłam sobie,że to debilne
              • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 21:05
                Termin zaspokajanie potrzeb oczywuscie nie tych podstawowych, to nic innego jak bycie na kazde skinienie.
                Mlodziez.....bylas kiedys w podstawowce? To juz dzieci chowane nowymi metodami, wiem bo bylam na tym forum juz 8 lat temu. To samo - zero szacunku, wzorcow, mamusie wiaza buty, ubieraja kurteczki i pozwalaja nie odpowiadac dziecku na pytania np cioci bo.....dziecko moze nie ma ochoty.
                • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 21:18
                  Kiedy ja bylam w podstawowce tez juz grzecznie nie bylo. Papierosy, alkohol, ponizanie nauczycieli itd to bylo na porzadku dziennym. Oczywiscie mowie o pojedynczych egzemplarzach, nie calej grupie dzieciakow a watpie zeby ktores z moich rowiesnikow bylo wychowywane w duchu rodzicielstwa bliskosci.
                  Dopasowujesz teorie do wlasnych przekonan. Podajesz przyklady skrajne. Rownie dobrze moglabym wysnuc teorie, ze mlodziec mamy jaka mamy, bo od jakiegos czasu w modzie jest dlugie kp smile Na zachowanie mlodziezy ma wplyw wiele skladowych. Wg mnie glownie brak zainteresowania, czasu ze strony rodzicow. Ale nie o tym temat.
                  • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 21:52
                    Mieszkam w niewielkiej miejscowosci, tu nie korporacji, lemurow i pracy do 17 tej. No przyynajmniej wiekszosc.tu matki zajmuja sie dziecmi, ktore ze wzgledu na zdrowie psychiczne nie moga byc dluzej niz 5 h w przedszkolu bo jak to? Bez mamuni?....
                    Jestem zalamana kolejnymi pokoleniami,
                    • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 22:01
                      Po raz kolejny powtarzam, podajesz skrajne przyklady. Co to ma wspolnego z reagowaniem na placz dziecka w okresie niemowlecym. Skad wiesz jak to dziecko bylo wychowywane? To wylacznie Ty laczysz te dwie rzeczy, wg wlasnego widzimisie, zeby pasowalo do Twoich przekonan.
                      Ja znam kilka rownie dziwnych przypadkow i rodzice raczej z tych stosujacych zimny chow. Wiec o czym to swiadczy?
                      A no wlasnie... Zupelnie o niczym...
                • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 07:06
                  olik81 napisała:

                  Cytat To juz dzieci chowane nowymi metodami, wiem bo bylam na tym forum juz 8 lat temu. To samo - zero szacunku, wzorcow, mamusie wiaza buty, ubieraja kurteczki i pozwalaja nie odpowiadac dziecku na pytania np cioci bo.....dziecko moze nie ma ochoty.

                  widzisz Olik i tu pies pogrzebany.
                  nie masz pojecia o czym piszesz i jeszcze mylisz pojecia.

                  Ty masz wbite w głowe osławione bezstresowe wychowanie i mamusie kwoki, ktore swoje dzieci tratuja jak debilątka.
                  tak, w ten sposob hinduskiego fakira wychowasz na niecierpliwego roszczeniowca.

                  a zaspokajanie potrzeb NIEMOWLAKA i szerokie pojecie rodzicielstwa bliskosci tym powyzszym nie jest.

                  jak maz jest dla Ciebie mily, kochany, uprzejmy to sie zmieniasz w roszczeniowego potwora czy raczej tez jestes mila i uprzejma?

                  doszkol sie najpier, dopiero ciskaj gromami, bo zeby bola ja sie Twoje teksty czyta.

                  --
                  Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
            • audrey2 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 21:19
              olik, proszę Cię, nie pogrążaj się
              i najlepiej napisze, w jakiej szkole pracujesz, żebym tam swojego dziecka nie posłała
              złośliwie piszę, ale normalnie aż się przykro robi, kiedy piszesz, ze zaspokajać trzeba tylko podstawowe potrzeby, a reszta to cudowanie
              skoro pracujesz w szkole i zakładam (moze błednie), ze na jakimś stanowisku związanym bezpośrednio z pracą z dziećmi, to MUSIAŁAS mieć psychologię lub pedagogikę, no musiałaś i musiałaś te egzaminy zdać, więc jakąś wiedzę masz
              a skoro tak, to niemożliwym jest, zebyś wypisywała takie totalne bzdury
              • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 21:48
                Nie musisz posylac,ucze w sredniej ale bywam rowniez zawodowo w podstawowkach i gimnazhach PUBLICZNYCH I jak pisze jak jest,zeeeeerrrooooo szacunku dla starszych a mama to sluzaca, bankomat i wyladowywacz zlych emocji.
                Nie wszystkie dzueci taki sa, ale te normalne to na tym forum te tresowane.
                Potrzeby podstawowe to jak z piramida maslowa, ale bez cudowania i. Nadinterpretowywania.

                • audrey2 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 22:04
                  Moze i dzisiaj dzieci i mlodziez maja problemy, bo spoleczenstwo jest niewydolne, moze rodziny daja ciala, ale takich nauczycieli jak ty tez trzeba sie bac
                  twoj brak empatii, zerowa chec zrozumienia, dlaczego dziecko zachowuje sie w okreslony sposob, potrzeba karania i surowosc tam, gdzie warto by chociaz przyjrzec,powierzchownosc, jest po prostu straszna
                  Zaczynam podejrzewac, ze dyplom mgr kupilas na bazarze albo trollujesz
                • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 22:10
                  A najwieksza grupa patologicznej mlodziezy (alkohol, narkotyki, przeklenstwa, agresja rowniez w kierunku osob starszych itd) to dzieci z rodzin patologicznych, ktore takie zachowania wyniosly z domu. I to wiadomo od dawien dawna. Chyba nie sadzisz, ze zachlana mamusia dynda niemowle na kazde skinienie. A tlukacy regularnie zone maz usypia na raczkach potomka.
                  • olik81 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 27.05.14, 22:24
                    To sa przypadki patoligiczne.
                    Ja mowie o mamusiach z ktorymi rozmawiam, znam je i jak mowie o chamskuch zachowaniach to w odpowiedzi slysze, ze ona sie tak stara, ze wszystko ma, ze duzo czasu z nim spedza.
                    Ale on/ona nie slucha, jej slowo ma za nic, nic nie moze od niego wyegzekwowac.
                    A ona nosila, spala z nim do 4 roku, wozka nigdy nie lubil. Itd.
                    Mowie o malej miejscowosci-tu sie ludzie znaja.
                    Mam wiele empatii dla tych dzieci, staram sie im zaszczepic szacunek dla starszych, chec do nauki,ksztalcenia sie, poznawania swiata.slucham ich, staram sie mowic do nuch tak aby trafialo. Uczniowie sadze, ze mnie lubia i niektorzy sluchaja. Nie wiem skad jestescie ale w malych miejsciwosciach wiele wiesz o swoich uczniach czy kolezankach dzieci z klasy.
                    Nie pytajcie jaki jest efekt,nie mowie-sa wyjatki ale uogolniajac to niestety ale uwazam, ze nadopiekunczosc i latanie na kazde skinienie uczy dzieci postaw roszczeniowych.
                    Moje zdanie i mam do niego prawo i tak uwazam, ze nowoczesne modele wychowania niemowlat i malych dzieci maja na to wplyw.
                    --
                    myślałam żeby wstawić suwaczek tutaj ale potem uświadomiłam sobie,że to debilne
                  • tankky Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 28.05.14, 09:36
                    Oj chyba się mylisz. Przede wszystkim dlatego, że te zachowania najczęściej wychodzą nie z domu, a z grupy rówieśniczej.
                    Nie ma się też co oszukiwać, dzieciaki obecnie są rozwydrzone i bezczelne. Kiedyś dziecko było członkiem rodziny na zasadach "dzieci i ryby głosu nie mają". Jakkolwiek okrutnie to nie brzmi ma to jakiś sens. Oczywiście nie dosłownie. Po prostu to dziecko przede wszystkim powinno słuchać starszych, a nie odwrotnie. Myślę, że w wychowaniu potrzebna jest przede wszystkim równowaga i szacunek, ale nie tylko rodzice względem dziecka, ale i odwrotnie. Widać to zwłaszcza w większych rodzinach gdzie nie da się skupić 100% uwagi na potrzebach jednego dziecka.
                    Polecam też zajrzeć na stronę i forum AP gdzie co drugi post. to "Ratunku! Mój 4 latek karze mi się wnosić na 4 piętro, czy ja naprawdę muszę to robić?"
                    • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 28.05.14, 09:55
                      Zgadzam sie, ze potrzebna jest rownowaga. Dzisiaj wiele dzieci wychowywanych jest od poczatku jak pepek swiata, bez szacunku dla starszych, dla wychowawcow, dla nauczycieli. Dzieciak potrafi powiedziec do nauczycielki "ty gruba krowo", a mamusia bedzie go bronic, bo na pewno pani go zdenerwowala. Dzieciom stawia sie za malo granic i wymagan w zyciu spolecznym - dziecko moze halasowac, biegac, zaczepiac innych, wrzeszczec, smiecic "bo to tylko dziecko". Uwazam, ze mozna okazywac dziecku troske, czulosc i szacunek, jednoczesnie uczac go regul zycia spolecznego. Oczywiscie przy niemowletach kwestia podstawowa jest zaspokajanie ich potrzeb, ale nie mozna dac sie zwariowac i stac sie niewolnikiem dziecka, ktory leci w podskokach na kazde kwikniecie np. 9-miesiecznego dziecka. Kiedy czytam, ze ktos nie moze wyjsc bez osmiomiesieczniaka do toalety, bo bedzie mial traume, to rece mi opadaja. Dziecko powinno od poczatku widziec, ze rodzice czy rodzenstwo tez maja swoje potrzeby i ze pewne rzeczy (takze w domu) trzeba zrobic. Chodzi po prostu o zachowanie zdrowego rozsadku.
                      • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 28.05.14, 10:14
                        Ashraf, Tanky zgadzam sie z Wami.
                        Zdaje sobie sprawe, ze czesc rodzicow nie zna granic w wychowaniu i spelnianiu potzrb dziecka ale to jest jedna grupa, a rodzice, ktorzy spelniaja potzreby niemowlecia a w kolejnych okresach jego zycia "normalnie" wychowuja, nie robiac z niego spolecznego kaleki, ktory nie umie zawiazac butow i nie ma szacunku do starszych to druga grupa. Krzywdzace jest wrzucanie wszystkich do tego samego wora.
                        Moja corke nosilam kiedy chciala, chodzila ze mna do toalety, ze wzgledu na bardzo silny lek separacyjny ktory utrzymywal sie do 11 miesiaca (tak wolalam w ten sposob, niz sluchac przerazliwego krzyku w lazience, bo jakos nie chciala zrozumiec, ze mama musi siku), wyladowala u nas w lozku przez czeste pobudki. Mimo to zostaje z tata, babcia w ciagu dnia bez problemu, umie sie dzielic, bawic sama. Wie, ze pewnych rzeczy robic nie wolno, ze kiedy musze zrobic zakupy to musi jechac w wozku mimo tego, ze czasem jej to nie po drodze.
                        Trzeba spojrzec troche szezrej na sprawe. Bo czesc osob, troche tak jak Tanky laczy tu np AP z historiami o niesfornych dzieciach. Jakby takie rzeczy zdarzaly sie tylko w tym modelu wychowawczym, jakby u rodzicow wychowujacych po swojemu takie rezczy nie mialy miejsca. Poza tym badzmy obiektywni, nikt na forum nie pisze, o tym ze jest wspaniale, cudownie i nie ma zadnych zmartwien. Forum jest to po zeby radzic sie w trudnych sutuacjach, wiec takie watki sie pojawiaja. I jest to normalne, w kazdym modelu wychowawczym.
                        • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 28.05.14, 10:33
                          Nie wrzucam do jednego wora, ale faktem jest, ze takich zachowan jest teraz o wiele wiecej niz kilkanascie lat temu. Nie wiaze tego z AP ani z zadnym innym modelem wychowawczym, chociaz musze przyznac, ze czesc osob wychowujacych dzieci w duchu AP nie potrafi potem stawiac im wymagan czy czego zabraniac, bo przestawia sie na tryb "dziecko decyduje" i "potrzeby dziecka sa zawsze decydujace". Ok, decydujace sa potrzeby noworodka, ale juz ugotowanie szybkiego obiadu przy dziecku 6+ mies. nie powinno przerastac mozliwosci opiekuna.
                          • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 28.05.14, 15:28
                            Ashraf: "chociaz musze przyznac, ze czesc osob wychowujacych dzieci w duchu AP nie potrafi potem stawiac im wymagan czy czego zabraniac, bo przestawia sie na tryb "dziecko decyduje" i "potrzeby dziecka sa zawsze decydujace".

                            Podobno, wynika to ze zlej interpretacji zasad RB. Nie wiem, bo tak naprawde nie wnikalam nigdy w szczegoly zadnych odgornie nazwanych modeli wychowawczych. Mam swoj wlasny,daleka jestem od sztywnego postepowania zgodnie z wytycznymi zawartymi w ksiazkach. Jednak sadze, ze skoro mamy dostep do wiedzy na temat rozwoju emocjonalnego niemowlat to powinnismy do siebie dopuscic nawet te teorie, ktore sa dla nas niewygodne (leki separacyjne, skutki dlugotrwalego nieutulonego placzu itd.) tak samo jak poslugujemy sie nowa wiedza z zakresu medycyny.
                            Dlatego dla mnie dziwny jest brak zrozumienia w sytuacji dziecka z nasilonym lekiem separacyjnym i postawa rodzica, ktory oczekuje, ze tak DUZE dziecko powinno zrozumiec. No wlasnie nie rozumie, bo tak je natura stworzyla. I o ile jeden dzieciak przejdzie to lagodnie, o tyle inny bedzie wyl za kazdym razem kiedy matka zniknie. Jedno i drugie to norma.
                            • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 28.05.14, 15:58
                              Możliwe, dlatego napisałam o łączeniu. Co do lęków separacyjnych, to szczerze mówiąc nigdy nie spotkałam się jeszcze z ich nasiloną formą u dzieci, które od początku zostawały z innymi, bliskimi osobami, bo np. ich matki wracały po kilku mies. po pracy. Te dzieci były przyzwyczajone do sytuacji, że matka wychodzi i że wraca. Uważam, że do pewnych zachowań warto dziecko przyzwyczajać, a wtedy nie będzie dochodzić do "dramatów" typu niemożność zrobienia sobie kanapki, bo dziecko cały dzień wisi na matce. I o ile jestem całym sercem za zaspokajaniem potrzeby bliskości, to ciągnięcie ze sobą dziecka do toalety ze strachu, że 3 min. płaczu (który trudno nazwać długotrwałym) wywoła nieodwracalne szkody na psychice jest absurdem. 2 dni będzie płakać, a na trzeci zrozumie, że mama jest za drzwiami i zaraz wyjdzie. Zresztą w większości wypadków wystarczyłoby po prostu nie zabierać dziecka do toalety od początku.
                              • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 28.05.14, 16:25
                                No to sie zglaszam z moja corka jako pierwsza. Chociaz tu nawet na forum bylo kilka podobych historii.
                                Od poczatku zostawala sam na sam z ojcem albo babcia jak pisalam powyzej. Kiedy miala 4 miesiace popoludniami pracowalam na umowe zlecenie. Potem troche przerwy i od 8 miesiaca znowu az do teraz. Do tego normalne wyjscia sama (na zakupy, na kawe z kolezankami itd). Za chwile wracam na dodatkowy caly etat. A leki separacyjne miala takie, ze moje wnikniecie wywolywalo nie placz tylko RYK. Miala taka czujke, ze nawet siedzac plecami do mnie zauwazala moje znikniecie. Zakladalam nawet kiedys watek na ten temat.
                                I nie... Nie chodzilam z nia do toatety od poczatku, dopiero kiedy zaczela wpadac w histerie kiedy leki sie pojawily czyli ok 8-9 miesiaca.
                                I tez nie kazde dziecko dwa dni poplacze a na trzeci zrozumie, ze matka musi cos zrobic. Raz, ze w sytuacji lekow sepracyjnych taki trening nie ma znaczenia, bo dla dziecka kazde znikniecie matki jest sytuacja kiedy ona dla niego przestaje istniec. Wlasnie o to w tym chodzi, ze na tym etapie nie jest w stanie zrozumiec, ze mama znika ale nadal istnieje i wroci. Dla przykladu mam znajoma, ktora regularnie wsadzala dziecko do kojca kiedy szla do lazienki czy pozmywac podloge. Dziecko do tej pory sie nie nauczylo. Kazde wsadzenie do kojca powoduje wybuch placzu, a ma juz ponad rok. Podczas gdy moja corka po roku "wyrosla" z lekow separacyjnych, ot, tak, bez zadnego przyzwyczajania przy akompaniamencie krzyku. Kiedy ide robic obiad, kanapke, zmywam podloge itd ona zwyczajnie bawi sie sama na tarasie albo w pokoju obok. No problem...
                                • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 28.05.14, 19:56
                                  No to jesteś wyjątkiem. No i super, że przeszło smile A co do znajomej, to pytanie czemu dziecko płacze - bo po takim czasie raczej nie chodzi o to, że nie ma mamy, tylko o to, że nie lubi być w kojcu, że mu się nudzi, że nieprzyjemnie mu się kojarzy. Nie zapominajmy, że niektórzy nie traktują kojca jako rozwiązania awaryjnego, tylko trzymają tam dziecko zamknięte nawet przez godzinę, żeby mieć spokój sad
                              • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 07:38
                                a moj syn drugi.
                                pomijajac okres noworodkowy, iedy to wiecznie przyssany byl do piersi i faktycznie problem bylo go zostawic.
                                pozniej zostawal regularnie beze mnie. glownie z tata, ale babcia tez sie trafiala.
                                w pewnym momencie jak lęk separacyjny sieknął - nie bylo opcji, zebym sie wysikała bez towarzystwa.
                                moje wizyty u lekarzy byly planowane w taki spasob, zeby a) ojciec mogl pojsc z nami
                                b) do gabinetu wchodzilam jak syn zasnal (zalezy tez jaki lekarz. bo o ile na pogaduszki o jakis tam wynikach juz moglam wejsc z dzieckiem i nie robilo to problemu, o tyle wizyta z badaniem ginekologicznym to juz słabo z niemowlakiem w gabinecie)

                                pogodzilam sie z tym, chusta stala sie nieodzownym elementem mojej garderoby, wiedzialam, ze KIEDYS to minie.
                                oczywiscie, ze bywaly kryzysy i bylo mi ciezko czasami, nie raz nie dwa sie spłakałam - ale co zrobic.syn mnie ewidentnie potrzebowal i nie zamierzalam probowac tresury płaczem.

                                i minelo.
                                jak wszystko.
                                bez problemu poszedł do złobka, adaptacja w zasadzie nie byla potrzebna. od wrzesnia idzie do przedszkola tez nie przewiduje wiekszych problemow (niedlugo mamy zajecia adaptacyjne, wiec zobaczymy). bez problemu moge zostawic z babcia, ciocia, wujkiem nawet na kilka dni.
                                jest samodzielny (oczywiscie w zakresie takim, jakim dwulatek moze byc), nie tylko w zakresie obsługi wlasnej, ale rowniez zabaw (w sensie umie i chetnie sie sam tez bawi), nie ma problemu z zasypianiem, sam wola, ze idze spac i to wcale nie jest drakońska 23 czy 24 godzina, jak to niektorzy mi tu prorokowali wink

                                niczego nie robilam na sile, do niczego nie przyzwyczajalam, nie wyplakiwalam. po prostu przeczekalam i pozwolilam dziecku do tego dojrzec.

                                naprawde, pozwolilabys plakac wlasnemu dziecku plakac 2 dni, zeby go moresu nauczyc??
                                masakra. naprawde.

                                --
                                To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                                • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 09:57
                                  I rozumiem, ze gdyby plakal przy twoim wyjsciu do pracy plakal, to rzucilabys robote. I znowu z ta tresura... Bo ktos nie ma ochoty na towarzystwo w toalecie. A z moim dzieckiem problemow nie mialam, bo od poczatku uczylam go, ze nie jestem niezastapiona i ze caly swiat nie kreci sie wokol niego. I nie przyszloby mi do glowy ustawiac wizyty lekarskie pod niego, czy cudowac z wymykaniem sie chylkiem. Jakos obylo sie bez placzu, histerii i stresu - kwestia przyzwyczajenia.
                                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:02
                                    nie uczylas i niczego nie nauczylas.
                                    jezeli wierzysz, ze niemowlaka czegos nauczylas, to jestes nieslychanie wprost naiwna.

                                    po prostu tai, a nie inny egzemplarz Ci sie trafil. i tyle. zadna w tym zasluga twoja.

                                    --
                                    Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
                                    • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:14
                                      Tak tak, wiem, ze twoim zdaniem nie da sie do niczego przyzwyczaic, ani do spania w lozeczku, ani do zostawania z ojcem czy z niania, ani do nocnika przed 3 rz, a wszysc, ktorym sie udalo, to potwory dreczace dzieci. Na szczescie znam osoby, ktore maja kilkoro dobrze wychowanych dzieci i nie podzielaja tych rewelacji. Ale z jakiegos powodu daja rade z kilkorgiem, co raczej nie byloby mozliwe przy cudowaniu typu ustawianie wizyt lekarskich pod kilkunastomiesieczniaka. A te, ktore wydziwiaja, przerasta posiadanie drugiego, wiec wnioski sa proste wink
                                      • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:22
                                        bo sie nie da.
                                        dziecko samo do kolejnych etapow dojrzewa i tyle.
                                        trzeba byc tylko wyrozumialym i cierpliwym rodzicem, a nie treserem.
                                        a wtedy wszystko przychodzi lekko. lekko DZIECKU, bo poki co mowisz o wlasnej egoistycznej wygodzie i lekkosci, a nie dziecka. wygode dziecka masz gdzies, wazniejsza dla Ciebie własna osoba.
                                        tacy ludzie jak Ty nie powinny miec w ogole dzieci, o kolejnych juz nie mowiac.

                                        owszem. przerasta mnie posiadanie drugiego dziecka, ale nie ze wzgledu na samo dziecko.
                                        wlasnie ze wzgledu na ogolna logistyke, nie wiedzialam czy syn sie dostanie do przedszkola i tysiace innych aspektow.
                                        dlatego wlasnie, ze WIEM, iz nie bede w stanie poswiecic kolejnemu dziecku tyle czasu ile potrzebuje i wymaga, na kolejne sie nie decyduje i w najblizszym czasie sie nie zdecyduje.


                                        --
                                        Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
                                        • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:44
                                          W sumie to nic dziwnego, przy takim podejsciu kolejne dziecko to udreka. Ale wiesz, ze natura zaprogramowala nas na wielodzietnych? Wiec chyba cos nie gra w twojej teorii, ze do 3 rz trzeba byc na kazde skinienie dziecka, bo inaczej trauma gwarantowana. Przy dwulatku i noworodku to raczej niewykonalne, wiec trzebaby przyjac, ze dziecko jest czescia, a nie centrum rodziny i czasami musi, o zgrozo, poczekac.
                                          • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:58
                                            wiem, ze natura nas zaprogramowala na wielodzietnych.
                                            to nie znaczy, ze ja MUSZE byc wielodzietna.
                                            skoro tak uwazasz, to czemu nie masz minimum czworki dzieci juz? czemu pierwszego nie urodzilas juz w wieku 16 lat?

                                            nie, nigdy nie pisalam, ze trzeba byc na skinienie dziecka do 3 roku zycia.
                                            niemowlaka - tak.
                                            bo niemowlak potrzebuje rodzicow na kazde skinienie, bo niemowlak ma potrzeby, z ktorymi nie moze, nie potrafi czekac i nie umie ich wyartykułowac.
                                            dziecko starsze, półtoraroczne, dwuletnie czy trzy - juz moze i rozumie, ze.

                                            tak, dziecko powinno byc czescia rodziny, nie centrum.
                                            a spelnianie potrzeb NIEMOWLAKA wcale go tym centum nie tworzy.

                                            --
                                            To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                                            • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 11:26
                                              No nie, ja nie musze byc wielodzietna, ale dla mnie natura i szczesliwe plemiona indianskie nie sa wyznacznikiem standardow postepowania z dzieckiem w XXI w. A osobom, ktore argumentuja, ze lozeczko niemowlece powoduje skrzywienie psychiczne, bo natura, przypominam uprzejmie, ze ta sama natura zaprogramowala nas do wielodzietnosci i poligamii. A zaspokajanie potrzeb niemowlaka nie oznacza, ze matka nie ma prawa do 3 min samotnosci w toalecie.
                                              • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 12:04
                                                Ashref: "A zaspokajanie potrzeb niemowlaka nie oznacza, ze matka nie ma prawa do 3 min samotnosci w toalecie. "

                                                Ależ masz prawo, nikt Ci go nie odmawia. Dziecko nie robi tego z przekory ani po złości. Nie rozumie, że Ty masz w tej chwili chęć pójść siku i zaraz wrócisz. W momencie kiedy znikasz czuje się zagrożone, bo nagle matka przestała istnieć. I warto poczytać o lękach separacyjnych, żeby wiedzieć jaki mechanizm jest uruchamiany w organizmie dziecka. Że to mija w ciągu kilku tygodni, niezależnie od tego co będziemy z tym robić albo nie robić.

                                                Osobiście nie uważam, że dziecko będzie miało niewiadomo jaką traumę jeśli matka zniknie na te 3 minuty ale ktoś kto doświadczył lęków separacyjnych wie jaki to potrafi być ryk. To nie jest marudzenie, to jest ewidentny płacz ze strachu. I sorry ale mnie w takich warunkach gdybym się w tej łazience sama zamknęła i miała tego słuchać po kilka razy dziennie to zwieracze by się zacisnęły...
                                      • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:27
                                        przeczytaj jeszcze raz co napisalam.

                                        dziecko zostawalo z ojcem, normalni wychodzilam, nie bylo problemu.
                                        potem przyszedl KOLEJNY etap rozwoju emocjonalnego i leki sep. sie zaczely.

                                        i przyjmij wreszcie do wiadomosci, ze leki separacyjne sa NORMALNYM etapem rozwoju emocjonalnego dziecka.
                                        i ten rozwoj emocjonalny wystapuje, chociazby nie wiem ja bedziesz sie go zapierac.
                                        bo za zaniedbujesz pod tym wzgledem swoje dziecko - pokazalas nie raz.
                                        zaniedbanie na tym samym poziomie co głodzenie dziecka czy brak higieny, IMO.

                                        --
                                        Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
                                        • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:38
                                          Tak tak, pani psycholog, zaniebuje dziecko, bo nie dziwacze, nie dawalam mu noza do zabawy w 7 mcu, nie chodzilam z nim do toalety i nie spalam z nim w lozku. Powinni mi je odebrac i oddac najlepszej matce swiata murwie wink w sumie to niezly pomysl, jako samotna matka dwojki moglabys wyludzic od panstwa cos wiecej niz tylko miejsce w zlobku wink
                                          • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:43
                                            ashraf napisała:

                                            Cytatw sumie to nie zly pomysl, jako samotna matka dwojki moglabys wyludzic od panstwa cos wiecej niz tylko miejsce w zlobku wink

                                            e, akurat przy rekrutacji do zlobka ilosc dzieci na stanie nie miala znaczenia, wiec tu nie robilo big_grin
                                            przy rekrutacji do przedszkola juz owszem, ale tez nie ma wiekszego znaczenia, bo puntow za samotna matke jest na tyle duzo, ze bez wielodzietnosci sie dostalismy.

                                            ale dzieki za troske o droge edukacyja syna smile



                                            --
                                            Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
                                              • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 11:05
                                                kombinatorstwo i nieuczciwosc?
                                                a w ktorym niby miejscu?
                                                mylisz pojecia.

                                                --
                                                To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                                                • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 11:12
                                                  Byl juz na ten temat caly watek, w ktorym udawalas, ze deklarowanie bycia samotna matka mimo posiadania konkubenta jest uczciwe, bo dzieki temu mozesz zaoszczedzic na kulkownie, a w ogole to zle panstwo nie pozwala ci wstapic w zwiazek partnerski, ktory oddala od ciebie ryzyko drogiego rozwodu (za 600 zl), wiec w ramach protestu oszukujesz. Naprawde chcesz sie jeszcze raz skompromitowac?
                                                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 11:19
                                                    skompromitowac?
                                                    litosci, czym? big_grin

                                                    w swietle prawa naszego kraju, jestem samotna matka.
                                                    w jednym przypadku panstwo odmawia mojej rodzinie bytu prawnego, w drugim go uznaje?
                                                    niech sie zdecyduja wink
                                                    owszem, dzieki panswowemu zlobkowi i przedszkolu moge zaoszczedzic spora kase i musialabym na glowe upasc, zeby nie sprowobac zaoszczedzic tej roznicy miedzy placowkami prywatnymi i panstwowymi.
                                                    i nie o sama kulkownie chodzi, nie wyolbrzymiaj, tym bardziej, ze jest to oszczednosc rzedu nawet do 1000 zl.
                                                    nie mowiac o tym, ze na tym stracilby moj syn po prostu, bo primo, mialby rodzicow mniej - musielibysmy wiecej pracowac, zeby poziom jaki mamy zostal utrzymany, a secundo - placowki panstwowe sa po prostu o niebo lepsze programowo i bytowo niz prywatne - to oczywiste.

                                                    niczego nie udawalam. przedstawilam dokumentacje z faktycznym stanem prawnym, wiec kombinatorstwa tu brak. nie musisz dorabiac ideologii smile

                                                    --
                                                    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
                                                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 16:45
                                                    moralnosc nie ma z tym nic wspolnego, tylko zdrowy rozsadek.
                                                    trzeba na glowe upasc, zeby dobrowolnie poswiecic panstwowe przedszkole na rzecz prywatnego.

                                                    --
                                                    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
                                                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 17:10
                                                    wiem, wiem, bra Ci argumentow w temacie dyskusji, wiec wyciagasz kwestie od czapy kompletnie big_grin
                                                    czekam na wyciagniecie watku sprzed dwoch lat jakiegos.

                                                    dzieki za ubaw popoludniowy, ale zmuszona jestem skończyc tę odnogę wątku.


                                                    --
                                                    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                                                  • gnusmas12 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 17:56
                                                    Aż strach pomyśleć, jak całe rzesze kobiet wychowały dzieci na pewnych siebie, dobrych, kochających je i szanujących ludzi bez znajomości "literatury". Nie, nie musisz mi podsyłać żadnych publikacji, zamiast zagłębiać się w lekturę wolę poobserwować MOJE dziecko i zdecydować czego ONO potrzebuje, bo kto wie, czy nie ma czelności nie pasować charakterem to szablonowego dziecka z poradnika. Tobie też proponuję więcej czasu poświęcić dziecku, a mniej czytaniu na jego temat i siedzeniu na forum, bo tak się usilnie starasz być w dziedzinie chowania dzieci ekspertem, że poradniki zaczynają przesłaniać Ci rzeczywistość i zdrowy rozsądek...
                                                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 30.05.14, 07:13
                                                    ashraf napisała:

                                                    Cytat Z watku na emamie zwinelas sie,

                                                    a w zyciu.
                                                    wroc do niego moja droga.
                                                    przeczytaj go jeszcze raz.
                                                    na wszystkie pytania mi zadanie odpowiedzialam.
                                                    wate umarł po prostu.
                                                    probowalac cynicznie mi tam na koniec dokopac wyciagajac, znowu, oczywiscie, kolejny jakis watek od czapy, sprzed roku conajmniej (zauwazam pewna prawidlowosc. nie umiesz juz sie wyartykułować, polegasz z kretesem, aaaaaaa, to wyciagnę jakąś bezedurę z kiedyś tam i pomędzę jeszcze! ze nie na temat?! a kogo to?! big_grin )
                                                    ja na Twoje wypociny odpowiedzialam, zadalam pytanie i magiczna cisza z Twojej strony.

                                                    domyslam sie w sumie dlaczego, ale do meritum - kto sie zwinal, ten sie zwinął wink

                                                    Kochanie, zrozum wreszcie, ze nie masz sie czym emocjonowac.
                                                    Twoje zdanie w tym konkretnym temacie zwisa mi dorodnym kalafiorem.
                                                    i chociazbys nie wiem ile starych watkow, nie majacych nic wspolnego z tym tematem wyciagnela - w dalzym ciagu bedzie mi to zwisalo smile

                                                    Cytatbo ja, zanim zdecydowalam sie na dziecko, przeliczylam, czy bedzie mnie stac na opieke.

                                                    ja tez wybobraz sobie big_grin
                                                    wiem, ze naiwna jestes strasznie, wiec pozwol, ze Cie uswiadomię.
                                                    kalkulacje finansowe maja to do siebie, ze bardzo szybciutko i niespodziewanie moga wziac w łeb.
                                                    wystarczylo, ze zostalam w domu dluzej i juz sie zmienil uklad.
                                                    i kosztem dziecka musialabym to prywatne przedszkole opłacac.
                                                    nie zglupialam jeszcze, zeby dobrowolnie wziac na bary roznice miedzy zlobkiem, przedszkolem prywatnym a panstwowym.

                                                    nie mowiac juz o tym, ze panstwowe placowki sa po prostu lepsze, a ja dla swojego dziecka chce tego co najlepsze.
                                                    Ty moze nie (i zaniedbanie rozwoju emocj. na to wskazuje) i dlatego wijesz sie jak piskorz w szklance o to moje przedszkole.



                                                    EOT, bo juz jestes smieszna w wyciaganiu roznych roznosci z przepastnych czelusci forum.
                                                    --
                                                    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
                                          • tankky Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:46
                                            Ostro ostro.
                                            Na pewno można czegoś nauczyć dziecko. Bo niby papa i język pokazać to umie, to że jak dzwonek do drzwi to tata wraca z pracy, a gwizdanie to misia przychodzi, a już pójście do kibla to ryk i matka nigdy nie wróci? Poza tym co za bzdura, że dziecko myśli, że jak matka znika to na zawsze? Przecież jednym z wczesnych bardzo ważnych etapów jest patrzenie na spadający klocek, a następnie szukanie schowanego przedmiotu.
                                            I nie rozumiem jakim prawem można komuś napisać, że nie powinien mieć dzieci, to takiej matki, która takie rzeczy prawi można dziecku współczuć.
                                            • audrey2 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 11:54
                                              wiesz tanky, ze dzwonią, ale nie wiesz, w którym kościele
                                              Poza tym co za bzdura,
                                              > że dziecko myśli, że jak matka znika to na zawsze?
                                              na przykład z psychoanalizy, ale nie tylko; znasz zjawisko stałości przedmiotu? nie tylko mama znika, ale do pewnego etapu życia dziecka wszystko, co znika z jego oczu, w jego umysle znika w ogole, przestaje istnieć
                                              poza tym klocek ma zasadniczą inną wartość emocjonalną dla dziecka niż matka czy główny opiekun
                                              i nie chodzi nawet o to, ze matka karmi, ale po prostu chodzi o więź i kiedy matka znika, zwłaszcza jeśli robi bez słowa lub na zasadzie "dziecko ma się nauczyć radzić sobie z emocjami samo", to dziecko ma prawo być przerażone lub choćby wystraszone
                                              zajrzyj, choć w wikipedię i poczytaj o badaniach Bowlby'ego i Ainsworth (serdecznie polecam też te nazwiska olik, choć byłam w ciężkim szoku, gdyby ich nie znała), może się wtedy przestaniesz dziwić temu, co pisze murwa
                                              nawet jeśli murwa przegina czasem i jej wypowiedzi są silnie nacechowane emocjonalnie, to intenecje ma dobre
                                              i ma wiedzę, a to ważne, jak widać choćby w tym wątku
                                              • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 11:57
                                                audrey2 napisała:



                                                Cytat nawet jeśli murwa przegina czasem i jej wypowiedzi są silnie nacechowane emocjonalnie,

                                                przyznaje sie bez bicia.

                                                Cytatto intenecje ma dobre

                                                mam.
                                                i tylko nimi sie tu kieruje.

                                                --
                                                Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
                                              • tankky Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 11:58
                                                Ale ja znam te nazwiska. Wiem też, że wszyscy ciągle mówią tu o tym samym, nie wiadomo czemu kłócąc się niemiłosiernie.
                                                Na prawdę nie zdarzyło mi się z premedytacją zostawić zapłakanego synka żeby go czegoś nauczyć. Nie znaczy to, że nie słyszę jak płacze, jestem tylko mamą i czasem muszę zrobić kupę. Nie zabieram dziecka do toalety, bo się w niej ze mną nie zmieści wink
                                                • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 12:03
                                                  tankky napisała:

                                                  Cytat Na prawdę nie zdarzyło mi się z premedytacją zostawić zapłakanego synka żeby go czegoś nauczyć.

                                                  no i fajnie, super.
                                                  ale nie wiem czy uwaznie cala dyskusje przeczytalas - pojawily sie tu glosy, ze zostawiaja z premedytacja. zeby NIEMOWLAKA nauczyc. zeby przyzwyczaic. bo NIEMOWLAK tym placzem manipuluje i kalkuluje bilans zyskow i strat.
                                                  i te glosy uwazaja, ze to jest super i kul.
                                                  albo glosy, ktore twierdza, ze ich dziecko nie plakalo, bo oni NIEMOWLAKA nauczyli.
                                                  bzdury jakich malo, nie mowiac o tym, ze propagowanie takiej bezmyslnosci powinno byc karalne.


                                                  ze po drodze dyskusja poplynela w troche innych kierunkach - no bywa i zawsze bedzie.
                                                  zwlaszcza jak sie po drodze wyciaga pomysly od czapy.


                                                  --
                                                  Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
                                                  • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 16:38
                                                    Nie dopisuj sobie bzdur, ktorych nie napisalam. Powtorze: moj syn nie dostawal histerii, kiedy wychodzilam do toalety. A ze ty nie widzisz roznicy pomiedzy wyjsciem na 3 min, a metodami wyplakiwania, to juz twoj problem. Zreszta nie pierwszy raz reagujesz histerycznie, kiedy ktos nie podziela twojej wizji swiata, wyciagasz teksty o terrorystach, przywiazywaniu do kaloryfera czy biciu kablem, sugerujesz, ze ktos zostawia placzace dziecko i idzie sie bawic, z duma myslac jak to fajnie mu sie udalo zlamac bachora. Nawet odpieluchowywanie kojarzy ci sie z tresura. Musialas miec bardzo smutne dziecinstwo, skoro postrzegasz rodzicielstwo tak skrajnie. Mnie na szczescie takie fantazje nie ruszaja, ale ja obserwowalam praktykow i wynioslam z domu kapital emocjonalny. Takze mozesz sobie darowac teorie i projekcje, bo akurat ja nie potrzebuje rad teoretykow.
                                                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 16:43
                                                    za bardzo sie emocjonujesz i jeszcze te osobiste wycieczki w akcie desperacji, zeby byly to bzdury.
                                                    trafiam w sedno po prostu.

                                                    --
                                                    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
                                                  • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 16:57
                                                    Czyli chcialabys byc dla dziecka taka matka, jaka sama mialas? I zadna to wycieczka osobista, tylko zwykla obserwacja. Najbardziej ostro i ortodoksyjnie reaguja osoby, ktore maja przykre doswiadczenia. Wtedy tez nie ma gdzie sie zwrocic i trzeba podpierac sie teoriami z ksiazek.
                                                  • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 17:06
                                                    no kula w płot niestety.
                                                    nie mam mega przykrych doswiadczen z dziecinstwa, jezeli chodzi o matke.
                                                    ale nie zamierzam kopiowac jej metod wychowawczych, bo byly zwyczajnie w swiecie bledne, sa przestarzale i nie braly w ogole pod uwage rozwoju emocjonalnego.
                                                    vide Ty, ktora najwyrazniej kopiujesz swoja mame w metodach wychowawczych, skoro uwazasz, ze przestarzale metody i olewanie wlasnego dziecka potrzeb jest takie swietne i kul.

                                                    Twoj wybor.
                                                    tylko dzieciaka kurcze szkoda uncertain

                                                    --
                                                    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
                                                  • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 17:12
                                                    No to jak jej metody nie braly pod uwage emocji dziecka, to nie dziwie sie, ze nie masz czego kopiowac. A pomiedzy olewaniem dziecka, a traktowaniem go jak pepek swiata jest cale spektrum modeli wychowawczych. EOT, bo dochodzimy do momentu, kiedy zaczynasz snuc swoje fantazje o cierpieniach cudzych dzieci, tworzy w glowie dramaty, jeszcze tylko brakuje stwierdzenia, ze traktuje dziecko jak debila, bo i tak lubisz sie w emocjach wyrazac.
                                  • giba116 Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:17
                                    Ashraf, leki separacyjne nie maja zadnego zwiazku z nauka i przyzwyczajaniem od malego.
                                    Kolejna faza lekow separacyjnych z tego co pamietam pojawia sie u kilkulatkow. A chyba niewiele rodzicow siedzi z dziecmi w tym wieku 24 h na dobe, lazi z nimi do toately itd a mimo wszystko sie pojawiaja. Normalna rozwojowa sprawa...
                                      • murwa.kac Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-) 29.05.14, 10:32
                                        tak.
                                        bo dziecko tego POTRZEBUJE.
                                        POTRZEBUJE mamy blisko.
                                        bo sie boi, bo jest przestraszone, bo coś tam, bo cmoś tam.
                                        i ma do tego PRAWO.
                                        tak samo jak ma PRAWO do jedzenia, kąpieli, opieki lekarskiej i spaceru.

                                        i to MIJA.
                                        nie trwa wiecznie, dziecko nie jest przyspawane do mamy do 18 czy 30 roku zycia.
                                        ze te dzieci z duzymi lekami separacyjnymi FUNKCJONUJA normalnie w zlobkach, przedszkolach, szkolach.
                                        bo WIEDZĄ i UFAJĄ, ze mama JEST blisko i w razie strachu moga na nia liczyc.

                                        dzieci jak Twoj syn, zostawiane w fazie leku separacyjnego samo (w imię Twojej ideologii niech sie bachor nauczy) nie ufaja swoim rodzicom, wlasnej matce, nie wiedza do kogo w razie strachu sie zwrocic o pomoc. bo wtedy kiedy potrzebowaly - matka je porzucala. bo musiala na kawke wyjsc, na zakupy, bo bachor ma sie nauczyc, ze matka wychodzi i ona jest najwazniejsza.

                                        --
                                        Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
                                        • ashraf Re: kiedy polubi spacery "na trzeźwo"? ;-)uja 29.05.14, 10:52
                                          Niektore dzieci maja tez ojcow, z ktorymi sa blisko zwiazane... I nie wiem skad u ciebie ta sklonnosc do tragizowania i przerysowywania, masz jakies traumy z dziecinstwa, ktore probujesz kompensowac dziecku teoriami z ksiazek o RB? Bo ja mam wspaniala, ciepla mame, ktora wychowujac mnie nie rezygnowala ze swojego zycia i nie jeczala, ze to taka orka na ugorze. Wiezi z nia wielu mi zazdrosci, wiec nie widze powodu, zeby wychowywac dziecko inaczej. No ale jak ktos doswiadczyl zimnego wychowu, to moze miec na tym punkcie skrzywienie.