Dodaj do ulubionych

czy ktoś jeszcze nie ma pomocy???

14.06.14, 21:42
Tak czytam Wasze posty o tym, jak to po porodzie przyjechały do was mamy, teściowe itp. a ja sama sad Odkąd wróciłam ze szpitala miałam tylko jeden dzień pomocy od mojej mamy, drugi dzień kąpania już sama. Mąż ma taką pracę jaką ma, niestety, pracuje długo, każdy weekend go nie ma. Mała ma miesiąc, a ja na palcach ręki mogę policzyć kiedy mąż pomógł mi wykąpać małą. Dodam, że na pomoc matki nie bardzo mogę liczyć, czuję się taka samotna, spracowana. A w domu jeszcze czterolatek...
Edytor zaawansowany
  • mamcia2014 14.06.14, 21:48
    Moj się dzisiaj w pracy dowiedział, ze chyba nie dostanie urlopu 2 tygodniowego bo ktoś życzliwy się wpisał na ten termin i nie chce odpuścić...Ostatecznie nie wiem jak się okaże ale możliwe, ze tez bede sama. Teściową o pomoc prosic na pewno nie będę bo zawsze komentuje niedociagnięcia swoich córek w opiece nad dziećmi po porodzie. Ja chcę tych komentarzy uniknąć. Mama no cóż... chcę spróbować sama ale w razie czego ona przyjedzie.
  • wilkowaona 14.06.14, 22:02
    Rozumiem jak jest ci cieżko, serio... Samodzielna opieka nad dzieckiem jest bardzo trudna, wcale nie jest to jakaś wielka przyjemność, jest to skrajnie wyczerpujące. Ja w tej chwili mam 5 mc synka, mam meza na miejscu, ktory obecnie ma dłuższy urlop. Jak nie ma go w domu, bo akurat musi cos zrobic czy załatwić to jest mi cieżko nawet wyjść do toalety, bo od ok tygodnia synek jakiś taki marudny i placzliwy jest, w domu bałagan, ja cały dzien w pizamie i tlustymi włosami, ale jest zdecydowanie łatwiej niż z takim miesięcznym maluszkiem. Teraz jest już od dawna miedzy nami (syn-my) komunikacja i jest inaczej.
    Nie wiem co ci poradzić, chyba tylko przeczekać mozna, ale łatwo powiedzieć. Bądź silna i nie przejmuj sie, powodzenia!!!
  • liszkan 14.06.14, 22:28
    My mieszkamy z dala od rodziny, od początku wiedziałam, że wszystko będzie na mojej głowie. Już w ciąży byłam na to nastawiona, że muszę dać radę. Po wyjściu ze szpitala byłam w bardzo kiepskiej formie psychicznej i zadzwoniłam do mamy i była u nas w ciągu 2 godzin, została na 2 dni, potem pojechała ( ma swoje lata i widziałam, że też brak jej już sił fizycznych) mąż miał wolne przez 2 tygodnie więc byliśmy razem. Zaraz jak skończyło się mu L4 - opieka nad żoną, wyjechał na kilka dni z pracy i zostałyśmy same. Było ciężko, zwłaszcza, że moje dziecię od 2 tygodnia miało kolki i wcale spać w nocy nie chciało. Teraz też tylko ja opiekuje się córcią, mąż wyjeżdża dość często, ale na szczęście krótkie wyjazdy, na co dzień pomaga jednak kąpiąc małą. Ogólnie brakuje mi kogoś mamy / teściowej żeby wziąć córkę na spacer a ja mogłabym ogarnąć dom itp czy też wyjść gdzieś do ludzi i zmienić na chwilę otoczenie.

  • milkahelena 14.06.14, 22:22
    to widzę nie byłam i nie jestem sama! przez 1szy tydzień też była mama i jednocześnie ojciec dziecka. Potem już sama tylko, i właściwie tak się przyzwyczaiłam, że robiłam wszystko sama.Oczywiście w domu czętso i długo brudno było i z jedzeniem kiepsko, ale przeżyłam...
    Mała ma teraz 10 miesięcy i już można jakoś trochę lżej mimo, że trzeba cały czas uważać co tam zechce połknąć znienacka i wyszpera czy urwie czy nie będzie chciała się wspinać na kanapę, fotel. I pocieszę Cię, bo teraz będę na pewno sama dalej z malutką. Na pewno życie ułatwiła mi chusta a potem nosidło, z którymi to się nie rozstawałam i tak się przyzwyczaiłam, że nie potrafię zrezygnować z nosidła już i przenieść się na wózek. smile może już na lekką spacerówkę.
  • mmajcka 14.06.14, 23:07
    Tak jak pisalam. Mieszkam daaaaleko. Mame zaprosilam na nasze i mamy zyczenie smile Jak pojechala czulam sie jak bez palca u jednej reki. Potem jakos znalazlam rytm dnia. Ciezko bylo, bo maz duzo pracuje. Bywaly dni, ze corki nie widzial bo albo jeszcze spala albo juz. Teraz jestem na wakacjach w Polsce i czuje sie znowu rozpieszczana na maksa. Az sie boje co to bedzie po przyjezdzie do domu sad
  • murwa.kac 15.06.14, 06:49
    tylko partnera.
    zadych mam, tesciowych, cioc, etc.
    inna sprawa, ze po prostu nie chcialam, zeby ktos mi sie paletal. a poza tym uwazalam, ze najlepiej, najsprawniej i najszybciej w nowy rytm, w zycie z dzieckiem, niemowlakiem wejdziemy jak bedziemy z tym sami tak jak docelowo byc powinno.

    z tym, ze moj partner zajmowal sie dzieckiem na rowni ze mna. nie pomagal. zajmowal sie, bo to w koncu jego dziecko. pomoc to facet moze przyniesc zakupy do domu, a nie opiekowac sie wlasnym dzieckiem.
    prace mial upierdliwa, wracal pozno do domu - to ja zmienil. nie po to sie na dziecko decydowal zeby widziec syna przez godzine dziennie.

    --
    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
  • tomelanka 15.06.14, 07:32
    Zgadzam się. Mój był w domu 2 tyg ale po tygodniu mógłby spokojnie wrócić ale że jest na zleceniu to brak pracy= brak forsy wink ale to było po drugim porodzie także wiedzialam co i jak. Maz robi wszystko przy dzieciach jedynie jak byli całkiem malency to nie bardzo chciał kapac ale ja to lubilam także spoko, zresztą chodziło o sam moment przebywania w wannie wink każdy na wieczór ma swój przydział do ogarniecia-on 2,5 latka ja 4 mies. Teraz malenstwo zasypia samo ale wcześniej trzeba ja było lulac pod okapem i to właśnie robił on wink przebiera pieluchy, ubiera, szykuje mleko, jak trzeba isc do szpitala na jakieś badanie to się zwalnia z pracy bo mam problem z kręgosłupem i nie daje rady targnac jej z fotelikiem, zresztą ktoś z drugim musi zostac. Często bierze ich oboje lub choć starszego na dwor żebym mogla odpocząć.
    W domu robi wszystko, co potrzeba, często nie potrzeba bo ogarne przez dzien ale jak jest potrzeba to zakupy, sprzątanie, robi sobie kanapki do pracy, prasuje swoje ciuchy-prasujemy tylko przed wloseniem. Zawsze wynosi śmieci i chodzi do piwnicy.I w weekendy gotuje i piecze bo lubi. I pracuje 10-11 godzin dziennie fizycznie, conajmniej 2 h to dojazd ale czasem dojeżdża 2,5 h w jedna strone. I nie wymawia się że zmęczony. Inna sprawa że staram się go mocno nie eksploatować, ale śmieci wyrzuca jak idzie palic np wink także da się
    Z pomocy innych to czasem mama przyjeżdża na pół godzinki w dzień dzieci popilnowac jak muszę zalatwic coś w urzędzie albo jechać z małą na szczepionkę albo ostatnio musialam jechać z małym na rentgen czaszki uncertain czasem weźmie w weekend starszego na noc teraz jest wlasnie taki weekend, starszy pierwszy raz pojechal aż na dwie noce ale maz wydzwania co cheile
  • kondolyza 15.06.14, 09:07
    mój mąż też pracuje, a ja z pierwszym i drugim od poczatku byłam sama, bez żadnych babć, mam i teściowych.
    wspominam to bardzo dobrze
    nie wyobrażam sobie mieć w domu mamę w okresie tak newralgicznym.
  • pavia 15.06.14, 10:52
    U nas też jest tak, że mama mieszka 200 km od nas, więc nie bardzo możemy liczyć na jej pomoc. Mąż ma umowę zlecenie, więc każdy dzień nieobecności to mniejsza pensja- po przyjsciu ze szpitala zostałam praktycznie sama- mama przyjechała tylko na kilka dni. Na początku było mi bardzo ciężko psychicznie, bo nawet zjeść nie mogłam tego, co chciałam- bo zakupy robił mąż po drodze. Podobnie jak u Ciebie, nie ma go praktycznie całe dnie, jest w domu ok. 19 i co drugi weekend jest w pracy. Ale odkąd zrobiło się ciepło i zaczęłyśmy wychodzić na spacery, jest nam we dwie bardzo dobrze. Malutka skończyła 4 miesiące, jest coraz bardziej kontaktowa i siedzenie z nią jest dla mnie ogromną przyjemnością. Mąż po przyjściu z pracy zajmuje się małą ok. godziny, bo mała zaraz idzie spać. Ale wtedy mała należy do niego. Podobnie w weekendy, wychodzą na spacer we dwoje, bawią się we dwoje- tata stara się nadrabiać czas.
  • notalent 15.06.14, 11:08
    rozumiem Ciebie całkowicie. Myśl tylko o tym że to tylko chwilowe, że to przejdzie. Poświęcisz się i będzie lepiej. Powodzenia trzymaj się smile
  • allianc 15.06.14, 11:38
    Ja tydzień temu urodziłam drugie dziecko. Mam w domu jeszcze nie spełna dwulatkę. nie wiem czy to normalne, ale troche zazdroszcze innym, bo moja mama mieszka ode mnie 300 m, a jak urodziłam pierwszą córkę to i owszem przyjechała do szpitala, odwiedziła w domu,ale na zasadzie odwiedzin. nigdy nie zaproponowała , że może pomóc i nie chodzi o zajmowanie się dzieckiem tylko jakies wsparcie. Pierwsze dziecko było dla mnie szokiem, płakałam kilka dni, nie dawałam sobie rady. wystarczyło poprasować, przynieść jedzenie, przygotowac obiad, zapytac czy nie pomóc.Po za tym teraz córka ma 2 lata a szczerze ci powiem,że moja mama zostanie z nią, zajmie się z nią,ale niogdy z własnej inicjatywy, nigdy nie zapytała sama czy moze wyjść z nią na spacer itp, zostaje tylko jak ja ja poproszę bo muszę cos zalatwić. Szkoda mi jak widze jak mamy moich kolezanek chodza na spacery z wnuczkami z własnej inicjatywy, mówiłm jej o tym ona twierdzi,że może juz jest stara i jest zmęczona, tylko,że ona ma 50 lat, nie 70. Teraz jak urodziłam mama została z małą na noc aby mąż mógłbyc przy porodzie, a potem 2h dziennie aby mąż mógł mnie odwiedzic i mimo iz mam 2 na głowie to niestety mama wpadnie an chwilę w drodze do sklepu, chyba zaspokoić sumienie, obowiązek, że odwiedza, posiedzi 15 minut i jedzie, nie zapyta czy by nie pomóc, nie zabrać starszej, ale daje radę, może to normalne zachowanie ,a ja wymagam nie wiem czego?
  • murwa.kac 15.06.14, 11:47
    no ma prawo byc zmeczona i ma calkowite prawo nie chciec zajmowac sie dziecmi.
    wszak ona swoje juz nianczyla i wychowala, prawda?

    obowiazku nie ma, co najwyzej dobra wole.
    skoro zajmuje sie jak poprosisz - nie bardzo rozumiem Twoj problem?

    --
    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
  • allianc 15.06.14, 12:22
    no tak owszem ona swoje odchowała tylko jest mi przykro, ze mama nie ma własnej chęci aby spedzic czas z wnuczką. moja córka starsza ma 2 lata i ani razu nie zdazylo sie aby mama z wlasnej inicjatywy w niedzielne popoludnie chciala spedzic czas z wnuczką, raczej traktuje to jak obowiazek gdy juz trzeba zostac, to chyba nie jest normalne do konca, nie chce sama ok, ale moglaby wyjsc nawet ze mna i z mala na spacer prawda
  • murwa.kac 15.06.14, 12:40
    ale naprawde dla kobiety w tym wieku przebywanie z dwulatkiem moze byc meczace. po prostu. zwyczajnie.
    dla mnie jest meczace, a co dopiero w tym wieku. dwulatki sa ruchliwe, upierdliwe, caly czas cos chca, nie ma chwili spokoju - sama chyba dobrze o tym wiesz najlepiej.

    i ja osobiscie jestem w stanie zrozumiec niechec Twojej mamy do pomocy w wiekszym zakresie, niz o to prosisz. ona ma juz swoje lata, swoje przepracowala, swoje dzieci odchowala. ma zwyczajnie w swiecie prawo dysponowac swoim czasem jak sobie o tym zamarzy. i skoro w tym spektrum nie miesci sie zajmowanie wnukami - nalezy to uszanowac.

    rozumiem, ze dla Ciebie sytuacja moze byc i jest na pewno ciezka. ale decydujac sie na dzieci chyba o tym wiedzialas?
    zaangazuj meza bardziej do opieki nad dziecmi, raz na tydzien, dwa organizuj sobie wychodne bez dzieci (dla psychiki), zorganizuj platna pomoc w postaci niani czy nawet zaprzyjaznionej licealistki sasiadki, zeby oddech zlapac.

    masz sporo mozliwosci i kierowanie swojej frustracji i zmeczenia na swoja mame, ze niby ona powinna Ci zdjac z barkow odpowiedzialnosc i ciezar - nie tedy droga IMO.

    --
    Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
  • allianc 15.06.14, 12:53
    ty mnie nie rozumiesz. oczywiście to moje dzieci masz rację zgadzam się z tobą w 100 % i może źle to ujelam ale broń boże nie wymagamy aby mama wzięła moje dzieci a ją leżała albo balowala.mama swoje odchowala i nie ma obowiązku. ją bym chciala aby czasem z własnej inicjatywy chciała spędzić czas z wnuczka żeby to był dla niej przyjemność a nie przykry obowiązek bo jest to dla mnie przykre i jeśli sama nie chce zostać z dwulatka bo jest to męczące to chociaż raz na.jakiś czas mogłaby wyjść że mną i z mała na dwór gdzie wiadomo to ją będę zajmować się nią w tych meczacyvh chwilach i uważam że to nie jest do końca normalne bo większość babci ma chęć spędzić czas z wnukiem nie mówiąc o obowiązkach tylko o przyjście w gości pobawić się z dzieckiem. moja mała.przez długi czas nawet nie mówiła baba bo matka była rzadszym gościem niż sąsiadka.tylko tyle nie mówię o przerzucaniu wychowania i obowiązków związanych z moimi dziećmi na.moja mamę.
  • tankky 15.06.14, 13:46
    Ja Ciebie rozumiem. Moja teściowa mimo, że jesteśmy u nich prawie w każdy weekend synka (11 miesiecy) na rękach miała może z 3 razy , unika go jak nasz pies big_grin Ale mnie to bardziej śmieszy niż martwi, jej sprawa.

    Moja mama w prawdzie lubi zajmować się wnukami, ale też nigdy jakoś sama nie wyskakuje żebyśmy jej syna podrzucili. Raczej działa to na zasadzie, że nigdy nie zdarzyło im się odmówić zostania z nim nawet na cały weekend, no i mają świetny kontakt z wnukami, więc złego słowa nie powiem.
  • mayaalex 15.06.14, 16:24
    ja to rozumiem. mama oczywiscie moze byc zmeczona, moze nie miec ochoty zajmowac sie dwulatkiem, moze nawet z zywym dwulatkiem nie dawac sobie rady. ALE w rodzinie wazne jest wsparcie - jesli ktos jest akurat slabszy, chory, w trudniejszej sytuacji, to pytamy, czy czegos nie potrzeba i pomagamy chocby troche. jak nie opieka nad starszakiem to moze ogarnieciem mieszkania lub ugotowaniem zupy na dwa dni albo powieszeniem prania albo zrobieniem zakupow.
    ja akurat mialam mame a potem cala rodzine na poczatku przy pierwszym dziecku i bardzo tego zalowalam - wiecej sie trzeba bylo nimi zajmowac iwiecej mnie to nerwow kosztowalo niz mialam z nich pomocy (mimo, ze pomysl przyjazdu byl calkowicie ich pomyslem). Przy drugim juz z gory powiedzielismy, ze zapraszamy pozniej, jak sie ogarniemy. Ale mysle, ze w fajnej, dobrze funkcjonujacej rodzinie, jesli poprosimy o pomoc, to powinnismy ja dostac.
  • bea-luz 17.06.14, 09:48
    Jakkolwiek ci jest przykro i jakkolwiek cie rozumiem, zapominasz o jednej rzeczy- nie kazdy lubi dzieci, szczegolnie w wieku tych 2-3 lat. Oczywiscie twoja mama jest biologicznie predysynowana aby kochac ciebie i twoje dzieci ale nie musi ich lubic. Nie mowie, ze tak jest na pewno, natomiast znam takie osoby i ciezko im z wlasnej inicjatywy sie dziecmi zajmowac badz przebywac, nawet w rodzinie. Najczesciej odnajduja dobry kontakt kiedy dziecko pojdzie do szkoly i bedzie mozna z nimi normalnie, powiedzmy, porozmawiac.
  • ashraf 17.06.14, 10:08
    A ja cie rozumiem, bylo by mi bardzo przykro, gdyby nasi rodzice nie chcieli spedzac czasu z wnukami... dziadkowie nie maja obowiazku zajmowania sie wnukami i zastepownia rodzicow w ich obowiazkach, ale w rodzinie o normalnych relacjach dziadkowie sami daza do kontaktu z wnukami, do aktywnej obecnosci w ich zyciu, budowaniu cieplej relacji.
  • giba116 15.06.14, 12:27
    Wydaje mi sie, ze chodzi o wsparcie, o pomoc szczera a nie "wymuszona".
    Owszem, babcia nie ma obowiazku zajmowac sie wnukami ale wg mnie relacja matka - corka jest szczegolna. I w trudnych chwilach czlowiek zawsze szuka pocieszenia i wsparcia w matce, niezaleznie od wieku. Nie wydaje mi sie, zeby w zyciu zdarzala sie wieksza rewolucja niz pojawienie sie dziecka. I matka ma prawo czuc sie zagubiona. I taka "wymuszona" pomoc, badz jej brak czasem moze dodatkowo dokapac mamie, ktora czuje sie zawiedziona. Bo to jej matka, najwazniejsza osoba na swiecie w sytuacji totalnego chaosu i zagubienia odwraca sie plecami.
  • zuzka78 15.06.14, 16:15
    100% racji!
  • gingerana 24.06.14, 14:26
    Dokładnie! Mi też byłoby przykro, gdyby Babcie unikały kontaktu z wnuczką. Na szczęście jest odwrotnie - obie są we wnuczce zakochane i zawsze pomogą gdy poproszę albo same oferują swoją pomoc. Czasem jest to opieka nad Małą, a czasem zrobienie obiadu, prasowanie czy sprzątniecie. Obie są już na emeryturze, ale siłę na pomoc znajdują, bo chcą! Nawet jak mówią, że są zmęczone itd., to i tak chcą pomagać i nie daj Boże bym odmówiła wink Zaraz by się obraziły. I ja uważam, że to naturalne, że babcie pomagają córkom/synowym w opiece nad wnukami. To jest normalne, dawno temu tak się właśnie zachowywały rodziny, więc jak mama/teściowa mieszka blisko, to uważam że to naturalne, że oczekujemy od niej pomocy albo że ona sama ją oferuje. Tata dziecka nie zawsze może się w opiekę nad dzieckiem zaangażować w takim stopniu jak mama czy babcia. A powiedzieć "to niech zmieni pracę" jest łatwo.
    Ja uczciwie przyznaję, że bez pomocy Babć byłoby mi bardzo ciężko, bo moja Córeczka jest bardzo niespokojnym, niecierpliwym i wymagającym dzieckiem wink I mimo że daję jej całą siebie, a mąż kiedy może też się jej podporządkowuje, to i tak czasem sami nie dajemy rady wink
  • murwa.kac 25.06.14, 05:18
    gingerana napisała:

    CytatTata dziecka nie zawsze może się w opiekę nad dzieckiem zaangażować w takim stopniu jak mama czy babcia.

    sorry, ale dla mnie to kuriozum.
    od OJCA wlasnego dziecka nie wymagasz, zeby sprostal swoim obowiazkom i bez mrugniecia okiem usprawiedliwiasz (???????) a od babci oczeujesz, ze zdejmie z Ciebie ciezar, ktory powinien wlasnie ojciec zdjac??
    tu nie mowa o samym kontakcie, tylko o tym, ze babcia nie daje sie wrobic obowiazki, ktore nie sa jej.

    nie rozumiem, dlaczego tak latwo usprawiedliwiacie i odpuszczacie lenistwo swoich facetow...
    i padacie na pysk albo uciekacie sie do pomocy osob, ktorych obowiazkiem to nie jest. a jak dana osoba nie ma ochoty - foch.
    do ojcow dzieci miejcie pretensje, a nie do ducha winnych babć.

    --
    Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
  • gingerana 25.06.14, 23:15
    Murwa, co Ty taka czepliwa jesteś? Nie rozumiem, dlaczego dla Ciebie to kuriozum. Ty masz inne poglądy, co nie znaczy, że Ty masz rację.
    Ja nie usprawiedliwiam mojego męża bez mrugnięcia okiem, bo i nie czuję, że jest potrzeba go usprawiedliwiać. Stwierdzam fakt. Dla mnie to normalne, że ja, będąc na macierzyńskim, w większym stopniu zajmuję się dzieckiem, niż mąż, który od rana do nocy zapier.... w pracy, by zapewnić nam bardzo porządne warunki. W Twojej rodzinie są inne zasady, równy podział obowiązków i OK, szanuję to, rozumiem i nie bulwersuję się tym, że np. Ty wymagasz, by Twój facet oprócz tego, że pracuje, to w równym stopniu z Tobą opiekował się dziećmi (swoją droga jak możecie podzielić po równo te obowiązki, zakładając, że on ileś godzin jest poza domem w pracy? chyba że macie jakąś inną sytuację). A moja mama i teściowa są na emeryturze, mają dużo wolnego czasu, fajnie go sobie organizują (a nie, że tylko wnuki), ale też bardzo chcą pomagać! To takie dziwne? Jeśli to takie dziwne, to dlaczego w większości rodzin to funkcjonuje i wszystkim z tym dobrze? A nie pomyślałaś, że osoby w ich wieku często czują się opuszczone przez dzieci (bo te mają własne rodziny) i niepotrzebne? I czują się szczęśliwe, gdy mogą się angażować w opiekę nad wnukami, bo widzą jak bardzo ich pomoc jest ważna.
    I jeszcze coś - uważasz, że praca od rana do nocy jest lenistwem? Nie jest, prawda? I ja pracuję w ten sposób przy dziecku, a mąż w swojej pracy + opieka nad dzieckiem przed i po pracy. Więc wybacz, ale lenistwo to pasuje tu jak pięść do nosa tongue_out
    Miej więcej wyrozumiałości, bo niepotrzebnie atakujesz wink
  • lidek0 17.06.14, 19:38
    A poprosiłaś mamę o pomoc? Może ona zwyczajnie się nie domyśliła? Ja bym sama wprost powiedziała.
    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • kjut 15.06.14, 11:47
    Ja mam mamę 350 km od siebie i teściową 550. Teściowa mówiła przed porodem, że ona się nie oferuje, bo wie, że zrobi to moja mama i ze ja na pewno będę się czuła swobodniej ze swoją mama (co było prawdą). Mama z kolei miała zaklepany urlop i była "pod telefonem". Z tym ze ja pomocy nie chciałam. Mój mąż wziął od razu dwa tygodnie ojcowskiego, wiec na początku byliśmy w trójkę. Potem już sobie radziłam w domu sama (męża nie ma w domu od 7 do prawie 18). Mama bardzo chciała pomóc, wiec poprosiłam o ugotowane mi obiadów na zapas do słoików i zamrażalnika. Przywiozła mi je wraz z pierwszymi odwiedzinami smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdci09kpnpulmcv.png
  • cocainne 15.06.14, 20:29
    Oj jak dobrze Cię rozumiem... Ja na codzień mam sama na głowie dwójkę - 9 i 20 miesięczniaka smile Mąż wyjeżdża na minimum 3-4 dni a max. na 3-4 tyg. Wraca do domu na 2-3 dni i tak w kółko od lutego do listopada. Wszelkie zakupy, lekarze itp. są na mojej głowie. Mama wpada w niedziele na pare godzin a teściowa raz na miesiąc. Myśle że logistykę mam teraz w małym palcu smile. Pocieszam się, że dzieciaki niedługo będą bardziej samodzielne i będzie łatwiej.
  • sofja 15.06.14, 20:59
    od początku byliśmy sami - mąż przez pierwsze dwa tygodnie był z nami w domu i ogarniał wszystkie domowe obowiązki plus naładowywanie mnie pozytywną energią smile naprawdę jego optymizm i spokój były wtedy cenniejsze niż ciepły obiadek smile
    po tym czasie poszedł do pracy (mniej więcej 7:30-17 go nie ma) i zaczęłam się mniej więcej ogarniać z domowymi tematami 2 m-ce temu (nasza córa ma 5 m-cy). i to też bez brawury - tyle, żeby jakiś prosty obiad był, z grubsza ogarnięte w domu, pranie, drobne zakupy. większe zakupy robię jak wieczorem mała śpi ok. 20, chatę tak konkretnie sprzątamy zazwyczaj razem w weekend, jak nam nie szkoda na to czasu wink jak nam szkoda, to ja staram się zorganizować tak, żeby posprzątać z małą.
    mąż po powrocie z pracy spędza czas z maluchem (przebiera, bawi się, kąpie), a ja w tym czasie coś tam gotuję na następny dzień, ogarniam chatę, czy po prostu poleżę z nogami do góry ;-P
    rozumiem, co czujesz.... czasem, gdy mąż musi wyjechać na kilka dni i sama wszystko ogarniam, też czuję się samotna. a to tylko kilka dni! i to z jednym maluszkiem! dla mnie jesteś superbohaterka smile)) (wiem, że marne to pocieszenie, ale chciałam spróbować ;-P)
  • mag1982 15.06.14, 21:29
    Nie mam do pomocy nikogo poza mężem, który akurat ma ciężki okres w pracy i wraca późno. Poza 3,5 m-cznm niemowlakiem mam w domu jeszcze trzylatkę. Wszędzie je targam ze sobą. Byłyśmy już wszystkie na szczepieniu młodszej i u dentysty ze starszą o zwykłych wizytach u lekarza nie wspominając.
  • saanka84 16.06.14, 11:51
    a ja od poczatku jestem sama. rodzina 1000 km od nas. po porodzie bylam zdana na siebie bo maz zaczal nowa prace i nie dostal nawet dnia wolnego. i tak jest do dzis ze sama opiekuje sie mala a ona ma juz 9,5 miesiaca. na poczatku bylo ciezko, placz i zalamanie ze nie dam juz rady. wtedy maz pomagal bo zabieral nas do samochodu na jakas wycieczke zeby odreagowac. moja mama przyjechala jak mala miala 1,5 miesiac na tydzien w odwiedziny i to tyle. i dalam i daje rade. mam kolezanke ktora od poczatku miala pomoc calodobowa od rodzicow i perspektywa ze moze sama zostac z mala chocby na jeden dzien tak ja przaraza ze prawie mi sie poplakala. paranoja. ale tak to jest jak czlowiek przyzwyczai sie do pomocy innych. jest ciezko, chwilami mam ochote wyjsc i zamknac za soba drzwi ale trzeba podniesc glowe wysoko i nie dac sie poniesc emocja. myslam ze z wiekiem bedzie ladwiej z niemowlakiem ale nic mylnego, jest coraz ciezej tym bardziej ze u nas ciagle ogromne problemy ze spaniem szczegolnie w nocy + wychodza zeby. dasz rade bo kobiety maja w sobie te sile co zaden chlop nie ma wink
  • asia_i_p 16.06.14, 21:35
    Ja mam tylko męża, od 18 do nocy, bo w pracy jest, z dojazdami licząc 6-18. No i córkę, która fizycznie za dużo nie pomoże, ale można z nią pogadać, a to bardzo dużo.

    Mama nie żyje, teściowa "nie chce nam zawracać głowy" - myślałam, że rzeczywiście, ale ostatnio się przyznała, że się obraziła (spytała męża, czy może przyjechać któregoś dnia, a on powiedział, żeby może w innym terminie, bo już będą trzy osoby - na usprawiedliwienie mamy to, że mały miał wtedy niecałe dwa tygodnie, a te trzy osoby były tylko dlatego, że gdyby nie zobaczyły małego wtedy, to następny raz zobaczyłyby kilkumiesięcznego).
    --
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
  • zuzanelle 17.06.14, 04:58
    A co myślicie o zatrudnieniu opiekunki na co dzień (bez weekendów) na pól etatu? Mąż ma pracy od groma i rzadko jest w domu. Ale czy nie jest to fanaberia? Mnie sprowadzono na ziemię mówiąc że takie rzeczy tylko w filmach. Bo w tym czasie matka nie pracuje tyko odpoczywa smile
  • murwa.kac 17.06.14, 05:23
    no i niech odpoczywa. odpoczynek jest fanaberia? prosze Cie.

    pewnie ze zatrudniaj jak masz mozliwosc i nie sluchaj glosow zawistnych ludzi!

    --
    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
  • mayaalex 17.06.14, 16:28
    to jest bardzo dobry pomysl!
  • mmajcka 17.06.14, 17:13
    zuzanelle napisała:

    > A co myślicie o zatrudnieniu opiekunki na co dzień (bez weekendów) na pól etatu
    > ? Mąż ma pracy od groma i rzadko jest w domu. Ale czy nie jest to fanaberia? Mn
    > ie sprowadzono na ziemię mówiąc że takie rzeczy tylko w filmach. Bo w tym czasi
    > e matka nie pracuje tyko odpoczywa smile

    A niech ludzie nazywaja to jak chca!!
    Jezeli macie taka mozliwosc. Maz sie zgadza. To czemu nie?
  • ashraf 17.06.14, 21:18
    Ale kto cię sprowadził na ziemię? I dlaczego pozwalasz obcym zaglądać sobie do portfela? Jeśli nie odejmujecie sobie od ust, żeby zatrudnić pomoc, to wasza sprawa i wasze pieniądze oraz czas. My sami rozważamy zatrudnienie pani sprzątającej od września, bo mąż będzie więcej pracował, a ja nie mam zamiaru przejąć wszystkich obowiązków domowych, nie mamy też ochoty zażynać się wieczorami ani w weekendy.
  • lidek0 17.06.14, 19:36
    Nie masz możliwości zatrudnienia kogoś do pomocy nawet na kilka godzin w tygodniu do starszego dziecka /nie chodzi do przedszkola?/. Tatuś też powinien włączać się w opiekę, bo jaki potem będzie miał kontakt z dzieckiem? Całe życie weekendy będą w pracy?/poważnienie da się tego choć trochę zmienić?/
    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • mamatomika 17.06.14, 21:32
    Opiekunka to wspaniala osoba! U nas bylo podobnie, tez za bardzo nie mielismy z kim dzieci zostawic. Tesciowa tylko brala jak musiala...bron Boze na wieczor...
    Teraz od stycznia mamy super opiekunke! Przychodzi w srody i soboty na 3-4 godziny + jesli mamy wieczorne wychodne. Ja w tym czasie albo odrabiam jakies zaleglosci ( n.p. prasowanie) ale przewaznie nie robie nic! Poprostu odpoczywam lub jade z przyjaciolka na zakupy smile
    Super sprawa, moge tylko polecic !!!
    A tesciowej juz pytac nie musze...moze mnie... no wiecie...w to...buzi, buzi smile

    --
    matka.madzi napisała: Od soczków i napojów niunie puchnom i umierajom!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka