Dodaj do ulubionych

Rodzic vs Partner - jak się nie zapędzić?

17.11.14, 13:12
Ostatnio trafiłam na artykuł na yahoo parenting - w telegraficznym skrócie o tym jak mega zaangażowanie w rodzicielstwo może doprowadzić do rozpadu małżeństwa o_O

Bo w pewnym momencie nasza uwaga jest skupiona tylko i wyłącznie na dzieciach, rozmowy kręcą się głównie wokół dzieci i gdzieś tam po drodze zapominamy, że ta osoba obok nas to nie jest tylko tata/mama naszego dziecka, ale przede wszystkim osoba, którą się pokochało, ktoś kto nas zafascynował, rozbawiał, podniecał itd. Nie jest to już takie proste, kiedy bobas a potem skrzat zajmuje 25 godzin z Waszej doby, jest się chronicznie niedospanym/osłabionym/wyczerpanym, a symbolem luksusu staje się dłuższe posiedzenie w wannie i kto wie, może nawet pomalowanie paznokci (dobra, zapędziłam się z tym paznokciami tongue_out).

Ktoś może powiedzieć, ot proza życia, okres narzeczeństwa się kończy, potem też kończy się miesiąc miodowy i wtarabania sie szarość dnia codziennego... Jak sprawa wygląda z Waszego punktu widzenia, jak dbacie o to, żeby oprócz teamu opiekunów pozostać po prostu... sobą w związku? Jestem ciekawa zdań świeżych mam, takich jak ja, ale też mam z długim doświadczeniem, które mogą stwierdzić jak macierzyństwo i tacierzyństwo wpłynęło na ich związek.

To co ja planuję wprowadzić to tzw. "alone time" z mężem. Na razie idzie nam słabo, na randki nie chodzimy, bo córa mocno jeszcze cycusiowa, ale chociaż wieczorem sobie poleżymy i obejrzemy wspólnie serial czy film (szaleństwo, I know big_grin). Ale myślę, że jeszcze kilka miesięcy i mała da nam większe pole manewru smile

--
www.bieniewicka.pl
Edytor zaawansowany
  • stysia1987 17.11.14, 13:46
    Raz na dwa tyg Ewka zostaje na kilka godzin z moja mama. I tak od kiedy skończyła 3 tyg. Je z butelki moje mleko. Teraz zaczynają się schody bo niechętnie zostaje z kimś innym i jest ryk.

    A poza tym staramy się spędzić razem jak najwięcej czasu w weekend. Usypiamy wcześniej a potem filmy, seriale, a nawet lampka wina smile
  • tankky 17.11.14, 14:11
    Ja się martwię w drugą stronę, że Synek za mało zawładnął naszym życiem i za mało o nim rozmawiamy. Jestesmy oboje z mężem mocno zapracowani, a że pracujemy wspólnie to też dużo razem spędzamy czasu. W sumie nie wiele się zmieniło w naszych relacjach od urodzenia Synka, bardzo się kochamy teraz we trójkę.
  • szonik1 17.11.14, 14:31
    Za mało?Czyli?
  • tankky 17.11.14, 15:07
    Przez ostatni miesiąc obydwoje byliśmy pochłonięci kampania wyborczą i Synek bardzo dużo czasu spędzał z dziadkami. Smutno mi jest, że już z nim nie siedzę w domu tongue_out Ale wiem, że jak będę w domu to będę bardzo tęsknić za pracą i swoimi sprawami. Tak źle i tak nie dobrze.
  • nothing.at.all 17.11.14, 14:33
    No cóż..na razie jest dziecko 24 h na dobe i czasu dla siebie i dla Partnera mało, a czasami nawet wcale. Brakuje mi bardzo tego wspólnego czasu brz Wrzaskunia ale córka na razie wymagająca i rodziny do pomocy brak. Wieczorami tez padam i kładę się szybko aby choć trochę pospac ciągłym snem zanim wstanie na pierwsze jedzenie (ten pierwszy sen jest naj dłuższy, bo potem się budzi non stop i choć śpimy razem to jakoś i tak ją nie spiewink). Mąż też zmęczony bp ma dużo pracy ostatnio i po maratonach nocnych córki. Czyli mogę powiedzieć że na razie NAS nie ma a jest DZIECKO mon stop.
    I tak jakoś wychodzi ze rozmowy są o dziecku głównie.
    Czasami sobie myślę że trzeba było na mleko sztuczne przejść wtedy jakąś serdeczna ciocie na wieczór ściągnąć i wyjść do kina czy na spacer we dwoje. Byłoby to prostsze. A tak co 2h karmienie. A ostatnio nawet częściej. Laktaze em nic uciagnac nie mogę więc zostawienie mleka jest niemożliwe. Zresztą i butelki nie zna.
    Mam nadzieje że za chwilę...dwa, trzy, może cztery miesiące będzie szans gdzieś wyjść bez córki i zostawić ja z warzywami i woda.
  • nothing.at.all 17.11.14, 14:38
    Dodam jeszcze ze w weekend staramy się być ze sobą dużo poza czasem kiedy trzeba cos załatwić. Wtedy razem lezymy i tulamy się, robimy razem śniadanie. Wspólny spacer we trójkę. Trochę tv czy jakiś film. Jednak wszystko jest we trójkę i naprawdę tego czasu we dwoje brakujesad.
    Dlatego chętnie poczytam wątek i może coś wykorzystam jak wskrzesić naswink.
  • nothing.at.all 17.11.14, 14:42
    I tu masz w temacie:

    dziecisawazne.pl/6-sposobow-aby-zadbac-o-swoje-malzenstwo/
    Punkt 4 u nad zupełnie nie działa. Dziecko zakładnelo całym naszym czasem. Dobre rady wskazane - jak to poprawić smile.
  • bieniewicka 17.11.14, 16:07
    Może potrzeba czasu? Żeby emocje związane z pojawieniem się dziecka opadły trochę i nabrać dystansu ?

    Poza tym, patrząc na wypowiedź Toli, naprawdę okrutnie dużo zależy od temperamentu i zapotrzebowań dziecka. Czy ma kłopoty zdrowotne, czy jest bardzo absorbujące, czy śpi w nocy, jak bardzo jest płaczliwe, czy daje zostawić się z innym opiekunem, jak jest karmione (bo przecież to też ma ogromny wpływ). To wszystko przecież rzutuje na stan psychiczny i fizyczny (najczęściej) mamy, która z tym niemowlakiem spędza większość swojego czasu.


    --
    www.bieniewicka.pl
  • nothing.at.all 17.11.14, 20:47
    Emocje to już opadły. Ale przywykniecie do nowej roli jeszcze trwa.
    Pewnie masz rację ze od charakteru dziecka zależy wiele. Mam nadzieje że z czasem będzie lepiejm
  • tola2014 17.11.14, 15:13
    A my raz w tygodniu, czasami dwa razy zostawiamy córeczkę u którejś z babć. Chociaż po to, żebyśmy sami posiedzieli w domu, pojechali na zakupy czy posprzątali chałupkę. Dwa razy w miesiącu (czasami raz) idziemy właśnie na randkę - mąż się śmieje, że na wódkę mnie zabiera i tańce. Czasem sami, czasem ze znajomymi. Nasza N. raczej bezproblemowa w nocy (nie licząc pobudek koło 3, ale o tej zwykle już jesteśmy w domu. Wtedy któraś z babć zostaje u nas na noc i tylko smoczka w razie czego poda. Poza tym codziennie wieczorem siadamy sobie na kanapie w towarzystwie naszego psa, albo gapimy się w pudło hehe, albo gadamy o wszystkim i o niczym. Wczoraj np. mój mąż zrobił nam piknik na podłodze (można?..... można smile I były świeczki i piwko i wspaniały sex smile Czasami też wychodzimy osobno (mąż browar z kumplami, ja drineczek lub kawka z koleżanką). Także myślę, że nie grozi nam zapomnienie co do funkcji jaką spełniamy wobec siebie i w ogóle w społeczeństwie.
  • bieniewicka 17.11.14, 16:00
    Tola w jakim wieku masz dziecko??? smile

    Olaboga, ile to zależy od malucha! Tzn. ile można zdziałać przy tzw. "bezproblemowym" bobasie jak Tola sama mówisz. Jeśli śpi kiedy spać powinno tongue_out i daje człowiekowi się zregenerować smile Ja jak np mam tylko z 3 pobudki w nocy to jestem innym człowiek, od razu sił więcej. Mój mąż w ogóle mówi że on nie wie jak ja funkcjonuje jeszcze. W sumie to ja też nie wiem tongue_out

    Uuuu, w naszym domostwie to jeszcze potrwa. Po pierwsze córcia jest kp i butelki w nocy nie akceptuje i regularnie w nocy też je - smoczek nie wystarczy włożyć. W nocy moja mała to po prsotu jest taki ssak na resorach że szok, instyktem jest gnana jak szalona. Nie budzi się tylko jak poczuje że jestem już obok to macha buzią i językim, cała jest po prostu głodem i pragnieniem, strasznie mnie to rozczula.

    Ale mogłaby to jednak j trochę rzadziej robić w nocy tongue_out

    --
    www.bieniewicka.pl
  • tola2014 17.11.14, 16:25
    Coreczka ma prawie 9 miesiecy i faktycznie jest bezproblemowa. Mam świadomość, ze wszystko zalezy od malucha. My od 3 misiaca karmimy mm, takze w nocy od 4 miesiaca juz nie je. Za to jak sie przebudzi nad ranem to od jakiegos czasu bardzo chce do nas- oczywiście nie odmawiamy. Uwielbiam sie do niej przytulac smile tatus zreszta tez. Racja, jestem najczęściej wypoczeta i zregenerowana. Tym bardziej ze najczęściej spimy dlugo- 8 w porywach 9. Jak wstaje wcześniej to i tak tata juz urzeduje. Bawia sie razem, a ja jeszcze leniuchuje.
  • ewakot0 17.11.14, 17:09
    trochę mi się płakać chce, jak to czytam...bo u nas pobudki co godzinę obowiązkowo, po uśpieniu nawet co pół godziny, przestaliśmy już nawet schodzić na dół na tv lub by chociaż obok siebie przy kompie posiedzieć, bo nie miało to sensu. Rano jestem zombiakiem, w dzień przez to rozdrażniona i płaczliwa, mały chyba wyczuwa mój nastrój, bo też wtedy truje, ja się bardziej irytuję i się to nakręca. Dziadków nie mamy, jak już uda się spotkać z kimś, kto ma ochotę poszaleć z małym to zjedzenie obiadu za 1 razem jest już luksusem. Więc na żadne randki nie ma szans, zresztą jakby ktoś miałby się zająć dzieckiem, to wolałabym ten czas przespać wink

    Dużo wspominamy co robiliśmy w erze przeddzieciowej, do niektórych przygód już raczej powrotu nie będzie, względnej normalności spodziewamy się znów za kilka lat... Oby małżeństwo to przetrwało...
  • tola2014 17.11.14, 17:23
    Domyślam się (bo takich doświadczeń nie miałam), że cholernie ciężkie muszą być takie "zaspane dni" i że brak może być chęci na inne formy aktywności niż te obowiązkowe. Ale głowa do góry! Na pewno szybciej niż myślisz wasz Dzidziuś będzie mniej absorbujący, a przed Wami jeszcze wiele szaleństw i atrakcji . Wytrwałosci smile
  • nothing.at.all 17.11.14, 18:00
    Nie płacz bo widzisz nie jesteś samawink. Inni też tak mają. I na razie luksusem jest chwila dla siebie.
  • tola2014 17.11.14, 16:29
    Problemowa byla przez 2, 5 tygodnia- katar. Oj... stawalismy na glowie, zeby jej ulzyc. Spala z nami. Wtedy nie myslelismy nawet o wspolnym wieczornym posiedzeniu. Tylko 20 - w te pendy spac, bo niewiadomo ile pobudek bedzie. No, nie powiem byla to dla nas lekcja. Do dobrego szybko sie człowiek przyzwyczaja. Wazne, ze dalismy rade- razem smile
  • nowamama2 17.11.14, 15:35
    Niestety nie mamy rodziny chętnej blisko, by zajęła się małą ( z resztą sami pracuja) wiec czas mamy dla siebie wieczorami, gdy mala zasypia. Obecnie około 18:00. Rozglądamy się powoli za nianią, która przyjdzie na 3-4 godziny bysmy mogli wyskoczyć gdzieś ale musi być to osoba z polecenia ( a o taką cięzko)
  • missgiggles 17.11.14, 15:42
    Myśmy się właśnie zapędzili sad Wyjść razem to jeszcze czasem wyjdziemy, ale martwi mnie, że śpimy osobno. Ja z Młodą, a pan Tata w innym pokoju. Sam się zawinął drugiej nocy po powrocie ze szpitala i tak ósmy miesiąc leci. Niby o tym rozmawialiśmy, ale na tym się kończy. Buuu.
  • bieniewicka 17.11.14, 16:14
    Z tego co kojarzę to u Was missgiggles cyrki ze spaniem? No to nie dziwne, że nie macie letko crying

    A czemu zawinął sie drugiej nocy po powrocie ze szpitala? Chciałabyś wyekspediować bobasa w nocy do łóżeczka? Myślisz że się da? Bo rozumiem że wspólne spanie we trójkę Was nie satysfakcjonuje. My śpimy we trójkę, przez 2 tyg mąż był chory i spał w salonie. Nie podobało mi się to. Miałam poczucie że coś tracimy, a przecież to tylko spanie, przebywanie razem w łóżku będąc nieprzytomnym do jasne ciasnej wink ale jest to jednak część intymności którą się razem buduje.

    Ja jestem na etapie zaznajamiania córci z łóżeczkiem w ciągu dnia, w nocy zbyt częste karmienia żebym jeszcze musiała 7.5kg wte i wewte wkładać i wyjmować. O nie nie tongue_out
    --
    www.bieniewicka.pl
  • stysia1987 17.11.14, 17:15
    Ewka do 1 lub 2 w nocy spi w lozeczku, potem z nami... rozmawiac lubi noca, a ja jestem zbyt zaspana zeby husiac. Skonczylam z odciąganiem w nocy (dzieki Wam dziewczyny, wreszcie odźylam) i wreszcie coś w nocy spie...

    A co do spania z dzieckiem, Rafal sie przyzwyczail. Jak sie wierci to sam ją bierze do nas. A seks? Sa inne miejsca niź lozko... smile
  • missgiggles 17.11.14, 21:26
    Odpowiednie dałaś rzeczy słowo smile Z tym budowaniem intymności. Już mi nawet nie chodzi o seks, tylko o zwyczajne poprzytulanie się do siebie. Myślę, że mój mąż tak się boi, żeby nie było na razie drugiego dziecka, że się dwa razy zastanawia, zanim mnie pocałuje smile

  • mmajcka 17.11.14, 18:10
    Ano roznie bywa..
    My tez spimy osobno. Ja z corka (14 m), maz w drugim pokoju. Oboje spia bardzo "nerwowo". Maz sie rzuca po lozku, przewraca z boku na bok jak slon, chrapie, a corka wszystko slyszy i wybudza sie. Maz ma dlugie godziny w pracy i czasami nie da sie przewidziec kiedy wroci. Ale zawsze, kiedy dziecko idzie spac na noc mamy te 2 - 3 godziny dla siebie. A wtedy i filmik obejrzymy, pogadamy i nawet poprzytulamy sie wink (if u know what i mean).
    A corka bardzo wymagajaca. Noce tragiczne. Mowi sie, ze drugie polrocze zycia dziecka to nieprzespane noce. Moze i tak. Ale u nas teraz, po pierwszych urodzinach zaczal sie horror...
  • zabka141 17.11.14, 19:36
    Duzo o tym myslalam przed urodzeniem dziecka. My chcielismy zeby byl mniej wiecej balance pomiedzy tymi elementamI: kazdy z nas z osobna (tzn. nasze hobby, wyglad, zycie zawodowe), my jako para, i nasza coreczka. Dlatego zdecydowalismy sie wlasie na plany dnia, takie wychowanie bardziej jak opisywane w tych zabawnych historiach o wychowaniu dzieci we Francji, raczej niz zeby wszstko mialo sie krecic wokol dziecka. Takie byly zalozenia i po czesci sie sprawdzilo. No ale wiadomo, coreczka zawladnela naszym zyciem, jest dla nas najwazniejsza, wszystko sie wokol kreci, ale to odbieramy bardzo pozytywnie. Choc bylismy bardzo szczesliwi we dwoje to mala zmienila nasze zycie na lepsze.

    W zwiazku z tym ze od poczatku staralism sie zeby wlasnie coreczka nie "rzadzila" (w negatywnym znaczeniu) naszym zyciem to mielismy plany dnia, spanie we wlasnym lozeczku, dla mnie bylo tez wazne ze maz spi ze mna w lozku, cokolwiek by nie bylo. Po dwoch miesiach wyprowadzilismy sie z pokoju malej i spimy z powrotem we wlasnej sypialni.

    Pewnie przez to co od poczatku wprowadzalismy, ale pewnie tez przez to ze coreczka jest super latwa w obsludze, mamy czas dla siebie od 19 (mala przesypia noce). Ulatwiamy sobie tez zycie jak mozemy na inne sposoby - np. zeby nie marnowac wspolnego wolnego czasu na sprzatanie placimy zeby nam ktos raz w tygodniu mieszaknie wysprzatal.

    Zdarzylo nam sie kilka randek w ciagu tyych ostatnich miesiecy. Mama i tesciowa daleko, za to nasi bracia w poblizu i wlasnie to oni raz na jakis czas przychodza do nas wieczorem na babysitting, mala spi, wiec nie ma problemu,a my idziemy razem cos zjesc lub do kina. Raz sie zdarzylo ze sie przebudzila, ale brat meza swietnie sobie poradzil - wrocilismy okolo 24 a oni sie bawili smileTak samo korzystamy z okazji jesli odwiedzaja nas nasze mamy. Ale w sumie to tych randek mielismy do tej pory moze 8 od urodzenia dziecka smile

    Za to duzi podrozujemy i robimy cos ciekawego razem w weekend. Oczywiscie z coreczka. Moze to jest jakis pomysl? To znaczy wymyslac fajne rzeczy do robienia we troje, ciekawie spedzac czas we troje? Tzn. w te weekendy nie sprzatac, nie robic tego samego co same robicie w tygodniu, tylko wlasnie jechac na wycieczke, na dlugi spacer, do muzeum, co wy lubicie jako para, lub szukac nowych rzeczy ktore polubicie jak rodzina?

  • ashraf 17.11.14, 21:11
    Poruszyłaś bardzo ważny problem. Wiele par, które mają małe dziecko zapomina o czasie dla siebie, ew. przekształca go w czas we 3, myśląc, że teraz już tak ma być. Ja jeszcze w ciąży powzięłam mocne postanowienie, że pierwszy jest mąż, bo on będzie ze mną do końca życia, a dziecko to dopełnienie naszej miłości, ale kiedyś pójdzie na swoje. Nie powiem, że to zawsze łatwe i bezproblemowe, ale staram się pilnować tej kolejności smile Wiadomo, że przy noworodku jest mnóstwo pracy, że jest zmęczenie, niewyspanie itd., ale kiedy dziecko skończy kilka tygodni i młodzi rodzice okrzepną już w nowej roli, warto przypomnieć sobie, że jest się przede wszystkim małżeństwem smile Ktoś wyżej wspomniał o planie dnia, u nas też to się sprawdziło. O 20:00 kładliśmy małego spać i mieliśmy czas dla siebie - najpierw do pierwszej pobudki, z czasem całą noc. Próbujemy wtedy skupić rozmowę na tematach niezwiązanych z synkiem, wiadomo, że nie zawsze się da i nie chodzi o jakąś zasadę czy zakaz, po prostu wykorzystujemy okazję, żeby porozmawiać o sobie, o swoich zainteresowaniach, pracy, znajomych, planach itd. Nie praktykowaliśmy spania razem i pielęgnujemy intymność jak przed ciążą, a to też wcale nie takie oczywiste, bo znam pary, w których seks zanikł na 6, a nawet na 12 mies. i dłużej! Nie wyobrażam sobie też męża śpiącego osobno, w końcu łoże jest małżeńskie, a nie matkodziecięce wink Bardzo doceniamy też wyjścia we dwoje, w tym celu umawiamy nianię lub kogoś z przyjaciół i idziemy potańczyć, do teatru, kina, na koncert, na kolację, imprezę, do klubu itd. - staramy się dobrze zaplanować te spotkania, żeby w pełni wykorzystać czas we dwójkę. Kiedy odwiedzamy rodzinę w Polsce, zostawiamy synka dziadkom, dodatkowo umawiamy się, że rano do niego wstaną, wtedy można nawet więcej się napić big_grin
    Uważam, że rodzicielstwo zmienia związek, ale od nas zależy, czy będzie to zmiana na plus, czy na minus. Ja jeszcze bardziej kocham i doceniam męża od kiedy wiem, jakim jest czułym i zaangażowanym ojcem smile
  • nothing.at.all 17.11.14, 21:37
    Wszystko fajnie. Ale jak karmi się piersią i co 2 godziny a Maluszek wymagajacy, nieodkladalny i absorbjjacy a blisko nie ma rodziny to jak zorganizować wyjście?
  • ashraf 17.11.14, 21:49
    To zależy jak duże jest dziecko. Jeżeli nie bierze się pod uwagę dokarmiania mm, można odciągać mleko, starsze dzieci (po 6 m.) i tak mają rozszerzaną dietę, więc z czasem jest coraz łatwiej. Tu, gdzie mieszkam i tak trzeba się zmierzyć z taką sytuacją, jeżeli nie chce się rezygnować z pracy. Macierzyński trwa 14-16 tyg. i potem wrócić trzeba, chyba że składa się wypowiedzenie. Niektóre firmy dają jeszcze kilka tyg. bezpłatnego urlopu, ale rzadko więcej niż 6 mies. (w sumie, łącznie z macierzyńskim). I wcale nie wszystkie dziewczyny karmią mm i odstawiają dzieci od piersi smile Co do bliskości rodziny, to nasza mieszka ponad 1200 km od nas, więc musieliśmy zorganizować się sami. Najpierw mieliśmy nianię, teraz babysitterkę, korzystamy z pomocy przyjaciół i sami ją oferujemy.
  • nothing.at.all 18.11.14, 08:46
    Dziecko 6 mcy nie ma jeszcze. Dietę będziemy rozszerzać ale powoli bi alergie nas się czepily.
    Tak wie na razie trzeba być z maluchem.
  • ashraf 18.11.14, 10:23
    W takiej sytuacji pozostaje odciąganie albo mm, na tym etapie już nie powinno zaburzyć laktacji. A po rozszerzeniu diety będzie o wiele łatwiej smile
  • nothing.at.all 18.11.14, 11:50
    Nic uciagnac nie mogę. Dwie krople, czasami 10 ml ale to jak nie jadła długo,
  • ashraf 18.11.14, 11:57
    Ja w takiej sytuacji rozważyłabym dokarmianie mm, żeby nie było tak, że nie możesz się ruszyć z domu bez dziecka - przecież takie dziecko je i w dzień i w nocy. Moja przyjaciółka wprowadziła takie dokarmianie u swojej dwumiesięcznej córeczki, butelkę podają w zasadzie tylko czasami w nocy, kiedy ona chce spać i mąż ją zmienia, albo kiedy gdzieś musi lub chce wyjść. Z kp problemów nie ma. Jest to jakaś opcja. Jeśli nie, to musisz czekać do rozszerzenia diety.
  • nothing.at.all 18.11.14, 13:07
    Dokarmiać nie musze bo przybiera ładnie. A podanie mm zamiast mojego proste nie jest bo to alergiczka i syf musiałaby dostać.
  • ashraf 18.11.14, 14:29
    Nie sugeruję dokarmiania zamiast kp kiedy chcesz karmić, tylko w tym sensie, żeby mieć opcję awaryjną. Córeczka przyjaciółki pije Nutramigen i to, o dziwo, całkiem chętnie wink
  • nothing.at.all 18.11.14, 16:13
    Miałam kupione to mleko bo była mega zoltaczka u nas i musiała dwie doby pić. Śmierdzi i nie chciała wcale. Ulewanie po nim straszne tez było.

    Może pije chętnie bo innego smaku nie zna.
  • nothing.at.all 18.11.14, 16:13
    Ale dzięki za sugestie.
  • murwa.kac 18.11.14, 06:12
    nothing.at.all napisała:

    CytatWszystko fajnie. Ale jak karmi się piersią i co 2 godziny a Maluszek wymagajacy, nieodkladalny i absorbjjacy a blisko nie ma rodziny to jak zorganizować wyjście?

    no nie da sie.
    u nas podobne klimaty byly grane.
    wtedy mi to doskwieralo troche, ale w sumie zdalam sobie sprawe, ze nic nie trwa wiecznie wink
    i powiem Ci, ze z perspektywy czasu nawet nie wiem kiedy to zlecialo i dzisiaj sie smieje, ze moglam myslec o tym w kategorii problemow smile

    --
    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
  • nothing.at.all 18.11.14, 08:48
    Dzięki murawa.kac. to pocieszajace.
  • zabka141 18.11.14, 10:52
    nothing.at.all ja bym postawila na nauczenie maluszka, ktory juz nie jest takim maluszkiem, zeby pil w wiekszych odstepach czasu i byl bardziej odkladalny. Nauczyc spac we wlasnym lozeczku, we wlasnym pokoj, a razem z mezem spac w swoim lozku. Plan dnia zebyscie mieli przewidywalnosc (wtedy tez probuj sama urywac sie z domu jak maz jest). Probowalabym tez fajnie i aktywnie spedzac czas jako rodzina. Wykorzytsywac chwile ktore macie bez maluszka (ale to tez oznacza ze on musi byc odkladalny i nauczyc sie spac w nocy. Jak odwiedzacie rodzicow wybierac sie na randki,a dziecko z rodzicami. Jesli macie jakis znajomych moze wy mozecie im zrobic jakas przysluge, a oni posiedziec godzinke lub dwie u was a wy na obiad do restauracji?
  • nothing.at.all 18.11.14, 13:03
    Znajomi zostać nie chcą bo się boja, mówią ze za małe dziecko. Rodzina daleko i rzadko tam jeździmy.
    Mauczyć to ja bym chciała bardzo aby spało w łóżeczku i jadło rzadziej ale mimo prób....juz testowałem spanie w lozeczku, odkładanie jak płacz i tuleje i znowu, dźwięki i kolysanki, nic nie działa. Nie chce tam spać i juz. A jak nauczyc dziecko jeść rzadziej??jakoś tego nie widzę. Po prostu jest głodna szybko. Przecież nie zapacham jeh buzi czymś innym.
  • mmajcka 18.11.14, 17:49
    Zabka, sorry, ale po raz n-ty piszesz, zeby nauczyc dziecko byc odkladalnym. Nie masz widocznie pojecia co to znaczy nieodkladalne niemowle, absorbujace, wymagajace stalej uwagi dziecko. Zazdroszcze. Nie mierz wszystkich swoja miara.
  • ewelina.90 18.11.14, 18:12
    Zabka sorry, ale piszesz bzdury. Tobie sprawdza się plan dnia i super. Ja też miałam przestrzegać godzin i nigdy przenigdy nie spać z dzieckiem. Cóż Maluch miał inne plany.
    Inna kwestia, że może ktoś chce spać z dzieckiem z wyboru? Albo chce tak jak ja mieć niemowlaka w tym samym pokoju?
  • szonik1 18.11.14, 19:04
    Jedną z przyczyn chęci sprowadzenia dziecka na świat było zebranie nowych doświadczeń i dowiedzenie się, co znaczy to sławetne "dziecko zmienia priorytety". Przed dzieckiem byłam nastawiona na spanie malucha w łóżeczku, narty zimą i życie idące starym torem. Nie chodziło nawet o "ocalenie" nas, jako związku, ale moich własnych przyjemności, niezapętlenie się w dziecko-centryzmie.
    No i doświadczenia przyszły, zupełnie inne niż zakładaliśmy: że spanie z dzieckiem (we trójkę) jest o wiele fajniejsze i wydajniejsze w zakresie ilości i jakości snu niż spanie z dzieckiem "na odległość", że NIE MAM potrzeby oddawania małej dziadkom i wybywania na tydzień w towarzystwie męża za granicę na narty, że karmienie piersią na żądanie to jedno z największych ułatwień, a ten kto wymyślił pierś, powinien dostać noblawink
    Byłam nastawiona trochę anty i na mega ciężkie czasy, na wspominanie nas/mnie, a tymczasem rzeczywistość okazała się naprawdę znośna. Nasze plany "zimnego wychowu" poszły w łeb, ale powstała nowa bliskość - kiedy np. stoimy nad śpiącą małą i możemy wgapiać się w nią godzinami, gdy wariujemy we trójkę, gdy cieszymy się jej osiągnięciami (ma 2,5 roku). Przy tym każde z nas ma chwilę na swoje hobby i wychodne, a odkąd mała daje się zostawić z dziadkami (miała okres, gdy było to niemożliwe, więc po prostu nie wychodziliśmy, bo nie chcieliśmy narażać jej na stres - związek nie ucierpiał,a dziecko przeszło spokojnie do innego, dojrzalszego etapu), chodzimy do kina, teatru, czasem znajomych. Jednocześnie jeszcze nigdy nie zostawiliśmy jej samej na całą noc. Ale znowu: nie mamy takiej potrzeby.
  • tlenek.molibdenu 18.11.14, 22:20
    Właśnie, świetnie to ujęłaś, bardzo ważne jest to, że dziecko wprowadza do związku zupełnie nową jakość i naprawdę nie trzeba dążyć do tego, by życie doprowadzić do stanu sprzed. Można coś bardzo fajnego zbudować w nowej konstelacji, dostosowując się do aktualnych potrzeb dziecka.
  • murwa.kac 19.11.14, 05:26
    Szonik, super to ujełas smile


    --
    22 alternatywy dla kary
  • babybump 18.11.14, 19:05
    Ja też miałam 'nieodkładalne' dziecko, ssące pierś całą noc, budzące się co 45 minut, a jak nie obudzone to i tak z piersią w buzi. A w dzień to samo - albo pierś w buzi, albo spanie w wózku, lub w koszu Mojżesza, który ja kołyszę.
    I co? I nauczyłam dziecko, aby jednak było 'odkładalne'. M.in dlatego, że mój związek zaczął cierpieć. Wszystko właśnie kręciło się wokół dziecka i wokół tego, że nikt z nas nie spał.
    Od 5mż dziecko chodzi spać o 18, śpi do 7 z jedną pobudką, chodź od tygodnia bez pobudki (na teraz 10 miesięcy). My mamy czas dla siebie, randki w domu bo nie mamy tutaj żadnej rodziny, a nie jestem gotowa na niańkę, kąpiele w wannie, kolacje przy świecach, wino, rozmowy, itp. Po prostu, jak dziecko idzie spać, to my owszem, nadal jesteśmy rodzicami, ale jesteśmy też parą.
  • babybump 18.11.14, 19:07
    No i dużo podróżujemy z dzieckiem, czyli kontynuujemy naszą ta pasję, którą mieliśmy przed dzieckiem. Fajnie jest, bo do 2rż dziecko płaci tylko 10% wartości dorosłego biletu. Trzeba to wykorzystać.
  • bieniewicka 18.11.14, 19:50
    Babybump winszuję. Nie oznacza to, ze każde dziecko na tej planecie zareagowaloby tak, jak Twoje.

    Moja była nieodkladalna do ok 3-4m. Potem z każdym miesiącem a nawet tygodniem bylo i jest coraz lepiej. Jestem zdania zeby pozwolić niemowlętom być niemowlętami i tyle. Na przykładzie mojej córki widze, ze idzie swoim rytmem a ja na bieżąco mogę modyfikować pod nią sposób opieki bo staje się coraz bardziej ciekawa swiata, coraz bardziej zrownowazona i przewidywalna, umie coraz dłużej zająć się sama sobą. Ale nie wymuszam zmian, na które nie jest gotowa. I tak w 4m przestałam lulac na rękach bo mala przestala tego potrzebować, zasypiamy na leżąco. Kolejnym krokiem bedzie zasypianie beze mnie, ale widze ze jeszcze nie jest na to gotowa. Czy ułatwiłoby mi to życie? Pewnie tak. Ale naprawde korona z głowy mi nie spadnie jeśli poczekam kolejny miesiąc jeśli tego bedzie potrzebowała.

    A co do ograniczania jedzenia polroczniakowi który rozwija sie jak szalony i potrzebuje po prostu kalorii także w nocy - cóż, nie wiem jak to skomentować... Nie wspomnę o zebach i bólu jaki towarzyszy temu procederowi i jaka ulgę daje podraznianie tych miejsc brodawka plus sam skład mleka. Moja nocami łkała i tylko piers dawala jej ukojenie. I prosze tylko znowu nie porównuj karmien nocnych do ociekajacej serem pizzy, która przecież kazdy by chciał jeść, gdyby mógł. Zresztą nie o tym jest ten wątek, sama zboczyłam wink



    www.bieniewicka.pl
  • murwa.kac 19.11.14, 05:35
    nie, nie nauczylas.
    wlasciwe slowo to wytresowalas.

    --
    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego. by atteilow
  • murwa.kac 19.11.14, 05:24
    zabka141 napisał(a):

    Cytatnothing.at.all ja bym postawila na nauczenie maluszka, ktory juz nie jest takim maluszkiem, zeby pil w wiekszych odstepach czasu i byl bardziej odkladalny.
    Nauczyc spac we wlasnym lozeczku, we wlasnym pokoj, a razem z mezem spac w swoim lozku.


    nauczyc powiadasz?
    a jak dziecko sie nauczyc nie chce to co?
    przywiazac do lozeczka? trzymac glodne do nastepnego odstepu czasu?
    co proponujesz? konkretnie?

    wiesz ze piersia sie karmi na żądanie? nie z zegarkiem w ręku?

    naprawde trudno zrozumiec, ze SĄ dzieci NIEODKLADALNE? dzieci jedzace przyslowiowe raz dziennie - przez 23 godziny?
    tego sie nie przeskoczy i nie ominie. trzeba przeczekac i tela.

    i dawanie rad matce, ktora fyfnasty raz pisze, ze ma trudny egzemplarz, ze chce karmic piersia ja bym nauczyla uwazam za objaw strasznej wredoty.


    Cytat Plan dnia zebyscie mieli przewidywalnosc

    ha ha ha

    ogolnie zazdroszcze łatwego i bezproblemowego egzemplarza wink

    plany dnia sa do kitu, bo dzieci sa mega nieprzewidywalne.



    --
    Siedzieć w domu na macierzyńskim big_grin Normalnie wstaje taka mama malucha, albo kilku maluchów, kiedy chce, siada i tak siedzi, czas płynie, a ona siedzi - aż do wieczora, bo potem znowu się kładzie. by lampka_witoszowska
  • giba116 17.11.14, 22:27
    Ashraf;"Ja jeszcze w ciąży powzięłam mocne postanowienie, że pierwszy jest mąż, bo on będzie ze mną do końca życia, a dziecko to dopełnienie naszej miłości, ale kiedyś pójdzie na swoje."

    Tylko, ze dziecko zawsze bedzie Twoim dzieckiem a czy maz zawsze bedzie mezem? Gwarancji nie ma. I nie chodzi mi o stawianie dziecka na pierwszym miejscu, wrecz przeciwnie. Moim zdaniem takie sztuczne ustawianie czlonkow rodziny (niezaleznie czy to dzieko czy maz) w hierarchi jest dla mnie dziwne. A okreslanie dziecka mianem "dopelnienia milosci" to w moim odczuciu uprzedmiatawianie czlowieka. Tak troche niezrecznie to ujelas.
  • ashraf 17.11.14, 22:38
    Ja wychodze z zalozenia, ze bede z moim mezem do konca zycia smile a dziecko zalozy wlasna rodzine i odetnie pepowine. Dlatego staram sie, zeby zwiazek nie byl podrzedny w stosunku do roli rodzicow. Dziecko musi z domu wyniesc nie tylko poczucie bycia kochanym, ale takze obraz kochajacych sie mamy i taty, ktorzy maja swoje sprawy i swoj czas. A dopelnienie milosci to chyba jedyny wlasciwy powod do posiadania dzieci: nie dlatego, ze partner naciska, bo tak trzeba, bo wiek, bo to naprawi zwiazek itd., tylko wlasnie dlatego, ze chcemy pomnozyc swoja milosc.
  • tola2014 18.11.14, 11:02
    Zgadzam sie z Toba ashraf smile fajnie slyszec, ze nie tylko my mamy taka "wyrodna " filozofie smile
  • giba116 18.11.14, 11:31
    Bawi mnie to nazywanie sie "wyrodna" smile ze niby jestem taka fajna i wyluzowana smile
    Zacytuj prosze gdzie ktos to zasugerowal, ze Wasze podejscie jest wyrodne bo poki co to po prostu kazdy wyraza swoje zdanie. Jesli chodzi o moja wypowiedz odnoszaca sie do postu Ashraf... generalnie mam takie samo podejscie jak ona. Dbalam i dbam o czas z mezem, moja corka zostaje z babcia od wczesnego niemowlectwa, odkad ma rozszerzona diete wychodzimy na dluzej itd itd. Moja uwaga skierowana byla WYLACZNIE do zacytowanego fragmentu. Zreszta jak widac nie tylo dla mnie wypowiedz Ashraf byla niefortunnie sformulowana. Bo odgorne ustalenie, ze maz w hierarchi rodziny jest na 1 miejscu dla mnie jest dziwne. A okreslenie dziecka "dopelnieniem ICH milosci" (w tym kontekscie) zabrzmialo niezbyt sympatycznie.
  • tola2014 18.11.14, 12:32
    Ale ja nie odpowiadałam Tobie smile Oczywiście każdy ma prawo do swojego postępowania i swojej oceny wypowiedzi innych.
    A jeśli chodzi o forumową "wyrodność" - to też mnie bawi. Dlatego wyraz zaopatrzyłam "......." Następnym razem napiszę po prostu ŻART. Także luz wink
  • murwa.kac 18.11.14, 06:13
    giba116 napisał(a):

    Cytat A okreslanie dziecka mianem "dopelnienia milosci" to w moim odczuciu uprzedmiatawianie czlowieka

    trudno sie nie zgodzic.


    --
    emocje dziecka
  • tola2014 18.11.14, 10:42
    Ja sie natomiast nie zgodze. I bardzo latwo mi to przyszlo. Kocham mojego meza i moja corke bardzo i nigdy nie chcialam zadnego z nich stawiac wyzej. Moim zdaniem to zupelnie inne dwie milosci. Ciezko je nawet porownac.
  • murwa.kac 19.11.14, 05:38
    tola2014 napisał(a):

    CytatJa sie natomiast nie zgodze.

    jak najbardziej masz prawo smile

    --
    emocje dziecka
  • bieniewicka 18.11.14, 10:59
    Dziewczyny, chyba znowu łapiemy się za słówka z tym "dopełnieniem miłości" wink
    Dla mnie w tym sformułowaniu nie ma nic obraźliwego czy niefortunnego.

    Poza tym pamiętajmy, że naprawdę każda z nas ma prawo do "swojego" macierzyństwa. Wbrew pozorom z tego co przeczytałam i Ty ashraf i Ty murwa macie dość podobne podejście, bo widzę jak bardzo kochacie swoje dzieci.

    W pełni rozumiem Was obydwie. Nie ma nic złego w podejściu Ashraf, tak samo pozytywnie odczytuje styl jaki preferuje Murwa. Naprawdę nie ma co wartościować, zakładać obozów "lepsza" vs "gorsza" matka.
    --
    www.bieniewicka.pl
  • tlenek.molibdenu 18.11.14, 22:11
    Bieniewicka, lubię Twoje posty, masz ogromny talent dyplomatyczny wink
  • sofja 18.11.14, 22:28
    O tym samym przy tym wątku i nie tylko myślałam wink
  • bieniewicka 19.11.14, 23:22
    w poprzednin życiu pewnie byłam jakimś Troskliwym Misiem albo innym Koralgolem, stąd moja potrzeba żeby generalnie było jakoś tak... miło wink

    dzięki smile
    --
    www.bieniewicka.pl
  • murwa.kac 18.11.14, 06:07
    u nas bylo tak, ze dla nas priorytetem przez pierwsze miesiace, wlasciwie caly okres niemowlectwa, bylo dziecko.
    uwazam, ze jezeli zwiazek nie jest w stanie przestawic sie na kilka miesiecy i zmienic priorytetow na kilka miesiecy - to raczej marne szanse sa dla niego w przyszlosci, niewazne jak sie pilnowalo wspolnych wyjsc na kolacje, do kina, koncerty czy do knajp.

    podobnie z seksem - jezeli zwiazek ma sie rozpasc, bo kilka/kilkanascie tyg nie bedzie seksu po porodzie - sorry.
    faceci, ktorzy wisza nad poloznica i dysza, bo seks nie sa dla mnie swietlanym przykladem ojca i partnera.
    a babki, ktore na to pozwalaja i traktuja za oczywisctosc, ze seks musi byc, bo misio potrzebuje, mimo, ze ona sama dopiero co z pologu wyszla - uwazam za glupie i strzelajace sobie w kolano.
    ciekawa jestem swoja droga jak by to wygladalo w przypadku powaznej choroby w zwiazku/malzenstwie. np. babka na onkologii, rzyga dalej niz widzi, ale seks musi byc, bo przeciez jak to? zwiazek padnie!
    skrzywione priorytety.

    jestesmy rodzina. tworzenie sztucznych hierarchi uwazam za kuriozum i w normalnym zyciu nie do zrealizowania. znaczy do zrealizowania, tylko te relacje beda na sile, sztuczne.
    to takie udawanie, ze dziecko nic a nic w naszym zyciu nie zmienilo i wszystko jest po staremu. bzdura.
    dziecko zmienilo duzo, wszystko. oczywistym, ze mamy dla siebie mniej czasu, bo tez czas spedzamy we trojke i to jest rownie wazne. dziecko musi miec poczucie wspolnoty, rodziny, a nie poczucie odtracania, bo jest dodatkiem do tej rodziny i to jeszcze zawadzajacym.

    i owszem, staramy sie z partnerem spoedzac jak najwiecej czasu razem, wykorzystujemy mozliwosci do wyjscia samemu, do wspolnych wieczorow etc. ale nie przy niemowlaku, wtedy dziecko bylo dla nas najwazniejsze.
    teraz syn ma 3 lata wychodzimy juz z tego okresu pampersiano - dzieciecego i spokojnie mozna czesciej pomyslec o podrzucaniu go do kogokolwiek na wieczor czy na noc.
    niemowlaka czy nawet ciut starsze dziecko, ktore wymaga praktycznie 100% obslugi i ktore ciezko przewidziec (bo tylko rodzice znaja na tyle zeby) ciezko podrzucac kilka razy w miesiacu i robic komus problem.
    samoobslugowego, gadajacego trzylatka - juz latwiej.
    z seksem jest roznie i to nie kwestia checi a mocy przeorbowych i dlugosci doby, niestety wink

    jakoze mam partnera w domu, a nie zwierze z niezaspokojona chcica - nie stal nade mna i dzieckiem przy piersi juz od pierwszych dni w domu, dyszac w kark rzadza seksu. rozumial, ze po porodzie hormony swiruja, ze jestem zmeczona, ze stres nowosci tez dziala. plus do tego mialam szyta szyjke i karmilam piersia - co nie sprzyja ekscesom w sypialni.
    zreszta nawet sam niedawno mi powiedzial, ze zaraz po tym jak sie syn urodzil to nawet o tym nie myslal, tak byl wszystkim przejety.


    ogolnie uwazam, ze jestesmy rodzina i jako rodzina powinnismy przede wszystkim spedzac czas razem.
    dla syna wlasnie.
    my samotnych wieczorow i weekendow bedziemy mieli jeszcze w pip w przyszlosci, bo nawet sie nie zdazymy obejrzec, a dziecko nam z gniazda wyfrunie smile


    --
    Niektóre samochody nawet nie jeżdżą (!) tylko są traktowane jako ,,piwnica" by mojemieszkanie24
  • szonik1 18.11.14, 08:46
    Super napisane, popieram i podzielam takie podejście i taki tryb/styl życia na 100 procent!
  • nothing.at.all 18.11.14, 08:52
    Ładnie napisałaś. Dziecko to kolejny etap i trzeba się przestawić na chwilę, poświęcić siebie. A zaś tak szybko mija ze i nim się obejrze to będzie dorosły człowiek.
  • ashraf 18.11.14, 09:41
    Hmmm, a czemu to zawsze facet "dyszy"?? Co z libido kobiety? Skad Wam sie biora te okreslenia? I to porownywanie rodzicielstwa z rakiem, no blagam... Zmeczenie rozumiem, ale to juz rola partnera, powinien tak dzielic obowiazki, zeby mama mogla odpoczac, chyba zaden z ojcow nie pracuje 24 h na dobe. A seks powinien byc przyjemnoscia dla obu stron i wynikac z obopolnych potrzeb, ktore jednak nie maja szans sie pojawic, jesli rodzice sa w 100% skupieni na dziecku, sa do niego przysrubowani przez caly dzien i nie spedzaja czasu tylko we dwoje. Juz nie mowiac o tym, ze dbanie o zwiazek to nie tylko seks, trzeba tez moec czas porozmawiac nie o dziecku, isc na kolacje, do kina. Ja wiem, ze teraz jest moda, zeby nie zostawiac dziecka z nikim do 3 rz, bo bedzie miec gleboka traume, ale nie ma sie co oszukiwac, ze to sluzy zwiazkowi. Jest czas, ktory spedza sie z dzieckiem, jest czas pracy i czas dla zwiazku, na tym polega zdrowa rownowaga.
  • ashraf 18.11.14, 10:13
    Dodam, że nie piszę bynajmniej tylko o naszym przykładzie, mamy sporo znajomych rodzin z dziećmi i znaczna większość zaczęła szybko przyzwyczajać dzieci do zostawania z opiekunką/babcią/ciocią. Zwłaszcza w środowisku męża to normalne, bo nie ma mowy o przerwie w zawodzie, a koncerty odbywają się, jak wiadomo, przede wszystkim wieczorami i nierzadko w innym mieście. I da się. Niektórzy mają po 3 dzieci i jakoś nie zauważyłam, żeby te dzieci miały zaburzone poczucie bezpieczeństwa, brak pewności siebie, asertywności czy przywiązania do rodziców.
    I nie róbmy histerii, że tylko rodzice poradzą sobie z niemowlęciem! Zaufany i czuły opiekun wysłucha wskazówek i będzie sobie radzić sam, znajdzie swój sposób na uspokajanie, zabawę, usypianie. Obsługa niemowlęcia naprawdę nie jest wyzwaniem na miarę Nobla wink To dla mnie tego samego rodzaju wymówki, co "tata nie może zostać sam wieczorem z dzieckiem, bo sobie nie poradzi, bo dziecko (nieraz dwulatek!) usypia tylko na piersi itd.". A tatusiom w to graj, bo można mieć opiekę nad dzieckiem i podział obowiązków w odwłoku, i tak matka zawsze uspokaja, kołysze, wstaje do dziecka "bo pierś". A gdyby jednak chciała wyjść, to można za pół h zrobić alarm i żądać powrotu na sygnale, bo dziecko płacze i nie da się go uspokoić! To jest dopiero strzał w stopę.
  • zabka141 18.11.14, 10:34
    Ashraf, zgadzam sie z toba. To wlasnie o to chodzi zeby nie zwariowach, nie zamienic sie w ta stereotypowa matke polke, ktora sama tylko wie jak dziecko obslugiwac i zamyka sie w domu na 3 lata (dla niektorych na forum to chyba nawet bylo wiecej).
  • murwa.kac 19.11.14, 06:28
    zabka141 napisał(a):

    Cytatzamyka sie w domu na 3 lata

    kto i gdzie napisal, ze 3 lata?

    --
    22 alternatywy dla kary
  • bieniewicka 18.11.14, 11:08
    Lol smile Może dyszy częściej on niż ona bo nie miał na przykład szytego krocza, kto wie wink

    Moja równowaga nie musi być równowagą każdej innej znanej mi osoby. Natomiast zgadzam się z podejściem, że warto dbać o tzw. "quality time" w różnych konfiguracjach: tata-dziecko, mama-dziecko, mama-tata-dziecko i oczywiście mama-tata czyli do tej pory po prostu kobieta-mężczyzna. Po to żebyśmy sami pamiętali, że mamy w życiu różne role i co za tym idzie różne potrzeby. I tu już naprawdę nie chodzi o ten cały seks i libido.

    Dodam tylko że z mojej perspektywy macierzyństwo zmienia człowieka na zawsze - małżeństwo raczej nie wink Ale nie porównuje tych dwóch doświadczeń i podobnie jak Tola broń boże nie porówuje tych dwóch miłości.

    --
    www.bieniewicka.pl
  • murwa.kac 19.11.14, 05:59
    ashraf napisała:

    CytatHmmm, a czemu to zawsze facet "dyszy"??

    a nie?
    to o nim jest zawsze mowa w kontekście seksu po porodzie.

    CytatCo z libido kobiety?

    Ashraf, ja tam nie wiem, ale ogolnie BIOLOGIA to nie wybor.
    moze Twoje hormony dzialaja inaczej niz u kazdej innej kobiety i chyżo dwa dni po porodzia wskakujesz w koronki i masz checi na seks.
    ale to juz by wskazywalo na zaburzenia hormonalne IMO, a nie norme.

    bo biologia jest nieublagalna.
    hormony, ktore dzialaja podczas ciazy (zwlaszcza te na koncowce) i podczas porodu - skutecznie blokuja jakiekolwiek checi.
    doczytaj, to jest latwe do znalezienia, bo nie bede tu calego elaboratu pisac.

    podobnie w przypadku karmienia piersia.
    matka natura to bicz. niby wszystko fajnie i umozliwia nam wykarmienia dziecka piersia, ale za to jest odpowiedzialna taka prolaktyna. ktora SKUTECZNIE blokuje libido i jeszcze na dodatek parszywie wysusza pochwe. to jest uwarunkowane biologicznie, ewolucyjnie, zeby zabezpieczyc kobiete przed ciaza w pologu (w skrocie, nie ze to taki skuteczny srodek anty), ale naprawde mozna pozegnac wtedy jakiekolwiek chcice.

    oczywiscie dla faceta to jest kosmos i mis biedny i nieszczesliwy.
    a Ty stawiajaca takie kobiety na przegranej pozycji - strasznie krzywdzaca.

    Cytat I to porownywanie rodzicielstwa z rakiem, no blagam...

    nie porownanie rodzicielstwa z rakiem.
    czytaj uwaznie.
    zadne prownanie.
    przytoczenie KOLEJNEJ sytuacji, ktora moze powodowac brak seksu w zwiazku. nie ze wieczny, pernamentny, wynikajacy z problemow miedzy malzonkami/partnerami. tylko sytuacja taz sila wyższa i skrzypce

    CytatZmeczeniee rozumiem, ale to juz rola partnera, powinien tak dzielic obowiazki, zeby mama mogla odpoczac,

    tak, zgadzam sie.
    mialas dziecko bezproblemowe, nie wiesz co to niespanie kilkanascie nocy z rzedu.
    dwie nieprzespane noce rzutuja juz na CALY TYDZIEN funkcjonowania.
    i naprawde mimo najwiekszych staran partnera przy maksymalnym odciazeniu - tego braku, deficytu w moment nie wyrownasz, nie odespisz.
    a ja mialam takie sytuacje niespania falami. kilka dni, kilka tygodni, potem wracalo do normy i przespane cale noce.
    jestem sobie w stanie wyobrazic JAK POTWORNIE sa zmecznie rodzice dziecka trudnego, ktore nie przesypia nocy iles miesiecy.
    to minie oczywiscie, ale zanim minie - seks jest ostatni na liscie.

    syn nam kiedys zafundowal trzy czy cztery tyg niespania.
    wrocil do normy, postanowilismy odreagowac i isc na impreze.
    zostawilismy u babci, stanelismy pod klatka i w tym samym momencie oboje zasugerowalismy, ze moze zamiast impreza - wracamy do domu i idziemy spac.
    zaden seks, zadne romantyczne uniesienia, nic.
    po prostu polozylismy sie spac o 20.30 bodajze i wstalismy o 10 rano.
    nawet nie wiesz jak bylismy szczesliwi.

    CytatA seks powinien byc przyjemnoscia dla obu stron i wynikac z obopolnych potrzeb,

    a jezeli kobieta BIOLOGICZNIE nie czuje potrzeby.
    ma sie zmuszac?

    Cytatktore jednak nie maja szans sie pojawic, jesli rodzice sa w 100% skupieni na dziecku,

    bzdura.
    juz nie mowiac o tym, ze na niemowlaku to rodzice maja obowiazek byc skupieni.



    --
    22 alternatywy dla kary
  • bieniewicka 19.11.14, 08:47
    Murwa z tego co zrozumiałam Ashraf nie odwoływała się do okresu połogu w kontekście seksu, zresztą to później doprecyzowala.

    Co do samego połogu - jak widac na przykładzie dziewczyn, niektóre nie narzekały na brak libido juz kilkanaście dni po porodzie. I to też jest normalne, bo co jak co ale temperament i potrzeby też mamy pierunsko różne, do tego dochodzi różna gospodarka hormonalna, rodzaj i "kaliber" porodu, kondyncja psychiczna, zachowanie maluszka, stan zwiazku, no wyliczać można... To samo zresztą w ciąży, mnie praktycznie przez 9m wszystko bolało i miałam wrażenie ze ktoś mnie skutecznie podtruwa wink a mam koleżanki które korzystały z życia w sferze intymnej aż mili. Bo jestesmy ROZNI big_grin

    Natomiast to co opisujesz jest rzeczywiście biologia i z mojej perspektywy reakcja przeciętna.
    co wiecej kobiety blednie często rozumieją fakt ze polog trwa 6tyg, to nie jest tak ze jak za dotknięciem różdżki wszystko wraca do normy czyli do stanu sprzed porodu i ciąży. Ciało i umysł potrzebuje często miesięcy zeby wrócić do równowagi i kobiety muszą mieć poczucie ze it's ok, naprawdę.

    Wiem ze istnieją faceci (tj biedne misie wink) o których piszesz, ale myślę ze to jest naprawdę jakas mniejszość.

    --
    www.bieniewicka.pl
  • ashraf 19.11.14, 09:40
    Murwa, ale ja nie mówię o połogu, rozumiem też okres po połogu, zmęczenie, brak ochoty - ok. Ale jeżeli taki stan trwa ponad pół roku, rok, półtora, a kobieta mówi sobie, że "nic się nie stało" i że "mąż powinien zrozumieć, bo jak nie to zwierzę", to coś tu jest nie tak... w takiej sytuacji idzie się do lekarza, stosuje żele nawilżające, a jeżeli kp całkowice zabija libido, to trzeba się zastanowić, czy warto poświęcać dobro związku po to, żeby karmić do samoodstawienia. I naprawdę mam sporo dzieciatych koleżanek i nie jest tak, że poród + kp oznacza brak ochoty na seks przez najbliższy rok. A oznacza najczęściej u tych, dla których dziecko jest wymówką, żeby mieć spokój od męża, ew. które nie mają żadnej pomocy, które siedzą 24 h na dobę w domu i przestały się już czuć kobietami, bo tylko pieluchy, pierś, gary i dres.
    Rozumiem, że są trudne dzieci, ale to nie zmienia faktu, że małżeństwo i czas dla siebie nawzajem też jest ważny. Nawet trudne dziecko można i trzeba w takiej sytuacji potrafić z kimś zostawić, żeby nie oszaleć i nie oddalić się od siebie. Nie, na niemowlęciu nie trzeba się skupiać 24 h na dobę. Gdyby tak było, rodzice siedzieliby z nim przez pierwszy rok non-stop, nie wróciliby do pracy, nie byłoby niań, babć... dziecku, które nie jest już noworodkiem nic się nie stanie, jeśli rodzice poświęcą trochę czasu na własne i na wspólne sprawy. Porównań do raka nie komentuję, bo to zupełnie nietrafione - rodzicielstwo to nie choroba i mówimy o kobiecie zdrowej, bez depresji poporodowej, bez obrażeń fizycznych, mającej zdrowe dziecko. Bez przesady. Ilu ludzi ma dzieci w małych odstępach czasu i żyją, nie oddają starszych do ochronki ani nie wyrzucają się nawzajem z sypialni na najbliższe pięć lat. Ani też nie robią kolejnych dzieci z przymusu. Także nie wpadajmy w histerię.
  • tola2014 19.11.14, 22:50
    Mozna byc skupionym na dziecku i jednoczesnie nie zapominac o calym swiecie , innych czlonkach rodziny, i przede wszystkim sobie. Gdyby, jak to groznie ujelas, z obowiazku rodzice mysleli jednokierunkowo i tak tez dzialali, nie wplywalo by to dobrze na sferę ekonomiczna i emocjonalna rodziny.
  • zabka141 18.11.14, 10:28
    Murwa.kac, ty sie chyba za bardzo denerwujesz jak ktos opisuje ze zyje inaczej z niemowleciem niz to bylo u was. Dlaczego?

    Nikt tu nie pisal o dyszacym facecie, dla ashraf i wielu z nas intymnosc jest tak samo wazna jak dla naszych partnerow. Co do ustalania priorytetow, to wiadomo, jak dziecko sie pojawia to kazda z nas ma problem z uwierzeniem jak bardzo mozna kogos, wiec pewnie to co ashraf napisala zabrzmialo troche tak jakby ona tak nie czula, a jestem pewna ze czula.

    To po rpostu chodzi o to zeby nasze zycie to nie bylo tylko i wylacznie dziecko. Bo wlasnie jak dziecko wyfrunie z gniazda to sie wtedy obbudzimy bez funkcjonujacego zwiazku, bez interesujacej pracy, bez przyjaciol i zainteresowan.

    Wiadomo jak dziecko jest nieodkladalne to jest trudniej. Wydaje mi sie ze nie trzeba wtedy sie spinac i stresowac tymi randakmi, pewnie i tak wtedy rodzice mysleliby o maluchu. Ale warto wykorzytsywac momenty wolne od dziecka, probowac zostawac z rodzina czy jak ktos chce i moze to tez z opiekunka, dbac o siebie, robic sobie prezenty, niespodzianki, gotowac obbiady.

    Ale wiecie co tez warto - to nieodkladalne dziecko nauczyc byc odkladanym, nauczyc pic mleczko rzadziej a wiecej, itd. Nie kazdy tak jak ty murwa ma ochote na 3 lata krecace sie tylko i wylacznie wokol dziecka.
  • zabka141 18.11.14, 10:29
    *Zabraklo w mojej wypowiedzi slowa "kochac" tutaj: ak bardzo mozna kogos KOCHAC smile
  • tola2014 18.11.14, 10:57
    Nie zdziwilabym sie jakby murwa na to, ze tak wlasnie! Ci co nie chca tak jak ja, nie powinni miec dzieci smile
  • murwa.kac 19.11.14, 06:30
    tola2014 napisał(a):

    CytatNie zdziwilabym sie jakby murwa na to, ze tak wlasnie! Ci co nie chca tak jak ja, nie powinni miec dzieci smile

    biedna Tola nie ma argumentow i ad personam jedzie smile



    --
    emocje dziecka
  • tola2014 19.11.14, 08:56
    Mam, mam, jednak przypuszczam, że i tak nie trafią. Musisz przyznać, że Twoje wypowiedzi nie są zbyt tolerancyjne w odniesieniu do opinii niezgodnych z Twoim przekonaniem... Zgodzisz się? Że nie łatwo zaakceptować Ci fakt, że jest wiele różnych pomysłów na to jak funkcjonowac w rodzinie?
  • bieniewicka 18.11.14, 11:11
    zabka, nie da się nauczyć nieodkładalne niemowle być odkładalnym smile to tak jakbyś napisała nauczyć daltonistę widzieć kolory. Sorry za mało zgrabne porównanie bo bycie nieodkładalnym nie sugeruje żaden deficyt, ale you know what I mean wink
    --
    www.bieniewicka.pl
  • ewakot0 18.11.14, 11:20
    jak mam o 4:00 w nocy wytłumaczyć dziecku, że nie będzie piersi, bo powinien pić rzadziej, a więcej, i dostanie dopiero o 5:00, bo pił już o 3:00? wink dodam, że kiedy próbuję go "oszukać" przytulaniem i nie daję piersi to zaraz się rozbudza i płacze, z piersią szybko znów zasypia
  • nothing.at.all 18.11.14, 13:18
    Dobre pytanie jak nauczyc dziecko jeść rzadziej?? Wyżej kilka postów dostałam taka sugestie.
  • mmajcka 18.11.14, 18:00
    jak mam o 4:00 w nocy wytłumaczyć dziecku, że nie będzie piersi, bo powinien pić rzadziej, a więcej, i dostanie dopiero o 5:00, bo pił już o 3:00?

    Oo!!! Ja tez sie chetnie dowiem!!! smile
  • zabka141 18.11.14, 18:59
    Dziewczyny nie moge sobie wyobrazic ze dziecko 6 miesieczne potrzebuje jesc co 2 godziny. Moze karmienia wydluzyc i wtedy no po prostu jak moze byc glodne za dwe godziny? Jak wydluzyc karmieie, pewnie zapytacie? Jak dziecko zasypia przy karminiu to laskotac, budzic, zmienic pieluszke, zmienic strone. Nie odkladac do lozka spiacego, ale wlasnie obudzone i w ten sposob krok po kroku zostawiac na dluzej samo w lozeczku zeby usnelo. Pytanie jest takie - czy dziecko jest nieodkladalne bo go po prostu nie odkladaliscie do tej pory i tak sie przyzwyczailo czy jest naprawde nieodkladalne tak samo z siebie?
  • mmajcka 18.11.14, 19:11
    Blagam! Zabka! Juz nic nie mow...
    wink
  • ewakot0 18.11.14, 19:17
    "Dziewczyny nie moge sobie wyobrazic ze dziecko 6 miesieczne potrzebuje jesc co 2 godziny."

    dziecko ma prawie 7msc i chce w nocy cyca co godzinę, nawet nie zawsze na jedzenie, ale na uspokojenie. Bez cyca nie idzie. Nie chcę w tym wieku zacząć uczyć go smoczka, bez sensu

    "Moze karmienia wydluzyc i wtedy no po prostu jak moze byc glodne za dwe godziny? Jak wydluzyc karmieie, pewnie zapytacie? Jak dziecko zasypia przy karminiu to laskotac, budzic, zmienic pieluszke, zmienic strone."

    no way, nie mam zamiaru go rozbudzać o 3:00 czy 4:00, bo już teraz jestem za dnia (i nocą zresztą też) nieprzytomna, by jeszcze ryzykować, że takiego rozbudzonego będę potem usypiać nie wiadomo ile, budząc jeszcze męża, który w obecnym układzie śpi gdy ja karmię. Ja tylko zasypia to ja też to od razu czynię

    "Nie odkladac do lozka spiacego, ale wlasnie obudzone i w ten sposob krok po kroku zostawiac na dluzej samo w lozeczku zeby usnelo."

    przestaliśmy odkładać dziecko do łóżeczka, bo dzikie awantury, które przy tym wybuchały doprowadzały nas do obłędu, a dziecko na granicę histerii, śpi teraz z nami. Sam nigdy zresztą nie zasypiał

    "Pytanie jest takie - czy dziecko jest nieodkladalne bo go po prostu nie odkladaliscie do tej pory i tak sie przyzwyczailo czy jest naprawde nieodkladalne tak samo z siebie?"

    odkładaliśmy wcześniej, potem usrało się wszystko samo, już nie ma snu jak noworodek, że może spać zawsze i wszędzie, budzi go byle co i budzi się pierdyliard razy w nocy
  • babybump 18.11.14, 19:24
    No tak, bo nastąpiła 'regresja 4go miesiąca', o której piszę w innym wątku. I zamiast pomóc dziecku z tą regresją, rodzice uczą nawyków, których potem ciężko się pozbyć (np. wkłądanie od razu piersi do buzi, bo dziecko trochę stęka; bo tak najłatwiej, prawda?).
    I nikt mi nie wmówi, że 7-miesięczne dziecko, które je w nocy co godzinę, to je z głodu.
  • ewakot0 19.11.14, 09:21
    mojego dziecka nie uczyłam uspokajania się na piersi. Ono się z tym urodziło.

    Tak, najłatwiej jest uśpić dziecko najszybszą i najskuteczniejszą metodą, czy ja nie nadążam, czy właśnie w usypianiu nie chodzi o to, by nie musieć tego robić przez całą noc?
  • murwa.kac 19.11.14, 06:31
    Zabko...
    zamilknij moze lepiej... smile

    --
    emocje dziecka
  • zabka141 19.11.14, 08:59
    Odpowiem zbiorowo na wszystkie twoje odpowiedzi do moich postow przy tym watku - nie wiem dlaczego jestes tak agresywna.
  • giba116 19.11.14, 14:09
    Zabka: " Moze karmienia wydluzyc i wtedy no po prostu jak
    moze byc glodne za dwie godziny? "

    Co to znaczy wydluzyc? Polroczne dziecko jak zaspokoi glod to najczesciej nie ma ochoty i czasu wisiec na piersi, bo mama postanowila od dzis karmic o 20 minut dluzej. Sposoby ktore opisalas sa dobre dla noworodka a nie dla kilkumiesiecznego dziecka.

    Zabka:" Pytanie jest takie - czy
    dziecko jest nieodkladalne bo go po prostu nie odkladaliscie do tej pory i tak sie przyzwyczailo".

    Uwielbiam ten stereotyp smile serio ile znasz rodzicow, ktorzy nosili dziecko "na sile" dla zasady pomimo tego, ze odlozone spokojnie lezalo i patrzylo w sufit. No, come on...

    Ja po czesci rozumiem, ze rodzice dzieci spokojnych mierza wszyskie swoja miara ale troche wyobrazni. Ja pomimo tego, ze mialam corke ktora jadla od 6 tygodnia co 3 godziny nie zakladam od razu, ze skoro u mnie sie udalo to u wszystkich powinno i jest to najlepszy sposob na kp.
  • nothing.at.all 19.11.14, 15:56
    To spróbuj sobie wyobrazić ze potrzebuje jeść co 2 godziny. Nawet półroczne niemowle.
    Wydłużyć czasu karmienia aby na jadło się na dłużej się nie da. Dziecko ssie i jak się na je to koniec. Nawet jak nie ruszyło drugiej piersi. Ty też raz jesz zupę i drugie danie potem jeszcze deser, a czasami zjesz zupę i masz dosyć. Zgadza się? I możesz się najeść na później, chyba nie. To samo dziecko. Je ile potrzebuje w danym momencie. Wydłużyć karmienie i pobudzać don jedzenia to mozna noworodka tymi metodami co piszesz.

    A jeśli chodzi o nieodkladalnosc to chyba rozumiesz ze głupio napsalas, co? Nosić byle nosić to chyba żadne z rodziców nie ma tak. Każdy chce trochę wytchnienia i jeśli nie musi to nie nosi. Dodatkowo jak ma problemy z kręgosłupem czy zdrowiem ogólnie. Ale są dzieci nieodkladalne i wtedy nosi się bo inaczej dzieć placze, marudzi, krzyczy.
    Jeśli miałaś łatwe dziecko to fajnie dla ciebie. Ale nie pakuj wszystko h do jednego worka.
  • zabka141 19.11.14, 17:57
    Nie bede pakowac do tego samego worka. Po prostu zaczne uwazac to za normalne ze prawie wszyscy maja dziecko nieodkladalne i high need.
  • zabka141 19.11.14, 18:11
    Poza tym zboczylysmy z tematu. Watek jest o partnerstwie po narodzeniu dziecka.

    Jesli ktos pyta jak sprawic by moc wychodzic na randki/ spac z mezem w lozku/ itd. (rozne rady) i po roznych radach uwaza ze nadal nie moze tego robic z powodu dziecka to polecam po prostu tego nie robic i znalezc sobie cos innego co z partnerem mozna robic.
  • nothing.at.all 20.11.14, 08:50
    Z nie tak..rady są i fajnie ale niektórych nie da się zastosować do danego dziecka, jego charakteru, temperamentu. I pisanie komuś aby wydłużyć czas nie jedzenia przy dziecku które potrzebuje co godzinę czy dwie jest durne i nie jest radą. Ot tyle.
  • giba116 19.11.14, 20:38
    Mysle, ze wystarczy jesli wezmiesz pod uwage istnienie rowniez takich dzieci. Nikt tu nie napisal, ze takie dzieci to 100% populacji. Znow zbedna dramaturgia, ktora ma na celu osmieszenie osob zwracajacych uwage na roznice w funkcjonowaniu rodzin w zaleznosci od temperamentu dziecka.
  • missgiggles 19.11.14, 19:47
    Zobacz, Żabko: moje Bejbe przez pierwszy trymestr z okładem płakało odłożone do a) wózka b) łóżeczka c) bujaczka d) inne powierzchnie płaskie. Więc nosiłam, aż mi w stawach trzeszczało. Po siedmiu miesiącach Młoda rozdaje uśmiechy promienne z wózka, bujaczka, podłogi. Gdyby to było przyzwyczajenie, to po tylu miesiącach tym bardziej nigdzie nie dałaby się odłożyć. Wniosek: potrzebowała nasycić się rękami, żeby ruszyć w świat. Tylko jeszcze nam to paskudne łóżeczko zostało do obłaskawienia smile
  • tola2014 18.11.14, 10:54
    Murwa.kac? A czy bylabys w stanie wyobrazic sobie kobiete dyszaca? Czesto na szczescie tak jest, ze kobieta tez ma ochote na sex i wcale nie musi traktowac tego jako obowiązku malzenskiego. A to, ze rodzice nie zapmnieli po drodze o sobie to chyba nie umniejsza ich milosci do dziecka. Tak samo jak 100 % uwagi poświęconej dziecku nie daje gwarancji na szczesliwe i trwale małżeństwo, wrecz przeciwnie moim zdaniem.
  • bieniewicka 18.11.14, 11:22
    Tola znowu operujemy ekstremami.

    Z tego co przeczytałam murwa nie sugerowała, że faceci to seksualni predatorzy a kobiety oziębłe męczennice - come on wink Wszystkie mamy dzieci, dzieci powstają w wiadomych okolicznościach, seks jest super gdy ma się chęć i energię. Jak dzieć jest baaaaardzo absorbujący (a nie wybierasz egzemplarza), to może być z tym problem. Tworząc zgrany zespół współnie opiekujący się maluchem można sie jakoś odciążać i tym samym generować rzeczone siły big_grin A jak nastepuje moment kiedy mamę może zastąpić czasami babcia czy inna ciocia bo już np nie tylko pierś wchodzi w grę, to świetnie, kolejna okazja żeby w miłych okolicznościach generować odpowiedni nastrój smile
    --
    www.bieniewicka.pl
  • mmajcka 18.11.14, 17:55
    Czy Wy dziewczyny czytac nie umiecie?? Ja wiem, ze post Murwy byl dlugi, ale troche skupienia (nie wiem, moze trzeba przeczytac drugi raz) a zrozumiecie, ze nie chodzilo tu o przypadek gdy to kobieta chce seksu.

    Uderz w stol...
  • tola2014 18.11.14, 20:32
    Widzisz nie chodzi o to, że post źle zrozumiany... Ja jestem wyczulona na wszelkiego rodzaju generalizowanie. Dlaczego akurat to "facet dyszy"? A nie np. kobieta? Wystarczyła zwyczajnie zastąpić faceta partnerem i już by inaczej wyglądało. Nie tylko połóg jest w stanie odsunąć myśli o seksie. Też np. zmęczenie faceta, przejęcie nową rolą taty. Jeśli w związku ludzie potrafią ze sobą rozmawiać, nie ma takich sytuacji, że ktoś wpędza kogoś w poczucie winy tylko dlatego, że nie mogą się zgrać co do ochoty. Także moja odpowiedź to trochę taka obrona mężczyzn i zwróceniem uwagi na niedorzeczność porównań murwy.kac (połóg a rzyganie na oddziale onkologii).
  • ewelina.90 18.11.14, 17:49
    Tak sex musi być. Dla mnie. Nie skończył mi się połog a miałam ochotę na sex. Ale tu nie chodzi o sam sex, ale o bliskość, intymność. O ile przez pierwszy miesiąc czy nawet trzy można być skoncentrowanym tylko na dziecku to później trzeba sobie przypomnieć o partnerze. Mi takie wieczorne przytulenie, rozmowy lądują akumulatory. Nawet obejrzenie filmu jak się tulimy. Nie zastanawiałam się nad żadna hierarchią, ale chyba dziecko jest najważniejsze. I dla mnie i dla partnera. Ale prawie tak samo ważna jestem ja i partner. Wyjść wieczorami nie wychodzę bo nie jestem gotowa, żeby zostawić z kimś dziecko. Ale ja na fitness partner na piłkę musimy wyjść. To chwilę dla Nas. A wieczorem chociaż chwilę chcemy pobyć tylko we dwoje.
  • ewelina.90 18.11.14, 17:54
    To miało być do murwy. kurde to drzewko zawszm coś źle podepnie uncertain
  • matka.madzi 21.11.14, 09:40
    ewelina.90 napisał(a):

    > Tak sex musi być. Dla mnie. Nie skończył mi się połog a miałam ochotę na sex.

    O to to. W naszym związku to JA dyszałam nad mężem. On sam był wtedy skołowany, zmęczony i za wszelką cenę "nie chciał mnie zranić", czy coś takiego. Z łóżkowego drapieżnika zrobił się spłoszonym króliczkiem. To ja go zaciągnęłam do łóżka, 3,5 tygodnia po porodzie bliźniąt przez CC. Na jego nieśmiałe protesty "Ale to chyba nie jest rozsądne" odpowiedziałam "Wiem" i robiłam swoje. Teraz lepiej wiem, że to faktycznie było mało rozsądne, ale wtedy spałam po 3-4 godziny na dobę, miałam hormonalny tajfun po porodzie i świeżo zakończonych próbach karmienia piersią, które właśnie wtedy sobie odpuściłam i czułam się od tego wszystkiego jak na potężnym haju.
  • tankky 20.11.14, 12:19
    Ja kocham swoje dziecko na równi ze samą sobą i moim mężem.
    Myślę, że piszesz z perspektywy osoby, która po prostu nie ma z kim tego dziecka zostawić.
    My od samego początku, mimo karmienia piersią byliśmy w stanie zostawiać dziecko pod opieką moich bądź męża rodziców. Wszyscy są dla nas bardzo zaufanymi, odpowiedzialnymi osobami. Wychowali w sumie 6 dzieci więc myślę, że potrafią się zająć wnukiem nie ważne czy ma 2 miesiące czy 12 lat. I to, że jakaś położnica nie ma ochoty na seks i nie przechodzi jej to przez następne 3 lata nie oznacza, że każda tak ma. Akurat u nas to równocześnie dyszeliśmy sobie nad karkami (jak to ujęłaś) jeszcze przed zakończeniem połogu. To jest kwestia hormonów najczęściej, jedni mają tak inni inaczej.
    Synek ma 16 miesięcy, a my nie mamy żadnego problemu żeby w każdej chwili wyjść z domu na całonocną imprezę czy wyjechać na weekend doładować akumulatory. Bo szczerze przyznam, że nie raz mam dość marudzącego dziecka, a po takim czasie tylko dla siebie wracam do Synka i jestem lepszą matką. Uważam, że nasze życie bez wątpienia się zmieniło, ale na pewno nie o 180 stopni. Nie mierz wszystkich swoją miarą.
  • bieniewicka 20.11.14, 15:05
    A ja jak na captain obvious przystało powiem tankky że mamy sa rozne tak jak ludzie sa rozni. Mam koleżanki które dostawały kota i potrzebowały wyjść z domu gdy dziecko miało 2-3 tyg. A inne były "gotowe" to zrobić przy polroczniaku i później. i to czy był ktos kochany i zaufany do opieki naprawdę często nie ma w ogóle znaczenia.


    www.bieniewicka.pl
  • tankky 20.11.14, 15:08
    pewnie, zgadzam się. To było stricte do Murwy, że nie można generalizować jak ma to w zwyczaju.
  • amiralka 18.11.14, 14:03
    Podstawa dobrego zwiazku to nie randki i seks ale umiejetnosc komunikacji i respektowanie wzajemne potrzeb.
    Libido ale tez poziom zaangazowania w rodzicielstwo to tez indywidualna kwestia temperamentu, wyczulenia na potrzeby nowego czlonka rodziny i... wlasnie tych jego potrzeb. Jedni beda sie kurczowo trzymac dawnego zycia,inni dopasuja sie bardziej do malucha i stopniowo beda oswajac to nowe zycie, libido i seks wlacznie. To ze ktos ma ochote na lozkowe harce od razu a inna para dochodzi do tego miesiacami - to nie znaczy, ze w tej pierwszej bedzie zawsze super, a ta druga sie pogubila.
    Nie ma jednej recepty dla kazdej pary.
  • tola2014 18.11.14, 14:20
    Racja - i nie ma co na siłę nikogo do swoich racji przekonywać, bo ile ludzi, tyle różnych potrzeb. Ja uważam, że dobrze jest mimo niewątpliwych zmian jakie niesie ze sobą rodzicielstwo, chociaż trochę wracać do tego co było "przed" i starać się o sobie nie zapominać
    smile
  • bieniewicka 18.11.14, 14:20
    amiralka,

    święte słowa!

    --
    www.bieniewicka.pl
  • mmajcka 18.11.14, 18:06
    amiralka,

    święte słowa!

    Amen smile
  • ashraf 18.11.14, 14:39
    Zgoda, ale nie zapominajmy, że często bywa tak, jak pisałam wyżej: 90% opieki nad dzieckiem spada na matkę, która jest przytłoczona nowymi obowiązkami i nie ma czasu ani ochoty na seks, z kolei mąż ochotę ma, więc z jego strony potrzeby są, ale żona zajęta i niechętna, więc koło się zamyka. Nie ma się co oszukiwać - dobry i udany seks jest w związku jednym z fundamentów. I dla jednej pary oznacza to raz na tydzień, dla innej 2 razy dziennie, to nie o częstotliwość chodzi, ale o zgranie i świadomość, że to jest ważne. A skoro ważne, to warto dbać o to, żeby był czas, okazja i ochota (nie mówię o połogu i zaraz po, tylko po dojściu do siebie fizycznie), nawet kosztem innych rzeczy i zajęć. Nie mówiąc już o tym, że wymaga to pełnego zaangażowania ojca, żeby mama była wypoczęta i miała ochotę na sprawy łóżkowe. I dziecku nic się nie stanie, jeśli raz na jakiś czas zostanie z babcią czy z nianią, a rodzice spędzą razem miły wieczór, za to dla ich związku będzie to mieć duże znaczenie. A że nie jest to priorytet w stosunku do dziecka, jest chyba oczywiste, w końcu takie randki nie odbywają się codziennie, a dzieckiem zajmujemy się we wczesnym niemowlęctwie całymi dniami. O to mi chodziło i nie wiem po co wyciągać dyszących facetów i sprowadzać ich do roli zwierząt, które nie mogą się powstrzymać, a kobiety do samic rozpłodowych, które seks interesuje do momentu zrobienia dziecka uncertain
  • tola2014 18.11.14, 15:31
    No i od razu z onkologią wyskakiwać - matko!!! uncertain
  • missgiggles 19.11.14, 20:08
    Masz ode mnie lajkasmile No bo owszem, seks jest ważny, ale co np. ze związkami, w których mniejsze libido ma ... facet smile ? I poza tym, że seks nie jest częsty, to para lubi ze sobą rozmawiać, spędzać razem czas, podróżować, itp.? Jeśli obojgu to pasuje, to chyba związek ma szanse na przetrwanie? A co do pojawienia się dziecka, to słyszałam kiedyś opinię jakiejś pani psycholog, że dziecko często powoduje mini albo maxi kryzys w związku, bo wyprowadza na wierzch różne ukryte rzeczy, wymusza określenie się na nowo, jakiś mniejszy lub większy zgrzyt powoduje. Fajnie o tym pisze Czeczott-Woźnicka w "Macierzyństwie non-fiction".
  • bieniewicka 19.11.14, 22:22
    O, missgiggles, ta książka jest na mojej reading list! smile bardzo ciekawe słowa o tym mini/maxi kryzysie...

    --
    www.bieniewicka.pl
  • vicky1 18.11.14, 17:03
    Ciekawa dyskusja. Nasza córka ma już trzy lata, więc sprawy wyglądają trochę inaczej. Ale my już w czasie ciąży planowaliśmy jak niektóre sprawy będą wyglądać. Dla mnie było bardzo istotne to, aby dbać o więź z mężem, aby nie być tylko na dziecku skoncentrowanym i aby nasze życie nie ograniczyło się tylko do dziecka. I powiem szczerze - jest super, wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni. Pierwszy raz w kinie byliśmy jak córa miała 2 tygodnie. córa grzecznie sobie spała, odciągnięte mleko czekało, a my poszliśmy na randkę. Co pewien czas, od najwcześniejszego niemowlęctwa, wychodziliśmy bez córki - zostawała z jedną z babć i z odciągniętym mlekiem albo z porcją MM (czasami dokarmialiśmy), później było rozszerzanie diety więc tym łatwiej. Tych wejść przez okres niemowlęctwa nie było bardzo dużo, ale były bardzo fajne. Dodatkowo my już w ciąży postanowiliśmy, że córka będzie spała w swoim łóżeczku, w osobnym pokoju. Taki układ funkcjonuje od powrotu ze szpitala. Córka zasypia sama, bez żadnych problemów, śpi całe noce (zaczęła przesypiać noce jak miała może 4 miesiące), sypialnia jest dla nas, a córa przychodzi do nas rano. Jasne, dziecko zmieniło w naszym życiu masę i to wszystko na plus, często razem wyjeżdżamy, jest mnóstwo radości, organizacja wielu spraw jest taka, aby uwzględniać potrzeby wszystkich. Wiadomo, nie zawsze jest słodko tym bardziej, że mieliśmy po drodze dużo chorób i problemów zdrowotnych i chorobę przewlekłą, rehabilitację. Ale myślę, że udało nam się stworzyć fajną rodzinę bez zapominania o tym, że nie jesteśmy z mężem tylko mamą i tatą ale też mężem i żoną.
  • zabka141 18.11.14, 19:10
    My podobnie - lozeczko i swoj pokoj byly zaplanowane. To nie zmienia faktu ze bylo nam super ciezko wyniesc sie z pokoju corki jak miala 2 miesiace smile Ale mysle ze to wszystkim na dobre wyszlo - my z mezem spimy razem, coreczka sie nie budzi przez nas i przesypia slicznie noce.

    Do wszystkich ktore napisza ze nie moga na randki, bo nieodkladalne dziecko, karmeinie, nie ma kto zostac itd. TO juzi nawet nie chodzi o te randki, tylko o to by zadbac o wiez z partnerem na jakikolwiek mozliwy sposob.
  • tu_hania 18.11.14, 21:01
    To ja dorzucę moje trzy grosze. Mam córkę prawie sześcioletnią i czteromiesięczne bobo, wiem jak jest. wink Po córce zafundowaliśmy sobie z mężem prawdziwy kryzysik, ale pewnego wieczoru usiedliśmy i zaczęliśmy poważnie rozmawiać, gadaliśmy i gadaliśmy, ja oczywiście co drugie słowo ryczałam... Po kilku takich sesjach zaczęło się robić lepiej. Życie jak wiadomo zmieniło nam się diametralnie, a ja z tych czułych na zmiany. Nienawidziłam niemal męża za to, że "wszystko na mojej głowie", a tak naprawdę to ja sama nie potrafiłam z tej głowy wyrzucić chociaż na chwilę dziecka. Po rozmowach zaczęłam nad tym najzwyczajniej na świecie pracować, szukać tego, co mogłoby mnie od dziecka oderwać. Do tego zaczęliśmy razem z mężem robić jakieś rzeczy, pierwszą było wspólne zaprojektowanie odlotowej półki do salonu. smile Powoli wszystko się prostowało... Zaczęliśmy chodzić na randki jak tylko pojawiła się niania (7 miesiąc, nie było wtedy rocznego urlopu i wracałam do pracy). Córka nie była mocno upierdliwa, ale np. zęby przechodziła okropnie. Kiedy miała 9 miesięcy zaczęła przesypiać noce i wyeksmitowaliśmy ją do jej pokoju. Mąż pierwszej nocy dwa razy wstawał sprawdzać czy nic jej nie jest, hihi. Ja poczułam ulgę bo w końcu mogłam czytać przed snem. Jako matka bądź co bądź trochę już doświadczona powiem tak: wszystko mija. Mija zaabsorbowanie dzieckiem na etapie niemowlaka (takie samoistne, że się ma dziecko non stop w głowie i nie chce się niemalże o niczym innym myśleć czy mówić), wraca "normalne życie", no może nieco nadszarpnięte co i rusz przez katary, przedszkolne kłopociki i takie tam...
    Teraz, po urodzeniu syna, oboje z mężem jesteśmy inni. Seks na razie kuleje, libido mi na pysk padło, ale maż ostatnio powiedział, że nie szkodzi, "trzeba przeczekać". I nie, nie jest oziębły seksualnie. wink Na razie znowu mam lekkie nawrót "myślę mówię oddycham dzieckiem" ale wieczorami staram się spędzać czas na tym co lubię (blogowanie nie o dzieciach), trochę pracą. Z mężem jak tylko możemy oglądamy wspólnie wybrane filmy, gramy w gry (tak, tak, uwielbiamy planszówki i fabułę). Spędzamy czas. Jak maluch się budzi, idziemy zalulać i go on. Jak padam na pysk po upiornej nocce (zdarzają się), mąż rano przejmuje prezesa i córkę, ja odsypiam. Jak jego boli łeb, ja włączam moduł "matka Polka". I tak to leci.
    Sorki, że tak dużo, ale podsumowując: przewrotu w głowie nie da się uniknąć, dzieci to takie "garby", które niesie się na sobie już do końca życia. ALE: to mężowi przysięgałam przed ołtarzem, to dzięki niemu i z nim mam dzieci. I czasem muszę nad sobą popracować, żeby trochę "olać" matkowanie a poczuć się żoną i fajną dziewczyną. Dla mnie kolejność to mąż a potem dzieci.
  • bieniewicka 18.11.14, 21:30
    Dobrze że dużo smile zwłaszcza że masz 6latkę i bobasa więc ciekawą perspektywę. Hania, dawaj link do bloga swojego big_grin
    --
    www.bieniewicka.pl
  • tu_hania 18.11.14, 21:38
    Łi, mój blog o nauce angielskiego, taki lekko niszowy rzekłabym, zbanują mnie jeszcze (no dobra, trzeba szukać "english my way"). Widziałam, że dziecię Ci nocą szaleje. Mi też. Jedna na pięć nocy normalna (dobrze, że nie na dziesięć, heh). Jeśli Cię to cokolwiek pocieszy. wink W dzień dzisiaj też był odpał, zawsze spał po 3-4 a nawet 5 h, a dziś 3 razy po 40 min. W łeb se dać.
  • bieniewicka 18.11.14, 21:48
    No szaleje wink Ale wczoraj już się nie wybudziła więc liczę na to, że poszła po rozum po głowy tongue_out
    O widzisz, ja pracowałam kilka lat jako lektorka angielskiego big_grin ta strona? www.englishmyway.co.uk/
    --
    www.bieniewicka.pl
  • tu_hania 18.11.14, 22:01
    Mój się ze trzy dni temu obudził o 3 w nocy, cały uchachany, olałam go, odstawiłam do łóżeczka, tam się kotłował ze 40 minut, kwiczał, prychał, zwierz normalnie. wink Olałam gościa, zresztą świetnie się bawił w swoim towarzystwie. Potem padł (bez smoka!!!). I wtedy obudziła się pierworodna i zaczęła wołać mamunię z jej pokoju. Młody się obudził oczywiście. Mówię Ci, dwoje dzieci to dopiero fun! Podziwiam ludzi, którzy mają jedno po drugim. U mnie niby córka duża ale ma teraz taki okres, że się budzi prawie co noc bo ma koszmarki. I woła mamęęęę. Mam pobudki bonusowe zatem.
    Liczę na to, że to wszystko minie i jeszcze będę te czasy wspominała z rozrzewnieniem. wink W chwilach słabości przypominam sobie odpały córki i pocieszam się, że już to przerabiałam i żyję. Nocne próby zabaw też. I zęby. I milion innych cudowności.
    O, to Ty jesteś po fachu! Mój blog to www.englishmyway.pl
  • bieniewicka 20.11.14, 22:33
    Słuchaj Hania, dwoje dzieci to na razie dla mnie sprawa nie do wyobrażenia big_grin mimo że oczywiście w planach jest kolejna potomczyni lub potomek. Mamy dzieci w ilościach 2 i więcej to dla mnie obecnie bohaterki. Tak tak, jestem po fachu wink Kilka lat uczyłam w szkołach językowych, ale się wzięłam i przebranżowiłam. Fajny blog, taka Twoja odskocznia? Ja też w ramach self-entertejmentu se bloguje se, ale o perfumach smile

    --
    www.bieniewicka.pl
  • tu_hania 21.11.14, 15:31
    No czasem wydaję się sama sobie bohaterką domu, szczególnie po nocy takiej jak dzisiajwink To teraz Ty daj linka. smile
  • gosza26 18.11.14, 21:09
    W kwestii wspólnego spania- organizacyjnie różnie bo i młody ma różne noce, ale w sferze emocjonalnej FANTASTYCZNIE! Zwłaszcza kiedy dotarło do nas jak czas szybko leci.

    I jeszcze w temacie relacji mąż/żona-dzieci. Jest mi temat bardzo bliski (niedawno ze znajomą rozmawiałam na ten temat). Obie jesteśmy z domów, w których dla naszych matek ojcowie byli na pierwszym miejscu (z tym,że u mnie nie wprost było to wyrażóne). Szczerze? odbiło się nas naszym poczuciu własnej wartości bardzo. Całe życie zabiegałam o uwagę/ szacunek innych ludzi. Mimo,że starałam się przepracować uczucie bycia nr 2 zostanie we mnie już na zawsze. Moja mama nie chciała mnie krzywdzić ale poszła torem, o którym tu pisałyście.
    To tak ode mnie...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • ashraf 18.11.14, 21:22
    Współczuję problemów z mamą, ale nie przypisuj jej naszych poglądów. Nie nazwałabym swojego dziecka nr 2, nie powiedziałabym, że kocham je mnie od męża, że jest dla mnie mnie ważne! W ogóle nie o to chodzi. Mój mąż jest dla mnie pierwszy w tym sensie, że małżeństwo było przed dzieckiem, jest w trakcie wychowywania go i będzie (przynajmniej takie jest założenie) trwało, kiedy dzieci wyjdą z domu na swoje. Dlatego właśnie miłość do dziecka, naturalna, pierwotna i silna, nie powinna przesłaniać miłości do męża czy żony i spychać ich na drugi tor. W rodzinach, gdzie udaje się zachować taką równowagę dzieci nie wyrastają na ludzi z zaburzonym poczuciem własnej wartości, niepewnych siebie, walczących o uwagę, szacunek i miłość. I to raczej nie dbanie o związek, a chłód emocjonalny, nieumiejętność okazywania uczuć czy po prostu nie odnajdywanie się w roli rodzica są przyczynami takich kłopotów u dorosłych dzieci.
  • gosza26 19.11.14, 09:15
    Napisałam wczoraj odpowiedź ale nie mauncertain

    Nikt prawidłowo funkcjonujący nie planuje skrzywdzić dziecka. Ciebie również o to nie posądzam. Ale ja dokładnie to słyszałam w domu. U nas miało to nawet odbicie po śmierci mojego taty.

    Mówisz "chłod emocjonalny". Ależ skąd: długie rozmowy ze mną i bratem, spotaknia rodzinne po to by uhonorować moje wyróznienia, troska o edukację , przyszłość i iwiele innych.
    Po prostu prawdziwe intencje dziecko wyczuje, zwłaszcza gdy pierwszą zasadą jest to co napisałaś:
    Mój mąż jest dla mnie pierwszy
    > w tym sensie, że małżeństwo było przed dzieckiem, jest w trakcie wychowywania
    > go i będzie (przynajmniej takie jest założenie) trwało, kiedy dzieci wyjdą z do
    > mu na swoje.

    I na koniec, w wątku były opisywane sytuacje , w których negatywne skutki mają te, w których rodzic-najczęściej matka-odsuwa partnera i skupia się wyłaczenie na dzieciach. O skutkach historii odwrotnej nie było. Stąd zależało mi na pokazaniu jak to się może się ewentualnie skończyć. Że może się to zdarzyć w pozornie prawidłowo funkcjonującej rodzinie
    kiedy ktoś próbuje wartościować członków rodziny.

    U nas wszyscy mają pierwsze miejsce. Różnią się tylko potrzebami (na stanie dorosły syn). Pierwsze 3 mce młody bardzo absorbujący, ja byłam wykończona jego płaczem, nadwrażliwością itp. Mąż musiał udżwignąć nas oboje. Najstarszy odsunął się na bok. Docieraliśmy się. Pamiętam jak dziś. Obudziłam się rano i pomyslałam,że trudno taki nasz los: syn będzie nieodkłdalny HNB. Nosiliśmy na zmianę i w nocy i dzień, starszy zaczął się angażować, pomagać w spacerach. Kiedy ruszyło z miejsca(całą uwaga była skupiona na nim i po tym jak się się juz właśnie pogodziłam) z dnia na dzień dziecko odłożone na podłogę, do łóżeczka zajęło się zabawkami, poznawaniem świata !!! Nie mogłam uwierzyć big_grin

    I tak doświadczyłam tego, że poglądy(ja i mąż) o dyscyplinie, samodzielnym spaniu itp. zastąpione na te :" jeśli dziecko dostanie wszystko co aktualny etap wymaga będzie potem wszystkim lepiej" zyskały w domu moc prawnąsmile



    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • ashraf 19.11.14, 09:51
    Nie mogę się z Tobą zgodzić, choć nie podważam Twoich doświadczeń. Może trudno mi dobrze wyjaśnić o co mi chodzi, ale naprawdę nie jest tak, że dziecko stawiam za mężem, że on jest dla mnie ważniejszy. Chodzi o równowagę w rodzinie, którą kobiecie jest bardzo łatwo stracić, kiedy rodzi się dziecko. Kochać dziecko i stawiać je zawsze na pierwszym miejscu jest łatwo, bo to czysta biologia, hormony, nosiło się je 9 mies. pod sercem, rodzi się małe, bezbronne, kocha bezwarunkowo. Mąż może denerwować, zdarzają się kłótnie, konflikty, to jest miłość trudniejsza, wymagająca więcej pracy, zrozumienia. Wiele kobiet ciągnie w kierunku całkowitego poświęcenia się dziecku i zepchnięcia relacji małżeńskiej na dalszy plan, bo mąż jest dorosły, nie potrzebuje uwagi, czasu itd. A to nigdy nie pozostaje bez negatywnych skutków dla małżeństwa. Dobre małżeństwo to dobre środowisko rozwoju dla dzieci i dobry wzór na przyszłość. I nie ma nic wspólnego z ignorowaniem dziecka czy dawaniem mu do zrozumienia, że jest mniej ważne, czy mniej kochane... To, o czym piszę, może wyrażać się w różny sposób, nie tylko poprzez wspólne spędzanie czasu bez dziecka, bo wiadomo, że jednak większość czasu chce się i powinno się spędzać we trójkę i dla normalnej rodziny to oczywistość smile Wg mnie podkreślanie roli męża czy żony to także wzajemny szacunek, nie podważanie decyzji drugiego rodzica, nie pozwalanie dziecku na coś za jego plecami, nawet jeśli nie do końca się z czymś zgadzamy. Od razu mówię, że wykluczam patologie czy krzywdzenie dziecka. To także przyuczanie dzieci, że rodzic ma prawo do wypoczynku, chwili ciszy, że dziecko nie rządzi domem, nie decyduje o wszystkim, że musimy respektować swoje potrzeby. Tak było w domu u męża i jestem pod wrażeniem jak jego rodzice bardzo się kochają i szanują, jak świetnie poradzili sobie z odejściem synów w domu. A obaj synowie założyli rodziny, mają dzieci i powielają ten wzór smile Ale może to temat na inną dyskusję...
  • bieniewicka 20.11.14, 22:21
    vicky to fajnie, że plany które mieliście udało się wdrożyć i jesteście wszyscy zadowolenismile

    Powiem Ci, że ja też miałam różne pomysły w ciąży na to jak będzie wyglądało moje macierzyństwo, ale jednak, jak tutaj dziewczyny już napisały, moje dziecko miało jednak inne zdanie. Zresztą jak już malutka była na świecie to się okazało, że to co mi się gdzieśtam zdawało poszło w łeb... Ale to był proces - na początku ciąży kazałam mężowi malować ściany, bo przecież pokój trzeba urządzić, czytałam manuale odn samodzielnego zasypiania... a pod koniec łóżeczko czekało w naszej sypialni. Mąż mi później powiedział, że był zdania że córcia powinna być w naszym pokoju, ale po prostu postanowił dać mi trochę czasu wink No a jak już była na świecie to ją ciach do łóżka wzieliśmy, inaczej tego nie widzieliśmy, to po prostu była dla nas naturalna kolej rzeczy. A jak miała 2tyg to wyjście dla mnie było jakimś kosmosem. Jej z pewnością było na tamtym etapie raczej wszystko jedno ale ja bym chyba umarła wink Nie wspominając o tym, że przez 3 pierwsze tygodnie musiałam siedzieć na kole i to i tak z bólem uncertain


    To tak przydługo odnośnie planów, że nie zawsze się sprawdzają big_grin Ale grunt to słuchać siebie, swojego instynktu i dziecka. Wtedy wszystko działa smile


    --
    www.bieniewicka.pl
  • tlenek.molibdenu 18.11.14, 20:45
    Ludzie mają różne potrzeby, niekoniecznie musi im w niemowlęctwie dziecka zależeć na randkach poza domem czy samotności w sypialni. Ważne, żeby partnerzy rozmawiali o swoich potrzebach i oboje byli zadowoleni ze stosowanych przez siebie rozwiązań. Wrażliwość na potrzeby dziecka (zwłaszcza, jeśli to wymagający egzemplarz) też może scalać związek, to naprawdę nie jest tak, że szczęśliwi są tylko ci, którym dziecko w niczym nie przeszkadza.
    PS. Kolejny wątek, w którym mamy dzieci bezproblemowych chwalą się, jak super sobie wszystko zorganizowały i ustaliły z partnerami, a mamy nieodkładalnych tłumaczą się ze swojej "nieudolności" wink
  • sofja 18.11.14, 20:52
    Zgadzam się w całej rozciągłości wink
  • bieniewicka 18.11.14, 21:27
    Tlenek,

    o to to! w rzeczy samej smile
    --
    www.bieniewicka.pl
  • sofja 18.11.14, 20:50
    Bardzo wciągająca dyskusja, więc dodam swoje trzy grosze smile, szczególnie, że uwielbiam rozmowy o związkach wink)) Ja całą ciążę zastanawiałam się, jak to będzie, gdy córa będzie już na świecie - to bycie we trójkę i we dwójkę jako para. Trochę się bałam, bo jesteśmy razem 15 lat (choć mąż mówi, że od ślubu się liczy, czyli 2 ;-P po prostu go staż przerasta ;-P) i uwielbiamy spędzać czas ze sobą w dwójkę. Dużo spędzaliśmy czasu we dwoje, podróżowaliśmy, chodziliśmy do knajpek, kina, urządzaliśmy nocne maratony filmowe wink, spotykaliśmy się ze znajomymi na nocne Polaków rozmowy. I szczerze mówiąc miałam takie czarnowidzctwo pt. teraz już ię wszystko skończyło wink

    I jak jest? Ano jest dobrze smile Wszystko według potrzeb udaje nam się organizować smile do 2,5 mca czasu dla siebie było niewiele, choć jak mała sobie wisiała na piersi czy spała, to wspólnie oglądaliśmy filmy, gadaliśmy czy coś pysznego zajadaliśmy (mąż gotował smile, ja tylko pożerałam, bo apetyt miałam i mam przy karmieniu zacny). Wieczorami tylko szłam już z nią spać, bo szczerze mówiąc na nic nie miałam siły/ochoty. Od 2,5mca zasypia ok 19-20, a my mamy wieczór dla siebie (przynajmniej do pierwszej pobudki ;-P). Tak jak bieniewicka piszesz, przy cycusiowym niemowlaku letko nie jest z wychodzeniem z domu - udało się nam do tej pory jednak być na randce, a nawet raz na imprezę poszliśmy (urodzinową po sąsiedzku, więc się urwałam na karmienie, jak się dzieć budził ;-P, cóż za szaleństwo). W weekendowe wieczory robimy razem coś fajnego - któraś z was pisała o pikniku na podłodze, zgapiam pomysł! smile I z córą w weekendy też planujemy jakoś ciekawie czas - odwiedzamy nadal restauracje, chodzimy na spacery, podróżujemy. Tu muszę pochwalić męża, bo mnie motywuje, by ten czas z dzieckiem spędzać w inny sposób niż tylko dom +spacer w okolicy ;-P ja to się od razu stresuję "a bo spać musi, a bo w wózku nie zaśnie", dla niego jakoś nie ma problemu, może dlatego, że mu zasypia w nosidle a mi nie ;-P

    I na co dzień też staram się pamiętać między dzieckiem a innymi obowiązkami o moim chłopaku wink coby coś dobrego upichcić, pamiętać w sklepie o zakupieniu żelków ;-P, się poprzytulać, powiedzieć coś miłego (ale nie komplement, bo w nie nie wierzy, tylko się ze mnie śmieje ;-P)

    Oboje mamy też czas tylko dla siebie - ja raczej weekendowo, gdy mąż może zająć się córą + po jego powrotach z pracy, gdy chcę/potrzebuję. Mąż to nawet zrobił sobie urlop ojcowski alone wyjazdowy ;-PPPP, więc uznaję, że wygrywam w konkursie partnerka roku ;-PP

    I wiecie co - ciekawe, jak on by odpowiedział na twoje pytanie? Dobra, idę z nim pogadać ;-P
  • bieniewicka 18.11.14, 21:25
    sofija, wróć i zdaj relację co powiedział wink

    My też w weekendy uprawiamy spacering i knajpking smile zawsze lubiliśmy szlajać się po restauracjach - fakt że do ok 4-5m naszej małej jedlismy na zmianę, bo jedno musiało trzymać na rękać inaczej było wycie wink ale teraz jest coraz lepiej smile
    --
    www.bieniewicka.pl
  • sofja 18.11.14, 21:37
    To u nas tak samo było ;-P nawet mi się wydawało, że już tak zawsze będziemy jeść ;-P ale teraz, jak córka siedzi, to już luksus - w krzesełko i tam macha brokułami czy czym innymi popadnie ;-P
    Męża zapytałam, to powiedział, że nie rozumie pytania ;-P Że dla niego nie ma z tym problemu wink na większy poziom szczegółowości obiecał wejść, jak zakończy robotę na kompie wink
  • sofja 19.11.14, 21:21
    Bieniewicka - mąż przez to moje pytanie uważa, że mamy jakiś problem w związku ;-P tudzież ja mam problem z nim ;-PPP musiałam mu wytłumaczyć, że na potrzeby forum pytam ;-P

    a tak na serio to powiedział, że dla niego, aby w związku grało i buczało to ważne jest wygospodarowanie czasu we dwójkę, nawet na wspólne nicnierobienie. ważne też, żeby nie myśleć o dziecku jako jakimś ograniczeniu i starać się robić to, na co się ma ochotę, to co robiłoby się we dwójkę, uwzględniając aktualne potrzeby malucha tj. i wyjazd się da, i film się da, i wszystko się da, jeśli się pamięta, że i spać musi i jeść musi i pieluchę zmienić trza wink i wtedy nie ma żadnych frustracji - tacy to faceci są optymiści smile
  • bieniewicka 19.11.14, 23:28
    Hahaha, no i jak ich nie kochać... wink
    .--
    www.bieniewicka.pl
  • ashraf 18.11.14, 21:38
    I my lubimy spacery, knajpy i wycieczki z synkiem, czas spędzony we trójkę może być wielką frajdą, a w domu jak to w domu, zakres rozrywek jest ograniczony wink Jeździmy dużo, młody jest już przyzwyczajony i nie ruszają go kolejki, odprawy czy turbulencje, za to ja zaczęłam bardziej przeżywać loty, chyba się starzeję wink Chodzimy też z synkiem na koncerty, do muzeów, galerii, naprawdę niesamowicie jest oglądać dziecko, które po swojemu odbiera sztukę, klaszcze i cieszy się muzyką, podbiega do obrazów, macha do rzeźby, dlatego warto dać mu szansę, a im wcześniej, tym lepiej smile Z restauracjami sprawa staje się prostsza po rozszerzeniu diety, bo zawsze znajdzie się coś, co dziecko może dostać do ręki, potem zaczyna operować widelcem, warto tylko od początku (w domu) przyzwyczajać dziecko do w miarę czystego jedzenia, bez zabawy w rozrzucanie czy wcieranie w obrus. Także imprezy są możliwe z dzieckiem, w ogóle im więcej czasu spędza się z dzieckiem poza domem, wśród ludzi, nocując w innych miejscach, tym szybciej maluchy przyzwyczajają się do cygańskiego trybu życia. Największa bariera jest w głowie smile Pamiętam, jak zastanawialiśmy się, czy dobrze robimy ciągnąc roczniaka na Mauritius, ale na miejscu spotkaliśmy sporo rodzin z dziećmi młodszymi od naszego, w tym parę z dziećmi (o ile dobrze pamiętam) 3,5 r., 1,5 r. i jednym w brzuchu i ta rodzina miała za sobą lot z USA do Paryża (ok. 9 h) i z Paryża na Mauritius (12 h). Luzu i organizacji można im było pozazdrościć, ale sami powiedzieli, że najciężej jest z pierwszym dzieckiem, potem człowiek sporo odpuszcza i łatwiej się żyje smile
  • nothing.at.all 19.11.14, 16:13
    Oj.....przypomniałas mi tym wpisem ze tez Lubie knajpki ale od pół roku nigdzie nie byłam bo dziecko trudniejzse i ja jjestem na diecie przy kp. Ale może za dwa trzy miesiące się udawink.
  • ashraf 19.11.14, 16:32
    Z knajpami to najwiekszym cwaniakiem byl moj maz. Jak wrocilam do pracy, a on siedzial w domu z malym, to jezdzili sobie na wycieczki i jadali (a w zasadzie jadal maz, bo mlody mial z 5 mies.) w malych restauracjach. Damska obsluga zawsze wyrazala zachwyty, ze jest taki dzielny (???), a dzidzius taki slodki, to moze ja go potrzymam i pohustam, a pan sobie zje w spokoju big_grin big_grin Ze tez mnie nikt nic takiego nie zaproponowal wink
  • bieniewicka 19.11.14, 18:55
    łahahaha, żyć nie umierać wink
    --
    www.bieniewicka.pl
  • tola2014 19.11.14, 19:03
    Hehe, patrz mój mąż po przeczytaniu stwierdził, że nasza za duża już na takie numery. 9 m-cy i motorek w tyłeczku. Nikt by pewnie nie chciał się zająć smile Ale wykorzystamy na przyszłość smile
  • ashraf 19.11.14, 19:10
    To fakt, poziom słodkości pięciomiesięczniaka idzie w parze z mniejszą mobilnością wink A swoją drogą to był bardzo ciekawy czas dla męża, szkoda mi mężczyzn, których to ominęło, na szczęście w Polsce już wiele się zmienia w tym kierunku i np. mąż mojej przyjaciółki idzie na drugie półrocze na rodzicielski smile
  • tola2014 19.11.14, 20:23
    My też tak planujemy przy drugim dziecku. Teraz się nie udało, bo mąż dwa dni po urodzeniu małej zaczynał nową pracę. Ze względów ekonomicznych bardziej opłacało się, żebym to ja była z córeczką cały rok. Osobiście uważam, że super sprawa smile
  • bieniewicka 19.11.14, 22:26
    Moja teraz kończy pół roczku, powiem Wam laski szczerze ze nie dałabym rady jej juz teraz "zostawić" i wrócić do pracy. Nie wyobrażam sobie nie widzieć jej przez 9 godzin wciągu dnia, to brzmi jak jakieś tortury... ;/

    mąż planuje wychowawczy ale później.
    --
    www.bieniewicka.pl
  • tola2014 19.11.14, 22:57
    Mi tez bedzie pewnie trochę ciężko, latwo sie mówi smile ale chcę dac mezowi możliwość przezycia tego czego sama teraz doswiadczam. Chociaz On sam żartuje, żebym sie tylko nie rozmyslila, bo tez chce miec tyyyyle wolnego wink
  • ashraf 19.11.14, 23:47
    Mysle, ze to jest bardzo indywidualna sprawa. My od poczatku dzielilismy sie praktycznie pol na pol opieka nad synkiem, bo porod i macierzynski zbiegl sie z koncowka moich drugich studiow, takze w szpitalu mialam laptopa, zajecia online i jakos to dalej poszlo sila rozpedu. Poza tym zostawialam malego najpierw tacie, ktory jego "obsluge" mial w malym paluszku, a potem niani z rodziny, ktora z nami mieszkala. Nie byla to obca osoba, wiec synek mogl sie do niej przywiazac z wzajemnoscia smile I bylo naprawde dobrze smile poza tym ja sie nie nadaje do siedzenia w domu, w ciaz bylam miesiac na l4 jak rozchodzilo mi sie spojenie i myslalam, ze oszaleje, praca i kontakt z doroslymi przekladaja sie u mnie na jakosc i radosc z czasu z dzieckiem. Poza tym my pracujemy tak, ze maly jest w zlobku ok. 5-6 h dziennie, rzadko caly dzien, tylko jak ktores z nas ma delegacje czy szkolenie. Przy drugim dziecku planujemy ten sam system smile
  • nothing.at.all 19.11.14, 16:14
    A ile syneknma? Bo chodzenie na koncerty czy wystawy to raczej już powyżej roku.
  • ashraf 19.11.14, 16:27
    Teraz 21 mies., ale do galerii i na wybrane koncerty chodzilismy z nim od poczatku. Wiadomo, ze nie zabiore go do opery, gdzie moglby przeszkadzac innym, ale jest wiele koncertow, z ktorych mozna chocby po cichu wyjsc, przemieszczac sie po sali. Moj maz jest muzykiem, wiec okazji jest sporo, poza tym maly sam ma zapedy muzyczne i dobry sluch, wiec czesto siedza sobie z godzinke w studio i "cwicza" wink Do galerii tym bardziej nie ma problemu, wsadzasz w wozek/chuste i chodzisz, pokazujesz, opowiadasz, z takim wozkowym dzieckiem jest nawet latwiej niz z chodzaco-biegajacym, ktore ma swoje trasy i pomysly. A jesli nie kultura, to moze sport? Moj maz cwiczy w domu joge, a synek go nasladuje, niektore pozycje naprawde przypominaja juz oryginal, a zaczynal jako raczkujacy niemowlak. Basen to chyba standart, no i bieganie - ale tu trzeba zainwestowac w wozek joggingowy (pewnie uda sie tez upolowac uzywany w przyzwoitym stanie). Jezeli bedzie to rownoczesnie wozek na off-road, to nic nie stoi na przeszkodzie, zeby ruszyc z dzieckiem na piesza wycieczke w teren. Zeby dziecko nie nudzilo sie podczas wypraw, mozna kupic mu nieprzemakalny kombinezon ze stopkami i puszczac na trawe czy na ziemie, niech raczkuje, mlodsze mozna polozyc na chwile na jakims kocu, jesli bedzie dobrze ubrane, to nie zamarznie, a ile to wrazen dla malucha smile
  • bieniewicka 19.11.14, 18:51
    Nie wyobrażam sobie koncertu z trzymiesieczniakiem-maruderem vel alarmem samochodowym wink ale pomysły bardzo fajne smile moja musiała "dorosnąć" do większej ilości świateł, ludzi i dźwięków wiec teraz juz mamy większe pole manewru. Tylko w wózku nie chce zasypiać...

    --
    www.bieniewicka.pl
  • nothing.at.all 20.11.14, 08:55
    Fajnie wszystko ale jak marudzi jak napisała niżej bieniewicka, to przyjemność marna z wyjścia gdziekolwiek. U nas wizyta w galerii handlowej była ciężko odchorowana marudzeniem po powrocie...za dużo świateł, ludzi, nowości. Tak wiec na razie wystawy czy koncerty odpadają.
  • gosza26 20.11.14, 09:24
    U nas na odwrót im więcej ruchu, świateł , ludzi tym większa szansa,że będzie pochłonęty widokami smile Jeden warunek: w razie znudzenia musi byc miejsca na spacerowanie
    Pierwsze wspólne wyjścia to chyba były zakupy w okolicach 3, 4 tygodnia. Martwiłam się,ze będzie to za szybko, ale natknęłam się na wątek gdzie dziewczyna pisała o chyba 5, 6 m-cznej córce dostającej w sklepie histerii bo nie chcieli dziecka przebodźcować i przez pierwsze m-ce omijali takie przybytki szerokim łukiem.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • bieniewicka 20.11.14, 10:06
    No widzisz, tak jak nothing pisze, zależy od"zainteresowań" dziecka wink myślę ze ta dziewczynka dostawała histerii w wieku 5-6m nie dlatego ze wcześniej nie bylo wystarczającej "ekspozycji" tylko ze ona tak po prostu reagowała. Moja zaczela być ok z takimi bodźcami około 4m, a od 5 to tak jak Twoj, im wiecej tym lepiej big_grin wcześniej natomiast musieliśmy tez bardzo pilnować czasu wyciszania wieczornego, max 17 musieliśmy być w domu bo inaczej było dużo płaczu.

    nasz polroczniak to juz bobas coraz bardziej przewidywalny wiec i życie towarzysko-kulturalne ma szanse na ponowny rozkwit wink A niektórzy rodzice mogą korzystać z życia, jeśli maluch zezwala dużo wcześniej na rozrywki smile

    --
    www.bieniewicka.pl
  • gosza26 20.11.14, 11:15
    Tak wiem,że to całkiem prawdopodobne. Tyle,że młody do 3 m-ca był bardzo "trudny", jednak po tej historii uznałam,że jeśli dzieckda sygnał,że zew. otoczenie go przytłacza to sie z nim zamknę w domu, ale nie będę go izolować sztucznie.
    Z reszta przez to jaki był nie bardzo chcielismy zostawiać go na dłuzej z jego bratem, bo poza nim nie było nikogo wtedy do pomocy
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • nothing.at.all 20.11.14, 11:30
    Czekam i ja aż się zainteresuje wszystkim dookoła. Już powoli tak jest...rozgląda się, patrzy z zaciekawieniem tylko siedzieć w foteliku czy w wozku nie chce. Ręce są lekarstwem na wszystko.
    W weekend jadę wypożyczyć nosidlo manduca - wiesz bieniewickasmile. Będę testować w domu i próbować córkę przyzwyczaić.
  • ashraf 20.11.14, 12:48
    Manduca jest fajna, choc u nas rzadko uzywana, bo synek lubil przestrzen wink a galerii sztuki sie nie boj, nie ma porownania z CH! Galerie handlowe mecza i mnie, ten halas, swiatla, tlum, duchota... a co dopiero malucha smile
  • nothing.at.all 20.11.14, 13:31
    Jakieś nosidlo kupić musze bo ręce i kręgosłup szwankuja. Po czytałam i albo Manduca albo tula. Zobaczymy. Dobrze ze da się wypożyczyć na tydzień i potestowac.
  • bieniewicka 20.11.14, 15:10
    No no nothing, to daj znac jak z manduka! smile
    Ja dałam na wstrzymanie bo kolejny miesiąc przyniósł duże zmiany, chwilowo byliśmy w foteliku (ale szybko dodaje ze u nas spacer to 45min-godzina dziennie) a od 2 tyg mala jest w spacerowie i jest zadowolona smile

    --
    www.bieniewicka.pl
  • nothing.at.all 20.11.14, 20:24
    Ale siedzi w tej spacerowe? Czy pół leżąca pozycja?
    Też myślałam aby do spacerówki się przenieść ale córka zupełnie niestabilna i boje się. Poza tym wieje w niej bardziej, gondola to jednak chroni od wiatru.
  • bieniewicka 20.11.14, 22:37
    A nie nie, jeszcze nie siedzi, półleżąco. Ja mam spacerówę do któej wpinasz daszek od gondoli więc jakoś dajemy radę. Poza tym wiesz, teraz to jeszcze jest w miarę "ciepło" crying Wkoło siedzące niemowlaki bardziej odkryte w spacerówkach i żyjom, więc myślę sobie, jakoś to będzie smile
    --
    www.bieniewicka.pl
  • gosza26 21.11.14, 07:06
    Syn miał właśnie skończone 4 m-ce jak wsadziłam go do spacerówki. Macie śpiwory do spacerówek? Bo jak teraz to wożę go oczywiście na siedząco (lub stojąco wink ) ale widzę dużo mniejsze dzieci wożone na leżąco opatulone po główkę w tych śpiworach. I myślę,że wtedy mają ciepło porównywalnie do gondoli.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • bieniewicka 21.11.14, 08:03
    Jest śpiworek! smile i rzeczywiście jest cieplutko w nim! Co do spacerowy to chyba zależy od gabarytów dzieciaczka, my też próbowaliśmy od 4m robić przymiarki ale ginela nam jakby w tym wózki i stwierdziliśmy ze poczekamy aż będzie pewniej wyglądała. Bo jest wysoką ale dosc szczupła wink

    --
    www.bieniewicka.pl
  • gosza26 21.11.14, 08:14
    No tak ,zwłaszcza jak przestrzeń z dzieckiem w spacerówce nic nie wypełnia. Bo teraz te maleństwa to mają teraz śpiwory czasami też kocyki.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • nothing.at.all 21.11.14, 14:37
    Wątek o czym innym, Zeszłysmy trochę z tematuwink.
    My jeszcze w gondoli, z grubym kocem i w kombinezon ie takim jesiennym. Dajemy rade ale też tylko godzina.
  • bieniewicka 21.11.14, 19:29
    Owszem zeszłyśmy.... Nothing to jeszcze odnośnie wyjść do knajpek, w Wawie jest kilka wegańskich, próbowaliście? smile np to: www.gastronauci.pl/pl/34022-osma-kolonia-warszawa-zoliborz
    --
    www.bieniewicka.pl
  • gosza26 21.11.14, 20:29
    Ja też zejdę bo piszesz o grubym kocu smile Pewnie powinnam pisać na zakupach ale może przypadkiem, któraś z Was na szybko coś podeśle. Nie mogę dostać fajnego, grubego koca. Kupuje dużo przez net ale na nic nie wpadłam. Gdzie kupiłyście swoje kocyki na jesień/zimę?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • nothing.at.all 22.11.14, 14:01
    Ja kupiłam na allegro. Dwie warstwy i naprawdę jest ciepły i gruby jak dla mnie. Spróbuję tu link wkleic...może nie wykasujawink. To nie reklama zaznaczam a podzielenie się informacjąwink.

    allegro.pl/show_item.php?item=4706877426
    Jest zawsze w wózku i na spacery. W mieszkaniu używam innego.
  • gosza26 22.11.14, 14:58
    Wielkie dzięki smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • nothing.at.all 22.11.14, 14:09
    Jeszcze nie, ale dzięki. Ale mam nadzieję że w któryś weekend się uda. Tylko problem bo ja chwilowo weganka z racji diety (powoli mam dosyc....ale moze jeszcze eytrwam trochr) a mąż miesozerca. Zatem najlepsza knajpa to mieszanawink.
    Poza tym Lubie gotować i jest to dla mnie odstresowania i odpoczynek od dziecka wiec w weekend się w kuchni zamykam.
  • ashraf 20.11.14, 16:13
    He he, my dostalismy Manduce w prezencie od mojej szefowej. Tzn. dala nam bon do sklepu dla ekorodzicow, gdzie mozna bylo nabyc takie cuda jak skarpetki niemowlece za 150 zl, ohydne welniane ubranka, takie bure ekoszmaty, ew. pieluchy wielorazowe itd. Jedyna rzecza, ktora nadawala sie dla nas do uzytku bylo wlasnie nosidlo smile Manduca jest fajna, bo rosnie razem z dzieckiem. Nawet mojego 14 kilowca moglabym do niej wsadzic - teoretycznie, bo w praktyce chyba by mnie zagryzl ze zlosci, nawet na wozek jest foch, chyba ze moze sam go pchac.
  • gosza26 20.11.14, 13:40
    A propos duchoty.. My korzystamy z CH ale najbardziej boję się tej podkręconej klimy, zwłaszcza w rossmanie.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8ri09k3eqh6vjw.png
  • bieniewicka 20.11.14, 15:46
    Mi się wydaje ze mamy trochę bardziej "wymagających" bobasów po różnych ekscsesach same muszą poczuć ze to jest dobry moment na np wyjście z dzieckiem do galerii sztuki. Jeśli przez np 3 miesiące nie znasz dnia ani godziny i dziecko Ci bez powodu wyje niczym syrena przeciwpożarowa to takie wyjścia nie w głowie, po prostu szukasz sposobów zeby bylo w miarę spokojne. A i myślę ze mama ma nadszarpnięte nerwy i jak moze, to nie "ryzykuje" tylko czeka na lepsze czasy?

    -
    www.bieniewicka.pl
  • tlenek.molibdenu 18.11.14, 22:04
    Fajnie piszesz, życiowo, a nie filozoficznie smile Nam też bliskie jest podejście "co by tu fajnego razem zrobić", niekoniecznie musi to być wyjście we dwoje. U nas mąż też bardziej wyluzowany, kiedy ja wymyślam przeszkody typu "bo nie zaśnie" wink
  • kremka2014 19.11.14, 21:50
    Bardzo, bardzo, bardzo dużo zależy od dziecka. Nie wyobrażam sobie jakiegokolwiek życia małżeńskiego przy regularnych kolkach. Chyba,ze flirt przez gg do południa jak dziecię odsypia,a mąż w pracy. U nas kolei niet,a i tak czasem bywa ciezko skoncentrowane się tylko na nas.
  • kremka2014 19.11.14, 21:58
    U nas kolek niet,ai tak ciezko czasem skoncentrować się tylko na nas.
    Nie wyspałam się i autokorekta mnie zjada😉

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka