Dodaj do ulubionych

Dieta w pierwszych tygodniach karmiac piersia.

06.03.17, 15:11
Witam. Prosze o pomoc, nie mam pomuslow co jesc zeby sobie i dziecku dostarczyc potrzebnych wit itd. Głowny problem jest taki że teraz w marcu to swiezych warzyw nie ma, z owocow jablek nie moge. Cora jest tez wrazliwa np po produktach mlecznych kupka byla brzydka a po marchwi miala wzdecia. Moze ktos podpowie jakie produkty warto jesc a nie wywolaja problemow z brzuszkiem?
Edytor zaawansowany
  • 06.03.17, 15:58
    Nie ma czegoś takiego jak dieta mamy karmiącej. Jeśli dziecko nie ma alergii (choć ktoś podawał tu ostatnio link że nawet jeśli ma )kobieta powinna jeść WSZYSTKO. Czy Twoje obserwacje prowadziła regularnie czy jednorazowo. Podejrzewam że był to zwykły zbieg okoliczności. Fermentacja zachodzi w twoich jelitach i to Ty ew będziesz miała wzdęcia dziecko otrzyma pokarm który tworzy się z KRWI a nie z tego co zjadłaś.
  • 06.03.17, 16:52
    Na pierwszej wizycie polożnej dostalam kartke z rzeczami zabronionymi i dozwolonymi gdzie zakazanych byla cala strona a dozwolonych pare linijek wiec jak to nazwac jak nie dieta?
  • 06.03.17, 17:34
    To sie nazywa brak aktualnej wiedzy po prostu smile dla mnie wariacje nt diety moga powodowac te wszystkie problemy, glodna - poddana nagonce otoczenia (bo zjadlas kawalek czekolady i dlatego placze) matka to niespokojne dziecko, nie mowiac juz o wynikajacych z tego problemach z laktacja
  • 06.03.17, 19:58
    W takim razie moge jesc kapuste gruszki jablka i nie martwic sie ze mala bedzie bolal brzuszek? Watpie zeby to co jem nie mialo znaczenia dla samopoczucia dziecka...
  • 06.03.17, 20:30
    Możesz. Nie wątp, tylko poczytaj o powstawaniu mleka, a temu geniuszowi, który odkryje, że gazy przechodzą do krwi i do mleka, trzeba będzie order dać.

    --
    Dzisiejszy bunt jest jutrzejszym prawem, dzisiejsze bluźnierstwo jutrzejszym komunałem.
  • 06.03.17, 22:46
    Tak oczywiscie, z naciskiem na nie martwic sie. Ja jadlam od poczatku wszystko, a na szpitalnym wikcie przez pierwsze 3tyg, praktycznie codziennie czekoladki w sporych ilosciach i schabowe z domu (przy szpitalnym jedzeniu pochlanialam wszystko co mi ktos przyniosl) i dziecku nic nie bylo. Potem juz racjonalne jedzenie, ale nigdy by mi nie przeszlo przez mysl ze od zjedzonego przeze mnie jablka czy bigosu dziecko brzuch rozboli. Noworodek ma po prostu niedojrzaly uklad pokarmowy i rozne dolegliwosci sa niezalezne od nas.
  • 08.03.17, 21:28
    przepraszam bardzo a co niby ma sie stac dziecku jak zjesz jablko albo gruszke? jak nie karmilas to cos ci sie dzialo jak zjadlas jablko lub gruszke? jak ci szkodzą to nie jedz- proste
    U nas na szkole rodzenia byla dietetyczka i kazała jeść wszystko normalnie i ja tak robię. A gruszki i jabłka polane jagurtem jem codziennie, córka ma 7 tyg. i nic się nie dzieje. nigdzie na świecie nie ma czegos takiego jak dieta matki karmiącej
  • 11.03.17, 17:12
    Jadłam wszystko od samego początku. Dziecko ani razu nie miało kolki.
  • 07.03.17, 12:38
    mamamartynki13.01 napisała

    Na pierwszej wizycie polożnej dostalam kartke z rzeczami zabronionymi i dozwolo
    > nymi gdzie zakazanych byla cala strona

    Zmień położną na bardziej wyedukowaną.
    Z dzieckiem na podwórko też pozwoliła Ci dopiero po 2 tygodniach wychodzić?
    A i piersi nie "przeziębić"? wink
  • 06.03.17, 23:36
    Przy pierwszym dzieckun byłam na diecie i nic to nie dało, wył dniami i nocami, a potem tylko dniami. Przy drugim jadłam dosłownie wszystko od porodu i nie było żadnych problemów z brzuszkiem. Skłonność do kółek to kwestia indywidualna każdego dziecka.
  • 07.03.17, 10:49
    Ja byłam na diecie tak jak ty. Zarówno położna jak i pediatra zalecały dietę. Czytałam również, że dieta nie ma wpływu na skład mleka i kolki noworodka. Nie wiem kto ma rację. Stara szkoła dietowa czy nowa. Mój syn jest alergikiem, a po niektórych rzeczach które jadłam miał zieloną kupę więc przestałam je jeść. Do tego kiedy zaczęłam jeść nabiał jakoś koło 5 miesiąca to niestety ale zaczął potwornie ulewać. Aż raz tak mu się ulało, że się zachłysnął i przydusił, tak, że przelewał się chwilę przez ręce. Było u nas wtedy pogotowie i oczywiście od razu odstawiłam z powrotem nabiał. Ulewanie oczywiście ustąpiło. Także tego. Moim zdaniem dieta matki ma wpływ na samopoczucie niemowlęcia, przynajmniej mojego.
  • 07.03.17, 12:34
    mama_mil napisał(a):

    Moim
    > zdaniem dieta matki ma wpływ na samopoczucie niemowlęcia,

    Bzdury pleciesz.
    Ma identyczny wpływ jak czerwona kokardka przy wózku big_grin
  • 07.03.17, 13:32
    A po co od razu takie ostre słowa? Piszę o swoich obserwacjach.
  • 07.03.17, 13:55
    Sorry smile

    Inne dziewczyny czytając owe "mądrości" zaczynają w nie wierzyć i tworzy sie swoisty urban legend.
    Pozdrawiam.
  • 07.03.17, 14:02
    Dieta przy alergii to inna para kaloszy niż 'dieta na kolki' smile
  • 07.03.17, 15:40
    Tak Ela tutaj możesz mieć rację. Ale co do kolek i wzdęć się nie wypowiadałam. Było tylko o kupie i ulewaniu.
  • 22.03.17, 21:27
    Dziecko się zachlysnęło, bo nie odbite zapewne. 5 m-cy bez nabiału? Skąd wapń? Czy ty masz pojęcie jaką krzywdę robisz np swoim zębom???
  • 23.03.17, 13:51
    Dziecko się nie zachłysnęło bo było nieodbite. W mojej rodzinie nietolerancja nabiału niestety jest potwierdzona badaniami. Więc syn może mieć z nim problem. A czy Ty wiesz że wapń jest również w roślinach np.?
    salaterka.pl/zrodla-wapnia/
  • 23.03.17, 14:02
    Wiem, ale kto tyle zje, by przyswoić odpowiednią dawkę? Bo widzisz wapń wapniowi nierówny...
    W twojej rodzinie nietolerancja nabiału jest potwierdzona. O jaką nietolerancję chodzi? Nietolerancji laktozy? Uczulenie na białko mleka krowiego? Bo to jest bardzo duża różnica.
    Karmiłam po 1,5 roku dwie alergiczki, przy czym u pierwszej uczulenie na białko mleka krowiego niezwykle ciężkie. Ale poza eliminacją alergenu (i nie robi się tego "na zapas") nie trzeba do diety wprowadzać żadnych restrykcji.
  • 07.03.17, 12:30
    Możesz jeść WSZYSTKO.
    Pokarm nie jest wytwarzany z treści żołądka matki.
  • 08.03.17, 15:33
    Niemowlęta generalnie mają wzdęcia z definicji, bo układ pokarmowy jest niedojrzały. Miną, kiedy dojrzeje. A i leżenie na brzuszku pomaga usuwać gazy.

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • 08.03.17, 20:07
    Zasady są takie, że jesz wszystko. Dieta matki karmiącej to archaizm, chociaż niektóre położne nie mają jeszcze tej świadomości.
  • 16.03.17, 11:17
    Świeżych warzyw jest mało, ale są kiszone i mrożone smile
    Buraki są smile Marchewka, pietruszka, seler, cebula.
    Importowane warzywa się pojawiają, też można jeść.
    Przecier pomidorowy, pomidory w puszce, suszone ze słoika.

    Mleko tworzy się z substancji odżywczych, które trafiają do Twojej krwi, ale ten proces trwa dłużej niż nam się wydaje wink
    Jeśli rano zjesz marchewkę, a potem nakarmisz dziecko i ono zrobi zieloną kupę czy ma wzdęcie, to jest zbieg okoliczności, a nie reakcja na Twoją dietę wink

    "Brzydka kupa" to też jest jakieś bardzo dziwne określenie, generalnie noworodki robią kupy podobne zupełnie do niczego, ja się każdorazowo dziwiłam zawartością pieluchy u dziecka karmionego wyłącznie piersią, bo zmieniała kolor jak w kalejdoskopie, niezależnie od tego, co jadłam big_grin Niepokoić się trzeba zacząć, jeśli w kupie są nitki krwi (cały czas) lub duża ilość śluzu. Ale nawet wtedy nie zmieniaj diety samowolnie, tylko idź do DOBREGO pediatry lub alergologa dziecięcego. Podkreślam: dobrego.

    Lektura na wolną chwilę: klik smile

    Miłego karmienia smile
  • 25.03.17, 16:29
    dieta karmiacej jest taka sama jak ciezarnej: zero alkoholu, leki scisle okreslone, umiarkowanie slodycze (bo doopa rosnie i energii brak) i duzo zielonego. ma byc urozmaicona i tyle. zadnych tam eliminacji poszczegolnych rzeczy.
    w ciazy jadlas produkty z zakazanej listy poloznej? unikalas marchewki czy mleka?
  • 25.03.17, 18:37
    dieta karmiacej jest taka sama jak ciezarnej

    Nieprawda, karmiąc można jeść produkty, które mogą być źródłem toksoplazmy czy listerii, np. surowe mięso czy ryby. Co do alkoholu to też zakaz nie jest taki ścisły jak w ciąży. Jeśli matka pije w ciąży, to płód ma tyle samo promili, co mama, jest mniej więcej tak, jakby dziecko samo się napiło drinka. Jeśli karmi się po "spożyciu", to stężenie alkoholu w mleku jest takie jak we krwi matki, czyli zazwyczaj są to ułamki promila. Nie piszę tego, żeby namawiać do picia alko, niemniej wiele kobiet myśli o rezygnacji z karmienia, bo chciałyby od czasu do czasu wypić jedno piwo.
  • 25.03.17, 19:09
    czy wszystkie ciezarne to osoby o nieprzebytej toxo? jedzenie ryb w ciazy i w czasie karmienia jest niewskazane i to nie przez mikroby a rtec. no i tak szczerze: jak czesto jadasz surowe mieso czy ryby? albo zywisz sie niepasteryzowanym mlekiem (przetworow z niepasteryzowanego mleka raczej nie kupisz w tym kraju)? ile mamy przypadkow zachorowan na listerie w ciagu roku?
    co do alko to lekarze mowia, ze w czasie ciazy kieliszek wina od czasu do czasu nie zaszkodzi. ja jakos wole unikac i w czasie i po.
    ps. nie umiem sobie wyobrazic rezygnacji z karmienia na rzecz picia piwa u cywilizowanej kobiety, ktora swiadomie zdecydowala sie na macierzynstwo. od biedy dla nalogowcow sa piwa bez alko, ktore w smaku sa identyczne jak prawdziwe. bo to nie o alko chodzi a smak chmielu.
  • 25.03.17, 19:37
    Rtęć i inne metale ciężkie występują w największym stężeniu w rybach które długo żyją i zdążyły ich dużo wchłonąć ze środowiska. To ABSOLUTNIE nie znaczy, że kobieta w ciąży lub karmiąc ma się pozbywać z diety ryb, które to są bardzo zalecane z uwagi na dobrej jakości białko i cudowne kwasy tłuszczowe nienasycone w tym zbawienne dla nas tzw. Kwasy omega. W skrócie: tuńczyk nie, ale mała makrela, niewielki dorsz, czy śledzie jak najbardziej tak.
    Łososia norweskiego nie polecam: to sztucznie hodowana ryba, która barwę mięsa zawdzięcza nie skorupiakom a farbie w paszy, do tego z dodatkiem antybiotyków.
  • 25.03.17, 20:01
    Jadam sporo surowego mięsa, tatara. W ciąży nie jadłam.

    co do alko to lekarze mowia, ze w czasie ciazy kieliszek wina od czasu do czasu nie zaszkodzi. ja jakos wole unikac i w czasie i po.

    A to głupie. W ciąży każda ilość może zaszkodzić, ponieważ dziecko ma tyle promili co matka. Jeżeli matka ma 0,2 promila po małym kieliszku, to i dziecko też. To ilość, która może powodować zawrót głowy u dorosłego, a dla młodego mózgu może być znacząca. W ciąży pod żadnym pozorem nie powinno się pić nic i nie ważne, że lekarze starej daty mówią coś innego.

    ps. nie umiem sobie wyobrazic rezygnacji z karmienia na rzecz picia piwa u cywilizowanej kobiety, ktora swiadomie zdecydowala sie na macierzynstwo.

    Ale po co się tak umartwiać jeśli nie ma ku temu racjonalnych przesłanek? Czy jak kobieta zdecydowała się na macierzyństwo, to ma chodzić w worze pokutnym? Bo jest matką?

    od biedy dla nalogowcow sa piwa bez alko, ktore w smaku sa identyczne jak prawdziwe. bo to nie o alko chodzi a smak chmielu.

    Widać, że nie wiesz, o czym mówisz. Przede wszystkim koncernowe piwa są wstrętne w smaku, czyli np. żywiec, tyskie, a wśród nich bezalkoholowe jest jeszcze wstrętniejsze. Kupienie niekoncernowego piwa bezalkoholowego jest raczej trudne, osobiście nie widziałam.
  • 25.03.17, 20:40
    no to pij piwo i nie karm. na zdrowie.
  • 26.03.17, 07:47
    Ale niby czemu karmiąca matka nie może napić się piwa ? Upita do bólu ma we krwi ma max 2 promile we krwi, jej mleko też. Podobne stężenie jest w kiszonkach lub kefirze, które dziecko może jeść po półroczu.
  • 26.03.17, 10:02
    Po pierwsze dla tego, że u nas od stuleci kultura picia jest taka, że należy wypić szybko jak najwięcej i upić się do nieprzytomności. Stąd kobieta, a szczególnie matka pijąca alkohol to tabu. Bo w społecznej świadomości to nie będzie lampka wina, czy szklanka piwa, tylko puszka bełtu ze spirytusem w ręku tipsiary, sfinansowana z 500+.
    Po drugie dlatego, że macierzyństwo, a nawet szerzej życie kobiety nie ma być przyjemne, łatwe, ale musi nieść cierpienie i poświęcenie, musi być naznaczone bólem i wyrzeczeniami. To pozostałość z ludu czego rozumienia tradycji judeochrześcijańskiej, gdzie ból porodu to kara za grzech pierworodny (bo to przecież Ewa wraz z Szatańcem zioła niewinnego Adama na manowce grzeszne). Więc trzeba się także umawiać po porodzie, a temu służy dieta matki karmiącej, całkowity zakaz alkoholu itp.
  • 26.03.17, 11:20
    czy brak alkoholu przez te min 6mcy po porodzie to takie wyrzeczenie? az takie poswiecenie? jesli ktos nie moze sie obejsc bez piwa to chyba zaczyna miec problem. normalnie katastrofa ogolnoswiatowa. dla mnie wiekszym problemem w ciazy jest brak mozliwosci lykania ibuprofenu na bol glowy bo paracetamol nie dziala, brak mozliwosci zezarcia jedynych tabletek na kaszel ktore dzialaja a ja sie dusze do wymiotow.
    ostatnio moja kolezanka, pozno upieczona mama, fanka piwa odkryla, ze nie brakuje jej piwa a smaku chmielu wlasnie. kupuje jakis tam wynalazek bezalkoholowy (i wcale nie koncernowy) i gitara gra. co ciekawe jej maz rowniez zaczal to pic a nie musi.
    wymyslacie problemy z dudy.
  • 26.03.17, 12:19
    Ale po co rezygnowac skoro nie trzeba? Przeciez bez slodyczy przez rok po porodzie tez mozna bez szkody wytrzymac (a nawet z korzyscia) a nikt nie mowi matkom, zeby "na wszelki wypadek" w ogole czekolady nie jadly.
  • 26.03.17, 19:56
    Thea, karmiłam w sumie prawie 6 lat (2 dzieci do samoodstawienia). Myślę, że wiele kobiet odstawia dzieci między innymi z powodu takich durnych przesądów, jak diety karmiącej, zero alkoholu, zero leków. Dlatego warto odmitologizowywać te zakazy, bo pomimo pewnych racjonalnych elementów, zakazy kategoryczne przynoszą więcej szkody niż pożytku. Nie powinna karmić np. notorycznie narąbana alkoholiczka, kobieta biorąca leki wymienione w leksykonie laktacyjnym jako zakazane przy karmieniu. Alergenów powinna unikać matka alergika, który wyraźnie reaguje na spożycie przez nią alergenów. Natomiast nie oznacza to, że matka nie może się napić piwa przez cały okres karmienia, tak samo jak można brać WIĘKSZOŚĆ leków i jeść wszystko, chyba że dziecko wyraźnie reaguje na jakiś konkretny produkt, a jego eliminacja przynosi poprawę.
  • 26.03.17, 22:02
    Dokładnie tak. Picie na umór przy kp - kategorycznie nie. Picie alkoholu z głową i zachowanie odstępów czasowych, zwłaszcza w pierwszych miesiącach - na zdrowie

    www.llli.org/faq/alcohol.html

    Newman idealnie to ujął : "Reasonable alcohol intake should not be discouraged at all. As is the case with most drugs, very little alcohol comes out in the milk. The mother can take some alcohol and continue breastfeeding as she normally does. Prohibiting alcohol is another way we make life unnecessarily restrictive for nursing mothers."

    kellymom.com/bf/can-i-breastfeed/lifestyle/alcohol/
    www.babycenter.com/0_alcohol-and-breastfeeding_3547.bc
    www.laleche.org.uk/alcohol-and-breastfeeding/
  • 28.03.17, 09:37
    ela.dzi napisał(a):

    > Dokładnie tak. Picie na umór przy kp - kategorycznie nie. Picie alkoholu z głow
    > ą i zachowanie odstępów czasowych, zwłaszcza w pierwszych miesiącach - na zdrow
    > ie

    Jeśli można o zdrowiu mówić w kontekście picia, bo jednak alkohol jest toksyną wink
    Ale jasne, że można. Nawet lepiej W TRAKCIE karmienia, bo wtedy dziecko je na pewno mleko bez % tongue_out Przy czym warto pamiętać, że alkohol ogólnie nieco osłabia laktację, więc te rady typu "pij Karmi, jeśli karmisz" można sobie raczej w pupę wsadzić wink
  • 28.03.17, 09:58
    Jeśli nie można karmi to i kefiru, bo to ten sam %. I jabłek też za dużo na raz nie można. Osobiście zdarzało mi się pić piwo i wino w okresie karmienia i wpływu na laktację nie zauważyłam. Z tą toksycznością alkoholu dla dorosłego to pamiętam badania, być może to mit, ale pisano, że niewielkie ilości chronią przed chorobami serca.
  • 28.03.17, 10:07
    Nadto rozwodzimy się tu nad problemem zupełnie marginalnym. Pić, czy nie pić piwa, czy wina to jest wtórny temat, i dotyczy raczej matek, które już odniosły laktacyjny sukces. Prawdziwy problem w Polsce to fakt, że kobietom wmawia się, że karmienie jest trudne, wymaga wyrzeczeń, plus do tego "dobre rady" matek i teściowych: robi sobie z piersi smoczek, albo płacze, masz za mało pokarmu, daj butlę, będzie z głowy; czy stale i powszechnie pokutujący mit o diecie matki karmiącej, w tym o śmietcionośnych schabowym, kapuście, czy fasoli. Z tym trzeba walczyć, a nie toczyć akademickie dysputy ile jest promili w mleku po kefirze, a ile po lampce chianti.
  • 29.03.17, 10:21
    titerlitury napisała:

    > Nadto rozwodzimy się tu nad problemem zupełnie marginalnym. Pić, czy nie pić pi
    > wa, czy wina to jest wtórny temat, i dotyczy raczej matek, które już odniosły
    > laktacyjny sukces.

    Masz rację.

    > Prawdziwy problem w Polsce to fakt, że kobietom wmawia się,
    > że karmienie jest trudne, wymaga wyrzeczeń, plus do tego "dobre rady" matek i
    > teściowych: robi sobie z piersi smoczek, albo płacze, masz za mało pokarmu, daj
    > butlę, będzie z głowy; czy stale i powszechnie pokutujący mit o diecie matki
    > karmiącej, w tym o śmietcionośnych schabowym, kapuście, czy fasoli. Z tym trzeb
    > a walczyć, a nie toczyć akademickie dysputy ile jest promili w mleku po kefirze
    > , a ile po lampce chianti.

    Howgh.
    Jeszcze dodałabym problem odbioru społecznego karmienia. Na początku mniejszy lub większy terror laktacyjny, karm, musisz, karm, mm to trucizna, karm, co z ciebie za matka. Później jest to, co mówisz: płacze, bo głodny, mleko za chude/za tłuste, na pewno COŚ zjadłaś! (no raczej, powietrzem człowiek nie żyje).

    A po paru miesiącach seria dobrych rad: daj butlę na noc, to będzie spać, daj kaszę, bo się nie najada, daj marchewkę, bo z piersi to sama woda leci, nie karm w miejscu publicznym, bo to wstyd, tak cyca wywalać, no a w końcu dochodzi do: jeszcze karmisz, daj spokój, to już nie ma sensu, teraz to tylko ciumka, będzie mieć problemy emocjonalne, odstaw.

    Więc odpowiadając (ponownie) na pytanie z początku wątku: jedz wszystko, niczego nie eliminuj na zapas, większość dolegliwości brzuszkowych u dzieci wynika z niedojrzałości układu pokarmowego. A jeśli musisz cokolwiek wyeliminować, to zrób to po konsultacji z alergologiem dziecka i dietetykiem, żeby sobie nie zrobić kuku z niedoborami czegoś.
  • 29.03.17, 10:12
    rulsanka napisała:

    > Jeśli nie można karmi to i kefiru, bo to ten sam %.

    Nie napisałam, że nie można smile Jest taki mit, że Karmi się POWINNO pić, i to w jak największych ilościach, bo to pobudza laktację. No cóż, słód może wpływać na zwiększenie ilości mleka, ale alkohol zaburza odruch oksytocynowy, więc to się zeruje.

    > Osobiście zdarzało mi się pić piwo i wino w okresie karmienia i wpł
    > ywu na laktację nie zauważyłam.

    Ja też nie, ale:
    1) jednostkowy przypadek to żaden dowód,
    2) nie mierzyłam tego big_grin

    > Z tą toksycznością alkoholu dla dorosłego to pa
    > miętam badania, być może to mit, ale pisano, że niewielkie ilości chronią przed
    > chorobami serca.

    Niewielkie ilości chyba wina czerwonego, coś mi się kołacze smile
    Piwa raczej średnio wink Nie mówiąc o wódce wink
    Ja piję dla przyjemności, nie dla zdrowia big_grin Smakuje mi po prostu. W ciąży miałam straszną ochotę na ser pleśniowy i białe wino. Kupiłam takie bezalkoholowe (wino oczywiście). Trochę pomogło, ale to jednak inny smak jest.
  • 29.03.17, 10:22
    Czerwone wino ma antyoksydanty, dlatego ma dodatkowe bonusy. Ale w badaniach chodziło ogólnie o alkohol i było wyraźnie powiedziane, że nie ma znaczenie jaki.
  • 04.04.17, 12:34
    A, to ciekawe, nie wiedziałam smile
  • 26.03.17, 12:18
    Bardzo dobrze napisane. Pisze to pod kazda dyskusja nt picia przy kp. Podpisuje sie wszystkimi rekami i nogami.
  • 28.03.17, 10:32
    E, dla mnie akurat to żadne poświęcenie. Gdybym miała zrezygnować z herbaty albo nabiału, to tak. Ale akurat alkoholu mi nie brak kompletnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.