Dodaj do ulubionych

Kogo potrzebuje 7 miesięczne dziecko?

05.06.17, 14:33
Drogie Mamy, jak to jest?
Mama,teściowa a także i teraz mój mąż uważają, że to źle, że 7 miesięczne niemowlę jest cały dzień ze mną (mamą), że powinno przebywać też z innymi ludźmi. Dziecko ma wiele problemów zdrowotnych, więc wciąż albo czekamy w kolejkach do gabinetów, albo się rehabilitujemy, spotyka więc i inne dzieci, i ich rodziców, odwiedzają mnie także moje koleżanki, przychodzi pani sprzątająca i dziecko nie boi się obcych. Do czasu...
Teściowie i moi rodzice odwiedzają wnuczkę raz na kilka miesięcy. Ostatnio teściowa ledwie przekroczyła próg naszego mieszkania już na siłę zabrała mi dziecko z rąk i zaniosła do swojej córki i dziadka, których córka również nie widziała od miesięcy. Mała rozpaczliwie się rozpłakała, nie chciała potem bawić się na macie co uwielbia, cały czas chciała być ze mną i tatą. Teściowa stwierdziła, że jest cwaniarą (!) a ona po prostu się przestraszyła. Poprosiłam, by babcia chwile poczekała aż dziecko przywyknie na nowych osób w mieszkaniu, ale powiedziała, że ona nie ma czasu czekać. Mąż twierdzi, że owszem dziecko się popłakało gdy babcia ją capnęła, ale przecież nic się złego jej nie działo i było przecież z jego mamą. Potem teściowa próbowała zabrać ją gdy już spokojna bawiła się z tatą a na moją reakcję, by ją nie brała na ręce-obraziła się.
Dodam, że dziecko często nam wymiotuje, o czym pisałam w innym wątku. Lekarze nie znają jeszcze przyczyny, czeka nas hospitalizacja, ale jednym z często wymienianych przez lekarzy powodów wymiotów są właśnie emocje lub częste łapanie różnych patogenów.
Tak czy siak, teściowa jest obrażona, wraz z moją mamą powiedziały mojemu mężowi, że dziecko jest aspołeczne a ja jestem złą mamąsad
Edytor zaawansowany
  • 05.06.17, 15:17
    Współczuję. Potraktowały córeczkę jak lalkę, którą można się pobawić bez pytania o zdanie. Skąd one się urwały? Okolice 8 miesiąca to pierwszy lęk separacyjny. Potrafi być bardzo silny a zrobienie w tym okresie czegoś na siłę daje dokładnie odwrotny efekt.

    "Tak czy siak, teściowa jest obrażona, wraz z moją mamą powiedziały mojemu mężowi, że dziecko jest aspołeczne a ja jestem złą mamą"

    Mnie w takiej sytuacji zaszłyby oczy krwawą mgłą i obawiam się, że powiedziałabym coś mało przyjemnego temu sabatowi czarownic.
    Mam nadzieję, że mąż powiedział, co o tym sądzi? Jak nie, to dupa, a nie chłop. Jeżeli nie zareagował wtedy, to teraz niech dzwoni do swoich rodziców i wyjaśnia, że to był ostatni komentarz tego typu i że nigdy więcej mają nie podważać twoich kompetencji rodzicielskich. Ty z kolei powinnaś pogadać ze swoją mamą, w podobnym tonie. Jeśli chcą się obrażać, to niech się obrażają. I tak przyjeżdżają raz na kilka miesięcy, więc żadna strata.

    Ja usłyszałam od mojej mamy, że teściowie komentowali "że jestem złą mamą" bo nie zmuszałam starszego syna do tańców na przedszkolnym balu. Na następne tego typu wydarzenia nie byli zapraszani przez 2 lata.
  • 05.06.17, 17:34
    Pamietaj - jestes najlepsza mama dla swojego dziecka. Nie pozwol, zeby inni to podwazali.
    Moim zdaniem 7miesieczne dziecko potrzebuje przede wszystkim mamy i taty. Kontakt z innymi ludzmi - owszem, nie szkodzi. Ale to jednak mama/tata sa tym gwarantem bezpieczenstwa. Ja karmilam piersia, wiec tym bardziej bylam niezbedna ( synek nie jadal z butelki w ogole ) i na tym etapie rozstawalismy sie tylko na krotki czas. Nie robilabym tez nic na sile-np nie zmuszalabym malucha do tego, by ochoczo szedl na rece do obcych dla niego ludzi.
  • 05.06.17, 18:16
    Dziecko 7 miesięczne potrzebuje przede wszystkim matki. Tata jest jeszcze w tym wieku mniej ważny, chyba, że dziecko jest karmione przez niego butelką i to on się nim opiekuje ale to chyba wyjątkowa sytuacja. Więc przede wszystkim mama. Ja miałam taką samą sytuację w tym względzie, że też dziadkowie i teściowie są dojezdni i zawsze synek potrzebuje czasu aby się do nich przyzwyczaić. Niestety dla dziadków jest to frustrujące, bo wiadomo chcieliby się nacieszyć wnukiem a tu nie da rady. Ale nie miałam takiej sytuacji jak Ty aby ktoś próbował dziecko płaczące brać na siłę. Rzeczywiście w tym wieku syn miał lęk separacyjny na tyle silny, że jak pojechałam z nim w odwiedziny do rodziny to trzymał się bez przerwy mojej nogi... Tobie radzę tylko jedno - skoro sama jesteś na tyle niepewna, że pytasz się o to czy to normalne, że mama i teściowa Cię obrażają, to proszę poczytaj trochę na temat rozwoju dziecka - jakie są fazy, jakie mogą się pojawić zachowania. Wtedy będziesz wiedziała co się dzieje i będziesz potrafiła odpowiedzieć merytorycznie na próby obrażania Cię. Swoją drogą bardzo współczuję takiej rodziny. Jeśli tak reagują na tą sytuację to aż strach pomyśleć co będzie w przyszłościsad
  • 05.06.17, 19:10
    Bardzo dziękuję Wam za dobre słowa i odpowiedzi.
    Czytałam o fazach rozwoju dziecka, rozmawiam też często z neurologiem dziecka o jej reakcjach (córka jest wcześniakiem niedotlenionym podczas porodu także konsultacje mamy często), ale obie babcie są emerytowanymi nauczycielkami, więc wiedzą lepiej. A mój mąż ich słucha, wszak niejedno dziecko wychowały...
    Z moją mamą to jeszcze nie jest aż tak źle, ale teściowa...
    Gdy córka była młodsza, to stała nade mną gdy karmiłam piersią i mówiła, że już mała słabiej ssie to ona ją weźmie, że ona też ma piersi to do niej może się poprzytulać. Cały czas mi powtarzała, że chciałaby mieć z nią taki kontakt jak z innym wnukiem, który wg niej, woli być z nią niż ze swoimi rodzicami.
    Jednak babcie bym zignorowała gdyby nie postawa męża, która jest dla mnie bardzo bolesna. W sytuacji, gdy teściowa zabrała mi dziecko i córka płakała, mąż pozostał całkowicie bierny. Później stwierdził, że nic się złego dziecku nie działo, że było z babcią a my byliśmy w pobliżu. Gdy mówię o lęku separacyjnym, o tym że dziecko się boi, to mówi, że wymyślałam. Od miesięcy słyszę, że mam wracać do pracy a nie siedzieć w domu, że nie pracuję, bo mi się nie chce (mąż zarabia wielokrotnie więcej niż ja, mój wkład finansowy w budżet domowy jest niezauważalny. Dodam, że pracuję etat+grubo ponad 100h dyżurów/m-c+zajęcia ze studentami w pozostałe weekendy. Dlatego chcę być jeszcze w domu-by móc być z dzieckiem).

    Boli to wszystko bardzo, bo 6 lat się starałam o dziecko, w końcu z pomocą IVF się udało a tu takie historie... sad
  • 05.06.17, 19:19
    india-mia, bardzo przykro sie czyta to, co piszesz. Mojemu narzeczonemu tez w zlosci zdarza sie powiedziec, ze ja calymi dniami nic nie robie, czy on ma wieksze prawo do zmeczenia niz ja. Ale w normalnej rozmowie sam przyznaje, ze cieszy sie, ze moge byc z corka, kiedy jesy mala (ma 2 latka). Natomiast gdyby mowil mi, ze wymyslam, bo dziecko balo sie i czulo wysoce niekomfortowo u obcej osoby na rekach to mialby przekichane. Dziecko jest najwazniejsze, a to co sobie mysli i czuje rzadko odwiedzajaca babcia jest nieistotne.
  • 05.06.17, 21:40
    Inda-mia, przykro mi, ze doszlo do takiej sytuacji. Instynkt dobrze Ci podpowiada: dziecko potrzebuje czasu, zeby przywyknac do nowych osob.
    Nie spodobalo to zdanie: "W sytuacji, gdy teściowa zabrała mi dziecko i córka płakała, mąż pozostał całkowicie bierny." i dobrze, ze Ty w tej sytuacji reagujesz. MASZ RACJE i nie boj sie w to watpic. I tak, jak jedna z forumowiczek Ci doradzila; poczytaj o rozwoju dziecka, jesli to Ci pozwoli sie czuc pewniej w takich sytuacjach. A najlepiej, zeby maz tez poczytal.

    A poza tym, do diaska, co to za 'zabieranie sila dziecka z rak'?! Co to za kultura?! Jakbys jej w koncu nie oddala dziecka, to by zaczela z Toba walczyc?! No w glowie mi sie nie miesci...
  • 05.06.17, 21:40
    Tfu mialo byc: Masz racje i nie boj sie w to uwierzyc.
    smile
  • 06.06.17, 08:02
    Wyrywanie dziecka to jakiś standard chyba u dziadków. Ja ze swoimi tez musiałam swoje przewalczyc, znieść fochy i obraze (ze zle wychowana jestem bo nie daje na ręce wczepionej we mnie placzacej dwulatki).
  • 05.06.17, 22:30
    "Od miesięcy słyszę, że mam wracać do pracy a nie siedzieć w domu, że nie pracuję, bo mi się nie chce"

    To po prostu podłe i brak słów. Niestety faceci miewają taką tendencję, że wyczuwając słabość, zależność kobiety w trudnym dla niej okresie, nie służą wsparciem, a wręcz przeciwnie, podbudowują swoje nędzne ego na czyjejś krzywdzie. Przydałaby się poważna rozmowa i nie bój się argumentować. On dyskredytuje twój wkład finansowy, twoją pracę przy dziecku. Pokazuje ci, jak niewiele jesteś warta, bo nawet jako matka się nie liczysz. Liczą się mamuśki. To wręcz zahacza o zachowania przemocowe.
    Oprócz tego, prawdopodobnie w ogóle nie zdaje sobie sprawy, jak trudne jest wychowanie i pielęgnowanie niemowlęcia - zajmuje się tym w ogóle, czy jest tylko teoretykiem? Niezależnie od tego, czy pracuje, powinien uczestniczyć we wszystkich czynnościach związanych z ojcostwem, w ten sposób rodzi się więź z dzieckiem i szacunek do pracy żony.

    Co do wyrywania dziecka, powiem tak. W obronie dziecka, niezależnie czy jest to krzywda fizyczna czy psychiczna, bądź gotowa wydrapać każdemu oczy. To pomaga. Każdy boi się rozzłoszczonej kocicy. A ty mając świadomość swojej determinacji, poczujesz się silniejsza i bardziej pewna siebie. Ustaw sobie priorytety. Dziecko na 1. miejscu, na 2. ty, reszta jest mniej istotna.
  • 05.06.17, 19:32
    Na konsultacje z neurologiem zabierasz męża? Do innych lekarzy?
    Czy sama ogarniasz konieczne badania i konsultacje (bo on pracuje) pozwalając jednocześnie na wredne komentarze dotyczące twojego lenistwa?
    Skoro rozmowy nie skutkują, może czas na staroświecką awanturę?
    Na tekst o złej matce pewnie bym szału dostała.
    Teściową, która o niemowlakach nie wie NIC możesz zlekceważyć. Stanowczo nie pozwalać na traktowanie dziecka jak zabawki, niech się obraża... Siedmiomiesięczne niemowlę cwane i aspołeczne... no ludzie.
  • 05.06.17, 20:23
    Nie słuchaj rodziców, teściów a ojca dziecka zapytaj sie czy ma swój rozum czy tylko słucha mamusi. U mnie było to samo. Tesciowe pojawiali sie raz na 2 miesiace i babcia z rykiem (ona nie umie mowic spokojnie) rwała mi dziekco z rak. Efekt taki ze córka płakała. Moich rodziców znała ale czasami nie chciaął isc na ręce. W tym wieku to normalne ze dziecko chce byc blisko mamy i taty. A tesciowe i twoi rodzice albo sie beda czescej pojawiać albo dzieciak bedzie tak reagowac. Mnie troche krew zalewała jak słyszałam od tesciowej "a Zuuzia to idzie do swojej babci na raczki chętnie" ale tam babcia była codziennie u wnuczki. Nie słuchac. Jeszcze sie nasłuchasz ze mase rzeczy robisz źle, źle ubierasz, kramisz, wychowujesz...nie wazne ty jestes matka. I ustal z mezem ze dzieci to on ma z tobą a nie z własną matką. MOj maz na szczęscie reagował jak trzeba.
  • 05.06.17, 20:26
    Dodam jeszcze ze na wieczne obrazania sie mojej tesciowej zadziałało jedno: ja sie obraziłam ale na amen. Przez 3 miseiace nie jechalismy do tesciów, nie dzowniłam. Jak sie zapytała o co chodzi to jej powiedziałam szczerze dodając ze ona nie ma monopolu na obrażanie. Przez wiele lat tresowała synów i meza wiecznymi fochami a ich dopadał blady strach "bo sie mama obrazi". Obrzac sie potrafiła z byle powodu. Jak ja sie obraziłam to nie widziała nie tylko mnie (dla niej mała strata) ale i wnuczki. I sie skonczyło. Nie powiem ze sie kochamy ale stosunki mamy prawidłowe. Tyle ze mieszkamy dosc daleko i nie ejstesmy zalezni od tesciow w zaden sposób.
  • 05.06.17, 22:36
    Uwierz w swoje kompetencje i słuchaj instynktu. Co to znaczy, że zabrała Ci dziecko na siłę? W opisanej sytuacji idziesz z dzieckiem na rękach do obcych osób i razem się witacie. Powoli i spokojnie. Nie ulegasz przy tym presji teściowej. Jak widać, ani wychowanie dziecka ani bycie nauczycielką nic jej o niemowlętach nie nauczyło więc zupełnie nie masz potrzeby jej słuchać. Oraz, skoro proszenie o takie czy inne zachowanie jest bezcelowe, a teściowa uznaje tylko argument siły, to taki zastosuj. To Twoje dziecko i broń go, jeśli się boi.

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • 06.06.17, 07:59
    Bron dziecka bo masz rację!!!
    Dziecko to nie zabawka babci. Teksty jakie słyszysz sa zwyczajnie podłe. Ja bym chyba ucięła całkowicie kontakty z taką osobą.
    Z mężem porozmawiaj, moze on nie zdaje sobie sprawy jak to wygląda i jaka przykrość sprawia ci jego matka.
    Duzo sily ci życzę smile
  • 06.06.17, 10:38
    Było to tak, że gdy przyszli (babcia, dziadek, szwagierka), to mała była na moich rękach. Podeszli we trójkę i zaczęli ją dotykać. Dziecko zaczęło się denerwować, więc pod pretekstem przebrania jej odeszłam do innego pokoju. Tam zaraz wpadł mąż z żądaniem byśmy wracały do gości. Wróciłyśmy, chciałam siąść z małą z nimi na kanapie, ale tak się rozlokowali, że nie było miejsca, więc chciałam ją odłożyć obok na matę, ale mała zaczęła płakać i wzięłam ją na ręce. Zaraz pojawiła się teściowa z rozkazem "No daj mi ją!" i już miła ręce na córce.
    Dodam, ze przedtem wielokrotnie powtórzyła, że dziecko mnie odpycha (mała tak się bawi moją twarzą) i pokazywała wtedy na szwagierkę jaka fajna ciocia. Mąż twierdzi, że za dużą wagę przywiązuję do takich słów, że jestem przewrażliwiona.
  • 06.06.17, 10:56
    Na Twoim miejscu przeprowadziłabym rozmowę z mężem. Aż przykro to czytać sad
  • 06.06.17, 09:49
    Moje najmłodsze dziecko ma 3 lata i zawsze potrzebuje czasu, gdy przychodzi do nas ktoś w odwiedziny. Dziadków widzi średnio raz w miesiącu, nie rzuca im się na szyję od razu. Teraz już kojarzy, że to dziadkowie, pamięta ich, oglądamy zdjęcia, rozmawia przez telefon, wspominamy, rozmawiamy, przypominamy, więc słowo 'babcia' 'dziadek' nie jest pustym słowem, ale długo to byli obcy ludzie dla dziecka i potrzebowało ono czasu, żeby się oswoić.
    I to babcia i dziadek mają się postarać, zachęcić dziecko, zainteresować, zabawić, zagadać, postarać się, żeby chciało ono do nich przyjść na ręce. I jeśli chcą to niech się postarają.
    Oj, długa droga przed Tobą, bo nie tylko dziecko musisz wychowywać, ale i dziadków i musisz im to uświadomić i ich tego nauczyć. Właśnie, to Ty znasz najlepiej swoje dziecko i to Ty musisz nauczyć dziadków swojego dziecka. Powiedz, pokaż, co córeczka lubi, jak lubi, co jest dla niej przyjemne, czym się z nią bawić, jak się bawić itp. Nie będzie łatwo.
    A męża wciągnij w wychowanie i opiekę nad córcią, niech idzie z Wami do lekarza, na rehabilitację, niech pomaga, pewnie będzie się stawiał, bo on taki zapracowany, i ok, ja też w domu z dziećmi, a mąż w pracy i nie oczekuję, że po powrocie będzie nam obiad gotował, czy za odkurzacz chwyci, zdaję sobie sprawę, że jest zmęczony, ale dziecko jest wspólne i to, co go dotyczy dotyczy obojga rodziców.
    O poważnej rozmowie już wspominać nie będę, dziewczyny wyżej pisały.
    Aha, nie daj sobie wmówić, że jesteś złą mamą, że robisz źle, nie nie nie! Jesteś najlepszą mamą dla swojej córeczki!
  • 06.06.17, 10:16
    Dziękuję bardzo za wszystkie ciepłe słowa.
    Myślę, że wszystko byłoby inaczej gdyby postawa męża była inna. On w stosunku do siebie i swojej rodziny jest bezkrytyczny. Mało tego-jeszcze się obraził, że nie chciałam by babcia nosiła córkę. Twierdzi, że przeze mnie babcia więcej do nas nie przyjedzie.
    Mąż bardzo niewiele czasu spędza z córeczką (ok.30min do 1godz dziennie). Nawet w weekendy, gdy mała nas obudzi ok.6, mąż od razu idzie do siebie i pracuje. Nigdy nie wstawał do niej w nocy, bo twierdził, że ja odpocznę w ciągu dnia a on nie ma takiego luksusu. Nigdy nie był z nią na spacerze. Na wizyty lek. z nami jeździ, ale uwaga jego skupiona jest na laptopie wtedy. Rozmawiałam, tłumaczyłam, prosiłam jego rodzinę o wsparcie (o ja naiwna!) i dałam spokój...Nie potrzebuję mu dawać pretekstu do dalszego obrażania mnie.
    Martwię się o córeczkę, że ma taki dom i taką rodzinę. Martwię się jaki to będzie miało wpływ na nią.
  • 06.06.17, 10:27
    To w takim razie ty bądź silna. Coreczka będzie miała wspaniałą mamę ktora jej broni i o nią się troszczy.
    Sytuacja z mężem bardzo przykra. Trzymaj się.
  • 06.06.17, 11:18
    A masz z niego w ogóle jakiś pożytek poza finansowym? Bo odnoszę wrażenie, że wszystko, co tworzy więź w małżeństwie, jest u was mocno naruszone przez postawę męża. Mąż nie szanuje twojego zdania, twojej pracy, jest totalnym egocentrykiem. Córeczkę olewa. Jeżeli tylko finanse, to może alimenty załatwią sprawę. Obciążenie psychiczne, które wynika z posiadania w domu osoby, która tylko krytykuje, jest naprawdę ogromne. Nie wiem, czy warto. Pomyśl sobie, co będzie, jak córeczka będzie starsza, i zacznie wyrażać swoje zdanie w bardziej wyrazisty sposób. Co na to mąż? Będziecie tworzyć spójny system wychowawczy, w których dziecko jest podmiotem, a nie przedmiotem? Będzie traktowana nadal jak laleczka, która ma się podporządkowywać dorosłym w każdym względzie?

    Samotność wśród "bliskich" to najgorszy rodzaj samotności. Bardzo współczuję.

    "Nigdy nie wstawał do niej w nocy, bo twierdził, że ja odpocznę w ciągu dnia a on nie ma takiego luksusu. "

    Nie daj sobie wciskać kitu. W pracy jest sto razy więcej możliwości odpoczynku. O ile nie jest neurochirurgiem czy coś w tym stylu. Ja w pracy za każdym razem odpoczywałam.
    Praca biznesowa, to tylko numerki, papierki, mejle. One nie spadną z łóżka i nie rozbiją sobie głowy, nie chorują, nie płaczą, nie robią kupy, nic ich nie boli. A dla twojego męża numerki są ważniejsze od ludzi.
  • 06.06.17, 11:35
    Mąż ma własną działalność i stąd to "umiłowanie" do pracy.
    We wszystkim, co napisałaś masz rację.
    Przed jej narodzinami nie było między nami tak źle. A teraz się zastanawiam co zrobić. Czy odejść czy zostać. Mąż kocha na swój sposób córeczkę, ale nie spędza z nią czasu. Nie umie jej poprzytulać czy wycałować a ona to uwielbia i potrzebuje tego. Bardzo naganne jest też to, że fuka przy niej na mnie, choć proszę i tłumaczę, że ona nie rozumie jego podniesionego, rozdrażnionego głosu. Siedzi wtedy cichutko i patrzy na nas.
    Choć zarabiam dużo mniej od niego i nie mam nikogo z rodziny blisko, to wiem, że bez niego sobie poradzę. Zawsze sobie radzę lepiej lub gorzej. I patrzę na nią i się zastanawiam co jest dla niej najlepsze. Wiem, że znajdę rozwiązanie.

    A tymczasem czeka nas podróż nad morze wkrótce i postój u teściowej po drodze. I zastanawiam się co zrobić, czy nie odwołać wyjazdu. Dodam, że teść to super gość i w swoim zwyczaju, pod nosem poparł mnie ostatnio a na pożegnanie wycałował. Teściowa opuściła mieszkanie bez pożegnania...
  • 06.06.17, 12:03
    Teściowa toksyczna, mąż ... sama czujesz, że taki nie powinien być. Ta relacja cię niszczy. Z doświadczenia powiem, że nie warto. Ja kiedyś, dawno temu, powinnam była odejść. I to pomimo tego, że mój mąż ma o wiele lepsze podejście do dzieci, do prac domowych i do mnie niż twój. Po prostu niektóre kłótnie, jego reakcje i zachowania na zawsze pozbawiły mnie poczucia bezpieczeństwa. Zorientowałam się, jaki spokój jest, gdy wyjeżdża. Niby więcej pracy, ale tak jakoś bezstresowo się robi.
    U nas duża poprawa w związku nastąpiła po tym, jak zaczęłam mówić o rozwodzie.

    Zdaję sobie sprawę, że z boku łatwiej komentować, ale moim zdaniem nie warto się męczyć.
    Jest szansa, że jeżeli poruszysz temat rozwodu, to będzie jakimś bodźcem dla męża, by zmienił swoje podejście. Choć szczerze wątpię, by było to możliwe na trwałe.
  • 06.06.17, 12:23
    Postanowiliśmy kiedyś, że jeśli do jej pierwszych urodzin nic się między nami nie zmieni, to się rozstaniemy. Zgodził się nawet, by pójść na terapię dla par.
    Zobaczymy...
  • 06.06.17, 13:12
    Ale u was się chyba zmienia, na gorsze...
    Na terapię musielibyście pójść już teraz, bo każde odwlekanie w czasie, to tak naprawdę przesuwanie w nieskończoność.
  • 06.06.17, 14:38
    Pewnie, że najlepiej teraz. Tylko, że ja naprawdę nie mam z kim jej zostawić. Zawsze jest ze mną, okazjonalnie z mężem. Moi rodzice mieszkają daleko i opiekują się inną wnuczką. Po wakacjach ma przychodzić niania, która ma z nią zostać gdy wrócę do pracy. Mam nadzieję, że wtedy się uda.
  • 06.06.17, 11:06
    Jesteś najlepszą mamą na swiecie! Wiadomo, ze dziecko w pewnym okresie boi sie nawet dziadków. Najlepiej gdy dziecko jest z mamą do 3 lat. To jest idealne lecz nie zawsze możliwe. Ja nie mogłam się "wykąpać "do 3 lat tak dziecko było za mną. Spał z nami, był pierwszy w rodzinie,nie miał kuzynów,kolegów.Mówili mi co się dziwisz ...Od 3,5 dziecko "uciekało "ode mnie,chciało spać z dziadkami ,w przedszkolu szybko się zaadaptowało,był śmiały ,każdego zagadywał... Kazdy wspomina i się dziwi. Dzisiaj ma 5 lat,ma super kontakt z dziadkami, z całą rodziną. Ja mam z nim wspaniały kontakt ,potrafi mnie zranić też mądrala smile ale wiem ze bardzo mnie kocha i ufa.
    ps znam dziecko ktore przebywało z róznymi ludzmi a w przedszkolu plakało pol roku,wiec nie ma reguły.

    MAMA JEST TYLKO JEDNA!!!smile
  • 06.06.17, 11:14
    U mnie jak najbardziej finansowo byłoby możliwe moje pozostanie z dzieckiem po urlopie macierzyńskim. Tym bardziej, że w pracy się tego spodziewają (wiedzą,że bardzo cierpiałam z powodu trudności z zajściem w ciąże, że mąż dobrze zarabia a dziadkowie daleko). Ale mąż by chyba pękł ze złości, że nie pracuję i by były kolejne wyzwiska sad
  • 06.06.17, 11:20
    "by były kolejne wyzwiska"

    Hej, ale on cię wyzywa???!
  • 06.06.17, 11:42
    Tak.
    Chodzi mi o to, że mówi, że jestem leniwa, że nawet w domu mi się nie chce sprzątać (mamy pomoc domową odkąd minął 30 tydz. ciąży, mąż w domu nie sprzątał nigdy). Czasem mówi, że jestem głupia
  • 06.06.17, 11:53
    Przykro czytać. Rozmawiacie o tym?
  • 06.06.17, 12:17
    Znajoma psycholog radzi, by wtedy mówić: "nie jestem głupia. Proszę tak do mnie nie mówić" i wyjść z pomieszczenia.Nie wdawać się w dyskusje, bo z ludźmi o takim charakterze dyskutować nie można, nakręcają się wtedy.
  • 06.06.17, 12:21
    Ale później, na spokojnie, rozmawiałaś z nim?
    Straszny obraz się wylania z twoich postów.
  • 06.06.17, 12:28
    Z nim nie da się rozmawiać o jego zachowaniu. Nawet jego tata mówi, że on jest względem siebie bezkrytyczny. Psycholog radzi powiedzieć krótko o co chodzi i nie dopuszczać do rozwoju dyskusji, bo ta nic nie da. Dodam, że mąż nie przeklina,nie krzyczy, tylko tak prowadzi rozmowę, że odbiorcę szlag trafia.
  • 06.06.17, 13:10
    "tak prowadzi rozmowę, że odbiorcę szlag trafia"

    O, tak, mój też tak robi(ł). To są wbrew pozorom zachowania przemocowe. Mój mąż nawet się tym szczycił, że potrafi tak poprowadzić rozmowę, by ktoś wyszedł z siebie.
  • 06.06.17, 11:24
    Zastanów sie jaka przyszłość was czeka z takim człowiekiem...
    Ja tez kiedyś słyszałam różne teksty ale mąż zawsze stał za mną murem. Gdyby bylo inaczej nie potrafiłbym z nim dalej być. Wyzwiska bo jesteś na urlopie? Brak wstawania w nocy bo praca? To jest tez jego dziecko, a z twoich opisów wylania się obraz człowieka który tego dziecka nie chce.
  • 06.06.17, 11:43
    Mąż mówi, że popierałby mnie gdybym miała rację...
  • 06.06.17, 11:52
    MASZ RACJĘ. Wbij to sobie do głowy. I powtarzaj mężowi jak mantrę.
    Ja bym ucięła kontakty z teściową. Jak maz stanie po stronie mamusi to spakowalabym siebie i dziecko i tyle w temacie.
  • 08.06.17, 00:40
    Dla męża nigdy nie będziesz miała racji, bo jest psycholem i przemocowcem. Znam takiego, urzadzil swojej żonie piekło a zaczęło sie właśnie od porodu i wykorzystywania faktu, ze kobieta jest podatna na zranienie, zależna finansowo i psychicznie udupiona. Zero kontaktu z dzieckiem, coraz częstsze wyjazdy bez informacji dokąd, bez zostawiania funduszy na jedzenie czy pieluchy, decydowanie co dziewczyna może kupować albo jeść, bo jest darmozjadem i pasożytem, ośmieszanie i umniejszanie przy rodzinie i znajomych, coraz większe dokręcania śruby aż do rękoczynów. To, co piszesz bardzo te sytuacje przypomina, co gorsza dziewczyna sie z typem rozwiodla on wciąż ja dręczy i nęka. Życzę ci jak najlepiej, bo ci współczuje, ale z opisu i tego co ujawniłas na twoim miejscu przygotowywalabym sie do ewakuacji i zabezpieczenia przyszłości sobie i córce.
  • 19.06.17, 13:51
    Słuchaj swojego instynktu a zachowanie teściowej było wręcz skandaliczne.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/d69cqps6vu3dzm7u.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/5b09t5odxowiiwbv.png
  • 20.06.17, 10:20
    Nie no, to jakiś cyrk. Zapewne nie śpisz po nocach w obawie o zdrowie córki, a tu jeszcze takie perypetie. My naszego Małego pierwszy razy wzięliśmy do znajomych, gdy miał pół roku (przez wcześniaka tel też miał wątłe zdrowie). Dopiero teraz, gdy ma 16 miesięcy bardziej go włączamy w społeczność. Nie martw się zdaniem mam, skoro są rzadko to tym lepiej dla Ciebie. A Twój Mąż powinien stać za Tobą murem - teściowa jest dla niego bliska osoba, matka, ale Wasza córeczka zna ją na tyle słabo, że może czuć strach. Bądź mocna, pozdrawiam serdecznie.
  • 20.06.17, 20:08
    Po tej wizycie siostra męża, która była wtedy u nas napisała do mnie, czy lekarze uważają, że córka z tego strachu przed obcymi wyrośnie czy takie ma po prostu predyspozycje i dlaczego zwracam taką uwagę na czystość wokół córki (stosuję się do zaleceń lekarzy dopóki dziecko nie przejdzie pełnej diagnostyki gastroenterologicznej) przecież dzieci liżą i jedzą różne rzeczy i nic im nie jest. Szwagierka ma już dwójkę dzieci wychowanych wspólnie z teściową...
    Moja mama natomiast powiedziała, że muszę z córką raz na jakiś czas się przemęczyć i pozwolić teściowej na takie zachowanie...
  • 21.06.17, 21:31
    Wygląda na to, że wszyscy "wiedzą lepiej" jak wychowywać twoje dziecko. Daj im do zrozumienia w sposób mniej lub bardziej kulturalny, żeby nie wsadzali nosa w nie swoje sprawy.
  • 21.06.17, 07:23
    Dziecko w tym wieku potrzebuje obojga rodziców, aż dziw bierze, że pozawalasz mężowi tak się izolować od dziecka, ze stratą dla dziecka oczywiście. Historia z rodzicami i teściami to zupełnie inny problem i już dziewczyny napisały co powinnaś zrobić. W weekendy zostawiaj dziecko z tatą i wychodź, niech się przekona jak wygląda rola rodzica na poważnie. A tak przy okazji albo oboje pójdziecie na jakąś terapię albo pakuj siebie i dziecko i żegnaj pana. To co piszesz oznacza, że będzie tylko gorzej - nie rób tego dziecku i sobie.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • 23.06.17, 15:27
    Dziecko w tym wieku - tak samo jak dziecko trochę starsze - z reguły nie będzie pałało wielkim przywiązaniem do ludzi, których widuje raz na kilka miesięcy (to ile razy ona ich widziała, skoro ma 7 miesięcy?). Łapanie dziecka od progu jest moim zdaniem karygodne i sama walczyłam z takim zachowaniem u teścia. Babcia nie jest oczywiście obcym człowiekiem i Wy wiecie, że Waszej córce nic nie zrobi, ale córka jej po prostu nie zna, więc z jej perspektywy - pozwalacie obcej kobiecie zabierać ją od matki. To nie pomaga w tworzeniu relacji opartej na zaufaniu.

    --
    trzecipasazer.wordpress.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.