Dodaj do ulubionych

Teściowa a rozszerzanie diety

15.05.18, 00:22
Witam.. Mam problem z teściowa. Jestem młodą mamą.
Moj maluch skończył niedawno 6 miesięcy, karmie piersia wiec zgodnie z nowszymi zaleceniami rozszerzanie diety zaczęłam kilka tygodni temu. Chciałabym po swojemu karmić moje dziecko i podawać to co uznaje za odpowiednie. Dodam że czytałam sporo na temat żywienia niemowląt i moja wiedza na ten temat jest w porządku. Teściowa wychowała 3 dzieci i uważa, że zna się na tym najlepiej, lecz nie może pojąć że sól dla niemowląt jest zbedna, tak samo cukier. Cały czas próbuje mnie pouczać w tej kwestii, ostatnio usłyszałam że czytam za dużo internetu, a gdy powiedziałam że czytałam na ten temat książki, to uznała że wierzę głupim ludziom w to co sobie napiszą. Nie mam pojęcia jak doprowadzić do tego by się przestała w to wtrącać... Bo zaczyna dawać po swojemu jedzenie mojemu dziecku.. proszę o rady
Edytor zaawansowany
  • czarny_dol 15.05.18, 10:51
    Hej. A czemu Twoja teściowa karmi Twoje dziecko? Zajmuje się nim? Mieszkacie razem? Co do teściowej i jej wiedzy to wiesz... kiedyś wierzono, że włożenie do pieca na trzy zdrowaśki działa uzdrawiająco. Możesz użyć tego jako argumentu. No niestety jeśli zależy Ci na tym, żeby karmić dziecko po swojemu to bez konfrontacji się nie obędzie. Musisz postawić sprawę jasno - Twoje dziecko i Twoje zasady. Żadnej soli i cukru i koniec dyskusji. Z mojego doświadczenia - jak odpuścisz teraz to będziesz już bez końca wysłuchiwać jej rad: teraz jedzenie, za chwilę będzie ubieranie, wychowywanie, dostęp do TV i tabletów, etc.
  • malafala 15.05.18, 13:43
    Niestety mieszkamy razem, jesteśmy młodym małżeństwem i na tę chwilę nie mamy możliwości się całkowicie usamodzielnić.
    Ja jestem z tych mam które najlepiej to miałyby swoje dziecko cały czas przy sobie, i staram się żeby tak było, lecz czasem teściowa zabiera ze sobą do innego pokoju i mówi tylko "daj mi go". Bardzo mi to nie odpowiada, ale gdy odpowiadam jej że ja się zajmę swoim dzieckiem, to niestety nie rozumie i bierze go tak czy inaczej.. no a wtedy nie mam kontroli nad tym co daje do jedzenia itp
  • anka_z_lasu 15.05.18, 18:17
    No ale jak bierze, na siłę Ci wyrywa? Dziękujesz grzecznie, ale nie. Powtarzasz raz, drugi, piąty, dwudziesty. Nie zrozumie, ale nie o to chodzi, po prostu nie ustępujesz. Mieszkacie u teściów to nie znaczy że teściowa może wszystko robić z Twoim dzieckiem. Po prostu zajmujesz się nim sama i tyle.

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • anku1982 16.05.18, 17:52
    Błagam, nie pozwalaj na takie rzeczy!!! Teściowa wejdzie Ci na głowę...gdy ona jest w pobliżu miej dziecko przy sobie, gdy chce go zabrać, stanowczo protestujesz mówiąc że masz inne plany, typu teraz się z nim bawię, chcę go przebrać...trzeba ustalić, że dziecko jest Wasze, Twoje i Twojego męża, teściowa może się z nim bawić ale na Waszych zasadach, nie że "kradnie" dziecko i wychodzi. Sama mam specyficzną teściową i miałam z nią różne przeboje...ale zawsze reagowałam stanowczo, na początku: nie chcę abyś go zabierała, jeśli go zabiera, to możesz stanowczym ruchem przenieść dziecko w inne miejsce, nie pozwolić wyrywać. Jeśli mimo to zabierze idź za nimi i kontroluj co mu daje, ewentualnie ustal, że tylko Ty i mąż go karmicie...Że nie chcesz aby ktoś inny go karmił...
  • ela.kn88 15.05.18, 11:11
    Oj nie zazdroszcze sad a moze pogadaj z mezem, zeby to on porozmawial ze swoja mama (ja zawsze tak robie jak cos mi nie pasuje ) smile, ze to wasze dziecko i chcecie go wychowywac po swojemu a jak bedziecie potrzebowac dorady to sami jej zapytacie.
  • malafala 15.05.18, 13:44
    W tej kwestii mój mąż nie do końca myśli tak jak ja. Uważa że jego mama ma po części rację więc nie mam w nim wsparcia w tym temacie.. sad
  • noalle 15.05.18, 16:18
    Może weź ją na pogadankę do pediatry
  • aga.aga22 15.05.18, 18:16
    Niestety ale musisz cwiczyc asertywnosc I decyzyjnosc. Po prostu powiedziec po zolniersku I byc gotowa na obrazenie sie tesciowej. Nie chodzi o to aby byc niegrzecznym, ale aby decydowac o sobie I swoim dziecku bez obaw ze to cos zlego. Poniewaz mieszkacie razem, masz trudniej, ale musisz sobie relacje "ustawic". Niedopuszczalne jest zeby tesciowa "zabierala "sobie dziecko. Byc mize ma dobre intencje, ale zastosuj najwyzej taktyke zdartej plyty, zabierz do pediatry etc..
  • sandrasj 15.05.18, 21:03
    W krótkich żołnierskich słowach powiedz jej co myślisz, ja też mieszkam z teściami i moja teściowa czasem się może krótko pobawić z moim dzieckiem innej opieki nie potrzebuję i nie oczekuję, a już na pewno nie wtrącania się do czegokolwiek, dziecko ma pół roku, jesteś na macierzyńskim, po co teściowa zabiera Twoje dziecko?
  • jemanja 17.05.18, 11:12
    Ale o co chodzi z tym "daj mi go"? To chyba nie jest worek z ziemniakami, a nawet gdyby był, to kultura nakazuje mówić "proszę" wink "Bierze go tak czy inaczej" znaczy: wyrywa? Szarpie? Zamyka się z nim w innym pokoju na klucz i Cię nie wpuszcza? Bo ograniczonych praw rodzicielskich chyba nie masz i nie musisz dziecka oddawać?

    Jesteś w trudnej sytuacji, bo mieszkasz u kogoś, wchodzi więc pewnie problem wdzięczności, "bycia u siebie" itd, ale dziecko masz absolutne prawo wychowywać po swojemu. Niestety, jako młoda matka jesteś bardzo narażona na opinie i "dobre rady" otoczenia, na konfrontację z ludźmi, którzy "wiedzą lepiej", bo 30 lat temu wychowywali dzieci. No i pewnie nie chcesz iść na wojnę z matką swojego męża, z którą dodatkowo mieszkasz.

    Ja bym zaczęła od męża. Zbierz argumenty, a jest ich sporo. Sól i cukier to trucizna dla nierozwiniętych nerek dziecka, są na ten temat rzetelne badania. Jak masz zaufanego pediatrę, to go zaangażuj jako autorytet, który Cię poprze. Powiedz, że bardzo szanujesz teściową i chętnie posłuchasz jej rad, ale przez te lata odkąd wychowywała dzieci wiele się zmieniło i przecież chcecie dla swojego dziecka jak najlepiej. Argument anegdotyczny, że on jadł sól i żyje zbywaj znanym "a pan spod piątki całe życie palił i nie ma raka płuc". Wierzymy w naukę, w statystyki, a nie w anegdoty. Powiedz mu, ile dzieci w wieku szkolnym jest teraz otyłych, ile ma cukrzycę i zapytaj, czy tego chce dla swojego bobasa.

    Z teściową też rozmawiałabym delikatnie, ale asertywnie. Że nie wierzę "głupim ludziom" tylko lekarzom, którzy nie trójką, a tysiącami dzieci się zajmowali, skończyli studia i znają się na rzeczy. Że na szczęście wiedza medyczna jest coraz większa i po prostu się zmienia, więc nie można stosować dawnych metod co do których wiemy, że są szkodliwe. I przede wszystkim: teściowa świetnie wychowała trójkę dzieci, chwała jej za to, ale teraz nie jest już matką, tylko babcią, a dziecko wychowujecie Wy. Ty i Twój mąż jesteście rodzicami, Wy podejmujecie decyzję, Wy macie prawo dla bezpieczeństwa i zdrowia dziecka ograniczać mu kontakt z osobami, które robią rzeczy dla dziecka szkodliwe. To wszystko można powiedzieć z szacunkiem, ale w sposób niepozostawiający wątpliwości, kto decyduje. A na "daj mi go" pytałabym, o co chodzi. Czy mama chce pobawić się z wnukiem? Oczywiście, za chwilę i chciałabym być przy tym obecna. Chce pokarmić? Nie, dziękuję, ja to zrobię. I ustalmy, proszę mamy, jakieś wspólne zasady na jakich zajmujemy się dzieckiem, bo ja rozumiem, że kontakt z wnusiem to samo dobro, ale nie może być tak, że ktoś mi nagle zabiera dziecko z rąk i oddala się w nieznanym kierunku, bo takie ma widzimisię.

    Niestety, musisz być absolutnie pewna swego, ale też spokojna. To trudne, ale jak teraz pozwolisz, żeby inni po swojemu postępowali z twoim dzieckiem, to pojawią się nowe problemy. Nie odpieluchujesz po swojemu, tylko tak, jak chce teściowa. Nie będziesz dziecka zdrowo żywić, bo teściowa kupi mu w sklepie suchą bułę i będzie wtykać słodycze. TV, ubieranie, leczenie, jakie przedszkole... to wszystko są decyzje, które ktoś będzie chciał podjąć za Ciebie.

    Co prawda sama bym pewnie w takiej sytuacji weszła do tego drugiego pokoju i po prostu zabrała dziecko ze słodkim "nie, nie dam ci go, miałaś już swoje", ale to chyba nie jest dobra metoda tongue_out
  • malafala 17.05.18, 23:44
    Dziękuję za tak długa odpowiedz. Przeczytałam wszystkie rady i z tego co widzę muszę jednak stawiać na swoim.
  • majenkir 18.05.18, 01:22
    jemanja napisała:
    > Powiedz mu, ile dzieci w wieku szkolnym jest teraz otyłych, ile ma cukrzycę i zapytaj, czy tego chce dla swojego bobasa.


    Cukrzyca u dzieci w wieku szkolnym bardzo, bardzo rzadko jest spowodowana otyloscia uncertain





    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.