Dodaj do ulubionych

Synek woli tatę

18.12.18, 22:17
Witam,
Zakładam ten wątek, ponieważ jest to temat, który nurtuje mnie już od jakiegoś czasu, choć wiem że jest to niedojrzałe i głupie z mojej strony, ale nic nie poradzę na to, że mimo tego że staram się to sobie tłumaczyć na różne sposoby to czasem jest mi zwyczajnie przykro i nie mogę sobie dać z tym rady....ale do rzeczy. Mój synek ma w tej chwili pół roku. Odkąd tylko się urodził zajmowaliśmy się nim z mężem wspólnie, tzn. przez pewien czas razem wstawalismy do niego w nocy (odkąd skończył miesiąc już głównie ja, chyba że sytuacja tego wymaga to mąż czasem wstanie), na zmianę go przebieraliśmy, nosiliśmy, usypialismy. Na początku może nawet mąż nosił go częściej bo ja po porodzie miałam straszne bóle kręgosłupa i po 5 minutach noszenia wyłam z bólu. Generalnie na początku przyznam że czułam się trochę niepewnie w roli matki, zwłaszcza że mieliśmy trochę problemów z karmieniem piersią, ale od początku okazywalam dziecku dużo miłości, ciągle go przytulałam, całowałam i mówiłam jak bardzo go kocham a mimo wszystko on lgnie najbardziej do taty mimo że mąż ma do niego znacznie mniej cierpliwości, od małego potrafił na niego krzyknąć albo odłożyć kiedy nie chciał zasnac mimo że krzyczał ze zmęczenia i wtedy to ja przybiegłam na ratunek. tłumacze sobie też to faktem że mąż jest bardziej wyluzowany, ja jestem częściej spięta, to on wymyśla super zabawy które mały uwielbia (choć w zasadzie on nie musi robić nic żeby mały aż piszczał z radości, wystarczy że na niego spojrzy a już jest radość nie z tej ziemii), to on zazwyczaj uspokajał go w kryzysowych momentach kiedy już nic nie pomagało a ja byłam u kresu sil...Niby wiem, że to dobrze że z ojcem ma taki dobry kontakt ale czasem czuje takie ukłucie zazdrości i poczucie odarcia z tego co w macierzynstwie najpiękniejsze kiedy widzę że to do niego się uśmiecha zaraz po przebudzeniu i kiedy tylko go zobaczy, to jego zaczepia do wspólnej zabawy, to u niego się najprędzej uspokaja, to w jego oczy potrafi się wpatrywać z uśmiechem, to przy nim śmieje się w głos...nie mówię że mnie jakoś odrzuca, bo do mnie też się uśmiecha, też się przytula, też się czasem zaśmieje na głos ale ode mnie wymaga to sporo wysiłku i raczej muszę o to że tak powiem zabiegać. nie wiem co robię nie tak, jestem z nim cały czas, wychodzę sporadycznie na góra dwie godziny a wtedy zostaje z tatą, kiedy jesteśmy sami cały czas się nim zajmuje, bawię się z nim, śpiewam piosenki, obnoszę po domu, przytulam ale kiedy wraca mąż to ja już jestem tylko od karmienia, przebierania i ululania do snu a i to nie zawsze bo czasem woli żeby zrobił to tata. Boję się że z miesiąca na miesiąc będzie gorzej i w końcu tylko Tata będzie się dla niego liczył... proszę doradzcie czy to się jeszcze zmieni i czy mogę coś jeszcze zrobić aby polepszyć moją więź z dzieckiem..tyle się mówi o tym że dziecko ma najsilniejsza więź z matką a tu na odwrót, po części czuje się przez to złą matką.
Edytor zaawansowany
  • mika_p 19.12.18, 22:02
    Z dzieckiem jest wszystko w porządku. To ty masz problem ze sobą. Może pomyśl o jakiejś terapii, ktora pomoże ci odpowiedzieć na pytania, dlaczego chcesz być dla dziecka najważniejsza, dlaczego interpretujesz jego zachowanie przeciwko sobie, dlaczego jesteś zazdrosna.

    Na krótką metę pewnie poprawi ci humor nadchodzący etap rozwojowy - lęk separacyjny u malucha. poczytaj, skąd on się bierze.

    Ale przede wszystkim zajmij się swoją psychiką, twój post jest bardzo niepokojący.

    --
    "Podczas każdej oficjalnej wizyty powinno być obecne dziecko jako zapasowy temat rozmowy." J.Austen
  • sfornarina 20.12.18, 09:33
    Bardzo uderza mnie w twoim poście brak więzi z... własnym mężem.
    Zamiast zawracać sobie głowę wyimaginowanym problemem z dzieckiem, zabrałabym się czym prędzej - najlepiej z pomocą psychologa - za ratowanie własnego związku. Dziecku do szczęścia potrzeba dwójki kochających się rodziców, a nie matki obracającej związek w popiół w "imię lepszej relacji z dzieckiem". Nie tędy droga uncertain


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • mamaporazdrugi 20.12.18, 11:43
    Cześć smile Myślę, że nie robisz nic złego i źle interpretujesz zachowanie dzieckawink Jak sama powiedziałaś jesteś na każde jego skinieniem żądanie i po prostu jak widzi kogoś innego po 8 godzinach patrzenia tylko na mamę dla odmiany chce pobawić się z ojcem smile Może możecie wspólnie się z nim bawić ? Albo właśnie ciesz się wolnością jak zajmuje się nim ojciecwink u mnie jak mąż bierze dziecko ja uciekam na długą kąpiel, po zakupy(nawet jak nic nie potrzeba byle wyjść ), idź do sąsiadki na kawkę smile Wyluzuj smile A co do zazdrości hmmm mam podobnie trochę z 3 latkiem zakochanym w babci big_grin ale teraz wyluzowałam, chce niech idzie do babci się bawić w końcu mnie też kocha tylko ona ma więcej czasu dla niego i tyle smile

  • ela.dzi 20.12.18, 22:13
    Mój starszy zawsze był dużo bardziej tatusiowy, mimo, że paradoksalnie poświęciłam mu naprawdę mnóstwo czasu i uwagi. Dopiero, gdy wróciłam do pracy dziecko zaczęło tęsknić za matką. Z czasem te relacje się wyrównały.
  • eukaliptusy 24.12.18, 13:56
    Przestań się tak na tym skupiać i analizować każdy ruch tego biednego dziecka.
    Przestań rywalizować z mężem.
    Przestań katastrofizować.
    Przestań wmawiać sobie odrzucenie przez dziecko.
    Zajmij się czym innym.

    Jesli nie potrafisz idź koniecznie po pomoc psychologiczna. Bo faktycznie, może nie za kilka miesiecy, ale za kilka lat skutecznie sobie i całej rodzinie zatrujesz życie swoimi urojeniami i brakiem własnej wartości.
  • dianka105 09.01.19, 13:06
    Hej.Nie masz się czym przejmować smile. Wiesz o co w tym wszystkim chodzi ?! Powiem Ci. To Ty większość czasu przebywasz z dzieckiem. To Ty znosisz płacze ,,,to Ty w nocy wstajesz częściej do dziecka ,,,Ty je pewniej częściej karmisz, zmieniasz pieluchy itp,,,Wszystkie te rzeczy są męczące nawet gdy baaaaardzo kochasz swoje dziecko. Dziecko to swoistego rodzaju ' skaner emocji'. I teraz tak ,,,Bardzo często jesteś przemęczona ( wiem coś o tym,,,,matka 2 dzieci smile ,,,jak widać z powyższego opisu jesteś sfrustrowana cała sytuacja, zapewne nerwowa itp,,, Przecież dziecko to WYCZUWA ! Wszystkie twoje negatywne emocje itp . Łatwo powiedzieć ale spróbuj trochę wyluzować. Może jakaś medytacja ,ćwiczenia czy coś innego co Cię odstresuje. Pozdrawiam.
  • mama2306 09.01.19, 22:23
    Myślę, że jak najbardziej masz rację...faktycznie czuje się przemęczona i zestresowana i niewątpliwie synek to wyczuwa. Ostatnio staram się trochę wyluzować i odpuścić i rzeczywiście widać rezultaty. Synek jest weselszy, ma ze mną lepszy kontakt i generalnie cieszymy się wzajemnie swoim towarzystwem. Także na pewno jest tak jak piszesz choć przyznam, że nie jest mi wcale łatwo się odstresować. Dziękuję za zrozumienie i radę, bo już myślałam, że nie mam co liczyć na dobre słowo i wsparcie na tym forum.
  • mysimpleworld 09.01.19, 23:29
    A ja bym się cieszyła na Twoim miejscu. Mój synek ma 9 miesięcy. Widzę że jestem dla niego bardzo ważna, ale to na widok taty jest pisk radości, ciągłe zaczepki do zabawy i wpatrywanie się tymi maślanymi oczami. Wydaje mi się, że wynika to z tego że nasze maluchy są z nami cały czas, a tata to taka nagroda po całym dniu. Mój np.placze po weekendzie z tatą... Ale ja nie jestem w ogóle o to zazdrosna. Uwielbiam patrzeć na tych moich mężczyzn i wiem że w późniejszym czasie będą mieli ze sobą świetny kontakt i będą dla siebie fajnymi kumplami.
  • mama2306 10.01.19, 17:48
    Ja się z jednej strony cieszę jak najbardziej, że mają fajny kontakt i cały czas podkreślam w rozmowach z mężem, że absolutnie nie chciałabym nigdy żeby te ich relacje były gorsze ale u nas czasem przeradza się to w prawdziwy problem, bo tak jak u Ciebie tak i u nas synek jakieś dwa dni po weekendzie z tatą poplakuje, jest niespokojny, marudny, nie chce spac i generalnie widać, że to przeżywa a ja po pierwsze nie mogę go wtedy opanować w żaden sposób, po drugie i on się w takie dni męczy i ja psychicznie i fizycznie wysiadam i po trzecie jest mi najzwyczajniej w świecie przykro, bo przecież kocham go najmocniej na świecie i chciałbym aby ze mną czuł się równie komfortowo jak z tatą. Ja nie chcę go mieć tylko dla siebie, bo pozostałe jego relacje są równie ważne, ale chcę zarówno teraz jak i w przyszłości mieć z nim po prostu dobry kontakt. Może i trochę za bardzo biorę to wszystko do siebie i być może za jakiś czas będę się z tego nawet śmiała, ale na ten moment jest to dla mnie nieco trudne. Aczkolwiek mimo wszystko staram się wyluzować i przestać się tak bardzo tym zadręczać, bo najważniejsze jest dla mnie tak czy inaczej szczęście mojego dziecka i widzę też że im bardziej ja jestem spokojna i wyluzowana tym bardziej i synek się do mnie przekonuje jeśli można to tak ująć.
  • ewela166 15.01.19, 15:06
    Widze ze tu juz panie psycholog wydaly ocene ze z toba jest cos nie tak. To taki ogol kobiet co zamiast doradzic wytkna ci zlo by wyjsc na plus. Nie przejmuj sie. Wszystko jest w calkowitym porzadku. To normalne ze mozesz czuc sie na boku. Tez bym sie czula. Choc u mnie akurat jest odwrotnie. Mam 13 letnia corke i to moja przytulanka i mowimy sobie o wszystkim. Moze taka rola... dziewczynki niby coreczki tatusiow ale gdy chodzi o pierwszy okres czy o sprawy typowo damskie przyjdzie do ciebie. A syn do taty. Moze syt sie odmieni. Synus jest malutki i nie rozumie co sie dzieje. Idzie tam gdzie faktycznie ktos nie.jest przy nim spiety albo daje jemu mnostwo atrakcji. Tancz z nim. Spiewaj. Zbuduj baze. Ja to robilam i robie do teraz z wyjatkiem baz 😂 dzieci lubia pozytywne osoby. Prawdziwie pozytywne. Odroznia nieszczere checi. Nie pozwol by dziecko was podzielilo. Choc znam pare co z podobnego powodu sprobowali znow i maja corke i syna teraz i i kazdy jest zadowolony. smile a to ze jedna tu psycholozka byc moze wylapala ze nie utonelas w morzu milosci ... byc mizw to prawda to niech lepiej spojrzy w swoje cv. Nie kazdy ma tyle szczescia by byc z pierwsza prawdziwa miloscia. Dalej sa zwiazki oparte na pewnym szacunku do siebie pewnym poziomie uczuc rowniez i trosce...ale to juz nie moze uczuc i cale szczyscie ze z tego sie wyrasta. Nie wyobrazam sobie byc wpatrzona w swojego faceta 24 g/dobe. Takim tylko wtedy odbija. Kobieta ma byc kobieta. A reszta sie ulozy na pewno . Ewent dolozyc corke 😋
  • misiapysia35 16.01.19, 16:20
    Witam Panią
    Proszę się nie przejmować, ja miałam DOKŁADNIE tak samo z pierwszym dzieckiem smile Syn aż do 4 r. ż. wolał tatę. I już. Nie wiem, skąd się biorą te brednie, że to matka ma silniejszą więź z dzieckiem? Przecież, gdyby tak "na chłodno" przemyśleć temat, to Pani również do dnia dzisiejszego na pewno "woli" mamę albo tatę- czyli jak każdy ma tego preferowanego rodzica. Czy to coś złego? Przyznam się Pani do czegoś: podejrzewam (wyłącznie na swoim przykładzie), że zabranie tuż po porodzie syna na ważenie i mierzenie oraz nieprzystawienie do piersi miało swój wpływ na wybór preferowanego rodzica przez moje dziecko. Z karmieniem też był kłopot - mały nie umiał ssać piersi, z to z butelką szło mu świetnie smile Zupełnie inaczej było z drugim synem: po porodzie leżał na moim brzuchu przez 2.5 godziny, a dopiero potem zabrano go do ważenia i mierzenia oraz na inne badania. Ponadto młodszy od początku chętnie ssał pierś, pomimo, że przez pierwsze 2 dni nie było tam ani kropli pokarmu smile
    Problem polega na tym, że pomimo ogromnych starań (i sukcesów!) nie czuje się Pani wystarczająco dobrą matką. To błąd! Bo skoro synuś Pani wybrał sobie tatę jako ulubionego rodzica, to choćby się Pani pocięła, nic tego nie zmieni wink
    Jako pocieszenie (być może liche, ale zawsze) przytoczę taką anegdotę ze swojego życia: Byliśmy wraz z mężem i synkiem (wówczas 2.5 roku) nad morzem. Idziemy z wózkiem przez deptak. Ja chciałam coś tam poprawić synkowi z ubraniem i pocałowałam go przy okazji,a on jak się nie rozedrze: "Chcę żeby tata mi pomagał, a nie Ty! I nie całuj mnie! Niech mi tata da buzi!" Proszę sobie wyobrazić, jak na mnie ludzie patrzyli! A ja co? A nic! W nocy młody obudził się, bo coś złego mu się przyśniło i w te pędy przyleciał do mnie, a taty nie chciał.
    Z tego, co Pani pisze, wygląda, że jest Pani NAJLEPSZĄ POD SŁOŃCEM MAMĄ. Proszę się wyzbyć kompleksów!!!!
  • mama2306 17.01.19, 11:10
    Dziękuję za słowa otuchy. U nas też właśnie bylo podobnie zaraz po porodzie. Co prawda ja dostałam silnego krwotoku chwilę po, ale mimo wszystko wyglądało to tak, że synka położono mi na brzuchu tylko na chwilę w czasie której pielęgniarki w dwóch rękach na raz robimy mi wkłucia i nawet nie miałam jak przytrzymać synka po czym został zabrany. Kiedy mi go przyniesiono po dość długim czasie na salę chciałam synka przystawić do piersi, okazało się jednak że mieliśmy problem z przystawieniem się i ssaniem mimo że pokarmu miałam mnóstwo przez co tracił na wadze. A w szpitalu słyszałam ciągle, że jaki ja mam problem, najwyraźniej jestem leniwa i nie chce mi się dziecka nakarmić bo przecież karmienie piersią jest tak naturalne i instynktowne, że żadnej filozofii w tym nie ma przez co przeplakalam prawie wszystkie noce w szpitalu, a byłam tam prawie tydzień. Po powrocie do domu tak jak opisywałam przez swój stan zdrowia (okropny ból kręgosłupa, anemia, osłabienie spowodowane jeszcze stanem zapalnym organizmu) przy wielu rzeczach pomagał mi mąż tzn. przy usypianiu kiedy trzeba było nosić synka przez pół nocy, przy kolkach,przy kąpaniu itd. tym bardziej, że synek wydawał mi się taki malutki i kruchy, że balam się, żeby nie zrobić mu niechcący jakiejś krzywdy a w dodatku jako że całe życie byłam trochę nazbyt odpowiedzialna i sztywna w pewnych kwestiach tak i tutaj martwiłam i stresowałam się dosłownie wszystkim...a czy mu nie za zimno albo nie za ciepło, a czy aby na pewno robi prawidłowe kupki, a czy na pewno się najada, czy na pewno odpowiednio dużo śpi itd. itd. także jak sobie teraz tak na spokojnie pomyśle to faktycznie mały miał prawo nieco pewniej czuć się przy ojcu zwłaszcza, że on raczej jest człowiekiem wesołym, wyluzowany i nie zanartwiajacym się na zapas...poza tym na samym początku mąż mimo wszystko nie do końca umiał się odnaleźć w nowej roli i dość szybko się złościł przez co między nami atmosfera też była czasem napięta a dziecko na pewno to wyczuwało tak więc dużo się na to złożyło ale teraz nie pozostaje nic innego jak tylko próbować trochę naprawić te sytuację i tak jak wszyscy radzą wyluzować, robić swoje i mieć nadzieję, że jakoś to się w końcu ułoży. Ale na marginesie bardzo przykre jest to, że matki na tym forum tak szybko wydają krzywdzące osady mimo, że mnie w ogóle nie znają i zamiast próbować coś doradzić i wesprzeć to myślą tylko jak tu kogoś zdołować i wytknąć każdy możliwy błąd. Drogie mamy tyle ile nas jest tyle jest różnych problemów i charakterów co nie musi oznaczać, że ktoś jest przez to gorszy czy chory tak jak tu wskazywalyscie i tu jedna rada- zanim kogoś krzywdząco osadzicie zamiast pomóc to załóżcie jego buty, przejdźcie choć kawałek jego życia i wtedy możemy porozmawiać. Przepraszam, ze pisze i tym akurat w odpowiedzi do Pani, ale naprawdę jest to przykre, że wszystkie jesteśmy matkami a nie mamy dla siebie nawzajem zrozumienia i dobrego słowa a wręcz przeciwnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.